Toniki są stałym elementem mojej pielęgnacji, chętnie próbuję nowości, choć jestem coraz bardziej negatywnie nastawiona do złożonych preparatów i decyduję się niemal zawsze na zakup wód jednoskładnikowych, bez zbędnych składników (termalne, wody kwiatowe). W ostatnim czasie, postanowiłam jednak odejść od tej zasady i dać szansę gotowym produktom, które uzyskiwały wysokie noty, a także cieszyły się pozytywnymi opiniami w internecie. Swoje wędrówki zaczęłam od bardzo popularnych i cenionych kosmetykow Fitomed, po felerną Orientalnę, skończywszy na wodzie termalnej Uriage, którą znam od lat, ale postanowiłam przypomnieć o niej, gdyż produkt nie doczekał się oddzielnej recenzji, a sprawdza się świetnie w mojej pielęgnacji.
Kończąc słowa wstępu, muszę od razu uprzedzić o moim największym rozczarowaniu ostatnich tygodni, jakim okazał się tonik Fitomedu do skóry suchej i wrażliwej. Po tylu pozytywnych opiniach, czuję się odosobniona w swojej opinii, gdyż tonik w mojej pielęgnacji nie ma racji bytu, mimo delikatności, łagodności i braku odwodnienia naskórka podczas stosowania.
Produkty Fitomed bardzo lubię, dlatego nie doszukiwałabym się złośliwości,sceptycznego nastawienia i uprzedzenia zanim ponownie sięgnęłam po polski produkt. Mogę mylnie wydawać się wrogo nastawiona do polskiej pielęgnacji i tanich kosmetyków, ale moje wymagania, poważnie, nie są wysokie. Nie oczekuję cudów na kiju - produkt ma tonizować, przede wszystkim nie szkodzić, a walory pielęgnacyjne jedynie wpływają na większy stopień mojego zadowolenia, ale nie są wymogiem koniecznym - odczuwalne nawilżenie, łagodzenie podrażnień, kojenie, to coś, co zadowoli mnie przy używaniu kosmetyków tonizujących,ale nie stawiam ich na piedestale moich wymogów. Tonik Fitomed ma wpływ na moją cerę, ale niestety, nie pozytywny.
Tonik Fitomed do cery suchej i wrażliwej, jest typowym ziołowym tonikiem. Składnikami aktywnymi są wyciągi ziołowe z roślin, których działanie bardzo korzystanie wpływa na stan mojej wymagającej cery, mianowicie lukrecja gładka, prawoślaz, lipa i owies (znam działanie wszystkich, pojedynczych składników) . Ponadto, produkt zawiera łagodzącą alantoinę i panthenol oraz kompleks nawilżający. Większość roślin o działaniu nawilżającym i łagodzącym, to zioła śluzotwórcze. Wszelkie wyroby naturalne oparte między innymi na lipie, czy prawoślazie, z natury są lepkie i pozostawiają wyczuwalny film, który ma właściwości ochronne i nawilżające, w moim przypadku, delikatna warstwa ochronna jest efektem pożądanym, gdyż cera uszkodzona bardzo łatwo się odwadnia. Celowo nie wybrałam produktu przeznaczonego dla skóry tłustej, gdyż uwzględniając obietnice producenta - wersja dla skóry suchej i wrażliwej lepiej odpowiada moim preferencjom i dopasowuje się do moich aktualnych potrzeb.
Za każdym razem mam wrażenie, że coś w tym produkcie nie gra. Nie odpowiada mi to, w jaki sposób zachowuje się na skórze i od samego początku zaczął wywoływać podejrzliwe myśli. Tonik, delikatnie lepi się, czego spodziewałam się po tak, nawilżającym składzie (i tego jak najbardziej oczekiwałam) , ale formuła zostawia dziwne uczucie ciężkości i obklejenia . Mam wrażenie, ze jakiś składnik, czy też ogólnie, formuła, blokuje pory i powoduje ekspresowo wypryski. Nie musiałam czekać długo, zaledwie w przeciągu dnia pojawiły się nadprogramowe zmiany ropne. Początkowo ciężko było mi uwierzyć i zdobyć się na osąd, by Fitomed był winowajcą złego stanu mojej cery, ale jestem pewna, że to właśnie on jest przyczyną takiego stanu rzeczy, niestety, po każdym użyciu pojawia się coś nowego na mojej cerze. I nie są to wkurzające, dyskretne zaskórniki, ale typowe wypryski z treścią ropną. Wątpię, by tonik miał aż tak toksyczny wpływ na moją skórę, nie dopasowałam go do potrzeb mojej cery. Muszę wspomnieć, iż toniku używała także moja mama i mimo ładnej,dojrzałej, normalnej cery, która nie sprawia problemów, również zauważyła efekt nieświeżej, zmęczonej skóry podczas regularnego stosowania produktu Fitomed.
Tonik przyjemnie tonizuje skórę, delikatnie odświeża, faktycznie odczuwalnie nawilża. Nie pozostawia gołej skóry, a otula ją przyjemnym, delikatnym filmem. Nie zauważyłam podrażnienia, zaczerwienień i złych reakcji pod względem wrażliwości podczas stosowania produktu, ale niestety zły wpływ produktu na moją problematyczną skórę wykluczył go z kręgu używanych. Nie ściąga cery. Poza tym, powoduje brzydkie świecenie skóry i rozpulchnienie porów, jak po nietrafionym kremie pielęgnacyjnym. Plusem jest z pewnością fakt, iż nie odwadnia skóry i nie trzeba go osuszać, gdyż zbalansowany skład nie pogłębia suchości, ale na tle ogromnej wady, jaką jest aknegenność, nie potrafię zdobyć się na ponowne użycie, bowiem za każdym razem, odpowiedź skóry jest negatywna.
Niestety, nie mogę polecić produktu marki Fitomed osobom ze skórą szczególnie wymagającą, choć zapowiadał się bardzo dobrze, do tego można zdobyć go w dobrej, niskiej cenie. Być może sprawdzi się u osób bez większych wymagań, z ładną, aczkolwiek delikatną cerą, a także przesuszoną, nie podpiszę się jednak pod tym, by był odpowiedni dla skóry problematycznej i podatnej na trądzik. Prawdopodobnie to wina zbyt nawilżającego składu, a także ogólnej ciężkości - produkt ma bardzo dużo humektantów w składzie, a także tłusty emolient. Formuła toniku ziołowego Fitomed nie jest odpowiednia dla mojej skóry i wątpię, bym pokusiła się na kolejne kosmetyki pielęgnacyjne, choć oferta jest bogata, i to wszystko w kuszących, niskich cenach.
Butelka z plastiku mieści 200ml płynu o ziołowym, naturalnym, lekko mętnym kolorze. Producent dopuszcza wytrącenie się osadu i wahanie koloru, co jest czymś zupełnie naturalnym w przypadku ziołowych kosmetyków. Produkt, należy chronić przed działaniem słońca, ze względu na aktywne biologiczne związki. Butelka jest poręczna, a aplikator wylewa odpowiednią ilość, choć produkt, na ogół jest średnio wydajny. Wolę jednak opakowania z atomizerem. Cena, pod względem zawartości aktywnych związków,a także dużej pojemności, jest bardzo przystępna (ok.10-12 zł). Plusem, jest z pewnością szeroka dostępność - Fitomed znajdziesz w aptekach, sklepach zielarskich, z naturalną, zdrową żywnością.
INCI:Aqua, Glicyrrhiza Glabra Officinalis Root
Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Tilia Cordata Extract, Avena
Sativa Officinalis Extract, Glycerin, Panthenol, Peg-40 Hydrogenated
Castor Oil, Urea, Lactic Acid, Parfum,
Phenoxyethanol(and)Ethyl-hexylglycerin
Koszt 10/12zł / 200ml
Koszt 10/12zł / 200ml
Orientana wzbudza we mnie ostatnio same negatywne odczucia, aczkolwiek nie potrafię nie dostrzec zalet toniku przeznaczonego dla skóry mieszanej, sprawdza się dobrze w pielęgnacji skóry tłustej jako delikatny nawilżacz i produkt tonizujący. Mocne, ordynarnie walące po nozdrzach, podrażniające błony śluzowe zapachy, powodują pieczenie skóry, łzawienie oczu, a nawet kaszel! Być może jestem zbyt przyziemna i nie jest mi dana orientalna pielęgnacja, ale toniki są stanowczo zbyt mocno aromatyzowane, dosłownie, jakby ktoś wylał mi swoje perfumy prosto na twarz. Nie są zdecydowanie odpowiednie dla skóry podrażnionej i wrażliwej. Polecam rozcieńczać toniki Orientana, gdyż są moim zdaniem, zbyt mocno skoncentrowane - wystarczy dodać wody i konserwant.
Mimo wysokiego progu bólu i doskonałej tolerancji skórnej, nie byłam w stanie stosować produktów Orientana podczas dni, gdy moja cera jest podrażniona, lub sprawia mi więcej problemów niż zwykle.. Stosowanie pielęgnacyjnych toników Orientana nie spowodowało wyprysków i zmian trądzikowych, ale tak duże stężenie olejków eterycznych i mocno aromatyzowana kompozycja, uczuliło mnie i spowodowało rozległe podrażnienia i poparzenia, co zdarzyło mi się po raz pierwszy podczas stosowania naturalnych kosmetyków.
Powróciłam do produktów, ciesząc się ładniejszą cerą, bardziej nawilżoną - wyjątkowo przypadły mi do gustu, i mimo kilku wad, spodobały mi się ich walory pielęgnacyjne, wpływ na cerę przetłuszczającą się i delikatne, ale nie tłuste nawilżenie. Mimo że obie wersje są do siebie podobne pod względem składu, odczucia z ich użytkowania mam zupełnie inne.
Wersja do skóry normalnej i mieszanej z imbirem i trawą cytrynową, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Nie jest tak drażniąca jak wersja do skóry normalnej i znacznie lepiej przyjmuję i toleruję wersję z imbirem. Nie sprawdza się podczas mocniejszego podrażnienia, ale przez większość dni, gości u mnie ostatnio bardzo często - odczuwam pozytywne działanie produktu i sięgam po niego chętnie.
Zapach jest łagodniejszy i bardziej cytrusowy ,z nutą imbiru. Jest świeży, orzeźwiający, ale nie mdląco słodki. Nadal podrażnia oczy i usta, dlatego tonik muszę osuszać, a niestety, rozpylanie za pomocą atomizera, nie ułatwia tego zadania. Regularne stosowanie toniku wpłynęło pozytywnie na stan mojej skóry - jest jaśniejsza, ma zdrowy koloryt, wygląda ładniej. Nigdy nie stosuję toniku go o poranku, ze względu na zawartość cytrusów. Tonik wzorcowo współpracuje z moimi kremami, dajac satysfakcjonujące nawilżenie, ale bez zapychania porów. Nie nasila łojotoku, nie wiem czy go hamuje, ale z pewnością nie robi nic złego w tym kierunku. Sprawdza się stosowany samodzielnie, jako nocny, wodny nawilżacz. Zapach szybko się ulatnia. Mimo małej zawartości, toniki Orientana są wydajne, 100ml zawartość służyła mi na dwa miesiące, co jest przy moich możliwościach rzeczą niemożliwą, aczkolwiek muszę wziąć pod uwagę, iż toniku nie stosowałam codziennie (3-5 dni w tygodniu)
Nie jest to łagodny produkt, ale osoby z cerą tłustą, problematyczną, będą zadowolone z jego działania. Mimo cytrusów, nie nasila mojego rumienia, nie powoduje również zaczerwienień. Sprawdza się również przyzwoicie w roli bogatszego pod względem składu produktu tonizującego - daje uczucie rozluźnienia skóry, gdy jest potraktowana mocniejszym detergentem. Nie rozpulchnia porów. Dobrze odświeża skórę, cera po przetarciu nie jest skrajnie odwodniona, ale można zauważyć lekki, nawilżający połysk. Przy skórze odwadniającej się - może pogłębiać suchość skóry, dlatego należy go osuszać. Na plus wygodny, sprawny atomizer, który rozpyla równomierną i drobną mgiełkę, ale jednak bardziej gęstą niż uriage. Nie zawiera gliceryny.
INCI: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Citrus Medica Limonum Peel Oli, Cucumis Sativus Fruit Extract, Decyl Glucoside, Daucus Carota Sativa Seed Extract, Cymbopogon Schoenanthus Oil , Zingiber Officinale Root Oil, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.
Koszt 26 zł/100ml
Z pewnością produkt spodoba się osobom, które lubią zapach jaśminu i są przyzwyczajone do tak mocnych zapachów. Produkt dobrze rozluźnia skórę i ją odpręża po myciu, więc jestem pewna co do spełnienia podstawowej roli. Jednak żaden produkt, nie miał jeszcze aż tak drażniącego wpływu na moją cerę, która zawsze wydawała się oporna na działanie naturalnych składników. Po pierwszej aplikacji, moja skóra zaprotestowała i przywitałam rozległy rumień oraz dotąd mi obce, mocne podrażnienie. W miejscach, gdzie pojawił się delikatny naskórek - wystąpiło poparzenie. Nie mogłam początkowo opanować sytuacji, aby zapobiec bliznom i szybko podleczyć naskórek, skończyłam w poradni dermatologicznej. Żałuję, że zrobiłam odstępstwo od swojej podstawowej zasady i nie wykonałam próby uczuleniowej zanim rozpyliłam produkt. Po części to moja wina, ale nie maiłam pojęcia, że producent aż tak bardzo aromatyzuje swoje produkty, gdyż pojedyncze składniki nie robią mojej skórze nic złego.
Późniejsze próby okiełznania toniku z jaśminem okazały się bardziej owocne, ale nadal niezmiennie moją cerę podrażnia. Nie jest też tak przyjemny w użyciu jak wersja dla cery mieszanej, mam wrażenie, ze zostawia bardziej wyczuwalny film na skórze. Zawiera glicerynę. Przez jej zawartość nie współpracuje z każdym moim kremem, widocznie i odczuwalnie opóźnia jego wchłanianie. Nie nawilża też tak dobrze jak wspomniana wersja skierowana dla skóry mieszanej. Nie zauważyłam większych efektów podczas stosowania toniku, cera nie jest szczególnie wygładzona, miękka. Zdecydowanie szybciej odwadnia naskórek i trzeba koniecznie go osuszać. Bardzo podrażnia moje naczynka, praktycznie zawsze odczuwam uczucie gorąca po rozpyleniu produktu. Byłam zmuszona rozcieńczyć go dwukrotnie większą ilością wody, po rozcieńczeniu, sprawdza się znacznie lepiej, ale nadal nie jestem z niego na tyle zadowolona, by kupić kosmetyk ponownie. Nie przyczynił się do powstania zaskórników, jest lekki, ale przez glicerynę nie do końca podoba mi się w jaki sposób zachowuje się na skórze.
Na plus wygodna, plastikowa, 100ml buteleczka i sprawny atomizer. Cena może wydawać się wysoka, jednak toniki bazują na soku aloesowym i mają wysokie stężenie składników aktywnych Toniki mogą sprawdzić się na skórze mało wrażliwej, to dobre produkty, ale jak dla mnie, zbyt agresywne.
INCI: Aqua Aloe Barbadensis Leaf Juice , Camelia Sinensis Leaf Extract , Glycerin , Glycyrrhiza Glabra Root Extract , Withania Somnifera Root Extract ), Jasminum Officinale Flower Leaf Oil, Oramix Ns , Sodium Benzoate , Potassium Sorbate .
Koszt 26zł/100ml
Woda termalna Uriage jest moim absolutnym hitem od kilku lat i przywróciła nadzieję, iż dermokosmetyki mogą być skuteczne. Nie zliczę litrów zużytej wody Uriage, ale to jedyny kosmetyk, który mam zawsze w zapasie i jestem pewna, że się nie zmarnuje.
Woda ma praktyczny aplikator, atomizer rozpyla cudowną mgiełkę wody, bez dużych drobinek, dlatego wody Uriage można używać nawet do zwieńczenia makijażu.
Wiele wód termalnych nie dawało żadnych efektów na mojej skórze, dlatego Uriage od razu wywołała zachwyt, ze względu na niesamowite właściwości kojące i łagodzące. Osoby, które borykają się z cerą wrażliwą, lub stosują tak silne środki złuszczające, z pewnością docenią jej działanie. Jest niewiele produktów, którymi można ratować się w sytuacjach beznadziejnych bez ryzyka dodatkowych podrażnień - poparzenia, silny stan zapalny skóry, rumień, zmiany atopowe. Jedynie Uriage daje kojące uczucie chłodu, zmniejsza rumień i łagodzi zmiany ropne. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich właściwości wody Uriage - ale po jej użyciu moja skóra wraca do normalnego kolorytu, jest odświeżona i ukojona. Nigdy nie spowodowała podrażnień, rumienia i szczypania - skutecznie łagodzi te objawy.
Ważne jest to, iż wody Uriage nie trzeba osuszać, co jest niezwykłym ułatwieniem. Towarzyszy mi nie tylko podczas kuracji, ale także podczas każdej pory roku, zwłaszcza lata, gdy skora łatwo się przegrzewa, a jedynie rozpylona Uriage daję natychmiastową ulgę i poczucie chłodu. Delikatnie nawilża.
Uriage towarzyszy mi już do kilku lat i nic jej nie pobiło, nawet naturalne hydrolaty. To jedyny pewny punkt mojej pielęgnacji, na którym zawsze mogę polegać i niezależnie od stanu mojej cery - wiem, że pomoże i przyniesie ulgę. Używam jej do zwieńczania makijażu, codziennej pielęgnacji, rozrzedzania kosmetyków. Ma u mnie mnóstwo zastosowań i w każdym sprawdza się wyśmienicie.
INCI: woda termalne uriage
Koszt 300ml/ok.30zł
Na moim przykładzie widać, że najprostsze wybory, zawsze okazują się najlepsze. Kilka ostatnich tygodni, jest obfitych w wiele, nietrafionych produktów, co odbiło się negatywnie na kondycji mojej skory. W zestawieniu, zdecydowanie wygrywa woda Uriage, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, a ze względu na czysty i prosty skład, jest bezpieczna dla każdego typu i rodzaju skóry. Największym rozczarowaniem okazał się tonik Fitomedu, natomiast tonik Orientana z trawą cytrynową i imbirem, zaskoczył mnie bardzo pozytywnie.
Pozdrawiam,
Ewa