07:00

TANIA, DOMOWA I EKOLOGICZNA PŁACHTA Z PAPIERU RYŻOWEGO

tania maska w płachcie jak zrobić maske w płachcie nawilżająca maseczka dla skóry wysuszonej i szorskiej jaka maska dla skóry odwodnionej mocno nawilżająca maska maseczka diy koreańskie maseczki

Maski w płachcie mogą stanowić udany, lecz i kosztowny element pielęgnacji. Toczący się w mojej głowie konflikt narastał tym bardziej, gdy kiełkować zaczęła zasadna presja codziennych działań ergonomicznych i sprzyjających środowisku naturalnemu. Po mniej, bądź też bardziej udanych rozlicznych próbach eksperymentalnych, to właśnie papier ryżowy okazał się najbardziej racjonalnym i rzeczywiście działającym rozwiązaniem w tej materii. 

PAPIER RYŻOWY - JAK TO OGARNĄĆ?
Papier ryżowy bazuje na mące ryżowej, wodzie i ewentualnie składnikach silnie wiążących wodę - koloidach lub składnikach żelujących, zapewniających zwartą, jednolitą konsystencję produktu spożywczego. Sam papier w środowisku suchym posiada kruchą strukturę, lecz podczas kontaktu z wodą zyskuje plastyczność, jędrność i mięsistość. Cechy te stanowią zatem idealną bazę dla domowych masek nawadniających w postaci płachty. Na korzyść papieru ryżowego przemawia jego naturalna prostota, specyficzna powierzchnia oraz gramatura, a także - bezpieczeństwo stosowania.

Ryż jest szczególnie bogatym źródłem witamin z grupy B oraz miedzi, które wpływają pozytywnie na funkcjonalność cementu miedzykomórkowego, powierzchowne objawy dehydratacji naskórka (naruszona warstwa rogowa i bariera hydro-lipidowa) oraz aktywność gruczołów łojowych. Jest hipoalergiczny, a oczyszczone formy przemiału należą do najdelikatniejszych i najbardziej bezpiecznych pokarmów. Regularnie stosowane okłady ryżowe mogą zatem pozytywnie wpłynąć na ogólne uspokojenie skóry i nadmiernej ruchomości naczyń krwionośnych, ograniczyć nadmierną pracę gruczołów łojowych oraz poprawiać śródnaskórkowe TEWL. Są więc korzystne w stosowaniu dla niemal każdego rodzaju i typu skóry. Stosowanie okładów ryżowych może szczególnie przysłużyć się cerom wrażliwym, nadpobudliwym, delikatnym, problematycznym i dojrzałym. 

Papier ryżowy, przynajmniej na początku, może okazać się surowcem niełatwym w obsłudze. Przyznaję, że etapem sprawiającym najwięcej trudności było opracowanie techniki jego obróbki, a następnie równie efektywnej aplikacji na twarz. By uniknąć karkołomnych prób okiełznania wątłego papieru i przy okazji żonglowania miernikiem samopoczucia, polecam zachować cierpliwość i stosować tę upierdliwą etapowość działania. Po pierwsze, korzystnym rozwiązaniem jest wybór papieru w formie koła, po drugie - rozłożenie go na śliskim, nieprzyczepnym, płaskim podłożu, które ograniczy ryzyko porwania papieru na strzępy. Na tak przygotowanym stanowisku pracy, papier zwilżamy poprzez oblewanie lub spryskiwanie wodą (na przykład termalną), by zmniejszyć kruchość papieru i móc w nim wyrzeźbić otwór na oczy, nos oraz usta bez ryzyka uszkodzenia łamliwej struktury papieru ryżowego. Na etapie posiadania stelażu, papier ułożony wciąż na śliskim podłożu należy obficie namoczyć w wybranej esencji, naparze, toniku lub innym roztworze posiadającym jakieś konkretne właściwości lecznicze, które mają sprzyjać skórze i wygaszeniu obecnych na niej problemów. Gdy papier stanie się śliski, gładki i błyszczący, należy ostrożnie i bez zbędnych ceregieli zaaplikować go na twarz. Zazwyczaj czynię to metodą centralnego zderzenia, jakkolwiek przerażająco to brzmi - działa. 

Okład z ryżu wzorcowo przylega do skóry, lecz wymaga zastosowania składników, które będą zapobiegały jego nadmiernemu zasuszaniu się. Sprawdza się tutaj niewielka ilość emolientów tłustych, gliceryna lub gęsty napar śluzotwórczy [o ziołach śluzotwórczych pisałam więcej tutaj>]. Brzmi to dość enigmatycznie, ale generalnie chodzi o to, by stosowany przez Was roztwór nie był całkowicie schnący i posiadał łagodne właściwości hydrofilowe lub hydrofobowe. Może być to esencja, napar z roślin śluzotwórczych, tonik żelowy lub mieszanina toniku i kremu, czegoś, co całkowicie nie schnie, ale ma konsystencję bardziej płynną niż kremową lub stałą. To dobry sposób na zużycie produktów, które nie sprawdzają się w stosowaniu w standardowej formie. Jeśli nie lubicie eksperymentować, albo po prostu nie macie niczego, co zalega Wam na półce, w tej roli fantastycznie sprawdzają się biofermenty oraz toniki o konsystencji galaretki lub żelu, polecam szczególnie tonery koreańskiej marki Whamisa, esencję rumiankową marki Belif, toniki żelowe z kwasami z grupy PHA [przykład] oraz biofermenty, na przykład z aceroli i bambusa [przykład]. Zdarza się, że okład ryżowy nasączam pozostałością płynu z gotowych masek w płachcie, którego z reguły jest nieporównywalnie dużo, a moja oszczędna natura nie pozwala mi na tego typu rozrzutność. Miłym zaskoczeniem jest fakt, że często ten sposób stosowania resztek roztworu przewyższa swoim działaniem standardowy okład :)

Płachtę należy zdjąć po około 10-15 minutach. Papier ryżowy jest surowcem całkowicie biodegradowalnym - powinien on trafić do miejscowego kompostownika lub worka z odpadami organicznymi mokrymi. 

EFEKTY STOSOWANIA
Bądźmy ze sobą szczerzy, zależą one głównie od płynu, którym zostanie nasączona płachta, ale muszę otwarcie przyznać, że okład ryżowy skutecznie niwelował lepkość stosowanych okładów oraz zapewniał przyjemny efekt zmiękczenia i chłodzenia, przewyższając nierzadko swoim działaniem standardowe płachty bawełniane, celulozowe, a nawet jedwabne. Schnięcie płachty i jej delikatne odrywanie wpływało pozytywnie na walory oczyszczające zastosowanej maski. Skóra podczas regularnego stosowania płacht ryżowych stała się zdecydowanie bardziej spójna, jędrna, nawilżona i bardziej uspokojona. To diaboliczny pomysł na zużycie niepotrzebnych i niesprawdzających się kosmetyków oraz racjonalne cięcia budżetowe. Polecam spróbować.

Jeśli potrzebujesz pełnej i profesjonalnej pomocy w zakresie leczenia i pielęgnacji skóry, oferuję odpłatne usługi konsultacyjne - zarówno w formie spotkania w Warszawie, jak i w formie zdalnej. Kontakt: mademoiselleeve@wp.pl

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

12 komentarzy:

  1. Ewuś co byś poleciła na przetłuszczającą się skórę głowy (choć nie tak bardzo, mycie konieczne co dwa dni) i na mnóstwo otwartych zaskórników w głowie. Włosy wychodzą (choć nie garściami) często z taką łojową, zbitą kulką przy cebulce.
    Co to za stan?
    Mam to już od czasu dorastania ale irytuje mnie, że niewiele można zrobić; gdy masuję opuszkami palców skalp, to mam uczucie wiecznego brudu. Właśnie ze względu na te wągry (chyba to się tak nazywa). Jest ich w zasadzie mnóstwo.
    Dodam, że nie używam odżywki na skórę głowy w zasadzie nigdy ani nie olejuję; nie farbuję włosów.
    Zapytam przede wszystkim: CZY OLEJEK MYJĄCY Z SLP MÓGŁBY TU POMÓC?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie nasilone wypadanie włosów na tle łojotokowym. Próbowałaś stosować okłady glinkowe na skórę głowy? Pomocny mógłby również okazać się salicylol, ale skóra głowy musi zostać uprzednio odtłuszczona, inaczej emolienty będą zatykać mieszki włosowe i generować wzmożoną utratę włosów.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź.
      Będę zatem eksperymentować.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Dziękujemy Ewo.
    Twoja głowa pełna pomysłów i nietuzinkowych rozwiązań. Z nadzieją wypatruję, co jeszcze nam zaserwujesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosuję taką maskę z zieloną herbatą. Super efekt rozjaśnienia. Polecam każdemu. Zrezygnowałam z kupnych masek na rzecz papieru ryżowego :) Pozrawiam Cię Ewo bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Super alternatywa dla sklepowych masek, bardzo przydatny arrtykuł :) Dziewczyny, czy próbowałyście jakies produkty z bakuchiolem? Możecie coś polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od siebie tylko dodam, że pod koniec tego roku pojawi się zestawienie kilku kosmetyków z bakuchiolem w roli głównej :)

      Usuń
  5. Ewuniu, chciałabym zapytać, czy rozjaśnianie włosów naparem z koszyczka rumianku jest na stałe, czy do następnego mycia?

    I w odwrotną stronę: czy jest jakiś napar, który w miarę stale przyciemniałby włosy?
    W sensie czy w ogóle jest to możliwe, skoro nie ma chemicznego otwierania łusek włosa?

    Z góry dziękuję za odpowiedź,
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super pomysł! Na pewno wypróbuję, bo kupowanie masek w płachcie na dłuższą metę nie jest na moją kieszeń. Podziwiam twoją wiedzę i twórcze myślenie! (całościowo, nie tylko z powodu tego artykułu) :) Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham takie wpisy! Na pewno wykorzystam pomysł, bo wreszcie będę mogła przemycić hydro boostery.

    Przy okazji chciałabym Cię prosić o opinię w dwóch tematach:
    1) Na opakowaniu maski kokon, Tołpa pisze, że przy dużych deficytach nawilżenia należy ją stosować przez tydzień codziennie. U mnie taka częstotliwość się nie sprawdzi, więc pomyślałam, że zamiast przepisowych 10-15 minut potraktować ją jako całonocną maseczkę. Czy zaleciłabyś jej stosowanie w ten sposób, raz na jakiś czas, osobom borykającym się z zanieczyszczoną skórą, łojotokiem i odwodnieniem? Czy lepiej częściej, a krócej.
    2) Maseczka odczuwalnie ukoiła i zmiękczyła moją skórę. Efekt zmiękczenia cieszy mnie najbardziej, bo cudownie to wpłynęło na suche skórki i strupki po pryszczach. Chyba zacznę ją stosować jako formę peelingu enzymatycznego - myślę, że z w duecie z gąbką konjac efektywnie, ale delikatnie usunie martwy naskórek.

    I tak sobie myślę, czy dobrym pomysłem byłoby skojarzenie jej z kwasami - planuję zakup Bandi Peeling kwasowy antytrądzikowy (kwas pirogronowy, migdałowy i salicylowy w 10% stężeniu) i stosowanie jej przed aplikacją Anti-acne. Maseczka z jednej strony zmniejszałaby ryzyko odwodnienia, z drugiej pozwoliłaby kwasom lepiej zadziałać (bo zmiękczyłaby naskórek). Sama nie wiem, czy dobrze kombinuję :)

    I drugie pytanie - mam wrażenie, że sebum wydziela mi się mega intensywnie nad ranem. Zaobserwowałam, że o 3-4, czy nawet 5 nad ranem skóra jest w normalnym stanie, natomiast po przebudzeniu - niezależnie od tego, co na nią nałożę na noc - budzę się zalana łojem ;/ Czy w takiej sytuacji winowajcą mogą być jakieś nieprawidłowości w układzie hormonalnym? Warto przyjrzeć się bliżej jakiemuś hormonowi?
    Karolina:)

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli komentujesz - podpisz się. Zwracam się tak jak Ty, do konkretnej osoby. Postaram się odpowiedzieć na Twój komentarz w przeciągu kilku, najbliższych dni.

Jeśli tracisz wiarę i wymagasz kompleksowej pomocy i opieki - napisz do mnie (mademoiselleeve@wp.pl), oferuję najwyższą i najbardziej profesjonalną jakość usługi w zakresie prawidłowej pielęgnacji. Nie udzielam rozbudowanych porad ani nie polecam konkretnych produktów w sekcji komentarzy - obejmuje go zakres moich odpłatnych usług.

Proszę nie umieszczać analiz składu - w sieci istnieją specjalne narzędzia, które wykonają to zarówno za Ciebie, jak i za mnie.

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy jej nieopłacony i nieskonsultowany przejaw będzie skrupulatnie moderowany.

Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęły jedynie moje własne zasoby finansowe i czas.

Pamiętaj, że umieszczenie komentarza to świadoma akceptacja regulaminu - jeśli zostaje on naruszony - podlega moderacji administratora. Nie tłumaczę się dlaczego - bądźmy tutaj dla siebie ludzcy.

Cześć!