Peelingi enzymatyczne towarzyszą mi już od kilku lat i nie zamierzam z nich zrezygnować, choć ostatnio, lubię łączyć właściwości enzymów papai i ananasa z naturalnymi drobinkami ścierającymi. Dzięki enzymom, naskórek zostaje złuszczony w skuteczny i delikatny sposób, nie podrażniając delikatnej cery. To doskonały wybór dla osób z cerą trądzikową i wyjątkowo delikatną, gdy mechaniczne podrażnianie skóry nie powinno mieć miejsca.
Miałam wiele podejść do kremowych i żelowych peelingów, ale niestety, nie potrafię się do nich przekonać. Nie przemawia do mnie przede wszystkim konsystencja i brak efektu mocnego oczyszczenia oraz domknięcia porów, co stanowi dla mnie wyznacznik dobrego działania peelingu. Nie posiadam również skóry suchej i wyjątkowo delikatnej, dlatego dla mojego typu cery, najodpowiedniejsze są sypkie produkty lub te oparte na kaolinie, bardziej przypominające glinkową maseczkę, aniżeli delikatny peeling. Po szeregu wypróbowanych produktów, nadal nie zmieniam zdania, iż najlepszym produktem w tej kategorii jest peeling enzymatyczny e-naturalne, zaraz za nim biochemiaurody oraz nowość, która zaskoczyła mnie na tyle pozytywnie, by wspomnieć choć słowem o jej istnieniu - maska enzymatyczna AVA, z serii profesjonalnej. Nie wiem, czy mam ochotę na dalsze eksperymenty, gdyż każda pozycja jest godna polecenia i działa, dając efekt czystej, zdrowej, rozjaśnionej cery.
AVA maska enzymatyczna jest nowością w mojej pielęgnacji od kilku tygodni, muszę przyznać, że jest pozycją godną uwagi, zwłaszcza, że można ją dostać w niskiej cenie w aptekach oraz drogeriach. Nie jest tak skuteczna jak peelingi ze stron z półproduktami, aczkolwiek można dostrzec jej działanie i wyczuć delikatną skórę po zastosowaniu maseczki. Nie zauważyłam także, by w negatywny sposób wpływała na stan mojej cery pod względem wyprysków i zaskórników (czego nie mogę powiedzieć o dużych walorach drażniących), dlatego w półproduktowej biedzie i finansowej niedoli, prawdopodobnie jeszcze do niej wrócę.
Maska AVA ma przede wszystkim bardzo krótki, przyjemny skład. Większość peelingów drogeryjnych, to paskudne mazie i obślizgłe żele, na samą myśl aż wzdryga mnie obrzydzenie i nie mogę przełamać się, by zastosować peeling o innej konsystencji niż suchy proszek. Zrobiłam jednak mały wyjątek, gdyż AVA bazuje na wodzie i kaolinie (glince białej), maseczka nie zawiera wstrętnych zapychaczy, oprócz trzech nieszkodliwych substancji zapobiegających zbrylaniu się formuły, zapewniając nadal przyjemną konsystencję aż przez 6 miesięcy po otwarciu. Wysoko w składzie znajdziesz enzymy odpowiedzialne za złuszczenie naskórka (wyciąg z ananasa i bromelainy) oraz w celu uprzyjemnienia zabiegu, olejki cytrusowe (pomarańcza i cytryna). Aby kosmetyk łatwiej się rozprowadzał, jest też kapka oleju sezamowego. Ogólnie skład, relacja cena i średnia wydajność, na plus.
Niestety tak krótki skład ma swoje plusy i minusy. Przede wszystkim konsystencja nie jest wystarczająco wilgotna. O ile rozprowadzenie maseczki jest przyjemne i bezproblemowe, błyskawicznie wysycha na suchy beton. Ciągłe pilnowanie wilgotności i spryskiwanie okładu bywa uporczywe, w przypadku 15-20minutowego zabiegu, latam z wodą termalną co najmniej 5 razy, inaczej czuję nieprzyjemny dyskomfort i ściągniecie. Coś za coś, ale jednak peelingi na bazie mączek nie wysychają tak szybko. A utrzymywanie wilgotności peelingów na bazie roślinnych enzymów jest kwestią nadrzędną.
