11:23

Filtry przenikające i parabeny w kosmetykach promieniochronnych


Temat filtrów przenikających wciąż budzi wiele kontrowersji i często pojawiają się pytania, czy czasem sobie nie szkodzimy używając kosmetyków z ochroną anty UV. Temat aktualnie jest wyjątkowo gorący, po opublikowaniu listy szkodliwych składników w produktach kosmetycznych, gdzie filtry przenikające, jak i parabeny zajmują zaszczytne, wysokie miejsce. Zawsze, kiedy recenzuję filtry firmy Ziaja, pojawiają się zapytania na temat filtrów przenikających i parabenów, czy szkodzę sobie ich używając?

I tak, i nie. Na dzisiejszy stan wiedzy filtry przenikające nie są zagrożeniem dla naszego zdrowia,wiadomo jedynie, że mogą (ale nie muszą) działać delikatnie estrogennie i wykryto je w mleku matki. Stąd (nie znając do końca wpływu filtrów przenikających na zdrowie człowieka) nie są one zalecane ani kobietom w ciąży, ani karmiącym piersią. Z innymi przeciwwskazaniami się nie spotkałam.

Zacznijmy od tego, że każdy kosmetyk i to bez względu na to jakiej jest marki i jakiego przeznaczenia, musi przejść przez rygorystyczne badania UE. Każdy produkt wypuszczony na rynek UE musi być bezpieczny dla nas - dla skóry, dla włosów,a  przede wszystkim dla naszego zdrowia. Stąd bardziej ufam firmie Ziaja, niż kosmetykom azjatyckim, o których praktycznie nie wiem nic. Fitry Ziai, skoro znalazły się na naszym polskim rynku, muszą być stabilnie, niefototoksyczne i muszą zapewniać deklarowany stopień ochrony. Często to my jesteśmy winni - nie używamy produktów zgodnie z zaleceniami producenta.

Sprawa jednak tyczy się filtrów przenikających. Filtry przenikające mają zdolność do przenikania do krwiobiegu, lub mogą działać kancerogennie (Oxybenzone) i naśladują działanie hormonów. Brakuje jednak badań, by potwierdzić te informacje, dlatego dla bezpieczeństwa matki, a przede wszystkim dziecka, karmiące i spodziewające się dziecka powinny tych filtrów unikać (ich maksymalna przepuszczalność to 8.7%). Wbrew pozorom nie występują one jedynie w kremach promieniochronnych, ale balsamach, kremach pielęgnacyjnych, kolorówce. Filtrami przenikającymi są: Etylhexyl Methoxycinnamate (Octylmethoxycinnamate), Benzophenone-3 , 4- Methylbenzylidene Camphor , Octyl Dimethyl PABA
Nigdy nie poleciłabym na swoim blogu produktu szkodzącego zdrowiu, a mam pewność, że Ci, którzy mnie uważnie czytają, używają produktów zgodnie z przeznaczeniem. Nie można mieć pretensji do filtru spf 50+ o pojawiają się opaleniznę, jeśli nie nakładamy przepisowej ilości i nie reaplikujemy go co 2-4 godziny (w zależności od nasłonecznienia). Filtry chemiczne ulegają rozkładowi, producent o tym nie napisze, ale na etykiecie mamy informację o kilkukrotnej aplikacji produktu w ciągu dnia. Jeśli postępujemy zgodnie z zaleceniami - produkt musi być skuteczny. Tyczy się to kremów z ochroną anty UV oczywiście, z kosmetykami pielęgnacyjnymi bywa różnie.Filtry przenikające mogą działać na zasadzie prooksydantów, po upływie kilku godzin mogą namnażać wolne rodniki i zwiększać absorpcję szkodliwego promieniowania, aby tego uniknąć należy stosować kremy z  filtrem zgodnie z przeznaczeniem i zaleceniami. Nie wiemy tak naprawdę zbyt wiele o filtrach przenikających i ich wpływie na zdrowie, badania rzadko kiedy są przeprowadzane w realnych warunkach, dotyczą skrajnych sytuacji. Jedno jest pewne, nieużywanie filtrów przeciwsłonecznych szkodzi nam bardziej niż ich stosowanie. 

Octyl Methoxycinnamate. Otóż rzeczywiście zostały opisane pewne badania, których wyniki wskazują na potencjalne ryzyko ze strony filtrów chemicznych. Jeden z artykułów pojawił się w marcu 2001 r. Opisywał on badania przeprowadzone na Uniwersytecie Alabama w USA. Tytuł tego artykułu brzmiał " Filtr Octyl Methoxycinnamate ma zdolność wiązania się do DNA". Sam tytuł mogł rzeczywiście wzbudzić zaniepokojenie. Jednak wnikając dokładnie w przebieg opisanych badań, okazuje się, że testy były przeprowadzone na zasadzie zmieszania w probówce powszechnie stosowanego filtru anty-UVB będącego pochodną cynamonową i spermy śledzi. Powiązanie między oddziaływaniem filtru na spermę śledzi a efektem jaki daje nakładanie na ludzką skórę warstewki kremu z użytym w małych ilościach filtrem jest znikome. Poza tym sami autorzy tych badań nie starali się tłumaczyć czy wyniki ich doświadczenia mogą mieć jakiekolwiek powiązania z ludźmi.
 Methylbenzylidene Camphor. Kolejna sprawa to dwa badania, których wyniki zostały opisane w artykułach z 2001 r. Wskazywały one , że filtr 4- Methylbenzylidene Camphor może wpływać na równowagę estrogenową w organizmie. Co jednak mało kto wyraźnie podkreślał - doświadczenia te były przeprowadzone na szczurach i rybach oraz polegały na tym, że filtr ten był dodawany do karmy tych zwierząt, a więc był podawany wewnętrznie do organizmu, a nie aplikowany na skórę. Trzeba przyznać, że jedzenie preparatów zawierających filtry to nie to samo, co nakładanie ich na skórę. Tym bardziej, że główne dane na temat filtrów chemicznych potwierdzają, że filtry zawarte w kremach aplikowanych na skórę, wnikają tylko do wierzchnich warstw naskórka, natomiast nie mają zdolności wnikania głęboko w skórę, a to oznacza, że negatywne działanie filtrów jakie uzyskano w doświadczeniach przeprowadzanych w specyficznych warunkach nie jest możliwe w rzeczywistości. Nawet sami wykonawcy tych badań podali ostatecznie, że uzyskane przez nich wyniki nie są powodem do stwierdzenia, że filtr 4- Methylbenzylidene Camphor może być niebezpieczny dla ludzi podczas aplikacji na skórę. Jedyne ograniczenie jakie podali dotyczy małych dzieci, ale to z takiego powodu, że ich skóra jest bardzo delikatna i ze względu na możliwość podrażnień bezpieczniej jest stosować nieuczulające filtry mineralne.
 Pozostałe filtry chemiczne. Zanim sprawdzicie jaki rodzaj filtrów zawierają wasze kremy wiedzcie, że w zasadzie na temat wielu filtrów chemicznych i fizycznych istnieją jakieś pogłoski, nie tylko na temat tych dwóch. A oto jak naukowcy wypowiadają się w tej kwestii.
            Faktem jest to, że każdego roku przeprowadzana jest cała masa doświadczeń naukowych w różnych dziedzinach. Wyniki każdego z nich są zawsze opisywane i podawane do wiadomości. Często badania te są przeprowadzane w specyficznych warunkach i nie odnoszą się do rzeczywistej praktyki, nawet sami wykonawcy nie starają się tworzyć powiązań. Na przykład opisując doświaczenie na spermie śledzi stwierdzono tylko, że filtr użyty w doświadczeniu wiązał się konkretnie do DNA w spermie śledzi, natomiast nie wiązano tych wyników bezpośrednio z człowiekiem. Żadne z doświadczeń przeprowadzonych bezpośrednio na ludzkiej skórze z udziałem stosowanych obecnie filtrów nie wykazało zagrożenia związanego z możliwością wpływu na DNA czy gospodarkę hormonalną naszego organizmu. Ważne jest też, że takich nie w pełni jasnych i potwierdzonych badań na temat negatywnych efektów stosowania filtrów jest kilka, zaś istnieje ogromna ilość badań wielokrotnie potwierdzonych przez niezależne laboratoria, które stwierdzają jednogłośnie, że nie stosowanie filtrów może spowodować wiele niebezpiecznych problemów w tym raka skóry. Nawet w tekście opisującym doświadczenie na 4-Methylbenzylidene Camphor podkreślano, że stosowanie preparatów z filtrami jest niezbędne i bardzo pomocne.
            Moim zdaniem tak naprawdę istnieje wiele prawdopodobnych zagrożeń ze strony wielu stosowanych przez nas składników, choćby różnych leków. Wystarczy wziąć ulotkę przykładowo z tabletek hormonalnych i przeczytać listę działań niepożądanych, a mimo to nie odstrasza to nikogo do ich stosowania.
            Ktoś, może stwierdzić, że teraz się podaje, że filtry są bezpieczne, a może za parę lat będzie się mówiło coś innego. Coż, co mogę potwierdzić na pewno, to, że pogłoski na temat efektu estrogenowego 4-Methylbenzylidene Camphor zostały obalone. Natomiast jeśli chodzi o inne filtry to zawsze istnieje takie zagrożenie i to w przypadku wielu innych składników, mimo wszystko ja jestem przekonana, co to dużej i uzasadnionej potrzeby stosowania preparatów z filtrami i wierzę, że przyniesie to więcej pożytku niż szkody, zresztą taką opinię potwierdza bardzo wielu naukowców. Oczywiście ostateczna decyzja to osobista sprawa każdej z osób, ja mogę tylko poinformować, że opozycją to tych kilku pogłosek jest cała masa wielokrotnie potwierdzonych badań przemawiających za tym, że nie używanie filtrów powoduje wiele niekorzystnych efektów, co stwierdzono nie tylko na podstawie laboratoryjnych badaniach, ale potwierdziło się to także w praktyce. Można spotkać liczne przykłady osób, które cierpią z powodu nadmiernego wystawiania się na działanie słońca bez ochrony (nie mam tu na myśli tylko raka skóry, w końcu nadmierna ilość zmarszczek to także cierpienie dla dużej liczy osób), natomiast nie spotkano jeszcze przykładu osoby cierpiącej z powodu nadmiernego używania preparatów ochronnych. Jedyną, udowodnioną ciemną stroną filtrów jest możliwość wystąpienia w indywidualnych przypadkach podrażnienia skóry pod wpływem niektórych filtrów chemicznych, o czym była już mowa w poprzednich tekstach. Źródło


Filtry, zwłaszcza te chemiczne nie są obojętne dla naszej skóry. Bywało, że wywoływały silne alergie kontaktowe,podrażnienia, czy odczyny fototoksyczne. Miejmy jednak na uwadze fakt, że substancje te zostały zakazane i nie mogą znaleźć się w produkcie produkowanym na terenie UE (jedynie niektóre dopuszczalne filtry chemiczne mogą podrażniać skórę, dlatego osoby, które mają uwrażliwioną skórę powinny używać filtrów mineralnych lub mineralno-chemicznych) UE nie zostaje obojętne wobec filtrów przenikających,z  racji tego, że o ich działaniu na ludzki organizm wiemy niewiele mogą być one stosowane jedynie w określonym stężeniu i w takiej kompozycji, by były bezpieczne. Kremy z filtrem to kompozycja filtrów, wiele osób o tym zapomina. Jeden filtr przenikający nie zrujnuje nam zdrowia, przykładowo Ziaja posiada Tinosorb, który nie tylko zapewnia wysoką ochronę anty UV, ale i chroni EM przed rozkładem. Ziaja nie jest odpowiednim filtrem na lato (dla aktywnych) nie dlatego, że zawiera filtry przenikające, ale dlatego, że kompozycja filtrów zapewnia zbyt niską ochronę UVA. Cena filtrów aptecznych nie tylko wynika z prestiżu, czy marki, ale przede wszystkim z użycia innowacyjnych filtrów o szerokim spektrum działania wobec promieniowania UVB, ale i UVA, które kosztują. Uriage Hyseac dostaniecie już za 35 złotych, a zapewnia ochronę przed UVA na poziomie 40 PPD. 

Nie posiadam tak szerokiej wiedzy, by opowiadać Wam o specyfikacji chemicznej i zalecanych połączeniach. Prawda jest taka, że najbardziej toksyczne i szkodliwe są samoróbki, a nie kremy z  filtrem dostępne na rynku. Nawet genialna Lorri (wizaż), która zgniata mnie swoją wiedzą, nigdy nie stworzyła własnego produktu promienioochronnego. Oprócz pudru, który może zrobić każdy. Jest to wyższa szkoła jazdy, wymaga nie tylko wiedzy, czasu, cierpliwości, ale odpowiedniego sprzętu. Filtry nie mają tylko działania chroniącego przed promieniowaniem UV, ale i nawzajem się stabilizują i chronią przed rozkładem. 

Zwracajcie uwagę na źródło informacji. Producenci kosmetyków naturalnych zawsze będą wytykać palcami flity chemiczne, a nigdy od nich nie usłyszycie o równie toksycznym dwutlenku tytanu.O wiele częsciej dochodzi do alergii, czy odczynów fototoksycznych pod wpływem substancji naturalnych (najczęściej ekstrakty),a  nie filtrów chemicznych. 

Parabeny. Mimo tego, że są najlepiej przetestowanymi substancjami konserwującymi w kosmetykach, wciąż budzą wiele kontrowersji. Pewnie wiele z Was słyszało o tym, że mogą powodować raka piersi, czy zaburzać gospodarkę hormonalną. Do tej grupy nalezą: Methylparaben, Ethylparaben, Isopropylparaben, Propylparaben, Butylparaben

Zamętu o parabeny nie rozumiem,  nie przechodzą one tak łatwo przez barierę skórno-naskórkową jak piszą o tym niektóre osoby. Poza tym  po przeniknięciu do krwioobiegu są metabolizowane i nie kumulują się w tkankach, więc doniesienia a jakikolwiek wpływ na gospodarkę hormonalną, czy wywoływanie raka piersi są bezpodstawne.  Fakt, są osoby, które są na nie uczulone, ale nie jest to nawet 1%.

Komitet w opinii z czerwca 2008 roku jeszcze raz potwierdził, że stosowanie w produktach kosmetycznych metyloparabenu oraz etyloparabenu jest bezpieczne. W najnowszej opinii, opublikowanej w grudniu 2010 roku Komitet stwierdził, że również stosowanie parabenów o dłuższych podstawnikach: butyloparabenu i propyloparabenu jest bezpieczne dla konsumentów jeżeli stężenie w produkcie gotowym nie przekracza 0,19% zarówno w przypadku stosowania tych substancji pojedynczo jak i w mieszaninie. Komitet zalecił tym samym ograniczenie stosowania tych konserwantów w stosunku do dotychczas stosowanego (0,4% pojedynczego związku oraz 0,8% dla mieszaniny w przeliczeniu na kwas benzoesowy).Źródło

Jeśli służą Wam produkty chroniące przed promieniowaniem UV, które zawierają filtry przenikające, czy parabeny, nie widzę większych przeciwwskazań, by zaprzestać ich używania. Chyba, ze jesteście w ciąży, czy karmicie piersią, wtedy lepiej zdecydować się na filtry mineralne.Nie dlatego, że są szkodliwe, ale dlatego, że dzisiejszy stan wiedzy jest niewystarczający ;)


Pozdrawiam,
Ewa