Ostatnio kieruję swój wzrok z większym zainteresowaniem na dyskontowe półki w poszukiwaniu godnych polecenia produktów, głównie do oczyszczania skóry twarzy. Bez narażania się na wysokie koszty, możesz nie tylko zaoszczędzić i zainwestować w kosmetyki, które mają dłuższy kontakt ze skórą, ale również zapoznać się z daną konsystencją i określić dokładniej swoje preferencje kosmetyczne. O ile wcześniej znalezienie czegokolwiek sensownego w pierwszej, lepszej drogerii, graniczyło z cudem, o tyle aktualnie, co rusz pojawiają się nowości, mające bardzo ciekawe formuły i konsystencje.
Alterra emulsja oczyszczająca z granatem do nowości nie należy, można ją znaleźć na półkach drogerii Rossmann od już dość długiego czasu. Mimo swojej stałości w ofercie, zdecydowanie wybija się na tle innych kosmetyków, szczególnie w swojej półce cenowej - miałabym ogromne problemy ze znalezieniem jej konkurenta. Nie bez powodu bardzo często ją polecam - ma ciekawą, nietłustą konsystencję, dobrze się domywa, nie wysusza skóry i przy tym jest bardzo tania.
KONSYSTENCJA
Jest bardzo podobna pod pewnymi względami do emulsji Vianek, którą recenzowałam już jakiś czas temu w tym miejscu>. Jest śliska, gładka, dobrze się rozprowadza, ale zawiera lepsze właściwości powlekające i jednocześnie nie jest aż tak nieprzyjemnie tłusta, dzięki czemu doskonale się spłukuje, ale i nie wysusza skóry. Czuć, że to tani kosmetyk, podobnie jak propozycja Vianek, ale w moim odczuciu Alterra jest bardziej podatna na modyfikacje i znacznie przyjemniejsza w odbiorze po spłukaniu ze skóry. Z emulsją marki Sylveco nie da się aż tyle zrobić i pozostawia dość specyficzny woal po zakończeniu rytuału oczyszczania.
Konsystencja jest błyszcząca, gładko i przyjemnie się rozprowadza w dłoniach, ale nie jest kremowa. W kontakcie z wodą w ogóle się nie pieni, tworzy delikatniejszą wersję wodnej emulsji i łagodnie usuwa się ze skóry. Nie ma aż tak ogromnych problemów z jej spłukiwaniem, choć niekomfortowo i męcząco ślizga się, przy czym nie jest podatna na ruchy dłoni. Mimo wszystko nie trzeba spędzać pół godziny w łazience, aby mieć pewność, że nic nie zostało na skórze. Nie lepi się i nie klei, a po oczyszczeniu skóra jest zupełnie normalna - ani nie jest rozpulchniona, ani wysuszona (chociaż ostatni punkt zależy od zapotrzebowania na okluzję, może okazać się, że Alterra będzie jednak za lekka i nie okaże się już tak komfortowa w użyciu).
Pozbawiono ją naturalnej tłustości - nie łączy się wybitnie ze skórą, tworzy jakby obcy film (duża zawartość emulgatorów i gumy ksantanowej), nie można nią wykonać dokładnego masażu i rozpuścić tak fantastycznie zabrudzeń jak na przykład olejkami myjącymi, kremami, czy kremowymi cleanserami, które posiadają jednak bardziej miłą, przyjazną formułę (przykład: kremowy żel Lipikar>). To właśnie ten wspólny mianownik z emulsją Vianek - dłonie ślizgają się po skórze (słabiej, ale nadal), wciąż czuję, że zmagam się z jakimś ciałem obcym (brak efektu scalenia, idealnej współpracy ze skórą) i sama czynność demakijażu nie jest aż tak przyjemna, a nierzadko mało komfortowa, ponieważ muszę przyłożyć się i poświęcić znaczną chwilę czasu, aby rozprowadzić produkt równomiernie. Emulsji brakuje zbitej struktury, która ułatwia i przyspiesza czynność oczyszczania oraz odczuwalnej kremowości, charakterystycznej dla kremów myjących, które bazują głównie na emolientach tłustych i wodzie.
Propozycja marki Alterra to typowa baza myjąca, która zawiera dużą ilość emulgatorów, a mniejszą substancji tłuszczowych, oleistych. Obecność emulgatorów tak naprawdę warunkuje w jaki sposób emulsja zachowuje się docelowo na powierzchni naskórka - z racji, iż emulgatory również zaliczają się, w tym przypadku, głównie do fazy tłuszczowej, dają niemal identyczne odczucia (zabezpieczają cerę, chroniąc przed nadmiernym parowaniem wody z naskórka, pełnią funkcję substancji powlekających, ale zamiast wchłaniać się - tworzą mocniejszy, sztuczny poślizg), ale dają jednak zupełnie inne wrażenia podczas usuwania konsystencji z naskórka.
Niejako właśnie zastosowane emulgatory są atutem dzisiejszego bohatera. Obawiałam się, że będzie to kolejny niezbyt udany epizod, ale kosmetyk bardzo dokładnie spłukuje się ze skóry bez efektu lepkości i nadmiernego poślizgu (nie powodując ściągnięcia), nie wymaga doczyszczenia (czego na wielu typach skóry potrzebować będzie emulsja Vianek) i nie zapewnia mocnego natłuszczenia, wzmagając potliwość i łojotok, jeśli zapotrzebowanie na okluzję po oczyszczeniu jest niskie. Nie daje tej ochronnej powłoczki, jaką zapewniają kremy oczyszczające na przykład Grace marki Antipodes>. W emulsji zabrakło także uczucia wędrującego, wadzącego oleju, struktura emulsji Alterra jest bardziej jednorodna i śliska. Odczuwalnie lepiej radzi sobie z usuwaniem zabrudzeń i ich spłukiwaniem z powierzchni naskórka, choć najbardziej lubię jej używać z akcesoriami. Z tym, z czym nie poradził sobie Vianek, wzorcowo usunie Alterra - bez większego problemu zmyje tusz do rzęs (nawet wodoodporny, ale polecam dorzucić do niej akcesoria, typu ściereczka) oraz makijaż mineralny. Za cięższe zabrudzenia jest za lekka, ale jest to zupełnie normalne.
W skrócie - Alterra zapewnia odpowiednią dawkę okluzji w trakcie mycia, ale jest jej relatywnie mniej po usunięciu kosmetyku. Z Viankiem bilans ten mniej więcej miał znak równości, dlatego produkt już mocniej powlekał skórę po oczyszczaniu - będzie bardziej pomocny przy nawilżaniu przez spłukiwanie, ale może również nasilać problemy z cerą, gdy zapotrzebowanie na okluzję jest bardzo niskie.
Emulgatory w tej emulsji dają ogromne pole do popisu i ułatwiają sprawną modyfikację formuły do aktualnych potrzeb skóry. Bezproblemowo można dodać do niej większej ilości oleju, aby konsystencja była bardziej zwarta i usuwała nawet cięższe zabrudzenia, łagodząc przy tym wysuszenie, jakie mógłby spowodować sam olejek myjący lub dwuetapówka z mocniejszym detergentem w drugiej fazie. Konsystencję emulsji z granatem można bardzo fajnie doczyszczać szmatką muślinową/frotą, waloryzując efekt oczyszczenia lub stosować już rozcieńczoną z wodą, ograniczając do minimum delikatną okluzję, jaką zapewnia.
Emulgatory i niewielka ilość tłuszczów chroni skórę przed odwodnieniem podczas mycia, ale jednocześnie jej nadmiernie nie wysusza po rytuale oczyszczania. Alterra może zatem okazać się bardzo dobrym wypośrodkowaniem dla osób, dla których Vianek był za ciężki, wzmagając łojotok, oraz gdy emulsje niemal wodne (typu Cetaphil) lub kremowe żele wysuszają skórę. Nie daje wyczuwalnego filmu, dlatego w wielu przypadkach może okazać się ciekawym, tanim produktem neutralnym do pielęgnacji twarzy.
WŁAŚCIWOŚCI OCZYSZCZAJĄCE I PIELĘGNUJĄCE
Podczas rozprowadzania dozowanej ilości produktu, konsystencja jest mało komfortowa, ale zupełnie inaczej zachowuje się podczas spłukiwania. Vianek dawał dość toporny, tłuszczowy efekt, nawet po spłukaniu było czuć lepki, tłuszczowy woal, skóra była wyczuwalnie powleczona lekką kołderką emolientów. Alterra tego nie zapewnia. Nie pieni się, a nawet powiedziałabym, że usuwa się łagodniej i znacznie szybciej od emulsji Vianek (chociaż ślizga się niemiłosiernie i trochę opóźnia to ten cały skomplikowany proces), a po oczyszczeniu skóra nie jest ani goła, zmaltretowana i natłuszczona. Po przejechaniu dłonią nie czuję nic nieprzyjemnego i wilgotnego. Po dłuższym czasie nie zaobserwowałam również skutków rozpulchnienia. Efekt oczyszczenia emulsji można dodatkowo zwaloryzować akcesoriami lub też zapewnić sobie wyższą dawkę okluzji, dodając odrobiny oleju naturalnego lub innych emolientów tłustych.
Zmierzając do sedna, brak okluzyjnego filmu i jego łagodne usuwanie się do skóry podczas kontaktu z wodą sprawia, że emulsja sprawdzi się na wielu typach skóry - a nawet jeśli nie, jej działanie można bezproblemowo zreformulować. Nie potrzeba do tego szczególnych umiejętności. Baza emolientowa, składająca się głównie z emulgatorów, bardzo dobrze zabezpiecza skórę przed odwodnieniem podczas mycia, ale również doskonale emulguje tłuszcz w kontakcie z wodą. Można nią bezproblemowo rozcieńczać olejki myjące i gęste kremy oczyszczające, aby były mniej tłuste, lepiej domywały się i tym samym w sprytny sposób ograniczyć rytuał oczyszczania do jednego środka myjącego. Nie ma przeciwwskazań, aby kosmetyk stosować również samodzielnie, gdy zapotrzebowanie na okluzję występuje tylko podczas mycia. Tak dobre emulgacyjne właściwości emulsji Alterra mogą posłużyć również za drugi etap oczyszczania (w celu domycia bardziej tłustego etapu pierwszego), czasami jednak lepiej sprawdzają się dwie oddzielne fazy, niż jedna, szczególnie, gdy zabrudzenia są bardzo odporne na działanie tłuszczów i detergentów.
Emulsja nie wysusza, nie ściąga i nie podrażnia skóry. Moich oczu nie drażni, a zdarza się to notorycznie przy emulsyjnych i tłuszczowych formułach. Jest wyjątkowo delikatna, choć zapach jest zdecydowanie za mocny i strasznie sztuczny. Konsystencja bezproblemowo łączy się nawet z zawiesinami - pudrami sypkimi, kosmetykami mineralnymi, glinkami. Przy dokładniejszym masowaniu, można nią usunąć delikatny tusz do rzęs. Może być za lekka dla osób z większym zapotrzebowaniem dla okluzję. Zawiera sporo substancji nawilżających i mocny, nachalny zapach, może więc powodować alergie i przejściowe uczulenia.
Skóra po oczyszczeniu jest zupełnie normalna. Nie widzę żadnych zmian ani na plus, ani na minus. Czy to źle? Absolutnie. Neutralność i delikatność tego produktu to ogromna zaleta, bowiem jest niewiele produktów myjących, które nie robią ze skórą nic i tym samym nie zaburzają pielęgnacji. Wątpię, aby ten produkt zapewniał komukolwiek porządne nawilżenie, ponieważ fazy tłuszczowej jest tutaj niewiele, konsystencja jest lekka i dodatkowo jest, powiedzmy, łatwo spłukiwana, a na pewno można ją spłukać całkowicie. Nie sądzę, aby produkt, który ma tak krótki kontakt ze skórą mógł powodować zmiany zapalne, nasilać trądzik zaskórnikowy i sprzyjać zanieczyszczaniu, szczególnie, gdy zostanie dokładnie usunięty z powierzchni skóry, a nie jest to wyczynem godnym pochwały. Rachunek jest zatem prosty i mam nadzieję, ze zgadzasz się ze mną - zagrożenie, że skóra nagle ulegnie pogorszeniu pod wpływem emulsji Alterra jest bardzo niska i możliwa tylko przy silnym, głębokim odwodnieniu oraz reakcji alergicznej na składniki zawarte w produkcie.
Emulsję Alterra można wykorzystać nie tylko do mycia, ale również jako bazę peelingów - emulgatory ułatwią spłukanie drobinek ścierających oraz zapobiegną odwodnieniu skóry podczas usuwania martwego naskórka poprzez ścierające działanie drobinek.
Chociażby ze względu na cenę i ciekawe właściwości, moim zdaniem, emulsji Alterra warto dać szansę.
NAJLEPSZY SPOSÓB UŻYTKOWANIA
Jej zmienność działania i podatność na modyfikacje pozwala mi ocenić produkt pod wieloma, zupełnie różnymi względami. Nie ma bowiem najlepszego sposobu użytkowania tego produktu dla wszystkich i za każdym razem można osiągnąć zupełnie inny efekt podczas stosowania emulsji Alterra.
Kosmetyk można stosować tradycyjnie. Stosowanie emulsyjnej konsystencji na suchą skórę zwiększy jej walory emulgujące i lepiej oczyści skórę, a także będzie zapewniać mocniejszą ochronę, sprawdza się to szczególnie przy mocniejszych zabrudzeniach oraz wysokiej podatności na odwadnianie się naskórka podczas mycia. Aplikacja na cerę zwilżoną, zmniejszy już jej właściwości myjące oraz będzie słabiej nawilżać skórę podczas mycia, a także ułatwi całkowite spłukanie emulsji. Będzie to sposób najlepszy dla osób, które nie wymagają okluzji lub potrzebują jej bardzo niewiele.
Alterra spisze się także jako tradycyjne mleczko. Ma lekką konsystencję. Wystarczy odrobinę emulsji umieścić na wilgotnym gaziku> lub płatku kosmetycznym i oczyścić skórę. To najlepsza metoda dla osób, które wymagają dużej ilości emolientów w pielęgnacji, a przy deficycie okluzji, skóra staje się podrażniona, zaczerwieniona, swędząca.
To także doskonała baza kremowa do peelingów (nie tylko ziarnistych, ale także i kwasowych oraz enzymatycznych) i maseczek na bazie glinki. Ponadto spora ilość emulatorów ułatwi spłukanie mieszanki ze skóry. Ze względu na sporą zawartość fazy tłuszczowej, emulsję należy usuwać z pomocą ciepłej wody.
SKŁAD, ILOŚĆ, CENA, DOSTĘPNOŚĆ I TERMIN WAŻNOŚCI
Emulsja według producenta przeznaczona jest do pielęgnacji skóry bardzo suchej, z czym nie mogę do końca się zgodzić, choć faktycznie produkt zawiera bardzo delikatne substancje pochodzenia naturalnego, które powlekają skórę podczas mycia. Kosmetyk nie zawiera detergentów, a swoje właściwości myjące zawdzięcza mieszance emulgatorów, które pod wpływem wody, emulgują się i usuwają z powierzchni naskórka, ale w bardzo delikatny sposób - dzięki temu nie wysuszają i nie ściągają nadmiernie skóry, choć jest to typowa formuła domywająca się, dlatego będzie stanowczo za lekka dla typów skóry, które wymagają porządnej okluzji.
Emulsja umieszczona jest w 125 ml miękkiej, plastikowej tubie, zastosowany plastik pozwala na całkowite wydobycie produktu. Opakowanie jest zakończone otwarciem typu "klik", tworzywo jest wysoce podatne na uszkodzenia. Poprzez swoją dość lejącą, niezbyt zbitą formułę, emulsja z granatem jest średnio wydajna, ale jej niska cena (około 6-8 złotych) w pełni rekompensuje ten słaby punkt.
Kosmetyk to typowa, kremowa emulsja, bazą jest woda oraz olej sojowy. Za właściwości myjące odpowiedzialne są zastosowane emulgatory, które delikatniej i subtelniej, bez usuwania naturalnego bio-filmu, usuwają zanieczyszczenia każdego typu, dlatego tak ważne jest spłukiwanie emulsji ciepłą wodą. Rolę konserwantu pełni alkohol, który jest dość wysoko w składzie, bowiem można go odnaleźć już na trzecim miejscu. Nie zamierzam bojkotować jego miejsca w formule, ponieważ jego obecność nadaje formule lekkości, ułatwia spłukiwanie konsystencji z naskórka, a także rozwiązuje problem konserwacji produktu dopuszczonymi do obrotu konserwantami, które bardzo często powodują podrażnienia, szczególnie oczu. Alkohol nie drażni i nie wysusza skóry, jeśli formuła jest łatwo usuwalna ze skóry, dodatkowo negatywne działanie alkoholu niweluje bogata w emolienty baza tłuszczowa. Alkohol nie jest wyczuwalny, zarówno pod względem zapachowym, jak i w działaniu kosmetyku. Dodatek alkoholu doskonale stabilizuje formułę i zapewnia jednolitą konsystencję.
Produkt zawiera niewielkie ilości bio masła shea oraz bio oleju z pestek granatu. W składzie widnieje również olej słonecznikowy oraz witaminy tłuszczowe: witamina C oraz witamina E, które działają antyoksydacyjnie oraz pełnią również rolę naturalnego konserwantu. Tuż a emulgatorami, można znaleźć składniki o działaniu łagodzącym i kojącym: aloes, miłorząb japoński oraz bisabolol z rumianku rzymskiego. Są to także potencjalne substancje alergizujące, szczególnie moje zastrzeżenie dotyczy aloesu (u wielu osób aloes dodatkowo działa pobudzająco na naczynia krwionośne, wywołując rumień) i miłorzębu japońskiego. Wyizolowany bisabolol może być stosowany nawet u osób, które są uczulone na rumianek rzymski, jest bowiem pozbawiony alergenów.
Emulsję Alterra z granatem dostaniesz w drogeriach sieci Rossmann.
GRUPA DOCELOWA
Sprawdzi się u osób, które wymagają delikatnej okluzji podczas mycia, ale jednocześnie pragną bardzo dokładnego spłukania produktu z powierzchni skóry. To także bardzo dobry kosmetyk do modyfikacji, bowiem z emulsji Alterra można bardzo łatwo, bez większych trudności, wykonać krem myjący (wystarczy dodać do niej oleju) lub kontrolować jej ciężkość i powlekanie skóry przez aplikację na suchą lub zwilżoną cerę. Właściwości oczyszczające kosmetyku można zwiększyć poprzez stosowanie dodatkowych akcesoriów. Emulsją Alterra polecam zainteresować się tym, którzy nie do końca wiedzą jak ugryźć temat oczyszczania - z jednej strony źle reagują na kosmetyki oparte głównie na wodzie z silnymi detergentami (mydła, żele, pianki), ale z drugiej są niezadowolone z tłustych olejów i ciężkich kremów myjących, które pozostawiają mało komfortowy i zbędny film na skórze.
U KOGO SIĘ NIE SPRAWDZI
U wszystkich tych, którzy wymagają bardzo dobrego oczyszczenia i uczucia świeżości oraz przy skórze bardzo głęboko odwodnionej, uszkodzonej lub dojrzałej, która wymaga najzwyczajniej w świecie większej dawki okluzji. Emulsja Alterra okaże się za łagodna i delikatna. To idealny produkt do delikatnej, neutralnej pielęgnacji, ale nie można oczekiwać od niego żadnych skrajnych właściwości - ani nie oczyszcza dokładnie skóry, ani jej nie powleka ochronnym woalem.
OCENA KOŃCOWA
Alterrą, emulsją myjącą z granatem, warto się zainteresować chociażby po to, by lepiej sprecyzować potrzeby własnej skóry. Produkt nie powleka skóry (więc nie sprawdzi się na skórze z wyższym zapotrzebowaniem na okluzję), ani samodzielnie nie zapewnia mocnego oczyszczenia, dlatego przez wiele osób emulsja marki Rossmann może być określona mianem "byle jakiej, bez widocznego działania". Dla mnie, to przede wszystkim kosmetyk neutralny (i jeden z niewielu, którym mogę określić takim mianem, na tle tych większości szkodników w podobnej półce cenowej) i stwarzający mnóstwo możliwości alternatywnego lub też tradycyjnego zastosowania. Nie sprawdzi się u każdej osoby, co jest zupełnie naturalne, ale baza bogata w emulgatory pozwala na wiele modulacji, szczególnie w połączeniu z tłuszczami (i bardzo polecam takie eksperymenty), zapobiegając jednocześnie nadmiernemu powlekaniu skóry (tłusty film po oczyszczeniu) i zmniejszając tendencję do wysuszania naskórka (kremowa baza, mniejsza tendencji do uciekania wody z naskórka, lepsze zabezpieczenia naskórka podczas emulgacji zanieczyszczeń i usuwania ich z powierzchni skóry). Reasumując, bardzo udany produkt, który warto przetestować na sobie i ocenić samodzielnie jego właściwości.
ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.
Pozdrawiam,
Ewa