13:00

KOSMETYKI D'ALCHEMY: CO BŁYSZCZAŁO W MOJEJ PIELĘGNACJI NAJBARDZIEJ

 Przechodząc między uginającymi się od ilości kosmetyków półkami, łutem szczęścia jest traf na produkt, który łączyć będzie w swoim wnętrzu etykę, szacunek wobec naturalnego środowiska wraz z technologią, która zapewnia i potęguje jego działanie. Tak jak wcześniej na tę niedogodność uskarżałam się z niedomiaru, tak teraz, i wiem doskonale, że się powtarzam - przesytu i zepsucia rynku kosmetycznego. Nie ja jedna dostaję bólu głowy w drogerii i rozumiem wszystkie osoby, które przeżywają podobne katusze w dobie obfitych czasów. Marka D’ALCHEMY ma spore ambicje, zbieżne z moimi własnymi - pragnie tworzyć produkty roślinne nowej generacji, które trafią w nawet najbardziej wyspecjalizowane potrzeby klienteli. Nie mogłam nie podjąć tego wyzwania. Kosmetyki marki stosuję od kilku, długich tygodni i spośród nich, wyłoniłam trzy, które w mojej pielęgnacji błyszczały najbardziej. 

    Warto zaznaczyć, że marka D’ALCHEMY wyznaje holistyczną “teorię piękna”, koncept ten wyłania się zresztą zarówno w formie/ biofotonicznym opakowaniu kosmetykó i doboru synergistycznych, wyłącznie nieodzwierzęcych składników aktywnych, jak i błogiej przyjemności, jakiej proceder stosowania zapewnia. To co szczególnie jest ważne, efekty działania kluczowych składników aktywnych potwierdzono również w badaniach klinicznych. 

AGE CANCELLATION BOOSTER

    Konkretnie. Moja skóra od klasy maturalnej, po dziś dzień, nadal jest wielkim zaskoczeniem, nie jest łatwa w pielęgnacji i ma spory problem w komunikowaniu własnych potrzeb, które krążą wokół nadmiernego schnięcia z nierozerwalną tendencją do powstawania zmian skórnych wszelkiej maści, traktuję to jak błogosławieństwo i najbardziej rzetelne źródło informacji, jednak nie ukrywam, że i ja miewam momenty bezsilności. W takich chwilach cenię sobie kosmetyki, które przyniosą mi psychiczną i fizyczną ulgę - uspokoją poirytowaną skórę, a mojej głowie oszczędzą szydełkowania natrętnych, komedogennych myśli. 

D'ALCHEMY KOSMETYKI NATURALNE CZY WARTE SWOJEJ CENY LEKKI KREM DLA CERY TŁUSTEJ ZEL KTÓRY NIE WYSUSZA SKÓRY, KREM PO KTORYM SKÓRA SIĘ NIE POCI KOSMETYKI NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH

    Age Cancellation Booster to kremowa, aksamitna i nieco smużąca (ale w pozytywnym sensie, daje to kontrolę nad ilością aplikowanego kremu, pozwala rozprowadzić go równomiernie, ale gwarantuje również przyjazne "osiadanie" kremu) się konsystencja, dzięki temu zapewnia skórze przejściową, ale niecałkowicie schnącą izolację, istnieją niezwykle niskie szanse na przytłoczenie skóry - krem wyrównuje zapotrzebowanie na składniki lipidowe, łagodzi skutki ogólnego dyskomfortu sygnalizującego o nadmiernej utracie wody, jednak pozostawia na skórze uczucie na kształt pierzynki, w którą można się wtulić tak ciepło i błogo, jak w ramiona babci. Krem, mimo wysokiej zawartości naturalnego masła shea, oleju kokosowego, arganowego, z pestek wionogron i nasion lnu – nie posiada nieprzyjemnej, i często generującej i wzmacniającej problemy skórne, tłustości, co mogłoby wprowadzać ogromny chaos w ogólnym środowisku naskórka i zwiększać ryzyko pogłębienia problemów z nawilżeniem, jak i wzmacniać szansę na pojawienie się dermatoz. Jeśli miałabym wskazać lekki i dobrze nawilżający krem dla cery tłustej, to z pewnością wskazałabym Age Cancellation.

    Nie zaobserwowałam, a było ku temu wiele sytuacji, by moja cera sygnalizowała o swym nieszczęśliwym losie, było wprost przeciwnie i mariaż z Age Cancellation mogłabym uznać za dość radosny i frywolny w ostatnim czasie - krem nie wzmagał reakcji obronnych mimo regularnego stosowania - brak wzmożonej potliwości, nadmiaru sebum, nasilonego rogowacenia, a podnosił skrupulatnie poziom zmiękczenia wierzchniej warstwy naskórka, dając jednocześnie poczucie jego lepszej zwartości i jędrności (poprawa gęstości i objętości skóry). Dzięki temu miałam poczucie faktycznej sprawczości produktu - nawet jednorazowa aplikacja kremu przynosiła zauważalne efekty pod względem poprawy struktury naskórka i redukcji napięcia, a jednocześnie przy dłuższym stosowaniu nie wykazywała zdolności do jego przeciążania (co u mnie automatycznie przygasza cerę, wzmaga procesy rodnikowe, zwiększa podatność na wyprysk) i podnoszenia spoczynkowego potencjału komedogennego - dzięki temu gęstość skóry utrzymała się na równie dobrym, w zasadzie jeszcze lepszym, poziomie, obeszło się bez modyfikacji codziennej pielęgnacji, a sama podatność na zmiany skórne również zmalała. To jeden z niewielu kremów, który mogłabym stosować nawet i codziennie, czerpiąc niemal same korzyści. 

    Krem może sprawdzić się doskonale na skórach, których odwodnienie wynika głównie z nieszczelności wierzchniej warstwy rogowej lub obniżającej się gęstości skóry - okluzja jaką zapewnia nie jest stabilna i maleje wraz z czasem, dlatego też produkt może okazać się zbyt schnący i niewystarczający dla cer reagujących i wymagających większej zawartości lipidów, jednak będzie idealnym rozwiązaniem dla osób, które często zauważają pocenie i mocniejsze przetłuszczanie się cery mimo realnego zapotrzebowania na nawilżenie i natłuszczenie.

    Nie mniej istotne jest, że wszystkie produkty D’ALCHEMY oprócz zawartości i mądrze połączonych naturalnych związków aktywnych, bazują na cennych wodach kwiatowych. Bazą Age Cancellation jest hydrolat oczarowy i różany (woda damasceńska), które silnie obkurczają naczynia krwionośne i w pierwszej fazie wpływają gruntownie na opór naczyniowy w naczyniach włosowatych, nie ukrywam, że pierwsze aplikacje kremu łączyły się z uczuciem podszczypywania i indukowały przelotne zaognienie. Osoby nadwrażliwe na pyłki, zboża, rośliny pestkowe (zespół lateksowo-owocowy) powinny wykonać uprzednio próbę uczuleniową przed zastosowaniem kremu. Kosmetyk posiada przyjemną, cytrusowo-ziołową nutę, zapach subtelnie ulatnia się.

Pojemność/ cena/ jakość i dostosowanie: 50 ml/ 120-160 zł/ 4.5 gwiazdki na 5.

Skład Age Cancellation: Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Water*, Lippia Citriodora (Verbena) Leaf Water*, Citrus Limon (Lemon) Peel Water*, Dicaprylyl Carbonate*, Polyglyceryl-3-Cetyl Ether Olivate Succinate*, Propanediol*, Aqua*, Glyceryl Stearate*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Glycerin*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil*, Bambusa Arundinacea (Bamboo) Stem Extract*, Pistacia Lentiscus (Mastic) Gum*, Hydrogenated Lecithin*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Malpighia Emarginata (Acerola) Fruit Extract*, Paullinia Cupana (Guarana) Fruit Extract*, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract*, Hippophae Rhamnoides (Sea buckthorn) Fruit Extract*, Myrciaria Dubia (Camucamu) Fruit Extract*, Sodium Stearoyl Glutamate*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil*, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Humulus Lupulus (Hop) Cone Extract*, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract*, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract*, Phenethyl Alcohol, Equisetum Arvense (horsetail) Extract*, Citrus Limon (Lemon) Peel Extract*, Centella Asiatica Extract*, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract*, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Rosa Gallica (French rose) Flower Extract*, Rosa Damascena (Damask rose) Flower Oil**, Benzyl Alcohol, Chondrus Crispus (Carrageenan) Powder*, Squalene*, Ethylhexylglycerin, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Biosaccharide Gum-1*, Sodium Levulinate*, Citric Acid*, Sodium Anisate, Xanthan Gum*, Glyceryl Caprylate*, Sodium Phytate*, Parfume**, Tocopherol*, Alcohol, Beta-Sitosterol*, Citral***, Geraniol***, Limonene***, Linalool***

D'ALCHEMY KOSMETYKI NATURALNE CZY WARTE SWOJEJ CENY LEKKI KREM DLA CERY TŁUSTEJ ZEL KTÓRY NIE WYSUSZA SKÓRY, KREM PO KTORYM SKÓRA SIĘ NIE POCI KOSMETYKI NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH

D'ALCHEMY, NATURAL MICRO-DERMABRASION PEEL

    Jeden z moich ulubionych produktów złuszczających o strukturze ziarnistej, zmienił moje zdanie o mechanicznym naruszaniu naskórka. I w pewnym sensie zmienił taktykę pielęgnacyjną nie tylko mojej skóry, lecz i moich Klientów. 

    Naturalna mikrodemabrazja D’ALCHEMY bazuje na kaolinie oraz pudrze ryżowym, przypomina konsystencją gęsty jogurt z rozbełtanymi płatkami owsianymi w środku. Zatopione drobinki ryżowe cechują się umiarkowaną siłą nacisku, miękną przy użyciu wody, nie doprowadzając do efektu wypolerowania, który nie byłby korzystny na każdym typie naskórka. Taka kontrola nad produktem ściernym jest absolutnie kluczowa. Obecność kaolinu bogatego w krzemionkę oraz olejków eterycznych podnosi efektywność oczyszczającą, krzemionki wykazują niesamowitą zdolność do usuwania zanieczyszczeń każdego typu, chociażby z  tego powodu mój krzemionkowy peeling zrobił prawdziwą rewolucję na wielu twarzach Czytelników. Konstrukcja peelingu została wzniesiona na bazie kremu myjącego, kosmetyk posiada zapas lipidowy, który zmniejsza tarcie oraz wyrównuje na bieżąco zapotrzebowanie na składniki nieschnące. Niby prosta sprawa, ale nie do końca - spójrzcie na peelingi, maski, scruby oczyszczające, a teraz przeczytajcie jeszcze raz, o czym napisałam wyżej, D’ALCHEMY wygrywa bezsprzecznie ten pościg za logiczne i długoterminowe spojrzenie. Naturalna mikrodermabrazja dzięki wyważonej, zabezpieczającej przed nadmiernym schnięciem i uszkodzeniem, kremowej bazie, połączeniu enzymatycznych i antyseptycznych olejków eterycznych, krzemu oraz podniesionej mineralizacji przez zawartość kaolinu, ma szansę trwale regulować i normalizować wilgotność i objętość warstwy rogowej w naturalny i zdrowy sposób - to jeden z niewielu produktów, którym można ograniczyć zarówno wzmożone rogowacenie naskórka i go nie wyzwalać przez przejściowe odwodnienie, uszkodzenie i wyjałowienie, jak i wpłynąć równoważąco na pracę gruczołów łojowych. Produkt zapewnia nie tylko dobrą siłę ścierną, ale daje optymalne warunki, które sprzyjają równowadze wodno-lipidowej i kształtowaniu się mikrobiomu. Skóra po zastosowaniu produktu jest miękka i jedwabista w dotyku, ale nie kosztem odwodnienia, mogłabym bez problemu przerwać łańcuch pielęgnacyjny na peelingu marki, co bardzo dobrze o nim świadczy. Kosmetyk polecam większości typów cery (uwaga na alergeny i skóry z obrzękiem naczyniowo-ruchowym, problemem reaktywności naczyniowej), myślę jednak, że szczególnie wkupi się w łaski skór z przerastająca warstwą rogową (szybkie zanieczyszczanie się skóry, grudki, kaszka), wymagającą ewidentnie regulacji, lecz - niezwykle komfortowej, jeśli kwasy, pochodne witaminy A i niacynamid zawodzą na całej linii, powodując zapalenia okołomieszkowe i indukując trądzik, prawdopodobnie najsensowniejszym rozwiązanem jest klasyczne i tak często demonizowanie mechaniczne naruszenie ciągłości naskórka. D’ALCHEMY, póki co w tej kategorii, ma u mnie pierwsze miejsce.

    Peeling ma intensywny, “czysty” zapach - wyczuwam w nim mocne, świdrujące szypry - cytrusy, cypr, lawendę, z nuta cynamonu. Spłukuje się niemal całkowicie, zostawiając powolnie schnącą, dającą pełny komfort, kremową warstwę. 

Pojemność/ cena/ jakość i dostosowanie: 50 ml/ 80-100 zł/ 5 gwiazdek na 5.

Skład Natural Micro-dermabrasion Peel: Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Water* (hydrolat z oczaru wirginijskiego), Kaolin* (glinka biała), Citrus Limon (Lemon) Peel Water* (hydrolat z cytryny), Oryza Sativa (Rice) Powder* (puder ryżowy), Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water* (hydrolat z lawendy), Lippia Citriodora (Verbena) Leaf Water* (hydrolat z werbeny), Propanediol*, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil* (olejek z winogron), Dicaprylyl Carbonate*, Isopropyl Palmitate*, Glyceryl Stearate*, Cetearyl Glucoside*, Cetearyl Alcohol*, Aqua*, Glycerin* (gliceryna), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil** (hydrolat z lawendy), Eugenia Caryophyllus (Clove) Bud Oil** (olejek goździkowy), Pyrus Malus (Apple) Juice* (sok z jabłek), Prunus Persica (Peach) Juice* (sok z brzoskwiń), Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract* (wyciąg z kiełków pszenicy), Hordeum Vulgare (Barley) Extract* (ekstrakt z trawy jęczmienia), Panax Ginseng Root Extract* (ekstrakt z korzenia żeń-szenia), Santalum Album (Sandalwood) Wood Oil** (olejek z drzewa sandałowego), Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil** (olejek z kory cynamonowca), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Oil** (olejek z rozmarynu), Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract* (ekstrakt z owocu granatu), Benzyl Alcohol, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract* (ekstrakt z owocu grejpfruta, Carica Papaya Fruit Extract* (wyciąg z owoców papai), Sodium Stearoyl Glutamate*, Citric Acid*, Xanthan Gum*, Rosa Gallica (French rose) Flower Extract* (ekstrakt z kwiatu róży francuskiej), Rosa Damascena (Damask rose) Flower Oil** (olejek z róży damasceńskiej), Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Phytate*, Tocopherol* (witamina E), Beta-Sitosterol, Alcohol, Squalene*, Gluconolactone*, Calcium Gluconate, Hydrolyzed Algin*, Zinc Sulfate, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Linalool***, Eugenol***, Cinamal***.

D'ALCHEMY KOSMETYKI NATURALNE CZY WARTE SWOJEJ CENY LEKKI KREM DLA CERY TŁUSTEJ ZEL KTÓRY NIE WYSUSZA SKÓRY, KREM PO KTORYM SKÓRA SIĘ NIE POCI KOSMETYKI NIETESTOWANE NA ZWIERZĘTACH

PURYFYING FACIAL CLEANSER

    Trudno znaleźć większego szaleńca w zakresie oczyszczania naskórka ode mnie. Tak jak przyzwoita większość społeczeństwa zwraca bardziej uwagę na kosmetyki mające dłuższy kontakt z naskórkiem, tak ja - wychodzę z innego założenia, to właśnie prawidłowa technika i dobrze dobrane kosmetyki do oczyszczania modulują i przesądzają o efektywności dalszej pielęgnacji, a czasami - mogą zasądzić wotum nieufności wobec słuszności stosowania pielęgnacji dalszej. Nie mogło zatem w tym zestawieniu zabraknąć żelu myjącego. Mam nadzieje, że marka D’ALCHEMY poszerzy swoją ofertę w tym zakresie, czuję podskórnie, że mogłaby wypełnić wciąż pustą lukę rynkową. 

    Żel ma gęstą konsystencję, ale nie jest kluchą. Mimo przezroczystej i bazującej na wodzie formy, nie jest odczuwalnie suchy, pobrzmiewa w nim pewna, subtelna, kremowa nuta, która daje poczucie bezpieczeństwa. Rozprowadza się równomiernie, ślisko na skórze, domywa się niemal całkowicie i co ważne - czyni to szybko, ale bez widocznej piany, nie wzmaga uczucia napięcia pod warunkiem, że skóra nie jest sama z siebie nadmiernie sucha i odwodniona. Podoba mi się to, że zostawia niewielki zapas, dzięki temu naskórek ma szansę znosić etap myjący godnie i odwdzięczyć się bardziej znormalizowaną, harmonijną pracą później. Nałożony bezpośrednio na skórę widocznie emulguje. Stosowany na zwilżoną skórę usunie lekkie zanieczyszczenia, głównie wodne i pyłowe, stosowany na sucho - podbija swoją skuteczność, mógłby w zasadzie wyjść z podniesioną głową w zderzeniu z średnimi zanieczyszczeniami. W zależności od sposobu stosowania, mógłby zastąpić zarówno żel, jak i mleczko myjące w pielęgnacji. 

    Kosmetyk ma przepiękny, szlachetny, cytrusowo-sandałowy zapach. Kupię chętnie go ponownie i polecam niezdecydowanym. 

Pojemność/ cena/ jakość i dostosowanie: 125 ml/  65- 95 zł/ 4 gwiazdki na 5.

Skład Puryfying Facial Cleanser: Aqua (woda), Sodium Cocoamphoacetate*, Propanediol*, Decyl Glucoside*, Polyglyceryl-4 laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 caprylate/caprate*, Xanthan Gum*, Citrus Paradisi (Grapefruit) Peel Oil** (olejek ze skórki grejpfruta), Citrus Reticulata (Mandarin) Peel Oil** (olejek ze skórki mandarynki), Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil** (wyciąg ze skórki słodkiej pomarańczy), Santalum Album (Sandalwood) Wood Oil** (olejek sandałowy), Chondrus Crispus (Red Algae) Powder* (proszek z chrząstnicy kędzierzawej), Pyrus Malus (Apple) Juice* (ekstrakt z jabłka), Prunus Persica (Peach) Juice* (sok brzoskwiniowy), Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract* (wyciąg z kiełków pszenicy), Hordeum Vulgare (Barley) Extract* (ekstrakt z trawy jęczmienia), Panax Ginseng Root Extract* (wyciąg z korzenia żeń-szenia), Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract* (wyciąg z owoców grejpfruta), Carica Papaya Fruit Extract* (wyciąg z owoców papi), Parfum**, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract* (sok z owoców granatu), Benzyl Alcohol, Hydrolyzed Algin*, Zinc Sulfate, Acacia Concinna Fruit Extract* (wyciąg z owoców akacji), Balanites Aegyptiaca (Soap Berry Tree) Fruit Extract* (wyciąg z owoców kolibła egipskiego), Gypsophila Paniculata (Baby's Breath) Root Extract* (wyciąg z korzenia gipsówki), Juniperus Virginiana (Red Cedar) Oil** (olejek cedrowy), Sodium Phytate*, Glycerin* (gliceryna), Glyceryl Undecylenate*, Glyceryl Caprylate*, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Alcohol, Lactic Acid*, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Linalool***, Limonene***.


Post powstał przy współpracy z marką D'ALCHEMY. Dla zdecydowanych i mniej zdecydowanych z marką D’ALCHEMY przygotowaliśmy rabat 20% na wszystkie kosmetyki i zestawy w sklepie https://dalchemyskincare.com z kuponem promocyjnym EWA20 (ważny od 20.01.2021 do 20.02.2021).


Pozdrawiam ciepło,

Ewa

21 komentarzy:

  1. Nie miałam dużo kosmetyków tej marki, ale każdy z nich to skarb dla mojej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Ewo, ciekawa jestem tego żelu. Czy myślisz, że byłby wystarczająco delikatny dla cery super wrażliwej i nadreaktywnej, gdzie póki co przoduje krem trilogy? :)
    Mam również pytanie o sposób na przebarwienia po wypryskach dla cery z trądzikiem różowatym, która podrażnia większość preparatów.
    Nie bardzo mogę cokolwiek na ten temat znaleźć. Od pół roku stosuje Skinoren, ale efekty są takie średnie. Pomyślałam o punktowym stosowaniu np. nowego serum veoli na przebarwienia, czy to może być dobry pomysł?
    Pozdrawiam! Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sandro, nie mogę dać gwarancji, żel ma łagodne właściwości, lecz zawiera dosyć mocny zapach, przy reaktywnym naskórku może być niestety różnie :(( spróbuj żelu Senelle delikatnego lub żelu CeraVe tej wersji dla skóry tłustej i normalnej, dosyć łagodny jest żel probiotyczny z Alkemie również.

      Szukaj substancji poprawiających przepływ żylny i unikaj jak ognia wszystkiego, co powoduje uczucie rozgrzania :)

      Usuń
  3. a ja mam straszny problem z ilością substancji zapachowych, ekstraktów i olejków eterycznych w każdym ich produkcie... próbowałam kilku i albo podrażniały mi tym natłokiem skórę, albo - co gorsze nawet - dawały migrenę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Z drugiej strony - to wspaniały relaks, jeśli dana osoba nie jest tak przeczulona na zapachy. Wszystko ma dwie strony.

      Usuń
    2. a to fakt :) bardzo żałuję, że nie mogę sobie tak urozmaicić relaksu przy kosmetykach :)

      Usuń
  4. Ewunia, czy recenzowane przez Ciebie kosmetyki są bezpieczne przy karmieniu piersią?

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Ewo ,od ponad roku stosuję żel Acnatac który daje dobre efekty na mojej mieszanej cerze z rozszerzonymi porami ,ale jeśli zrobię sobie np.2 tygodnie przerwy w stosowaniu żelu cera błyskawicznie zaczyna od nowa być zanieczyszczona.Co może to powodować.Nadmienię jeszcze,że w swojej pielęgnacji używam kremu nawilżającego Cethapil ,serum nawilżającego Basiclab iserum Hialu B5 .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cera pogarsza się od odstawienia leku.
      Ewa ponadto kiedyś pisała o kremach, które nie zapychają.

      Usuń
  6. Kosmetyki D'alchemy są mi znane, ale muszę powiedzieć, że robisz świetne zdjęcia! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam. Ewo czy podpowiesz gdzie mogę dostać żel lipikar surgras do mycia twarzy? Czy został wycofany? Po przeczytaniu twoich postów zdecydowałam się na niego A tu wszędzie braki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej Ewo, czy jest nadal możliwość na zapisanie się na konsultacje online?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień dobry Ewo,
    nie wiem czy widzisz i odczytujesz komentarze przy starych postach. Nie widzę jednak, by pojawił się mój komentarz pod postem dotyczącym witaminy C dlatego wciskam się off-topic pod najnowszy postem licząc, że Cię tu złapię ;)
    Jestem z Tobą od niedawna i czytam posty wybiórczo, więc może poruszałaś już gdzieś tę kwestię, jeśli tak wystarczy mi link do artykułu. Mianowicie, dlaczego dodajemy do opisanego przez Ciebie serum np. 20% kwasu askorbinowego, a później regulujemy pH poprzez dodanie wodorowęglanu sodu? Czy w ten sposób nie zmniejszamy ilości kwasu askorbinowego w serum, który wchodzi w reakcję z sodą? Oczywiście samą kwestię podnoszenia pH w celu zmniejszenia potencjału drażniącego substancji rozumiem, ale czy nie wyjdzie na to samo dodając np. mniej kwasu askorbinowego? Ten sam problem logiczny mam przy tworzeniu np. toników kwasowych i innych receptur gdzie substancje czynne mają drażniące dla skóry pH przez co musimy je regulować.
    Przepraszam, jeśli temat jest prozaiczny przez co moje pytanie jest głupie, ale po prostu nie potrafię sobie tego logicznie wytłumaczyć.
    Pozdrawiam
    Kaja

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa recenzja. Marka D’ALCHEMY nie jest mi znana, ale opis, skład i zdjęcia zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzień dobry Ewo, czy tonik z kwasem mmoż być stosowany jako stały element pielęgnacji czy z racji, że zawiera kwas, powinien być stosowany jako kilkutygoniowa terapia? Planuję jesienią zrobić sobie tonik z kwasem salicylowym 5% o ph 4. Z góry dziękuję za odpowiedź.

    Pozdrawiam, Angela

    OdpowiedzUsuń
  12. Super kosmetyki, muszę je wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam kosmetyki tej marki, moja skóra też. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym wypróbowała. Ale zastanawiam czy naprawdę warte są swojej ceny? Może akurat u mnie się nie sprawdzą. Może jednak się skuszę. Napisałaś pojemności, ceny, gwiazdki, ale gdzie można kupić te kremy? Jest jakiś konkretny sklep? Nie spotkałam się jeszcze nigdzie z tą marką.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uff! Cudownie, że udało mi się do Ciebie trafić. Szukałam właśnie takiej specjalistycznej recenzji. Dziękuję Ci!

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo dobry artykuł z przydatnymi informacjami ;) Cieszę się że tu trafiłem. dermatolog lublin

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli komentujesz - podpisz się. Zwracam się tak jak Ty, do konkretnej osoby. Postaram się odpowiedzieć na Twój komentarz w przeciągu kilku, najbliższych dni.

Jeśli tracisz wiarę i wymagasz kompleksowej pomocy i opieki - napisz do mnie (mademoiselleeve@wp.pl), oferuję najwyższą i najbardziej profesjonalną jakość usługi w zakresie prawidłowej pielęgnacji. Nie udzielam rozbudowanych porad ani nie polecam konkretnych produktów w sekcji komentarzy - obejmuje go zakres moich odpłatnych usług.

Proszę nie umieszczać analiz składu - w sieci istnieją specjalne narzędzia, które wykonają to zarówno za Ciebie, jak i za mnie.

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy jej nieopłacony i nieskonsultowany przejaw będzie skrupulatnie moderowany.

Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęły jedynie moje własne zasoby finansowe i czas.

Pamiętaj, że umieszczenie komentarza to świadoma akceptacja regulaminu - jeśli zostaje on naruszony - podlega moderacji administratora. Nie tłumaczę się dlaczego - bądźmy tutaj dla siebie ludzcy.

Cześć!