Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera odwodniona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera odwodniona. Pokaż wszystkie posty

16:00

PAKIET KOSMETYKÓW DO ZRÓWNOWAŻONEJ PIELĘGNACJI OD TOŁPA PHYSIO MIKROBIOM

PAKIET KOSMETYKÓW DO ZRÓWNOWAŻONEJ PIELĘGNACJI OD TOŁPA PHYSIO MIKROBIOM
tołpa physio mikrobiom jak dbać o mikrobiom pielęgnacja skóry delikatnej nadreaktywnej alergicznej jak myć delikatnie skóra żel który nie wysusza i nie ściąga jak dbać o skórę z trądzikiem różowatym

MIKROBIOM I ZRÓWNOWAŻONA PIELĘGNACJA
Warto wiedzieć, że to, jakie i jak liczne zespoły mikroorganizmów - mikrobiom, zasiedlają skórę, wpływa bezpośrednio na jej wygląd. Doniesieniom tym nie pozostaje obojętna nauka. Badania i liczne próby dają światło na mikroflorę zasiedlającą śluzówkę jelita, lecz i na kluczowy element w utrzymaniu dobrej kondycji naskórka jakim jest jego własna różnorodność mikrobiologiczna na powierzchni warstwy rogowej. Szczepy pożyteczne, tworzące zróżnicowane i bogate zgrupowania, stanowią integralny element pozwalający na zachowanie równowagi hydrolipidowej skóry oraz integralności bariery naskórkowej - dbałość o tę homeostazę przyświecać powinna każdemu rodzajowi i typu skóry, a szczególnie skórze trądzikowej, u której niezwykle łatwo jest zachwiać tę równowagę nawet na podstawowych etapach pielęgnacji.

W artykule znajdują się aktywne linki do kosmetyków tołpa physio mikrobiom.

MIKROBIOM
Temat dbałości o prawidłowy mikrobiom - składową płaszcza hydrolipidowego, jest mi bliski. Analizując własne, wieloletnie doświadczenia z cerą nie łatwą w opiece oraz tysiącami historii skórnych moich Czytelników i Klientów, nie mogę zaprzeczyć, że większość problemów z cerą to w głównej mierze wynik zaburzonej biochemii naskórka. Naruszony mikrobiom i zdewastowana bariera ochronna to alegoria problemów skórnych, dlatego też powtarzam do znudzenia, że mądra i świadoma pielęgnacja skóry problematycznej, wrażliwej, delikatnej, ale też i mało absorbującej, nie istnieje bez jednoczesnej dbałości o bioróżnorodność mikroflory skórnej, która owszem, jest warunkowana w pierwszych dniach życia, ale nie należy zapominać, że podlega ciągłym zmianom - nader często, niestety, niekorzystnym. Odpowiedzią na te trudności jest nowa linia probiotyczno-oczyszczająca polskiej marki tołpa - physio mikrobiom. Dostępna stacjonarnie w wybranych drogeriach, w uczciwej cenie, z polskim, opatentowanym ekstraktem z torfu.

Bardzo delikatny w obyciu. Produkt nie spienia się widocznie na skórze, lepkość wyczuwalna w końcowej fazie spłukiwanej, co jest typową cechą środków myjących, których główną siłą napędową są cząsteczki micelarne - w tym gliceryna, nie generuje podrażnień. Produkt został przebadany oftalmologicznie i alergologicznie - może być bezpiecznie stosowany w rejonie oka. Wszystkie produkty z linii tołpa mikrobiom posiadają łagodny, kwiatowy zapach, znamienny dla woni krochmalonej, prasowanej pościeli - aromat utrzymuje się maksymalnie do godziny. Nie przemawia jednak do mnie perfumowanie kosmetyków, szczególnie, gdy docelowo są przeznaczone do pielęgnacji skóry bardzo wrażliwej i alergicznej.

Z płynami micelarnymi prywatnie łączą mnie raczej ambiwalentne relacje - nie jest to typ produktu, który znajduje codzienne zastosowanie w mojej pielęgnacji, aczkolwiek przy próbach jej poszerzania okazuje się niezbędnym elementem. Płyny micelarne to bezdyskusyjnie najbezpieczniejsze formuły do demakijażu oka oraz typów skóry, które mogą nie zareagować pozytywnie na zwiększony stosunek fazy tłuszczowej we wstępnej fazie myjącej - czasami jedynie podczyszczanie skóry płynami micelarnymi (demakijaż) może uratować skórę, gdyż manipulujemy ilością frakcji tłuszczowej w etapie wstępnym przy zachowaniu podobnego stopnia oczyszczenia naskórka. Pamiętaj, że nie każdy typ cery zareaguje pozytywnie na klasyczne, dwuetapowe, tłuste mycie - nawet jeżeli produkty są hydrofilowe - i dla takich osób właśnie płyny micelarne stanowią ostoję bezpieczeństwa.

Produkt rozpuszcza wierzchnie zabrudzenia, przynosi lepsze rezultaty w połączeniu z wielorazowymi płatkami kosmetycznymi, wykonanymi z miękkiej bawełny organicznej (włókna chwytają rozproszone zanieczyszczenia, co plusuje w efektywności). Za pomocą płynu tołpa physio mikrobiom bez problemu usuniesz łatwo schodzące zanieczyszczenia tłuste, zawiesinowe (pyły, pigmenty kolorowe), pot, niewielką ilość sebum, przechodząc gładko do sekcji oczyszczanie prawidłowe. Pamiętaj, że płyny micelarne to środki do demakijażu, nie zastępują one pielęgnacji dalszej, należy również zawsze spłukiwać je ze skóry.

Płyn nie generuje podrażnień, traktuje naskórek neutralnie i daje duże pole manewru w etapach dalszych - współpraca jest szczególnie owocna z formułami emulsyjnymi w fazie drugiej. Ciężko jest mi jednoznacznie orzec, czy płyn zmyje każdy tusz wodoodporny, wszystko zależy od jego formuły i nieuchwytnego czynnika ludzkiego. Moim ulubionym maskarom The Balm oraz L’oreal miękną nogi przy każdym spotkaniu z tołpa physio mikrobiom, która z podobną mocą usuwa makijaż oparty na mineralnych pigmentach, są to jednak moje własne obserwacje i odczucia.

Przyznaję, że nie mam zbyt wielu wymagań wobec płynów micelarnych - jeśli usuwają skutecznie wstępne zabrudzenia, nie powodują łzawienia oczu oraz wpasowują się w pielęgnację bez listy wykroczeń, które nie pozwoliłyby na zrównoważenie działań - są godne polecenia. Tak też jest z tołpą. To dobry produkt, do którego będę na pewno wracać.

Wydajność standardowa, płyny micelarne z reguły ubywają szybko. 

INCI: Aqua, Poloxamer 184, Glycerin, Polysorbate 20, Disodium Cocoamphodiacetate, Peat Extract, Bifida Ferment Lysate, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Lactic Acid, Acetic Acid, Parfum, Methypropanediol, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate.
Cena / ml: 25 zł / 200 ml

Jeden z moich ulubionych kosmetyków z gamy physio mikrobiom - ultra delikatny, skuteczny i maksymalnie neutralny jak na środek spłukiwany, oparty na wodzie. Nie powoduje szczypania oczu - żel został przebadany oftalmologicznie i alergologicznie. Nowy produkt marki tołpa to partycypant wąskiej grupy żeli, które zamiast piany - delikatnie emulgują. To nie jest produkt, który daje efekt skrzypiącej, maksymalnie oczyszczonej skóry - i dobrze, niewiele jest środków tego typu w tak korzystnej cenie.

Żel spłukuje się ze skóry całkowicie, w gładki, kremowy, śliski sposób, niektóre osoby mogą przez powyższe walory niepotrzebnie wydłużać etap myjący i narażać skórę na dłuższy kontakt z wodą - warto to mieć na uwadze. Kosmetyk nie pieni się widocznie. Skóra po myciu jest wyczuwalnie odświeżona, wygładzona, ale nie napięta, korzystnie wpływa na cerę ze zrogowaceniami. Podczas kontaktu z wodą żel gęstnieje i częściowo zabezpiecza ją przed nadmierną utratą wody.

Stopień oczyszczenia jest niski (żel zmywa głównie zanieczyszczenia wodne, powierzchowne, rozpuszczone zanieczyszczenia frakcyjne tłuste), ale wystarczający dla skór, których nadrzędnym czynnikiem inicjującym problemy skórne jest odwodnienie. Specyfiką preparatów bazujących na wodzie i wymagających dodatkowego wydłużenia i zwiększenia kontaktu z wodą jest obniżanie napięcia powierzchniowego, które doprowadza do wzrostu przepuszczalności warstwy rogowej i wzmożonej przeznaskórkowej utraty wody, dlatego też żele nie powinny stanowić podstawy oczyszczania dla osób, które borykają się z potężnymi problemami w nawadnianiu naskórka, jednak powinny się w niej znaleźć, by efektywnie usuwać powierzchownie zakotwiczone zanieczyszczenia na wierzchniej warstwie rogowej (stosowane na przykład z wyczuciem, epizodycznie). Żel micelarny tołpa to także idealny, rutynowy produkt dla osób, które nie mają większych problemów z cerą i poszukują jak najbardziej neutralnego środka myjącego, który usunie delikatne, codzienne zanieczyszczenia.

Wydajność wysoka. 

INCI: Aqua, Glycerin, Polysorbate 20, Propylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Bifida Ferment Lysate, Peat Extract, Hydroxyethyl Urea, Sodium Hyaluronate, Disodium Cocoamphodiacetate, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Parfum, Lactic Acid, Acetic Acid, Methylpropanediol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Benzoic Acid.
Cena / ml: 20 zł / 150 ml

Peeling z perlitem (perlit jest substancją ekologiczną i całkowicie obojętną chemicznie) posiada zdefiniowane i początkowo łagodne, aczkolwiek z czasem coraz bardziej wyczuwalne i momentami drapiące drobiny oraz żelową, gęstniejącą oraz co ważne - łatwo spłukującą się formułę, która się nie pieni. Produkt można traktować jak żel mikrozłuszczający, oprócz siły fizycznej, siłą enzymatyczną łagodnego peelingu tołpa physio mikrobiom jest keratynaza - mikrokapsułkowy enzym, który rozluźnia i ułatwia oderwanie się obumarłej warstwy rogowej. Peeling jest najsilniejszym preparatem w całej ofercie physio mikrobiom.

Ze względu na zdefiniowane i widoczne działanie, kosmetyk na niektórych typach cery może znakomicie usuwać nawarstwiający się martwy naskórek, lecz warto mieć na uwadze, że każda skóra jest inna i kosmetyk może również być przyczyną niezadowolenia. Moja reaktywna cera nigdy nie przepadała za złuszczaniem fizycznym - nie lubi pocierania i zazwyczaj nie odwdzięcza się lepszą kondycją podczas stosowania kosmetyków i akcesoriów o potencjale ścierającym, dlatego też musiałam zrezygnować z regularnego użytkowania peelingu tołpa, chociaż na tle peelingów korundowych oraz naturalnych na bazie łupin i nasion - tołpa prezentuję tę łagodniejszą stronę mocy i mogę go polecić osobom, które uzyskują najtrwalszy i najlepszy efekt oczyszczenia właśnie podczas złuszczania mechanicznego, ale poszukują łagodniejszej alternatywy. Perlit nie jest niczym innym jak wyprażoną, zastygniętą, a następnie drobno zmieloną lawą wulkaniczną, peelingi wulkaniczne cechuje wysoka miałkość, stosunkowa łagodność oraz właściwości mineralizujące, które dokładnie usuwają nadmiar keratynocytów, obkurczają skutecznie pory oraz zapobiegają zakotwiczaniu się w nich treści zaskórniczych. Peeling nie spowodował gwałtownego pogorszenia się stanu mojej skóry, ale nie zdołałam włączyć go na stałe do swojej pielęgnacji.

Wydajność od średniej do niskiej. 

INCI: Aqua, Glycerin, Perlite, Carbomer, Peat Extract, Bifida Ferment Lysate,Lactic Acid, Acetic Acid, Algin, Tromethamine, r-Bacillus Licheniformis Keratinase, Sodium Chloride, Calcium Chloride, Sodium Polyacrylate, Sodum Hydroxide, Parfum, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Benzoic Acid.
Cena / ml: 25 zł / 60 ml

Mój drugi ulubieniec z serii probiotycznej to tonik-serum. Kosmetyk delikatnie się lepi, chwilę zajmuje mu wchłanianie w skórę - ten powolny i niepełny etap stopuje nadmierną ucieczkę wody i sprawia, że na niektórych typach skóry preparat tołpa może okazać się bezpiecznym zwieńczeniem pielęgnacji. Płyn gwarantuje przemijający efekt rozprężenia, nie wysycha zbyt szybko, nie napina nienaturalnie skóry oraz nie poszerza sztucznie pielęgnacji, jeśli zapotrzebowanie na składniki okluzyjnie jest niskie lub niemal zerowe. Polubią go osoby, które nie tolerują żadnej warstwy na skórze.

Podoba mi się szczególnie to, że kosmetyk dostarcza niewielkiej, aczkolwiek wyważonej dozy nawodnienia (na tyle dużo, by nie powodować ściągnięcia, ale i na tyle mało, by nie obciążać i nie prowokować skóry), na skórach tłustych i łojotokowych może pełnić funkcję sebo-normalizującą oraz ograniczać wyprysk. Nie jest to produkt, który pracuje na efekt lśniącej i momentami rozpulchnionej skóry - docenią to osoby, których cera jest po pewnych przejściach i nie posiada gładkiej, równomiernej struktury, a także apokaliptycznie reaguje na preparaty powlekające. Powyższe właściwości kosmetyku to także klucz do drzwi wielu modyfikacji - tonik-serum tołpa możesz wykorzystać na wiele sposobów - tonizować nim skórę, stosować jak serum, główną składową maski w płachcie DIY, rozpuszczalnik aktywny dla bogatszych formuł oraz formuł oczyszczających, na przykład w formie maski.

Podczas dłuższego użytkowania produkt daje efekt bardziej zbitej i jędrnej skóry, efekt jest widoczny szczególnie na miejscowo poszerzonych porach, które są zdecydowanie węższe po zaledwie 6 tygodniach regularnego stosowania. Nie powoduje wzmożonej potliwości oraz nadmiernego wyświecania się, chociaż przy głębszych deficytach wody preparat na pewno będzie powodował narastające w czasie ściągnięcie i zdecydowanie wymusi rozbudowanie pielęgnacji dalszej. Przy użyciu tonik-serum Tołpa wykonasz szybki, lecz efektywny masaż skóry.

Wydajność wysoka. 

INCI: Aqua, Hydroxyethyl Urea, Propylene Glycol, Peat Extract, Bifida Ferment Lysate, Disodium EDTA, Hydroxyethylcellulose, Sodium Citrate, Citric Acid, Lactic Acid, Acetic Acid, Polysorbate 20, Parfum, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Benzoic Acid.
Cena / ml: 28 zł/ 200 ml

KOMPLET DO PIELĘGNACJI MIKROBIOM - PODSUMOWANIE
Cieszę się, że marka tołpa podjęła temat dbałości o mikrobiom skórny i cieszę się jeszcze bardziej, że mogę Wam, moi Drodzy, polecać produkty, które są skuteczne, ale i nie obciążają nadmiernie budżetu. Mimo że nie wszystkie formuły sprawdziły się na mojej naprawdę trudnej w pielęgnacji skórze, podtrzymuję, że linia probiotyczna marki tołpa jest godna uwagi. Linię oczyszczającą physio mikrobiom znajdziecie na tolpa.pl

ARTYKUŁ POWSTAŁ PRZY WSPÓŁPRACY Z MARKĄ TOŁPA.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

07:00

LILY LOLO NATURALNY KREMOWY PODKŁAD W KOMPAKCIE [PEŁNA GAMA KOLORYSTYCZNA]

LILY LOLO NATURALNY KREMOWY PODKŁAD W KOMPAKCIE [PEŁNA GAMA KOLORYSTYCZNA]
Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik

Wieść o nowym, naturalnym podkładzie w kompakcie rozradowała moje serce. Właściwości pielęgnujące, subtelne skrycie niedoskonałości, naturalny skład, dobra trwałość i przyjazność problematycznym typom cery brzmi co najmniej zachęcająco. Postanowiłam sprawdzić zatem jak naturalny podkład w kompakcie marki Lily Lolo sprawuje się w praktyce.

NATURALNY KREMOWY PODKŁAD - CZY TO ABY NA PEWNO DZIAŁA?
Podkład znajduje się w szczelnym i poręcznym kompakcie. Ergonomiczna oprawa współpracuje znakomicie ze zwartą, kremową konsystencją produktu oraz co ważne - pozwala na jej całkowite zużycie, co nie ukrywam, zazwyczaj generuje mnóstwo zupełnie niepotrzebnych problemów gdy kosmetyki kolorowe umieszczone zostają w mniej bądź też bardziej skomplikowanych konstrukcjach zamkniętych. Przyznać muszę również, że obawiałam się braku hermetyczności, która może wpływać negatywnie na zdatność użytkową, szczególnie w skrajnych temperaturach - co postanowiłam osobiście sprawdzić. Podkład w wielu warunkach, chociaż jestem świadoma jak nieprofesjonalne i chałupnicze były to metody (ogrzewanie suszarką / zamrożenie / kontakt z wodą) nie zdradzał oznak zepsucia czy chęci ewakuacji, jedyną zmianą była bardziej twarda i błyszcząca struktura lub też jej nieznaczne rozluźnienie w kierunku konsystencji masła, co jest zupełnie naturalne dla produktu, który bazuje głównie na tłuszczach. 
Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik kryjąc
Efekt przed i po aplikacji podkładu Lily Lolo w kompakcie. Bez pudrów i utrwalaczy. 
Konsystencja zwarta, lecz topniejąca pod palcami. Gładka, wręcz piankowata. Nie posiada drobin. Doskonale przylegająca. Jest to bezapelacyjnie najprostszy w obsłudze podkład kremowy naturalny jaki  dane było mi poznać - aplikacja kremu zajmuje dosłownie kilka sekund - konsystencja nie smuży, nie roluje się, błyskawicznie wtapia się, dając nieco suche wykończenie. Co bywa dość zaskakujące, produkt jest suchy w dotyku, nie jest absolutnie w żaden, nieprzyjemny sposób tłusty, a efekt jaki zapewnia tuż po nałożeniu, jest efektem matowym, gdzie wraz z upływem czasu, nabiera bardziej satynowej świeżości. Niezależnie od techniki aplikacyjnej i ilości nałożonego produktu, podkład nie warzył się, ścierał się natomiast równomiernie bez pozostawia nagich, wstydliwych prześwitów. Efekt finalny, jak i trwałość produktu bywa niezwykle zależna od powziętej metody oraz zastosowanej techniki utrwalającej, która w przypadku podkładu Lily Lolo jest moim zdaniem niezbędna i w każdych, przetestowanych warunkach, podkład sprawdzał się znacznie lepiej stosowany z drobno zmielonym, gładkim, matującym pudrem. Produkt zapewnia dość specyficzny, trudny do opisania, nieco zawiesinowy efekt (podobny do podkładów w kropelkach), który jest wyczuwalny nawet po kilku godzinach (mimo że scala się z cerą, w dotyku jest pudrowy, suchy). Kosmetyk osiada na skórze bardzo powierzchownie, co z jednej strony rzutuje bezpośrednio na niskie właściwości komedogenne oraz wysoki komfort noszenia, ale i sporą skłonność do nadmiernego podkreślania suchych niedoskonałości oraz włosków. Kosmetyk nie wygładza optycznie skóry, a może podkreślić to, co chcielibyśmy raczej ukryć, chociaż nie ma tendencji do osiadania w załamaniach, nawet przy bogatej mimice. Osiągalny stopień krycia od słabego do średniego przy jednej warstwie. Podkład idealny do zdjęć - uwielbia ostre światło. Dobra odporność na sebum, średnia na pot. Myślę, że podkład w formie kremowej Lily Lolo to dobra opcja na chłodniejszy czas. 
Aplikacja gąbeczką Real Techniques na mokro. Bez pudru. 
Tak jak już napisałam, kremowy podkład Lily Lolo ze względu na swoją specyficzną strukturę, jest produktem o wielu twarzach w zależności od obranej techniki aplikacyjnej. Potrafi wyglądać obłędnie, jak i co najmniej przeciętnie. Aplikacja produktu palcami należy do zdecydowanie najszybszych, ale i według mnie - najmniej satysfakcjonujących. Podkład jest wyczuwalnie zwarty, i mimo że z jednej strony, ogrzanie tej całej, gęstej struktury przyspiesza istotnie proces aplikacji, o tyle podkład schnie nieadekwatnie szybko oraz nabiera pewnej, nieprzyjemnej sposobności osiadania w porach i suchych miejscach, dając efekt przyprószenia skóry za jasnym pudrem. Myślę, że jest to bardzo dobra technika dla osób, które po pierwsze: szczędzą czasu na makijaż, a po drugie: nie mają większych problemów z cerą, a szczególnie z jej nawilżeniem i rozszerzonymi porami. Aplikacja palcami uniemożliwia budowanie krycia i jest oporna na waloryzację efektu - niezależnie od ilości nałożonego produktu, krycie jest osiągalne do pewnego momentu. Zaskakująca okazała się natomiast aplikacja podkładu pędzlem o gęstym, zwartym włosiu - podkład wypełnia struktury skóry, nabywa lepszy stopień krycia, a także ma najbardziej matowe wykończenie i wcale nie zauważyłam, by smużył bardziej niż aplikowany palcami. Jego trwałość przewyższa również trwałość podkładu wklepanego opuszką. Minusem jest natomiast to, że podkład zapewnia określony stopień kryjący i nadmierna aplikacja produktu w żaden sposób nie skrywa większych niedoskonałości, a daje jedynie przeładowany efekt zmęczonej skóry - kosmetyk staje się widoczny i dość toporny w noszeniu. Nie ukrywam, że najbardziej korzystną aplikacją dla mojej skóry, okazała się aplikacja za pomocą wilgotnej gąbeczki o umiarkowanej twardości. Podkład osiada wówczas równomiernie na skórze, a sam dodatek wilgoci zdejmuje pewną, organiczną pudrowość produktu, co gwarantuje wydłużoną trwałość oraz zapewnia o wiele bardziej naturalne wykończenie bez efektu maski. Minusem tej metody jest fakt, że produkt oksyduje o co najmniej pół tonu i wymaga nieco szybszej aplikacji, co jest zupełnie naturalne, ponieważ jest to podkład typowo tłuszczowy. 

Kosmetyki niekompatybilne w postaci bazy, to w większości produkty bazujące na tym samym fundamencie, czyli na tłuszczach, ponieważ wpłyną one negatywnie na finalną przyczepność produktu - kosmetyk w gruncie rzeczy schnący i wodoodporny może się warzyć, spływać, migrować i wykazywać nędzną trwałość, pojawią się również duże trudności w jego równomiernej, gładkiej aplikacji (oleje, tłuste kremy, śliskie bazy silikonowe). Najlepiej w roli przygotowawczej sprawdzą się produkty schnące lub oparte głównie na wodzie i substancjach wiążących wodę - lepkość tych produktów znakomicie chwyta mineralne pigmenty, tworząc zgraną i niezwykle trwałą całość. 

Wracając ponownie do technik utrwalających, podkład reaguje negatywnie na utrwalające metody mokre (nadmiernie zagnieżdża się w porach, częściowo oksyduje) oraz pudry rozświetlające (Hourglass Ambient Lighting / Immediate Beauty Pixie Cosmetics / puder szafirowy / Dior Nude Air Setting Powder). Z podkładem w kompakcie Lily Lolo najlepiej współpracował jeden z moich ulubionych pudrów Shiseido Translucent Powder, gładki i miękki puder Flawless Silk marki Lily Lolo oraz puder perłowy. Nie do końca podobał mi się efekt utrwalający ostygnięty za pomocą pudrów o większych cząsteczkach - puder ryżowy, bambusowy, talk sprawiały wrażenie ciężkiej, suchej, wymęczonej skóry i nasilały wybłyszczanie się podkładu. 

Podkład współpracuje wzorcowo z produktami sypkimi i prasowanymi, doskonale je utrzymując, chociaż zdarzało się, że podkład zjadał rozświetlające wykończenie kosmetyków kolorowych. 

LILY LOLO KREMOWY PODKŁAD W KOMPAKCIE W AKCJI. 
Z pewnością jesteś ciekaw jakie są moje wrażenia z noszenia podkładu. Po pierwsze największym atutem jest to, że mimo kremowej formuły, jest to kosmetyk stosunkowo mało szkodliwy - nie przyczepia się mocno do skóry, stąd nie stwarza ogromnego ryzyka pogorszenia stanu cery oraz nie wymaga pełnego, dwuetapowego, nie oszukujmy, gruntownego i często traumatycznego w skutkach mycia, można go usunąć produktami zawierającymi mniejszą ilość fazy tłuszczowej. Plus za wysoki komfort noszenia. Podkład po kilku godzinach daje ładne, świetliste wykończenie i na mojej skórze zachowuje się identycznie jak podkłady mineralne (efekt scalenia), z tym że naturalnie mniej wysusza skórę i wszystko wskazuje na to, że będzie to najczęściej użytkowany przeze mnie podkład w sezonie jesienno-zimowym. Nie zauważyłam, by podkład pielęgnował moją cerę - z pewnością w pewnym sensie stanowi fizyczną ochronę przed czynnikami zewnętrznymi, co wpływa już korzystnie na funkcjonowanie tak odwodnionej skóry jaką posiadam, ale moja cera, tak czy inaczej, wymagała rozbudowania pielęgnacji, ponieważ podkład jest typowo schnący i suchy w dotyku. 

Na mojej skórze trwałość co najmniej 10 godzinna. 

GRUPA DOCELOWA. 
Kosmetyk idealny dla tych, którzy z jednej strony nie są w stanie użytkować podkładów mineralnych ze względu na ich suchość i generowane odwodnienie, a jednocześnie stosowanie tradycyjnych produktów kremowych wiąże się z natychmiastowym zanieczyszczaniem się cery. Lily Lolo to jeden z najlżejszych i najlepiej noszących się podkładów kremowych, ma sporo wspólnych mianowników z podkładem (swoją drogą świetnym) Too Faced Peach Perfect. Odradzałabym stosowanie naturalnego kremowego podkładu w kompakcie jedynie osobom, które przejawiają skrajne skłonności, to znaczy gdy na skórze obecny jest duży łojotok, organiczna tłustość cery bądź też istnieją potężne problemy z odwonieniem skóry i utrzymaniem jej wilgoci. Dla cer umiarkowanie odwadniających się i rozregulowanych, kosmetyk brytyjskiej marki może okazać się strzałem w dziesiątkę. 

Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie lily lolo cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów podkład dla cery trądzikowej


GAMA KOLORYSTYCZNA.

Naturalny podkład w kompakcie dostępny jest w aż 10 kolorach, które można dowolnie, wzajemnie ze sobą mieszać. Kolorystyka zrównoważona, większość kolorów wtapia się w koloryt cery, więc najbardziej kluczowe jest trafienie w swój poziom jasności, a niekoniecznie w tonację kolorystyczną. Używam połączenia dwóch kolorów - bladego Cotton oraz żółtego Linen. Podkłady możesz wykorzystać w formie korektora (szczególnie pod oczy), różu, brązera, a nawet pomadki do ust.

cotton Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Cotton. Blady, bardzo jasny beż, wpadający w chłodne, lecz nie różowe tony. Sypki odpowiednik podkładu Lily Lolo: China Doll i Blondie.
linen Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Linen. Jasny, żółty, ciepły kolor. Sypki odpowiednik podkładu Lily Lolo: Warm Peach, Popcorn, Butterscotch.
silk Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Silk. Średni, miodowy beż. Sypki odpowiednik podkładu Lily Lolo: Barely Buff.
satin Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Cashmere. Neutralny, przygaszony, jasno-średni beż. Sypki odpowiednik podkładu Lily Lolo: Candy Cane.
satin Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Satin. Chłodny, średni beż. Sypki odpowiednik podkładu Lily Lolo In The Buff.
suede Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Suede. Ciemny, przygaszony beż w ciepłych tonach. Sypki odpowiednik w podkładach Lily Lolo: Dusky, Cool Caramel.
calico Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Calico. Neutralny, średni beż, bez dominujących tonów. Sypki odpowiednik w podkładach mineralnych Lily Lolo: Posicle.
lace Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Lace. Piaskowy, średni beż, idealnie podkreśla opaleniznę i ciepły, lecz przygaszony kolor skóry. Sypki odpowiednik podkładu mineralnego Lily Lolo: Warm Honey, Cookie.
bamboo Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Bamboo. Ciepły, karmelowy brąz. Sypki odpowiednik podkładu Lily Lolo: Coffee Bean, Saffron, Cinnamon.
velvet Naturalny kremowy podkład w kompakcie lily lolo podkład w kremie cream natural foundation swatches kolory podkładów naturalnych naturalny podkład bez silikonów podkład nie zatyka porów trądzik
Velvet. Ciemny, czekolady brąz. Sypki odpowiednik podkładu mineralnego: Hot Chocolate.

Spełnione warunki produktu wegańskiego oraz cruelty-free. Produkt naturalny. Podkład bazuje na naturalnych olejach i emolientach, pigmentach mineralnych, woskach oraz witaminie E. 

Dostępność: sklepy internetowe, w tym sklep oficjalnego dystrybutora kosmetyków mineralnych Lily Lolo [link]. 

INCI: CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) CERA, KAOLIN, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, MICA, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, BORON NITRIDE, ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL, TOCOPHEROL,[+/- CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES)]
Gramatura/ cena: 7g / 90.90 zł

ARTYKUŁ POWSTAŁ PRZY UDZIALE POLSKIEGO, OFICJALNEGO DYSTRYBUTORA KOSMETYKÓW MINERALNYCH LILY LOLO. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

07:00

TANIA, DOMOWA I EKOLOGICZNA PŁACHTA Z PAPIERU RYŻOWEGO

TANIA, DOMOWA  I EKOLOGICZNA PŁACHTA Z PAPIERU RYŻOWEGO
tania maska w płachcie jak zrobić maske w płachcie nawilżająca maseczka dla skóry wysuszonej i szorskiej jaka maska dla skóry odwodnionej mocno nawilżająca maska maseczka diy koreańskie maseczki

Maski w płachcie mogą stanowić udany, lecz i kosztowny element pielęgnacji. Toczący się w mojej głowie konflikt narastał tym bardziej, gdy kiełkować zaczęła zasadna presja codziennych działań ergonomicznych i sprzyjających środowisku naturalnemu. Po mniej, bądź też bardziej udanych rozlicznych próbach eksperymentalnych, to właśnie papier ryżowy okazał się najbardziej racjonalnym i rzeczywiście działającym rozwiązaniem w tej materii. 

PAPIER RYŻOWY - JAK TO OGARNĄĆ?
Papier ryżowy bazuje na mące ryżowej, wodzie i ewentualnie składnikach silnie wiążących wodę - koloidach lub składnikach żelujących, zapewniających zwartą, jednolitą konsystencję produktu spożywczego. Sam papier w środowisku suchym posiada kruchą strukturę, lecz podczas kontaktu z wodą zyskuje plastyczność, jędrność i mięsistość. Cechy te stanowią zatem idealną bazę dla domowych masek nawadniających w postaci płachty. Na korzyść papieru ryżowego przemawia jego naturalna prostota, specyficzna powierzchnia oraz gramatura, a także - bezpieczeństwo stosowania.

Ryż jest szczególnie bogatym źródłem witamin z grupy B oraz miedzi, które wpływają pozytywnie na funkcjonalność cementu miedzykomórkowego, powierzchowne objawy dehydratacji naskórka (naruszona warstwa rogowa i bariera hydro-lipidowa) oraz aktywność gruczołów łojowych. Jest hipoalergiczny, a oczyszczone formy przemiału należą do najdelikatniejszych i najbardziej bezpiecznych pokarmów. Regularnie stosowane okłady ryżowe mogą zatem pozytywnie wpłynąć na ogólne uspokojenie skóry i nadmiernej ruchomości naczyń krwionośnych, ograniczyć nadmierną pracę gruczołów łojowych oraz poprawiać śródnaskórkowe TEWL. Są więc korzystne w stosowaniu dla niemal każdego rodzaju i typu skóry. Stosowanie okładów ryżowych może szczególnie przysłużyć się cerom wrażliwym, nadpobudliwym, delikatnym, problematycznym i dojrzałym. 

Papier ryżowy, przynajmniej na początku, może okazać się surowcem niełatwym w obsłudze. Przyznaję, że etapem sprawiającym najwięcej trudności było opracowanie techniki jego obróbki, a następnie równie efektywnej aplikacji na twarz. By uniknąć karkołomnych prób okiełznania wątłego papieru i przy okazji żonglowania miernikiem samopoczucia, polecam zachować cierpliwość i stosować tę upierdliwą etapowość działania. Po pierwsze, korzystnym rozwiązaniem jest wybór papieru w formie koła, po drugie - rozłożenie go na śliskim, nieprzyczepnym, płaskim podłożu, które ograniczy ryzyko porwania papieru na strzępy. Na tak przygotowanym stanowisku pracy, papier zwilżamy poprzez oblewanie lub spryskiwanie wodą (na przykład termalną), by zmniejszyć kruchość papieru i móc w nim wyrzeźbić otwór na oczy, nos oraz usta bez ryzyka uszkodzenia łamliwej struktury papieru ryżowego. Na etapie posiadania stelażu, papier ułożony wciąż na śliskim podłożu należy obficie namoczyć w wybranej esencji, naparze, toniku lub innym roztworze posiadającym jakieś konkretne właściwości lecznicze, które mają sprzyjać skórze i wygaszeniu obecnych na niej problemów. Gdy papier stanie się śliski, gładki i błyszczący, należy ostrożnie i bez zbędnych ceregieli zaaplikować go na twarz. Zazwyczaj czynię to metodą centralnego zderzenia, jakkolwiek przerażająco to brzmi - działa. 

Okład z ryżu wzorcowo przylega do skóry, lecz wymaga zastosowania składników, które będą zapobiegały jego nadmiernemu zasuszaniu się. Sprawdza się tutaj niewielka ilość emolientów tłustych, gliceryna lub gęsty napar śluzotwórczy [o ziołach śluzotwórczych pisałam więcej tutaj>]. Brzmi to dość enigmatycznie, ale generalnie chodzi o to, by stosowany przez Was roztwór nie był całkowicie schnący i posiadał łagodne właściwości hydrofilowe lub hydrofobowe. Może być to esencja, napar z roślin śluzotwórczych, tonik żelowy lub mieszanina toniku i kremu, czegoś, co całkowicie nie schnie, ale ma konsystencję bardziej płynną niż kremową lub stałą. To dobry sposób na zużycie produktów, które nie sprawdzają się w stosowaniu w standardowej formie. Jeśli nie lubicie eksperymentować, albo po prostu nie macie niczego, co zalega Wam na półce, w tej roli fantastycznie sprawdzają się biofermenty oraz toniki o konsystencji galaretki lub żelu, polecam szczególnie tonery koreańskiej marki Whamisa, esencję rumiankową marki Belif, toniki żelowe z kwasami z grupy PHA [przykład] oraz biofermenty, na przykład z aceroli i bambusa [przykład]. Zdarza się, że okład ryżowy nasączam pozostałością płynu z gotowych masek w płachcie, którego z reguły jest nieporównywalnie dużo, a moja oszczędna natura nie pozwala mi na tego typu rozrzutność. Miłym zaskoczeniem jest fakt, że często ten sposób stosowania resztek roztworu przewyższa swoim działaniem standardowy okład :)

Płachtę należy zdjąć po około 10-15 minutach. Papier ryżowy jest surowcem całkowicie biodegradowalnym - powinien on trafić do miejscowego kompostownika lub worka z odpadami organicznymi mokrymi. 

EFEKTY STOSOWANIA
Bądźmy ze sobą szczerzy, zależą one głównie od płynu, którym zostanie nasączona płachta, ale muszę otwarcie przyznać, że okład ryżowy skutecznie niwelował lepkość stosowanych okładów oraz zapewniał przyjemny efekt zmiękczenia i chłodzenia, przewyższając nierzadko swoim działaniem standardowe płachty bawełniane, celulozowe, a nawet jedwabne. Schnięcie płachty i jej delikatne odrywanie wpływało pozytywnie na walory oczyszczające zastosowanej maski. Skóra podczas regularnego stosowania płacht ryżowych stała się zdecydowanie bardziej spójna, jędrna, nawilżona i bardziej uspokojona. To diaboliczny pomysł na zużycie niepotrzebnych i niesprawdzających się kosmetyków oraz racjonalne cięcia budżetowe. Polecam spróbować.


ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

15:00

NASTĘPCA SURGRAS LIPIKAR | SVR TOPIALYSE BAUME LAVANT ODŻYWCZY BALSAM DO MYCIA SKÓRY SUCHEJ I ATOPOWEJ

NASTĘPCA SURGRAS LIPIKAR | SVR TOPIALYSE BAUME LAVANT ODŻYWCZY BALSAM DO MYCIA SKÓRY SUCHEJ I ATOPOWEJ
svr topialyse baume lavant kojącybalsam do mycia skóry bardzo wrażliwej suchej swędzącej i atopowej żel do twarzy który nie wysusza

Wiadomość o wycofaniu nieodżałowanego Lipikar Surgras La Roche-Posay zasiała pustkę w sercach wielu zwolenników szybkiego, skutecznego i prostego oczyszczania. Dziełem zupełnego przypadku, przy pomocy jednej z moich Czytelniczek, odkryłam godnego następcę, który moim zdaniem, zasłużył sobie nawet bardziej na objęcie jak dotąd pustego tronu.

WŁAŚCIWOŚCI. 
Konsystencja gęsta, zabielona, ciągnąca się, zwarta i lepka. Nie wysycha całkowicie - pozostawia przezroczysty, wciąż klejący się woal, który następnie podczas pocierania tworzy smugi, finalnie pokrywając naskórek ochronną, lecz wciąż hołdującą lepkością kołderką. Ciężar produktu jest wyczuwalny szczególnie podczas aplikacji na suchą skórę, stawia bowiem duży opór, który wymusza stosowanie bardziej zamaszystych ruchów, ale i dzięki silnym właściwościom przywierającym zawdzięcza zaskakującą siłę jaką dysponuje - znakomicie przylega do zanieczyszczeń każdego typu, a następnie - z równie zaskakującą mocą - emulguje, usuwając się w delikatny, emulsyjny sposób, z powierzchni naskórka. Nie jest zaskoczeniem, że kosmetyk cechuje zdumiewająca wydajność - jedna, niepełna pompka preparatu jest w stanie usunąć zanieczyszczenia z twarzy, uszu, szyi, dekoltu, a nawet i ramion. To, co podoba mi się w Baume Lavant najbardziej, to uczucie oczyszczonej, ale nie zmaltretowanej skóry. Preparat myjący utożsamia się z umiarkowaną, zrównoważoną delikatnością, która nie gra bezczelnie na odwodnieniu, a zapewnia przyjemne uczucie świeżości. Konsystencja pozwala również modyfikować skutecznie siłę, będąc podatną na wszelakiego rodzaju zewnętrzne modyfikacje. Podobnie jak poprzedni król, Baume Lavant sprawdza się do oczyszczania całego ciała oraz włosów, pełniąc rolę produktu idealnego na wyjazdy. 

Podobnie jak sławetny i nieodżałowany Surgras, dermokosmetyk cechuje zrównoważona porcja fazy tłuszczowej w postaci zmodyfikowanych i łatwo zmywalnych emolientów (okluzji) w stosunku do frakcji wodnej z mieszaniną emulgacyjno-detergentową. Baume Lavant ma postać gęstego, skoncentrowanego kremu, który łączy w sobie ogromny potencjał myjący, lecz również i właściwości ochronne - zawarte w nim tłuszcze nie tylko buforują działanie detergentów, łączą się z zanieczyszczeniami tłustymi, których efektywne spłukanie gwarantuje zarówno emulgacja, jak i częściowe wspomożenie łagodnymi detergentami. Baume Lavant przeważnie emulguje, ale dostrzegalne jest subtelne spienianie się produktu, dające efekt przyjemnej, puchatej pierzynki, gwarantującej całkowite, i jakże rozkoszne, usunięcie bazy kremowej. Preparat nie pozostawia na skórze lepkiego, tłustego, dziwacznego filmu i poślizgu. 

svr topialyse baume lavant kojącybalsam do mycia skóry bardzo wrażliwej suchej swędzącej i atopowej żel do twarzy który nie wysusza (2)

Siła Baume Lavant upora się bez najmniejszego trudu z zabrudzeniami o średniej, adekwatnej do kremu myjącego, ciężkości - kremowymi, lecz nie przylegającymi ściśle do naskórka i nie wypełniającymi jego mikrostruktur (mokry efekt, aplikowane w niewielkiej, umiarkowanej ilości). W przypadku produktów całkowicie schnących, aplikowanych w określonej ilości - kosmetyk może okazać się niewystarczający, choć jego siłę można łatwo zmodyfikować dodatkiem czystej fazy tłuszczowej, którą jest w stanie udźwignąć do dodatkowych 30-35% lub wstępnym myciem, usuwającym powierzchowne zabrudzenia (na przykład płyny micelarne). Dermokosmetyk rozcieńczany wstępnie wodą lub aplikowany na wilgotną skórę natychmiast emulguje, tworząc łagodną emulsję myjącą - idealną do oczyszczania zanieczyszczeń lekkich i głównie wodnych.

Zapach neutralny, świeży, niemal niewyczuwalny. 

SŁUSZNY ZAMIENNIK DLA SURGRAS LIPIKAR LA ROCHE-POSAY. 

Nazwa artykułu jest wystarczająco sugestywna: wycofany dermokosmetyk La Roche-Posay i nadal dostępny Baume Lavant mają ze sobą sporo punktów stycznych, lecz moim skromnym zdaniem w tym szaleńczym wyścigu może być tylko jeden zwycięzca i jest nim zdecydowanie SVR. Na korzyść SVR przemawia gęstsza konsystencja, łagodniejsza i jednocześnie efektywniejsza baza domywająca. Tak jak przy Surgrasie chwilowy zachwyt ustąpił miejsca rozczarowaniu, generując potężne deprywacje nawodnienia, tak SVR okazał się delikatniejszy, choć równie skuteczny w oczyszczaniu - co więcej, znacznie lepiej usuwał zanieczyszczenia głębokie, z którymi Lipikar sobie zupełnie nie radził i oczyszczał naskórek typowo powierzchownie. 

SVR TOPIALYSE BAUME LAVANT - KTO BĘDZIE Z NIEGO ZADOWOLONY?
Mycie jednoetapowe jest myciem specyficznym - sprawdzi się u osób, których zanieczyszczenia codzienne są średnie i stosowanie metod klasycznego oczyszczania dwuetapowego, akcesoriów lub delikatnych środków myjących, doprowadza skórę do opłakanego stanu, napędzając jednocześnie problem istniejącego odwodnienia. Baume Lavant to schron dla osób, które po pierwsze opowiadają się za uproszczoną pielęgnacją i ten typ działań faktycznie sprawdza się w praktyce najlepiej oraz po drugie, w sytuacjach, gdy cera odwadnia się za mocno podczas gruntownych metod oczyszczających, lecz jednocześnie wymaga mocniejszego mycia, ponieważ ultra delikatne, jak i nadmiernie ściągające formuły powodują czopowanie ujść gruczołów łojowych (łojotok aktywny i łojotok napędzany, inaczej wywołany). Grupą docelową są zdecydowanie skóry tłuste i łojotokowe odwadniające się, cery rogowaciejące trądzikowe oraz cery dojrzałe w kierunku skór normalnych, zrównoważonych lub przejawiających tendencję do przetłuszczania się. Kosmetyk spłukuje się niemal całkowicie (na poziomie 80%), na skórach typowo suchych i skrajnie odwodnionych może okazać się za agresywny poprzez nadmierne domywanie się.

Dostępność opakowania z funkcyjną i sprawną pompką oraz mniejszej tubie bez mechanizmu dozującego.

INCI: AQUA (PURIFIED WATER), GLYCERIN, SODIUM C14-16 OLEFIN SULFONATE, COCO-BETAINE, COCO-GLUCOSIDE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, NIACINAMIDE, ALPHA-GLUCAN OLIGOSACCHARIDE, SACCHARIDE ISOMERATE, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL ACETATE, 12-HEXANEDIOL,  CAPRYLYL GLYCOL, CITRIC ACID, COCOS NUCIFERA  (COCONUT) OIL,  GLYCERYL OLEATE, GOSSYPIUM HERBACEUM (COTTON) SEED OIL, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, PENTYLENE GLYCOL, SODIUM CITRATE, SODIUM HYDROXIDE, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER

200 ml / 40-50 zł
400 ml / 44-70 zł

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

12:00

SKUTECZNE SERUM NAWILŻAJĄCE ORPHICA PURE ADVANCED EYE RENEWAL SERUM

SKUTECZNE SERUM NAWILŻAJĄCE ORPHICA PURE ADVANCED EYE RENEWAL SERUM
PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia

Przyznaję uczciwie, moja skóra z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, a nawet z godziny na godzinę staje się coraz bardziej wymagająca. Zauważam to szczególnie w trudnościach związanych z dostarczeniem prawidłowego nawilżenia, gdy sprawdzone niegdyś produkty okazują się nieefektywne, bądź też wręcz drażniące i szkodliwe. 

Niemałym, tegorocznym zaskoczeniem jest dla mnie marka Orphica, nie sądziłam bowiem, że dziełem szczęśliwego zbiegu okoliczności, uda mi się zapoznać z kosmetykami, które moja skóra autentycznie polubi. Cieszę się ogromnie, że serum PURE zaskoczyło mnie równie pozytywnie, jak znakomita maska w płachcie Timeless [więcej tutaj], która rzeczywiście działa, sprzyjając tym samym uproszczeniom w pielęgnacji. Cenię tego typu produkty i jestem skłonna zapłacić za nie więcej niż zwykle. 

SERUM PURE. WŁAŚCIWOŚCI. 

Serum posiada konsystencję zagęszczonego, transparentnego żelu. Żelowa struktura jest idealnie wyważona i już w tym miejscu pragnę zawetować o dłuższą pauzę. Nie jest to bowiem klasyczny żel - formuła jest niezwykle aksamitna, jednolita, gładka, pozbawiona nieprzyjemnej lepkości, lecz jednocześnie jest niesamowicie spójna oraz niecałkowicie schnąca. Produkt mimo rozpieszczającej lekkości, nie pozostawia skóry tępej, szorstkiej, wysuszonej, co pozwala na bezpieczne i nieco frywolne w swej prostocie zakończenie etapu pielęgnacyjnego właśnie na serum PURE. Tuż po aplikacji, pod względem organoleptycznym, daje efekt nawodnionej skóry po prawidłowo dobranym preparacie kremowym, aniżeli lekkim, wodnistym, żelowym serum. Trafia do mnie zestawienie maksymalnej lekkości z odpowiednim, komfortowym i przyjaznym dociążeniem, pod tym względem serum przypomina mi doskonałe, lecz horrendalnie drogie serum Bio-Energy Lift Naturophatica oraz stanowi potężną konkurencję dla niedostępnych w Polsce i uwielbianych przeze mnie serum marki Eminence [więcej tutaj i tutaj]. 

PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia naturalne składniki żel

Pozory mylą. Serum może zwieść początkową, zbyt lekką, przeciętną konsystencją - otóż jest to w praktyce produkt emulsyjny i szatańsko dobrze zrównoważony, przez co stosowanie produktu zakrawa wręcz o grzeszną, egoistyczną przyjemność.

Konsystencja produktu posiada przyjemny, organiczny poślizg, ułatwia to sprawną i adekwatną pod względem ilości, aplikację serum. PURE szczególnie pozytywnie reaguje na ruchy oklepujące i znakomicie sprawdza się do szybkiego, mało inwazyjnego i codziennego masażu.

