13:13

Gładka i nawilżona cera | Domowa oczyszczająca pasta migdałowa

Mimo stosowania retinoidów, regularne złuszczanie naskórka w sposób enzymatyczny, ale ostatnimi czasy i mechaniczny, jest zabiegiem pielęgnacyjnym, którego nie omijam w swojej pielęgnacji. Widnieje mylne przekonanie, iż przy stosowaniu nawet agresywnych środków regulujących funkcje skóry nie ma potrzeby dodatkowego złuszczania naskórka. 

Skóra, potraktowana kwaśnym pH, czy też retinoidem normuje się, natomiast niezwykle ważną czynnością i często pomijaną, jest usuwanie martwego, złuszczonego i zalegającego naskórka. Bezpośrednie złuszczanie obłażącej skóry jest fatalnym pomysłem, natomiast umiejętne zastosowanie peelingu (2-3 dni po całkowitym złuszczeniu) przynosi niezwykłe korzyści pod względem oczyszczenia skóry. Martwy naskórek, jak najbardziej może zapychać pory i utrudniać procesy regeneracyjne skóry, a także czerpać substancje aktywne, zawarte w kosmetykach pielęgnacyjnych. Niezwykle ważny jest wybór odpowiedniego preparatu, aby nie podrażniał skóry, a także działał delikatnie, acz skutecznie. 

Moja propozycją, jest niezwykle delikatna pasta migdałowa, którą zrobiłam samodzielnie w domu, kierując się składem produktów tego typu. Mam wiele pomysłów na składniki, a także zwiększenie walorów oczyszczających pasty (dodatek błota termalnego z siarki, węgla aktywnego, olejków eterycznych o działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybiczym), aczkolwiek dzisiaj, zaproponuję produkt, który może z powodzeniem stać się ulubieńcem posiadaczy skóry delikatnej, wrażliwej i nie tolerującej nawet peelingów enzymatycznych.

Pasta migdałowa zawiera drobinki ścierające dlatego nie jest odpowiednia dla osób z aktywnym trądzikiem i stanami ropnymi. 

Wykonanie domowej pasty migdałowej jest bardzo proste i bazuje jedynie na naturalnych składnikach, które są ogólnodostępne. Głównymi składnikami są ziarna, które w zależności od preferencji można zmieniać. Ziaren nie namaczaj uprzednio w wodzie. Pełnią one rolę peelingu, dlatego podczas rozdrabniania, kieruj się wielkością drobinek - im mniejsze, tym Twój kosmetyk będzie delikatniejszy i łatwiej będzie rozprowadzał się po skórze. Bazą pasty, najczęściej są glinki, błota, a także naturalne mączki. W zależności od preferencji, możesz użyć delikatnej mączki owsianej, jaglanej, glinki białej, które sprawdzą się przy skórze wrażliwej. Jeśli zależy Ci jednak na mocniejszym oczyszczeniu, zastosuj błoto termalne z siarką, glinkę zieloną, multani mitti, czy też mączkę ryżową. Niezwykle ważne są także dodatki, swoją pastę, możesz wzbogacać olejkami eterycznymi, składnikami aktywnymi (węgiel aktywny, cynamon, przyprawy korzenne) i ziołami. Właściwości złuszczające, mogą pełnić także rozdrobnione kasze i zioła. 

Niezwykle ważna jest także higieniczność wykonania pasty i narzędzia. Swoją pastę możesz rozdrobnić naturalnie w ceramicznym moździerzu, co jest bardzo czasochłonne, a drobinki będą dość sporych rozmiarów. Swoją pastę, wykonałam za pierwszym razem w maszynce do mielenia mięsa (oczywiście maszynka została przeze mnie porządnie wyszorowana, a następnie zafundowałam jej porządną kąpiel w izopropanolu) , przepuszczając przez maszynkę pastę dwukrotnie. Otrzymałam bardzo dobrej jakości pastę, która nie była ani zbyt miałka, ani też zbyt gruboziarnista. Podchodząc drugi raz do tematu, pastę migdałową wykonałam w moim specjalnym młynku do mielenia kawy i jest to zdecydowanie najszybszy sposób - trzeba jedynie pilnować pasty, kilka razy przesadziłam i dopuściłam, by olej z migdałów zaczął się wytrącać. Jeśli chcesz jeszcze delikatniejszej wersji, trzymaj pastę jeszcze dłużej, wówczas będzie kremowa, a nie sypka, a drobinki będą bardzo drobne. 
Próbowałam kilku wariantów i najbardziej odpowiadają mi migdały i pestki słonecznika. Pasta ma odpowiednią wilgotność, nie jest zbyt kremowa, a drobinki bardzo dobrze złuszczają, nie wysuszając skóry. Bardzo dobrze rozprowadza się po skórze. Proporcje są także niezwykle ważne, aczkolwiek, robię zawsze wszystko na oko, staram się jedynie, by ilość bazy i ilość składników złuszczająca była mniej więcej taka sama, lub nawet, by drobinek było więcej, pasta jest bardziej wilgotna i przyjemniejsza w użyciu. Nie pamiętam także dokładnych ilości pasty, zawsze wychodzi mi jej więcej niż planuję :)

Na jedną porcję glinki białej, daję taką samą porcję mączki owsianej (lub zmielonych płatków owsianych) oraz migdałów. Dwukrotnie mniej, dorzucam pestek słonecznika i szczyptę cynamonu. Jest to domowa wersja pasty migdałowej Make Me Bio. Banalnie prosta w wykonaniu, bardzo tania i niezwykle skuteczna. Jedna z moich ulubionych. W zależności od składników, ważność pasty może być zmienna. Wersja migdałowa posłuży Ci przez 3 miesiące, jeśli nie będzie mieć kontaktu z wodą. Należy przechowywać ją w lodówce.

Użycie pasty jest bardzo proste, wprawdzie, nie zastępuje mi środków myjących, aczkolwiek o poranku, może okazać się wystarczająca, zwłaszcza, gdy nie tolerujesz większości detergentów (naturalnym środkiem myjącym może być dodatek suszonego zioła mydlnicy lekarskiej) Pastę, stosuję jedynie jako delikatny peeling, złuszczanie, w zależności od mocy nacisku, może być delikatne, jak i mocne. Sama wykonuję bardzo delikatne, subtelne ruchy, nie zależy mi na mocnym złuszczeniu, a jedynie delikatnym usunięciu zalegającego naskórka. 

Aby użyć pasty, należy do jednorazowej porcji dodać odrobinę wody, wymieszać. Im więcej wody, tym pasta będzie bardziej płynna i może spływać . Tworzę gęstą, treściwą pastę i zwilżonymi dłońmi, wykonuję delikatny masaż, nie dociskając mocno do skóry, gdyż drobinki mogą ranić skórę, zwłaszcza podrażnioną.

Dzięki delikatnym ruchom, moja cera jest bardzo dobrze oczyszczona, ale nie podrażniona. Co ważne, większość peelingów była dla mnie zdecydowanie zbyt ostra, a żelowa baza podrażniała moją cerę. Pasta nie odwadnia skóry, po większości peelingów mam zawsze uczucie gołej, obdartej i wysuszonej skóry, po paści migdałowej, jest odczuwalnie nawilżona, gładka i miękka.

Pasta migdałowa wkupiła się w  moje łaski, nie tylko dobrymi właściwościami pielęgnacyjnymi. Ma niezwykle przyjemny, korzenny zapach ciasta - połączenie migdałów i cynamonu jest niesamowite. Cynamon, oprócz walorów zapachowych, ma także właściwości rozgrzewające, antybakteryjne i odkażające, nie należy jedynie przesadzać i w mojej mieszance nie przekraczam ilości łyżeczki. 

Pasta oczyszczająca, jest wspaniałą alternatywą drogeryjnych peelingów. Jest odpowiednia dla delikatnej skóry, która bardzo szybko się odwadnia, a większość peelingów jedynie nasila problem odwodnienia. Peeling, dodatkowo nie jest tłusty, choć nawilża skórę i pozostawia ją przyjemnie gładką. Wiele peelingów ma kremową, olejową bazę, której nie znoszę i zamiast oczyszczać - zatykają pory, nie dając wymarzonego efektu świeżości. Pasta, zapewnia mi zarówno czystą cerę, jak i delikatne nawilżenia i nie jest absolutnie obciążająca dla skóry problematycznej. 

Minusem jest jedynie fakt, iż nie nadaje się do pielęgnacji skory z aktywnym, zapalnym trądzikiem. Przy ścierających drobinkach, łatwo uszkodzić zmiany i narazić na infekcje zdrową tkankę. Polecam ją każdej osobie, która nie ma trądzikowych zmian, jest świetna także przy stosowaniu retinoidów i działa łagodniej niż peeling enzymatyczny, jeśli ruchy są wystarczająco delikatne :) 


Pozdrawiam serdecznie,
Ewa