Niezaprzeczalnym plusem jest neutralność maseczki. Nie zauważyłam, by przyłożyła się do nagłego nalotu zmian trądzikowych, ot, naskórek jest dobrze oczyszczony, odświeżony, a pory domknięte. Efekt końcowy, jak na pielęgnację drogeryjną - super. Wstrzymałabym się jednak z pieśniami pochwalnymi na temat tego produktu, jest w porządku, działa, ma neutralny, przyjemny skład, ale znacznie gorzej radzi sobie z suchymi skórkami. W tym przypadku, więcej zdziała masaż olejem, niż maska AVA. Czuję się pod tym względem zawiedziona, gdyż stosuję retinoidy i peelingi enzymatyczne muszą być naprawdę skuteczne, by uporać się z tym, co dzieje się na mojej skórze. Włożyłabym wiec między bajki jej cudowne działanie, dla mnie jest nadal w kategorii do polecenia, dla mało wymagających. Jest to bardziej maska glinkowa z lepszym efektem oczyszczającym. Marketing robi swoje, choć przyznaję, że za taką cenę i ogólną dostępność - to jedna z lepszych propozycji. Na korzyść AVA przemawia przede wszystkim prosty, dobry skład.
Mam również małe ale odnośnie niezbyt przyjemnych walorów bezpośrednio po nalożeniu i dużego potencjału drażniącego. Bezpośrednio po nałożeniu, cera pali mnie żywym ogniem, obarczam winą cytrusy, których nie stosuję w pielęgnacji twarzy. Świąd i pieczenie wystąpiło także u mojej siostry i mamy, które nie stosują retinoidów i nie mają problemu z nadwrażliwością skóry. Sytuacja stabilizuje się po około 5 minutach ratowaniu się wodą termalną, ale ostre zaczerwienienie po spłukaniu niestety jest. A szkoda. Na szczęście po pewnym czasie, cera dochodzi do siebie, będę obserwować, czy sytuacja będzie nadal zdarzać się po odłożeniu retinoidów, jeśli tak, to muszę głęboko zastanowić się, czy warto włączać tak agresywne kosmetyki do stałej pielęgnacji.
Ciężko mi oceniać wydajność, gdyż peelingi enzymatyczne nakładam w obfitej ilości. Wystarczyła mi na 6-7 zabiegów, czyli cena jest podobna do peelingów ze stron z półproduktami. To jedna z sensowniejszych opcji dla mało wymagających, lub potrzebujących peelingu na już. Produkt nie zawiera żadnych drobinek, dobrze się nakłada i spłukuje pod bieżącą wodą.
INCI: Aqua, Kaolin, Solum Diatomeae,
Bentonite, Titanium Dioxide, Carica Papaya, Ananas Sativus, Sodium
Dehydroacetate, Citrus Aurantium (Orange) Oil, Cymbopogon Citratus
(Lemon) Grass Oil, Sesamum Indicum (Sesame) Oil
Koszt 100ml/20zł
Peeling z Biochemii Urody to moja ulubiona pozycja na czas stosowania retinoidów. Peeling z BU, ma wyczuwalne, delikatne drobinki ,które przy spłukiwaniu usuwają resztę sterczących skórek, dając efekt doskonale oczyszczonej cery. Jest mocniejszy i bardziej drażniący od e-naturalne, ale co poradzić, miłość nie wybiera. Nie jest tym samym odpowiedni dla wyjątkowo delikatnej cery.
Peeling ma postać sypką, bazuje na mączce owsianej, muszę stwierdzić, że baza peelingu jest średnia, mimo oczywistych właściwości kojących i łagodzących, po dodaniu wody, tworzy kleistą breję. Wielokrotnie peeling przelewał mi się miedzy palcami, oblepiając wszystko dookoła. Plus jest taki, że nie wysycha zbyt szybko. W tym przypadku, najgorsza jest uporczywa aplikacja, w dalszym postępowaniu, produkt nie sprawia żadnych problemów.
