Popularne posty

15:50

Annabelle Minerals | Matujący podkład mineralny

Annabelle Minerals | Matujący podkład mineralny
Jedna z najpopularniejszych... o ile nie najpopularniejsza formuła mineralna w Polsce. Posiada tyle samo oddanych, wiernych fanów, co zawiedzionych użytkowników. Zgodnie z moim założeniem, dzisiaj pojawia się obszerna recenzja mineralnego, matującego pyłku od Annabelle Minerals wzbogacona dodatkowo o krótkie filmiki, obrazujące efekt jaki można otrzymać słynnymi Annabellkami. 

16:15

RODZAJE I WŁAŚCIWOŚCI GLINEK KOSMETYCZNYCH

RODZAJE I WŁAŚCIWOŚCI GLINEK KOSMETYCZNYCH

Tak zupełnie szczerze, nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez glinek. Brak regularności, jest równy linii pochyłej i nieustannej tendencji spadkowej stanu mojej cery. Regularnie wykonywane okłady doskonale regulują mój problematyczny naskórek, usuwają efektywnie rogowacenia, z którymi mam niemały problem, zwłaszcza podczas kuracji złuszczających, zapobiegają rozwojowi zaskórników, absorbują nadmiar sebum, w skrócie: ograniczają i łagodzą trądzik, a dodatkowo ładnie napinają skórę. To niezbędny element pielęgnacji, którego nie pomijam już od kilku lat. 

16:21

SUBSTANCJE WIĄŻĄCE WODĘ | KIEDY NAWILŻAJĄ, A KIEDY WYCIĄGAJĄ WILGOĆ Z NASKÓRKA?

SUBSTANCJE WIĄŻĄCE WODĘ | KIEDY NAWILŻAJĄ, A KIEDY WYCIĄGAJĄ WILGOĆ Z NASKÓRKA?


Zagłębiając się w tematy poświęcone nawilżeniu, wiele osób może mieć pewien mętlik w głowie i spore trudności w zastosowaniu teorii... w praktyce. Jedną z nich, z pewnością, są substancje wiążące wodę (zwane humektantami), bowiem działają w zupełnie inny sposób na odmiennych typach cery, schematach pielęgnacji oraz przede wszystkim trudno jest wyczuć ten odpowiedni moment, aby ich użyć bez narażania się na wzmożone odwodnienie.

13:30

Annabelle Minerals | Rozświetlający podkład mineralny

Annabelle Minerals | Rozświetlający podkład mineralny
W szerokiej ofercie Annabelle Minerals, niezmiennie od kilku lat, figurują trzy, zupełnie odmienne formuły podkładów mineralnych, które zapewniają inne wykończenie oraz różny stopień krycia: kryjąca, ciesząca się najlepszą sprzedażą matująca oraz w moim odczuciu niedoceniana, a najbardziej uniwersalna: rozświetlająca. To jej chcę poświęcić dłuższą chwilę. 

05:00

Skoncentrowany, naturalny krem pod oczy dla wymagającej skóry | Lush Botanicals, Stardust Eye Serum

Skoncentrowany, naturalny krem pod oczy dla wymagającej skóry | Lush Botanicals, Stardust Eye Serum
Okolice oczu mogą zacząć bardzo szybko i wyjątkowo niedelikatnie zdradzać wiek. Ich pielęgnacja jest przy tym trudna i kosztowna - kosmetyki muszą działać i przynosić oczekiwane rezultaty, ale jednocześnie być delikatne dla oczu. Ze względu na wciąż rosnące zapotrzebowanie na dobre kosmetyki, zdecydowałam się przetestować Stardust Eye Serum od Lush Botanicals. Krem stosuje również regularnie moja mama, przed 50 rokiem życia - gdzie obszar pod oczami ulega już wzmożonym procesom starzenia. Okolice przebarwiają się, tracą elastyczność, są mniej świetliste. 

Dobry kosmetyk do pielęgnacji oczu jest na miarę złota. Osoba poszukująca kremu, pewna związanych z nim oczekiwań, ma zdecydowanie wyższe wymogi a wraz z nimi deklaruje i wyższą kwotę, którą jest w stanie przeznaczyć za produkt, który faktycznie działa. Kosmetyki skuteczne, zwłaszcza do pielęgnacji tak delikatnych okolic, nie są tanie - muszą zawierać określoną ilość substancji aktywnych (bardzo często ze względu na rejon, niższą niż w tradycyjnych kosmetykach przeznaczonych do pielęgnacji twarzy), odpowiednie zestawienie substancji aktywnych oraz właściwą bazę, która zapewni penetrację skóry i przyniesie oczekiwane rezultaty. Kosmetyki naturalne nie zawsze są najlepszym wyborem, ale jestem na tak, jeżeli są prawidłowo sformułowane, by efektywnie działać. 


Kremy pod oczy zabezpieczają skórę przed wysuszeniem, mogą ją nieznacznie wygładzić, ujędrnić, odżywić, rozświetlić, ale nie usuną głębokich zmarszczek oraz nie naprawią wszystkich zaniedbań skumulowanych przez lata. Oczywiście, już samo to, może poprawić widocznie kondycję skóry, ale nie przyniesie spektakularnych efektów - do skóry wymagającej porządnej regeneracji, odżywienia, rewitalizacji, skierowane są zabiegi medycyny estetycznej, których działanie można wzmocnić i przedłużyć stosowanymi dobrej jakości kosmetykami pielęgnacyjnymi. Dobre kosmetyki są potrzebne, ale na pewnym etapie nie należy łudzić się, że są w stanie zmienić wszystko. 

Stardust Eye Serum Lush Botanicals spełnia większość podstawowych i bardziej wymagających oczekiwań (komfort stosowania, współpracująca konsystencja, bezpieczeństwo dla oczu), jednak najważniejszym kryterium, które zostało spełnione na dojrzałej, wymagającej już skórze to jego udowodniona skuteczność. Produkt musi działać, inaczej nie widzę większego sensu polecania odrębnego, kolejnego produktu do pielęgnacji.

TREŚCIWA, ACZ DELIKATNA... 

Konsystencja kremów pod oczy musi idealnie współpracować ze skórą, powinna zapewniać jak najlepsze efekty odżywienia i jednocześnie nie powlekać nadmiernie skóry, aby nie działać w zupełnie przeciwną stronę i nie sprzyjać zbędnemu, szkodliwemu naciąganiu naskórka i odwadnianiu głębszych warstw. Ważnym aspektem, szczególnie dla kobiet wykonujących makijaż, jest również dobra współpraca z innymi kosmetykami - kremy pod oczy powinny dobrze zgrywać się z makijażem, nie powodować jego rozwarstwiania się, zapobiegać nadmiernej pudrowości i wysuszeniu oraz znacząco przedłużać trwałość makijażu. 

Stardust Eye Serum ma bardzo ciekawą, skoncentrowaną konsystencję. Nie jest on zbyt lekki, ale też aż nadto tłusty. Podobnie jak recenzowany już wcześniej In the air (pełną recenzję znajdziesz tutaj>) podczas rozprowadzania smuży i mimo zastosowania małej ilości produktu, podczas ogrzewania go w opuszkach palców, niepostrzeżenie przybywa go coraz więcej. Jest bardzo skoncentrowany i odczuwalnie cięższy, bardziej okluzyjny, zabezpieczający, odżywczy, choć jednocześnie bardzo przyjemny w stosowaniu. Nie można w nim wyczuć przepływającego oleju, mimo skoncentrowanej formuły, nie ma konsystencji masła, ani zawiesiny, nic się nie wytrąca i nie rozdziela. Formuła jest stabilna i spójna.

Mimo odżywczej konsystencji, nie tłuści skóry. Dobrze się wchłania, choć całkowicie nie wysycha. Konsystencja Stardust, powinna zostać złotym standardem porządnych kremów pod oczy dla wymagającej skóry. Spełnia większość wymogów. 

Nie wchłania się zupełnie, ale i nie tłuści skóry (co tylko wzmaga potliwość i sprzyja powstawaniu prosaków), co jest dużym atutem, szczególnie przy skórze z większym zapotrzebowaniem na okluzję, zapewniając ochronną, ale bardzo przyjemną warstewkę. Nie ściąga skóry, co czynią zbyt lekkie produkty. Podobnie jak krem do twarzy marki Lush Botanicals, wymaga uprzedniego ogrzania, a następnie delikatnego wklepania od zewnętrznego kącika, do wewnętrznego, malutkim paluszkiem, łagodnie oklepującymi ruchami. Co ważne, jak sama nazwa wskazuje - krem zachowuje się dosłownie jak odżywcze serum i wystarczy niewielka ilość aplikowanego produktu - jednorazowo około 1/3 pompki.


Konsystencja nie ma tendencji do migracji, jeżeli współgra z rzeczywistym zapotrzebowaniem na okluzję. Krem znacznie lepiej spisuje się na skórze już bardziej wymagającej, dojrzałej, ze sprecyzowanymi wymaganiami. Bardzo ładnie wtapia się, ale jednocześnie przynosi komfort i nawilżenie, które nie jest krótkotrwałe i trwa znacznie dłużej niż do następnego mycia. 

Krem nie migruje do oczu i nie powoduje ich pieczenia oraz łzawienia. Radzę jednak unikać stosowania kremu w za dużej ilości oraz na skórze niewymagającej takiej ilości okluzji, bowiem może drażnić spojówki, gdy dostanie się do oka. Problem nie istnieje na skórze dojrzałej - najbardziej polecanej grupie docelowej. 

Eye Serum jest dosyć gęsty, ale równocześnie lekki w swej strukturze, jedwabisty i aksamitny podczas rozprowadzania. Przypomina puszysty, kremowy, śmietankowy krem (ubity serek mascarpone). Nie jest lekki jak pianka, ale dokładnie takie uczucie towarzyszy mi podczas jego rozprowadzania. Podczas wklepywania, daje natychmiastowe uczucie ukojenia i zmiękczenia, a skóra zyskuje ładny, zdrowy koloryt.

Niesamowite jest to, że ma spory potencjał zabezpieczający i odżywczy, ale nie ma tłustej, kłopotliwej konsystencji. Bardzo dobra współpraca ze skórą i świetne właściwości pielęgnujące!

Krem tuż po aplikacji nie lepi się, nie klei, nie jest mocno wilgotny i podatny na ścieranie, ale również nie zastyga. Stopniowo, w ciągu dnia wchłania się, dając odczuwalne nawilżenie i niezbędne natłuszczenie. Bardzo dobrze współpracuje z bardziej odwodnioną skórą, więc mogę go polecić osobom, które faktycznie potrzebują okluzji i szukają czegoś bardziej... skondensowanego.

WKLEPUJ, OKLEPUJ, OD ZEWNĘTRZNEGO DO WEWNĘTRZNEGO KĄCIKA

Aplikowany tradycyjnie, od zewnętrznego, do wewnętrznego kącika oklepującymi ruchami malutkiego paluszka. Moja skóra mimo przemęczenia, okazjonalnego przesuszenia i braku prawidłowej ilości snu nie jest aż tak problematyczna (a na pewno nie tak, jak sobie to wyobrażałam), ale już jednorazowe zaaplikowanie kremu przynosi odczuwalną ulgę.

Bardzo podoba mi się to, że Eye Serum, aplikowany na porządnie podrażnioną skórę nie powoduje pieczenia, co zdarza się aż zbyt często przy naturalnych produktach i staje się dużym problemem, szczególnie w pielęgnacji okolic oczu. Krem moją skórę natychmiast koi, nawilża, zmiękcza i uspokaja. Sprawdza się lepiej niż niejeden opatrunkowy krem. Nie wysycha nadmiernie, ale nie jest też tłusty. 

Serum sprawdza się również jako całonocna maseczka. Skóra jest odżywiona, miękka, bardzo ładnie napięta. 

Ze względu na moje okolice oczu, kosmetyku nie używam codziennie, z tego też powodu podarowałam go mojej mamie, która jest bardzo zadowolona z jego działania i to na jej wrażeniach buduję końcową opinię.

KREM POD OCZY, KTÓRY DZIAŁA! 

Na pewno krem bardzo dobrze zabezpiecza skórę. Obszar oczu mojej mamy ostatnio stał się dość problematyczny, coraz częściej skóra łuszczyła się, piekła, była zaczerwieniona, a kosmetyki o zbyt lekkiej konsystencji nasilały ten stan. Zmarszczki w ostatnim czasie uległy także większemu zagłębieniu i zaostrzeniu, a chwiejna pogoda dodatkowo nasilała ten stan. Mama nie ma problemów z zasinieniami, workami (bardziej opadającą powieką, ale tutaj pożądane efekty zagwarantuje jedynie plastyczne modelowanie powieki, a nie kremy), ale często skarży się na szczypanie powiek i niekontrolowanie je pociera, dlatego obawiałam się włączenia produktu Lush Botanicals do jej pielęgnacji, znając swoje pierwsze wrażenia z jego stosowania (krem przy pierwszym użytkowaniu miał jak dla mnie zbyt bogatą konsystencję i delikatnie podrażnił mi powieki oraz migrował do oczu).


Potwierdzamy - efekty stosowania Stardust nie mają działania doraźnego, skóra pod oczami ulega sukcesywnej poprawie. 


Skóra okolic oczu znacząco się uspokoiła, na tyle, że zdarzały się dni, w których moja mama zapominała o posmarowaniu się czymkolwiek i nie musiała narzekać na nagłe wysuszenie w trakcie pracy w warunkach niesprzyjających utrzymaniu prawidłowego nawilżenia. Do pewnego czasu było to niemożliwe i co jakiś czas zwoziłam jej masę produktów pielęgnacyjnych, które zużywała na bieżąco. Po włączeniu produktów Lush Botanicals, cera mojej mamy zdecydowanie uległa poprawie, szczególnie pod względem nawodnienia, szczególnie dotyczy to rejonu pod oczami, który wcześniej sprawiał sporo problemów. Zebranie wywiadu od mojej mamy nie jest proste, ale różnice są dostrzegalne gołym okiem, i co najważniejsze - sama je widzi. W większości produktów nie zauważa zbyt dużej różnicy, a tutaj nie musiałam szczególnie ciągnąć jej za język, aby uzyskać jakiekolwiek informacje.

Naskórek jest zdecydowanie bardziej sprężysty, miły i gładki w dotyku. Nie liczyłam na wygładzenie zmarszczek (bo od tego jest medycyna estetyczna lub pogodzenie się z własnym wiekiem), ale są one zdecydowanie słabiej zarysowane oraz nie odznaczają się tak bardzo podczas intensywnej mimiki twarzy. Spojrzenie jest zdecydowanie bardziej świeże, wypoczęte, a skóra delikatnie wilgotna, prezentuje się niezwykle świeżo. Zauważyłam znaczne rozjaśnienie tych okolic, przez co nie są tak zmęczone jak wcześniej. Dotychczas problematyczny rejon uległ wyciszeniu, przyznam, że jestem zaskoczona pozytywnymi efektami.

Obszar jest zdecydowanie jaśniejszy, gładszy, ładniejszy. To dobra informacja dla osób, które mają ciemniejsze, zmęczone spojrzenie i chciałaby choć trochę napiąć i rozjaśnić tę strefę. Skóra wygląda na znacznie zdrowszą, co czuć również w teście dotykowym. Najważniejszy jest jednak komfort, jaki przynosi regularne (a nawet pojedyncze) stosowanie Stardust Eye Serum. Skóra dojrzała bardzo szybko wysycha i charakteryzuje się rosnącym, ale stabilnym przez cały dzień zapotrzebowaniem na okluzję - za tłuste konsystencje odwadniają skórę tak samo, jak te, które mają zbyt lekką formułę. Na starzejącej się skórze, zdecydowanie lepiej sprawdzają się powlekające, ale w zrównoważony sposób konsystencje. Ciężko jest znaleźć produkt, który zapewnia idealny bilans nawilżenia oraz natłuszczenia, faktycznie poprawiając kondycję bardziej wymagającej skóry, ale mogę już dzisiaj ulokować w tym miejscu Lush Botanicals Eye Serum.

Krem nie wysycha nadmiernie, a nawilża skórę przez cały dzień - idealny wybór dla cery typowo dojrzałej oraz suchej.

Atutem produktu jest na pewno jego bardzo bogaty, odżywczy skład, który jednocześnie jest i minusem, w szczególności dla alergików i niewymagających tak aktywnego działania. O ile jestem zwolenniczką prostych, mniej wymagających formuł, o tyle w dobrym produkcie pod oczy, uważam taką ilość aktywnych substancji za sporą zaletę. Produkt faktycznie działa, i na mojej młodej skórze spisywał się zupełnie inaczej niż na naskórku potrzebującym takiej dawki odżywienia. Dla 23-latki Stardust okazał się zbyt potężną dawką okluzji do regularnego stosowania, i w konsekwencji nie byłam do końca zadowolona z działania produktu (nie lubię przeładowywać pielęgnacji, a na kierunkowy krem do pielęgnacji rejonu oczu jest jeszcze, jak się okazało, za wcześnie), ponieważ taka ilość emolientów tylko migruje po skórze, zatyka pory i drażni powieki, ale nie mogę napisać, by efektywne działanie produktu było jego wadą. Nie trafiłam w grupę docelową. Za to typowa skóra dojrzała, z widoczną utratą elastyczności, wymagająca nawilżenia, zmiękczenia i codziennej ochrony - może być zachwycona działaniem kremu Lush Botanicals. Jest niewiele takich produktów, które wpisują się w potrzeby cery nie pierwszej młodości, a jest na nie coraz większe zapotrzebowanie.


PIELĘGNACJA, A MAKIJAŻ. CZY STARDUST TWORZY ZGRANY DUET?

Krem, pomimo że na mojej skórze okazał się za ciężki do regularnego stosowania, świetnie zgrywał się z makijażem mineralnym. Nie warzył się, proszki nie wchodziły w drobne załamania, nie zauważyłam spadku trwałości, ale również znacząco jej nie przedłużał. Skóra po kilku godzinach noszenia makijażu prezentowała się nadal estetycznie. Świetnie uzupełniał się z korektorami mineralnymi i podkładem marki Ecolore oraz podkładami mineralnymi Annabelle Minerals (formuła rozświetlająca i matująca), Neauty Minerals (oryginalna), Pixie Cosmetics (Minerals Love Botanicals oraz Amazon Gold) oraz Lily Lolo podkładem sypkim. Nie stosuję go regularnie, ale jednak regularnie stosowane minerały wysuszają cerę i nałożony raz na jakiś czas świetnie równoważył to, co zdążyły już zaburzyć kosmetyki mineralne. 

Skóra, która wymaga przygotowania skóry pod oczami przed aplikacją makijażu, na pewno będzie zadowolona z jego działania i produkt prawdopodobnie będzie współpracował z większością kosmetyków kolorowych. Z makijażem kremowym, szczególnie z moim ulubionym korektorem Urban Decay Naked Skin, który już sam w sobie zapewnia lekkie nawilżenie, Stardust Lush Botanicals już nie do końca chciał działać tak, jak zazwyczaj. Korektor jest dosyć specyficzny - kremowy, mocno napigmentowany, wymagający szybkiego, sprawnego utrwalenia. Jak dotąd niezawodny produkt, odznaczył się zauważalnie słabszą trwałością, jak nigdy wchodził w załamania i wymagał znacznie mocniejszego utrwalenia, zauważyłam również lekką oksydację. Efekt końcowy jest na pewno powiązany ze zbyt dużą ilością emolientów, za którymi moja cera nie przepada.

SKŁAD, WYDAJNOŚĆ, POJEMNOŚĆ, CENA

Produkt umieszczony jest w 30 ml, szklanym opakowaniu, wykonanym ze specjalnego szkła Miron Violet Grass, które chroni zawartość przed promieniowaniem i wykazuje działanie konserwujące. 30 ml kremu to ogromna pojemność jak na tak wydajny kosmetyk, ale przypominam, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby stosować Stardust Eye Serum, jako bardziej odżywczy krem do całej twarzy, całonocną maseczkę, czy jako opatrunek na miejscowe podrażnienia.

Wydajność - bardzo dobra, ale możliwa do zużycia przy codziennym użytkowaniu przez 4-6 miesięcy, nie tylko na rejon pod oczami, ale i na całą twarz. Zalecam stosowanie tego produktu również jako maseczkę over night :) Cena za produkt to 195 złotych, ale do 7 września możecie kupić kosmetyki Lush Botanicals 15% taniej :) 

Skład jest najbardziej reprezentatywną i najmocniejszą częścią Stardust Eye Serum. Znajdziesz tutaj same wartościowe składniki kosmetyczne, większość z nich jest drogocenna, nie tylko pod względem wartości odżywczych, figurując już na samym początku składu. Krem zawiera mnogość substancji aktywnych biologicznie, i co najważniejsze - dopasowanych do pielęgnacji bardziej wymagającej skóry okolicy pod oczami.

Bogaty skład, bogate działanie - wszystko się zgadza. 

Produkt bazuje na hydrolacie z róży damasceńskiej - bardzo delikatnym, łagodnie napinającym, odświeżającym, świetnym do pielęgnacji cery suchej, wrażliwej, odwodnionej. Zastosowane oleje mają silne działanie antyoksydacyjne, odżywcze, ujędrniające i odświeżające: olej z pestek granatu, olej z kiwi, opuncji (najdroższy olej na świecie!), pestek jabłek, jojoba i słodkich migdałów. Nie zabrakło również powlekających, ochronnych maseł, które świetnie zabezpieczają skórę przed odwodnieniem: poczciwe masło shea oraz masło murumuru, które przy dłuższym stosowaniu nadaje skórze piękny, zdrowy kolor ;) Kosmetyk nie jest w 100% roślinny, ponieważ zawiera drogocenne mleczko pszczele i wosk pszczeli, które wspaniale odżywiają, powlekają i zmiękczają skórę. W składzie znajdują się również aktywne ekstrakty, które poprawiają mikrokrążenie oraz odświeżają i zwiększają penetrację pozostałych składników: ekstrakt z zielonej kawy, pestek guarany, grapefruita, winogron oraz owoców acai. W kremie nie zabrakło solidnych humektantów i witamin tłuszczowych, które dbają o prawidłowe nawodnienie skóry oraz zachowanie jak najlepszej elastyczności, między innymi witamina E, aktywny kwas hialuronowy, panthenol, czy betaina. Ekstrakty roślinne są rozpuszczone w oliwie z oliwek, dlatego mają zwiększoną aktywność biologiczną od typowych, wysuszonych ekstraktów. Za przyjemny zapach odpowiada naturalny olejek z mandarynki oraz absolut z kwiatu różowego lotosu.

Zapach jest bardzo podobny do In the Air, ale bardziej słodki, mandarynkowy. Wyczuwam w nim także kwiat różowego lotosu, który był dla mnie niewyczuwalny w poprzednim kosmetyku do pielęgnacji twarzy. Bardzo przyjemny i szybko ulatniający się :)

Więcej o filozofii marki dowiesz się tutaj>
i jeszcze więcej informacji o tworzeniu produktów Lush Botanicals, znajdziesz po tym adresem >

INCI: Rosa Damascena Flower Water, Aqua, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Astrocaryum Murumuru Seed Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Isostearyl Isostearate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Opuntia Ficus Indica (Prickly Pear) Seed Oil, Pyrus Malus (Apple) Seed Oil, Glycerin, Royal Jelly, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caffeine, Coffea Arabica (Coffee) Seed Extract, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Panthenol, Betaine, Euterpe Oleracea (Acai) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Paullinia Cupana (Guarana) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), Cera Alba, Xanthan Gum, Nelumbo Nucifera (Pink Lotus) Flower Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Limonene
GDZIE ZAKUPISZ PRODUKTY LUSH BOTANICALS?

Krem jest dostępny na stronie producenta kosmetyków z lodówki Lush Botanicals > UWAGA! DO 7 WRZEŚNIA KOSMETYKI LUSH BOTANICALS ZAKUPISZ 15% TANIEJ! KOD> myskin

GRUPA DOCELOWA

Zdecydowanie polecam osobom, które potrzebują codziennej okluzji, odżywienia, rewitalizacji, delikatnego napięcia i odświeżenia. Świetny produkt dla znudzonych zbyt lekkimi produktami, które nie działają oraz dla kręcących nosem na tłuste masełka w mało higienicznych słoiczkach. Krem Stardust Eye Serum to zdecydowanie produkt skierowany do bardziej wymagającej grupy docelowej i takiej społeczności najbardziej go polecam. Nie wymaga zbyt wielu kompromisów, jeżeli trafi w podane przeze mnie widełki - współgra ze skórą, stosowanym makijażem. Polecam nie tylko cerze dojrzałej, ale suchej, głęboko odwodnionej, starzejącej się, wiotczejącej, wymagającej intensywnej pielęgnacji, której nie znajdziesz na drogeryjnych półkach.


U KOGO SIĘ NIE SPRAWDZI

Odradzam jego stosowanie niewymagającej skórze. Młoda skóra jest bardzo często wysuszana codziennym makijażem i zbyt agresywnym oczyszczaniem, jest niewiele osób, które w tak młodym wieku wymagają stosowania kremów specjalistycznych, a w szczególności tak bogatych (choć jednocześnie lekkich) jak Stardust Eye Serum. Nie trafiając w grupę docelową, możesz narzekać na brak współpracy kremu z makijażem, jego nadmierne osiadanie w załamaniach, nadmierną tłustość, pieczenie powiek oraz nasilenie problemu występujących prosaków. Odradzam wszystkim, którzy wymagają delikatnego nawilżenia i celują w bardzo lekkie konsystencje. To nie jets najlepszy krem na początek przygody z pielęgnacją okolic oczu. Stardust Eye Serum zdecydowanie bardziej wpisuje się w standardy skóry wymagającej codziennej, porządnej, ale przy tym dobrze współpracującej okluzji. To nie jest kolejny krem o bliżej niezidentyfikowanym działaniu. 

ARTYKUŁ JEST SPONSOROWANY

Pozdrawiam,
Ewa

20:17

Whamisa Water Cream

Whamisa Water Cream
W zasadzie wciąż brakuje mi czasu i nie ma u mnie czegoś takiego jak organizacja czasu, coś nagle wyskoczy, pojawi się nagłe zlecenie, zaczną się praktyki, studia, aż niepostrzeżenie, wyjątkowo często użytkowany Water Cream prawie całkowicie zużyłam, zapominając o recenzji, którą przydałoby się umieścić i o którą często pojawiały się pytania, tutaj, na blogu. Producent zdążył już nawet zmienić opakowanie (mam nadzieję, że zmianie uległo jedynie opakowanie i szata graficzna, a nie doskonała treść), więc moja dzisiejsza recenzja będzie dotyczyć wersji w szklanym pojemniczku, a jeżeli uda mi się zdobyć wersję w tubie, zrobię na końcu małe porównanie, aktualizując artykuł po jakimś czasie. Dam Wam znać.  

10:04

Pixie Cosmetics Amazon Gold Mineral Foundation | Podkład mineralny ze złotem

Pixie Cosmetics Amazon Gold Mineral Foundation | Podkład mineralny ze złotem
Mineralny pyłek od Pixie Cosmetics ze złotem to wyjątkowa propozycja na polskim, mineralnym rynku. Podkład praktycznie nie pyli, świetnie przylega do skóry, zapewnia lekko-średnio kryjące oraz gładko rozświetlające wykończenie. To naprawdę świetny podkład, ale jak każde minerały ma swoje słabsze i mocne strony, przez co lepiej sprawdzi się na pewnych typach skóry, w określonych okolicznościach, przy innej pielęgnacji. 
Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger