07:00

AVA Labolatorium | Aktywator młodości, Witamina C z acerolą (Antioxindant protection)

Brakuje mi zaufania do tanich, ogólnodostępnych, naświetlanych przez ogromne, drogeryjne szyby serum z witaminą C, które albo są niestabilne, albo mają beznadziejne formuły i nie da się ich normalnie używać. Pamiętam moją złość na serum Orientana i przyrzekłam sobie koniec zabaw z drogeryjnymi serum - okazało się, że w moich zbiorach czekało jeszcze jedne serum, któremu zdecydowałam się, mimo złych doświadczeń dać szansę. Czy serum AVA z acerolą jest potwierdzeniem tej reguły, czy też chlubnym wyjątkiem?

I tak, i nie. Serum AVA z acerolą wyróżnia się na tle dostępnych kosmetyków i zaintrygowało mnie krótkim składem.. i swoimi właściwościami. Jest to kosmetyk stworzony do pielęgnacji warstwowej,skóry delikatnej, niepodatnej na negatywne działanie gliceryny. Kosmetyk może okazać się wyjątkowo dobrym elementem pielęgnacji warsztatowej, znajdzie rzeszę fanów, jak i osobników niezadowolonych do końca z działania serum.

Producent użył stabilnej formy soli sodowej monofosforanu kwasu askorbinowego, jest to mądrzejsze i tańsze rozwiązanie od umieszczania kapryśnego kwasu askorbinowego w produktach drogeryjnych, o tym kategorycznym błędzie i fali ekstraktów, pisałam już o klapie od Orientany z morwą białą. Sól kwasu askorbinowego pozwala na przemycenie większej dawki witaminy C bez ryzyka podrażnień, forma ta, nie ma silnie drażniących właściwości. Dodatkowo jest stabilna w pH powyżej 6 (serum ma pH na poziomie 6-7), co jest miłą wiadomością dla osób, które nie tolerują mocno kwaśnego środowiska jakiego wymaga kwas askorbinowy. Mimo że taka forma witaminy C jest łagodniejsza i subtelniejsza w działaniu od kwasu l-askorbinowego, okazuje się znacznie łagodniejsza dla skóry, dlatego to bardzo dobre rozwiązanie dla cery nadwrażliwej, nie tolerującej kwasów, kobiet w ciąży i karmiące piersią, skóry młodej, która nie wymaga i nie toleruje intensywnych w działaniu preparatów.

Serum jest delikatne i z pewnością nie mogę polecić go osobom, które mają bardzo ubogą pielęgnację lub też oczekują niemal natychmiastowych efektów jak po mocnym kwasie askorbinowym.Serum nie narusza naturalnej bariery ochronnej, dlatego jest doskonale tolerowane, a przez wysokie pH - bezpieczne, ale też i mniej skuteczne, nie odczuwałam głębokiego działania serum. Nie wywołało u mnie podrażnień, szczypania, pieczenia i zaczerwienień. Jest łagodne i delikatne. Mam do niego kilka zastrzeżeń, ale znalazłam rzeszę odbiorców, która może być zachwycona działaniem serum.

Nie jest to kosmetyk dający natychmiastowe efekty, zdecydowanie trzeba na nie poczekać, aczkolwiek jak najbardziej są widoczne - cera pod wpływem regularnego stosowania serum, w przeciągu dwóch tygodni zyskała na blasku, stała się jaśniejsza i dobrze nawilżona. Kosmetyk oprócz walorów depigmentacyjnych, ma dobre właściwości nawilżające, które można wykorzystać w pielęgnacji warstwowej - stosując np. pod krem z filtrem. Stosowane samodzielnie, może powodować odwodnienie naskórka. Nie jest stworzone do stosowania samodzielnie, zresztą, tak jak wszystkie serum z tą witaminą. Nie usunie trwałych przebarwień ani tych pozapalnych, ale bardzo dobrze uzupełnia kurację przeciw przebarwieniową - jest to kosmetyk nadający skórze zdrowego blasku i ładnego kolorytu, nie umieściłabym go w kategoriach wybielających - a odżywiających. Bardzo dobrze spisuje się pod produkty z filtrem, ponieważ kwaśne pH preparatu nie uwrażliwia skóry, a łagodna forma działa antyoksydacyjnie na powierzchni naskórka, dzięki takiej formie witaminy C, można obniżyć wysokość ochrony przeciwsłonecznej do niższego faktora (np. 30 SPF) ponieważ nie ma silnych właściwości uwrażliwiających na światło słoneczne. Nie znam zastosowanego, dokładnego stężenia witaminy C, producent dodatkowo nie pomaga i nie umieścił takiej informacji, wysłałam stosowną wiadomość do producenta kosmetyków AVA - póki co czekam na wiadomość zwrotną i liczę, że ją otrzymam. Jeśli będę wiedzieć coś więcej - dam Wam znać ;)

Mam kilka zastrzeżeń odnośnie konsystencji.. ponieważ bazą preparatu jest nieszczęsna gliceryna, której działania moja skóra nie toleruje. Jestem w szoku, że przez aż tak długi okres serum nie spowodowało żadnych, niechcianych zmian, niestety, po odłożeniu retinoidu, gdy moja cera stała się szczególnie podatna na działanie substancji drażniących - serum spowodowało bardzo małe, ropne krostki w obrębie mieszków włosowych, musiałam więc odłożyć serum. Jeśli nie macie aż takiej nadwrażliwości na glicerynę, myślę, że warto spróbować, ponieważ nie ma ono właściwości komedogennych (nie przyczynił się do powstania zaskórników), może powodować jedynie zmiany ropne u osób, które są nadwrażliwe na działanie gliceryny, glikoli i olejów naturalnych.

Konsystencja serum jest specyficzna, ale muszę przyznać, że jak na bazę glicerynową - bardzo przyjemna w użyciu, lekko oleista, z silikonowym poślizgiem. Serum dozuję w małej ilości załączoną pipetą, wystarczająca jest mała ilość, dzięki konsystencji. Serum nie ma lepkich właściwości podczas rozprowadzania, bardzo przyjemnie sunie po twarzy. Problem pojawia się, gdy serum zaczyna się wchłaniać,a  raczej nie wchłaniać na mojej skórze. Wzmaga błyszczenie cery, nie wchłania się do końca, w zetknięciu z ciepłem dłoni - lepi się. Podczas dni, gdy moja cera jest szczególnie tłusta, serum kompletnie nie współpracowało z moją cerą - zostawiało dziwny, błyszczący film na skórze, zostawiając widoczne kropelki gliceryny na skórze. Nie mogłam znieść tego widoku i przez długi czas zmywałam serum po nałożeniu. Podczas stosowania retinoidów, serum zachowywało się lepiej, ale nadal nie podobało mi się uczucie jakie pozostawia. 

Zmieniłam zdanie, gdy serum włączyłam do pielęgnacji warstwowej - stosowane samodzielnie, nie do końca współpracuje z cerą. Wzmagało przetłuszczanie i błyszczenie - gdy tylko zaczęłam używać go pod serum wodne Worship Antipodes - problem przestał mi doskwierać. Prawdopodobnie przez tak dużą ilość gliceryny nie do końca odpowiadało mi właściwościami, dając nieprzyjemne uczucie lekkiej warstwy. Kosmetyki wodne nakładane na serum, ułatwiły jego wchłanianie, a produkt zyskał świetne właściwości nawilżające i rozjaśniające, dodatkowo łagodząc podrażnienia. Oceniając jednak jego samodzielnie działanie - na mojej skórze nie spisał się najlepiej, jego końcowe działanie jest bardzo uzależnione od zastosowanych produktów w pielęgnacji i zbyt wiele czynników ma wpływ na jego dobrą absorpcję.

Bardzo ważne jest, aby uważać z ilością serum. Początkowo nakładałam go za dużo i po chwili od nałożenia, czułam kleistą i lepką warstwę, która bardzo mi przeszkadzała, a także skracała trwałość makijażu, powodując nadmierne wydzielanie sebum, chociaż zawsze wydawało mi się, że jestem oszczędna w aplikacji. Podczas stosowania za dużej ilości serum, miałam także problemy z nakładaniem makijażu, który często się rozwarstwiał i powodował plamy. Serum jest zdecydowanie dla osób, które nie mają problemów z gliceryną, na skórze mojej mamy, serum spisało się znacznie lepiej od Aurigi - nie spowodowało podrażnień, wysuszeń, zaczerwienień, a wpłynęło pozytywnie na nawodnienie naskórka, delikatnie rozjaśniając cerę. Nie pozostawiło żadnej, wyczuwalnej warstwy, która u mnie stała się czynnikiem dyskwalifikującym serum, co świadczy tylko o tym, że każdy z nas jest inny i warto dawać szansę produktom, mimo że recenzja w ogólnej ocenie z mojej perspektywy jest negatywna. Dodatkowo gliceryna stała się bardzo dobrą bazą pod makijaż - po około 10-15minutach skóra jest delikatnie lepka z zetknięciu z dłonią, co znacznie przedłuża trwałość makijażu,  także ułatwia wchłanianie kosmetyków. Nie u wszystkich to jednak działa - produkt zdecydowanie jest skierowany do nie posiadających problemów z nadmiernym łojotokiem, a skóry dojrzałej, suchej, nie wymagajacej. To kosmetyk dla osób bez wysokich wymagań, a także z nadwrażliwą cerą, gdy zależy Wam na odczuciu działania witaminy C, ale kwas askorbinowy się nie sprawdza, a tłuszczowa forma nie wchodzi w grę, ze względu na olejową formułę.


Nie wyczuwam zapachu serum, z pewnością jest neutralne i niedrażliwe dla nosa. Skład, jest naprawdę bardzo krótki i przyjemny - serum bazuje jedynie na wodzie, witaminie C, glicerynie, ekstrakcie z aceroli, który również działa rozjaśniając przebarwienia, odżywiając naskórek, ponadto stabilizuje witaminę C, konserwant, który jest dobrze tolerowany (FEOG) i zagęstnik, który nie obkleja tak twarzy jak guma ksantanowa. Pod względem składu i przyjemności użytkowania serum, nie mogę mieć zastrzeżeń - formuła jest przyjemna w użyciu, dobrze się nakłada, a sam skład jest prosty, konkretny, nieszkodliwy. Jak na produkt drogeryjny, jest wysokiej jakości, ciężko uwierzyć, że kosztuje w granicy 15 złotych za 30ml pojemność. Muszę jednak z żalem stwierdzić, że serum na mojej skórze nie spisało się do końca - póki moja skóra była regulowana retinoidem, a kosmetyk stosowany w przemyślanej, schematycznej pielęgnacji, nie miałam z nim problemów, pojawiły się, gdy moja skora stała się tłusta, bardziej podatna na negatywne działanie kosmetyków oraz sama w sobie szybko się zanieczyszcza. Zdaję sobie sprawę, że dodatek gliceryny miał wpłynąć pozytywnie na konsystencję, a także rozpuścić ekstrakt i zapobiec wytrącaniu się substancji aktywnych, dodatkowo zapewniając nawilżenie, ale na mojej tłustej skórze, dało to odwrotny efekt i jedynie nasilało łojotok, skracając trwałość makijażu.

Serum umieszczone jest w eleganckiej buteleczce z ciemnego szkła, nie wygląda tanio i tandetnie, choć czytałam, że załączona pipetka szybko się psuje i jest słabo wykonana. Nie wiem z czego to wynika, być może z wadliwej serii, ale moje opakowanie świetnie się trzyma i aktualnie przechowuję w nim swoje domowe serum z witaminą C, czego nie mogę powiedzieć o strasznie wykonanych opakowaniach z  Ecospa, które popsuły się już po dwóch użyciach i dotyczy to każdej buteleczki z takim aplikatorem, jaką zdążyłam zakupić w tym miejscu. Faktem jest, że butelka ciężko się zakręca, ale dzięki temu mam pewność, że witamina C się nie utlenia, a opakowanie służy mi dalej. Za taką cenę, aż grzech nie spróbować. Swoje serum kupiłam w aptece gemini za 13 złotych. 

Dużym plusem jest także obecność tekturowego opakowania - serum umieszczone jest w ciemnym opakowaniu, chronione dodatkową tekturą, posiada stabilną formę witaminy C.. za tak małe pieniądze, AVA spisała się naprawdę na medal i dobrze wyceniła swój produkt! Mimo że kosmetyk nie przypadł mi do gustu, ma szansę sprawdzić się na wielu typach skóry, a dodatkowo nie rujnuje portfela. Moja mama jest bardzo zadowolona z serum, mimo że nie przepada za taką formą kosmetyków i ogranicza się tylko do kremu, a  często nawet o nim zapomina. To naprawdę sukces, jeśli stała się systematyczna w stosowaniu kosmetyku AVA z acerolą. 

Żałuję tylko, że producent nie umieścił informacji, by serum przechowywać w lodówce, dodatkowo przydatność takiego serum z witaminą C do 6 miesięcy jest bardzo naciągana. Serum najlepiej zużyć w przeciągu 4-6 tygodni od otwarcia, witamina C nie jest formą tak trwałą, jak określił to producent, niestety. Producent dużo ryzykuje - serum z pewnością po takim czasie i braku przechowywania w odpowiednio niskiej temperaturze będzie niezdatne do użytku.

INCI: Aqua, Sodium Ascorbyl Phospate, Glycerin, Malpighia Glabra Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Carbomer


Serum AVA, ku mojemu zaskoczeniu, jest godne polecenia pewnej grupie docelowej. Przez glicerynę zawartą w dość dużej ilości, może być nieprzyjemne w użyciu, należy uważać zwłaszcza ze stosowaną ilością. Nie jest dla osób nie tolerujących tej substancji z wyjątkowo reaktywną skórą. Jeśli Twoja cera jest bardzo wrażliwa na działanie kwasu askorbinowego, chcesz poznać działanie witaminy C i nie masz problemu z używaniem kosmetyków z gliceryną myślę, ze warto spróbować - kosmetyk jest dobrze tolerowany, łagodny, delikatnie rozjaśnia i nawilża. Szkoda, że producent nie użył np. polisorbatów, zastosowanie gliceryny ogranicza grupę docelową i zmniejsza przyjemność stosowania serum.

Wpis nie jest sponsorowany.

Pozdrawiam,
Ewa