07:00

Antipodes Superfruit Antioxindant Serum | Serum antyoksydacyjne na bazie wody i ekstraktów owocowych

Lekka, warstwowa pielęgnacja zdobywa coraz większą rzeszę fanów. Delikatne, nietłuste, przyjemne w odbiorze i konsystencji żelowo-wodne kosmetyki idealnie wpasowują się nie tylko w klimat tłustej cery, ale także problematycznej, skomplikowanej, z dużą skłonnością do zanieczyszczeń, zapewniając optymalny poziom nawodnienia bez zapychania porów. Serum Worship to doskonały przykład kosmetyku przeznaczonego wyłącznie do warstwowej pielęgnacji o wspaniałym i odczuwalnym działaniu antyoksydacyjnym, rozjaśniającym, napinającym i zwężającym pory. Antipodes po raz kolejny udowadnia, iż kosmetyki naturalne mogą być skuteczne, dawać przyjemność ze stosowania i widocznie wpływać na kondycję nawet problemowej skóry. 

Konsystencja produktu jest niebywała - mimo że produkt jest całkowicie beztłuszczowy, ma wspaniałą, lekką konsystencję, która rozprowadza się bez problemu nawet na suchej skórze. Absolutnie nie jest tępy i suchy w dotyku, jak to bywa w produktach opartych na wodzie, nie przelewa się miedzy palcami - skoncentrowana i bogata formuła sprawia, że nawet minimalna ilość wystarcza do wklepania serum. Dzięki specyficznej, wodnej formule, serum szybko się wchłania, dlatego najlepszą metodą aplikacji jest wklepanie serum i lekkie dociśniecie cery, wówczas produkt jest rozprowadzony równomiernie i natychmiast nie odparowuje. Z zetknięciu ze skórą natychmiast się wchłania, zwężając i obkurczając pory, dzięki temu wpisuje się idealnie w schemat pielęgnacji warstwowej - aplikacja treściwszych kosmetyków zapobiega odwodnieniu i wydobywa wspaniałe właściwości serum. Konsystencja nie jest wodnista, a bardzo treściwa w swej formule - producent nie żałuje związków aktywnych, Worship jest produktem intensywnie i niemal natychmiast działającym, zapewniając wyśmienite efekty pod względem rozjaśnienia i rozpromienienia cery, to typ produktu skoncentrowanego na skórze, dlatego nie należy przesadzać z aplikowaną ilością. Kosmetyk nie zawiera żadnych barwników, naturalną, piękną barwę zawdzięcza bogatej formule z wysoką zawartością naturalnych związków o działaniu antyoksydacyjnym, dzięki temu produkt jest wspaniale absorbowany przez cerę. Produkt zawiera ogromną ilość ekstraktu z winogron, przez co nałożony w zbyt dużej ilości może delikatnie barwić cerę. Formuła nie zostawia żadnego filmu na skórze - ani żelowego, ani też tłustego, dlatego kosmetyk należy zabezpieczyć lekką dawką emolientów, gdyż może odwadniać cerę stosowany samodzielnie - nie mogę jednak zaniżyć mu oceny ze względu na brak właściwości nawilżających, gdyż formuła idealnie wpisuje się w moje pielęgnacyjne klimaty, a stosowanie serum Worship wiąże się wyłącznie z pozytywnymi odczuciami. 

Serum nie zawiera żadnych wstrętnych zapychaczy i okluzji, czyli nie ma żadnej, realnej możliwości, by zatykało pory.


Po aplikacji serum Worship cera nie jest absolutnie ściągnięta - pory zostają natychmiast obkurczone i tworzą doskonałą bazę pod kolejne kosmetyki, samodzielnie nie nawilża, ponieważ nie posiada takich właściwości, przy cerze odwadniającej się, może pogłębić odwodnienie, gdy jest stosowane samodzielnie. Cera, jest sucha, nie piszczącą z przesuszenia, powiedziałabym, że wygląda bardzo ładnie, jest to zdrowy, lekki mat,  a samo stosowanie serum, w znacznej mierze ograniczyło mój łojotok i poprawiło trwałość makijażu - od ponad tygodnia zrobiłam celową przerwę od Worship i pewna, iż dzięki swojej formule i związkom aktywnym, wpłynęło regulująco na pracę gruczołów łojowych. Podczas wchłaniania, cera delikatnie lepi się, poprzez dodatek zagęstnika, ale uczucie to niemal natychmiast znika i nie ma żadnego wpływu na odbiór serum. W żadnym stopniu nie obciążyło mojej cery, nie spowodowało zmian trądzikowych, ani też nie spowodowało łojotoku - stosowane samodzielnie prawdopodobnie, poprzez wodną formułę mogłoby doprowadzić do powierzchownego odwodnienia. 

Jak sama nazwa wskazuje, jest to serum antyoksydacyjne, nie zawiera niestabilnej witaminy C która potrafi płatać figle, ale naturalną, najlepiej absorbowaną przez ludzką skórę i organizm. Serum bazuje na wodzie malinowej (dzięki której zawdzięcza lekkie właściwości ściągające), pysznych i smakowicie pachnących ekstraktach naturalnych: winogron, jeżyn, i kiwi oraz kofeinie arabica, która przyspiesza krążenie i ułatwia wchłanianie substancji aktywnych, wpływa także pozytywnie na ukrwienie skóry, przez co zaczerwienienia i żyłki stają się mniej widoczne, a skóra zyskuje witalność i zdrowy blask.  Serum to prawdziwa uczta dla zmysłów i sama przyjemność stosowania. Aktywne związki naturalne oprócz wysokiej zawartości witaminy C, posiadają substancje naturalne o działaniu antyoksydacyjnym (naturalne barwniki), barwa serum jest żywym dowodem na to, jaką bombą odżywczą dla skóry jest serum Worship. Składniki naturalne mają zdolność wzajemnej i wysokiej stabilizacji, dzięki czemu zawdzięczają swoją wysoką skuteczność. Serum Worship to wspaniały produkt anstyoksydacyjny do stosowania samodzielnie jako jedyny kosmetyk antyoksydacyjny lub na serum z witaminą C, którą stabilizuje. Efekty przeszły moje najśmielsze wymagania i nie pamiętam czasów, gdy moja skóra wyglądała tak zdrowo i promiennie.

Pomijając już świetne walory regulujące moją aktualnie tłustą cerę i lekkie działanie ściągające oraz antybakteryjne (odstawienie serum skutkowało szybszym zanieczyszczaniem się cery) doskonale przyspiesza gojenie, krostki są podsuszone i znikają w tempie błyskawicznym. Niezaprzeczalna lekkość serum, dodatkowo sprawia, że kosmetyki nakładane na serum, stają się lżejsze i lepiej się wchłaniają. Wśród tylu pozytywów, serum dodatkowo spełnia swoje podstawowe działanie: działa antyoksydacyjnie. Cera natychmiast staje się rozjaśniona, promienna, zdrowa o jednolitym pięknym kolorycie. Moja szara, zmęczona cera po kuracjach retinoidami, natychmiast odzyskała swj dawny blask ;) W połączeniu z serum z witaminą C, jak i samodzielnie, robi cuda z moją cerą - mimo że nie wpływa na nawilżenie i elastyczność skóry, stało się niezbędne w mojej pielęgnacji. Cięższa formuła mogłaby rozpulchnić moje pory, dzięki swoim właściwościom i wspomnianej i ciągle poruszanej lekkości, stało się ideałem do porannej, warstwowej pielęgnacji. 

Dzięki zawartości naturalnych ekstraktów, jest dobrze tolerowane przez skórę. Nigdy nie spowodowało u mnie nieprzyjemnych objawów takich jak pieczenie, zaczerwienienie lub też podrażnienie, muszę jednak podkreślić, iż jest to produkt intensywnie działający, więc nazwa ,serum'' nie wzięła się z kosmosu :)

Cały proces aplikacji serum jest umilony pięknym, naturalnym zapachem.. truskawek, jeżyn i malin. Serum pachnie obłędnie owocami jagodowymi, nie jest mdło, ale bardzo elegancko, świeżo, a sam zapach nie jest nachalny. Kompozycja zapachowa jest na miarę luksusowego, naturalnego produktu. Konsystencja, lekkość, przyjemność i wspaniałe działanie, serum Worship nie ma słabych stron, jeśli jest stosowane jako typowe serum,czyli kosmetyk ,,pod coś'', a nie samodzielnie.

Mój zachwyt nad marką Antipodes dodatkowo dopełnia sam wygląd produktów. Decydując się na produkty marki Antipodes, można liczyć tylko na najwyższą jakość, dlatego wysoka cena, akurat w tym przypadku, jest wyznacznikiem wysokiej jakości i ma swoje uzasadnienie w buteleczce i jej cennej zawartości. Poręczne i dobrze wyważone opakowania z eleganckiego ciemnego szkła, wysokiej jakości wykończenie, pipeta, która jest bardzo trwała i póki serum mi służy, nigdy nie sprawiała problemów, oraz piękna grafika, będąca tylko potwierdzeniem zgodności z naturą. Tak, takich naturalnych produktów mogę używać z ogromną przyjemnością. 

Cena serum waha się miedzy 200-130zł, serum można upolować na korzystnych promocjach, za taką jakość zdecydowanie warto tyle zapłacić, ograniczając nietrafione, nie działające kosmetyki. Serum używam od początków marca i znajduję się w 1/3 opakowania, starczy mi więc na 6 miesięcy, czyli okres przydatności ustalony przez producenta. Jak na serum wodne, muszę przyznać, że jest niezwykle wydajne. Wszystko się zgadza. Niektórym cena może wydać się szaleńcza, ale czasami warto pozwolić sobie na odrobinę zasłużonego luksusu. Kremowe formuły Antipdoes na ten moment są dla mnie za ciężkie, ale nie omieszkam spróbować pozostałych produktów o lżejszej formule w formie serum. Worship stało się świetnym, dającym niemal natychmiastowe efekty naturalnym kosmetykiem. Nie mogę zrobić nic innego jak tylko polecać, zwłaszcza osobom, które nie tolerują serum z witaminą C, kobietom w ciąży, uwrażliwionym na słońce, nietolerującym kwasów i niskiego pH oraz z tłustą, łojotokową cerą i zwolennikom lekkiej, warstwowej pielęgnacji. W sumie, po głębszym zastanowieniu,  polecam serum każdemu (pomijając cerę typowo suchą i skrajnie odwodnioną), bo jest naprawdę świetne, a Antipodes wypuściło na rynek kosmetyczny świetny produkt dla cery wymagającej, ale i normalnej, bezproblemowej. 

INCI: Rubus idaeus (raspberry) water*, Vinanza Oxifend superfruit complex of Rubus ursinus (boysenberry) extract + Ribes nigrum (blackcurrent) extract + Actinidia deliciosa (Vinanza Kiwi kiwifruite) extract + Vitis vinifera (Vinanza Grape grape seed) extract, galactoarabinan, dehydroacetic acid, benzyl alcohol, guar gum*, xanthan gum, Euterpe oleracea (acai berry) extract*, caprylyl/capryl glucoside, Coffea arabica (coffee berry), tocopherol (Vitamin E), essential oil fragrances of boysenberry & blackcurrent: citronellol, geraniol, isoeugenol, d-Limonene, linalool.
* Certified organic ingredient Product certified organic by Biogro 


Pozdrawiam,
Ewa