Nieschnąca warstwa może zniechęcać część skupionej rzeszy do bliższej relacji. Niesłusznie. Nie jest to bowiem film niekomfortowy, śliski, lepki, dziwaczny. Jest tutaj ten typ powlekania, który moja potwornie chwiejna skóra lubi i prawdopodobnie równie korzystnie będzie on oddziaływał na bardziej bądź też mniej problematycznych typach skórnych - to okluzja pracująca cały czas z cerą, pozbawiona silnych właściwości powlekających. Nie poddusza zatem już i tak biednej, zmienionej zapalnie skóry, nie sprzyja jej rozpulchnianiu i nadmiernemu zanieczyszczaniu, ale nie jest zbyt schnąca, by generować zupełnie niepotrzebne odwodnienie, podrażnienia, rogowacenie oraz potrzebę uzależnienia się od stosowania kolejnych produktów pielęgnacyjnych.

EFEKTY STOSOWANIA. 

No cóż, jeśli przebrnąłeś przez moje wyegzaltowane, dłużące się elukubracje, nie zaskoczę Cię stwierdzeniem, że serum PURE marki Orphica przyniosło na mojej skórze fantastyczne efekty, choć docelowo powinno być stosowane pod oczy :) Być może dla kogoś ładniejszy koloryt skóry, wyczuwalne nawodnienie i gładkość to stanowczo zbyt mało, ale przy tak skomplikowanym typie cery jaki nieszczęśnie posiadam, musisz mi wierzyć na słowo, jest to nie lada osiągnięcie i poświadcza jedynie o rzeczywistej, wysokiej jakości i sile formuły.

Prawidłowe nawodnienie naskórka w moim, konkretnym przypadku jest kluczem do zadbanej i niezmienionej trądzikowo skóry, lecz nie każdy rodzaj nawilżenia, a szczególnie okluzji lubię. Nader często, gotowe produkty balansują między wstrętną okluzyjnością, a wysychającą i drażniącą lekkością, pozostawiając bolesną i tragiczną w skutkach suchość. Jeśli napotykasz na swej drodze podobne problemy pielęgnacyjne, wiesz doskonale jak trudne jest dopasowanie preparatu, który rzeczywiście przynosi nawilżającą ulgę, lecz jednocześnie nie okazuje się szkodliwy.

Skóra po zastosowaniu serum PURE jest zmiękczona - miękka, sprężysta, gładka, przypomina mi moją śliczną cerę w wieku licealnym, gdy problem trądziku stanowił dla mnie taką zagwozdkę jak twórczość Van Gogh'a w czasie jego żywota, a skóra nie dźwigała brzemienia w postaci katastrofalnych, głównie pod względem nawilżenia (choć nie tylko), terapii dermatologicznych.

Główne i utrzymujące się efekty, które zauważyłam zaledwie po kilku dniach stosowania serum, to: zauważalna poprawa kolorytu (redukcja odbarwionych, objętych nadmierną keratynizacją obszarów skóry, efekt wypoczętej skóry), znaczące uspokojenie naskórka oraz stopniowe ograniczenie nadmiernego rogowacenia. W rezultacie naskórek stał się gładszy, mniej zmieniony zapalnie oraz wizualnie ładniejszy. Przy dłuższym stosowaniu serum (około 30 dni) odnotowałam bardzo dużą różnicę pod kątem reaktywności skóry - naturalnymi implikacjami było szybsze wchłanianie się przebarwień pozapalnych (nieutrwalonych, naczyniowych) oraz zmniejszona pobudliwość naczyniowa, efekty mogłam odnotować szczególnie podczas przeprowadzania inwazyjnych zabiegów, takich jak oczyszczanie, czy złuszczanie naskórka, gdy skóra jest najintensywniej narażona na dehydratację oraz wynikające z tego tytułu implikacje.

Serum PURE jest skierowane głównie do pielęgnacji okolic oczu. Nie mam zastrzeżeń, zarówno pod względem konsystencji, jak i działania, choć nie jestem najlepszym źródłem informacji, zatem użytkując produkt skupiłam się na partiach sprawiających o wiele więcej problemów. Serum jest delikatne dla tej okolicy, nie powoduje swędzenia, pieczenia i łzawienia, choć jest to, niestety, kwestia niezwykle indywidualna i domyślam się, że w gronie pochlebców, z pewnością znajdzie się choć jedna osoba, która zaobserwuje u siebie objawy niepożądane. Tak czy inaczej, atutem jest fakt, iż serum zostało dokładnie przebadane zarówno pod kątem dermatologicznym, jak i oftalmologicznym. Nie odbiegając od tematu przewodniego, kosmetyk niwelował zmęczone spojrzenie, ładnie rozświetlał tę okolicę i rzeczywiście działał w kierunku małych, ale jednak obecnych, zasinień. Serum zaleciłabym przy obecnych, ale nie aż tak bardzo zintensyfikowanych problemach w tym rejonie, choć jak na produkt zewnętrzny, o ograniczonym spektrum działania, Orphica naprawdę zadziwia swym działaniem.

Serum sprawdza się stosowane pod makijaż, szczególnie jako amortyzator na formuły zastygające oraz sypkie, pudrowe, mające pewien potencjał wysuszający. Kremowe struktury rozprowadzają się łatwiej i przyjemniej, bez nadmiernego osiadania w suche struktury, pozwala to na mniejsze zużycie kosmetyków kolorowych oraz ładniejszy, bardziej naturalny efekt makijażu. 

PURE Advanced Eye Renewal Serum with Deep-CareTM ComplexSerum pod oczy krem pod oczy serum intensywnie nawilżające serum nawadniające serum dla cery dojrzałej serum na zmarszczki i przebarwienia serum żelowe serum nie zapycha

SŁABE STRONY.

Każdy, nawet najlepszy produkt ma pewne wady. I tak też jest i w przypadku serum PURE, po które z pewnością sięgnę nie raz.

Przede wszystkim jest nim nietrafiony i niesprawny z zetknięciu z konsystencją, aplikator. Nie dozuje on odpowiedniej ilości serum, wymaga ciągłego przechylania opakowania oraz dużego skupienia podczas wydobywania tak dobrej treści. Myślę, że znacznie rozsądniejszym i przyjemniejszym rozwiązaniem byłoby opakowanie z dozującym systemem próżniowym, mimo że buteleczka prezentuje się niezwykle świetnie i jest wykonana z bardzo wysokiej jakości materiału. 

Mimo że zapach jest niezwykle przyjemny, kremowo-kwiatowy, świeży, jest zbyt mocny. Szybko ulatnia się, ale jest to jednak kolejne i zupełnie zbędne zagrożenie drażniące.

Ostatnim minusem, ale też i po części plusem, są niemodyfikowane właściwości serum. Według producenta jest to ostatni etap pielęgnacji, z czym zupełnie się zgadzam - kosmetyk nie znajduje nici porozumienia z innymi produktami, jest oporny na wszelkiego rodzaju modyfikacje, jest jednak zupełnie wystarczający samodzielnie, więc zadowoli oponentów warstwowej pielęgnacji.

GRUPA DOCELOWA

Wymagający nawilżenia. Serum może pozytywnie zadziałać na wszelkiego typu zasinienia i symptomy dehydratacji skóry. W tym również na innych powierzchniach twarzy. 

INCI: Aqua, Glycerin, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Snail Secretion Filtrate, Squalane, Propanediol, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Crambe Abyssinica Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Spilanthes Acmella Flower Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Enteromorpha Compressa Extract, Carthamus Tincotorius Bud Extract, Tocopherol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Hydroxyethylcellulose, Niacinamide, Panthenol, Beta-Sitosterol, Retinyl Palmitate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Squalene, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Isohexadecane, Polysorbate 60

Cena: 180-200 zł / 15 ml

ARTYKUŁ POWSTAŁ W WSPÓŁPRACY Z MARKĄ ORPHICA (NUTRIDOME).

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

00:00

SEVENEA | UDANE POŁĄCZENIE INNOWACJI I DZIKICH SIŁ NATURY

SEVENEA | UDANE POŁĄCZENIE INNOWACJI I DZIKICH SIŁ NATURY
sevenea kosmetyki ist inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach  anti-wrinkle smooth cream krem pod oczy na zmarszczki co na zmarszczki pod oczami dobry krem pod oczy

Często czuję niedosyt. Zanurzam się w szaleńczych fantazjach, szkicując precyzyjnie w swych pogmatwanych myślach zarys produktu idealnego. Po setkach przetestowanych uczciwie produktów, dochodzę do wniosku, że wcale nie tak łatwo jest mnie zadowolić. Nie łaknę łechtającego ego rozpoznawalnego emblematu, ekologicznych deklaracji, maksymalnie uproszczonej listy składników. Pragnę skuteczności. 

SEVENEA. SYSTEM IST - INTELIGENTNY SYSTEM TRANSPORTUJĄCY. 

Największy organ ludzki to szatańskie dzieło sztuki - mnogość struktur, warstw, barier, każdy najmniejszy szczegół, wklęsłość, to prawdziwa rozkosz i artyzm z krwi i kości. W żadnym stopniu ten unikalny okaz nie przypomina swą strukturą chłonnego węgla aktywnego, stąd wielu produktom pielęgnacyjnym przypisuje się nieracjonalne i niemożliwe do zrealizowania działania terapeutyczne - powiem wprost: większość kosmetyków działa powierzchownie lub też wbudowuje się w warstwę rogową naskórka, co przynosi niemiarodajne rezultaty pielęgnacyjne oraz wiąże się z wysokimi właściwościami komedogennymi.

Wychodzę z założenia, że 90% sukcesu preparatu kosmetycznego to opatentowana, skuteczna technologia oraz współpracująca konsystencja, a pozostałe 10% - zastosowane substancje aktywne, identyczny stosunek powinien dotyczyć również i końcowej ceny. Stąd też moje uszczypliwości w stronę nędznych, naturalnych kosmetyków sprzedawanych za bajońską kwotę, gdy nie stoi za nimi żadna kreatywność, unikalna technologia i naukowe fakty, a jedynie niczym nieumotywowane przeświadczenie o własnej wyjątkowości. INCI bywa zwodniczym i mało kompetentnym narzędziem, szczególnie, gdy nie posiadasz tajnie strzeżonej specyfikacji chemicznej. Marka Sevenea bez reszty to potwierdza. 

Przyszłość to systemy transportujące. Żaden jednak, do tej pory mi znany, nie ma takiego potencjału jak obiecujący IST, który być może w niedalekiej przyszłości stanie się swoistym kamieniem z Rosetty na polu innowacji biotechnologicznych w zakresie kosmetyki zachowawczej. Większość dotychczasowych postępowych osiągnięć, niestety, działała wciąż w rejonie wierzchniej warstwy naskórka, nie przynosząc spektakularnych rezultatów klinicznych. 



Inteligentny system transportujący to unikalne, zmodyfikowane cząsteczki liposomalne, posiadające  wewnętrzne mikrostruktury, które ułatwiają oraz uefektywniają transport składników aktywnych, a także bezpośrednio wpływają na ich stabilność biochemiczną w zastosowanej formule. Dzięki IST, produkt działa szybciej, efektywniej i trwalej, pozwala to na zastosowanie niższego i mniej drażniącego stężenia substancji wiodącej z równie wysoką (a nawet i wyższą) skutecznością, co istotnie wpływa na szybkość rezultatów przy zdecydowanie mniejszym nakładzie cierpliwości. Ponadto, produkty z IST są nadzwyczaj dobrze tolerowane przez ludzki naskórek (pomniejszone stężenie potencjalnie drażniących składników, odpowiednie powleczenie zmienioną strukturalnie cząsteczką liposomalną, zmniejszony bezpośredni kontakt składników aktywnych z wierzchnią warstwą rogową naskórka) - stąd też są znakomitym rozwiązaniem dla skóry z uszkodzoną warstwą rogową,  dermatozami toksycznymi, starzejącą się oraz pielęgnacji cery trądzikowej, gdzie tolerancja na produkty kosmetyczne drastycznie obniża się. 

Marka Sevenea potrafi wyekstrahować dobro natury, zamknąć w ciemnej, próżniowej oprawie i dostarczyć do rąk wymagającej klienteli, uczynić z produktem kosmetycznym coś, co jest nieosiągalne dla większości zuchwałych producentów. Zapewnić skuteczność. 

sevenea kosmetyki ist inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach lekki krem dla skóry trądzikowej krem dla skóry tłustej dobry krem nawilżający do twarzy krem dla wymagającej suchej skóry

ROZJAŚNIAJĄCY KREM DO TWARZY PRZECIW NIEDOSKONAŁOŚCIOM

Strukturalnie lejąca, mniej zwarta i jednocześnie bardziej okluzyjna, lecz w przyjemny, specyficzny sposób, wersja In the Air marki Lush Botanicals [więcej tutaj]. Kosmetyk ma przyjemną, topniejącą konsystencję o dużym poślizgu, podczas aplikacji smuży, efekt ten całkowicie zanika podczas łagodnych ruchów oklepujących i technika ta sprawdza się najlepiej w przypadku trzech, testowanych formuł. Deficyt glicerynowej powłoczki (prawdopodobnie w składzie figuruje gliceryna o zmienionych strukturalnie właściwościach) i przytłaczającej lepkości. Pozostawia zdrowy, pożądany, mokry glow - w przypadku większego zapotrzebowania na emolienty - miękką satynę. Wzorowo współpracuje z sypkimi kosmetykami mineralnymi. Nie jest to wyjątkowo lekka, zastygająca struktura.

Kosmetyk nie jest całkowicie schnący oraz jest w pewnym stopniu wyczuwalny, jednak nie jest to koszmarna okluzja jak w przypadku większości mizernych kremów o mocniejszych właściwościach powlekających. Pozostawiona warstwa nie jest dla naskórka traumą - kosmetyk stanowi barierę przed nadmierną ucieczką wody, dostarczając zrównoważonej ilości składników każdego typu, co finalnie odbija się pozytywnie na nawilżeniu naskórka. Doskonale dociąża wysychający, chwiejny naskórek. Daje efekt spójnej, jędrnej, młodzieńczej cery. Na skórze typowo tłustej i z tendencją do łojotoku organicznego, krem może powodować wzmożone przetłuszczanie się i nasilać problemy skórne. Radzę zastanowić się nad zakupem.

Sevenea uderza w niszę, której jak dotąd nikomu nie udało się w pełni wypełnić - krem ma szansę zwalczać niedoskonałości, lecz skóry chwiejnej, uszkodzonej, zrogowaciałej, o patogenezie zapalnej. To jedno z najlepszych, gotowych rozwiązań dla cer, które wymagają okluzji, lecz z drugiej strony - mają problem z jej inteligentnym i niedestruktywnym dla kondycji skóry, wprowadzeniem. Stosuję bez szkód, gdy moja skóra ma poważne problemy z trzymaniem wilgoci.

Kosmetyk wsiąka w naskórek i stopniowo, powolnie go nawadnia - imituje działanie naturalnej bariery ochronnej, co dostrzegłam szczególnie przy silnym, niedawnym zresztą, podrażnieniu tretinoiną.  Kosmetyk zdołał w przeciągu trzech dni zahamować nadzwyczaj skutecznie narastającą dehydratację i doprowadzić do ascetycznych kroków pielęgnacyjnych. Oczywiste jest również to, że przy niewielkim zapotrzebowaniu na emolienty (to nie jest wyjątkowo lekka struktura, mimo że odznacza się świetnymi walorami użytkowymi), krem generuje nieuchronnie problemy skórne, w moim przypadku jest to klasyczna dermatoza okołoustna, będąca wynikiem przenawilżenia i nadmiaru okluzji w pielęgnacji. Jestem jednak zupełnie obiektywna i doceniam lecznicze właściwości formuły podczas kuracji dermatologicznych - przynosi natychmiastową ulgę, redukuje świąd, chłodzi, zmniejsza toksyczny stan zapalny oraz zaczerwienienia i wspomaga regenerację zmaltretowanego naskórka. Mimo średnich właściwości powlekających, wyciąga z opresji znacznie efektywniej i szybciej niż klasyczne, ratunkowe i gęste kremy z aptecznej półki. Nie sięgam na co dzień, bo nie potrzebuję.

Efektu rozjaśnienia nie zauważyłam (chyba, że mówimy o ogólnym przygaszeniu, zrównoważeniu skóry). Przyjemny, łagodny, słodko-ziołowy zapach parzonego rumianu szlachetnego.

Cena: 299 zł / 50 ml
INCI: Aqua, Propanediol, Glycerin, Zea Mays Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Propanediol Dicaprylate, Glyceryl Stearate Citrate, Lecithin, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Rubus Idaeus Seed Oil, Boerhavia Diffusa Root Extract, Curcuma Longa Root Extract, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Bisabolol, Phytic Acid, Lysolecithin, Glyceryl Caprylate, Potassium Azeloyl Diglycinate, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Xanthan Gum, Phenethyl Alcohol, Sodium Benzoate, Sodium Phytate, Caprylhydroxamic Acid, Potassium Sorbate, Caprylyl Glycol, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Alpha-isomethyl Ionone

sevenea kosmetyki ist inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach konsystencja jak krem się wchłania
Od lewej: rozjaśniający krem pod oczy przeciw niedoskonałościom, wygładzający przeciwzmarszczkowy krem pod oczy, ochronny krem antysmogowy SPF 50+
WYGŁADZAJĄCY PRZECIWZMARSZCZKOWY KREM POD OCZY

Struktura lejąca, lekka, plastyczna, doskonale rozprowadzająca się i gęstniejąca tuż po aplikacji, nie istnieje tutaj problem rolowania i zbierania się produktu ani podczas aplikacji, ani tuż po znacznym wchłonięciu się preparatu. Nie smuży nadmiernie, a aplikacja kolejnej warstwy nie stanowi problemu. Formuła wymaga delikatnego ogrzania. Przynosi natychmiastowe uczucie wypełnienia i optycznie wygładza skórę wymagającą nawilżenia i zrównoważonego natłuszczenia. Kosmetyk nie jest zupełnie schnący, do otrzymania finalnego, luksusowego i gładkiego wykończenia potrzebuje około 5 minut (czas ten skraca się symultanicznie do wzrastającej potrzeby na okluzję), przez czas wchłaniania odznacza się ledwie wyczuwalną lepkością, co stanowi doskonałą bazę pod kosmetyki kolorowe - ma dobrą przyczepność, a współpracująca, wsiąkająca konsystencja zapobiega skutecznie migracji pigmentów kolorowych. Sevenea wygładzający przeciwzmarszczkowy krem pod oczy to jeden z niewielu produktów do pielęgnacji tego rejonu, który łączy dobrze zabezpieczające przed wysuszeniem właściwości z doskonałymi walorami użytkowymi, co pozwala połączyć niejako profesjonalną i skuteczną pielęgnację z estetycznym i trwałym makijażem. Nie jest tłusty.

Propozycja Sevenea jest stworzona dla osób, które widzą i pragną zadziałać szybko oraz skutecznie na pierwsze już objawy starzenia się skóry i narastające skutki dehydratacji naskórka. Formuła prawdopodobnie okaże się zbyt delikatna i łagodna dla cery dojrzałej i skóry z konkretnymi, zaawansowanymi problemami, jednakże może stanowić dobry produkt bazowy (na przykład w połączeniu z retinolem, kwasem ferulowym, witaminą C) lub produkt codziennej pielęgnacji przed makijażem - kosmetyk wspaniale utrzymuje produkty kolorowe oraz minimalizuje ich właściwości potencjalnie odwadniające i drażniące przez ciągle utrzymujące się uczucie przyjemnej, ochronnej warstewki.

Na mojej młodej cerze i kompletnie rozregulowanym cyklu dobowym, krem spełnił większość wymogów - przyniósł widoczne i utrzymujące się nawilżenie (stąd nie jestem w stanie stosować go regularnie, gdyż zauważam u siebie klasyczne objawy przenawilżenia skóry), tolerowaną przeze mnie postać okluzji (bez cieknącego tłuszczu i wstrętnego uczucia obciążenia, ściągania skóry ku dołowi) oraz zmniejszył objawy niewystarczającej ilości snu. Jestem realistką i nie wymagam od kosmetyki zachowawczej powalających rezultatów - dlatego będę zupełnie szczera, jeśli napiszę, że nie oniemiałam bacząc na wypracowane efekty z pomocą kremu Sevenea, lecz jak dotąd jest to zdecydowanie najlepszy i najprzyjemniejszy kosmetyk zalecany do pielęgnacji tej konkretnej i delikatnej okolicy.

Ogromnym atutem kremu jest zwartość produktu na skórze, co ogranicza jego migrację oraz optycznie wygładza skórę bez efektu przeciążenia, a także anielska łagodność i delikatność. Sevenea posiada jedynie delikatny, swoisty, łagodnie ziołowy zapach, który nie wywołuje migrenowych bólów głowy oraz jest neutralny dla okolic oczu - dla osoby, która non stop pociera wysuszające się powieki, to bardzo ważna informacja - kosmetyk nie wywołał żadnych reakcji niepożądanych, mimo wielokrotnej szansy dostania się bezpośrednio do oka.

Sevenea wygładzający przeciwzmarszczkowy krem pod oczy już przy pierwszym zastosowaniu przynosi niesamowitą ulgę i przyjemny efekt pobudzenia. Wyróżnia się na tle nędznej oferty pielęgnacyjnej okolic oczu. Używam z przyjemnością. 

Cena: 199 zł / 15 ml
INCI: Aqua, Glycerin, Polyglyceryl-6 Distearate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ribes Nigrum Seed Oil, Isoamyl Laurate, Jojoba Esters / Helianthus Annuus Seed Wax / Acacia Decurrens Flower Wax / Polyglycerin-3, Tocopherol, Polyhydroxystearic Acid, Cetyl Alcohol, Jojoba Esters, Lecithin, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Lysolecithin, Caffeine, Sodium Hyaluronate, Ruscus Aculeatus Root Extract, Citrus Limon Peel Extract, Solidago Virgaurea Extract, Cellulose Gum, Microcrystalline Cellulose, Sodium Stearoyl Glutamate, Biosaccharide Gum-1, Polyglyceryl-3 Beeswax, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Phytate, Caprylyl Glycol, Phenethyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Caprylhydroxamic Acid, Titanium Dioxide (CI 77891), Mica, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum

sevenea kosmetyki inteligentny system transportujący liposomy w kosmetykach ochronny krem antysmogowy spf 50 krem z filtrem który nie podrażnia łagodny i nawilżający krem z filtrem jak chronić skórę przed słońcem jaki filtr na wakacje

OCHRONNY ANTYSMOGOWY KREM DO TWARZY SPF 50

Konsystencja zwarta, gęsta, masełkowata, lecz nietłusta. Jest to preparat ochronny, wymagający stosowania konkretnej, przepisowej ilości, zatem ocena właściwości komedogennych w tym przypadku naraża mnie na śmieszność.

Struktura kremu umożliwia zaaplikowanie właściwej i ściśle określonej ilości preparatu (to jest około 1.5 ml na samą twarz), co ma kluczowe znaczenie, jeśli ma on spełniać swą przewodnią, ochronną funkcję. Struktura smuży się okrutnie, lecz posiada doskonały poślizg, a przy nawet niedbałych ruchach oklepujących, wchłania się do normalnego wykończenia, zatem przy stosowaniu pozycji Sevenea mam dużą pewność, że kosmetyk jest zaaplikowany równomiernie oraz we właściwej ilości. Nie rozbiela skóry. Po wklepaniu przyjemnie gęstnieje i wsiąka w naskórek, tracąc początkową okluzyjność. Nie wymaga szybkiej pracy. Specyficzna konsystencja nie podkreśla suchych skórek. Nie jest to z krem z gatunku lekkich.

Mam duże trudności z jednoznacznym określeniem wykończenia formuły kremu antysmogowego, stąd też określiłam je jako normalne i niecałkowicie schnące. Naskórek nie jest wygładzony, stąd przy takiej ilości preparatu, szczególnie w okolicach rozszerzonych porów i na tłustej skórze, może być widoczny, z zastrzeżeniem: mimo zmiennego zapotrzebowania na okluzję i stosowaniu na różnych typach skóry, kosmetyk nie powodował nieestetycznego, aż nadto mokrego wykończenia, co zapewnia prawdopodobnie skrobi z tapioki (własciwości biochemiczne zbliżone do krzemionek i celulozy). Przy większym zapotrzebowaniu na okluzję produkt daje typowe satynowe, przyjemne i komfortowe wykończenie. Niezależnie od zmiennych potrzeb mojej trądzikowej i chwiejnej skóry, krem, mimo swej ciężkiej początkowo konsystencji, na skórze zachowuje się zupełnie inaczej - jest niemal niewyczuwalny i niesamowicie przyjemny w noszeniu, mimo że nie ma nic wspólnego z dotychczas lubianymi przeze mnie formułami preparatów promieniochronnych.

Ujęła mnie szczególnie łagodność ochronnego antysmogowego kremu SPF 50+ wobec mojej coraz bardziej wrażliwej i wymagającej skóry. Nieuchronnie przy stosowaniu filtrów chemicznych, walczyłam z miejscowym podrażnieniem, swędzeniem, reakcjami toksycznymi, a szczególnie w rejonie okolic oczu - albo przez specyficzną, drażniącą i migrującą formułę, albo przez nieznośne perfumowanie produktu. Z kolei z całkowicie mineralnymi filtrami za nic nie mogłam dojść do porozumienia. Sevenea pod tym względem okazała się zupełnie neutralna, mimo że zawiera jedynie stabilne filtry chemiczne. Dodatkowym atutem jest delikatna woń, całkowicie ulatniająca się podczas aplikacji.

Biomimetyczny system liposomalny i doskonała stabilizacja filtrów ochronnych typu chemicznego (Tinosorb S, Uvinul A Plus, Uvinul T150) jest gwarantem najwyższej ochrony przed słońcem (UVA na poziomie 20,2-21,8), co czyni krem antysmogowy Sevenea, biorąc pod uwagę jego łagodzące właściwości oraz wysoką tolerancję, doskonałym preparatem ochronnym dla osób po lub w trakcie silnych terapii dermatologicznych, zabiegach medycyny estetycznej lub/i z uszkodzoną warstwą rogową naskórka, gdzie większość preparatów promieniochronnych okazuje się za agresywna nawet w jednostkowym stosowaniu.  Krem antysmogowy przynosi duży komfort odwadniającej się, łuszczącej skórze - ma bardzo dobre walory pielęgnujące. Odradzam osobom z klasyczną cerą tłustą, dużą tendencją do organicznego łojotoku oraz przy niskim pokryciu na emolienty.

Przyznaję, że system próżniowy w tym jedynym, konkretnym przypadku, okazał się dla mnie uciążliwy w stosowaniu - by wydobyć krztynę skoncentrowanego kremu, byłam przymuszona do wykonania ponad 200 intensywnych ruchów dociskających, a specyficzne opakowanie, uniemożliwiające efektywny ruch chwytny, wcale mi tej czynności nie ułatwiło. Nie mniej, jest to bezdyskusyjnie najlepsza forma dozująca dla produktu mającego zapewnić efektywną ochronę przed zanieczyszczeniami środowiska i negatywnymi skutkami ekspozycji słonecznej. Minusem, niestety, jest także brak dostępności miniaturek produktów - kosmetyki Sevenea odznaczają się wydajnością, specyficzną konsystencją i ceną, która jest zasada, lecz można już uznać ją w pewnym stopniu za zaporową.

Cena: 299 zł / 50 ml
INCI: Aqua, Ethylhexyl Triazone, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Isoamyl Laurate, Tapioca Starch, Crambe Abyssinica Seed Oil, Diethyloamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Propanediol, Glycerin, Cetearyl Olivate, Cetyl Esters, Propanediol Dicaprylate, Coco-Caprylate/Caprate, Sorbitan Olivate, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Olive Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Olea Europaea Fruit Oil, Tocopherol, Glycine Soja Oil, Lecithin, Helianthus Annuus Seed Oil, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Polyhydroxystearic Acid, Lysolecithin, Sodium Stearoyl Glutamate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopheryl Acetate, Daucus Carota Sativa Root Extract, Saccharide Isomerate, Biosaccharide Gum-4, Beta-Carotene, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Xanthan Gum, Caprylhydroxamic Acid, Caprylyl Glycol, Sodium Phytate, Disodium EDTA, Phenethyl Alcohol, Citric Acid, Parfum


Nie zawiera parabenów, silikonów i pochodnych ropy naftowej. Składniki i produkt nie testowane na zwierzętach.

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ SEVENEA. 

Jeśli pragniesz zapoznać się z produktami marki Sevenea (a warto to uczynić), kupisz je tutaj jeszcze taniej o dodatkowe 15% z kodem SeveneXEwa z darmową dostawą do końca marca! 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa