Odwodniona skóra to problem ogromnej rzeszy, nie tylko osobników z cerą wrażliwą, na ogół niesprawiającą problemów, atopową, ale także bardzo często łojotokową, naturalnie tłustą lub też mieszaną, bez większych dysproporcji. Często nasilenie powodujesz sam - szczególnie gdy zmagasz się z tłustą, łojotokową cerą (poprzez nadmierne wysuszanie i wyjałowienie naskórka), trądzikową przez nierozsądne lub też niedopasowane leczenie, ale także gdy prowadził na ogół świadomą pielęgnację, ale nie do końca rozumiesz pewne kwestie i zdarza się, że wybierasz kosmetyki po omacku - skórę można odwodnić nawet przez zbyt lekką pielęgnację i za dużą ilość produktów w kosmetyczce, dlatego nigdy nie byłam fanką aż tak rozbudowanej azjatyckiej pielęgnacji. I zbyt skomplikowanych zabiegów kosmetycznych także. Nie sposób także zwrócić uwagę na to, jak fatalny wpływ na skórę mają bardzo niskie temperatury (jak i za wysokie!), szczególnie, gdy jednocześnie jest bardzo niska wilgotność powietrza.
Istnieje w mojej głowie kilka, prostych zasad, które w pewnym stopniu ograniczą dotykające Ciebie odwodnienie, a na pewno zalecenia włączone na stałe do Twojego rytuału pielęgnacyjnego złagodzą jego skutki i zapobiegną nie tylko jego narastaniu, ale także występowaniu. Zawsze, gdy analizuję przypadki klientów korzystających z prywatnych konsultacji (a zachęcam do skorzystania z tej usługi, bo wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy jak wiele błędów popełnia jednocześnie wpływając na gorszą kondycję skóry), dokonuję starannej analizy wykonywanych czynności i stosowanych kosmetyków - nie tylko na co dzień, ale także częstotliwości przeprowadzanych zabiegów specjalistycznych. Okazuje się, że często w pielęgnacji nie ma żadnego nawilżenia, albo jest w takiej w formie, z którego skóra w ogóle nie korzysta, a na pewno nie w ten pozytywny sposób - czyli zmiękczania powierzchni, obkurczania porów i lepszej elastyczności. Warto zastanowić się, czy aby na pewno ten problem nie dotyczy także i Ciebie. Objawem początkowego przesuszenia są najczęściej suche skórki, szybko pojawiające się podrażnienia, zaczerwienienia po aplikacji kosmetyków, ciężkie przesuwanie dłonią po skórze, brak naturalnego blasku, gorsza trwałość makijażu, brzydka faktura skóry, ale także wzmożony łojotok, ale narastający po krokach pielęgnacyjnych, najczęściej po 1-2 godzinach od oczyszczenia, aplikacji kremu, itd.
#1 NIE PRÓBUJ NADGANIAĆ JEDNEGO KROKU DRUGIM
Sytuacja wręcz klasyczna. Notoryczna. Sprzyja wyłącznie rozregulowaniu skóry. Nigdy nie próbuj zapewniać sobie czegoś innym produktem, kosztem błędów popełnianych innym kosmetykiem, którego było szkoda wyrzucić, nie dopuszczasz do siebie myśli o jego negatywnym działaniu, albo po prostu uważasz stosowanie miliarda różnych kosmetyków zapewniających nawilżenie za standard.
Nie nawilżysz skóry w optymalny sposób, jeśli przyczyną odwodnienia jest np. zbyt agresywne, wysuszające oczyszczanie. Nie zrównoważysz funkcjonowania naskórka, jeśli stosujesz środki uszkadzające barierę naskórkową. Nie uelastycznisz także swojej cery, stosując ciężkie mazidła. Nawilżona skóra musi funkcjonować prawidłowo, musi być zdolna do samoregeneracji i samonawilżania się. Jasne, że te procesy słabną wraz z wiekiem i terapia skóry dojrzałej powinna być bardziej bogata (choć nie zawsze, wszystko jest tak naprawdę kwestią indywidualną), ale w jakiż to sposób masz cieszyć się gładką cerą, jeśli ją uszkadzasz i traktujesz niewłaściwie? Nie odpokutujesz swojej winy, wklepując wysokopółkowy krem, bo akurat ludzki naskórek jest bardzo inteligentną strukturą i pamięta wszystko, co zdążyłeś jej już przedwcześnie zafundować. Z drugiej strony, podobnie jak cały organizm ludzki, ma niebywałą zdolność samoleczenia, której nie potrafimy docenić. Nadrzędna zasada, stara jak świat - nie szkodzić. Nie nadrobisz żadnych szkód, wyrządzonych własnej skórze, jeśli nie zlikwidujesz czynnika szkodliwego. Tylko zoptymalizowana pielęgnacja, która nie stresuje w żaden sposób Twojej cery i zapewnia jej właściwe warunki do funkcjonowania (a nie są one listą życzeń hollywoodzkich gwiazd) gwarantuje jej zdrowie i niweluje ryzyko wystąpienia np. odwodnienia. Umiarkowana, dopełniająca się pielęgnacja to klucz do sukcesu, nic więcej Tobie nie potrzeba.
Nie nawilżysz skóry w optymalny sposób, jeśli przyczyną odwodnienia jest np. zbyt agresywne, wysuszające oczyszczanie. Nie zrównoważysz funkcjonowania naskórka, jeśli stosujesz środki uszkadzające barierę naskórkową. Nie uelastycznisz także swojej cery, stosując ciężkie mazidła. Nawilżona skóra musi funkcjonować prawidłowo, musi być zdolna do samoregeneracji i samonawilżania się. Jasne, że te procesy słabną wraz z wiekiem i terapia skóry dojrzałej powinna być bardziej bogata (choć nie zawsze, wszystko jest tak naprawdę kwestią indywidualną), ale w jakiż to sposób masz cieszyć się gładką cerą, jeśli ją uszkadzasz i traktujesz niewłaściwie? Nie odpokutujesz swojej winy, wklepując wysokopółkowy krem, bo akurat ludzki naskórek jest bardzo inteligentną strukturą i pamięta wszystko, co zdążyłeś jej już przedwcześnie zafundować. Z drugiej strony, podobnie jak cały organizm ludzki, ma niebywałą zdolność samoleczenia, której nie potrafimy docenić. Nadrzędna zasada, stara jak świat - nie szkodzić. Nie nadrobisz żadnych szkód, wyrządzonych własnej skórze, jeśli nie zlikwidujesz czynnika szkodliwego. Tylko zoptymalizowana pielęgnacja, która nie stresuje w żaden sposób Twojej cery i zapewnia jej właściwe warunki do funkcjonowania (a nie są one listą życzeń hollywoodzkich gwiazd) gwarantuje jej zdrowie i niweluje ryzyko wystąpienia np. odwodnienia. Umiarkowana, dopełniająca się pielęgnacja to klucz do sukcesu, nic więcej Tobie nie potrzeba.
#2 NIE REZYGNUJ CAŁKOWICIE Z OKLUZJI
Która jest niezbędna. I nie mowa tu o bezzasadnym zasmarowywaniu się oliwą i niezwykle modnymi olejami roślinnymi, ale wyczuwaniu własnych potrzeb i nieuciekaniu od czasami niezbędnej warstewki ochronnej. O tym, że oleje roślinne wywierają nie tylko pozytywny wpływ na skórę i mogą być BARDZO toksyczne dla skóry, a na pewno wywierają fatalny wpływ stosowane bez umiaru, możesz przeczytać tutaj!
Bardzo lekka pielęgnacja to spore zagrożenie dla wilgotności naskórka, z tego względu, że lekkie produkty nie pozostawiają żadnego zabezpieczenia na powierzchni skóry, a nader często bazują na humektantach, które owszem, wiążą wodę, ale bez żadnej ochrony uciekają z wilgotnością do powietrza, potęgując w efekcie odwodnienie. Podobnie działają nawet zwykłe wody kwiatowe, które mimo że nie zawierają substancji dodatkowych (teoretycznie nie powinny ich zawierać), wysuszają skórę w dłuższej perspektywie. Odczują to najbardziej osoby z cerą odwodnioną, suchą, ale także podatną na wysuszenie, czyli z uszkodzoną barierą naskórkową lub przy silnych, drastycznych zmianach temperatur. Jak zaaplikujesz sobie nawilżający hydrolat z róży i zdziwisz się skąd to ściągnięcie - to masz odpowiedź. Aplikacja wód kwiatowych pod inne kosmetyki to już trochę inna bajka. Czasami zamiast codziennego nakładania super lekkich konsystencji, lepiej jest nałożyć raz na jakiś czas cięższą, bardziej odżywczą.
Okluzja to nie tylko oleje. Są różne klasyfikacje związków zapewniających odpowiednie zabezpieczenie naskórka, o różnym stopniu ciężkości i przepuszczalności powietrza. Najlżejsze z nich są oczywiście związki hydrofilowe, które zapewniają właściwą cyrkulację powietrza pomimo posiadanych właściwości powlekających, są to np. zioła i nasiona śluzotwórcze. O ziołach zdążyłam napisać obszernie dokładnie tutaj >, na nasionka musicie jeszcze trochę poczekać ;) Przy okazji wspomnę o proteinach owsianych, jedwabnych ale i biofermencie z bambusa, który jest bardzo ciekawym składnikiem formuł kosmetycznych i okaże się wystarczający przy bardzo niskim zapotrzebowaniu na związki ochronne. Okluzja to też niezmydlane frakcje (skwalan, skwalen, niezmydlana frakcja sojowa i np, kakaowa, chyba nie do dostania w Polsce) i suche silikony (np. kompleks silikonowo-malinowy), które są suche w dotyku i mimo hydrofobowości, czyli braku przepuszczalności, zapewniają bardzo dobrą ochronę i przy tym są pozbawione ciężkości i tłustości. Są dobrym posunięciem strategicznym w pielęgnacji skóry podatnej na odwodnienie, ale jednocześnie bardzo źle reagującej np. na mróz. Muszą być, jak wszystko zresztą, stosowane z umiarem. Polecam ukręcić sobie moje niebywale odżywcze, i przy tym wyjątkowo lekkie serum. Eliksir jest idealny na spękaną skórę od mrozu, naprawdę polecam. ** I taki mały myk, jeśli potrzebujesz mocnego nawilżenia, a nie sprawdza się u Ciebie pozostawianie okluzji na dłużej, bardziej odżywczy kosmetyk nałóż pod maskę algową. Alginat wchłonie nadmiar substancji filmotwórczych, a Twoja cera pobierze tyle dobroci, ile aktualnie potrzebuje. Ryzyko zatykania porów jest nikłe. A sam eliksir o gęstej konsystencji, jak i sama maska algowa na skórze odwodnionej może działać zupełnie odwrotnie - odwadniając skórę.
Pozostają również oleje i masła. Mamy oleje z wysoką zawartością kwasów NNKT, z omega-3 i omega-6 (głównie oleje jagodowe, pomidor, herbata) są to oleje schnące, czyli lżejsze, odczuwalnie bardziej płynne i lepiej współpracujące ze skórą, a także dobrze rozprowadzające się, z omega-9, które są już odczuwalnie mocniej gęste, skoncentrowane i trudniejsze do rozprowadzenia (dynia, avocado, rokitnik), oraz nieschnące, nasycone, które mogą rozprowadzać się bez problemu (olej kokosowy), ale i z oporem (masło kakaowe), niemniej ich wspólną, zasadniczą cechą, o której już napisałam, jest nieschnięcie, dlatego zapewniają bardzo dobrą okluzję i ochronę.
Bardzo lekka pielęgnacja to spore zagrożenie dla wilgotności naskórka, z tego względu, że lekkie produkty nie pozostawiają żadnego zabezpieczenia na powierzchni skóry, a nader często bazują na humektantach, które owszem, wiążą wodę, ale bez żadnej ochrony uciekają z wilgotnością do powietrza, potęgując w efekcie odwodnienie. Podobnie działają nawet zwykłe wody kwiatowe, które mimo że nie zawierają substancji dodatkowych (teoretycznie nie powinny ich zawierać), wysuszają skórę w dłuższej perspektywie. Odczują to najbardziej osoby z cerą odwodnioną, suchą, ale także podatną na wysuszenie, czyli z uszkodzoną barierą naskórkową lub przy silnych, drastycznych zmianach temperatur. Jak zaaplikujesz sobie nawilżający hydrolat z róży i zdziwisz się skąd to ściągnięcie - to masz odpowiedź. Aplikacja wód kwiatowych pod inne kosmetyki to już trochę inna bajka. Czasami zamiast codziennego nakładania super lekkich konsystencji, lepiej jest nałożyć raz na jakiś czas cięższą, bardziej odżywczą.
Okluzja to nie tylko oleje. Są różne klasyfikacje związków zapewniających odpowiednie zabezpieczenie naskórka, o różnym stopniu ciężkości i przepuszczalności powietrza. Najlżejsze z nich są oczywiście związki hydrofilowe, które zapewniają właściwą cyrkulację powietrza pomimo posiadanych właściwości powlekających, są to np. zioła i nasiona śluzotwórcze. O ziołach zdążyłam napisać obszernie dokładnie tutaj >, na nasionka musicie jeszcze trochę poczekać ;) Przy okazji wspomnę o proteinach owsianych, jedwabnych ale i biofermencie z bambusa, który jest bardzo ciekawym składnikiem formuł kosmetycznych i okaże się wystarczający przy bardzo niskim zapotrzebowaniu na związki ochronne. Okluzja to też niezmydlane frakcje (skwalan, skwalen, niezmydlana frakcja sojowa i np, kakaowa, chyba nie do dostania w Polsce) i suche silikony (np. kompleks silikonowo-malinowy), które są suche w dotyku i mimo hydrofobowości, czyli braku przepuszczalności, zapewniają bardzo dobrą ochronę i przy tym są pozbawione ciężkości i tłustości. Są dobrym posunięciem strategicznym w pielęgnacji skóry podatnej na odwodnienie, ale jednocześnie bardzo źle reagującej np. na mróz. Muszą być, jak wszystko zresztą, stosowane z umiarem. Polecam ukręcić sobie moje niebywale odżywcze, i przy tym wyjątkowo lekkie serum. Eliksir jest idealny na spękaną skórę od mrozu, naprawdę polecam. ** I taki mały myk, jeśli potrzebujesz mocnego nawilżenia, a nie sprawdza się u Ciebie pozostawianie okluzji na dłużej, bardziej odżywczy kosmetyk nałóż pod maskę algową. Alginat wchłonie nadmiar substancji filmotwórczych, a Twoja cera pobierze tyle dobroci, ile aktualnie potrzebuje. Ryzyko zatykania porów jest nikłe. A sam eliksir o gęstej konsystencji, jak i sama maska algowa na skórze odwodnionej może działać zupełnie odwrotnie - odwadniając skórę.
Pozostają również oleje i masła. Mamy oleje z wysoką zawartością kwasów NNKT, z omega-3 i omega-6 (głównie oleje jagodowe, pomidor, herbata) są to oleje schnące, czyli lżejsze, odczuwalnie bardziej płynne i lepiej współpracujące ze skórą, a także dobrze rozprowadzające się, z omega-9, które są już odczuwalnie mocniej gęste, skoncentrowane i trudniejsze do rozprowadzenia (dynia, avocado, rokitnik), oraz nieschnące, nasycone, które mogą rozprowadzać się bez problemu (olej kokosowy), ale i z oporem (masło kakaowe), niemniej ich wspólną, zasadniczą cechą, o której już napisałam, jest nieschnięcie, dlatego zapewniają bardzo dobrą okluzję i ochronę.
Przekarmienie skóry, tak jak niedożywienie to nieciekawa sytuacja. Pisałam o problemie nietolerancji olejów, ale często problem tkwi w formie stosowania okluzji, częstotliwości, niewłaściwej kolejności, złego zgrania z resztą pielęgnacji.
Objawy stosowania nadmiaru substancji o działaniu ochronnym? Trądzik, zmiany naciekowe, gigantyczne pory, wzmożony łojotok, nieświeży wygląd, skrajne, głębokie odwodnienie. Samą wodą, jak i samym tłuszczem można sobie bardzo zaszkodzić, dlatego wyskakujące mi zewsząd reklamy o kremie, bez którego umrę, lub oleju, który odmieni sens mojego życia traktuję jak ciekawostkę przyrodniczą. Mam nadzieję, że skoro już trafiłeś na mojego bloga, gardzisz konsumpcjonizmem i szanujesz siebie, swoją skórę i pieniądze, na które ciężko pracujesz.
Objawy stosowania nadmiaru substancji o działaniu ochronnym? Trądzik, zmiany naciekowe, gigantyczne pory, wzmożony łojotok, nieświeży wygląd, skrajne, głębokie odwodnienie. Samą wodą, jak i samym tłuszczem można sobie bardzo zaszkodzić, dlatego wyskakujące mi zewsząd reklamy o kremie, bez którego umrę, lub oleju, który odmieni sens mojego życia traktuję jak ciekawostkę przyrodniczą. Mam nadzieję, że skoro już trafiłeś na mojego bloga, gardzisz konsumpcjonizmem i szanujesz siebie, swoją skórę i pieniądze, na które ciężko pracujesz.
#4 PIELĘGNACJA WARSTWOWA WCALE NIE SPRZYJA UTRZYMANIU PRAWIDŁOWEJ WILGOTNOŚCI NASKÓRKA... WYMAGA JEDYNIE ZAKUPU CORAZ TO WIĘKSZEJ ILOŚCI KOSMETYKÓW
Z jednej strony pielęgnacja warstwowa jest super, możesz zastosować kilka produktów na raz, o różnym działaniu. Można zmniejszyć ciężkość kosmetyku, lub też sprawić, by był bardziej odżywczy... ale kompletnie nie rozumiem całej tej idei azjatyckiej pielęgnacji i wychwalania jej pod niebiosa, jakby była jakimś przełomowym odkryciem, a stoją za nią przecież banalnie proste założenia, o których cały czas piszę na blogu. Fakt, u skośnookich łatwiej jest znaleźć naprawdę lekkie produkty, o bogatszych, efektywniejszych skłądach. No i w zasadzie to tyle moich zachwytów.
Prawda jest taka, że bez trzymania się całego schematu Azjatek, albo natłuścisz skórę, albo porządnie ją odwodnisz. Pielęgnacja azjatycka jest przemyślana, etapowa, dzięki temu widać, kiedy powiedzieć stop, w pielęgnacji zachodniej nakładasz krem, oczekujesz od niego cudów i idziesz spać, nie wiedząc co Cię czeka. Azjaci wiedzą, że krem ma tylko działanie zabezpieczające i zamykające składniki aktywne, które dostarczyli w inny, bardziej efektywny sposób. Nowicjusze, którzy nie rozumieją podstawowych zasad pielęgnacyjnych, nie ogarną tego tematu, a Ci, którzy ogarnęli, zrozumieją, że tak duża ilość kosmetyków jest kompletnie zbyteczna. Dzieje się tak, ponieważ 80% produktów do pielęgnacji warstwowej opiera się tylko na wodzie lub zawiera jej przeważającą część, zwieńczeniem każdej pielęgnacji jest zazwyczaj kosmetyk o cięższej konsystencji. Wystarczy, że zrezygnujesz z jednego, maksymalnie dwóch, kluczowych kroków i na pewno gorzko przekonasz się na własnej skórze o czym właśnie piszę. To są proste założenia, większość tych produktów i tak działa tylko na powierzchni naskórka, musiałabym głodować, aby zadbać w ten sposób o skórę, a i tak nie byłabym aż tak zadowolona z efektów, bo moja prosta, tania i ekonomiczna pielęgnacja jest na tyle elastyczna, że z kilku, góra 3-4 produktów jestem w stanie zrobić sobie i 11 azjatyckich - wystarczą proste modyfikacje.
Nie neguję azjatyckiej pielęgnacji, ale jest potwornie kosztowna i można osiągnąć dokładnie ten sam efekt stosując bardziej przyziemne trio: hydrolat (woda kwiatowa) z dodatkami lub bez / napar ziołowy, sprawdzony lekki krem/emulsja i kosmetyk odżywczy, najlepiej ze składnikami okluzyjnymi, polecam w tym miejscu eliksir według mojego przepisu, a przy małym zapotrzebowaniu na okluzję, serum wodne, oparte na ziołach śluzotwórczych, proteinach, biofermencie z bambusa, super, gdyby kosmetyk wodny posiadał substancje aktywne rozpuszczalne w wodzie. Między 11 produktami, a 3, podstawowymi, jest dość spora różnica, a efekt osiągniesz dokładnie taki sam, z tym, że sam zmieniasz konsystencje swoich produktów i postępujesz zgodnie z aktualnymi potrzebami naskórka. Jesteś w stanie także pozwolić sobie na wydatek większej kwoty na pojedynczy, dobrej jakości produkt, przyznaj sam, że masa kosmetyków do pielęgnacji skóry podchodzi już bardziej pod kolekcjonerstwo. Jeśli nie wiesz ile dokładnie nawilżenia wymaga Twoja skóra, modyfikacja właściwości kosmetyku jest najlepszym sposobem, aby to wyczuć i później dobierać właściwe konsystencje do potrzeb własnej skóry - bo masz wiedzę co się sprawdza. Poza tym, potrzeby skóry bywają zmienne, nie stoją w miejscu, szczególnie, gdy mamy rytmiczny rok pod względem warunków pogodowych, a tak sprytne postępowanie sprawia, że jesteś przygotowany na niemal każdą opcję. Przyznam jednak, że niektóre kosmetyki wschodnie są naprawdę ciekawe i godne polecenia, rynek, szczególnie, koreański jest zdecydowanie bardziej różnorodny, mają ciekawe konsystencje, dotyczy to głównie lekkich produktów, maseczek w płachcie i kosmetyków do oczyszczania. Wykorzystują również zioła i rośliny poddane fermentacji, które są bardziej efektywne, ponieważ lepiej przenikają przez skórę, pełnią funkcję odżywczą, probiotyczną i rozjaśniają naskórek. Szczególnie ciekawią mnie produkty Whamisa i maski w płachcie Polatam, dlatego jeśli ktokolwiek z moich czytelników ma dostęp do azjatyckich produktów stacjonarnie (lub też jest w stanie sfinalizować moje zachcianki online) i czyta mojego bloga - chętnie skorzystam z pomocy w zakupach :) A odwdzięczę się oczywiście pokrywając nie tylko koszty produktów i przesyłki, ale udzielając także kompleksowej pomocy w zakresie pielęgnacji.
Przy tak ogromnej ilości kosmetyków łatwiej jest się zagubić i zamotać w całej tej uginającej się od ciężaru kosmetyczce. Mając pewne produkty, znając ich właściwości, wiesz dobrze do czego zmierzasz i jak wykorzystać ich potencjał, a także zmieniać ich walory pielęgnacyjne. Stosowanie wielu produktów bezpośrednio po sobie to nie tylko ryzyko podrażnień i uczuleń, ale także i odwodnienia. Można też zadziałać w drugą stronę i obciążyć skórę. Inwestycja w masę produktów podobnych do siebie jest więc moim zdaniem totalnie bez sensu.
Prawda jest taka, że bez trzymania się całego schematu Azjatek, albo natłuścisz skórę, albo porządnie ją odwodnisz. Pielęgnacja azjatycka jest przemyślana, etapowa, dzięki temu widać, kiedy powiedzieć stop, w pielęgnacji zachodniej nakładasz krem, oczekujesz od niego cudów i idziesz spać, nie wiedząc co Cię czeka. Azjaci wiedzą, że krem ma tylko działanie zabezpieczające i zamykające składniki aktywne, które dostarczyli w inny, bardziej efektywny sposób. Nowicjusze, którzy nie rozumieją podstawowych zasad pielęgnacyjnych, nie ogarną tego tematu, a Ci, którzy ogarnęli, zrozumieją, że tak duża ilość kosmetyków jest kompletnie zbyteczna. Dzieje się tak, ponieważ 80% produktów do pielęgnacji warstwowej opiera się tylko na wodzie lub zawiera jej przeważającą część, zwieńczeniem każdej pielęgnacji jest zazwyczaj kosmetyk o cięższej konsystencji. Wystarczy, że zrezygnujesz z jednego, maksymalnie dwóch, kluczowych kroków i na pewno gorzko przekonasz się na własnej skórze o czym właśnie piszę. To są proste założenia, większość tych produktów i tak działa tylko na powierzchni naskórka, musiałabym głodować, aby zadbać w ten sposób o skórę, a i tak nie byłabym aż tak zadowolona z efektów, bo moja prosta, tania i ekonomiczna pielęgnacja jest na tyle elastyczna, że z kilku, góra 3-4 produktów jestem w stanie zrobić sobie i 11 azjatyckich - wystarczą proste modyfikacje.
Nie neguję azjatyckiej pielęgnacji, ale jest potwornie kosztowna i można osiągnąć dokładnie ten sam efekt stosując bardziej przyziemne trio: hydrolat (woda kwiatowa) z dodatkami lub bez / napar ziołowy, sprawdzony lekki krem/emulsja i kosmetyk odżywczy, najlepiej ze składnikami okluzyjnymi, polecam w tym miejscu eliksir według mojego przepisu, a przy małym zapotrzebowaniu na okluzję, serum wodne, oparte na ziołach śluzotwórczych, proteinach, biofermencie z bambusa, super, gdyby kosmetyk wodny posiadał substancje aktywne rozpuszczalne w wodzie. Między 11 produktami, a 3, podstawowymi, jest dość spora różnica, a efekt osiągniesz dokładnie taki sam, z tym, że sam zmieniasz konsystencje swoich produktów i postępujesz zgodnie z aktualnymi potrzebami naskórka. Jesteś w stanie także pozwolić sobie na wydatek większej kwoty na pojedynczy, dobrej jakości produkt, przyznaj sam, że masa kosmetyków do pielęgnacji skóry podchodzi już bardziej pod kolekcjonerstwo. Jeśli nie wiesz ile dokładnie nawilżenia wymaga Twoja skóra, modyfikacja właściwości kosmetyku jest najlepszym sposobem, aby to wyczuć i później dobierać właściwe konsystencje do potrzeb własnej skóry - bo masz wiedzę co się sprawdza. Poza tym, potrzeby skóry bywają zmienne, nie stoją w miejscu, szczególnie, gdy mamy rytmiczny rok pod względem warunków pogodowych, a tak sprytne postępowanie sprawia, że jesteś przygotowany na niemal każdą opcję. Przyznam jednak, że niektóre kosmetyki wschodnie są naprawdę ciekawe i godne polecenia, rynek, szczególnie, koreański jest zdecydowanie bardziej różnorodny, mają ciekawe konsystencje, dotyczy to głównie lekkich produktów, maseczek w płachcie i kosmetyków do oczyszczania. Wykorzystują również zioła i rośliny poddane fermentacji, które są bardziej efektywne, ponieważ lepiej przenikają przez skórę, pełnią funkcję odżywczą, probiotyczną i rozjaśniają naskórek. Szczególnie ciekawią mnie produkty Whamisa i maski w płachcie Polatam, dlatego jeśli ktokolwiek z moich czytelników ma dostęp do azjatyckich produktów stacjonarnie (lub też jest w stanie sfinalizować moje zachcianki online) i czyta mojego bloga - chętnie skorzystam z pomocy w zakupach :) A odwdzięczę się oczywiście pokrywając nie tylko koszty produktów i przesyłki, ale udzielając także kompleksowej pomocy w zakresie pielęgnacji.
Przy tak ogromnej ilości kosmetyków łatwiej jest się zagubić i zamotać w całej tej uginającej się od ciężaru kosmetyczce. Mając pewne produkty, znając ich właściwości, wiesz dobrze do czego zmierzasz i jak wykorzystać ich potencjał, a także zmieniać ich walory pielęgnacyjne. Stosowanie wielu produktów bezpośrednio po sobie to nie tylko ryzyko podrażnień i uczuleń, ale także i odwodnienia. Można też zadziałać w drugą stronę i obciążyć skórę. Inwestycja w masę produktów podobnych do siebie jest więc moim zdaniem totalnie bez sensu.
#5 OPTYMALNIE NAWILŻONA SKÓRA WYMAGA MINIMALNEJ ILOŚCI KOSMETYKÓW
Jeśli Twoja skóra, w kwiecie wieku potrzebuje masy produktów do pielęgnacji, to masz z nią spory problem. Wyznacznikiem zdrowej skóry jest potrzeba zastosowania minimalnej ilości kosmetyków pielęgnacyjnych. Nie namawiam do rezygnacji z absolutnych podstaw, ale pisanie elaboratów o tym, jak Twoja skóra wymaga 100 ekstraktów dziennie, mocnych kwasów, dużych stężeń związków aktywnych, serum olejowych, i jeszcze nie wiadomo czego, to zastanawiam się, czy faktycznie wiesz dokąd zmierzasz. Proste rozwiązania są nie tylko najwygodniejsze, ale i najbardziej efektywne. I nie, nie popieram bezcelowego rozcierania kremów i o świcie, i o nocy, ale o umiar, rozsądek, logikę.
Zauważ prostą zależność - im większe masz problemy z cerą, tym większą ilość produktów wprowadzasz, podobnie dzieje się, gdy nie przestrzegasz mojej nadrzędnej zasady, odpowiedz sobie na pytanie, co się dzieje, gdy podrażnisz sobie skórę kwasami lub odwodnisz niewłaściwym produktem oczyszczającym? Większość prosi o poradę kremu regenerującego, naprawczego, odżywczego lub łagodzącego i próbuje zniwelować negatywne skutki stosowania substancji drażniących lub za silnych detergentów/niewłaściwej techniki myjącej. A nie łatwiej po prostu odłożyć stosowanie tej substancji, albo ograniczyć jej stosowanie? Potem najczęściej nasila się trądzik, pojawiają się zaskórniki, więc szukasz dodatkowych specyfików na ten problem. No i jeszcze trzeba dorzucić coś na blizny, przebarwienia i ochronę przeciwsłoneczną. Koniecznie.
Ja sobie tych historii nie wymyślam. To jest tak nagminne, że dotyczy prawie każdej osoby, która zbłądziła gdzieś w pielęgnacji. Kiedy wiem, że moja skóra wraca do normy, kosmetyków używam bardzo mało, czasami nie robię ze swoją skórą nic, oprócz odświeżenia naparem ziołowym, i ewentualnego, łagodnego oczyszczenia wieczorem.
Gdy skóra nie trzyma wilgoci, to niestety nie ograniczysz się do tego względnego, złotego minimum, ale na pewno pierwszym znakiem, że zmierzasz w dobrą stronę, będzie ograniczenie stosowania kosmetyków pielęgnacyjnych. Skóra nawilża się sama, tak samo dobrze trzyma wilgoć. Nie jest jednak tak pięknie, aktualne środowisko, stres, wiek, nie wpływają dobrze na barierę naskórkową, dlatego całkowita rezygnacja z pielęgnacji jest trochę utopijna, ale możesz wydawać mniej na pielęgnację i cieszyć się ładniejszą, lepiej nawilżoną cerą. Tak, tak, masa produktów na rynku często tylko pogarsza kondycję skóry i generuje potrzebę zakupu kolejnych, o czym napiszę w następnych punktach.
Zauważ prostą zależność - im większe masz problemy z cerą, tym większą ilość produktów wprowadzasz, podobnie dzieje się, gdy nie przestrzegasz mojej nadrzędnej zasady, odpowiedz sobie na pytanie, co się dzieje, gdy podrażnisz sobie skórę kwasami lub odwodnisz niewłaściwym produktem oczyszczającym? Większość prosi o poradę kremu regenerującego, naprawczego, odżywczego lub łagodzącego i próbuje zniwelować negatywne skutki stosowania substancji drażniących lub za silnych detergentów/niewłaściwej techniki myjącej. A nie łatwiej po prostu odłożyć stosowanie tej substancji, albo ograniczyć jej stosowanie? Potem najczęściej nasila się trądzik, pojawiają się zaskórniki, więc szukasz dodatkowych specyfików na ten problem. No i jeszcze trzeba dorzucić coś na blizny, przebarwienia i ochronę przeciwsłoneczną. Koniecznie.
Ja sobie tych historii nie wymyślam. To jest tak nagminne, że dotyczy prawie każdej osoby, która zbłądziła gdzieś w pielęgnacji. Kiedy wiem, że moja skóra wraca do normy, kosmetyków używam bardzo mało, czasami nie robię ze swoją skórą nic, oprócz odświeżenia naparem ziołowym, i ewentualnego, łagodnego oczyszczenia wieczorem.
Gdy skóra nie trzyma wilgoci, to niestety nie ograniczysz się do tego względnego, złotego minimum, ale na pewno pierwszym znakiem, że zmierzasz w dobrą stronę, będzie ograniczenie stosowania kosmetyków pielęgnacyjnych. Skóra nawilża się sama, tak samo dobrze trzyma wilgoć. Nie jest jednak tak pięknie, aktualne środowisko, stres, wiek, nie wpływają dobrze na barierę naskórkową, dlatego całkowita rezygnacja z pielęgnacji jest trochę utopijna, ale możesz wydawać mniej na pielęgnację i cieszyć się ładniejszą, lepiej nawilżoną cerą. Tak, tak, masa produktów na rynku często tylko pogarsza kondycję skóry i generuje potrzebę zakupu kolejnych, o czym napiszę w następnych punktach.
#6 OGRANICZ CZYNNOŚCI, KTÓRE BEZPOŚREDNIO ODWADNIAJĄ TWOJĄ SKÓRĘ
A jest ich mnóstwo.
Tonizujesz skórę? Pamiętaj, że toniki nie tylko zawierające humektanty, ale także bazujące na samej wodzie, bez żadnych dodatków, samodzielnie będą wysuszać i ściągać skórę. Ściąganie toniku suchym płatkiem kosmetycznym, jak i niedostatecznie zwilżonym również nie przyczynia się do lepszego nawilżenia. Stosowanie masek algowych potrafi zdziałać cuda, ale jeśli ani przed, jak i po zabiegu nie zabezpieczasz w żaden sposób skóry, nie licz na gładką, zdrową skórę. Większość kosmetyków opartych na wodzie, bez zabezpieczenia skóry traci swoje właściwości i działa zupełnie odwrotnie - serum z lekkimi kwasami, esencje, serum wodne. A co z oczyszczaniem? Zbyt częste i z niewłaściwymi produktami pielęgnacyjnymi ma fatalny wpływ na nawodnienie naskórka i burzy wszystkie kroki pielęgnacyjne. Stosowanie peelingów enzymatycznych sypkich, jak i glinek, błot, zwłaszcza w pierwszych fazach odwodnienia powoduje jego narastanie. Za odwodnienie może być odpowiedzialne nawet lekkie podkłady mineralne, które cenię za jakość i lekkość, ale wiem, że na przesuszonej, odwodnionej skórze nie będą sprzyjać nawodnieniu - a tylko je pogłębiać. Nad odwodnieniem można bardzo szybko zapanować, ale trzeba unikać czynników, które może i służą Twojej skórze, ale na uszkodzonym naskórku będą działać zupełnie odwrotnie.
Czynników potencjalnie wysuszających jest wiele, natomiast najprostszą zasadą, jaką możesz już wcielić w życie jest niepozostawianie gołej skóry. Jest to odczucie zupełnie subiektywne. Skóra nie ma być ani tłusta, mocno natłuszczona, ale nie powinna też błyskawicznie wypijać podanego kosmetyku i ściągać się szybko po jego zastosowaniu, co jest częste po oczyszczaniu - czujesz komfort podczas oczyszczania, a po 5 minutach z wykrzywieniem i jednoczesnym bólem próbujesz wypowiedzieć najprostsze słowa. Jeśli obserwujesz u siebie niewielkie przesuszenia, nie stosuj samodzielnie kosmetyków, które bardzo szybko się wchłaniają, nie pozostawiają żadnego uczucia choć lekkiej warstewki, mocno oczyszczają skórę, lub ją złuszczają (mam na myśli nawet suche podkłady mineralne, które odwodnioną skórę będą jeszcze dodatkowo wysuszać). Nie chodzi o bezkompromisowe obciążanie naskórka niepotrzebnymi często tłuszczami, ale lekką, niezbędną okluzję, wystarczy wzbogacić Twój ulubiony kosmetyk niewielką ilością witamin tłuszczowych, biofermentem z bambusa lub mieszać cięższe konsystencje z lżejszymi (rozrzedzać tonikami odżywcze, okluzyjne formuły lub wklepywać je na wilgotnej skórze). Wszyscy, którzy doświadczyli negatywnych skutków stosowania bogatych konsystencji lub emolientów w formie skoncentrowanej (oleje, masła), przejawiają strach przed ochroną, która szczególnie w okresie zimowym, przy wahaniach temperatur, terapiach uszkadzających naskórek jest niezbędna. Z tym, ze musi być dobrze dopasowana do skóry, a najłatwiej jest to osiągnąć i wyczuć modyfikując samodzielnie ciężkość produktów.
Bezwzględnie w czasie odwodnienia, nawet przejściowego, należy unikać oczyszczających masek na bazie suchych substratów (lub też zmienić ich bazę, np. z wody na jogurt naturalny, szczególnie grecki, kremową maskę), dwuetapowego oczyszczania (lepiej ograniczyć oczyszczanie do jego kroku i wzmocnić je poprzez użycie akcesoriów), celowego, mocnego złuszczania naskórka, a nawet produktów z niewielkim stężeniem kwasów i pochodnych witaminy A, prawidłowo i bezpiecznie tonizować skórę, poprzez stosowanie naparów ziołowych i ich lekkie ściąganie, za pomocą chusteczki higienicznej (wystarczy przyłożyć ją do skóry). Nie należy także robić tego zbyt często, ponieważ konsystencje wodne same w sobie dosyć mocno wysuszają. Zamiast tradycyjnej maseczki wykonaj maseczkę żelową (nie sprawdzi się przy mocniejszym, głębszym odwodnieniu) lub w płachcie. Nawet momentami sprawdzająca się pielęgnacja wymaga zmian, dlatego nie rezygnuj z produktów bardziej nawilżających o działaniu ochronnym. Jeśli odwodnienie ma charakter sporadyczny, warto mieć w swoim zbiorze bardziej odżywcze serum oraz maseczkę w płachcie, tak na wszelki wypadek, aby zadziałać szybko i skutecznie. Pierwszym produktem można modyfikować konsystencje nawet lekkich kosmetyków, zaś drugim przywrócić szybką dawkę nawilżenia - a dodatkowo żelowa formuła jest wyjątkowo łaskawa dla skóry skłonnej do trądziku. Jeśli odwodnienia pojawiają się notorycznie, są związane z aktualną pogodą - zdecydowanie warto zakupić krem lub lekkie serum z witaminami tłuszczowymi E i C (lub stworzyć eliksir odżywczy z mojego przepisu), zioła do zaparzania o właściwościach powlekających i zainwestować w dobrej jakości maseczkę kremową, tyle że należy wydłużyć czas jej stosowania do all night mask lub spłukiwać po co najmniej 60 minutach, aby osiągnąć lepsze nawilżenie - szybie spłukiwanie masek, niestety, przy głębszym odwodnieniu nasila skutki ubytków w nawilżeniu. Pierwszym krokiem powinna być jednak redukcja wysuszającego działania rytuału oczyszczania i jego maksymalne uproszczenie, do jednego produktu.
Tonizujesz skórę? Pamiętaj, że toniki nie tylko zawierające humektanty, ale także bazujące na samej wodzie, bez żadnych dodatków, samodzielnie będą wysuszać i ściągać skórę. Ściąganie toniku suchym płatkiem kosmetycznym, jak i niedostatecznie zwilżonym również nie przyczynia się do lepszego nawilżenia. Stosowanie masek algowych potrafi zdziałać cuda, ale jeśli ani przed, jak i po zabiegu nie zabezpieczasz w żaden sposób skóry, nie licz na gładką, zdrową skórę. Większość kosmetyków opartych na wodzie, bez zabezpieczenia skóry traci swoje właściwości i działa zupełnie odwrotnie - serum z lekkimi kwasami, esencje, serum wodne. A co z oczyszczaniem? Zbyt częste i z niewłaściwymi produktami pielęgnacyjnymi ma fatalny wpływ na nawodnienie naskórka i burzy wszystkie kroki pielęgnacyjne. Stosowanie peelingów enzymatycznych sypkich, jak i glinek, błot, zwłaszcza w pierwszych fazach odwodnienia powoduje jego narastanie. Za odwodnienie może być odpowiedzialne nawet lekkie podkłady mineralne, które cenię za jakość i lekkość, ale wiem, że na przesuszonej, odwodnionej skórze nie będą sprzyjać nawodnieniu - a tylko je pogłębiać. Nad odwodnieniem można bardzo szybko zapanować, ale trzeba unikać czynników, które może i służą Twojej skórze, ale na uszkodzonym naskórku będą działać zupełnie odwrotnie.
Bezwzględnie w czasie odwodnienia, nawet przejściowego, należy unikać oczyszczających masek na bazie suchych substratów (lub też zmienić ich bazę, np. z wody na jogurt naturalny, szczególnie grecki, kremową maskę), dwuetapowego oczyszczania (lepiej ograniczyć oczyszczanie do jego kroku i wzmocnić je poprzez użycie akcesoriów), celowego, mocnego złuszczania naskórka, a nawet produktów z niewielkim stężeniem kwasów i pochodnych witaminy A, prawidłowo i bezpiecznie tonizować skórę, poprzez stosowanie naparów ziołowych i ich lekkie ściąganie, za pomocą chusteczki higienicznej (wystarczy przyłożyć ją do skóry). Nie należy także robić tego zbyt często, ponieważ konsystencje wodne same w sobie dosyć mocno wysuszają. Zamiast tradycyjnej maseczki wykonaj maseczkę żelową (nie sprawdzi się przy mocniejszym, głębszym odwodnieniu) lub w płachcie. Nawet momentami sprawdzająca się pielęgnacja wymaga zmian, dlatego nie rezygnuj z produktów bardziej nawilżających o działaniu ochronnym. Jeśli odwodnienie ma charakter sporadyczny, warto mieć w swoim zbiorze bardziej odżywcze serum oraz maseczkę w płachcie, tak na wszelki wypadek, aby zadziałać szybko i skutecznie. Pierwszym produktem można modyfikować konsystencje nawet lekkich kosmetyków, zaś drugim przywrócić szybką dawkę nawilżenia - a dodatkowo żelowa formuła jest wyjątkowo łaskawa dla skóry skłonnej do trądziku. Jeśli odwodnienia pojawiają się notorycznie, są związane z aktualną pogodą - zdecydowanie warto zakupić krem lub lekkie serum z witaminami tłuszczowymi E i C (lub stworzyć eliksir odżywczy z mojego przepisu), zioła do zaparzania o właściwościach powlekających i zainwestować w dobrej jakości maseczkę kremową, tyle że należy wydłużyć czas jej stosowania do all night mask lub spłukiwać po co najmniej 60 minutach, aby osiągnąć lepsze nawilżenie - szybie spłukiwanie masek, niestety, przy głębszym odwodnieniu nasila skutki ubytków w nawilżeniu. Pierwszym krokiem powinna być jednak redukcja wysuszającego działania rytuału oczyszczania i jego maksymalne uproszczenie, do jednego produktu.
#7 NAJLEPSZY SPOSÓB NA NAWODNIENIE SKÓRY TO JEJ NIEWYSUSZANIE
Ten punkt jest tak oczywisty, że nie wiedziałam, czy większość nie pomyśli sobie, że mam własnych czytelników za idiotów, ale na serio, czy zastanawiałeś się nad tym ILE i JAK bardzo potencjalnie wysuszasz swoją skórę przez stosowane kosmetyki? Problem wielu osób z odwodnioną cerą jest taki, że bardzo często, niemal na każdym kroku, nieświadomie odwadniają swoją skórę. Ma to najczęściej charakter stopniowy, dlatego nie każdy wyłapuje pewne niuanse, następuje to jednak szybciej, gdy czynniki negatywne nakładają się na siebie, jest np. bardzo niska temperatura ze znacznym spadkiem wilgotności powietrza. Więc pytanie za 100 punktów, jak Twoja cera ma być prawidłowo nawodniona?
To mogą być nawet kosmetyki, które polecam, są na ogół bezpieczne. Nawet taki podkład mineralny, hydrolat naturalny bez żadnych dodatków, lekka emulsja, czy delikatny kosmetyk myjący, który nie zapewnia żadnej okluzji podczas kontaktu naskórka ze słabej jakości wodą, a nawet energiczne tarcie płatkiem kosmetycznym, który nie jest dostatecznie zwilżony. To są tak proste kwestie, że czasami nawet nie bierzesz ich pod uwagę, a niestety, narastające odwodnienie bardzo ciężko jest zatrzymać, odwrócić, naprawić, bo skóra odwadnia się stopniowo, i to w tych najgłębszych warstwach.
Mniej przyjemną kwestią jest natomiast bardzo słaba jakość ogólnodostępnych produktów - zastanów się, czy nie jesteś czasem ofiarą konsumpcjonizmu i czy stosowane przez Ciebie kosmetyki faktycznie są niezbędne w pielęgnacji, czy tylko nie wyrównują słabych stron innych produktów, których używasz regularnie. Mocne, pieniące się żele, mydła, kremy matujące i tłuste jednocześnie, chusteczki do demakijażu, toniki na bazie alkoholu i glikoli rozregulowują skórę. Nie mają one pozytywnego wpływu na Twoją cerę - ani w krótkiej, ani w długiej perspektywie, więc najbezpieczniej stosować sprawdzone produkty i omijać szerokim łukiem wszystko, co odwadnia skórę. Z prostej przyczyny - odwodnienie to pierwszy krok do rozregulowania skóry i często włączania nieodpowiednich produktów do zaleczenia obecnego stanu.
To mogą być nawet kosmetyki, które polecam, są na ogół bezpieczne. Nawet taki podkład mineralny, hydrolat naturalny bez żadnych dodatków, lekka emulsja, czy delikatny kosmetyk myjący, który nie zapewnia żadnej okluzji podczas kontaktu naskórka ze słabej jakości wodą, a nawet energiczne tarcie płatkiem kosmetycznym, który nie jest dostatecznie zwilżony. To są tak proste kwestie, że czasami nawet nie bierzesz ich pod uwagę, a niestety, narastające odwodnienie bardzo ciężko jest zatrzymać, odwrócić, naprawić, bo skóra odwadnia się stopniowo, i to w tych najgłębszych warstwach.
Mniej przyjemną kwestią jest natomiast bardzo słaba jakość ogólnodostępnych produktów - zastanów się, czy nie jesteś czasem ofiarą konsumpcjonizmu i czy stosowane przez Ciebie kosmetyki faktycznie są niezbędne w pielęgnacji, czy tylko nie wyrównują słabych stron innych produktów, których używasz regularnie. Mocne, pieniące się żele, mydła, kremy matujące i tłuste jednocześnie, chusteczki do demakijażu, toniki na bazie alkoholu i glikoli rozregulowują skórę. Nie mają one pozytywnego wpływu na Twoją cerę - ani w krótkiej, ani w długiej perspektywie, więc najbezpieczniej stosować sprawdzone produkty i omijać szerokim łukiem wszystko, co odwadnia skórę. Z prostej przyczyny - odwodnienie to pierwszy krok do rozregulowania skóry i często włączania nieodpowiednich produktów do zaleczenia obecnego stanu.
#8 NIE ROZPOCZYNAJ, ANI NIE KONTYNUUJ KURACJI DERMATOLOGICZNYCH NA SILNIE ODWODNIONYM NASKÓRKU
Przestrzegam przed stosowaniem wszystkich substancji aktywnych, które uszkadzają barierę naskórkową, szczególnie, gdy Twoja skóra jest odwodniona i ma problem z trzymaniem wilgoci. Kwasy i retinoidy nasilają przewodni problem, trudniej jest nad nim zapanować, a także substancje czynne nie działają tak, jak powinny. Bardzo często w czasie przesuszenia, po zastosowaniu eksfoliatorów, dochodzi do rozwoju atopii, egzemy, trądziku ropowiczego, głębokiego odwodnienia, a leczenie efektów niepożądanych często przeciąga się miesiącami, a nawet latami. Nic przyjemnego. Do tego pielęgnacja skóry nadreaktywnej, uszkodzonej, zmienionej zapalnie jest wyjątkowo obciążająca dla budżetu, stresująca, wymaga ogromnej pracy własnej i przede wszystkim systematyczności, a zdarza się, ze nie przyniesie satysfakcjonujących efektów.
#9 NIE ZAPOMINAJ O WŁAŚCIWYM NAWODNIENIU ORGANIZMU... OD WEWNĄTRZ I UWAŻAJ NA RÓŻNICĘ TEMPERATUR
Wypijaj odpowiednią ilość wody, w małych ilościach, właściwych odstępach czasu. Efekt możesz zwiększyć pijąc wodę strukturyzowaną - wystarczy ją zamrozić, a następnie odmrozić. Warto też do każdej szklanki wody dodać szczypty soli, najlepiej naturalnej, himalajskiej lub kłodawskiej.
Szczególnie niebezpieczne są natomiast zmiany temperatury,m często bardziej niż same wysokie lub niskie mierniki, dlatego unikaj szybkich przejść cieplnych, stopniowo zdejmuj ubrania, ubieraj się na cebulkę, nie przegrzewaj się, ani nadmiernie nie wychładzaj.
Szczególnie niebezpieczne są natomiast zmiany temperatury,m często bardziej niż same wysokie lub niskie mierniki, dlatego unikaj szybkich przejść cieplnych, stopniowo zdejmuj ubrania, ubieraj się na cebulkę, nie przegrzewaj się, ani nadmiernie nie wychładzaj.
#10 WYKLUCZ PROBLEMY HORMONALNE
Wiele problemów hormonalnych nasila odwodnienie - najczęściej są to nieprawidłowe parametry tarczycy, ale także i nadnerczy. Często problemy te łączą się ze sobą. Jeśli mimo dbałości o skórę, ograniczenie bodźców powodujących odwodnienie, prawidłowego nawodnienia tkanek, nadal zmagasz się z suchością, możliwe, że za stan Twojej skóry odpowiada niestabilna gospodarka hormonalna i gospodarka lipidowa - niedobór kwasów tłuszczowych i witamin tłuszczowych.
Na dzisiaj to już wszystko. Mimo że lektura była wyjątkowo długa, mam nadzieję, że obfitująca w niezbędną wiedzę. Odwodnienie jest często bagatelizowane przez "suche skórki", lekkie ściągnięcie, podrażnienie, ale zaniedbane narasta i stwarza spore problemy pielęgnacyjne.
Na dzisiaj to już wszystko. Mimo że lektura była wyjątkowo długa, mam nadzieję, że obfitująca w niezbędną wiedzę. Odwodnienie jest często bagatelizowane przez "suche skórki", lekkie ściągnięcie, podrażnienie, ale zaniedbane narasta i stwarza spore problemy pielęgnacyjne.
ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.
Pozdrawiam,
Ewa
Ewa
