11:36

Tak czy nie dla technologii w pielęgnacji? | Szczoteczka soniczna DermoFuture


Nie rozważam szczoteczek sonicznych w samych pozytywnych aspektach, z całą pewnością takie szczotki mają swoje mocne strony, ale także i słabe, które trzeba wziąć pod uwagę przy inwestycji w tak drogi przyrząd. Duże znaczenie ma natomiast to, z czym stosujemy ten przedmiot, jak wygląda nasza codzienna pielęgnacja oraz jak często wykonujemy oczyszczanie za pomocą fal sonicznych, które nie do końca mają tak pozytywny wpływ na skórę.


KWESTIE TECHNICZNE, ŁADOWANIE, WYGLĄD WIZUALNY I ZASTOSOWANIE W PRAKTYCE

Nie mam zbytnio do czego się przyczepić, ponieważ szczotka DermoFuture jest naprawdę porządnie wykonana i do tego prezentuje się estetycznie, a także cechuje ją wysoka funkcjonalność. Wejście od USB jest porządnie zabezpieczone przed wilgocią, a żywotność baterii jest na wysokim poziomie - szczoteczkę w ciągu 8 miesięcy ładowałam tylko raz, a przez pół roku używałam jej regularnie, aby napisać dla Was jak najbardziej rzetelną recenzję i ustrzec przed zakupem niepotrzebnych lub nieefektywnych urządzeń.

Szczoteczkę można ładować nie tylko podłączając ją do standardowej ładowarki, ale także do laptopa, komputera, wszystkiego, co posiada energię i wejście USB. To niesamowita wygoda, szczególnie w podróży. Jedynym minusem jest to, że kabelek jest tylko jeden, dlatego bałaganiarze, pamiętajcie, gdzie dokładnie go schowaliście (powiedzmy). Ostatnio przeszukałam pół mieszkania, aby odnaleźć ten malutki, biały, niepozorny kabelek. Mimo że urządzenie nie wymaga częstego ładowania, nie naładujesz go energią słoneczną, gdy zabraknie akurat tej niezbędnej części do zasilenia szczoteczki. Szybciej i łatwiej jest zgubić końcówkę ładującą, niż zniszczyć materiał szczoteczki lub mechanizm wibrujący i między innymi z tego powodu zakończyć przygodę z ultradźwiękami. Ku przestrodze, nie warto wyrzucać oryginalnych opakowań i zawsze w nich trzymać rzeczy niezbędne do działania urządzenia.

Szczoteczka ładuje się stosunkowo szybko, około dwóch godzin. Jak na tak długą żywotność baterii, to naprawdę krótko. Zaznaczę, iż nie przeciągam sesji jednominutowych. Wskazuje to tylko na dobre wykonanie i zastosowanie surowców wysokiej jakości. Muszę więc napisać, że DermoFuture w rzeczywistości nie jest tylko namiastką Foreo Luny, a realnie solidnie i porządnie wykonanym produktem. 

Producent do wykonania szczoteczki użył także dobrego, miłego, szybko schnącego silikonu, z którym nic się nie dzieje, o ile nie używasz szczoteczki z tłustymi konsystencjami, czyli zabronionymi i niezgodnymi z wyrobami silikonowymi. Wypustki są także różnej długości - gęściej i rzadziej rozstawione, co pozwala manewrować efektem końcowym i dostosować odpowiednio właściwości szczoteczki do aktualnych potrzeb Twojej skóry. Tył szczoteczki ma natomiast półkolisty kształt, z poprzecznymi prążkami, co pozwala wykonać efektywny, podciągający masaż. Akurat tylna, zaokrąglona strona szczoteczki moim zdaniem jest zdecydowanie bardziej godna polecenia i znacznie lepiej radzi sobie z łagodniejszym oczyszczaniem skóry. Atutem jest również lekkość szczoteczki, jej charakterystyczny kształt, dobrze układający się w dłoni. Można nią bardzo sprawnie i szybko manewrować, bez uprawiania jednoczesnej, zbędnej gimnastyki. Mimo stosowania szczoteczki w wilgotnych rękach, ani razu nie upadła na podłogę, a to dość spory sukces.

Jeśli chodzi zatem o jakość urządzenia, nie mam zastrzeżeń, ponieważ szczotka jest faktycznie bardzo dobrze wykonana. Surowce są wysokiej jakości, co rzeczywiście jest odczuwalne, szczególnie podczas dłuższego użytkowania - urządzenie wygląda tak samo jak w momencie zakupu. Mogę więc śmiało powiedzieć, iż jakość DermoFuture nie odbiega znacząco od jakości ForeoLuna, której używałam przez ponad dwa miesiące w celu porównawczym. Być może kwestią kluczową jest tutaj mechanizm wibracyjny, ale z zamkniętymi oczyma nie rozróżniam tych dwóch urządzeń od siebie. Jestem ciekawa jak z trwałością, czego już nie jestem w stanie obiektywnie ocenić, ale jeśli przez 8 miesięcy nie widzę żadnej różnicy w działaniu i wyglądzie wizualnym, to akcesorium jest zdecydowanie warte swojej ceny, biorąc pod uwagę przepaść cenową między propozycją polskiej marki, a popularną Foreo. Cena Foreo w tym starciu, wydaje mi się zatem kompletnie nieuzasadniona, chociaż pierwszorzędnie byłam zdecydowana na zakup droższej, oryginalnej wersji. 

PIELĘGNACJA URZĄDZENIA

Urządzenie wykonane jest z łatwego w czyszczeniu i utrzymaniu w wysokiej higienie silikonowego tworzywa. Ze wszelkimi akcesoriami do twarzy, w tym szczególnie szczoteczek posiadających włosie naturalne lub sztuczne (które schnie jeszcze dłużej) lub tworzywa wolno schnącego, utrzymanie w czystości jest niemożliwe. Podobnie rzecz ma się z akcesoriami, których czyszczenie jest trudne, a dotarcie do najgłębszych zakamarków graniczy z cudem przy zastosowaniu standardowych środków.

Urządzenie DermoFuture akurat pod tym względem posiada sporo plusów. Silikonowa powierzchnia bardzo szybko, samoistnie schnie, nie trzeba jej niczym osuszać, a silikonowe wypustki nie są zbyt długie, przez co można łatwo dotrzeć do każdej powierzchni, a zastosowany produkt myjący nie osiada na silikonowych włoskach, ponieważ mają śliską, słabo przyczepną powierzchnię, są rozmieszczone w odpowiedniej odległości i właściwej długości. Urządzenie łatwo można wyczyścić zwykłym, pieniącym się mydłem, ale także izopropanolem, zapewniając całkowitą higieniczność szczoteczki sonicznej. Akcesorium posiada także odpowiednie, solidne zabezpieczenia, dlatego zarówno korzystanie z właściwości czyszczących, jak i utrzymywanie szczoteczki w higienie, można wykonywać w warunkach wodnych bez obawy o zalanie i uszkodzenie urządzenia.

Nie oznacza to jednak, iż szczoteczkę docelowo można przechowywać w łazience, w której to wykonujesz rytuał oczyszczania. Silikonowa szczoteczka powinna wyschnąć w zaledwie kilka minut w suchym i przewiewnym miejscu, a później, najlepiej, powinna znaleźć się w jedwabnym, lnianym lub satynowym futerale, który ustrzeże urządzenie od kurzu, bakterii, grzybów i roztoczy, które panoszą się dosłownie wszędzie - nawet w powietrzu. Zachowanie 100% sterylności nie jest możliwe, aczkolwiek akcesoria, które mają bliski kontakt ze skórą i posiadają właściwości złuszczające, powinny być traktowane ze szczególną starannością.

Szczoteczka soniczna jest więc prosta w czyszczeniu, a zastosowany materiał oraz specyfika wypustek, pozwala na szybkie i dokładne utrzymanie urządzenia w higienie, bez obaw o jego uszkodzenie. Szczoteczkę możesz czyścić pieniącymi się detergentami z małą ilością tłuszczu, ale także odkażać izopropanolem. Należy unikać jedynie długiej sterylizacji, poprzez namaczanie silikonu w alkoholach, ponieważ może dojść do jego uszkodzenia. Nie powinieneś używać także tłustych kosmetyków, typu olejki myjące, ponieważ nie są one zgodne z silikonową powierzchnią i będą osiadać na włoskach, a to utrudni dokładne wyczyszczenie szczoteczki.


OGÓLNE ZASADY BEZPIECZNEGO UŻYTKOWANIA URZĄDZENIA

Generalnie dla większości osób stosowanie szczoteczki sonicznej jest bezpieczne. Urządzenie jest dobrze zabezpieczone przez dostaniem się wody do całego, elektrycznego mechanizmu, co zapobiega spięciu i porażeniu prądem oraz oczywiście uszkodzeniu akcesorium. Szczoteczki można używać dotykając wilgotnymi dłońmi, jest wodoodporna i przystosowana do stosowania w takich warunkach, ale także przebywając w mocno wilgotnym środowisku, np. pod prysznicem, wannie, co jest niezwykle wygodne dla użytkownika.

Z całą pewnością, fale ultradźwiękowe jakie wydobywają się spod silikonowej powierzchni, alarmują, by podczas zabiegu nie nosić metalowych elementów, np. biżuterii, problem pojawia się, gdy posiadasz trwałe elementy stalowe, np. plomby, aparat ortodontyczny. Mimo że produkt jest dobrze izolowany i cały mechanizm ultradźwiękowy umieszczony jest pod grubą warstwą porządnego silikonu, miałabym poważne obawy przed stosowaniem takiego urządzenia, ponieważ może dojść do chwilowego porażenia, miejscowego podrażnienia, wystąpienia zaczerwienienia. Rzecz taka teoretycznie dziać się nie powinna, producent także o tym nie wspomina, aczkolwiek rozważając zakup szczoteczki sonicznej, należy wziąć wyżej wymieniony aspekt pod uwagę. Unikałabym urządzeń działających na zasadzie wibracji przy problemach z sercem i krzepliwością krwi, szczególnie, gdy ktoś posiada np. sztuczny rozrusznik, a także problemach neurologicznych, np. z błędnikiem. Stosowanie szczoteczek sonicznych może wywierać także negatywny wpływ na osoby z zaburzeniami psychicznymi, np. schizofrenią. 

Szczoteczka Foreo Luna posiada wbudowany mechanizm odliczania 60 sekundowego, referowanego przez producenta, zaś tańsza wersja DermoFuture takich bajerów jak timer już nie posiada, choć sam producent również zaleca jednominutowe oczyszczanie ze szczoteczką soniczną, co trzeba kontrolować już samodzielnie. Nie widzę w tym jednak większego utrudnienia, nie sprawia mi trudności przyciśnięcie jednego, małego wgłębienia, aby zakończyć pracę szczoteczki.

Sama obsługa urządzenia jest bardzo prosta i nieskomplikowana. Programów jest 14. Do wyboru programu, włączenia i wyłączenia urządzenia służą tylko trzy przyciski. Wgłębienie na palec do uruchomienia i wyłączenia akcesorium, zaś plus i minus do regulacji programu i wyboru najlepszego typu wibracji dla Twojej skóry. Wraz z estetyką, szczoteczka jest także bardzo funkcjonalna, ponieważ można jej działanie kontrolować bez najmniejszego problemu, mając nawet wilgotne, śliskie dłonie. Zastosowany silikon jest bardzo dobrze przyczepny do ludzkiej skóry, dlatego z pewnością manewrowanie przyciskami, nawet podczas oczyszczania, gdy sprawność manualna słabnie, nie dotyczy akurat tego urządzenia. Bardzo podoba mi się tak duża zmienność programowa, ponieważ pierwsze wibracje są ledwo wyczuwalne i bardzo delikatne, zaś ostatnimi można wykonać porządny masaż pobudzający. Z działania szczoteczki będzie więc zadowolona spora grupa osób, a jej działanie można wykorzystać do szybkiego peelingu, ale również energetyzującego masażu.

Z całą pewnością nie należy stosować szczoteczki wraz z tłustymi, olejowymi kosmetykami i tym samym unikać kontaktu z ciężkim makijażem, kremami z filtrem. Z przerażeniem czytałam wypowiedzi osób, które stosują szczoteczkę do pełnego demakijażu, a producent jasno wspomina o tym, by urządzenie stosować jako ostatni krok, gdy najcięższe zanieczyszczenia już dawno zostaną usunięte z powierzchni skóry. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ sporo osób może źle zrozumieć na czym polega działanie szczoteczki i oczekiwać od niej zmycia kryjącego, ciężkiego podkładu. Szczoteczki sonicznej należy używać na oczyszczonej już skórze, aby usunąć resztki kosmetyków myjących, usunąć zrogowaciały naskórek oraz domknąć pory, i w sumie na tym polega ten cały efekt oczyszczenia. Stosując szczoteczkę w nieprawidłowy sposób, uszkodzisz silikon, ulegnie on przebarwieniu, będziesz mieć trudności z jego doczyszczeniem oraz będzie się nagrzewał podczas wibracji, a to realne ryzyko pojawienia się np. miejscowego poparzenia.

Nie należy także przeciągać masażu szczoteczką, ponieważ ma on mocne działanie pobudzające, stresujące, złuszczające, jestem także daleka od codziennego, aż dwukrotnego, rekomendowanego stosowania akcesoriów tego typu, o czym napiszę nieco dalej. Po zabiegu należy oczyścić szczoteczkę pod ciepłą wodą z mydłem, a dla bardziej dokładnych - spryskać izopropanolem i zostawić do wyschnięcia, a następnie umieścić w suchym miejscu, a najlepiej w futerale z naturalnej tkaniny. Bardzo ważne jest niemniej to, by po zakończeniu zabiegu, jak i przed, zawsze upewnić się, że miejsce ładowania jest odpowiednio domknięte, ponieważ ryzykujesz porażeniem prądem.

POZYTYWNE DZIAŁANIE FAL ULTRADŹWIĘKOWYCH I MASAŻU SILIKONOWYMI WYPUSTKAMI

Producent zaleca stosowanie szczoteczki każdemu typowi i rodzajowi skóry, natomiast nie jest to do końca prawdą, ponieważ w praktyce wiele osób będzie po dłuższym czasie obserwować tylko negatywy płynące ze stosowania brzęczącego silikonu. Natomiast muszę przyznać, że stosowana z umiarem szczoteczka soniczna, jak najbardziej może wpływać pozytywnie na pewne typy skóry i w pewnym stopniu równoważyć pielęgnację.

Czytając obietnice producenta, mogę spodziewać się, iż skóra po zastosowaniu szczoteczki będzie bardziej oczyszczona, pory pozostaną zwężone, poprawi się jędrność skóry, jej elastyczność, gładkość. Jest to rzeczywiście możliwe, ale tylko po części, a efekty będą uzależnione od tego jaka jest Twoja wyjściowa kondycja skóry, aktualna pielęgnacja i reakcja na mechaniczne złuszczanie. Jeśli po szczoteczkę soniczną sięgnie osoba, która jak dotąd zaniedbywała oczyszczanie, a dzięki zakupowi tak kosztownego urządzenia postanawia przyłożyć się do tej czynności, będzie dostrzegać pozytywne aspekty szczoteczki, natomiast najbardziej rozczarowani będą Ci, którzy osiągają dobre efekty pielęgnacją, a od urządzenia oczekują czegoś więcej. W znakomitej większości stosowanie szczoteczki burzy dobrze zbilansowane kroki pielęgnacyjne i stwarza potrzebę większego nawilżenia, włączenia kosmetyków łagodzących, wykonywania zabiegów złuszczających na skutek szybkiego rogowacenia naskórka.

Wydaje mi się, po tylu miesiącach nieudanej walki z urządzeniem, z mojego punktu widzenia, bardzo obiektywnego, jedyne co można nim osiągnąć, to faktycznie lepsze ukrwienie i ujędrnienie. Skóra będzie bardziej zbita, o ładniejszej strukturze, ale jakim kosztem? Przecież można mieć to samo, stosując łagodniejsze i tańsze metody, dlatego szczoteczki soniczne w moim odczuciu są zwyczajnie przereklamowane i stratą pieniędzy, dużej ilości pieniędzy.


Na pewno zakup szczoteczki sonicznej nie jest sposobem na szybką poprawę skóry i redukcję problemów, często faktycznie cera ulega poprawie w pierwszych tygodniach stosowania, ale im bardziej problematyczną skórę posiadasz, tym szybciej zauważysz skutki uboczne, o których piszę poniżej. Stosując jednak rozważnie taki typ urządzenia, możesz efektywnie złuszczać martwy naskórek, oczyścić pory, domknąć je, usunąć zanieczyszczenia, poprawić mikrokrążenie. Może to efektywnie zminimalizować łojotok, nieświeży wygląd skóry, przyspieszyć metabolizm komórkowy, Niemniej, należy pamiętać, ze jest to, niestety, bardzo agresywna metoda dbania o skórę. Może przynieść widoczne efekty, ale ciągnie za sobą masę efektów niepożądanych.

SPORE ZAGROŻENIE I NEGATYWY REGULARNEGO STOSOWANIA URZĄDZEŃ TEGO TYPU

Przede wszystkim stosowanie codzienne takich urządzeń, a już dwukrotne w ciągu jednego dnia, prawdopodobnie u większości ludzi będzie przyczyniać się do gorszej kondycji naskórka - stopniowego odwodnienia, wzmożonego łojotoku, nadmiernego rogowacenia, nasilenia trądziku, uwrażliwienia skóry i powodowania zaczerwienień i nadreaktywności. Ultradźwięki to ogromny stresor, nie tylko dla ludzkiej psychiki, ale także fizyczny, i tak naprawdę, powinniśmy redukować ich ilość w codziennym życiu. Negatywne skutki częstego, regularnego stosowania szczoteczki sonicznej pojawiają się dosyć często, ponieważ codzienne złuszczanie manualne, połączone ze stresującymi dla skóry falami ultradźwiękowymi, wywiera bardzo negatywny wpływ na termoregulację skórną, wymianę wodną i stan naczyń krwionośnych oraz ujść mieszków włosowych, ponieważ są efektywnie drażnione. Jeśli chcesz zatem realnie poprawić mikrokrążenie, oczyścić cerę, poprawić jej kondycję, codzienne stosowanie urządzeń o takich właściwościach nie jest najlepszym wyborem, ale słowem klucz jest tutaj częstotliwość. Jeśli używasz szczoteczki z umiarem, możliwe, że będzie przyczyniać się do lepszej kondycji Twojej cery. Często jednak jest tak, że entuzjazm ze stosowania szczoteczki słabnie, gdy po kilku dniach, tygodniach jej regularnego stosowania, zaczynają nasilać się problemy z cerą i błędnie ktokolwiek pisze tutaj o detoksie skórnym, który nigdy, powtarzam nigdy, nie objawia się stanem zapalnym. 

Zdecydowanie bardziej rekomenduję inne sposoby oczyszczania, ponieważ nawet odświętne stosowanie urządzeń sonicznych nie działa pozytywnie na ludzki naskórek. Podobny efekt oczyszczenia, można osiągnąć stosując takie akcesoria jak gąbeczka Konjac, miła w dotyku mikrofibra dobrej jakości, czy bardziej szorstka ściereczka muślinowa, a nie bombardującymi zewsząd wibracjami, które nie prowadzą do uwalniania histaminy i powstawania stanu zapalnego, tylko efektywnie złuszczają martwą warstwę rogową i pozostawiają czysty naskórek.

Należy zwrócić także uwagę na to, że oczyszczanie szczoteczką wymaga co najmniej dwuetapowego oczyszczania, szczególnie, gdy masz do zmycia więcej niż nadmiar sebum i potu z całego dnia. Już samo drugie mycie jest bardzo ryzykowne i powoduje odwodnienie, a przy zastosowaniu szczoteczki, która dodatkowo posiada mocne właściwości złuszczające i drażniące, tylko nasila ulatnianie się wody z naskórka. Nie jest to zatem dobry pomysł dla odwodnionej cery, nawet gdy zabiegi mają charakter sporadyczny. Stosując szczoteczkę, możesz nabawić się nadwrażliwości, poważnych podrażnień, rumienia, a nawet atopii i silnych rogowaceń.

Nie jestem również do końca przekonana, aby takie akcesoria stosowały osoby z trądzikiem. Trądzik zapalny i niezapalny wymaga wyjątkowo łagodnej pielęgnacji i równoważącej pielęgnacji, a codzienne stosowanie szczoteczek sonicznych doprowadza do destabilizacji podstawowych zasad pielęgnacyjnych i nadganiania jednego kroku pielęgnacyjnego drugim.

Zdecydowanie odradzam zakup szczoteczki sonicznej tym, którzy mają problem z rozregulowaną skórą, odwodnieniem, tendencją do odwodnienia, trądzikiem zapalnym, ale także cerą ze skłonnością do rumienia, wrażliwą, rogowaciejącą, z wrażliwymi mieszkami. To nie jest dobry wybór. Nawet jeśli będziesz stosować akcesorium rzadko. 



CZY ZAKUP SZCZOTECZKI SONICZNEJ JEST DOBRĄ INWESTYCJĄ?

Moim zdaniem nie.

Zważywszy na wysoką kwotę, jaką trzeba przeznaczyć na zakup urządzenia, znacznie lepszym posunięciem jest np. zakup tańszego urządzenia do kawitacji, które pięknie oczyszcza pory, normalizuje pracę gruczołów łojowych i rozjaśnia naskórek.

Zapewne negatywne efekty stosowania szczoteczki wynikają z tego faktu, że jest to urządzenie rekomendowane do codziennego użytku, a po prostu nie sprawdza się realnie w tak częstym scenariuszu. Natomiast stosowane rzadko, działa dokładnie tak, jak dopasowana, mniej drażniąca metoda złuszczania, a na pewno efekt ujędrnienia nie będzie nawet namiastką profesjonalnie przeprowadzonego masażu, dlatego zakup tego urządzenia moim zdaniem jest pozbawiony sensu, a na pewno nie jest wart tak wysokiej kwoty, mimo że tańsza wersja DermoFuture jest naprawdę, z ręką na sercu, porządnie wykonana.

Szczoteczki soniczne, w moim odczuciu, są zupełnie zbędnymi akcesoriami. Niepotrzebnie rozbudzają potrzebę posiadania czegoś kosztownego, materialnego, a okazują się zwykłym silikonem, który stosowany zbyt często wcale nie spełnia ani jednej obietnicy producenta, ponieważ skóra podrażniona, odwodniona i reaktywna, mimo lepszego ukrwienia, nigdy nie będzie prezentować się zdrowo i młodo. Być może akurat Ty jesteś zadowolony ze swojego urządzenia, ale często wydatek tak ogromnej kwoty, przyćmiewa racjonalne myślenie i starasz się dostrzegać tylko pozytywne aspekty zakupu.

Na pewno szczoteczka nie usunie problemów skórnych, a na pewno odradzam ją wszystkim, którzy posiadają jakiekolwiek spięcia z własną cerą i nie potrafią się z nią dogadać. Szczoteczka nie jest dobrym rozwiązaniem - na początku zawsze stawiaj pielęgnację, dopiero później akcesoria. Myślę, że napisałam wszystko, co chciałam.

Dajcie koniecznie znać, co Wy o tym myślicie, jakie macie doświadczenia i czy rozmyślacie nad zakupem szczoteczki sonicznej. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa

101 komentarzy:

  1. Jakiego urządzenia do kawitacji używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie informacje znajdziesz tutaj: http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2014/11/peeling-kawitacyjny-w-domu-warto.html

      Usuń
    2. Ewo, koniecznie zrob wpis o urządzeniu do kawitacji. Jestem ciekawa, ktore polecasz, podaj chociaż nazwę. Poczytam! :)

      Całusy, Kaja.

      Usuń
    3. Urządzenie do kawitacji ma numer 8010. Szukajcie na allegro. Kaja, wpis przecież jest, Ewa nawet podała nad twoim wpisem :))

      Usuń
    4. Zamierzam w najbliższym czasie zaktualizować obecny już wpis - używam dosyć długo tego samego urządzenia i cały czas jestem tak samo z niego zadowolona :) A artykuł podlinkowałam wyżej ;)

      Usuń
    5. Ewo, mam pytanie odnośnie kawitacji - byłam dzisiaj w salonie zapisać się na zabieg - jestem w trakcie kuracji Atredermem i Panie odradziły mi na chwilę obecną stosowanie tego typu peelingów, chyba, że odstawię na miesiąc lek. Dodam, że zabieg zawsze połączony jest z jakąś ampułką i maską...co o tym myślisz? Powodem, dla którego chcę wykonać zabieg jest jeszcze spora ilość płytkich zaskórników, z którymi do tej pory nie poradził sobie lek. Zainteresowało mnie urządzenie do kawitacji z podanego przez Ciebie linka - czy efekty są zadowalające i czy pomaga ono w walce z zaskórnikami?
      pozdrawiam gorąco,
      Iwona

      Usuń
    6. Właśnie czytam jeden z twoich artykułów i chyba się skuszę na urządzenie do kawitacji - wiem, że stosowałaś Atrederm, więc pewnie nie masz nic przeciwko łączeniu tych metod :)

      Usuń
  2. Mam identyczną szczoteczkę, kiedyś pytałaś mnie o nią na blogu i Tobie ją poleciłam :) Używam jej od kwietnia, czasem codziennie, czasem, robię od niej dłuższą przerwę i zauważyłam pozytywną zmianę w kondycji mojej skóry. Kiedy jest ona podrażniona rezygnuję z tak mocnego sposobu oczyszczenia. Ultradźwięki o niższej częstotliwości mają pozytywny wpływ na nasze zdrowie i naskórek, ale ich intensywne stosowanie może nieść za sobą wiele negatywnych skutków - dobrze, ze o tym wspomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Grunt to rozsądek, ale biorąc pod uwagę bilans strat i zysków, moim zdaniem, zdecydowanie lepiej przyłożyć się do pielęgnacji. Można osiągnąć nawet lepsze, trwalsze rezultaty, choć szczoteczki soniczne są zawsze czymś nowym i interesującym w pielęgnacji.

      Usuń
  3. Nie skusiłam się na taką szczoteczkę, choć przyznam, że mnie ciekawią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są interesujące, ale zdecydowanie warto zacząć od tanich szczoteczek silikonowych manualnych i ocenić, czy skóra dobrze reaguje na mechaniczne oczyszczanie.

      Usuń
  4. Ha! Głos rozsądku w całej rzece (żeby nie napisać powodzi) hymnów pochwalnych :) Jeśli codzienne używanie szczoteczek silikonowych może powodować niezbyt fajne reakcje skóry, to co dopiero można powiedzieć o wszelkich wariacjach na temat szczoteczki z włosiem? Jak tego typu sprzęt ma być higieniczny? Owszem można dezynfekować, ale jaki ma to sens jeśli włosie nie schnie wystarczająco szybko, aby je schować od razu albo jakąś krótką chwilę po użyciu. Ze swojego doświadczenia mogę napisać, że miałam i Clarisonica i Foreo. Clarisonic zrobił mi Saharę z twarzy (po pierwszym użyciu, normalnie szok) a druga szczoteczka spowodowała rumień, który nie schodził przez kilka dni. Także tego, jestem na nie :) Pozdrawiam i dzięki wielkie za jak zwykle wyczerpujący post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faer, dzięki za komentarz :) Niestety, akcesoriami łatwo skusić potencjalnych klientów i zachęcić morzem obietnic, trzeba jednak włączyć racjonalne myślenie i zrobić bilans strat i zysków :) Na pierwszym miejscu zawsze jest pielęgnacja.

      Usuń
  5. Ja nie toleruję szerzenia podróbek. Moim zdaniem jeśli ktoś nie ma kasy na oryginalną foreo lunę to niech sobie daruje, a nie szerzy kupowanie podróbek. Ja mam oryginał i jak dla mnie jest idealny, nie da się go podrobić. Wręcz mnie to śmieszy, gdy każdy pokazuje te podróby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co dokładnie jest złego w tych podróbkach? Czemu mielibyśmy ich nie kupować? Czy to taki grzech wydać o wiele mniej? Nie ma patentu na ten typ produktu, zresztą czemu inna firma miałaby nie umieć zrobić porządnego urządzenia o podobnych/takich samych właściwościach? To nie wiedza tajemna ;)

      Usuń
    2. nie rozumiesz? podrabianie to plagiat więc to nie jest fair. ja bym wolała nie mieć tego urządzenia niż mieć świadomość, że używam podróbki, i łudzić się, że jest równie dobra jak oryginał... troszkę to żenujące jak dla mnie :D

      Usuń
    3. Zanim napisałam recenzję, sprawdziłam bardzo starannie parametry obydwu szczoteczek i są identyczne, podobnie jak zastosowany materiał. Interesują mnie fakty. Między Foreo, a DermoFuture, pod względem działania nie dostrzegam żadnej różnicy. Nie dotarłam jedynie do informacji o żywotności mechanizmu Foreo, więc możliwe, tak jak napisałam, że jest trwalszy. Żenujące jest niestety wydawanie tak kolosalnych sum na urządzenie, które tego nie jest tego warte. To tak jak zakup iPhone i łudzenie się, że trzykrotnie tańsze Xiaomi jest gorszej jakości, a wcale nie jest. Przy wydaniu tak zawrotnej sumy raczej ciężko o racjonalne myślenie.

      Usuń
    4. Poza tym, mamy wolny rynek. Takich produktów nie można splagiatować, bo nie są opatentowane. Jestem za świadomym wyborem, a przez ponad dwa miesiące miałam okazję używać oryginału i mam o nim takie samo zdanie jak o DermoFuture.

      Usuń
    5. O przepraszam, ale jestem posiadaczką iPhone i tego telefonu nie da się porównać z innym, bo jest to najlepsza liga jak do tej pory i jest wart każdych pieniędzy. Telefony ze średnich półek cenowych to już nie to samo. No niestety luksus kosztuje, nie wszyscy to rozumieją i zadowalają się byle czym, bo szkoda im wydać kasę. Ale jak wiadomo mieć chciałby każdy, ale co ma powiedzieć jak sobie nie może na to pozwolić. Ja jak nie miałam, to nie wiedziałam w czym tkrwi fenomen czy to oryginału foreo czy to iPhone. Ale szybko zrozumiałam :D

      Usuń
    6. Też mam iPhone'a, jestem tym Anonimem, który ci odpowiedział, i też go lubię ;) Nie miałabyś tego telefonu, gdyby nikt nie próbował "podrabiać pomysłów". Pierwsza była firma Ericsson.
      Tak bardzo chcesz wymyślić powody, dla których trzeba kupować drogo, że to już chyba żenujące.

      Usuń
    7. Nie chce wymyślać powodów, tylko cenię sobie dobra luksusowe i uważam, że warto w nie inwestować i nie szukać tańszych zamienników. Nie uważam żeby luksus był żenujący. Gdyby każdego było na niego stać, to na pewno nikt by nie odmówił. A w innej sytuacji się krytykuje takie opinie jak moje :D

      Usuń
    8. zamiennik «coś, co zastępuje inny przedmiot, produkt itp.»
      podróbka pot. «rzecz podrobiona, naśladująca inną rzecz»

      Moim zdaniem w przypadku Dermofuture nie można mówić o podróbce ale o zamienniku. Podróbką jest rzecz, która udaje coś czym nie jest np. tuż po premierze Clarisonica oni dalej mieli patent a pojawiały się szczoteczki o rzekomo tych samych właściwościach - to były podróby. Natomiast zamienniki jakim jest Dermofuture mogą się różnić od "pioniera" bo tak samo jest z lekami. Jakiś lek X kosztuje 400zł ale Y z tą samą substancją czynną już tylko 150zł bo ma inne podłoże. I to nie jest podróba.
      Osobiście też jestem przeciwna podróbkom bo to kradzież jednak zamiennik to nie to samo. I myślę, że w tym wypadku nie można mówić o podróbie i kradzieży.
      PS. Nie mam ani dermofuture ani foreo bo wyjątkowo szał na tego typu produkty w ogóle do mnie nie przemawia :D.

      Usuń
    9. moim zdaniem to niestety podróbka, przemawia za tym to, że jest łudząco podobna. zamiennikiem to ja np bym nazwała szczoteczkę clarisonic. co do leków, to ja np. zamienników też nie kupuję, zawsze proszę o to co lekarz przepisał, wolę przepłacić, ale mieć to a nie coś innego.

      Usuń
    10. "zamienników też nie kupuję, zawsze proszę o to co lekarz przepisał, wolę przepłacić, ale mieć to a nie coś innego."?????
      Sorry ale bardzo rozśmieszyło mnie to zdanie :D. Z zamiennikiem nie chodzi tylko o to, że jest dla "biedaków" i farmaceuta chce Ci wcisnąć coś tańszego. Lekarze też stosują zamienniki bo często niektóre leki mają podłoże, które będzie powodowało super wchłanialność u 92% osób a u pozostałych 8% biegunki. I tym 8% dadzą zamiennik na innym podłożu (często tańszy). Ale widzę, że masz taką fiksację na punkcie "dóbr luksusowych", że wolisz się męczyć z ewentualną biegunką niż wziąć lek generyczny (od lekarza) by ktoś nie pomylił cię z "biedotą".
      Clarison i forea to nie zamienniki bo to dwa zupełnie rożne produkty. Ewentualnie można mówić, że szczoteczka Philips VisaPure jest zamiennikiem Clarisonica. Ale według ciebie to pewnie podróba bo pojawił się na rynku później i jest tańszy.
      Ja rozumiem, że według ciebie porównanie foreo i dermofuture uważasz za nieprawdziwe (mimo, że Ewa stosowała foreo dwa miesiące) ale coś co jest podobne i tańsze nie jest od razu podróbką.

      Usuń
    11. To odnośnie tych zamienników nie zawsze się sprawdza i nie ma co tak ufać farmaceucie. Tak jak powiedziałaś, ta sama substancja czynna ale inne podłoże. Praktycznie zawsze słyszę jak to ludzie z pianą w gębie się przepychają w kolejce i pada to pytanie "A zamienniki jakieś so do tegu?". Cena to oczywiście marketing, reklama, opakowanie, ale i też cały proces technologiczny jaki wchodzi w wyprodukowanie leku/suplementu ect. Substancje mogą być takie same z nazwy ale jak zostały pozyskane, z czego, jak to się wszystko wchłania w organiźmie to nigdy nie wiadomo, jest tyle zamienników do różnych substancji ale nie działają tak samo w 100%. Nie zawsze tańsze oznacza lepsze i na odwrót ofc. Oczywista oczywistość.

      Tak samo z telefonami, każdy kto nie ma iPhona stęka, że to takie badziewie dla lanserów ale jednak telefon mojej koleżanki uruchamia Snapchata czy inne aplikacje w pstryknięcie palca, podczas gdy u mnie potrafi się zaciąć na parę sekund. To takie małe szczegóły, które tworzą cały produkt. Co jak co ale nie wierzę np. w jakość tańszych kosmetyków, bo jednak dobry surowiec kosztuje, utrzymanie jakichś standardowych warunków, wszystko na wysokim poziomie ect. może się nie znam ale czasem w tańszych kremach można znaleźć grudki piasku (nie to nie te mikrogranulki - No w kremie od Avene?!). Albo jakaś blogerka kiedyś wycisnęła z tubki robaczka... chociaż i tak to nigdy nie wiadomo bo jak wyobrazimy sobie koncern L'Oreal to oni rozlewają tam wszystkie kosmetyki na jednej taśmie - pomijając fakt, że i tak L'oreal dobrych kosmetyków nie robi imho. Więc I Kérastase i Elseve na tej samej taśmie jadą i akurat tu muszę powiedzieć, że tylko różnice czuć przy maskach. Jednakże skład tych wysokopółkowych jest jak najbardziej drogeryjny.

      Trzeba mieć oczy wszędzie i pędzić za jakością a nie, że coś jest luksusowe. Osobiście brzydzę się podróbkami i nie wyobrażam sobie kupić tych obrzydliwych, niebezpiecznych fiolek z perfumami na bazarku. Wolę natomiast kupić coś za parę stów niszowego i nikt nie będzie tak samo pachniał na mieście a jakość, cóż że to nisza to tak 'powinna' być lepsza jakość bo mniejszy nakład. Tak samo nie można porównywać herbaty Liptona co wg mnie jest jakimś nieporozumieniem, Chińczyk sobie przyszedł pozamiatał pył z podłogi po herbacie popakował do "torebków" dodał barwnika, aromatu ect. i się ludzie zachwycają jaka to smakowitość. Koło prawdziwej herbaty pewnie nie leżało. Można mnożyć te przykłady i mnożyć...

      Usuń
    12. Co do herbaty, to mogę się tylko zgodzić, ale nie możemy dać się zwariować. Chociaż zgadzam się z paroma punktami, to chyba jednak za bardzo kurczowo trzymasz się ceny, gdy próbujesz znaleźć dobrą jakość. Firmy chcą zarobić, nie wiemy o nich wszystkiego, ale przekreślanie taniego tylko z jednego względu dla zwykłego człowieka jest oczywiście nieopłacalne i bez sensu. Nawet na twoim przykładzie iPhone'a - to jest zwykły telefon, co ja akurat doskonale widzę. Rozumiem zakochanie, ale z czasem widać, że zużywa się tak samo szybko jak inna elektronika, nie ma w nim nic magicznego, a dobre działanie to nie sama marka a odpowiednio dobrane komponenty z dobrymi parametrami. Śmigają popularne aplikacje na nowym telefonie z przynajmniej średniej półki i to cała tajemnica.
      Nam, komsumentom, pozostaje zastanowienie się, na co jesteśmy zdecydowani wydać pieniądze tak, by tego nie żałować i zdrowia nie stracić. Wszędzie można się naciąć.

      Usuń
    13. Luksus, nisza, jakość, to nie kwestia ceny, a odczucie zupełnie subiektywne. Dla mnie luksusowe są rzeczy porządnie wykonane, z dobrych jakościowo materiałów, ze starannością, najlepiej ręcznie, pozbawione ludzkiej krzywdy, w dobrych i na uczciwych warunkach, ze zdrowym marketingiem.

      Nie sądziłam, że napisanie prawdy, zacznie dziecinne przepychanki, kto jest lepszy, bogatszy, może pozwolić sobie na więcej. Chodziło tylko o obiektywne przedstawienie produktu, jego działania, właściwości. Tego brakuje w blogsferze, a trochę rozsądniej i szerzej patrzę na stosowane produkty, kosmetyki, urządzenia niż względna większa grupa prowadzących podobne witryny.

      Jak najbardziej jest mnie stać na Foreo Lunę, ale zanim dokonałam zakupu, bacznie porównałam wykonanie każdego urządzenia i zainwestowałam rozsądnie swoje własne, ciężko zarobione pieniądze. Wolę wesprzeć potrzebujących, niż wydawać lekką ręką większą ilość pieniędzy tylko dlatego, bo Foreo wyglądałaby lepiej w tej recenzji, chociaż DermoFuture to doskonały zamiennik tego urządzenia, pod każdym względem. Dodatkowo polskiego producenta. Nie jestem ofiarą konsumpcjonizmu, zarabiam przyzwoite pieniądze, mam ogromną satysfakcję z prowadzenia bloga i rzeczywiście zmieniam życie ludzi na lepsze. Nie wiem zbytnio co robisz w moim miejscu, widocznie masz tragicznie obniżone morale i wartości, skoro pod rzetelną, zupełnie obiektywną recenzją snujesz takie wywody. Nie uderza to we mnie w żaden sposób. W czytelników także nie powinno.

      Faktem jest to, że producent wykonał świetne urządzenie, akurat w przyzwoitej cenie. Jeśli nie przemawiają do Ciebie tak kluczowe fakty jak wykorzystany materiał, parametry i finalne działanie urządzenia, to żyjesz w trochę odrealnionym świecie i nie masz pojęcia czym rzeczywiście jest luksus i rozsądek, przede wszystkim.

      Usuń
    14. Ewo, ktoś po prostu potraktował racjonalne argumenty, nie przeciwko szczoteczce tylko sobie ;) Więc nie ma co się tłumaczyć. Jeśli ktoś myśli, że jest lepszym człowiekiem od innych, bo go stać na wiele rzeczy, a innych nie, to współczuję. A wracając do tematu samych szczoteczek, to Caroline Hirons, która w kręgach anglojęzycznych jest takim pielęgnacyjnym guru, też jest zdecydowanie przeciwna ich używaniu. Ma na swojej stronie nawet osobną zakładkę "cleansing brushes - why I don't like them" i przedstawia podobne, choć mniej wyczerpujące argumenty od ciebie. A ona jest osobą, która raczej nie poleca tańszych rzeczy tylko leci z pielęgnacją z bardzo wysokiej półki. I co? I też jej zapewne nie stać i zazdrości? LOL

      Usuń
    15. Anonime to, że twoim zdaniem to podróbka, nie zmienia faktu, że to NIE jest produkt podrobiony. To nie jest to kwestia nazewnictwa i odczuć danych osób tylko sprawa uregulowana przez PRAWO własności przemysłowej. Tak jak ktoś tu napisał odpowiednik i podróbka to nie jest to samo.

      A co do tego, że wolisz inwestować w produkty luksusowe - twoja wola, tylko co to ma wspólnego z obiektywną opinią stwierdzającą, że tańszy zamiennik jest takiej samej jakości co droższy pierwowzór? Jeżeli boli cię to, że zapłaciłaś więcej za produkt tej samej jakości to rozważ czy jest sens inwestować w "produkty luksusowe", a nie atakuj osoby, która taką opinię wydała i poparła sensownymi argumentami.

      Usuń
    16. Lol.jezeli ktos faktycznie uwaza iphone'a (ktorego koszt zrobienia w chinach wynosi kilka dolarow,jak praktycznie wiekszosci tego typu sprzetow w dzisiejszych czasach) za towar luksusowy,to ja bardzo wspolczuje tej osobie:D o rany.ale sie usmialem.
      Ł

      Usuń
    17. haha tylko popcorn do tej gównoburzy :D uwielbiam wypowiedzi gimbazy czytać :D jak dla kogod miernikiem luksusu jest cena nie zawszd adekwatna do jakości bo na to składaja się podatki cło i marża dla sklepów i inne duperele to śmiech na sali xD Nie czepiajcie się Ewy,bo jest profesjonalna w tym co robi i w swoich wypowiedziach jak również obiektywna.Dla mnie ktoś kto się mądrzy bez używania merytortcznych argumentów jest słaby i nie powinien dyskutować bo obnaża swoją niewiedzę i brak szacunku dla mądrzejszych znających się na rzeczy ludzi. K

      Usuń
  6. Jestem tego samego zdania co ty. Ludzie jak nagle widzą coś drogiego to od razu myślą że im pomoże a to po prostu większe przykładanie się do oczyszczania które i tak pewnie im się znudzi po pewnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Na pewno szczoteczki soniczne w jakimś stopniu przykładają się do lepszego oczyszczenia, ale ich nachalna reklama i zapewnienia producenta, które często są kompletnie odrealnione od działania produktu, strasznie działają mi na nerwy. Nie mam więc oporów przed tym, by stosować produkt niefirmowy, ale równie dobrej jakości, i w normalnej cenie.

      Usuń
  7. Super wpis Ewo ;)
    Na każdym blogu ta szczoteczka jest opisywana jako cudo. W większości to są pewnie wpisy sponsorowane i dlatego z ostrożnością do tej szczoteczki podchodziłam ;)
    Sama do niedawna byłam mega napalona na tą szczoteczkę ;)
    Szczególnie z funkcja anti-aging.
    dbam o cerę jak mogę wiec teraz już jestem w 100% przekonana, ze byłby to zbędny wydatek.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z Luny bardzo zadowolona i nikt mi nie zapłacił za taką opinię ;)

      Usuń
    2. Radzę czytać ze zrozumieniem, nie tylko moje artykuły, ale także komentarze innych czytelników. Większość, nie oznacza całego ogółu. Faktem natomiast jest to, że Foreo nachalnie się reklamuje, a większość osób bezkompromisowo pieje na cześć drogich urządzeń, bez głębszego zastanowienia, a przecież regularne stosowanie szczoteczek sonicznych ma sporo efektów niepożądanych, szczególnie długofalowych. Nie powinny być również stosowane w pewnych przypadkach, które wymieniłam w poście - np. osoby z rozrusznikiem serca, czy nerwicami lękowymi, schizofrenią, takie impulsy bardzo negatywnie wpływają na zdrowie człowieka... nie zamierzam dzielić czytelników na lubiących lunę, nie lubiących, kupujących oryginały, czy też tańsze zamienniki. Post pojawił się tylko po to, aby podejść do tematu rozsądnie i w gąszczu samych pozytywnych recenzji rozważyć także i minusy stosowania takich urządzeń. Bo nie są one w pełni bezpieczne, ani dla zdrowia, ani dla skóry. Szczególnie, gdy stosuje się je tak często, jak zaleca to producent.

      Nie neguję całkowicie ich zastosowania, bo mogą okazać się fajnym dopełnieniem pielęgnacji, ale sam efekt końcowy jest uzależniony od wielu czynników i moim zdaniem, bez szczoteczek sonicznych można spokojnie się obejść, można osiągnąć znacznie lepsze rezultaty dopasowaną pielęgnacją i zabiegami profesjonalnymi.

      Usuń
    3. Co jest złego w nachalnemu reklamowaniu się? Mamy w tych czasach multum adblocków ect. a jak ktoś jest tak naiwny, że nabiera się na wszelkie triki marketingowe to jego sprawa. Ma kasę firma, to niech szaleje a co ;d

      Usuń
    4. Pisząc komentarz miałam na myśli, ze większość nie wszystkie blogerki jednak dostały za darmo lune ;)
      Nie widzę nic złego w tym ze firma ma kasę i sponsoruje dziewczynom szczoteczki. Jednak słuchając co maja do powiedzenia na temat działania tych urządzeń, nie byłam przekonana do zakupu, ponieważ od razu da się wyczuć, ze dziewczyny tylko reklamują urządzenia. A mi chodziło, żeby ktoś szczerze napisał, jaki wpływ dokładny ma Luna na nasza cerę w szerszym zakresie. Dlatego jestem wdzięczna Ewie za ten wpis, bo jednak wydać za szczoteczkę 649 zł, albo za nowa lune 799 zł i nie być zadowolonym... No cóż Anonimie, jak Ty jesteś zadowolona to super ;) ja czytając bloga Ewy i wcielając w życie jej rady, formuły naprawdę mam super cerę ;) wiec dla mnie głos takiej blogerki jak Ewa, jest zdecydowanie najbardziej wartościowy :)
      Ponieważ w dużej mierze mam podobny schemat pielęgnacyjny, wiec jestem w stanie sobie wyobrazić jaki na mnie ta szczoteczka by mogła mieć wpływ :)

      Pozdrawiam, Kama

      Usuń
    5. Anonimowy22 stycznia 2017 02:49 To ma do tego, że nie każdy posiada wiedzę medyczną i biochemiczną,a blogi i youtube mają, a na pewno powinny mieć, charakter nie tylko rozrywkowy, ale także edukacyjny. Bynajmniej, nie odwiedzam stron, które w żaden sposób mnie nie wzbogacają, a autorki reprezentują poziom ameby umysłowej. Podobnie rzecz ma się z lakierami hybrydowymi, które są bardzo szkodliwe dla płytki pazokciowej, o wiele bardziej od tradycyjnych lakierów, chociaż wyglądają ładnie, estetycznie, elegancko. Nie otrzymałam jeszcze od ponad roku ani jednej odpowiedzi o szkodliwości od pionierek reklamujących nachalnie m.in lakiery Semilac. chciałąbym zobaczyć płytkę paznokciową tych kobiet na 10 tygodniowym detoksie od hybryd. Na pewno będzie w opłakanym, fatalnym stanie.

      Z jednej strony masz rację, bo jak ktoś ma pieniądze, może robić z nimi coś chce, ale ja jestem jednak po tej dobrej, często słabo opłacalnej stronie marketingu i nie wiem zbytnio co robisz na moim blogu pisząc takie komentarze. Przykro mi, że nie potrafisz docenić szczerości i obiektywizmu, bo mogę Tobie powiedzieć, że jak najbardziej wpisy sponsorowane mogą być rzetelne, merytoryczne i nie przedstawiają wszystkiego w superlatywach. Jest mi przykro, że ludzie nie widzą problemu w tym, jak wyjałowiona jest polska blogsfera i polski youtube, zawsze brzydziłam się takim bezkompromisowym postępowaniem, brakiem własnej autonomii i niepohamowaną chęcią wzbogacenia się. Trochę godności i szacunku do siebie i własnych pieniędzy.

      Usuń
    6. Jeśli o hybrydy chodzi to mogę się wypowiedzieć (subiektywnie oczywiście). Nosiłam hybrydy Semilac przez pół roku, bez przerwy. Zmywałam, nakładałam. To było wygodne bo kolor nie odpryskiwał, paznokcie się nie łamały. Po ostatnim zmyciu czy "ściągnięciu" palce tak mnie bolały, że nic nie mogłam utrzymać w rękach. Płytka była wysuszona, osłabiona, przez moment się bałam, że mi paznokcie jakoś oderwą się od palców. Cóż, zaczynając przygodę z hybrydami moje paznokcie były w dobrym stanie, nie łamały się. Ale są cienkie z natury, zawsze takie były. Być może dlatego tak się uszkodziły. Nie było to trwałe uszkodzenie, tydzień nawilżania paznokci olejkami znacznie wspomógł regenerację. Teraz już nie zakładam hybryd, po części z lenistwa, po części dlatego, że nie chcę znów mieć takich bolących paznokci.
      Pozdrawiam
      P.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Witam, między nakładaniem hybryd najlepiej jest zrobić kilka dni przerwy i w tym czasie smarować paznokcie odżywką i oliwką. Przy manicure hybrydowym bardzo ważne jest stosowanie się do zaleceń producenta - zachować czasy utwardzania, poprawnie aplikować lakiery na zdrową płytkę paznokcia. Ściąganie lakierów hybrydowych w niewłaściwy sposób może powodować uszkodzenia mechaniczne płytki paznokcia i skutkować niepożądanymi reakcjami.

      W razie dodatkowych pytań jestem do dyspozycji
      Online Ekspert marki Semilac

      Usuń
  8. Ewo, mogłabyś pomóc mi w ułożeniu planu pielęgnacyjnego? Pisałam ostatnio o kosmetykach jakie stosuję i za Twoim poleceniem kupiłam emulsję Avene cicalfate. Pozostałe kosmetyki jakie mam to; oczyszczanie - olejek myjący BU, płyn micelarny Avene, żel antybakteryjny Ziaja, emulsja fizjoderm także od Ziaji; sera - z wit. C Bu, zielona Bielenda; kremy - filtr 50 spf Lirene i maść Duac. Chciałabym wiedzieć jak można nimi żonglować, jak używać, bo teraz mam dużo wątpliwości co jest korzystne, a co nie. Boję się nowych zaskórników, ale też odwodnienia skóry, o którym wcześniej nie myślałam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że taka prośba podchodzi już pod konsultacje :)

      Usuń
    2. To w takim razie zawężę moją prośbę. Zastanawiam się czy podczas wieczornego mycia mogłabym do żelu dodać kilka pompek olejku myjącego, a po spłukaniu przetrzeć płynem micelarnym, czy lepiej każdy krok oddzielnie. Chcę dobrze oczyszczać skórę, ale nie chcę jej przesuszać (mam mieszany typ skóry). A druga sprawa to gdy stosuję maść duac, to można jeden wieczór nakładać ją, a w drugi serum z kwasem z bielendy? I czy jeśli przed tymi produktami stosuję serum z wit. C to nie gryzie się to?

      Usuń
    3. Jeśli masz tendencję do odwodnienia, moim zdaniem warto maksymalnie ograniczyć kontakt skóry z wodą - czyli połączyć właściwości żelu z olejkiem myjącym, natomiast jeżeli stosujesz ciężkie konsystencje, które wymagają bardzo dokładnego zmycia, możliwe jets, że niestety oczyszczanie jednoetapowe nie poradzi sobie samodzielnie ze zmyciem zabrudzeń.

      Moim zdaniem nie warto stosować witaminy C w połączeniu z tymi produktami, bo tylko drażnisz skórę. Jeśli chronisz skórę przed słońcem, warto stosować serum z witaminą C na dzień, jeśli nie, stosować trzy te produkty kolejno w każdych dniach, aby nie łączyć ich właściwości. Musisz też przemyśleć, czy tak częste stosowanie duacu i kwasu z bielendy dodatkowo nie wysusza Twojej cery, może ogranicz stosowanie Duacu do dwa razy w tygodniu?

      Usuń
    4. Dziękuję za radę :) A jakbym po umyciu twarzy nakładała kwas hialuronowy, na to maść albo serum i na koniec wklepała krem z avene, to jest szansa, że wilgoć zostanie w skórze, czy wręcz przeciwnie?

      Usuń
    5. Może być zupełnie odwrotnie, lepiej do Avene dodać np. odrobinę olejowego serum i taką mieszankę nałożyć na skórę. Za dużo kroków, kwas hialuronowy odwodni skórę, a pozostałe kosmetyki mają finalnie za lekką konsystencję, aby zapewnić komfort naskórkowi.

      Usuń
  9. Ewo, od jakiegoś czasu mam chyba problem z rogowaceniem na twarzy - mam takie małe "wodne" krostki, które na 99% nie są trądzikiem i nie mam pojęcia jak sobie z nimi poradzić - chyba jest ich więcej kiedy skóra się przesusza (a teraz o to bardzo łatwo, bo mróz albo grzanie w domu) i nie daję sobie już z tym rady. Używam Avene Post Acte, ale nie wiem czy powinnam używać czegoś cięższego? Jak sobie poradzić z tym rogowaceniem? Strasznie mnie to denerwuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być nie o tyle co rogowacenie, a bardziej podrażnienie, wynikające np. nadmiaru ucieczki wody. W pierwszej kolejności spróbowałabym wykonać jakiś bardziej odżywczy zabieg - maseczka w płachcie, mój eliksir z witaminami+maska algowa albo np. tani okład z żelu lnianego i obserwacja skóry.

      Usuń
  10. Aha, i pory się nie otwierają ani nie zamykają. To jest mit. Po prostu nie mają mięśni, które by je spinały i rozluźniały. Zimna woda ich też nie zamyka. Tylko skóra się spina bo gwałtownie reaguje coś w stylu "ała co to za temperatura", sorry za nie fachowy język.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otwieranie i zamykanie porów to określenie wizualne, kanaliki mieszków włosowych na pewne czynniki ulegają rozszerzeniu lub zwężeniu, normalna skóra jest porowata, bo taka jest jej fizjologia. Wiadomo, że skóra nie ma mięśni, bo znajdują się pod nią..

      Usuń
  11. Ewo, proszę podpowiedź co robić z trądzikiem hormonalnym w okolicy żuchwy/ust/brody pojawiającym się w okolicach menstruacji. Posiadam cerę zadbaną, czysta natomiast podczas okresu pojawiają się bolące gule. Co robić? Co stosować? Często po tych wypryskach zostają mi przebarwienia z którymi walczę nawet kilka miesięcy. Z góry dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim musisz zbadać hormony tydzień przed i w trakcie krwawienia - prolaktynę, testosteron wolny i całkowity oraz tarczycę. Wiele hormonów można zbijać naturalnymi środkami, tylko musisz wiedzieć co konkretnie powoduje tak szybkie i znaczne pogorszenie stanu skóry. Innym pomogą kwasy omega-3, innymi witaminy tłuszczowe, a jeszcze niektórych witamina B3 i B6 w mega dawkach, która pięknie zbija prolaktynę. Pomocne może być także picie ziół, ale musisz wiedzieć co konkretnie powoduje wewnętrznie zmiany tego typu. Możliwe, ze bardzo spadają Tobie estrogeny i może bardzo Tobie pomóc np. picie wierzbownicy drobnokwiatowej tydzień przed i kilka dni podczas krwawienia.

      Usuń
    2. Ewo, a czy na podwyższony DHEAS (to chyba bardziej wskazuje na nadnercza...) można pić jakieś zioła albo zażywać suplementy? Reszta hormonów w normie. A lekarze mówią, że albo tabletki anty albo to olać, bo ten hormon w sumie nie jest tak "trądzikogenny" wg nich...

      Usuń
  12. Ewo, czy słyszałaś o nowym peelingu witaminą C z Biochemii Urody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zwykł kwas askorbinowy w 30% stężeniu. Tak wysokie stężenie witaminy C ma efektywność 20% (naturalne właściwości buforujące), tylko mocniej drażni skórę. Uważam, że akurat w przypadku witaminy C, lepiej wychodzi się stosując mniejsze, a częstsze dawki, niż duże, które są drażniące, a finalnie efekt jest podobny - dotyczy to zarówno stosowania wewnętrznego, jak i zewnętrznego - w postaci tego produktu np ;)

      Jeśli masz wrażliwą skórę, ulegającą rumieniowi, problem z zapaleniem mieszków, odwodnieniem, to nie jest to produkt dla Ciebie, bezpieczniejsza jets jednak witamina C olejowa - tetraizopaltyminian askorbylu.

      Usuń
  13. Mam pewien problem, ktorego totalnie nie rozumiem. Kiedy stosowałam olej z wiesiołka w postaci kapsułek firmy GAL na twarz, moja skora byla niesamowicie ladna, znikaly zaczerwienienia, nie zapychal mnie ani troche. Gdy kupilam olej z wiesiolka firmy Etja, sklad taki sam, po prostu olej z nasion wiesiolka, po posmarowaniu twarzy tak jak zawsze olejkiem na noc, rano obudzilam sie z zapchana cera. Lekkie zaczerwienienia, drobe krostki. Stad moje pytanie, z czego to moze wynikac, skoro sklady tych produktow sa takie same??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. En, oleje nawet z tej samej rośliny mogą mieć różny rozkład tłuszczowy, jest to uzależnione od uprawy, odmiany rośliny. Te kapsułki na pewno nie zawierały dodatkowo żadnych skądników tkaich jak np. witamina E?

      Duże znaczenie może mieć tutaj stopień przetworzenia, oleje w kapsułkach są często bardziej przetworzone. Możliwe też, że Twoja cera się po prostu zmieniła i ma teraz inne potrzeby. Zerknij na zawartość kwasów tłuszczowych deklarowanych przez GAL w tym produkcie, a oleju Etja - nie mam do tych ostatnich dostępu, dlatego podaj mi ich zawartość, powinny być wymienione na opakowaniu. Olej Etja jest też zimno tłoczony, i to również ma wpływ na konsystencję - jest bardziej odżywcza, bogata w związki aktywne, szczególnie witaminę E, A. Jeśli jest tam więcej jednonienasyconych i nasyconych, to one odpowiadają za inną gęstość oleju i finalnie inne działanie na Twoją cerę.

      Usuń
  14. Ewo, czy krem Avene Cicalfate regeneracyjny antybakteryjny nada się do skóry skłonnej do trądziku, ale jednocześnie zmagającą się z przesuszeniem/odwodnieniem? Może zapchać? Zastanawiam się czy wrzucić go do koszyka przy okazji zakupów w aptece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsza będzie emulsja niż krem. Mam i polecam, ponadto Ewa napisała recenzję na ten temat :)

      Usuń
    2. Mimo, że wersji Cicalfate nie mam, posiadam za to wersję podpisaną dodatkowo - Post Acte, to również jestem zdania, żeby kupić lżejszą wersję, przynajmniej na początek. Ja w zagłębieniu dłoni mieszam porcję avenki Post Acte z kroplą bądź dwoma maceratu z żywokostu lekarskiego z ZSK - wspaniałe połączenie i równie skuteczne co cięższe kremy na zimę, ale nie zapychające :)

      Usuń
    3. Tutaj Ewa pisała o Avence ---> http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/01/avene-cicalfate-post-acte-opatrunek-dla.html

      Usuń
    4. Jeśli stosuję duac, to lepiej nakładać go na gołą skórę i na to emulsję cicalfate, czy na odwrót? I czy jako dodatek do niej sprawdzi się dodanie kropli olejku tamanu? Bo tylko taki posiadam :)

      Usuń
    5. Anonimowy22 stycznia 2017 14:15 A jak głęboko odwodnioną masz skórę? Twoja cera uspokaja się po cięższych konsystencjach, czy wolisz lekką, codzienną pielęgnację?

      Jeśli Twoja cera dobrze reaguje na cięższe konsystencje stosowane raz na jakiś czas, to polecam wersję cięższą, oryginalną. Jest też lepsza na odwodnienie, bo mocno zabezpiecza naskórek i szybko łagodzi przesuszenie, ale nie nadaje się do codziennego stosowania, jeśli przesuszenie ma charakter wywołany. Bezpieczniej jednak kupić wersję i potem ewentualnie ją wzbogacać, w tym celu polecam zrobić sobie moje serum na skwalanie z witaminami i kupić Post Acte, wtedy indywidualnie będziesz dostosowywać ciężkość kosmetyku :)

      Usuń
  15. Odnoszę wrażenie, że to jedna z niewielu rzetelnych opinii na temat szczoteczek sonicznych. Nie tylko od osoby, która wie jak dbać o cerę, ale spojrzała na nie obiektywnie. Szczerze, nie chciało mi się wierzyć, żeby efekt działania Freo Luny był warty kilkuset złotych. Po tej recenzji widzę, że kupno także tańszych szczoteczek też trzeba przemyśleć dwa razy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki za tak wyczerpujący wpis! Rozumiem to, że szczoteczki soniczne podrażniają - mnie podrażniał nawet silikonowy płatek kosmetyczny:( Ale dlaczego piszesz, że ultradźwięki są psychicznym i fizycznym stresorem? Przecież kawitacja też opiera się na ultradźwiękach. Czy mogłabyś podać źródła, z których czerpiesz tę wiedzę? Z góry serdecznie dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedys myślałam o niej ale jednak sobie odpuszcze. Jestem w trakcie kuracji atredermem i mam straszną łuszczycę na twarzy. Powiedz mi Ewo, czy mogę raz na jakiś czas zrobić peeling enzymatyczny, czy wszelkie dodatkowe złuszczanie odpada? Te odpadające skórki doprowadzają do szału. Mam też problem z podkładem, staram się go wklepywac, nie wcierać, ale i tak bardzo podkreśla skórki. Czy polecasz jakis konkretny podczas retinoidow?

      Usuń
    2. Tu masz sposoby na delikatne usuwanie suchych skórek:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/10/cera-wyjatkowo-wrazliwa-i-delikatna.html
      Ja od siebie bardzo polecam peeling zmielonymi płatkami owsianymi jak i zmywanie olejami+slp.

      Usuń
    3. Ja bym powiedziała, że stosowanie peelingów enzymatycznych podczas kuracji retinoidami, gdzie martwy naskórek, suchy, odchodzący od twarzy, kumuluje się na niej (czy jak to nazwać, jeśli się mylę, proszę nie poprawić :)), jest konieczny. Nie wyobrażam sobie, nie robić peelingu enzymatycznego chociaż raz na tydzień. Nie zdzieramy palcami, nie skubiemy, tylko rozpuszczamy za pomocą peelingu enzymatycznego.

      Usuń
    4. Anonimowy22 stycznia 2017 17:19 Kawitację wykonujesz sporadycznie, a na pewno nie codziennie ;) Jest wiele przeciwwskazań do wykonywania tego zabiegu :) W peelingach kawitacyjnych jest również dostosowana bardziej bezpieczna częstotliwość drgań niż w takich szczoteczkach. Takie drgania wywołują niepokój i podnoszą poziom adrenaliny, a także pobudzają błędnik, to nie jest pozytywne dla zdrowia człowieka, szczególnie, gdy odbywa się codziennie :) Takie wibracje w połączeniu z silikonowymi wypustkami bardzo negatywnie wpływają przede wszystkim na jakość naczyń krwionośnych, mogą też przyspieszać starzenie skóry poprzez wywoływanie stanu zapalnego.

      Anonimowy22 stycznia 2017 18:09 Moim zdaniem podczas kuracji środkami silnie złuszczającymi trzeba usuwać naskórek, bo dochodzi do akumulacji i cera zaczyna się paradoksalnie zanieczyszczać, cykl komórkowy jest nienaturalnie przyspieszony i wcale nie służy to skórze. natomiast peelingi enzymatyczne dosyć mocno wysuszają skórę, szczególnie, jeśli są w formule proszkowej i mogą ją podrażniać, dlatego zdecydowanie polecam bardzo delikatne, manualne metody złuszczania, pisałam o nich tutaj:
      http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2016/10/cera-wyjatkowo-wrazliwa-i-delikatna.html
      :)

      Usuń
    5. Dzięki za oświecenie w sprawie złuszczania, bo na prawdę bałam się cokolwiek robić, a to też jak widać źle:)
      A co z makijażem, czy pisalas kiedyś o tym jakie typy podkładów (a może bb) są w tym wypadku najlepsze. Czy pod podkład nakładać za równo filtr i nawilżacz? Nie próbowałam nigdy mineralnych a boję się teraz eksperymentować, bo nie mam wprawy i moze być jeszcze gorzej. Mój aktualny bourjois po paru godzinach się łuszczy i schodzi

      Usuń
  17. A z jakiej firmy masz urządzenie do peelingu kawitacyjnego? Bo już tyle razy o nim pisałaś że aż mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa pisała dokładniej tutaj ---> http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2014/11/peeling-kawitacyjny-w-domu-warto.html Ma model 8010, na allegro można znaleźć tutaj ---> http://allegro.pl/urzadzenia-kosmetyczne-peelingi-kawitacyjne-256079 :)

      Usuń
  18. Ja posiadam Foreo, różową klasyczną szczoteczkę i szczerze? Niespecjalnie rozumiem fenomen takich szczoteczek i tym bardziej ich działania ;) Ja nie widzę żadnej różnicy po niej :)

    Czy korzystając z okazji mogę zadać pytanie z innej beczki? Chcę na ZSK kupić kwas LHA o którym kiedyś pisałaś :) Mam zerową wiedzę jeśli chodzi o wykonanie takiego specyfiku... jak, nie mając w domu wagi jubilerskiej, mogę otrzymać 10% stężenie? I z czym mieszać ten proszek? 5 g wystarczy, czy lepiej od razu 10g rozrobić? Będę olbrzymie wdzięczna za odpowiedź! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha,chcesz na 'dzień dobry' zrobić stężenie 10%LHA? Umrę :D. Powiem to tak -na początek to Ty zrób sobie oliwkę jak pisała Ewa->2%LHA + oleje odporne na podgrzewanie(np.jojoba,ryżowy). I na początek z tym się 'zmierz'. Ten kwas strasznie wżera się w skórę,już nawet przy olejowaniu nim twarzy. Baa,po oliwce z LHA potrafiłam mieć przez kilka h czerwone plamy na twarzy. Jeśli oliwka z LHA Cię nie wykończy to następnie zrób próbę 5%LHA + spirytus. Ale nie nakładaj więcej niż 2warstwy,przynajmniej przy pierwszym razie. A następnie przygotuj się na minimum 2h pieczenia. Jeśli masz wrażliwą cerę to nawet do 4h. Zaczerwienienie potrafi utrzymywać się nawet cały następny dzień,ale nie musi. 10% nie testowałam i nawet nie chcę. To raczej opcja dla hardcorów ;).
      Co do przeliczania to 2% wyniesie 0,285ml(na 10g całego produktu),a 5% - 0,71ml(rownież na 10g całego produktu). Nie wiem czy jest sens byś robiła go w większej ilości. W spirytusie rozpuszcza się w ciągu chwili,w oleju mieszasz aż nie wyzioniesz ducha(ok. 20-30min). Acha,i LHA nie ściskasz w strzykawce,dlatego też polecam zakupić najmniejszą strzykawkę tak by mieć jak najdokładniejszą miarkę.
      Oczywiście,zdajesz sobie sprawę,że to kwas stosowany głównie na zaskórniki. Łuszczenia raczej po nim nie będziesz miała,no chyba,że spirytus Cię gdzieś podrażni.

      Usuń
    2. Zapomniałam o najważniejszym - peelingu LHA nie zmywasz,kwas sam się neutralizuje. Ponadto jakikolwiek kontakt z wodą wzmaga uczucie pieczenia.

      Usuń
    3. Anonimku, broń Boże nie używaj stężenia LHA w 10%. Ja po stężeniu 3%-towym, czułam jakby ktoś położył na moją twarz metalową matę i podłączył prądy (takie jak miewałam w czasie rehabilitacji na kręgosłup) - tak sobie skojarzyłam. Nigdy więcej. Zacznij nawet od 1%. Zwiększ sobie stężenie, ale dopiero z czasem. Skończysz pierwsze mazidło 1%, kolejne zrób sobie z 1,5% stężeniem. Nie wiem czy chodzi Ci o peelingi czy o serum. Jak masz jakieś wątpliwości, koniecznie pytaj, bo z tym 10% stężeniem, zrobiłabyś sobie krzywdę. Zawsze pytaj albo szukaj w guglach, chociaż Ewa pisała już o peelingach z LHA ---> http://mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2015/02/masochistyczny-peeling-kwasem-lha-tylko.html :))

      Usuń
    4. Anonimowy23 stycznia 2017 00:04
      Najlepiej skorzystać z kalkulatora stężeń i przeliczyć sobie wszystko na ml, wtedy składniki odmierzysz np. strzykawką, bez ściskania. Możesz również wykorzystać małą, 1ml łyżeczkę. :) Bez łyżeczki to 5g serum będzie ciężko odmierzyć odpowiednią ilość kwasu LHA, lepiej zrobić od razu 10g. I moja uwaga - najlepiej zacząć od 1-2%, 10% to zdecydowanie za dużo, zwłaszcza, że kwasu się nie neutralizuje a kontakt z wodą dodatkowo podrażnia skórę. Jak zaczniesz od razu z grubej rury, mogą pojawić się takie podrażnienia, z którymi nie bedziesz w stanie nic zrobić :( Dlatego zalecam umiar, rozwagę i ostrożność. LHA bardzo głęboko penetruje naskórek, początkowo przyswaja się dobrze, ale jego faktyczne działanie niepożądane można ocenić dopiero po 30-60 minutach.

      Usuń
    5. Anonimowy23 stycznia 2017 14:11

      Dziękuję bardzo za wskazówkę :) Może faktycznie przesadziłam chcąc od razu robić kwas 10% :) Zacznę od takiej oliwki, jaką polecacie :) Jakie są Twoje odczucia po jej zastosowaniu? Miałaś jakieś fajne efekty? Ja mam problem z wągrami i zaskórnikami zamkniętymi... pryszczy nie mam, czasem coś mi wyskoczy przed okresem, ale wągry to moja zmora i chyba rozszerzone pory :) Myślisz, że taki 1-2% roztwór z LHA pomoże?

      Odnośnie Twojego przeliczenia - chciałabym się upewnić - na 10g produktu daję 0,285 ml oleju/spirytusu?



      Fretka23 stycznia 2017 17:42

      Dziękuję za wskazówki i radę :) Przekonałyście mnie - nie zrobię 10% na pewno :) Mimo, że po kwasie pirogronowym czy migdałowym nie miałam żadnego szczypania czy podrażnień, choć mam dość wrażliwą, cienką skórę, to jednak wolę nie ryzykować :) :)

      Auć :/
      Mi chodziło głównie o peeling - chociaż, skoro tego kwasu się nie zmywa, to chyba mi wszystko jedno, jaką formę przyjmie, czy to serum, czy peelingu, czy olejku :)

      Dziękuję, własnie wczoraj ten post czytałam, dzisiaj do niego zaraz wracam :)
      Długo stosowałaś taką kurację 3%? Czy raz tylko? jakie efekty u siebie miałaś?


      Ewa Szałkowska23 stycznia 2017 18:53

      Dziękuję pięknie za odpowiedź :) Jak już pisałam dziewczynom wyżej - na pewno 10% roztworu nie zrobię :) Zacznę od 1-2% :) Przepraszam za głupie pytania, oraz jeśli palnęłam jakieś głupstwo, ale jestem zupełnie zielona w samodzielnym robieniu czy mieszaniu roztworów, kremów itp..
      Oki, to kupię 10g od razu pewnie :) Stosujesz dalej kurację z LHA? Co i w jakiej ilości najchętniej dodajesz do 10g proszku? Spirytus czy olejek? Ile ml na 10g?


      Usuń
  19. Oglądam Twój blog od dłuższego czasu, ale chyba jeszcze nigdy nie komentowałam. Sama używam foreo luna mini już od ponad roku dokładnie dostałam ją od męża i rodziców w październiku 2015 jako urodzinowy prezent. I od tej pory używam jej raz dziennie, czasami dwa razy dziennie. Moja cera jest mieszana, skłonna do trądziku, aczkolwiek ostatnio w bardzo dobrej kondycji. U mnie szczoteczka w żadnym stopniu nie spowodowała podrażnienia, oczywiście na ogół pierw zmywam makijaż produktami do demakijażu, a później oczyszczam twarz żelem czy obecnie mydłem specjalnie do twarzy przeznaczonym dla cery normalnej, bo wolę na tym etapie używać produktów nawilżających, później stosuję tonik a na koniec krem np. regulujący pracę gruczołów łojowych. Poszczególne elementy oczywiście zmieniam w zależności np. od pory roku. I moja cera wygląda naprawdę dobrze, nie zaobserwowałam żadnych negatywnych skutków, a zmian trądzikowych jest zdecydowanie mniej, rzadziej. Lecz nie ma co liczyć, że szczoteczka soniczna to lek na całe zło, jeżeli nie przykłada się uwagi do tego co kładzie się na twarz, czy co wkłada się do swojego żołądka i jaki tryb życia się prowadzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście :) Moja recenzja ma tylko skłonić do refleksji i zapobiec nieprzemyślanym zakupom ;) Jeśli Luna okazała się u Ciebie tym brakującym elementem w pielęgnacji i z jej działania jesteś zadowolona, no to super ;) Dzięki za komentarz!

      Usuń
  20. W nawiązaniu do ostatniego postu- a czy mogę przemywać jakieś zmienione miejsca naparem z czystka? Czy muszę inwestować w hydrolat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz, napar będzie mniej wysuszał skórę, ale najlepiej, aby ten susz z czystka był dobrej jakości. Trzeba go też parzyć co 3 -4 dni.

      Usuń
  21. Witaj Ewo!
    Bardzo Cię proszę doradz mi! W połowie lutego będzie pół roku jak stosuje AAcnelec w zasadzie cały czas co 3 dzien,z małymi wyjątkami gdy cera była przesuszona- robiłam czasami większe przerwy.
    Zauważyłam że mój rumień się bardzo zmniejszył a najlepiej jest jak nawet kremu nie stosuje bo za każdym razem czy to moje sebum czy jakaś okluzja powodowuja rumień, więc wyszło tak że kremu nie stosowałem praktycznie wcale i lekki przesusz mi nie przeszkadza. Zauważyłam też że pory się zmniejszyły i są czystsze aczkolwiek w 100% nie pozbyłam się zaskórników. Plus jest taki że wielkie gule wyskakują teraz sporadycznie ale właśnie trądzik nie minął. Nie wiem czym to jest spowodowane- faktura skóry jest nierówna i rzadko kiedy jakiś wybroczyn mogę wycisnąć. Są to po prostu małe krostki które doprowadzają mnie do szału. Raz jest ich mniej a raz więcej. O co tu chodzi? Wieczorem zawsze myje twarz olejkiem hydrofilnym a potem facelle a rano Alpha h o którym pisalas. Oprócz tego w momencie łuszczenia wszystko to o czym pisalas sprawdza się świetnie peeling enzymatyczny, błoto termalne, multani mitti, glinka marokańska. Zawsze dodaje do nich trikenol i olejek konopny. Nie wiem co robić. Myślałam o tym aby :
    - wykupić atrederm i stosować bardzo ostrożnie głównie w dolnych partiach twarzy na brodzie i bokach w formie peelingu jak kiedyś pisalas czyli 2 dni pod rząd i czekać na wylinkę
    -albo do dotychczasowego schematu dołożyć Alpha h liquid gold- tonik z kwasem glikolowym (kupiłam go akurat w zestawie w dobrej cenie razm z myjadlem Alpha h).
    Co o tym sądzisz?
    Pozdrawiam,Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy brak odpowiedzi to sugestia w stronę konsultacji? Wolę wiedzieć niż czekać w nieskończoność na odpowiedź :-)

      Usuń
    2. Nie odpowiadam tempie ekspresowym, muszę przeanalizować wszystko co napisałaś. Otrzymasz odpowiedź, trochę cierpliwości.

      Usuń
    3. Oki rozumiem i przepraszam za pospiech

      Usuń
    4. A co to są dokładnie za krostki? Opisz mi ich wygląd, rozmieszczenie, zawartość. Pojawiają się jakoś schematycznie, po stosowaniu czegoś?
      Spróbuj oczyszczać twarz wieczorem łagodniej, jednoetapowo. Najlepiej zrobić sobie olejek myjący na SLP i ustalić najlepszy stosunek emulgatora do oleju dla Ciebie lub domywać olejek myjący gąbeczką Konjac. Ewentualnie doczyszczać skórę emulsją alpha H. Facelle nie stosować.
      Na pewno nie włączałabym żadnych kwasów. Mogą zainicjować poważny trądzik zapalny lub spowodować ropienie mieszków włosowych, dlatego napisz mi dokładnie jak wyglądają te zmiany. Możliwe, że biorą się z przesuszenia i są to skutki nadmiaru keratyny - z jednej strony skóra się zatyka, z drugiej podrażnia kanaliki i pojawiają się zmiany zapalne. Spróbuj na początku oczyszczać skórę łagodniej i nie dopuszczać do tego, aby cera była podrażniona i podsuszona. Jeśli i to nie wystarczy, zastanowiłabym się nad retinoidem na formule żelowej, łagodniejszym od Atrederm - Zoracu. Mają podobne działanie, ale Zorac działą słabiej na rogowacenia (jeśli rogowacenia biorą się z podrażnienia i przesuszenia, to akurat będzie skuteczniejszy od Atrederm w tym przypadku) i jest znacznie łagodniejszy dla skóry.
      Spróbowałabym zmiękczyć przede wszystkim skórę, nie podrażniać jej, zapenwić odpowiedni stopień nawilżenia, ale w bardzo lekkiej formie. Może jakaś maseczka w płachcie? Toniki nawilżające na bazie ziół? Łagodniejsze oczyszczanie wieczorne? Spróbuj :)

      Jeśli żadne zmiany w pielęgnacji nie pomogą, to należy poszukiwać wewnętrznej przyczyny, pielęgnacja jest bardzo ważna, ale tutaj kluczowy jest tryb życia, dieta, aktywność fizyczna, narażenie na stres, nawodnienie...

