Nie musiałam (i nie byłam w stanie!) długo opierać się nowozelandzkiej firmie oferującej kosmetyki naturalne pod nazwą Antipodes. Mimo że mój stosunek do kosmetyków naturalnych jest mocno średni i nie stronię od szeroko pojętej chemii w kosmetykach, od której, zdaniem wielu, można umrzeć na raka i jeszcze dostać wrzodów żołądka. Antipodes wyjątkowo urzekło mnie prostymi składami, brakiem zawartości gliceryny w większości kosmetyków, prostotą, skoncentrowaną formułą i brakiem wstrętnych zapychaczy, które są koszmarem każdej skóry trądzikowej.
Zanim przejdę do głównego, wręcz sztandarowego produktu Antipodes, chcę Was zachęcić do bliższego zapoznania się z marką, mimo że ceny jak na polskie warunki są wysokie, po raz pierwszy nie mam poczucia straconych pieniędzy i przeświadczenia, że mogłam zrobić to taniej. Bardzo długo błądziłam i szarpały mną różne emocje, trzęsło mną na samą myśl o kolejnych kosmetykach naturalnych. Większość z nich po prostu nie działała (albo w odwrotnym kierunku, szkodziła), a wymagam widocznych efektów. Jestem także posiadaczką skóry problematycznej, potrzebuję specjalistycznej, łagodnej, ale i skutecznej pielęgnacji. Niestety, moje preferencje i wymagania rzadko kiedy szły w parze z tym, co zapewnia większość naturalnych produktów i zawsze czułam rozczarowanie lub niedosyt. Moja skóra jest zbyt wymagajaca, by stosować kosmetyki, które jedynie pozostawiają ochronny film i nie robią nic więcej. Zmieniłam zdanie, gdy tylko bliżej poznałam produkty Antipodes.
Moje już martwe nadzieje co do polskich kosmetyków naturalnych, ostatecznie pogrzebała Orientana, wysyp leczyłam długimi tygodniami i w końcu poddałam się. Dopóki nic się nie zmieni w mentalności i podejściu producentów ani mi się śni wracać do polskich korzeni.
Pielęgnacja Antipodes nie jest tania, ale jest zdecydowanie warta swojej ceny. Póki co, jedynie jeden produkt został przeze mnie niedopasowany do potrzeb skóry, choć nie mogę powiedzieć o nim ani jednego złego, gdy moja cera była w fatalnym stanie, jedynie on wyleczył mnie z atopii i działał dokładnie tak, jak obiecuje producent (o kremie Vanilla Hydrating Cream napiszę niebawem). Pozostałe produkty spisują się doskonale i nie mam żadnych oporów, by zainwestować kolejne pieniądze w dobrą, skuteczną i odpowiednią dla mojej cery pielęgnację, która jest doskonałym uzupełnieniem półproduktów i sprawdzonych pojedynczych kosmetyków.
Pielęgnacja Antipodes nie jest tania, ale jest zdecydowanie warta swojej ceny. Póki co, jedynie jeden produkt został przeze mnie niedopasowany do potrzeb skóry, choć nie mogę powiedzieć o nim ani jednego złego, gdy moja cera była w fatalnym stanie, jedynie on wyleczył mnie z atopii i działał dokładnie tak, jak obiecuje producent (o kremie Vanilla Hydrating Cream napiszę niebawem). Pozostałe produkty spisują się doskonale i nie mam żadnych oporów, by zainwestować kolejne pieniądze w dobrą, skuteczną i odpowiednią dla mojej cery pielęgnację, która jest doskonałym uzupełnieniem półproduktów i sprawdzonych pojedynczych kosmetyków.
Antipodes to coś zupełnie nowego w mojej pielęgnacji. To kosmetyki skuteczne, bajeczne w obsłudze, to doskonała, lekka konsystencja i koncentracja składników aktywnych, niezwykłe walory pielęgnacyjne i naturalne, niebanalne, przyjemne i rozluźniające kompozycje zapachowe, wyłącznie z naturalnych składników. Znajduję z marką Antipodes wspólny mianownik. Kosmetyki działają i pachną jak naturalna, wysokopółkowa pielęgnacja, odkąd pamiętam, unikałam perfumowanych i aromatyzowanych kosmetyków.. nadmiar aromatów zawsze podrażniał moją skórę i oczy, w przypadku Antipodes nie ma to miejsca, a stosowanie kosmetyków jest namacalną i węchową przyjemnością :)
Maska Aura Manuka to moje odkrycie roku. To doskonały przykład, jak naturalne kosmetyki mogą być skuteczne. Genialne w swej prostocie połączenie naturalnego bogactwa natury: cennego, płynnego miodu manuka, oleju avocado, soczystych, skąpanych w słońcu winogron i kwiatów pohutukawa. Oczywiście wszystkie składniki pochodzą z Nowej Zelandii, innego, bajkowego świata, który zawsze kojarzył mi się z zielonymi, wyboistymi wzgórzami, głęboką wodą, magią, i głębokim żarem pragnienia odwiedzenia tych miejsc, który tli się w moim sercu od czasów dzieciństwa. Głównym składnikiem maski jest drogocenny miód manuka, będący symbolem drugiego końca świata. Stosując kosmetyki Antipodes, czuję się wyjątkowo. Tak, jak wyjątkowa jest Nowa Zelandia.
Cudowna, niespotykana, kremowa konsystencja, naturalny zapach wanilii w cytrusach i doskonałe nawilżenie, bez wyprysków, zaskórników i podrażnień. Mimo że unikam kremowych masek i kompresów, Aura Manuka Mask to ewenement w tej kategorii. To czysta perfekcja.
Przyznam, że nie miałam pojęcia jak obsługiwać się maską Aura Manuka - ile jej nakładać, jak długo trzymać, czy zmywać, czy też pozostawić na noc .. moje wszystkie wątpliwości zostały rozwiane podczas pierwszego kontaktu z maską. Zawsze, na samą myśl o kremie, aż mną wzdrygało, natomiast produkt Antipodes to sama przyjemność, ma on niebywale lekką i delikatną konsystencję. Od razu czuć, że cena ma swoje uzasadnienie w jakości, produkt rozprowadza się jak marzenie, gładko i przyjemnie, zaśnięcie z kompresem nawilżającym jest u mnie kwestią czasu. Magicznie otula skórę delikatną, kremową, treściwą, acz delikatną warstewką, do tego cieszy nozdrza, koi umysł, pozwala zapomnieć o błahostkach... Nie jest to typowa kremowa konsystencja, bardzo przypomina mi domowy, pyszny krem, który wyjadałam ostrożnie paluszkami, za każdym razem gdy babcia zdążyła się odwrócić.
Początkowo, przy bardzo dużych podrażnieniach, maska powoduje delikatne podszczypywanie - nie jest to mocne pieczenie, nie powiedziałabym także, że jest nieprzyjemne i uciążliwe, zanika bardzo szybko. Nie wynika to z mocnego działania maseczki, zaręczam, że jest wyjątkowo delikatna dla nawet wrażliwej skóry, nie powodując żadnych zaczerwienień, wysypek i zmian o podłożu alergicznym. Uczucie to zanika zaledwie po kilku minutach, maska działa jak kompres łagodzący, w cudowny sposób koi skórę, nie dając o sobie znać. Nie wiem do końca jak opisać działanie tej maski podczas noszenia, ale bardzo relaksuje, odpręża i uspokaja skórę. Po maskach oczyszczających, które bardzo lubię, często mam wrażenie zestresowanej skóry - Antipodes zapewnia mi dotąd nieodkryty przeze mnie wymiar stosowania masek, nie wiem do końca który składnik tak na mnie działa, ale po zmyciu maski czuję się zdrowsza, zrelaksowana i odprężona.
Niecodziennie jest to, że skóra doskonale absorbuje maskę i dokładnie taką ilość, jakiej potrzebuje. Im moja cera jest bardziej odwodniona, tym mniejsza ilość maski zostaje na powierzchni naskórka. Nie jest to tłusty, ohydny film, ale bardzo przyjemny, gładki krem. Maskę trzymam średnio na twarzy od 30 minut do godziny, wszystko zależy od stopnia odwodnienia mojej cery. Nigdy nie spowodowała u mnie szczypania i nieprzyjemnych objawów w trakcie i po zmyciu okładu (oprócz początkowego, chwilowego, delikatnego podszczypywania) Bardzo łatwo się spłukuje pod bieżącą, ciepłą wodą, podczas zmywania, czuję, jak okład jest delikatny i doskonale gładki. Nie zostawia gołej, podrażnionej cery, ale także nie wyczuwam tłustego filmu. Jest możliwość pozostawienia maski na całą noc.
Po zmyciu maski efekty nie są piorunujące. Skóra jest delikatnie nawilżona, lekko natłuszczona, pory, nawet są delikatnie poszerzone. Generalnie, nie jest to mocny świeży wygląd jak po maskach oczyszczających.Nie przywykłam do takiej formy masek, wiec byłam zawiedziona bezpośrednio po spłukaniu okładu. Nie chcę kłamać, ale efekt były bardzo średni, skóra wyglądała trochę lepiej, nie na tyle, bym piała z zachwytu. Zaniepokoiły mnie rozszerzone pory, po tylu nieudolnych próbach okiełzania mojej cery polskimi kosmetykami naturalnymi, coś mi mówiło, jakiś wewnętrzny głos, by umyć jednak skórę łagodnym syndetem. Moja cera nie lubi takiej dawki nawilżenia, postanowiłam jednak dać szansę Aura Manuka Mask.
I o niebiosa, to, co ujrzałam po przebudzeniu przechodzi moje nawet najśmielsze oczekiwania. Cera idealnie gładka, nawilżona, bez tłustych, poszerzonych porów, stany zapalne - przygaszone. Byłam przygotowana na wysyp pryszczy, ale produkt w żadnym stopniu nie przyczynił się do gorszego stanu mojej cery. Nawilżenie jest idealnie wyważone, choć bezpośrednio po zabiegu, miałam zupełnie odwrotne wrażenie. Co ważne, nie obudziłam się z tłuszczem na skórze - naskórek jest idealnie zmiękczony, gładki, skóra lśni zdrowym blaskiem. Uwierzyłam na nowo w działanie naturalnych kosmetyków, poważnie.
Maskę stosowałam o różnych porach dnia, ale zdecydowanie najlepiej, mojej skórze oczywiście, służy zastosowana wieczorem, mam nieodparte wrażenie, że absorbuję ją przez kilka godzin i na końcowe efekty muszę poczekać dłużej, niż po maskach oczyszczających, gdzie efekt jest widoczny od razu. Stosując ją o poranku, moje odczucia nie były aż tak pozytywne (maska spełnia swoje zadanie, ale moja skóra nie jest w tak dobrej kondycji jak po przespaniu się z maską :)). Był okres, gdy emolienty stosowane na noc zapewniały mi niemal zawsze nieświeży wygląd po przebudzeniu, maska Antipodes współpracuje wzorcowo z moim trudnym typem skóry i służy mi najbardziej stosowana bezpośrednio przed snem.
Nawilżenie jest odczuwalne i widoczne - maska działa głęboko nawilżająco, a nie tylko powierzchownie. Cera aż lśni zdrowym blaskiem mokrej, nawilżonej skóry. Myślę, że tak naprawdę każdy rodzaj skóry będzie zadowolony z jej działania, Aura Manuka Mask stosuję raz w tygodniu, czasami nawet raz na dwa tygodnie, używam jej wówczas, gdy potrzebuję dużej dawki nawilżenia ale bez ryzyka zapchania porów i nadprogramowych wyprysków. Skutecznie wymiotła większość pielęgnacji odpowiedzialnej za nawilżenie, dzięki niej jestem w stanie, stosując silny retinoid, opierać się wyłącznie na beztłuszczowej emulsji Post Acte Avene stosowanej raz na jakiś czas i wodnym serum. Moja pielęgnacja jest więc bardzo lekka, ale naskórek wciąż jest doskonale nawodniony. Doskonale likwiduje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Nie jest to chwilowe nawilżenie - jeśli jakiś produkt jest w stanie w takim stopniu nawilżyć moją cerę bez skutków ubocznych, to czuję się zobligowana do okrzyknięcia go moim hitem.
Aura Manuka Mask jest także bardzo wydajna, jestem oszczędna w stosowaniu kosmetyków.. ale jej po prostu nie da zużyć się w przeciągu 2-3 miesięcy, tak, jak myślałam :) Przy moim zużyciu i częstotliwości stosowania z pewnością wystarczy mi na pół roku, czyli zgodnie z terminem przydatności po otwarciu.
Antipodes dba nie tylko o walory użytkowe, ale także przyjemność w odbiorze. Wszystkie kosmetyki są umieszczone w uroczych, zielonych, wykonanych z dobrej jakości papieru opakowaniach. Grafika jednoznacznie sugeruje bliski kontakt z naturą, nie mogę mówić o minimalizmie, ale jest to zdroworozsądkowe bogactwo składników - a etykiety są jedynie potwierdzeniem zawartości. Wszystkie kosmetyki umieszczone są w szklanych opakowaniach z ciemnego szkła lub porządnych tubkach, wykonanych z wysokiej jakości tworzywa. Producent zadbał o każdy element, nawet zapach.
Kosmetyki naturalne w większości.. śmierdzą, albo ich zapach jest bardzo subtelny i niemal niewyczuwalny. Często bywa, że jestem osaczona aromatem kosmetyków i nie jestem w stanie ich używać ze względu na podrażnienia, które wynikają z aromatyzowania kompozycji dużą ilością olejków eterycznych. Mój nos jest także bardzo wybredny, nie znoszę mydlanych nut, tak jak przesadnie słodkich, mdłych, wręcz prostackich kompozycji, zwłaszcza gdy zapach nie ulatnia się szybko i towarzyszy mi przez kilka godzin. Nie obraziłabym się na kosmetyki pachnące leśną polaną, świeżością, świeżo zerwaną lawendą i kwaśną porzeczką, mimo zupełnie innego kierunku, kompozycje Antipodes są dla mnie naprawdę przyjemne. Aura Manuka to połączenie słodkiej mandarynki z delikatną wanilią. Nie jest mdło, ale też i soczyście, wyczuwam kwaśną mandarynkę, wanilia nie dominuje, nie uderza w nozdrza, jest spokojna, stonuje i łagodzi wibrujące cytrusy. Gdzieś wyczuwam też gardenię. Podoba mi się.
Aura Manuka Honey Mask jest dopracowana w każdym calu - dokonała konsystencja, delikatność, skuteczność. Nawilżenie jest odczuwalne i nie zanika po zmyciu maski, jestem w stanie potwierdzić doskonałe walory nawilżające i odżywcze maski, mój naskórek jest doskonale nawodniony i odżywiony do nawet dwóch tygodni (muszę jednak wspomnieć, że nie mam suchej skory, wówczas prawdopodobnie należałoby zwiększyć częstotliwość stosowania maski) Samo używanie maski jest także przyjemnością - poręczna tubka, wykonana z dobrej jakości tworzywa, cudowny, orzeźwiający, ale stonowany cytrusowy zapach maski i niesamowite właściwości relaksujące. Z pewnością nie jest to moje ostatnie opakowanie, Aura Manuka Honey Mask to pozycja jak najbardziej godna polecenia.
Koszt: 110-130zł/ 75ml
Dostępność: Lavande, Ecco Verde, feelunique, lookfantastic
INCI: Aqua (water), leptospermum scoparium mel (manuka) honey Active 20+, persea gratissima (avocado) oil, glycerin, cetearyl alcohol, stearic acid, glycerol stearate, gluconolactone, sodium benzoate, calcium gluconate, vitis vinifera (vinanza grape grapeseed) extract, daucus carota sativa (carrot) oil, metrosideros excelsa (pohutukawa flower) extract, tocopherol (vitamin E), essential oil fragrances of vanilla & mandarin: coumarin**, d-limonene**, linalool**.
** component of essential oil
Wpis nie jest sponsorowany.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Maska Aura Manuka to moje odkrycie roku. To doskonały przykład, jak naturalne kosmetyki mogą być skuteczne. Genialne w swej prostocie połączenie naturalnego bogactwa natury: cennego, płynnego miodu manuka, oleju avocado, soczystych, skąpanych w słońcu winogron i kwiatów pohutukawa. Oczywiście wszystkie składniki pochodzą z Nowej Zelandii, innego, bajkowego świata, który zawsze kojarzył mi się z zielonymi, wyboistymi wzgórzami, głęboką wodą, magią, i głębokim żarem pragnienia odwiedzenia tych miejsc, który tli się w moim sercu od czasów dzieciństwa. Głównym składnikiem maski jest drogocenny miód manuka, będący symbolem drugiego końca świata. Stosując kosmetyki Antipodes, czuję się wyjątkowo. Tak, jak wyjątkowa jest Nowa Zelandia.
Cudowna, niespotykana, kremowa konsystencja, naturalny zapach wanilii w cytrusach i doskonałe nawilżenie, bez wyprysków, zaskórników i podrażnień. Mimo że unikam kremowych masek i kompresów, Aura Manuka Mask to ewenement w tej kategorii. To czysta perfekcja.
Początkowo, przy bardzo dużych podrażnieniach, maska powoduje delikatne podszczypywanie - nie jest to mocne pieczenie, nie powiedziałabym także, że jest nieprzyjemne i uciążliwe, zanika bardzo szybko. Nie wynika to z mocnego działania maseczki, zaręczam, że jest wyjątkowo delikatna dla nawet wrażliwej skóry, nie powodując żadnych zaczerwienień, wysypek i zmian o podłożu alergicznym. Uczucie to zanika zaledwie po kilku minutach, maska działa jak kompres łagodzący, w cudowny sposób koi skórę, nie dając o sobie znać. Nie wiem do końca jak opisać działanie tej maski podczas noszenia, ale bardzo relaksuje, odpręża i uspokaja skórę. Po maskach oczyszczających, które bardzo lubię, często mam wrażenie zestresowanej skóry - Antipodes zapewnia mi dotąd nieodkryty przeze mnie wymiar stosowania masek, nie wiem do końca który składnik tak na mnie działa, ale po zmyciu maski czuję się zdrowsza, zrelaksowana i odprężona.
Niecodziennie jest to, że skóra doskonale absorbuje maskę i dokładnie taką ilość, jakiej potrzebuje. Im moja cera jest bardziej odwodniona, tym mniejsza ilość maski zostaje na powierzchni naskórka. Nie jest to tłusty, ohydny film, ale bardzo przyjemny, gładki krem. Maskę trzymam średnio na twarzy od 30 minut do godziny, wszystko zależy od stopnia odwodnienia mojej cery. Nigdy nie spowodowała u mnie szczypania i nieprzyjemnych objawów w trakcie i po zmyciu okładu (oprócz początkowego, chwilowego, delikatnego podszczypywania) Bardzo łatwo się spłukuje pod bieżącą, ciepłą wodą, podczas zmywania, czuję, jak okład jest delikatny i doskonale gładki. Nie zostawia gołej, podrażnionej cery, ale także nie wyczuwam tłustego filmu. Jest możliwość pozostawienia maski na całą noc.
I o niebiosa, to, co ujrzałam po przebudzeniu przechodzi moje nawet najśmielsze oczekiwania. Cera idealnie gładka, nawilżona, bez tłustych, poszerzonych porów, stany zapalne - przygaszone. Byłam przygotowana na wysyp pryszczy, ale produkt w żadnym stopniu nie przyczynił się do gorszego stanu mojej cery. Nawilżenie jest idealnie wyważone, choć bezpośrednio po zabiegu, miałam zupełnie odwrotne wrażenie. Co ważne, nie obudziłam się z tłuszczem na skórze - naskórek jest idealnie zmiękczony, gładki, skóra lśni zdrowym blaskiem. Uwierzyłam na nowo w działanie naturalnych kosmetyków, poważnie.
Maskę stosowałam o różnych porach dnia, ale zdecydowanie najlepiej, mojej skórze oczywiście, służy zastosowana wieczorem, mam nieodparte wrażenie, że absorbuję ją przez kilka godzin i na końcowe efekty muszę poczekać dłużej, niż po maskach oczyszczających, gdzie efekt jest widoczny od razu. Stosując ją o poranku, moje odczucia nie były aż tak pozytywne (maska spełnia swoje zadanie, ale moja skóra nie jest w tak dobrej kondycji jak po przespaniu się z maską :)). Był okres, gdy emolienty stosowane na noc zapewniały mi niemal zawsze nieświeży wygląd po przebudzeniu, maska Antipodes współpracuje wzorcowo z moim trudnym typem skóry i służy mi najbardziej stosowana bezpośrednio przed snem.
Nawilżenie jest odczuwalne i widoczne - maska działa głęboko nawilżająco, a nie tylko powierzchownie. Cera aż lśni zdrowym blaskiem mokrej, nawilżonej skóry. Myślę, że tak naprawdę każdy rodzaj skóry będzie zadowolony z jej działania, Aura Manuka Mask stosuję raz w tygodniu, czasami nawet raz na dwa tygodnie, używam jej wówczas, gdy potrzebuję dużej dawki nawilżenia ale bez ryzyka zapchania porów i nadprogramowych wyprysków. Skutecznie wymiotła większość pielęgnacji odpowiedzialnej za nawilżenie, dzięki niej jestem w stanie, stosując silny retinoid, opierać się wyłącznie na beztłuszczowej emulsji Post Acte Avene stosowanej raz na jakiś czas i wodnym serum. Moja pielęgnacja jest więc bardzo lekka, ale naskórek wciąż jest doskonale nawodniony. Doskonale likwiduje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Nie jest to chwilowe nawilżenie - jeśli jakiś produkt jest w stanie w takim stopniu nawilżyć moją cerę bez skutków ubocznych, to czuję się zobligowana do okrzyknięcia go moim hitem.
Aura Manuka Mask jest także bardzo wydajna, jestem oszczędna w stosowaniu kosmetyków.. ale jej po prostu nie da zużyć się w przeciągu 2-3 miesięcy, tak, jak myślałam :) Przy moim zużyciu i częstotliwości stosowania z pewnością wystarczy mi na pół roku, czyli zgodnie z terminem przydatności po otwarciu.
Kosmetyki naturalne w większości.. śmierdzą, albo ich zapach jest bardzo subtelny i niemal niewyczuwalny. Często bywa, że jestem osaczona aromatem kosmetyków i nie jestem w stanie ich używać ze względu na podrażnienia, które wynikają z aromatyzowania kompozycji dużą ilością olejków eterycznych. Mój nos jest także bardzo wybredny, nie znoszę mydlanych nut, tak jak przesadnie słodkich, mdłych, wręcz prostackich kompozycji, zwłaszcza gdy zapach nie ulatnia się szybko i towarzyszy mi przez kilka godzin. Nie obraziłabym się na kosmetyki pachnące leśną polaną, świeżością, świeżo zerwaną lawendą i kwaśną porzeczką, mimo zupełnie innego kierunku, kompozycje Antipodes są dla mnie naprawdę przyjemne. Aura Manuka to połączenie słodkiej mandarynki z delikatną wanilią. Nie jest mdło, ale też i soczyście, wyczuwam kwaśną mandarynkę, wanilia nie dominuje, nie uderza w nozdrza, jest spokojna, stonuje i łagodzi wibrujące cytrusy. Gdzieś wyczuwam też gardenię. Podoba mi się.
Aura Manuka Honey Mask jest dopracowana w każdym calu - dokonała konsystencja, delikatność, skuteczność. Nawilżenie jest odczuwalne i nie zanika po zmyciu maski, jestem w stanie potwierdzić doskonałe walory nawilżające i odżywcze maski, mój naskórek jest doskonale nawodniony i odżywiony do nawet dwóch tygodni (muszę jednak wspomnieć, że nie mam suchej skory, wówczas prawdopodobnie należałoby zwiększyć częstotliwość stosowania maski) Samo używanie maski jest także przyjemnością - poręczna tubka, wykonana z dobrej jakości tworzywa, cudowny, orzeźwiający, ale stonowany cytrusowy zapach maski i niesamowite właściwości relaksujące. Z pewnością nie jest to moje ostatnie opakowanie, Aura Manuka Honey Mask to pozycja jak najbardziej godna polecenia.
Koszt: 110-130zł/ 75ml
Dostępność: Lavande, Ecco Verde, feelunique, lookfantastic
INCI: Aqua (water), leptospermum scoparium mel (manuka) honey Active 20+, persea gratissima (avocado) oil, glycerin, cetearyl alcohol, stearic acid, glycerol stearate, gluconolactone, sodium benzoate, calcium gluconate, vitis vinifera (vinanza grape grapeseed) extract, daucus carota sativa (carrot) oil, metrosideros excelsa (pohutukawa flower) extract, tocopherol (vitamin E), essential oil fragrances of vanilla & mandarin: coumarin**, d-limonene**, linalool**.
** component of essential oil
Wpis nie jest sponsorowany.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa