07:00

Idealne róże dla bladej cery | Annabelle Minerals róże mineralne : Rose,Romantic, Nude


Róże mineralne całkowicie zawładnęły moją kosmetyczką. Odkąd moja cera ma swoje lepsze dni i bez niepotrzebnych nerwów, z użyciem małych ilości kosmetyków, jestem w stanie wykonać makijaż, coraz bardziej ochoczo sięgam po kolorówkę. 

Mam delikatną, subtelną urodę, nie lubię mocnego makijażu, dlatego bardzo długo przyzwyczajałam się do siebie z podkreślonymi brwiami, czy umalowanymi rzęsami. Wydawać może się to śmieszne, zwłaszcza, że wkraczam już dużymi krokami w dorosłość, ale praktycznie zerowa ilość kosmetyków kolorowych mojej mamy, a także naturalny wygląd większości kobiet w mojej rodzinie, sprawiły, ze nie przywykłam nadal do siebie w mocnym makijażu.

Od pewnego czasu nie maluję już tylko kogoś, ale także i siebie ;) Mój makijaż nie jest trudny, używam minimalnej ilości kosmetyków, ale nie znam umiaru, jeśli chodzi o ilość różów, zwłaszcza mineralnych. Róże mineralne, to prawdziwy raj dla kobiety,którą fascynują kolory i różne wykończenia. Sama eksperymentuję z różnymi formułami i odcieniami, ale będąc zupełnie szczerą, jedynie róże Annabelle Minerals, mają coś w sobie, co sprawia, że nie wiedząc co nałożyć, albo co, będzie komponować się z moim delikatnym rumieńcem, sięgam po nie odruchowo. Mimo że kocham fiolety, mocne róże i brzoskwinie, to właśnie delikatne, pastelowe, różowe rumieńce Annabelle zachwycają mnie najbardziej.

Róże mineralne Annabelle Minerals mają niezwykle przyjemną, doskonale rozdrobnioną formę. Są lekko mokre w dotyku i doskonale rozprowadzają się. O ile nie przepadam aktualnie za podkładami, które są dla mnie stanowczo za ciężkie i nie są dobrze przyczepne do skóry (zobaczymy, jak sprawdzą się po odłożeniu retinoidów), o tyle róże, od lat są moimi ulubionymi.


Przede wszystkim doskonale rozprowadzają się tworząc mgiełkę koloru. Przez niezwykle przyjemną konsystencję, nie mam problemu z rozcieraniem i równomiernym nałożeniem różu. Nie wyglądają pudrowo, a dzięki lekko mokrej formule i przy tym doskonałej przyczepności - na moich jabłuszkach odznaczają się niezwykłą trwałością i nie ścierają się przy pierwszym lepszym dotknięciu ręką. Niezależnie od użytego narzędzia, róże Annabelle nakładają się równo, nie sprawiają pod tym względem żadnych problemów - zdarza się, że róże mineralne są zbyt suche, co w połączeniu z wysoką pigmentacją,sprawia mnóstwo problemów z aplikacją. Jedynym minusem może być ich mocna pigmentacja, wymagają lżejszej ręki i oszczędności w nakładaniu, choć to jedne z najmniej problematycznych mineralnych rumieńców. Uważam, że wśród polskich minerałów, Annabelle, to zdecydowanie jedne z najlepszych jakościowo różów.

Ogromnym plusem jest ich niesamowita wręcz przyczepność i doskonały stopień rozdrobnienia. Róże, wyglądają bardzo naturalnie i idealnie stapiają się z cerą. Co ważne, nie pylą, trzymają się pędzla, a także, są bardzo trwałe. Niezwykle ważną kwestią jest także to, iż kolory nie znikają nagle z twarzy i nie bledną. Na mojej okresowo tłustej skórze, wielokrotnie narzekałam na tajemnicze znikanie kolorówki - pośród mineralnych różów, jedynie Annabelle towarzyszą mi do momentu demakijażu. Nie tworzą żadnych, brzydkich placków, doskonale imitują naturalny rumieniec. Są świetne jakościowo i do tego piekielnie wydajne.

Ogromną zaletą jest kolorystyka Annabelle, która jest wprost idealna dla neutralnych, lekko ciepłych, jasnych typów urody. Firmy mineralne zapewniają ogromny wybór i różne wykończenia różów, aczkolwiek muszę zasłużenie pochwalić Annabelle Minerals, za najlepsze, naturalne róże. Dzięki matowemu, ale absolutnie nie suchemu wykończeniu oraz bardzo neutralnej i przesuniętej w lekko chłodne tony kolorystyce - róże doskonale dopasowują się do wielu typów urody, wyglądając bardzo naturalnie, jak dziewczęcy rumieniec. Jako osoba ceniąca naturalny wygląd, jestem zachwycona, gdyż po nałożeniu, nie sposób dostrzec różu. Róż doskonale dopasowuje się do skóry i zależnie od ciepła karnacji - jest bardziej chłodny, lub neutralny. Zapewnia efekt zarumienionej, uwodzicielskiej, zdrowej cery - jestem pewna, ze duża rzesza kobiet będzie zachwycona różami Annabelle.

Wiele osób może  odstraszać sypka forma. W przypadku różów mineralnych Annabelle, nie sprawia ona dużych problemów, gdyż róże dopasowują się, bardzo dobrze rozcierają i wtapiają. Nie trzeba mieć wyjątkowo sprawnej ręki, należy jedynie uważać z ilością - dają bardzo subtelny, dziewczęcy efekt. Ogromnym plusem jest oczywiście czysty, mineralny skład. Jedynym minusem jest fakt, iż utleniają się na kremie z filtrem - wchodzą w brzydkie, pomarańczowe tony. Doskonale współpracują z kolorówką, zarówno tą mineralną, jak i płynną, aczkolwiek nie podoba mi się, jak zachowują się na produktach chroniących przed słońcem - prawdopodobnie to wina bardzo delikatnej, kremowej formuły.


W mojej kolekcji posiadam trzy, idealne dla bladej cery róże : Rose, Romantic oraz Nude. Nie wiem, który lubię bardziej, gdyż zapewniają mi inny efekt i dosłownie każdy z nich daje cudownie naturalny efekt. Przyznam szczerze, że po tak udanej przygodzie z delikatnymi różowymi rumieńcami Annabelle, nabrałam ochoty na resztę różów, zwłaszcza Coral ;) Na jasnej karnacji, nasycone odcienie nie wyglądają zbyt dobrze, dlatego ogromny plus dla Annabelle za delikatne, uniwersalne odcienie.Wykończenie jest matowe, o ile cenię róże o rozświetlającym wykończeniu - Annabelle są idealnie nawet dla problematycznej cery, gdyż nie podkreślają niedoskonałości. Róże dobrze kryją, ale są przy tym delikatne. Bardzo lubię łączyć je z rozświetlającymi różami, zwłaszcza z połyskującym jasnym różem Lily Lolo Candy Girl - spróbujcie konieczne, efekt jest obłędny :)


Rose to bardzo neutralny odcień ciemniejszego, różanego różu. Jest bardzo uniwersalny, w zależności od karnacji, będzie wpadał w bardziej ciepłe lub neutralne tony. Doskonale imituje naturalny rumieniec i świetnie dopasowuje się do skóry. Idealny dla osób, które nie chcą nachalnego efektu, ale jednak efekt musi być widoczny, imitujący naturalne rumieńce. Z całej trójki, jest najbardziej różowy i na mojej skórze - ciepły, przypomina mi pachnące piwonie w moim ogrodzie i lata szkolne, gdy zrywałam owe kwiaty i wręczałam nauczycielom w  podziękowaniu za lata nauki :) Wygląda identycznie jak mój naturalny rumieniec :) Spośród całej trójki, po Rose sięgam najczęściej. Jest doskonały dla osób, które nie lubią mocnego makijażu i stawiają na skalane naturalnym rumieńcem policzki :) Moim zdaniem, jest najbardziej dziewczęcy i uroczy. Odznacza się mocną pigmentacją.

Romantic to bardzo jasny, pastelowy, chłodny róż. Ze względu na jasność,  docenią go bardzo jasne typy urody - na ciemniejszych, będzie niemal niewidoczny. Bardzo podoba mi się efekt, jaki zapewnia. Romantic, świetnie odświeża i ożywia twarz, przez bardzo chłodny, jasny odcień cukierkowego różu, usuwa zmęczenie. Dodatkowym atutem jest fakt, iż bardzo trudno jest zrobić sobie nim krzywdę. Przez barwę i tony, będzie wyglądał świetnie także na skórze naczynkowej.


Nude, to kolejny, doskonały odcień. To niezobowiązujący, niezwykle delikatny odcień różu, który gra tło dla mocniejszego makijażu, ale również sprawdzi się w delikatnym, codziennym makijażu.


Kolor jest bardzo neutralny, przełamany nutą beżu. Podobnie jak Rose, może delikatnie ocieplać się, na mojej karnacji jest bardzo neutralny. Jest najsubtelniejszy spośród całej trójki i sprawdzi się na typach urody, które mają problem z  określeniem temperatury skóry.  Nie rzuca się w oczy i scala z cerą, to jeden z najczęściej stosowanych różów na moich klientkach ;)



Muszę przyznać, że Annabelle bardzo przyłożyło się do różów. Są doskonałej jakości, mają bardzo przyjemną i łatwą w obsłudze konsystencję (nie ma opcji, by pacnąć sobie różem,a  potem mieć problemy z  jego roztarciem), są bardzo trwałe, wzorcowo współpracują z kolorówką i co ważne, są odpowiednie nawet dla problematycznej skóry. Kolory nie są szalone i nie pozwalają bawić się makijażem, aczkolwiek uwielbiam ich delikatność, subtelność i dziewczęcość. Dla osób, które nie ekscytują się różami lub stawiają na naturalny wygląd, oferta Annabelle Minerals jest wręcz stworzona.

Róże, umieszczone są w minimalistycznych, zgrabnych pudełeczkach z zasuwką. Jedyne ale dotyczy bardzo podatnych na zarysowania i ścieranie opakowania, aczkolwiek jestem w stanie tą małą niedogodność wybaczyć, za tak wspaniałą zawartość :)

Zdenerwowały mnie jedynie cholernie trudne do otwarcia wieczka od dołu. Ludzie! Mało nie pocięłam się nożem, zniszczyłam całe opakowanie, bo róż był tak porządnie zakneblowany! Myślałam, że moje zdolności manualne są na wysokim poziomie i obejdzie się bez przedstawienia i scen z krwią. Może to niecodzienna sytuacja, ale producent powinien pomyśleć intensywnie nad innym sposobem otwarcia. Zdarza się mieszać podkłady lub zmieniać ich odcień.. znacznie bardziej przemawia do mnie rozwiązanie Lily Lolo i Ecolore, gdzie opakowanie można spokojnie otworzyć i nadal wygląda estetycznie..

Niezwykła pigmentacja i ogromna wydajność sprawia, iż róże Annabelle bardzo ciężko jest zużyć do końca. Cieszy mnie to, ponieważ dla kolorówki mineralnej czas jest bardzo łaskawy :) A koszt 39.90 zł za tak ogromną pojemność różu (aż 4g!) jest ceną bardzo okazyjną. Nie mam innego wyboru, jak tylko polecić małe, różane cudeńka :)

Wpis nie jest sponsorowany. 

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa