Pędzle są nieodzownym elementem makijażu mineralnego, aby służyły Ci długo i w żaden sposób nie pogarszały stanu skóry, należy o nie odpowiednio dbać. Wbrew temu, co można przeczytać w internecie, pędzle należy i trzeba myć codziennie, niezależnie od tego, czy stosujesz kosmetyki pudrowe, czy kremowe. Nie wiem czemu przyjęło się, że nie ma potrzeby codziennego oczyszczania pędzli do osobistego użytku, akcesorium odłożone ponownie na półkę, to siedlisko drobnoustrojów, kurzu i pozostałości kosmetyków kolorowych. Nie zmieniam zdania i twierdzę, że odwlekanie mycia swoich przyrządów do makijażu, które mają bezpośredni kontakt ze skórą to zwykłe lenistwo, na które nie ma usprawiedliwienia.
Od dawna czyszczę moje pędzle tylko jedną, sprawdzoną, skuteczną i
profesjonalną metodą, która radzi sobie nawet z ciężko usuwalnymi
kosmetykami kremowymi, nie niszczy naturalnego włosia i znacznie skraca
czas schnięcia pędzli. Izopropanol stał się moim niezastąpionym
środkiem, zapewnia mi idealnie czyste i zdezynfekowane pędzle, które są
gotowe bezpośrednio po wyschnięciu. Metoda jest szybka, skuteczna i nie
ma żadnego negatywnego wpływu na stan włosia naturalnego - co więcej,
jest to najdelikatniejszy i najlepiej tolerowany sposób na oczyszczanie
pędzli z naturalnym włosiem, bowiem nie tracą one swojej
elektrostatyczności i naturalnej porowatości, dzięki której idealnie
rozprowadzają kosmetyki.
Długo poszukiwałam odpowiedniej metody, które będzie łączyła ze sobą dwie cechy, mianowicie będzie skuteczna i nie wpłynie negatywnie na jakość włosia naturalnego. O ile w przypadku włosia syntetycznego, które nie sprawia większych problemów i można je myć większością detergentów bez uszczerbku na jakości, o tyle pędzle z włosiem naturalnym, zdaniem wielu, potrzebują wręcz królewskiego traktowania. Po tylu latach obserwacji mojej przygody z izopropanolem i alkoholowym czyszczeniem pędzli, stwierdzam, ze włosie naturalne nie sprawia żadnych problemów, o ile dostosuję się odpowiednią metodę. I nie zwracam uwagi już na jakość włosia naturalnego, które może być bardziej porowate i sprawiać trochę więcej problemów - traktowanie włosia pędzli, tak jak ludzkiego jest kategorycznym błędem i ma destrukcyjny wpływ na jakość włosia. Nie wiem skąd się to wzięło i nadal nie wiem, czemu aż tyle osób jest przekonanych, iż jest to jedna, słuszna droga. W przypadku pielęgnacji syntetycznych włosków nie ma to większego znaczenia, a może jedynie doprowadzić do stwardnienia włosia przez niedokładne oczyszczanie, natomiast już podczas użycia takowej metody na odżywkę, czy szampon, skutki uboczne widać od razu na włosiu delikatniejszym. Pędzle z naturalnym, farbowanym włosiem będą odporniejsze i negatywne skutki takiego oczyszczania przeciągną się w czasie, natomiast niefarbowane, całkowicie naturalne, z natury bardzo porowate włosie kozy jakie występuje m.in w pędzlach glambrush natychmiast się zbuntuje. Nie dziwi mnie więc widok strasznych, rozczapierzonych szczot na blogach, jeśli ktoś traktuje swoje pędzle w taki sposób.
Generalnie, nie jestem fanką mycia pędzli wodą. Nie przemawia to do mnie nie tylko ze względu na destrukcyjny wpływ na jakość włosia (twarda woda, detergenty, zasadowe pH), ale niehigieniczność (zwłaszcza w przypadku pędzli mocno zbitych, tak długie leżakowanie napawa we mnie mnóstwo wątpliwości) i porażająca ilość czasu, jaką trzeba poświęcić na domycie pędzli i jeszcze schnięcie! Zanim poznałam tę metodę, potrafiłam spędzić nawet pół godziny, by doprać swojego flat topa z resztek mocno kryjącego podkładu. Dodatkowo podczas takiego mycia łatwo o zalanie skuwki, zbyt energiczne ruchy i szarpanie włosia,nie trzeba się starać, by uszkodzić konstrukcję pędzla.
Izopropanol to najprostszy alkohol dwurzędowy, odnajduje on swoje zastosowanie w m.in w czyszczeniu optyki i oczywiście jest obowiązkowym składnikiem w płynach dezynfekcyjnych i płynach do oczyszczania pędzli, które kosztują krocie i ich cena ma się nijak do mojej 5 litrowej butli, którą kupuję w sklepie z elektroniką. Jedyna różnica to jedynie skład, który przemawia na korzyść izopropanolu - płyny do czyszczenia pędzli często zawierają niepotrzebne, dodatkowe składniki, a skuteczność jest na takim samym poziomie. Ogromna, pięciolitrowa butla to koszt 50 złotych i można go kupić dosłownie wszędzie w sklepach AGD i serwisach aukcyjnych. Nadmienię, iż zużycie takiej ilości alkoholu, nawet, jeśli nie malujecie tylko siebie, zajmuje co najmniej pół roku. Izopropanol w każdym aspekcie wygrywa w starciu z tylko z pozoru delikatniejszą pielęgnacją pędzli. Oprócz izopropanolu możesz wykorzystać w tym celu spirytus rektyfikowany 96% i płyny do dezynfekcji (polecam Skinsept), absolutnie nie wolno stosować spirytusu salicylowego, który niszczy włosie pędzli, nie mniej jednak najlepiej i najtaniej sprawdza się izopropanol.
Korzyści płynące czyszczenia pędzli w izopropanolu
- w bardzo szybki i efektywny sposób wyczyścisz swoje pędzle, nawet z bardzo trwałych kosmetyków płynnych
- pędzle są automatycznie dezynfekowane i bezpośrednio po wyschnięciu są gotowe do użytku
- czas schnięcia jest znacznie skrócony - w przypadku pędzli do oczu to kwestia 15 minut, najbardziej zbity flat top Sigma schnie przez około 3 godziny, co jest niesamowitym sukcesem
- włosie naturalne nie ulega zniszczeniu, - zachowuje ono swoją miękkość i naturalną porowatość, dzięki czemu kosmetyki rozprowadzają się tak samo dobrze, jak na początku użytkowania pędzla
- to najdelikatniejsza i niezwykle profesjonalna metoda oczyszczania pędzli
- alkohol nie ma żadnego negatywnego wpływu na jakość włosia, jest ono neutralne i jedynie rozpuszcza zanieczyszczenia
- akcesoria oczyszczane w ten sposób, to gwarant bezpiecznego makijażu
Jedyne minusy, jakie dostrzegam po tylu latach mycia pędzli w w izopropanolu to fakt, iż włosie naturalne farbowane może poszarzeć i izopropanol nie oczyszcza pędzli do nieskazitelnej bieli (pędzel jest czysty, ale ma delikatne zabarwienie, zwłaszcza, przy fioletowych, zielonych i czerwonych mocno napigmentowanych, matowych cieniach) i przenikliwy, drażniących zapach alkoholu. Jednak biorąc pod uwagę szereg zalet - nie mam wątpliwości, iż będę tę metodę praktykować, dokąd będę wykonywać makijaż.
Pierwszym krokiem jest dezynfekcja dłoni, by móc w późniejszym etapie ułożyć odpowiednio włosie - oczywiście można ten krok pominąć i zrobić to jednorazową, higieniczną rękawiczką.
Metoda jest banalnie prosta i nie wymaga szczególnych umiejętności, jednak należy przestrzegać kilku zasad, by Twoje pędzle służyły Ci jak najdłużej. W szklanym, czystym i wyparzonym naczyniu umieszczam alkohol izopropylowy i pędzle, które chcę wyczyścić - dopilnuj, by poziom izopropanolu nie dotykał skuwki pędzla. Często moczę pędzle przez około 2 minuty i zaczynam od tych, które są najmniej brudne. Wykonuję delikatne ruchy, zgodnie z kształtem pędzla i tym, jak poruszam pędzlem podczas makijażu - to ważne, by nie szarpać włosia. Delikatnie odciskam nadmiar alkoholu o ścianki naczynia. Nie musisz wymieniać zanieczyszczanego alkoholu - to tylko rozpuszczone barwniki, alkohol nadal usuwa je z pozostałych pędzli.
Następnym krokiem jest delikatne pocieranie pędzlem o czysty ręcznik papierowy, czy chusteczkę higieniczną. Wykonuję takie same ruchy, jak podczas czyszczenia w alkoholu. Czynność powtarzam, póki włosie nie będzie zostawiało barwnych smug, jeśli przestanie puszczać pigment - to znak, iż Twoje narzędzie jest czyste. Jeśli nadal zauważasz kolorowe szlaki, podczas ocierania pędzla, należy umieścić go ponownie w izopropanolu i powtarzać tę czynność do momentu, aż nie będzie pozostawił żadnych śladów.
Pędzel należy delikatnie odcisnąć z nadmiaru alkoholu - jeśli to pędzel syntetyczny, wystarczy, ze pozostawisz go do wyschnięcia w pozycji pionowej, włosiem do dołu, by do skuwki nie dostał się alkohol. Jeśli to pędzle o nietypowym kształcie - warto włosie przed suszeniem uformować palcami. Staraj się także suszyć pędzle w chłodnym miejscu, unikaj kontaktu z grzejnikami i słońcem. Najlepiej oprzeć pędzle, by umożliwić im taką pozycję, natomiast możesz je także umieścić na ręczniku papierowym w pozycji leżącej.
Jeśli jednak, Twoje akcesorium ma włosie naturalne, warto najpierw ułożyć włosie ręcznie (ważne, by dłonie były zdezynfekowane, możesz także założyć jednorazową rękawiczkę) i umieścić je w osłonkach. Osłonki na pędzle (tak zwane brush guards) to nic innego jak siateczki, można je aktualnie dostać w większości sklepów internetowych - niestety, wszystkie były akurat w użyciu, więc w tym celu wykorzystałam ręcznik papierowy i zawinęłam rulonik, by pędzel zachował swój pierwotny kształt. Pędzle oczyszczane w izopropanolu, nawet jeśli, nie uformujesz włosia, nie odkształcają się tak, jak umyte tradycyjnie w wodzie. To świadczy tylko i wyłącznie o delikatności i przy tym niezwykłej skuteczności metody alkoholowej.
Pędzle po wysuszeniu są zdatne do bezpośredniego użytku, jeśli jednak, nie zamierzasz ich stosować tego samego dnia - warto umieścić akcesoria w specjalne, dołączone do pędzli osłonki i przechowywać w suchym, zaciemnionym i przykrytym miejscu, by nie były zbieraniną kurzu i roztoczy. Tak oczyszczone wcześniej pędzle, przed użyciem jedynie spryskuję Skinseptem i po wyparowaniu alkoholu wykonuję makijaż.
Wbrew pozorom to bardzo delikatna metoda, nie ma ona żadnego negatywnego wpływu nawet na naturalne włosie. Tradycyjne oczyszczanie pędzli w wodzie i stosowanie kosmetyków do pielęgnacji włosów, ma negatywny wpływ na jakość włosia - pędzle tracą swoją porowatość (stają się śliskie, przez co nie nabierają tak dużo produktu i nie nakładają go równomiernie i gładko), twardnieją wraz z czasem i sprawiają mnóstwo problemów - od sztywności i kłucia, po zatracenie pierwotnego kształtu. Metoda alkoholowa nie niszczy włosia pędzli, zapewni Ci higieniczność i bezpieczeństwo makijażu , a także oszczędzi Twój cenny czas - pędzle czyści się błyskawicznie, skraca się także ich czas schnięcia, do całkowitego wyparowania alkoholu.
Pozdrawiam,
Ewa



