06:00

Jak stopniowo schodzić z preparatów regulujących bez ryzyka nagłego pogorszenia stanu skóry?


Substancji regulujących nie stosuje się wiecznie. Kwasy, retinoidy, zabiegi medycyny estetycznej są pomocne przy ostrych, ciężkich stanach, gdy poleganie na samej naturze i prostych krokach albo nie przyniesie efektów, albo będą zbyt słabe i niesatysfakcjonujące. Gdy na skórze pojawia się trądzik, pojawiają się także blizny i przebarwienia, a  tylko odpowiednie, szybkie działanie zmniejszy ilość niedoskonałości nie tylko na czas terapii, ale tuż po niej, gdy trądzik nadal pozostawi swoje piętno. Właściwe działanie jest w stanie zredukować większość pozostałości po trądziku, o ile leczenie będzie odpowiednie, a walka o zdrową skórę nie będzie ciągnąć się latami. Gdy nie pomyślisz o tym od razu rozpoczynając batalię o piękną skórę, nie zniwelujesz nawet marnej 1/4 powstałych zmian zwyrodnieniowych.

Mam cichą nadzieję, że widzisz pozytywne efekty i odzyskujesz nadzieję na lepszą skórę. Natomiast już teraz, należy zastanowić się, co należy zrobić, aby stopniowo rezygnować z regulacji naskórka, a przechodzić na delikatniejszą, łagodniejszą pielęgnację. Nie po to, bo jest słońce - skóra zimą często znacznie gorzej znosi terapie złuszczające, niż gdy masz dostęp do światła widzialnego, ale po to, aby mogła się zregenerować, odpocząć i o własnych siłach, z niewielką pomocą, regulować się samodzielnie, a także funkcjonować bez ciągłej regulacji, która doprowadza do rozregulowania jej naturalnych czynności. Terapie, które nie zaznały umiaru, często w dłuższej perspektywie bardziej szkodzą, niż przynoszą pożądane efekty - cera jest gładka tylko przez stosunkowo krótki okres czasu, a raczej w takich terapiach chodzi o długofalowość. Zbyt pochopne, nieodpowiedzialne działania w błyskawicznym tempie przyczynią się do pogorszenia kondycji cery, a nierozsądne postępowanie z własną skórą zniweluje efekty kuracji. Nie zapominaj, że wszystkie środki złuszczające nienaturalnie przyspieszają cykl komórkowy, przyczyniają się do powstawania nadwrażliwości, rozregulowują gospodarkę wodną skóry i są sporym obciążeniem dla największego organu człowieka. Jeśli nie chcesz zaprzepaścić efektów, jakie osiągnąłeś ciężką pracą i wyrzeczeniami, związanymi z nadwrażliwością, musisz idealnie opracować swój własny schemat działania. Skóra regulowana, a pozbawiona takiej regulacji zachowuje się zupełnie inaczej.

Skóra po tylu miesiącach regulacji nie ustabilizuje się samoistnie, ponieważ funkcjonuje zupełnie inaczej, a na pewno będzie mieć trudności w początkowym okresie, w najlepszym wypadku wróci do poprzedniej kondycji, a często jej kondycja ulega zmianie o 180 stopni, szczególnie, gdy istnieje przepaść miedzy pielęgnacją ze środkiem regulującym, a jej brakiem. To brak kluczowego elementu układanki. Nie warto mieć złudnych nadziei, że będzie inaczej, szczególnie, jeśli stosujesz intensywne środki. 

NIE ZAWSZE MOŻNA OBEJŚĆ SIĘ BEZ REGULACJI, A NA PEWNO W NIE PIERWSZYM STADIUM LECZENIA OSTRYCH ODMIAN TRĄDZIKU

Nie warto łudzić się, że wszystko jesteś w stanie zastąpić naturalnymi, organicznymi produktami albo chociaż znacząco ograniczyć ilość substancji drażniących. Prawidłowo funkcjonująca skóra nie domaga się retinoidów, czy też kwasów, zabiegów medycyny estetycznej, ale lenistwo, zaniedbanie, niesłuchanie własnych potrzeb doprowadza do rozregulowania skóry, a aby przywrócić względną normalność, nie zawsze pielęgnacja mało agresywna zdaje egzamin, przynajmniej na początku.

Czasami, szczególnie w pierwszych fazach, regulacja podtrzymująca jest niezbędna. Mogą być to związki o łagodniejszym działaniu, które zastosowane na mocno zapalnej skórze nie przyniosłyby oczekiwanych efektów, ale już na podregulowanej i podgojonej, będą bardzo pozytywnie utrzymywać skórę na przyzwoitym poziomie. Nie wyobrażam sobie, abym kilka lat temu zrezygnowała z jakiejkolwiek regulacji w sezonie wiosenno-letnim, moja skóra błyskawicznie ulegała pogorszeniu i nawet przemyślana pielęgnacja, stopniowe schodzenie z preparatów, czy włączanie pielęgnacji specjalnej nie przynosiło takich rezultatów, jakich bym oczekiwała. Muszę jednak napisać, że prawidłowa strategia walki z trądzikiem ma zawsze charakter nie wzrostowy, ale spadający, czyli z każdym kolejnym miesiącem danych środków stosuje się mniej, rzadziej, a powoli włącza się inne, mniej agresywne kroki. Tak jak rodzic prowadzi swoje dziecko za rękę, tak Ty, musisz umiejętnie wyprowadzić własną skórę na prostą. Jeśli nie masz dużych problemów z cerą, wiadomo, że nie będziesz na to czekać długimi latami, natomiast jeśli stan skóry spędza Tobie sen z powiek, nie ma co liczyć na błyskawiczną poprawę skóry i natychmiastowe schodzenie ze środków regulujących. Przez długi czas uwielbiałam kwas azelainowy w terapiach podtrzymujących, który aktualnie bardzo mi szkodzi, zresztą, jak większość kwasów. Aktualnie moja cera nie wymaga żadnych kwasów i pochodnych witaminy A, ale miej na uwadze to, ze moja walka z cerą trwa 6 lat. Dopiero po tym czasie prowadzę minimalistyczną, prostą pielęgnację i unikam stosowania substancji drażniących. To nie zadziało się od razu.

Jeśli kompletna rezygnacja z regulacji jedynie pogarsza stan Twojej cery, warto włączyć łagodniejsze środki, które będą łagodniej "podregulowywać" skórę : kwas azelainowy, kwas szikimowy, kwasy PHA, czy mocniejsze metody złuszczania naskórka stosowane raz na jakiś czas. A jeśli i to się nie sprawdzi, możesz bazować na tej samej substancji aktywnej, ale łagodniejszej generacji i stosować ją w lżejszym schemacie. Każda skóra jest inna, nie zawsze można uniknąć dodatkowej regulacji w okresie łagodniejszej pielęgnacji, szczególnie, gdy Twoje problemy są nasilone i dopiero teraz zaczynasz wprowadzać nowe założenia pielęgnacyjne. 



DZIAŁANIE STOPNIOWE KLUCZEM DO SUKCESU

Jeśli po zaprzestaniu regulacji, powracasz do dawnych nawyków, to jak Twoja cera ma wyglądać lepiej? Znowu zacznie się stopniowo zanieczyszczać, albo w najgorszym wypadku nastąpi błyskawiczne, silne pogorszenie. Cera regulowana, szczególnie silnymi środkami, funkcjonuje inaczej, służą jej inne proporcje emoleintów i nie można tego bezpośrednio przenieść na skórę pozbawioną takiego działania. Jak usuwasz tak ważny krok w pielęgnacji, musisz go czymś zastąpić - np. redukując wszelkie substancje potencjalnie zatykające pory do minimum i regulować cerę w sposób manualny. Brak jakichkolwiek działań po odłożeniu substancji regulujących, bo cera jest gładka i miła w dotyku, to największa krzywda jaką możesz wyrządzić własnej skórze. Najlepszą metodą jest zawsze stopniowanie - czyli stopniowe wdrażanie pielęgnacji zamiennej, która także będzie regulować skórę, ale nie będzie jednocześnie wywoływać stanu zapalnego lub też będzie znacznie łagodniejszą formą - może być to peeling kawitacyjny, maski oczyszczające na bazie suchych substratów, peelingi manualne, wykonywane raz na jakiś czas peelingi chemiczne lub lekka regulacja kwasami, jeśli cera dobrze na nie reaguje. Warto jednak robić to stopniowo, np. ostatni miesiąc, czy też ostatnie 8 tygodni kuracji (jeśli trwa pół roku), rozplanować na rzadsze stosowanie środka regulującego i zwiększać stopniowo stosowanie pielęgnacji zamiennej, np. początkowo stosować retinoid co kilka dni dłużej, a potem trzymać się już schematu i wdrażać regularne zabiegi oczyszczające. 

NA MIEJSCE REGULACJI WCHODZI ROZBUDOWANA PIELĘGNACJA SPECJALNA

Nie zawsze wystarczą lekkie produkty. Pamiętaj jednak, że zabiegi pielęgnacyjne także mają potencjał regulujący. Jeśli masz problem z rogowaceniem, formą regulacyjną, wbrew powszechnym opiniom - będzie częstsze stosowanie peelingów manualnych w odpowiedniej formie (np. w cleanserze myjącym, peeling kremowy, czy też pasta migdałowa), która jednocześnie zapobiegnie odwodnieniu skóry, a to jest właśnie kluczowe przy rogowaceniach, rogowaceń nie nasila usuwanie naskórka, tylko wysuszenie, jakie wiąże się z jego złuszczaniem! Skóra, która szybko ulega zanieczyszczaniu, bardzo pozytywnie zareaguje na rozsądnie stosowane maski oczyszczające i wyższe stężenie olejków eterycznych, a cera łojotokowa będzie bardzo dobrze podregulowywana ziołami bogatymi w krzem i związki ściągające. Przy cięższych przypadkach zazwyczaj regulacja podtrzymująca jest po prostu słabsza, ale nadal opiera się na wyizolowanych, często drażniących substancjach aktywnych, ale jeśli osiągasz bardzo dobre efekty pielęgnacją i bardzo ostrożnie schodzisz z regulacji - jest bardzo duża szansa, że uda się Tobie podtrzymać ten stan bez mocnych substancji.

Kwasy nie do końca regulują cerę, one głównie złuszczają naskórek i są przeznaczone do walki z pozostałościami po trądziku, a nie z trądzikiem samym w sobie, szczególnie, gdy większość osób ma obniżoną tolerancję na substancje drażniące, a zmienność polskiej pogody nie sprzyja terapiom dermatologicznym (szczególnie, jak są stosowane w sposób ciągły), a ich trądzik jest pogrążony w stanie zapalnym. Mechanizm działania kwasów tylko to zaostrza. Suma summarum, stosowanie kwasów z jednej strony na podregulowanej skórze może dodatkowo wzmocnić efekt terapii i wygładzić cerę, ale może wywołać także reakcję toksyczną, którą trzeba mieć na uwadze. Na tle kwasów najbardziej wyróżnia się kwas azelainowy, który ma unikatowe właściwości silnie przeciwzapalne i teoretycznie nie nasila stanu zapalnego, ale niestety cera nadreaktywna może reagować na niego zapaleniem mieszków włosowych, rumieniem lub nie tolerować bazy większości preparatów, bowiem kwas nie jestem rozpuszczalny w wodzie. Bardzo interesujące właściwości mają także kwasy PHA, ale na skórze z uszkodzoną barierą naskórkową, niskim zapotrzebowaniem na nawilżenie, skłonnością do łojotoku i daleko posuniętym rogowaceniami również nie będą działać pozytywnie. Działanie regulujące wykazuje powszechnie stosowana witamina C, jak i retinoidy III generacji, które mają silne działanie przeciwzapalne, nie uczulają na promieniowanie słoneczne i stosowane z umiarem nie będą powodować ani łuszczenia, ani podrażnień. Substancji jest zatem wiele.

Jeśli jednak wiesz, że całkowite zejście z danej substancji aktywnej spowoduje pogorszenie i nic nie zadziała tak dobrze w zastępstwie, najlepszym rozwiązaniem jest i pielęgnacja specjalna, i wplecenie stosowanego środka, tylko w o wiele lżejszym schemacie. Latem 2016 bardzo żałowałam swojej decyzji o porzuceniu retinoidów i stosowane tylko raz na dwa tygodnie przywróciły moją cerę do normalności, a przy tym nie powodowały efektów niepożądanych. Nie zawsze wszystko jest czarno-białe. Stosowanie nawet tego samego środka przez dłuższy czas, ale w o wiele rzadszym wydaniu, może również przynieść efekt terapeutyczny,  a będzie stopniowo przygotowywać cerę na odłożenie specyfiku. 

UMIEJĘTNOŚĆ REDUKCJI 

Która polega na stopniowym wykluczaniu lub zamianie konsystencji, które nie są już odpowiednie dla skóry. Nie ma jednej, opracowanej, idealnej pielęgnacji, ale można bazować na tych samych produktach, a jedynie zmieniać ich właściwości poprzez inny sposób aplikacji, czy też włączenie dodatkowego produktu i dotychczasowa pielęgnacja będzie działać już inaczej od poprzedniej. Namawiam do inwestowania w dobre jakościowo produkty do pielęgnacji, bo można zastosować je na wielu typach skóry, wystarczy tylko używać ich w inny sposób, zmienić kolejność, nakładaną ilość, czy częstotliwość.

Redukcja polega na eliminacji kosmetyków zbędnych. Nie dotyczy ona jednak wyrzucania dobrych jakościowo produktów - a zmiany stosowania, np. aplikacja toniku płatkiem wysusza mniej niż aplikacja z atomizera i następne osuszanie, krem myjący stosowany na gołą skórę chroni lepiej podczas mycia, niż stosowany na zwilżoną cerę, a krem nawilżający aplikowany bezpośrednio na skórę zapewnia okluzję, zaś roztarty w dłoniach i wklepany opuszkami palców już lepiej nawilża. Po prostu inne produkty będziesz stosować rzadziej, albo w połączeniu z innymi - np. krem może pełnić funkcję izolatora przed wysuszającymi maskami algowych peel off, czy na bazie glinek, tonikiem możesz rozrzedzać cięższe konsystencje, a na przykład olejek odżywczy, który już nie sprawdza się do samodzielnego stosowania, zużyć jako olejek myjący, dokupując emulgator. Zamierzam poprowadzić ciekawą serię na blogu, przedstawiając różne sposoby użycia tego samego produktu, ale uzyskując zupełnie inny efekt, także jeśli jesteście zainteresowani - śledźcie mnie na bieżąco ;) Przykładem są maski algowe. Skóra bez regulacji, dobrze nawodniona, bardzo dobrze będzie reagować na maski algowe typu peel off, ale już odwodniona, silnie regulowana, przed nałożeniem alginatu powinna być odpowiednio zabezpieczona, np. lekką warstwą emulsji, kremu, serum opartego na emolientach. Masz ten sam produkt, ale poprzez inny sposób postępowania, maska będzie finalnie zupełnie inaczej zachowywać się na skórze. I będzie się sprawdzać zarówno na skórze odwodnionej, nadreaktywnej, podrażnionej, jak i normalnej, zanieczyszczonej, łojotokowej.

Na moim blogu ogromną popularnością cieszy się wpis o peelingu kawitacyjnym. To wspaniały regulator dla skóry, która wymaga efektywnego oczyszczenia, ale jest  już mniej więcej podregulowana, dlatego można schodząc z retinoidów, czy też kwasów, stopniowo włączać kawitację i gwarantuję, że cera będzie miała mniejszą skłonność do nawrotów, niż gdyby została pozostawiona sama sobie.

Dużo osób uwielbia napary nawilżające i widzi genialną poprawę stanu skóry. A przecież to tylko tonizowanie. Po odłożeniu regulacji, w  cieplejszych miesiącach, ale także po redukcji wysuszania skóry i powolnym przywracaniu nawilżenia, zioła śluzotwórcze mogą niektórym typom skóry rozpulchniać pory i przenawilżać skórę, co wystarczy zrobić? Zredukować toniki nawilżające, a włączyć albo neutralne (np. babka lancentowata), albo o lekkim działaniu ściągającym (przykłady tutaj>). Na tym polega redukcja. To są proste zasady. Potrzeby skóry są ruchome, dlatego jak polecany przeze mnie produkt przestaje się sprawdzać, wystarczy zmienić nieznacznie inne kroki pielęgnacji lub sposób aplikacji i prawdopodobnie produkt znowu będzie działał tak jak trzeba. Chyba, że będzie miał już konkretną formułę, natomiast z doświadczenia wiem, że skóra regulowana, a skóra pozbawiona regulacji w odpowiedni sposób nie ma aż tak skrajnych potrzeb - jeśli tak jest, to zazwyczaj na własne życzenie, poprzez stosowanie zbyt agresywnych schematów, brak prawidłowej ochrony, lub nasilanie odwodnienia. Nad wszystkim można zapanować. Gdybym nie prowadziła bloga, pewnie bazowałabym ciągle na tych samych produktach i moja cera nadal miałaby się świetnie.


ZBILANSOWANA, PORZĄDNA PIELĘGNACJA, KTÓRĄ POTRAFISZ MANIPULOWAĆ

Jest Twoim asem w rękawie. Skóra funkcjonuje inaczej na czas regulacji, ma także inne potrzeby. Nie muszą być one wygórowane, ale zapotrzebowanie na pewne składniki znacząco rośnie, a na inne maleje. Jedynie dobrze zbilansowana pielęgnacja jest w stanie zminimalizować ryzyko nagłego pogorszenia, błyskawicznego zatykania się porów, rozszerzonych porów oraz nieświeżego wyglądu skóry. Można to bezproblemowo wyczuć, szkopuł tkwi w tym, by już podczas regulacji prowadzić dopasowaną, zrównoważoną pielęgnację, a podczas odstawiania środków regulujących - jednocześnie zwiększać zapotrzebowanie na inne związki.

W większości schematów, wraz z odkładaniem środków regulujących, rośnie zapotrzebowanie na złuszczanie naskórka (np. łagodne sposoby manualne, masaż muślinem, masaż szczotką z włosia naturalnego, czy maski oczyszczające na bazie glinek, błot, olejki eteryczne), które trzeba właściwie wyważyć, aby ani nie odwodnić cery, ani jej także nadmiernie nie natłuszczać. Dozowanie nawilżenia także jest z reguły mniej bogate w okluzję. Zalecam metodę stopniowania - zaczynasz od mniejszych, stopniowych dawek, stosunkowo je zwiększając, zastępując preparat regulujący np. im rzadziej stosujesz retinoid, tym częściej nakładasz maskę oczyszczającą.

Nie chodzi tutaj tylko o to, aby np. krem nawilżający zastąpić emulsją. Redukcja nawilżenia to np. mocniejsze oczyszczanie, czy też włączenie dwuetapowego oczyszczania, które z reguły głębiej oczyszcza cerę, ale także stwarza większe ryzyko odwodnienia. To zastąpienie naparów nawilżających, ziołami niepowlekającymi lub o lekkim działaniu ściągającym. To może być codzienne włączenie do oczyszczania past na bazie ziaren i nasion, które złuszczają i oczyszczają naskórek, a na skórze odwodnionej, regulowanej stosowane zbyt często powodowałyby podrażnienia. W całej tej zawiłej sztuce pielęgnacji sęk tkwi w tym, by stopniowo, w każdym kroku pielęgnacyjnym redukować pewne właściwości, podobnie postępujesz, gdy chcesz zwiększyć zapotrzebowanie np. na okluzję. Nie zaczynasz od włączenia kremu, ale od bardziej otulającego, kremowego oczyszczania, ograniczenia się do jednoetapówki, łagodniejszego tonizowania i rzadszego stosowania pielęgnacji regulującej, opartej na glinkach, błotach, czy sypkich peelingach enzymatycznych.

Manipulacja pielęgnacją to już wyższy stopień wtajemniczenia, aby wiedzieć o co chodzi, warto zapoznać się z każdym wpisem zawartym na moim blogu, a jeśli nie masz na to czasu - namawiam do skorzystania z profesjonalnej pomocy jaką oferuję. Wystarczą dobre jakościowo, bazowe produkty i obserwacja. Jeśli posiądziesz zdolność obserwowania reakcji własnej cery, to w bardzo szybki, nawet automatyczny sposób będziesz odpowiednio dozować nawilżenie, natłuszczenie, oczyszczenie, złuszczanie. Trzeba brać jednak pod uwagę każdą składową pielęgnacji - nie jest prawdą, że to krem jest do nawilżania, tonik do tonizowania, żel do oczyszczania, zarówno tonik, jak i żel bezpośrednio wpływają na stopień nawodnienia Twojej skóry. Nie należy traktować kroków pielęgnacyjnych osobno, bo tworzą one jedną, wspólną całość i razem zapewniają optymalny stopień nawodnienia naskórka.

Cerę podregulowują także sypkie produkty - mogą być to maski oczyszczające, peelingi enzymatyczne sypkie, peelingi manualne na bazie ziaren i mąk, ale również makijaż. Sypkie minerały i pudry bardzo dobrze absorbują nadmiar sebum i łagodnie podsuszają naskórek, dlatego bardzo dobrze sprawdzają się na skórze, która jest prawidłowo nawodniona i ma tendencję do zanieczyszczeń, z kolei kremowe produkty zapewniają niezbędną okluzję cerze odwodnionej i mogą zastąpić kremy nawilżające na czas większego zapotrzebowania na związki ochronne. Postrzegaj pielęgnację całościowo i nie rozdzielaj na konkretne kroki.

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.


Pozdrawiam serdecznie,
Ewa