Wciąż odkrywam nowe formuły kosmetyczne i nie poprzestaję na tym, co było mi dane już poznać, bowiem każdy produkt, mimo że zalicza się do pewnej kategorii, może zupełnie inaczej oddziaływać na skórę i tym samym sprawdzi się bardziej lub też mniej na pewnych typach skóry. Mimo że olejki myjące mogłabym zaliczyć do dość agresywnych form oczyszczania skóry (zwłaszcza, gdy spłukują się całkowicie), ich łagodność, właściwości nawilżające i powlekające, delikatność oraz skuteczność jest całkowicie uzależniona od doboru składników oraz zastosowanych detergentów i emulgatorów, dlatego olejki myjące mają zupełnie różny wpływ na skórę i jeden kosmetyk, nie jest równy innemu produktowi z tej samej kategorii.
KONSYSTENCJA
Różnice między olejkami azjatyckimi, a europejskimi można odczuć już przy pierwszym dozowaniu produktu. Whamisa Organic Flower Cleansing Oil jest mniej oleisty, gęsty, tłusty, treściwy, w dotyku przypomina leciutką, esencjonalną emulsję wodno-silikonową. Ma bardzo dobry poślizg, rozprowadza się w dłoniach jak typowa baza silikonowa, a nie jak lepki olej roślinny. Przy pierwszym kontakcie nie do końca wiedziałam jak postępować z konsystencją tego typu, ponieważ olejek zachowywał się dosłownie jak woda i miałam wrażenie, że za każdym razem, gdy próbowałam wykonać demakijaż - wchłaniał się w dłonie i pozostało go zbyt mało, aby móc usunąć makijaż lub kremy ochronne, a tylko do takich zabrudzeń używam olejków myjących.
Olejek Whamisa ma bardzo delikatną konsystencję. Jego lekkość po części jest i plusem, i minusem, w zależności od tego, do czego olejek ma służyć i co chcesz nim dokładnie zmywać. Na pewno delikatna formuła, która jest całkowicie pozbawiona uczucia lepkości i nieprzyjemnego, obcego filmu na skórze, doskonale spłukuje się i jest to jeden z niewielu olejków myjących, którego nie muszę niczym domywać, ponieważ doskonale i łagodnie się emulguje, nie ściągając i nie wysuszając przy tym skóry. Skóra po demakijażu jest oczyszczona, ale w bardzo subtelny sposób, nie można wyczuć także żadnego filmu po, który jest znamienny dla olejków myjących oferowanych przez firmy z półproduktami. Podczas kontaktu z wodą, olejek emulguje się w dość specyficzny sposób - tworzy białą, trzymającą się powierzchni skóry zawiesistą emulsję. Prawidłowa emulgacja, wymaga zastosowania ciepłej wody, choć akurat w przypadku Whamisa Oil, nawet zastosowanie chłodnego strumienia, nie utrudnia usuwania oleju ze skóry (jedynie nieznacznie spowalnia proces usuwania olejku ze skóry i lepiej powleka skórę). Emulgacja jest bardzo łagodna i z pewnością jest to zasługa lekkiej formuły, bowiem nawet podczas tego etapu nie wyczuwam specyficznej konsystencji oleju, a coś wyjątkowo przyjemnego, gładkiego.
Podczas aplikacji na skórę, olejek delikatnie chłodzi i koi skórę, nie wymaga mocnego tarcia i wmasowywania, ponieważ jego konsystencja mimo że jest bardzo lekka i wodnista, ma doskonały poślizg i pozwala bardzo szybko rozprowadzić produkt na skórze. Nie wchodzi nadmiernie w pory i nie mam wrażenia rozpulchnienia i obciążenia oraz potrzeby natychmiastowego usuwania olejku z powierzchni naskórka. Jest to także bardzo udany produkt do masażu, i jeden z niewielu, którym nie bałabym się tego zrobić, mianowicie cały czas daje pożądany poślizg i nie wchłania się w skórę, dając efekt lepu na muchy, choć przy pierwszej aplikacji miałam dokładnie takie wrażenie. Gdybym miała jednym słowem opisać produkt koreańskiej, organicznej marki, z pewnością użyłabym określenia: delikatny. Ma delikatną konsystencję, delikatnie się rozprowadza, delikatnie spłukuje i delikatnie oczyszcza naskórek z zabrudzeń.
Jest to akurat taki typ produktu, który sprawdzi się w delikatnej pielęgnacji, ale również na wymagających typach skóry do stosowania samodzielnego. Łagodność tego produktu nie zapewni dokładnego zmycia zabrudzeń tłuszczowych (niestety, Whamisa samodzielnie nie usunie kremów z filtrem, wymaga zastosowania akcesoriów doczyszczających), ale jednocześnie nie obciąży i nie wysuszy naskórka.
Olejek Whamisa ma średnie właściwości oczyszczające, co jest zasługą bardzo lekkiej konsystencji. Efekt oczyszczający można oczywiście wzmocnić ściereczkami z mikrofibry lub froty ręcznikowej, ale samodzielnie Whamisa zmyje bezproblemowo codzienne zanieczyszczenia takie jak lekki podkład kremowy i nadmiar sebum. Podkłady mineralne ze względu na swoją sypką formę, będą wymagać usunięcia manualnego (np. ściereczką) lub kosmetykiem bazującym na wodzie, ponieważ olej w kontakcie z wodą stworzy zawiesinę i olejki myjące samodzielnie nie będą efektywnie usuwać sypkich produktów z powierzchni skóry (chyba, że podkład całkowicie połączy się z sebum i stworzy lekki podkład kremowy, co jest jak najbardziej możliwe). Emulgacja przebiega bardzo szybko, nie ślimaczy się i nie tłuści między palcami, nie trzeba stawać na rzęsach, aby go domyć, ponieważ domywa się doskonale sam w sobie, ale w wyjątkowo subtelny sposób, bez usuwania naturalnego bio-filmu.
Czy lekkość produktu Whamisa jest minusem? Tak, jeżeli chcesz zakupić produkt właśnie w celu usuwania konsystencji ciężkich, wymagających podobnej, tłuszczowej bazy - np. kremów z filtrami lub wodoodpornych podkładów kremowych. Nie, jeżeli wymagasz mocnego powleczenia skóry podczas mycia (duża tendencja do odwadniania naskórka) i jednocześnie nie obciążasz nadmiernie skóry, więc wymagasz łagodniejszego demakijażu.
Olejek spłukuje się ze skóry całkowicie, nie daje efektu lepienia się i nie pozostawia żadnego tłustego oleju w porach, dając efekt rozpulchnienia. Nie wzmaga przetłuszczania naskórka, ale też nie maltretuje skóry, poprzez agresywne, całkowite zmywanie się. Dzięki temu nie wzmaga pobudliwości naczyniowej (rumień z odwodnienia, podrażnienia), łagodzi pieczenie i swędzenie, ale nie zatyka porów przez niewłaściwe spłukanie oleju. Absolutnie się nie pieni, ale bardzo dobrze usuwa się ze skóry dzięki mieszance emulgatorów, tworząc delikatną, zawiesistą, przyjemną emulsję. Po osuszeniu, skóra jest delikatna i gładka, ale nie ma tutaj żadnego, nieprzyjemnego efektu natłuszczenia. Whamisa może bardzo dobrze sprawdzić się na typach skóry, które wymagają bardziej emolientowego oczyszczania, ale jednocześnie nie tolerują ciężkiej, przytłaczającej warstewki. Olejek jest niezwykle przyjemny w użyciu, choć jest bardzo niewydajny w porównaniu do innych olejków myjących, przez swoją specyficzną konsystencję - muszę zużyć co najmniej 2-3 pompki produktu, aby móc zemulgować cięższe zabrudzenia, wykonać masaż i usunąć je ze skóry. Jasne, że słaba wydajność produktu (przy codziennym użytkowaniu około 10-12 tygodni) nie jest najlepszym punktem programu, ale niestety, taka formuła wymaga zastosowania większej ilości olejku - coś za coś. Whamisa jest bardzo łagodna, subtelna i delikatna, dlatego jestem w stanie jej to wybaczyć, zwłaszcza, że nie używam jej codziennie. Wybaczą jej to także osoby, które mają skomplikowaną skórę i wymagają zastosowania takiej konsystencji w demakijażu, ale nie tolerują żadnej ohydnej, powlekającej, obciążającej warstewki.
Jeżeli chodzi o właściwości pielęgnujące... jest to olejek do demakijażu, który ma przede wszystkim usunąć zabrudzenia. Whamisa ma krótki kontakt ze skórą, przejściowy, ale delikatność i neutralność olejku zaskakująco i widocznie poprawiła kondycję mojej cery, szczególnie w kierunku nawilżenia. Wielokrotnie powtarzam, że właściwie środki myjące również pielęgnują skórę, albo chociaż nie zakłócają jej czynności, co również finalnie poprawia kondycję cery. Tak jest w tym przypadku - cera jest delikatna, gładka, subtelnie oczyszczona, nie obserwuję uczucia ściągnięcia i pieczenia, choć mam coraz większą tendencję do odwadniania się skóry. Whamisa nie wysusza i nie wzmaga odwodnienia, dlatego, gdy pojawiają się problemy z utrzymaniem prawidłowej wilgotności skóry - może przynieść pozytywne efekty w tym kierunku. Dodatkowo bez problemu usunie delikatniejsze, tłuste zabrudzenia, więc jednocześnie może jak najbardziej zmniejszyć ilość zaskórników, stanów zapalnych, ograniczyć łojotok, jeżeli problem tkwi w za agresywnej lub niewłaściwie oczyszczającej pielęgnacji. Ze względu na dobre domywanie się, olejek Whamisa może okazać się za lekki i wzmagać odwodnienie - nie przez bazę, ale przez brak mocniejszych właściwości powlekających po umyciu. Olejek ze względu na mnogość składników pochodzenia naturalnego, może alergizować.
Kosmetyk nie zawiera żadnych detergentów, nie usuwa powierzchownie zabrudzeń, ale emulguje je, co nie wymaga napięcia powierzchownego, usuwania naturalnego filmu ochronnego i tym samym wzmagania wysuszania naskórka i przeznaskórkowej ucieczki wody.
Olejek polecam rozprowadzać w suchych dłoniach, na suchą skórę, w ten sposób olejek zmyje zabrudzenia typu tłuszczowego. Aby wzmocnić efekt oczyszczający i usunąć cięższe zabrudzenia (kremy ochronne), polecam zastosować ściereczki o nierównomiernej, ręcznikowej strukturze, które doskonale chwytają brud (Emma Hardie, rękawica Glov) i świetnie współpracują z oleistą konsystencją. Samodzielnie Whamisa ma średnie właściwości oczyszczające, co jest wystarczające, gdy nie stosujesz ciężkich kremów i wodoodpornych, trwałych podkładów płynnych. Efekt ten można wzmocnić przez akcesoria i osłabić, przez rozcieńczanie olejku wodą lub emulsjami kremowymi.
Zwilżanie skóry lub dłoni przed użyciem olejku, złagodzi jego właściwości myjące, olejek będzie słabiej oczyszczał skórę z zabrudzeń tłuszczowych, szybciej i łatwiej domyje się oraz będzie miał większą tendencję do wysuszania naskórka.
Olejek polecam spłukiwać ciepłą wodą, wtedy usuwa się najszybciej i najłatwiej. Zimna woda nieznacznie utrudnia ten proceder i mocniej powlekaj skórę, ale nie jest to tak ogromna różnica jak przy bardziej gęstych olejkach myjących.
Olejek można dodatkowo domywać detergentami (oczyszczanie dwuetapowe), choć polecam spróbować stosować go samodzielnie, dzięki swojej domywającej się formule, świetnie sprawdza się w formie jednoetapowego oczyszczania. Świetnie reaguje także na dodatek emulsji oraz wzorcowo współpracuje ze ściereczkami, które nie zawierają detergentów, a świetnie oczyszczają naskórek z zabrudzeń, których nie zdołał zemulgować i usunąć olejek myjący.
SKŁAD, ILOŚĆ, CENA, DOSTĘPNOŚĆ I TERMIN WAŻNOŚCI
Whamisa jest koreańską marką organiczną. Producent wyszczególnia zastosowane składniki w formie procentowej zawartości, co jest pomocne, nie tylko przy odtworzeniu produktu w warunkach domowych, ale także określenia faktycznej zawartości składników aktywnych i interpretacji składu, co jest, moim zdaniem, godne naśladownictwa. Nie ma co się dziwić takiemu podejściu producenta, ponieważ już od samego początku można przekonać się, że stawia on zdecydowanie na jakość wypuszczanych produktów i przykłada sporą uwagę do zastosowanych surowców. Można zastanowić się, czy olejek do demakijażu wymaga aż takiej ilości substancji aktywnych, ponieważ jest spłukiwany ze skóry (a spłukuje się bardzo dokładnie) i to w bardzo szybki sposób, ale dla mnie, jako osoby wsiąkniętej w temat pielęgnacji, liczy się głównie ogólna formuła, która faktycznie się sprawdza, a obietnice producenta nie pozostają bez pokrycia. Zastosowane surowce są bardzo dobrej jakości, pewnego pochodzenia, nie ma tutaj ściemy, producent w przejrzysty sposób przedstawia co znajduje się w produkcie i w jakim, konkretnym stężeniu, a także jasno i przejrzyście opisuje ich pochodzenie.
Skład produktu, jak na kosmetyk myjący, jest zdumiewająco bogaty. Brak domywania olejku, pozostawia przy takim sposobie użytkowania, delikatną, choć praktycznie niewyczuwalną, warstewkę emolientową, która zabezpiecza cerę przed wysuszeniem - taka jest już bowiem specyfika olejków myjących - inne powlekają słabiej, inne odczuwalnie, wręcz niekomfortowo. Bazą olejku jest naturalny olej z orzechów laskowych, w składzie można odnaleźć także mieszanki innych, naturalnych, roślinnych olejów: awokado, oliwę z oliwek, olej z nasion herbaty, arganowy, jojoba. Są to oleje o średnich łańcuchach, które posiadają dosyć lekką, ale jednak odżywczą, powlekającą formułę. Charakterystyczną cechą tych olejów jest bardzo dobry, przyjemny, kojący poślizg, dzięki kwasom tłuszczowym omega-9 oraz omega-6.
Olejek Whamisa, co jest już znakiem rozpoznawczym marki, zawiera bogate, naturalne wyciągi probiotyczne, które koją skórę i wspomagają regenerację, są także lepiej tolerowane i aktywne od tradycyjnych wyciągów. W przypadku olejku myjącego, są to biofermenty z kwiatów, co jest zgodne z zapewnieniami producenta: bioferment ze złocienia wielkokwiatowego (chryzantemy), lotosu i mniszka. Oprócz tego w olejku znajdziesz mnóstwo wyciągów pochodzenia roślinnego: z korzenia tarczycy bajkalskiej, korzenia peonii drzewiastej, lukrecji gładkiej oraz naturalne olejki eteryczne, które zapewniają produktowi delikatny, subtelny, rześki, świeży zapach kwiatów: olejek z drzewa różanego, geranium oraz bergamoty.
Za właściwości emulgujące odpowiada emolient tłusty trójgliceryd kaprylowo-kaprynowy. Posiada on bardzo dobre właściwości emulgujące oraz zapewnia bardzo dobry poślizg, co poprawia właściwości użytkowe produktu. Emulgacja tego emulgatora jest prawidłowa nawet przy niskim temperaturach. Wykazuje pośrednie właściwości nawilżające, poprzez właściwości powlekające.
INCI: *Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, ☆Caprylic/Capric Triglyceride, *Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, *Persea Gratissima (Avocado) Oil, *Camellia Japonica Seed Oil, *Argania Spinosa Kernel Oil, *Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, **Scutellaria Baicalensis Root Extract, **Paeonia Suffruticosa Root Extract, **Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, *Lactobacillus/Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Nelumbium Speciosum Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Dandelion Leaf/Root Extract Ferment Filtrate, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Geranium Maculatum Oil, ***Fragrance
*Certified Organically Grown ** Natural Origin**Natural Preservative ***Natural Fragrance
Koszt olejku myjącego Whamisa waha się w granicach 100-140 złotych za 150 ml. Jest to dość wysoka kwota jak za jeden produkt, szczególnie taki, który ma krótki kontakt ze skórą. Nie mniej, biorąc pod uwagę jakość zastosowanych surowców oraz delikatną, niespotykaną formułę, moim zdaniem, przy sporych problemach z cerą lub w poszukiwaniu produktu o dokładnie takich właściwościach myjących jakie zapewnia koreańska marka - warto przeznaczyć niemałą sumę na kosmetyk myjący. Kosmetyk jest umieszczony w porządnej jakości plastiku, posiada także sprawnie działającą pompkę, która niestety bardzo szybko ucierpiała przy pierwszym kontakcie z ziemią :(
*Certified Organically Grown ** Natural Origin**Natural Preservative ***Natural Fragrance
Koszt olejku myjącego Whamisa waha się w granicach 100-140 złotych za 150 ml. Jest to dość wysoka kwota jak za jeden produkt, szczególnie taki, który ma krótki kontakt ze skórą. Nie mniej, biorąc pod uwagę jakość zastosowanych surowców oraz delikatną, niespotykaną formułę, moim zdaniem, przy sporych problemach z cerą lub w poszukiwaniu produktu o dokładnie takich właściwościach myjących jakie zapewnia koreańska marka - warto przeznaczyć niemałą sumę na kosmetyk myjący. Kosmetyk jest umieszczony w porządnej jakości plastiku, posiada także sprawnie działającą pompkę, która niestety bardzo szybko ucierpiała przy pierwszym kontakcie z ziemią :(
Produkt jest dostępny u polskiego dystrybutora kosmetyków Whamisa, Skin79, dokładnie w tym miejscu >.
Kwiatowy olejek myjący sprawdzi się w delikatnej, łagodnej pielęgnacji, gdy istnieje potrzeba usuwania i rozpuszczania tłustych zabrudzeń lub naskórek błyskawicznie odwadnia się podczas czynności oczyszczania. Sprawdzi się zatem w pielęgnacji skóry, która wymaga powlekania podczas mycia. Można go także bez większych problemów wpleść w bardziej tłustą pielęgnację, doczyszczając go. Biorąc pod uwagę łagodność olejku Whamisa i jego bardzo dobrą, subtelną emulgację, mogę go polecić nawet bardziej skomplikowanym typom skóry, chociażby osobom walczącym z łojotokowym zapaleniem skóry, czy trądzikiem różowatym. Olejek jest podatny na wszelakie modyfikacje, dlatego sprawdzi się w łagodnej pielęgnacji, pozbawionej środków okluzyjnych, ale także przy umiejętnym stosowaniu akcesoriów - usuniesz sprytnie, acz delikatnie nawet ciężkie zabrudzenia. Jest to kosmetyk zdecydowanie dla tych, którzy wspominają olejki albo bardzo negatywnie przez ich niedomywanie i pozostawianie tłustej warstwy i tym samym rozpulchnienie i szybkie zanieczyszczanie się naskórka lub pozytywnie pod względem skuteczności usuwania zabrudzeń, ale inne aspekty, takie jak użytkowość i potrzeba domywania, przekreśliły je ostatecznie z pielęgnacji.
U KOGO SIĘ NIE SPRAWDZI
Olejek jest bardzo delikatny, dość specyficzny, przez swoją lekką konsystencję, nie łączy się aż tak wzorcowo z cięższymi zabrudzeniami, więc z jego działania mogą być niezadowoleni wszyscy Ci, którzy wymagają porządnej emulgacji tłuszczu. Domywa się także bardzo dobrze sam z siebie, dlatego przy wysokim zapotrzebowaniu na emolienty, nie tylko podczas mycia, ale także tuż po nim, może okazać się za lekki i wzmagać tym samym wysuszenie naskórka, powodując rumień, swędzenie, pieczenie i ściągnięcie. Efekt ten nie jest wynikiem łagodnej bazy myjącej, a jej niemalże całkowitym domywaniem się.
OCENA KOŃCOWA
Reasumując, kwiatowy olejek Whamisa, to bardzo interesujący i godny polecenia produkt. Polecam go wszystkim tym, którzy zniechęcili się do tradycyjnych olejków myjących, ale także problematycznym, odwodnionym typom skóry, które mają zazwyczaj wyższe zapotrzebowanie na emolienty podczas oczyszczania, a często znacznie niższe tuż po umyciu. Kosmetyk można bez większych problemów stosować jednoetapowo, jak i wpleść zgrabnie w dwuetapówkę.
WPIS NIE JEST SPONSOROWANY.
Pozdrawiam,
Ewa

