13:02

Sztuka Mydła | Mydło węglowe Czarna Sztuka


Dokładne i głębokie oczyszczanie skóry jest moim priorytetem w pielęgnacji skóry. Dzięki dokładnemu usuwaniu zanieczyszczeń, moja cera wygląda znacznie lepiej, nie sprawia mi tylu problemów, a kosmetyki znacznie lepiej wchłaniają się i nie obciążają tak bardzo jak kiedyś mojej kapryśnej cery. Można więc powiedzieć, że opracowanie własnego schematu demakijażu przyczyniło się w znacznej mierze do jej aktualnego, dobrego stanu.

Sam schemat nie ulega zmianom od długiego czasu, testuję jedynie nowe produkty,w  celu urozmaicenia pielęgnacji. Jeśli interesuje Cię mój sposób na idealnie czystą skórę bez podrażnień, możesz dokładniej tutaj przeczytać więcej o mojej metodzie. Dzisiaj pragnę poświęcić chwilę naturalnemu mydłu, o którym wspominam już jakiś czas pobieżnie w postach - myślę, że warto podzielić się swoją opinią, zwłaszcza, że nie jest do końca ani pozytywna, ani negatywna - powiedziałabym, neutralna i w zależności od oczekiwań - mydło węglowe może stać się Twoim hitem lub pielęgnacyjnym rozczarowaniem.

Jest to moje pierwsze mydło węglowe, nie mniej jednak zaskoczyło mnie ono w pewnych aspektach bardzo pozytywnie, po około trzech miesiącach doszłam do wniosku, że stosowane w odpowiedniej częstotliwości i w odpowiednich momentach cyklu działa na moją skórę bardzo dobrze i mogłabym je polecić pewnej grupie docelowej, do zadań specjalnych. 

Nie jest ono tak delikatne, jak chociażby mydło afrykańskie, jest zdecydowanie bardziej śliskie, mniej kremowe i trudniejsze w obsłudze. Nieporęczna, prostokątna kostka wielokrotnie wypadała mi z wilgotnych rąk, zauważyłam jednak, że wraz z czasem zyskuje na walorach użytkowych - jest zdecydowanie przyjemniejsze, mydło bardziej ślimaczy się i piana staje się bardziej obfita, ale puszysta, zbita i gęsta, ma niewiele wspólnego z pianą z typowych mocnych detergentów. Początki z  czarną sztuką nie należały do łatwych - byłam zmuszona wielokrotnie obracać kostkę, piana była bardzo uboga, a ucieczki mydła po umywalce doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Im mniej mydła - tym szybciej ubywa, nie wiem z czego to wynika (prawdopodobnie łatwiej łapie wilgoć), ale mydło staje się bardziej miękkie i zanim wyschnie bardzo się klei. Jest nadal zwarte i nie robi się z niego breja jak z czarnego mydła afrykańskiego (czarna sztuka zawiera znacznie mniej gliceryny), zachowuje swój pierwotny, kwadratowy kształt, ale jest trochę inne niż na początku, co przemawia tylko na korzyść produktu. Używanie czarnej sztuki stało się naprawdę przyjemne po około 6 tygodniach. Im mniej mydła, tym jest mniej wydajne, ale kostka wystarczy na co najmniej pół roku stosowana kilka dni w tygodniu. Mydło barwi przez zawartość węgla drzewnego (ma ono silne właściwości absorbujące toksyny i działa bakteriobójczo, matuje także skórę), piana jest szara, nie zliczę ile razy w taki sposób załatwiłam sobie ręcznik i ubrania, na szczęście wszystko dopiera się bez problemu w ciepłej wodzie. Nie mniej jednak - warto mieć to na uwadze.

Mydło nie należy do delikatnych i nie zamierzam ukrywać, że nie polecam go w codziennej pielęgnacji. Bardzo ściąga skórę, ale doskonale ją oczyszcza, powiedziałabym, że działa nawet lepiej niż tradycyjne savon noir jako maseczka peelingująca - piana z mydła węglowego genialnie oczyszcza pory i wierzę, że pozwoli mi utrzymać stan mojej skóry bez zaskórników - z pewnością samo mydło nie usunie podskórnych zmian, ale dzięki doskonałym właściwościach oczyszczającym - jak najbardziej może wspomóc tę walkę. 

Skóra po użyciu mydła jest tępa i czuć jak skrzypi, mydło jest bardzo mocne i stosowane kilka dni pod rząd bardzo wysuszyło mi cerę. Ściągnięcie trwa dość długo, u mnie mija po około 3-4 godzinach od mycia, czas ten skraca odpowiedni produkt tonizujący. Stosowane raz na jakiś czas wpływa pozytywnie na stan mojej cery, niestety, gdy używam go częściej efekty są odwrotne - skóra jest bardzo ściągnięta i ciężko ją czymkolwiek nawilżyć, pojawiają się suche skórki i ogólne podrażnienie. Przy bardzo podrażnionej i wrażliwej skórze może spowodować pieczenie - unikam kontaktu z czarną sztuką, podczas łuszczenia po Atredermie. Nie zauważyłam, by mydło ruszyło moje naczynka, ale dużo zależy od tego jak znosisz zasadowe środki myjące.

Produkty po oczyszczeniu czarną sztuką wchłaniają się błyskawicznie, skóra jest tępa, ale chłonie kosmetyki jak gąbka. Znalazłam więc bardzo szybko sposób na kostkę i stosuję ją dwa razy w tygodniu przed bardziej rozbudowaną pielęgnacją (peeling i maseczka), wówczas tak doskonale oczyszczona skóra świetnie przyjmuje kolejne etapy pielęgnacyjne. 

Zauważyłam znaczną poprawę cery dzięki węglowej kostce, nie są one jednak tak spektakularne, bym mogła nazwać mydło moim nieodzownym elementem pielęgnacji. Skóra przede wszystkim zyskała na jeszcze lepszym wyglądzie, pory są bardzo czyste, zauważyłam także, że uległy delikatnemu zwężeniu, ale jest to zasługa całej mojej pielęgnacji. Wypryski pojawiają się znacznie rzadziej, a kosmetyki wchłaniają się doskonale. Czarna sztuka idealnie uplasowała się w mój schemat pielęgnacyjny, ale jako element rozbudowanej pielęgnacji wieczorowej - dzięki tak gruntownemu oczyszczeniu, mogę bez obaw przeprowadzać kolejne zabiegi.  

Muszę wspomnieć także o niezwykle przyjemnym zapachu kostki - to połączenie cedru, lawendy i cytryny. Kompozycja bardzo przypomina mi leśny zapach drewna i mchu, dzięki cytrynie aromat staje się bardziej świeży i lekki. Nie ukrywam, że masaż pianą mydlaną bardzo mnie odpręża,a  zapach jest na tyle delikatny, że stosuję czarną sztukę nawet dla samej przyjemności węchowej. Dodatkowo użyto czystych olejków eterycznych - cedr doskonale zwęża i oczyszcza pory, stał się moim ulubieńcem w serum olejowym dla skóry tłustej oraz lawenda, która nie tylko uspokaja, ale przede wszystkim świetnie tonizuje skórę i działa bakteriobójczo.

Mydełko nie sprawdza się stosowane o poranku - jest ewidentnie za mocne i powoduje zbyt duży dyskomfort. Makijaż jest mniej trwały, skóra zaczyna bardzo szybko się przetłuszczać (czarna sztuka niezwykle mocno odtłuszcza) , a kolorówka zaczyna oksydować. Jest to produkt, na który trzeba znaleźć sposób i powiedziałabym, że nie jest on przeznaczony do codziennego stosowania, tylko do zadań specjalnych.

Czarna sztuka doskonale przyspiesza gojenie wyprysków i wzorcowo je podsusza, kiedy obserwuję pogorszenie stanu skóry. Sprawdza się także, podczas nieudanych eksperymentów - bardzo dobrze oczyszcza pory i czuję świeżość, której mi brakowało. Sprawdzi się u osób z bardzo zanieczyszczoną cerą w połączeniu z odpowiednimi produktami o działaniu keratolitycznym.

Mydło jak najbardziej może wpłynąć na regulacje sebum, ale stosowane umiejętnie. Zbyt częste oczyszczanie czarną sztuką szybko odwodni Twoją skórę i spowoduje permanentne podrażnienie. 

Mydło węglowe należy do najmocniejszych mydeł jakie stosowałam, ale pobija pod każdym względem popularne mydło Aleppo. Oczyszczenie jest naprawdę mocne, pory są doskonale czyste, skóra wręcz skrzypi z czystości, a ewentualne wypryski goją się błyskawicznie. Osławione mydło Aleppo nie robiło z  moją skórą nic, prócz mocnego odwodnienia, mimo że stosowałam je na wiele różnych sposobów. Mimo że mydło węglowe bardzo odwadnia skórę, to efekty jego stosowania przemawiają jak najbardziej za tym, by kupić je ponownie, chociaż nie wiem, czy sprawdzi się w bardziej ciepłych miesiącach, gdy moja skóra staje się odwodniona. Dla skóry tłustej, to naprawdę dobry produkt, by od czasu do czasu porządnie oczyścić skórę. Ma doskonałe właściwości antybakteryjne i antyseptyczne, radzi sobie bardzo dobrze z podskórną kaszką, jaką miewam na dekolcie i plecach - wystarczy użyć przez kilka dni czarnej sztuki i zmiany odchodzą w zapomnienie. Sprawdza się przy typowych potówkach - bardzo lubiłam nim oczyszczać ciało w upały, ponieważ doskonale odświeża i zapobiega 'duszeniu się' skóry własnym potem.

Czarnej sztuki nie polecam osobom z cerą bardzo podrażnioną, wrażliwą i odwodnioną - zawsze unikam kontaktu z tym produktem, gdy moja skora zaczyna się łuszczyć. Bardzo zaognia te obszary i nie jest odpowiedni do delikatnej cery. 

Czarna sztuka to mydło polskiej produkcji, zawiera ono wyłącznie naturalne, wartościowe składniki. Bardzo podobają mi się nie tylko składy tych mydełek, ale przekorne, zabawne nazwy.Świetnym posunięciem jest także mniejszy wymiar wagowy, 50g to koszt tylko 7 złotych,a  można porządnie przetestować produkt. Za moją 100 g kostkę zapłaciłam 13 złotych, co jest jak najbardziej adekwatną ceną - mydło robi to, co ma robić - doskonale oczyszcza, chociaż nie jest przeznaczone dla każdego typu cery i sprawdza się tylko stosowane raz na jakiś czas. Nie jest to moje ostatnie spotkanie ze Sztuką Mydła, na pewno usłyszcie o nich więcej ;)


Skład: zmydlona oliwa, zmydlony olej kokosowy, zmydlony olej awokado, gliceryna, woda, zmydlone masło shea, naturalne olejki eteryczne (cedrowy, lawendowy, cytrynowy), aktywny węgiel drzewny
 


Pozdrawiam serdecznie,
Ewa


50 komentarzy:

  1. Również mam mydełko z węglem aktywnym, tylko że z Lawendowej Farmy. Mam o nim dokładnie takie samo zdanie jak Ty :P Jest genialne, ale nie do codziennego używania ;))
    ________________________________

    Zapraszam na azjatycko- naturalne rozdanie!
    http://sweetrecipee.blogspot.com/2015/12/pierwsze-azjatycko-naturalne-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Przymierzam się właśnie do zakupu kilku mydeł. Dobrze, że tutaj trafiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże jaka piękna etykieta! Uwielbiam mydła węglowe, teraz mam z Ministerstwa Dobrego Mydła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Etykiety z Sztuki Mydła są bardzo urocze i te zabawne nazwy, mają na siebie pomysł ;)Fajnie ;)

      Usuń
  4. Używałam kiedys tego mydełko, ale przesuszenie było zbyt mocne i zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, jest bardzo mocne i zwróciłam uwagę, że znajdą się i zwolennicy i przeciwnicy tak mocnego oczyszczenia :)

      Usuń
  5. Na razie mam czarne mydło afrykańskie (dzięki Tobie ;)) i dobrze mi służy, ale pomyślę nad wdrożeniem węglowego w przyszłości dodatkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baisu, polecam, jeśli odczuwasz potrzebę doczyszczenia, samodzielnie jest zbyt mocne i nie mogłabym go stosować na co dzień. Pomimo tego, ze dobrze znoszę zasadowe środki myjące :)

      Usuń
  6. Ja lubię czarne mydło afrykańskie, podczas regularnego stosowania widzę dużą poprawę mojej skóry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetne, to nadal mój ulubieniec i ciężko będzie je zdetronizować ;)

      Usuń
  7. Muszę sobie kupić węglowe mydełko, koniecznie...
    Jaki rytuał pielęgnacyjny sprezentowałabyś cerze po kilku dniach kompletnego zaniedbania, odpuszczenia pielęgnacji? Chodzi mi o jakieś sposoby bez półproduktów, oprócz sody, kwasu hial., glinek i olejków, gdyż takich rzeczy niestety nie posiadam. Jak odżywić buźkę po takich 2-3 dniach całkowitego odpuszczenia pielęgnacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alessa, ciężko powiedzieć :D U mnie jest to mocne doczyszczenie mydłem, peeling i błotko z morza martwego albo błoto termalne z siarką (błoto z MM możesz dostać nawet w Rossmannie), dokraplam olejek rozmarynowy i lawendowy, świetnie tonizują i mam wrażenie, że cudownie oczyszczają skórę. Z sody zrobisz porządny 'peeling enzymatyczny', mocno czyści. Trzeba uważać, przepis znajdziesz na blogu ;) Nie kładę na taką skórę już nic, mam rażenie, że emolienty po takim zaniedbaniu tylko zapychają skórę . ;/

      Usuń
  8. I kusi i przeraża :) Na czas wszystkich comiesięcznych kobiecych dolegliwości mogłoby się u mnie spisać, ale moja cera ma czasem przeróżne skoki nastrojów, z suchej staje się tłusta, a potem mieszana... i znów sucha, albo tłusta :D Jedynie normalna nigdy nie jest :) Dlatego chyba dłuższa relacja z tym mydłem akurat mi mogłaby nie wyjść na dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, chociaż aktualnie moja cera jest tłusta, wiec mydło węglowe jest jak znalazł. Faktycznie, w Twoim przypadku mogłoby tylko przy dłuższej relacji tylko zaszkodzić. :(

      Usuń
  9. Właśnie szukam sprawdzonego bakeriobójczego mydelka :) Buziak Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapewne u mnie by się nie sprawdził - moja skóra nawet na czarne mydło afrykańskie reagowała lekkim zaognieniem zaczerwienień, które już udało mi się wcześniej doprowadzić do ładu. Odstawiłam mydło - jak ręką odjął. Aż ciężko mi było uwierzyć, ale widocznie jest to możliwe...
    A już w ogóle strasznie zareagowała na żel tymiankowy Sylveco. Niby skóra wydawała się mniej odwodniona niż zwykle, ale szczypała mnie - nie przypisywałam tego działania żelowi... Dziś rano umyłam drugi raz pod rząd twarz tym żelem - i uwidoczniły się odznaczające się czerwone "pasy" na pograniczu okolic oczu i nosa. Taką reakcję skóra zaserwowała mi już po maseczce ze spiruliny i trzydniowym katowaniem jej kwasami + błoto, albo po prostu tonik migdałowy, choć raczej wszystko na raz.

    Ja mam jednak skórę chyba nadmiernie nadwrażliwą (;)), bo nawet kwasy PHA, jak się okazuje, powodowały uwidocznienie się naczynek w rejonach podocznych na czas kuracji. Katowałam te miejsce tonikiem z kwasami przez pół roku... ;) Odstawiłam (musiałam w końcu zrobić przerwę) - eureka! - czary mary, jakimś cudem naczynka schowały się, no, może nie całkowicie, ale są dużo mniej widoczne...

    ... także ja czekam na posty z zakresu "dla wrażliwców/naczynkowców". :)

    Miłego wieczoru,
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maaatko, wszyscy tak krótko, a ja z elaboratami zawsze wyskakuję, ech, przerażam siebie... :D

      Usuń
    2. Neestix, dzięki za elaborat, bo widzę po nim, że miewamy podobne problemy :) Mydło afrykańskie (wprawdzie nie czyste a firmy Mohani z dodatkiem miodu i cytryny) też mnie chyba podrażnia. A kwasy potem lekko nasilają problem i pojawia się rumień, którego kiedyś nie było.

      Napisz proszę, co w takim razie sprawdza się u Ciebie - jakie kwasy w jakim stężeniu i częstotliwości, jakie kremy i środki myjące? Będę bardzo wdzięczna za rady :)

      Beata

      Usuń
    3. O, super, że jednak nie nadaremno się tak rozpisuję. :)

      Więc jednak nie jestem jedyna, choć u Ciebie taką reakcją mogły wywołać też dodatki w mydle (kto wie...). No właśnie ja jednocześnie stosowałam kwasy PHA, co kilka dni błoto termalne z siarką - może stąd te objawy. Ale wolę zrezygnować z mydła niż kwasów. :) Aktualnie stosuję olejek Lemon BHA z Biochemii Urody, ale narazie wolę nie ryzykować i nie wprowadzać ponownie mydła.

      Co do pielęgnacji - baardzo się rozpisałam, ale narazie zapisałam w pliku i pierw zapytam - czy też masz problemy z odwodnieniem i/lub z trądzikowymi zmianami? Czy też masz problem przede wszystkim z bardzo wrażliwą skórą? Napisz dokładniej z czym masz problem. :)
      Ja mam głównie problem z odwodnieniem (suche skórki, też w pewnym stopniu opanowane, ale wciąż są, zwłaszcza na nosie, po każdym myciu uwidaczniają się), wrażliwością (już nieco mniejszą, ale wciąż...) na czynniki wewnętrzne i zewnętrzne, popękanymi naczynkami w okolicach nosa i jeszcze trochę widocznymi pod oczami, drobnymi zmianami trądzikowymi na czole (jest bardzo reaktywne na kosmetyki, z resztą skóry twarzy jest już w miarę ok (odpukać)), zaskórnikami otwartymi i czymś przypominającym zamknięte na linii żuchwy (choć to akurat nie wygląda na typowe zaskórniki zamknięte, jak na moje oko, no i nie jest ich dużo, taki problem poboczny).
      Trzy pierwsze z nich mogą mieć wspólną przyczynę, może z jakiegoś powodu mam zaburzoną barierę ochronną naskórka, więc aktualnie próbuję w ten sposób działać i ją odbudować, ale poczekam z czymś więcej aż przybliżysz swój problem ze skórą, a może Ewa podpowie, czy te problemy mogą rzeczywiście mieć wspólne korzenie.

      Usuń
    4. Neestix, postaram się, akurat mam kontakt z osobą nadwrażliwą skórą, więc poobserwuję jak skóra reaguje na pewne składniki i naskrobię odpowiedni wpis. Natomiast toniki kwasowe warto regulować chociaż do 5, niższe pH zawsze podrażnia skórę, nawet najdelikatniejsze kwasy PHA :( Warto dawać też betainy, która zmiękcza wodę i łagodzi działanie m.in kwasów.

      Szkoda, ze mydło afrykańskie tak podrażnia Twoją skórę ;/ A tak jak już wspomniałam o betainie - warto ją też dodać do żeli, łagodzi również działanie detergentów.

      Neestix, bariera skórna może być uszkodzona przez tyle czynników, że nie sposób dojść, co na taki stan rzeczy wpłynęło - u mnie robotę odwaliły kwasy, zbyt niskie pH działa destruktywnie na moją skórę i gdy tylko je odłożyłam na rzecz retinoidów i peelingów azelainowych o neutralnym pH jest zdecydowanie lepiej. Nie da się tak łatwo jej odbudować, niestety. Z tego co piszesz, Twoja skóra źle reaguje na zasadowe środki myjące, zapewne też na mocne zmiany pH, ewidentnie coś jest nie tak. Może próbowałaś z ceramidami? Jest bardzo dobry kompleks ceramidowy na mazidłach, po kwasach stosowałam w 10% stężeniu i efekty były świetne,a nie pomagały żadne oleje, bo tylko natłuszczały naskórek, poszłam w innym kierunku i było znacznie lepiej ;)

      Usuń
    5. Dziękuję Ci bardzo. :) Zawsze coś nowego wniesiesz w moją świadomość pielęgnacyjną!
      Co do postu - byłoby świetnie! Nie pospieszam oczywiście. :)

      Nie wpadłabym na to, że betaina może łagodzić również działanie kwasów. Z pewnością skorzystam z tej właściwości następnym razem! Też przypuszczam, że to nie kwasy jako takie, a niskie pH działa na moją skórę tak niekorzystnie. Wątpię też, by tonik Norel podrażnił mnie z racji kwasu migdałowego w składzie (kiedyś robiłam nim peelingi, fakt, miały niskie pH - no ale taki peeling szybko się zmywa - podrażnienie nie pojawiło się, chyba, że zaraz po nałożeniu, ale potem było ok). Zrobił to raczej z powodu pH, które wynosiło 3. Dam mu kiedyś jeszcze jedną szansę, ale pH podniosę chociaż do 4,5.
      A do żelów myjących betainy dodaję już od jakiegoś czasu - tak około 5-7%. Narazie chcę dać szansę mleczkom myjącym w miejsce żelów. Zobaczę jak to wpłynie na moją skórę skłonną do trądziku. :) Zależy mi przede wszystkim na ogarnięciu odwodnienia - albo detergenty mi nie służą, albo chodzi o coś innego...

      Moja skórę jest odwodniona i nadwrażliwa od bardzo dawna - a wtedy kwasów nie używałam. W sumie nie pamiętam od czego się zaczęło. :/ Później do tego doszedł trądzik, który może i ma związek z powyższym, hm. Narazie nie korzystam ze środków ani z niskim, ani z wysokim pH. Może to coś zmieni, może nie.
      Co do ceramidów - dzięki za polecenie. Zapiszę sobie. :)

      Tak w ogóle - powiedz mi, jak Ty zapatrujesz się na wymyślanie własnych receptur? Jestem ciekawa Twojej opinii, zwłaszcza, jeśli chodzi o używanie w takich recepturach ekstraktów, które ponoć nie raz mogą się 'pogryźć'. Zamierzam narazie korzystać z zestawów / receptur ze stron typu Mazidla, BU, ale czasem chciałoby się coś dodać, coś ująć bez skutków ubocznych - czy to w postaci braku działania, czy destrukcyjnego działania... :)

      Usuń
    6. Neestix, korzystam z karty charakterystyki produktów, to daje mi pewien obraz (stabilność, zakres pH), następnie przekopuję internet i często znajduję odpowiedź. A czasami inspiruję się składem jakiegoś kosmetyku :)

      Usuń
    7. Widzę, że podobnie jak ja. :) Pytanie - czy to daje gwarancję, że nic się nie pogryzie? Jakieś małe ryzyko chyba jest? Mam nadzieję, że tylko dmucham na zimne :D

      Usuń
    8. Zawsze jest niezastąpiona Lorri na wizażu :D

      Usuń
    9. Kojarzę użytkowniczkę:D Choć nie przyszło mi do głowy, by skierować do niej tego typu pytania.:)

      Usuń
  11. Miałam już mydła węglowe z różnych źródeł i co prawda świetnie oczyszczały, ale nawet stosowane kilka razy w tygodniu za bardzo przesuszały i nasza znajomość kończyła się świeceniem... Ale jako eksperymentatorka, po Twoim wpisie, zamówiłam czarno-białego solniaka :) dam mu szansę... chciałabym znać tak swoją cerę, jak Ty swoją, ja na razie cierpliwie stosuję kolejne metody, dając im odpowiedni czas, ale spektakularnych efektów nie widać. A mam już za sobą długą walkę :) jesteś dla mnie skarbnicą wiedzy i choć jeszcze nie znalazłam schematu pielęgnacji idealnego dla mnie, to szukam. Z Twoją pomocą. Dziękuję! Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, bardzo dziękuję! Życzę powodzenia, trochę czasu i cierpliwości, a poznasz swoją skórę!

      Usuń
  12. Napisz proszę, czy warto kupić... Używam "bananowego" afrykańskiego i jestem na tak. Ale też nie codziennnie. Ono u mnie sprawdza się bardzo dobrze, dużo, dużo lepiej niż aleppo. Został mi jeszcze jeszcze mały glutek i tak myślałam, czy by nie nabyć węgloego. Nie chcę dodatkowego przesuszu. Zwłaszcze, że jestem na kwasie glikolowym. Tak więc poradź: zostać przy lubianym bardzo afrykańskim czy gonić za ciekawością. Czasem lepsze wrogiem dobrego... Pozdrawiam! Sala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sala, myślę, że węglowe nie będzie dobrym wyborem, jest zbyt mocne. Nadal stosuję mydło afrykańskie i nie wyobrażam sobie używać węglowego codziennie :( Jest zbyt mocne.

      Usuń
  13. Używałam, ale z innej firmy i buzia po nim aż skrzypiała! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam węgiel aktywny, pięknie goi i rozjaśnia skórę, zęby wybiela pierwszorzędnie, ale zgadzam się, nie tylko mydła z jego zawartością są mocno czyszczące, ale wszystko, co zawiera węgiel w większym stężeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, super wybiela zęby :D Piję litry herbaty i myślałam, że nic nie jest mi w stanie pomóc, a akurat węgiel aktywny świetnie usunął te przebarwienia. I jest bezpieczny ;)

      Usuń
    2. W jakiej postaci używać taki węgiel na zęby?

      Usuń
  15. Teraz nie wiem, które mydło wybrać na początek... mam cerę mieszaną (w kierunku tłustej) z trądzikiem i waham się pomiędzy czarnym mydłem afrykańskim a tym tutaj węglowym. A może oba kupię? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałabym afrykańskie, nadaje się do codziennego stosowania :)

      Usuń
  16. Ewo to moje pierwsze pytanie tutaj :) choć nie pierwsza wizyta :) Mam pewną wątpliwość co do trikenolu. Kupiłam go sobie i tydzień temu dodałam 4-5 kropli do 100ml hydrolatu z czystka, dodałam też niacynamid. Wszystko dobrze się rozpuściło, nic się nie osadza.Taki hydrolat stosuję na noc i spisuje się bardzo dobrze. Problem polega na tym, że na stronie mazideł podają informację, że trikenol nie jest rozpuszczalny w wodzie, nie wiem na ile hydrolat jest wodą?(woda /woda kwiatowa) nie wiem, czy dobrze zrobiłam?..i czy tak mogę go stosować? Będę ogromnie wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam cieplutko, Ania

    OdpowiedzUsuń
  17. ciągle znikają moje wpisy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy? Możesz bardziej rozbudować swoją wypowiedź? Na moim blogu nic nie znika bez powodu i nie ingeruję w komentarze, jeśli ktoś wysławia się kulturalnie i nie sieje zamętu :)

      Usuń
    2. Ewuniu, dodawałam swoje pytanie 6 razy i nic się nie zapisywało, to wyżej było na 'próbę' :) po tym spróbowałam po raz siódmy i się udało :) moje pytanie jest poniżej, te o trikenol. Pierwszy raz się tu udzielam prosząc Cię o radę i jakoś tak z przygodami :) Pozdrawiam i przepraszam za zamieszanie :) Ania

      Usuń
    3. Aniu, nic się nie stało :) Po prostu zainteresowałaś mnie tym co się stało, sprawdzę jeszcze spam i już spieszę z udzieleniem odpowiedzi ;)

      Usuń
  18. Ewo, to moje pierwsze pytanie tutaj..będzie trochę nieśmiało, ale mam pewną wątpliwość w związku z trikenolem. kupiłam go tydzień temu i dodałam 4-5 kropli do 100 ml hydrolatu z czystka, dodałam też niacynamid, wszystko dobrze się rozpuściło, nic się nie osadza. Taki hydrolat stosuję jako tonik wieczorem i bardzo dobrze się spisuje :) Problem stanowi wpis na mazidłach, że trikenol nie jest rozpuszczalny w wodzie??! nie wiem na ile hydrolat jest wodą, o której mowa w opisie na mazidłach, ale teraz już nie wiem czy dobrze zrobiłam i czy tak mogę trikenol stosować??? będę bardzo wdzięczna za pomoc , pozdrawiam Cię serdecznie, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Aniu,

      Nie jest to substancja całkowicie rozpuszczalna w wodzie, ale bazuje na polisorbatach, które rozpraszają substancje nierozpuszczalne w wodzie (w tym przypadku kwas salicylowy, olejek manuka, ekstrakt z kory wierzby), jak najbardziej możesz umieszczać trikenol w roztworach wodnych, przy zbyt dużym stężeniu może jednak się wytrącać, ale wystarczy porządnie wstrząsnąć :) Wszystko jest w porządku, możesz jak najbardziej w taki sposób stosować trikenol ;)

      Usuń
    2. Ogromnie Ci dziękuję Ewuniu !!! Jesteś WIELKA !!! :) :*

      Usuń
  19. Ewcia,wybacz że moje pytanie,nie będzie zwiazane z tematem,ale mam do Ciebie ogromną prośbę.Coś ostatnio nie gra mi w mojej pielęgnacji,pomimo stosowania retinoidów i dobrego ,lekkiego filtra uv oraz lekkiego nawilżacza,coś jest nie tak.Przypomniało mi się,ze od jakiegoś czasu stosuję również baikaderm krem,czasem nawet 3 razy w tygodniu.Czy możesz zerknąc na skład i powiedzieć co o nim sądzisz?Bardzo Cię proszę i z góry bardzo Ci dziękuje za pomoc:))

    Polioksyetylenowany alkohol cetylowo-stearylowy, glicerolu monostearynian, alkohol stearylowy, oktylu stearynian, kaprylu trójglicerynian, decylu oleinian, glicerol, karbomer, sodu węglan bezwodny, propylu parahydroksybenzoesan, metylu parahydroksybenzoesan, woda oczyszczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :)
      Każdy inaczej reaguje na kosmetyki i wszystko zależy od formuły, więc ciężko mi stwierdzić na podstawie składu, czy kosmetyk mógł pogorszyć stan skóry.

      Widzę składniki, które mogą działać komedogennie, domniemam, ze jest z gatunku średnio ciężkich - w zależności od skóry będzie wchłaniał się błyskawicznie, lub pozostawi wyczuwalną warstwę na skórze. ze względu na trójglicerynian i całą kompozycję - nie byłabym go w stanie używać, z pewnością przyczyniłby się do pogorszenia stanu mojej skóry pod względem zaskórników i bolących zmian naciekowych. Jednak wszystko zależy od formuły, nie obcowałam z tym kremem, więc z mojej strony to tylko domysły ;)

      Usuń
    2. Dziekuje Ci za odpowiedź:) Podejrzewam jego,jako przyczynę pogorszenia mojej cery.Zawsze to były zwykle ropne pryszcze,a od niedawna robią się też te głębsze i bolesne,których nigdy nie było.A zwłaszcza nie podczas stosowania retinoidow.Kupiłam go,bo dużo osob w blogosferze jest zdania,ze podczas stosowania retinoidow,skora przyjmie wszystko i nie trzeba sie martwic o wysyp.U mnie niestety,Baikaderm,to chyba kolejny po kupionym kilka tygodni temu Physiogelu,który przeczy tej teorii (Physiogel powodował zaskorniki i bolące podskorne gule;/)

      Usuń
    3. Nie wiem skąd bierze się przekonanie, że przy retinoidach można stosować wszystko, jeśli masz cerę problematyczną - podczas ich stosowania skóra normalnieje i dla dobra skóry warto zminimalizować pielęgnację. Na swoim przykładzie wiem, że zbyt obciążająca pielęgnacja i nadmiar kosmetyków niweczą pozytywne efekty stosowania retinoidów. Warto obserwować swoją skórę - to najlepszy doradca. Polecam odłożyć chwilowo ten krem i obserwować co dzieje się ze skórą, jeśli to baikaderm jest czynnikiem pogarszającym stan skóry, poprawę powinnaś zauważyć stosunkowo szybko ;)

      Usuń
  20. Ja mam mydło węglowe z Ministerstwa Dobrego Mydła i pieni się wybitnie dobrze, więc myślę, że i wydajność będzie niezła. Nie ściąga też specjalnie, a jak nakładam hydrolat miętowy + żyworódkę z gliceryną, to tym bardziej nie ma o tym mowy. Nie wiem czy mydła węglowe różnych firm aż tak się różnią między sobą czy to też kwestia cery (mogę używać mydło węglowe codziennie czy Aleppo 50% i nie ściąga jakoś specjalnie). ;)

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym, a jednocześnie łączy wszystkich w tym miejscu. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą !

Proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna, a każdy przejaw autoreklamy będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, jego opracowanie odbyło się bez nakładów pieniężnych.

Cenię wolność słowa, aczkolwiek komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady, to JA jestem Administratorem tej strony, to JA codziennie wkładam w nią mnóstwo serca, trudu i potu, a także to JA w nią inwestuję ogromne podkłady pieniężne, jeśli zatem coś mi nie odpowiada, to tylko i wyłącznie JA decyduję o tym, czy coś powinno, czy też nie powinno zostać zmodyfikowane/usunięte/przetworzone.

Proszę o kulturalne wyrażanie się - nie tylko z poszanowaniem Administratora, ale również i pozostałych czytelników. Rodzenie sensacji, która ma na celu agresywne pobudzenie działalności czytelników, niekonstruktywna krytyka oraz nic nie wnoszące komentarze o znamionach negatywnych są również przeze mnie moderowane.

PROSZĘ JEDNOCZEŚNIE O UMIESZCZANIE KOMENTARZY POD NAJNOWSZYMI ARTYKUŁAMI. Dziennie otrzymuję dziesiątki, jeśli nie setki komentarzy, nie jestem w stanie na nie wszystkie odpowiedzieć, jeżeli są rozbite na wiele postów - zawsze coś umknie mojej uwadze, nawet pomimo dokładności i skrupulatności w działaniu.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger