Po co serum antyoksydacyjne ?
Ano po to, by w tej niezbyt korzystnej dla naszej skóry porze roku (recenzję zaczynałam pisać już w lipcu) , zminimalizować do minimum skutki uboczne ekspozycji słonecznej. Nie unikam chorobliwie słońca, ale też nie wystawiam się na nie celowo. Żaden filtr przeciwsłoneczny nie zapewnia nam 100% i niestety jakaś część (mniejsza bądź większa) promieni UV dociera do naszego naskórka. Zadaniem takiego serum jest przede wszystkim zapobieganie uszkodzeniom w skórze właściwej,a także antyoksydacyjne działanie na powierzchni naskórka. Sera oparte na witaminie C i innych antyoksydantach dodatkowo wzmacniają działanie produktów promieniochronnych, żyją ze sobą w symbiozie. Jeśli dbasz o cerę świadomie, to choć raz w Twojej kosmetyczce zagościło serum z witaminą C. O właściwościach witaminy C możecie poczytać TUTAJ!,
Dobra wiadomość dla niecierpliwych i rozgorączkowanych - witamina C daje bardzo szybkie efekty. Cera nabiera blasku i jest widocznie rozjaśniona zaledwie po tygodniu.
Co o serum pisze producent?
,,Fotostarzenie się skóry - to objaw przedwczesnego starzenia skóry pod wpływem czynników zewnętrznych środowiska, w tym głównie nadmiernego kontaktu ze słońcem oraz pośrednio w wyniku niszczącego działania wolnych rodników generowanych w dużych ilościach przez promieniowanie słoneczne. Jednym z podstawowych elementów skutecznej pielęgnacji skóry są produkty z filtrami przeciwsłonecznymi, stosowane codziennie na dzień. Kremy z filtrami są w stanie tylko częściowo ochronić skórę przed atakiem wolnych rodników, dlatego związki o działaniu przeciwutleniającym (antyoksydacyjnym) są tak korzystnym dodatkiem w codziennej pielęgnacji skóry. Serum polecane jest jako produkt wzmacniający ochronę przeciwsłoneczną w przypadku osób nie używających produktów z filtrami anty-UV lub jako Serum pod kremy z filtrami.» Serum stanowi świetne uzupełnienie ochrony przeciwsłonecznej. Raz nałożone wchłania się w głąb skóry i w przeciwieństwie do kremów z filtrami nie może zostać starte lub zmyte.
» Nadaje cerze promienny wygląd i poprawia koloryt skóry, działa lekko złuszczająco i rozjaśniająco.
» Chroni przed wolnymi rodnikami, które przyczyniają się do przedwczesnego starzenia skóry; hamuje i regeneruje zniszczenia skóry powodowane promieniowaniem UV.
» Wspomaga ochronę skóry przed słońcem – zapobiegając fotostarzeniu i zmianom nowotworowym skóry.
» Stymuluje syntezę kolagenu i elastyny, dzięki czemu skóra staje się bardziej napięta i jędrna, zmniejszają się drobne zmarszczki powierzchniowe.
» Wspomaga walkę z przebarwieniami pigmentacyjnymi (brązowo-szare plamy na skórze) i pozapalnymi (ślady po wypryskach).
» Uszczelnia i zwiększa mechaniczną odporność ścian naczyń włosowatych, dzięki czemu może być pomocne przy problemach z naczynkami i sińcami pod oczami.
» Poprawia stan skóry naczynkowej skłonnej do zaczerwienienia.
» Działa anty-zapalnie, gojąco i łagodząco, wspomaga gojenie oparzeń posłonecznych.
» Stymuluje produkcję ceramidów w skórze i poprawia barierę lipidową naskórka.
» Dzięki obecności humektantów, w tym kwasu hialuronowego, gliceryny, glikolu i opcjonalnie silikonów, serum lekko nawilża i nie wysusza skóry.Przeznaczenie produktu: dla każdego typu skóry, cera sucha, tłusta, dojrzała, wrażliwa i naczynkowa, zarówno dla osób młodych w ramach prewencji przeciwzmarszczkowej, jak i osób o cerze dojrzałej jako kuracja redukująca zmarszczki; dla osób z przebarwieniami skóry; o szarym i zmęczonym kolorycie; dla osób palących; dla cery naczynkowej, dla skóry zniszczonej opalaniem; nadaje się także na okolice oczu, wspomaga redukcję tzw. kurzych łapek wokół oczu, rozjaśnia cienie; na szyję, dekolt i dłonie; po 20 roku życia ''
Oczywiście zanim zaczniemy przygotowywać nasze serum , musimy znaleźć odpowiednie, czyste miejsce do pracy. Półprodukty umieszczone w folii są odkażone, także nie musimy ich dezynfekować. Przed każdym takim mieszaniem odkażam dłonie żelem antybakteryjnym. Sprawdzamy zawartość zestawu, powinniśmy w nim znależć :
- Hydrolat z czarnej porzeczki EKO; Postać: przezroczysty płyn
- Potrójny żel hialuronowy 1.5%; Postać: bezbarwny, przezroczysty żel, zawiera 3 rodzaje kwasu hialuronowego, o silnym działaniu nawilżającym i gojącym
- Witamina C (kwas L - askorbinowy); Postać: biały, drobny proszek.Kwasowa forma witaminy C. Tylko serum z kwasem askorbinowym wykonane własnoręcznie, według odpowiedniej receptury w pełni gwarantuje efektywność witaminy C. Kupując gotowy produkt z kwasem askorbinowym nie mamy pewności ile i czy w ogóle jest tam jeszcze aktywna forma witaminy C, czy też już wszystko zostało rozłożone
- Kwas ferulowy w płynie; Postać: żółty płyn, nowość na rynku kosmetycznym, silny antyoksydant, naturalny filtr -UV, łatwo przyswajany przez skórę, zwiększający trwałość i skuteczność witaminy C, składnik, dzięki któremu efektywność działania serum została zwiększona dwukrotnie w stosunku do serum zawierającego tylko witaminę C i E. W wygodnej w użyciu i efektywniejszej w działaniu płynnej formie
- Kwas glicyryzynowy (ekstrakt z lukrecji); Postać: biały, słodki proszek, składnik aktywny korzenia lukrecji o działaniu przeciwzapalnym, antybakteryjnym i rozjaśniającym
- Glikol BUTYLENOWY; Postać: bezbarwny, przezroczysty płyn,
- Butelka z ciemnego szkła z pipetką wypełniona glikolem, do przechowywania podręcznej porcji serum
- Plastikowa pipetka do odmierzania alkoholu
- Plastikowa bagietka
- Etykietki na gotowy produkt o nazwie "Serum antyoks. flavo+C15EF
Wybrałam wersję lekką - byłam bardzo zadowolona z efektów jakie uzyskałam po wersji oryginalnej, ale niestety kosmetyk działał na mnie komedogennie. Wersja lekka nie posiada żadnych potencjalnych komedogennych substancji.
Ok, na początku do hydrolatu dodajemy glikolu butylenowego, czekamy aż spłynie do samego końca i delikatnie mieszamy.
Następnie dodajemy potrójny kwas hialuronowy i mieszamy. Zalecam wstrząsnąć - ja przez mieszanie nie mogłam później rozpuścić kwasu askorbinowego i walczyłam z grudkami. Na szczęście wszystko się 'przegryzło' w lodówce.
Po dodaniu glikolu i kwasu hialuronowego, wysypujemy cały kwas askorbinowy i bardzo dokładnie mieszamy, aż całkowicie rozpuścimy kwas. Mnie niestety się nie udało, ponieważ kwas hialuronowy nie rozpuścił się zbyt dobrze. Aby tego uniknąć zamiast mieszać kwas hialuronowy - wstrząśnijcie go. Oczywiście poczekajcie aż wróci do stanu pierwotnego i dopiero wtedy dodajcie witaminę C.
Nadeszedł czas na kwas ferulowy - rozpuszcza się bez problemu. Wystarczy dobrze wymieszać.
Kwas glicyryzowy - bardzo dobrze rozpuszczalny. Po wsypaniu kwasu, porządnie wstrząsamy serum. Wstrząsałam serum przez ponad minutę, ponieważ miałam nierozpuszczone grudki kwasu askorbinowego, jeśli Wy nie będziecie mieć takich problemów - wystarczy 15 sekund energicznego wstrząsania. Nie martwcie się - takie sytuacje zdarzają się bardzo często, serum i tak jest wykonane prawidłowo - wystarczy, że poleży w lodówce i wszystko się rozpuści. :)
Efekty stosowania serum
Są po prostu wyśmienite ;) Kocham sera z witaminą C, a te z BiochemiiUrody jest zdecydowanie godne polecenia!Największym plusem tego serum jest to, że mam pewność, że jest ono świeże i ma szansę naprawdę działać. Z resztą, efekty mówią same za siebie.
Do tej pory kręciłam sera z witaminą C sama w domu, jednak wraz z czasem doszłam do wniosku, że w moich formulacjach kwas askorbinowy jest zdecydowanie za bardzo drażniący i nie przynosi zadowalających naocznych efektów, stąd moja kolejna próba z Flavo C. Tak, kolejna. BiochemiaUrody do tej pory oferowała nam produkt przeznaczony do każdego typu cery, ale niestety nie byłam go w stanie używać przez wysoką zawartość witaminy E, która jest witaminą tłuszczową i stąd przy regularnym stosowaniu może zapychać pory. Dlatego niesamowicie ucieszyłam się, widząc wersję lekką.Dzięki zawartości kwasu hialuronowego i glikolu butylenowego, mimo postaci płynnej, serum daje jakby silikonowy poślizg i świetnie rozprowadza się po skórze, np. w domowym serum z witaminą C czułam jak kosmetyk tępo się rozprowadza i ciężko było mi go wmasować i wklepać. Flavo C mimo płynnej konsystencji jest łatwe w użyciu, świetnie się rozprowadza i jest wydajne - domowe serum ubywało mi znacznie szybciej ;)
Mamy także radochę, bo to my jesteśmy wytwórcami naszego serum ;) Takie kręcenie to frajda! Zwłaszcza, jeśli widzimy po takim kosmetyku efekty (u mnie przerosły wręcz moje wymagania), to radość jest jeszcze większa :) Buteleczka spokojnie starczy Wam na co najmniej 2-3 miesiące, uważam więc cenę serum za atrakcyjną i niską.
No i najważniejsze - efekty. Przede wszystkim serum bardzo fajnie działa w połączeniu z azeloglicyną, która przynosi u mnie świetne efekty, ale nie takie jak łączona kuracja glukonolakton+kwas azelainowy. Utwierdziło mnie to w fakcie, że bazowanie jedynie na jednej substancji czynnej niestety nie daje u mnie spektakularnych efektów, więc serum z BU było takim małym chciejstwem, które fajnie wtopiło się w plan pielęgnacji mojej cery. :) Połączenie azeloglicyny i witaminy C działa głównie rozjaśniająco i to w rożnych aspektach (azeloglicyna działa na przebarwienia pozapalne nieutrwalone, natomiast witamina C sprawdzi się w każdym typie przebarwień) ,ale najbardziej zależało mi na ogólnym wygładzeniu cery, nadaniu jej promiennego wyglądu i oczywiście działaniu antybakteryjnym.
No i co mogę powiedzieć? Że zaledwie po 5 dniach cera była tak promienna, jasna, po prostu żywa, że nie żałowałam absolutnie zakupu tego serum. Serum w przeciągu tych 8 tygodni widocznie rozjaśniło moje przebarwienia zapalne, odświeżyło cerę, nie mogę odmówić mu także działania antybakteryjnego. Pryszcze oczywiście goszczą na mojej twarzy, zwłaszcza w rozchwianiu hormonalnym, ale goją się znacznie szybciej i nie zabliźniają tworząc grudki. Niestety, moja skóra ma tendencję do bliznowców, przypominają one zaskórniki zamknięte i cenię produkty, które temu zapobiegają.. Nie czerwienię się aż nadto, ale myślę, że największy wpływ na stan moich naczynek miał i tak glukonolakton i kwas azelianowy.
Wierzę w antyoksydacyjne działanie tego produktu, wystarczy, że patrzę w lustro i się uśmiecham ;) Na pewno mojej cerze przypadło do gustu, tak rozświetlona i odżywiona jeszcze nie była! Dopiero teraz widzę jak moja cera reaguje na witaminę C, widocznie w moich wcześniejszych kombinacjach coś poszło nie tak. Kosmetyk nie spowodował u mnie zaskórników i stanów zapalnych, nie wzmaga też przetłuszczania, generalnie nie pogarsza stanu cery, jestem niezmiernie zadowolona z tej nowej wersji. Cieszę się, że BU słucha swoich klientów, bo stworzenie wersji lekkiej na pewno było podyktowane dość wysoką komedogennością wcześniejszego serum. Brawo!
Serum może delikatnie podrażniać, ale moim zdaniem to nie witamina C, ale użyty do tego hydrolat. Myślę, że hydrolat z czarnej porzeczki jest zbyt intensywny w działaniu i u wielu osób może powodować wędrującą pokrzywkę, dlatego lepszym wyborem byłby np. hydrolat różany, czy z pomarańczy gorzkiej, albo po prostu woda destylowana. Podczas pierwszych trzech dni moja cera podczas stosowania serum była delikatnie zaczerwieniona, delikatnie szczypała i czułam jak się nagrzewa. Dobrze, że jestem cierpliwa, w tym przypadku była to na szczęście reakcja przejściowa.
Podoba mi się zawartość kwasu glicyryzowego, bardzo lubię się z ekstraktem z lukrecji, który łączy dwie, najważniejsze dla mnie działania: przeciwtrądzikowe i przeciwstarzeniowe. Kwas ferulowy jest tutaj stabilizatorem witaminy C, ale wykazuje także doskonałe właściwości antyoksydacyjne. Dla jeszcze lepszej i wygodniejszej aplikacji możecie zakupić kompleks silikonowo-malinowy (również dostępny na stronie BiochemiaUrody), ale ja go pominęłam. Serum sprawdza się po filtr i makijaż.
Czy kupię ponownie?
Z całą pewnością tak, ale na okres letni, na który było mi go dane używać. Jesienią i zimą stawiam na eksfoliację i taki produkt na pewno by mnie podrażnił. Polecam go osobom z cerą tłustą, trądzikową, z tendencją do trądziku, może nie jako jedyny środek, ale jako wspomagacz. Naprawdę genialnie rozjaśnia przebarwienia i ożywia skórę. Kombinacja składników mojej cerze przypadła do gustu, zdecydowanie bardziej polecam serum z BU niż domowe sera z kwasem askorbinowym. Przemawia do mnie przede wszystkim działanie tego produktu i niska cena. Serum starczy mi jeszcze na jakieś 2 tygodnie, nie uważam ceny 26 złotych za wysoką, ponieważ kosmetyki o takiej zawartości składników aktywnych mają wręcz horrendalne ceny i nie są na moją kieszeń. Myślę, że warto spróbować, może i Was tak pozytywnie zaskoczy ?:)
Serum kupicie TUTAJ! , moja pozytywna recenzja wynika jedynie ze świetnego, wręcz genialnego działania serum. Póki co nie znalazłam lepszego produktu o działania antyoksydacyjnym. Gorąco polecam!
PS. Może przerażać Was takie mieszanie, ale spokojnie, BU wysyła do Was już odmierzone ilości substancji i wystarczy je tylko połączyć. Myślę, że mój mały instruktaż w czymś Wam pomoże :)
Skusicie się ?