Wpis miał pojawić się znacznie wcześniej, niestety przez braku czasu pojawia się w takim, a nie innym czasie. W planach mam jeszcze dwa wpisy o tej tematyce, widzę, że posty o filtrach należą do najbardziej popularnych ;)
Najczęstszym błędem ( i chyba nikogo to nie zdziwi) jest zbyt mała ilość nałożonego preparatu. Jest to ciemna strona używania filtrów, ponieważ żaden produkt nałożony w takiej ilości nie będzie wyglądał estetycznie na skórze. Nawet 'lekki fluid' , czy emulsja matująca. Zaczynają pojawiać się przebarwienia, zmarszczki, nie widzimy efektów stosowania filtrów i je odkładamy, pewnie większość zna ten schemat ..;) Odpowiednia ilość produktu na samą twarz, to około 1,25ml, choć spotkałam się z opinią, że i 1ml jest w stanie zapewnić nam skuteczną ochronę. Wszystko zależy od powierzchni skóry, wiadomo, że nikt tego nie obliczy. Miary są zazwyczaj zawyżone, mi wystarcza 1,15-1,25ml, ale tylko dlatego, że nie mam żadnych nierówności i jest to maksymalna ilość produktu jaką jestem w stanie nałożyć, warstwami. Zanim nałożycie preparat, koniecznie zmierzcie go strzykawką, wtedy orientacyjnie będziecie wiedzieć ile musicie nałożyć produktu. Jeśli to dla Was zbyt dużo - nakładajcie warstwami. Wiele osób nie ma pojęcia co to znaczy nałożyć dużo kremu z filtrem, ten typ kosmetyku nigdy nie będzie wydajny. To nie jest krem pielęgnacyjny, przy odpowiednim użytkowaniu produkt powinien nam starczyć na mniej więcej 2 tygodnie. Czy to Vichy, czy to Ziaja, wydajność jest taka sama - jeśli jest inaczej, nie stosujecie odpowiednio filtrów. Żaden krem z filtrem nie będzie badzo lekki, niewidoczny, komfortowy, hmm.. żaden krem nałożony w 4-5ml na twarz (+reaplikacja) nie będzie wyglądał dobrze. Filtrów się nie lubi, filtrów się używa ;)
Kolejną sprawą jest drastyczny spadek ochrony przez nieodpowiednią ilość. Jeśli nałożymy produkt(z faktorem spf 50+, czyli około 60) w o połowę mniejszej ilości nie otrzymujemy faktora 30, tylko około 8-4 SPF. Ochrona ta jest 1/4, a nawet 1/8 ochrony nałożonego w odpowiedniej ilości produktu. Na BU był kiedyś świetnie obrazujący to zjawisko wykres, niestety post już nie istnieje. Na forum pani Basi znalazłam także tabelkę, jak zmienia się ochrona przed UVA, jeśli nie nałożymy odpowiedniej ilości. Tabelka dotyczy filtrów z faktorem SPF 30 (ilość na twarz i część szyi).
1 - kolumna: ilość mg kremu na cm2 skory (mg/cm2)
2- kolumna: przybliżona wartość faktora PPD
3- kolumna: ilość kremu w ml potrzebna na sama twarz typowej wielkości
2.0 - 30.0 - 1.85ml
1.9 - 27.1 - 1.75ml
1.8 - 24.6 - 1.65ml
1.7 - 22.2 - 1.55ml
1.6 - 20.1 - 1.50ml
1.5 - 18.2 - 1.40ml
1.4 - 16.5 - 1.30ml
1.3 - 14.9 - 1.20ml
1.2 - 13.5 - 1.10ml
1.1 - 12.2 - 1ml
1.0 - 11.0 - 0.95ml
0.9 - 10.0 - 0.85ml
0.8 - 9.0 - 0.75ml
0.7 - 8.2 - 0.65ml
0.6 - 7.4 - 0.55ml
SPF - przy nałożeniu połowy wymaganej ilości preparatu, otrzymujesz mały ułamek ochrony, około 1/4 lub nawet 1/8, czyli coś około 5-8 SPF przy filtrach 50 SPF+, dlatego tak ważne jest aplikowane przepisowej ilości (1-1.5ml, w zależności od powierzchni twarzy).
Kolejnym grzechem jest zbyt rzadka reaplikacja bądź jej brak. Czy to krem z filtrami mineralnymi, czy z chemicznymi, każdy trzeba poprawiać, zwłaszcza latem, kiedy dzień jest długi i często się pocimy. Filtry mineralne nie zapewniają nam całodobowej ochrony, mimo że od razu nałożone chronią. Ulegają one bardzo łatwemu ścieraniu, bywa, że musimy poprawiać je częściej niż filtry chemiczne. Te chemiczne po jakimś czasie zaczynają się rozkładać (i mogą namnażać wolne rodniki oraz zwiększać absorpcję promieniowania UV), wszystko zależy od oświetlenia, zazwyczaj co 2-4 godziny filtr powinien być ponownie nałożony. I tutaj osoby noszące makijaż mają mały problem, bo makijaż trzeba zmyć (koniecznie jeśli używacie filtrów chemicznych), albo przestawić się na podkłady mineralne z filtrami.
Kolejnym grzechem jest zbyt rzadka reaplikacja bądź jej brak. Czy to krem z filtrami mineralnymi, czy z chemicznymi, każdy trzeba poprawiać, zwłaszcza latem, kiedy dzień jest długi i często się pocimy. Filtry mineralne nie zapewniają nam całodobowej ochrony, mimo że od razu nałożone chronią. Ulegają one bardzo łatwemu ścieraniu, bywa, że musimy poprawiać je częściej niż filtry chemiczne. Te chemiczne po jakimś czasie zaczynają się rozkładać (i mogą namnażać wolne rodniki oraz zwiększać absorpcję promieniowania UV), wszystko zależy od oświetlenia, zazwyczaj co 2-4 godziny filtr powinien być ponownie nałożony. I tutaj osoby noszące makijaż mają mały problem, bo makijaż trzeba zmyć (koniecznie jeśli używacie filtrów chemicznych), albo przestawić się na podkłady mineralne z filtrami.
Edit: Wiele osób źle mnie zrozumiało, wiele zależy od naszego trybu życia, nasłonecznienia, typu produktu z filtrem, czy pory roku. To, o czym piszę tyczy się aktualnych warunków pogodowych i aktywnego przebywania na słońcu. Jeśli przebywacie w zaciemnionych pomieszczeniach i unikanie słońca, wystarczą Wam 2-3 aplikacje kremu z filtrem, natomiast osoby aktywne, czy pracujące na słońcu, powinny oprócz stosowania filtrów co 1,5-2 h używać ochrony fizycznej.
Brak wiedzy na temat specyfikacji chemicznej filtrów. Mam na myśli jak je stosować, zazwyczaj nie czytamy dokładnie etykiet, bo po co ?:) Inaczej działają filtry mineralne,a inaczej chemiczne, stąd i inne mają zasady użytkowania.
- Filtry mineralne działają na zasadzie lustra, a więc odbijają promienie słoneczne. Na logikę - aby były skuteczne, muszą być nałożone jako ostatnie i często nakładane. Najlepszym wyborem będzie puder, podkład mineralny. Zanim nałożycie preparat z filtrem, możecie nałożyć krem, serum, fluid, co tam chcecie - ważne, aby filtry mineralne były nałożone jako ostatni produkt, a nie jako pierwsze. Jest to dobra opcja dla tych, których przeraża zmywanie makijażu w ciągu dnia. Łatwiej przypudrować nosek, choć maksymalna ochrona takiego pudru, to SPF 30+ i nie zapewnia zbyt wysokiej ochrony przed promieniowaniem UVA.
- Filtry chemiczne działają nieco inaczej. Filtry nakładamy na czystą, osuszoną skórę. Zanim zapewnią nam ochronę, muszą połączyć się ze skórą, na etykiecie znajdziecie informację, że należy odczekać około 15minut. Po tym czasie mamy zapewnioną ochronę UV i możemy zrobić na nich makijaż. Dlaczego polecam filtry chemiczne osobom noszącym makijaż? Dlatego, że nie musimy obawiać się o to, że filtry nie będą działać. Będą. Plusem jest to, że nawet jeśli nałożymy na nasz filtr chemiczny (po 15 minutach) puder z filtrami mineralnymi, nie obniżymy jego ochrony. Minusem jest fakt, że musimy zmywać makijaż i ponawiać tę samą czynność, ale jeśli zależy nam na wysokiej ochronie, to zdecydowanie filtry chemiczne będą lepszym wyborem. Nie ulegają one tak łatwemu ścieraniu i działają zupełnie inaczej niż filtry mineralne.
Kremy z filtrem nakładamy palcami, nie używamy do tego gąbeczek, ani pędzli, zależy nam na ochronie, a nie efekcie końcowym. I jest to zwykłe marnotrawstwo ;)
Faktory się nie sumują. Mam podkład 20 SPF, filtr SPF 30+,a więc mam ochronę na poziomie 50 SPF. Nie. ;) Ochrona jest taka, jaką zapewnia nam produkt o najwyższej ochronie, w tym przypadku SPF 30+.
Nakładając filtr czujemy się usprawiedliwieni i korzystamy ze słońca znacznie dłużej niż zwykle. Jest to ogromny błąd, filtry nie zapewniają nam 100% ochrony i nie są przyzwoleniem na wylegiwanie się godzinami na plaży. Przez takie podejście coraz więcej ludzi dotyka nowotwór skóry, mimo że stosowali ochronę przeciwsłoneczne. Słyszałam o rakotwórczym działaniu filtrów,, to my, przez zbyt mała ilość produktu, brak reaplikacji i zbyt długie ekspozycje słoneczne sobie szkodzimy. Żaden produkt z filtrem nie daje nam 100% ochrony, niezbędna jest też ochrona fizyczna, czyli korzystanie z cienia, noszenie okularów przeciwsłonecznych, kapelusza z szerokim rondem. Unikajmy także przebywania w godzinach największego nasłonecznienia, choć czasami bywa to nieuchronne.
Nie ma filtrów wodoodpornych, czy odpornych na pot. Jeśli jednak nadmiernie się pocicie na twarzy (dotyczy to i niestety mnie w okolicach nosa i ust) lepszym wyborem będą filtry chemiczne, ponieważ po połączeniu się ze skórą zapewniają nam wysoką ochronę. Po każdym spoceniu, powinniśmy filtr ponownie nałożyć, zwłaszcza tyczy się to filtrów mineralnych.
Filtry mają określony termin ważności, po otwarciu mogą nam służyć nawet przez 12 miesięcy, nie dłużej, potem zaczynają się rozkładać. Najlepiej jednak jest je zużyć w przeciągu 3 miesięcy. Na opakowaniu powinniśmy znaleźć taką informację (słoiczek z odkręcaną nakrętką i data w środku).
Kremy z filtrami można przechowywać w temperaturze pokojowej, najlepiej jednak nie w miejscach intensywnie nasłonecznionych. Łazienka jest dobrym do tego miejscem. Nie trzeba ich koniecznie przechowywać w lodówce, no chyba, że temperatura w pomieszczeniu sięga do 30 stopni C. Zasada ta odnosi się do wszystkich kosmetyków. Zapasy zamkniętych, nieużywanych kremów nie trzeba koniecznie trzymać w lodówce, wystarczy w temperaturze pokojowej do 25 stopni C, w szafce. Kremy otwarte, których nie mamy zamiaru zużyć od razu, można trzymać na dnie lodówki. Zaś w przypadku kremów z filtrami, otwarty krem lepiej jest zużyć od razu i nie zostawiać go sobie na później, zaś kremy nieużywane można przechowywać maksymalnie do 3 lat, bez obaw, że stracą swe właściwości ochronne
BiochemiaUrody
Reasumując:
- nakładamy odpowiednią ilość preparatu, mierzymy ją strzykawką, by mieć pewność, że nałożyliśmy co najmniej 1,25 ml na twarz.
- filtr reaplikujemy kilkukrotnie w ciągu dnia. Filtry chemiczne 2-5 razy, mineralne po każdym starciu, spoceniu się
- jeśli nosimy makijaż, a nie widzi nam się zmywanie go w ciągu dnia - zdecydujcie się na podkład mineralny
- faktory się nie sumują
- żaden filtr nie zapewnia nam 100% ochrony przed promieniowaniem UV
- Zapewniam Was, że po skorzystaniu z moich rad, filtry będą skuteczne ;)
Jeśli nie czytaliście moich wcześniejszych postów, zapraszam Was na wstępny wpis o filtrach i ich specyfikacji chemicznej (TUTAJ! ), filtrach naturalnego pochodzenia (TUTAJ!) i filtrach przenikających w produktach promieniochronnych (TUTAJ!) :)