      Usunięcie zaskórników to nie hop siup, czasami trwa długimi latami :)

      Usuń
    5. Zazwyczaj są to albo pojedyncze wypryski z ropa ale nie gule albo małe krosteczki jakby wysypka i ciężko stwierdzić co jest w środku bo albo znikną same albo np po umyciu wieczornym na czubku jest żółtoprzeźroczysta ciecz. Ciężko mi stwierdzić po czym się to dzieje bo od dawna nie zmieniłam nic w pielegnacji. Jedyna myśl jaka przyszła mi ostatnio gdy mnie wysypalo to to, że czułam ze skóra była przesuszona i wysypalo mnie drobnymi krostkami na policzku ale byly one dosc blisko siebie i po spryskaniu woda termalna posmarowalam malenka ilością kremu i w zasadzie w jeden dzień to znikło.

      Dotarło do mnie ze od kilku miesięcy nie stosuje kremu bo od razu mam lustro świecące na twarzy i pory jak kratery i blizny(dziurki) robią się ogromne. Rano czuje przesuszenie po myciu i gdy się pomaluje widać skórki ale skóra naprawdę bez kremu jest dłużej matowa i pory są naprawdę mniejsze stąd nie smarowałam się niczym a wciągu dnia sebum regulowalo nawilżenie. Na noc tez nie uzywam kremu bo po myciu zanim pojde spac nie czuje juz sciagniecia. Kiedys skora byla papier scierny teraz jest o wiele lepeij.

      Zmiany te zazwyczaj są na policzkach strefa środkowa i pod oczami na wysokości nosa. Oraz z jednej strony na żuchwie i troszkę ponad nią. Pojedyncze czasami na nosie.

      Uprawiam sport kilka razy w tyg,słodyczy nie jem, stres zminimalizowany (wychowuje syna i nie pracuje).

      Niedawno jeden raz przetarlam twarz tonikiem z e-naturalne z azeloglicyną i aloesem i wysypalo krostkami czułam szczypanie i sciagniecie.

      Juz wcześniej czułam ze wieczorne mycie jest za mocne- twarz jest super domyta ale i sciagnieta. Tym bardziej ze używam tylko Annabelle i puder matujący Vichy no i korektor. Spróbuję z gabeczka Konjak.

      Z jednej strony czuje ze potrzebne jest to nawilżenie a z drugiej jakby okluzja potęgowala problem poprzez zwiększenie produkcji sebum.

      Ewo bardzo Ci dziękuję za komentarz. Do dermatologa nie idę świadomie- jesteś jedyna i ostatnią osobą która może mi pomóc.
      Myślałam żeby może wysłać Ci zdjęcie.
      Pozdrawiam, Sylwia.

      Usuń
    6. Jeszcze co do maseczek w płachcie znasz może jakieś godne polecenia? Chętnie wypróbuję bo czuje że jednak ten krem to chyba za dużo. Stosowalam też mgiełke Vianek ale jakoś mnie nie zachwyciła- czułam ściągnięcie.
      Myślę jeszcze nad tym żelem Zorac- ale nie wiem jak to rozgryźć gdyż w połowie lutego będzie pół roku jak stosuje retinoidy.

      Aha i jeszcze jedna uwaga mi się przypomniala- przy tych krostkach jak wyskakują i gdy przychodzi wieczor retinoidu to po posmarowaniu na drugi dzień rano sa one jakby przysuszone skóra jest uspokojona.

      Usuń
  22. Ewa, prowadzisz fantastycznego bloga, który jako jednen z nielicznych jest tak profesjonalnie i rzetelnie prowadzony. Mogłabyś napisać skąd czerpiesz wiedzę na temat skóry i jej pielęgnacji? Czytam Twojego bloga od dawna, zadaję pytania, staram się też sama wyciągać wnioski, dostosowywać wszystko do swojej skóry, ale jednak często mam wątpliwości. Chciałabym sama dokształcić się w tym zakresie. Mogłabyś polecić literaturę, albo źródła do których warto zaglądać? Może masz w planach wydanie własnej książki? Z przyjemnością bym ją przeczytała, bo wiem, że można Ci pod tym względem ufać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpieram się badaniami, super baza jest na PubMedzie, ale czytam też periodyk Lancet i inne czasopisma typowo naukowe. Podstawą jest poznanie zasad anatomii i fizjologii, nauki uczą logicznego myślenia i większość wniosków jakie wyciągam, są logiczne i podparte nie tylko czystą biochemią, ale przede wszystkim sprawdzają się w praktyce. 50% podstaw anatomii i fizjologii i 50% logiczne zastosowanie tej wiedzy w praktyce, do tego ciągła chęć poznawania czegoś nowego. Ciężko mi wskazać na źródła, bo widzę inspirację w wielu produktach, zawsze dowiaduję się czegoś nowego, natrafię na coś ciekawego, jednak gdybym miała powiedzieć co jest istotną podstawą to zdecydowanie znajomość podstaw anatomicznych i fizjologicznych, logiczne rozumowanie i umiejętność zastosowania wszystkiego w praktyce. Bardzo ważna jest również obserwacja. Połączenie tego wszystkiego pozwala wyciągać proste, często niezauważalne wnioski. Kiedy masz już podstawy, nie szukasz informacji po omacku, są one w bardziej skondensowanej formie, rozumiesz pewne procesy, itp.

      Mam w planach wydanie własnej książki, ale są to dosyć odległe plany, musi być w niej wszystko, a mi jeszcze dużo brakuje, aby wydawać jakąkolwiek publikację pod własnym nazwiskiem :) Ciągle czuję niedosyt, pracuję nad zdjęciami, może kiedy w końcu stwierdzę, ze jestem wystarczająco w tym dobra, zdecyduję się na tak poważny krok :)

      Usuń
    2. Ewo, jeżeli wydasz książkę, będę chyba jedną z pierwszych osób które ją kupią :D

      Usuń
  23. Witaj Ewo!
    Bardzo proszę doradź mi. Od dawna czytam Twojego bloga, który jest dla mnie prawdziwą kopalnią wiedzy. Z trądzikiem borykam się od 8 lat, ale dopiero niedawno zdecydowałam się na wizytę u dermatologa (a nawet dwóch,aby zobaczyć jak mój stan ocenią różni specjaliści). Mój trądzik (zaskórnikowy z licznymi zmianami ropnymi) jest rozległy- obejmuje twarz, szyję, dekolt oraz plecy. Zdaniem lekarzy ma on podłoże genetyczne. Jednak to co mnie niepokoi to fakt, że każdy ze specjalistów przepisał mi inną kurację i nie wiem na co ostatecznie się zdecydować. Zdaniem dermatologa nr 1 powinnam przyjmować izotretynoinę- Aknenormin 20 mg. Z kolei lekarz nr 2 sądzi, że trzeba zacząć od Tetralysalu w połączeniu z retinoidami zewnętrznymi (acnelec). Wiem,że w przypadku Twojego trądziku sama brałaś pod uwagę różne opcje, dlatego też jestem ciekawa, którą metodę leczenia uważasz za lepszą?
    Pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  24. Trochę zaniepokoiły mnie informacje o ultradźwiękach.A co myślisz o pulsacyjnym masażerze również z firmy Dermofuture?Czy on również może mieć negatywny wpływ na skórę przy codziennym stosowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Cześć Ewo. Mam takie pytanie do Ciebie - co sądzisz o peelingu kwasem fitowym na naczynka? Spotkałam się z taką informacją na naturalissie, jednakże mało informacji mogę znaleźć na ten temat. Orientujesz się czy taki peeling może pozamykać drobne naczynka? A jeśli tak to jak wykonać taki peeling - jakie przyjąć stężenie, ph, jak długo trzymać i jak często powtarzać? A może znasz inne metody dzięki którym mogłabym i pozamykać naczynka jak i bardziej je uszczelnić? Przyznam,że na daną chwilę nie stać mnie na zabiegi laserowe, jednakże patrząc po mojej twarzy(i nie tylko) sprawa wygląda coraz bardziej poważnie. Będę wdzięczna za każdą radę i sugestię.
    Pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa jak można wykorzystać ten kwas.kupiłam jakiś czas temu i nie wiem co z nim robić (zależy mi bardziej na niwelowaniu przebarwień).można zrobić z niego jakiś prosty tonik do przemywania twarzy czy właśnie peeling?

      Usuń
  26. Hej,wykonujesz świetną robotę, a pomysł z publikacją byłby wybawieniem dla wielu ludzi.
    Ja najchętniej czytam komentarze, bo Twoje odpowiedzi na problemy są wyczerpujące, i konkretne. A często bywa tak, że wiele osób zmaga się z podobnymi problemami.
    Mnie szczególnie zainteresowawał ten:Przede wszystkim musisz zbadać hormony tydzień przed i w trakcie krwawienia - prolaktynę, testosteron wolny i całkowity oraz tarczycę. Wiele hormonów można zbijać naturalnymi środkami, tylko musisz wiedzieć co konkretnie powoduje tak szybkie i znaczne pogorszenie stanu skóry. Innym pomogą kwasy omega-3, innymi witaminy tłuszczowe, a jeszcze niektórych witamina B3 i B6 w mega dawkach, która pięknie zbija prolaktynę. Pomocne może być także picie ziół, ale musisz wiedzieć co konkretnie powoduje wewnętrznie zmiany tego typu. Możliwe, ze bardzo spadają Tobie estrogeny i może bardzo Tobie pomóc np. picie wierzbownicy drobnokwiatowej tydzień przed i kilka dni podczas krwawienia.
    Sama zauważyłam u siebie (zupełnie przypadkiem), że bolące gule zniknęły, gdy zaczęłam przyjmować w wiekszych dawkach wit. B, a szczególnie B3. Zdecydowałam się na taką sumplementację, ponieważ mam stany lękowe i depresyjne.a w poszukiwaniu alternatywnych metod leczenia, natrafiłam na inform. że wit. B3 była wcześniej wykorzystywana w leczeniu depresji.Zauważyłam także, że od tego czasu nie wypadają mi już tak włosy. Być może jest to efekt placebo? Ewo, jakie masz zdanie na ten temat? Czy brak witamin może przyczynić się do nasilenia tych problemów, i czy trądzik (leczony latami u dermatologów), problemy psychiczne,(lęki, apatiaitp.) idące w parze mogą być przyczyną braku odpowiednich substancji. A wydawane pieniądze na wszelkie maści, antybiotyki itp. tak naprawdę są wydawane w błoto. I ostatnia prośba, czy mogłabyś podać jakieś publikacje, które ewentualnie poruszają ww. spostrzezenia? A tak na marginesie, po prostu Ci dziękuję, za rzetelną wiedzę.:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ewo może orientujesz się czy przy założonym aparacie można myć zęby szczoteczką soniczną?
    Bo pisałaś źe nue w kontekscie bižuterii
    Syn używa bo trudno dobrze dotrzeć zwykłą jak jest aparat na zębach

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji.

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą ! ❤❤❤

Jednocześnie proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna.

Komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger