15:00

MINERALNY PODKŁAD MATUJĄCY | AMILIE MINERAL COSMETICS MATTE MINERAL FOUNDATION


Relacje skóra : stacja docelowa makijaż są u mnie trudne, momentami nie do ogarnięcia, a na pewno nie są to linie dalekobieżne. Nie kryję swego rozczarowania, daleko mi bowiem do skóry idealnej, a jeszcze dalej do cery poprawnej w makijażu po kilku godzinach. Czy matująca formuła Amilie Matte rzeczywiście sprawdza się na tłustych, problematycznych cerach i rozwiązuje moje dotychczasowe bolączki?


ALL IN MATTE

Konsystencja podkładu jest sucha, miałka i starannie zmielona. Nie jest to z pewnością podkład uniwersalny, łatwy, taki, od którego warto entuzjastycznie rozpocząć przygodę z kosmetykami mineralnymi - wymaga przejścia pewnego skrawka mineralnej drogi, bywają bowiem momenty zachwytu, tak by wstąpić o zgiełku na kamieniste drogi. 

Amilie Matte strukturalnie przyrównałabym do mojej ulubionej formuły Meow Flawless Feline (lekka, jedwabista, choć sucha w dotyku konsystencja o nieco bardziej świetlistym, naturalnym wykończeniu), oryginalnej formuły podkładu Lily Lolo (Matte> ładniejsze, bardziej naturalne i mniej suche wykończenie, lepsza przyczepność, krycie i walory użytkowe formuły), Clare Blanc formuły regulującej (nieco inny typ wykończenia, ale nosi się podobnie komfortowo), a także Velvet Soft Touch Ecolore (lepsze krycie dla Amilie, bardziej subtelny, mniej iskrzący i mniej mokry po kilku godzinach noszenia). Nie mniej, każda z wymienionych formuł, mimo odmiennego finalnego wyglądu, znakomicie trafia do zawężonej grupy docelowej, a konkretnie, posiadaczy tłustej cery, nie mających odczuwalnych problemów z nawodnieniem naskórka.  

Mimo suchej formuły, znamienna jest naturalna, przyjemna gładkość mineralnego pyłku, poprawia to znacznie walory aplikacyjne produktu i uprzyjemnia jego stosowanie. Podkład nie przylega ściśle do skóry, co zwiększa jego zdolności absorpcyjne, a przez umiarkowany stopień zmielenia łagodnie, ale nieproblematycznie pyli (najsłabiej ze znanych mi suchych podkładów) oraz nie zapewnia efektu mocno wygładzonej cery (zmniejsza to migrację produktu w zagłębienia, pory, realnie przedłuża świeżość i trwałość podkładu mineralnego).

Biorąc pod uwagę specyficzne właściwości podkładu oraz znamienną dla kosmetyków mineralnych sypką strukturę, Amilie jak najbardziej wysusza skórę. W moim przypadku formuła Matte nie wymaga specjalnego przygotowania przed aplikacją, są po prostu dni, gdy jej stosowanie służy mi jak nigdy dotąd (upale dni, brak problemów z przejściowym odwodnieniem) oraz gdy niezależnie od ilości wykonanych zabiegów i tak prezentuje się fatalnie i okazuje się kompletną klapą (deficyt nawilżenia). Na skórze odwodnionej zatraca swoje naturalne wykończenie, staje się tępy, słabo przyczepny i nazbyt suchy. 


Podkład posiada standardowe cechy produktów o tak lekkiej strukturze, najlepiej prezentuje się aplikowany metodą na sucho, w jak najmniejszej ilości. Konsystencja podkładu pozwala na budowanie krycia, choć niezależnie od ilości zaaplikowanych warstw, jest ono co najwyżej średnie (dla mnie w pełni satysfakcjonujące i zapewniające dobrą trwałość produktu) i słabe przy pierwszej warstwie. Efekt końcowy jest ściśle powiązany z ilością zaaplikowanego podkładu oraz zastosowanym akcesorium. Łatwo rozprowadza się - nie tworzy plam i zacieków, wybiórczo, nienachalnie i subtelnie przylega do naskórka, nie podkreśla zmian trądzikowych oraz rozszerzonych porów, a wraz z upływem czasu - dzielnie skrywa niedoskonałą skórę pod nieobsceniczną warstwą podkładu. Nie jest to z pewnością podkład specjalnej troski, choć wymaga rozsądku, bowiem brak umiaru w aplikowaniu mineralnej konsystencji generuje większą ilość problemów: formuła może nieestetycznie osiadać w niedoskonałościach, zmarszczkach, porach, bruzdach oraz gorzej przylegać do skóry. 

W brzasku dnia po omacku chwytam po gładkie, drewniane trzonki, nie skupiam uwagi na kształcie, rodzaju i gęstości włosia, są jednak wyjątki, które wymagają przyspieszonej trzeźwości umysłu. Tak też dzieje się z formułami suchymi, preferuję pędzle o elastycznym, gładkim, luźnym, syntetycznym włosiu, którymi nie buduje się dobrze krycia, wówczas ładniej i równomierniej rozprowadzają podkłady mineralne, nie pozwalają zaaplikować za dużej ilości kosmetyku, co jest tak naprawdę kluczowe w użytkowaniu takich formuł jak Amilie Matte

Wykończenie podkładu jest zdrowo matowe, bez wybijających się beztrosko drobin. Nie jest to płaski mat, to promienna, świetlista satyna, ale taka, która nie wytłuszcza się, dając efekt zaniedbanej, spoconej skóry. Podoba mi się bardzo delikatne, nie przytłaczające krycie oraz naturalny, świeży wygląd, to bardzo dobry podkład dla opanowanej, klasycznej tłustej cery.

Doceniam dobre właściwości normalizujące oraz brak silnego wysuszenia skóry jak na podkład matujący podczas regularnego użytkowania. Trwałość: 6 godzin bez zmian, nałożony bardzo oszczędnie utrzymuje się nawet do 8 godzin. Na pewno biorąc pod uwagę temperatury i buzującą biochemię, która mojej skóry nie rozpieszcza, w każdym podkładzie wyglądam gorzej niż bez niego (zwłaszcza w zbliżeniach makro po kilku godzinach), i tak też jest w tym przypadku, choć podkład nie podkreśla aż tak bardzo struktury twarzy oraz nie służy za znak drogowy, nie wpędza mnie w zupełny zachwyt. Jestem świadoma moich wysokich oczekiwań i problematyczności cery, którym nie sposób sprostać. Niemniej, Amilie Matte spośród posiadanych podkładów mineralnych utrzymuje się najdłużej w stanie niezmiennym i najlepiej radzi sobie w upalnych warunkach, to naprawdę świetny podkład dla osób, które nie znoszą makijażu i przeżywają prawdziwe męki po kilku godzinach od jego nałożenia.


Amilie Matte sprawdza się w roli barwiącego pudru matującego, jako jeden z niewielu kosmetyków mineralnych współpracuje z większością kremów przeciwsłonecznych (najlepiej z formułami zastygającymi dry-touch). 

Zaletą podkładów suchych jest ich nikła tendencja do oksydacji, choć przyznaję, że sama z kolorem nie trafiłam (ma to szczególne znaczenie przy jednoczesnym stosowaniu podkładu na tłustej, łojotokowej skórze oraz w połączeniu z mokrymi produktami, bogatymi w tłuszcze) oraz niezwykle wysoka trwałość i ładne schodzenie ze skóry (bez smug, bez zacieków, blednięcie koloru i stapianie się z cerą).


Świetnie radzi sobie w naprawdę ciężkich, wilgotnych, upalnych warunkach oraz sprawdza się w codziennym makijażu skóry mocno tłustej, a nawet już łojotokowej. Doskonale absorbuje pot i sebum. Nie jest też zbyt suchy, ma ładne, gładkie wykończenie, które się nie wyświeca. 

Tak suchych formuł nie lubię jeszcze dodatkowo matować. Niemniej jednak, podkład dobrze współpracuje z krzemionkami, nieco gorzej z pudrami opartymi na kaolinie (za suche i pyliste wykończenie). Pozytywnie reaguje na utrwalanie technikami mokrymi. Nie do końca cenię aplikację podkładu na mokro, podkład zyskuje silne właściwości wysuszające i drażniące, jest mocno widoczny na skórze.


Od lewej: Ivory, Latte, Cashmere, Summer Sand, Caramel
Od lewej: Golden Fair, Sesame, Creme Brulee, Sandy Medium, Cappuccino
Od lewej: Soft Honey, Cream Beige, Pine Nut, Cardamon, Sweet Almond

Grupa docelowa: klasyczna skóra tłusta, łojotokowe typy skóry

Odradzam stanowczo: odwodnione, suche, przesuszone typy skóry,

Cena 44.90 zł / 7g. Opakowanie standardowe, z wewnętrzną zasuwką, zabezpieczającą produkt przed wysypaniem.

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ KOSMETYKÓW MINERALNYCH AMILIE MINERAL COSMETICS.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa