10:40

Staphylococcus species | Czyli o trądziku ropnym wywołanym przez gronkowce

źródło
O gronkowcach (a zwłaszcza złocistym) zamierzałam napisać już kilka miesięcy temu, ale uszczypnęłam się i dałam sobie kilka miesięcy, by doszkolić się w tym temacie i opublikować wpis, który być może komuś pomoże.



Temat jest mi dosyć bliski, ponieważ z gronkowcem złocistym borykała (a wprawdzie nadal boryka się) się jedna z moich czytelniczek. Podczas czytania jej pierwszego e-maila i oglądaniu zdjęć, jej bezsilności i załamaniu jakie przeżywała, odczułam ogromną potrzebę pomocy. Często pisząc o Was, mówię w liczbie mnogiej, uważam, że to była nasza wspólna walka. Obydwie bardzo się w nią zaangażowałyśmy i choć zdołałyśmy się przekonać jak trudno jest zaleczyć gronkowca złocistego, jest to możliwe. Nie choruję i nie jestem nosicielem gronkowca, choć napotkała mnie osobista tragedia, ponieważ moje psy zostały nim zakażone i mimo długiego leczenia nie dało się ich uratować. Wówczas moja wiedza na temat gronkowców i paciorkowców była co najmniej podstawowa, dlatego bardzo szybko zaczęłam przegrzebywać i przesiewać informacje na stronach internetowych, forach, artykułach naukowych i literatury. Nie umieszczam w tym wpisie żadnych prywatnych zdjęć oraz zapisków z naszych rozmów, ustaliłyśmy, że będzie ona osobą anonimową, a na blogu pojawiają się jedynie informacje, które pomogą Wam zdiagnozować, mam nadzieję wykluczyć gronkowca. A jeśli nie mieliście wystarczająco szczęścia - podjąć się odpowiedniego leczenia.

Do napisania o gronkowcach nie zmusiła mnie jedynie korespondencja wymieniana z moją czytelniczką, ale wciąż rosnące zakażenie tą bardzo niebezpieczną bakterią. Często dowiadujemy się, że winowajcą jest gronkowiec kiedy jest zbyt późno, dlatego nawet jeśli Was to nie dotyczy, myślę, że warto przeczytać wpis do końca, ponieważ ma on głównie charakter informacyjny.

Wykrycie gronkowca nie jest wcale trudne. Ropa jest najczęstszym (obok wymazów z nosa i gardła) i najbardziej typowym materiałem do badania schorzeń gronkowcowych.Wykonanie wymazu z treści ropnej może niczego nie wnieść, a antybiotykoterpia może okazać się nawet szkodliwa, ponieważ może wytworzyć patogenne MRSA/MRSE. Najważniejszym badaniem mikrobiologicznym jest izolacja- gronkowca i określenie jego zjadliwości, natomiast po zaliczeniu wyizolowanego szczepu do gronkowców, należy sprawdzić, czy ma on właściwości chorobotwórcze. Szczepy patogenne, w przeciwieństwie do niepatogennych, wytwarzają szereg substancji toksycznych i biochemicznie są bardziej aktywne. To powinien być Wasz pierwszy krok w leczeniu gronkowcowego zakażenia skóry

A teraz chciałabym zwrócić szczególną uwagę na profilaktykę. Gronkowcem można zarazić się bardzo łatwo, nie tylko drogą kropelkową, ale nawet przez bezpośredni kontakt, czy nawet przez dotykanie tych samych przedmiotów. Głównym rezerwuarem gronkowców jest chory człowiek i bezobjawowy nosiciel. Stąd mój apel, dbajcie o higienę, patrzcie na ręce nawet zaufanej wizażystce, pediatrze czy kosmetyczce, by każdy zabieg, standardowe badanie, czy nawet wykonanie makijażu było wykonane sterylnymi i zdezynfekowanymi narzędziami pracy.Wzdryga mnie na myśl, jak niektóre osoby mogą malować swoje klientki brudnymi pędzlami,maziać niezdezynfekowaną szminką, czy wykonywać zabiegi eksofoliacyjne niesterylnymi narzędziami. Właśnie w taki sposób kosmetyczka wykonując zabieg kawitacji uraczyła moją czytelniczkę tym paskudztwem.. Nie wiem co by przeze mnie przemawiało, gdyby ktoś mnie tak uraczył, złość? Czy bezsilność?

Dezynfekujcie także swoje kosmetyki, choć tylko Wy macie do nich dostęp. Najgorsze są kosmetyki płynne (m.in błyszczyki), których dezynfekcja jest trudna, by nie wpłynąć na konsystencję kosmetyku, natomiast tam, gdzie możecie - czyli szminki,cienie, produkty prasowane, pudrowe - dezynfekujcie przynajmniej raz na miesiąc. Przetarcie chusteczką nie jest wystarczające. Podobnie jest z pędzlami i modnymi gąbeczkami. Dezynfekcja gąbeczki może być trudna (jeśli gąbeczka wykonana jest ze słabego materiału w środku może rozwijać się pleśń) , aczkolwiek pędzle należy spryskiwać płynem dezynfekcyjnym przed każdym użyciem. Nieważne, czy pędzle służą Wam do pracy na innych osobach, czy są tylko dla Was. A używanie żeli antybakteryjnych powinno być dla nas codziennością, a nie tylko fanaberią odsetka osób.

Ogromne znaczenie ma także zwalczanie nosicielstwa chorobotwórczych szczepów, które polega na miejscowym stosowaniu do jamy nosowo-gardłowej środków antyseptycznych oraz na usuwaniu z oddziałów chirurgicznych, położniczych oraz pediatrycznych nosicieli. Ogromny wpływ ma także szerząca się na potęgę nieodpowiednia antybiotykoterapia, gronkowiec bardzo łatwo nabywa oporność antybiotykową, można powiedzieć, że jesteśmy sobie sami winni za taki stan rzeczy.

Naprawdę szkoda Waszych nerwów, płaczu, skóry na to, co Wy, a często ktoś może Wam zaserwować w gratisie. Gronkowca złocistego nie można wyleczyć, można go jedynie uśpić.

źródło , źródło , źródło
Gronkowce to grupa bakterii gram-dodatnich ziarniaków, które dzielimy na  koagulazo-ujemne i koagulazo-dodatnie. Uważa się, iż gronkowce z grupy koagulazo-dodatniej są potencjalnie bardziej patogenne. Jednak wszystkie gronkowce mają potencjalne mechanizmy zjadliwości (wirulencja), enzymy proteolityczne i toksyny. Po raz pierwszy gronkowce zostały wykryte w materiale ropnym przez Pasteura w 1880 r., a wyosobnione zostały w czystej hodowli i bliżej opisane przez Rosenbacha w 1884 r. Gronkowce mają kulisty kształt i układają się w bardzo charakterystyczne, nieregularne kolonie, które przypominają grona - stąd nazwa gronkowce.

Staphylococcus są stale obecne w przedsionku nosa lub w gardle u około 20-30% wszystkich zdrowych ludzi (nosicielstwo stałe). U kolejnych 20-30% obserwuje się nosicielstwo okresowe. Gronkowce są stale obecne w naszym otoczeniu, dlatego zyskały miano 'wszędobylskich' u większości ludzi wytwarza się stan równowagi pomiędzy potencjalną zjadliwością bakterii, a odpornością organizmu, dlatego bakteria jest nieszkodliwa. Dla przykładu gronkowiec złocisty, przed którym trzęsie się tak wielu z nas, występuje u prawie 10-60% populacji, chociaż nie należy do naturalnej flory bakteryjnej skóry u zdrowych osób. Tymczasem jest on obecny na zmienionych chorobowo rejonach u niemal wszystkich pacjentów z AZS, co więcej ilość gronkowca rośnie wraz z nasileniem choroby. Ciekawostka - okazuje się, że gronkowiec może rozprzestrzeniać się przez skórę, nawet nieuszkodzoną. Powstają wówczas trudno gojące się owrzodzenia. Problem pojawia się często wówczas, gdy mamy osłabioną odporność, jesteśmy po zabiegach operacyjnych, czy na naszej skórze doszło do przerwania ciągłości tkanek się np.  dotyczy to osób, które borykają się z trądzikiem zapalnym, ranami, które mogą łatwo ulec zakażeniu (dlatego m.in oczyszczanie manualne jest dla mnie zabiegiem kompletnie nieprofesjonalnym) Nosicielami gronkowca najczęściej jest personel szpitalny, dlatego należy zachować szczególną ostrożność będąc nawet w odwiedzinach chorego. Nawet w śniadaniowej telewizji zdążył wypowiedzieć się mikrobiolog  prof. dr n.med. Piotr Heczko, który zwrócił uwagę na oporne i bardzo trudne leczenie oraz powszechność problemu - średnio co 10 osoba wychodzi ze szpitala z zakażeniem, rzadko kto o tym wie, póki nie pojawią się dolegliwości. 


No dobra, no to po kolei. Dzisiaj skupiam się jedynie na tym, jak gronkowce kolonizują na naszej skórze i jak takie zmiany rozpoznać, jak leczyć, choć zakażenie Staphylococcus ponosi o wiele cięższe skutki uboczne niż trądzik ropowiczy. Za gronkowce trądzikotwórcze uznaje się trzy gatunki gronkowców: Staphylococcus aureus (złocisty), Staphylococcus pyogenes(ropny) oraz Staphylococcus epidermidis (naskórkowy, określany często jako jeden z bezpieczniejszych, którym bezskutecznie próbowano zwalczać bardziej niebezpieczne formy gronkowca) za najbardziej niebezpiecznego z całej świętej trójcy uznaje się gronkowca złocistego, a szczególnie formę oporną na leczenie, tj. gronkowiec metycylinooporny (MRSA). Zakażenia gronkowcami, a zwłaszcza wieloopornymi gronkowcami ze środowiska szpitalnego MRSA/MRSE są bardzo niebezpieczne, gdyż medycyna dysponuje niewielką garstką skutecznych leków. Co więcej, często szczepy gronkowca wieloopornego są wrażliwe jedynie na jedną grupę leków (glikopeptydy), choć istnieją już na świecie (nawet w Polsce) szczepy oporne nawet na wankomycynę.  Dawniej gronkowce były przede wszystkim przyczyną pospolitych i zazwyczaj  niegroźnych schorzeń, wszystko zmieniło się wraz z wprowadzeniem antybiotyków,dlatego coraz częściej gronkowce leczy się za pomocą metod alternatywnych. Gronkowce cechują się niebywałą łatwością w zdobywaniu oporności antybiotykowej, dlatego zdobyły przewagę nad antybiotykowrażliwymi drobnoustrojami i stały się ogromnym zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia.


źródło , źródło
Często mówi się, że to ujścia mieszków włosowych stanowią potencjalne wrota zakażenia dla wielu drobnoustrojów, jednak stosunkowo rzadko obserwowane są infekcje o takim właśnie źródle. Skłoniło to naukowców ze szpitali uniwersyteckich w Kilonii i Lubece do poszukiwania polipeptydów zaangażowanych w miejscową obronę przeciwbakteryjną .Okazuje się, że mieszki włosowe posiadają własny układ ochrony przeciwbakteryjnej, na który składają się receptory TLR oraz peptydy psoriazyna i RNAza 7. Układ ten jest pobudzany przez klasyczne białka-składniki ścian komórkowych bakterii. Z  pracy opublikowanej na łamach Journal of Investigative Dermatology wynika, że źródłem takich peptydów mogą być same bakterie zasiedlające naszą skórę. Dla zainteresowanych - jedną z takich bakterii jest gronkowiec skórny Staphylococcus epidermidis, który- jak dowodzą autorzy artykułu bierze udział w obronie przeciwbakteryjnej na powierzchni naskórka, stąd próba zwalczenia gronkowca złocistego szczepami  Staphylococcus E.  Bezskutecznie zresztą, gdyż gronkowce zawsze kolonizują razem i nie zwalczają siebie nawzajem. Nie jest to zbyt optymistyczna wiadomość, ponieważ nawet gdy zwalczymy gronkowca ropnego, gronkowiec złocisty może podczas takiego leczenia nabyć oporność i dalej kolonizować. Najczęściej do zakażenia gronkowcem nie dochodzi poprzez ujścia mieszków włosowych, ale w miejscach przerwania ciągłości tkanek.

Wśród Staphylococcus sp. ponad 30 gatunków może być chorobotwórczych dla ludzi, przy czym najgroźniejszy jest bezsprzecznie S.aureus , z którym po dziś dzień walczy moja czytelniczka. Staphylococcus aureus jest Gram-dodatnim ziarniakiem o średnicy ok. 1 μm, nieco mniejszym od pozostałych grup gronkowców. Typową cechą dla gronkowca złocistego jest żółte zabarwienie kolonii na podłożach stałych, przy czym wytwarzanie barwnika zależy od składu podłoża, temperatury i światła (staphyloksantyna).źródło Gronkowca złocistego kolonizującego na skórze bardzo łatwo jest rozpoznać, właśnie przez charakterystyczne złote łuski podczas bliznowacenia.

Gronkowiec złocisty oporny na metycylinę (ang. methicyllin-resistant Staphylococcus aureus) posiada zdolność syntezy białka wiążącego antybiotyk (białko PBP). Opisano 5 genów syntetyzujących różne nowe białka PBP. Szczepy MRSA są oporne na wszystkie antybiotyki β-laktamowe, a w 90% występuje ponadto krzyżowa oporność z makrolidami oraz fluorochinolonami. Jeżeli bakteria jest częściowo oporna na tą grupę antybiotyków, ale można leczyć infekcję podając maksymalne dawki, używa się terminu MISA (methycillin – intermediate resistance S.aureus).
MRSA pojawiły się u pacjentów w szpitalach i innych ośrodkach zdrowia wśród osób starszych, chorych, z ranami, cewnikami lub odleżynami. Duże zagęszczenie ludzi, kontakty ze służbą zdrowia spowodowały rozprzestrzenienie sie szczepów MRSA. Bakterie te rozprzestrzeniają się głównie przez kontakt (infekcje skórne), a nie drogą kropelkową (także przez kontakt z rzeczami osoby chorej – ręcznikami, prześcieradłami, opatrunkami, ubraniami, sprzętem sportowym itp.).
(VISA) Gronkowiec złocisty o zmniejszonej wrażliwości na wankomycynę (ang. vancomycin intermediate−resistant Staphylococcus aureus) wytwarza grubszą ścianę komórkową, co utrudnia dostanie sie leku do komórki. Jak do tej pory opisano 6 szczepów S.aureus CAŁKOWICIE opornych na wankomycynę (VRSA – vancomycin-resistant S.aureus).  Źródło

źródło, źródło i źródło
Ciekawe jest także to, że gronkowce nie walczą o miejsce m.in. na skórze, mogą kolonizować razem. Trądzik ropny wywołany przez gronkowce jest bardzo charakterystyczny i każdy przyzwoity lekarz powinien od razu wiedzieć co się kroi. Zmiany wywołane przez gronkowce są często wypełnione treścią ropną (dlatego często dermatolodzy przy chwili nieuwagi definiują go jako klasyczny trądzik, bądź zapalenie mieszków włosowych), zmiany są drobne, ale gęsto rozsiane. Może to być też trądzik niezapalny, przypominający kaszkę, bądź pojawiające się podskórne gule, które pojawiają się w momentach osłabionej odporności. Często zaczyna się niewinnie- od kilku zmian obok siebie, wraz z czasem gronkowiec zaczyna kolonizować i zmiany robią się obszerniejsze. Dlatego każdej osobie, która pisze do mnie prywatne wiadomości e-mailowe i opisuje swoje zmiany jako drobne, niewinne, gęsto rozsiane krosteczki, których nie może usunąć żadnymi polecanymi przeze mnie środkami - kieruję od razu przymusowo na wymaz z treści ropnej.

Wymaz z treści ropnej wraz z antybiogramem służy po to, by ukierunkować lekarza i podjąć odpowiednie leczenie. Jeśli wymaz nie wykaże u Was żadnych niepokojących zmian, to cieszcie się, bo jesteście w grupie szczęśliwców, którzy mają szansę na pozbycie się trądziku.

Gronkowce oprócz wyżej wymienionych zmian, uogólniając, powodują także zakażenia ropne skóry, tkanek podskórnych oraz tkanek miękkich różnego pochodzenia. Często są to czyraki, jeczmienie, karbunkuły, ropnie, ropnie mnogie pach, liszaje, cellulitis (zapalenie podskórnej tkanki łącznej, prowadzące do opuchlizny i zaczerwienienia obszaru zapalnego), zapalenie sutka,a nawet ropień sutka (kobiety karmiące piersią) ,pyodermię, zastrzał, zanokcicę, figówkę, czy zapalenie mieszków włosowych. Przerażające, prawda?

Aby nadal utrzymywać tą patową atmosferę dodam, że leczenie jest bardzo trudne, skomplikowane i często bezskuteczne. Lekarze rozkładają ręce, a ludzie odprawiają nawet takie rytuały jak kąpanie w dymie brzozowym, bardzo popularne zresztą. Mała ciekawostka - grzyby candida i gronkowiec złocisty żyją w symbiozie.Dlatego leczenie gronkowca jest błędem sztuki medycznej, kiedy próbujemy zabić gronkowca antybiotykiem, namnażają się grzyby, które go chronią. Takie błędne kółko. A jeśli już wygoszczony gronkowiec będzie wrażliwy na jakąś grupę antybiotyków, to zaręczam Was, że będzie to końska dawka, która nie będzie obojętna ani dla Waszego organizmu, ani tym bardziej zdrowia. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że im dłużej taki gronkowiec rozgości się czy to na waszej skórze, czy wewnątrz organizmu - jest go jeszcze trudniej wytępić.

Dlatego najlepszą metodą leczenia gronkowca jest jego zapobieganie. Przede wszystkim musimy dbać o zdrowie naszego organizmu - im lepiej odżywiony, tym lepiej obroni się przed bakteriami i grzybami. Dlatego przede wszystkim dbajcie o siebie, nie zaniedbujcie aktywności fizycznej i przestrzegajcie zdrowej, odpowiedniej dla Waszego organizmu diety. Zdrowy organizm, to odporny organizm.W zasadzie to najważniejszy punkt, jeśli Wasz organizm jest wystarczająco silny i odporny, to taki gronkowiec krzywdy Wam nie zrobi.

źródło
Ważne jest także to, by unikać sytuacji, które potencjalnie mogą narazić nas na zakażenie. Czyli to, o czym pisałam powyżej - eliminujmy nosicielstwo, dbajmy o higienę, zwłaszcza w sytuacjach zaniżonej odporności, czy otwartych ran, a nawet zabiegów złuszczających. To chore, kiedy usługodawca używa niesterylnych i niezdezynfekowanych narzędzi. Pilnujcie i siebie i kogoś! A jeśli już taki gronkowiec nas dopadnie i zacznie kolonizować na skórze, działajmy szybko.

Autoszczepionka, która jest stosowana doustnie i dożylnie (i jest bardziej skuteczna) to teoretycznie  ostatni krok w leczeniu gronkowca, gdy zawodzą inne metody terapeutyczne. Autoszczepionka (szczepionka własna) jest szczepionką przygotowaną z zabitych drobnoustrojów uprzednio izolowanych z ogniska zakażenia od chorego i stanowiących odpowiedzialny za to zakażenie czynnik etiologiczny. Przeznaczona jest tylko i wyłącznie do podawania choremu, od którego uzyskano dany szczep bakteryjny. Stosowanie autoszczepionek, podobnie jak szczepionek fabrycznych, ma na celu podniesienie odporności organizmu.  Najlepsze wyniki leczenia uzyskano w nawracających zapaleniach szpiku kostnego czy w nawracającej czyraczności, gdzie zazwyczaj występuje jeden rodzaj bakterii, nasz nieposkromiony. Staphylococcus aureus. Niestety, często autoszczepionka okazuje się nieskuteczna w leczeniu zakażenia gronkowcem, ponieważ zdiagnozowany gronkowiec często zdążył się już rozgościć  i wcale tak łatwo nie jest się go pozbyć, dlatego ważne jest, by reagować szybko i nie bagatelizować problemu. Jednak w medycynie uważa się tę metodę za jedną z  najskuteczniejszych.

Okazuje się, że największy potencjał leczniczy mają naturalne środki o działaniu antybiotycznym, gdyż nie bazują na jednej substancji, ale atakują całym szeregiem substancji aktywnych.

Olejek z drzewa herbacianego, nad którym badania prowadzi Dr. Bronagh Blackwood z           Queens University Belfast jak wskazują badania może okazać się prostym i skutecznym narzędziem w zapobieganiu nadkażeń MRSA. Pracownik QUB prowadzi badania kliniczne, których celem jest potwierdzenie skuteczności działania olejku z drzewa herbacianego przeciw gronkowcowi złocistemu opornemu na metycylinę. A że zakażenie MRSA jest szczególnie częstym przypadkiem podczas hospitalizacji, badanie przeprowadzono na pacjentach szpitalnych, którzy przeszli zabiegi chirurgiczne. Podzielono ich na dwie grupy, pierwsza z nich dostała do przemywania płynz  5% zawartością olejku z drzewa herbacianego, zaś druga - płyn Johnon's Baby sofWash. Wśród grupy, która przemywała ciało 5% płynem z olejkiem z drzewa herbacianego zaobserwowano skuteczne usuwanie MRSA z powierzchni skóry. Podobne działanie może wykazywać również silnie antyseptyczny i przeciwwirusowy olejek manuka.

Liść oliwny, o którym po raz pierwszy usłyszałam u Aliny (i poświęcony wpis suplementowi ). Jest naturalnym preparatem wzmacniającym odporność. W czym tkwi fenomen liścia oliwnego ? W liściach oliwnych znajduje się oleuropeina, której całe drzewo zawdzięcza długowieczność i odporność na choroby oraz szkodniki atakujące głównie liście roślin. To związek z grupy polifenoli, który wzmacnia ogólną odporność organizmu. Oleuropeina to gorzki monoterpen glikozydowy z grupy sekoirydoidów. Oleuropeina i produkty jej hydrolizy takie jak kwas eleonowy, aglikon, i eleonoat wapnia – sól wyodrębniona z kwasu eleonowego wszystkie te elementy działając synergicznie tworzą ogromną siłę w zwalczaniu organizmów patogennych. Oddziaływają one na zewnętrzną błonę komórkową intruzów rozpuszczając ją. Dzięki powstałemu uszkodzeniu, system immunologiczny jest już zdolny do unicestwienia patogennego mikroorganizmu (działanie immunostymulujące – aktywizuje komórki, które odpowiadają za zwalczanie patogenów atakujących z zewnątrz, zwłaszcza w okresach obniżonej odporności organizmu). Działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo i przeciwgrzybiczo, dlatego okazuje się całkiem rozsądnym suplementem przy zakażeniu gronkowcem. Ważne jest także to, że nie wchodzi on w reakcje z innymi lekami,a  także nie ma możliwości przedawkowania ekstraktu z liści oliwnych. Jest wyjątkowo skuteczny, nietoksyczny i działa nawet na bakterie i grzyby, które zdobyły oporność antybiotykową. Dodatkowo do pielęgnacji warto włączyć hydrolat z  drzewa oliwkowego (który dostaniecie TUTAJ! ) i ekstrakt z liści oliwki (który dostaniecie np. TUTAJ! ) Liść oliwny warto przyjmować nie tylko podczas zakażenia gronkowcem, ale podczas zaniżonej odporności.

ParaProtex jest to znany i popularny środek, który jest stosowany głównie przy infekcjach bakteryjnych i grzybiczych. Jest to produkt całkowicie naturalny, który jest kompozycją składników biologicznie aktywnych, w skład wchodzi : czerwony jaśmin, komosa piżmowa, ekstrakt z berberysu zwyczajnego, mirra, olej z goździków korzennych, ekstrakt z Pau d'Arc, czarny orzech, ekstrakt z nasion grejpfruta oraz czosnek. Jest to przede wszystkim lek wzmacniający i dodatek do zdrowej diety, natomiast nie przemawia do mnie zbytnio faszerowanie się tabletkami (a zwłaszcza taką ilością jaką sugeruje producent łącznie z suplementami dodatkowymi..) przy zakażeniu gronkowcem. Myślę, że wykup całego pakietu to zwykłe dojenie z kasy.

Z naturalnych środków warto wypróbować także oregano, wyciąg z jeżówki  , wyciąg z czerwonego grejpfruta, czarnego orzecha, berberysu i nasz polski, poczciwy czosnek.
źródło

Propolis (kit) pszczeli, pyłek pszczeli oraz inne produkty pszczele , to niedoceniane, również stosowane przez nasze babki naturalne leki, które często kojarzą nam się jedynie ze specyfikami na ból gardła i przeziębienie. Produkty pszczele wykazują silne właściwości antybiotyczne, przez zawartość nawet kilkuset składników biologicznie aktywnych, które działają synergistycznie nawet na szczepy odporne na antybiotyki, dlatego są tak bardzo skuteczne. Niezwykle ważne jest pochodzenie i rodzaj propolisu, najlepiej, by był on aktywny i nierozcieńczony ze spirytusem, dlatego warto go nabywać od zaufanego pszczelarza. Produkty pszczele dodatkowo wzmacniają naszą odporność.

Krwiściąg lekarski to bardzo niedoceniana i mało popularna roślina w naszym regionie. Właściwości lecznicze tej rośliny znane są już od starożytności, natomiast w Europie - od średniowiecza. Wykazuje on silne działanie przeciwzapalne, gojące, jest doskonały na uszkodzenia skóry (jeśli borykacie się z trądzikiem, jest to codzienność) i leczy owrzodzenia, dlatego odwar stosowała i osoba z gronkowcem i ja, na swój trądzik. Płyn działa świetnie przeciwzapalnie, rany brzydko się nie bliznowacą i bardzo przyspiesza gojenie, jako jedyny z pewnością nie wyleczy gronkowca złocistego, ale warto go mieć w zanadrzu, zwłaszcza jeśli na Waszej skórze występują zmiany ropne. Z pewnością poświęcę mu osobny wpis. :)



Brzoza, betulina, sok z brzozy, dziegieć brzozowy, palenie kory i drzewa brzozowego, tak zwane 'kąpanie się w dymie z drewna brzozowego'

Nie doceniamy tego co mamy, brzoza posiada ogromny potencjał leczniczy i to właśnie włączenie brzozy do pielęgnacji i suplementacji okazało się krokiem milowym w leczeniu gronkowca złocistego. Nie miejcie mnie za jakiegoś znachora, ale inhalacje z dymu brzozowego bardzo mnie zaintrygowały, zwłaszcza że to tradycyjny sposób zwalczania wszelkich infekcji przez ludy zamieszkałe na Wschodzie Europy. Może mam nierówno pod sufitem, przeczę sama sobie i swojej ideologii, ale to naprawdę działa, a na pewno na moją czytelniczkę i na mnie, kiedy znowu mam zatoki. Ważne jest, by gałązki były mokre (świeżo po deszczu), a dym należy wdychać do momentu łzawienia oczu. O inhalacjach z dymu brzozowego dowiedziałam się od starszego pana z mojej okolicy, który interesuje się leśnictwem. W pierwszym momencie wydawało mi się to irracjonalne, jednak potwierdzenie znalazłam m.in na blogu Ani jak wyleczyła gronkowca złocistego . Tajemniczymi składnikami dymu brzozowego są substancje lotne, a przede wszystkim betulina, którą wykorzystuje nasze polskie Sylveco Naturalne Kosmetyki .
Skoro już jesteśmy przy betulinie, to muszę wspomnieć, że to jest cudowny składnik. Nie waham się powiedzieć, że zamiast rozglądać się za superfoods z różnych stron świata, musimy docenić to, co wydaje nasza polska ziemia. Bo wcale nie jest gorsze. Betulina, kwas betulinowy oraz lupeol (składniki aktywne kory brzozy białej) posiadają tak wiele właściwości, że nie jestem w stanie wymienić ich wszystkich właśnie tutaj, ale zaręczam Was, że znajdują one zastosowanie w leczeniu prawie każdej dermatozy skórnej oraz przyjmowane wewnętrznie leczą nasz organizm. Betulina ma największy moim zdaniem potencjał leczniczy w leczeniu gronkowca złocistego, z tego względu, że eliminuje każdą możliwość ucieczki tej perfidnej bakterii. Często leczenie gronkowca powoduje wraz z czasem powstawanie reakcji alergicznych i osłabia nasz układ immunologiczny, atakując słabsze narządy, betulina działa prawie na każdy szczep bakterii i grzybów, z którymi gronkowiec mógłby żyć w symbiozie oraz na samego gronkowca złocistego. Ponadto działa wzmacniająco, antyoksydacyjnie, przeciwnowotworowo, przeciwzapalnie, antyalergicznie i przeciwgrzybiczo oraz przeciwbakteryjnie. Więcej informacji o betulinie znajdziecie TUTAJ! Świetną wiadomością jest to, że na naszym rynku jest dostępna zawiesina zawierająca ekstrakt z kory brzozy, dostaniecie ją na stronie producenta marki Sylveco.
Dziegieć brzozowy to kolejny, zapomniany przez nas produkt naturalnego pochodzenia, który niegdyś był stosowany przez nasze babki w leczeniu prawie wszystkich dermatoz skórnych, był też świetnym środkiem na wypadanie włosów (choć wcześniej stosowano go do pielęgnacji racic u bydła lub kopyt u koni, odstraszano robactwo np.kleszcze, spełniał rolę kleju, był także jednym z głównych składników kamfiny, płynu oświetleniowego do lamp) Dzisiaj dziegieć powraca do łask. Stałam się ogromną fanką dziegciu głównie przez problemy skórne , które dolegały mi na skórze głowy, to składnik numer jeden w leczeniu ŁZS. Z pewnością napiszę o nim szerzej, jednak dzisiaj wpis dotyczy gronkowca złocistego. Dziegiec brzozowy, znany także pod nazwą smoły leczniczej (przez odrzucający zapach smoły i podobną drogę wydobycia) ma postać lepkiej, gęstej i ciemnej cieczy. Jest to produkt suchej destylacji z gałęzi, drewna i kory brzozowej, zapomniano o nim po II wojnie światowej, gdyż uważano go za substancje niebezpieczną dla zdrowia i kancerogenną. Działa on silnie antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, przeciwzapalnie i antyseptycznie, jest świetnym uzupełnieniem leczenia, choć w przypadku gronkowca złocistego bardziej cenna okazuje się wyizolowana betulina.Nie należy przekraczać sugerowanego stężenia, często jest to 1-2%. Dziegieć i produkty z brzozy są bardzo znane i często stosowane na Wschodzie, stąd w kosmetykach rosyjskich bardzo często znajdziecie i dziegieć, ekstrakt z brzozy, destylat z brzozy, czy sok z brzozy.
Sok z brzozy to niezwykle smaczny i wartościowy, całkowicie naturalny napój. Każde przedwiośnie owocuje u mnie spuszczaniem soku z brzozy, który dodaje mi mnóstwo energii, wigoru i wzmacnia organizm. Najbardziej wartościowy jest ten, który zbierzecie sami. Przede wszystkim sok z brzozy odżywia i wzmacnia nasz organizm, zwiększa odporność, co jest niezwykle ważne podczas leczenia gronkowca złocistego. Dlatego jeśli podejrzewacie u siebie gronkowca, bądź nie czujecie się zbyt dobrze, warto pic sok z brzozy.



Mam nadzieję, że wpis okaże się dla Was przydatny. Pozdrawiam Was serdecznie,
Ewa

40 komentarzy:

  1. Jeju mam trądzik, nie ukrywam, ale ta odmiana musi być okropna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego trzeba być uważnym, gdyż medycyna często rozkłada ręce. Tak to jest, gdy bakteria z ogromną łatwością nabiera oporności... to są właśnie skutki nadużywania antybiotyków.

      Usuń
  2. Okropna choroba, ja jestem zdania, że należy przede wszystkim wzmacniać swoją odporność, wtedy żadne bakterie i wirusy nie są straszne, zwłaszcza takie, które są stale w naszym otoczeniu, zdrowe odżywianie bogate w witaminy, od czasu do czasu jakieś suple, to najlepsza profilaktyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korah, ja również tak uważam.. ale co jeśli na naszej skórze są otwarte rany ? Albo mamy trądzik? Albo dobra, zafundujemy sobie peeling kwasami? Co jeśli ktoś nie jest wobec nas uczciwy i zrobi to w sposób niehigieniczny? To samo obserwuję na yt, rzadko kto używa czystych szczoteczek do tuszu, nie widziałam by ktoś wspominał o częstej dezynfekcji kosmetyków kolorowych, nie wiem co daje nakładanie kosmetyków płynnych na dłonie, które są całe umazane od innych kosmetyków i niezdezynfekowane płynem? Są rzeczy, których pojąć nie mogę, bo to zawody usługowe i higiena powinna być zawsze, a często pseudo specjaliści o tym zapominają.
      Ale masz rację, profilaktyka to jedyny sposób. Ja także odkąd dbam o siebie od wenątrz nie choruję, vzuję się dobrze i mimo trądziku nie dorobiłam się infekcji ;)

      Usuń
  3. Z mocnym trądzikiem mam do czynienia od jakichś 4 lat. Leczenie u dermatologów porzuciłam, gdy nie pomagało, a wręcz szkodziło (ból żołądka po antybiotykach, ciągłe zmęczenie i brak chęci do życia). Obecnie leczę się od roku u homeopaty i na biorezonansie (oczyszczanie z pasożytów, leczenie naturalne, 2 razy robiłam również oczyszczanie wątroby). Efekty są, ale nie można było zatrzymać procesu "wywalania" niespodzianek co jakiś czas. Moja skóra zachowuje się jak kameleon. W końcu tydzień temu na badaniach przed biorezonansem dowiedziałam się, że mam gronkowca. Około 1,5 roku temu robiłam wymaz ze zmian i nic takiego nie wyszło. Być może gronkowiec wyszedłby w wymazie z gardła lub z nosa... lub nie, kto wie ;) MIEJCIE ŚWIADOMOŚĆ TEGO, ŻE TRZEBA TRAFIĆ NA DOBRE LABOLATORIUM! A tym tokiem myślenia rezygnuję z takich badań bo nie widzę w nich celu. Nie będę ryzykować niekompetencją ludzi i męczyć się koleje lata. Biorezonans to naprawdę świetne badanie, byłam sceptyczna, ale to ma sens. Więc jeżeli okazało się, że to gronkowiec (którego od dawna obstawiałam...), to terapeuta który prowadzi biorezonans polecił mi krople z dzikiego oregano, liść oliwny i do tego krople izopatyczne (te akurat na tasiemca, którego również mam). A oprócz tego jestem na diecie bezglutenowej i beznabiałowej (według mnie to jest podstawa). Mam OLBRZYMIĄ alergię, którą powolutku u nich leczę. Najbardziej uczula mnie pszenica (obsypywało mi twarz ropnymi gulami na minimum trzy miesiące, nawet po szamponie który miał w składzie pszenicę!). W Święta Wielkanocne pozwoliłam sobie na kawałek owczego sera i pokutuję do dzisiaj, dopiero się goję... ;) Uważam na wszystko co jem, zaczęłam notować i uczyć się na własnych błędach. Osiągnęłam już dużo :) Myślę, że specyfiki na gronkowca to ostatnia prosta do zdrowej skóry, wszystko oczywiście będę opisywać na blogu. W przyszłym tygodniu wybieram się również do irydologa (który również zajmuje się akupunkturą). A z tego co wiem, akupunktura jest również bardzo polecana na gronkowca.

    DZIEWCZYNY WALCZCIE!
    Ja wyglądałam okropnie, miałam mega deprechę, ale wierzę w to, że w tym roku zakończę wszystkie moje leczenia i uśpię mojego gronka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokonaj trądzik bardzo dziękuję za tak obszerny i niezwykle ciekawy komentarz! Dowiaduję się od Ciebie ciekawych rzeczy i choć aktywna w sieci nie jestem, to z pewnością będę śledzić przebieg Twojej już prawie wygranej walki z trądzikiem :)

      Usuń
  4. Nie wiem czemu, ale dziś podczas prac ogrodowych, pomyślałam sobie o gronkowcu. :D To chyba telepatia, bo potem patrzę, a tutaj tekst o nim. Zresztą, bardzo dobry tekst, jak zwykle profesjonalny. Mimo, że mnie temat nie dotyczy, i tak przeczytałam, bo bardzo ciekawie napisany. Ewo, powiedz, co by było, gdyby Cię nie było? :) Oprócz Ciebie, znam tylko 3 inne dziewczyny (blogerki), które mają naprawdę dużą wiedzę i potrafią ją dobrze przekazać, pomóc, doradzić. Ale przyznam szczerze - to Twój blog jest moim ulubionym w tej dziedzinie. Niezwykle się cieszę, że go znalazłam jakieś 2 miesiące temu. Czytałam każdy jeden post, co zajęło mi prawie cały dzień. Dziękuję, że jesteś. :) Przepraszam za off-top, ale MUSIAŁAM to napisać. Pozdrawiam Cię gorąco i czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strzelam, że Italiana, Kosmostolog i kto jeszcze? :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Jako "guru od wszystkiego" traktuję Alinę Rose, jej wiedza też jest dość spora a rady przydatne. :) Po namyśle dodałabym jeszcze Martę z urodaiwłosy.

      Usuń
    3. Olgaz, jest mi bardzo miło słyszeć coś takiego :) To bardzo podnosi na duchu i sprawia, że znajduję czas i energię nie tylko na pisanie wpisów, ale przede wszystkim kontakt z Wami. :) Jak widać często z opóźnieniem, ale często za bardzo się w to wszystko angażuje i muszę robić sobie detox :D Ja także gorąco Cię pozdrawiam!

      Wszystkie blogi znam, bardzo lubię, ale dodałabym świetną i niezwykle inteligentną Arsenic. Genialna jest. Uwielbiam ją czytać, mogłabym tak bez końca :)

      Usuń
  5. O kurcze, ja myślałam, że mam straszny trądzik, współczuję naprawdę okropna choroba:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trądzik to też poważna dermatoza, zwłaszcza jeśli przebieg choroby jest ciężki. Też nie potrafię znaleźć remedium na trądzik, podobnie jest z gronkowcem ;)

      Usuń
  6. Cześć dziewczyny!
    Zachorowałam na to paskudną chorobę półtorej roku temu. Pani dermatolog zdiagnozowała u mnie liszaja w okolicach ust twierdząc, że jest to szczep bakterii gronkowca i paciorkowca. Maiłam dokładnie taki stan chorobowy jak na obrazku 8,9,10. Zostały mi przepisane sterydy w postaci maści. Po trzech dniach było OK. Później niestety był koszmar. Po kilku dniach znamię chorobowe wróciło z podwójną siłą. Znamię ropne było w okolicach ust, policzki, czoło. Znowu steryd, znowu poprawa i znów kilka dni spokoju. W wyniku aplikowania maści sterydowej na twarz skóra stała się jak pergamin przeźroczysta, dostałam AZS na twarzy w tym suche placki. Kilka dni później nawrót choroby, zajęta cała twarz, szyja, zewnętrzne dłonie. Po przeczytaniu informacji w internecie i książek dot. ziołolecznictwa postanowiłam nie stosować maści sterydowych z uwagi na skutki uboczne, które u mnie wystąpiły. Do innego dermatologa już nie poszłam. Walczyłam długo metoda prób i błędów. Na dzień dzisiejszy opisze co mi pomogło i jak uśpiłam, bądź wyleczyłam powyżej opisaną chorobę. Przy silnych zmianach myłam buzię mydłem dla dzieci hipoalergicznym, płukałam wodą PRZEGOTOWANĄ, osuszałam ręcznikiem papierowym, aplikowałam tylko kremy nawilżające i na AZS. Wewnętrznie piłam zioła skrzyp z babką lancetowatą; przetacznik z ziołami szwedzkimi oraz mieszankę przetacznik, łopian, bratek trójbarwny, anyż, liść orzecha włoskiego, krwawnik, podbiał, pokrzywa. Po kuracji ziołami nie robiłam przerwy w ich piciu tylko zmieniłam ich skład na fiołek trójbarwny, ziele dziurawca, korzeń łopianu, owoc róży, liść orzech włoskiego. Powyższy skład ziół ma zapobiegać w/w bakterii, a ten ostatni jest przeciwko wypryskom alergicznym (źródło: książki zielarskie).
    Na dzień dzisiejszy moja skóra jest idealna, co stosuję:
    RANO: przemywam twarz płynem micelarnym ( garnier różowy do skóry wrażliwej), aplikuje krem Cetaphl - lipoaktywny krem nawilżający i nakładam makijaż
    WIECZOREM: zmywam makijaż pianką pharmaceris A, płucze twarz wodą przegotowaną czasami z dodatkiem liścia laurowego lub octu jabłkowego:), osuszam ręcznikiem, który jest przeznaczony tylko do twarzy, aplikuje krem KERMUREN10 lub żel aloesowy ALOEVERA z Aboca. Z maseczek stosuje tylko glinki bądź maseczkę z siemia lnianego.
    WEWNĘTRZNIE: ziała skomponowane na podstawie książki prof. Ożarowskiego, które maja poprawić odporność, w ich skład wchodzi nagietek, korzeń mniszka, jemioła, drapacz, skrzyp, ziele pięciornika gęsiego, kwiat jasnoty białej, pokrzywa ( około 2,5 szklanek codziennie przez około 3 miesiące). Rano piję siemie lniane z łyżeczką miodu ( 3 miesiące następnie miesiąc przerwy), a od czasu do czasu pije koperek włoski ( wg. św. Hildegardy bardzo zdrowy), jem dużo orkiszu, płatków owsianych, słonecznika, pestek dyni, warzyw, owoców, zup warzywnych z kaszą jaglaną, soczewicą zieloną i czerwoną, nie kupuję słodyczy, ani chleba (robię go sama i piekę ciasta i ciasteczka), od czasu do czasu robię kuracje z oleju lnianego, który pije na czczo, 3 łyżki przez miesiąc.
    c.d...

    OdpowiedzUsuń
  7. cd...

    REZULTATY: ładna cera, szyja i dłonie. Brak choroby przez cały rok ( gronkowca-paciorkowca), również jakiegokolwiek przeziębienia. Odkryłam WŁOSOMANIACZKI :) i zaczęłam dbać nie tylko o skórę, ale i o włosy.
    PRZYCZYNY CHOROBY: nie mam pojęcia...Pani dermatolog powiedziała mi, ze może to być kontakt przez rączkę w autobusie, na której była bakteria; nowo zakupiona pomadka w moim przypadku podejrzenie padło na ALTERRE rumiankową (WYRZUCIŁAM), proszek do prania, płyn do płukania, silny stres w przeciągu ostatnich miesięcy (niestety wystąpił dwa miesiące przed chorobą), bądź zostałam zakażona tą bakterią podczas zabiegu chirurgicznego podczas wycinania znamienia na rączce skalpelem co miało miejsce półtorej roku przed chorobą, w wyniku zmniejszonej odporności odezwała się bakteria gronkowca-paciorkowca.
    CO CZUŁAM PODCZAS CHOROBY: obniżona samoocena, strach, że choroba powróci, lęk, bezradność, któremu towarzyszył płacz przeplatany z rozpaczą
    PODSUMOWUJĄC: Najważniejsze to się nie poddawać i walczyć o siebie. Mieć ograniczone zaufanie do lekarzy, porównywalne z brakiem zaufania (moja ocena). Po moich doświadczeniach i przemyśleniach doszłam do wniosku, że maści sterydowe działają jak tabletka na bolący ząb doraźnie, niestety z zębem należy udać się do lekarza, aby go wyleczyć. Dermatolodzy przepisują maści sterydowe jak tabletki na ząb, które pomagają tylko na kilka dni. Choroba wraca po kilku dniach, a ból jest jeszcze większy. Czy jest na to lek nie wiem, ja nie znalazłam. Tylko powyższa pielęgnacja, zioła i zdrowe odżywiane przyniosło rezultaty. Uważam, że należy przede wszystkim zwiększyć odporność, ale nie suplementami tylko w sposób naturalny.
    Pragnę nadmienić, że nie mam wykształcenia medycznego.

    Jeżeli choć jednej osobie pomogę będę przeszczęśliwa, w szczególności dziewczynce, która boryka się z powyższym problemem.

    pozdrawiam
    M

    PS. Przepraszam za błędy ortograficzne, bądź stylistyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie bardzo dziękuję za tak obszerne wiadomości, z pewnością okażą się one pomocne dla osób, które walczą z tak trudną bakterią do poskromienia jaką jest gronkowiec. Dziękujemy!

      Usuń
    2. Ech ja to ma na twarzy i na plecach stosuje dietę,zioła,smaruję się brzoza stosuje to od około miesiąca.Chacialm się zapytać ile to trwa by się tego pozbyć jestem nastolatką z wieloma problemami i chciałbym wiedzieć jak dlugo trwa leczenie takie skuteczne?

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy dla mnie wpis. Borykam się z tym paskudztwem w gardle... :/ O wdychaniu dymu z kory brzozy myślę od dawna i chyba muszę w końcu spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetasiu, dla mnie inhalacje z dymu były abstrakcją, póki nie spróbowałam.,Faktycznie to działa, wiem, że w tym momencie przeczę swojemu rozsądkowi, ale gronkowiec złocisty, zwłaszcza MRSA jest bardzo wrażliwy na dym brzozowy, a zwłaszcza na betulinę. Myślę, że warto spróbować, zwłaszcza, że wiele metod zwalczenia gronkowca jest nieskutecznych. Życzę Ci, byś uporała się z gronkowcem :)

      Usuń
  9. Jestem pod tak ogromnym wrażeniem Twojej wiedzy... Wyrazy szacunku dla Ciebie; jestem po prostu niesamowicie oczarowana ogromem Twojej wiedzy i tym, że dzielisz się nią z nami w tak przystępny sposób. Pozdrawiam Cię serdecznie i bardzo dziękuję za każdy artykuł na Twoim blogu.

    Miałam kontakt z osobą, która ma ranę pooperacyjną zarażoną gronkowcem. Jest on praktycznie nie do wyleczenia. Można go uśpić, "odurzyć", niejako "zniewolić", ale pozbyć się w 100 procentach? Praktycznie niemożliwe. I nie wierzę w to, że same terapie ziołowe, naturalne są w stanie całkowicie go usunąć. Wierzę w ziołolecznictwo, znam się nieco na nim, i uważam, że jak najbardziej naturalna medycyna (oczywiście nie mówię o żadnych ekstremach typu historia znachora, nagłaśniana w telewizji, ale chociażby o Tombaku) może wspomóc leczenie, ale nie "wyrzuci" gronkowca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alesso, to bardzo miłe! Staram się, by wpisy były przede wszystkim merytoryczne i mimo ogromnej dawki wiedzy, nieprzytłaczające. Naukowy bełkot to coś okropnego, tak jak z resztą bełkot prawniczy, czy urzędniczy ;)

      To racja, gronkowca po prostu nie da się pozbyć, ale można skutecznie go uśpić, albo chociaż złagodzić objawy. Również wierzę w metody naturalne i ziołolecznictwo, z tego względu, że człowiek powinien korzystać z dóbr, które go otaczają, zwłaszcza, że nie znamy umiaru i wprowadzenie antybiotyków było najlepszą, ale i najgorszą zmorą medycyny.

      Usuń
  10. Mam pytanie co do stosowania liścia oliwnego u zwierząt? Mój pies 10-letni spaniel choruje kilka dobrych lat na gronkowca ( ma to świństwo w uszach) obecnie jestem na etapie kuracji antybiotykami.... nie zilczę ile już weterynarzy odwiedziłam, i ciągle jest to samo spokój na 2 miesiące i znów powraca. Szkoda mi zwierzaka bo strasznie się męczy... a nic nie pomaga. Dzisiaj w akcie desperacji zaczęłam szukać ,,innych,, metod i natknęłam się właśnie na liść oliwny i mam pytanie czy zwierzakowi nie zaszkodzi ten preparat? Zastanawiam się też na inhalacjami z brzozy... podobno ktoś też psu w ten sposób pomógł... Prosze o odpowiedz!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jednak bezpieczniejsze są inhalacje. Niestety, ale ie wiem, czy można podawać psu liść oliwny, musisz to skonsultować z weterynarzem, ja takiej wiedzy nie posiadam.

      Usuń
  11. Droga Ewo! Nie radzę sobie z podpaleniem mokrych gałązek brzozy :( Komplenie nie chcą się palić! Będę wdzięczna za każdą wskazówkę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zauważyłam ten tekst dopiero dzisiaj, gdy ktoś kliknął z niego na mój link :) Dziękuję Ci za promowanie i szerzenie wiedzy dotyczącej gronkowca! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pocięłam na cienkie listewki brzozę,rozpaliłam na grilu niewiele tego, na wierzch położyłam BIAŁA KORĘ -namoczoną w wodzie wcześniej,tak rozpaliło się, później co jakiś czas polewałam wodą, aby był dym.Tak około godzinki :) Z gronkiem męczę się z 10 lat, organizm wyniszczony, ropne okazy ,które odbierają chęci do życia - na twarzy, szyi, dekoldzie -przeważnie --stadnie-- dramat.Latami używałam DAVERCIN , ale jak w porę nie zasmarowałam, to wychodziło dziadostwo,ostatnio dostałam płyn do przemywania na receptę robiony w aptece-powiedziałam dość tego, biorę się za to,bo gdy nie pozwalam wykluć sie ropnym zmianom, to atakuje mnie opryszczka.Przeważnie robi mi się to jak poczuję ,że mi zimno-to na bank wiem,że mnie obsypie, ,,,,albo stres silny i ropny wysyp zamiennie z opryszczką, jak funkcjonować.Jestem po pierwszej sesji z dymem, czytałam o propolis od bonifratów -17 zł kupię jutro oraz ziołowy płyn na odrobaczanie-cała rodzinka skorzysta :)taki płyn w buteleczce szklanej. Walczmy i piszmy co pomaga ! Odezwę się jak kuracja

    OdpowiedzUsuń
  14. Trafiłam tutaj przez przypadek.Ale problem mi znany.Mianowicie 7 mcy temu urodziłam drugiego synka przez cesarskie cięcie.Gdzies ok 3 miesiąca zgłaszałem swojej pediatrze że synek od urodzenia Ma tak jakby "zatkane zatoki" Uznano że ma alergie.Podawalam ketotifen w płynie lecz po miesiącu zrezygnowałam bo nie było poprawy.Maz nocami siedział w necie na różnych forach i dociekał.Zrobilismy chłopcom wymaz z gardła.Okazalo się że starszy synek (3latka)ma grzyby a młodszy (7 miesięcy)ma gronkowca złocistego.Podobno musiał zarazić się podczas cc.Mial podane antybiotyki,które nic nie pomogły. :( Jestem przerażona bo nie wiem jak mogę mu pomóc? :(Czytała że nie leczony może doprowadzić do śmierci..Jak takiemu maluszkowi mogę pomóc??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowaliście może preparatów z brzozy? Prawdziwego soku z brzozy? Bardzo wzmacnia odporność i działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Jest nietoksyczny. W przypadku tak małych dzieci nie jestem w stanie doradzić nic więcej, dzieci mają bardzo szybki metabolizm i żadne proszki, kapsułki na florę bakteryjną nie wchodzą w grę. Zagrzybiony organizm jest następstwem brania antybiotyków, trzeba przede wszystkim zadbać o proste, dobrej jakości posiłki i dobre bakterie. Z diety dzieci trzeba wykluczyć cukier - sprzyjają tylko rozregulowaniu flory bakteryjnej. A ten gronkowiec złocisty jak został potwierdzony? Ma jakieś objawy? Gronkowiec to normalny składnik flory bakteryjnej, dopóki nie ma złych objawów, to wszystko jest w porządku :)

      Usuń
  15. Z grzybami sobie poradzilismy.Został nam ten gronkowiec złocisty.Jedyne objawy są takie ze ma tak jakby "zatkane zatoki" i szybko łapie przeziębienia.Tyle tak jak pisałam synek ma 7 miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam
    Ja rowniez mam ten problem u synka zatkany nos alergii brak i w Nosie gronkowuec złocisty przerażona jestem :( co robic . Syn ma problemy z nerkami i musze dbać aby jsk najmniej antybiotyków brał a tu taka paskuda sie przyplątała ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam, wkraczam w sfery brzozowe aby walczyć o me przewlekłe zatoki ( nie sprawdziła się metoda z wodą utlenioną ), pytanie: wdychanie dymu brzozy robimy raz dziennie i przez jaki okres ? Czy palona kora może być stara ( sucha ) czy świeża z odartego pnia ? Dzięki Leszek .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leszku, a ssałeś olej? Zamiast tak intensywnych metod, spróbowałabym codziennego ssania oleju kokosowego, pobudza wydzielanie śliny oraz usuwa nadmiar śluzów z organizmu.

      Usuń
  18. Polecam Aspirynę i Witaminę C 4000 miligram dziennie .Nie rozwiązuje to głównego problemu ale dla poważnych przypadków może złagodzić na tyle że można się pokazać na ulicy

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, bardzo interesujący wpis. Sama walczę z trądzikiem i mam problem z zakażeniami, szczególnie katar kończy się rozsiewem tych bakterii na twarzy.
    Mam pytanie odnośnie pozyskiwania soku z brzozy. Jak to się robi?
    Czy okłady z czosnku na twarz są skuteczne?
    Proszę o odpowiedź, jeśli możnaby było przesłać na maila al25 małpa op kropka pl to byłabym wdzięczna.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Czy osoba, o której piszesz w poście pozbyła się gronkowca raz na zawsze? I to głównie dzięki wdychaniu dymu z brzozy?

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam, a co jeśli ktoś jest uczulony na brzozę? Co wtedy robić jak pozbyć się tego paskudztwa?! (mam w nosie., tzn tak mi się wydaje. Czekam na wizytę u laryngologa...) :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytalem juz o ziolach, owocach i miodzie jako skutecznych sposobach na pryszcze, polecam sprawdzic

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym, a jednocześnie łączy wszystkich w tym miejscu. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą !

Proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna, a każdy przejaw autoreklamy będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, jego opracowanie odbyło się bez nakładów pieniężnych.

Cenię wolność słowa, aczkolwiek komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady, to JA jestem Administratorem tej strony, to JA codziennie wkładam w nią mnóstwo serca, trudu i potu, a także to JA w nią inwestuję ogromne podkłady pieniężne, jeśli zatem coś mi nie odpowiada, to tylko i wyłącznie JA decyduję o tym, czy coś powinno, czy też nie powinno zostać zmodyfikowane/usunięte/przetworzone.

Proszę o kulturalne wyrażanie się - nie tylko z poszanowaniem Administratora, ale również i pozostałych czytelników. Rodzenie sensacji, która ma na celu agresywne pobudzenie działalności czytelników, niekonstruktywna krytyka oraz nic nie wnoszące komentarze o znamionach negatywnych są również przeze mnie moderowane.

PROSZĘ JEDNOCZEŚNIE O UMIESZCZANIE KOMENTARZY POD NAJNOWSZYMI ARTYKUŁAMI. Dziennie otrzymuję dziesiątki, jeśli nie setki komentarzy, nie jestem w stanie na nie wszystkie odpowiedzieć, jeżeli są rozbite na wiele postów - zawsze coś umknie mojej uwadze, nawet pomimo dokładności i skrupulatności w działaniu.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger