06:00

WSZYSTKIE KOLORY RÓŻÓW MINERALNYCH ECOLORE

Nie pamiętam kiedy i w jaki sposób róż stał się moim niezbędnym elementem makijażu, ale od tego momentu towarzyszy mi niemal każdego dnia, a każdy kolejny nabytek, mimo że jest jedynie drobną płotką w morzu mojej zbieraniny, powoduje palpitację serca.

Marka Ecolore zajmuje szczególne miejsce w moich kosmetycznych zbiorach, kosmetyki są wysokiej jakości, posiadają piękne, rozświetlające wykończenie, są łatwe w obsłudze, znakomicie współpracują z moją kapryśną cerą, a do tego, jak sama nazwa wskazuje - producent stawia przede wszystkim na kolor. Piękne, szalone, ale dziewczęce i jednocześnie nadające się nie tylko na imprezę kolory zachwycą każdą kobietę eksperymentującą z makijażem, ale także spokojną, stateczną, elegancką duszyczkę, nie poszukującej wrażeń czysto kosmetycznych.

Dzięki uprzejmości Pani Doroty mam dostęp do pełnej gamy kolorystycznej i tym samym mogę zaprezentować na łamach bloga jak genialnymi i nietuzinkowymi kolorami dysponuje marka Ecolore i gdyby nie osobisty kontakt z różami, pewnie na połowę z nich nigdy nie zwróciłabym większej uwagi, a zachwycają na tyle mocno, że niektóre z nich lądują na moich policzkach niemal codziennie.

JAKOŚĆ, PIGMENTACJA, ROZCIERANIE I TRWAŁOŚĆ
Róże mineralne słyną z bardzo mocnej pigmentacji, do której już przywykłam i tak naprawdę nigdy nie miałam z nią problemu, choć wiem, że sypka forma odstrasza wiele osób, a problemy pojawiają się już przy samym nabieraniu produktu, finalnie różu jest za dużo na skórze i tym samym trudno o naturalny efekt. Podczas pierwszej aplikacji różu spotkało mnie nie lada zaskoczenie, bowiem róże Ecolore mają znacznie słabszą pigmentację i niezwykle przyjazną, łaskawą dla niewprawionych formułę - pigment nadal jest na bardzo wysokim poziomie (znacznie przewyższającym większość drogeryjnej kolorówki), ale można go bezproblemowo rozetrzeć, nawet przy zbyt dużej koncentracji kosmetyku na skórze, dzięki temu róże dodają jedynie uroku. Zapewniam, że nie tworzą żadnych plam, a dalsze rozcieranie nie obliguje do wykonania porządnego demakijażu - specyficzna, lekko sucha konsystencja nie przylega aż tak dobrze do skóry bezpośrednio podczas aplikacji, co jedynie ułatwia jednolite i gładkie rozprowadzenie kosmetyku ;) Trudno zatem o plamy i smugi, róże nie są szczególnie wymagające, więc niezależnie od posiadanych umiejętności, rumieńce Ecolore nadal będą prezentować się naturalnie. Ecolore są na tyle łatwe w obsłudze, iż z całą pewnością z ich banalnie prostej obsługi będą zadowoleni początkujący i wciąż tkwiący w skomplikowanych relacjach z różami mineralnymi. Wyjątkowo prosta aplikacja, bardzo dobra miałkość i lekka, dobrze rozcierająca się receptura sprawiają, że z różem Ecolore bardzo ciężko jest przesadzić i zafundować sobie cyrkowy wygląd.

Jestem ogromną fanką Ecolore z wielu powodów, ale już od samych początków przygody z marką, jak magnes działa na mnie bardzo delikatna, lekka, przyjemnie sucha, rozświetlająca (ale w niezwykle subtelny sposób) formuła. Podobnie właściwości mają róże, które nie wyglądają jak oddzielny element, dając suchy i pudrowy efekt końcowy. Pięknie wtapiają się w skórę, rozświetlając policzek. Nie warzą się i nie tworzą zacieków wraz z upływem czasu. Nawet wersje matowe, pozbawione rozświetlających drobinek, dają lekko satynowy, zdrowy połysk, dzięki temu cera prezentuje się zdrowo i świeżo, nie zdradzając obecności makijażu. Róże są bardzo dobrze zmielone, charakteryzuje je niezwykła miałkość, ale nie można w nich wyczuć kremowości i zbitej konsystencji, którą posiadają między innymi kosmetyki Annabelle Minerals, Clare Blanc i Pixie Cosmetics. Dzięki temu proszki Ecolore są lekkie i tak proste w nakładaniu.

Taka formuła ma jednak nie tylko zalety, ale też i naturalnie - wady. Kosmetyki o takim wykończeniu są zdecydowanie mniej trwałe i podatne na utlenianie (szczególnie bardziej ciepłe odcienie), dlatego w obecności tłustych kremów ochronnych, a w szczególności w upalnych warunkach, gdy skóra intensywnie poci się - róże Ecolore mogą oksydować i zmieniać swój kolor. Tracą także na trwałości i jedynie kilka sztuk towarzyszyło mi do momentu demakijażu. Zaręczam, iż żaden z różów nie znika całkowicie ze skóry, ale znacznie tracą na intensywności i dają jedynie ledwo zauważalną poświatę koloru.

Góra: Cherry In Love No.201, Dolly Mist No.202, Peach Nectar No.203, Casabella No.204, Bubble Gum No.205,  Dół: Petit Beurre No.206, Fresh Mango No.207, Cute Watermelon No.208, Pumpkin Spice No.209, Coralisso No.210. Światło dzienne, po roztarciu na dłoni

Z perspektywy osoby posiadającej okresowo skórę tłustą, ale i odwodnioną w pewnym okresie pod względem przetłuszczania normalną, mam ambiwalentne odczucia co do trwałości różów Ecolore, są dni, gdy jestem zachwycona makijażem z ich użyciem niemal przez cały dzień, ale wyliczając medianę, trwałość muszę ocenić na średnią, nie powalającą na kolana, budzącą rozczarowanie, szczególnie na skórze typowo tłustej. Niestety, wraz z tak przyjemną, lekko suchą konsystencją, rośnie prawdopodobieństwo niemal całkowitego wtapiania się różu w makijaż, więc trzeba liczyć się ze słabszą trwałością mineralnej kolorówki. Tłusta cera może więc narzekać na ich trwałość, ale też i zmianę koloru na bardziej ciepły, przesunięty w stronę beżu/pomarańczy.

Problem ten nie występuje na skórze mieszanej i suchej, konsystencja różu i ich wykończenie wspaniale współpracują z takim rodzajem cery. Nigdy nie mogę nadziwić się, w jaki sposób mineralne proszki Ecolore, mimo suchej formuły mogą wyglądać aż tak dobrze na skórze, nawet delikatnie przesuszonej. Piękne wykończenie, lekka satyna i rozświetlenie zazwyczaj zwiastuje słabszą trwałość, co ma miejsce w różach Ecolore, choć nie mogę przyczepić się do ich wysokiej jakości, bardzo łatwego nakładania oraz pięknego wykończenia.

Większość różów (7 z 10) posiada drobinki rozświetlające, które pięknie grają światłem i nadają skórze promiennego wyglądu. Próżno szukać w nich nachalnych, wybijających drobinek, które są widoczne jedynie pod światło, a tuż po roztarciu, tworzą gładką, lśniącą taflę. Z tego względu róże mogą podkreślać niedoskonałości i przy wypukłościach, a szczególnie wklęsłościach, postawiłabym na róże o wykończeniu satynowym. Róże rozświetlające nie dają mocnego błysku (z wyjątkiem Petit Beurre), wtapiają się w skórę i ożywiają cerę, w zależności od różu, posiadają ciepły, złoto-miedziany shimmer, neutralny, zdrowy blask lub srebrzystą, chłodną poświatę. Róże matowe, a raczej w moim odczuciu, satynowe, prezentują się na skórze gładko, również bardzo dobrze się rozprowadzają, choć mają odrobinę mocniejszy pigment. Ich trwałość jest znacznie lepsza, ale nie dotyczy to wszystkich kolorów.

Wyjątkowa, lekko kryjąca formuła umożliwia modyfikację odcienia szminki i olejku do ust. Wystarczy wymieszać odrobinę produktu do ust ze szczyptą różu Ecolore i masz kompatybilny, idealnie zgrany kolorystycznie makijaż.

PEŁNA GAMA KOLORYSTYCZNA
W ofercie Ecolore przeważają odcienie ciepło-neutralne, choć na samym początku byłam niemal przekonana, że kolorystyka jest bardziej przesunięta w chłodne tony. No cóż, cieszę się z takiego obiegu spraw, ponieważ niemal w każdym różu czuję się dobrze i z przyjemnością mogłam sprawdzić właściwości oraz trwałość każdego z nich.

Góra: Cherry In Love No.201, Dolly Mist No.202, Peach Nectar No.203, Casabella No.204, Bubble Gum No.205,  Dół: Petit Beurre No.206, Fresh Mango No.207, Cute Watermelon No.208, Pumpkin Spice No.209, Coralisso No.210. Światło dzienne.









Róże Ecolore przystosowują się do skóry i bardzo dobrze z nią współpracują, są bardzo podatne na ciepło skóry, dlatego w zależności od karnacji, będą wyglądać inaczej. Wyjątkowe jest to, iż róż na każdym z nas będzie wyglądał inaczej, choć zachowa swoje główne tony.

W ofercie Ecolore nie brakuje eleganckich i bezpiecznych odcieni, sprawdzających się w każdym makijażu. Ich subtelność i delikatność z pewnością oczaruje nie jedną kobietę, wystarczy dobrać tylko prawidłową tonację. Znajdziesz także nietypowe kolory, które mimo ciekawej bazy kolorystycznej, bardzo dobrze współgrają z niemal każdym typem urody. Ciężko mi wskazać choć jeden odcień różu, który nie nadawałby się do noszenia na co dzień. Mimo zabawnej bazy i bardzo dużego urozmaicenia kolorystycznego, każdy kolor pięknie dostosowuje się do skóry, a szczególnie z cieplejszym lub neutralnym typem urody.

Większość różów posiada moje ulubione wykończenie rozświetlające, bezdrobinkowe. Jest ono bardzo gładkie i zdrowe, podobnie jak w przypadku różów Lily Lolo. Róże tworzą zdrową poświatę, można na próżno szukać w nich wybijających się dużych drobinek, dzięki temu róż nie podkreśla w wyjątkowo tandetny i rzucający się w oczy sposób niedoskonałości - pamiętam wiele rozświetlających koszmarków, których drobiny osiadały bezlitośnie w moich niezbyt wielkich rozmiarów porach, tworząc okropne kratery. Wykończenie matowe jest pół satyną, róże dobrze się rozprowadzają, nie dają suchego wyglądu, a pięknie zdobią policzek.

W gamie znajdziesz zarówno delikatne, jasne neutralne i chłodne, liliowe róże, jak i niezwykle wyjściową, lekko wiśniową interpretację, delikatne beże, brzoskwinie oraz neutralne, przesunięte lekko w czerwone tony koralowe odcienie.

OGROMNA WYDAJNOŚĆ,  DŁUGA DATA PRZYDATNOŚCI I OKAZYJNA CENA
Jak na mineralną kolorówkę przystało, róże Ecolore są bardzo wydajne, dlatego decydując się na zakup różu, należy nastawić się na bardzo długie miesiące, a nawet lata użytkowania, jeśli jesteś jedynym użytkownikiem. Na szczęście w parze z ogromną wydajnością idzie bezterminowość sypkich produktów mineralnych, co jest kolejnym argumentem przemawiającym za zakupem mineralnych kosmetyków. Są higieniczne, bezpieczne i nie musisz przykładać uwagi do daty po otwarciu, ponieważ nie obowiązuje ona produktów wyłącznie sypkich, nie zawierających wody i tłuszczy oraz substancji dodatkowych. Róże Ecolore posiadają jedną z najbardziej przystępnych cen na polskim rynku - za jedno opakowanie zapłacisz 36,90 zł w firmowej drogerii Ecobelle :)

Kolejno: Cherry In Love No.201, Dolly Mist No.202, Peach Nectar No.203, Casabella No.204, Bubble Gum No.205. Górny wiersz - światło dzienne, Dolny - w ostrym słońcu. Obraz możesz powiększyć.



Cherry In Love. Chłodny, wiśniowy, piękny odcień różu. Dzięki lekko chłodnej bazie, staje się kolorem niezwykle uniwersalnym i eleganckim! Najbardziej stonowany i kobiecy, bardzo dojrzały, nasycony i głęboki z pięknym, rozświetlającym, gładkim wykończeniem. Wbrew pozorom jego baza nie jest mocno ciemna, dlatego sprawdzi się na jasnych typach urody, ale oczywiście i na ciemniejszych. Posiadam sporo kolorów w podobnej tonacji, ale jedynie wiśniowa propozycja od Ecolore posiada tak kobiece, niezwykle dystyngowane i może nawet po części uwodzicielskie nuty kolorystyczne, kolor jest bardzo... seksowny.

Mam na sobie róż Cherry in Love






Cherry in Love wspaniale imituje kobiece rumieńce - nie są one ani za chłodne, ani za ciepłe, mają lekko buraczaną, cudowną, głęboką barwę. Bardzo długo szukałam koloru, który właśnie w taki sposób będzie wyglądał na mojej skórze i szczerze nie spodziewałam się, że znajdę swój niemal niedościgniony ideał kolorystyczny w ofercie Ecolore.

Tafla jest bardzo gładka, zdobiąca i podkreślająca w niezwykle kobiecy sposób policzek. Nie jest ani za chłodna, ani za ciepła, wspaniale dostosowuje się do temperatury ciała, dlatego wiśniowa propozycja jest bezpiecznym wyborem - będzie pasować niemal każdemu typowi urody - jasnej i ciemnej karnacji, cieplejszej, jak i chłodniejszej. Zależnie od temperatury ciała jej kolor tylko nieznacznie zmienia się, idealnie dopasowując do urody, ale absolutnie nie ociepla się i utlenia, wygląda nadal naturalnie, zdrowo i świeżo.

Wykończenie rozświetlające najpiękniej prezentuje się na skórze gładkiej, mimo że róże Ecolore są łaskawsze i nie dają mocnego błysku, (dlatego nie mają aż takich zdolności do podkreślania w wyjątkowo niekorzystny sposób niedoskonałości) nadal uważam, że takie wykończenie jest zarezerwowane tylko dla skóry o równej fakturze. Błysk jest subtelny i dodaje świeżości, ale nie wali po oczach w tandetny sposób, to moje ulubione wykończenie, szczególnie Ecolore w niezwykle subtelny sposób dozuje dawkę rozświetlenia, które sprawdza się do noszenia na co dzień i nie przyciąga uwagi w zły sposób.

Baza nie jest mocno ciemna, ale kolor po roztarciu jest widoczny i delikatnie barwi policzki (moją bladą cerę przy pierwszej, skąpej aplikacji). To bardzo ułatwia pracę z różem, ponieważ przy mocniejszym nasyceniu tak głębokiego koloru, obchodzenie się z kosmetykiem wymagałoby znacznie większej uwagi i umiejętności. Trwałość - średnia, około 5 godzin w  upalnych warunkach, róż schodzi ładnie ze skóry i nie daje efektu tłustej, nieświeżej cery.





Dolly Mist. Matowy, lekko satynowy, delikatny, pudrowy róż (baby pink). Baza jest neutralna, lekko przesunięta w cieplejsze tony, a sam odcień jest odpowiednio jasny, niezwykle subtelny i dyskretny. Ideał dla bladej, jasnej karnacji. Niezwykle łatwo dopasowuje się niemal do każdej tonacji skóry, ale najbardziej polecam go wszystkim jasnym, lekko ciepłym i neutralnym typom urody. Nie podkreśla niedoskonałości (nie posiada rozświetlających drobinek, które mogłyby uwidaczniać niedoskonałości, a jego formuła nie ma tendencji do osiadania w nierównościach), nie rzuca się w oczy, jest spokojnym, ale niezwykle urokliwym tłem dla makijażu - spisze się zarówno w makijażach dziennych, jak i typowo wieczorowych, gdy stawiasz na mocniejszy akcent na ustach lub powiekach. Ciężko zrobić sobie nim krzywdę i wskazać go palcem, ale dodaje dziewczęcego uroku. Trwałość jest bez zarzutu. Pięknie się rozciera, nie podkreśla rumienia naczyniowego, nie jest za chłodny i nie tworzy niezdrowego wyglądu - mimo że ciężko go ukazać na skórze (nawet, gdy jest nałożony w sporej ilości), rozpromienia skórę i ją odmładza. To jeden z moich ulubionych różów i równie często stosuję go w makijażach na innych osobach - polecam każdemu, kto stawia na delikatny, nie rzucający się w oczy makijaż. Dolly Mist sprawdzi się u każdej grupy wiekowej, chociaż szczególnie polecam go kobietom dojrzałym - odejmuje kilka lat, jest niezwykle twarzowy i prosty w obsłudze. Będzie pasował blondynkom, ale i brunetkom. Najsubtelniejszy róż Ecolore i w moim odczuciu najpiękniejszy. Mimo że delikatnych, subtelnych różów nie brakuje w mojej kolekcji, to po Dolly Mist sięgam najczęściej - nie jest za chłodny, ani za ciepły, kolor został idealnie wyważony.

Mam na sobie róż Dolly Mist (wybaczcie zwarzony korektor pod oczami, ale akurat testowałam nowości kosmetyczne)





Bardzo dobrze się rozciera, mimo że formuła jest lekko sucha, nie osiada w porach i absolutnie nie daje pudrowego efektu. Współpracuje na wysokim poziomie z kolorówką płynną, tradycyjną oraz mineralną. Wśród wszystkich odcieni Ecolore, Dolly Mist jest jednym z najtrwalszych kolorów, choć przy bardzo tłustej skórze kolor może nieznacznie się ocieplać.


Peach Nectar. Kolejny matowy, ale tym razem zdecydowanie ciepły róż. Koralowy, piękny i niezwykle urokliwy. Posiadam mnóstwo kosmetyków właśnie w tym kolorze, ale są one albo bardziej przesunięte w stronę różu lub pomarańczy. Peach Nectar jest w moim odczuciu idealnym wyważeniem i w zasadzie będzie pasował niemal każdemu - jest dobrze napigmentowany, a jego baza nie jest zbyt jasna, dlatego sprawdzi się na bladej, alabastrowej skórze, ale i osób z ciemniejszą, opaloną cerą. Wraz ze wzrostem temperatury ciała, staje się bardziej różany, co szczególnie uwidacznia się na karnacji ciemniejszej.

Mam na sobie róż Peach Nectar



Trwałość, podobnie jak w przypadku Dolly Mist, jest na bardzo wysokim poziomie, nie zauważyłam, by róż się utleniał, nawet podczas gorących temperatur. Wśród wszystkich różów Ecolore, Peach Nectar razem z Cute Watermelon posiadają najmocniejszy pigment, dlatego należy być bardziej ostrożnym w nakładaniu, choć róże bardzo dobrze się rozcierają i nie tworzą placków, nawet jeśli nakładasz je punktowo. Pięknie współgra z cieplejszą karnacją, ale i neutralną. Nie ma w sobie dużo pomarańczowych tonów, to bardziej koralowy, ocieplony róż, dlatego może sprawdzić się nawet na chłodniejszych typach urody. Bardzo wakacyjny, odświeżający i dziewczęcy kolor, latem używam go namiętnie i polecam każdemu, kto szuka ciepłego, ale nadal łagodnego i delikatnego różu. Pięknie dopasowuje się do karnacji.


Casabella. Niezwykły, chłodny, liliowy róż. Casabella jest niezwykle urokliwa i ma w sobie coś tajemniczego - ciężko mi znaleźć ogólnodostępny odpowiednik, a chłodna, niebieska baza, daje wręcz niezwykły efekt. Jest to odcień zupełnie matowy, nie posiada żadnych, rozświetlających drobinek, a wykończenie jest odrobinę bardziej suche od innych matowych różów Ecolore. Nie sprawia problemów podczas aplikacji, również ma dobrą trwałość. Nie ma żadnych skłonności do utleniania i ocieplania się.

Mam na sobie róż Casabella






Nie jest to odpowiedni róż dla ciepłej karnacji (a szczególnie dla mojego delikatnie przygaszonego typu urody), chociaż może szczególnie pięknie współgrać z oliwkowymi, zielonymi tonami. Mimo że pałam miłością do Casabelli, wiem, że nie wyglądam w niej dobrze i daje u mnie efekt siniaków, dlatego polecam go szczególnie chłodniejszym typom urody, głównie słowiańskim, niebieskookim blondynkom oraz opalonej, oliwkowej skórze. 

Kolor jest unikatowy, chłodny, piękny. Na pewno wrócę do niej jesienią i będę próbować ją oswoić :) Polecam szczególnie bladej, jasnej karnacji (ale także i ciemniejszej, oliwkowej), przy odpowiedniej temperaturze ciała, z Casabellą będziecie wyglądać jak księżniczki :) Kolor jest elegancki, ale jednocześnie trudny i może okazać się mało twarzowy. Baza jest ciemniejsza, dlatego sprawdzi się na jasnej i ciemniejszej karnacji. Trwałość - bardzo dobra, do około 8 godzin.



Bubble Gum. Jeden z moich ulubieńców. To chłodny, ale umiarkowanie, jasny róż. Nie ma w sobie aż tylu niebieskich tonów jak Casabella, dlatego sprawdzi się niemal na każdym typie urody, a szczególnie na bladej karnacji, która ma problem z doborem właściwego koloru. Bubble Gum jest różem rozświetlającym, ale niezwykle subtelnie. Obawiałam się srebrzystej poświaty jaką daje, ale okazało się, że mój przygaszony typ urody wyjątkowo upodobał sobie gumę balonową Ecolore. Srebrzysty, gładki nienachalny blask orzeźwia i odświeża, zdejmuje zmęczenie, zaś różowa, chłodniejsza baza wspaniale współpracuje nawet z  cieplejszym kolorem skóry. W efekcie cera wygląda zdrowo, promiennie, pięknie. 

Mam na sobie róż Bubble Gum

Ze względu na wykończenie, Bubble Gum może podkreślać skórne niedoskonałości. Mimo że tafla jest subtelna i nie odbija tak mocno światła jak rozświetlacze, delikatne drobinki rozświetlające (niedostrzegalne po roztarciu) najpiękniej prezentują się na skórze o równej fakturze. Efekt jaki daje róż, jest tak naprawdę ciężki do opisania, ale dobrze ukazałam go na zdjęciu - delikatna poświata wygładza skórę i w niezwykle subtelny sposób podkreśla urodę. Podczas pierwszej aplikacji różu można się przerazić, ponieważ delikatne drobinki są bardzo widoczne, ale wystarczy kilka, nawet niedokładnych ruchów, aby róż całkowicie zatracił swoją drobinkowość. 

Jest też odczuwalnie mniej trwały, w przybliżeniu na skórze jest dobrze widoczny przez 4-5 godzin w gorących warunkach. Dzięki lekko chłodnej bazie nie ma tendencji do ocieplania się. Po kilku godzinach nie tworzy efektu nieestetycznie świecącej się skóry, na szczęście rozświetlające wykończenie zanika wraz z czasem, podejrzewam, że to zasługa lekko suchej konsystencji. Bubble Gum polecam jasnym i bladym typom urody (róż posiada jasną bazę), najlepiej z gładką skórą. 

Kolejno: Petit Beurre No.206, Fresh Mango No.207, Cute Watermelon No.208, Pumpkin Spice No.209, Coralisso No.210. Górny wiersz - światło dzienne, Dolny - w ostrym słońcu. Obraz możesz powiększyć.



Petit Beurre. Iście herbatnikowy róż. Bardzo delikatny, pudrowy, neutralny beż z nutą łagodnego różu, z pięknym złoto-miedzianym shimmerem, prezentuje się najpiękniej na skórze lekko muśniętej słońcem, wówczas staje się delikatnie bardziej różowy. Odradzam go typom chłodnym, ponieważ nie prezentuje się zdrowo i tak świeżo jak na ciepłej karnacji (może postarzać). Mimo że w opakowaniu stwarza pozory niewinnego i skromniutkiego, swój prawdziwy urok ukazuje dopiero po roztarciu, wspaniale podkreślając wczesną opaleniznę. Na mojej lekko ciepłej karnacji nabiera lekko różowawej barwy, nadając opalonego wyglądu, dlatego stał się moją kropką nad i, gdy muskam twarz brązerem w celu opalenia. Petit Beurre lubię nosić w towarzystwie ciepłych piegów, bardzo mocno rozświetla policzek, tworząc zdrową, odczuwalnie ciepłą taflę z lekką, różową bazą. Róż jest bardzo ozłocony, ma najbardziej rozświetlające, mokre wykończenie pośród różów Ecolore, najbardziej podkreśla także niedoskonałości. Jest przepiękny, ale podobnie jak Casabella - jest dosyć wymagający i nie pasuje każdemu. 

Mam na sobie róż Petit Beuree


Herbatnikowy róż jest niezwykle dziewczęcy i polecam go szczególnie młodej, gładkiej, zdrowej, ciepłej skórze. Podkreśla rozszerzone pory oraz zmarszczki, tak jak wszelkie wgłębienia, dlatego nie sprawdzi się w makijażu cery dojrzałej. Ma jasną bazę, na ciemniejszej karnacji jest niemal niewidoczny, ale z powodzeniem stosuję go do rozświetlania kącików oczu oraz jako rozświetlacz partii twarzy. Pięknie współgra z opaloną cerą. 

Trwałość Petit Beurre jest mocno przeciętna, około 4 godzin w upalne dni. Jest najlepiej zmielony i najmniej suchy pośród całej gromadki Ecolore, dlatego ma największą tendencję do podkreślania niedoskonałości skórnych oraz daje lekko mokry wygląd. Właściwości Petit Beurre i jego bardzo jasna, pół transparentna, lekko kryjąca baza sprawiają, że może być wykorzystywany nie tylko jako róż dla jasnej cery, ale także wspaniały rozświetlacz na ciemniejszych typach urody, daje wspaniały efekt rose golden i w magiczny sposób podkreśla nabytą opaleniznę. Cudeńko! 



Fresh Mango. Pomarańczowy, ale lekko sprany odcień różu. Przyznaję, że poszukiwałam takiego koloru bardzo długo, bowiem kosmetyki albo okazywały się zbyt intensywne w barwie (i tym samym odpowiednie dla ciemniejszej skóry, niekoniecznie dla jasnej), albo miały w sobie za dużo różu. Fresh Mango to soczysty, kuszący i wyjściowy odcień pomarańczy dla bladej karnacji, bez żadnych domieszek różu. Genialnie współpracuje z ciepłą skórą i przygaszonym typem urody. Na moich policzkach jest niemal niewidoczny, a pięknie zdobi rumieńce. Uwielbiam go szczególnie w połączeniu z zieloną kreską i mocnym, zabawnym kolorem na ustach. Bardzo dziewczęcy, szalony, ale absolutnie nie krzykliwy i bazarowy. Piękny! 

Mam na sobie róż Fresh Mango

Fresh Mango posiada rozświetlające, ale bardzo delikatne wykończenie, bardzo podobne do Bubble Gum - jest ono delikatnie srebrne, ale odrobinkę cieplejsze (neutralna poświata), dlatego na mojej skórze błysk jest niemal niezauważalny. Pięknie ożywia twarz i sprawia, że skóra wygląda jakoś tak młodziej i zdrowiej. Cudownie rozprowadza się, ciężko z nim przesadzić, ma jasną bazę, dlatego nawet niewprawiona ręka będzie oczarowana finalnym efektem. Szczególnie polecam jasnej i bladej skórze z ciepłym typem urody. Trwałość jest średnia, około 5-6 godzin w gorące dni. 


Cute Watermelon. Ożywiona wersja popularnego różu Rose z Annabelle Minerals, zauważam także spore podobieństwo do znanego Oh la la z Lily Lolo. Typowy, ale jednak urokliwy odcień różu. Bardzo wyjściowy, bezpieczny, dziewczęcy, nadający skórze promiennego wyglądu. Nie jest za chłodny, ale też nie poraża ciepłem, dlatego będzie pasował niemal każdemu typowi urody, jasnemu, a nawet ciemnemu, ponieważ jest bardzo dobrze napigmentowany i ma dosyć ciemną bazę.

Mam na sobie róż Cute Watermelon


Róż rozpromienia skórę, ma mocny pigment, dlatego podobnie jak w Peach Nectar, należy być odrobinę bardziej ostrożnym podczas aplikacji. To jeden z najbezpieczniejszych wyborów, ponieważ będzie pasował niemal każdemu typowi urody, choć szczególnie przygaszonej jesieni oraz jasnym, ciepłym typom kolorystycznym. Odejmuje lat, posiada gładkie, pół satynowe wykończenie,więc sprawdzi się wspaniale na skórze dojrzałej i tracącej elastyczność, ale także ze skórnymi niedoskonałościami. Mimo że posiadam wiele podobnych kolorystycznie różów, Cute Watermelon zajmuje w mojej kosmetyczce szczególne miejsce - odcień został idealnie zbilansowany, dlatego jest tak wszechstronny i w zasadzie to jeden z najczęściej stosowanych przeze mnie różów Ecolore. Bardzo wyjściowy i pasuje niemal do wszystkiego, zwłaszcza idealnie wpisuje się w letnią pogodę, gdy chętniej sięgamy po cieplejsze, intensywniejsze barwy.

Cute Watermelon ma bardzo dużą tendencję do ocieplania się, dlatego pod wpływem ciepła karnacji może mieć więcej pomarańczowych tonów. Pod tym względem jest bardzo podobny do Rose Annabelle, po pewnym czasie na mojej skórze wyglądają niemal identyczne, a różnica między kolorami jest najbardziej widoczna na chłodniejszym typie urody. Trwałość bardzo dobra, około 7-8 godzin w gorące dni.

Pumpkin Spice. Nietypowy i niezwykle piękny róż, przesunięty w ciemniejsze, karmazynowe odcienie. Bardzo nasycony, głęboki, odważny i dziki. Nie jest grzeczny jak większość kolorów Ecolore, ma w sobie trochę zadziorności. Zdecydowanie dla odważnych kobiet. Pięknie współgra z ciepłym makijażem oczu i zieloną tęczówką. Na bladej karnacji prezentuje się zadziornie i odważnie, ale na ciemniejszych typach urody oblewa policzki zdrowym, lekko zaczerwienionym rumieńcem (ma ciemną, lekko kryjącą bazę). Kolor brnie w karmazynowe tony, ma też w sobie sporo truskawkowej czerwieni, ale jest delikatnie stłumiony, dlatego sprawdzi się na typie cieplejszym, ale też i łagodnie przygaszonym oraz neutralnym. Na swój sposób jest unikatowy, nie potrafię wskazać odpowiednika i jakiegokolwiek podobieństwa z różami mineralnymi dostępnymi w Polsce. 

Mam na sobie róż Pumpkin Spice

Mimo czerwonej nuty, Pumpkin Spice nie jest ciepłym różem, jest raczej stłumiony, neutralny, dlatego bardzo dobrze dopasowuje się do karnacji oraz nie wykazuje tendencji do ocieplania się. Posiada delikatne, bardzo łagodne rozświetlające wykończenie, łagodniejsze niż reszta różów Ecolore posiadających drobinki odbijające światło. 

Trwałość Pumpkin Spice oceniam na średnią, około 5-6 godzin, po tym czasie kolor znacznie traci na intensywności - łączy się ze skórą i prezentuje się znacznie łagodniej i subtelniej, choć nadal ożywia twarz. Rozprowadza się gładko, cera w Pumpkin Spice nabiera innego wyrazu i jest zdecydowanie bardziej wyrazista. Bardzo mi się podoba. Róż szczególnie pięknie prezentuje się z ciemną, krwistą szminką oraz śliwkową pomadką, czuję, że będzie to przeze mnie jeden z najczęściej stosowanych różów nadchodzącej wielkimi krokami jesieni. 



Coralisso. Stłumiony, rozświetlający koralowy odcień. Zachwyca w słońcu. Ma neutralny, minimalnie ciepły błysk, bardzo bezpieczny, wyjściowy i dziewczęcy, szczególnie dla cieplejszej karnacji. Tworzy gładką taflę i pięknie wygładza skórę. Zawiera szczyptę różu i jego kolor jest lekko przygaszony, pośród wszystkich różów Ecolore, właśnie Coralisso najpiękniej współgra z moim typem urody i cóż, chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli powiem, że jest moim ulubionym. 

Mam na sobie róż Coralisso


Pięknie zdobi policzek, orzeźwia skórę, mimo że daje widoczny kolor, nie jest krzykliwy i wspaniale współpracuje z ciepłą karnacją. Jeden z najpiękniejszych różów w tonacji brzoskwiniowej. Coralisso polecam głównie przygaszonej jesieni.

Coralisso ma rozświetlające, ale bardzo łagodne wykończenie, po rozprowadzeniu zanikają wszystkie drobinki, które są widoczne jedynie w opakowaniu w ostrym słońcu. Jego baza jest jasna, dlatego sprawdzi się głównie na jaśniejszych typach urody, ale także i ciemniejszych - wystarczy nałożyć go więcej. Trwałość średnia - około 4-5 godzin w upalne dni. 

Róże mineralne Ecolore otrzymałam w ramach uprzejmości producenta, ale fakt ten nie ma żadnego wpływu na moją końcową opinię recenzowanych kosmetyków mineralnych. 

Cóż, ciężko nie zwrócić uwagi na róże Ecolore - odcienie są bardzo różnorodne i każdy znajdzie coś dla siebie. Pośród wszystkich mineralnych, jak dotąd poznanych mi marek, marka Ecolore posiada najpiękniejsze, rozświetlające wykończenie i cieszę się, że większość różów właśnie takie posiada. Koniecznie dajcie znać, który kolor najbardziej wpadł Wam w oko, prawda, że ciężko wybrać tylko jeden? :)

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa