07:00

Peelingi azelainowe na glikolach | Alternatywa maści i żeli z kwasem azelainowym dla skóry wrażliwej i jednocześnie zanieczyszczającej się

Kwas azelainowy jest świetną substancją czynną dla skóry bardzo problematycznej - trądzikowej, zarówno z odmianą zaskórnikową, jak i ropną, leczy świeże przebarwienia potrądzikowe, wycisza rumień i wspomaga walkę z trądzikiem różowatym, a dodatkowo wykazuje właściwości antyoksydacyjne, nie uczulając na słońce - to doskonały środek dla coraz częstszego kombo trądzikowa i nadreaktywna, jako lek podtrzymujący efekty po kuracjach przeciwtrądzikowych w okresie wiosenno letnim, gdy słońce nas nie oszczędza, a także jako okres rekonwalescencji po zaleczeniu trądziku, dzięki swoim unikalnym właściwościom wybielającym i przeciwzapalnym, doskonale wpisuje się w schemat skóry wymagającej. 

O ile samo działanie kwasu azelainowego jest moim zdaniem genialne i przynosi świetne efekty na skórze zaleczonej lub też wyleczonej z trądziku (wspaniale odnajduje się w leczeniu pozostałości po trądziku oraz zapobieganiu nawrotom), o tyle mam ogromny problem (podobnie jak większość z Was) z bazą preparatów zawierających kwas azelainowy, które skutecznie umniejszały działaniu głównej substancji czynnej, zatykając pory lub też prowadząc do skrajnego odwodnienia. AzA jest niezwykle trudny w obróbce, nierozpuszczalny w wodzie, bardzo lekki, niestabilny, większość preparatów z jego udziałem okazywała się tłustą pastą, zatykającą moje pory, lub przeciwnie - formuły żelowe były tak wysuszające i drażniące, iż w dłuższej perspektywie jedynie nasilały moje problemy z cerą. Posiadając wymagającą skórę, niestety, nie mogłam pozwolić sobie na kolejne, nieudane eksperymenty, mimo wielu obaw, postanowiłam spróbować innej wersji AzA, jak się okazało, peelingi na lekkim glikolu stały się strzałem w dziesiątkę :)

Przyznam, że obawiałam się reakcji mojej skóry na peelingi kwasowe oraz neutralizację, która jest najmniej przyjemnym zabiegiem, jakiego dotychczas doświadczyłam. Długo błądziłam, ale mimo wszystko przypuszczałam, iż forma peelingów ma szansę się u mnie sprawdzić - pamiętam peelingi na PEG-400, które przyniosły świetne efekty, znacznie lepsze od nawet codziennego stosowania maści, które nie wpływały dobrze na moją cerę. Przestały się sprawdzać, gdy moja cera zaczęła kaprysić i cóż, musiałam znaleźć inną formę zastosowania kwasu. Lub też inny rozpuszczalnik. 

Dlaczego i za co polubiłam peelingi azelainowe? Przede wszystkim za skuteczność i wyjątkowo prostą intrukcję obsługi. Plusem jest także fakt, iż peelingów nie wykonujemy codziennie, ale raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu, a efekty takich zabiegów są po stokroć lepsze od sumiennego, codziennego stosowania preparatów z kwasem azelainowym. Są także bardzo tanie i w cenie jednej maści mamy całą półroczną kurację kupując kwas azelainowy i glikol roślinny (należy zwrócić uwagę na ilość substancji czynnej przypadającej na 1g w popularnych maściach, aby utrzymywać odpowiednią zawartość kwasu (mg) i zapewnić sobie najlepszą skuteczność preparatu, należałoby zużywać codziennie około 4 cm paska preparatu. Na ile wystarczy taka tubka? Tydzień? Dwa tygodnie? I jak codziennie obciążać skórę tak ogromną ilością emolientów tłustych?) Wykonując peelingi w domu, nie mam takich problemów, wyciągam glikol, kwas, mieszam, nakładam miksturę na oczyszczoną skórę, po 30 minutach neutralizuję, przemywam wodą i cieszę się efektami. Natychmiastowymi, ale i długofalowymi. Nie babram się codziennie z maściami i żelami, nie wysuszam nadmiernie skóry i nie układam pielęgnacji pod leki - obawiałam się, ze tak kwasowe zabiegi źle odbiją się na nawodnieniu mojej skóry, ale akurat w moim przypadku znoszę je znacznie lepiej od codziennego katowania skóry maściami. Przy mojej ultra lekkiej pielęgnacji nie zauważyłam objawów odwodnienia, z jednej strony zapobiega temu moja dopracowana pielęgnacja, ale z drugiej - gdyby peelingi były zabiegami agresywnymi (a wykonuję je regularnie), prędzej czy później odbiłyby się negatywnie na kondycji mojej skóry. A nic takiego nie ma miejsca. 
Najważniejsze są jednak efekty, które są widoczne na pierwszy rzut oka. Odkąd stosuję kwas azelainowy, nie mam dużych problemów z cerą (oczywiście, to retinoid wyleczył w znacznej mierze mój trądzik, ale bez dobrej pielęgnacji, mogłabym te efekty niemal błyskawicznie zaprzepaścić), nie ukrywam, że czasami pojawią się drobne, małe krostki, ale jest to w granicach normy, nadal posiadam trądzikową cerę. Przede wszystkim moja zanieczyszczająca się skóra, jest czysta. Peelingi w moim przypadku wymiatają wszystkie paskudztwa i zaległe treści, jakie osadzają się w porach, dając niemal natychmiastowe odświeżenie, a po samym zabiegu skóra jest zdrowo matowa, a pory maksymalnie obkurczone. Nie odczuwam żadnego ściągnięcia i wysuszenia tuż po zabiegu, zaraz po zmyciu peelingu wklepuję lekką warstwą Avene Cicalfate Post Acte - bardzo polubiłam to połączenie, ponieważ skóra bardzo ładnie się regeneruje, nie jest podrażniona, a wyciszona. Pozostawienie skóry samej sobie może sprawdzić się na bardzo tłustej skórze, polecam jednak stosować delikatne preparaty po kwasach, są lepiej absorbowane i zapobiegają wysuszaniu się skóry podczas snu. Następnego dnia po peelingu cera wygląda pięknie. Są to peelingi kwasowe, po których nie łuszczę się widocznie, chyba, że pielęgnacja jest za lekka lub wysuszająca, wówczas można zauważyć delikatne ściągniętą skórę w miejscach najbardziej wrażliwych, ale biorąc pod uwagę wysokie stężenie substancji aktywnej (aż 20%) i niskie pH kwas jest wyjątkowo delikatny i dobrze tolerowany przez skórę.



Bardzo obawiałam się kwasów i glikoli, ale odkąd odkryłam propanediol, nie boję się zastosowania AzA w takiej formie. Połączenie nie wywołuje u mnie podrażnień mieszków, mimo że podczas trzymania kwasu, odczuwam delikatne pieczenie po około 20 minutach trzymania roztworu na skórze, podczas spłukiwania kwasu, jego neutralizacji i pięć minut po. Cera jest lekko zaczerwieniona, jednak nie zaobserwowałam wysypu grudek, skóra dochodzi błyskawicznie do siebie i wszystkie nieprzyjemne objawy znikają kilka minut po zabiegu (pieczenie wraz po spłukaniu kwasu). Cera wygląda ładnie, jest mocno zmatowiona (ale nie sucha!) pory są obkurczone, a zaczerwienienia bledną. Efekty widoczne są niemal od razu, choć te długofalowe są równie zadowalające.
Zauważyłam znaczną redukcję czerwonych śladów, mimo że peelingi stosuję ponad 6 tygodni, mój  pojawiający się rumień pod kością policzkową oraz czerwone potrądzikowe przebarwienia znacznie przybladły. Odnotowałam ogromną różnicę w reaktywności naczyniowej - muszę jednak nadmienić, iż wcześniej stosowałam przez pół roku w częstym systemie tretinoinę na alkoholu, co wpłynęło na odbiór kwasu azelainowego, czuję się jednak zobligowana do potwierdzenia przeciwrumieniowego działania AzA - żadne ekstrakty na naczynka, a nawet witamina C nie przyniosły tak szybkich efektów, aktualnie moja cera niemal wcale się nie czerwieni i ma ładny, w miarę równy koloryt, który można bezproblemowo ukryć cienką warstwą makijażu. Odkąd stosuję peelingi, na mojej skórze niemal nic się nie pojawia, a jeśli już wyskoczą jakieś denerwujące grudki, wykonuję peeling i znikają w przeciągu 2-3 dni. Kwas świetnie je goi, wchłania, nie wywołuje stanu zapalnego, muszę już po raz kolejny potwierdzić wspaniałe działanie kwasu na moją cerę. Mimo że podczas samego zabiegu lekko nasila rumień i zaostrza zmiany, tuż po spłukaniu działa zupełnie odwrotnie ;) Szkoda, że ogólnodostępne środki z tym kwasem nie przyniosły u mnie tak świetnych efektów. 

Najważniejsze jest jednak doskonałe trzymanie mojej cery w ryzach - ogranicza łojotok, leczy stany zapalne i niesamowicie oczyszcza pory, które cały czas, dzięki regularnym zabiegom są czyste i obkurczone. Działanie przeciwzapalne i siła kwasu nie podrażnia moich mieszków, nie powoduje ich ropienia, co działo się przy innych kwasach z tak niskim pH. Na ten moment jestem niesamowicie zadowolona z peelingów - nie wysuszają i nie maltretują, a działają i ograniczają mój trądzik, dodatkowo rozjaśniają moje nieszczęsne przebarwienia. Jest za wcześnie na psalmy pochwalne, ale gorąco zachęcam do spróbowania takiej formy wykorzystania AzA, jeśli podobnie jak ja, nie możesz stosować ogólnodostępnych środków, gdyż w dłuższej perspektywie pogarszają stan cery, a potencjał kwasu azelainowego pozostaje niewykorzystany.

Dlaczego wolę peelingi od maści? Jest szybko, prosto, tanio i skutecznie, ale.. także to ja decyduję ile taki roztwór trzymam na skórze oraz operuję pH i stężeniem roztworu, poza tym, taki peeling ma krótki kontakt z cerą, tuż po neutralizacji, kwas nie wywołuje żadnych podrażnień i nie odwadnia mojej cery, w przypadku maści, kwas ma długi kontakt ze skórą - drażni mieszki, nasila rumień, wywołuje pieczenie. Gdyby roztwór nie był neutralizowany, prawdopodobnie także maltretowałby cerę i nasilał rumień, ale właśnie zabieg neutralizacji likwiduje takie skutki uboczne - możesz korzystać z właściwości kwasu w sposób rozsądny i przez określony czas. To główny powód przemawiający za peelingami niż maściami, zelami i emulsjami z tak wysokim stężeniem substancji aktywnej, poprzez tak długi kontakt ze skórą wywołują podrażnienia, drażnią mieszki i nasilają rumień.

Plusem jest także możliwość samodzielnego określenia stężenia oraz pH preparatu, które można dowolnie modyfikować za pomocą papierków lakmusowych i sody oczyszczonej (peelingi 10% oscylują w 4.2-4.9pH (zależy ile mi się kwasu sypnęło, ale na skórze mało wrażliwej neutralizacja jest zbędna), a 20% 3.2-3.9pH, więc kwaśne, podlegające neutralizacji) 

Czy przed regularnym wykonanywaniem peelingów należy przygotować skórę?
Nie ma takiej potrzeby, jeśli zaczniesz od niższych stężeń, a zwłaszcza, gdy jesienią i zimą przeprowadzałeś mocne kuracje. Jeśli jest to Twoje pierwsze podejście - przez 2-4 tygodnie, zanim zaczniesz stosować peelingi, możesz stosować ogólnodostępne maści i żele z AzA lub przecierać skórę lekkim tonikiem kwasowym, np. tonikiem salicylowym na betainie, lekkim tonikiem mlekowym (4-5%) lub domowym tonikiem bez kwasów o obniżonym pH do 4. 
Jak wykonać peeling azelainowy? Jak wybrać odpowiedni rozpuszczalnik i nośnik kwasu?
Wykonanie peelingu chemicznego z kwasem azelainowym jest bajecznie proste, wiem, że wielu z Was ma pewne obawy,  ale przeczę jakimkolwiek trudnościom w przyrządzeniu takiego roztworu - owszem, kwas azelainowy jest trudny w obróbce, ale problemy pojawiają się przy tworzeniu formuł beztłuszczowych lub typowo wodnych, nie ma to miejsca w uskutecznianiu własnych peelingów - AzA doskonale rozpuszcza się w glikolach, nie ma konieczności ich podgrzewania. Trzymając się 20% stężenia, nigdy nie miałam problemów z wykonaniem peelingu, a samo jego przyrządzenie i nałożenie na skórę zajmuje mi góra 5 minut. Najważniejszym elementem jest zachowanie higieny, poprzez dezynfekcję przyrządów oraz oczyszczona skóra twarzy, która nie powinna być pokryta żadnymi kosmetykami.

Kolejnym krokiem, jest wybór właściwego rozpuszczalnika, w tym celu, najlepiej sprawdzą się glikole, ze swojej strony mogę polecić zarówno PEG-400, jak i glikol roślinny, nie sprawiają żadnych problemów, nie są agresywne i silnie drażniące, a sam kwas bez problemów się w nich rozpuszcza. Ich wybór jest uzależniony od aktualnej kondycji Twojej cery, jej wrażliwości oraz skłonności do zatykania porów.

PEG-400. Peelingi na glikolu polietylenowym są bardzo łagodne, przyjemnie nawilżające, ale poprzez charakterystyczną warstewkę mogą zatykać pory i powodować zmiany naciekowe. Niwelują drażniące działanie kwasu, peeling praktycznie przez ani sekundę nie szczypie, nie wywołuje również rumienia i mikroskopijnego łuszczenia, z drugiej strony, peelingi na PEG-400 nie dają tak dobrego oczyszczenia porów. Sprawdzą się na skórze bardzo odwodnionej, wyleczonej z trądziku, nadreaktywnej, bardzo wrażliwej lub też typowej naczyniowej, gdy priorytetem jest łagodzenie rumienia, działanie przeciwzapalne i rozjaśniające świeże przebarwienia, a nie można pozwolić sobie chociaż na przejściowe wywołanie stanu zapalnego.
10% JEDNORAZOWA PORCJA PEELINGU NA SKÓRĘ TWARZY 4ML
2.8ml glikolu polietylenowego (PEG-400)
1.2ml kwasu azelainowego w formie proszku (np. zróbsobiekrem)
20% JEDNORAZOWA PORCJA PEELINGU NA SKÓRĘ TWARZY 4ML
2.1ml glikolu polietylenowego (PEG-400)
1.9ml kwasu azelainowego w formie proszku

Glikol roślinny (propanediol). Jest znacznie lżejszy, bardziej wodnisty i drażniący od PEG-400, a peelingi posiadają zdecydowanie lepsze walory oczyszczające, ale jest znacznie lepszą i mniej agresywną alternatywą glikolu propylenowego, który w moim przypadku powoduje stan zapalny, a peelingi z jego użyciem charakteryzowały się długo utrzymującym się rumieniem oraz wysypem grudek następnego dnia. Propanediol jest idealnym kompromisem, pozwala mi na osiągniecie dobrych rezultatów bez zatykania porów, mimo lekkiego pieczenia po około 20 minutach, zanika ono wraz ze spłukaniem roztworu, a nieprzyjemne skutki uboczne znikają w przeciągu kilku minut. Peelingi mogę polecić typowej skórze trądzikowej, tłustej, zanieczyszczającej się. Peelingi na mojej wrażliwej skórze i skłonności do ropienia mieszków sprawdzają się, ale nie mogę zagwarantować, iż sprawdzą się i na Twojej delikatnej skórze. Jeśli masz bardzo deliaktną skórę, a zależy ci na wykorzstaniu glikolu roślinnego, ze względu na jego lżejszą formę i obawy przed zatykaniem porów, warto podwyższyć pH peelingu do 3-3.5 pH.
10% JEDNORAZOWA PORCJA PEELINGU NA SKÓRĘ TWARZY 4ML
2.9ml glikolu roślinnego
1.1ml kwasu azelainowego w formie proszku
20% JEDNORAZOWA PORCJA PEELINGU NA SKÓRĘ TWARZY 4ML
2.1ml glikolu roślinnego
1.8ml kwasu azelainowego w formie proszku
Następnie wystarczy odmierzyć odpowiednią ilość glikolu, umieścić kwas (aby precyzyjnie odmierzyć składniki, można umieścić je w łyżeczkach miarowych 1 i 2 lub też w strzykawce, ale nie należy ściskać kwasu, jest to waga nasypowa), wymieszać do uzyskania mlecznego i przejrzystego roztworu oraz nałożyć opuszkami palców lub patyczkiem na oczyszczoną skórę twarzy. Peeling trzymaj na twarzy od 10 do 35 minut. 
Jak wykonać neutralizację?
W tym celu możesz wykorzystać zarówno produkty profesjonalne przeznaczone w tym celu lub wykonać prosty, tani i skuteczny roztwór medyczny neutralizujący na bazie wodorowęglanu sodu, czyli sody oczyszczonej spożywczej. Ważne, aby soda nie była zwietrzała. Nie musisz inwestować w drogie neutralizatory, ponieważ ich działanie polega na działaniu zasadą. Aby wykonać roztwór wystarczy w 120ml letniej wody rozpuścić 8ml sody, do jej całkowitego rozpuszczenia.

Sam zabieg neutralizacji jest bardzo prosty, ale i najmniej przyjemny. Podczas neutralizacji, kwas powinien się spieniać, a Ty, możesz usłyszeć charakterystyczne spienianie się (podobne do środków silnie żrących) , gdy tylko przemywanie roztworem nie będzie powodowało pienienia, kwas został prawidłowo zneutralizowany i wystarczy przemyć skórę bieżącą wodą, nie ma potrzeby mycia skóry, ponieważ i kwas i jego baza, zostały dobrze zmyte z powierzchni skóry. Wbrew opiniom, w domowej neutralizacji nie wystarczy przecieranie skóry samym płatkiem, jestem daleka od tej metody, ponieważ płatek nasila pieczenie i sam zabieg staje się jeszcze mniej przyjemny, wystarczy przemywać skórę roztworem sody, delikatnie dociskając do skóry i wykonując okrężne ruchy, pomijając okolice oczu. 
Jak powinna wyglądać pielęgnacja po zabiegu?
Po peelingu azelainowym nie musisz nakładać już nic, aby zapobiec wysuszaniu się skóry i zminimalizować ewentualne podrażnienia, warto w tym celu nałożyć lekki preparat regenerująco-kojący, pamiętaj, że nakładanie tłustych kremów po tak delikatnym zabiegu może zatykać pory. Unikaj także stosowania preparatów drażniących, a zwłaszcza innych środków z kwasami lub też retinoidami, witaminą C, skórę potraktowaną kwasem (łagodnym, ale nadal kwasem) najlepiej jest pozostawić w spokoju lub delikatnie koić. 
Skutki uboczne. Dla kogo są peelingi z AzA? 
Dla tych, którzy dobrze tolerują kwas azelainowy, ale nie chcą, lub też nie mogą stosować ogólnodostępnych środków z AzA. Jak przy każdych peelingach kwasowych, nie można wykluczać wystąpienia skutków niepożądanych: pieczenia, swędzenia, zaczerwienienia, zaognienia zmian. Aby temu zapobiec, zawsze wykonuj próbę uczuleniową na najmniej wrażliwym miejscu, nie przeciągaj zabiegu (pierwsze sesje zaczynaj od 10-15 minut) oraz zaczynaj od niższych stężeń, sukcesywnie je zwiększając, lub też przy nich pozostając - nie zawsze wysokie stężenia, dają duże i szybkie efekty, czasami lepiej jest pozostać przy sprawdzonej, mniejszej dawce i małymi kroczkami dążyć do celu. Nigdy nie zapominaj o neutralizacji roztworu, a także o pielęgnacji po zabiegu, zwłaszcza, gdy Twoja skóra szybko się odwadnia lub ulega podrażnieniom. 


Pozdrawiam,
Ewa