Kosmetyk nie wygląda atrakcyjnie, ale czego można spodziewać się po zastosowaniu takiej bazy, trochę żałuję, iż producent nie pomyślał o dodaniu odrobiny glinki, konsystencja byłaby zupełnie inna i łatwiejsza w obsłudze. Niektórym również może przeszkadzać zapach zboża. Pozostawiając jednak w spokoju niedogodności związane z aplikacją, z czystym sumieniem stwierdzam, że peeling działa cuda na mojej skórze. Doskonale oczyszcza, daje cudowny efekt świeżej, czystej skóry, domyka pory. Nie zostawia tępej, suchej skóry bezpośrednio po użyciu, choć bez dalszych zabiegów pielęgnacyjnych ani rusz- po jej zastosowaniu naskórek szybko się odwadnia.
Wisienką na torcie, są drobniutkie drobinki, niemal niewyczuwalne, dają o sobie znać podczas spłukiwania. Potęgują efekt czystej skóry. Jeśli nie mogę pozwolić sobie na tarcie, po prostu zmywam peeling pod bieżącą wodą bez nadmiernego dotykania skory (peeling bardzo dobrze się spłukuje). Plusem jest wolne wysychanie, w przeciągu 20 minutowego zabiegu, peeling zraszam tylko raz. Zabieg nie podrażnia mojej cery, nie uczula i nie powoduje zaczerwienień, chociaż na wydelikaconej skórze i podatnej na zaczerwienienia, możliwe jest, że wywoła rumień przy spłukiwaniu. Cera po użyciu jest gładka i miękka w dotyku oraz ma ładniejszy, jasny koloryt. Spośród całej trójki, jako jedyny zrobił coś w kierunku moich wkurzających, uporczywych zaskórników, cera zanieczyszcza się znacznie wolniej przy wykonywaniu regularnych zabiegów. Przeszkadza mi jedynie aplikacja, ale co mi tam, peeling działa. I jest stosunkowo tani, pojemnik 125ml (41g) wystarcza na około 10 użyć.
INCI: Koloidalna mączka owsiana, mączka ryżowa, bromelaina/papaina EKO
Koszt 125ml/15.50zł
E-naturalne ma moim zdaniem najlepszy peeling enzymatyczny. Przekonałam się o tym, składając ponowne zamówienie. Jest najdelikatniejszy, absolutnie nie podrażnia skóry, odznacza się nie tylko niezwykłą skutecznością, ale przyjemnym, delikatnym zapachem i brakiem zaczerwienień po zmyciu okładu.

Skład produktu jest prosty i przemyślany, obfituje w składniki, które nie są ogólnie dostępne, a odznaczają się leczniczymi właściwościami. Bazą preparatu jest sproszkowana woda morska (proces jest wykonywany po wyodrębnieniu cennej soli morskiej (sól, mogłaby podrażniać cery wrażliwe)) Woda zawiera wszystkie drogocenne związki mineralne, ale nie ma potencjału drażniącego, doskonale nawadnia naskórek i jest bogactwem substancji odżywczych. Tuż za sproszkowaną wodą morską znajdziesz związek Thali`source. Jest on niestety, słabo dostępny, ma wspaniałe właściwości odmładzające, odpowiednie dla skóry, która traci elastyczność oraz sprężystość, ale także dla tej nadwrażliwej i delikatnej. Związek zawiera poli -i oligosacharydy z alg brunatnych, o dużej masie cząsteczkowej. Algi brunatne, same w sobie, mają drażniący wpływ na skórę, odznaczają się także mocnymi właściwościami oczyszczającymi. Przez zbyt duże cząsteczki, nie mają aż tak dobrych właściwości nawilżających i zmiękczających naskórek, aby tego uniknąć i wydobyć lecznicze właściwości alg, zastosowano specjalną technologię. Morskie składniki zamknięto w oceosomach, które imitując lipidy skóry wtapiają się w cement międzykomórkowy. Skóra w konsekwencji jest odżywiona, odzyskuje swoją miękkość, elastyczność i komfort bez wywoływania podrażnień i zaczerwienień. Substancja jest często spotykana w luksusowych, drogich kosmetykach oraz profesjonalnych zabiegach ujędrniających i odmładzających. Nie potrafię tego odmówić, gdyż moja cera po użyciu peelingu e-naturalne jest doskonale odżywiona, rozjaśniona i miękka w dotyku.
Produkt zawiera oczywiście enzymy roślinne z papai i ananasa oraz mączkę ryżową, która daje efekt matujący, obkurcza pory i zapewnia niezwykle komfortową aplikację, tworząc gęstą, przyjemną i gładką w dotyku pastę. Produkt jest doskonale rozdrobniony i nie ma w nim żadnych wyczuwalnych drobinek. Osoby z cerą bardzo wrażliwą będą zadowolone z działania peelingu.
Produkt doskonale złuszcza martwy naskórek (choć moim zdaniem delikatniej niż peeling konkurencji) i pozostawia skórę wręcz nieprzyzwoicie miękką, delikatną, wygładzoną. Po spłukaniu, cera jest bardzo rozjaśniona, rozświetlona i nie dostrzegam na niej zaczerwienień. Jest to najdelikatniejszy kosmetyk tego typu, gdyż nie powoduje zaczerwienień, nieprzyjemnego uczucia pieczenia, ściągnięcia i swędzenia, a przy tym odznaczą się skutecznością - świetnie niweluje suche skorki, bez nadmiernego odwadniania naskórka. Jest bardzo komfortowy w nakładaniu, noszeniu i zmywaniu, tworzy delikatną zawiesinę podczas spłukiwania.
Bardzo dobrze łączy się z wodą, moja rada : wlać odrobinę wody i pozwolić, by peeling trochę napęczniał. Nakłada się bardzo dobrze drewnianą, jednorazową szpatułką i palcami. Nie mam problemów ze spłukaniem produktu.
Peeling zastyga umiarkowanie, szybciej niż BiochemiaUrody, ale chociaż nie tworzy skorupy jak AVA i wystarczy dwukrotne zroszenie okładu. To jeden z niewielu peelingów enzymatycznych, w których mogę spokojnie wydłużyć czas noszenia, nawet do 30minut. Biorąc pod uwagę delikatność, skuteczność i przyjemny, owocowy zapach, z pewnością znajdzie rzeszę fanek.
INCI: Spray dried seawater, Thalisource, Papaya and bromelain, Rice starch
Koszt jest uzależniony od wagi
Peelingi enzymatyczne na bazie enzymów roślinnych, są w mojej czołówce pielęgnacyjnej i nie zamierzam z nich rezygnować, gdyż zapewniają mi idealnie czystą, gładką skórę, bez zanieczyszczeń. Regularne stosowanie peelingów enzymatycznych, przyczyniło się do lepszego stanu mojej skóry, mimo ze lubię mechaniczne złuszczanie naskórka, propozycja ta, jest idealna dla osób ze zmianami zapalnymi, gdzie nie ma możliwości mechanicznego podrażniania skóry, a jednak należy regularnie złuszczać martwy, zalegający naskórek.
Wpis nie jest sponsorowany.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Skład produktu jest prosty i przemyślany, obfituje w składniki, które nie są ogólnie dostępne, a odznaczają się leczniczymi właściwościami. Bazą preparatu jest sproszkowana woda morska (proces jest wykonywany po wyodrębnieniu cennej soli morskiej (sól, mogłaby podrażniać cery wrażliwe)) Woda zawiera wszystkie drogocenne związki mineralne, ale nie ma potencjału drażniącego, doskonale nawadnia naskórek i jest bogactwem substancji odżywczych. Tuż za sproszkowaną wodą morską znajdziesz związek Thali`source. Jest on niestety, słabo dostępny, ma wspaniałe właściwości odmładzające, odpowiednie dla skóry, która traci elastyczność oraz sprężystość, ale także dla tej nadwrażliwej i delikatnej. Związek zawiera poli -i oligosacharydy z alg brunatnych, o dużej masie cząsteczkowej. Algi brunatne, same w sobie, mają drażniący wpływ na skórę, odznaczają się także mocnymi właściwościami oczyszczającymi. Przez zbyt duże cząsteczki, nie mają aż tak dobrych właściwości nawilżających i zmiękczających naskórek, aby tego uniknąć i wydobyć lecznicze właściwości alg, zastosowano specjalną technologię. Morskie składniki zamknięto w oceosomach, które imitując lipidy skóry wtapiają się w cement międzykomórkowy. Skóra w konsekwencji jest odżywiona, odzyskuje swoją miękkość, elastyczność i komfort bez wywoływania podrażnień i zaczerwienień. Substancja jest często spotykana w luksusowych, drogich kosmetykach oraz profesjonalnych zabiegach ujędrniających i odmładzających. Nie potrafię tego odmówić, gdyż moja cera po użyciu peelingu e-naturalne jest doskonale odżywiona, rozjaśniona i miękka w dotyku.
Produkt zawiera oczywiście enzymy roślinne z papai i ananasa oraz mączkę ryżową, która daje efekt matujący, obkurcza pory i zapewnia niezwykle komfortową aplikację, tworząc gęstą, przyjemną i gładką w dotyku pastę. Produkt jest doskonale rozdrobniony i nie ma w nim żadnych wyczuwalnych drobinek. Osoby z cerą bardzo wrażliwą będą zadowolone z działania peelingu.
Produkt doskonale złuszcza martwy naskórek (choć moim zdaniem delikatniej niż peeling konkurencji) i pozostawia skórę wręcz nieprzyzwoicie miękką, delikatną, wygładzoną. Po spłukaniu, cera jest bardzo rozjaśniona, rozświetlona i nie dostrzegam na niej zaczerwienień. Jest to najdelikatniejszy kosmetyk tego typu, gdyż nie powoduje zaczerwienień, nieprzyjemnego uczucia pieczenia, ściągnięcia i swędzenia, a przy tym odznaczą się skutecznością - świetnie niweluje suche skorki, bez nadmiernego odwadniania naskórka. Jest bardzo komfortowy w nakładaniu, noszeniu i zmywaniu, tworzy delikatną zawiesinę podczas spłukiwania.
Bardzo dobrze łączy się z wodą, moja rada : wlać odrobinę wody i pozwolić, by peeling trochę napęczniał. Nakłada się bardzo dobrze drewnianą, jednorazową szpatułką i palcami. Nie mam problemów ze spłukaniem produktu.
Peeling zastyga umiarkowanie, szybciej niż BiochemiaUrody, ale chociaż nie tworzy skorupy jak AVA i wystarczy dwukrotne zroszenie okładu. To jeden z niewielu peelingów enzymatycznych, w których mogę spokojnie wydłużyć czas noszenia, nawet do 30minut. Biorąc pod uwagę delikatność, skuteczność i przyjemny, owocowy zapach, z pewnością znajdzie rzeszę fanek.
INCI: Spray dried seawater, Thalisource, Papaya and bromelain, Rice starch
Koszt jest uzależniony od wagi
Peelingi enzymatyczne na bazie enzymów roślinnych, są w mojej czołówce pielęgnacyjnej i nie zamierzam z nich rezygnować, gdyż zapewniają mi idealnie czystą, gładką skórę, bez zanieczyszczeń. Regularne stosowanie peelingów enzymatycznych, przyczyniło się do lepszego stanu mojej skóry, mimo ze lubię mechaniczne złuszczanie naskórka, propozycja ta, jest idealna dla osób ze zmianami zapalnymi, gdzie nie ma możliwości mechanicznego podrażniania skóry, a jednak należy regularnie złuszczać martwy, zalegający naskórek.
Wpis nie jest sponsorowany.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa