19:02

Klasyczny peeling salicylowy na spirytusie. Instrukcja krok po kroku

Póki co nic nie przebiło peelingu salicylowego. A co najważniejsze.. jest on tak prosty do przygotowania, że spokojnie zrobi go każdy w domowych warunkach. Inaczej sprawa ma się z tonikiem z BHA, otrzymanie klarownego, mlecznego i bezalkoholowego płynu jest dla mnie niemożliwe. Zawsze powstają igiełki, kwas się wytrąca, albo zostawia dziwny mętny osad na dnie, wrr.. Jeśli macie sprawdzony przepis na tonik bez alkoholu z kwasem salicylowym to koniecznie się nim podzielcie, niestety patent z sodą, glikolem i polysorbate został już przeze mnie przetestowany na milion sposobów. Może nie mam do tego ręki...



Przetestowałam już salipeg (o którym na pewno napiszę w oddzielnym poście), natomiast dzisiaj wpis poświęcę najprostszemu i najbardziej skutecznemu peelingu jakim miałam okazję 'skatować' moją skórę ;) W peelingu na spirycie cenię najbardziej jego prostotę wykonania i intensywne działanie. Peeling kwasem salicylowym daje mi to, czego nie dał mi peeling kwasem mlekowym - łuszczenia, genialnego oczyszczenia porów, rozjaśnienia przebarwień, mogłabym wzdychać nad jego działaniem..

..ale zanim będziemy piękne i gładkie, musimy się trochę nacierpieć. Wiele osób narzekało na ból przy mlekowcu... natomiast akurat w moim przypadku kwas mlekowy był wyjątkowo delikatny w stężeniach do 20-35% (które uważam za bardzo wysokie), w 40% stężeniu faktycznie jest niebezpieczny, nie dając przy tym żadnych satysfakcjonujących efektów, dlatego skreśliłam go w seriach peelingów i pozostanę mu wierna w nawilżających tonikach z jego udziałem (nie jest problematyczny jak salicyl, a ukręcenie toniku z mlekowcem jest dziecinnie proste). Peeling salicylem niestety powoduje to czego nie cierpię.. potworne szczypanie i buraka na twarzy, na szczęście przez 2-3 minuty od nałożenia, pomaga mi wtedy chłodny nawiew w suszarce ;) . Jest zdecydowanie intensywniejszy w działaniu, ale jest ukierunkowany w potrzeby cery tłustej, trądzikowej i zanieczyszczonej. Nie wyglądam wyjściowo po takim zabiegu, zaczerwienienie utrzymuje się na szczęście do następnego dnia (zależy od stężenia), skóra jest niesamowicie sucha i ściągnięta (skóra lubi tworzyć skorupę, której bardzo ciężko jest  się pozbyć), a następnie pojawia się dość mocne łuszczenie skóry jeśli zamiast mocnego natłuszczenia lanoliną, potraktujemy się np. pastą cynkową (nareszcie!). Niezmiernie mnie to cieszy, ale niestety ze względu na ciągły kontakt z klientami taki stan cery może ich nieco odstraszać i staję na rzęsach, by wyglądać .. całkiem normalnie. Szkoda, że większość ludzi nie ma pojęcia czym jest eksfoliacja kwasami,czuję się jak wariatka, jak odpowiadam - tak, tak miało być i mam to pod kontrolą, a wyglądam jak poparzona ;P

Jednak najlepsze jest to, że najgorsze są tylko 2-3 pierwsze minuty takiego peelingu, dzieje się tak, ponieważ kwas na świetnym przewodniku jakim jest alkohol penetruje bardzo szybko, dla mnie to niezwykle ważne, ponieważ kwas LHA uwalnia się znacznie wolniej i powoduje o wiele większe podrażnienia i buraka, którego nie mogę złagodzić.. niczym. Mimo intensywnego działania peeling zaliczam do jednych z najprzyjemniejszych, zwłaszcza widząc efekty jakie przynosi. I uznałabym go za jeden z  najbezpieczniejszych peelingów, jaki możemy przeprowadzić w warunkach domowych. Nie mam po nim takich akcji jak po mlekowym.

Do niedawna byłam ogromną przeciwniczką alkoholu, ale przekonałam się, że to doskonały rozpuszczalnik i przy odpowiedniej pielęgnacji takie salicylowe peelingi są przede wszystkim skuteczne i nie szkodzą zbytnio moim naczynkom. W ogóle moje naczynka jakoś się pochowały, moja cera staje się bardziej tłusta, może zabrzmi to nieco dziwnie - ale cieszy mnie to ;) Powracając jednak do peelingu na spirycie - naprawdę go polecam osobom z trądzikiem, stanami zapalnymi, oraz tym, o których kwasy AHA się nie sprawdzają. Alkohol nie jest taki straszny jak go malują - wszystko z umiarem.

Łuszczenie można kontrolować - im większe natłuszczenie skóry, tym mniejsza wylinka, bądź jej brak. Bezpośrednio po peelingu nakładam jedynie mieszankę masła shea i oleju arganowego, który zaczął się u mnie sprawdzać + nawilżacze tj. aloes zatężony, łagodzący pantenol i kropelka kwasu hialuronowego. Na pryszczyki olejek z drzewa herbacianego i na całość krem z cynkiem Babydream, wtedy mam idealną wylinkę, ale trzeba to kontrolować, salicyl lubi robić skorupę na twarzy, która schodzi bardzo, bardzo topornie.


Jak zrobić peeling salicylowy na spirytusie?
Bajecznie łatwo. Naprawdę. Jest on tak prosty do wykonania, że zrobi go każdy mając łyżeczkę miarową, strzykawkę, spirytus spożywczy 96% (nie żadne roztwory, dodatek wody sprawia, że kwas się nie rozpuści całkowicie), środek dezynfekcyjny i płatek kosmetyczny. Jeśli odmierzamy kwas łyżeczkami, strzykawkami, to zwracamy uwagę na ciężar nasypowy, który jest różny na stronkach, dlatego sugerujcie się tym, jaki jest na stronie, z której zamówiliście kwas. Ja polecam ten z ZSK - rozpuszcza się bezproblemowo, nie wytracają się żadne igiełki (do 30% rzecz jasna, choć czasem muszę go podgrzać. W czystym etanolu przy temperaturze pokojowej można rozpuścić do 27-35% kwasu) .Odmierzamy odpowiednią ilość alkoholu, kwas wsypujemy do strzykawki i ją ściskamy (kwas salicylowy trzeba porządnie ścisnąć i taką wartością się sugerujemy), mieszamy, I tyle ;) Nic nie regulujemy, nie kombinujemy, mamy gotowy roztwór kwasu. Ile kwasu ? TUTAJ! znajdziecie przelicznik na ciężar nasypowy kwasu podany przez ZSK i Naturalisa - 0,54 g/ml oraz gęstość spirytusu - 0,81 g/ml.

Przed nałożeniem kwasu musimy oczyścić skórę, najlepiej jest jeszcze ją odtłuścić alkoholem. Można też zabezpieczyć czyś tłustym (wazelina, parafina, lanolina) okolice oczu, ust i uszu, ja ten krok pomijam przy salicylu.  Na tak przygotowaną skórę nakładamy nasz roztwór płatkiem kosmetycznym, czy pędzelkiem, co kto woli. Skóra bezpośrednio po nałożeniu kwasu zaczyna piekielnie piec i podszczypywać, pojawiają się zaczerwienienia. Mija to bardzo szybko, potem nie czuje, bym miała cokolwiek na twarzy ;) Kwas może też krystalizować, tworząc na skórze biały osad, u mnie wystąpiło to przy 15%+ stężeniach, przy dziesiątce tego nie zaobserwowałam. Ile trzymamy ? Ogólnie zalecenie to 3-5 minut, ale ja trzymam go znacznie dłużej, około 20-30minut. Nie radzę dłużej, bo tworzy suchą skorupę na twarzy, której bardzo trudno jest się pozbyć. Potem zmywamy wodą i łagodnym środkiem myjącym, ja go zmywam dodatkowo mydłem afrykańskim, które jest wyjątkowo delikatne. Kwasu salicylowego nie trzeba neutralizować, neutralizuje się sam. Zaraz po peelingu nakładam coś łagodzącego i koniecznie natłuszczającego. Natłuszczacze staram się ograniczać, ponieważ wylinka jest o wiele słabsza. Po 1-2 dniach po peelingu wystarcza mi krem z filtrem.

Lektura konieczna (znajdziecie tutaj stężenia, wyliczenia, właściwości kwasu, zasady stosowania, ogólne wrażenia i wiele ciekawych informacji) zapraszam TUTAJ! i TUTAJ!  

Peelingu salicylowe wykonuję dwa razy w tygodniu, tylko tutaj żongluję stężeniami. Zazwyczaj jest to 15-30% zależy to od stanu mojej cery. Gdy widzę, że nie jest w zbyt dobrym stanie, to zmniejszam stężenie. Gdy cera jakoś specjalnie nie ucierpiała - daję dwa razy w tygodniu po trzydziestce, a co ;)

Gotowy roztwór kwasu możecie przechowywać w lodówce przez okres około 2 miesięcy, ale ja mimo wszystko wolę robić go na świeżo, bo jak już wspomniałam - rzadko kiedy stosuję to samo stężenie pod rząd. 

Efekty stosowania
Są doskonałe. Peeling intensywnie oczyszcza skórę, możliwy wysyp pryszczy, ale zapewniam, że warto przetrwać ten okres. U mnie wysyp był niewielki. Genialnie działa na moje perfidnie gnieżdżące się zaskórniki, zasychają, tworzą się strupki i schodzą wraz z przetarciem skóry wacikiem. Cera jest niesaaaamowicie gładka, oleje i mazidła twarzowe wchłaniają się bajecznie i suną po skórze tak cudownie, że mogłabym miziać się non stop ;) Stany zapalne goją się błyskawicznie, nie zostawiają znienawidzonych czerwonych śladów. No i ogólnie stan cery jest zdecydowanie lepszy, warto przetrwać te pierwsze minuty potwornego pieczenia :) U osób z trądzikiem może zdziałać prawdziwe cuda, warto też pomiędzy peelingami stosować toniki z kwasami innej grupy, polecam zwłaszcza tonik z mlekowcem lub glukonolakton. Ja sprawię sobie kremik z LHA z ZSK, mam nadzieję, że nie spalę sobie ryjka :D Podoba mi się to, że penetruje głęboko, nie działa powierzchownie, rozprawia się z dziadostwem raz dwa ;) Idealny kwas do serii peelingów.

Peeling salicylowy polecam bardzo gorąco, zwłaszcza na spirytusie. To nic strasznego, macie proste wartości, kwas rozpuszcza się szybko i efekty mówią same za siebie. Nie trzeba też go neutralizować. Gotowe roztwory kwasu możecie dostać też w aptece na receptę, wystarczy uśmiechnąć się do lekarza ;)


Produkty z kwasem salicylowym, nie mogą być stosowane przez osoby uczulone na salicylany np. aspirynę oraz kobiety w ciąży i karmiące. UWAGA! - Czysty, stężony kwas salicylowy jest środkiem drażniącym skórę i drogi oddechowe, dlatego zaleca się zachowanie ostrożności i rozwagi. Należy nie wdychać bezpośrednio kwasu w proszku oraz wykonywać zestaw z dala od małych dzieci, postępując zgodnie z instrukcją wykonania produktu. Kwas salicylowy zastosowany zgodnie z podaną recepturą, w danym zakresie stężeń, jest całkowicie bezpieczny. Peelingi salicylowe stosowane na małą powierzchnię skóry nie są zagrożeniem dla naszego zdrowia, zatrucia kwasem salicylowym ą możliwe przy stosowaniu go w wysokich stężeniach na większe partie skóry.

 Stosujecie kwasy ? Znacie kwas salicylowy ?