16:40

Pharmaceris S | Hydrolipidowy krem ochronny do twarzy dla dorosłych i dzieci SPF 50 +


Aplikacja filtrów przeciwsłonecznych weszła mi już w krew, to już codzienna rutyna. Na dzień dzisiejszy, nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez kosmetyków z filtrem, natomiast zdaję sobie świetnie sprawę, że nie są to produkty, z którymi polubi się każdy. Pokuszę się o stwierdzenie, że decydują się na nie osoby, które często nie mają innego wyjścia - kwasy i te sprawy, wiecie o co chodzi ;) Przerobiłam masę produktów, ze zdecydowaną większością nie mogłam się polubić i wcale się nie dziwię, że podchodzicie do filtrów jak pies do jeża. Na szczęście jest coraz więcej naprawdę dobrych i przede wszystkim nie odstraszających ceną produktów w naszych polskich aptekach.



Filtry oprócz dobroczynnego działania na naszą skórę, przez swoją formułę nie prezentują się zbyt atrakcyjnie na skórze. Z zasady są tłuste, lepkie, klejące, bielące, a wykonanie na nich makijażu jest prawie niemożliwe - wszystko się warzy i mamy efekt 'ciasta'. Lubią podrażniać oczy, powodować łzawienie, wysyp krostek i generalnie pogarszać stan cery. A co jeśli powiem Wam, że znalazłam w końcu produkt, który świetnie spełnia funkcję bazy pod makijaż,delikatnego kremu nawilżającego, a na dokładkę nałożony samodzielnie prezentuje się wyjątkowo dobrze na skórze? Chyba mam szansę, by przekonać Was do codziennego używania filtrów. Bez wyrzeczeń ? ;)


Uwielbiam pisać takie recenzje. Kiedy na rynku jest tak świetny produkt, że używam go z nieprzymuszonej woli. Z przyjemnością. I nie martwię się 'co dalej', bo w zapasie mam kilka tubek tego produktu. I takim produktem jest krem hydrolipidowy dla dzieci i dorosłych SPF 50+ Pharmaceris S. Jeśli szukacie czegoś podobnego do emulsji matującej Vichy, ale w niższej cenie, o lepszym działaniu na skórę, naturalniejszym efekcie, lećcie po ten produkt. Ja nie żałuję.

Jestem pod wrażeniem tego jak zachowuje się na skórze. Pierwsze minuty aplikacji nie wywołały u mnie pozytywnych emocji, krem zaczyna się mazać i ciężko jest go rozsmarować, by nie zostawiał białej powłoki. Ale nadziwić się nie mogę, jak w przeciągu dosłownie 5 minut znika z twarzy. Zostawia delikatną, białą mgiełkę (nie jest to bielenie jak przy typowych filtrach, nazwałabym to wyrównaniem kolorytu) i daje efekt nawilżonej skóry, przy czym naprawdę ją nawilża. Skóra wygląda zdrowo i promiennie, efekt przyrównałabym do dobrej bazy pod makijaż, która ma delikatnie wyrównać koloryt i rozświetlić skórę,a  także przedłużyć makijaż. Nie zostawia matu jak Vichy i dla mnie ma przewagę, bo wygląda naturalniej, stapia się ze skórą, nie wysusza jej i do tego chroni przed promieniowaniem UV. Przez to że zastyga na skórze, dodatkowo pełni funkcję ochronną przed mrozem, zdecydowanie lepiej się sprawdza od Ziai. I nie czuć go na twarzy, nie jest lepki, nie tłuści, nie obciąża skóry. To mój osobisty faworyt. Odkrycie roku 2014 i wątpię, by coś go pokonało, miażdży każdy stosowany przeze mnie produkt z tej kategorii.


Gdybym miała go opisać jednym słowem - wyjątkowy. Odstępuje od tradycyjnych filtrów, dla mnie to baza, krem nawilżający, nie dodałabym go do kategorii 'krem ochronny'. Dla mnie, osoby z  walczącej z  hormonalnym trądzikiem, skazanej na kwasy i retinoidy, ten produkt to objawienie. Nie sądziłam, że znajdę produkt, z którym tak bardzo się polubię. Często wykonanie makijażu i stosowanie filtrów nie było kompatybilne. Z oczywistych powodów.Krem hydrolipidowy Pharmaceris odstępuje od tej reguły, wykonanie makijażu mineralnego jest bajecznie proste. Nic się nie roluje, nie warzy, krem wręcz świetnie przygotuje skórę pod makijaż. Dzięki temu, ze zastyga na skórze i daje efekt nawilżonej, ale jednak delikatnie zmatowionej skóry przedłuża trwałość makijażu, a rozprowadzenie minerałów jest jeszcze bardziej proste.

Oprócz efektu nawilżenia, doskonałej bazy pod makijaż, świetnie chroni przed promieniowaniem UV. Stosuję peelingi salicylowe (30%), łuszczę się codziennie i faktycznie moja skóra jest pod wysoką ochroną. Jest jednak mała wada tego produktu, dla osoby ze zdrową skórą nie jest to ważna informacja, ale podkreśla suche skórki. Podczas wylinki nie wyglądam zbyt dobrze, ale jestem pełna zrozumienia, bo wtedy nic nie wygląda dobrze na skórze. Jeśli łuszczycie się - pod krem najlepiej jest nałożyć coś natłuszczającego, wtedy Pharmaceris będzie lepiej rozprowadzał się i nie podkreśli tak odchodzących skórek. Samodzielnie nie prezentuje się zbyt dobrze.


Nie zaognia zmian zapalnych, wręcz fajnie je podsusza i goi. Nie spowodował zaskórników, nie obciąża , pozytywnie wpływa na stan skóry.

Aplikacja nie należy do łatwych, zwłaszcza jeśli stosujecie serum wodne z witaminą C. Teraz przerzuciłam się na  serum ANTIOX z witaminą C i stwierdzam, że świetnie współpracuje z bardziej tłustymi produktami. Przy stosowaniu ser z dużą zawartością wody, czy kremów matujących (np. efekt jaki pozostawia acne derm) mam wrażenie, że ciągle się smuży i trzeba smarować, smarować i jeszcze raz smarować, by się wchłonął. Trwa to około 5 minut, potem zastyga. Oczywiście mówię o przepisowej ilości filtra, stosowanie go w mniejszej ilości niweluje ten efekt, ale mija się to z celem stosowania filtrów przeciwsłonecznych. Koniecznie zmierzcie ilość nakładanego produktu na skórę (np. w strzykawce), bo możecie odnieść wrażenie, że nałożyłyście go dużo, a wcale tak nie jest. Konsystencja jest przyjemna, nie jest gęsta, lepka, ale delikatna, aczkolwiek nie lejąca, jak określiło ją kilka osób.

Ciężko tu mówić o wydajności, jest to produkt, który należy nakładać w przepisowej ilości, nakładamy  dwa razy dziennie starczył mi na około 20 dni.

Za tubkę 50ml zapłaciłam 35 złotych, to dość atrakcyjna cena, zwłaszcza, że jego działanie w pełni mi odpowiada.


Filtr umieszczony jest w 50 ml tubce, z zamknięciem na pstryczek. Kiedy produkt zmierza ku końcowi, możecie spokojnie odkręcić nakrętkę i wydobyć bez szczególnych zmagań kosmetyk. Plastik jest też na tyle miękki, że można go przeciąć, ale z racji, że stoi na nakrętce, to wszystko zdąży spłynąć i mogę zaoszczędzić sobie latania z nożyczkami. Nie lubię gdy się coś marnuje, chyba już zdążyliście to zauważyć :D Po otwarciu jest ważny przez 18miesięcy.

Jest to filtr z kategorii mineralno-chemicznych, czyli najbardziej polecanych i jednych z najskuteczniejszych. Jest odpowiedni dla skóry wrażliwej, to dobra opcja dla osób, których podrażniają filtry chemiczne, być może taka kombinacja się u Was sprawdzi. Posiada stabilne filtry UVA i UVB, nie zdążyłam jeszcze dociec jakiej wartości jest równa ochrona UVA, ale z pewnością jest w tyle za filtrami LRP, czy Biodermą. Na lato jednak postawię na coś z wyższej półki. Szczególnie zwróciłam uwagę na to, że jest to jeden z  łagodniejszych produktów, często filtry powodują łzawienie oczu, są też przyczyną podrażnień. Produkt Pharmaceris można już stosować u niemowląt powyżej 6 miesiąca życia, posiada on pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka NR ZF-K-11/11. Stosowanie preparatu jest również zalecane przez specjalistów w leczeniu dermatologicznym oraz po zabiegach medycyny estetycznej. Jest hipoalergiczny.

Kosmetyk zawiera także masło shea, w niewielkiej, wręcz symbolicznej ilości. Naśladuje ono swoją strukturą naturalną lipidową osłonę skóry, działa łagodząco i odżywczo na naskórek. Dobrze, że nie występuje w zbyt dużej ilości, może działać komedogennie.

Polecam Wam ten produkt z całego serca, jeśli go stosowaliście - dajcie znać czy i u Was sprawdza się tak świetnie.


Trzymajcie się!