Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum dla cery trądzikowej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum dla cery trądzikowej. Pokaż wszystkie posty

12:00

ANNABELLE MINERALS CLARITY JUICE SERUM (SERUM Z NIACYNAMIDEM)

ANNABELLE MINERALS CLARITY JUICE SERUM (SERUM Z NIACYNAMIDEM)


NIACYNAMID W PIELĘGNACJI SKÓRY PROBLEMATYCZNEJ I BEZ WIĘKSZYCH PROBLEMÓW

        Witaminy z grupy B wykazują szeroki, pozytywny wpływ na funkcjonowanie największego narządu jakim jest skóra - zarówno w użytku wewnętrznym, jak i zewnętrznym [1]. Miejscowe stosowanie nikotynamidu znajduje zastosowanie nie tylko w terapiach wspomagających, zmniejszając w sposób silnie dodatni związane z nimi powikłania [2], lecz stanowi samodzielną, odrębną i znacznie mniej inwazyjną formę terapeutyczną w wielu, choć co prawda o łagodniejszym przebiegu, chorobach skóry [3]. Dość zaskakującym może być fakt, iż 5% stężenie niacynamidu wykazuje zbliżoną efektywność przeciwzapalną do zewnętrznie stosowanej klindamycyny w stężeniu 1%, ze znikomym ryzykiem rozwoju oporności i obniżonej barierowości naskórka, co napawa optymizmem, zwłaszcza gdy patofizjologia zapalenia wymaga jednoczesnej optymalizacji pracy narządu, a biorąc pod uwagę silne skłonności skóry do dekompensacji - stanowi to wręcz podstawę jej efektywnego leczenia [4]. Należy również zwrócić uwagę na fakt, iż nikotynamid według najnowszych badań, okazuje się wyjątkowo stabilną substancją aktywną, gdzie dla przykładu zastosowanie dekspantenolu, pirydoksyny, czy cyjanokobalaminy zależało ściśle od składu i temperatury przechowywania produktu kosmetycznego [5]. Chociaż stabilność jest fundamentalnym aspektem formułowania wysokiej jakości produktów kosmetycznych, mimo wszystko nadal kluczową rolę odgrywa tolerancja produktu, która jest ściśle powiązana… ze stabilnym środowiskiem skóry [6]. A zatem, co może pójść nie tak, i dlatego część osób tak źle reaguje na ten składnik, mimo że hipotetycznie odpowiedź powinna należeć do raczej tych pozytywnych?

  • fluktuacyjne środowisko skóry zmienionej zapalnie; 
  •  nasilony stres oksydacyjny; 
  •  składnik przyspiesza potencjalnie różnicowanie keratynocytów co na skórach niestabilnych -   może stworzyć warunki prozapalne;  
  • potencjalnie drażniące działanie witaminy B3, zwłaszcza w stężeniach wyższych niż 5%; 
  • inne składowe formuły;
  • najbardziej prawdopodobną przyczyną jest zaburzony mikrobiom skóry zmienionej zapalnie, który w drodze fermentacji zaburza metabolizm niacynamidu oraz nasila syntezę białek, co może wywołać potencjalnie reakcje zapalne i autozapalne. 

        W suchej teorii niacyna zapewnia silne właściwości przeciwzapalne bez ryzyka oporności bakterii i ogólnoustrojowych skutków ubocznych i stanowi potencjalną metodę leczenia trądziku pospolitego. Wydaje się, że nikotynamid odgrywa szereg potencjalnych ról w leczeniu trądziku pospolitego. Badacze wykazali, że już 2% miejscowo stosowany nikotynamid spowodował znaczne zmniejszenie szybkości wydzielania łoju oraz co ważne, wpływał regulacyjnie na jego wydzielanie [7], a jak doskonale wiemy, w patogenezie trądziku znaczenie odgrywa nie tylko ilość wydzieliny, ale także jej skład, a przede wszystkim - praca jednostki włosowo-łojowej. Im bardziej jest to jednostajne tempo, tym dla skóry zdecydowanie lepiej. Ponadto miejscowo niacyna wpływa na poprawę barierowości naskórka, jest czynnikiem potencjalnie wspomagającym retencję wody, stymulatorem syntezy ceramidów, przyspiesza różnicowanie keratynocytów, bezpośrednio wpływa na zmniejszoną sekrecję interleukiny-8, cytokiny wydzielanej przez keratynocyty w odpowiedzi na patogeny, wywierając w ten sposób działanie przeciwzapalne. Dodatkowe działanie przeciwzapalne może wystąpić poprzez hamowanie uwalniania enzymów lizosomalnych i degranulacji komórek tucznych, co też jak już doskonale wiemy stanowi dość istotny patomechanizm, zwłaszcza w trądziku przewlekłym [8].

        Z całą pewnością istotne znaczenie w przypadku produktów z niacynamidem, mających znaleźć zastosowanie nie tylko w poprawie nawilżenia skóry, lecz także w wspomaganiu leczeniu chorób skóry, odgrywa:

  • potencjalnie niski potencjał komedogenny formuły; 
  • jak najmniejsza inwazyjność formuły (m.in. brak substancji zapachowych, innych substancji drażniących, optymalne stężenie witaminy B3); 
  • optymalne pH formuły; 
  • składniki dodatkowe o działaniu łagodzącym, stabilizującym barierowość naskórka i charakterze przeciwutleniającym. 

    Analizując nawet pobieżnie formułę Clarity Juice Serum od Annabelle Minerals, można dojść do wniosku, że faktycznie ktoś nad tą formułą głębiej myślał i oferowany produkt nie jest kolejnym, przypadkowym kosmetykiem z niacynamidem na rynku kosmetycznym. 


ANNABELLE MINERALS, CLARITY JUICE SERUM

       Jest to jeden z lepszych, jeśli nie najlepszych w tym segmencie cenowym, dostępnych produktów typu serum z witaminą B3. Producent zatroszczył się dokładnie o to, co zazwyczaj nie działa lub budzi natrętne wątpliwości - kosmetyk schnie w stopniowy sposób, nie generując odwodnienia. Początkowo lepka formuła, pozostawia miękki, niewyczuwalny finisz, i to jest plus wobec kosmetyków zawierających niacynę, gdyż nie drażnią i nie odwadniają tak skóry jak standardowe, przelewające się, wodniste formuły. Posiada składniki, które to nawilżenie podnoszą, optymalizując działanie tego składnika (n-acetyloglukozamina, hydromanil), warto również wziąć pod uwagę obecność substancji łagodzących (lukrecja, wąkrotka azjatycka), antyoksydacyjnych (kompleks dermasooth) i biofermantacyjnych, ogromny plus to także brak zapachu. Zero fanaberii, no może poza tą fikuśną buteleczką, ale kto nam tego szaleństwa po 30tce zabroni. Plusem jest optymalne, 5% stężenie. Na poziomie biotechnologicznym, nie mam do czego się przyczepić. Natomiast umówmy się, w świecie konsumenta największe znaczenie grają osiągane efekty, i moim zdaniem ten produkt może je zapewnić. Serum ma plastyczną konsystencję, która w umiarkowany sposób przylega do skóry, lecz nie stawia oporu, ogranicza to mechaniczne drażnienie skóry. Kosmetyk wymaga cierpliwości, należy unikać zbyt pospiesznych działań, gdyż formuła może ulegać “zwijaniu się”, czy też rolowaniu, choć nieładnie to brzmi. Jeśli uzbroimy się w cierpliwość, w zasadzie współpracuje z większością formuł kosmetycznych, choć akurat w przypadku Clarity Juice polecam nie zważać na konwenanse i hierarchiczność pielęgnacji odwrócić - i serum - stosować w schemacie jako produkt zwieńczający działania pielęgnacyjne lub dać mu szansę w pojedynczym schemacie, jeśli skóra wykazuje obiektywnie niskie zapotrzebowanie na nawilżenie i okluzję. Wówczas daje gładsze i bardziej komfortowe wykończenie oraz lepiej podnosi wilgotność wierzchniej warstwy rogowej naskórka, bez odczuwalnego i zazwyczaj generującego problemy przeciążenia.

Przy niektórych produktach kremowych początkowa lepkość serum może zwiększać przyczepność makijażu, natomiast jeśli mam być zupełnie szczera, przy stosowanych przeze mnie kosmetykach kolorowych, serum się nie sprawdziło. Najlepiej współgrało ze znanym, chyba każdej damie, podkładem Estee Lauder Double Wear. Za każdym razem miałam poczucie przeciążonej skóry i również nie do końca trafiało do mnie finalne wykończenie makijażu, dlatego też wykonałam bardzo dobry unik, przerzucając bezpardonowo serum do pielęgnacji wieczornej.
Kosmetyk w moim odczuciu w zauważalny sposób łagodzi objawy zapalenia skóry - zmiany skórne, przebarwienia pozapalne i hiperpigmentacyjne, obrzęki. Nie zdarzyło mi się, by wywołało podrażnienia, a stosowałam je w różnych konfiguracjach. Potencjał komedogenny jest zależny od kondycji wierzchniej warstwy rogowej, jednak mimo konsystencji serum, kosmetyk daje dość treściwy efekt (uwaga na aplikowaną ilosć, kosmetyk jest wyjątkowo wydajny i staje się uciążliwy w stosowaniu, gdy nakłada się go za dużo) i warto rozważyć zubożenie działań pielęgnacyjnych przy jego stosowaniu. Nie nakładałabym jednak mimo mojej pozytywnej opinii, zbyt wysokiej presji, zwłaszcza w samodzielnym działaniu, a zwłaszcza, gdy problemy skórne wymagają już farmakologicznego leczenia. Fakty są takie, że w przemyślanych terapiach skojarzonych, Clarity Juice Serum jest w stanie zboostować ich działanie, wielowymiarowo wspomóc terapię skór trądzikowych, łojotokowych, różowatych, atopowych i łuszczycowych, zatroszczyć się o tę delikatną, nierzadko zaburzoną równowagę, która często destabilizuje pracę jednostki włosowo-łojowej na tyle, by być potężnym, dodatkowym generatorem problemów skórnych. I to wszystko przy niskim potencjale drażniącym, które zawdzięcza stabilnej i nieźle zmiękczającej naskórek formule. Ale! też wiemy, albo nie wiemy, jak skomplikowane w leczeniu bywają dermatozy i warto oszczędzić sobie złudzeń, że kosmetyk z 5% niacynamidem w pojedynkę rozwiąże problem, zwłaszcza gdy są zaawansowane lub oporne w leczeniu. Badania jasno wskazują na efektywność tego składnika, ale jest i powinien być to element głębszej i lepiej przemyślanej układanki pielęgnacyjnej. Natomiast dla skór mało problematycznych, chcących nieco załagodzić sytuację, podnieść poziom nawilżenia, dopieścić pielęgnację - myślę, że to jedno z niewielu serum z witaminą B3, które mogłabym szczerze polecić szerszej grupie docelowej i szczerze wątpię, by wyszły z tego jakieś kwasy, gorzkie rozczarowania i połykane łapczywie łzy.
Serum jest umieszczone w szklanym, 30 ml estetycznym opakowaniu z pipetą, którą można podawać wedle uznania określoną ilość serum. Pisałam już o tym, ale napiszę jeszcze raz - akurat ta formuła lepiej współpracuje ze skórą, gdy nakładamy jej rozsądne ilości. Produkt został przebadany dermatologicznie na osobach o skórze wrażliwej. Przydatność do użycia: do 6 miesięcy od otwarcia.


Składniki: Aqua, Niacidamide, Propanediol, Glycerin, Lactobacillus/Rice Ferment Filtrate, Acetyl Glucosamine, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Enteromorpha Compressa Extract, Centella Asiatica Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Humulus Lupulus Extract, Caesalpinia Spinosa Gum, Ocimum Sanctum Leaf Extract, Silybum Marianum Fruit Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid


Bibliografia

1. Dermatology Reports 2023; volume 15:9511. Vitamin B group levels and supplementations in dermatology. Noura Elgharably,1 Miriam Al Abadie, Mohammed Al Abadie, Patrick A. Ball, Hana Morrissey 

2. American Journal of Clinical Dermatology. 23(2):125-136, 2022. New Developments in Topical Acne Therapy. Drake Lara 

3. Nouvelles Dermatologiques. (Nouvelles Dermatologiques, September 2003, 22(7):500).  Anti-inflammatory activity of topical vitamin B3(nicotinamide) in inflammatory acne vulgaris. Samsoën, M. 

4. The role of nicotinamide in acne treatment. Frances M. Walocko, Keyvan Nouri, Ariel E. Eber, Jonette E. Keri, Mana A. AL-Harbi.   

5. Journal of Cosmetic Dermatology. Feb2023, Vol. 22 Issue 2, p628-636. 9p..Content and stability of B complex vitamins in commercial cosmetic products. Temova Rakuša, Žane 

6. Trends in Pharmaceutical Sciences. 2022, Vol. 8 Issue 2, p107-118. 11p. The Role of Different Factors in Pathophysiology of Acneand Potential Therapeutic Options : A Brief Review. Ghasemiyeh, Parisa Journal Biomedical and Biopharmaceutical Research (BBR), Vol 15, Iss 2, Pp 214-223 (2018). 

7. Benefits of a dermocosmetic formulation with vitamins B3and a B6 derivative combined with zinc-PCA for mild inflammatory acne and acne-prone skin. J. P. Andrade Dermatologic Therapy. Jul/Aug2020, Vol. 33 Issue 4, p1-4. 4p., 2022. 

8. A retrospective assessment and comparison of the effectiveness of benzoyl peroxide; the combination of topical niacinamide, gallic acid, and lauric acid; and the combination of benzoyl peroxide and erythromycin in acnevulgaris. Kozan, Ahmet

17:00

SERUM ULTRANAWILŻAJĄCE & ROZŚWIETLAJĄCY KREM POD OCZY Z WITAMINĄ C | NATURALNA I EFEKTYWNA PIELĘGNACJA W DOBREJ CENIE

SERUM ULTRANAWILŻAJĄCE & ROZŚWIETLAJĄCY KREM POD OCZY Z WITAMINĄ C | NATURALNA I EFEKTYWNA PIELĘGNACJA W DOBREJ CENIE

Moja pielęgnacja w ostatnim czasie była dziwnym zlepkiem działań minimalnych, które w jakiś niesamowicie zadziwiający sposób współgrały ze sobą niczym jeden instrument - serum ultranawilżające oraz rozświetlający krem pod oczy marki Melo towarzyszyły mi przez ponad miesiąc codziennych działań i ponownie przekonały mnie do stosowania kosmetyków z uproszczonej liście składników.

Markę Melo wyróżnia prostota składu oraz niski stopień przetworzenia - co bywa zarówno awersem, jak i rewersem w przypadku formuł kosmetycznych i wymaga obiektywnej fazy klinicznej w końcowej ocenie. Całą linię kosmetyków Melo kupisz on-line, jak i stacjonarnie, w NUTRIDOME - miejscu, które selektywnie dobiera kosmetyki dostępne w ofercie - przeważająca część produktów to połączenie nowoczesnej bioinżynierii kosmetycznej i naturalnych, wyselekcjonowanych składników, co zapewnia skuteczność działania i wysoki próg tolerancyjny preparatów pielęgnacyjnych. 

MELO. ULTRANAWILŻAJĄCE SERUM DO TWARZY Z KWASEM MLEKOWYM I HIALURONOWYM.
Serum wodne, przezroczyste, lejące, ale nieprzeciekające przez palce. Na skórze zatraca swoją płynną formę i staje się bardziej żelowo-silikonowe, zapewniając delikatny, przejściowy i wyważony w swej wyczuwalności film hydrofilowy. Roztwór w kontakcie z wodą delikatnie się lepi, stanowiąc doskonałą bazę pod pigmenty kolorowe (baza pod makijaż, bezpośrednia składowa podkładu kremowego). Nie jest to jednak uczucie niekomfortowe, przytłaczające i utrzymujące się - lepkość zanika po około 2 minutach, a samo serum jest produktem całkowicie, lecz kurtuazyjnie, schnącym. Kosmetyk cechuje aksamitna i delikatna w dotyku konsystencja, tak wysokiego poziomu komfortowej używalności nie udawało mi się osiągnąć przy tworzeniu własnych, nawet tak minimalistycznych, formuł, szczególnie, gdy zawierały one kwas hialuronowy. Produkt po zastosowaniu pozostawia jedwabistą w dotyku skórę.

Produkt bazuje na promotorach przenikania i substancjach o silnych właściwościach higoskopijnych - w składzie serum znajdziesz mocznik, hialuronian sodu, kwas hialuronowy, kwas mlekowy i witaminę B5. 

https://nutridome.pl/ultranawilzajace-serum-do-twarzy-z-kwasem-hialuronowym-melo

Serum Melo wyróżnia się znakomitymi właściwościami nawadniającymi - wyczuwalnie hydratyzuje zmęczony i głęboko odwodniony naskórek, pozytywnie wpływając szczególnie na rogowaciejące typy skóry. Jest to jedno z niewielu wodnych i tak lekkich serum, które sprawdzają się na mojej naskórkowej, tracącej z prędkością światła wilgoć, chimerze. 

Podczas regularnego stosowania serum zauważyłam widoczną poprawę w kondycji mojej cery na wielu płaszczyznach, wynika to jednak z patogenezy moich problemów skórnych, które są ściśle powiązane ze stanem nawodnienia, zatem nie chcę przypisywać produktowi zbyt wielu zalet, które wynikają bezpośrednio z ograniczenia głębokiej dehydratacji. Nadmienię, że do tego typu zaburzeń w gospodarce wodnej dochodzi zazwyczaj na skutek stopniowej deprywacji wody (na przykład przeciążająca pielęgnacja, aktywny łojotok, przerastająca warstwa rogowa) i charakteryzuje się ona osłabionymi zdolnościami naprawczymi skóry, nierzadko wzmożonym zanieczyszczaniem się naskórka na różnych poziomach mieszka włosowego i gruczołu łojowego, przewlekłym stanem zapalnym, nadpobudliwością naczynioworuchową oraz nieadekwatnymi reakcjami obronnymi, które jedynie potęgują zastany problem wysuszenia. Serum wyczuwalnie zmiękcza skórę, ale nie rozpulchnia nadmiernie struktur skóry (struktura gąbki) oraz nie przeciąża, co jest prawdziwą zmorą w preparatach mocznikowych. Efekty jakie zauważyłam, to przede wszystkim rozmiękczenie przerastającej napadowo warstwy rogowej oraz zauważalne już po zaledwie trzech aplikacjach uspokojenie skóry - serum Melo mimo tak lekkiej postaci nie potęguje u mnie odwodnienia skóry i tym samym nie napędza reakcji toksycznych, które również pośrednio indukują trądzik. Po niecałym miesiącu stosowania serum, moja skóra praktycznie przestała zmieniać się zapalnie oraz wygładziła się do takiego poziomu, który jest dla mnie całkowicie satysfakcjonujący. Widzę również dużą różnicę w jakości skóry oraz jej kolorycie. Mimo codziennego stosowania, kosmetyk pokrył niemal w idealny sposób bieżące potrzeby mojego naskórka i nie zadziałał w żadnym stopniu komedogennie - ani bezpośrednio (przez swoje walory użytkowe) ani pośrednio (poprzez wzmaganie mechanizmów kompensacyjnych). 

Serum ultranawilżające może okazać się nietrafionym zakupem dla osób, które walczą głównie z dehydratacją powierzchowną - struktura płynu może potęgować zastany problem i wywoływać objawy typowe dla zapalenia (podrażnienie, poirytowanie, swędzenie, uszkodzenie ciągłości naskórka, stan zapalny, nasilone mechanizmy obronne) oraz nie mają żadnych problemów z nawilżeniem (serum może rozluźniać cement międzykomórkowy i nasilać ucieczkę wody). 

Kosmetyki Melo mają prosty, minimalistyczny charakter i cieszę się, że serum broni się działaniem. Zapach produktu jest neutralny, laboratoryjny, ledwo wyczuwalny. Kosmetyk umieszczono w butelce z ciemnego szkła z dozującą fizycznie płyn pipetą. Po otwarciu serum warto trzymać w lodówce, szczególnie z uwagi na mocznik, który w niewłaściwych warunkach może podlegać redukcji do silnie drażniącego amoniaku.

Grupa docelowa: łojotokowe i tłuste typy cery, kwasica naskórkowa (stan przeciążenia tłuszczami - organicznymi, jak i zewnętrznymi w postaci olejów), zrogowacenia powierzchowne, dehydratacja głęboka, cery odwodnione, delikatne, wrażliwe, z zaburzonym TEWL (Transepidermal water loss - przeznaskórkowa utrata wody).
Serum ultranawilżające kupisz w NUTRIDOME. 

INCI: AQUA, UREA, SODIUM HYALURONATE, HYALURONIC ACID, LACTIC ACID, PANTHENOL, DEHYDROACETIC ACID, BENZYL ALCOHOL.
Gramatura / cena: 30g / 69.00 zł


MELO. ROZŚWIETLAJĄCY KREM POD OCZY Z WITAMINĄ C. 
Konsystencja i zabarwienie budyniu waniliowego. Formuła lekka, puszysta, zatracająca swą początkową postać w kontakcie ze skórą. Kosmetyk pozbawiony jest nieprzyjemnej tłustości, nie smuży, a aplikacja kremu zajmuje kilka sekund. Melo gwarantuje przyjemne uczucie chłodu i ukojenia. Atutem jest brak kompozycji zapachowej oraz mimo rozlicznych związków roślinnych, duża łagodność względem okolic oczu i narządu wzroku. Krem bazuje na naturalnych składnikach, między innymi: oleju marula, wodzie z kwiatu i owocu pomarańczy gorzkiej, maśle shea, ekstrakcie z aloesu i granatu, kwasie askorbinowym (witamina C) oraz kwasie kojowym.

Kosmetyk wsiąka w stopniu znacznym, lecz niecałkowitym, pozostawiając przyjemne, gładkie wykończenie. Nosi się świetnie i bez zarzutu współpracuje z aplikowanymi na ten newralgiczny rejon produktami kolorowymi. Nie nasila problemu prosaków, nie powoduje wzmożonego pocenia się i rzeczywiście poprawia jakość skóry w stosowanym miejscu, chociaż krem wykazuje delikatne właściwości pielęgnujące. Odnotowałam sporą poprawę w niwelowaniu oznak zmęczenia, kilkukrotne zastosowanie kremu może nie poprawiło kolorytu okolic oczu, ale nadało im świeżego, promiennego wyglądu.

Rozświetlający krem pod oczy z witaminą C marki Melo to znakomita propozycja dla osób pragnących poszerzyć pielęgnację okolic oczu, ale bez wiedzy od czego zacząć, a aktualne potrzeby nie znajdują się na wysokim, wysublimowanym szczeblu. Lekka formuła kremu może okazać się niewystarczająca dla osób z bardziej zaawansowanymi problemami i deprywacjami nawodnienia.

Kosmetyk znajduje się w odkręcanym, plastikowym słoiczku bez wewnętrznego zabezpieczenia i załączonej szpatułki. Myślę, że opakowanie zamknięte, a na pewno szkło, byłoby nieco lepszym wyborem.

Grupa docelowa: niewymagająca skóra pod oczami, pierwsze objawy utraty elastyczności skóry, powieki z zastojami naczyniowymi i limfatycznymi.
Rozświetlający krem pod oczy z witaminą C kupisz w NUTRIDOME.

INCI: SCLEROCARYA BIRREA SEED OIL, CITRUS AURANTIUM FLOWER WATER, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, CITRUS AURANTIUM SINENSIS FIBER, CETEARYL ALKOHOL, PUNICA GRANATUM RIND EXTRACT, ASCORBIC ACID, GLYCERIN, KOJIC ACID DIPALMITATE, LECITHIN, XANTHAN GUM, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE POWDER, TOCOPHERYL ACETATE, LACTIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, BENZYL ALCOHOL, MICA, TITANIUM DIOXIDE, TIN OXIDE.
Gramatura / cena: 25 ml / 69.00 zł

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z NUTRIDOME.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

12:00

SKUTECZNE SERUM NAWILŻAJĄCE ORPHICA PURE ADVANCED EYE RENEWAL SERUM

SKUTECZNE SERUM NAWILŻAJĄCE ORPHICA PURE ADVANCED EYE RENEWAL SERUM
PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia

Przyznaję uczciwie, moja skóra z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, a nawet z godziny na godzinę staje się coraz bardziej wymagająca. Zauważam to szczególnie w trudnościach związanych z dostarczeniem prawidłowego nawilżenia, gdy sprawdzone niegdyś produkty okazują się nieefektywne, bądź też wręcz drażniące i szkodliwe. 

Niemałym, tegorocznym zaskoczeniem jest dla mnie marka Orphica, nie sądziłam bowiem, że dziełem szczęśliwego zbiegu okoliczności, uda mi się zapoznać z kosmetykami, które moja skóra autentycznie polubi. Cieszę się ogromnie, że serum PURE zaskoczyło mnie równie pozytywnie, jak znakomita maska w płachcie Timeless [więcej tutaj], która rzeczywiście działa, sprzyjając tym samym uproszczeniom w pielęgnacji. Cenię tego typu produkty i jestem skłonna zapłacić za nie więcej niż zwykle. 

SERUM PURE. WŁAŚCIWOŚCI. 

Serum posiada konsystencję zagęszczonego, transparentnego żelu. Żelowa struktura jest idealnie wyważona i już w tym miejscu pragnę zawetować o dłuższą pauzę. Nie jest to bowiem klasyczny żel - formuła jest niezwykle aksamitna, jednolita, gładka, pozbawiona nieprzyjemnej lepkości, lecz jednocześnie jest niesamowicie spójna oraz niecałkowicie schnąca. Produkt mimo rozpieszczającej lekkości, nie pozostawia skóry tępej, szorstkiej, wysuszonej, co pozwala na bezpieczne i nieco frywolne w swej prostocie zakończenie etapu pielęgnacyjnego właśnie na serum PURE. Tuż po aplikacji, pod względem organoleptycznym, daje efekt nawodnionej skóry po prawidłowo dobranym preparacie kremowym, aniżeli lekkim, wodnistym, żelowym serum. Trafia do mnie zestawienie maksymalnej lekkości z odpowiednim, komfortowym i przyjaznym dociążeniem, pod tym względem serum przypomina mi doskonałe, lecz horrendalnie drogie serum Bio-Energy Lift Naturophatica oraz stanowi potężną konkurencję dla niedostępnych w Polsce i uwielbianych przeze mnie serum marki Eminence [więcej tutaj i tutaj]. 

PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia naturalne składniki żel

Pozory mylą. Serum może zwieść początkową, zbyt lekką, przeciętną konsystencją - otóż jest to w praktyce produkt emulsyjny i szatańsko dobrze zrównoważony, przez co stosowanie produktu zakrawa wręcz o grzeszną, egoistyczną przyjemność.

Konsystencja produktu posiada przyjemny, organiczny poślizg, ułatwia to sprawną i adekwatną pod względem ilości, aplikację serum. PURE szczególnie pozytywnie reaguje na ruchy oklepujące i znakomicie sprawdza się do szybkiego, mało inwazyjnego i codziennego masażu.

Nieschnąca warstwa może zniechęcać część skupionej rzeszy do bliższej relacji. Niesłusznie. Nie jest to bowiem film niekomfortowy, śliski, lepki, dziwaczny. Jest tutaj ten typ powlekania, który moja potwornie chwiejna skóra lubi i prawdopodobnie równie korzystnie będzie on oddziaływał na bardziej bądź też mniej problematycznych typach skórnych - to okluzja pracująca cały czas z cerą, pozbawiona silnych właściwości powlekających. Nie poddusza zatem już i tak biednej, zmienionej zapalnie skóry, nie sprzyja jej rozpulchnianiu i nadmiernemu zanieczyszczaniu, ale nie jest zbyt schnąca, by generować zupełnie niepotrzebne odwodnienie, podrażnienia, rogowacenie oraz potrzebę uzależnienia się od stosowania kolejnych produktów pielęgnacyjnych.

EFEKTY STOSOWANIA. 

No cóż, jeśli przebrnąłeś przez moje wyegzaltowane, dłużące się elukubracje, nie zaskoczę Cię stwierdzeniem, że serum PURE marki Orphica przyniosło na mojej skórze fantastyczne efekty, choć docelowo powinno być stosowane pod oczy :) Być może dla kogoś ładniejszy koloryt skóry, wyczuwalne nawodnienie i gładkość to stanowczo zbyt mało, ale przy tak skomplikowanym typie cery jaki nieszczęśnie posiadam, musisz mi wierzyć na słowo, jest to nie lada osiągnięcie i poświadcza jedynie o rzeczywistej, wysokiej jakości i sile formuły.

Prawidłowe nawodnienie naskórka w moim, konkretnym przypadku jest kluczem do zadbanej i niezmienionej trądzikowo skóry, lecz nie każdy rodzaj nawilżenia, a szczególnie okluzji lubię. Nader często, gotowe produkty balansują między wstrętną okluzyjnością, a wysychającą i drażniącą lekkością, pozostawiając bolesną i tragiczną w skutkach suchość. Jeśli napotykasz na swej drodze podobne problemy pielęgnacyjne, wiesz doskonale jak trudne jest dopasowanie preparatu, który rzeczywiście przynosi nawilżającą ulgę, lecz jednocześnie nie okazuje się szkodliwy.

Skóra po zastosowaniu serum PURE jest zmiękczona - miękka, sprężysta, gładka, przypomina mi moją śliczną cerę w wieku licealnym, gdy problem trądziku stanowił dla mnie taką zagwozdkę jak twórczość Van Gogh'a w czasie jego żywota, a skóra nie dźwigała brzemienia w postaci katastrofalnych, głównie pod względem nawilżenia (choć nie tylko), terapii dermatologicznych.

Główne i utrzymujące się efekty, które zauważyłam zaledwie po kilku dniach stosowania serum, to: zauważalna poprawa kolorytu (redukcja odbarwionych, objętych nadmierną keratynizacją obszarów skóry, efekt wypoczętej skóry), znaczące uspokojenie naskórka oraz stopniowe ograniczenie nadmiernego rogowacenia. W rezultacie naskórek stał się gładszy, mniej zmieniony zapalnie oraz wizualnie ładniejszy. Przy dłuższym stosowaniu serum (około 30 dni) odnotowałam bardzo dużą różnicę pod kątem reaktywności skóry - naturalnymi implikacjami było szybsze wchłanianie się przebarwień pozapalnych (nieutrwalonych, naczyniowych) oraz zmniejszona pobudliwość naczyniowa, efekty mogłam odnotować szczególnie podczas przeprowadzania inwazyjnych zabiegów, takich jak oczyszczanie, czy złuszczanie naskórka, gdy skóra jest najintensywniej narażona na dehydratację oraz wynikające z tego tytułu implikacje.

Serum PURE jest skierowane głównie do pielęgnacji okolic oczu. Nie mam zastrzeżeń, zarówno pod względem konsystencji, jak i działania, choć nie jestem najlepszym źródłem informacji, zatem użytkując produkt skupiłam się na partiach sprawiających o wiele więcej problemów. Serum jest delikatne dla tej okolicy, nie powoduje swędzenia, pieczenia i łzawienia, choć jest to, niestety, kwestia niezwykle indywidualna i domyślam się, że w gronie pochlebców, z pewnością znajdzie się choć jedna osoba, która zaobserwuje u siebie objawy niepożądane. Tak czy inaczej, atutem jest fakt, iż serum zostało dokładnie przebadane zarówno pod kątem dermatologicznym, jak i oftalmologicznym. Nie odbiegając od tematu przewodniego, kosmetyk niwelował zmęczone spojrzenie, ładnie rozświetlał tę okolicę i rzeczywiście działał w kierunku małych, ale jednak obecnych, zasinień. Serum zaleciłabym przy obecnych, ale nie aż tak bardzo zintensyfikowanych problemach w tym rejonie, choć jak na produkt zewnętrzny, o ograniczonym spektrum działania, Orphica naprawdę zadziwia swym działaniem.

Serum sprawdza się stosowane pod makijaż, szczególnie jako amortyzator na formuły zastygające oraz sypkie, pudrowe, mające pewien potencjał wysuszający. Kremowe struktury rozprowadzają się łatwiej i przyjemniej, bez nadmiernego osiadania w suche struktury, pozwala to na mniejsze zużycie kosmetyków kolorowych oraz ładniejszy, bardziej naturalny efekt makijażu. 

PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia serum żelowe serum nie zapycha

SŁABE STRONY.

Każdy, nawet najlepszy produkt ma pewne wady. I tak też jest i w przypadku serum PURE, po które z pewnością sięgnę nie raz.

Przede wszystkim jest nim nietrafiony i niesprawny z zetknięciu z konsystencją, aplikator. Nie dozuje on odpowiedniej ilości serum, wymaga ciągłego przechylania opakowania oraz dużego skupienia podczas wydobywania tak dobrej treści. Myślę, że znacznie rozsądniejszym i przyjemniejszym rozwiązaniem byłoby opakowanie z dozującym systemem próżniowym, mimo że buteleczka prezentuje się niezwykle świetnie i jest wykonana z bardzo wysokiej jakości materiału. 

Mimo że zapach jest niezwykle przyjemny, kremowo-kwiatowy, świeży, jest zbyt mocny. Szybko ulatnia się, ale jest to jednak kolejne i zupełnie zbędne zagrożenie drażniące.

Ostatnim minusem, ale też i po części plusem, są niemodyfikowane właściwości serum. Według producenta jest to ostatni etap pielęgnacji, z czym zupełnie się zgadzam - kosmetyk nie znajduje nici porozumienia z innymi produktami, jest oporny na wszelkiego rodzaju modyfikacje, jest jednak zupełnie wystarczający samodzielnie, więc zadowoli oponentów warstwowej pielęgnacji.

GRUPA DOCELOWA

Wymagający nawilżenia. Serum może pozytywnie zadziałać na wszelkiego typu zasinienia i symptomy dehydratacji skóry. W tym również na innych powierzchniach twarzy. 

INCI: Aqua, Glycerin, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Snail Secretion Filtrate, Squalane, Propanediol, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Crambe Abyssinica Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Spilanthes Acmella Flower Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Enteromorpha Compressa Extract, Carthamus Tincotorius Bud Extract, Tocopherol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Hydroxyethylcellulose, Niacinamide, Panthenol, Beta-Sitosterol, Retinyl Palmitate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Squalene, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Isohexadecane, Polysorbate 60

Cena: 180-200 zł / 15 ml

ARTYKUŁ POWSTAŁ W WSPÓŁPRACY Z MARKĄ ORPHICA (NUTRIDOME).

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

07:00

FANTASTYCZNE SERUM NAWILŻAJĄCE, KTÓRE RZECZYWIŚCIE NAWILŻA | EMINENCE STONE CROP SERUM

FANTASTYCZNE SERUM NAWILŻAJĄCE, KTÓRE RZECZYWIŚCIE NAWILŻA | EMINENCE STONE CROP SERUM

Optymalne nawilżenie, efekt zmiękczonej i zadbanej cery, lecz bez dyskomfortu, lepkości i przytłoczenia. Palców u jednej ręki jest zbyt wiele, by wskazać bez szelmowskiego uśmieszku kosmetyki, które przynoszą efekty zdolne do oceny jeszcze przed śmiercią delikwenta. Eminence ponownie zasługuje na oddane hołdy i zgarnia order za jakość i niepowtarzalne działanie. Stone Crop Serum. Dzisiejsza gwiazda.

EMINENCE STONE CROP. WPROWADZENIE.

Zaledwie kilka dni temu publicznie wyraziłam swoją ogólną niechęć, eskalującą wręcz do niewyobrażalnych rozmiarów wstrętu, wobec kiepskich produktów naturalnych, a raczej patologicznych zachowań nierzadko agresywnych w swym postępowaniu - wytwórców. Okazuje się, że w wielu przypadkach naturalne kosmetyki z ekologią mają niewiele wspólnego, zaś prosty, nieskomplikowany skład nie definiuje ich wysokiej jakości.

Eminence, to jedna z niewielu marek naturalnych, która rzeczywiście wykorzystuje drzemiący w żywej roślinności potencjał i potrafi zatrzymać go w szklanych opakowaniach, dostarczając do rąk wymagającej klienteli. Certyfikaty stanowią jedynie tło dla pasji i najwyższej staranności, która manifestuje się indywidualną, kontrolowaną oraz niezaburzającą naturalnego ekosystemu, hodowlą, przemyślanymi i efektywnymi formulacjami i określonymi oraz zawężonymi metodami dystrybucyjnymi. Nie mam problemu z przeznaczeniem większych środków i non-profitowymi działaniami marketingowymi, jeśli za ceną faktyczną stoją ludzie i ich ciężka, uczciwa praca.

Stone Crop to rodzina roślin tworzących tak zwane zielone dachy, z gatunku rozchodników. Byliny cechuje niezwykła wytrzymałość, niewymagające warunki hodowli, płytki system korzeniowy oraz bogactwo słodkiego nektaru, stanowiącego zdrowy pokarm dla owadów, szczególnie pszczół. Przepych kolorów kwiecia nie nęci szkodników, lecz jedynie cieszy oczy. Niezdefiniowane piękno rozchodników jest równie interesujące jak ich właściwości pielęgnacyjne, bowiem Stone Crop, dzięki setkom wytworzonych samodzielnie mechanizmów obronnych, zapewnia sobie w sposób niezależny wysoką przeżywalność, utrzymując prawidłową wilgotność oraz stanowiąc ochronną tarczę przeciw atakującym szkodnikom. Ma to swe potwierdzenie w niezwykle bogatym składzie chemicznym bylin, co przekłada się bezpośrednio na znakomite właściwości pielęgnacyjne, jakie można osiągnąć już przy jednostkowym zastosowaniu Stone Crop na skórę. Nic zatem dziwnego, że seria Eminence z wykorzystaniem rozchodników jest prawdziwym fenomenem na rynku amerykańskim i stanowi najpopularniejszą i zarazem najlepiej sprzedającą się serię kosmetyków naturalnych marki.

KONSYSTENCJA I WŁAŚCIWOŚCI. 

Po wyśmienitym Eight Greens Youth Serum [tutaj], byłam przekonana, że nic lepszego mojej skóry już nie spotka. Myliłam się. Serum w wersji Stone Crop jest jeszcze bardziej aksamitne, lekkie, miękkie, łagodne i rozkoszne w stosowaniu. Trzęsę się na samą myśl, że w końcu się skończy.

Konsystencja o łagodnym, oliwkowym zabarwieniu i neutralnej, ziołowo-słonej woni. Żelowa, lecz jedwabista, łagodna, jednolita, niezwykle plastyczna. Rozprowadza się bez najmniejszych przeszkód i oporu, pozostawiając schłodzoną, zadbaną i jedwabistą w dotyku cerę. Daje efekt chluśnięcia chłodną, zmineralizowaną wodą termalną, lecz efekt kojący utrzymuje się dłużej, rozpieszczając naskórek z każdą kolejną minutą. Bez tłustości, bez filmu, ale z komfortem i ogromną satysfakcją. Optycznie wygładza, pozostawiając miękkie, luksusowe wykończenie. Formuła Stone Crop jest zupełnie inna niż dotychczas stosowane przeze mnie struktury wodno-żelowe, bowiem serum pozbawione jest jakiejkolwiek lepkości i nadmiernej suchości. Nie przeciąża skóry i nie zostawia niekomfortowego wykończenia, lecz w niewyjaśniony dla mnie do tej pory sposób, rozpręża naskórek, przynosząc mu ulgę i nawodnienie. Nie mam zastrzeżeń odnośnie doznań organoleptycznych, gdybym miała skomponować własne serum pielęgnacyjne, byłoby ono jedynie kopią tego, co już wcześniej udało się stworzyć marce Eminence.

Struktura Stone Crop jest niewiele lżejsza od formuły Eight Greens Serum, pozostawia gładsze i przyjemniejsze wykończenie, przez co sprawdza się znakomicie w roli bazy pod makijaż. Może całkowicie zastąpić kremy nawilżające. Różnicą jest również przeważająca na szalę wersji Stone Crop łagodność - serum przynosi natychmiastową ulgę rozchwianej, podrażnionej i rozhisteryzowanej skórze. Świetnie łagodzi rumień oraz pobudzone, świeże przebarwienia potrądzikowe.


Serum jest wyjątkowo lekką formą pielęgnacji, za którą generalnie nie przepadam, jednak zarówno formuła Eight Greens, jak i Stone Crop, nie wysycha zupełnie, ale jednocześnie nie zostawia na skórze okropnej, zalegającej i rolującej się warstwy, przez co spełnia się w samodzielnym użytkowaniu. Konsystencja serum jest idealnie wyważona, a przez doskonałe właściwości nawadniające, naskórek chłonie terapeutyczny płyn i jednocześnie otrzymuje pewną porcję niezwykle łagodnej i niewyczuwalnej zupełnie okluzji, która nie pozwala mu tracić tej otrzymanej sowicie dawki nawilżenia. Nie potrafię być do końca obiektywna w recenzjach serum Eminence, gdyż żadne inne produkty nie przyniosły na mojej skórze tak szybkich i widocznych efektów.

Serum w przeciągu kilku dni zwalcza objawy dehydratacji skóry, to jest wycisza, relaksuje, koi i odpręża spragniony nawilżenia i troski delikatny naskórek, nie powodując jednocześnie nasilenia trądziku. Naskórek pod wpływem stosowaniu serum odzyskuje prawidłowy koloryt, jest bardziej jednolity, zwarty i jędrny w dotyku. Już podczas jednorazowej aplikacji Stone Crop czuć jak pod opuszkami mięknie spierzchnięta kołderka warstwy rogowej, zaś kilkudniowe stosowanie serum skutecznie pacyfikuje miejscowo podrażnione obszary, przesuszone rejony oraz reguluje nadmierne przetłuszczanie się skóry, spowodowane ciągłymi skrajnościami i brakiem właściwych działań. W dużym skrócie: serum działa jak lekarstwo, przywracając niezmącony spokój po wieloletnich kuracjach dermatologicznych.

Stone Crop jest preparatem aktywnym, którym moja cera bardzo szybko się przejada: wymaga przejściowego stosowania, raz krótszych, raz zdecydowanie dłuższych przerw. Nieprzerywane stosowanie żelowej konsystencji powoduje w moim przypadku nadmierne rozpulchnienie naskórka i sprzyja w dłuższej perspektywie zaognieniu problemów skórnych.

Podoba mi się to, ze serum jest niewymagające, łatwe i pełne w użytkowaniu, to jest nie rozbudowuje na siłę pielęgnacji - stanowi ono moje jedyne źródło nawilżenia i nie wymaga wprowadzenia dodatkowych działań. Stone Crop swoją lekką formułą i doskonałymi właściwościami nawadniającymi sprzyja uproszczeniom w  pielęgnacji.

Kosmetyk ma za główne zadanie, prócz nawodnienia i ukojenia, redukować hiperpigmentację. I cóż, na tym polu efekty są powolne lub żadne. Serum przez swoje doskonałe walory pielęgnacyjne rzeczywiście wspomaga wyrównanie kolorytu cery (na przykład redukuje z dużą skutecznością odbarwienia pokwasowe/poretinoinowe, przebarwienia naczyniowe), jednak jest nieskuteczne w zetknięciu z przebarwieniami utrwalonymi. Nie mam mu tego za złe, jednak w tym przypadku obietnice producenta nie zostają spełnione. 

SKUTKI NIEPOŻĄDANE. 

Komedogenność i aknegenność są niezwykle indywidualną kwestią, jednak serum stosowane w czasie realnego stosowania, skutecznie wyciszało problemy skórne, ułatwiało ich gojenie, poprawiało regenerację naskórka, zmniejszało widocznie ryzyko powstawania blizn zanikowych oraz hamowało toksyczne reakcje niepożądane przeprowadzanych symultanicznie kuracji dermatologicznych. Nie mniej, jak każdy produkt, Stone Crop może wręcz zaostrzać problemy skórne, jeśli jest stosowane ponad realne zapotrzebowanie naskórka, co miało miejsce i na mojej skórze, objawiając się głównie wzmożonym łojotokiem, drobnymi pęcherzykami na wysokości mieszków włosowych i nieestetycznym powiększeniem porów.

Serum może okazać się za lekkie dla skóry skrajnie odwodnionej, suchej oraz atopowej. Lekka konsystencja serum i bogactwo naturalnych składników może okazać się także zagrożeniem dla skóry uszkodzonej i alergicznej. Wprowadzenie serum w na tych konkretnych typach cery będzie prawdopodobnie wymagać rozbudowania pielęgnacji. 

GRUPA DOCELOWA. 

Skóry odwodnione i szybko odwadniające się z tendencją do trądziku i łojotoku wywołanego.

INCI: Organic Phytonutrient Blend™ [Stone Crop Juice*, Aloe Juice*, Lemon Peel Extract*, Bearberry Extract*, Jasmine Flower Extract*, Lavender Flower Extract*, Calendula Flower Extract*, Rice Extract*, Green Tea Leaf Extract*, Rosemary Leaf Extract*, Soybean Germ Extract*, Chlorophyll* And Vegetable Glycerin*], Tara Tree Gum, Vegetable Glycerin, Stone Crop Extract*, Propanediol (from Corn), Mallow Extract, Peppermint Extract, Primula Veris Extract, Alchemilla Vulgaris Extract, Veronica Officinalis Extract, Melissa Officinalis Extract, Achillea Millefolium Extract, Vegetable Glycerin*, Provitamin B5, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Xanthan Gum, Lactic Acid, Rosemary Extract, Thyme Extract, Sage Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Chlorophyll, Biocomplex2™ [Acai*, Lemon*, Barbados Cherry*, Indian Gooseberry*, Baobab*, Camu Camu*, Carrot*, Coconut Water*, Goji Berry*, Tapioca Starch (from Cassava Root)*, Alpha Lipoic Acid And Coenzyme Q10]. *Certified Organic Ingredient **Biodynamic® Ingredients From Controlled Demeter Production

Cena: 120-180 zł / 30ml
Wydajność: znakomita, co najmniej 4-6 miesięcy codziennie użytkowania
Wygodny i sprawny aplikator dozujący, masywne i grube, ciemne szkło. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

00:00

NAJLEPSZA MASKA W PŁACHCIE | ORPHICA TIMELESS ANTI-AGEING FACE MASK

NAJLEPSZA MASKA W PŁACHCIE | ORPHICA TIMELESS ANTI-AGEING FACE MASK

Ja i maseczki w płachcie dotychczas nie tworzyliśmy zgranego duetu. Za śliskie, za lepkie, nie przynoszące satysfakcjonujących efektów, a to wszystko za cenę złota. Uogólniając, moich obiekcji było zawsze więcej, aniżeli realnych korzyści płynących ze stosowania masek w tak szybkiej i poręcznej postaci, zatem przez kilka lat niewzruszenie odpierałam zmasowane ataki i tkwiłam beztrosko w swojej kosmetycznej strefie komfortu. 

Mimo kilku lat praktyki, nigdy nie zadomowiło się w mojej głowie przeświadczenie o własnej nieomylności. Nie oblewam się już gorącym rumieńcem, gdy ogołocona zostaje moja niewiedza, a konfrontacja moich przekonań z odmiennym punktem widzenia staje się cenną lekcją - do takiego poziomu, że lubię się mylić. Marce Orphica to się udało. 

WPROWADZENIE: ORPHICA TIMELESS ANTI-AGEING MASK

Płachta jest nasączona odpowiednią, nie wyliczoną skąpo, ilością aksamitnego, chłodzącego płynu - naturalny, bogaty w odżywcze związki roztwór, powleka subtelnie niezwykle miłą i delikatną w dotyku tkaninę. Koktajl odróżnia się od w zdecydowanej większości budzącego rozczarowanie wnętrza kolorowych i infantylnych konkurentów - płyn pozbawiony jest nadmiernej lepkości i żelowej, kluskowatej formuły. Nakładając płachtę Orphica towarzyszyło mi już od samego początku nieomylne wrażenie, że robię dla swojej skóry rzeczywiście coś dobrego. 

W jednym, pełnym komplecie masek Orphica znajdują się cztery, oddzielnie zapakowane, w sposób skromny, pozbawiony krzykliwej ornamentacji, płachty. Po przecięciu fioletowego ambalażu z emblematem marki i wyjęciu gotowego produktu, na samym dnie pozostaje jedynie niewielka ilość płynu, wystarczająca na dogłębną pielęgnację sąsiadujących części ciała - małżowin usznych, szyi, dekoltu i górnych części ramion. Formuła maski jest nieschnąca (choć przytrzymana dłużej niż 60 minut zastyga i ściąga się podobnie do maseczek peel off, pozostawiając skórę miękką, gładką i pozbawioną jakiegokolwiek powlekającego filmu, kosztem słabszych właściwości nawilżających), zatem po zakończonym zabiegu warto wykorzystać maksymalnie pozostałości maski do pielęgnacji pozostałych części ciała. 

Produkt posiada prawidłową wielkość oraz małe, choć właściwie wyważone topograficznie otwory. Być może ktoś to uzna za czepialstwo z mojej strony, za niewielki i mało znaczący element, jednak dzięki takiemu, a nie innemu rozmieszczeniu i zastosowanym rozmiarom, płachta nie pomija rejonu bruzd nosowo-wargowych, okolic oczu oraz czerwieni wargowej, które zasługują jednak na szczególną opiekę w większości typów i rodzajów cery. Formuła maski pozwala na bezproblemową i rzeczywiście błyskawiczną aplikację, a także nie utrudnia jej użytkowania - okład nie ześlizguje się ze skóry i nie wymaga dodatkowych poprawek. Jedynym minusem, a być może i plusem - jest pełna relaksacja podczas zabiegu, bowiem wycięte starannie fragmenty ograniczają znacznie mimikę twarzy, nie pozwalając na jednoczesne przyjmowanie płynów i pokarmów.

Aromat przyjemny, delikatny, nienachalny i szybko ulatniający się - wyczuwalny, choć stonowany kwiatowy irys, delikatnie słodki, neutralny i pozbawiony chemicznej, drażniącej nuty. Odpowiedni nawet dla osób wrażliwych na zapachy.


DZIAŁANIE

Według producenta jest to maska intensywnie przeciwdziałająca nieuchronnym skutkom starzenia się skóry. Nie jestem w stanie potwierdzić tychże obietnic na podstawie kilku, przeprowadzonych zabiegów oraz przede wszystkim po tak krótkim czasie użytkowania kuracji, jednak nie mogę odmówić producentowi rzeczywistych efektów stricte pielęgnacyjnych - płachta zdecydowanie poprawia stopień nawilżenia i odżywienia naskórka, i co zaskakuje, nie jest to jedynie efekt doraźny, mimo że sam pojedynczy zabieg nie trwa więcej niż 30-60 minut. 

Moje wrażenia ze stosowania masek Orphica należą do pozytywnych, choć jednocześnie sprzecznych i dziwacznych. Początkowy okres noszenia płachty to czas błogiego uczucia ukojenia i niepowtarzalnego nawodnienia, przemija on jednak stosunkowo szybko, po około 15 minutach obecności płachty na skórze jest raczej neutralna pod każdym względem. To, co jednak wprawia mnie w największe zdziwienie, to skóra bezpośrednio po usunięciu wilgotnej tkaniny - wygląda nijako i gdybym miała jedynie opierać się na swoich pierwszych wrażeniach, z pewnością nie poleciłabym jej stosowania nikomu poza ludnością z nieograniczonymi zasobami finansowymi i ciągłą, niepohamowaną potrzebą poznawania nowych kosmetycznych wynalazków. Cóż, naskórek jest nieco pobudzony, trochę zaogniony, łagodnie lepki, intensywnie schłodzony, wręcz zimny, ale nic konkretnego poza tym się nie dzieje. Wiele osób może odstręczyć zastosowane słowo lepkość - uspokoję zatem, nie jest to lepkość niekomfortowa, glicerynowa (duży plus za modyfikowaną glicerynę w dystalnych czeluściach listy składników) a raczej dająca efekt zmiękczenia, jędrności, nawodnienia i wynikająca po prostu z dużej, choć nieprzytłaczającej ilości obecnego na skórze skondensowanego płynu. 


Tuż po usunięciu płachty oraz rozprowadzeniu i wklepaniu resztek serum, jedwabisty i cudownie gładki płyn stopniowo wsiąka w naskórek, zapewniając zdrowy, niewymuszony blask. Po około 5 minutach schłodzona skóra zaczyna pracować z odżywczym koktajlem, staje się wyczuwalnie wygładzona, jędrna i zwarta w dotyku. W tym krótkim czasie wklęsłości, szczególnie rozszerzone pory i zaskórniki otwarte, są bardziej widoczne i łatwe do usunięcia manualnego, co jest oczywiście niepodważalnym dowodem na bardzo dobre właściwości nawadniające płachty. 

Niemniej, przyznaję, zmartwiło mnie to trochę, moja skóra wymaga aptekarskiego i nieco zachowawczego dawkowania nawilżenia. Kłębiące się jednak nad moją głową czarne chmury szybko uległy przepędzeniu, bowiem po około 30-60 minutach płyn nie wymagał żadnej, stosownej ingerencji z mojej strony. Wchłonął się całkowicie, w sposób niewyczuwalny, elegancki i dyskretny, pozostawiając nawet przez chwilę nieco ściągniętą skórę. Wywołało to moje zmieszanie. 

Tak naprawdę efekty wynikające ze stosowania płachty Timeless mogłam obiektywnie ocenić co najmniej dzień po wykonanym zabiegu. Dopuszczając się retrospekcji, nie pamiętam, kiedy moja skóra była tak doskonale znormalizowana i zrównoważona - czułam rzeczywiste nawodnienie skóry, ale bez często symultanicznych skutków przeciążenia naskórka (maska nie zaogniła problemu trądziku, wręcz go wyciszyła). 

Skóra po Timeless Orphica Mask to skóra wypoczęta: świeża, promienna, znaczne wyciszona (większość moich przebarwień pozapalnych była zredukowana o co najmniej 50%, oczywiście po zaognieniu skóry uległy zaostrzeniu), wyrównana, zwłaszcza pod względem obecnych, suchych zrogowaceń. Chciałabym widzieć za każdym razem takie odbicie w lustrze po nieprzespanej nocy. Cieszy mnie to, że skóra po zastosowaniu okładu rzeczywiście ulega zdecydowanej poprawie. Nie są to efekty krótkotrwałe, zatem cenę produktu można uznać za uzasadnioną. 

Podsumowując, płachta Timeless posiada fantastyczne właściwości, dając efekt zadbanej, wypielęgnowanej skóry. Produkt różni się znacząco od drogeryjnych i przegrywających, w moim odczuciu, już w przedbiegach, konkurentów, zwłaszcza, że maska posiada niezwykle korzystny wpływ na trądzikową i trudną w pielęgnacji skórę, a jednak nie zawsze szło to w parze z tego typu produktami. Muszę przyznać, że to jeden z niewielu produktów w pielęgnacji, który pozwolił mi na tak dużą redukcję stosowanych kosmetyków oraz przynosił tak szybkie i jednocześnie widoczne efekty, nie wymagając jednocześnie rozbudowanych działań dodatkowych. Czyni to maski Timeless doskonałym prezentem, nawet dla samej siebie, na zbliżające się Święta - prosta oprawa, doskonałe i widoczne działanie, duża przyjemność stosowania. Nie chcę popadać w nadmierną egzaltację, ale to zdecydowanie jedna z najlepszych płacht jaką dotychczas stosowałam. 

Polecam. 

Wskazania: każdy typ skóry wymagający dogłębnego nawodnienia i rewitalizacji, skóra długo gojąca się o obniżonym stopniu regeneracji, skóra z przebarwieniami naczyniowymi (pozapalnymi) i nieutrwalonymi, 
Przeciwwskazania: skóra silnie atopowa i bardzo sucha, alergiczna (uwaga na ekstrakt z irysa), 

Komplet 4 płacht / 159 zł 

INCI: Aqua, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Zinc Sulfate, Retinyl Palmitate, Iris Florentina Root Extract, Gingko Biloba Leaf Extract, Trehalose, Pueraria Lobata Root Extract, Chlorella Vulgaris Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Menthyl Lactate, Hydroxyethylcellulose, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Salva Officinalis (sage) Leaf Extract, Caviar Extract, Triethanolamine, Pentasodium Pentetate, Phytic Acid, Silver Oxide, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Glyceryl Caprylate, Dipropylene Glycol, Disodium Edta, Salix Alba (willow) Bark Extract, Propanediol.

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ ORPHICA>. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

01:00

LECZNICZE KROPLE Z GLISTNIKA JASKÓŁCZE ZIELE NA UCIĄŻLIWE ZMIANY SKÓRNE

LECZNICZE KROPLE Z GLISTNIKA JASKÓŁCZE ZIELE NA UCIĄŻLIWE ZMIANY SKÓRNE
jaskółcze ziele glistnik na krosty trądzik zioła na pryszcze zaskórniki kurzajki

Enigmatyczna, zaskakująca i wyjątkowa - wzbijająca się wzniośle od podnóża o niepozornym, rzec można - pospolitym, żółto-kwiecistym wyglądzie, bylina, jest ciągłym obiektem badań naukowców.

Mimo że jaskółcze ziele ani nie wabi zapachem, ani nie przyciąga magnetycznie wzroku i z pewnością nie jest rośliną egzotyczną i trudną w uprawie, rzekoma pospolitość byliny skrywa bogactwo unikalnych i niezwykle silnych substancji o charakterze leczniczym. Warto wspomnieć, że sam profesor Różański poświęcił glistnikowi kilka lat swojego życia i dopatrywał się w nim swoistego antidotum na większość trudnych w leczeniu, a szczególnie o jatrogennym charakterze, schorzeń. 

Na interesujące doniesienia naukowe poświęcone glistnikowi jaskółcze ziele natrafiłam w swym krótkim życiu już kilka razy - każdorazowo, zupełnie przypadkowo. By było jeszcze ciekawiej, znajdował on potencjalne zastosowanie w leczeniu schorzeń, które znajdowały się w kręgu moich dość wąskich zainteresowań, zwłaszcza w zupełnie niepowiązanym z główną tematyką mojego bloga, dziale neuropsychiatrii.

Drzemiący w glistniku potencjał zasługuje na znacznie więcej atencji, dlatego też pragnę mu poświęcić choć 5 minut na własnej witrynie. 

GLISTNIK JASKÓŁCZE ZIELE W PIELĘGNACJI SKÓRY 

Dzięki różnorodności i zmienności biochemicznej, zioła są bardzo dobrymi środkami antybiotycznymi - wykazują wysoką skuteczność działania, przy stosunkowo niskich efektach niepożądanych oraz relatywnie zerowym ryzyku powstania oporności. 

Glistnik jaskółcze ziele to przede wszystkim zróżnicowane alkaloidy, których na stan dzisiejszej wiedzy zawiera około 35, choć prawdopodobnie jest ich znacznie więcej. Alkaloidy, dzięki swej specyficznej i skomplikowanej budowie, blokują na wielu płaszczyznach rozwój patogennych bakterii, grzybów, roztoczy, pierwotniaków oraz wirusów. Co ciekawe, w skrupulatnie wyliczonych dawkach aptekarskich wykazują niesamowite właściwości lecznicze, by w wyższym stężeniu doprowadzić do nagłego, spektakularnego zgonu - zioła bogate w alkaloidy to słynne trutki równie słynnych, o nierzadko wysokim statusie społecznym, morderców. Wykorzystanie zmienionych molekularnie alkaloidów w przemyśle farmaceutycznym nie jest również żadną skrywaną nowinką - stanowią one grupę leków o silnym działaniu przeciwwirusowym i antybiotycznym, należą do leków silnie działających o wysokim stopniu toksyczności. 

Glistnik stosowany zewnętrznie w postaci intraktów i alkoholowych nalewek działa szerokospektralnie w zakresie biobójczym, co jest szczególnie pomocne w leczeniu zmian skórnych o charakterze zapalnym oraz podejrzeniu chorób pasożytniczych (na przykład nużycy) i lekoopornych (gronkowiec złocisty). Zastosowanie ziela w leczeniu i profilaktyce zakażeń skóry w zasadzie jest jego najbardziej popularną formą aktywnego zastosowania, szczególnie w tradycyjnym leczeniu opornych kurzajek (wirus HPV). Mimo wysokiej aktywności biologicznej, glistnik nie zaburza, a normalizuje mikroflorę skórną, co zapobiega dalszemu rozwojowi infekcji, zmniejsza szanse na ponowną remisję dermatoz o podłożu zakaźnym oraz nie generuje całej kaskady problemów pielęgnacyjnych.


Prócz właściwości antybiotycznych, jaskółcze ziele fantastycznie normalizuje pracę gruczołów łojowych i tym samym wpływa pozytywnie na stopień oczyszczenia naskórka, zmniejsza nie tylko ilość zmian zapalnych, ale i zmian zaskórnikowo-grudkowych. Mniej popularnym efektem ubocznym stosowania glistnika są jego silne właściwości wybielające, nawet kilkadziesiąt razy silniejsze od popularnej mącznicy lekarskiej, bogatej w naturalną arbutynę. Połączenie właściwości antybiotycznych, przeciwzapalnych, normalizujących, ściągających oraz wybielających sprawia, że roślina jest stworzona do pielęgnacji skóry trądzikowej, łojotokowej, i ogólnie ujmując - stanowiącej spore wyzwanie pielęgnacyjne. 

MOŻLIWOŚCI ZASTOSOWANIA I EFEKTY

Najbardziej aktywną formą glistnika jaskółcze ziele jest intrakt alkoholowy oraz nalewka alkoholowa, znacznie mniej -napar ziołowy. Daje to wiele możliwości jej wykorzystania - płynna forma ekstraktu pozwala na wzbogacanie nią z dużym sukcesem zarówno pielęgnacji niespłukiwanej dwufazowej, a nawet jednofazowej (kremy, serum, emulsje), jak i pielęgnacji spłukiwanej (maski, środki myjące). Ze względu na wysokie stężenie alkoholu przyrządzonych lub zakupionych przetworów oraz silne działanie ziela, nie zalecam samodzielnego stosowania bezpośrednio na skórę, a jako dodatek, główny składnik aktywny. Świeży napar nie wymaga dodatkowego rozcieńczania, choć działa silnie ściągająco i tonizująco, gdy jest bezpośrednio zaaplikowany na skórę.


Nalewkę glistnikowa stosuję głównie w pielęgnacji spłukiwanej, jednak nie odstępuję od stosowania jaskółczego ziela w formie pozostającej na dłużej, gdy moja skóra zaczyna przejawiać symptomy skóry tłustej lub staje się zmieniona zapalnie. To, co zauważyłam przy nawet jednorazowym stosowaniu ziela, to silne działanie przeciwzapalne, znaczne przyspieszenie gojenia zmian skórnych z treścią ropną (zwłaszcza zmian naciekowych, które wchłaniały się bez wywoływania miejscowego, powierzchownego odczynu zapalnego) oraz widoczne rozjaśnienie skóry. Przemywanie skóry mniej efektywnym, typowym naparem działa głównie ściągająco oraz redukuje nadmierny łojotok - jaskółcze ziele w roli wcierki znacząco ogranicza nadmierne przetłuszczanie włosów oraz lekko je usztywnia tuż przy naradzie (patent na większą objętość). Zioło jest szczególnie pomocne podczas leczenia trądziku tradycyjnymi antybiotykami - wzmacnia ich działanie, co pozwala na krótsze i bardziej efektywne stosowanie leków. W moim przypadku glistnik to głównie efektywny środek w zapobieganiu wystąpienia trądziku toksycznego oraz trądziku zakaźnego po silniejszych kuracjach dermatologicznych - z tego powodu od kilku miesięcy jest on nieodłącznym elementem mojej pielęgnacji, szczególnie specjalnej.


Dużym utrudnieniem, szczególnie dla wrażliwych typów cery, może okazać się alkoholowa baza nalewek oraz intraktów. Mniej efektywnym, choć znacznie delikatniejszym, rozwiązaniem są świeżo parzone napary ziołowe lub ograniczenie stosowania glistnikowych alkoholi jedynie w formie spłukiwanej, gdy kontakt ze skórą jest znacznie ograniczony i złagodzony przez obecne w środkach myjących lub maskach, emolienty. 

  • Możliwości stosowania: nalewki i intrakty alkoholowe do 10-15% jako składnik aktywny kosmetyków posiadających fazę wodną i tłuszczową (dodatek do kremów, emulsji, serum, toników, masek) / świeże napary z ziela: możliwe stosowanie 100% koncentracji w postaci toników, okładów, jak i dodatek do innych kosmetyków jak w/w. 

Glistnik w formie nalewek jest dostępny w wielu aptekach i sklepach zielarskich, warto jednak zwrócić uwagę na stosunek surowca zielarskiego do alkoholu, bowiem ceny bywają zawrotne i nie zawsze są adekwatne do oferowanej jakości. Zachęcam, mimo wygody internetowych zakupów, do wykonywania własnych mikstur ziołowych, bowiem ogromne znacznie ma ilość wykorzystanego surowca oraz przede wszystkim, czego nie jesteśmy w stanie zweryfikować, jego jakość i świeżość. 

Wskazania: trądzikowe, łojotokowe typy skóry, zakażenia skórne, trądzik ropny, trądzik toksyczny ze zmianami trudno gojącymi się, 
Przeciwwskazania: bezpośrednio na uszkodzenia mechaniczne skóry, przerwania tkanki ciągłej, uczulenie lub/i nadwrażliwość na glistnik jaskółcze ziele, wrażliwa skóra, nadreaktywność naczyniowa, 


ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

16:00

EIGHT GREENS YOUTH SERUM | EMINENCE ORGANIC SKIN CARE

EIGHT GREENS YOUTH SERUM | EMINENCE ORGANIC SKIN CARE

W bałaganie jaki towarzyszy mi na co dzień, również w pielęgnacji, jest pewna, ukryta metoda. Wystarczyło kilka lat burzliwych doświadczeń, by pomimo ciągle towarzyszącego mi harmideru i mnogości kosmetyków, przeplatających się nawet i pod moimi obcesowo zniszczonymi stopami, dość trafnie dobierać je do potrzeb własnej skóry i stosunkowo szybko wyrabiać sobie trafną opinię na temat nowo wdrożonych produktów do pielęgnacji. Zielone serum od Eminence Organic Skin Care okazało się zaproszeniem do poznania kolejnych produktów marki - zapewnia mi to, czego oczekuję z pogranicza stosowanych łatwo dostępnych serum, a kremów - nawodnienia, ale jednocześnie łagodnej, przyjemnej okluzji. 

Bardzo podoba mi się koncepcja, ideały i przede wszystkim autentyczność głoszona przez markę Eminence, której działalność śledzę skrupulatnie od kilku miesięcy. Przemawiają do mnie zatem nie tylko oferowane produkty, które mają ciekawe i niekonwencjonalne, ale jednocześnie przyjazne formuły, które można wdrożyć bez nadmiernych implikacji, jak i ludzie, którzy nie serwują werbalnych wymiocin i eko-pozoranctwa, a wiedzą dokładnie co są w stanie zaoferować i odpowiednio wyargumentować cenę oferowanych kosmetyków. 

KONSYSTENCJA

Delikatnie żelowa, doskonale i bezprecedensowo rozprowadzająca się, aplikacji nie akompaniuje dziwny, nadmierny opór, lepkość, zbyt szybkie wchłanianie soczyście zielonej konsystencji. Wystarczy niewielka ilość, by równomiernie rozprowadzić serum po twarzy, szyi i dekolcie. Łagodnie zastyga (choć raczej owe uczucie przypomina rozkoszne wtapianie się, czuć jak skóra dosłownie wsiąka każdą kropelkę serum i jest nieprawdopodobnie wilgotna od szczodrego nawodnienia), pozostawiając jedwabistą, cudownie przyjemną w dotyku skórę.  Eminence Eight Greens tuż po wklepaniu ładnie i przyjemnie powleka skórę, nieco się lepiąc, ale uczucie to nie jest niekomfortowe i przytłaczające - mija zupełnie po około 10 minutach - uczucie kleistości wzrasta wraz z bardziej obfitą aplikacją (brak rolowania się produktu). Mimo tychże walorów, serum na skórze jest niezwykle lekkie, nie obciąża nawet błyskawicznie zanieczyszczających się typów cery oraz nie sprzyja ogólnemu zanieczyszczaniu się naskórka, jeśli jest stosowane zgodnie z bieżącym zapotrzebowaniem na nawilżenie (serum porządnie nawilża, więc po jakimś czasie może nadmiernie rozpulchniać pory i przyspieszać zanieczyszczanie się skóry). Serum niezwykle komfortowo, wręcz luksusowo zachowuje się na skórze, mimo bardzo lekkiej formuły, nie wysycha zupełnie, pozostawia przyjemne uczucie zmiękczenia i nie powoduje ściągnięcia nawet na odwodnionych typach cery. Zapach przyjemny, świeży, zielony, wyczuwam w nim świeżo utarte w moździerzu zioła polne oraz aromatyczną, kwitnącą suto lawendę.

Sięgam po serum z nieukrywaną przyjemnością.

Z moich obserwacji wynika, że serum lepiej sprawdza się stosowane w połączeniu z czymś do uzyskania pożądanej konsystencji niż w klasycznej pielęgnacji warstwowej (produkt zastosowany po serum bardziej przyczepia się do skóry i trudniej rozprowadza, przez co ciężko jest wklepać i rozsmarować chociażby kremy/emulsje o bardziej skontrowanej formule), jest to również jeden z niewielu produktów o tak lekkiej konsystencji, pozwalający swymi właściwościami na samodzielnie stosowanie bez obaw o dyskomfort i wzmożone ściągnięcie naskórka. Charakterystyczna struktura serum ma swoje duże plusy chociażby w roli bazy: doskonale chwyta mineralne pigmenty, efekt przedłużonej trwałości makijażu ma miejsce zarówno przy stosowaniu kremowych produktów, jak i sypkich mineralnych.

Mimo że serum Eminence posiada szereg substancji aktywnych, w tym pochodzenia wyłącznie naturalnego, konsystencja serum jest na tyle przyjemna i wyjątkowa w użytkowaniu, że nie powoduje podrażnień, przelotnego rumienia, czy ściągnięcia nawet przy regularnym stosowaniu. Produkt nie wzmaga nadmiernej potliwości skóry oraz nie pobudza łojotoku, co jest gehenną przy stosowaniu za lekkich, wodnych produktów do pielęgnacji skóry.

DZIAŁANIE

Część osób może być głęboko przesiąknięta defetyzmem usłyszawszy hasło "naturalna pielęgnacja" - szczególnie, gdy roślinne, zgodne z naturą działanie nie przynosi pożądanych rezultatów, odpycha i konsekwentnie zraża swym "swoistym" zapachem, a jeszcze częściej generuje kolejne problemy z cerą, zamiast niweczyć nieuniknione skutki mijającego czasu, przewlekłego stresu i nie do końca zdrowej, wątpliwej jakości pszenicznej bułeczki z makiem. Wszystko to sprawia, że w pewnym sensie wiele z nas traci wiarę w matkę naturę i przybiera fatalistyczną postawę, a równie mocno mierżą wszelakie odgórne przymusy bycia zawsze szczęśliwym, zadbanym i koniecznie bio zgodnym ze środowiskiem naturalnym. Po wielu latach testów, i wydaje mi się - dość dobrej orientacji rynkowej, rzeczywiście kosmetyki naturalne są w pewnym stopniu sztampowe i momentami - aż do egzystencjalnego bólu - przewidywalne. Eminence Organic Skin Care rozbudziło we mnie początkowy towarzyszący mi entuzjazm obecny w dziewiczym odkrywaniu naturalnych, zdrowych produktów, który nieuchronnie stopniowo zaczął przygasać i ustępować miejsca wyważonemu dystansowi.

Cenię produkty, które rzeczywiście działają - w naturalnych kosmetykach dostrzegam niepokojący deficyt nawilżenia i przyjemnego uczucia zmiękczenia, co automatycznie przekłada się na namacalne i długotrwałe efekty stosowania, których notabene brakuje mi przy nawet rozsądnym, systematycznym użytkowaniu naturalnych kosmetyków - naturalne tłuszcze nie są łatwymi składnikami formulacyjnymi, nie nawilżają samodzielnie i wykrzesanie z naturalnych składników efektu "plumping" wcale nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać. Zawód zatem nabierał niebotycznych wymiarów i cieszę się, że w tymże czasie natrafiłam na markę Eminence, której to serum Youth Eight Greens robi coś więcej niż tylko natłuszcza.

Niby niewiele, ale produkt pozostawia skórę niesamowicie gładką, ukojoną, zmiękczoną, cudownie aksamitną, szaleńczo przyjemną w dotyku, ale przede wszystkim: nawodnioną. Miałabym spore trudności ze wskazaniem produktu wodnego/zażelowanego, który tak przyjemnie i delikatnie, aczkolwiek widocznie działa na moją odwodnioną i niezwykle wybredną, trądzikową skórę - i z całą pewnością nie byłby to preparat bazujący na naturalnych, roślinnych komponentach. Cena serum może na pierwszy rzut oka wydawać się kuriozalna, ale po głębszym zastanowieniu, na rynku brakuje produktów, które są tak lekkie i jednocześnie zapewniają bez żadnych dodatkowych modyfikacji wspaniałe uczucie nawodnienia.

Prawidłowe nawilżenie naskórka automatycznie zmniejsza skłonności do nadmiernej reaktywności i pobudliwości naczyniowej, niweluje nieprzyjemny świąd, wspomaga regenerację, poprawia koloryt, ogólnie rzecz biorąc: sprawia, że naskórek wygląda i czuje się zdecydowanie lepiej. I rzeczywiście tak jest, przy stosowaniu serum moja cera jest w znacznie lepszej kondycji niż przed włączeniem kosmetyku do stałej pielęgnacji - struktura skóry jest bardziej zbita, koloryt stopniowo wyrównany, gładkość skóry momentami powoduje aż gęsią skórkę. Na pewno będzie mi bardzo smutno, gdy system dozujący pozostanie już pusty i nie zasięgnie kolejnej porcji nawilżającego serum.

Regularne stosowanie Eight Greens Eminence na pewno poprawiło stopień regeneracji oraz ujednoliciło ogólny koloryt mojej skóry. Na prawidłowo wypielęgnowanej skórze wszystko goi się, regeneruje, przyjmuje i wygląda lepiej - co jestem w stanie potwierdzić po długich tygodniach regularnych testów.

Równie mocno cenię realistyczne i w pełni uzasadnione w działaniu obietnice producenta. Serum ma pozostawiać skórę gładką, jedwabistą i przyjemną w dotyku bez tłustego filmu, dobrze nawilżać, wzmacniać i poprawiać ogólną kondycję skóry. Wszystkie wykazane podpunkty są odzwierciadleniem tego, co widzę na własnej skórze. Serum Eight Greens jest skierowane do każdego rodzaju skóry - myślę, że producent nie mija się z prawdą, bowiem wprowadzenie serum wymaga odpowiedniego wkomponowania w zastaną pielęgnację, choć najbardziej kosmetyk polecam odwodnionym trądzikowym, tłustym i problematycznym typom cery z niskim, ale jednak obecnym zapotrzebowaniem na okluzję, którym nie jest obcy problem rogowacenia i łojotoku wywołanego. 


SKŁAD, POJEMNOŚĆ, WYDAJNOŚĆ I CENA

Zielone serum od Eminence, jak sama nazwa arbitralnie wskazuje, bazuje na głównych, ośmiu zielonych roślinach, będących źródłem naturalnych, odmładzających i nawilżających fitoestrogenów: jukka, skrzyp polny, niepokalanek pospolity, chmiel zwyczajny, koniczyna łąkowa, len zwyczajny, lawenda i liście papryki. To jednak nie koniec (rzec by się przekornie chciało, że dopiero początek) roślinnej przygody, bowiem kosmetyki Eminence to prawdziwa gratka dla osób ceniących naturalne kosmetyki z prawdziwego zdarzenia. Formuła serum nie zawiera wody, jest oparta na soku z rozgniatanych liści aloesu i pomidora, działanie serum wzmacniają naturalne ekstraty pozyskane z jęczmień zwyczajny czterorzędowy, spirulina, szpinak, kapusta warzywna, lucerna, pszenica, brokuł, burak ćwikłowy, dulka, rozmaryn, kompleks antyoksydacyjny (cytryna, jagody acai i goji, wiśnia barbados acerola, indyjski agrest, marchew, camu camu, baobab i woda kokosowa) naturalne olejki eteryczne oraz nawadniające cukry oraz niewielka ilość okluzji w postaci oleju słonecznikowego. Serum zawiera glicerynę, która mi osobiście w podanej formie nie wadzi.

Mimo przebogatej, obfitującej w naturalne składniki zawartość, kosmetyk nie spowodował u mnie uczulenia i miejscowych odczynów niepożądanych. Może być stosowany bezpiecznie w okresie ciąży i karmienia piersią.

INCI: Organic Phytonutrient Blend™ [Aloe Juice*, Tomato Juice*, Horsetail Extract*, Chasteberry Extract*, Flaxseed Extract*, Hops Extract*, Barley Leaf Extract*, Wheat Leaf Extract*, Algae Extract*, Spinach Extract*, Broccoli Extract*, Alfalfa Leaf Extract*, Beetroot Extract*, Dulse Extract*, Bladderwrack Extract*, Yucca Extract*, Red Clover Flower Extract*, Honey*, Paprika Extract*, Sunflower Seed Oil*, Rosemary Leaf Extract*, Maltodextrin (from Rice)* And Vegetable Glycerin*], Lavender Extract, Vegetable Glycerin*, Horsetail Extract, Propanediol (from Corn), Vegetable Glycerin, Tara Tree Gum, Yucca Filamentosa Extract, Hops Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Xanthan Gum, Lactic Acid, Chlorophyll, Sodium Salicylate, Paprika Extract, Sodium Alginate, Lavender Oil*, Biocomplex2™ [Acai*, Lemon*, Barbados Cherry*, Indian Gooseberry*, Baobab*, Camu Camu*, Carrot*, Coconut Water*, Goji Berry*, Tapioca Starch (from Cassava Root)*, Alpha Lipoic Acid And Coenzyme Q10].
*Certified Organic Ingredient
**Biodynamic® Ingredients From Controlled Demeter Production

Pojemność 30 ml w butelce z porządnego, ciemnego, grubego szkła z pipetą. Serum jest bardzo wydajne, opakowanie przy rozsądnym stosowaniu powinno wystarczyć na około 4-6 miesięcy. Koszt serum waha się w granicach 150 - 200 zł. Produkty Eminence, niestety, nie są dostępne bezpośrednio w Polsce. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa