Popularne posty

00:00

SEVENEA | UDANE POŁĄCZENIE INNOWACJI I DZIKICH SIŁ NATURY

SEVENEA | UDANE POŁĄCZENIE INNOWACJI I DZIKICH SIŁ NATURY
sevenea kosmetyki ist inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach  anti-wrinkle smooth cream krem pod oczy na zmarszczki co na zmarszczki pod oczami dobry krem pod oczy

Często czuję niedosyt. Zanurzam się w szaleńczych fantazjach, szkicując precyzyjnie w swych pogmatwanych myślach zarys produktu idealnego. Po setkach przetestowanych uczciwie produktów, dochodzę do wniosku, że wcale nie tak łatwo jest mnie zadowolić. Nie łaknę łechtającego ego rozpoznawalnego emblematu, ekologicznych deklaracji, maksymalnie uproszczonej listy składników. Pragnę skuteczności. 

SEVENEA. SYSTEM IST - INTELIGENTNY SYSTEM TRANSPORTUJĄCY. 

Największy organ ludzki to szatańskie dzieło sztuki - mnogość struktur, warstw, barier, każdy najmniejszy szczegół, wklęsłość, to prawdziwa rozkosz i artyzm z krwi i kości. W żadnym stopniu ten unikalny okaz nie przypomina swą strukturą chłonnego węgla aktywnego, stąd wielu produktom pielęgnacyjnym przypisuje się nieracjonalne i niemożliwe do zrealizowania działania terapeutyczne - powiem wprost: większość kosmetyków działa powierzchownie lub też wbudowuje się w warstwę rogową naskórka, co przynosi niemiarodajne rezultaty pielęgnacyjne oraz wiąże się z wysokimi właściwościami komedogennymi.

Wychodzę z założenia, że 90% sukcesu preparatu kosmetycznego to opatentowana, skuteczna technologia oraz współpracująca konsystencja, a pozostałe 10% - zastosowane substancje aktywne, identyczny stosunek powinien dotyczyć również i końcowej ceny. Stąd też moje uszczypliwości w stronę nędznych, naturalnych kosmetyków sprzedawanych za bajońską kwotę, gdy nie stoi za nimi żadna kreatywność, unikalna technologia i naukowe fakty, a jedynie niczym nieumotywowane przeświadczenie o własnej wyjątkowości. INCI bywa zwodniczym i mało kompetentnym narzędziem, szczególnie, gdy nie posiadasz tajnie strzeżonej specyfikacji chemicznej. Marka Sevenea bez reszty to potwierdza. 

Przyszłość to systemy transportujące. Żaden jednak, do tej pory mi znany, nie ma takiego potencjału jak obiecujący IST, który być może w niedalekiej przyszłości stanie się swoistym kamieniem z Rosetty na polu innowacji biotechnologicznych w zakresie kosmetyki zachowawczej. Większość dotychczasowych postępowych osiągnięć, niestety, działała wciąż w rejonie wierzchniej warstwy naskórka, nie przynosząc spektakularnych rezultatów klinicznych. 



Inteligentny system transportujący to unikalne, zmodyfikowane cząsteczki liposomalne, posiadające  wewnętrzne mikrostruktury, które ułatwiają oraz uefektywniają transport składników aktywnych, a także bezpośrednio wpływają na ich stabilność biochemiczną w zastosowanej formule. Dzięki IST, produkt działa szybciej, efektywniej i trwalej, pozwala to na zastosowanie niższego i mniej drażniącego stężenia substancji wiodącej z równie wysoką (a nawet i wyższą) skutecznością, co istotnie wpływa na szybkość rezultatów przy zdecydowanie mniejszym nakładzie cierpliwości. Ponadto, produkty z IST są nadzwyczaj dobrze tolerowane przez ludzki naskórek (pomniejszone stężenie potencjalnie drażniących składników, odpowiednie powleczenie zmienioną strukturalnie cząsteczką liposomalną, zmniejszony bezpośredni kontakt składników aktywnych z wierzchnią warstwą rogową naskórka) - stąd też są znakomitym rozwiązaniem dla skóry z uszkodzoną warstwą rogową,  dermatozami toksycznymi, starzejącą się oraz pielęgnacji cery trądzikowej, gdzie tolerancja na produkty kosmetyczne drastycznie obniża się. 

Marka Sevenea potrafi wyekstrahować dobro natury, zamknąć w ciemnej, próżniowej oprawie i dostarczyć do rąk wymagającej klienteli, uczynić z produktem kosmetycznym coś, co jest nieosiągalne dla większości zuchwałych producentów. Zapewnić skuteczność. 

sevenea kosmetyki ist inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach lekki krem dla skóry trądzikowej krem dla skóry tłustej dobry krem nawilżający do twarzy krem dla wymagającej suchej skóry

ROZJAŚNIAJĄCY KREM DO TWARZY PRZECIW NIEDOSKONAŁOŚCIOM

Strukturalnie lejąca, mniej zwarta i jednocześnie bardziej okluzyjna, lecz w przyjemny, specyficzny sposób, wersja In the Air marki Lush Botanicals [więcej tutaj]. Kosmetyk ma przyjemną, topniejącą konsystencję o dużym poślizgu, podczas aplikacji smuży, efekt ten całkowicie zanika podczas łagodnych ruchów oklepujących i technika ta sprawdza się najlepiej w przypadku trzech, testowanych formuł. Deficyt glicerynowej powłoczki (prawdopodobnie w składzie figuruje gliceryna o zmienionych strukturalnie właściwościach) i przytłaczającej lepkości. Pozostawia zdrowy, pożądany, mokry glow - w przypadku większego zapotrzebowania na emolienty - miękką satynę. Wzorowo współpracuje z sypkimi kosmetykami mineralnymi. Nie jest to wyjątkowo lekka, zastygająca struktura.

Kosmetyk nie jest całkowicie schnący oraz jest w pewnym stopniu wyczuwalny, jednak nie jest to koszmarna okluzja jak w przypadku większości mizernych kremów o mocniejszych właściwościach powlekających. Pozostawiona warstwa nie jest dla naskórka traumą - kosmetyk stanowi barierę przed nadmierną ucieczką wody, dostarczając zrównoważonej ilości składników każdego typu, co finalnie odbija się pozytywnie na nawilżeniu naskórka. Daje efekt spójnej, jędrnej, młodzieńczej cery. Na skórze typowo tłustej i z tendencją do łojotoku organicznego, krem może powodować wzmożone przetłuszczanie się i nasilać problemy skórne. Radzę zastanowić się nad zakupem.

Sevenea uderza w niszę, której jak dotąd nikomu nie udało się w pełni wypełnić - krem ma szansę zwalczać niedoskonałości, lecz skóry chwiejnej, uszkodzonej, zrogowaciałej, o patogenezie zapalnej. To jedno z najlepszych, gotowych rozwiązań dla cer, które wymagają okluzji, lecz z drugiej strony - mają problem z jej inteligentnym i niedestruktywnym dla kondycji skóry, wprowadzeniem.

Kosmetyk wsiąka w naskórek i stopniowo, powolnie go nawadnia - imituje działanie naturalnej bariery ochronnej, co dostrzegłam szczególnie przy silnym, niedawnym zresztą, podrażnieniu tretinoiną.  Kosmetyk zdołał w przeciągu trzech dni zahamować nadzwyczaj skutecznie narastającą dehydratację i doprowadzić do ascetycznych kroków pielęgnacyjnych. Oczywiste jest również to, że przy niewielkim zapotrzebowaniu na emolienty (to nie jest wyjątkowo lekka struktura, mimo że odznacza się świetnymi walorami użytkowymi), krem generuje nieuchronnie problemy skórne, w moim przypadku jest to klasyczna dermatoza okołoustna, będąca wynikiem przenawilżenia i nadmiaru okluzji w pielęgnacji. Jestem jednak zupełnie obiektywna i doceniam lecznicze właściwości formuły podczas kuracji dermatologicznych - przynosi natychmiastową ulgę, redukuje świąd, chłodzi, zmniejsza toksyczny stan zapalny oraz zaczerwienienia i wspomaga regenerację zmaltretowanego naskórka. Mimo średnich właściwości powlekających, wyciąga z opresji znacznie efektywniej i szybciej niż klasyczne, ratunkowe i gęste kremy z aptecznej półki. Nie sięgam na co dzień, bo nie potrzebuję.

Efektu rozjaśnienia nie zauważyłam (chyba, że mówimy o ogólnym przygaszeniu, zrównoważeniu skóry). Przyjemny, łagodny, słodko-ziołowy zapach parzonego rumianu szlachetnego.

Cena: 299 zł / 50 ml
INCI: Aqua, Propanediol, Glycerin, Zea Mays Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Propanediol Dicaprylate, Glyceryl Stearate Citrate, Lecithin, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Rubus Idaeus Seed Oil, Boerhavia Diffusa Root Extract, Curcuma Longa Root Extract, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Bisabolol, Phytic Acid, Lysolecithin, Glyceryl Caprylate, Potassium Azeloyl Diglycinate, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Xanthan Gum, Phenethyl Alcohol, Sodium Benzoate, Sodium Phytate, Caprylhydroxamic Acid, Potassium Sorbate, Caprylyl Glycol, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Alpha-isomethyl Ionone

sevenea kosmetyki ist inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach konsystencja jak krem się wchłania
Od lewej: rozjaśniający krem pod oczy przeciw niedoskonałościom, wygładzający przeciwzmarszczkowy krem pod oczy, ochronny krem antysmogowy SPF 50+
WYGŁADZAJĄCY PRZECIWZMARSZCZKOWY KREM POD OCZY

Struktura lejąca, lekka, plastyczna, doskonale rozprowadzająca się i gęstniejąca tuż po aplikacji, nie istnieje tutaj problem rolowania i zbierania się produktu ani podczas aplikacji, ani tuż po znacznym wchłonięciu się preparatu. Nie smuży nadmiernie, a aplikacja kolejnej warstwy nie stanowi problemu. Formuła wymaga delikatnego ogrzania. Przynosi natychmiastowe uczucie wypełnienia i optycznie wygładza skórę wymagającą nawilżenia i zrównoważonego natłuszczenia. Kosmetyk nie jest zupełnie schnący, do otrzymania finalnego, luksusowego i gładkiego wykończenia potrzebuje około 5 minut (czas ten skraca się symultanicznie do wzrastającej potrzeby na okluzję), przez czas wchłaniania odznacza się ledwie wyczuwalną lepkością, co stanowi doskonałą bazę pod kosmetyki kolorowe - ma dobrą przyczepność, a współpracująca, wsiąkająca konsystencja zapobiega skutecznie migracji pigmentów kolorowych. Sevenea wygładzający przeciwzmarszczkowy krem pod oczy to jeden z niewielu produktów do pielęgnacji tego rejonu, który łączy dobrze zabezpieczające przed wysuszeniem właściwości z doskonałymi walorami użytkowymi, co pozwala połączyć niejako profesjonalną i skuteczną pielęgnację z estetycznym i trwałym makijażem. Nie jest tłusty.

Propozycja Sevenea jest stworzona dla osób, które widzą i pragną zadziałać szybko oraz skutecznie na pierwsze już objawy starzenia się skóry i narastające skutki dehydratacji naskórka. Formuła prawdopodobnie okaże się zbyt delikatna i łagodna dla cery dojrzałej i skóry z konkretnymi, zaawansowanymi problemami, jednakże może stanowić dobry produkt bazowy (na przykład w połączeniu z retinolem, kwasem ferulowym, witaminą C) lub produkt codziennej pielęgnacji przed makijażem - kosmetyk wspaniale utrzymuje produkty kolorowe oraz minimalizuje ich właściwości potencjalnie odwadniające i drażniące przez ciągle utrzymujące się uczucie przyjemnej, ochronnej warstewki.

