15:00

DLACZEGO NIE STOSUJĘ KREMÓW Z FILTREM UV W CODZIENNEJ PIELĘGNACJI I JEST MI Z TYM DOBRZE?


Temat kremów ochronnych powraca jak bumerang, szczególnie teraz odpieram wzmożone ataki, gdy koreańska pielęgnacja zaczęła zalewać puste neuronalne przestrzenie, a że myślenie wymaga jednak pewnego wydatkowania energii, większość ekspertów uznała je za konieczność w codziennej pielęgnacji. 

DLACZEGO JESTEM NA NIE? 

Nie ma możliwości, by przy codziennym, sumiennym stosowaniu kremów ochronnych nie rozbudowywać i na siłę nie komplikować sobie pielęgnacji - już abstrahuję od zawrotnych ilości substancji syntetycznych w preparacie, które nie są obojętne ani dla skóry, ani tym bardziej dla środowiska, ale już samo nakładanie na siebie jednorazowo prawie 2 ml preparatu co 4 godziny lub zaraz po zmoczeniu/spoceniu się, będzie generować problemy skórne i wymaga dość akrobatycznych poczynań, by to wszystko ze skóry jednak dokładnie usunąć. W nieco lepszej sytuacji są osoby, które wymagają tejże okluzji (skóra sucha, szybko odwadniająca się), wówczas rzeczywiście preparaty ochronne sowicie jej dostarczają (choć nie jest to optymalne i najlepsze źródło emolientów) i mogą nawet przejściowo poprawiać kondycję naskórka, ale tak czy inaczej, wymagają dokładnego, i niestety, bardziej agresywnego etapu myjącego, co żadnemu typowi i rodzajowi skóry nie sprzyja. Czemu zatem to służy? Oczywiście, że zapętlaniu chorobliwego konsumpcjonizmu na durnym podążaniu za modą, bo kto by nie chciał posiadać jednolitej, pięknej skóry?

Jak się okazało, moja skóra nie jest szczególnie wymagająca, na co dzień poza jej myciem nic szczególnego z nią nie robię (wyjątkiem są testy nowych produktów), ciężko byłoby mi w to uwierzyć kilka lat temu, bo włączenie takich preparatów do codziennej pielęgnacji jak filtry ochronne to jak wypływ tajwańskiej tratwy na połów na Morze Południowochińskie. Teraz  spoglądam na siebie pociesznie, z autorefleksją, jak niegdyś ślepo wierzyłam w te szumne obietnice producentów i gorące polecenia specjalistów. Teraz, dla mnie, filtry ochronne to tylko i wyłącznie generator mnożących się problemów skórnych, z którymi na pewnym etapie nie mogłam już sobie poradzić: obciążanie naskórka wstrętnymi konsystencjami, potem agresywne oczyszczanie (dwuetapowe oczyszczanie skóry, jakie by nie było zawsze jest gruntowym etapem myjącym, formuły, które całkowicie ze skóry się spłukują - także), rekompensacja odwodnienia i nie zapominajmy, regulacja, aby sobie jakoś z tym zastanym armagedonem poradzić. Efekt był taki, że kosmetyków na mojej półce było tyle, że od samego patrzenia dostawałam spektakularnej migreny, a kondycja mojej cery nadal pozostawiała wiele do życzenia i nie wiem czy taki stan skóry zasługiwał na to, by pisać o sobie per blogerka kosmetyczna. Czy to była rozsądna, wspaniała pielęgnacja? Ach, no jasne, mogłabym iść w zaparte, że dzięki warstwowej, wschodniej pielęgnacji i cudownym kosmetykom moja cera wygląda tak jak teraz, jest gładka, równomierna i napięta, a koncerny i główni dystrybutorzy, którzy mają najwięcej środków na marketing w końcu ponownie umieściliby mnie na swoich PR-owych listach :) 

Przyznaję, filtrów nie stosuję po części z własnej wygody, ale też ze względu na pracę zdalną - co tu dużo mówić, bardzo dużo pracuję w czterech ścianach i gdybym miała się tym paskudztwem codziennie wysmarowywać, to zapewne moje życie towarzyskie umarło by jeszcze bardziej niż teraz i z pewnością nie miałoby już żadnej szansy na zmartwychwstanie. Poza tym po co nakładać na siebie tak grubą warstwę produktów promieniochronnych, jeśli kontakt ze słońcem ogranicza się do chwilowego spojrzenia w okno? Udawajmy, że z filtrami wyglądamy pięknie i młodzieńczo - tak, na pewno w to uwierzę... (choć formuły są coraz bardziej dopracowane) albo chodźmy ze spływającym tłuszczem przez 20 lat swojego życia, aby po kolejnych 20 latach udręki oceniać, czy czasem bruzda nosowo-wargowa nie jest aż tak bardzo wklęsła jak u własnej matki w tym samym wieku.

To nie jest tak, że całkowicie neguję stosowanie preparatów ochronnych - martwi mnie tylko ich paranoiczne, chorobliwe stosowanie nawet w sytuacjach, które tego nie wymagają, dla mnie to jednak preparaty specjalistyczne, przeznaczone do stosowania, gdy są rzeczywiście ku temu jakieś rozsądne przesłanki (super, gdy jednak sprzyjają wyjściowej kondycji cery, ale wcale nie znajdujesz się w mrocznym kręgu, jeśli obserwujesz ciągłą pochyłą przy ich codziennym stosowaniu). Jasne, ochrona przed słońcem jest niezwykle ważna, zwłaszcza w naszej sferze klimatycznej, gdzie blada skóra przy oferowanym natężeniu promieniowania słonecznego to wymóg podstawowy, by prawidłowo metabolizować i wchłaniać hormony światłoczułe (i nie mam tutaj na myśli jedynie witaminy D), to także mniejsza szansa na kancerogenezę zmian barwnikowych, hiperpigmentacje, choroby oczu i wiele, wiele innych, ale wrzucanie filtrów ochronnych do codziennej pielęgnacji i okrzykiwanie ich "niezbędnikiem", to jakiś kiepski żart, no, chyba, że ktoś dryfuje sobie codziennie na falach La Jolla Cove. No to dobra, wtedy zwracam honor. 

A TERAZ KONKRETY

Ciężka, potencjalnie komedogenna, bogata w emolienty formuła. Kto wierzy w niekomedogenność filtrów ochronnych? No proszę, przy takiej ilości aplikowanego preparatu, gdy tylko nie ma zapotrzebowania na związki okluzyjne, komedogennie będzie działać nawet najlżejszy możliwie preparat (chociaż kremy z filtrem nigdy nie będą lekkie, wymagają zbyt wielu stabilizatorów i substancji filmotwórczych, by być całkowicie obojętnym dla skóry), nawet z mojej listy na rok 2018 >. Jeśli kremy ochronne powodują permanentne pogorszenia stanu skóry, to rozważałabym jak najszybszą ewakuację z tego błędnego koła i porzuciłabym marzenia o idealnej skórze (kremy ochronne > regulacja > uwrażliwianie i wysuszanie skóry > wymagana ochrona przeciwsłoneczna).

Restrykcyjne wymogi stosowania. Co śmieszne, zagorzali zwolennicy stosowania filtrów ochronnych, zazwyczaj mają duży problem z aplikacją przepisowej ilości i traktują ją nagminnie jak ochronę całodobową, głupio nie wspomnieć o tym, że często decydują się na preparaty, które praktycznie nie zapewniają żadnej, rzeczywistej ochrony. Każdy normalny człowiek zniechęci się prędzej czy później do codziennej ochrony przed słońcem, jeśli wie, jak należy korzystać w pełni z właściwości kremów przeciwsłonecznych, wymagają one bowiem stosowania określonej ilości na skórę (dlatego też w swoich recenzjach bardzo podkreślam fakt, czy formuła umożliwia zaaplikowanie bez większego trudu ilość co najmniej 1.5 ml na samą skórę twarzy) oraz jej reaplikacji po każdym zmoczeniu skóry bądź jej spoceniu oraz po maksymalnie 4 godzinach, nawet jeśli przebywaliśmy w klimatyzowanym biurze i nie uroniliśmy nawet jednej kropelki potu.

Drażniące i alergizujące działanie filtrów. Nie zamierzam uwznioślać się na piedestały kreatywności, by wynaleźć zarzuty przeciwko kremom UV, opieram się dzisiaj tylko i wyłącznie na twardych, udokumentowanych faktach, zupełnie pomijam moje przypuszczenia, osobiste i cudze doświadczenia, domniemane informacje - filtry, szczególnie chemiczne, nie są obojętne dla skóry. Mechanizm działania większości z nich może powodować przejściowy (a w dalszej konsekwencji utrwalony) rumień, silne podrażnienia, a nawet reakcje alergiczne za co odpowiada sam mechanizm działania substancji promieniochronnych (pochłanianie i dezaktywacja w tkankach skónych promieniowania UV). Ponadto, podobnie jak w wyrobach leczniczych, w kosmetykach ochronnych wymagana jest doskonała stabilizacja preparatu (dużym plusem są zatem gruntowne badania kliniczne), są to również coraz częściej kosmetyki wodoodporne, zatem zawierają szereg substancji dodatkowych, które również bardzo często wywołują reakcje kontaktowe - co więcej, wciąż, co mnie zaskakuje i martwi jednocześnie, preparaty ochronne są silnie perfumowane.

Toksyczność dla środowiska wodnego. Powiedzmy sobie szczerze również o szkodliwości filtrów chemicznych, a zwłaszcza filtrów starszej generacji, które fatalnie wpływają na środowisko wodne, a nikt jakoś szczególnie skażeniem wód się nie przejmuje (a bo ja niedługo umrę, niech sobie radzą inni, za moich czasów to było tak...). Na samych Wyspach Dziewiczych stężenie oksybenzonu zostało przekroczone ponad 30 krotnie ponad maksymalnie toksyczną normę, ma to już widoczny wpływ na ginącą w oczach rafę koralową, która ma ogromny wpływ nie tylko na różnorodność mikrobiologiczną w basenie wodnym, ale przede wszystkim pełni ważną funkcję ochronną, znacznie tańszą i po stokroć skuteczniejszą od wzniosłych i mało efektywnych w starciu z naturą - falochronów. Z kolei naukowcy z kilku chińskich ośrodków badawczych, koordynowani przez dr Kelvina Sze-Yin Leung z Hong Kong Baptist University odkryli niebezpieczne mutacje genetyczne ryb oraz innych mikroorganizmów żyjących w wodach skażonych filtrami chemicznymi - wykazano znaczne nieprawidłowości rozwojowe, co już zmusza do zastanowienia się nad słusznością codziennego stosowania kremów ochronnych.

A DLACZEGO JEDNAK WARTO PO KREMY OCHRONNE SIĘGAĆ?

Nie mam na celu wytaczania pocisków w stronę kremów ochronnych - gdyby tak było, nie przejawiałabym najmniejszej chęci w testowaniu nowych produktów, a z pewnością nie poświęcałabym własnej skóry i cennego czasu na opracowywanie pracochłonnych artykułów porównawczo-opiniotwórczych, które są non-profit. Obserwuję deficyt artykułów bardziej zbilansowanych, mniej radykalnych -  albo ludziom insynuuje się już chorobę psychiczną, gdy sięgają po kremy z filtrem, albo wtłacza do głów, że jest to jednak codzienny element świadomej pielęgnacji... Nie zliczę ilości pytań o to czy nieregularne stosowanie filtrów UV jest w porządku, czy rzeczywiście są niezbędne w codziennej pielęgnacji oraz czy trzeba ich używać, nawet wtedy, gdy ewidentnie pogarszają kondycję skóry, nie biorą się one z próżni - to niewygodne pytania, na które brakuje sensownej odpowiedzi.

Nie rozpatruję już raczej kremów ochronnych jak filaru prawidłowej pielęgnacji przeciwstarzeniowej, mogą rzeczywiście poprawiać kondycję skóry dojrzałej lub starzejącej się, jeśli skóra jest delikatna, źle toleruje naturalne promienie, łatwo odbarwia się od słońca, zmienia zapalnie pod wpływem natężenia promieniowania UV, ma spore zapotrzebowanie na okluzję, jednak w przypadku gdy kremy UV jedynie generują problemy skórne, działają zupełnie odwrotnie, nie sprzyjając ani aktualnej, ani tym bardziej długofalowej kondycji cery.

Kiedy jednak warto po kremy ochronne sięgać i biorąc pod uwagę ich wady, jednak sprzyjają finalnie lepszej kondycji cery? Są to głównie sytuacje wyjątkowe, takie jak rzeczywista ekspozycja słoneczna, która stwarza dla nas zagrożenie (dla każdego fototypu i dla każdej skłonności osobniczej jest ona inna), to jest wiąże się z pojawieniem rumienia, obrzęku, poparzenia, hiperpigmentacji, opalenizny (nadprodukcja melaniny to nic zdrowego i ma poważne konsekwencje zdrowotne), obecność blizn, nieutrwalonych przebarwień itp. Za stosowaniem kremów ochronnych stoją także przesłanki medyczne, czyli utrzymanie prawidłowego kolorytu skóry dla danej przestrzeni klimatycznej oraz występujące uszkodzenia naskórka lub jego kliniczna wrażliwość (skóra dziecka, skóra po zabiegach dermatologicznych, kuracje dermatologiczne i medycyny estetycznej, skóra nadreaktywna), chociaż i tutaj są pewne sprzeczności, ponieważ jak już wyżej napisałam, preparaty ochronne mogą działać alergennie i dość mocno podrażniać skórę, co na tak wydelikaconym naskórku może nie dawać żadnego efektu terapeutycznego, a wręcz sprzyjać zaognieniu zastanych problemów. 

Wrażliwa, uszkodzona, nadreaktywna skóra. Naskórek tego typu łatwo odbarwia się, podrażnia, nierzadko pojawiają się na nim niepożądane odczyny poekspozycyjne. Należy jednak mieć na uwadze, że wiele formuł preparatów ochronnych może nie sprawdzać się do stosowania na tkankę uszkodzoną. Kremy ochronne to także niezbędny element walki przeciwtrądzikowej i potrądzikowej (blizny, wyżerki, przebarwienia pozapalne), z tym że powinny być one stosowane zdecydowanie rozsądniej oraz bardzo dokładnie zmywane ze skóry.

Skłonność do hiperpigmentacji i poparzeń słonecznych. Z jednej strony mamy defekt stricte estetyczny, z drugiej strony: przesłankę medyczną, jednak każde z nich obliguje do stosowania stabilnej ochrony przeciwsłonecznej.

Prawidłowy metabolizm hormonów światłoczułych. Niewiele osób zdaje sobie sprawę jak ważne jest utrzymanie prawidłowego kolorytu skóry, czyli brak opalenizny, będącej powszechnym wyznacznikiem zdrowia. Ściemnienie skóry to nic innego jak widoczne uszkodzenie naskórka, ma to poważne konsekwencje zdrowotne, pomijam już kancerogenezę (rak skóry) zmian barwnikowych, ale utrudniony metabolizm hormonów światłoczułych. Tak, tak, te 15 minut, by prawidłowo przyswajać witaminę D, z co najmniej 70% odkrytą powierzchnią ciała dotyczy tych tnących jak lasery bladych nóg - u osób opalonych lub posiadających ciemniejszą karnację czas ekspozycyjny może wydłużyć się do nawet 3-5 godzin! Nie wnikam w predyspozycje i własne upodobania co do odcienia skóry, ale chrońcie chociaż swoje dzieci, które nie są niczego świadome, a narażacie je na poważne konsekwencje zdrowotne!

Czy zatem należy stosować kremy ochronne? Oczywiście, że tak! Będą osoby, które bardzo negatywnie reagują na działanie promieniowania UV i po zaledwie 15 minutowej ekspozycji pojawiają się odczyny niepożądane, ale będą też tacy, którzy kontaktu ze słońcem nie mają praktycznie żadnego, a ich skóra albo oczy ewidentnie filtrów nie tolerują. Nie można stawiać wszystkich na jednej równi i wmawiać, że moje własne poglądy są jedynymi słusznymi, bo wcale nie są. Celowa ekspozycja słoneczna, która powoduje rumień i silne reakcje niepożądane jest tak samo zła jak sumienne stosowanie kremów specjalistycznych, gdy nie ma takiej potrzeby.

Nie zapominajmy również o ochronie fizycznej, takiej jak okulary, przewiewna, długa odzież, parasole anty UV, kapelusze, czy nawet korzystanie ze zwykłego cienia. Żaden preparat ochronny nie zapewnia 100% blokady promieniowania słonecznego, dlatego w zderzeniu z bardzo wysokimi temperaturami, potem, wodą i wieloma innymi czynnikami, stopień ochrony nawet najbardziej stabilnych preparatów - spada i wymaga dodatkowej porcji reaplikacyjnej.

Tak dla rozsądku, nie dla głupoty i dopisywanej ideologii dla zwykłego konsumpcjonizmu.

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

100 komentarzy:

  1. Nie istnieje dla mnie coś takiego jak wyjście na zewnątrz bez grubej warstwy pięćdziesiątki i reaplikacji co kilka godzin. Dyskomfort psychiczny i fizyczny chyba by mnie zabił. Moja tolerancja na słońce jest równa zeru; niesłonięta skóra pali żywcem, jest ogorzała, z zaognionym trądzikiem, masą utrwalonych ciemnych przebarwień, ekstremalnie sucha, pobrużdżona. Wstrętna. Nie chcę dla siebie czegoś takiego. Uznaję tylko idealnie gładką, jasną cerę. Absolutnie obietnice producentów to nie pic na wodę fotomontaż; najlepsze potwierdzenie; jakiś czas temu byłam z moją siostrą nad morzem, prezentujemy skrajnie różne postawy; ona kocha się smarzyć na Buszmena, filtry ma w głębokim poważaniu, ja nie wyjdę przed 17, oczywiście zakryta wielkim kapeluszem, z filtrem i siedzę tylko w cieniu. Wracamy po dwóch tygodniach, pewnego dnia stajemy obydwie przed lustrem. I co? Skora mojej siostry jest wściekle czerwono-ciemnobrązowa, zmarszczki na czole przeszły w zmarchy, naczynka są straszliwie podrażnione, ma problem z wypryskami i piegami. Ja oczywiście skórę mam nienaruszoną. To chyba mówi samo za siebie. Sztucznie rozbudowany rytuał pielęgnacyjny? Czysta przyjemność. Skóra jest zadowolona, po odstawieniu to dopiero byłoby piekło. Obecnie jest mnóstwo fantastycznych formuł; lekkich, przyjemnych, skutecznie hamujących to co hamować powinny. Nie nastręczających trudności przy demakijażu. Naprawdę jestem w ciężkim szoku po przeczytaniu tego wpisu. Jeżeli Ewo Twoja skóra znosi coś takiego to dobrze, ale nie propaguj takiego podejścia. Nie wiesz ile krzywdy możesz tym zrobić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co złego propaguję? Rozsądne stosowanie filtrów ochronnych? Przecież ja wręcz namawiam do stosowania preparatów ochronnych! Całkowicie rozumiem złą tolerancję promieniowania UV, co więcej, nawet napisałam o niej w dzisiejszym artykule - dzisiejsza puenta to stosujcie kremy ochronne rozsądnie, a nie bezmyślnie. Naprawdę warto czytać ze zrozumieniem...

      Usuń
    2. Miałam na myśli głównie pierwszą część artykułu, gdzie piszesz o niemozliwości uniknięcia przykrych skutków sumiennego aplikowania i co za tym idzie negujesz zwiększoną ilość kroków pielęgnacyjnych. Tymczasem chyba naturalym jest, że jeżeli mam coś więcej na buzi, to oczywiście użyję więcej oczyszczaczy. Dlaczego to demonizować. Z pewnością można urządzić to tak, żeby wszystko grało.Dobrać idealne optimum dla siebie. Korzyści z ochrony przeciwsłonecznej są nieocenione.

      Usuń
    3. Warto spojrzeć poza czubek własnego nosa, o tej jedynej słuszności także piszę w dzisiejszym artykule. To, co jest dobre dla Ciebie, nie musi być takim samym dobrem dla innych. Otóż nie zawsze wszystko w pielęgnacji gra, są takie typy skóry, które nie zniosą nawet 2 godzinnego zadawania szyku w kremach przeciwsłonecznych, rozbudowywanie pielęgnacji nie każdemu służy i nie chodzi tu wcale o chorobliwy konsumpcjonizm, ale brak możliwości zbilansowania pielęgnacji, poza tym nie każdy zawsze i wszędzie tak wysokiej ochrony potrzebuje.

      Tak? Nawet jeśli kremy przeciwsłoneczne powodują trądzik? Nic tak nie przyspiesza procesów starzenia i nie obniża samooceny jak ropne wypryski. Zanim zaczniesz słać takie oskarżenia, zastanów się proszę nad tym o czym piszesz...

      Usuń
    4. Zostańmy przy swoich racjach:D

      Usuń
    5. Nigdy nie popierałam i nie będę popierać radykalizmu :)

      Usuń
    6. Anonimka nie wzięła zdaje się pod uwagę, że istnieje coś pomiędzy smażeniem się na słońcu bez umiaru, a filtrowaniem i chowaniem przed nim również bez umiaru. Ja się zaliczam do tych umiarkowanych - wybieram ochronę złożoną z przewiewnego ubioru, nakrycia głowy i w miarę możliwości przebywania w cieniu, ale nie unikam słońca za wszelką cenę. I zapewniam, że moja skóra wcale nie jest czerwona, zaogniona, ani pomarszczona. Można także podejrzewać, że chorobliwe unikanie słońca przez autorkę tego komentarza sprzyja późniejszej nadwrażliwości na nie.
      Ewo, zgadzam się w 100% z Twoim artykułem.

      Usuń
    7. Bardzo podoba mi się Twój wpis Ewo, rzadko spotykana, racjonalna droga środka.. Ale niektórym nie dogodzisz bo lubią się zamęczać. Mnie do stosowania filtrów przekonuje tylko ochrona przed rakiem. Lubię się wygrzać! Być może dla mojego ciała naświetlenie i wzmożona produkcja witaminy D (a zapewne i inne profity) są ważniejsze bo czuję się na słońcu bardzo dobrze. Opalanie zwiększa powstawanie zmarszczek? Mam to w d.. Zmarszczki i tak są i jeszcze przyjdą a ja wolę mieć uśmiechniętą buzię niż narzucać sobie opresyjne rytuały i stresować się po to, żeby pojawiły się rok później. A mam prawie 40 lat. Cieszę się zawsze widząc że ktoś napisał żeby nie ufać ślepo w jakiekolwiek mody tylko spojrzeć na to, co rzeczywiście potrzebujemy. Dzięki Ewo!

      Usuń
    8. Dyskomfort psychiczny w przypadku głównego komentarza to już chyba niestety paranoja. Rozumiem, że autorka komentarze z takim samym namaszczeniem stosuje filtry na całym ciele?

      Usuń
    9. Autorka komentarza z pietyzmem zakrywa każdy centymetr ciała. Nie ma zamiaru bankrutować na 101 filtrów w ciągu roku:D

      Usuń
    10. Dokładnie, paranoja, nerwica natręctw i derealizacja:D:D

      Usuń
  2. Bardzo mądry i dający do myślenia wpis. W końcu ktoś nie cytuje ślepo i bezmyślne, że każdy musi zawsze i wszędzie używać filtrów oraz ze to samo dobro :)

    P.S. Czy planujesz wpis o swojej diecie? Bardzo mnie ciekawi ;) jesteś na lchf, tak? Jak wyglada dzienny rozkład na białka, tłuszcze i węgle? Jakich produktów jesz najwiecej, które mogłabyś uznać za „bazę” tej diety?

    Pozdarawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!

      Nie planuję w najbliższym czasie, daję sporo pomysłów na posiłki na moim Instagramie :) Nie mam określonego podziału, czasami jem więcej, a czasami mniej węgli (w zależności jak się czuję i w jakim cyklu miesiączkowym jestem), natomiast bazą w diecie są oczywiście warzywa nieskrobiowe :)

      Usuń
  3. A co z cerą naczynkową? Wszędzie trąbią o tym, żeby cały rok stosować filtr 50, co dla mnie nie jest logiczne przy częstym zachmurzeniu w Polsce :/ Wiem, ze chodzi o promieniowanie UVA, ale czy naprawdę warto się przed nim tak chronić jeśli na zewnątrz jestem kilka minut dziennie? dodam ze nie mam jasnej karnacji ani łatwości do poparzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sugerowałabym się zatem tym, o czym dzisiaj napisałam w artykule ;) Jeśli uda Ci się znaleźć preparat, który będzie idealnie współgrał z Twoją cerą i będzie sprzyjał jej lepszej kondycji - oczywiście! Jeśli nie - stosowałabym tak wysoką ochronę tylko w przypadku rzeczywistej i dłuższej ekspozycji słonecznej.

      Usuń
    2. Ja że ze względu na naczynka zawsze się kremowałam filtrami 50+ i współgrały one z moją cera, bo lubiła okluzję. Niestety w tym roku temperatury były tak wysokie, że wszystko że mnie spływało i ograniczyłam się jedynie do filtrów w podkładzie mineralnym... Niestety za wysokie one nie sa i dorobiłam się dużo piegów, ale nie mialam czerwonych policzkow jak to zwykle bywało bez filtra, więc to taki mój zloty środek, niestety też czasem przegrywał z temperaturą jaknawet nałożony na twarz puder mi spływał :/

      Usuń
  4. Ewo chciałabym wiedzieć jak to w końcu jest z wszelkiej maści wodnymi esencjami, hydrolatami i tonikami? Czy rzeczywiście karygodnym błędem jest pozostawianie ich do samoistnego wyschnięcia i stosowanie jako ostatniego kroku pielęgnacyjnej rutyny? Dla mnie toniki są zbawienne i odkąd ich używam notuje same zalety. Cera jest nawodniona, nawilżona, ukojona, świeża, delikatna, podnoszą się zdolności regeneracyjne. Żaden krem nie zapewnia mi tak świetnego nawilżenia jak tonik właśnie. I cały czas mówię tu o sytuacji, gdzie tonik pojawia się już jako ostatni i kończy cały proces oczyszczania. Nie odczuwam później potrzeby nakładania czegokolwiek. Czy w takim razie grożą mi rozpulchnione pory i odwodnienie głębszych warstw naskórka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci służą, to wszystko jest ok :) Wiele osób ma zbyt szybko odwadniającą się cerę, by stosować tego typu produkty, a zwłaszcza samodzielnie. Jeśli u Ciebie przynoszą efekt ukojenia i nawilżenia, to widocznie nie masz problemów z nawilżeniem skóry, a etap myjący jest właściwie przystosowany do Twoich potrzeb :)

      Usuń
    2. To dobrze, nie wyobrażam sobie zaniechania tych praktyk:))

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy wpis. Również jestem za takim zdroworozsądkowym podejściem do pielęgnacji :) Filtry stosuję codziennie ze względu na przebarwienia po trądziku. Jeśli chodzi o komfort używania według mnie nic nie przebije Evermere Moist Tec UV Gel SPF50 a mam porównanie do wszystkich cenionych filtrów europejskich i kilku japońskich :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodałabym, że warto też sięgać po filtry, jeśli stosujemy kosmetyki z kwasami lub retinoidami. Ja używam codziennie filtrów na twarz, ale nie ponawiam aplikacji, bo nie widzę w tym sensu. Jeśli siedzimy cały czas na słońcu, to tak, należy ponawiać aplikację, bo filtry się jakby zużywają (chodzi mi o te chemiczne - utleniają się), ale w normalny dzień, kiedy większość czasu spędzam wewnątrz, wystarczy raz dziennie. Ze względu na problemy z trądzikiem próbowałam przejść na mniej obciążającą pielęgnację, bez filtrów i ciężkich kremów, ale nie było najmniejszej poprawy, więc do nich wróciłam. To kwestia osobnicza, trądzik może wynikać z różnych powodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - napisałam o tym w artykule (skóra uszkodzona, uwrażliwiona, po zabiegach dermatologicznych, kuracjach i zabiegach medycyny estetycznej) :)

      Niestety tak to nie działa, najwyższa żywotność filtrów przeciwsłonecznych to maksymalnie 4 godziny (preparaty La Roche Posay) w warunkach stabilnych, żywotnością preparatów aż tak bardzo bym się nie przejmowała, stosując wyłącznie mineralne filtry, stanowią słabsze, ale bardziej wydajne źródło ochrony, chociaż to też wszystko zależy od formuły preparatu.

      Usuń
  7. Ewo, prześliczny sweterek, można wiedzieć gdzie taki znalazłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat second hand, marka Polo Ralph Lauren ;)

      Usuń
  8. Też mam podobne zdanie! W swojej pielęgnacji nie używam codziennie filtrów, nie mam takiej potrzeby. Moja poranna ekspozycja na słońce to 1 minuta, bo tyle idę na parking, potem 10 minut w aucie, po pracy moja ekspozycja może trwa 2 minuty dłużej, bo czasem wejdę do sklepu. Ochronę UV stosuję, gdy idę na spacer w pełnym słońcu. Zdrowy rozsądek najważniejszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A ten artykuł tylko mi udowadnia, jak wielu ludzi ma ogromny problem z czytaniem ze zrozumieniem, posiada bardzo radykalne poglądy i stawia siebie w roli eksperta, dokonując natychmiastowej oceny drugiego człowieka :(

      Usuń
    2. Ja też nie mogę stosować kremów z filtrem na co dzień... wolę przebywać na słońcu krócej, gdzieś się schować albo założyć kapelusz. Moja skóra lepiej to znosi. Jest szczęśliwsza bez filtra.
      Ewo, dwa pytania- czy odpowiesz jeszcze na komentarze pod poprzednim postem? Czy możesz polecić jakiś zamiennik kremu dermedic hydrain 3? Fajnie działa, ale mam już chyba piąte opakowanie i trochę mi się znudził...
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Przejrzę komentarze jeszcze dzisiaj wieczorem ;) Idealnego zamiennika nie mam, ale polecam Intense legere LRP, emulsja szałwiowa martina Gebhardt i Andalou Cosmetics Oil Free Moisturizer with Kombucha :)

      Usuń
    4. Zawsze znajdziesz coś ciekawego :) marki Andalou nie znałam, chętnie spróbuję. Zamawiałas z jakiejś polskiej dystrybucji (chyba jest z tym problem) czy z zagranicznych stron?

      Usuń
  9. Celny wpis, jak zawsze zresztą :) w tym roku postawiłam na unikanie słońca i czapkę z daszkiem gdy już musiałam wyjść. Wiadomo, jak szykowałam dłuższy spacer, to nakładałam filtr, ale starałam się to robić jak najrzadziej - jednocześnie nie rezygnując z życia towarzyskiego.
    Mam jednak pytanie, związane z kuracja Atredermem:
    1) czy jest jakiś tańszy krem który mógłby godziwie zastąpić Avene Cicalfate Post-Acte?
    2) Czy jeśli planuje kurację od października do kwietnia, to chociaż przez okres zimowy konieczne jest nakładanie filtra +50? Gdy łączny czas jaki spędzam na słońcu to mw 15 minut drogi na tramwaj, 15 minut drogi do szpitala - a po 6h to samo w drugą stronę. I tyle. Czy jednak przy Atre trzeba bezwarunkowo się filtrować ?
    Pozdrawiam ;)

    PS Naprawdę śliczne zdjęcie (tak jak ii modelka) ;) podoba mi się ten klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, to nie Ewcia ale pozwolę sobie zabrać głos.
      Jeśli chodzi o punkt 1. to zawsze możesz spróbować polować na promocje.

      Natomiast z tymi środkami regulującymi i retinoidami to rzeczywiście ciekawe; na wielu kanałach YT spotyka się zagorzałe eko- i naturomaniaczki, które deklarują, że filtrów chemicznych (a często i żadnych) nie używają a przedstawiają się jako zwyciężczynie walki z trądzikiem, lub po prostu zachwalają liczne kosmetyki z kwasami czy retinoidami, których używały.
      Wiadomo, jakimś YouTubem nie ma się co sugerować.

      Ale może można czasem odpuścić tę restrykcyjną ochronę, nawet podczas regulacji? Bo: skoro one mogą, to możliwe że i my możemy?
      Tak będzie łatwiej, taniej, no i przede wszystkim skóra nie będzie się tak ,,zapychać''.

      Usuń
    2. Dorwałam właśnie w promocji w Superpharmie za 19,5zl emulsje Cicalfate. Od razu wzięłam dwie ;) więc myślę, że na długo mi ten zapas wystarczy :)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję :)

      1) Tańszych odpowiedników nie znam, są droższe :) Post Acte, to jedna z najbardziej ekonomicznych opcji. Ewentualnie fitomed mój krem nr 11, ale nie u każdego ta formuła tak dobrze się sprawdza.

      2) Zależy od Twojej skóry i tego, jak ostre będzie to światło. Rano i wieczorem słońce jest najbardziej niebezpieczne, jeśli masz delikatną i wrażliwą skórę, jednak zabezpieczałabym się przed promieniowaniem słonecznym albo chociaż fizycznie starała się go unikać. W takich przypadkach bardzo polecam mgiełkę z filtrami Anti Brilliance od LRP SPF 50+ - świetnie sprawdza się do szybkich aplikacji kremów z filtrem i można jej używać na makijaż.

      Usuń
  10. Brawo za wzmiankę o szkodliwości dla środowiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto o tym mówić szerzej, choć to nie jedyne szkodliwe substancje i działania, to jednak dzięki tym małym krokom i poszerzaniu świadomości, nasz świat dla nas i naszych przodków może stać się lepszy :)

      Usuń
  11. Ewo,
    chciałam upewnić się, czy okres miesięcznej ochrony UV po ostatniej aplikacji środka regulującego (Epiduo Forte)jest wystarczający?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi - jeśli Twoja cera po środku regulującym jest uwrażliwiona, uszkodzona i delikatna, to ochronę anty UV należy stosować aż do powrotu skóry do normalności, a może się to przeciągać nie tylko tygodniami, ale miesiącami, latami... albo w ogóle nie wrócić do stanu poprzedniego :(

      Usuń
    2. Ojej, będę zatem obserwować.
      Dziękuję bardzo.

      Usuń
  12. Bardzo ciekawy, pobudzający do myślenia wpis. Wiem, że używanie filtrów jest bardzo ważne, ale bez przesady. Jeśli większość dnia zostaję w domu, nie kładę na siebie dodatkowych warstw kremów, tym bardziej, że moja skóra nie lubi nadmiaru. Staram się wybierać dobrej jakości, jeśli już muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję Ewo,
    sama na razie używam filtrów (bo reguluję skórę) i obserwuję, co dalej z tym ale dobrze, że uzmysławiasz Czytelnikom, iż warto wszelkie kosmetyczno-urodowe trendy traktować z przymrużeniem oka.
    I po prostu, jeśli naszej skórze te trendy nie pasują, pogarszają znacznie cerę, zmienić sposób obchodzenia się z nią.
    Jeszcze raz dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuję za komentarz ;) Dużo dobrego!

      Usuń
    2. Wzajemnie, Ewciu.

      Usuń
  14. Ewo co będzie lepsze we wspieraniu regeneracji plam pozapalnych: arnika, czy aloes? W jakiej postaci może być arnika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od reakcji Twojej skóry, na niektórych typach cery aloes może wręcz zaogniać plamki pozapalne (działanie drażniące i pobudzające), zatem kierowałabym się własnymi obserwacjami. Jest wiele możliwości - jako ekstrakt dodawany do kosmetyków pielęgnacyjnych, czy jako napar z zaparzanych ziół :)

      Usuń
    2. Hmmm, przypominam sobie teraz, że kiedyś przemyłam twarz sokiem aloesowym i bardzo mnie to podrażniło... Zrobię chyba jakiś tonik ziołowy:)

      Usuń
  15. Ewo jak zwykle ciekawy wpis i zdrowe podejście do tematu. Ja myślę, że wiele osób czyta tylko pierwszą część wpisu i na tej podstawie stawia takie, a nie inne wnioski. Sama przecież wiesz, że są cery, które nie zniosą filtra i jak trudne jest potem ułożenie odpowiedniej pielęgnacji. Ewo pozwolę prosić się o radę: mam syna, który ma 4 lata i zauważyłam u niego mnóstwo włosów na rękach i nogach. Zrobiłam oczywiście badanie testosteronu i niby wyszło w normie. Lekarz oczywiście to bagatelizuje. Czy jest się czym martwić>? czy zrobić jeszcze jakieś badania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale są to jakieś bujne, gęste włosy? Gdzie dokładnie występują?

      Usuń
  16. Ewo, czytam z zainteresowaniem twoje artykuły ale nadal mam problem z etapem oczyszczania. Mam cerę z tendencją do rogowacenia (gęsią skórka na ramionach i tendencja do powstawania na policzkach) wrażliwa często z tendencją do rumienia ale i zaskornikow.Podobał mi się sposób oczyszczania lrp syndet bo dobrze usuwał makijaż był prosty i wydajny. Produkt został chyba wycofany bo jest tylko syndet. Czy ma takie same właściwości? Ewentulanie używałam olejek myjacy myia i żel biolaven lub rumiankowy sylveco. Rano lrp lub biolaven. Co powinnam zmienić w oczyszczaniu? Jakie produkty polecasz? Nadal szukam też prostych i ekonomicznych rozwiązań po poprzeczytaniu przeczytaniu u Ciebie o surgrasie spodobalo mi się ograniczenie liczby kosmetyków i skuteczność tego produktu.Co teraz możesz polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety bardziej wysusza i gorzej zmywa zabrudzenia :( Nie byłam z niego zadowolona, podobnie jak wielu tutaj wypowiadających się Czytelników.

      A co masz dokładnie do zmycia wieczorem? Czego używasz do makijażu? Czy obciążasz czymś skórę, że wymagasz rozbudowanego etapu oczyszczającego? Próbowałaś fito-żelu Planeta Organica? świetnie radzi sobie z dość lekkimi zabrudzeniami i nie wysusza mocno skóry.

      Usuń
    2. Makijaż wykonuje produktami plynnymi najczęściej podkladem clarins lub hmix lub innym. Uwielbiam lrp surgrass do zmycia oczu nic tak sobie nie radziło dobrze bez niepotrzebnego tarcia. Wieczorem czasem sam lrp syndet czasem olejek i żel tu najczesciej sylveco lub lrp. Rano co wpadnie w ręce w małej ilosci. Korzystnie wplywal rano sam biolaven ale nie zawsze mam zapas kosmetyku.

      Usuń
  17. Ewo mam jeszcze pytanie co stosować do mycia ciała właśnie przy nadmiernym rogowceniu na ramionach i pośladkach, udach? Zawsze mam problem z wyborem stosowalam olejki myjące, próbowałam mydło dziegdziowe, żele z siarką, solą morską, bez sls, zwykłe z sls, czarne mydło savon, aleppo z czarnuszką. I naprawdę nie widzę żadnych zmian na korzyść wyglądu skory i chropowatosci. Pozdrawiam ciepło.
    Cieszę się z Twojej obecności w intetnecie i artykułów. Uwielbiam je czytać:) Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, tu nie Ewa, ale też długo "bujałam się" z rogowaceniem skóry i wreszcie niedawno się udało okiełznać :)
      Facelle sensitive + gąbka (jakaś z hebe za 5/6zł, nie wiem jak się nazywa, nie taka zwykła, szorstka część nie drapie tylko jakby peelinguje). Serio pomogło wreszcie! Szorstka strona gąbki tylko do nóg i pleców, wyżej ta miękka - i zawsze z żelem. Tak stosuję.

      Na bardziej problematyczną część (ramiona-dekolt-góra pleców), w upały/po treningu (ogólnie gdy więcej sebum jest na skórze) używam też nieco olejku myjącego (SLP plus rzepakowy plus olejek np herbaciany) - po prostu nakładam i zmywam, jak buzię - dokładnie jak we wpisie Ewy o DIY olejku myjącym na SLP.

      Naprawdę jest różnica, polecam :) A facelle chyba już zawsze zostanie w mojej łazience, dla buzi idealny, dla ciała też (choć do higieny intymnej staram się delikatniejszych rzeczy używać). Niedługo zacznę myć nim włosy ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Magdo, ciężko polecić mi coś konkretnego, przy bardzo mocnym rogowaceniu polecam przede wszystkim stosowanie akcesoriów - lekko szorstkich gąbek, a nawet rękawicy Kessa. U mnie świetnie sprawdzają się pieniące olejki Eclab.

      Usuń
  18. Jesli chciałabym rano oczyszczać skórę tylko naparem ziołowym to powinnam spryskac ja za pomocą atomizera, użyć płatka kosmetycznego czy przemyć tak jak woda? Później mogę już nic nie stosować? Mam skórę skłonna do odwodnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie zależy, z czego ten napar.
      Może być z wierzby ale i z lipy.

      Usuń
    2. Dokładnie, to zależy z czego miałby być ten napar oraz z jaką cerą budzisz się - czy jest przetłuszczona, czy wymaga mocniejszego oczyszczenia, czy wręcz przeciwnie. Najmniej odwadniającą opcją będzie spryskanie skóry atomizerem i jej szybkie osuszenie, bez pocierania.

      Usuń
  19. Ewo, od ponad roku choruje na zapalenie okołoustne. Najdziwniejsze u mnie jest to że zmiany pojawiają się co 2/3 tygodnie i znikają po 3/4 dniach, nawet samoistnie. Są to małe krosteczki wypełnione płynem, swędzące. Twarz wygląda wtedy niezdrowo, jest zaczerwieniona i bardziej reaktywna (mam cerę naczyniową). Soolantra tylko pogarszała te zmiany, robiły się bardziej czerwone i tak jakby się rozprzestrzeniały. Elidel również nie pomaga. Nigdy nie stosowałam sterydów więc to nie jest przyczyną. Przeczytałam twój artykuł o tej chorobie ale nic nowego nie wniósł. Zmiany pojawiają się bardzo szybko - wieczorem kładę się z normalną buzią a rano budzę się z wysypką na brodzie. Badania na nużeńca wykazały tylko 1 osobnika na twarzy. Czy masz jakiś pomysł co może być przyczyną? Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, mam zbyt mało informacji, może to alergia kontaktowa?

      Usuń
  20. EWo, co myślisz o ochronie poprzez pudry mineralne? Myślisz, że przy retinoidach 3 generacji wystarczy ochrona pudrem mineralnym + unikanie słońca? Wiem, że zależy od cery - mam 1 fototyp, ale właśnie kremy z filtrem mnie zapychają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno bardziej stabilna i długotrwała ochrona przed słońcem, choć głównie fizyczna, samodzielnie nie polegałabym na podkładach mineralnych, warto dodatkowo wspierać się akcesoriami, by nie narażać skóry na bezpośredni kontakt z ostrymi promieniami. Wszystko zależy jak tolerujesz retinoidy, znam osoby, które bardzo źle tolerują nawet i III generację, powodują silne łuszczenie i duże podrażnienia, wówczas preparaty ochronne w postaci kremów przeciwsłonecznych są niezbędne, zwłaszcza przy planowanej ekspozycji słonecznej.

      A próbowałaś mgiełki z filtrami od LRP? Recenzowałam ją w najnowszym zestawieniu kremów ochronnych :)

      Usuń
  21. Dziękuję, Ewo! Potrzebowałam takiego artykułu, dodałaś mi otuchy. Borykam się z trądzikiem od ponad 10 lat, moje policzki są pokryte wklęsłymi bliznami. Czuje się źle,kiedy słyszę wokół, że moja skóra zestarzeje się szybko,jeżeli nie będę stosować kremów z filtrem, które za każdym razem zaostrzają trądzik... Sięgam po te specyfiki tylko w sytuacjach,kiedy spędzam dużo czasu na słońcu i nie wyobrażam sobie włączać ich do codziennej pielęgnacji. Co mi po braku kilku zmarszczek, kiedy moja twarz będzie wciąż pokryta pryszczami i jeszcze większą ilością blizn?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz! Absolutnie nie powinnaś mieć z tego powodu poczucia winy, to chore, że tak wielu ludzi robi z siebie domorosłych ekspertów, głosząc te swoje pewne, śmieszne perory. Obserwuj siebie i postępuj tak, jak uważasz to za słuszne :)

      Usuń
  22. Ewa, czyli jaki rodzaj oczyszczania polecasz? Jednoetapowy - np. zwykły żel?
    Ostatnio miałam wypadek, nie mogłam chodzić przez ranę na nodze, w związku z czym kompletnie zaniedbałam jakąkolwiek pielęgnację twarzy. Dni pamiętam jak przez mgłę tak mnie bolało, więc twarz myłam jedynie pod prysznicem, w sumie wodą, zawsze trochę szamponu po niej spłynęło.... I nagle zerkając w lustro uświadomiłam sobie, że moja cera wygląda rewelacyjnie. Bardzo starannie dobieram kosmetyki, pilnuję ich składów, żele/pianki są delikatne. Nie bardzo wiem co z tym moim odkryciem począć, odkąd pamiętam borykam się z trądzikiem, raz jest lepiej, raz jest gorzej,a teraz jest wspaniale, tylko jak ten stan utrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rysiowa Pani z YT też podczas długiego pobytu w szpitalu zauważyła, że Jej się cera poprawiła.

      Usuń
    2. I ja mam podobne doświadczenie. Przy okazji każdego pobytu w szpitalu, gdy ogranaczałam pielęgnację to totalnego minimum oraz przy każdej poważniejeszej chorobie, gdy pielęgnację miałam w głębokim poważaniu, odnotowywałam poprawę stanu cery.
      Wniosek nasuwa się sam... prawdopodobnie pogarszam stan swojej skóry nadmiernie ją „pielęgnując”. Mniej znaczy więcej.

      Należy jednak wziąźć też pod uwagę lekarstwa przyjmowane w czasie pobytu w szpitalu/ choroby. Podejrzewam, że środki przeciwbólowe/przeciwzapalne jak ibuprofen, stosowane w większych dawkach nie są bez znaczenia jeżeli chodzi o zapalnie zmienioną skórę.

      Usuń
    3. Aż zapytałam Ewę o te leki przeciwzapalne. :-I

      Usuń
    4. Etap oczyszczania jest zależny od tego, co nakładasz na skórę, mnie również służy bardzo minimalna pielęgnacja, która jest niemożliwa przy stosowaniu kremów ochronnych. Jeśli nie stosujesz makijażu i żadnych obciążających konsystencji, to wystarczy jedno, wieczorne oczyszczanie skóry preparatem, który całkowicie się spłukuje, np. delikatnym żelem lub łagodną, mleczną emulsją.

      Dokładnie, wpływ moją mieć również leki o działaniu przeciwzapalnym i szeroko spektralne antybiotyki, zwłaszcza glikokortykosteoridy, u mnie z kolei NLPZ (głównie ibuprofen i ketoprofen) powodują pogorszenie stanu skóry, ale tylko dlatego, ze posiadam bardzo delikatną śluzówkę żołądka i cierpię podczas ich zażywania.

      Usuń
  23. Hej Ewo, pięknie wyglądasz!

    Wiem, że kiedyś o tym pisałaś, co myślisz o minerałach na buzię bez żadnego kremu a jeśli już to z bardzo cieniutką warstwą?

    Mam buzię tłustą, ale zarazem szybko odwadniającą się.

    Pozdrawiam ciepło :* Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się to sprawdza - czemu nie? Sama mam kilka ulubionych formuł mineralnych, które aplikuję bez żadnej bazy, na czystą skórę, tylko wówczas zazwyczaj pomijam już oczyszczanie skóry przy pomocy detergentów.

      Usuń
  24. Hej Ewo :)
    Zauwazylam, ze kremy mi nie służą,wiec chce je odstawić jednak trzeba jakoś nawilżyć skórę pomimo tego, ze mam cere tlusta w strefie T czuje, ze potrzebuje nawilzenia. Polecisz może jakąś mgielke lub serum, cokolwiek co by mogło nawilzyc bez zbędnego zapychania?

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja się nie zgodzę z tym odnośnie wpływu na rafy koralowe, to nie jest tak, że FILTRY to jedna i jedyna przyczyna wybielania raf koralowych na świecie.

    Rafy koralowe żyją w symbiozie z algami (zooksantellami), te algi są ważne dla koralowców, bo absorbują dla nich światło, zachodzi fotosynteza i koralowiec dostaje jedzonko. Te algi również nadają kolor koralowcom, jeżeli koralowiec jest bombardowany przez różnorakie stresory, algi uciekają od niego i zabierają mu dostęp do pożywienia. Proces jest odwracalny, ale jak długo taki koralowiec zostanie bez pożywienia to po prostu umrze.

    Do takich stresorów zaliczamy przede wszystkim:

    - ZMIANY TEMPERATURY WODY (globalne ocieplenie, heloł)
    - zakwaszenie oceanów
    - zwiększony dostęp do światła
    - polutanty... pestycydy, herbicydy
    - wycieki oleju
    - muł

    Także, no trochę dużo jeżeli krzykacze biorą pod uwagę tylko octinoxate i oxybenzon, które faktycznie nie są obojętne dla raf koralowych, ale trzeba zwrócić uwagę na całokształt.

    Ale ludziom jest wygodniej zwalić winę na filtry. A nikt nie myśli, że statki muszą zapieprzać w morzu, są tysiące rafinerii ropy, są różne awarie, ten cały syf i plastik w morzu, że globalne ocieplenie nie istnieje, nikt nie zwraca uwagi na masowe połowy i wymieranie zagrożonych gatunków - nie to wcale nie istnieje a świat w ogóle się nie zbliża do końca. To wszystko przez filtry. Tak. Wpieprzanie mięcha na potęgę, które jest jedną z największych przyczyn globalnego ocieplenia - nieeee... to wszystko przez filtry. Najłatwiej zwalić na to winę, jest to bardzo na rękę państwom i korporacjom, bo dalej mogą walić ścieki do morza, również ścieki z fabryk itd.

    Problem wybielających się raf koralowych nie dotyczy tylko plaż, są nawet w takich miejscach na świecie, gdzie ludzie zazwyczaj nie są się w stanie dostać. I co teraz?

    Jedno jest pewne, trzeba się postawić i nie konsumować tyle zbędnych pierdół.

    Polecam poniższy post jak i video jakby chciał się ktoś coś więcej dowiedzieć.
    https://labmuffin.com/is-your-sunscreen-killing-coral-the-science-with-video/



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, tak to czytam i to ma taki wredny ton - wcale nie zamierzany i nie atakuję Cię Ewa. Po prostu, któryś raz to słyszę w tym tygodniu o tych rafach i mnie krew zalewa. Ale zgadzamy się, że nadmierny konsumpcjonizm to zło. :))

      Usuń
    2. Ale filtry powodują po prostu zmiany hormonalne u ryb i innych żyjątek. Co za tym idzie różne mutacje w zarodkach i zmiany w budowie anatomicznej.
      Nic dziwnego. My też musimy unikać dostawania się tych kosmetyków do jamy ustnej.

      Ale dobrze, że ktoś napisał taki komentarz. Może inny przeczyta i jego świadomość się obudzi.
      Nie chodzi tylko o filtry. Są też inne składniki codziennej pielęgnacji, o których nie pomyślelibyśmy nawet, że są jakimkolwiek zagrożeniem.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Ale ja to rozumiem, dzięki za komentarz! Artykuł dotyczy kremów przeciwsłonecznych, dlatego warto chociaż i tutaj wspomnieć o ich braku obojętności dla środowiska, wiem, że problem jest znacznie szerszy, ale to nie jest ani czas, ani miejsce na to, aby napisać szerokospektralny artykuł o wybielaniu się rafy koralowców ;) Nie rozumiem Twojego tonu, bo co innego, gdyby artykuł nosił nazwę "ginąca rafa koralowa", a co innego "dlaczego nie stosuję kremów z filtrem w codziennej pielęgnacji" ...:)

      Problem tkwi przede wszystkim w przeludnieniu - nie tylko masowa produkcja mięsa jest tak zła, polecam poczytać jak weganizm destabilizuje ekosystem :)

      Usuń
    4. A ja muszę zgodzić się co do nieprzyjemnego tonu tego tekstu. Ciężko mi przywołać w głowie post osoby filtrującej się, która w tak niemiły sposób wyrażałaby się o osobach, które filtrów nie używają. Nie wykluczam, może mam szczęście, może trzymam się miłych blogerek, może mieszkam w takiej sympatycznej bańce. Ale ilość negatywnych epitetów w tym poście jest dla mnie odstręczająca.

      Usuń
    5. Ale o kim Ty piszesz? Bo autorka swojego komentarza ocenia swoją wypowiedź, a nie emocjonalność mojego tekstu.

      Nie wiem o co Ci chodzi, artykuł ma zupełnie neutralny charakter, nie wiem czy ludzie aż tak przywykli do lukrowania własnego zdania? Nie wiem zatem w jakim Ty świecie się obracasz, bo teraz, w świecie egoistów i pozerów, gdzie ważone jest każde wypowiedziane słowo (odpowiednie akapity w umowie, zakłamanie) ciężko o osoby szczere, które mówią po prostu co myślą. Szkoda, że ludzie nie doceniają takich osób, bo nie masz pojęcia, ile pieniędzy mi już przeleciało między palcami przez zachowanie mojej niezależnej autorskiej wolności słowa. Przeczytaj sobie pierwszy komentarz - tam masz właśnie wypowiedź osoby filtrującej się, która właśnie w tak niemiły sposób wypowiada się o osobach, które filtrów nie używają (i do tego własnej rodzinie, na forum publicznym!) ;)

      Artykuł mówi stanowcze nie głupim, bezmyślnym działaniom i pompowaniu konsumpcjonizmu, a nie rozsądnym osobom, które znają swoje potrzeby i stosują produkty dlatego, że tego potrzebują, a nie bo ktoś im tak wtłoczył to do głów i zapewnił o słuszności takiego postępowania :)

      Usuń
    6. Ewo, czy mogłabym Cię prosić, żebyś nie stawiała mnie za przykład "osoby filtrującej się, która właśnie w tak niemiły sposób wypowiada się o osobach, które filtrów nie używają (i do tego własnej rodzinie, na forum publicznym!) ;)"? Bo chyba widzisz w krzywym zwierciadle; czy nie rozróżniasz przedstawienia suchych faktów, czysto informacyjnie od uprawiania oceny i krytyki? Czy gdziekolwiek w moim komentarzu padły sformułowania typu: "takie skutki ma nieodpowiedzialność", "ludzka głupota nie zna granic", "Nawołuję wszystkich do filtrowania, kto się nie filtruje ten półmózg i półdebil" - nie wydaje mi się, żebym popełniła cokolwiek podobnego, czy nawet coś o zbliżonym wydźwięku. Jeżeli się mylę wskaż mi konkret, na razie Twoje zarzuty są bezzasadne i nijak nie oddają faktycznego stanu rzeczy.

      Usuń
  26. Ewo,
    Dziewczyny kilka komentarzy wyżej napisały, że poprawa stanu cery podczas pobytu w szpitalu lub w czasie innej niedyspozycji, może mieć związek z przyjmowaniem NLPZ.
    Czy te środki tak działaja? Że następuje poprawa stanu cery przy okazji ich przyjmowania?
    Jeśli tak, to chyba maseczka z kwasu salicylowego i z kurkumy robiłaby furorę... Niby robi, ale często ci, którzy je stosują i zachwalają na swoich blogach czy kanałach, przy okazji kiedyś, gdzieś brali np. Izotek czy inne doustne retinoidy; no ale to było dawno i nieważne...
    No więc jak to z tymi NLPZami jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale nie tylko NLPZ-y tak działają, a antybiotyki, a szczególnie glikokortykosteroidy. Wszystko zależy od organizmu, teoretycznie leki przeciwzapalne powinny hamować również i stan zapalny miejscowy na skórze, ale wcale tego nie muszą robić, mogą wręcz zaostrzać problemy skórne.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź,
      pozdrawiam.

      Usuń
  27. Witaj Ewo, chciałam prosić o radę. Mam problem z włóknami łojowymi oraz nadmiernym wydzielaniem sebum.
    Na twoim blogu przeczytałam że warto włączyć mycie olejami. Posiadam olejek myjący z BU. Czym mogę go domywać?
    Czy emulsja vianek też będzie nazwać się do tego typu cery?
    Kolejne pytanie o olejki eteryczne, co polecasz? Z drzewa herbacianego będzie ok?
    Wydaje mi się, że mam też lekko odwodnioną skórę, zaczęłam stosować krem SVR sensifine fluide:
    AQUA (PURIFIED WATER), GOSSYPIUM HERBACEUM (COTTON) SEED OIL, CORN STARCH MODIFIED, GLYCERIN, SQUALANE, NIACINAMIDE, TOCOPHEROL, 1,2-HEXANEDIOL, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, ETHYLHEXYLGLYCERIN, SODIUM HYDROXIDE, XANTHAN GUM.
    Czy może on źle wpływać na włókna łojowe?
    Przepraszam że tyle pytań ale ciągle uczę się „obsługi” mojej cery.
    Dziękuje za poświęcany czas na blogu i czekam na odpowiedź
    Wiola

    OdpowiedzUsuń
  28. Cześć :) Ciekawa jestem co myślisz o wykonaniu oczyszczania manualnego u kosmetyczki kilka dni przed rozpoczęciem nakładania retinoidów? Czy to nie ułatwiłoby tym substancjom działania i nie złagodziło wysypu? Teoretycznie wtedy w skórze siedziałoby mniej masy łojowo-rogowej, która musiałaby wyjść przy stosowaniu retinoidów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,
      tutaj masz nieco napisane o manualnym usuwaniu zaskórników i włókien łojowych (mniam, mniam):

      http://www.ewaszalkowska.com/2017/01/sebaceous-filaments-wokna-ojowe-zmiany.html

      Usuń
    2. To zależy, efekt może być różny, z jednej strony może być pomocne i rzeczywiście ułatwić i przyspieszyć pozbycie się zmian zaskórnikowych i podskórnych, z drugiej - może zaostrzyć i sprowokować stan zapalny.

      Usuń
  29. Ewciu jak radzić sobie z wypryskami w czasie okresu? Czy możliwe jest w ogóle zahamowanie pojawiania się zapalnych zmian w tym czasie, czy jest to sprawa totalnie normatywna? Na codzień mam dość dobrą cerę, ale parę dni przed zaczynają się problemy z wypryskami. Nie są to żadne podskórne, bolące gule, dość małe krostki, które szybko "wypływają" na zewnątrz. Ale uważam to za koszmar, bo często zdarza się, że podsuszone już końcówki wyprysków odpadają w czasie mycia i zostają dziurki. Jakie maści polecasz, żeby można było interweniować już na etapie tworzenia się zmian? Czy jakieś suplementy też byłyby pomocne?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobny problem z tymi dziurami.
      Chol**stwo wyłazi na zewnątrz i zostają dziury. Ba! czasem kratery, jak na Księżycu.
      Co robić?

      Usuń
  30. Ewo,
    od niedawna stosuję oliwę magnezową na skórę głowy z Twojego przepisu i faktycznie włosów jest optycznie więcej i wydają się czystsze.
    Ale czy taka sól nie niszczy włosów? Przy nasadzie, to prawda. Ale jednak.

    Chciałam jeszcze dopytać się Ciebie Ewo, jakie obciążenia dla ekosystemów stwarza weganizm?
    Nie jestem weganką (nigdy nawet nie chciałam być) ale mięsa nie mogę wcinać codziennie a i nabiału też powinnam unikać (choroby autoimmunologiczne).
    Szukałam czegoś w sieci na szybko, to znalazłam informację, że hodowla zwierząt i ich wykarmienie i tak są gorsze od monokultur roślinnych, które pochłoną ludzie.
    Nie wiem, co o tym myśleć. Na pewno wszystkiego nie doczytałam; barierą jest też mój kiepski angielski. Gdybyś mogła podsunąć mi jakieś informacje lub źródła, byłabym wdzięczna.
    Przyznam szczerze - taka nowina stała się dla mnie niekomfortowa.
    Dobrze mi było z myślą, że - będąc zmuszoną unikać sycących mięsnych i nabiałowych potraw - przy okazji robię coś dobrego. Eh.

    Z góry Ci dziękuję, jeśli zechcesz coś odpisać.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ewo,
    Czy jesteś może zorientowana w temacie spożywania kiełków?
    Ostatnio mnie zafascynowały; zgłębiam na razie tajniki hodowli i przetwarzania kiełkujących nasionek.
    W sieci jest mnóstwo sprzecznych informacji. Może Ty mogłabyś dorzucić swoje trzy grosze?

    Z góry dziękuję za jakąkolwiek Twoją odpowiedź.
    Pozdrawiam,
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja odkrylam ostatnio firme Colorscience, ktora robi filtr mineralny 50 w pedzlu 🙂 jest jednoczesnie jak makijaz, nie mialam okazji wyprobowac, poniewaz w Polsce ich kosmetyki sa raczej trudno dostepne, ale mysle, ze to moze dobra alternatywa dla kremu na kolejne lato🤔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zastanawiałam nad kupnem lub choć sporządzeniem podobnej mieszanki z tlenkami ZnO i TiO2 ale odstraszyły mnie informacje, że minerały te się zbierają w aglomeraty i wówczas w ogóle albo bardzo słabo chronią.
      Ewciu, czy mogłabyś zabrać głos?

      Usuń
    2. A mozesz wstawic link, gdzie sa takie informacje? Te pedzle sa drogie i skoro zachodzi taka obawa, to chetnie sie zapoznam, zeby moc sie zastanowic, czy warto...

      Usuń
    3. Tutaj, po szóstej minucie:
      https://m.youtube.com/watch?v=aTNcbLHZusc

      ...O ile dobrze zrozumiałam.

      Usuń
  33. Ciekawy temat! Chętnie przedstawię swoje doświadczenia z odstawienia filtrów.
    Zrezygnowałam w tym roku z codziennej wysokiej ochrony przeciwsłonecznej (przez kilka lat smarowałam się sumiennie kremem SPF50), poprzestając na tej zapewnianej przez podkład mineralny - zdając sobie sprawę z tego, że jest ona niewielka, a być może całkiem iluzoryczna. Powodów było kilka. Byłam już zmęczona kremami, nie widziałam absolutnie żadnych pozytywów ich stosowania (mimo nakładania przepisowej ilości). Irytował mnie kontrast między wybieloną złuszczaniem i kremami twarzą a opaloną na oliwkowo resztą skóry (moja opalenizna jest ciemna i utrzymuje się przez cały rok), który zmuszał mnie do rozjaśniania ciała, co z kolei prowadziło do oparzeń, a nawet przebarwień, gdy tylko zapomniałam o filtrze na ramionach. Powodem była też próżność. Chociaż usiłowałam wmówić w siebie, że blada cera zawsze wygląda lepiej, w końcu doszłam do wniosku, że przy moim odziedziczonym po ojcu południowym typie urody wygląda po prostu głupio - zwłaszcza nadmiar owłosienia jest na jasnej skórze bardziej widoczny, a nie miałam zamiaru walczyć dodatkowo z podrażnieniami, bliznami i szczeciną wywołanymi goleniem.

    Byłam gotowa na przejściowe pogorszenie stanu cery. Po pierwszym wystawieniu twarzy na słońce pojawił się rumień trwający 2 tygodnie. Cera pogorszyła się, ale bez przesady i po czasie wszystko zeszło. Później nie zauważyłam już żadnych problemów - nie mam przebarwień posłonecznych, pozapalne nie pogorszyły się, a na ciemnej cerze łatwiej je zakamuflować (jednym z głównych powodów rozjaśniania była walka z przebarwieniami, która nie doprowadziła do niczego - chociaż się rozjaśniały, rozjaśniała się też skóra wokół nich, przez co były jeszcze bardziej widoczne) opalenizna zabezpiecza mnie przed oparzeniami tak jak to było kilka lat temu. Przyjmuję witaminę D zgodnie z zaleceniami lekarza.

    Ogólnie stwierdzam, że przy ogarniętej pielęgnacji i umiarkowanym korzystaniu ze słońca (w ciągu tego roku ani razu nie opalałam się celowo leżąc plackiem na plaży) nie ma się czego bać. Inna rzecz, że być może na słowiańskich typach urody jasna cera rzeczywiście wygląda bardziej korzystnie i naturalnie, ale ja już wiem, że i tak tego uroczego efektu nigdy nie osiągnę, więc dałam sobie spokój.

    Pozdrawiam,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  34. Cieszę się, ze zrewidowałaś swoje poglądy. Lata temu gdy na innej platformie napisałam do ciebie w sprawie mojej pielęgnacji, gdzie zaznaczyłam że filtrów nie stosuję ani na co dzień, ani przy leczeniu, bo mi bardzo szkodzą, a wg mnie unikanie słońca w moim przypadku wystarczy, to sama mnie mało nie spaliłaś na stosie za moją filtrową ,,ignorancję'' :D. Zaleciłaś mi ciągłe poszukiwania, by znaleźć filtr idealny oraz wmawiałaś, że pogorszenie skóry wcale nie jest zależne od ich konsystencji i grubej warstwy, bowiem moja skóra na pewno i bez nich by się pogorszyła, a ja na pewno dorobię się przebarwień i leczenie przeciwtrądzikowe przy braku filtrów jest bez sensu :D. Na szczęście nie posłuchałam się i dalej unikałam słońca. Wówczas dla mnie zaostrzenie trądziku filtrami było równie głupie jak ,,oczyszczanie się'' skóry przy kwasach - obserwowałam, że skóra mi się łuszczy i szybko mam podskórne zapalne gule i ropne pryszcze, a mój trądzik jest innego rodzaju i bez tych eksperymentów mi się takie rzeczy (powodujące wielkie przebarwienia pozapalne, czasem blizny zanikowe) nawet nie zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej,
    Ja tylko napisze, że drugi sezon stosuję się do opisanych wyżej metod ochrony przeciwslonecznej (tak jakoś wyszło, dzięki czytaniu bloga i obserwacji skóry) i...moja cera dawno nie byla w lepszej "letniej" kondycji. A do Ewy trafiłam kilka lat temu, po wakacjach wymagających bardzo dużych ilości filtrów... Obecnie skóra jest już prawie jak przed "załamaniem".
    Owszem, używam wysokich filtrów, ale spokojnie wychodzę bez nich na przystanek - w kapeluszu, z osłoniętym cialem. Choc nie wyobrażam sobie plażowania bez cienia i silnego kremu, ale i tak nigdy nie lubiłam słońca i upałów.

    Brawo za rozsądne podejście do tematu (właśnie BRAK radykalizmu - albo w ogóle, albo zawsze). Warto dostosować trochę do swojego stylu zycia. I czytać - w poście nie ma słów "koniecznie zawsze filtry" ani "w ogóle nie trzeba używać filtrow bo to zło". Mam wrażenie że w kilku komentarzach widzę inne zrozumienie tekstu od mojego (i chyba od zamyslu Ewy, sądząc po jej komentarzach). Dajmy sobie prawo do różnych interpretacji, ale też dokładnie czytajmy, co autor chce nam przekazać :)

    Pozdrawiam Ewę i Was dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ewa, a co myślisz o argumentach z przytoczonego poniżej posta (czytam regularnie i cenię zarówno Twojego bloga jak i Italiany, a macie zupełnie inne stanowisko w sprawie filtrów):
    "czy w takim razie w zimie, (...), możemy sobie ten filtr odpuścić?
    Nie bardzo, jeśli zależy nam na zapobieganiu powstawaniu zmarszczek, przebarwień, i zachowaniu jak najdłużej młodego wyglądu skóry."

    "chociaż tego nie widzimy, UVA wyrządza naszej skórze znaczne szkody. Na razie, dopóki jesteśmy młode, widać je tylko w promieniowaniu ultrafioletowym, ale około czterdziestego roku życia następuje zazwyczaj skumulowanie się efektów promieniowania i po prostu… bardzo szybko zaczynamy wyglądać bardzo staro."

    https://www.italianablog.pl/2015/10/dlaczego-nalezy-stosowac-filtry-takze-w-zimie/

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  37. droga Ewo, powiem ci ze ten post otworzył mi oczy. eliminuje krem z filtrem ze swojej codziennej pielęgnacji. dziękuje

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - możesz udzielać się w komentarzach, z chęcią wysłucham Twoich przemyśleń, postaram się pomóc na miarę moich doświadczeń i zasobów wiedzy.

Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl!

Proszę nie umieszczać analiz składu - w sieci istnieją specjalne narzędzia, które wykonają to za Ciebie, i za mnie.

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy jej nieopłacony przejaw będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęły jedynie moje własne środki finansowe i niezbędny czas.

Proszę o jednocześnie zachowanie kultury osobistej, wszelkie przejawy agresji, braku ogłady i szacunku będą beznamiętnie przeze mnie usuwane.

Dziękuję za uwagę :)

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger