Pewnie niejedna z Was zachwycała się olejem arganowym, tamanu, masłem shea, czy olejem makadamia - gdy widzimy je w kosmetykach, serce zaczyna nam bić mocniej i wierzymy, że dany produkt zdziała cuda. Im dziwniejsza, bardziej tajemnicza nazwa, tym lepiej. Żałuję, że nie doceniamy naszych tanich, równie zdrowych olei - sama usilnie szukałam czegoś orientalnego, niedostępnego, z góry zakładałam, że jest lepsze...
Przełom nastąpił chyba kilka miesięcy temu, kiedy dostrzegłam, że nie ma sensu przepłacać, a moim ulubieńcami stały się dwa, bardzo tanie oleje - olej lniany i olej słonecznikowy. Dzisiaj jak tytuł wskazuje, poświęcę wpis olejowi lnianemu - mojemu ulubieńcowi w czasie zawirowań cery, jej nadmiernego kapryszenia i w okresie bezradności, gdy nie pomaga nic.
Pewnie już wiecie, że moja cera jest problematyczna, oj, bardzo problematyczna. Trądzikowa, naczyniowa, wrażliwa, z przeogromną tendencją do zaskórników. Mam czasem wrażenie, że gorzej być nie może - wystarczy niecały tydzień , by stan mojej cery diametralnie się pogorszył. Olej lniany, jest takim produktem, który jest kołem ratunkowym, nigdy nie zawodzi, a zawsze pomaga.
Moja przygoda z olejem lnianym jest dość interesująca - wszystko zaczęło się od matur ustnych z języka angielskiego. Pan egzaminator widząc mój stan cery (były to nieśmiałe początki stosowania retinoidów, wylinka przepiękna - schodzące płaty skóry i rolujący się filtr :D) polecił mi olej lniany - nie powiem, poczułam się troszeczkę urażona :D, ale zapewnił mnie, że olej stosowany wewnętrznie i zewnętrznie wyleczy moje problemy. No co mogę powiedzieć.. że bardzo mu dziękuję i serdecznie go pozdrawiam :)
Olej lniany jest jednym z najzdrowszych olei - nie zdajemy sobie sprawy, jaki ma potencjał leczniczy. Wykazuje on działanie przeciwnowotworowe (zwłaszcza wobec raka piersi i raka prostaty), pomaga przywrócić równowagę hormonalną, wpływa korzystnie na odtłuszczania wątroby i może zapobiegać nadwadze i otyłości, wzmacnia układ immunologiczny, zapobiega chorobom sercowo-naczyniowym (obniża poziom trójglicerydów i "złego cholesterolu",a podnosi poziom 'dobrego" przeciwdziała miażdżycy, zawałowi serca i chorobie nadciśnieniowej, zmniejsza ryzyko zgonu po przebytym zawale i ryzyko nagłej śmierci w wyniku zatrzymania krążenia), wspomaga układ nerwowy i układ trawienny, wspomaga leczenie depresji, leczy łuszczycę, atopowe zapalenie skóry, egzemy, polecany jest także przyszłym mamom ;) No i rzecz najważniejsza dla nas, trądzikowców - olej lniany przywraca równowagę hormonalną, upłynnia łój, uelastycznia skórę, reguluje rogowacenie, hamuje aktywność pewnego enzymu (5-alfa-reduktaza), który jest odpowiedzialny za przekształcanie testosteronu do DHT. Co oznacza, że jeśli borykamy się z trądzikiem (zaskórnikowym, czy nawet zaawansowanym) powinniśmy obowiązkowo suplementować się olejem lnianym, będzie to świetne uzupełnienie kuracji ;)
,,Lignany lniane są jednymi z nielicznych występujących w przyrodzie związków mających zdolność regulacji poziomu estrogenów w organizmie. Spełniają rolę „buforu” estrogenowego organizmu. Ze względu na podobieństwo w budowie, komórki reagujące na estrogeny nie odróżniają estrogenów ludzkich od roślinnych lignanów, które konkurują z nimi o miejsca receptorowe komórkach. Gdy cząsteczka lignanu zajmie miejsce na receptorze, estrogen ludzki nie może się już do niego przyłączyć. Po związaniu, lignany działają na komórki w taki sam sposób jak ludzkie estrogeny, z tą różnicą, że o wiele słabiej. Jest to niezwykle istotna właściwość zarówno w przypadku nadmiaru jak i niedoboru estrogenów w organizmie. Gdy w organizmie jest niedobór estrogenów lignany w łagodny sposób uzupełniają ich ilość – działają w tym przypadku pro-estrogenowo. Natomiast, gdy w organizmie jest nadmiar estrogenów wykazują działanie przeciw-estrogenowe, gdyż przyłączając się do komórek blokują jednocześnie przyłączanie się do nich estrogenów. W ten prosty i łagodny sposób lignany lniane mogą regulować gospodarkę hormonalną kobiet." Oleofarm
Nie będę rozpisywać się o budowie oleju lnianego, bo nie ma to większego sensu, ale zapewniam Was, że stosowany zewnętrznie nie spowoduje zaskórników - wręcz zapobiega ich powstawaniu. Z ręką na sercu - lepszego oleju, od oleju lnianego do cery bardzo problematycznej, będącej w przysłowiowej kropce, nie znalazłam. Zawsze wyciąga mnie z tarapatów - szybko się wchłania, nawilża, odżywia, wygładza, koi i łagodzi, normalizuje (skóra wolniej się przetłuszcza) , przyspiesza gojenie, leczy stany zapalne i zapobiega bliznowaceniu. Z suplementacją było podobnie - niespodzianek wyskakiwało mniej, ilość zaskórników uległa zmniejszeniu, wzrosło nawilżenie skóry. Aktualnie piję siemię lniane, ale gdy tylko wpłynie mi trochę funduszy, to z pewnością wrócę do picia oleju lnianego :)
Olej lniany jest także stosowany przy chorobach skóry głowy - łupieżu, łojotoku, swędzeniu.
Jest jednak mały problem - olej lniany jest olejem bardzo nietrwałym - szybko się utlenia, jest bardzo wrażliwy na promienie słoneczne, więc bardzo szybko jełczeje (wytrzyma maksymalnie dwa miesiące po otwarciu). Mam na myśli oczywiście olej nieoczyszczony, tłoczony na zimno. Zdrowy, bogaty w tłuszcze nienasycone, witaminy i substancje lecznicze olej lniany dostaniemy tylko drogą internetową (lub w aptekach, które przestrzegają zasad przechowywania oleju) i ze strony producenta. Olej budwigowy (nieoczyszczony) zawsze jest wysyłany w buteleczce z ciemnego szkła, w odpowiednim opakowaniu. Tylko wtedy mamy gwarancję, iż nasz olej jest pełnowartościowy. Oleje lniane, które stoją w miejscu nasłonecznionym niestety nie wykazują takich właściwości leczniczych, jak olej odpowiednio przechowywany.
Swój olej lniany, który wykorzystuję zewnętrznie kupuję na ZróbSobieKrem, jest świetnej jakości i gorąco Wam go polecam - szkoda, że nie ma opcji 15ml, ponieważ 30ml to stanowczo zbyt dużo i zawsze go spijam, kiedy mijają prawie dwa miesiące. Wewnętrznie - olej budwigowy firmy Oleofarm, nie znalazłam lepszego.
Znacie olej lniany? Stosujecie?
Pozdrawiam Was cieplutko :*
