20:00

KUBECZKI MENSTRUACYJNE | CZY SĄ BEZPIECZNE W STOSOWANIU?


Ciężko jest mnie wyprowadzić z równowagi, ale udało się to uczynić Twórcom promującym bez najmniejszego krytycyzmu niezwykle szkodliwe społecznie treści gloryfikujące stosowanie kubeczków menstruacyjnych. Dzisiaj napiszę najbardziej konkretny i zwarty artykuł w mojej blogerskiej historii - dlaczego mogą one nie być całkowicie bezpieczne dla miesiączkującej kobiety?

Zacznijmy od samego początku. Będę do bólu logiczna. 

Nie ma idealnego rozwiązania dla młodych kobiet w tym jakże trudnym czasie menstruacji - a z pewnością nie są to rozwiązania ekologiczne. Równie nieekologiczna jest antykoncepcja mechaniczna, czy większość świadczeń medycznych gwarantowanych - nikt na tym polu nie kwestionuje słuszności proceduralnej, więc tym trudniej jest mi zrozumieć osoby, które nie dostrzegają czarnych stron metody "kubeczkowej". A krew - umówmy się - jest materiałem biologicznie niebezpiecznym.

Wychodzę z prostego założenia, że osoby świadomie promujące i uznające kubeczki menstruacyjne za w pełni bezpieczne, powinny być konsekwentne w swym działaniu i z taką samą pewnością w głosie prosić na przykład operatora na sali o niemycie rąk, czy też brak jałowości podczas bezpośredniego dostępu do pęcherza moczowego (procedura zakładania cewnika) - czekam na ten moment, gdy w końcu internetowi znawcy zostaną rozliczeni za swoje słowa, które aktualnie uderzają o kamienny mur braku jakiejkolwiek odpowiedzialności cywilno-prawnej. To nie jest szaleńcza lustracja, ale nie przekładajmy wizjonerskiej fantasmagorii naturalnego środowiska ponad bezpieczeństwo i zdrowie jednostki. Miejmy też trochę wyobraźni i spójrzmy choć przez chwilę dalej niż czubek własnego nosa - to jest naprawdę pomocne. 

Moja ogólna niechęć wynika z prostych, logicznych połączeń. Ciało obce we wnętrzu dróg rodnych kobiety nie jest bezpiecznie - co więcej, jest źródłem wielu powikłań zdrowotnych, szczególnie, gdy znajduje się w nim materiał niebezpieczny biologicznie - wymagający natychmiastowej ewakuacji. 

Kubeczek należy zamontować w pochwie, w pobliżu szyjki macicy. Oczywiste jest również to, że należy go opóźniać i tym samym - montować wielokrotnie. I tutaj dostrzegam już kilka problemów natury typowo fizykalnej. Ciało obce we wnętrzu dróg rodnych jest czymś nienaturalnym dla kobiety - gimnastykuje brutalnie mięśnie dna miednicy, utrzymując je w ciągłym, wysokim napięciu - może to być pozytywny aspekt u kobiet mających osłabione czucie, ale będzie to jedynie mechanizm kompensacyjny. Nie jest to jednak zjawisko akceptowalne fizjologicznie i w niedalekiej przyszłości nadmiernie spięte mięśnie w końcu z mięśni tonicznych, staną się wyćwiczonymi, niefunkcyjnymi mięśniami fazowymi. To nie jest entuzjastyczna wiadomość. Nadmierna, niepulsacyjna i ciągła wysiłkowość mięśni dna miednicy (do której dochodzi również na skutek ciąży, otyłości, nierozsądnych ćwiczeń) prowadzi w konsekwencji do rozluźnienia i upośledzenia siły mięśniowej i tym samym do obniżenia narządów rodnych, osłabienia funkcyjności zwieraczy, czy zmniejszenia doznań seksualnych. Kubeczek częściowo się zasysa, ale to nie wystarcza, ileż osób może go nawet podświadomie podtrzymywać wysiłkowo, na przykład podczas ruchu? Kwestionuję również bezpieczeństwo montażu, gdyż wielokrotne umieszczanie ciała obcego w przekrwionej, nierzadko wysuszonej i zmuszonej do skurczu pochwie skutkuje urazami mechanicznymi, a w szczególności - uszkodzeniami wstępującymi szyjki macicy. Dzieje się to szczególnie okrutnie, gdy kubeczek jest niedopasowany pod względem wielkości, sprawiając przy tym ogromny ból. Sytuacja ta jest bezpośrednim zagrożeniem zdrowia, gdyż na skutek uszkodzeń na takiej szyjce mogą powstawać nadżerki i polipy (nawet jeśli kubeczek jest pod względem rozmiaru dobrany prawidłowo), co jest tożsame z rozwojem na wysokich piętrach infekcji, krwotoków, czy w dalekiej przyszłości nowotworzeniem w obrębie tej części macicy. To najgorsze sytuacje, do których wcale nie musi dojść, ale może, a wpływają one bezpośrednio na płodność i życie kobiety. Czy osoby, które umieszczają bezkrytyczne recenzje kubeczków tkwią nadal w swojej zaawansowanej mitomanii, twierdząc, że największą wadą tej rewolucyjnej metody jest możliwość przerwania błony dziewiczej? Ta wada jest oczywista, ale warto zreflektować nieco głębiej. 

Nie zapominajmy, że mamy jednocześnie materiał niebezpieczny biologicznie, również, a przede wszystkim, dla samej kobiety. Krew miesiączkowa. Jest to krew, która w prawidłowych warunkach zbiera się przez niemal cały miesiąc (+/-) w endometrium macicy, i jeśli jej odpływ jest prawidłowy, zgodnie z cyklem miesiączkowym, jest swobodnie ewakuowana. Pragnę podkreślić słowo ewakuacja i słowo swobodnie. Krew odpowiednio ewakuowana, przy zachowaniu prawidłowych zasad higieny, nie stanowi zagrożenia dla zdrowia kobiety (chociaż nawet w prawidłowych warunkach wzrasta ciepłota ciała, a kobieta w pewnym sensie tkwi w stanie zapalnym), w przypadku zaniedbań podczas stosowania podpasek - może być przyczynkiem infekcji wstępujących, najczęściej cewki moczowej lub sromu. Nie kwestionuję ich niebezpieczeństwa, a w szczególności, gdy bywają (a nader często się to zdarza) zaniedbywane, co prowadzi do dalszej ekspansji patogennych szczepów i pociąga za sobą finalnie fatalne skutki kliniczne. Z tego powodu nie do końca widzę kubeczki u kobiet z endometriozą oraz jakimikolwiek patologiami w obrębie endometrium macicy, ale mogą okazać się kompromisowym rozwiązaniem dla osób z chorobami sromu, zewnętrznymi patologiami części pochwy czy częstymi infekcjami pęcherza moczowego. 

Krew przetrzymywana we wnętrzu pochwy w towarzystwie szyjki macicy to bezpośrednie zagrożenie zdrowia - nie wyobrażam sobie, by chirurg po wycięciu pęcherzyka żółciowego nie zamontował drenu odbarczającego, dlatego tak szokująca jest dla mnie aprobata wobec przetrzymywania krwi miesiączkowej w ciele kobiety (gdzie jest dostęp powietrza, bakterii, podwyższonej temperatury) - gdzie notabene właśnie organizm w sposób naturalny za pomocą fizjologicznego "drenu", swoistego przewężenia, odprowadza krew na zewnątrz. Zdecydowanie zalecałabym o wiele częstszą wymianę krwi miesiączkowej - z każdą godziną ryzyko skutków niepożądanych rośnie i nie cieszyłaby mnie myśl fundowania schronu kubeczkowi w ciele przez nawet 12 godzin.