Na mojej młodej cerze i kompletnie rozregulowanym cyklu dobowym, krem spełnił większość wymogów - przyniósł widoczne i utrzymujące się nawilżenie (stąd nie jestem w stanie stosować go regularnie, gdyż zauważam u siebie klasyczne objawy przenawilżenia skóry), tolerowaną przeze mnie postać okluzji (bez cieknącego tłuszczu i wstrętnego uczucia obciążenia, ściągania skóry ku dołowi) oraz zmniejszył objawy niewystarczającej ilości snu. Jestem realistką i nie wymagam od kosmetyki zachowawczej powalających rezultatów - dlatego będę zupełnie szczera, jeśli napiszę, że nie oniemiałam bacząc na wypracowane efekty z pomocą kremu Sevenea, lecz jak dotąd jest to zdecydowanie najlepszy i najprzyjemniejszy kosmetyk zalecany do pielęgnacji tej konkretnej i delikatnej okolicy.

Ogromnym atutem kremu jest zwartość produktu na skórze, co ogranicza jego migrację oraz optycznie wygładza skórę bez efektu przeciążenia, a także anielska łagodność i delikatność. Sevenea posiada jedynie delikatny, swoisty, łagodnie ziołowy zapach, który nie wywołuje migrenowych bólów głowy oraz jest neutralny dla okolic oczu - dla osoby, która non stop pociera wysuszające się powieki, to bardzo ważna informacja - kosmetyk nie wywołał żadnych reakcji niepożądanych, mimo wielokrotnej szansy dostania się bezpośrednio do oka.

Sevenea wygładzający przeciwzmarszczkowy krem pod oczy już przy pierwszym zastosowaniu przynosi niesamowitą ulgę i przyjemny efekt pobudzenia. Wyróżnia się na tle nędznej oferty pielęgnacyjnej okolic oczu. Używam z przyjemnością. 

Cena: 199 zł / 15 ml
INCI: Aqua, Glycerin, Polyglyceryl-6 Distearate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ribes Nigrum Seed Oil, Isoamyl Laurate, Jojoba Esters / Helianthus Annuus Seed Wax / Acacia Decurrens Flower Wax / Polyglycerin-3, Tocopherol, Polyhydroxystearic Acid, Cetyl Alcohol, Jojoba Esters, Lecithin, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Lysolecithin, Caffeine, Sodium Hyaluronate, Ruscus Aculeatus Root Extract, Citrus Limon Peel Extract, Solidago Virgaurea Extract, Cellulose Gum, Microcrystalline Cellulose, Sodium Stearoyl Glutamate, Biosaccharide Gum-1, Polyglyceryl-3 Beeswax, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Phytate, Caprylyl Glycol, Phenethyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Caprylhydroxamic Acid, Titanium Dioxide (CI 77891), Mica, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum

sevenea kosmetyki inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach ochronny krem antysmogowy spf 50 krem z filtrem który nie podrażnia łagodny i nawilżający krem z filtrem jak chronić skórę przed słońcem jaki filtr na wakacje

OCHRONNY ANTYSMOGOWY KREM DO TWARZY SPF 50

Konsystencja zwarta, gęsta, masełkowata, lecz nietłusta. Jest to preparat ochronny, wymagający stosowania konkretnej, przepisowej ilości, zatem ocena właściwości komedogennych w tym przypadku naraża mnie na śmieszność.

Struktura kremu umożliwia zaaplikowanie właściwej i ściśle określonej ilości preparatu (to jest około 1.5 ml na samą twarz), co ma kluczowe znaczenie, jeśli ma on spełniać swą przewodnią, ochronną funkcję. Struktura smuży się okrutnie, lecz posiada doskonały poślizg, a przy nawet niedbałych ruchach oklepujących, wchłania się do normalnego wykończenia, zatem przy stosowaniu pozycji Sevenea mam dużą pewność, że kosmetyk jest zaaplikowany równomiernie oraz we właściwej ilości. Nie rozbiela skóry. Po wklepaniu przyjemnie gęstnieje i wsiąka w naskórek, tracąc początkową okluzyjność. Nie wymaga szybkiej pracy. Specyficzna konsystencja nie podkreśla suchych skórek. Nie jest to z krem z gatunku lekkich.

Mam duże trudności z jednoznacznym określeniem wykończenia formuły kremu antysmogowego, stąd też określiłam je jako normalne i niecałkowicie schnące. Naskórek nie jest wygładzony, stąd przy takiej ilości preparatu, szczególnie w okolicach rozszerzonych porów i na tłustej skórze, może być widoczny, z zastrzeżeniem: mimo zmiennego zapotrzebowania na okluzję i stosowaniu na różnych typach skóry, kosmetyk nie powodował nieestetycznego, aż nadto mokrego wykończenia, co zapewnia prawdopodobnie skrobi z tapioki (własciwości biochemiczne zbliżone do krzemionek i celulozy). Przy większym zapotrzebowaniu na okluzję produkt daje typowe satynowe, przyjemne i komfortowe wykończenie. Niezależnie od zmiennych potrzeb mojej trądzikowej i chwiejnej skóry, krem, mimo swej ciężkiej początkowo konsystencji, na skórze zachowuje się zupełnie inaczej - jest niemal niewyczuwalny i niesamowicie przyjemny w noszeniu, mimo że nie ma nic wspólnego z dotychczas lubianymi przeze mnie formułami preparatów promieniochronnych.

Ujęła mnie szczególnie łagodność ochronnego antysmogowego kremu SPF 50+ wobec mojej coraz bardziej wrażliwej i wymagającej skóry. Nieuchronnie przy stosowaniu filtrów chemicznych, walczyłam z miejscowym podrażnieniem, swędzeniem, reakcjami toksycznymi, a szczególnie w rejonie okolic oczu - albo przez specyficzną, drażniącą i migrującą formułę, albo przez nieznośne perfumowanie produktu. Z kolei z całkowicie mineralnymi filtrami za nic nie mogłam dojść do porozumienia. Sevenea pod tym względem okazała się zupełnie neutralna, mimo że zawiera jedynie stabilne filtry chemiczne. Dodatkowym atutem jest delikatna woń, całkowicie ulatniająca się podczas aplikacji.

Biomimetyczny system liposomalny i doskonała stabilizacja filtrów ochronnych typu chemicznego (Tinosorb S, Uvinul A Plus, Uvinul T150) jest gwarantem najwyższej ochrony przed słońcem, co czyni krem antysmogowy Sevenea, biorąc pod uwagę jego łagodzące właściwości oraz wysoką tolerancję, doskonałym preparatem ochronnym dla osób po lub w trakcie silnych terapii dermatologicznych, zabiegach medycyny estetycznej lub/i z uszkodzoną warstwą rogową naskórka, gdzie większość preparatów promieniochronnych okazuje się za agresywna nawet w jednostkowym stosowaniu.  Krem antysmogowy przynosi duży komfort odwadniającej się, łuszczącej skórze - ma bardzo dobre walory pielęgnujące. Odradzam osobom z klasyczną cerą tłustą, dużą tendencją do organicznego łojotoku oraz przy niskim pokryciu na emolienty.

Przyznaję, że system próżniowy w tym jedynym, konkretnym przypadku, okazał się dla mnie uciążliwy w stosowaniu - by wydobyć krztynę skoncentrowanego kremu, byłam przymuszona do wykonania ponad 200 intensywnych ruchów dociskających, a specyficzne opakowanie, uniemożliwiające efektywny ruch chwytny, wcale mi tej czynności nie ułatwiło. Nie mniej, jest to bezdyskusyjnie najlepsza forma dozująca dla produktu mającego zapewnić efektywną ochronę przed zanieczyszczeniami środowiska i negatywnymi skutkami ekspozycji słonecznej. Minusem, niestety, jest także brak dostępności miniaturek produktów - kosmetyki Sevenea odznaczają się wydajnością, specyficzną konsystencją i ceną, która jest zasada, lecz można już uznać ją w pewnym stopniu za zaporową.

Cena: 299 zł / 50 ml
INCI: Aqua, Ethylhexyl Triazone, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Isoamyl Laurate, Tapioca Starch, Crambe Abyssinica Seed Oil, Diethyloamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Propanediol, Glycerin, Cetearyl Olivate, Cetyl Esters, Propanediol Dicaprylate, Coco-Caprylate/Caprate, Sorbitan Olivate, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Olive Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Olea Europaea Fruit Oil, Tocopherol, Glycine Soja Oil, Lecithin, Helianthus Annuus Seed Oil, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Polyhydroxystearic Acid, Lysolecithin, Sodium Stearoyl Glutamate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopheryl Acetate, Daucus Carota Sativa Root Extract, Saccharide Isomerate, Biosaccharide Gum-4, Beta-Carotene, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Xanthan Gum, Caprylhydroxamic Acid, Caprylyl Glycol, Sodium Phytate, Disodium EDTA, Phenethyl Alcohol, Citric Acid, Parfum

Nie zawiera parabenów, silikonów i pochodnych ropy naftowej. Składniki i produkt nie testowane na zwierzętach.

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ SEVENEA. 

Jeśli pragniesz zapoznać się z produktami marki Sevenea (a warto to uczynić), kupisz je tutaj jeszcze taniej o dodatkowe 15% z kodem SeveneXEwa z darmową dostawą do końca marca! 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

07:00

WODNISTE KONSYSTENCJE | JAK BEZPIECZNIE STOSOWAĆ SERUM NAWILŻAJĄCE, BY NIE WYSUSZAŁO SKÓRY

WODNISTE KONSYSTENCJE | JAK BEZPIECZNIE STOSOWAĆ SERUM NAWILŻAJĄCE, BY NIE WYSUSZAŁO SKÓRY
jak stosować serum toniki wysuszają skóę jak stosować lekkie konsystencje wysuszenie po serum toniku żele wysuszają skórę

Popijając nerwowo kolejną już dzisiaj małą czarną, wertujesz wzrokiem listę składników i poszukujesz bezskutecznie karcącym wzrokiem winowajcy, wydaje Ci się, że jesteś coraz bliżej celu i niebawem nastąpi nieuchronny triumf, mimo że cera z dnia na dzień jest coraz bardziej chwiejna, wymagająca, być może nawet i zmieniona zapalnie. Coś tu śmierdzi.

Podpowiem Ci co: kosmetyki lejące, schnące, wodniste, mimo że nie powlekają skóry w takim stopniu jak ciekłe oleje i gęste masła, nie są zupełnie obojętne dla skóry i jak najbardziej mogą generować równie nasilone problemy skórne. Wodnista formuła to także potencjalne źródło destruktywnych implikacji, a niebezpieczny trend warstwowej pielęgnacji ociera to dogmatyzm w najbardziej klarownej postaci.

W CZYM TKWI PROBLEM?

Wodne formuły są potwornie trudne w pielęgnacji i zawsze wymagają asekuracyjnych produktów, co wpływa na sztuczne zwiększenie ilości stosowanych kosmetyków i przeprowadzanie poniekąd wymuszonych działań. A żadna skóra tego nie lubi.

I tutaj tkwi największy problem. Bo przy tych, konkretnych produktach nie wystarczy stosować czegoś bez większego pomyślunku i w życiowym pośpiechu, w stylu: nakładam i wychodzę. Wodna struktura zawsze będzie skórę potencjalnie wysuszać, podobnie zresztą jak kosmetyki mineralne [więcej tutaj], zatem na pewnych typach skóry przyniosą pożądany efekt, jednak na wielu będą celowo rozbudowywać i utrudniać właściwą pielęgnację skóry.

Im dalej brnę w lekkie produkty, tym przed oczyma mam coraz większą szarugę. Tutaj potrzebny jest konkretny schemat pielęgnacji, ciągła obserwacja skóry i doskonała znajomość własnej cery, która pozwoli na właściwą częstotliwość i formę stosowania. Jeśli nie wiesz co Cię trapi, z jakimi problemami pielęgnacyjnymi zmagasz się aktualnie bądź co je indukuje - oszczędź sobie nerwów i nie wprowadzaj takich formuł do swojej pielęgnacji. Zawsze bezpieczniej jest bazować na kosmetykach spłukiwanych, mających krótszy kontakt ze skórą bądź takich, których działanie można przewidzieć i szybko oraz trafnie ocenić. Wodne formuły do nich nie należą.

Przy wyborze lekkiego serum zawsze kieruję się następującymi czynnikami:

  • konsystencją, czy jest wodnista, przelewająca się, żelowa, zwarta, z lepkością, poślizgiem,  umożliwiająca aplikację, oceniam odczucia organoleptyczne, jakie towarzyszą mi w zetknięciu z formułą, 
  • możliwościami modyfikowalnymi, czyli czy dany produkt będę w stanie stosować w połączeniu z innymi posiadanymi aktualnie produktami bądź w razie negatywnej reakcji - samodzielnie zmodyfikować konsystencję nietrafionego kosmetyku, 
  • samodzielną współpracą z moją skórą, czy stosowany bez asekuracji wpływa pozytywnie na ogólną kondycję naskórka i przejawia terapeutyczne działanie, chodzi głównie o pokrywanie zapotrzebowania na okluzję i/lub nie zwiększanie na nią zapotrzebowania, 
  • właściwościami schnącymi, czyli jakie wykończenie pozostawia, 
  • korzyściami i negatywami jakie jestem w stanie dzięki niemu osiągnąć, czy dany produkt jest naprawdę niezbędny w mojej pielęgnacji, dlaczego jest aż tak wyjątkowy, 
  • czy pasuje do mojej strategii pielęgnacyjnej i nadmiernie nie rozbudowuje pielęgnacji, 

Podstawowe błędne założenie jest w wielu przypadkach takie, że forma wodna jest bezpieczna, bo przecież bazuje na wodzie. No bo, co ta woda może zrobić, no nie? Zapchać pory? Obciążyć skórę? Pierwsza lekcja: w pielęgnacji, tak jak w życiu, nadmierna pewność bywa zgubna. Odrzuć obce poglądy, opieraj się na własnych obserwacjach.

Przytoczę tutaj pewną historię. Otóż pewna kobieta, prowadząca zresztą własną witrynę, wdrożyła do swojej pielęgnacji serum regulujące marki koncernu Dieciem, okrzykując je chałturą straszną - miało ono regulować nadmiar sebum oraz niwelować trądzik. Historia szybko zatoczyła koło i trądzik się nasilił, zamiast zniknąć. Kosmetyk sam w sobie nie jest zły, co więcej, ma rzeczywiście szansę zmniejszać trądzik i aktywność gruczołów łojowych, jednak dla mnie oczywiste było to, że prędzej czy później serum o aktywnej i schnącej formule będzie przyczyną całej kaskady niepożądanych reakcji, dlaczego? Bo zupełnie nie współgrało z przeprowadzanymi działaniami i jedynie zwielokrotniało potencjalnie drażniący charakter przeprowadzanych kroków, a autorka i tak już borykała się ze zniszczoną i uszkodzoną skórą. Zawinił zatem nie do końca produkt, ale inne czynniki - niewłaściwa grupa docelowa i nieodpowiednia pielęgnacja.

Sporym zagrożeniem są szczególnie takie formuły, które mają konkretnie działać na coś i są całkowicie schnące, czyli zawierają spore stężenie substancji aktywnej i pozostawiają zupełnie suche wykończenie. Już sama formuła wodna będzie wysuszać, ale dodatek aktywnego składnika - jeszcze bardziej, dołóżmy do tego zabiegi złuszczające i niewłaściwy etap oczyszczania. Włączenie serum, które będzie jedynie potencjalnie wysuszać, w takim modelu jest mało rozsądne, prawda? Mamy od razu narastające objawy dehydratacji, a więc rogowacenie, a na niektórych typach skóry nawet i łojotok. 

Pójdźmy o jeden krok dalej i odpowiedzmy sobie na podstawowe pytanie: kiedy stosować wodne struktury? Kiedy nie będą wysuszać skóry lub będą robić to w znikomy sposób. Można to osiągnąć właściwie zbilansowaną pielęgnacją, jak najmniejszą ilością kroków lub mądrym wdrożeniem takich struktur w przeprowadzane kroki [więcej tutaj]. Przy niewielkim zapotrzebowaniu na okluzję - łagodną i niegruntownie schnącą formułą preparatu, która ma ogromne znaczenie w finalnym odbiorze produktu. Czasami jednak stosowanie wodnego serum jest całkowicie niemożliwe - na przykład przy głęboko uszkodzonej warstwie rogowej naskórka. Dlaczego? To potencjalne i trudne źródło odwodnienia, dlatego w tym konkretnym przypadku lepiej z niego zrezygnować, nie jest to bowiem krok konieczny i można sobie nawilżenie dostarczyć bezpieczniej i nawet efektywniej, nie rujnując przy tym pielęgnacji.

KIEDY WŁĄCZENIE WODNYCH FORMUŁ JEST ZAWSZE BARDZO RYZYKOWNE I NIE DO KOŃCA ZYSKOWNE. 

Sytuacja jest niemal identyczna jak w przypadku podkładów mineralnych - przy wodnych, lekkich, sypkich strukturach należy zawsze założyć pewien (mniejszy bądź większy) potencjał wysuszający. Stąd te jakże filozoficzne rozważania: czy mogę sobie na to pozwolić? Czy rzeczywiście warto? Chryste, rozmysły prawie jak przy kredycie hipotecznym z zawyżonym ratingiem :)

Wśród grupy osób, które powiedzą stanowcze nie, będzie i niewielka część ze swadą skandująca stanowcze tak. Szkopuł tkwi w tym, by opowiadać się za czymkolwiek z pełną świadomością.




Bądźmy szczerzy i konkretni, mam w nosie to, że ktoś chce sprzedać swój kiepski produkt, jest pazernym i wiecznie nienasyconym stworzeniem albo zatrzymał się na pewnym etapie intelektualnym i reprezentuje wszechobecne, panoszące się kołtuństwo. Chciałabym, by ludzie czytający tego bloga reflektowali nad treściami i byli oporni na obrzydliwą, nachalną reklamę nędznych produktów. To nieprawda, że wodnych kosmetyków potrzebuje absolutnie każdy osobnik rodzaju ludzkiego. Można doświadczyć spektakularnego upadku przy stosowaniu nawet wybitnych i ultra lekkich, pod względem opracowanej technologii i konsystencji, kosmetyków.

Głębszego sensu wciąż znaleźć nie mogę dla tonizacji koniecznie każdego rodzaju i typu skóry [tutaj], siedmiu chluśnięć wodą i pięciu serum na pięć różnych problemów skórnych. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności osoby, które tak zapalczywie krzewią swe idee i z ogromnym pietyzmem przeprowadzają wieloetapowy schemat pielęgnacyjnej destrukcji, w zdecydowanej większości nie olśniewają królewską gładkością skóry lub też nigdy w życiu nie doświadczyły problemów z cerą, czyżby przypadek? Nie sądzę - chociaż pewnie to przez hormony, geny i latte z laktozą.

Radzę poważnie pomyśleć nad wdrożeniem wodnych struktur na skórze uszkodzonej, odwadniającej się i zmienionej zapalnie. Moim zdaniem ryzyko jest zbyt duże i rozsądniej wybierać takie konsystencje, które nie wysychają całkowicie (na przykład zawierają niewielką ilość emolientów) i nie są tak trudne w obyciu. A jeśli już - stawiać na fantastyczne produkty z unikalnymi substancjami aktywnymi - wówczas zalety zawsze będą ważyć nad ewentualnymi negatywami stosowania.

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa 

07:00

CZY MAKIJAŻ MINERALNY MOŻE GENEROWAĆ PROBLEMY SKÓRNE? | CO ZROBIĆ, BY KOSMETYKI MINERALNE NIE WYSUSZAŁY SKÓRY

CZY MAKIJAŻ MINERALNY MOŻE GENEROWAĆ PROBLEMY SKÓRNE? | CO ZROBIĆ, BY KOSMETYKI MINERALNE NIE WYSUSZAŁY SKÓRY
kosmetyki mineralne trądzik po minerałach skóra swędzi podkład mineralny dla tłustej skóry wysuszenie po minerałach wysuszona swędząca skóra co zrobić jaki makijaż dla wrażliwej skóry

Sypkie, mineralne pyły zawładnęły doszczętnie segmentem naturalnego makijażu, wypełniając pełnie przez długi czas opustoszałą lukę.

CZY MAKIJAŻ MINERALNY MOŻE BYĆ PRZYCZYNĄ PROBLEMÓW SKÓRNYCH? 

O mineralnych kosmetykach napisano niemal wszystko - no właśnie, prawie. W pokłonie uznania i niewymuszonej wdzięczności wobec niezaprzeczalnych zalet i plastyczności czystego makijażu, nie rezygnuję z rozsądnej refleksyjności. Nie zamierzam przepastnie opiewać na cześć sypkich pyłów, bowiem swoista dla tychże produktów prosta, sucha i potencjalnie wysuszająca konsystencja może generować problemy, które mogą okazać się na pewnym etapie niemożliwe do przeskoczenia. To, co jest doskonałym uprzedmiotowieniem naturalności i ekologii, nie musi być symultanicznie absolutnym gwarantem wyjątkowości i skuteczności działania również i na Twojej skórze.

Można mówić już bez skrępowania o sukcesie, jaki zdołały osiągnąć marki promujące czysty, naturalny makijaż, szczególnie rodzime Annabelle Minerals, będące pionierem na terenie Polski. Marka wykazuje największą aktywność w promowaniu niekonwencjonalnego makijażu, a efekty podjętych działań częściowo zostały ujęte w przeprowadzonej przeze mnie ankiecie, bowiem aż 82% ankietowanych wie czym są kosmetyki mineralne, zna stojące za nimi idee, specyfikę oraz płynące z ich stosowania korzyści. 73% osób jest zadowolonych z działania oraz niewiele mniej (bo aż 60 %) jest w pełni zadowolona z efektu jaki jest w stanie osiągnąć za pośrednictwem wyłącznie kosmetyków mineralnych.

Statystyki robią niemałe wrażenie, choć dziś pragnę skupić się na głosach i wiodących problemach stanowiących najbardziej interesującą, jedną trzecią oddanych głosów. To problemy osób dalekich od oczarowania i pełnego oddania mineralnym ideom. Powodem niezadowolenia są głównie pojawiające się podczas stosowania reakcje niepożądane (to jest wysuszenie, nadmierne przetłuszczanie się skóry, trądzik, podrażnienia) i niemożność całkowitego zastąpienia kosmetyków tradycyjnych - mineralnymi (według 48% badanych). Dlaczego?

Kazuistyka powyższych problemów jest złożona, z setką mgliście oddziałujących wzajemnie na siebie czynników. Z przeprowadzonej przeze mnie ankiety badawczej, po dokładnej analizie danych, niezadowolenia mogę doszukiwać się w dużym uproszczeniu w dwóch, podstawowych i zasadniczo rozbieżnych źródłach: natury niewiedzy i natury niedopasowania. Pomimo wciąż rosnącej popularności kosmetyków mineralnych, wiele osób nadal nieporęcznie zabiera się do ich stosowania, co stanowi istotny powód rozczarowania i równie szybkiego zniechęcenia do dalszego użytkowania mineralnych pyłów. Drugą lukę wypełniają użytkownicy niemogący zaakceptować właściwości kosmetyków mineralnych: część tkwi w wyniszczającej relacji i ulegle akceptuje wady sypkiej konsystencji (w obawie przed pogorszeniem stanu skóry i brakiem wentylu bezpieczeństwa), z kolei druga część szybko ulatnia się z braku porozumienia, stanowczo rezygnując z ich obecności w codziennie przeprowadzanych działaniach. Obrazują to różnice procentowe między odpowiedziami z zadowolenia z kosmetyków mineralnych, a następnie ich niezastąpionej obecności w codziennym makijażu oraz zadane pytania szczegółowe.

NAJWIĘKSZY PROBLEM: PRZESUSZENIE. 

Największym źródłem niezadowolenia ze stosowania kosmetyków mineralnych, wskazanym przez 79%! ankietowanych jest przesuszenie skóry. Problem ten ma dwoistą naturę - modyfikowalną i niemodyfikowalną. Zobrazowany niżej schemat obrazuje klasyczny efekt kuli śnieżnej: wszystkie powyższe implikacje wynikają z odwodnienia skóry, co wraz z narastaniem ilości objawów klinicznych może doprowadzać bezpośrednio do rozregulowania naskórka i generowania dermatoz o charakterze toksycznym. 
Prócz sytuacji wyjątkowych, w których obecność kosmetyków mineralnych rzeczywiście jest pozbawiona najmniejszego sensu (skóra uszkodzona, tracąca w niepohamowany sposób wilgoć), najczęstszą i jednocześnie najbardziej prozaiczną przyczyną narastającego odwodnienia skóry podczas stosowania mineralnych pyłów są słabe, niestabilne i zgubne punkty w pielęgnacji bądź też zupełny brak pielęgnacji, co zuchwale będzie uwidaczniać się z każdym, kolejnym dniem mineralnej przygody. Kosmetyki kremowe mimo swych wad, są mniej wymagające i destruktywne pod względem nawodnienia, a tym samym prostsze w obsłudze (częściowo w wielu przypadkach zastąpić mogą pielęgnację), co jest istotną i wiodącą przyczyną porzucenia raz na zawsze makijażu mineralnego.

Cały ten impas wynika z maksymalnie uproszczonej, sypkiej, niepowlekającej struktury kosmetyków mineralnych. Przy pudrowym produkcie należy zawsze uwzględniać hipotetycznie wysuszające właściwości - szczególnie przy częstym użytkowaniu (a na pewnych typach skóry nawet jednostkowym). Nie jest zatem zaskoczeniem, że grupą docelową są w przeważającej części osoby z cerą tłustą i nieodwadniającą się (bez tendencji do łojotoku wywołanego), co potwierdzili zarówno ankietowani, jak i moje własne, empiryczne doświadczenia. Powyższy typ skóry reaguje pozytywnie na uproszczone działania, a sypka formuła kosmetyków ma szansę wpływać normalizacyjne na ich skórę (przez działanie absorbujące, czytaj potencjalnie wysuszające) i tym samym równoważyć przeprowadzane działania. Na odmiennych typach skóry mogą już pojawić się komplikacje i potrzeba rozbudowania pielęgnacji.

Nie twierdzę, że powyższe wnioski są bezsporne, gdyż w każdej regule zdarzają się wyjątki, jednak na wyjątkach nie należy budować końcowej opinii, a jedynie uwzględniać i tolerować ich możliwą obecność. Kosmetyki mineralne są specyficzne i wymagają specyficznych warunków, zatem mogą zarówno budować lepszy obraz skóry, jak i go rujnować mimo podjętych trudów, przez co muszą być stosowane epizodycznie lub należy całkowicie zrezygnować z ich stosowania. 

TRĄDZIK? TO MOŻLIWE? 

Kosmetyki mineralne, co zresztą już zostało wyżej napisane, jeśli są stosowane na nieodpowiednich typach skóry i schematach pielęgnacyjnych, prowokując narastanie niekorzystnych objawów klinicznych, jak najbardziej mogą zaostrzać, a nawet być pośrednią przyczyną trądziku. W wielu przypadkach klinicznych kosmetyki mineralne wykazują działanie zupełnie odwrotne - lecznicze. Dzięki związkom cynku i lekkiej, niekomedogennej, bezpiecznej pod względem mikrobiologicznym formule, pozwalają kamuflować problemy skórne przy jednoczesnych, dużych ułatwieniach w dystalnych krokach pielęgnacji (złagodzenie etapu mycia, normalizacja aktywności gruczołów łojowych, mineralna ochrona przeciwsłoneczna). Nie mniej, niemal idealnie skrojone na miarę potrzeb skóry problematycznej z trądzikiem, działanie kosmetyków mineralnych, jest możliwe do osiągnięcia przy ich normalizacyjnym wpływie na naskórek - a nie każdy trądzik ma identyczną etiologię. Minerały same w sobie nie zatykają porów, jednak przy generowaniu wzmożonego łojotoku stają się potężnym obciążeniem dla skóry, wzmagają hiperkeratynizację, a sucha formuła i sama aplikacja minerałów może drażnić ujścia mieszków włosowych, co już może wywoływać stany zapalne skóry o charakterze toksycznym.

Wynikiem może być nieodpowiednia formuła podkładu mineralnego, niewłaściwa pielęgnacja przygotowująca, zła technika utrwalająca lub cera tracąca zbyt szybko wilgoć, by cieszyć się na co dzień mineralnymi kosmetykami. Wówczas nie produkty mineralne - a kremowe - hamujące nadmierną ucieczkę wody - będą wpływały leczniczo na kondycję skóry. Powielanym bezmyślnie wierutnym kłamstwem jest to, że każdy makijaż kremowy ma fatalny wpływ na kondycję cery trądzikowej - równie katastrofalnie oddziaływać na kondycję zmienionego zapalnie naskórka może również i makijaż mineralny.

JAK ZMINIMALIZOWAĆ RYZYKO WYSUSZENIA SKÓRY I CZERPAĆ MAKSYMALNE KORZYŚCI ZE STOSOWANIA SYPKICH, CZYSTYCH PYŁÓW?

Kosmetyki mineralne mają swoje słabe strony. Czasami relacja z czystymi pyłami nie jest możliwa do zrealizowania lub musi mieć charakter epizodyczny. Nie mniej, zdarzają się przypadki zgoła odmienne, całkowicie modyfikowalne - jeśli niewłaściwie traktujesz swoją skórę, to przy stosowaniu kosmetyków mineralnych Twoje niechlubne działania sabotujące bardzo szybko ujrzą światło dzienne.

Najczęstszą przyczyną jest tradycyjny już schemat błędnego koła - mocne oczyszczanie, mocne powlekanie. Przy takich działaniach żaden makijaż, a na pewno mineralny, nie będzie wykazywał się spektakularną trwałością i sam może wręcz generować dodatkową, potencjalnie obciążającą warstwę tłuszczu lub gigantyczne, niemożliwe do okiełznania wysuszenie skóry (albo jedno i drugie jednocześnie). Przy stosowaniu kosmetyków mineralnych należy szczególnie zadbać o nawilżenie skóry, czyli w pierwszej kolejności maksymalnie ograniczyć wysuszanie naskórka w każdym, przeprowadzanym etapie - na pewno nie sprzyja temu warstwowa i agresywna pielęgnacja.

Jeśli mimo wszystko makijaż nadal będzie generował problemy skórne, a przede wszystkim odwodnienie, które rzutuje na każdy inny etap pielęgnacji, należy wypróbować innych metod aplikacyjnych.

  • Aplikacja na mokro bez pocierania skóry. Nakładanie minerałów za pomocą wilgotnej, zwartej gąbeczki niweluje ryzyko mechanicznego drażnienia skóry włosiem pędzla oraz zmniejsza potencjalnie wysuszające właściwości minerałów poprzez szybszą aplikację i lepszy stopień krycia przy mniejszej ilości zaaplikowanych warstw. Ma to gigantyczne znaczenie w finalnej trwałości makijażu. Moim zdecydowanym ulubieńcem jest gąbeczka Softie Annabelle Minerals, która zupełnie nie sprawdza się przy makijażu formułami kremowymi, ale jej jędrność i zbita faktura jest dużym atutem przy stosowaniu kosmetyków mineralnych - fantastycznie oddaje sypkie pyły na skórę, nie pochłania dużej ilości podkładu i pozwala na uzyskanie naprawdę świetnego krycia przy niewielkim wysiłku [więcej tutaj]. 
  • Aplikacja na mokrą, nieschnącą bazę. W tej roli warto wykorzystać kosmetyki, które pozostawiają delikatny kolor - tinty barwiące. Aplikowane na nie kosmetyki mineralne zwiększą ich krycie, a sam podkład mineralny zwaloryzuje swe krycie przez przyczepną formułę bazy koloryzującej. 
  • Utrwalanie na mokro. Tradycyjne pudry mogą okazać się fatalnym wyborem dla skóry odwodnionej, gdyż stanowią kolejną, potencjalnie wysuszającą warstwę, która zamiast przedłużenia trwałości makijażu - może ją skrócić. W tym kroku wykorzystaj mgiełki, które nie wysychają zupełnie, a pozostawiają na skórze łagodny woal, który zapobiegnie ucieczce wody, lecz nie obciąży skóry na tyle, by przeciążać skórę i tym samym doprowadzać do 
  • Mineralny podkład kremowy.Lejący krem o dobrym poślizgu wymieszaj z odrobiną podkładu mineralnego. Utrwal go cienką warstwą podkładu mineralnego. 

Jeśli nadal nie potrafisz dojść do konsensusu z kosmetykami mineralnymi i w ogólnym rozrachunku generują więcej szkód niźli pożytku, możliwe, że nie są one stworzone dla Twojej cery - cóż, zdarza się i nie jest to z pewnością powód, nad którym należy się załamywać i ronić krokodyle łzy. 

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z PRODUCENTEM KOSMETYKÓW MINERALNYCH ANNABELLE MINERALS.

Pozdrawiam ciepło, 
Ewa

07:00

ŚCIĄGNIĘTA SKÓRA PO UMYCIU? NIE TYM RAZEM! | AVALON ORGANICS INTENSE DEFENSE CLEANSING MILK WITH VITAMIN C

ŚCIĄGNIĘTA SKÓRA PO UMYCIU? NIE TYM RAZEM! | AVALON ORGANICS INTENSE DEFENSE CLEANSING MILK WITH VITAMIN C
avalon organics intense defense cleansing milk mleczko myjące do skóry czym myć twarz żeby jej nie przesuszać ściągnięcie skóry po umyciu mleczko myjące z witaminą C (2)

Awersja do kremowych formuł myjących przybrała raptownie format kosmetycznej apoteozy. Wśród bezmiaru marnych i nierzadko agresywnych konsystencji, marce Avalon Organics udało się skroić, niczym najlepszy w mieście krawiec, dzieło osobliwe, warte bliższego poznania.

AVALON ORGANICS. CLEANSING MILK. 

Struktura kremowa, spójna, jednolita, zwarta. Wyczuwalna, choć komfortowa. Wyjątkowo lekkie ujęcie niemałej zawartości fazy tłuszczowej, topniejącej pod wpływem ciepła i pozostawiającej równomierną, aksamitną, rozkoszną poświatę. Tłuszczowy produkt nie pozostawia znamiennej, topornej i dyskomfortowej olejowej powłoki, to skoncentrowany i domywający się preparat, dający szerokie pole do własnoręcznie przeprowadzanych modyfikacji. Formuła Intense Defense Cleansing Milk with Vitamin C cechuje odpowiedni, gładki poślizg, który uprzyjemnia oraz przede wszystkim upraszcza sposób użytkowania nawilżającego mleczka - kosmetyk nie wsiąka w skórę, a zezwala na efektywne zebranie i zemulgowanie zabrudzeń typu wodno-tłuszczowego przy dozowaniu już niewielkiej ilości spójnego kremu. Dużym atutem jest nieschnąca i jednocześnie niedruzgocąca kondycji skóry przy dłuższym stosowaniu konsystencja. Woń intensywna, świdrująco cytrusowa, mogąca podrażniać delikatne i wrażliwe typy skóry. 

WŁAŚCIWOŚCI MYJĄCE. 

Intense Defense Cleansing Milk Avalon Organics, w zależności od sposobu użytkowania, spłukuje się w sposób nielichy, bez pienienia się. Dogodnością są łagodne, choć niezwykle skuteczne właściwości emulgujące, zezwalające na indywidualne manipulacje, przez co produkt może sprawdzić się znakomicie w wielu wariacjach myjących, w tym jakże trudnym kroku pielęgnacyjnym - oczyszczaniu.

Mleczko usuwa się ze skóry na zasadzie emulgacji, w składzie produktu nie znajdują się typowe, agresywne detergenty, stąd, poniekąd również dzięki kremowej strukturze, gwarantem są niezwykle delikatne właściwości myjące i finalnie łagodne oddziaływanie produktu na skórę. Działanie mleczka można przyrównać do odczuć, jakie generują olejki myjące, z tym, że produkt Avalon Organics pozostawia na skórze mniejszą ilość fazy tłuszczowej, zezwala na skondensowanie etapu myjącego do jednego podejścia oraz co jest logiczne, samodzielnie gorzej radzi sobie ze zmyciem produktów szczególnie obfitych w tłuszcze. Nie jest to z pewnością samodzielny preparat przeznaczony do pełnego, głębokiego oczyszczania, właściwości oczyszczające mleczka reprezentują kiepski poziom, choć przy właściwych proporcjach i działaniach dodatkowych może doskonale spełnić się w myciu zarówno głębokim, jak i powierzchownym.

Największym atutem formuły Avalon Organics jest zestawienie emulgatorów, nadających niebywale przyjemnej konsystencji oraz usuwających skutecznie kremową strukturę z powierzchni skóry w sposób łagodny. Produkt nadaje się zatem do tradycyjnego stosowania, jak i formy spłukiwanej. Właściwości powlekające mleczka oceniłabym na niewielkie, możliwe do całkowitego usunięcia za pomocą delikatnych akcesoriów, bez pomocy detergentów pieniących. Na tle podobnych preparatów, Avalon Organics wyróżnia się łatwością i uniwersalnością stosowania.

Kosmetyk dzięki puszystej, spowijającej ochronną warstewką naskórek formule, może fantastycznie zmiękczać i łagodzić właściwości myjące kosmetyków agresywnych w swym działaniu (na przykład mocno domywających się i powodujących tym samym ściągnięcie naskórka) oraz ułatwiać spłukiwanie i emulgację produktów zawierających tłuszcze, poprzez zawartość pewnej ilości frakcji tłuszczowej i emulgatorów, które doskonale je wiążą.

avalon organics intense defense cleansing milk mleczko myjące do skóry czym myć twarz żeby jej nie przesuszać ściągnięcie skóry po umyciu mleczko myjące z witaminą C (2) mleczko jak używa

JAK STOSOWAĆ? 

Mleczko nadaje się zarówno do stosowania w formie tradycyjnej (niespłukiwanej), jak i nonkonformistycznej - emulsyjnej, spłukiwanej. W zależności od sposobu stosowania, przynosi zupełnie rozbieżne efekty. Produkt ze względu na obecność fazy tłuszczowej wymaga zastosowania ciepłej wody, ułatwia to znacząco jego efektywne usunięcie z powierzchni skóry.

Forma niespłukiwana: klasyczna, polegająca na niespłukiwaniu preparatu przy użyciu wody/ wersja zmodyfikowana: aplikowanie preparatu bezpośrednio na skórę, a następnie zdejmowanie kremowej struktury za pomocą wilgotnego płatka kosmetycznego. Preparat należy zaaplikować na płatek kosmetyczny i usuwać za jego pomocą obecne zanieczyszczenia. Krok ten można potraktować jako preludium do dalszego etapu myjącego bądź też zakończyć na nim rytuał oczyszczania. Najlepszy sposób myjący dla skóry głęboko odwodnionej, błyskawicznie tracącej wilgoć, z dużym zapotrzebowaniem na emolienty, ze stosunkowo niewielkimi zabrudzeniami. W przypadku głębszych zanieczyszczeń niezbędne jest uzupełnienie i rozbudowanie etapu myjącego lub jego modyfikacja.

Forma spłukiwana: atypowa, mleczko można potraktować jak standardową emulsję myjącą. Avalon Organics stosowany w podany sposób usuwa wstępnie niewielkie, codzienne zanieczyszczenia, a jego kremowa formuła zapobiega nadmiernej ucieczce wody - możliwe stosowanie na sucho (lepsza emulgacja tłuszczowych zabrudzeń) lub na mokro (lepsze właściwości myjące i skuteczność w usuwaniu zanieczyszczeń rozpuszczanych w wodzie).

Możliwe formy modyfikujące:
  • Dodatek środków spłukujących się / dających pianę: poprzez zmniejszenie przyczepności mleczka, ułatwiają spłukiwanie kremowej konsystencji i zwiększają jego właściwości oczyszczające, redukują również do minimum właściwości powlekające produktu (potencjalnie obciążające), a także usprawniają spłukiwanie kosmetyków tworzących dyspersje (glinki i błota [więcej tutaj], kosmetyki mineralne), 
  • Akcesoria doczyszczające: pochłaniają nadmiar fazy tłuszczowej oraz uefektywniają usunięcie zabrudzeń rozpuszczalnych w wodzie, zapobiegają również wzmożonej ucieczce wody, co możliwe jest przy zastosowaniu środków tradycyjnych, detergentowych, w powyższym celu warto wykorzystać naturalne gąbki, ściereczki i płatki [więcej tutaj], 
  • Dodatek fazy tłuszczowej: waloryzuje kremowość produktu, bezpośrednio zwiększa właściwości emulgująco-oczyszczające w przypadku fazy tłuszczowej, dodatek tłuszczu dodatkowo pozmniejsza potencjalne właściwości odwadniające mleczka (utrudnia jego spłukiwanie się). W zależności od zapotrzebowania na emolienty możliwe jest zastosowanie tradycyjnych olejów roślinnych [więcej tutaj] lub częściowo spłukujących się olejków myjących [więcej tutaj], [tutaj] i [tutaj], 
Nie wybitny, ale udany produkt w tak niskiej cenie.

GRUPA DOCELOWA. 

Skóry odwadniające się, przesuszone, suche, rogowaciejące z niepohamowaną ucieczką wilgoci. Każdy typ skóry wymagający kremowego oczyszczenia. Dobry element uproszczonej, jednoetapowej pielęgnacji, mogący zastąpić dalsze postępowanie pielęgnacyjne (zapewnić odpowiednie zapotrzebowanie na emolienty już podczas samego etapu myjącego).

INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice(1), Aqua (Water), Stearic Acid, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Caprylic/ Capric Triglyceride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil(1), Aleurites Moluccana Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil(1), Butyrospermum Parkii (Shea Butter)(1), Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Hydrogenated Palm Kernel Oil, Arnica Montana Flower Extract(1), Camellia Sinensis Leaf Extract(1), Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract(1), Citrus Limon (Lemon) Peel Extract*, Laminaria Digitata Extract(1), Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower/Leaf/Stem Extract(1), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract(1), Olea Europaea (Olive) Leaf Extract(1), Ascorbic Acid, Ascorbyl Glucoside, Cetearyl Glucoside, Potassium Hydroxide, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Alcohol(1) , Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Limonene
(1)Certified Organic Ingredient *Also known as Lemon Bioflavonoids

Cena: 45 zł / 250 ml
Dostępność: sklepy on-line i wybrane punkty stacjonarne
Wysoka wydajność, sprawny system dozujący, minusem jest brak możliwości zastosowania mechanicznej blokady aplikatora

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło, 
Ewa

07:00

SKUTECZNY LEK BEZ RECEPTY DO PUNKTOWEGO STOSOWANIA NA TRĄDZIK I BOLĄCE ZMIANY, KTÓRYCH NIE MOŻNA WYCISNĄĆ | DENTOSEPT A

SKUTECZNY LEK BEZ RECEPTY DO PUNKTOWEGO STOSOWANIA NA TRĄDZIK I BOLĄCE ZMIANY, KTÓRYCH NIE MOŻNA WYCISNĄĆ | DENTOSEPT A
bolące podskórne pryszcze których nie można wycisnąć bolące podskórne gule środek bez recepty na gule co zrobić z podskórnym pryszczem dentosept a na afty czy dentosept można stosować na skóę

Bolące, naciekowe, głęboko ropiejące zmiany to przypadłość niemal tak częsta, jak ból zęba. Dokuczliwe guzy, by było jeszcze trudniej, posiadają równie zawiłą i różnorodną patogenezę [tutaj], jednak niezależnie od wiodącego czynnika wyzwalającego, zmiany cechuje długi czas gojenia, miejscowa bolesność i wysokie ryzyko pozostawienia po sobie blizny zanikowej. Moim zdecydowanym, niskobudżetowym faworytem OTC jest wyjątkowy i niezwykle skuteczny w swym działaniu, preparat leczniczy o zgoła odmiennym przeznaczeniu - Dentosept A. 

DENTOSEPT A. LISTA SKŁADNIKÓW. 

Dentosept A jest aktywnym preparatem leczniczym o szerokospektalnym działaniu przeciwbólowym, przeciwzapalnym, przeciwbakteryjnym, grzybobójczym, ściągającym i przeciwobrzękowym. Aktywny preparat ziołowy dostępny bez recepty zalecany jest w epizodach stanów zapalnych jamy ustnej i dziąseł, pojawiających się aftach, odleżynach w obrębie jamie ustnej oraz pomocniczo w paradontozie.

Leczniczy płyn bazuje na gęstych, esencjonalnych alkoholowych ekstrakcjach ziołowych (koszyczek rumianku, kora dębu, liść szałwii, ziele arniki, kłącze tataraku, mięta pieprzowa, ziele tymianku) o szerokim wachlarzu właściwości leczniczych. Zioła gorzkie dzięki zróżnicowanej i niezwykle bogatej puli związków aktywnych, działają efektywnie na wielu polach, głównie odkażającym, przeciwzapalnym, normalizującym i gojącym. Efekt terapeutyczny wzmacnia obecność boraksu, zaś benzokaina uśmierza ból oraz zmniejsza miejscowo występujące obrzęki.

Dentosept A charakteryzuje wysoka bioaktywność chemiczna i zarazem wysokie bezpieczeństwo stosowania, bowiem preparat skierowany jest głównie do leczenia skomplikowanych i wyjątkowo delikatnych zmian w obrębie błon śluzowych wnętrza jamy ustnej oraz posiada status leku, co pociąga za sobą już konkretne implikacje prawne.

Substancje czynne: wyciąg płynny złożony z: koszyczka rumianku (Matricariae flos), kory dębu (Quercus cortex), liścia szałwi (Salviae folium), ziela arnika (Arnica herba), kłącza tataraku (Calami rhizomate), ziela mięty pieprzowej (Menthae piperitae herba), ziela tymianku (Thymi herba); benzokaina.  100 g produktu zawiera wyciąg płynny złożony (0,65:1) z: koszyczka rumianku (Matricariae flos), kory dębu (Quercus cortex), liścia szałwi (Salviae folium), ziela arnika (Arnica herba), kłącza tataraku (Calami rhizomate), ziela mięty pieprzowej (Menthae piperitae herba), ziela tymianku (Thymi herba) (2/2/2/1/1/1/1) i 2 g benzokainy. Rozpuszczalnik ekstrakcyjny: etanol 70% (V/V) - 50,0 g. Substancje pomocnicze: hydroksyetyloceluloza, boraks, gliceryna, etanol 96% (v/v), woda oczyszczona. Produkt zawiera 35-45% (v/v) etanolu.

KONSYSTENCJA I SPOSÓB STOSOWANIA. 

Niepozorna, drobna, zaledwie 25 gramowa, mieszcząca się w niewielkiej dłoni szklana buteleczka, skrywa gęstą, skondensowaną, lepką, ciemno brunatną ciecz o specyficznym, nęcącym nozdrza zioło-ostrym brzmieniem olfaktorycznym. Lepkość leku w tym konkretnym przypadku jest zasadniczym plusem, gdyż zwiększa jego przyczepność, co ułatwia znacząco aplikację oraz finalną efektywność płynu.

Lek stosowany miejscowo na skórę znakomicie niweluje odczyny stanu zapalnego o nieznanej etiologii oraz ułatwia i znacząco przyspiesza procesy gojenia: łagodzi obrzęki, miejscową bolesność, ułatwia ewakuację treści zapalnej w przypadku zmian bardziej powierzchownych i dojrzałych, zaś zastosowany w właściwym momencie i na konkretnych zmianach - gasi i cofa ich dalszy rozwój. Mimo wysokiej aktywności i niezaprzeczalnej skuteczności, nie jest tak agresywny i destrukcyjny w skutkach jak większość preparatów przeznaczonych do miejscowego stosowania o nieporównywalnie słabszym działaniu.

Dentosept A stosuję zarówno w celach leczniczych, jak i profilaktycznych. Stosowany punktowo  za pomocą czystego patyczka higienicznego, zaledwie w przeciągu kilku godzin likwiduje dyskomfort wynikający z obecności głębokiego stanu zapalnego mieszka włosowego. Mimo że w moim przypadku efekty na polu leczniczym wymagają cierpliwości, to jest: co najmniej 48 godzin i kilkukrotnych aplikacji, Dentosept A w odróżnieniu od wielu środków podobnego przeznaczenia, wygasza stan zapalny i rzadko kiedy prowadzi do spektakularnego, budzącego zawsze wiele emocji, uwolnienia treści zapalnej. Zmiany wchłaniają się stopniowo, sukcesywnie, w swoim tempie, co ogranicza ryzyko bliznowacenia. Dentosept A od kilku miesięcy jest czołowym elementem większości moich domowych okładów z glinek i błot, a także składnikiem... olejków myjących do oczyszczania okolic intymnych [tutaj]. Mimo że w tej formie użytkowania ograniczam się do niewielkiego stężenia, płyn fantastycznie wycisza rozchwianą, trądzikową skórę, reguluje nadmierny łojotok oraz widocznie usprawnia przebiegające symultanicznie procesy regeneracyjne.

Dentosept A może okazać się pomocnym środkiem w leczeniu skórnych zakażeń o patogenezie bakteryjno-grzybiczej, pasożytniczej, a także wywołanej przez oporne formy bakteryjne. Środek szczególnie dobre rezultaty może przynieść zmagającym się z chorobami skórnymi wywołanymi przez gronkowiec złocisty i coraz bardziej powszechny nużeniec ludzki.

Atutem jest niska cena (10 zł/25g) oraz bezproblemowa dostępność w aptekach.



SKUTKI NIEPOŻĄDANE

Uczulenie na rośliny astrowate lub inny komponent leku, miejscowe uwrażliwienie i podrażnienie skóry, możliwa reakcja fotoalergiczna.


ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

07:00

FANTASTYCZNE SERUM NAWILŻAJĄCE, KTÓRE RZECZYWIŚCIE NAWILŻA | EMINENCE STONE CROP SERUM

FANTASTYCZNE SERUM NAWILŻAJĄCE, KTÓRE RZECZYWIŚCIE NAWILŻA | EMINENCE STONE CROP SERUM

Optymalne nawilżenie, efekt zmiękczonej i zadbanej cery, lecz bez dyskomfortu, lepkości i przytłoczenia. Palców u jednej ręki jest zbyt wiele, by wskazać bez szelmowskiego uśmieszku kosmetyki, które przynoszą efekty zdolne do oceny jeszcze przed śmiercią delikwenta. Eminence ponownie zasługuje na oddane hołdy i zgarnia order za jakość i niepowtarzalne działanie. Stone Crop Serum. Dzisiejsza gwiazda.

EMINENCE STONE CROP. WPROWADZENIE.

Zaledwie kilka dni temu publicznie wyraziłam swoją ogólną niechęć, eskalującą wręcz do niewyobrażalnych rozmiarów wstrętu, wobec kiepskich produktów naturalnych, a raczej patologicznych zachowań nierzadko agresywnych w swym postępowaniu - wytwórców. Okazuje się, że w wielu przypadkach naturalne kosmetyki z ekologią mają niewiele wspólnego, zaś prosty, nieskomplikowany skład nie definiuje ich wysokiej jakości.

Eminence, to jedna z niewielu marek naturalnych, która rzeczywiście wykorzystuje drzemiący w żywej roślinności potencjał i potrafi zatrzymać go w szklanych opakowaniach, dostarczając do rąk wymagającej klienteli. Certyfikaty stanowią jedynie tło dla pasji i najwyższej staranności, która manifestuje się indywidualną, kontrolowaną oraz niezaburzającą naturalnego ekosystemu, hodowlą, przemyślanymi i efektywnymi formulacjami i określonymi oraz zawężonymi metodami dystrybucyjnymi. Nie mam problemu z przeznaczeniem większych środków i non-profitowymi działaniami marketingowymi, jeśli za ceną faktyczną stoją ludzie i ich ciężka, uczciwa praca.

Stone Crop to rodzina roślin tworzących tak zwane zielone dachy, z gatunku rozchodników. Byliny cechuje niezwykła wytrzymałość, niewymagające warunki hodowli, płytki system korzeniowy oraz bogactwo słodkiego nektaru, stanowiącego zdrowy pokarm dla owadów, szczególnie pszczół. Przepych kolorów kwiecia nie nęci szkodników, lecz jedynie cieszy oczy. Niezdefiniowane piękno rozchodników jest równie interesujące jak ich właściwości pielęgnacyjne, bowiem Stone Crop, dzięki setkom wytworzonych samodzielnie mechanizmów obronnych, zapewnia sobie w sposób niezależny wysoką przeżywalność, utrzymując prawidłową wilgotność oraz stanowiąc ochronną tarczę przeciw atakującym szkodnikom. Ma to swe potwierdzenie w niezwykle bogatym składzie chemicznym bylin, co przekłada się bezpośrednio na znakomite właściwości pielęgnacyjne, jakie można osiągnąć już przy jednostkowym zastosowaniu Stone Crop na skórę. Nic zatem dziwnego, że seria Eminence z wykorzystaniem rozchodników jest prawdziwym fenomenem na rynku amerykańskim i stanowi najpopularniejszą i zarazem najlepiej sprzedającą się serię kosmetyków naturalnych marki.

KONSYSTENCJA I WŁAŚCIWOŚCI. 

Po wyśmienitym Eight Greens Youth Serum [tutaj], byłam przekonana, że nic lepszego mojej skóry już nie spotka. Myliłam się. Serum w wersji Stone Crop jest jeszcze bardziej aksamitne, lekkie, miękkie, łagodne i rozkoszne w stosowaniu. Trzęsę się na samą myśl, że w końcu się skończy.

Konsystencja o łagodnym, oliwkowym zabarwieniu i neutralnej, ziołowo-słonej woni. Żelowa, lecz jedwabista, łagodna, jednolita, niezwykle plastyczna. Rozprowadza się bez najmniejszych przeszkód i oporu, pozostawiając schłodzoną, zadbaną i jedwabistą w dotyku cerę. Daje efekt chluśnięcia chłodną, zmineralizowaną wodą termalną, lecz efekt kojący utrzymuje się dłużej, rozpieszczając naskórek z każdą kolejną minutą. Bez tłustości, bez filmu, ale z komfortem i ogromną satysfakcją. Optycznie wygładza, pozostawiając miękkie, luksusowe wykończenie. Formuła Stone Crop jest zupełnie inna niż dotychczas stosowane przeze mnie struktury wodno-żelowe, bowiem serum pozbawione jest jakiejkolwiek lepkości i nadmiernej suchości. Nie przeciąża skóry i nie zostawia niekomfortowego wykończenia, lecz w niewyjaśniony dla mnie do tej pory sposób, rozpręża naskórek, przynosząc mu ulgę i nawodnienie. Nie mam zastrzeżeń odnośnie doznań organoleptycznych, gdybym miała skomponować własne serum pielęgnacyjne, byłoby ono jedynie kopią tego, co już wcześniej udało się stworzyć marce Eminence.

Struktura Stone Crop jest niewiele lżejsza od formuły Eight Greens Serum, pozostawia gładsze i przyjemniejsze wykończenie, przez co sprawdza się znakomicie w roli bazy pod makijaż. Może całkowicie zastąpić kremy nawilżające. Różnicą jest również przeważająca na szalę wersji Stone Crop łagodność - serum przynosi natychmiastową ulgę rozchwianej, podrażnionej i rozhisteryzowanej skórze. Świetnie łagodzi rumień oraz pobudzone, świeże przebarwienia potrądzikowe.


Serum jest wyjątkowo lekką formą pielęgnacji, za którą generalnie nie przepadam, jednak zarówno formuła Eight Greens, jak i Stone Crop, nie wysycha zupełnie, ale jednocześnie nie zostawia na skórze okropnej, zalegającej i rolującej się warstwy, przez co spełnia się w samodzielnym użytkowaniu. Konsystencja serum jest idealnie wyważona, a przez doskonałe właściwości nawadniające, naskórek chłonie terapeutyczny płyn i jednocześnie otrzymuje pewną porcję niezwykle łagodnej i niewyczuwalnej zupełnie okluzji, która nie pozwala mu tracić tej otrzymanej sowicie dawki nawilżenia. Nie potrafię być do końca obiektywna w recenzjach serum Eminence, gdyż żadne inne produkty nie przyniosły na mojej skórze tak szybkich i widocznych efektów.

Serum w przeciągu kilku dni zwalcza objawy dehydratacji skóry, to jest wycisza, relaksuje, koi i odpręża spragniony nawilżenia i troski delikatny naskórek, nie powodując jednocześnie nasilenia trądziku. Naskórek pod wpływem stosowaniu serum odzyskuje prawidłowy koloryt, jest bardziej jednolity, zwarty i jędrny w dotyku. Już podczas jednorazowej aplikacji Stone Crop czuć jak pod opuszkami mięknie spierzchnięta kołderka warstwy rogowej, zaś kilkudniowe stosowanie serum skutecznie pacyfikuje miejscowo podrażnione obszary, przesuszone rejony oraz reguluje nadmierne przetłuszczanie się skóry, spowodowane ciągłymi skrajnościami i brakiem właściwych działań. W dużym skrócie: serum działa jak lekarstwo, przywracając niezmącony spokój po wieloletnich kuracjach dermatologicznych.

Stone Crop jest preparatem aktywnym, którym moja cera bardzo szybko się przejada: wymaga przejściowego stosowania, raz krótszych, raz zdecydowanie dłuższych przerw. Nieprzerywane stosowanie żelowej konsystencji powoduje w moim przypadku nadmierne rozpulchnienie naskórka i sprzyja w dłuższej perspektywie zaognieniu problemów skórnych.

Podoba mi się to, ze serum jest niewymagające, łatwe i pełne w użytkowaniu, to jest nie rozbudowuje na siłę pielęgnacji - stanowi ono moje jedyne źródło nawilżenia i nie wymaga wprowadzenia dodatkowych działań. Stone Crop swoją lekką formułą i doskonałymi właściwościami nawadniającymi sprzyja uproszczeniom w  pielęgnacji.

Kosmetyk ma za główne zadanie, prócz nawodnienia i ukojenia, redukować hiperpigmentację. I cóż, na tym polu efekty są powolne lub żadne. Serum przez swoje doskonałe walory pielęgnacyjne rzeczywiście wspomaga wyrównanie kolorytu cery (na przykład redukuje z dużą skutecznością odbarwienia pokwasowe/poretinoinowe, przebarwienia naczyniowe), jednak jest nieskuteczne w zetknięciu z przebarwieniami utrwalonymi. Nie mam mu tego za złe, jednak w tym przypadku obietnice producenta nie zostają spełnione. 

SKUTKI NIEPOŻĄDANE. 

Komedogenność i aknegenność są niezwykle indywidualną kwestią, jednak serum stosowane w czasie realnego stosowania, skutecznie wyciszało problemy skórne, ułatwiało ich gojenie, poprawiało regenerację naskórka, zmniejszało widocznie ryzyko powstawania blizn zanikowych oraz hamowało toksyczne reakcje niepożądane przeprowadzanych symultanicznie kuracji dermatologicznych. Nie mniej, jak każdy produkt, Stone Crop może wręcz zaostrzać problemy skórne, jeśli jest stosowane ponad realne zapotrzebowanie naskórka, co miało miejsce i na mojej skórze, objawiając się głównie wzmożonym łojotokiem, drobnymi pęcherzykami na wysokości mieszków włosowych i nieestetycznym powiększeniem porów.

Serum może okazać się za lekkie dla skóry skrajnie odwodnionej, suchej oraz atopowej. Lekka konsystencja serum i bogactwo naturalnych składników może okazać się także zagrożeniem dla skóry uszkodzonej i alergicznej. Wprowadzenie serum w na tych konkretnych typach cery będzie prawdopodobnie wymagać rozbudowania pielęgnacji. 

GRUPA DOCELOWA. 

Skóry odwodnione i szybko odwadniające się z tendencją do trądziku i łojotoku wywołanego.

INCI: Organic Phytonutrient Blend™ [Stone Crop Juice*, Aloe Juice*, Lemon Peel Extract*, Bearberry Extract*, Jasmine Flower Extract*, Lavender Flower Extract*, Calendula Flower Extract*, Rice Extract*, Green Tea Leaf Extract*, Rosemary Leaf Extract*, Soybean Germ Extract*, Chlorophyll* And Vegetable Glycerin*], Tara Tree Gum, Vegetable Glycerin, Stone Crop Extract*, Propanediol (from Corn), Mallow Extract, Peppermint Extract, Primula Veris Extract, Alchemilla Vulgaris Extract, Veronica Officinalis Extract, Melissa Officinalis Extract, Achillea Millefolium Extract, Vegetable Glycerin*, Provitamin B5, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Xanthan Gum, Lactic Acid, Rosemary Extract, Thyme Extract, Sage Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Chlorophyll, Biocomplex2™ [Acai*, Lemon*, Barbados Cherry*, Indian Gooseberry*, Baobab*, Camu Camu*, Carrot*, Coconut Water*, Goji Berry*, Tapioca Starch (from Cassava Root)*, Alpha Lipoic Acid And Coenzyme Q10]. *Certified Organic Ingredient **Biodynamic® Ingredients From Controlled Demeter Production

Cena: 120-180 zł / 30ml
Wydajność: znakomita, co najmniej 4-6 miesięcy codziennie użytkowania
Wygodny i sprawny aplikator dozujący, masywne i grube, ciemne szkło. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

07:00

EFFACLAR DUO (+) CZY LECZY TRĄDZIK? JAK DZIAŁA?

EFFACLAR DUO (+) CZY LECZY TRĄDZIK? JAK DZIAŁA?
la roche posay effaclar duo na trądzik rozszerzone pory zaskórniki jak usunąć wągry effaclar na pryszcze czy działa skutki uboczne

Effaclar Duo (+) to jeden z najsłynniejszych, legendarnych wręcz, środków dedykowanych na trądzik, nierzadko będący środkiem pierwszego rzutu w leczeniu. Na czym bazuje? Jak działa? Jakie ma skutki niepożądane? O tym wszystkim przeczytasz w dzisiejszym artykule. 

EFFACLAR DUO (+). WPROWADZENIE.

Nie będę kryć mojego pejoratywnego nastawienia do serii przeciwtrądzikowej Effaclar. La Roche-Posay proponuje cerom problematycznym oklepany, agresywny i w dłuższej perspektywie nieskuteczny model walki z trądzikiem, który w wielu przypadkach klinicznych prowadzi jedynie do istotnego nasilenia objawów skórnych. Nie mniej, okazałabym bezwzględną niegodziwość, nie uznając preparatu Effaclar Duo (+) za interesujący dermokosmetyk w ofercie koncernu. Stosowanie produktu może przynieść rzeczywiste efekty terapeutyczne, pod warunkiem odpowiedniego stosowania na konkretnych grupach docelowych.

Krążące przez jakiś czas myśli skłoniły mnie do podjęcia konkretnych kroków, to jest zorganizowania ankiety badawczej na moim profilu Instagram [tutaj], mającej na celu wyklarowanie grupy celowanej. Okazało się, że Wasze niezależne głosy potwierdziły moje wcześniejsze przypuszczenia, a po dogłębnej analizie wyników, uzurpowałam sobie prawo do skonstruowania bardziej odważnej opinii w kontekście środka Effaclar Duo (+). W tym miejscu chciałabym serdecznie Wam podziękować za tak liczebny odzew (w ankiecie wzięły udział dokładnie 632 osoby,  co uważam za ogromny sukces przy tak małym koncie społecznościowym) i jednocześnie zachęcić do aktywnego i niezależnego udziału w dalszych działaniach. Twój głos ma ogromne znaczenie i stanowi miarodajne narzędzie naukowe.

Problem trądziku dotyczy większości młodej populacji (coraz częściej i dojrzałej). Dopuszczę się do wypowiedzenia odważnych, jak na mój zachowawczy język, słów: zmiany skórne powszednieją i w niedalekiej przyszłości prawdopodobnie niemal każdy z nas będzie miał w swoim życiorysie choć jeden epizod dermatologiczny. Dużym atutem przeprowadzonej przeze mnie ankiety była specjalistyczna grupa odbiorców, bowiem 95% osób zdeklarowało obecność trądziku. Popchnęło mnie to do opracowania rzetelnej i merytorycznej recenzji jednego z najpopularniejszych środków, który może w niektórych przypadkach okazać się szkodliwy i generować dodatkowe problemy skórne. Effaclar Duo (+). Bohater dzisiejszego artykułu. 

CO ZAWIERA? JAK DZIAŁA?

Effaclar Duo (+) to preparat o formule żelowego-kremu, mający niezwykle trudne zadanie, bowiem według producenta ma on niwelować, co należy podkreślić: uporczywe niedoskonałości (czyli trudne i oporne na inne leczenie dermatologiczne), zapobiegać i likwidować problem zaczopowanych gruczołów łojowych, wybielać przebarwienia potrądzikowe oraz zapobiegać nawrotom trądziku w bardzo krótkim czasie. Według producenta problem trądziku można całkowicie zniwelować po miesiącu stosowania preparatu Effaclar i na podstawie miesięcznych obserwacji obejmujących testy kliniczne stwierdzić brak nawrotu choroby. Jeszcze bardziej interesujące jest to, że producent opiera swoje odważne obietnice na podstawie badań kosmetokliniczych i testów instrumentalnych na nędznej pod względem ilości, grupie badanych, liczącej maksymalnie 43 osoby. Ja mam ogromne trudności ze skonstruowaniem konkretnych i pewnych wniosków dotyczących skuteczności działania preparatu Effaclar Duo (+) na podstawie własnych, ponad rocznych doświadczeń, setek udzielonych porad i wyników ankiety, w której wzięło udział ponad 600 osób.

Wysoką skuteczność miesięcznej terapii potwierdzają pozostawiające pole do dyskusji przeprowadzone przez producenta badania oraz już pod tym względem ciekawszy skład preparatu, który zawiera rzeczywiście interesujący kompleks składników aktywnych, działających w sposób wielokierunkowy, to jest: przeciwzapalny (witamina B3, inaczej niacynamid), pobudzający regenerację (kwas lipohydroksylowy, związki cermaidowe, związki cynku, mannoza, alfa-fitoproteina), kojący (witamina B3, związki cynku, ceramidy), mikrozłuszczający (kwas lipohydroksylowy), absorbujący nadmiar sebum (witamina B3, kwas lipohydroksylowy, związki cynku), zapobiegający przerostom drożdżakowym (pirokton olaminy) oraz antyoksydacyjny (niacynamid). Jest to zatem preparat, który pod względem zawartych składników, mógłby sprawdzić się nie tylko na skórze trądzikowej, lecz również dojrzałej borykającej się z objawami starzenia się skóry.

Podane wartości zawarte w wykresie stanowią procent odpowiedzi twierdzących. 
Pytanie 1: Czy kiedykolwiek stosowałeś Effaclar Duo (+) z linii przeciwtrądzikowej La Roche-Posay Effaclar?
Pytanie 2: Czy jesteś lub byłeś zadowolony z osiągniętych rezultatów terapii? 
Pytanie 3: Czy kremy przyniosły efekty terapeutyczne zgodne z obietnicami producenta, to jest: redukcja łojotoku, redukcja zmian trądzikowych, zmniejszenie oraz oczyszczenie porów, usunięcie przebarwień potrądzikowych?
Pytanie 4: Czy w trakcie lub w po zakończeniu kuracji środkiem Effaclar Duo (+) pojawiły się reakcje toksyczne, to jest: podrażnienie skóry, świąd, zaczerwienienie, wysuszenie, nasilenie postaci trądziku, wzmożone przetłuszczanie skóry?
Pytanie 5: Czy polecisz stosowanie Effaclar Duo (+) swojemu najlepszemu przyjacielowi?

Effaclar Duo (+) bazuje na niskocząsteczkowym kwasie salicylowym (0.5%) oraz lipofilnej postaci kwasu w formie lipohydroksykwasu w stężeniu 0.3%. Formuła preparatu i zastosowane stężenie wiodących substancji aktywnych wymaga częstego stosowania preparatu oraz gwarantuje efekt stopniowego mikrozłuszczania, czyli nie usuwa efektywnie silnych zrogowaceń, nie normuje patologicznego rogowacenia skóry oraz nie niweluje trądziku będącego wynikiem ogólnego zanieczyszczenia skóry spowodowanego narastaniem martwych komórek naskórka. Ze względu na właściwości i unikalną formułę, Effaclar nie jest właściwym preparatem dla osób ze skórą odwadniającą się, wysuszoną lub szybko tracącą wilgoć, potwierdzają to również wyniki przeprowadzonej przeze mnie ankiety, bowiem 92% osób niezadowolonych z działania Effaclar Duo (+) miało problem z prawidłowym nawodnieniem skóry. Podstawowym błędem producenta jest zatem nieokreślenie konkretnej grupy docelowej, bowiem produkt może przynieść fantastyczne efekty terapeutyczne na skórze z wczesnym stadium trądziku ze zdecydowanymi znamionami skóry tłustej, nie borykającej się z przesuszeniami oraz wywołanymi przez nie łojotokiem egzogennym.

Effaclar Duo (+) ma postać lekkiego kremu o żelowym, lekko silikonowym poślizgu. Sprawnie, bez większych trudności rozprowadza się. W przeciągu kilku sekund wchłania się niemalże zupełnie, pozostawiając na skórze specyficzny, lecz komfortowy film, który może rzeczywiście sprawdzać się w roli bazy pod makijaż - optycznie wygładza naskórek i w przyjemny sposób wypełnia nierówności. Pozostawia za sobą łagodny, kwiecisty, apteczny, dla mnie zdecydowanie za długo utrzymujący się, zapach. Woń niejednokrotnie przytłaczała mnie swoją obecnością i utrudniała przeprowadzenie dłuższych i bardziej miarodajnych testów. Lejąca formuła przeświadcza o kiepskiej wydajności produktu - jedna, licząca 40 ml leczniczej zawartości tubka, wystarcza na około półtora miesięczną kurację przy stosowaniu stosunkowo niewielkiej ilości Effaclar Duo (+). Ze względu na szybko wysychającą formułę i jej specyficzne napinające właściwości, preparat przy dłuższym i częstym stosowaniu może doprowadzić do wysuszenia skóry (45% osób zdeklarowało wysuszenie skóry podczas stosowania preparatu Effaclar). Dermokosmetyk nie wymaga wyjątkowych właściwości sensorycznych, pod względem użytkowym jest prosty w obsłudze.

la roche posay effaclar duo na trądzik rozszerzone pory zaskórniki jak usunąć wągry effaclar na pryszcze czy działa skutki uboczne

Jeśli chodzi o moje indywidualne efekty, nie jestem z nich zadowolona. Po pierwsze: całkowita redukcja trądziku i brak nawrotów w przeciągu jednego miesiąca to niebezpieczna dla społeczeństwa mitomania. Po drugie: moja cera jest z gatunku tych wysuszających się, potwornie rogowaciejących i nieznoszących rozbudowywania pielęgnacji, co moim zdaniem jest podstawowym przeciwwskazaniem do stosowaniu Effaclar Duo (+). Po trzecie: nie posiadam typowej skóry tłustej, a dermokosmetyk moim zdaniem właśnie tutaj ma największe pole do popisu, ponieważ redukuje następstwa łojotoku, z którym nie mam problemu, jeśli moja cera jest właściwie nawodniona. Z wrażeń organoleptycznych, mimo stosunkowo lekkiej formuły preparatu, była ona dla mnie aż nadto wyczuwalna i jednocześnie drażniąca, co mogłam obserwować z przesadną ostentacją po kilku godzinach od aplikacji dermkosmetyku. Podczas regularnego stosowania Effaclar Duo (+) pojawiły się u mnie klasyczne objawy dehydratacji i rozdrażnienia skóry, to jest wzmożone przetłuszczanie skóry, patologiczne rogowacenie, szarzejący koloryt, nadmierne zanieczyszczanie się naskórka, podrażnienia i ogólna chwiejność skóry, doprowadziło to zatem w dalszej konsekwencji do nasilenia objawów trądziku aniżeli jego likwidacji.

Ponoć preparat wykazuje działanie normalizacyjne i dba również o prawidłowe nawilżenie skóry, którego utrzymywanie na właściwym poziomie oczywiście jest ważne dla każdego typu cery, jednak ani struktura, ani zawarte składniki w Effaclar Duo (+) składniki tego nie czynią, działają wręcz zupełnie odwrotnie. Co więcej, nie wyobrażam sobie stosować tak aktywnego i agresywnego preparatu po oczyszczeniu skóry polecanym przez producenta żelem z tej samej linii przeciwtrądzikowej, nawet na skórze, która nie napotyka na swej drodze pielęgnacyjnej tak ogromnych problemów z nawodnieniem skóry jak ja.

Pragnę jednak być zupełnie obiektywna w dzisiejszej recenzji, zatem odniosę się do efektów klinicznych, które są możliwe do uzyskania na skórze tłustej. Tłustej, to znaczy nie mającej problemu z wysuszeniem i stopniowo przetłuszczającej się. Piszę o tym i będę pisać coraz częściej, gdyż ankieta wykazała niepokojący problem, jakim jest ogólna niewiedza i trudności z określeniem własnej skóry. Termin cery tłustej był utożsamiany nagminnie z cerą patologicznie łojotokową na skutek wysuszenia, a klinicznie jest to stan zupełnie odmienny i wymagający całkowicie odmiennego postępowania.

Ściągająca, izolująca warstwa produktu jest czymś pożądanym na takim typie cery, zaś składniki aktywne zawarte w Effaclar Duo (+) skutecznie hamują postępowe przetłuszczanie się naskórka, któremu tego typu działanie absorbujące, sprzyja. Lekka warstwa okluzji i składniki wiążące wodę mogą zapewniać niewielkie, ale jednak pewne nawilżenie, szczególnie, gdy skórze nie brakuje naturalnej okluzji w postaci łoju (samo odtłuszczenie skóry zapobiegnie już odwadnianiu się głębszych warstw skóry). Dzięki redukcji nadmiernego przetłuszczania się cery, rzeczywiście możliwa jest regulacja cery, to jest poprawa kolorytu naskórka, zmniejszenie widoczności porów, ograniczona ilość zaskórników oraz znaczna redukcja występujących zmian zapalnych. Składniki aktywne przy dłuższym stosowaniu mogą również rozjaśniać aktywne na skórze przebarwienia nieutrwalone, a sama struktura kremu służyć zarówno za preparat specjalistyczny, jak i pielęgnacyjny (w tym w roli bazy pod makijaż). Cera może wyglądać zdrowo, promiennie i świeżo, a Effaclar Duo (+) działać przeciwtrądzikowo. Ważne jest to, by preparat działał normalizacyjnie i nie wymuszał działań dodatkowych, czyli hamował średnio nasilony łojotok. Wiek nie ma większego znaczenia.

Należy pamiętać, że nie jest to z pewnością preparat skierowany do bardziej zaognionych, rogowaceniowych i skomplikowanych form trądziku, którym towarzyszy labilność naskórka, prawdopodobnie okaże się wówczas nieskuteczny lub nawet szkodliwy. Nie stawiałabym preparatowi oderwanych od rzeczywistości wymogów, według mnie zasługuje on na miano preparatu regulującego przy naprawdę znikomych problemach skórnych. Potwierdzają to również wyniki ankiety - mimo że 41% ankietowanych było zadowolonych ze stosowania Effaclar Duo (+), po sprecyzowaniu jego domniemanego działania, okazało się, że jedynie 24% badanych zauważyło część efektów deklarowanych przez producenta La Roche-Posay.

JAK UŻYWAĆ?

Rozsądek jest złotą radą w stosowaniu Effaclar Duo (+), bowiem jego częstotliwość stosowania będzie współmierna do nasilenia problemów skórnych oraz tendencją do odwodnienia.

Ze względu na strukturę kremu i mechanizm działania, tak jak już wyżej napisałam, jest on przeznaczony do regularnego i częstego stosowania, co może przynieść faktyczne efekty terapeutyczne na cerach nie mających żadnych problemów z odwodnieniem skóry, a jeśli już to odwodnieniem głębszym spowodowanym nadmierną ilością sebum. W takim przypadku Effaclar Duo (+) może dobrze znormalizować skórę poprzez zmniejszenie ilości sebum oraz dostarczenie składników wiążących wodę w naskórku. Może znaleźć zastosowanie nie tyle co w pielęgnacji skóry trądzikowej, a tłustej, mającej pewną skłonność do jego powstawania (według ankietowanych na takich też cerach przyniósł najlepsze efekty, gwarantując najwyższą, 84% skuteczność).

Nie mniej, preparat może okazać się dobrym preparatem normalizującym do przejściowego stosowania (na przykład co kilka dni) w celu łagodnej regulacji skóry lub stanowić część strategii walki z trądzikiem zaskórnikowym (na przykład w połączeniu z metodami mechanicznymi lub intensywniej działającymi metodami chemicznymi, na przykład peelingi pochodnymi witaminy A lub kwasami).

Na mojej skórze, bez względu na pielęgnację i przeprowadzane sprawnie modyfikacje, środek Effaclar Duo (+) przyniósł więcej szkód niźli pożytku, aczkolwiek nie jestem celowaną grupą do stosowania preparatu, poza tym uważam, że istnieją znacznie bardziej skuteczne, tańsze i bezpieczne w stosowaniu preparaty. 

la roche posay effaclar duo na trądzik rozszerzone pory zaskórniki jak usunąć wągry effaclar na pryszcze czy działa skutki uboczne

SKUTKI NIEPOŻĄDANE I ODCZYNY TOKSYCZNE.

Mimo że producent zapewnia o hipoalergiczności i delikatności preparatu, ponad 45% ankietowanych podczas stosowania lub też po zakończeniu terapii środkiem Effaclar Duo (+) zauważyło takie objawy jak wysuszenie, podrażnienie, wzmożone przetłuszczanie się skóry, zaczerwienienie, tkliwość oraz ogólną chwiejność skóry. Z pewnością agresywna, drażniąca i wysychająca formuła, a także mnogość substancji aktywnych i zapach kremu, nie jest najlepszym wyborem dla cery wrażliwej i może sprzyjać rozregulowaniu skóry. 

GRUPA DOCELOWA. 

Skóra tłusta, z postępowym, progresywnym, ale nie napadowym łojotokiem i jego objawami (rozszerzone pory, skłonność do głębiej ropiejących zmian, zaskórniki głównie otwarte, szarzejący koloryt), przy bardziej zaognionych i pogłębionych problemach skórnych preparat prawdopodobnie nie przyniesie efektów terapeutycznych. Ewentualny element rozbudowanej pielęgnacji skóry trądzikowej (terapii skojarzonej), szczególnie w celu potrzymania efektów poprzednio przeprowadzonych kuracji dermatologicznych lub redukcji naturalnego łojotoku i jego toksycznych następstw (to jest głównie zaskórników otwartych oraz głębiej ropiejących zmian). Dermokosmetyk z dużą dozą prawdopodobieństwa nie przyniesie efektów terapeutycznych lub okaże się toksyczny, stosowany na skórach szybko odwadniających się, przesuszonych i rozregulowanych, których podłoże problemów skórnych wynika głównie z nasilonej hiperkeratynizacji naskórka.

Effaclar Duo (+) nie powinien być stosowany u osób, które mają problem z nawodnieniem naskórka (zarówno przejściowym, jak i permanentnym) - postawioną tezę potwierdzają moje osobiste, trwające ponad 12 miesięcy testy, setki przeprowadzonych przeze mnie konsultacji, tysiące pojawiających się komentarzy i ponad 600 osobowa grupa kliniczna, biorąca udział w celowanej ankiecie badawczej. Preparat jest drażniący, ma słabe właściwości powlekające oraz nieefektywne działanie złuszczające, przez co może sprzyjać ogólnemu zaognieniu naskórka nawet przy jednostkowym stosowaniu.

40-70 zł w zależności od miejsca zakupu/ 40 ml
Miękka tuba ze zwężającym się aplikatorem, umożliwiającym sprawną aplikację preparatu we właściwej ilości. 

INCI: Aqua/Water, Glycerin, Dimethicone, Isocetyl Stereate, Niacynamide, Isopropyl Lauroyl Sarcosinate, Silica, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Methyl Methacrylate crosspolymer, Potassium Cetyl Phosphate, Sorbitan Oleate, Zinc PCA, Glyceryl Stereate SE, Isohexadecane, Sodium Hydroxide, Myristyl Myristate, 2-Olemido-1,3-Octadecanediol, Aluminium Starch, Octenylsuccinate, Mannose, Poloxamer 338, Disodium EDTA, Capryloyl Salicyd Acid, Caprylyl Glycol, Vitreoscilla Ferment, Xanthan Gum, Polysorbate 80, Acrylamide/Sodium Acyloyldimethyltaurate Copolymer, Salicylid Acid, Piroctone Olamine, Parfum/Fragnance. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło, 
Ewa