Popularne posty

16:00

DOBRY KREM Z FILTREM NA LATO 2019. PRZEGLĄD NAJNOWSZYCH PREPARATÓW.

DOBRY KREM Z FILTREM NA LATO 2019. PRZEGLĄD NAJNOWSZYCH PREPARATÓW.
lekki krem z filtrem który nei zatyka porów krem któy nie pwoduje pryszczy krem z filtrem bez bielenia filtry a trądzik filtr dla skóry tłustej

Gdyby Dante miał okazję spędzić choć jeden, intensywny dzień z typową, hipsterską europejką-weganką, oszołomioną koreańską pielęgnacją i skandynawskim wystrojem wnętrz, możliwe, że jego wizja piekła w Boskiej Komedii przedstawiałaby się nieco inaczej. Cóż, kremy ochronne nie należą do szczególnie wdzięcznych preparatów kosmetycznych, choć ich użytkowanie w pewnych sytuacjach jest sensowne i zasadne, stąd zainteresowanie dermokosmetykami chroniącymi przed negatywnym działaniem promieniowania słonecznego wciąż rośnie - porównanie kremów ochronnych jest prawdopodobnie jednym z najbardziej wyczekiwanych artykułów w tym roku.

Na tapet wzięłam sześć, zupełnie odmiennych preparatów z różnych półek cenowych. Zapoznaj się z artykułem koniecznie, jeśli wciąż bezskutecznie poszukujesz preparatu przyjemnego i łatwego w użytkowaniu.

Stan mojej skóry na zdjęciach jest kiepski (wynik skrajnej reakcji alergicznej), być może w ogólnym rozrachunku jest to korzystne, gdyż ukazuje jak preparaty zachowują się finalnie na cerach nieidealnych i problematycznych.

AVENE SOLAIRE/SUNSCREEN EMULSJA PRZECIWSŁONECZNA DO SKÓRY TŁUSTEJ I TRĄDZIKOWEJ Z KOMPLEKSEM ANTYOKSYDACYJNYM SPF 50+

Epikryza. Emulsja lejąca, zabielona, o konsystencji mleczka. Bez najmniejszego trudu rozprowadza się, i choć pozostawia globalnie zauważalną, bladą poświatę, preparat nie tworzy smug oraz dziwacznych prześwitów. Nie podkreśla nadmiernie faktury skóry. Cera w letniej odsłonie Avene nie prezentuje się świeżo i promiennie - jest raczej przygaszona, poszarzała i pozbawiona blasku, co jest ewidentną zasługą schnącej formuły. Łagodny, kremowy, nieulatniający się, lecz nieprzytłaczający apteczny zapach. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym czy tłusty

Emulsja podczas aplikacji sunie gładko po skórze, co uprzyjemnia i przede wszystkim skraca czas aplikacyjny mleczka. Pozwala na ponowną, nagłą reaplikację, choć efekt bielenia intensywnieje i formuła może nieznacznie zbierać się w strategicznych miejscach. Z delikatnie mokrej, śliskiej struktury, formuła w kontakcie ze skórą ulega przeistoczeniu - częściowo zastyga, zatracając całkowicie jakąkolwiek, znamienną lepkość, ścina się - krem tworzy na powierzchni naskórka suchą, aczkolwiek wyczuwalną powłokę. Mimo że nie wchłania się całkowicie, pozostawia dość naturalne, nieabsorbujące nadmiernej uwagi wykończenie. Nie dostrzegam dużej i rzucającej się w oczy różnicy w wyglądzie skóry, preparat bowiem po kilku godzinach w upale prezentuje się niemal tak dobrze, jak po pierwszych 10 minutach od aplikacji. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym czy tłusty

Właściwości preparatu są dość eklektyczne. Otóż z jednej strony emulsja z naturalnych powodów jest obciążająca dla skóry, ale z drugiej - siła absorbująca preparatu gwarantuje miłe dla oka, choć dla mnie, niestety, niekomfortowe wykończenie - plusem jest z pewnością fakt, że skóra pod preparatem się nie poci i nadmiernie nie wyświeca. Regularne stosowanie Avene bardzo szybko zaczęło wprowadzać nawodnienie mojej skóry w przewlekły i okrutny stan regresji, a to niedaleka droga do problemów skórnych, w tym rumienia, podrażnień, aż po nieswoiste zmiany trądzikowe. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym czy tłusty

Choć trudno pomiarowo oszacować komedogenność - kosmetyk osiada na skórze w specyficzny sposób oraz jest relatywnie prosty do zmycia - mimo mej rozchwianej kondycji skóry, nie odnotowałam zmian typowo przeciążeniowych, stąd właściwości potencjalnie komedogenne oceniam na stosunkowo niskie (i zdecydowanie najniższe wobec tytułowanych dzisiaj preparatów). 

Formuła zawiera aż cztery, stabilne filtry hybrydowe: Tinosorb S i M, iscotrizinol (Uvasorb HEB) oraz awobenzon. Za silne właściwości absorbujące (wszak również drażniące) odpowiada obecność soli aluminiowej oktenylobursztynianu skrobii. Preparat zawiera unikalny kompleks antyoksydacyjny, bazujący na tłuszczowej witaminie E oraz wyciągu z dyni zwyczajnej. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym

Mocne strony: lekka, zastygająca konsystencja, łatwa i szybka aplikacja, niski współczynnik komedogenności, dobra współpraca z makijażem (aplikacja sypkich kosmetyków mineralnych nie jest obarczona utrudnieniami, zastygająca formuła stanowi bardzo dobrą bazę pod kosmetyki kolorowe, również i kremowe), dobry wybór dla osób z nadmierną potliwością i aktywnie uprawiających sport; 

Słabe strony: wysoki potencjał odwadniający i drażniący, pobielająca poświata; 

Grupa docelowa. Cery tłuste, łojotokowe i normalne, niemające problemów z prawidłowym nawodnieniem naskórka. Idealny preparat do stosowania podczas upalnych temperatur. Ocena: 5. 

INCI: AVENE THERMAL SPRING WATER (AVENE AQUA). C12-15 ALKYL BENZOATE. CETEARYL ISONONANOATE. DIISOPROPYL ADIPATE. ISODECYL NEOPENTANOATE. METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL [NANO]. WATER (AQUA). ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE. BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE. DIETHYLHEXYL BUTAMIDO TRIAZONE. BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE. POTASSIUM CETYL PHOSPHATE. SILICA. ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER. BENZOIC ACID. CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE. CAPRYLYL GLYCOL. DECYL GLUCOSIDE. DISODIUM EDTA. FRAGRANCE (PARFUM). GLYCERYL BEHENATE. GLYCERYL DIBEHENATE. GLYCERYL LAURATE. HYDROGENATED PALM GLYCERIDES. HYDROGENATED PALM KERNEL GLYCERIDES. PROPYLENE GLYCOL. SODIUM HYDROXIDE. TOCOPHERYL GLUCOSIDE. TRIBEHENIN. XANTHAN GUM. ZINC GLUCONATE

50 ml/ 55-80 zł 
Konsystencja: 4.5/5
Ochrona: 5/5
Komedogenność: 1/5

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ 

Epikryza. Filtr chemiczno-mineralny. Lejąca, oleista, ściekająca konsystencja o zabarwieniu ciemnego beżu wpadającego w ciepłe tony. Tonacja odpowiednia dla osób opalonych, z co najmniej III poziomem jasności, na bladej karnacji produkt prezentuje się dość sugestywnie.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krme barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej

Formuła nieschnąca. Łatwo rozprowadza się, z dużym poślizgiem, niczym suchy w dotyku olejek, lecz wymaga chwili skupienia, gdyż może smużyć. Pozostawia mokre, świetliste, choć pozbawione nadmiernej lepkości wykończenie - swymi właściwościami imituje lekkie olejki do ciała. Preparat po około 10 minutach łagodnie wtapia się, choć do suchego wykończenia jest mu daleko. Barwnik początkowo osadza się na skórze, ale po tych kilku, kluczowych dla preparatu minutach, regularnie wtapia się, tworząc w miarę spójną całość. Nie jestem w pełni obiektywna, ponieważ niezależnie ode mnie, nietrafiony kolor waloryzuje wady preparatu.

Nie jest to kosmetyk komfortowy w noszeniu, choć sprawdza się doskonale podczas wysokich temperatur (doskonale przylega do skóry, absorbuje pot i sebum). Nie przylega do skóry (stąd pewna tendencja do migracji), a oleista formuła jest w nieprzyjemny sposób wyczuwalnie obciążająca. Skóra pokryta tłuszczowym kremem intensywnie poci się pod nim. Kosmetyk, niestety, podkreśla w niekorzystny sposób strukturę naskórka i widocznie poszerza pory, co jest niewybaczalne przy produkcie z tintem barwiącym - finalnie twarz prezentuje się nieświeżo, jest zaniedbana, a pomarańczowy nalot uwydatnia marne status quo. Wykonanie makijażu (bądź też zintensyfikowanie krycia) na BB Iwostin stanowi nie lada wyzwanie, bowiem wszelakie próby okiełznania wilgotności kremu absorbującymi półproduktami, spełzły na niczym.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krem barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej suchej i wrażliwej kolor

Właściwości komedogenne oceniam na wysokie, niestety, nie było dnia, bym nie obserwowała pojawiających się zmian typowo trądzikowych, których występowanie mogę bezpośrednio powiązać ze stosowaniem preparatu Iwostin. Skóra widocznie męczyła się podczas testów.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krme barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej

Choć nie jestem zdeklarowaną alergiczką, nawet epizodyczne stosowanie kremu wywołało silną, swędzącą i uporczywą w leczeniu wysypkę skórną, która pojawiła się nie tylko w rejonie twarzy (boczne partie, broda, skronie), lecz również na zewnętrznej skórze dłoni ręki lewej oraz częściowo prawej w rejonie palca wskazującego. Początkowo winą obarczałam pieperacylinę, z którą miałam nader częsty kontakt na oddziale szpitalnym (a reaguję na penicyliny dość gwałtownie), lecz bardzo szybko skonfundowana dostrzegłam w oddali innego winowajcę. Ciężko wskazać powód tak skrajnej reakcji (wysypka pojawia się po 2 minutach od aplikacji), ale ostrożnie wskazuję na obecny w formule filtr immunologiczny - antileukinę typu 6, która prawdopodobnie (a przemawiają za tym doniesienia naukowe) wprowadziła moją skórę w silny i chroniczny stan zapalny.

Drażni oczy.

Preparat zawiera trzy, stabilne substancje promieniochronne (Tinosorb S, Tinosorb M, awobenzon) oraz sławetny filtr immunologiczny - antileukinę 6. Ze względu na tint barwiący oraz obecność filtru mineralnego, próg zapewnianej ochrony będzie niższy niż w pozostałych preparatach, nie posiadam jednak wiedzy, na jakim, konkretnym poziomie się znajduje.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krme barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej

Mocne strony: lejąca, prosta w obsłudze konsystencja, barwnik wchłania się w skórę, daje delikatne, choć widoczne wyrównanie kolorytu; 

Słabe strony: marchewkowy, ciemny kolor, nieokiełznana, organiczna tłustość, mocne przyleganie do skóry, które wiąże się z potencjalnie wysoką komedogennością, wysoki potencjał alergenny, nagrzewanie skóry, podkreśla strukturę skóry, niemożność wykonania makijażu i zmatowienia preparatu;

Grupa docelowa: szybko wysuszające się typy skóry, wymagające sporej okluzji, z nikłą tendencją do zanieczyszczania się, kolorystycznie III poziom jasności (średni, ciepły beż). Ocena: 2=. 

INCI: AQUA, DICAPRYLYL CARBONATE, C12-15 ALKYL BENZOATE, CETEARYL ALCOHOL, TITANIUM DIOXIDE, GLYCERIN, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, METHYLENE BIS- BENZOTRIZAOYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIZAINE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, HYDROGENATED POLYDECENE, VP/ EICOSENE COPOLYMER, GLYCERYL STEARATE SE, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, METHYL MATHACRYLATE CROSSPOLYMER, PHENOXYETHANOL, HYDROXYETHYL ACRYLATE/ SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ISONONYL ISONONANOATE, SQUALANE, HYDROXYSTEARIC ACID, TOCOPHERYL ACETATE, DECYL GLUCOSIDE, DIMETHICONE, DISODIUM EDTA, POLYSORBATE 60, ETHYLHEXYLGLYCERIN, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT, ETHYLENE/PROPYLENE/STYRENE COPOLYMER, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, SORBITAN OLEATE, SORBITAN ISOSTEARATE, PEG-8 PROPYLENE GLYCOL, TOCOPHEROL, XANTHAN GUM, ASCORBYL PALMITATE, BHT, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, ALUMINA, ASCORBIC ACID, CITRIC ACID, CL 77492, CL 77491, CL 77499

30 ml/ 25-40 zł
Konsystencja: 1/5
Ochrona: 2/5
Komedogenność: 5/5

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ 

Epikryza. Filtr chemiczny. Konsystencja wodnista, lejąca, choć tłuszczowa. Nie lepi się. Należy zachować wzmożoną ostrożność podczas prób dozowania produktu - istnieje duże (i nierzadko trwałe) ryzyko zabrudzenia odzieży i skór. Rzadki, przeciekający przez palce, płynny. Ubezpieczony w poręczny i dostosowany do formuły zwężony aplikator. Alkohol silnie wyczuwalny podczas aplikacji, spirytusowa woń zanika po wklepaniu preparatu w skórę - alkohol odparowuje w kontakcie ze zwartą tkanką - jego obecność pozwala zachować lżejszą strukturę preparatu oraz zmniejszyć zawartych w nim środków konserwujących. Przejściowy kontakt z alkoholem może okazać się zbyt traumatyczny dla cer niezwykle chwiejnych, delikatnych i nadwrażliwych. Moja skóra, mimo że humorzasta, Shaka Fluid toleruje w stopniu wzorowym - dermokosmetyk nie generuje podrażnień, dyskomfortu i nieprzyjemnych, przejściowych epizodów poświadczających o sile i agresywności preparatu. Nie bieli skóry.

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

Mleczna emulsja jest doskonała w obyciu - spójna, aksamitna, jednolita - jest bardziej dopracowana niż pierwsza, oryginalna wersja, która potrafiła smużyć lub tworzyć zawiesinę na powierzchni twarzy, osadzając się na strukturach, zwłaszcza wklęsłych. Shaka to dzieło szatańsko gładkie i przyjemne w stosowaniu - użytkownik potrzebuje zaledwie kilku sekund, by zapewnić jednolite, równomierne, promienne wykończenie, nawet bez lustra. Filtr jest nieschnący, pozostawiający specyficzne, mokre wykończenie, które nie ewoluuje w ciągu dnia. Paradoksalnie nie przylega mocno do skóry. Mimo że preparat jest typowo oleisty, jego lekka struktura nie daje efektu brudnej i zaniedbanej skóry, a bardziej świetlistego, mokrego od nawilżenia młodego naskórka. Nie podkreśla nadmiernie rozszerzonych porów (choć konsystencja olejku może nieznacznie podkreślać wypukłości skórne, w tym chropowatość), a noszenie Shaka Fluid nie należy do czynności uciążliwych - skóra nie poci się i nadmiernie nie przeciąża. Mimo ze preparat należy do trwałych pod względem wodoodporności i wymaga dokładnego etapu myjącego, sama konsystencja i komfort noszenia produktu absolutnie o tym nie poświadczają.

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

W przeciągu 5 minut preparat łagodnie osiada na skórze. Atutem jest zdecydowanie bardziej transparentna formuła (Anthelios w wersji ultra lekkiej zażółcał skórę, tak jak odzież) oraz większy komfort noszenia w upałach - skóra pod wersją Shaka aż tak się nie nagrzewa, a sama formuła lepiej chwyta się skóry - migracja w wersji oryginalnej była sporym utrudnieniem użytkowym, w wersji odświeżonej, mimo że problem istnieje nadal, dostrzegam subtelne, choć pozytywne zmiany w tym kierunku.

Preparat umożliwia wykonanie szybkiej reaplikacji w ciągu dnia. Mgliście widzę noszenie makijażu na Shaka Fluid - warstwę preparatu można w łatwy sposób naruszyć, a sama formuła ma tendencję do wyświecania produktów aplikowanych na krem-olejek. Istnieją duże trudności w zmatowieniu preparatu, dlatego zalecałabym preparat marki La Roche Posay osobom, które lubią efekt mokrej skóry i nie będą usilnie dążyć do pełnego, suchego matu.

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

Po kremy ochronne sięgam w ramach realnej potrzeby, dlatego też priorytetem w doborze preparatów promienioochronnych jest dla mnie przede wszystkim stojąca za produktem konkretna, specjalistyczna i pełna, ultra wysoka ochrona przed negatywnym działaniem promieniowania słonecznego - Shaka Fluid SPF 50+ to aktualnie preparat o najwyższej i najbardziej stabilnej ochronie na rynku europejskim. 

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

Mocne strony: ultra wysoka ochrona przed słońcem, lejąca, wodnista konsystencja, brak nagrzewania skóry, łatwość stosowania, naturalne, mokre wykończenie, nie bieli skóry; 

Słabe strony: olejowa formuła preparatu, podkreśla niedoskonałości wypukłe, potencjalnie drażniąca formuła (lejąca struktura i wysoka zawartość alkoholu), pewien (choć stosunkowo niski) potencjał komedogenny, niemożność wykonania makijażu i zmatowienia preparatu; 

Grupa docelowa: Cery bez większych problemów, odwadniające się, dojrzałe, suche, lubiące efekt mokrej, świetlistej skóry. Znakomity preparat dla osób stawiających nacisk na ultra wysoką i pewną ochronę przed słońcem. Ocena: 5. 

INCI: AQUA /WATER, ALCOHOL DENAT, DIISOPROPYL SEBACATE, SILICA, ISOPROPYL MYRISTATE, ETHYLHEXYL SALICYLATE, ETHYLHEXYLTRIAZONE, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, BUTYLMETHOXYDIBENZOYLMETHANE, GLYCERIN, C12-22ALKYLACRYLATE / HYDROXYETHYLACRYLATE COPOLYMER, PROPANEDIOL, DROMETRIZOLE TRISILOXANE, PERLITE, TOCOPHEROL, CAPRYLIC / CAPRIC TRIGLYCERIDE, ACRYLATES / C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, CAPRYLYL GLYCOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, TEREPHTHALYLIDENE DICAMPHOR SULFONIC ACID, TRIETHANOLAMINE, TRISODIUM ETHYLENEDIAMINE, DISUCCINATE

50ml/ 55-80 zł
Konsystencja: 4/5
Ochrona: 5/5
Komedogenność: 2/5

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+ 

Epikryza. Filtr chemiczny. Konsystencja lejącego, lecz zwartego, spójnego, przeciekającego między palcami tłustego mleczka. Podczas aplikacji produkt intensywnie rozbiela naskórek, lecz ten niekorzystny efekt zanika niemal całkowicie po wklepaniu preparatu (kilka sekund) - ułatwia to znacząco równomierną i dokładną aplikację kremu ochronnego. Wymaga poświęcenia chwili. Produkt finalnie nie smuży i nie tworzy dziwacznych struktur na powierzchni naskórka, choć zaaplikowany bezpośrednio na skórę może generować mieszane uczucia. Nie klei się nadmiernie.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

W produktach Sun Secure SVR już kolejny raz z rzędu mam problem z intensywnością kompozycji zapachowej - mdła, słodka, przytłaczająca woń jest nie do zaakceptowania przez mój nader czuły nos. Kosmetyk wywoływał w moim przypadku stany migrenowe oraz indukował odruch wymiotny. Niestety, ale zapach nie ulatnia się, towarzyszy aż do momentu spłukania z powierzchni naskórka.

Przypomina znacznie pierwotną wersję dry-touch z LRP - konsystencja pozostawia łagodnie mokre wykończenie, lecz jednocześnie subtelnie zastyga. Nie jest to udane połączenie, gdyż z jednej strony preparat daje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia (tworzy zaschniętą warstwę na powierzchni naskórka), z drugiej zaś strony - jego ciężar emolientowy jest podwójnie wyczuwalny, co przytłacza skórę i doprowadza do jej nadmiernego nagrzewania się i pocenia. Tego typu struktura powinna być o wiele lżejsza i zdecydowanie mniej tłusta.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

Kosmetyk ten nie nadaje się w moim odczuciu do stosowania w dni upalne. Konsystencja kremu wyróżnia się szczególnie wysokim potencjałem komedogennym - jest to ten nieprzyjemny typ oleistej okluzji, który daje sugestywne uczucie umordowanej i zmęczonej życiem skóry - poszerza pory, podkreśla niedoskonałości, intensywnie wyświeca się i nie daje możliwości zmatowienia produktami kolorowymi. Dry-touch od SVR widzę bardziej w jesienno-zimowych działaniach, gdyż wówczas ta kremowa, zwarta struktura stoi na straży przed odwodnieniem i daje zupełnie inne, ładniejsze, bardziej satynowe i eleganckie wykończenie. Gorące warunki według mnie wydobywają wszystkie najsłabsze strony produktu SVR. Kosmetyk pod wpływem ciepła dodatkowo intensywnie klei się. SVR Dry-Touch to fatalne rozwiązanie na wakacje.

Mimo że doceniam rozwój marki SVR, dry-touch okazał się dla mnie zupełną porażką. Brak komfortu podczas noszenia, efekt zaniedbanej, nieświeżej i wymagającej intensywnego umycia skóry, intensywne i błyskawiczne zanieczyszczanie się naskórka oraz duże podrażnienia spowodowane pozbawionym kontroli nagrzewaniem się skóry spowodowało znaczne pogorszenie się kondycji mojej cery i zniechęciło mnie skutecznie do dalszych prób okiełznania kremu ochronnego.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

Wzmaga intensywne pocenie się skory, przez co u mnie doszło do rozdrażnienia mieszków włosowych i pojawienia się wędrującego rumienia, natomiast zaznaczę, że przy niższych temperaturach SVR nosiło mi się dość dobrze, choć nie ukrywam, że znam lepsze produkty i wątpię, bym zainkasowała środki w ten konkretny preparat ponownie - ładnie koił i uspokajał skórę, częściowo nawet zastępował pielęgnację i nie wymagał żadnego przygotowania, a po około 30 minutach sprawdzał się stosowany wraz z makijażem mineralnym. Komedogenność przeciętna, ale w wysokich temperaturach bardzo wysoka - preparat zmienia zupełnie swoje właściwości i jego stosowanie to prawdziwa udręka. Migracja przeciętna. Duże trudności z usunięciem preparatu z powierzchni naskórka - ściśle przylega i wypełnia struktury skóry - wymagane jest pełne i agresywne dwuetapowe oczyszczanie.

Drażni oczy.

Preparat bazuje na mieszance stabilnych filtrów hybrydowych oraz zawiera kompleks naturalnych składników pełniących funkcję antyoksydacyjną - wyciąg z rzeżuchy ogrodowej, beta-karoten oraz niacynamid.

Dermokosmetyk uposażony jest w przyjemną i adekwatną do formuły zwężającą się końcówkę dozującą.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

Mocne strony: kremowa konsystencja, łatwość w równomiernym rozprowadzaniu produktu, brak efektu rozbielenia, ładne, satynowe wykończenie w niższych temperaturach (widoczne na podglądzie); 

Słabe strony: duża tłustość, wyczuwalność preparatu, nagrzewanie się i intensywne pocenie się skóry, brak możliwości zmatowienia preparatu, fatalne walory użytkowe podczas upalnych temperatur; 

Grupa docelowa: Suche i odwodnione typy cery z dużym zapotrzebowaniem na okluzję. Dobry krem na chłodniejsze pory roku. Ocena: 3+.

INCI: AQUA (PURIFIED WATER), DIISOPROPYL ADIPATE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, DIETHYLAMINO HYDROXYBENZOYL HEXYL BENZOATE, HOMOSALATE, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, C12-15 ALKYL BENZOATE, CYCLOPENTASILOXANE, SILICA, BEHENETH-25, ETHYLHEXYL TRIAZONE, POLYMETHYL METHACRYLATE, DIMETHICONE, GLYCERYL STEARATE CITRATE, POLYESTER-7, NIACINAMIDE, AMINOMETHYL PROPANOL, BETA-CAROTENE, CAPRYLHYDROXAMIC ACID, CETEARYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, DAUCUS CAROTA SATIVA (CARROT) ROOT EXTRACT, DECYL GLUCOSIDE, GLYCINE SOJA OIL, HYDROGENATED PHOSPHATIDYLCHOLINE, LECITHIN,LEPIDIUM SATIVUM SPROUT EXTRACT, PHENETHYL ALCOHOL, GLYCERIN, SQUALANE, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL ACETATE, 1,2-HEXANEDIOL, CAPRYLYL GLYCOL, CITRIC ACID, DISODIUM EDTA, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, LYSOLECITHIN, NEOPENTYL GLYCOL DIHEPTANOATE, PENTYLENE GLYCOL, POLYSORBATE 60, SODIUM LAURETH SULFATE, SORBITAN ISOSTEARATE, XANTHAN GUM, PHENOXYETHANOL, PARFUM (FRAGRANCE)

50ml/ 30-55 zł
Konsystencja: 2/5
Ochrona: 4/5
Komedogenność: 5/5

AVENE SUN SPRAY SPF 50+

Epikryza. Filtr chemiczny w sprayu. Produkt rozpyla mleczną konsystencję z siłą dyszy nawozowej. Zupełnie nie rozumiem umieszczenia takiej struktury preparatu w tego typu opakowaniu - nazwa spray wprowadza konsumentów w paskudny błąd, gdyż ma się nijak do lotnej formuły, którą opracował między innymi koncern L'oreal - to tłuste, bielące, potwornie mokre mleczko, które równie dobrze mogłoby się znaleźć w opakowaniu z normalnym aplikatorem dozującym. Wstyd, Avene.

Avene spray spf 50+ mgiełka z filtrem

Nie wiem cóż takiego chciał osiągnąć producent, ale spray marki Avene jest tak zły, że staram się ten fatalny czas testów obrócić w żart. Dozownik wypluwa z siebie w przypadkowe miejsca duże ilości lejącej, białej cieczy, co tak naprawdę utrudnia jedynie dozowanie i wydłuża czas aplikacji produktu promienioochronnego. Dermokosmetyk bieli - co prawda po wklepaniu mleczka efekt łągodnieje, lecz widać, że skóra pokryta lotionem wygląda co najmniej dziwacznie, szczególnie w sztucznym oświetleniu. Preparat plami odzież i wszystko, co znajduje się w promieniu 10 metrów od pomarańczowego narzędzia zbrodni.

Avene spray spf 50+ mgiełka z filtrem

Avene spray posiada wszystkie cechy, które odstręczają mnie od regularnego stosowania specjalistycznych preparatów ochronnych - bieli, jest potwornie tłusty, niemożliwy do zmatowienia, okropny we współpracy: klei się, migruje, skóra intensywnie się pod nim poci i ekspresowo zanieczyszcza, a towarzyszące, nieprzyjemne uczucia, niestety, ale nabierają na sile adekwatnie do przesuwających się wskazówek zegara. Jedynymi atutami, które dostrzegam są: przyjemna, kremowa, apteczna woń, brak podrażnień w okolicy oczu oraz spora łagodność w stosunku do rozdrażnionej, pobudzonej i chwiejnej skóry.

Avene spray spf 50+ mgiełka z filtrem

Komedogenność - wysoka. Co prawda mleczko nie wciska się tak w struktury skóry jak gęste kremy, a także jest stosunkowo łatwe do zmycia, lecz posiada pewną, złowróżbną wadę - tłustość i śliskość preparatu tworzy powierzchowną, zasklepioną, nieprzepuszczalną warstwę, a na efekty przeciążenia wcale nie trzeba czekać z utęsknieniem. Skóra kwitnie w zaledwie przeciągu kilku godzin.  Produkt sprzyja silnemu nagrzewaniu się skóry.

Zerowa współpraca z innymi produktami, niemożność zmatowienia produktu. Wysoka ochrona przeciwsłoneczna, lecz kosztem brakiem komfortu. Słowem: hucpa.

avene spray mgiełka z filtrem filtr bieli filtr dla skóry z trądzikiem

Mocne strony: delikatność preparatu i wysoka ochrona przeciwsłoneczna;

Słabe strony: brak współpracy z innymi produktami, tłusta i ciężka formuła, efekt rozbielenia skóry, beznadziejny mechanizm dozujący, silne nagrzewanie skóry;

Grupa docelowa: Osoby celujące w mokre, nieschnące struktury którym nie przeszkadza efekt bielenia. Ocena: 2.

INCI: AVENE THERMAL SPRING WATER (AVENE AQUA), C12-15 ALKYL BENZOATE, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL (NANO), DIISOPROPYL ADIPATE, WATER (AQUA), BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, DIETHYLHEXYL BUTAMIDO TRIAZONE, POLYGLYCERYL-2 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, GLYCERIN, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, DECYL GLUCOSIDE, BENZOIC ACID, BUTYLENE GLYCOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CAPRYLYL GLYCOL, DISODIUM EDTA, FRAGRANCE (PARFUM), HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL (HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL), HYDROXYCAPRIC ACID, LAURYL GLUCOSIDE, OXOTHIAZOLIDINE, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE, SODIUM CITRATE, SODIUM LAURYL GLUCOSE CARBOXYLATE, SORBIC ACID, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL GLUCOSIDE, XANTHAN GUM

200ml/ 50-85 zł
Konsystencja: 1/5
Ochrona: 3/5
Komedogenność: 5/5

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+

Epikryza. Bardzo lekki, wodnisty, pozbawiony tłustości filtr mieszany (chemiczno-mineralny). Mleczne podbarwienie, nie zażółca skóry. Lejący, z lekkim poślizgiem. Wyczuwalny zapach octu podczas aplikacji, kwaśna i nieprzyjemna woń słabnie na sile adekwatnie do czasu noszenia preparatu. Pozbawiony jakiejkolwiek, swoistej lepkości i zwartości, wchłania się w tempie błyskawicznym w około 76-80%, choć smuży okrutnie, wymagając dłuższej chwili i kontaktu z lustrem, by pozostał rozprowadzony równomiernie. Tak czy inaczej, nie mam poczucia straconego czasu, gdyż po równomiernym wklepaniu lejącej struktury, naskórek nie zdradza lojalnie oznak, by uprzednio było na niego cokolwiek zaaplikowane. Ochronny krem hydrolipidowy Lirene jest na skórze niezauważalny i wyjątkowo korzystny, jeśli biorę pod uwagę walory estetyczne. Nie bieli skóry. Ogołocony z lepkości.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Wykończenie typowo suche, choć nie jest tak schnące jak w przypadku Cleanance SPF 50+, to nieco bardziej komfortowa w noszeniu wersja. Optycznie wygładza i ściąga pory, choć ma również tendencję do podkreślania suchości - zmarszczki, objawy odwodnienia, suche skórki - daje obraz skóry bardziej wysuszonej niż jest w rzeczywistości. Cera sucha w propozycji Lirene prawdopodobnie zyska zmęczony, poszarzały koloryt.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Komedogenność na bardzo niskim poziomie. Regularne użytkowanie produktu Lirene nie powoduje swędzenia i pieczenia, choć mogą pojawić się deficyty nawodnienia i tym samym jego nieuchronne implikacje. Na skórze głębiej odwodnionej może powodować dyskomfort - w czasie trwania mojej miejscowej alergii, środek powodował  uporczywe swędzenie i zaogniał (a nawet indukował) rumień. Odporny na wysokie temperatury. Znakomity pod makijaż, zarówno mineralny, jak i kremowy.

Drażni oczy.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Ochrona przeciętnie niska. Lirene nie rozpatruję w kwestiach poważnej ochrony przed słońcem - mimo ogromnego i nieocenionego komfortu stosowania, sam krem spośród dzisiaj wymienionych swą przewodnią funkcję spełnia nędznie. Preparat zmywa się relatywnie łatwo z powierzchni naskórka - osiada dość powierzchownie. Łatwo usuwa się przy użyciu wody i ściera podczas dotyku. Nie istnieją trudności z zaaplikowaniem odpowiedniej ilości, choć formuła preparatu nie akceptuje ponownej reaplikacji.

Krem hydrolipidowy ochronny Lirene bazuje na czterech filtrach chemicznych (niestety, w większości przestarzałych i nędznej jakości) oraz tlenku cynku. Dodatkowym składnikiem antyoksydacyjnym jest ekstrakt z alg Laminaria.

Nieadekwatny, kiepski aplikator, przy tego typu strukturze, bardziej widziałabym zwężaną ku dołowi końcówkę.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Mocne strony: znakomita, lekka konsystencja, przyjemne, suche wykończenie, bardzo niskie właściwości komedogenne, brak efektu rozbielonej skóry, dobry wybór dla osób z nadmierną potliwością i aktywnie uprawiających sport; 

Słabe strony: kiepska ochrona przed słońcem, wysokie właściwości potencjalnie wysuszające, łatwość usunięcia preparatu z powierzchni naskórka; 

Grupa docelowa. Optymalna propozycja dla trądzikowych, łojotokowych, tłustych typów cery z niewielkimi deficytami nawilżenia. Ocena: 4+.

INCI: AQUA (WATER), ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, C12-15 ALKYL BENZOATE, GLYCERYL STEARATE, ZINC OXIDE, METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL, TETRAMETHYLBUTYLPHENOL (NANO), OCTOCRYLENE, PEG-100 STEARATE*, CETEARYL ALCOHOL, 1,2-HEXANEDIOL, DIMETHICONE, GALACTOARABINAN, HYDROXYACETOPHENONE, DIETHYLOAMINO HYDROXYBENZOYL HEXYL BENZOATE, XANTHAN GUM, DECYL GLUCOSIDE, TOCOPHERYL ACETATE, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, ALLANTOIN, DISODIUM EDTA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERDE, PROPYLENE GLYCOL, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT

30ml/ 30-45 zł
Konsystencja: 5/5
Ochrona: 2.5/5
Komedogenność: 1/5

lekki krem z filtrem który nei zatyka porów krem któy nie pwoduje pryszczy krem z filtrem bez bielenia filtry a trądzik filtr dla skóry tłustej

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

20:00

PŁYNY MICELARNE | CO JEST Z NIMI NIE TAK I DLACZEGO MOGĄ ZRUJNOWAĆ CERĘ

PŁYNY MICELARNE | CO JEST Z NIMI NIE TAK I DLACZEGO MOGĄ ZRUJNOWAĆ CERĘ
płyny micelarne jak je stosować czy mogą być szkodliwe jak oczyszczają cerę wrażliwa cera płyn micelarny

Płyn micelarny - kosmetyczny triumf pędzących czasów. Szybki, prosty w obsłudze, skuteczny i ponoć, według mnogich zapewnień, niezwykle delikatny dla skóry. I choć wizja usunięcia makijażu za pomocą jednego płatka kosmetycznego bywa nader kusząca, warto dowiedzieć się czym są w istocie płyny micelarne, jak działają, czego od nich oczekiwać oraz jak nie zrujnować sobie cery podczas ich stosowania - o tym wszystkim przeczytasz w dzisiejszym artykule.

PŁYN MICELARNY. SPECYFIKA PRODUKTU.

Pewnie ku rozżaleniu wielu, za płynami micelarnymi nie kryje się żadna tajemna, enigmatyczna technologia i szaleńczy odkrywca, a jak to często bywa, trochę nudna lekcja chemii. 

Twory kuliste, zwane micelami, w dużym uproszczeniu stanowią wolne cząsteczki (zazwyczaj o przedłużonym kształcie) zawieszone w roztworze wodnym o rozbieżnych krańcach ładunkowych (polaryzacja versus apolaryzacja). Działają one jednocześnie na zasadzie detergencji (tworząc emulsję myjącą) i solwatacji (rozpuszczalnik następnie wiąże się z jonami substancji rozpuszczonej). Ten współdziałający układ zamknięty rozpuszcza niepełnie dwa, przeciwstawne typy środowiskowe zanieczyszczeń, chłonąc i domykając je we wnętrzu zawiesinowej kuli. Zachodzące zjawisko określa się mianem amfifilowości, a rolę tych magicznych cząsteczek najczęściej pełnią tak spowszedniałe (i często okryte niechlubną pamięcią) - detergenty, gliceryny, glikole.

PODSTAWOWE BŁĘDY W STOSOWANIU PŁYNÓW MICELARNYCH

Stanowią amplitudę enigmatycznych opisów na kolorowych etykietach, spotów reklamowych i zapewnień zachwyconych kobiet, które, niestety, bardzo często w żaden sposób nie konkretyzują prawidłowego stosowania płynów micelarnych - stąd sporo osób wie o ich istnieniu, a nawet stosuje płyny micelarne w swojej pielęgnacji, lecz nie posiada żadnej wiedzy na temat specyfiki powyższych produktów i tym samym nie wie na czym polega ich właściwe użytkowanie. By nie być gołosłowną, pewnego ponurego dnia postanowiłam przejrzeć dokładnie zamieszczone instrukcje obsługi dostępnych powszechnie płynów micelarnych - wynik był dojmujący, gdyż tylko nieliczne z nich zawierały kluczowe i rzeczywiście pomocne informacje użytkowe.

Płyny micelarne są wyrobami detergentowymi. Detergent należy usunąć pod bieżącą wodą, stąd ponowne mycie wbrew istniejącym pogłoskom w tym przypadku jest nieuniknione. Co ważne, nasączony płatek bawełniany należy przytrzymać na skórze, by micela mogła połączyć się z brudem, należy natomiast unikać agresywnego tarcia, zdejmując tak naprawdę zanieczyszczenia w niezwykle brutalny, pozbawiony jakiegokolwiek uroku tych małych cząsteczek, sposób. Wody micelarne nie stanowią również elementu tonizacji skóry i z pewnością również jej nie zastępują. Argument o delikatności i pielęgnacji bez wody jest zatem zupełnie nietrafiony poprzez mnogość następujących po sobie drażniących procedur, które i tak w konsekwencji nie przynoszą efektu w pełni oczyszczonej skóry (drażnienie skoncentrowanym detergentem, drażnienie mechaniczne poprzez pocieranie bawełnianym płatkiem, ponowne mycie, prawdopodobnie wymóg stosowania kolejnego środka detergentowego).

Płynom micelarnym nadaje się wręcz magiczne właściwości w usuwaniu nawet najtrwalszego makijażu. Niestety, w rzeczywistości czynią to w sposób niepełny, powierzchowny i delikatny. To, co spotykamy w drogerii to głównie układy wodne, stąd radzą sobie zasadniczo z niewielką ilością potu i sebum, a z pewnością nie zastępują pełnego, gruntownego oczyszczania, zwłaszcza, gdy naszym przeciwnikiem na froncie są przeważające zabrudzenia typu tłuszczowego.

Poprzez swoisty, medialny dysonans, wiele osób sięga po płyny w nie do końca adekwatnych sytuacjach, zazwyczaj próbując za ich pomocą usunąć ciężkie zabrudzenia rozpuszczalne głównie w tłuszczach (podkłady kremowe, wodoodporne produkty do makijażu, kremy ochronne), z którymi tego typu formuła nie poradzi sobie w pełni, a z pewnością nie tak szybko i tak łagodnie jak uporałaby się bardziej neutralna baza tłuszczowa. Ten sposób postępowania może doprowadzić z jednej strony do wymuszania wzmożonych działań, ale i równie upiornego w skutkach sukcesywnego zanieczyszczania się skóry. Cera na skutek nadmiernych pokładów nadziei w płynach micelarnych, może zasypywać się coraz większą ilością grudek, zaskórników, zmian zapalnych oraz borykać się z narastającą  i trudną do okiełznania chwiejnością - suchością przeplataną z nadmiernym przetłuszczaniem się.

Owszem, płyny micelarne mają swoje niezaprzeczalne plusy. Ich wygoda stosowania i wielofunkcyjność może być szczególnie pomocna podczas okazjonalnych wyjazdów, gdy w zasięgu naszej ręki znajduje się ograniczona pula produktów. Co więcej, lista składników zmienia znacząco obraz miceli i mogą one również tworzyć udane  układy tłuszczowe, czy lepiej chwytne ukłasy wodne, co zwiekszy ich rejon działania. To również dobry, kompromisowy sposób wstępnego oczyszczenia cięższych zabrudzeń, gdy obecny jest spory dysonans między różnymi partiami twarzy (na przykład wodoodporny makijażu oczu i sypki, nieobciążający makijaż mineralny), trudnościach w dopasowaniu porannego rytuału, przy braku wyczuwalnej powłoki/warstwy oraz gdy istnieją konkretne przesłanki za niestosowaniem preparatów tłuszczowych w rejonie oczu (sztuczne rzęsy, soczewki, bardzo wrażliwe spojówki, reakcje alergiczne). Niemniej, nie są to kosmetyki o takiej sile i mocy, jaką im się zwykle przypisuje - a z pewnością, niewarte kosztów odwodnienia jakie bezsprzecznie generują.

Odwodnienie to wynika ze złożoności działań i specyfiki stosowania płynów (drażniącego działania substancji amfifilowych i samej wodnej formuły, waloryzowanego poprzez dodatkowe drażnienie mechaniczne), które nie pozwalają na utrzymanie jakiejkolwiek wilgoci podczas tak potencjalnie drażniącego etapu jakim jest oczyszczanie skóry (tutaj efekt ten dodatkowo wzmacnia złuszczanie naskórka). Nie są to kosmetyki całkowicie efektywne, mogą tak samo upraszczać, jak i burzyć pielęgnację, doprowadzając do katastrofalnych zmian w wyglądzie skóry, szczególnie, gdy nie są z niej spłukiwane (substancje myjące mogą wzmagać reaktywność naskórka, pokrywać go lepkim i nieprzyjemnym filmem oraz nasilać stan zapalny). Zaufanie wobec płynów micelarnych może zostać zatem głęboko nadszarpnięte, szczególnie, że układy usuwają jedynie częściowe i powierzchowne zabrudzenia, niezależnie od ich rodzaju. Jest to również zupełnie nieprzemyślany krok w pielęgnacji cery już zmagającej się ze skutkami dehydratacji i/lub problematycznej, zmienionej trądzikowo.

Podsumowując:
  • płyny micelarne należy zawsze dodatkowo spłukiwać ze skóry przy użyciu wody (samo przetarcie skóry płatkiem to za mało);
  • płyny należy przytrzymać na skórze, przy jednoczesnym unikaniu nadmiernego pocierania; 
  • kosmetyki tego typu usuwają zanieczyszczenia wodne i tłuszczowe, lecz czynią to w niezwykle powierzchowny sposób i nie stanowią żadnej, efektywnej metody oczyszczającej z zabrudzeń okluzyjnych typu makijaż (zarówno kremowy, jak i mineralny), duża ilość sebum oraz kremy ochronne; wyjątek stanowią bardzo rzadkie płyny micelarne o układzie tłuszczowym; 
  • micele nierzadko bywają substancjami drażniącymi oraz bazują głównie na wodzie, co wzmaga ich potencjał odwadniająco-pobudzający, mogą nasilać stany zapalne skóry, generować świąd oraz doprowadzać do odwodnienia skóry; 
  • płyny micelarne wymagają dalszego rozbudowania pielęgnacji, nie są produktami pełnymi; mogą stanowić preludium dzialan;
  • mogą stanowić wstępny etap oczyszczający skóry, ale ich potencjał drażniący będzie jedynie przygotowywał grunt skóry reagującej intensywniej na dalsze, przeprowadzane etapy;
  • kompromisowa i najlepsza metoda usuwająca makijaż oczu, gdy niemożliwe staje się stosowanie substancji tłustych w tym celu; 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

06:00

ROZŚWIETLAJĄCE NOWOŚCI ANNABELLE MINERALS

ROZŚWIETLAJĄCE NOWOŚCI ANNABELLE MINERALS
annabelle minerals rozświetlacz mineralny rozświetlacz swatche diamond glow royal glow peach glow lily glow jak wygląda rozświetlacz

Rozświetlona i promienna cera to trend, który ma szansę na stałe wkraść się do kosmetyczek wielu kobiet. Czy minimalistyczny, mineralny koncept i iskrząca formuła stworzą i tym razem zgrany duet?

Moja skóra przeszła ze mną dużo. Poprzez mnogość beztroskich kuracji leczniczych i tysiące stosowanych produktów coraz bardziej przypomina swymi właściwościami japoński welin. I choć ogólna kondycja naskórka nie zła, mam spore trudności z doborem prawidłowych kosmetyków, szczególnie w sferze makijażu, który zazwyczaj rozmywa się zupełnie z moim poczuciem estetyki i oczekiwaniami w stosunku do kondycji skóry. 

Nie zamierzam skrzętnie ukrywać faktu, że rozświetlające nowości Annabelle Minerals nie przemówiły do mnie od samego początku. Miałam do nich wręcz pejoratywny stosunek. Niemniej, z każdym kolejnym użyciem w naturalny i niewymuszony sposób zaczęliśmy nawiązywać ze sobą bliższą, i jak widać, zacieśniającą więź.

annabelle minerals rozświetlacz mineralny rozświetlacz swatche diamond glow royal glow peach glow lily glow jak wygląda rozświetlacz (2)
Góra od lewej: Diamond Glow, Royal Glow
Dół od lewej: Lily Glow, Peach Glow

WŁAŚCIWOŚCI ROZŚWIETLAJĄCYCH NOWOŚCI ANNABELLE MINERALS. 

Pudry są dokładnie zmielone, choć mika iskrzy rozpasanymi tuzinami drobinek. Nie są tak suche jak inne produkty marki, dlatego też rozświetlające nowości można aplikować nawet palcem, intensyfikując bez najmniejszego trudu efekt rozświetlenia. Przyczepność kosmetyków oceniam na dobrą trójkę, mieniące się pyły zupełnie nie chciały trzymać się mojej odwodnionej skóry i dopiero po ustabilizowaniu nawodnienia podły urok został zdjęty. Użytkowanie umila rozkosznie aksamitna konsystencja, która nie osypuje się nadmiernie nawet przy zawadiackich ruchach włochatym pędzlem.

Drobinki produktów początkowo wprowadziły moje poczucie estetyki w stan skonfundowania. Należę do oportunistów eleganckiej satyny, a wszelaka drobinkowość w moim przypadku złowróżbnie zapowiada dalsze losy kosmetyków rozświetlających. Mimo to zbyt pochopnie skazałam nowości Annabelle Minerals na kosmetyczną klęskę. Awersja i początkowe poirytowanie połyskującymi beztrosko drobinami, ustąpiły miejsca uznaniu: iskrzące nowości marki otworzyły mi oczy na inny, mniej zachowawczy sposób podkreślenia urody. Mimo racjonalnych uprzedzeń, iskrzące nowości nie podkreślają nadmiernie struktury twarzy, co więcej, daleko jest im również do tandetnej brokacizny.

Powoli przekonuję się do tego typu wykończeń, szczególnie latem, gdy świdrujące drobinki zapewniają efekt młodzieńczej skóry chwytającej zalotnie promienie słoneczne. A że apetyt rośnie w miarę jedzenia, rozświetlaczy Annabelle Minerals używam najczęściej w połączeniu z konsystencjami mokrymi, kremowymi - stanowią one doskonałą bazę rozświetlającą pod podkład oraz znakomicie podkreślają gładkość odsłoniętego ciała.

Drobinkowość znosi bardziej twarde i zdefiniowane włosie z kozy, które strzepuje nadmiar miki, pozostawiając gładką, rozświetloną cerę. Osobom, którym zależy na mieniącym się efekcie, zalecałabym aplikację bardziej śliskim i mniej chwytnym włosiem syntetycznym.

W zależności od techniki aplikacyjnej, rodzaju pędzla oraz bazy - rozświetlające nowości przynoszą zgoła odmienny efekt. Aplikowane na sucho cechują się dużą, radosną i niejednolitą grą światła, a także bardziej transparentną bazą. Nakładanie pudrów na mokro zdecydowanie wzmacnia i definiuje przewodnią bazę kolorystyczną oraz zapewnia bardziej metaliczny efekt. Produkt pod wpływem wilgoci przylega mocniej oraz jest bardziej odporny na działanie potu oraz sebum, co w praktyce podwyższa jego trwałość i wymaga jednocześnie bardziej adekwatnego, mocniejszego etapu myjącego.

KOLORYSTYKA

Wśród połyskujących nowości marki Annabelle znalazły się aż cztery nowości, a w zasadzie dwie pary: para mieniących się różów i zuchwały duet rozświetlaczy.

Diamond Glow. Średni, neutralny beż ze złocistą, chłodną poświatą. Aplikowany lekką ręką sprawdzi się na bladych, jasnych karnacjach.
Royal Glow. Chłodne, królewskie złoto. Fantastyczny dla opalonej, śniadej karnacji.
Lily Glow. Chłodny, średnio jasny, iskrzący róż.
Peach Glow. Intensywny, ciepły, brzoskwiniowy róż ze złotymi drobinkami. 
annabelle minerals rozświetlacz mineralny rozświetlacz swatche diamond glow royal glow peach glow lily glow jak wygląda rozświetlacz (2)
Góra od lewej: Diamond Glow, Royal Glow;
Dół od lewej: Lily Glow, Peach Glow;
SKŁAD I BEZPIECZEŃSTWO. 

Mineralny i prosty koncept miota gromy w kierunku zawiłych list składników okrywanych kurtyną milczenia, stanowiąc czystą, bezpieczną i wspaniałą alternatywę dla osób z wrażliwą, delikatną, alergiczną skórą. Atutem pudrów rozświetlających jest ich wielofunkcyjność - nie gdzie indziej, jak właśnie w kosmetykach mineralnych, jedynym ogranicznikiem, jest wyobraźnia, a zalecenia producenta są jedynie małą podpowiedzią. Produkty można stosować bezpieczne na skórę, włosy, paznokcie, czerwień wargową oraz okolice oczu.

Skład nowości Annabelle Minerals podlega różnicowaniu. Royal Glow stoi dumnie w szeregu tradycyjnych produktów mineralnych bez domieszek składników dodatkowych innych niż sypkie, zaś siła pozostałych pudrów została wspomożona w dodatek naturalnych olejów (olej z pestek słonecznika, olej jojoba, olej z nasion czarnej porzeczki, witaminę E) oraz w przypadku Diamond Glow i Peach Glow - zwiększający przyczepność azotek boru, przez co stanowią już one produkty naturalne. Mimo zdecydowanych różnic w składzie, nie dostrzegłam tych subtelnych odmienności w konsystencji produktów i ich przedłożeniu na współpracę ze skórą, choć rzeczywiście całkowicie suchy Diamond Glow z całej czwórki posiada najsłabszą przyczepność, zaś Peach Glow to ucieleśnienie aksamitności i intensywności w tradycyjnym użytkowaniu. Jakiekolwiek różnice ulegają zatraceniu, gdy kosmetyki są aplikowane na mokro lub za pomocą pędzli o włosiu syntetycznym.

Diamond Glow: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Stearate, Boron Nitride, Silica, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, Blackcurrant Oil, Tin Oxide, CI 77491
Royal Glow: Mica, Titanium Dioxide, Silica, Tin Oxide, CI 77491, CI 77492
Lily Glow: Mica, Titanium Dioxide, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, CI 77491
Peach Glow: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Stearate, Boron Nitride, Silica, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, Blackcurrant Oil, Tin Oxide, CI 77492, CI 77491

CENA, WYDAJNOŚĆ, DOSTĘPNOŚĆ. 

Wydajność produktów mineralnych nie zna zdroworozsądkowych granic, choć za podjęciem zakupu 4 gramowego opakowania opowiada się długa terminowość minerałów (najdłuższa w przypadku całkowicie mineralnego Royal Glow), wysoka jakość wykorzystanych składników, naturalny efekt oraz duże bezpieczeństwo stosowania, również dla cer problemowych, podatnych na powstawanie zmian trądzikowych.

Opakowanie tradycyjne, z zasuwką. Dostępność znakomita - online, wybiórcza oferta Annabelle Minerals znajduje się również stacjonarnie w drogeriach Hebe. Cena 49,90 zł.

ARTYKUŁ POWSTAŁ PRZY WSPARCIU MARKI ANNABELLE MINERALS. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

20:00

KUBECZKI MENSTRUACYJNE | CZY SĄ BEZPIECZNE W STOSOWANIU?

KUBECZKI MENSTRUACYJNE | CZY SĄ BEZPIECZNE W STOSOWANIU?

Ciężko jest mnie wyprowadzić z równowagi, ale udało się to uczynić Twórcom promującym bez najmniejszego krytycyzmu niezwykle szkodliwe społecznie treści gloryfikujące stosowanie kubeczków menstruacyjnych. Dzisiaj napiszę najbardziej konkretny i zwarty artykuł w mojej blogerskiej historii - dlaczego mogą one nie być całkowicie bezpieczne dla miesiączkującej kobiety?

Zacznijmy od samego początku. Będę do bólu logiczna. 

Nie ma idealnego rozwiązania dla młodych kobiet w tym jakże trudnym czasie menstruacji - a z pewnością nie są to rozwiązania ekologiczne. Równie nieekologiczna jest antykoncepcja mechaniczna, czy większość świadczeń medycznych gwarantowanych - nikt na tym polu nie kwestionuje słuszności proceduralnej, więc tym trudniej jest mi zrozumieć osoby, które nie dostrzegają czarnych stron metody "kubeczkowej". A krew - umówmy się - jest materiałem biologicznie niebezpiecznym.

Wychodzę z prostego założenia, że osoby świadomie promujące i uznające kubeczki menstruacyjne za w pełni bezpieczne, powinny być konsekwentne w swym działaniu i z taką samą pewnością w głosie prosić na przykład operatora na sali o niemycie rąk, czy też brak jałowości podczas bezpośredniego dostępu do pęcherza moczowego (procedura zakładania cewnika) - czekam na ten moment, gdy w końcu internetowi znawcy zostaną rozliczeni za swoje słowa, które aktualnie uderzają o kamienny mur braku jakiejkolwiek odpowiedzialności cywilno-prawnej. To nie jest szaleńcza lustracja, ale nie przekładajmy wizjonerskiej fantasmagorii naturalnego środowiska ponad bezpieczeństwo i zdrowie jednostki. Miejmy też trochę wyobraźni i spójrzmy choć przez chwilę dalej niż czubek własnego nosa - to jest naprawdę pomocne. 

Moja ogólna niechęć wynika z prostych, logicznych połączeń. Ciało obce we wnętrzu dróg rodnych kobiety nie jest bezpiecznie - co więcej, jest źródłem wielu powikłań zdrowotnych, szczególnie, gdy znajduje się w nim materiał niebezpieczny biologicznie - wymagający natychmiastowej ewakuacji. 

Kubeczek należy zamontować w pochwie, w pobliżu szyjki macicy. Oczywiste jest również to, że należy go opóźniać i tym samym - montować wielokrotnie. I tutaj dostrzegam już kilka problemów natury typowo fizykalnej. Ciało obce we wnętrzu dróg rodnych jest czymś nienaturalnym dla kobiety - gimnastykuje brutalnie mięśnie dna miednicy, utrzymując je w ciągłym, wysokim napięciu - może to być pozytywny aspekt u kobiet mających osłabione czucie, ale będzie to jedynie mechanizm kompensacyjny. Nie jest to jednak zjawisko akceptowalne fizjologicznie i w niedalekiej przyszłości nadmiernie spięte mięśnie w końcu z mięśni tonicznych, staną się wyćwiczonymi, niefunkcyjnymi mięśniami fazowymi. To nie jest entuzjastyczna wiadomość. Nadmierna, niepulsacyjna i ciągła wysiłkowość mięśni dna miednicy (do której dochodzi również na skutek ciąży, otyłości, nierozsądnych ćwiczeń) prowadzi w konsekwencji do rozluźnienia i upośledzenia siły mięśniowej i tym samym do obniżenia narządów rodnych, osłabienia funkcyjności zwieraczy, czy zmniejszenia doznań seksualnych. Kubeczek częściowo się zasysa, ale to nie wystarcza, ileż osób może go nawet podświadomie podtrzymywać wysiłkowo, na przykład podczas ruchu? Kwestionuję również bezpieczeństwo montażu, gdyż wielokrotne umieszczanie ciała obcego w przekrwionej, nierzadko wysuszonej i zmuszonej do skurczu pochwie skutkuje urazami mechanicznymi, a w szczególności - uszkodzeniami wstępującymi szyjki macicy. Dzieje się to szczególnie okrutnie, gdy kubeczek jest niedopasowany pod względem wielkości, sprawiając przy tym ogromny ból. Sytuacja ta jest bezpośrednim zagrożeniem zdrowia, gdyż na skutek uszkodzeń na takiej szyjce mogą powstawać nadżerki i polipy (nawet jeśli kubeczek jest pod względem rozmiaru dobrany prawidłowo), co jest tożsame z rozwojem na wysokich piętrach infekcji, krwotoków, czy w dalekiej przyszłości nowotworzeniem w obrębie tej części macicy. To najgorsze sytuacje, do których wcale nie musi dojść, ale może, a wpływają one bezpośrednio na płodność i życie kobiety. Czy osoby, które umieszczają bezkrytyczne recenzje kubeczków tkwią nadal w swojej zaawansowanej mitomanii, twierdząc, że największą wadą tej rewolucyjnej metody jest możliwość przerwania błony dziewiczej? Ta wada jest oczywista, ale warto zreflektować nieco głębiej. 

Nie zapominajmy, że mamy jednocześnie materiał niebezpieczny biologicznie, również, a przede wszystkim, dla samej kobiety. Krew miesiączkowa. Jest to krew, która w prawidłowych warunkach zbiera się przez niemal cały miesiąc (+/-) w endometrium macicy, i jeśli jej odpływ jest prawidłowy, zgodnie z cyklem miesiączkowym, jest swobodnie ewakuowana. Pragnę podkreślić słowo ewakuacja i słowo swobodnie. Krew odpowiednio ewakuowana, przy zachowaniu prawidłowych zasad higieny, nie stanowi zagrożenia dla zdrowia kobiety (chociaż nawet w prawidłowych warunkach wzrasta ciepłota ciała, a kobieta w pewnym sensie tkwi w stanie zapalnym), w przypadku zaniedbań podczas stosowania podpasek - może być przyczynkiem infekcji wstępujących, najczęściej cewki moczowej lub sromu. Nie kwestionuję ich niebezpieczeństwa, a w szczególności, gdy bywają (a nader często się to zdarza) zaniedbywane, co prowadzi do dalszej ekspansji patogennych szczepów i pociąga za sobą finalnie fatalne skutki kliniczne. Z tego powodu nie do końca widzę kubeczki u kobiet z endometriozą oraz jakimikolwiek patologiami w obrębie endometrium macicy, ale mogą okazać się kompromisowym rozwiązaniem dla osób z chorobami sromu, zewnętrznymi patologiami części pochwy czy częstymi infekcjami pęcherza moczowego. 

Krew przetrzymywana we wnętrzu pochwy w towarzystwie szyjki macicy to bezpośrednie zagrożenie zdrowia - nie wyobrażam sobie, by chirurg po wycięciu pęcherzyka żółciowego nie zamontował drenu odbarczającego, dlatego tak szokująca jest dla mnie aprobata wobec przetrzymywania krwi miesiączkowej w ciele kobiety (gdzie jest dostęp powietrza, bakterii, podwyższonej temperatury) - gdzie notabene właśnie organizm w sposób naturalny za pomocą fizjologicznego "drenu", swoistego przewężenia, odprowadza krew na zewnątrz. Zdecydowanie zalecałabym o wiele częstszą wymianę krwi miesiączkowej - z każdą godziną ryzyko skutków niepożądanych rośnie i nie cieszyłaby mnie myśl fundowania schronu kubeczkowi w ciele przez nawet 12 godzin.

Kwestią, której nie należy pomijać jest całkowity brak higieny i sterylności kubeczków (atutem jest materiał z jakiego są wykonane, ale sposób jego użytkowania i częstotliwość wymiany nie jest w żaden sposób "czysta") - przemycie akcesorium wodą i ponowny montaż w ciele, gdy silikon miał bezpośredni kontakt z potencjalnie skażoną krwią, wodą i samym, nawet chwilowym środowiskiem zewnętrznym stanowi ogromne ryzyko - nie zapominajmy, że flora bakteryjna pochwy stanowi swoistą barierę ochronną, a montaż kubeczka w wyższych piętrach prowadzi do adekwatnie większego ryzyka rozwoju zakażenia - nie sposób zamontować go próżniowo, a dodatkowo zasysa się on jedynie częściowo - mając przez cały czas kontakt z powietrzem. Dodatkowo bakterie pozostawiają biofilm, który wymaga bardziej wyrafinowanych metod sterylizacyjnych, i niestety, ale najrozsądniejszą opcją byłoby posiadanie co najmniej 2-3 kubeczków, które zostały poddane działaniom wysokiej temperatury oraz złożonym preparatom dezynfekcyjnym o szerokim spektrum działania. Skutki są naprawdę poważne - implikacją nie będzie nieprzyjemne pieczenie podczas oddawania moczu i delikatny ból w nadbrzuszu, a potwornie trudna w leczeniu powikłana infekcja dróg rodnych, wstrząs toksyczny, a nawet tragiczna w skutkach sepsa. Przecież to prowadzi do kalectwa, a bardzo często do śmierci. 

Można oczywiście bronić się, że to tylko wyjątki. Bo tak rzeczywiście jest. A na wyjątkach nie buduje się reguły. Ale czułabym się wstrętnie, gdyby z mojego polecenia na zdrowiu ucierpiała choć jedna kobieta - stąd ta patetyczność artykułu. Objawy tego typu powikłań często bywają niespecyficzne, pomijam już zupełnie fakt, że większości kobiet profilaktyka narządów rodnych jest zupełnie obca, a wizyta u ginekologa stanowi zazwyczaj potwierdzenie ciąży, dlatego w tym miejscu chciałabym zachęcić Was, Drodzy, do prostego, codziennego samobadania, a zwłaszcza regularnego poboru cytologii. Nie tylko kobiety, lecz również Panów - nowotwór jądra rozwija się równie podstępnie i wstrętnie. 

Tak jak napisałam - nie ma dobrych rozwiązań dla kobiet w czasie menstruacji, powyższe zagadnienia dotyczą również powszechnie stosowanych tamponów, dlatego wybieram dla siebie mniejsze zło i decyduję się świadomie na stosowanie podpasek. Przypadki bywają różne, dlatego nie upieram się co do słuszności wygłaszanych tez, a ostatnią cechą jaką posiadam - jest zgubna pewność. Ludzie są rożni, mają odmienne potrzeby i stanowi to znakomite pole do dyskusji -  bowiem u kogoś ta kubeczkowa metoda fantastycznie poprawi stan zdrowia dróg rodnych, a także wzmocni funkcjonalność mięśni dna miednicy, a innego wpędzi w plugawą chorobę. Tak czy inaczej, gorąco zachęcam do krytycznego myślenia i profilaktyki.


ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

12:00

SKUTECZNE SERUM NAWILŻAJĄCE ORPHICA PURE ADVANCED EYE RENEWAL SERUM

SKUTECZNE SERUM NAWILŻAJĄCE ORPHICA PURE ADVANCED EYE RENEWAL SERUM
PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia

Przyznaję uczciwie, moja skóra z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, a nawet z godziny na godzinę staje się coraz bardziej wymagająca. Zauważam to szczególnie w trudnościach związanych z dostarczeniem prawidłowego nawilżenia, gdy sprawdzone niegdyś produkty okazują się nieefektywne, bądź też wręcz drażniące i szkodliwe. 

Niemałym, tegorocznym zaskoczeniem jest dla mnie marka Orphica, nie sądziłam bowiem, że dziełem szczęśliwego zbiegu okoliczności, uda mi się zapoznać z kosmetykami, które moja skóra autentycznie polubi. Cieszę się ogromnie, że serum PURE zaskoczyło mnie równie pozytywnie, jak znakomita maska w płachcie Timeless [więcej tutaj], która rzeczywiście działa, sprzyjając tym samym uproszczeniom w pielęgnacji. Cenię tego typu produkty i jestem skłonna zapłacić za nie więcej niż zwykle. 

SERUM PURE. WŁAŚCIWOŚCI. 

Serum posiada konsystencję zagęszczonego, transparentnego żelu. Żelowa struktura jest idealnie wyważona i już w tym miejscu pragnę zawetować o dłuższą pauzę. Nie jest to bowiem klasyczny żel - formuła jest niezwykle aksamitna, jednolita, gładka, pozbawiona nieprzyjemnej lepkości, lecz jednocześnie jest niesamowicie spójna oraz niecałkowicie schnąca. Produkt mimo rozpieszczającej lekkości, nie pozostawia skóry tępej, szorstkiej, wysuszonej, co pozwala na bezpieczne i nieco frywolne w swej prostocie zakończenie etapu pielęgnacyjnego właśnie na serum PURE. Tuż po aplikacji, pod względem organoleptycznym, daje efekt nawodnionej skóry po prawidłowo dobranym preparacie kremowym, aniżeli lekkim, wodnistym, żelowym serum. Trafia do mnie zestawienie maksymalnej lekkości z odpowiednim, komfortowym i przyjaznym dociążeniem, pod tym względem serum przypomina mi doskonałe, lecz horrendalnie drogie serum Bio-Energy Lift Naturophatica oraz stanowi potężną konkurencję dla niedostępnych w Polsce i uwielbianych przeze mnie serum marki Eminence [więcej tutaj i tutaj]. 

PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia naturalne składniki żel

Pozory mylą. Serum może zwieść początkową, zbyt lekką, przeciętną konsystencją - otóż jest to w praktyce produkt emulsyjny i szatańsko dobrze zrównoważony, przez co stosowanie produktu zakrawa wręcz o grzeszną, egoistyczną przyjemność.

Konsystencja produktu posiada przyjemny, organiczny poślizg, ułatwia to sprawną i adekwatną pod względem ilości, aplikację serum. PURE szczególnie pozytywnie reaguje na ruchy oklepujące i znakomicie sprawdza się do szybkiego, mało inwazyjnego i codziennego masażu.

Nieschnąca warstwa może zniechęcać część skupionej rzeszy do bliższej relacji. Niesłusznie. Nie jest to bowiem film niekomfortowy, śliski, lepki, dziwaczny. Jest tutaj ten typ powlekania, który moja potwornie chwiejna skóra lubi i prawdopodobnie równie korzystnie będzie on oddziaływał na bardziej bądź też mniej problematycznych typach skórnych - to okluzja pracująca cały czas z cerą, pozbawiona silnych właściwości powlekających. Nie poddusza zatem już i tak biednej, zmienionej zapalnie skóry, nie sprzyja jej rozpulchnianiu i nadmiernemu zanieczyszczaniu, ale nie jest zbyt schnąca, by generować zupełnie niepotrzebne odwodnienie, podrażnienia, rogowacenie oraz potrzebę uzależnienia się od stosowania kolejnych produktów pielęgnacyjnych.

EFEKTY STOSOWANIA. 

No cóż, jeśli przebrnąłeś przez moje wyegzaltowane, dłużące się elukubracje, nie zaskoczę Cię stwierdzeniem, że serum PURE marki Orphica przyniosło na mojej skórze fantastyczne efekty, choć docelowo powinno być stosowane pod oczy :) Być może dla kogoś ładniejszy koloryt skóry, wyczuwalne nawodnienie i gładkość to stanowczo zbyt mało, ale przy tak skomplikowanym typie cery jaki nieszczęśnie posiadam, musisz mi wierzyć na słowo, jest to nie lada osiągnięcie i poświadcza jedynie o rzeczywistej, wysokiej jakości i sile formuły.

Prawidłowe nawodnienie naskórka w moim, konkretnym przypadku jest kluczem do zadbanej i niezmienionej trądzikowo skóry, lecz nie każdy rodzaj nawilżenia, a szczególnie okluzji lubię. Nader często, gotowe produkty balansują między wstrętną okluzyjnością, a wysychającą i drażniącą lekkością, pozostawiając bolesną i tragiczną w skutkach suchość. Jeśli napotykasz na swej drodze podobne problemy pielęgnacyjne, wiesz doskonale jak trudne jest dopasowanie preparatu, który rzeczywiście przynosi nawilżającą ulgę, lecz jednocześnie nie okazuje się szkodliwy.

Skóra po zastosowaniu serum PURE jest zmiękczona - miękka, sprężysta, gładka, przypomina mi moją śliczną cerę w wieku licealnym, gdy problem trądziku stanowił dla mnie taką zagwozdkę jak twórczość Van Gogh'a w czasie jego żywota, a skóra nie dźwigała brzemienia w postaci katastrofalnych, głównie pod względem nawilżenia (choć nie tylko), terapii dermatologicznych.

Główne i utrzymujące się efekty, które zauważyłam zaledwie po kilku dniach stosowania serum, to: zauważalna poprawa kolorytu (redukcja odbarwionych, objętych nadmierną keratynizacją obszarów skóry, efekt wypoczętej skóry), znaczące uspokojenie naskórka oraz stopniowe ograniczenie nadmiernego rogowacenia. W rezultacie naskórek stał się gładszy, mniej zmieniony zapalnie oraz wizualnie ładniejszy. Przy dłuższym stosowaniu serum (około 30 dni) odnotowałam bardzo dużą różnicę pod kątem reaktywności skóry - naturalnymi implikacjami było szybsze wchłanianie się przebarwień pozapalnych (nieutrwalonych, naczyniowych) oraz zmniejszona pobudliwość naczyniowa, efekty mogłam odnotować szczególnie podczas przeprowadzania inwazyjnych zabiegów, takich jak oczyszczanie, czy złuszczanie naskórka, gdy skóra jest najintensywniej narażona na dehydratację oraz wynikające z tego tytułu implikacje.

Serum PURE jest skierowane głównie do pielęgnacji okolic oczu. Nie mam zastrzeżeń, zarówno pod względem konsystencji, jak i działania, choć nie jestem najlepszym źródłem informacji, zatem użytkując produkt skupiłam się na partiach sprawiających o wiele więcej problemów. Serum jest delikatne dla tej okolicy, nie powoduje swędzenia, pieczenia i łzawienia, choć jest to, niestety, kwestia niezwykle indywidualna i domyślam się, że w gronie pochlebców, z pewnością znajdzie się choć jedna osoba, która zaobserwuje u siebie objawy niepożądane. Tak czy inaczej, atutem jest fakt, iż serum zostało dokładnie przebadane zarówno pod kątem dermatologicznym, jak i oftalmologicznym. Nie odbiegając od tematu przewodniego, kosmetyk niwelował zmęczone spojrzenie, ładnie rozświetlał tę okolicę i rzeczywiście działał w kierunku małych, ale jednak obecnych, zasinień. Serum zaleciłabym przy obecnych, ale nie aż tak bardzo zintensyfikowanych problemach w tym rejonie, choć jak na produkt zewnętrzny, o ograniczonym spektrum działania, Orphica naprawdę zadziwia swym działaniem.

Serum sprawdza się stosowane pod makijaż, szczególnie jako amortyzator na formuły zastygające oraz sypkie, pudrowe, mające pewien potencjał wysuszający. Kremowe struktury rozprowadzają się łatwiej i przyjemniej, bez nadmiernego osiadania w suche struktury, pozwala to na mniejsze zużycie kosmetyków kolorowych oraz ładniejszy, bardziej naturalny efekt makijażu. 

PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia serum żelowe serum nie zapycha

SŁABE STRONY.

Każdy, nawet najlepszy produkt ma pewne wady. I tak też jest i w przypadku serum PURE, po które z pewnością sięgnę nie raz.

Przede wszystkim jest nim nietrafiony i niesprawny z zetknięciu z konsystencją, aplikator. Nie dozuje on odpowiedniej ilości serum, wymaga ciągłego przechylania opakowania oraz dużego skupienia podczas wydobywania tak dobrej treści. Myślę, że znacznie rozsądniejszym i przyjemniejszym rozwiązaniem byłoby opakowanie z dozującym systemem próżniowym, mimo że buteleczka prezentuje się niezwykle świetnie i jest wykonana z bardzo wysokiej jakości materiału. 

Mimo że zapach jest niezwykle przyjemny, kremowo-kwiatowy, świeży, jest zbyt mocny. Szybko ulatnia się, ale jest to jednak kolejne i zupełnie zbędne zagrożenie drażniące.

Ostatnim minusem, ale też i po części plusem, są niemodyfikowane właściwości serum. Według producenta jest to ostatni etap pielęgnacji, z czym zupełnie się zgadzam - kosmetyk nie znajduje nici porozumienia z innymi produktami, jest oporny na wszelkiego rodzaju modyfikacje, jest jednak zupełnie wystarczający samodzielnie, więc zadowoli oponentów warstwowej pielęgnacji.

GRUPA DOCELOWA

Wymagający nawilżenia. Serum może pozytywnie zadziałać na wszelkiego typu zasinienia i symptomy dehydratacji skóry. W tym również na innych powierzchniach twarzy. 

INCI: Aqua, Glycerin, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Snail Secretion Filtrate, Squalane, Propanediol, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Crambe Abyssinica Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Spilanthes Acmella Flower Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Enteromorpha Compressa Extract, Carthamus Tincotorius Bud Extract, Tocopherol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Hydroxyethylcellulose, Niacinamide, Panthenol, Beta-Sitosterol, Retinyl Palmitate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Squalene, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Isohexadecane, Polysorbate 60

Cena: 180-200 zł / 15 ml

ARTYKUŁ POWSTAŁ W WSPÓŁPRACY Z MARKĄ ORPHICA (NUTRIDOME).

Pozdrawiam ciepło,
Ewa