Kwestią, której nie należy pomijać jest całkowity brak higieny i sterylności kubeczków (atutem jest materiał z jakiego są wykonane, ale sposób jego użytkowania i częstotliwość wymiany nie jest w żaden sposób "czysta") - przemycie akcesorium wodą i ponowny montaż w ciele, gdy silikon miał bezpośredni kontakt z potencjalnie skażoną krwią, wodą i samym, nawet chwilowym środowiskiem zewnętrznym stanowi ogromne ryzyko - nie zapominajmy, że flora bakteryjna pochwy stanowi swoistą barierę ochronną, a montaż kubeczka w wyższych piętrach prowadzi do adekwatnie większego ryzyka rozwoju zakażenia - nie sposób zamontować go próżniowo, a dodatkowo zasysa się on jedynie częściowo - mając przez cały czas kontakt z powietrzem. Dodatkowo bakterie pozostawiają biofilm, który wymaga bardziej wyrafinowanych metod sterylizacyjnych, i niestety, ale najrozsądniejszą opcją byłoby posiadanie co najmniej 2-3 kubeczków, które zostały poddane działaniom wysokiej temperatury oraz złożonym preparatom dezynfekcyjnym o szerokim spektrum działania. Skutki są naprawdę poważne - implikacją nie będzie nieprzyjemne pieczenie podczas oddawania moczu i delikatny ból w nadbrzuszu, a potwornie trudna w leczeniu powikłana infekcja dróg rodnych, wstrząs toksyczny, a nawet tragiczna w skutkach sepsa. Przecież to prowadzi do kalectwa, a bardzo często do śmierci. 

Można oczywiście bronić się, że to tylko wyjątki. Bo tak rzeczywiście jest. A na wyjątkach nie buduje się reguły. Ale czułabym się wstrętnie, gdyby z mojego polecenia na zdrowiu ucierpiała choć jedna kobieta - stąd ta patetyczność artykułu. Objawy tego typu powikłań często bywają niespecyficzne, pomijam już zupełnie fakt, że większości kobiet profilaktyka narządów rodnych jest zupełnie obca, a wizyta u ginekologa stanowi zazwyczaj potwierdzenie ciąży, dlatego w tym miejscu chciałabym zachęcić Was, Drodzy, do prostego, codziennego samobadania, a zwłaszcza regularnego poboru cytologii. Nie tylko kobiety, lecz również Panów - nowotwór jądra rozwija się równie podstępnie i wstrętnie. 

Tak jak napisałam - nie ma dobrych rozwiązań dla kobiet w czasie menstruacji, powyższe zagadnienia dotyczą również powszechnie stosowanych tamponów, dlatego wybieram dla siebie mniejsze zło i decyduję się świadomie na stosowanie podpasek. Przypadki bywają różne, dlatego nie upieram się co do słuszności wygłaszanych tez, a ostatnią cechą jaką posiadam - jest zgubna pewność. Ludzie są rożni, mają odmienne potrzeby i stanowi to znakomite pole do dyskusji -  bowiem u kogoś ta kubeczkowa metoda fantastycznie poprawi stan zdrowia dróg rodnych, a także wzmocni funkcjonalność mięśni dna miednicy, a innego wpędzi w plugawą chorobę. Tak czy inaczej, gorąco zachęcam do krytycznego myślenia i profilaktyki.


ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

123 komentarze:

  1. Czy w związku z tym co napisałaś tampony także mają tak negatywny wpływ ? :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za artykuł! Podświadomie czułam, że kubeczki nie są dobrym rozwiązaniem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za poruszenie tego tematu, szczególnie, że opinia dość "niepopularna". Myślałam o nich jakiś czas temu, ale w takim razie nie będę się na nie decydować.

    Pod poprzednim artykułem polecałaś do masażu żele poślizgowe do sonoforezy. Czy je się później spłukuje po prostu wodą, czy zostawia? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak napisałaś, każdy rodzaj "ochrony" miesiączkowej ma swoje minusy i przy każdym należy zachować ostrożność. Opisane przez Ciebie problemy dotyczą przecież również, a nawet bardziej tamponów, które moim zdaniem mają jeszcze więcej minusów. Ostatecznie byłam skazana na podpaski i wieczne uczucie "mokrej pieluchy", dopóki nie odkryłam kubeczka. Na początku bałam się spróbować, ale teraz moje 'okresowe' życie stało o wiele lżejsze.
    Dobrze, że zwracasz uwagę na niebezpieczeństwa, bo nie można podchodzić bezkrytycznie do nowości, ale nie ma też co demonizować. Trzeba pamiętać o zasadach higieny i obserwować swoje ciało. W moim przypadku nawet ginekolog polecała mi kubeczek i muszę przyznać, że jego używanie bardzo pomaga mi przetrwać miesiączkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak :) Najważniejsza jest obserwacja własnego ciała, regularne badania diagnostyczne i krytyczne myślenie :)

      Usuń
  5. Witam,
    chciałam zapytać, choć nie wiem, czy zechcesz odpowiedzieć o rzecz związaną z tamponami.
    Czy, jeśli cierpi się na przewlekłe zaburzenia w prawidłowej florze pochwy, to czy jednorazowe użycie tamponu, np. przez kilka godzin (do trzech, powiedzmy) może grozić zespołem wstrząsu toksycznego?
    Chodzi o realny przypadek kobiety, która akurat w trakcie miesiączki ma wykonywaną kolonoskopię.
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej może, wystarczy nawet kilka minut - ale jest to tylko możliwość i takie przypadki zdarzają się rzadko i są zależne od wielu czynników, a przede wszystkim od kobiety i jej organizmu :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź.

      Usuń
  6. Chciałam spytać o krem Orphica na dzień. Poczytałam sobie o nim na stronie i tam jest napisane, że krem ma SPF 20 (ma filtry Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine oraz Butyl Methoxydibenzoylmethane). Nie używam go dużo na twarz, więc na tę ochronę nawet specjalnie nie liczę, ale tak się zastanawiam, czy tego typu kremy dziennie, które mają jakiś filtr powinno się "mocniej" zmywać jak typowe kremy przeciwsłoneczne, czy traktować je jak normalny krem? I czy bezpiecznie je nosić cały dzień? Typowe kremy z filtrem posądza się nieraz o niedługi czas stabilności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należałoby go dokładnie zmywać - filtry chemiczne mają określoną żywotność, pomijam już fakt, że silnie powlekają i wypełniają skórę, ale mogą być źródłem wolnych rodników i działać jak oliwka przyspieszająca opalanie podczas ekspozycji słonecznej, dlatego jestem ogromną przeciwniczką obecności filtrów ochronnych w produktach innych niż mineralne i specjalistyczne preparaty ochronne.

      Usuń
  7. Uwielbiam cię mam nadzieję,że zaczniesz poruszać tematy zdrowotne nie związane z cerą częściej na blogu☺️

    OdpowiedzUsuń
  8. A co z podpaska w 30 stopniowym upale? Przecież nie każdy ma szanse zmienić ja co godzinę, nie mówiąc już o nocy. Krew w tamponir bądź kubeczku jakby nie patrzeć nie rozkłada się tak szybko i nie kontaktu z resztkami moczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z kubeczkiem w 30 stopniowym upale? Myślisz, że ta odpływowa krew w kubeczku nie podlega rozkładowi? :) A do tego znajduje się we wnętrzu ciała ;)

      Usuń
    2. Tyle, że podpaska znajduje się za zewnątrz i krew jest przez to wystawiona na reakcję z powietrzem, a w przypadku kubeczka krew nie styka się z powietrzem.

      Usuń
    3. Myślę, że na tym etapie możemy zakończyć dyskusję :)

      Usuń
    4. Może jednak odpowiesz i wyjaśnisz w takim razie, gdzie jest błąd w moim myśleniu zamiast unikać dyskusji?

      Usuń
    5. Przecież napisałam, że krew w kubeczku również się rozkłada i dodatkowo znajduje się w jamie ciała, gdyby to było bezpieczne, to nie istniałby taki wynalazek jak pooperacyjny dren odbarczający :) Poza tym jak piszesz o kontakcie z powietrzem, to musisz wiedzieć, że kubeczek również ma z nim kontakt, to nie jest wszczepione pomostowanie aortalne :)

      Usuń
    6. "nie wyobrażam sobie, by chirurg po wycięciu pęcherzyka żółciowego nie zamontował drenu odbarczającego" -tylko tyle napisałaś w tym temacie, co nie wyjaśniało moich wątpliwości, więc wolałam dopytać. Dziękuję :)

      Usuń
    7. No cóż na tym etapie widać, że ma Pani bardzo znikoma wiedzę biologiczną i w ogóle wiedzę na temat fizjologii. Ciało ludzkie ma stałą temperaturę bez względu czy jest upał czy mróz :D :D. Krew rozkłada się w dostępie do powietrza, inaczej rozłożyłaby sie już Pani krew
      w żyłach w tej temp ;). Pani dywagacje nie są poparte żadnymi merytorycznymi argumentami czy badaniami ;)

      Usuń
    8. Naprawdę? Fascynujące odkrycie :) Tylko krew w kubeczku ma kontakt z powietrzem i dlatego stwarza o wiele większe zagrożenie mikrobiologiczne niż krew na podpasce.

      Usuń
    9. A to ciekawe ;) to krew na podpasce nie ma kontaktu z powietrzem no boki zrywac, no genialnie to Pani odpowiada

      Usuń
    10. Dziękuję za poprawę humoru :) If you know what I mean :)

      Usuń
    11. Anonimie, podejrzewam, że powietrze wprowadzasz sobie wraz z kubeczkiem, nie dasz rady zaaplikować go sobie w próżni. Może nie dużo, ale wystarczająco, by się tym martwić.

      Usuń
    12. Wyjaśnię natomiast tę zawiłą analogię: porównanie drenu odbarczającego jest jak najbardziej adekwatne do swobodnego odpływu krwi endometrialnej. Drenaż ma zazwyczaj za zadanie usunąć wydzieliny, które wydostały i wydostają się z danej jamy ciała (zazwyczaj otwartej, uszkodzonej), na innych powierzchniach stwarzają one bowiem zagrożenie - i mogą powodować zakażenie. Sytuacja jest analogiczna do krwi znajdującej się w jamie macicy - w trakcie miesiączki jest ona właśnie na zasadzie takiego drenu powolnie i swobodnie ewakuowana.

      Kubeczki są o tyle niebezpieczne, że podtrzymują i zbierają tę krew w jamie ciała - przy czym, również mają kontakt z powietrzem. Kubeczek nie jest wszczepiony w ciało - podlega on ruchom i również dostaje się do niego powietrze, dodatkowo jest aplikowany wielokrotnie, pozostaje na nim biofilm, a także może zostać nawet nieświadomie nadkażony przed bakterie (dłonie, woda, powietrze). Podpaska (chryste, oczywiście) ma kontakt z powietrzem, z tym, że ta krew jest wydobyta na zewnątrz, a nie tkwi umocowana w towarzystwie szyjki macicy.

      Usuń
    13. Cześć, nie znam się ale się wypowiem ;) Mam za sobą właśnie usunięcie woreczka żółciowego i nie miałam drenu. Lekarze po operacji tłumaczyli, że w miarę możliwości unika się jego stosowania, zawsze jest to jakieś cialo obce w organizmie i może się wiązać z powikłaniami. Dren służy w tym konkretnym przypadku łatwiejszemu usunięciu resztek dwutlenku węgla po operacji lapatoskopowej. Lekarze wyjaśniali, że u osób szczupłych gaz nie ma się tak bardzo gdzie w jamie brzusznej zaplątać, więc nie ma konieczności zostawiania drenu. Dlatego nie do końca rozumiem tu Twój argument. Nie jestem Anonimem z powyższego komentarza, po prostu coś mi się z tym drenem nie zgadza, ale naprawdę się nie znam, wiem tyle ile powiedzieli mi w szpitalu.. ;) W kwestii kubeczków, w dyskusjach są faktycznie wręcz gloryfikowane, ale myślę że minusów należy szukać w niezależnych badaniach zamiast w logice. Pytanie, czy takie badania są faktycznie dostępne, bo nie znajduję na ten temat żadnych informacji. Pozdrawiam. M.

      Usuń
  9. Dla mnie kubeczek to było wybawienie. Tampony powodowały wysuszenie. Poza tym użytkowo też nie były idealne. Podpaski nie wchodziły w grę, miałam od nich podrażnienia, które z czasem przeradzały się w małe ranki. W sumie to nie bezpośrednio od podpasek, ale od tego jak działały (wilgoć). Byłam sceptyczna, ale używam go już od 3 lat i nie zamieniłabym na nic innego.Za każdym razem kiedy jestem zmuszona użyć podpaski lub tampona mecze się strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od osoby, mój wpis nie ma demonizować kubeczków - jest to bólu logiczny i odkrywa ciemne strony tej metody, wyczulając kobiety na możliwe zagrożenia :) Podpaski też nie są idealne i w niektórych przypadkach mogą powodować niebezpieczne sytuacje (szczególnie przy stanach nowotworowych sromu, delikatności sromu, zapaleniach gruczołu Bartholina i miejscowych infekcjach), dlatego tak jak zazwyczaj w medycynie bywa - wybieramy mniejsze zło :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  10. w artykule są błędy - krew miesiaczkowa nie zbiera sie przez cały miesiac - to tak naprawde mieszanka nablonka endometrium który zaczyna sięmocno zluszczas wlasnie na początku okresi i i swiezej krwii z uszkodzonych naczyn ktorymi jest przerosniete endometrium. Jeśli chodzi o miesnie pochwy i miednicy, to akurat takie czasowe korzystanie z kubeczka moze pomóc im utzymać dobre napięcie i stanowic profilaktyke problemow np z nietzymaniem moczu w przyszłości (coś jak kulki Kegla i cwiczenie miesni Kegla). Jeśli chodzi o ryzyko kubeczków - problem jest taki sam jak z tamponami czyli ryzyko TTS - zespolu wstrząsu toksycznego związanego z infekcja gronkowcową. Przyczyną są niedokładnie zdezynfekowane ręce i kubeczek przy aplikacji - niestety w warunkach publicznych toalet bardzo ciężko jest zapewnić sobie aseptyczne warunki przy zakładaniu kubeczka. Z tego powodu u mnie kubeczek menstruacyjny, tak jak i tampon zupełnie odpadają. Niestety praktycznie każdy jest nosicielem jakiegos szczepu gronkowca - występuja normalnie na skórze człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest czasowe, pulsacyjne stosowanie kubeczka, tylko kilkudniowe naprężanie mięśni - ćwiczenie mięśni Kegla u niektórych kobiet może również przynieść efekt odwrotny od zamierzonego i powodować obniżenie narządów rodnych. Miej na uwadze fakt, że wiele kobiet ma w aktualnych, stresowych warunkach zbyt silnie skurczone mięśnie dnia miednicy i jedyne czego im do szczęścia brakuje to tylko kolejne ćwiczenia tego typu :) Wymagają relaksacji i rozprężenia, a nie dodatkowych ćwiczeń po pracy siedzącej i zaliczonej siłowni.

      To nie tylko infekcje gronkowcowe, to cały arras mikrobiologiczny. Przyczyną nie są jedynie niezdezynfekowane ręce i publiczne toalety, ale przede wszystkim sam montaż kubeczka, który powoduje mikro i makrouszkodzenia oraz znajduje się w towarzystwie szyjki macicy, co zwiększa ryzyko wystąpienia infekcji.

      Usuń
    2. Przy czym kubeczek nie utrzymuje się na miejscu siłą mięśni pochwy - on się zasysa.

      Usuń
    3. Częściowo się zasysa - może być on podtrzymywany wysiłkowo (np. przy obfitych krwawieniach, podczas stresu przed przeciekaniem) i doprowadzać do stanu nadmiernego skurczu.

      Usuń
  11. Dobrze, że ktoś w końcu o tym napisał. Mnie temat od dawna nie dotyczy, ale od początku znając szybkość namnażania się bakterii byłam sceptycznie nastawiona na tego typu praktyki. Ani to zdrowe, ani ekologiczne, logiczne też nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo wyboru, ale warto dokonywać wyboru świadomie - bardzo złe jest bezrefleksyjne malowanie doskonałego obrazu kubeczków w sieci. U niektórych osób być może staną się najlepszym, z możliwych rozwiązań, ale należy wiedzieć, że takie kobiety wymagają poszerzonej i bardziej specjalistycznej diagnostyki ginekologicznej.

      Usuń
  12. Uważam tak samo i nie mam zamiaru nawet próbować, tak samo odstawiłam tampony dawno temu i bardzo sobie chwalę.

    OdpowiedzUsuń
  13. A żeś się naprodukowała heheh.

    Ja jakoś nie mam do nich zaufania, ale kto wie....

    OdpowiedzUsuń
  14. Używam kubeczka już 7 lat, ostatnio miałam robione badanie skurczy mięśni pochwy z bardzo dobrymi wynikami. Więc wbrew temu co piszesz nie osłabia on mięśni a wzmacnia. Twój wpis jest bardzo odstraszajacy od kubeczkow, ja uważam że są one zbawieniem, owszem trzeba mówić o ryzykach, ale nie przesadzajmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, w Twoim przypadku. Poza tym mięśnie dna miednicy to nie to samo co mięśnie pochwy :)

      Usuń
  15. Tekst bardzo potrzebny, warto znać zarówno wady i zalety każdej metody stosowanej podczas okresu. Wciąż jednak będę stosować kubeczki, bo moje krwawienia są tak mocne, że podczas pierwszych dni muszę mieć podpaskę + kubeczek lub tampon, a tamponów nie lubię. Bez kubeczka muszę co godzinę zmieniać podpaskę (najmocniejszą, nocną), więc praktycznie nie mogę wyjść z domu przez 2-3 dni. Nie przesadzałabym z przetrzymywaniem tej krwi, ja opróżniam kubeczek kilka razy dziennie, przy każdej wizycie w toalecie. Jeśli ktoś opróżnia kubeczek raz dziennie, to rzeczywiście może to być niebezpieczne. Co do brudnych rąk - podczas seksu i masturbacji też nikt nie dezynfekuje tego, co się wkłada do pochwy, więc uważam, że zwykłe umycie rąk i kubeczka wystarczy (+ wygotowanie kubeczka na początku okresu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, najważniejsze to zachować umiar i umieć ten balans utrzymać. Wszystko ma swoje wady i zalety, i należy o tym pamiętać :)

      Dlatego też seks jest "brudny" i między innymi dlatego po dziś dzień zmagamy się z syfilisem :)

      Usuń
    2. Pozostaje mieć nadzieję, że po akcie masturbacji myjecie dokładnie dłonie.
      Jak już wspomniano wyżej, jeśli nie przed, to chociaż po.
      Zwłaszcza przed podaniem ich komuś na powitanie.
      Na pewno róznie z tym bywa.:/

      Usuń
    3. To swego rodzaju samodoskonalenie, więc warto przy okazji lekkim ruchem chwytnym zbadać przy okazji worek mosznowy lub wydzielinę śluzową - z pewnością odpłaci się to Wam lepszą żywotnością :) Na zdrowie!

      Usuń
  16. Ewo,
    Chciałabym spróbować zrobić z kolorówkowych pigmentów linię podobną do tej, którą uzyskuje się przy użyciu eyelinera.
    Nie wiem tylko, jak osiągnąć taki efekt. I czy w ogóle da się.
    Co byś zaproponowała mi w tej sytuacji. Jakie medium wybrać, by stworzyć kreskę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam takich eksperymentów, większość tych pigmentów nie powinna mieć kontaktu z oczami.

      Usuń
    2. Ło matko!
      Ale przecież napisano na tych foliowych torebeczkach, do czego się nadają. Że do ust, do oczu itd. Tylko kilka z nich nie można stosować na usta i kilka na oczy; ale to też jest wyraźnie napisane.
      I Arsenic przecież stosowała na powieki...

      Usuń
    3. Duraline z Inglota. Próbowałam i się sprawdza. Tylko kilka z nich nie jest przeznaczone do stosowania na oczy, więc spokojnie.

      Usuń
    4. Dzięki!
      :-*

      Usuń
  17. Dzięki kubeczkowi nie mam problemu z infekcjami, które wcześniej miałam miniumum raz w miesiącu. Oczywiście trzeba zachować zasady higieny. Ja staram się kubeczek zmieniać tylko w domu nigdy w publicznych toaletach. Kubeczek przed i po wygotowuje i odkażam płynem. Ginekolog z racji moich częstych infekcji poleciła mi po każdej miesiące odkazić również pochwę specjalnym antyseptykiem. Kubeczek nigdy nie powinno aplikować się na sucho - zawsze trzeba zwilżyć go woda aby zapobiec ewentualnym uszkodzeń nabłonka.
    Co do mięśni - ginekolog tłumaczyła że kubeczek utrzymuje się dzięki temu ze się ,,zasysa” wiec jest o wiele lepszy niż tampony.
    Podpasek nie mogę używać ze względu na częste zapalenia pęcherza - wiec dla mnie kubeczek jeta idealny :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz! To właśnie jedna z sytuacji, gdy kubeczek okazuje się mniejszym złem i jego stosowanie rzeczywiście może być lepszym wyborem niż podpaski :)

      Usuń
  18. Bardzo dziękuję Ci za ten wpis! Klasyczne podpaski bardzo mnie podrażniają i jestem po prostu załamana bo każda miesiączka to koszmar dlatego zastanawiałam się nad kubeczkiem, ale nie byłam przekonana bo nigdzie nie mogłam znaleźć konkretnych informacji o skutkach ubocznych.
    Jedyne zagrożenie, które tak intuicyjnie mi się nasuwało to że może być coś nie tak z silikonem z którego są wykonane, dlatego lepiej nie kupować chińskich, tylko takie polskiej produkcji z certyfikatami.
    Mam pytanie - czy każdorazowe wyparzanie kubeczka mogłoby zmniejszyć szansę takich bakteryjnych powikłań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto by go było dodatkowo, oprócz wyparzania, dezynfekować złożonymi środkami dezynfekcyjnymi, dlatego zalecałabym zakup co najmniej 2-3 kubeczków. Jeśli masz problem głównie z infekcjami wstępującymi, a ginekolog nie stwierdzi żadnych przeciwwskazań do ich użytkowania, to może być to nawet lepsze rozwiązanie niż podpaski :)

      Usuń
  19. Sama zastanawiałam się nad kubeczkiem, ale przeważył argument kontaktu z krwią. Tampon wyrzucam i po sprawie, a kubeczek trzeba umyć. W domowych warunkach nie będzie to zrobione odpowiednio.. Na razie zostaję przy tradycyjnych metodach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tampony też nie są idealne - mają nierównomierną, chłonną strukturę oraz tamują swobodny wypływ krwi :(

      Usuń
  20. Jesteś bardzo stronnicza w tym co piszesz, nie jest to podparte żadnymi badaniami. Jak kubeczek może doprowadzić do zmian nowotworowych na szyjce macicy? Zdecydowana większość nowotworów na szyjce to zmiany spowodowane wirusem Hpv.
    Sama używam kubeczek ponad 2 lata, też specyficznie do niego podchodzilam, ale odkąd go stosuję mam idealną cytologie i brak infekcji (wcześniej co najmniej 2 razy w roku miałam jakieś zapalenia).
    Nawet mamaginekolog wypowiadala się pozytywnie o kubeczkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało merytoryki, zero badań, mnóstwo uproszczeń i straszenia.

      Usuń
    2. Mamaginekolog też wymieniła jedną z ważniejszych wad wynikajacych ze stosowania kubka i tamponów. Nie pisała o samych zaletach, na pewno nie.

      Usuń
    3. Stronnicza w czym? Ja bazuje na faktach, a Ty?

      To, ze FDA uznalo kubeczki za generalnie bezpieczne, wcale nie oznacza, ze takie rzeczywiście są w odniesieniu do każdej jednostki. Przypominam, ze ta skorumpowana, rzadowa organizacja z równą pewnością przekonywała o zdrowotności margaryn - do momentu, gdy nie mogła już wybronic się przed racjonalnymi argumentami i zalewem niezależnych badań. Polecam poszerzyć swoje horyzonty i poczytać jak funkcjonuje "big pharma".

      Btw, przeraża mnie brak umiejętności krytycznego myślenia, wnioskowania i abstrahowania - to są właśnie skutki deficytow w edukacji i podstawowej opiece zdrowotnej. Najlepiej wyciągnąć wnioski spoglądając tylko na czubek własnego nosa i jeśli poglądy nie są zbieżne - dążyć do deprecjacji i dewaluacji przeciwnego osobnika. Strasznie to prymitywne ☺

      Usuń
    4. "Najlepiej wyciągnąć wnioski spoglądając tylko na czubek własnego nosa i jeśli poglądy nie są zbieżne - dążyć do deprecjacji i dewaluacji przeciwnego osobnika." - właśnie to zrobiłaś tym komentarzem, zamiast wyjaśnić i edukować. Przypomnę - nie wskazałaś żadnego naukowego źródła dla Twoich twierdzeń, nie przytoczyłaś żadnej publikacji i nawet jeśli masz rację (bo tego nie kwestionuję), to nie potrafisz tego rzetelnie uzasadnić, wyśmiewając przy tym innych uczestników dyskusji.

      Usuń
    5. Poza tym dziwi mnie bronienie się przed podaniem jakichkolwiek źródeł i napastliwy ton wobec osób mających inną opinię czy dopytujących Cię o pewne kwestie. Nawet jeśli mamy różne opinie na dane tematy, to wciąż możemy przy tym rzetelnie dyskutować, co skutecznie ukracasz.

      Usuń
    6. ANONIMOWY28 kwietnia 2019 17:03 Mam zupełnie odmienne wrażenie - artykuł jest traktowany jak nalot tupolewem, a traktuje jedynie o możliwościach - które mogą, ale nie muszą zupełnie wystąpić. I wynikają z prostego, oczywistego stosowania kubeczków. Raka szyjki macicy mogą powodować również mikro oraz makrouszkodzenia, o czym również napisałam w artykule, i o czym również znajdziesz specjalistyczną literaturę, wystarczy "cervical cancers microdamages", które mogą być również powodowane nie tylko fizykalnie i mikrobiologicznie, ale i komórkowo poprzez stres, palenie papierosów. Stosowanie kubeczków sprzyja infekcjom wyższego rzędu, a to już istotnie wpływa na podatność narządów na karcenogenezę.

      Napastliwy? Serio? Przeczytaj swój pierwszy komentarz, a potem zaraz kolejny :)

      Usuń
    7. To Ty piszesz artykuł, gdzie powołujesz się na określone kwestie, więc to na Tobie spoczywa kwestia przywołania źródeł. A jak chcesz zobaczyć coś napastliwego to przeczytaj swój wstęp do tego tekstu i chociażby cytat, który przywołałam.

      Usuń
    8. Pytam ponownie - poważnie? Godzisz się na takie euforyczne, marketingowe, rozwodnione artykuły, które mogą wprowadzić Ciebie i Twoich bliskich w chorobę? Bo ja nadal nie widzę w tym napastliwości, tylko logikę. Dosadną, ale nadal logikę. Przecież cały artykuł wyjaśnia krok po kroku możliwe i najczarniejsze działanie kubeczków - nie muszą tak oddziaływać na każde kobiecie ciało, ale mogą - i to wystarczy, by o tym napisać :) Do czego mam podrzucić źródło - że mechaniczny uraz powoduje uraz, że mechaniczne wprowadzenie bakterii może powodować infekcję, że endometrialna krew jest skażonym materiałem biologicznym i jest niebezpieczna dla zdrowia kobiety, gdy znajduje się w jamie ciała i nie jest ewakuowana?

      Usuń
    9. Uskarżałaś się na rzeczy proste - ale to właśnie one wprowadzają w chorobę - ich następstwa. Sam kubeczek nie spowoduje raka - ale może wprowadzać kobiece ciało w przewlekły stan zapalny, co już może być przyczyną nowotworzenia zmian. Sam kubeczek nie musi osłabiać miesni dna miednicy, ale jego wysiłkowe utrzymywanie, wciskanie, nadmierny stres i skurcz mięśni może już to powodować. Tak samo kubeczek może wręcz relaksować mięśnie dna miednicy, zwłaszcza u koniec po porodzie, które mogą nauczyć się "czuć własne ciało", może też sprzyjać zdrowiu, bo ktoś ciągle cierpi na przewlekłe zapalenie pęcherza w okresie miesiączki, a kubeczki fantastycznie mogą ograniczać ilość tego typu nadkażeń. Zachęciłam do dyskusji, a Ty postanowiłaś trzymać się swojej techniki obronnej. Nie każdy ma słodkopierdzący ton i nie każdy Twórca dba tylko o swój tyłek w sieci.

      Usuń
    10. Nie godzę się ani na "euforyczne, marketingowe, rozwodnione artykuły", ani takie sianie paniki niepoparte żadnym rzetelnym źródłem.

      Usuń
    11. Tak to odbiera stadnina zalęknionych owieczek, a nie świadomy, dojrzały, mądry człowiek :)

      Usuń
    12. Przyłączam się do komentarza. Wiele argumentów medycznych, a zero przypisów. To nie artykuł o gotowaniu, gdzie można powoływać się na ogólną wiedzę, ani wykład z logiki, żeby powoływać się na logikę.
      Dobrze, że pokazujesz cienie kubeczków, ale nie podajesz źródeł swojej wiedzy. Mam nadzieję, że napisałaś artykuł w oparciu o badania naukowe. Logika w pewnych przypadkach zwodzi na manowce, zwłaszcza jeśli chodzi o ludzkie ciało.

      Usuń
  21. Ewo, mam pytanie czy miałaś kiedyś wykonywany zabieg laserowy? Przepraszam, że zadaję pytanie nie w temacie.

    Chciałabym jeszcze spytać, czy ktoś z Czytelników miał wykonywany zabieg IPL na rumień i mógłby się podzielić swoimi doświadczeniami?

    OdpowiedzUsuń
  22. A czy tzw. wielorazowe podpaski mogą zmniejszyć ryzyko odpażeń? Są ultra naturalne.
    Pomijam tu fakt ekologii.
    Chodzi o odpażenia i podrażnienia. Co o tym myśleć?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ewo wiem że to trochę indywidualna kwestia kto co powinien suplementować ale czy konieczne jest suplementowanje omega 3 w dawce dziennej 4kapsulki firmy olimp GOLD OMEGA 3 SPORT EDITION Po prostu teraz na Instagramie jest pełno osób diettetyków czy osób po kursach i jeden mowi to drugi tamto i już idzie się pogubi


    Oraz chcialam sie dowiedzieć jakie masz zdanie o wypelnianiu ust kwasem hialuronowym bądz spotkalam się na Instagramie z użyciem dermapena na usta w celu ich powiekszenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, kwasy nienasycone mogą być także toksyczne dla zdrowia i tutaj ogromne znaczenie ma to jakie tłuszcze spożywasz na co dzień, w jakiej proporcji oraz czy aby na pewno masz zwiększone zapotrzebowanie na kwasy omega-3. Jest ono dla przeciętnego człowieka stosunkowo niewielkie, dlatego suplementy bardzo często nie są zalecane - a po prostu zdrowa dieta i świeże produkty odzwierzęce, które mają je najlepszej jakości i przyswajalnej formie :)

      Usuń
    2. Ewo, a jeśli ktoś nie spożywa w ogóle ryb powinien stosować taką suplementację?

      Usuń
    3. Najlepszym źródłem kwasów omega-3 w naszych warunkach jest płynne żółtko kurze :)

      Usuń
  24. A ja dziękuję Ci za ten tekst, bo uważam, że warto poznać każdy punkt widzenia tym bardziej, że jesteś pielęgniarką i Twoje zdanie jest bardziej wiarygodne niż blogerek :/ nie dla każdego kubeczki będą dobre, ale zewsząd słyszy się gromy, stosujmy kubeczki bo śmieci są złe. A nie zawsze to co sprawdza się ogółowi będzie dobre dla mniejszości. Oby za 10 lat nie okazało się, że powikłania po kubeczkach będą gorsze niż dla osób, które używały podpaski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie można ocenić powikłań po kubeczkach w przeciągu kilku miesięcy, a nawet lat. Poza tym mam wrażenie, że większość osób nie rozumie przesłania powyższego artykułu - traktuje go jak hurr durr zagładę, a to tylko inne, czysto logiczne spojrzenie, z którym warto się zapoznać, jeśli ktokolwiek planuje przeprowadzać na sobie regularne działania tego typu - kubeczki mogą okazać się kompromisowym i najlepszym rozwiązaniem, ale mogą też być toksyczne - i warto wiedzieć dlaczego.

      Usuń
    2. Dla mnie osobiście odstraszają a jest kwestia oplukiwania tego tylko w wodzie i zakładania z powrotem. Dlatego pozostaje przy podpaskach. Choć oczywiście jest to zdecydowanie problem z którego nie można mówić o ewentualnie tak poważnych konsekwencjach to ja mam też żal do samej siebie że poddalam się ogólnie występującej na Ig czy yt reklamie szczotki foreo. To najgorzej wydane pieniądze w życiu a kupiłam i tak tansza wersję z hebe. Nie doczyszcza dobrze skóry a dodatkowo to że wibrije powoduje u mnie zawsze lekki ból głowy. Sto razy lepszy jest konjac. A to też pewnie będzie moja niepopularna opinia. A ty Ewo miałaś styczność że Szczotka mi foreo bądź o podobnej formule?

      Usuń
    3. Mogłabym wygrać plebiscyt na tetryka roku, ale tak, pisałam o szczoteczkach sonicznych i również zmąciłam ich jak dotąd krystaliczne oblicze :P Szczoteczki widzę w pielęgnacji specjalnej, aniżeli codziennej, chociaż jak zawsze - istnieją wyjątki.

      Może świadczyć o dużej reaktywności układu nerwowego, pulsacyjność tej szczoteczki nie jest całkowicie bezpieczna, szczególnie, że używa się jej w rejonie głowy (o czym również pisałam i również posądzono mnie o szachrajstwo i nadmierne czepialstwo :P). Prawdopodobnie posiadasz delikatny i niezwykle wrażliwy błędnik. Albo jesteś WWO i jesteś nadwrażliwa na tego typu bodźce - jest to swego rodzaju przeczulica. Ponadto, poznałam osobiście jedną z moich czytelniczek, którą urządzenie Foreo pozbawiło czucia w nogach, gdyż straciła jeden z trzech niezbędnych elementów niezbędnych do uzyskania stabilnego chodu - równowagi (błędnik). Na szczęście wszystko wróciło do normy, ale rekonwalescencja nie trwała chwili, a urządzenie okazało się jedynie stratą pieniędzy. Podrzucam link:
      http://www.ewaszalkowska.com/2017/01/tak-czy-nie-dla-technologii-w.html

      Może lepszym rozwiązaniem byłby dla Ciebie manualny płatek silikonowy? Pisałam o nim więcej tutaj: http://www.ewaszalkowska.com/2015/12/silikonowy-patek-do-oczyszczania-skory.html

      Usuń
    4. Poczytam na temat tego platka, póki co zdążyłam zamówić konjac :) z przyjemnością do nirgo wrócę a szczotkę wyparze i komuś oddam. Trudno powiedzieć jaki mam problem, miewam silne bóle głowy neurologiczne wykluczone patologie, jestem wrażliwa na ciśnienie, nagle różnice temperatur, zapachy itp. W każdym razie przybijam wirtualna piątkę bo zgadzam się z tobą w 100 % aczkolwiek rozumiem że nad reklamami pracują sztaby specjalistów i ich zadaniem jest namowic nas do zakupów dlatego warto zastanowić się przed kupnem i zadać sobie pytania czy tego potrzebuje czy to się dla mnie nadaje i może jeszcze parę innych. Przemyśleć i wrócić do zakupów po tygodniu. Pozdrawiam i dzięki za fajną dyskusje na poziomie ��

      Usuń
    5. Ewo, odnośnie sprzętów sonicznych analogicznie pulsacyjność szczoteczki sonicznej do mycia zębów może mieć wpływ na układ nerwowy? Dało mi to do myślenia, przy okazji muszę też zapoznać się z lekturą artykułu o szczoteczce.
      Pozdrawiam, D.

      Usuń
    6. Czyli w zasadzie wszystkie masażery na twarz też raczej odpadają?
      Jeśli jakoś mogą zaszkodzić, to po co wydawać kasę?

      Usuń
    7. Dziewczyny, ja zauważyłam, że używanie szczoteczki sonicznej do zębów jest u mnie jednym z wyzwalaczy migreny ;) zawroty niemiłosierne po takim myciu (nie zawsze, ale często)

      Usuń
    8. Dzięki za podzielenie się.
      Czyli okazuje się, że przy zakupie trzeba będzie rozważyć wpływ takiej szczoteczki lub masażera na układ nerwowy. Nie pomyślałabym nawet.
      Jeszcze raz dzięki.

      Usuń
    9. Jest to o tyle niebezpieczne, ze urządzenia używa się w rejonie platow skroniowych, podobnie jak elektrostymulacja, ultradźwięki mogą pobudzać wyładowania neuronalne (badania Pentfielda) i np. Wyzwalac napady padaczkowe, migrenowe, silne bóle głowy i inne.

      Usuń
  25. Hej co sądzisz o przyjmowaniu sproszkowanego kolagenu 5000daltonow podobno działa świetnie na skórę włosy i paznokcie przez ta cząsteczkę która podobno się wchłania

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj Ewo! Bardzo dobry artykuł, gratuluję:) Osobiście używałam dwóch rodzajów kubeczków menstruacyjnych przez dziesięć miesięcy i w tym okresie spotkały mnie aż dwie infekcje intymne, które całe szczęście udało mi się wyleczyć po kilku wizytach ginekologicznych i badaniach. W moim przypadku ginekolog zalecił podpaski nieperfumowane ani niesiateczkowane, takie których używałam kiedyś, grube ale bezzapachowe. Wymieniam je często, dodatkowo dbam o utrzymanie odpowiedniej flory pochwy i infekcje nie powracają. Dla mnie to jest idealny sposób:) Dziękuję za artykuł i podzielenie się wiedzą. Pozdrawiam serdecznie, Ola.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ewo, jestem po przeczytaniu twoich artykułów na temat peelingu kwasem azelaiowym a PEGu-400. próbowałam go wczoraj zrobić ale piszesz, że należy "wymieszać do uzyskania mlecznego i przejrzystego roztworu" a mi kwas w ogóle nie chciał się rozpuścić i cały czas pozostawał w formie kryształków. co mogłam zrobić źle? może mam go podgrzać w kąpieli wodnej następnym razem?
    z góry dziękuję ci bardzo za odpowiedź, twoj blog to kopalnia wiedzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj go po odmierzeniu (kwas) rozdrobnić dodatkowo np. w moździerzu. Zmieniła się specyfika tego kwasu dostępnego w sklepach PL i dużo osób ma ten sam problem, z którym aktualnie się zmagasz :(

      Usuń
  28. Nie sposób zrozumieć tej gówno-burzy, jak ktoś wyżej określił, która się tu wytworzyła.
    Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Ewa nie zeźli się kiedyś i nie zaprzestanie nas informować o różnych sprawach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, komentarze będą z pewnością moderowane ;) Wystarczyła niszowa opinia, by zaraz otrzymać plakietkę płaskoziemca i antyszczepiokowca :) Więc chętnie poczekam na skutki stosowania kubeczków, podobnie jak szczoteczek sonicznych i fatalnych kuracji prowadzonych przez dermatologów, którzy wprowadzają swoich pacjentów w przewlekły trądzik różowaty :) Też wtedy zbierałam żniwo - i co? Teraz niemal co druga osoba z takim życiorysem to mój klient prywatnych konsultacji, widziałam mnóstwo osób, które zrobiłyby sobie krzywdę Foreo i żałowały jej zakupu :) Mam jedynie nadzieję, że w tym artykule to tylko możliwości, które nigdy nie wystąpią u żadnej kobiety - no bo to takie proste, niemerytoryczne, pozbawione sensu. Ludzie nie chcą prawdy, oczekują jedynie samopotwierdzenia :)

      Usuń
  29. Ewo,
    pytanie zupełnie niezwiązane z tematem, jednak mam nadzieję, że znajdziesz chwilę, aby odpowiedzieć. :)
    Od kilku miesięcy stosuję acnelec na moja trądzikową skórę. Początkowo byłam bardzo zadowolona z efektu, niestety teraz mam wrażenie, że działanie jakby osłabło. Chciałabym spróbować Zoracu, ale obawiam się słonecznych dni. Nie lubię słońca i unikam go jak mogę, ale wiadomo, że normalnie funkcjonując nie jest możliwym całkowicie nie wystawiać się na jego działanie, tym bardziej biorąc pod uwagę charakter mojej pracy. Zależałoby mi na włączeniu mocniejszego działania już, żeby ewentualne negatywne skutki terapii wystąpiły jak najwcześniej, gdyż w późniejszym czasie będę więcej pracować z ludźmi i wolałabym nie straszyć swoim wyglądem. :)
    Czy w ogóle mogę rozważać stosowanie acnelecu na co dzień, raz na jakiś czas wspomagając się zorackiem, czy takie połączenie jest niedopuszczalne i muszę zdecydować się na jeden?
    Pozdrawiam ciepło
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  30. Ewuniu Droga,
    Ja znowu w nawiązaniu do tych pigmentów z kolorówka.com.
    Czy jesteś pewna, że nie można stosować ich na powieki? Na tych plastikowych torebeczkach, które przychodzą w paczce, napisane jest, do czego służą. Że do oczu, do ust itd. Na nielicznych zastrzegają tylko, żeby nie stosować na usta lub na powieki. Chyba jakieś: niebieski i fiolet są niezbyt bezpieczne. Ja się nie znam ale mam spory ich zbiór (pigmentów) i teraz mam wenę, by ich poużywać.
    Nie nakupiłabym ich tyle, gdyby Arsenic nie nakładała ich na powieki.
    Jeszcze będę się dowiadywać u dystrybutora pigmentów ale nie wiadomo, czy mi powiedzą prawdę.
    Tak, jak pisałaś wyżej, ludziom ciężko jest się zgodzić z faktem nie będącym po ich myśli. Ale może trzeba będzie.
    No więc jak to z tymi pigmentami według Ciebie jest?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wzmiankę o kubeczkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć tych pigmentów może być jak najbardziej stosowana na usta i powieki, ale znaczenie ma też to, z czym je połączysz. I tutaj jest problem, ponieważ taki produkt musi być "czysty" i najlepiej "schnący i nietłusty", ciężko to uczynić w domowych warunkach - domowe woski, masła, oleje, mogą zatykać kanaliki łzowe oraz powodować wynikające z tego faktu nieprzyjemne implikacje. Nie zalecam takich mikstur, bo to zawsze stwarza ogromne ryzyko - szczególnie, gdy taka mieszanina ma kontakt z przewodem pokarmowym lub spojówkami. Mogę tak zrobić sobie balsam na ciało, ale nie podpisuję się pod innymi sporządzeniami.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  31. Do wszystkich krytykujących niniejszy artykuł - życzyłabym sobie, by było więcej osób takich jak Ewa, głoszących niepopularne opinie, niezgodnych ze ślepym podążaniem za ogółem. Możecie się nie zgadzać z takimi opiniami, wierzyć że u Was nie wystąpią skutki uboczne ale nie odbierajcie tej możliwości innym, którzy mogą z tej wiedzy skorzystać lub chociaż przez chwilę się zastanowić "ej, a może rzeczywiście są ciemne strony tego produktu?".

    Dobrze, że Ewa nie bierze tego do siebie i twardo stoi przy swoim, ale pewnie wiele jest blogerów o słabszych nerwach, którzy mają wiele sensownego do powiedzenia, ale obawiają się zakrzyczenia i zniszczenia. Często okazuje się, że niepopularne opinie mają jednak dużo sensu. W moim przypadku przekopywanie internetu i podążanie za niektórymi niepopularnymi opiniami (gdyż i tak nic nie zastąpi własnego myślenia, logiki i szukania naukowego potwierdzenia zdobytych informacji) uratowało mi zdrowie i przy okazji skórę. Gdybym podążała za radami lekarzy i powszechnymi zaleceniami dietetycznymi dziś nie wiem jak bym funkcjonowała - chyba jak wadliwa maszynka działająca tylko dzięki dużej ilości leków.

    Szkoda, że dopiero komuś musi stać się krzywda aby ludzie zaczęli samodzielnie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem jest przede wszystkim w tym, ze ludzie nie rozumieją prostych sformułowań - coś, co jest ogólnie bezpieczne nie jest tożsame ze stwierdzeniem 100% bezpieczne dla wszystkich i w każdym stanie zdrowia. Tak malowano kubeczki i jest to szkodliwe społecznie - każdy lek również jest ogólnie bezpieczny, a jeśli nie jest - jest dopuszczony do ograniczonego obrotu. Aspiryna również jest ogólnie bezpieczna, a może zabić - np. Spowodować udar krwotoczny, ciężkie stany neurologiczne. Kubeczek moze byc rowniez neutralny u kobiety x,ale u kobiety y moze spowodowac ciezkie powikłania. Tak naprawdę mój artykuł to swego rodzaju ulotka z możliwymi skutkami ubocznymi - które mogą, ale nie muszą zupełnie się pojawić. I tego ludzie nie rozumieja
      - zachowują się zerojedynkowo, albo euforia albo panika. To nie moja wina, ze ktoś nie potrafi konstruować trafnych wniosków. Zawsze warto dopuścić pewną możliwość, choćby dotyczyła tylko 1 osoby w tysięcznym tłumie. Najbardziej żenujące jest to, ze zarzucany jest mi brak merytoryki, chociaż piszę o samych, najbardziej trywialnych faktach, ktore moge wybronic recytujac wybrana ksiazke internistyczna, ale kiedy proszę przeciwną stronę o uzasadnienie swojego stanowiska, to chwytam tylko argumenty typu "nic mi nie jest, więc tobie też nic złego się nie stanie". Przeżyłam już kilka takich nalotów i przeżyję kolejne. Teraz cieszę się świetnym ruchem, a wiedza zawsze się obroni ☺

      Usuń
  32. Dziekuję za artykuł Ewo.
    Jeżeli te same wady dotyczą tamponów to co w takim wypadku będzie mniejszym złem, kubeczek czy tampon? Używam tamponów od kilku lat i znacznie poprawił sie mój komfort życia w czasie okresu. Od ponad roku myślę o kubeczku ale szkoda mi pieniędzy w razie gdyby okazało sie że jest to niewygodne. Czy stosowanie kubeczka przez osobę z tyłozgięciem macicy może być jeszcze bardziej uciążliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko powiedzieć co będzie mniejszym złem, nie każda kobieta może pozwolić sobie na kubeczek, tampon, czy podpaskę. Poziom niebezpieczeństwa między kubeczkami, a tamponami - określiłabym jako podobny, z tym, że kubeczek może mieć mniejsze właściwości drażniące na ściany pochwy. Najlepiej skonsultować się z lekarzem, ponieważ rozmiar kubeczka w Twoim przypadku odgrywa jedną z najważniejszych kwestii. Nie potrafię jednoznacznie orzec co lepiej wybrać, bo każda z tych metod ma jakieś plusy, ale stwarza podobne ryzyko skutków niepożądanych.

      Usuń
  33. Droga Ewo, czy podczas stosowania Acnelecu w postaci żelu ,mogę w między czasie zastosować piling solution Ordinary Aha30%-Bha2%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co chcesz osiagnąć, przeciwwskazań nie ma, ale to dwa silne preparaty i nie wiem czy to nie jest za dużo. Duże znaczenie ma to, jak często je stosujesz, jak wpływają na skórę oraz w jakiej kondycji znajduje się Twoja cera.

      Usuń
  34. Hej, myślę że ważna rzecz została porszona w jednym z komentarzy -

    Dbanie o higienę kubeczków a informacje podawane na ulotce/w internecie.

    Na wielu forach można przeczytać, że wystarczy zmienić raz na 12 godzin więc komfortowo, w domu. I opłukać wodą, bez wygotowywania.

    Czy przy zalewie takich informacji dziewczyny będą myślały nad tym, że jednak nie - należy odpowiednio często odkażać, wyjmować go z siebie? Myślę, że niekoniecznie. I mogą być problemy, o których napisała Ewa.

    A że Ewa pisze o konkretach, przyczynach i skutkach, nie zaś: "rób tak - tak nie" zwalniając od myślenia, poszła lawina.

    Jakiś czas temu miałam problem z infekcją nawet nie nawracającą, ale nieprzerwana, zwracam duza uwagę na wszelkie niuanse, ale pewnie każdy musi nauczyć się na sobie :)

    Pozdrawiam Ewo, dziękuję za obszerny wpis. Jest bardzo potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że artykuł wniósł coś konstruktywnego i mądrego ;) Miał mieć on charakter refleksyjny, pobudzający, szkoda, że został odebrany inaczej, ale nie moją rolą jest nauka celnego abstrahowania i trafnego wyciągania wniosków.

      Usuń
  35. Hej, a czy będzie kiedyś artykuł o znaczeniu mikrobiomu dla zdrowia stref intymnych?
    W zasadzie to nic nowego ale może warto ludzi uświadomić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszałam ten temat podczas artykułu o higienie intymnej :) Na razie żadnych innych treści zdrowotnych nie planuję, no, poza izotretinoiną wewnętrznie :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź.
      Pozdrawiam

      Usuń
  36. Ewo, mam do Ciebie pytanie. Jaki znasz najbardziej kryjacy podkład mineralny, oprócz Annabelle?

    OdpowiedzUsuń
  37. Cześć, pytałam pod wcześniejszym artykułem o używanie retinolu w takich „normalnych” kremach. Wspominałaś, że preparaty z aktywnymi formami witaminy A wysuszają dość znacząco skórę i nie ma za bardzo dla nich miejsca w codziennej pielęgnacji.
    Czyli jak jest np. „ Vis Plantis Krem odżywczy na dzień z retinolem” - w składzie ma „Retinol” z opisem ,że nie przekracza dozwolonego limitu 3000 RE. To oznacza, że może mieć jakieś intensywniejsze działanie, które zaburzałoby pielęgnację, czy ilości są tak małe, że nie będą mieć za bardzo działania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intensywność tzw.retinolu zależy też od wielkości cząsteczki, jest np. retinaldehyd, retinol palmitynowy i np. główny składnik Atredermu.
      Należy wziąć to pod uwagę. Poza tym chronić się przed słońcem.
      Pozdrawiam!
      Ale poza tym to niech się Ewa wypowie; w końcu pytanie było skierowane do Niej. A to Jej blog i Jej miejsce.

      Usuń
    2. Zależy na jakim działaniu Ci zależy, w preparatach retinolowych znaczenie ma nie tylko forma i postać witaminy, lecz również baza i aktywność preparatu. Krem, który apostrofujesz, ma głównie działanie okluzyjno-zabezpieczające, nie oczekiwałabym od niego efektu odnowy. Preparaty zewnętrzne zarejestrowane jako kosmetyki do codziennego użytku, w których producent nie wskazuje na konkretne stężenie substancji aktywnej nie mają takiego pola rażenia.

      Usuń
    3. Rozumiem, dziękuję bardzo za obie odpowiedzi :)

      Usuń
  38. Ewo, chciałabym zacząć praktykowac ssanie oleju. Czyten olej powinno sie faktycznie ssać trzymajac go pod podniebieniem czy raczej przeplukiwac nim zeby tak jak w przypadku plynu do plukania ust? Czy Twoim zdaniem mozna ten zabieg robic wieczorem? Czy zaciskanie szczęk w nocy nie jest przeciwskazaniem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,
      Choć pytanie nie do mnie ale pozwolę sobie zaznaczyć, że ewentualne opowieści o ssaniu oleju mające rzekomo wytruć pasożyty, można włożyć między bajki. W ten sposób nie można się ich pozbyć.
      Oczywiście nie wiem, jaki cel Tobie przyświeca. W każdym razie ewentualnie informuję, że tak się ich nie pozbędziemy.
      Ale do rzeczy. Moim zdaniem warto zęby tym olejem przepłukiwać. Dziąsłom też to dobrze zrobi.
      Zaś na bruksizm poleca się szynę od stomatologa. Lub leki uspokajające. Oczywiście po konsultacji z lekarzem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Zależy co chcesz osiągnąć, przepuszczając olej między szczelinami zębowymi pod pewnym ciśnieniem oraz ssając go pod podniebieniem, przede wszystkim bardzo dokładnie oczyszczasz im jamę ustną oraz powłoką lipidową pokrywasz wyściółkę jamy ustnej oraz dziąsła - dzięki temu łatwiej utrzymać higiene jamy ustnej oraz zapobiegać jej podrażnieniom, krwawieniom. Jeśli chodzi o szczękościsk - ssanie może wręcz doprowadzić do relaksacji mięśni. Warto to jednak dodatkowo przedyskutować z lekarzem, nie znam dokładnie Twojej historii.

      Usuń
  39. Dotychczas naprawdę szanowałam Twoje zdanie myślałam, że Twoje wykształcenie i poziom wiedzy są adekwatne do artykułów, które piszesz. Ten post to niestety niczym nieuzasadniona OPINIA na temat produktów, których nawet nie używałaś. Większych bzdur dawno nie czytałam. Nie zamierzam uczestniczyć w szerzeniu ciemnogrodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy może pisać, co chce. Na razie jest jeszcze wolność słowa.
      Dodam też,że są i takie blogi (nieurodowe), gdzie blogerki a raczej influencerki celowo przesiewają swoich czytelników. By zgromadzić swego rodzaju ,, wyznawców" i fanów. A zarazem klientów.
      Nie dało się zauważyć do tej pory, by Ewa chciała kogokolwiek tutaj nawracać lub tworzyć rodzaj fanklubu.
      Nikt tu nikogo chyba na siłę nie trzyma i nie każe głosić na zewnątrz żadnych prawd ani idei. W zasadzie to nasza sprawa, co z tym zrobimy.
      Potraktujmy to, co Ewa pisze, jako niezwykle pożyteczną informację dotyczącą ciemnych stron używania tak kubeczków, jak i tamponów.

      Pozdrawiam!
      Wdzięczna Czytelniczka

      Usuń
    2. Olu, bardzo konstruktywny komentarz - szkoda, że oprócz własnych wydumanych "widzimisię", do tej pory nie otrzymuję żadnych konkretów. Jestem cierpliwa.

      Usuń
  40. Hej, ratuj mnie Ewo bo zrobiłam głupotę. Posmarowalam twarz kremem z nadtlenkiem benzoilu 3 noce z rzędu. Obudziłam się ze swędząca skórą, czerwoną i wystąpiła kaszka. Stosuję cicaplast la roche posay, filtr Lirene 50, jak mogę sobie pomóc? Myje płatkami owsianymi twarz i olejkiem z zelem zmywam makijaż. Mam też żel aloesowy eqilibra i rozważam jako podklad pod cicalfate albo jako maseczke. Co myślisz o tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z żelem aloesowym należy uważać. Bardzo potrafi przesuszyć.
      U mnie wystąpił rumień. Właśnie po Equilibrze. Ale to nie ma znaczenia, po jakim. Grunt, że po aloesie.

      Usuń
  41. Czesc Ewa. Mam do Ciebie pytanie. Bardzo denereuje mnie "cos" co zrobilo sie na mojej twarzy, a mianowicie bardzo dlugo utrzymujące sie przebarwienie po wycisnetym zaskorniku otwartym. Malo tego obok zrobiły się kolejne dwa przebarwienia spowodowane stanem zapalnym. I tak mam 3 przebarwienia obok siebie. Schodza juz prawie 2 miesiace. Pierwszy raz cos takiego mi sie pojawilo. Z reguly po wycisnietym zaskorniku po jednym - dwoch dniach nie bylo sladu a teraz? Mam wrażenie ze tylko troche zbledlo ale tak dlugo nigdy mi sie przebarwienie nie utrzymywalo. Kolor ma rozowo-sinawy. Bardzo mnie to denerwuje. W zime stosowałam tonik z kwasami aha bha z biochemii urody na przemian z serum migdalowym. Ladnie wygladzily i oczyscily moja cere. A teraz na twarzy pojawily sie te przebarwienia. Dobija mnie to tym bardziej ze lato za pasem i boje sie ze pod wplywem slpnce utrwala sie na zawsze. Jaka moze byc przyczyna tak dlugo schodzacych przebarwień i co pomoze w ich usunieciu?? Pozdrawiam cieplo. Paulina.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ewciu ratuj! Mam wrazenie, ze próbowałam juz wszystkiego. Problemem jest rogowacenie na ciele i buzi. I pytanie czy złuszczac mechanicznie czy nie ? Na buzie kwasy, ale które najlepiej i w jakim stężeniu? Próbowałam juz regularnej kawitacji, peelingów mocznikowych itd. Moze ktoś juz przechodził tą drogę?

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował i pragniesz podzielić się swoimi doświadczeniami, osobistymi spostrzeżeniami - pozostaw za sobą komentarz, z ogromną chęcią wysłucham Twoich przemyśleń, starając się udzielić pomocy. Doceń pracę autorską jaką wykonuję, to miły, unoszący gest!

Jeśli tracisz wiarę i wymagasz kompleksowej pomocy i opieki - napisz do mnie (mademoiselleeve@wp.pl), oferuję najwyższą i najbardziej profesjonalną jakość usługi w zakresie prawidłowej pielęgnacji. Nie udzielam rozbudowanych porad ani nie polecam konkretnych produktów w sekcji komentarzy - od tego jest zakres usług jaki oferuję.

Proszę nie umieszczać analiz składu - w sieci istnieją specjalne narzędzia, które wykonają to zarówno za Ciebie, jak i za mnie.

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy jej nieopłacony i nieskonsultowany przejaw będzie skrupulatnie moderowany.

Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęły jedynie moje własne zasoby finansowe i czas.

Pamiętaj, że umieszczenie komentarza to świadoma akceptacja regulaminu - jeśli zostaje on naruszony - podlega moderacji administratora.

Stanowcze NIE dla nienawiści, agresji i przemocy słownej - każdy jej przejaw będzie natychmiastowo moderowany.

Dziękuję za uwagę i cieszę się, że jesteś!