11:24

Błyskotki Ecolore | Rozświetlacze mineralne Daylight i Nightlight. Jak zrobić rozświetlacz w płynie?


Subtelne rozświetlenie jest wciąż na topie. Dzięki prostym ruchom i odpowiedniemu produktowi, możesz odjąć sobie lat, dodać świeżości, a także podkreślić ładną cerę bez niedoskonałości. Mineralne rozświetlacze Ecolore zapewnią Ci naturalne, bezdrobinkowe podkreślenie kości policzkowych. 

Odkąd moja cera ma lepsze dni, a kuracja przynosi zadowalające efekty, rozświetlacze stały się jednymi z moich ulubionych kosmetyków kolorowych. Wcześniej, przyznaję, traktowałam je po macoszemu, a tłusta cera, rozszerzone pory i nierówna faktura skóry wykluczały ich użycie. Jest także spory problem z wyborem idealnego rozświetlacza, począwszy od wykończenia (nie znoszę perłowego i metalicznego błysku), stopnia rozdrobnienia (duże drobinki zawsze wyglądają fatalnie), aż po odpowiednio jasny odcień. Ecolore, po raz kolejny już, idealnie trafiło w mój gust. Jestem przekonana, ze trafi także w Twój , rozświetlacze są dopieszczone pod każdym względem.

Nigdy nie byłam fanką słynnej Mary Lou Manizer, efekt końcowy, zawsze wydawał mi się strasznie tandetny i zbyt widoczny na co dzień. Nigdy nie rozczarowałam się aż tak bardzo pod względem kosmetycznym, a uwielbiany, ponoć niezwykle uniwersalny produkt, pasujący niemal do każdego, okazał się zbędny w mojej kosmetyczce. Jest niewiele osób, na których Mary wygląda bardzo naturalnie. Na pewno nie na mojej bladej, ciepło-neutralnej (przygaszonej) skórze - nie mogłam znieść metalicznego, złotego błysku, który psuł każdy makijaż, a grubo zmielone drobinki, osadzały się w wyjątkowo nieestetyczny sposób na porach, podkreślając niekorzystnie, nawet gładką fakturę skóry. Bardzo długo poszukiwałam upragnionego efektu, aż natrafiłam na firmę BECCA, kosztowną i niedostępną w Polsce. Dlatego wiadomość o rozświetlaczach mineralnych, ucieszyła mnie niezmiernie, znając fakturę i konsystencję różów, miałam tylko dobre przeczucia odnośnie nowości Ecolore.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, nie sądziłam, że konsystencja i stopień zmielenia będzie na aż tak wysokim poziomie. Drobinki są niewidoczne na skórze, tworzą piękną, jednolitą i subtelną taflę, a zaaplikowane moją metodą płynną - dają efekt mokrej skóry. Doskonała miałkość i cudowna jedwabistość (aż dziwię się, że w produkcie nie ma pudru jedwabnego) jest na tym samym poziomie jak w przypadku pudru Transulent Silk z LilyLolo, a efekt jest intensywniejszy i bardziej widoczny. Są bardzo łaskawe dla niewielkich nierówności, dając efekt nawilżonej, zdrowej i młodej skóry. Nie osiadają niekorzystnie w porach, nie ma tutaj mowy o widocznych, topornych drobinkach. Rozświetlacze pięknie grają światłem, mimo że są bardzo subtelne i niemal niewidoczne po nałożeniu, w cudowny sposób odświeżają wygląd i nadają zdrowego blasku. Dobrze roztarte nie odznaczają się na mojej skórze, idealnie wtapiają się, dając upragniony efekt. Są także trwałe, przez zwiększenie przyczepności metodą płynną - wytrzymują cały dzień. Nie znoszę dużych drobinek i metalicznego efektu, dlatego mogę zacząć pisać pieśni pochwalne i prosić tylko o rozszerzenie oferty. Produkty dostałam w ramach zapoznania się z nową ofertą Ecolore, nieodpłatne przekazanie mi pełnowymiarowych produktów nie ma żadnego wpływu na moją końcową opinię. 

W ofercie Ecolore znajdziesz dwa warianty kolorystyczne - dla ciepłej karnacji (Daylight) oraz chłodnej (Nightlight). Rozświetlacze są jasne, odpowiednie nawet dla bardzo jasnej karnacji, aczkolwiek dla tej bardzo bladej (poziom zero) polecam Nightlight, który jest subtelniejszy, delikatniejszy i pięknie się wtapia. Daylight, to złocisty pyłek, nałożony w dużej ilości, może widocznie odcinać się na cerze bardzo jasnej,a  także tej z wyraźnymi, chłodnymi tonami. Wygląda przepięknie wieczorową porą, a także na muśniętej słońcem skórze. Będzie odpowiedni dla typów ciepłych, z poziomem jasności ( jeden- trzy)



Daylight  No.251 to żółto-złocisty rozświetlacz dla ciepłej cery. Bardzo przypomina mi Stardust Lily Lolo, ale jest lepiej zmielony i ma mniej, wybijających się drobinek. Niestety, nie udało mi się uchwycić pięknego efektu, jaki dają rozświetlacze w słońcu, aczkolwiek uwierz mi, lśnią na każdy możliwy kolor w opakowaniu, nałożone cienką warstwą na skórę, doskonale imitują mokrość skóry, wyłapując światło i pięknie nim grając, a drobinki zanikają. Po roztarciu, Daylight idealnie wtapia się w skórę i staje się półtransparentny, najlepiej współgra z ciepłą i oliwkową tonacją, sprawdzi się nie tylko u osób z bladych, ale także na jasnej i średniej karnacji. Daylight, wydobywa swoje piękno, nałożony metodą płynną. To najpiękniejszy rozświetlacz w ciepłym, złocistym odcieniu, jaki aktualnie posiadam, choć dla mnie jest odrobinę za złocisty, wygląda przepięknie na opalonej skórze. Mieszam go z Nightlight, gdy chcę lekko ocieplić karnację.
Koszt 39.90 zł/4g 
Daylightt No.251: Mica, Titanium Dioxide, CI 77492
 

Nightlight No.250 to absolutna perełka, neutralny, lekko beżowy pyłek w niespotykanym, rzadkim kolorze i leciutkim, różowym podbiciu. Doskonale przylega do skóry. Jest jeszcze bardziej dyskretny i delikatniejszy niż Daylight. W zależności od światła i karnacji, staje się bardziej chłodny lub ciepły, na mojej skórze uwidaczniają się lekko chłodne, różowe nuty, które uwielbiam w połączeniu z różem. Unikatowy i niepowytwarzany, jak dotąd, nie znalazłam miki, która choć w połowie dawałaby tak idealny, dzienny i naturalny efekt. Kolorystycznie jest mu najbliżej do Lightscapade MAC, chociaż Nightlight lepiej dopasowuje się do skóry i jest bardziej neutralny. Nightlight, to  ideał dla większości bladych, jasnych i średnich karnacji. To czysta perfekcja, z moją cerą współpracuje idealnie, jest niewidoczny, niewiarygodnie subtelny, nie ma żadnych, widocznych drobinek, hit !
Koszt 39.90 zł/4g 
Nightlight No.250: Mica, Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492

Rozświetlacze nałożone są grubszą warstwą, po roztarciu, wtapiają się w skórę i dają jedynie delikatną, subtelną poświatę. Nałożone na sucho.

Rozświetlacz Ecolore nałożony na sucho nie jest pudrowy, a przy tym, bardzo dobrze zmielony i przyczepny do skóry. Są dobrze napigmentowane, ale doskonale rozcierają się i efekt można stopniować, choć to kosmetyk, z którym ciężko jest przesadzić. Rozświetlacze Ecolore, w odróżnieniu od podkładów, nie są suche, a także doskonale przylegają do skóry. Nie pylą na wszystkie strony świata podczas nakładania, są mniej problematyczne w obsłudze niż czyste miki, które również wykorzystuję do wykonywania własnych rozświetlaczy. Nie wybijają żadne, duże drobinki, mikroskopijne są widoczne jedynie w ostrych promieniach słońca w opakowaniu (wszystko zanika po roztarciu produktu na skórze) - podobny efekt daje podkład Pixie Cosmetic w formule Amazon Gold, w przypadku rozświetlaczy Ecolore, efekt jest naturalnie mocniejszy i zdecydowanie bardziej konkretny.

Nałożone samodzielnie, dają bardzo ładny, naturalny efekt, jednak nie tak naturalny, jak płynny rozświetlacz. Na skórze bardzo suchej, mogą tak ładnie się nie wtapiać, a także będą bardziej widoczne, chociaż to i tak jedne z najsubtelniejszych i najdelikatniejszych rozświetlaczy jakie posiadam. Bardzo dobrze się rozprowadzają i rozcierają, tworzą subtelną mgiełkę rozświetlającą - zawsze dostaję komplementy, nosząc Ecolore, moja cera wygląda świetliście, trudno doszukać się rozświetlacza, gdyż idealnie stapia się z cerą. Na tym polega magia rozświetlenia, drogeryjne produkty, okrzyknięte hitami za grosze, nawet w połowie nie dają tak naturalnego, subtelnego efektu, a cena Ecolore nie jest szczególnie wygórowana, powiedziałabym, że okazyjna. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia - błyskotki Ecolore bronią się same,a  uwierzcie, mam alergię na wybijające się, tandetne drobinki i brak kompatybilności z odcieniem skóry.


Rozświetlacze nałożone są grubszą warstwą, po roztarciu, wtapiają się w skórę i dają jedynie delikatną, subtelną poświatę. Nałożone metodą płynną.



Ecolore na mokro (sposób na rozświetlacz w płynie) . Rozświetlacze Ecolore można zaaplikować także na mokro. Wykonanie rozświetlacza płynnego jest banalnie proste, szybkie i daje niesamowity efekt mokrej skóry. Trik, wykorzystuję malując inne osoby i jest to mój autorski pomysł. Dzięki mojej metodzie, rozświetlacz nie wygląda sucho i pudrowo, bardzo łatwo się rozprowadza, a  także jest delikatniejszy i pięknie wtapia się w skórę, wyglądając niezwykle naturalnie. To także świetny sposób na wykorzystanie czystych mik, a także sypkich rozświetlaczy, jeśli dążysz do uzyskania jak najbardziej naturalnego efektu,a  także - jeśli zajmujesz się makijażem profesjonalnie.

Do suchego proszku, daję malutką kropelkę kremu z filtrem opartym na glicerynie (fenomenalnie sprawdza się La Roche Posay Ultra lekki oraz filtr Ziaja Sopot SPF 30) , całość mieszam i wklepuję delikatnie palcami w miejsca, które chcę rozświetlić. Krem z filtrem jest świetną bazą dla rozświetlaczy w płynie - doskonale przylega do skóry, pigmenty równomiernie rozprowadzają się i dają efekt mokrej skóry, gdyż baza kremu jest lekko lepka i daje błysk sama w sobie. Powyżej, możesz zobaczyć jak rozświetlacze Ecolore po małym podkręceniu bazą kremu, idealnie wtopiły się w skórę, dając niesamowity, mokry efekt.  Tanim sposobem, możesz osiągnąć pożądany, wysokopółkowy efekt, jaki  dotychczas dawały mi jedynie rozświetlacze w płynie BECCA.

Rozświetlacze Ecolore są warte swojej ceny. Tak naprawdę, wystarczyłoby, bym tylko zamieściła zdjęcia tych uroczych migotek, bronią się same. Cieszę się, że w tak atrakcyjnej cenie, można dostać świetnej jakości rozświetlacz, który robi to, co ma robić, ale dyskretnie i subtelnie.

Z racji proszkowej formuły i doskonałej pigmentacji (produkt doskonale rozświetla, ale przy roztarciu baza wtapia się w skórę - ważne jest określenie ciepła skóry, z moją cerą lepiej współpracuje Nightlight) produkt jest bardzo wydajny, a wcale go sobie nie żałuję, ponieważ rozświetlam nim także kąciki oczu, mieszam z transparentnym pudrem, tworząc puder rozświetlający (są doskonale rozdrobnione, więc jak najbardziej można je wykorzystać w ten sposób) , a czasami, dodaję odrobinę do płynnego podkładu, chcąc nadać skórze rozświetlającego wykończenia. Nie będą z nich zadowolone fanki mocnego błysku, są niezwykle subtelne, aczkolwiek idealnie rozświetlają wybrane partie twarzy i ciała. Ciągle poszukujące - to może być i Wasz ideał :) 

Efekt końcowy jest subtelny, aczkolwiek dążę do takiego rozświetlenia, które nie daje po oczach, tylko robi to w sposób naturalny i jestem naprawdę mile zaskoczona jakością. To, co przekonało mnie zupełnie, to brak drobinek, mimo że wyłapują światło, na skórze są niewidoczne, nawet w słońcu, a  w połączeniu z  kremem z filtrem - tworzą mokry efekt, imitując nawilżenie skóry. Ponadto, kolorówka Ecolore na mojej skórze jest bardzo trwała, w zależności od metody aplikacji, rozświetlacz pozostaje przez co najmniej kilka godzin, aż do wieczornego demakijażu. Nie migruje także po skórze, nie osypuje się i nie tworzy tandetnego, brokatowego efektu, jestem w szoku, że za taką cenę można dostać tak dobry produkt. Jak najbardziej warto zainwestować w pełnowymiarowe opakowanie. Gdybym ponownie stanęła przed wyborem, odpuściłabym sobie Mary z Thebalm na rzecz Ecolore.

Opakowania są minimalistyczne, jednak wizualnie podobają mi się. Mam aktualnie problem z doczyszczeniem białych wieczek (więc można usłyszeć mój estetyczny zgrzyt), jednak zawartość w pełni to rekompensuje. Pudełeczka są niemal identyczne jak w przypadku Lily Lolo - w środku jest praktyczna i niezacinająca się zasuwka,dzięki czemu pyłek nie będzie rozsypywał się. Mają także identyczną pojemność jak róże i bronzery. Cieszę się, że postawiono na mniejszą pojemność - 4g to i tak bardzo dużo proszku (kupujące minerały regularnie, wiedzą o co chodzi :D) i naprawdę ciężko zużyć taką ilość samemu :) Data ważności na minerałach jest jedynie umowna, dlatego odpowiednio przechowywane (suche miejsce) i regularnie odkażane minerały mogą służyć przez lata.

Rozświetlacze, stały się moim stałym elementem makijażu, cieszę się, że znalazłam świetny zamiennik tradycyjnej kolorówki, która aplikowana nawet w strategicznych miejscach, pogarszała stan mojej cery. Ecolore, to naturalny, subtelny, efekt zdrowej skóry. Jeśli nie lubisz mocnego rozświetlenia, jesteś na drodze poszukiwań idealnego produktu, poszukuejsz czystego i mineralnego składu bez substancji filmotwórczych i potencjalnie komedogennych, zachęcam do przejrzenia oferty Ecolore w sklepie producenta Ecobelle .




Pozdrawiam serdecznie,
Ewa