16:00

SUPER LEKKI, APTECZNY KREM | AVENE CICALFATE POST ACTE

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z linią Cicalfate Avene. Mimo że kosmetyki apteczne na mojej skórze sprawdzają się średnio, coraz częściej decyduję się na dermokosmetyki, śledząc dokładnie nowości, nowe formuły i nowe zastosowania wód termalnych. Avene i Uriage, to jedne z moich ulubionych aptecznych marek, pewne produkty mają stałe miejsce w mojej pielęgnacji, w tym i tytułowa emulsja Avene Cicalfate Post Acte.

Wobec emulsji Avene byłam wyjątkowo ostrożna. Mimo że krem już od samego początku sprawdzał się naprawdę dobrze na mojej problematycznej skórze i bardzo zaskoczył mnie pod względem lekkości, coraz lepszy stan cery, wzmógł we mnie wzmożoną ostrożność w doborze pielęgnacji. Aktualnie, jestem w trakcie drugiego opakowania i jestem pewna, iż propozycja Avene zagości już na stałe w mojej kosmetyczce.

Mój zachwyt nad emulsją Avene zdaje się nie mieć końca - bardzo higieniczny i dopasowany aplikator do tak lekkiej, rzadkiej emulsji, doskonała, lekka konsystencja, szybka wchłanialność, brak obciążenia, niezwykła wydajność i niska cena. Jestem zachwycona tym produktem, choć zdaję sobie sprawę, że każdy ma inną skórę, myślę, że za taką cenę, naprawdę warto spróbować. Wielokrotnie byłam załamana i rozczarowana hitami blogsfery, dlatego wybiję się i wskażę produkt,w  który naprawdę WARTO zainwestować.


Linia Avene Cicalfate, jest przeznaczona dla skóry szczególnie wrażliwej, delikatnej i podrażnionej. Dermokosmetyki są odpowiednie i zalecane pacjentom po zabiegach dermatologicznych, odznaczają się bezpieczną i delikatną formułą, która nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry, ponadto, regularne stosowanie Cicalfate, przyspiesza procesy regeneracyjne naskórka, zapobiega podrażnieniom oraz co ważne - składniki o działaniu antybakteryjnym oraz wysoka czystość mikrobiologiczna preparatu zapobiegają infekcjom na zdrowej tkance (o co bardzo łatwo podczas silnych kuracji i zabiegów dermatologicznych), a więc nie sprzyjają powstawaniu stanów zapalnych. Produkt w testach komedogenności nie powodował zaskórników, aczkolwiek nie zapewnia to pewności pod tym względem, gdyż każda skóra jest inna. Przyznaję, iż obietnice producenta, oraz krótki, przemyślany skład, skłoniły mnie to zakupu pełnowymiarowego produktu. 

Gwoli ścisłości, nadal jestem fanką półproduktów, aczkolwiek moja cera z każdą, kolejną kuracją jest coraz bardziej wrażliwa, a skóra uszkodzona, niestety, wymaga specjalistycznej pielęgnacji, gwarantowanej skuteczności i wysokiej czystości mikrobiologicznej. 

Emulsja ma bardzo leciutką, niezwykle przyjemną i delikatną formułę. Konsystencja przypomina leciutki krem,  po rozsmarowaniu, wchłania się błyskawicznie i nie powoduje uczucia ciężkości na skórze. Nie zauważyłam także, by krem rozpulchniał pory, ani tym bardziej je zapychał. Biała emulsja, o lekko niebieskim zabarwieniu, nie ma żadnego zapachu, dlatego absolutnie nie drażni skóry,podczas rozprowadzania staje się transparentna. Krem, bardzo gładko sunie po skórze i wystarczy niewielka ilość, by wklepać emulsję w skórę. Mimo wszystko, Avene i tak aplikuję na zwilżoną cerę, dzięki temu zużywam jej mniej,a  produkt bardziej ślizga się, lepiej rozprowadzając się. Na sucho, zużywa się go znacznie więcej, aczkolwiek krem, zaaplikowany metodą tradycyjną, znacznie lepiej otula skórę, kojąc i solidnie nawilżając (przez użycie większej ilości). Niezależnie od nałożonej ilości, Avene wchłania się niemal błyskawicznie, nie pozostawiając żadnej tłustej, ohydnej powłoki. Cera, po jego użyciu nie jest matowa, powiedziałabym, że subtelnie nawilżona. Nie wyczuwam żadnego filmu, na skórze bardziej odwodnionej - emulsja może okazać się stanowczo zbyt lekka. Sprawdza się doskonale pod makijaż - jest neutralna dla kosmetyków kolorowych, nie skraca ich trwałości i nie powoduje oksydacji. 

INCI: AVENE THERMAL SPRING WATER ETHE;HEXYL PALMITATE CETEARYL ALCOHOL THIETHYLHEXANOIN ALUMINUM SUCROSE OCTASULFATE GLYCERIN, CETEARYL GLUCOSIDE DIMETHICONE BENZOIC ACID CAPRYLYL GLYCOL COPPER SULFATE DISODIUM EDTA GLYCERYL STEREATE PEG-100 STEARATE SCIEROTIUM GUM SODIUM HYDROXIDE TOCO-PHERYL ACETATE ZINC SULFATE

Emulsja Post Acte, jest doskonała dla wrażliwej, mieszanej i tłustej skóry. Jest to produkt dobrze nawilżający, ale zbyt mało treściwy dla partii bardziej przesuszonych, czy odwodnionych, dlatego osoby z cerą bardzo suchą, mogą być zawiedzione, nie jest to produkt przeznaczony dla tego typu skóry. Podczas silnego łuszczenia, Avene odznacza się zbyt słabymi walorami nawilżającymi, aczkolwiek na skórze w normalnych dniach, a także jako codzienna pielęgnacja, sprawdza się wyśmienicie. Bardzo dobrze nawilża cerę podatną na powstawanie zaskórników, delikatnie zmiękcza naskórek i sprawia, że skóra staje się niezwykle miękka i przyjemna w dotyku, przy czym absolutnie jej nie obciąża.

Błędem, jest wymaganie od Post Acte mocnego nawilżenia, w przypadku agresywnej reakcji na kwasy i retinoidy, lepszym wyborem będzie wersja ciężka, która ma znacznie więcej emolientów w składzie. Avene nie upora się także z mocnym ściągnięciem i przesuszeniem skóry. Post Acte, to bardzo lekki krem, odpowiedni dla skóry ze zmianami trądzikowymi podczas kuracji dermatologicznych, ale także jako codzienna pielęgnacja, gdyż cera trądzikowa, często jest także nadreaktywna, delikatna i również wymaga nawilżenia, ukojenia i łagodzenia podrażnień.

Emulsja Post Acte Avene, dzięki swojej lekkości, doskonałej wchłanialności i walorom nawilżającym - stała się moim ulubionym kremem na dzień, stosuję ją także wieczorem, gdyż w żadnym wypadku nie obciąża cery. Budząc się o poranku, moja cera wygląda znacznie lepiej, z pewnością nie jest tłusta, pory, są wręcz obkurczone. Dawka nawilżenia Avene, jest dla mnie idealna, co odczuwam w ograniczeniu mojego łojotoku, który jest szczególnie nasilony w początkowym okresie stosowania retinoidów.

Oprócz nawilżenia, Avene przede wszystkim doskonale koi i łagodzi skórę. Zaczerwienienia są na porządku dziennym podczas stosowania substancji złuszczających i przeciwtrądzikowych, odczuwalne i widoczne gołym okiem działanie emulsji tylko upewnia mnie, iż były to najlepiej wydane pieniądze w ostatnim czasie. Faktycznie, moja skóra podczas stosowania Avene, jest odczuwalnie mniej wrażliwa, jestem w stanie stosować retinoid znacznie częściej. Odkąd stosuję Avene regularnie, dostaję non stop komplementy na temat mojej cery (z czego bardzo się cieszę) i sama widzę, jak z dnia na dzień poprawia się jej stan. Jestem bardzo zadowolona z działania Post Acte Avene, choć spodziewałam się najgorszego, jak widać, niepotrzebnie.


Są dni, iż emulsję stosuję nawet dwa razy w przeciągu dnia i nie potrafię powiedzieć ani jednego złego słowa na jej temat. Podczas aplikacji na bardzo podrażnioną cerę (podczas łuszczenia), można odczuć jedynie chwilowe pieczenie i swędzenie, dyskomfort zanika po całkowitym rozsmarowaniu produktu i wklepaniu w skórę. Nie potrafię i nie przypominam sobie, by emulsja wyrządziła mi kiedykolwiek krzywdę, dlatego jestem pewna, iż produkt będzie mi towarzyszył aż do znudzenia się. O ile to możliwe, bardzo ciężko jest znaleźć tak lekki i naprawdę przynoszący efekty produkt dla cery problematycznej i wątpię, bym poszukiwała ponownie swojego świętego Graala. 

Często dostaję od Was pytania na temat Biodermy Tolerance + oraz porównania do Avene. Niestety, nie wiem, czy Bioderma coś zmieniła w formule, czy po prostu zmieniły się potrzeby mojej skóry, ale mój zachwyt, po ponownym podejściu zakończył się porażką. Nie wiem co się stało, ale obecna formuła kompletnie nie współpracuje z moją cerą, nie wchłania się i powoduje podskórne, bolące zmiany naciekowe. Jestem bardzo zawiedziona, gdyż produkt doczekał się mojej pozytywnej opinii,a  najwidoczniej - muszę ją zmienić. Avene, w odróżnieniu od Biodermy, spisuje się na medal - Post Acte stosowałam nieregularnie podczas lata i moje odczucia są identyczne jak obecnie, podczas ciągłego i sumiennego używania emulsji i równoległego retinoidów. Byłam niemal pewna, iż stosowanie Avene tak często przysporzy mi problemów z cerą, na co dzień, raczej unikam takiej dawki nawilżenia - aktualnie, nie wyobrażam sobie wykluczyć emolientów z mojej pielęgnacji. Przez tak długi czas, prawdopodobnie już dawno zauważyłabym jakieś negatywne efekty (zwłaszcza, że moja cera reaguje na negatywne działanie kosmetyków bardzo szybko), a że stan mojej cery tylko się poprawia (po wyłączeniu z  pielęgnacji okropnego serum Orientany)  nie mam wątpliwości, że to póki co, najlepszy krem w mojej kosmetyczce. Tak, zdecydowanie.

Przede wszystkim Avene nie powoduje pocenia się mojej skóry. Jest wiele kremów, które wydają się lekkie, ale potem coś zaczyna się psuć i moja cera zwyczajnie poci się i dusi pod tłustą warstwą emolientów. Nie ma to miejsca w przypadku Avene, cera jest ukojona, delikatnie nawilżona i gładka. Nie ma tutaj żadnego uczucia lepkości tłustości, żadnego :) Jest to świetny produkt dla cery delikatnie odwodnionej, wymagającej i problematycznej, myślę, że warto spróbować, zwłaszcza, ze cena kremu nie jest specjalnie wygórowana - w internetowych aptekach za Avene Cicalfate Post Acte zapłacisz już 28 złotych.

Produkt jest hypoalergiczny, co ważne, nie posiada zapachu, nie jest aromatyzowany ani sztucznie perfumowany. Emulsja jest przeznaczona głównie do skóry wrażliwej, podrażnionej i po zabiegach. Mimo,iż na etykiecie figuruje iż jest to emulsja regeneracyjna, jak najbardziej, jest odpowiednia podczas stosowania silnych kwasów i retinoidów. 

Składnikiem regenerującym jest sukralfat, który w żadnym stopniu nie koliduje ze stosowaniem retinoidów i silnych środków drażniących. Retinoidy, wywołują szybszą regenerację naskórka przez jej uszkodzenie, jeden z kluczowych składników Avene przyspiesza głównie proces gojenia. Sukralfaty, są powszechnie stosowane w przyspieszeniu gojenia ran pooperacyjnych, głównie w leczeniu choroby wrzodowej,a  także operacjach w kanale odbytu. Substancja jest więc niezwykle skuteczna o udowodnionym działaniu leczniczym, ale przy tym delikatna dla skóry, a nawet otwartych ran. Dzięki  kluczowemu składnikowi jakim jest zmikronizowany sukralfat, a  także bezpiecznej, delikatnej formule, emulsja może być z powodzeniem stosowana nawet na uszkodzoną skórę. Nie powoduje podrażnień, zaczerwienień i dyskomfortu.

Dodatkowo, połączenie siarczanu miedzi i siarczanu cynku, zmniejsza rozwój i namnażanie się bakterii. To bardzo ważne, gdyż na skórze uszkodzonej, bardzo łatwo o nieprzewidziane infekcje, wszak, skóra uszkodzona nie ma tak wysokich możliwości ochronnych przed chorobotwórczymi szczepami, na pozór bezpiecznymi dla zdrowej skóry. W tym przypadku ogromne znaczenie ma dobór odpowiednich substancji leczniczych, ale przede wszystkim przestrzeganie higieny oraz stosowanie pewnych produktów, o wysokiej czystości mikrobiologicznej.

Po tylu zawodach kosmetycznych, w końcu nie mam poczucia straconych pieniędzy. Avene Cicalfate Post Acte, to zdecydowanie najlepszy, obok wody termalnej Uriage, ogólnodostępny produkt w aptekach. Ze względu na korzystną cenę - myślę, że warto spróbować, zwłaszcza, jeśli załamujesz ręce i praktycznie wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne są zbyt drażniące, tłuste i powodują zaskórniki. 

Przy tylu plusach Avene, muszę jeszcze wspomnieć o wspaniałej wręcz wydajności kosmetyku, choć opakowanie jest nieco mniejsze od standardowej ilości - bowiem zawiera 40ml produktu. Często tak lekka formuła nie idzie w parze z wydajnością, a tutaj, jestem bardzo mile zaskoczona. Ważność po otwarciu to 6 miesięcy. Wąski aplikator zapobiega marnowaniu produktu, wydobywa odpowiednią ilość i pozwala na higieniczna aplikację. Jestem zachwycona i szczerze polecam wciąż zagubionym :) Apteczna pielęgnacja jak najbardziej może być skuteczna i przy tym łagodna dla portfela. 

Koszt ok.30zł/40ml 

Wpis nie jest sponsorowany.

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa