17:56

Dlaczego utrzymanie zdrowej i silnej bariery ochronnej jest tak ważne? Czym grozi uszkadzanie warstewki hydrolipidowej i czy można ją naturalnie wzmocnić?


Od pewnego czasu wracam do podstaw i staram się jeszcze lepiej zapoznawać Was z ich założeniami. Co jak co, ale podstawowe reguły funkcjonowania naskórka powinny być znane każdemu, a z pewnością tym, którzy traktują skórę agresywnie. I nie mam tu na myśli jedynie intensywnego, codziennego obłażenia ze skóry i spalania naskórka pod wpływem wiązki światła lasera, ale nawet bardzo ostre peelingi ziarniste, w cudzysłowie ''nieszkodliwe'' niskie stężenia kwasów i regularne oczyszczanie skóry zasadowymi środkami myjącymi. Większość zabiegów daje niemal natychmiastowe oczyszczenie skóry i upragnione zwężenie porów, ale czy rzeczywiście sprawdzają się na dłuższą metę i są warte tej chwilowej poprawy naskórka? 

Temat uszkodzonej bariery ochronnej brzmi znajomo, przyjmujemy to lekkostrawnie do wiadomości stosując pewne zabiegi, ale mam wrażenie, że nie do końca rozumiemy na czym polega cały ten mechanizm i jakie są skutki bardziej odległe (nie tylko pojawiające się na czas rekonwalescencji) wykonywanych w nieprzemyślany i bezrefleksyjny sposób terapii, które w głównej mierze mają zapewnić czystą, gładką skórę. Nie chcę ryzykować stwierdzeniem, że kuracje dermatologiczne nie są tego warte. Absolutnie - skóra w konkretnych przypadkach wymaga regularnego usuwania naskórka np. w nadmiernym rogowaceniu, czy też bardzo zanieczyszczonym naskórku, gdy warstwa rogowa zatyka pory i opóźnia cykl komórkowy, czasami nie można uniknąć regulacji chemicznej, która ma normalizujący wpływ na skórę i jest zgodna z naturalnym biegiem komórkowym, ale w wielokrotnie spotykam się z brakiem umiaru i błędnym tłumaczeniem jasnych znaków wskazujących na zaprzestanie korzystania z tak inwazyjnych metod walki (a! bo to tylko lekkie ściągnięcie po umyciu, ach! to tylko przejściowy rumień!, nagle coś mnie uczula i powoduje wypryski, ale to nic, jutro będzie dobrze i to na pewno przejściowa reakcja), co doprowadza skórę do przewlekłego stanu zapalnego, prowadzącego między innymi do szybszego starzenia się tkanki i silnej nadwrażliwości, która nie jest tylko upierdliwa i do przełknięcia- a utrudnia życie.

Aby nieco rozjaśnić sytuację, warto dokładnie napisać co gwarantuje bariera ochronna i dlatego jest aż tak ważna, ponieważ to nie tylko przeszkadzająca, tłusta warstewka, która po zmyciu nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej zregeneruje się i będzie dalej pełnić swoje funkcje. Bardzo ważne funkcje, co ulega szczególnemu podkreśleniu.
 Jest swoistą ochroną przed czynnikami drażniącymi, a docenimy to dopiero wówczas, gdy bariera nieodwracalnie zostanie uszkodzona. Każdy kto posiada nadreaktywną, wydelikaconą i zniszczoną skórę oddałby wszystko, aby bariera, która była efektywnie niszczona podczas kuracji lub przez dolegające schorzenia skórne nagle wytworzyła ochronny film - żaden kosmetyk jej nie zastąpi, borykając się z tym problemem wydajesz zawrotne sumy na kosmetyki, które są jedynie namiastką tego, w co byłeś wyposażony od momentu powolnego wkraczania w dorosłość. Warstewka bez większych dolegliwości pozwala normalnie funkcjonować tkance skórnej, zapewniać jej komfort i oczywiście znacznie poszerza możliwości stosowanych kosmetyków, głównie leków, detergentów oraz kosmetyków, które nie mają wyjątkowo delikatnego składu i mogłyby podrażnić skórę. Dlatego nie bagatelizuj żadnych sygnałów ostrzegawczych, bo ze skutkami z jakimi przyjdzie się Tobie zmierzać za kilka lat wymagają przymusowej, całodobowej opieki i nie jest to wcale łatwe - pochłania mnóstwo nerwów, czasu i pieniędzy, a rzadko kiedy przynosi oczekiwane efekty.
 Ma naturalne działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze, tym samym zapobiega rozwojowi patologicznych szczepów. Ludzki organizm żyje w symbiozie z wieloma szczepami, które dla zdrowej tkanki i dla zdrowego organizmu nie są żadnym zagrożeniem zdrowia, dlatego przenoszenie szczepów nawet chorobotwórczych w środowisku szpitalnym jest czymś normalnym - człowiek od zarania dziejów żył w zgodzie z naturą i innymi mikroorganizmami, które mimo skomplikowanych, długich nazw dla normalnego, zdrowego człowieka nie wróżyły nagłej śmierci i powikłań, a nadmierna sterylizacja! Nieustanne usuwanie niewidocznych gołym okiem namnażających się bakterii i grzybów nie prowadzi do ich całkowitego wytępienia i szczęśliwego ''czystego'' życia (bo one sobie doskonale bez nas poradzą!), ale nas, gatunku ludzkiego. Otóż bariera ochronna pełni niezwykle ważną funkcję - podobnie jak sprawny, zakwaszony żołądek chroni przed atakiem i patologicznym rozwojem mikroorganizmów (prowadząc do infekcji), tak bariera ochronna działa na podobnej zasadzie - ma lekko kwaśne pH oraz otula głębsze warstwy skóry, dlatego nawet codzienny kontakt z bakteriami nie stwarza ryzyka wystąpienia infekcji, jeśli Twoja skóra ma się w porządku i nie ingerujesz w jej naturalną warstewkę.


Warto zwrócić uwagę, że to nie bakterie powodują trądzik - one same w sobie są nieszkodliwe, ale mogą narobić ambarasu, jeśli sukcesywnie niszczysz naturalny płaszczyk ochronny, stwarzasz im dogodne warunki, aby mogły się patologicznie rozwijać lub nadmiernie sterylizujesz naskórek, prowadząc do przerostu pewnych szczepów. Paradoksalnie kuracje dermatologiczne zamiast unicestwiać bakterie, dają im swobodny dostęp do delikatniejszych, głębszych warstw skóry i dopiero wówczas stwarzają realne zagrożenie, indukując procesy zapalne, powodując trądzik, przewlekłe stany zapalne, blizny, rumień i wiele, wiele innych.
 Jest niezbędna do utrzymania dobrego nawodnienia. Zdrowa skóra, która jest nawadniania od wewnątrz i traktowana z dbałością nie potrzebuje ogromnej ilości kosmetyków, sytuacja ulega zmianie, gdy naturalnie starzeje się, ma zachwianą gospodarkę wodno-lipidową lub uszkodzoną, niestabilną barierę ochronną. Skóra nie nawilża się sama (choć można potocznie tak powiedzieć) - ona jest sama w sobie nawilżona, jeśli organizm jest prawidłowo nawodniony, a Ty nie przykładasz ręki do odwadniania naskórka, nie tylko przez błędy pielęgnacyjne, ale kontakt ze skrajnie niskimi temperaturami, czy też odwrotnie - gorącymi oraz wszystkimi czynnikami, które uszkadzają manualnie skórę. Naturalny film trzyma wilgoć w naskórku oraz efektywnie go zmiękcza, łagodzi także podrażnienia i nie dopuszcza do rozwoju stanu zapalnego. Coraz słabsza bariera ochronna między innymi jest oznaką tracącego elastyczność naskórka i narastającego odwodnienia, którego nie można opanować. Naturalne oleje i masła, które są tak reklamowane i postrzegane jako cud natury nie zastąpią ludzkiego filmu ochronnego, stąd pojawiające się problemy z cerą - celowe odwadnianie naskórka, a następnie zastępowanie naturalnej warstwy ciężkim tłuszczem zawsze prowadzi do nie lada kłopotów, w ten sposób można kompletnie zrujnować sobie skórę - a to nagminny błąd, szczególnie podczas kuracji silnymi kwasami i retinoidami. Zrujnowana lub wadliwa bariera ochronna to przyczyna wielu dermatoz, w tym także Atopowego Zapalenia Skóry.
 Chroni głębsze warstwy skóry i tym samym ogranicza nadmierne uwalnianie histaminy. Przy uszkodzonej barierze ryzyko wystąpienia reakcji zapalnej wzrasta aż kilkadziesiąt razy, brak ochrony w żaden sposób nie zapewnia bezpieczeństwa i za każdym razem naraża skórę na ropienie mieszków włosowych.
 Obniża skłonność do rumienia wynikającego z podrażnień i cieńszej warstwy rogowej. Razem z obrzękiem towarzyszy każdej reakcji zapalnej, a brak bariery ochronnej naraża jeszcze bardziej delikatne naczynia krwionośne na trwałe rozszerzenie się. 

Bariera ochronna skóry jest kluczowym elementem utrzymania tkanki skórnej w zdrowiu - bez silnej bariery ochronnej Twoja cera zawsze będzie daleka od ideału i można powiedzieć, że będzie przejawiać oznaki, a nawet może się nawet stać typową skórą atopową. I nie mam tu na myśli jedynie problemów z suchością skóry - ale przewlekłą nadwrażliwością, ciągłym stanem zapalnym, często nawracającymi infekcjami, dużą skłonnością do przebarwień (pomijając wpływ gospodarki hormonalnej) i oblewającym Twoje lico rumieniem. Uszkodzona warstwa lub też całkowity brak bariery ochronnej to bardzo poważny problem, niosący za sobą wiele skutków niepożądanych, dlatego warto rozważyć każdą intensywniej działają kurację, czy rzeczywiście jest tego warta i czy dłuższej perspektywie nie będziesz żałował swojego wyboru. 

 Gorsza tolerancja substancji aktywnych, detergentów i składników o działaniu drażniącym. Z tym, czym radzisz sobie dobrze na co dzień, darzysz zaufaniem, z dnia na dzień może stać się dla Ciebie ogromnym zagrożeniem, wywołując ciągły stan zapalny i nieprzewidziane alergie. Pamiętaj, że aktualnie sprawdzające się kosmetyki są skutecznie blokowane przez barierę naskórkową i tylko część z nich wpływa na głębsze warstwy skóry - przy pozbawieniu naskórka naturalnej ochrony ryzyko powikłań, skutków niepożądanych, alergii i silnych podrażnień ogromnie wzrasta i wkracza do grupy szczególnego ryzyka. 
 Przewlekły stan zapalny. Jest odpowiedzią na podrażnienie - przy uszkodzeniu bariery naskórkowej pojawia się notorycznie i ma charakter stały, przewlekły oraz nasilający się pod wpływem czynników drażniących. Za powstanie stanu zapalnego nie zawsze są współodpowiedzialne tak szykanowane bakterie - a właśnie histamina, która uwalnia się za każdym razem, gdy dochodzi do uszkodzenia tkanki. 
 Większa skłonność do powstawania przebarwień. I jednocześnie do rogowaceń, poparzeń słonecznych i pojawienia się stanu zapalnego na skutek działania wysokich temperatur. 
 Szybsza utrata wilgoci. Brak ochronnej warstewki nie blokuje nadmiernej utraty wody, w efekcie skóra nie trzyma wilgoci i stopniowo się odwadnia, co dodatkowo nasila skłonność do podrażnień oraz wystąpienia rogowaceń. 
 Większa reaktywność naczyniowa. Rumień towarzyszy reakcji zapalnej, naczynia krwionośne są więc niemal cały czas pobudzane i często dochodzi do ich trwałego rozszerzenia. 

 Rosnące ryzyko wystąpienia alergii. Brak naturalnej okluzji i warstwy chroniącej naskórek sprawia, że ryzyko alergii znacznie wzrasta i nawet jeśli wcześniej tego u siebie nie obserwowałeś, nie oznacza, że uchronisz się przed alergiczną postacią problemów skórnych.
 Bardzo słaba tolerancja niskich i wysokich temperatur. No cóż - przy braku dodatkowej powłoki i naturalnych lipidów ludzka skóra znacznie gorzej znosi niekorzystne warunki, błyskawicznie traci wilgoć, pojawiają się obrzęki, a skóra jest objęta stanem zapalnym, co w pewnych przypadkach może nawet sprawiać fizyczny ból!

W pewnych przypadkach jest już za późno aby cokolwiek zdziałać oprócz ciągłej opieki i dostarczania skórze niezbędnych składników do funkcjonowania, których samodzielnie już nie wytwarza. Tkwisz w błędzie, jeśli myślisz, że wszystko da się naprawić. Bo się nie da. Skóra zmaltretowana, zniszczona, traktowana agresywnie albo z przesadną uwagą jest pozbawiona tej naturalnej warstewki, która ma chronić głębsze warstwy skóry przed czynnikami drażniącymi. A jakie są objawy? Udzielająca się w każdej dziedzinie życia nadwrażliwość skórna, ciągłe kaprysy, stan zapalny niewiadomego pochodzenia, słaba tolerancja substancji aktywnych, brzmi już bardziej znajomo, prawda?

Uszkodzona bariera naskórkowa to nie tylko uczucie ściągnięcia i sucha skóra, bo dla większości właśnie to jest oznaką omawianego problemu, zaprzeczając, tym samym pojawiającym się jednocześnie kłopotom z cerą, które jednoznacznie świadczą o uszkodzonej barierze ochronnej. Uszkodzona bariera może powodować jak najbardziej silny trądzik i multum innych dermatoz - nadwrażliwe mieszki, trądzik różowaty, silne atopie, łojotokowe zapalenie skóry. Jestem niemal przekonana że problem uszkodzonej bariery ochronnej dotyczy większości osób walczących z trądzikiem i rzadko kogo nie dotyczy (często uaktywnia się podczas złego leczenia), z tym, że może być słabiej, lub mocniej nasilony, dlatego nie zawsze jest łatwy do rozpoznania. Skóra pozbawiona ochronnej warstewki jest nieprzewidywalna i wymaga wręcz królewskiego traktowania, wzmożonej uwagi i anielskiej cierpliwości. Brak naturalnej ochrony wymaga od właściciela wyboru bardzo delikatnych produktów, niezwykle łagodnego obchodzenia się ze skórą i znacznie zawęża wybór zarówno substancji aktywnych, jak i najprostszych kosmetyków do pielęgnacji - szczególnie zawierających detergenty lub mających uregulować skórę. Dla zdrowej tkanki średnio mocne detergenty nie są żadnym zagrożeniem, tak jak naturalne enzymy złuszczające, lekko podwyższone pH, czy chłodniejsze temperatury - sytuacja zmienia się, gdy skóra nie ma żadnej ochrony.

Wszystkie związki, łącznie z potencjalnie bezpiecznymi mają dostęp do wrażliwszych warstw skóry, zwiększa się penetracja naskórkowa, dlatego z reguły związki łagodne mogą również zadziałać na skórę szkodliwie i tutaj nie ma żadnej określonej zasady - to nie muszą być kwasy, to może być nawet witamina B3, która wykazuje działanie łagodzące, a zadziała zupełnie odwrotnie oraz szereg substancji, które niegdyś były bardzo dobrze tolerowane i przynosiły zaskakująco dobre efekty. Gdy coś przekracza barierę ochronną (czyli warstwę, której skóra mocno uszkodzona nie posiada, albo jest w fatalnym stanie) wywołuje natychmiast stan zapalny. Nieważne jakie ma pH, co to za substancja i jakie ma działanie - owszem, ryzyko wystąpienia tak niepożądanej reakcji zmniejsza się, gdy produkt jest jak najbardziej zgodny z naturalnym środowiskiem skóry, ale to niczego nie wyklucza, w każdym momencie może zacząć uwalniać się histamina, pojawia się obrzęk i zaczerwienienie. I nie są to jednorazowe przygody (chociaż na początku właśnie w taki sposób można rozpoznać uszkodzoną barierę - nagle pojawiające się alergie, pogorszenie kondycji skóry, rumień, ''oczyszczanie'' przy kwasach), często skóra z uszkodzoną barierą tkwi w permanentnym stanie zapalnym, imitując trądzik. Nie ma więc żadnych założeń w takiej pielęgnacji, tak obdarty naskórek pozostawia otwarte wrota dla bakterii, grzybów, ulegając jednocześnie ciągłej reakcji zapalnej, która może pojawić się nawet podczas orzeźwiającego spaceru mroźnym porankiem. Mam nadzieję, że teraz rozumiesz dlaczego ta ochronna warstewka jest aż tak ważna - jej obecność pozwala normalnie funkcjonować warstwie skórnej i chroni ją przed czynnikami, które mogą wydawać się bezpieczne, ale wcale takie nie są gdy mają bezpośredni kontakt ze skórą pozbawioną jakiejkolwiek ochrony. 

Wysyp zmian typowo zapalnych zawsze powinien być traktowany jak znak ostrzegawczy, a nie ''ok, zacisnę zęby, to tylko oczyszczanie''. To nie jest żadne oczyszczanie. To toksyczna reakcja, której bezwzględnie należy unikać, bo świadczy zawsze o uszkodzeniu głębszych warstw skóry albo źle dobranej metodzie, mocy i rodzaju substancji aktywnej. 

Może zabrzmię jak hipokrytka, bo regularnie stosuję retinoidy, tylko z taką jedną, małą uwagą - moja skóra jest typowo trądzikowa i rozregulowana, bierność z mojej strony i brak jakiegokolwiek działania również wywołuje stan zapalny i włączenie środków dobrze przeze mnie tolerowanych doprowadza moją cerę do stanu normalności. Przyspieszenie cyklu komórkowego to nie to samo co uszkadzanie bariery ochronnej, chociaż przy stosowaniu retinoidów mimo wszystko do tego dochodzi, nawet przy najbardziej rozsądnym stosowaniu. Liczę się ze skutkami ubocznymi, ale staram się zachowywać umiar i nie popadać w niepohamowaną euforię po sześciomiesięcznej kuracji. Odczuwam także na sobie skutki uboczne, mimo że wiem kiedy przestać i nie dopuszczam do silnych reakcji. To nieprawda, że przeciągająca się walka z trądzikiem pozwala nagle stanąć na nogi i zacząć drugie życie z ładną, nie sprawiającą kłopotów cerą - kiedy trądzik znika, pojawia się problem z nawodnieniem naskórka, wrażliwością skórną, podatnością na przebarwienia i infekcje, a także nawroty zapalne, czyli następstwa uszkodzonej bariery ochronnej z którymi trzeba się liczyć. 

Odbudowanie bariery ochronnej nie jest łatwe, a w wielu przypadkach zwyczajnie niemożliwe. Zdolność skóry do wytwarzania płaszcza hydrolipidowego jest uzależniona od wielu czynników i nie zastąpi go żadna substancja, nawet pochodzenia naturalnego (zawsze będzie traktowana jako substancja obca). Zdolność skóry do regeneracji tego tytułowego płaszczyka ochronnego jest najsilniejsza w młodym wieku, w okresie dojrzewania - jest uzależniona także po części od ilości gruczołów łojowych (stąd deficyt lipidów na skórze typowo suchej), a z każdym rokiem słabnie - skóra dojrzała na skutek zatracania tej naturalnej bariery nagle przeżywa ponowny okres dojrzewania (chociaż często jest również spowodowany wahaniami hormonalnymi) - pojawia się trądzik, nadwrażliwość, przebarwienia, a nawet alergie kontaktowe, wolniej też się regeneruje i znosi kuracje złuszczające.

JAK ZATEM ODBUDOWAĆ BARIERĘ OCHRONNĄ, PÓKI JESZCZE MAM SZANSĘ TO ZROBIĆ?
Nie da się zacerować dziur, tak jak w starej, wełnianej skarpecie, a nawet jeśli da - to nadal znoszona i nieidealna skarpeta, czasami lepiej ja wyrzucić i zainwestować w nową, kolejną parę. Szkoda tylko, że nie można zrobić tego samego z cerą - będziesz się z nią męczył do końca życia, dlatego warto dokładać wszelkich starań, aby nie doprowadzić do tak skrajnych, nieprzemyślanych sytuacji, które będą rzutować na dalsze funkcjonowanie i z wiekiem wymagać bardziej specjalistycznej i kosztownej pielęgnacji. Nie zamierzam owijać w bawełnę, bo ingerowanie w naskórek zawsze ma jakieś skutki uboczne, które dadzą o sobie znać prędzej czy później. Wiem, że w internecie jest pełno informacji o olejach, ceramidach i innych substancjach nawilżających i modyfikujących barierę ochronną skóry - ale prawda jest taka, że skóry nie można w żaden sposób zmusić do ponownego wytworzenia ochronnej warstewki, ani tym bardziej nie da się wyzerować jej stanu. Ludzka skóra pamięta każdy wybryk. Wyżej wymienione substancje jedynie pozwalają zapewnić skórze niezbędne nawilżenie, z którym sobie nie radzi i nie potrafi go samodzielnie utrzymać. Zwiększa się także podatność na wszelkie infekcje, dlatego będziesz wymagać wymaga kompletnego podporządkowania się kondycji naskórka i przestrzegania wysokich progów higieny, posiadania szerokiej wiedzy na temat stosowanych kosmetyków i zawartych w nich składników oraz pogodzenia się z nieustanną walką o ''normalność'', którą często tak bezrefleksyjnie tracimy.


Także pielęgnacja w takim przypadku ma jedynie charakter objawowy i wymaga bezkompromisowej, codziennej i sumiennej dbałości - nie ma dni wolnych, nie ma eksperymentów z kosmetykami, pojawia się poczucie bezradności, a temu wszystkiemu towarzyszy ogromny stres. Czy warto? Oceńcie to już sami :)


Pozdrawiam,
Ewa