Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera łojotokowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera łojotokowa. Pokaż wszystkie posty

15:00

NASTĘPCA SURGRAS LIPIKAR | SVR TOPIALYSE BAUME LAVANT ODŻYWCZY BALSAM DO MYCIA SKÓRY SUCHEJ I ATOPOWEJ

NASTĘPCA SURGRAS LIPIKAR | SVR TOPIALYSE BAUME LAVANT ODŻYWCZY BALSAM DO MYCIA SKÓRY SUCHEJ I ATOPOWEJ
svr topialyse baume lavant kojącybalsam do mycia skóry bardzo wrażliwej suchej swędzącej i atopowej żel do twarzy który nie wysusza

Wiadomość o wycofaniu nieodżałowanego Lipikar Surgras La Roche-Posay zasiała pustkę w sercach wielu zwolenników szybkiego, skutecznego i prostego oczyszczania. Dziełem zupełnego przypadku, przy pomocy jednej z moich Czytelniczek, odkryłam godnego następcę, który moim zdaniem, zasłużył sobie nawet bardziej na objęcie jak dotąd pustego tronu.

WŁAŚCIWOŚCI. 
Konsystencja gęsta, zabielona, ciągnąca się, zwarta i lepka. Nie wysycha całkowicie - pozostawia przezroczysty, wciąż klejący się woal, który następnie podczas pocierania tworzy smugi, finalnie pokrywając naskórek ochronną, lecz wciąż hołdującą lepkością kołderką. Ciężar produktu jest wyczuwalny szczególnie podczas aplikacji na suchą skórę, stawia bowiem duży opór, który wymusza stosowanie bardziej zamaszystych ruchów, ale i dzięki silnym właściwościom przywierającym zawdzięcza zaskakującą siłę jaką dysponuje - znakomicie przylega do zanieczyszczeń każdego typu, a następnie - z równie zaskakującą mocą - emulguje, usuwając się w delikatny, emulsyjny sposób, z powierzchni naskórka. Nie jest zaskoczeniem, że kosmetyk cechuje zdumiewająca wydajność - jedna, niepełna pompka preparatu jest w stanie usunąć zanieczyszczenia z twarzy, uszu, szyi, dekoltu, a nawet i ramion. To, co podoba mi się w Baume Lavant najbardziej, to uczucie oczyszczonej, ale nie zmaltretowanej skóry. Preparat myjący utożsamia się z umiarkowaną, zrównoważoną delikatnością, która nie gra bezczelnie na odwodnieniu, a zapewnia przyjemne uczucie świeżości. Konsystencja pozwala również modyfikować skutecznie siłę, będąc podatną na wszelakiego rodzaju zewnętrzne modyfikacje. Podobnie jak poprzedni król, Baume Lavant sprawdza się do oczyszczania całego ciała oraz włosów, pełniąc rolę produktu idealnego na wyjazdy. 

Podobnie jak sławetny i nieodżałowany Surgras, dermokosmetyk cechuje zrównoważona porcja fazy tłuszczowej w postaci zmodyfikowanych i łatwo zmywalnych emolientów (okluzji) w stosunku do frakcji wodnej z mieszaniną emulgacyjno-detergentową. Baume Lavant ma postać gęstego, skoncentrowanego kremu, który łączy w sobie ogromny potencjał myjący, lecz również i właściwości ochronne - zawarte w nim tłuszcze nie tylko buforują działanie detergentów, łączą się z zanieczyszczeniami tłustymi, których efektywne spłukanie gwarantuje zarówno emulgacja, jak i częściowe wspomożenie łagodnymi detergentami. Baume Lavant przeważnie emulguje, ale dostrzegalne jest subtelne spienianie się produktu, dające efekt przyjemnej, puchatej pierzynki, gwarantującej całkowite, i jakże rozkoszne, usunięcie bazy kremowej. Preparat nie pozostawia na skórze lepkiego, tłustego, dziwacznego filmu i poślizgu. 

svr topialyse baume lavant kojącybalsam do mycia skóry bardzo wrażliwej suchej swędzącej i atopowej żel do twarzy który nie wysusza (2)

Siła Baume Lavant upora się bez najmniejszego trudu z zabrudzeniami o średniej, adekwatnej do kremu myjącego, ciężkości - kremowymi, lecz nie przylegającymi ściśle do naskórka i nie wypełniającymi jego mikrostruktur (mokry efekt, aplikowane w niewielkiej, umiarkowanej ilości). W przypadku produktów całkowicie schnących, aplikowanych w określonej ilości - kosmetyk może okazać się niewystarczający, choć jego siłę można łatwo zmodyfikować dodatkiem czystej fazy tłuszczowej, którą jest w stanie udźwignąć do dodatkowych 30-35% lub wstępnym myciem, usuwającym powierzchowne zabrudzenia (na przykład płyny micelarne). Dermokosmetyk rozcieńczany wstępnie wodą lub aplikowany na wilgotną skórę natychmiast emulguje, tworząc łagodną emulsję myjącą - idealną do oczyszczania zanieczyszczeń lekkich i głównie wodnych.

Zapach neutralny, świeży, niemal niewyczuwalny. 

SŁUSZNY ZAMIENNIK DLA SURGRAS LIPIKAR LA ROCHE-POSAY. 

Nazwa artykułu jest wystarczająco sugestywna: wycofany dermokosmetyk La Roche-Posay i nadal dostępny Baume Lavant mają ze sobą sporo punktów stycznych, lecz moim skromnym zdaniem w tym szaleńczym wyścigu może być tylko jeden zwycięzca i jest nim zdecydowanie SVR. Na korzyść SVR przemawia gęstsza konsystencja, łagodniejsza i jednocześnie efektywniejsza baza domywająca. Tak jak przy Surgrasie chwilowy zachwyt ustąpił miejsca rozczarowaniu, generując potężne deprywacje nawodnienia, tak SVR okazał się delikatniejszy, choć równie skuteczny w oczyszczaniu - co więcej, znacznie lepiej usuwał zanieczyszczenia głębokie, z którymi Lipikar sobie zupełnie nie radził i oczyszczał naskórek typowo powierzchownie. 

SVR TOPIALYSE BAUME LAVANT - KTO BĘDZIE Z NIEGO ZADOWOLONY?
Mycie jednoetapowe jest myciem specyficznym - sprawdzi się u osób, których zanieczyszczenia codzienne są średnie i stosowanie metod klasycznego oczyszczania dwuetapowego, akcesoriów lub delikatnych środków myjących, doprowadza skórę do opłakanego stanu, napędzając jednocześnie problem istniejącego odwodnienia. Baume Lavant to schron dla osób, które po pierwsze opowiadają się za uproszczoną pielęgnacją i ten typ działań faktycznie sprawdza się w praktyce najlepiej oraz po drugie, w sytuacjach, gdy cera odwadnia się za mocno podczas gruntownych metod oczyszczających, lecz jednocześnie wymaga mocniejszego mycia, ponieważ ultra delikatne, jak i nadmiernie ściągające formuły powodują czopowanie ujść gruczołów łojowych (łojotok aktywny i łojotok napędzany, inaczej wywołany). Grupą docelową są zdecydowanie skóry tłuste i łojotokowe odwadniające się, cery rogowaciejące trądzikowe oraz cery dojrzałe w kierunku skór normalnych, zrównoważonych lub przejawiających tendencję do przetłuszczania się. Kosmetyk spłukuje się niemal całkowicie (na poziomie 80%), na skórach typowo suchych i skrajnie odwodnionych może okazać się za agresywny poprzez nadmierne domywanie się.

Dostępność opakowania z funkcyjną i sprawną pompką oraz mniejszej tubie bez mechanizmu dozującego.

INCI: AQUA (PURIFIED WATER), GLYCERIN, SODIUM C14-16 OLEFIN SULFONATE, COCO-BETAINE, COCO-GLUCOSIDE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, NIACINAMIDE, ALPHA-GLUCAN OLIGOSACCHARIDE, SACCHARIDE ISOMERATE, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL ACETATE, 12-HEXANEDIOL,  CAPRYLYL GLYCOL, CITRIC ACID, COCOS NUCIFERA  (COCONUT) OIL,  GLYCERYL OLEATE, GOSSYPIUM HERBACEUM (COTTON) SEED OIL, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, PENTYLENE GLYCOL, SODIUM CITRATE, SODIUM HYDROXIDE, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER

200 ml / 40-50 zł
400 ml / 44-70 zł

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

15:00

MASAŻ KRZEMIONKĄ | O TYM JAK EFEKTYWNIE I TANIO USUNĄĆ TŁUSTE ZASKÓRNIKI I ROZSZERZONE PORY

MASAŻ KRZEMIONKĄ | O TYM JAK EFEKTYWNIE I TANIO USUNĄĆ TŁUSTE ZASKÓRNIKI I ROZSZERZONE PORY
masaż krzemionką jak usunąć głębokie zaskórniki jak pozbyć się rozszerzonych porów krzemionka jako puder

Metoda krzemionkowa to jedno z moich największych i jednocześnie najbardziej zaskakujących odkryć w pielęgnacji. Niefortunnie stanowić zaczęła ratunek przed złem, jakie sama na siebie ściągnęłam, podejmując się, jakże potrzebnej, lecz i szkodliwej dla mojej skóry, inicjatywy naturalnego makijażu kremowego. Masaże na sucho krzemionką są proste w stosowaniu, odpowiednie nawet dla zmienionej zapalnie skóry i przede wszystkim - skuteczne w działaniu!

DLACZEGO WŁAŚNIE KRZEMIONKA? 
Krzem posiada doskonałe właściwości absorbujące - szczególnie lipochłonne - w testach klinicznych  i próbach przeglądowych, koloidy krzemionkowe pod tym względem dorównywały, a nawet przewyższały etanol. Minerał charakteryzuje się naturalnymi właściwościami odtłuszczającymi, emulgującymi, bakteriostatycznymi oraz, co brzmi dość nieprawdopodobnie, doskonałym, sferycznym poślizgiem, pozostawiając skórę nieskazitelnie wygładzoną i miękką w dotyku po użyciu.

W tym przednim konkursie właściwości, tylko dwie z nich zaszczepiły w mojej głowie dzisiejszy, szaleńszy zamysł - krzemionkę sferyczną cechuje znakomita penetracja skórna (duże powinowactwo do składników budulcowych ludzkiego naskórka) oraz równie wysokie właściwości przylegające - poziom przenikalności ditlenku krzemu w mieszkach włosowych i specyficzna mikroziarnistość pyłu w próbach in-vivo i ex-vivo działała na poziomie niemal całej warstwy rogowej. I właśnie to popchnęło mnie to tego, by krzemionkę wykorzystać inaczej niż zwykle - podczas masażu oczyszczającego.

Krzemionki podobnie jak tłuszcze oraz alkohole (a nawet efektywniej!) łączą się z tłustą i plastyczną treścią zaskórniczą, w zależności od budowy - ich właściwości chłonne mogą być nawet 100 krotnie wyższe niż ich finalna objętość. Są nieporównywalnie prostsze i przyjemniejsze w stosowaniu, co zawdzięczają swojej budowie i sypkiej postaci. Struktura krzemionek obkurcza pory, co z punktu  widzenia pielęgnacyjnego naturalnie zmniejsza ryzyko ponownego zaczopowania ujścia gruczołu łojowego.

Od momentu odkrycia tej rewolucyjnej dla mnie metody, stwierdzenie, jakże chwytliwe i często stanowiące nadużycie - wyrolować problem - nabrało dla mnie zupełnie odmiennego znaczenia - właśnie tak działa krzemionka aplikowania na sucho podczas wykonywania tradycyjnych, zamaszystych, przylegających ruchów: pochłania zabrudzenia, wydostając je na powierzchnię w postaci drobnych i łatwo usuwalnych kuleczek, których ilość wzrasta adekwatnie do długości masażu i ilości zanieczyszczeń. Największą zaletą krzemionki jest to, że pochłania dużo i równocześnie łatwo oddaje pochłonięte i unieszkodliwione metabolity.

JAK STOSOWAĆ?

Krzemionkę aplikuję puszkiem, gąbeczką lub zbitym pędzlem na twarz aż do momentu widocznego rozbielenia, a następnie suchymi dłońmi wykonuję klasyczny masaż twarzy. Wbrew pozorom nie jest to nic trudnego - po kilku sekundach naskórek nabiera gładkiego poślizgu, zaś po kilku seriach krzemionka przechwytuje mechanicznie obecne zanieczyszczenia, tworząc coś na kształt specyficznych, wyczuwalnych pod palcami rosnących mikrogranulek. Masaż powinien być wykonywany na oczyszczonej i osuszonej skórze oraz nie winien trwać dłużej niż 15 minut, skórę po zabiegu należy oczyścić łagodnym środkiem myjącym, który spłukuje się całkowicie ze skóry i jest oparty głównie na wodzie (krzemionki tworzą zawiesiny). Kluczowa w tej całej metodzie jest sypka forma krzemionki (najlepiej sferycznej, jak najmocniej pęczniejącej, na przykład airy finish), łączenie ditlenku krzemu z bazami kremowymi lub żelowymi zapewnia efekt bardziej powierzchowny, typowy dla peelingów gommage. 

EFEKTY MASAŻY KRZEMIONKOWYCH - PRZY JAKICH PROBLEMACH SKÓRNYCH OKAŻĄ SIĘ POMOCNE.

Krzemionki znakomicie pochłaniają zanieczyszczenia tłuste, stopują ich wolnorodnikową peroksydację oraz dzięki sypkiej strukturze i punktom stycznym z keratyną - nie są obojętne wobec zmian typowo suchych, naskórkowych. Mikroziarnista struktura odrywa złogi zaskórnicze i uwydatnia je na zewnątrz, łącząc się ostentacyjnie z minerałem w postaci granulek (oczywiście część grudek to zrolowana krzemionka) - bez mechanicznych uszkodzeń i wywoływania przymieszkowego stanu zapalnego. Posuwiste ruchy dłoni doprowadzają do miejscowego ucieplenia tkanki, co pozwala na wydobycie nawet głębokich zmian grudkowych, będących mieszaniną tłuszczów, potu i zrogowaciałego naskórka.

Suchy masaż ditlenkiem krzemu sprawdza się szczególnie przy tłustych zanieczyszczeniach oraz suchych, sterczących i niezwykle irytujących zrogowaceniach, gdy nie towarzyszy im jednoczesne głębokie odwodnienie naskórka - chłonna struktura krzemionki oraz jej właściwości chemiczne pozwalają skutecznie rozpuścić obecne w kanałach mieszkowych złogi w niezwykle skuteczny, lecz i jednocześnie nietraumatyczny dla skóry sposób. To doskonała metoda na zrównoważenie okluzji w pielęgnacji. Minerał w mało inwazyjny sposób obkurcza rozszerzone pory oraz stanowi profilaktykę przed ich ponownym czopowaniem.

Delikatność i efektywność krzemionki stanowi optymalne rozwiązanie złuszczające dla skóry trądzikowej zmieniającej się zapalnie. Warto wypróbować tej metody szczególnie przy problemach skórnych związanych z rozpulchnieniem naskórka (tłuste, powierzchowne zaczopowane pory, zaskórniki zamknięte, rozszerzone pory, łojotok, comedones) oraz problemach związanych z klasycznym rogowaceniem - krzem wykazuje wysoką biozgodność z keratyną, dlatego tak efektywnie tworzy z nią związki, a następnie metabolity.

Masaże krzemionką to alternatywa masażu dla osób, którym szkodzą kosmetyki oparte na innych bazach, na przykład olejowych.

ZAGROŻENIA. 

Wynikają głównie z sypkiej formy krzemionki oraz jej specyficznego, absorpcyjnego działania - krzemionki poprzez generowane wysuszenie mogą stwarzać i nasilać objawy dehydratacji naskórka, wówczas obecny stan zapalny będzie powiązany nie tyle co z udziałem krzemionki, ale implikacjami związanymi z nadmierną utratą wody. Krzemionki, jeśli są wdychane, należą również do bezpośrednich czynników przyczyniających się do rozwoju pylicy płuc. Do typowych objawów odwodnienia należą: tkliwość, nadpobudliwość naczyniowa, swędzenie, dyskomfort, patologiczny łojotok, wyprysk toksyczny oraz niestabilność naskórkowa. Stosowanie krzemionki na skórach głęboko odwodnionych i typowo suchych może zastane objawy skórne zaostrzyć, pewnym, lecz mniej skutecznym rozwiązaniem są peelingi krzemionkowe oparte na bazach kremowych - krzemionkę można dodać do kremowego środka myjącego lub dobrze zemulgowanej bazy kremowej. Gotowym i godnym polecenia produktem tego typu jest lodówkowy peeling krzemionkowy polskiej marki Fridge.

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

16:00

DOBRY KREM Z FILTREM NA LATO 2019. PRZEGLĄD NAJNOWSZYCH PREPARATÓW.

DOBRY KREM Z FILTREM NA LATO 2019. PRZEGLĄD NAJNOWSZYCH PREPARATÓW.
lekki krem z filtrem który nei zatyka porów krem któy nie pwoduje pryszczy krem z filtrem bez bielenia filtry a trądzik filtr dla skóry tłustej

Gdyby Dante miał okazję spędzić choć jeden, intensywny dzień z typową, hipsterską europejką-weganką, oszołomioną koreańską pielęgnacją i skandynawskim wystrojem wnętrz, możliwe, że jego wizja piekła w Boskiej Komedii przedstawiałaby się nieco inaczej. Cóż, kremy ochronne nie należą do szczególnie wdzięcznych preparatów kosmetycznych, choć ich użytkowanie w pewnych sytuacjach jest sensowne i zasadne, stąd zainteresowanie dermokosmetykami chroniącymi przed negatywnym działaniem promieniowania słonecznego wciąż rośnie - porównanie kremów ochronnych jest prawdopodobnie jednym z najbardziej wyczekiwanych artykułów w tym roku.

Na tapet wzięłam sześć, zupełnie odmiennych preparatów z różnych półek cenowych. Zapoznaj się z artykułem koniecznie, jeśli wciąż bezskutecznie poszukujesz preparatu przyjemnego i łatwego w użytkowaniu.

Stan mojej skóry na zdjęciach jest kiepski (wynik skrajnej reakcji alergicznej), być może w ogólnym rozrachunku jest to korzystne, gdyż ukazuje jak preparaty zachowują się finalnie na cerach nieidealnych i problematycznych.

AVENE SOLAIRE/SUNSCREEN EMULSJA PRZECIWSŁONECZNA DO SKÓRY TŁUSTEJ I TRĄDZIKOWEJ Z KOMPLEKSEM ANTYOKSYDACYJNYM SPF 50+

Epikryza. Emulsja lejąca, zabielona, o konsystencji mleczka. Bez najmniejszego trudu rozprowadza się, i choć pozostawia globalnie zauważalną, bladą poświatę, preparat nie tworzy smug oraz dziwacznych prześwitów. Nie podkreśla nadmiernie faktury skóry. Cera w letniej odsłonie Avene nie prezentuje się świeżo i promiennie - jest raczej przygaszona, poszarzała i pozbawiona blasku, co jest ewidentną zasługą schnącej formuły. Łagodny, kremowy, nieulatniający się, lecz nieprzytłaczający apteczny zapach. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym czy tłusty

Emulsja podczas aplikacji sunie gładko po skórze, co uprzyjemnia i przede wszystkim skraca czas aplikacyjny mleczka. Pozwala na ponowną, nagłą reaplikację, choć efekt bielenia intensywnieje i formuła może nieznacznie zbierać się w strategicznych miejscach. Z delikatnie mokrej, śliskiej struktury, formuła w kontakcie ze skórą ulega przeistoczeniu - częściowo zastyga, zatracając całkowicie jakąkolwiek, znamienną lepkość, ścina się - krem tworzy na powierzchni naskórka suchą, aczkolwiek wyczuwalną powłokę. Mimo że nie wchłania się całkowicie, pozostawia dość naturalne, nieabsorbujące nadmiernej uwagi wykończenie. Nie dostrzegam dużej i rzucającej się w oczy różnicy w wyglądzie skóry, preparat bowiem po kilku godzinach w upale prezentuje się niemal tak dobrze, jak po pierwszych 10 minutach od aplikacji. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym czy tłusty

Właściwości preparatu są dość eklektyczne. Otóż z jednej strony emulsja z naturalnych powodów jest obciążająca dla skóry, ale z drugiej - siła absorbująca preparatu gwarantuje miłe dla oka, choć dla mnie, niestety, niekomfortowe wykończenie - plusem jest z pewnością fakt, że skóra pod preparatem się nie poci i nadmiernie nie wyświeca. Regularne stosowanie Avene bardzo szybko zaczęło wprowadzać nawodnienie mojej skóry w przewlekły i okrutny stan regresji, a to niedaleka droga do problemów skórnych, w tym rumienia, podrażnień, aż po nieswoiste zmiany trądzikowe. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym czy tłusty

Choć trudno pomiarowo oszacować komedogenność - kosmetyk osiada na skórze w specyficzny sposób oraz jest relatywnie prosty do zmycia - mimo mej rozchwianej kondycji skóry, nie odnotowałam zmian typowo przeciążeniowych, stąd właściwości potencjalnie komedogenne oceniam na stosunkowo niskie (i zdecydowanie najniższe wobec tytułowanych dzisiaj preparatów). 

Formuła zawiera aż cztery, stabilne filtry hybrydowe: Tinosorb S i M, iscotrizinol (Uvasorb HEB) oraz awobenzon. Za silne właściwości absorbujące (wszak również drażniące) odpowiada obecność soli aluminiowej oktenylobursztynianu skrobii. Preparat zawiera unikalny kompleks antyoksydacyjny, bazujący na tłuszczowej witaminie E oraz wyciągu z dyni zwyczajnej. 

avene cleanance solaire spf 50+ emulsja dla skóry trądzikowej i tłustej krem z filtrem avene do skóry tłustej z kompleksem antyoksydacyjnym

Mocne strony: lekka, zastygająca konsystencja, łatwa i szybka aplikacja, niski współczynnik komedogenności, dobra współpraca z makijażem (aplikacja sypkich kosmetyków mineralnych nie jest obarczona utrudnieniami, zastygająca formuła stanowi bardzo dobrą bazę pod kosmetyki kolorowe, również i kremowe), dobry wybór dla osób z nadmierną potliwością i aktywnie uprawiających sport; 

Słabe strony: wysoki potencjał odwadniający i drażniący, pobielająca poświata; 

Grupa docelowa. Cery tłuste, łojotokowe i normalne, niemające problemów z prawidłowym nawodnieniem naskórka. Idealny preparat do stosowania podczas upalnych temperatur. Ocena: 5. 

INCI: AVENE THERMAL SPRING WATER (AVENE AQUA). C12-15 ALKYL BENZOATE. CETEARYL ISONONANOATE. DIISOPROPYL ADIPATE. ISODECYL NEOPENTANOATE. METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL [NANO]. WATER (AQUA). ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE. BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE. DIETHYLHEXYL BUTAMIDO TRIAZONE. BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE. POTASSIUM CETYL PHOSPHATE. SILICA. ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER. BENZOIC ACID. CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE. CAPRYLYL GLYCOL. DECYL GLUCOSIDE. DISODIUM EDTA. FRAGRANCE (PARFUM). GLYCERYL BEHENATE. GLYCERYL DIBEHENATE. GLYCERYL LAURATE. HYDROGENATED PALM GLYCERIDES. HYDROGENATED PALM KERNEL GLYCERIDES. PROPYLENE GLYCOL. SODIUM HYDROXIDE. TOCOPHERYL GLUCOSIDE. TRIBEHENIN. XANTHAN GUM. ZINC GLUCONATE

50 ml/ 55-80 zł 
Konsystencja: 4.5/5
Ochrona: 5/5
Komedogenność: 1/5

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ 

Epikryza. Filtr chemiczno-mineralny. Lejąca, oleista, ściekająca konsystencja o zabarwieniu ciemnego beżu wpadającego w ciepłe tony. Tonacja odpowiednia dla osób opalonych, z co najmniej III poziomem jasności, na bladej karnacji produkt prezentuje się dość sugestywnie.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krme barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej

Formuła nieschnąca. Łatwo rozprowadza się, z dużym poślizgiem, niczym suchy w dotyku olejek, lecz wymaga chwili skupienia, gdyż może smużyć. Pozostawia mokre, świetliste, choć pozbawione nadmiernej lepkości wykończenie - swymi właściwościami imituje lekkie olejki do ciała. Preparat po około 10 minutach łagodnie wtapia się, choć do suchego wykończenia jest mu daleko. Barwnik początkowo osadza się na skórze, ale po tych kilku, kluczowych dla preparatu minutach, regularnie wtapia się, tworząc w miarę spójną całość. Nie jestem w pełni obiektywna, ponieważ niezależnie ode mnie, nietrafiony kolor waloryzuje wady preparatu.

Nie jest to kosmetyk komfortowy w noszeniu, choć sprawdza się doskonale podczas wysokich temperatur (doskonale przylega do skóry, absorbuje pot i sebum). Nie przylega do skóry (stąd pewna tendencja do migracji), a oleista formuła jest w nieprzyjemny sposób wyczuwalnie obciążająca. Skóra pokryta tłuszczowym kremem intensywnie poci się pod nim. Kosmetyk, niestety, podkreśla w niekorzystny sposób strukturę naskórka i widocznie poszerza pory, co jest niewybaczalne przy produkcie z tintem barwiącym - finalnie twarz prezentuje się nieświeżo, jest zaniedbana, a pomarańczowy nalot uwydatnia marne status quo. Wykonanie makijażu (bądź też zintensyfikowanie krycia) na BB Iwostin stanowi nie lada wyzwanie, bowiem wszelakie próby okiełznania wilgotności kremu absorbującymi półproduktami, spełzły na niczym.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krem barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej suchej i wrażliwej kolor

Właściwości komedogenne oceniam na wysokie, niestety, nie było dnia, bym nie obserwowała pojawiających się zmian typowo trądzikowych, których występowanie mogę bezpośrednio powiązać ze stosowaniem preparatu Iwostin. Skóra widocznie męczyła się podczas testów.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krme barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej

Choć nie jestem zdeklarowaną alergiczką, nawet epizodyczne stosowanie kremu wywołało silną, swędzącą i uporczywą w leczeniu wysypkę skórną, która pojawiła się nie tylko w rejonie twarzy (boczne partie, broda, skronie), lecz również na zewnętrznej skórze dłoni ręki lewej oraz częściowo prawej w rejonie palca wskazującego. Początkowo winą obarczałam pieperacylinę, z którą miałam nader częsty kontakt na oddziale szpitalnym (a reaguję na penicyliny dość gwałtownie), lecz bardzo szybko skonfundowana dostrzegłam w oddali innego winowajcę. Ciężko wskazać powód tak skrajnej reakcji (wysypka pojawia się po 2 minutach od aplikacji), ale ostrożnie wskazuję na obecny w formule filtr immunologiczny - antileukinę typu 6, która prawdopodobnie (a przemawiają za tym doniesienia naukowe) wprowadziła moją skórę w silny i chroniczny stan zapalny.

Drażni oczy.

Preparat zawiera trzy, stabilne substancje promieniochronne (Tinosorb S, Tinosorb M, awobenzon) oraz sławetny filtr immunologiczny - antileukinę 6. Ze względu na tint barwiący oraz obecność filtru mineralnego, próg zapewnianej ochrony będzie niższy niż w pozostałych preparatach, nie posiadam jednak wiedzy, na jakim, konkretnym poziomie się znajduje.

IWOSTIN SOLERCIN BB KREM SPF 50+ krme barwiący krem z filtrem wyrównujący koloryt bb dla skóry trądzikowej

Mocne strony: lejąca, prosta w obsłudze konsystencja, barwnik wchłania się w skórę, daje delikatne, choć widoczne wyrównanie kolorytu; 

Słabe strony: marchewkowy, ciemny kolor, nieokiełznana, organiczna tłustość, mocne przyleganie do skóry, które wiąże się z potencjalnie wysoką komedogennością, wysoki potencjał alergenny, nagrzewanie skóry, podkreśla strukturę skóry, niemożność wykonania makijażu i zmatowienia preparatu;

Grupa docelowa: szybko wysuszające się typy skóry, wymagające sporej okluzji, z nikłą tendencją do zanieczyszczania się, kolorystycznie III poziom jasności (średni, ciepły beż). Ocena: 2=. 

INCI: AQUA, DICAPRYLYL CARBONATE, C12-15 ALKYL BENZOATE, CETEARYL ALCOHOL, TITANIUM DIOXIDE, GLYCERIN, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, METHYLENE BIS- BENZOTRIZAOYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIZAINE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, HYDROGENATED POLYDECENE, VP/ EICOSENE COPOLYMER, GLYCERYL STEARATE SE, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, METHYL MATHACRYLATE CROSSPOLYMER, PHENOXYETHANOL, HYDROXYETHYL ACRYLATE/ SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ISONONYL ISONONANOATE, SQUALANE, HYDROXYSTEARIC ACID, TOCOPHERYL ACETATE, DECYL GLUCOSIDE, DIMETHICONE, DISODIUM EDTA, POLYSORBATE 60, ETHYLHEXYLGLYCERIN, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT, ETHYLENE/PROPYLENE/STYRENE COPOLYMER, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, SORBITAN OLEATE, SORBITAN ISOSTEARATE, PEG-8 PROPYLENE GLYCOL, TOCOPHEROL, XANTHAN GUM, ASCORBYL PALMITATE, BHT, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, ALUMINA, ASCORBIC ACID, CITRIC ACID, CL 77492, CL 77491, CL 77499

30 ml/ 25-40 zł
Konsystencja: 1/5
Ochrona: 2/5
Komedogenność: 5/5

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ 

Epikryza. Filtr chemiczny. Konsystencja wodnista, lejąca, choć tłuszczowa. Nie lepi się. Należy zachować wzmożoną ostrożność podczas prób dozowania produktu - istnieje duże (i nierzadko trwałe) ryzyko zabrudzenia odzieży i skór. Rzadki, przeciekający przez palce, płynny. Ubezpieczony w poręczny i dostosowany do formuły zwężony aplikator. Alkohol silnie wyczuwalny podczas aplikacji, spirytusowa woń zanika po wklepaniu preparatu w skórę - alkohol odparowuje w kontakcie ze zwartą tkanką - jego obecność pozwala zachować lżejszą strukturę preparatu oraz zmniejszyć zawartych w nim środków konserwujących. Przejściowy kontakt z alkoholem może okazać się zbyt traumatyczny dla cer niezwykle chwiejnych, delikatnych i nadwrażliwych. Moja skóra, mimo że humorzasta, Shaka Fluid toleruje w stopniu wzorowym - dermokosmetyk nie generuje podrażnień, dyskomfortu i nieprzyjemnych, przejściowych epizodów poświadczających o sile i agresywności preparatu. Nie bieli skóry.

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

Mleczna emulsja jest doskonała w obyciu - spójna, aksamitna, jednolita - jest bardziej dopracowana niż pierwsza, oryginalna wersja, która potrafiła smużyć lub tworzyć zawiesinę na powierzchni twarzy, osadzając się na strukturach, zwłaszcza wklęsłych. Shaka to dzieło szatańsko gładkie i przyjemne w stosowaniu - użytkownik potrzebuje zaledwie kilku sekund, by zapewnić jednolite, równomierne, promienne wykończenie, nawet bez lustra. Filtr jest nieschnący, pozostawiający specyficzne, mokre wykończenie, które nie ewoluuje w ciągu dnia. Paradoksalnie nie przylega mocno do skóry. Mimo że preparat jest typowo oleisty, jego lekka struktura nie daje efektu brudnej i zaniedbanej skóry, a bardziej świetlistego, mokrego od nawilżenia młodego naskórka. Nie podkreśla nadmiernie rozszerzonych porów (choć konsystencja olejku może nieznacznie podkreślać wypukłości skórne, w tym chropowatość), a noszenie Shaka Fluid nie należy do czynności uciążliwych - skóra nie poci się i nadmiernie nie przeciąża. Mimo ze preparat należy do trwałych pod względem wodoodporności i wymaga dokładnego etapu myjącego, sama konsystencja i komfort noszenia produktu absolutnie o tym nie poświadczają.

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

W przeciągu 5 minut preparat łagodnie osiada na skórze. Atutem jest zdecydowanie bardziej transparentna formuła (Anthelios w wersji ultra lekkiej zażółcał skórę, tak jak odzież) oraz większy komfort noszenia w upałach - skóra pod wersją Shaka aż tak się nie nagrzewa, a sama formuła lepiej chwyta się skóry - migracja w wersji oryginalnej była sporym utrudnieniem użytkowym, w wersji odświeżonej, mimo że problem istnieje nadal, dostrzegam subtelne, choć pozytywne zmiany w tym kierunku.

Preparat umożliwia wykonanie szybkiej reaplikacji w ciągu dnia. Mgliście widzę noszenie makijażu na Shaka Fluid - warstwę preparatu można w łatwy sposób naruszyć, a sama formuła ma tendencję do wyświecania produktów aplikowanych na krem-olejek. Istnieją duże trudności w zmatowieniu preparatu, dlatego zalecałabym preparat marki La Roche Posay osobom, które lubią efekt mokrej skóry i nie będą usilnie dążyć do pełnego, suchego matu.

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

Po kremy ochronne sięgam w ramach realnej potrzeby, dlatego też priorytetem w doborze preparatów promienioochronnych jest dla mnie przede wszystkim stojąca za produktem konkretna, specjalistyczna i pełna, ultra wysoka ochrona przed negatywnym działaniem promieniowania słonecznego - Shaka Fluid SPF 50+ to aktualnie preparat o najwyższej i najbardziej stabilnej ochronie na rynku europejskim. 

LA ROCHE POSAY SHAKA FLUID, LEKKI FLUID DO TWARZY SPF 50+ lekki krem z filtrem do twarzy który nie zapycha porów

Mocne strony: ultra wysoka ochrona przed słońcem, lejąca, wodnista konsystencja, brak nagrzewania skóry, łatwość stosowania, naturalne, mokre wykończenie, nie bieli skóry; 

Słabe strony: olejowa formuła preparatu, podkreśla niedoskonałości wypukłe, potencjalnie drażniąca formuła (lejąca struktura i wysoka zawartość alkoholu), pewien (choć stosunkowo niski) potencjał komedogenny, niemożność wykonania makijażu i zmatowienia preparatu; 

Grupa docelowa: Cery bez większych problemów, odwadniające się, dojrzałe, suche, lubiące efekt mokrej, świetlistej skóry. Znakomity preparat dla osób stawiających nacisk na ultra wysoką i pewną ochronę przed słońcem. Ocena: 5. 

INCI: AQUA /WATER, ALCOHOL DENAT, DIISOPROPYL SEBACATE, SILICA, ISOPROPYL MYRISTATE, ETHYLHEXYL SALICYLATE, ETHYLHEXYLTRIAZONE, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, BUTYLMETHOXYDIBENZOYLMETHANE, GLYCERIN, C12-22ALKYLACRYLATE / HYDROXYETHYLACRYLATE COPOLYMER, PROPANEDIOL, DROMETRIZOLE TRISILOXANE, PERLITE, TOCOPHEROL, CAPRYLIC / CAPRIC TRIGLYCERIDE, ACRYLATES / C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, CAPRYLYL GLYCOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, TEREPHTHALYLIDENE DICAMPHOR SULFONIC ACID, TRIETHANOLAMINE, TRISODIUM ETHYLENEDIAMINE, DISUCCINATE

50ml/ 55-80 zł
Konsystencja: 4/5
Ochrona: 5/5
Komedogenność: 2/5

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+ 

Epikryza. Filtr chemiczny. Konsystencja lejącego, lecz zwartego, spójnego, przeciekającego między palcami tłustego mleczka. Podczas aplikacji produkt intensywnie rozbiela naskórek, lecz ten niekorzystny efekt zanika niemal całkowicie po wklepaniu preparatu (kilka sekund) - ułatwia to znacząco równomierną i dokładną aplikację kremu ochronnego. Wymaga poświęcenia chwili. Produkt finalnie nie smuży i nie tworzy dziwacznych struktur na powierzchni naskórka, choć zaaplikowany bezpośrednio na skórę może generować mieszane uczucia. Nie klei się nadmiernie.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

W produktach Sun Secure SVR już kolejny raz z rzędu mam problem z intensywnością kompozycji zapachowej - mdła, słodka, przytłaczająca woń jest nie do zaakceptowania przez mój nader czuły nos. Kosmetyk wywoływał w moim przypadku stany migrenowe oraz indukował odruch wymiotny. Niestety, ale zapach nie ulatnia się, towarzyszy aż do momentu spłukania z powierzchni naskórka.

Przypomina znacznie pierwotną wersję dry-touch z LRP - konsystencja pozostawia łagodnie mokre wykończenie, lecz jednocześnie subtelnie zastyga. Nie jest to udane połączenie, gdyż z jednej strony preparat daje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia (tworzy zaschniętą warstwę na powierzchni naskórka), z drugiej zaś strony - jego ciężar emolientowy jest podwójnie wyczuwalny, co przytłacza skórę i doprowadza do jej nadmiernego nagrzewania się i pocenia. Tego typu struktura powinna być o wiele lżejsza i zdecydowanie mniej tłusta.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

Kosmetyk ten nie nadaje się w moim odczuciu do stosowania w dni upalne. Konsystencja kremu wyróżnia się szczególnie wysokim potencjałem komedogennym - jest to ten nieprzyjemny typ oleistej okluzji, który daje sugestywne uczucie umordowanej i zmęczonej życiem skóry - poszerza pory, podkreśla niedoskonałości, intensywnie wyświeca się i nie daje możliwości zmatowienia produktami kolorowymi. Dry-touch od SVR widzę bardziej w jesienno-zimowych działaniach, gdyż wówczas ta kremowa, zwarta struktura stoi na straży przed odwodnieniem i daje zupełnie inne, ładniejsze, bardziej satynowe i eleganckie wykończenie. Gorące warunki według mnie wydobywają wszystkie najsłabsze strony produktu SVR. Kosmetyk pod wpływem ciepła dodatkowo intensywnie klei się. SVR Dry-Touch to fatalne rozwiązanie na wakacje.

Mimo że doceniam rozwój marki SVR, dry-touch okazał się dla mnie zupełną porażką. Brak komfortu podczas noszenia, efekt zaniedbanej, nieświeżej i wymagającej intensywnego umycia skóry, intensywne i błyskawiczne zanieczyszczanie się naskórka oraz duże podrażnienia spowodowane pozbawionym kontroli nagrzewaniem się skóry spowodowało znaczne pogorszenie się kondycji mojej cery i zniechęciło mnie skutecznie do dalszych prób okiełznania kremu ochronnego.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

Wzmaga intensywne pocenie się skory, przez co u mnie doszło do rozdrażnienia mieszków włosowych i pojawienia się wędrującego rumienia, natomiast zaznaczę, że przy niższych temperaturach SVR nosiło mi się dość dobrze, choć nie ukrywam, że znam lepsze produkty i wątpię, bym zainkasowała środki w ten konkretny preparat ponownie - ładnie koił i uspokajał skórę, częściowo nawet zastępował pielęgnację i nie wymagał żadnego przygotowania, a po około 30 minutach sprawdzał się stosowany wraz z makijażem mineralnym. Komedogenność przeciętna, ale w wysokich temperaturach bardzo wysoka - preparat zmienia zupełnie swoje właściwości i jego stosowanie to prawdziwa udręka. Migracja przeciętna. Duże trudności z usunięciem preparatu z powierzchni naskórka - ściśle przylega i wypełnia struktury skóry - wymagane jest pełne i agresywne dwuetapowe oczyszczanie.

Drażni oczy.

Preparat bazuje na mieszance stabilnych filtrów hybrydowych oraz zawiera kompleks naturalnych składników pełniących funkcję antyoksydacyjną - wyciąg z rzeżuchy ogrodowej, beta-karoten oraz niacynamid.

Dermokosmetyk uposażony jest w przyjemną i adekwatną do formuły zwężającą się końcówkę dozującą.

SVR SUN SECURE DRY TOUCH FLUIDE LEKKI KREM OCHRONNY NIEPOZOSTAWIAJĄCY SMUG SPF 50+  kremz  filtrem dla suchej skóry krem któy nie podrażnia z filtrem (1)

Mocne strony: kremowa konsystencja, łatwość w równomiernym rozprowadzaniu produktu, brak efektu rozbielenia, ładne, satynowe wykończenie w niższych temperaturach (widoczne na podglądzie); 

Słabe strony: duża tłustość, wyczuwalność preparatu, nagrzewanie się i intensywne pocenie się skóry, brak możliwości zmatowienia preparatu, fatalne walory użytkowe podczas upalnych temperatur; 

Grupa docelowa: Suche i odwodnione typy cery z dużym zapotrzebowaniem na okluzję. Dobry krem na chłodniejsze pory roku. Ocena: 3+.

INCI: AQUA (PURIFIED WATER), DIISOPROPYL ADIPATE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, DIETHYLAMINO HYDROXYBENZOYL HEXYL BENZOATE, HOMOSALATE, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL, BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, C12-15 ALKYL BENZOATE, CYCLOPENTASILOXANE, SILICA, BEHENETH-25, ETHYLHEXYL TRIAZONE, POLYMETHYL METHACRYLATE, DIMETHICONE, GLYCERYL STEARATE CITRATE, POLYESTER-7, NIACINAMIDE, AMINOMETHYL PROPANOL, BETA-CAROTENE, CAPRYLHYDROXAMIC ACID, CETEARYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, DAUCUS CAROTA SATIVA (CARROT) ROOT EXTRACT, DECYL GLUCOSIDE, GLYCINE SOJA OIL, HYDROGENATED PHOSPHATIDYLCHOLINE, LECITHIN,LEPIDIUM SATIVUM SPROUT EXTRACT, PHENETHYL ALCOHOL, GLYCERIN, SQUALANE, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL ACETATE, 1,2-HEXANEDIOL, CAPRYLYL GLYCOL, CITRIC ACID, DISODIUM EDTA, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, LYSOLECITHIN, NEOPENTYL GLYCOL DIHEPTANOATE, PENTYLENE GLYCOL, POLYSORBATE 60, SODIUM LAURETH SULFATE, SORBITAN ISOSTEARATE, XANTHAN GUM, PHENOXYETHANOL, PARFUM (FRAGRANCE)

50ml/ 30-55 zł
Konsystencja: 2/5
Ochrona: 4/5
Komedogenność: 5/5

AVENE SUN SPRAY SPF 50+

Epikryza. Filtr chemiczny w sprayu. Produkt rozpyla mleczną konsystencję z siłą dyszy nawozowej. Zupełnie nie rozumiem umieszczenia takiej struktury preparatu w tego typu opakowaniu - nazwa spray wprowadza konsumentów w paskudny błąd, gdyż ma się nijak do lotnej formuły, którą opracował między innymi koncern L'oreal - to tłuste, bielące, potwornie mokre mleczko, które równie dobrze mogłoby się znaleźć w opakowaniu z normalnym aplikatorem dozującym. Wstyd, Avene.

Avene spray spf 50+ mgiełka z filtrem

Nie wiem cóż takiego chciał osiągnąć producent, ale spray marki Avene jest tak zły, że staram się ten fatalny czas testów obrócić w żart. Dozownik wypluwa z siebie w przypadkowe miejsca duże ilości lejącej, białej cieczy, co tak naprawdę utrudnia jedynie dozowanie i wydłuża czas aplikacji produktu promienioochronnego. Dermokosmetyk bieli - co prawda po wklepaniu mleczka efekt łągodnieje, lecz widać, że skóra pokryta lotionem wygląda co najmniej dziwacznie, szczególnie w sztucznym oświetleniu. Preparat plami odzież i wszystko, co znajduje się w promieniu 10 metrów od pomarańczowego narzędzia zbrodni.

Avene spray spf 50+ mgiełka z filtrem

Avene spray posiada wszystkie cechy, które odstręczają mnie od regularnego stosowania specjalistycznych preparatów ochronnych - bieli, jest potwornie tłusty, niemożliwy do zmatowienia, okropny we współpracy: klei się, migruje, skóra intensywnie się pod nim poci i ekspresowo zanieczyszcza, a towarzyszące, nieprzyjemne uczucia, niestety, ale nabierają na sile adekwatnie do przesuwających się wskazówek zegara. Jedynymi atutami, które dostrzegam są: przyjemna, kremowa, apteczna woń, brak podrażnień w okolicy oczu oraz spora łagodność w stosunku do rozdrażnionej, pobudzonej i chwiejnej skóry.

Avene spray spf 50+ mgiełka z filtrem

Komedogenność - wysoka. Co prawda mleczko nie wciska się tak w struktury skóry jak gęste kremy, a także jest stosunkowo łatwe do zmycia, lecz posiada pewną, złowróżbną wadę - tłustość i śliskość preparatu tworzy powierzchowną, zasklepioną, nieprzepuszczalną warstwę, a na efekty przeciążenia wcale nie trzeba czekać z utęsknieniem. Skóra kwitnie w zaledwie przeciągu kilku godzin.  Produkt sprzyja silnemu nagrzewaniu się skóry.

Zerowa współpraca z innymi produktami, niemożność zmatowienia produktu. Wysoka ochrona przeciwsłoneczna, lecz kosztem brakiem komfortu. Słowem: hucpa.

avene spray mgiełka z filtrem filtr bieli filtr dla skóry z trądzikiem

Mocne strony: delikatność preparatu i wysoka ochrona przeciwsłoneczna;

Słabe strony: brak współpracy z innymi produktami, tłusta i ciężka formuła, efekt rozbielenia skóry, beznadziejny mechanizm dozujący, silne nagrzewanie skóry;

Grupa docelowa: Osoby celujące w mokre, nieschnące struktury którym nie przeszkadza efekt bielenia. Ocena: 2.

INCI: AVENE THERMAL SPRING WATER (AVENE AQUA), C12-15 ALKYL BENZOATE, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL (NANO), DIISOPROPYL ADIPATE, WATER (AQUA), BIS-ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, DIETHYLHEXYL BUTAMIDO TRIAZONE, POLYGLYCERYL-2 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, GLYCERIN, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, DECYL GLUCOSIDE, BENZOIC ACID, BUTYLENE GLYCOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CAPRYLYL GLYCOL, DISODIUM EDTA, FRAGRANCE (PARFUM), HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL (HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL), HYDROXYCAPRIC ACID, LAURYL GLUCOSIDE, OXOTHIAZOLIDINE, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE, SODIUM CITRATE, SODIUM LAURYL GLUCOSE CARBOXYLATE, SORBIC ACID, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL GLUCOSIDE, XANTHAN GUM

200ml/ 50-85 zł
Konsystencja: 1/5
Ochrona: 3/5
Komedogenność: 5/5

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+

Epikryza. Bardzo lekki, wodnisty, pozbawiony tłustości filtr mieszany (chemiczno-mineralny). Mleczne podbarwienie, nie zażółca skóry. Lejący, z lekkim poślizgiem. Wyczuwalny zapach octu podczas aplikacji, kwaśna i nieprzyjemna woń słabnie na sile adekwatnie do czasu noszenia preparatu. Pozbawiony jakiejkolwiek, swoistej lepkości i zwartości, wchłania się w tempie błyskawicznym w około 76-80%, choć smuży okrutnie, wymagając dłuższej chwili i kontaktu z lustrem, by pozostał rozprowadzony równomiernie. Tak czy inaczej, nie mam poczucia straconego czasu, gdyż po równomiernym wklepaniu lejącej struktury, naskórek nie zdradza lojalnie oznak, by uprzednio było na niego cokolwiek zaaplikowane. Ochronny krem hydrolipidowy Lirene jest na skórze niezauważalny i wyjątkowo korzystny, jeśli biorę pod uwagę walory estetyczne. Nie bieli skóry. Ogołocony z lepkości.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Wykończenie typowo suche, choć nie jest tak schnące jak w przypadku Cleanance SPF 50+, to nieco bardziej komfortowa w noszeniu wersja. Optycznie wygładza i ściąga pory, choć ma również tendencję do podkreślania suchości - zmarszczki, objawy odwodnienia, suche skórki - daje obraz skóry bardziej wysuszonej niż jest w rzeczywistości. Cera sucha w propozycji Lirene prawdopodobnie zyska zmęczony, poszarzały koloryt.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Komedogenność na bardzo niskim poziomie. Regularne użytkowanie produktu Lirene nie powoduje swędzenia i pieczenia, choć mogą pojawić się deficyty nawodnienia i tym samym jego nieuchronne implikacje. Na skórze głębiej odwodnionej może powodować dyskomfort - w czasie trwania mojej miejscowej alergii, środek powodował  uporczywe swędzenie i zaogniał (a nawet indukował) rumień. Odporny na wysokie temperatury. Znakomity pod makijaż, zarówno mineralny, jak i kremowy.

Drażni oczy.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Ochrona przeciętnie niska. Lirene nie rozpatruję w kwestiach poważnej ochrony przed słońcem - mimo ogromnego i nieocenionego komfortu stosowania, sam krem spośród dzisiaj wymienionych swą przewodnią funkcję spełnia nędznie. Preparat zmywa się relatywnie łatwo z powierzchni naskórka - osiada dość powierzchownie. Łatwo usuwa się przy użyciu wody i ściera podczas dotyku. Nie istnieją trudności z zaaplikowaniem odpowiedniej ilości, choć formuła preparatu nie akceptuje ponownej reaplikacji.

Krem hydrolipidowy ochronny Lirene bazuje na czterech filtrach chemicznych (niestety, w większości przestarzałych i nędznej jakości) oraz tlenku cynku. Dodatkowym składnikiem antyoksydacyjnym jest ekstrakt z alg Laminaria.

Nieadekwatny, kiepski aplikator, przy tego typu strukturze, bardziej widziałabym zwężaną ku dołowi końcówkę.

LIRENE DERMOPROGRAM HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY IR SPF 50+ lekki krem z filtrem, który nie zatyka porów krem z filtrem dla trądzikowej skóry krem z filtrem co nie bieli (1)

Mocne strony: znakomita, lekka konsystencja, przyjemne, suche wykończenie, bardzo niskie właściwości komedogenne, brak efektu rozbielonej skóry, dobry wybór dla osób z nadmierną potliwością i aktywnie uprawiających sport; 

Słabe strony: kiepska ochrona przed słońcem, wysokie właściwości potencjalnie wysuszające, łatwość usunięcia preparatu z powierzchni naskórka; 

Grupa docelowa. Optymalna propozycja dla trądzikowych, łojotokowych, tłustych typów cery z niewielkimi deficytami nawilżenia. Ocena: 4+.

INCI: AQUA (WATER), ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, C12-15 ALKYL BENZOATE, GLYCERYL STEARATE, ZINC OXIDE, METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL, TETRAMETHYLBUTYLPHENOL (NANO), OCTOCRYLENE, PEG-100 STEARATE*, CETEARYL ALCOHOL, 1,2-HEXANEDIOL, DIMETHICONE, GALACTOARABINAN, HYDROXYACETOPHENONE, DIETHYLOAMINO HYDROXYBENZOYL HEXYL BENZOATE, XANTHAN GUM, DECYL GLUCOSIDE, TOCOPHERYL ACETATE, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, ALLANTOIN, DISODIUM EDTA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERDE, PROPYLENE GLYCOL, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT

30ml/ 30-45 zł
Konsystencja: 5/5
Ochrona: 2.5/5
Komedogenność: 1/5

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

12:00

CZY TONIKI POPRAWIAJĄ KONDYCJĘ SKÓRY? MOGĄ TAK SAMO POMAGAĆ, JAK I SZKODZIĆ!

CZY TONIKI POPRAWIAJĄ KONDYCJĘ SKÓRY? MOGĄ TAK SAMO POMAGAĆ, JAK I SZKODZIĆ!

Są rzeczy ważne i mniej ważne. Rola tonizowania w ciągu tych kilku lat eskalowała do poziomu fundamentalności pielęgnacji niemal każdego rodzaju i typu cery, rodząc haniebne spojrzenia w stronę nieszczęsnych pyszałków, pomijających zuchwale tenże krok pielęgnacyjny. Czy zatem zawsze tonik jest usposobieniem rozsądku w pielęgnacji? Czy jest, o zgrozo, zupełnie odwrotnie?

TONIKI. WPROWADZENIE. 

Toniki to kosmetyki oparte głównie na wodzie, różnorakiej jakości, i to już na samym początku budzi pewne wątpliwości. Im dalej w las, tym nurtujących pytań i drażliwych kwestii ciągle przybywa... Zastosowane składniki, formuła, dodatek alkoholi, silne konserwanty... Nie oszukujmy się, nie każdy włada wystarczającym sprytem, wiedzą i czasem, by rozszyfrować ukryte zamysły producenta. 

To jednak nie wszystko. A co z częstotliwością stosowania, współpracą z innymi produktami, tolerancją skóry? Niby to taki niewinny krok, ale ileż szkód można wyrządzić nieroztropnym stosowaniem aktywnego płynu. Niektórych ta ponura sytuacja przytłacza i rezygnują świadomie z płynących korzyści, niektórymi targa złowrogo serce i z labilnością choleryka ulegają namiętnościom, a niektórzy zuchwale wcielają w życie zasłyszane, bałwochwalskie kazania.  

Zmierzając do sedna: toniki to trudne konsystencje, i jeszcze trudniej jest je wprowadzić do pielęgnacji w  taki sposób, by sobie nie zaszkodzić. Formuła toników zawsze będzie wymagać stosowania produktów kompensacyjnych, co w praktyce poszerza pielęgnację i nie służy minimalnym działaniom. Nie oznacza to również nagannego działania, jednak z pewnością osoba stosująca regularnie toniki, nie ograniczy się do tak małej puli produktów jak osoby migające się od codziennego odświeżenia. Dlaczego?

Tonik stosowany równoległe z kosmetykami oczyszczającymi nie jest niczym innym jak kolejnym etapem myjącym, zresztą, o dość wysokim potencjale drażniącym i wysuszającym. Zwodnicze jest dopisywanie tonikom doniosłych właściwości - uniemożliwia to zarówno ich postać, jak i miejsce stosowania. Wodna struktura szybko odparowuje z naskórka. Oczywiście jest tutaj bogactwo zależności, bowiem czasami takie działanie jest wręcz pożądane, na przykład w celu redukcji nadmiernej ciężkości etapu myjącego lub nadania lekkości kolejnym krokom pielęgnacyjnym, ściągające właściwości mogą również przysłużyć się działaniem niektórym typom cery. Nie zmienia to jednak faktu, że stosowanie toników to ślizganie się po bałamutnym lodzie, szczególnie gdy posiadasz skórę odwadniającą się. 

SĄ I PLUSY, I MINUSY 

Toniki, szczególnie gdy są kolejnym etapem nie do końca rozsądnych, rozbudowanych działań, mogą przynosić więcej szkód niźli pożytku. I nie mam tutaj na myśli jedynie toników alkoholowych, choć te, w wielu przypadkach, są szatańskim ucieleśnieniem zła. Największy problem to stosowanie wodnych konsystencji w momencie zwieńczenia etapu - etapu myjącego, złuszczającego, oczyszczającego, który nie powleka skóry ochronną, okluzyjną warstwą lub też ją zapewnia, ale dodatkowa ingerencja jest niemile widziana.


Problem narasta w momencie, w którym ucieczka wody nie zostaje fizycznie częściowo zablokowana (brak osuszenia, nie pozostawienie warstwy emolientów po złuszczaniu, myciu) oraz, co gorsza, jest nasilana przez dodatkowe drażnienie (np. pocieranie, oklepywanie). Na skórze odwodnionej lub szybko odwadniającej się (z różnorakich powodów), sam etap tonizowania może okazać się skrajnie niebezpieczny w skutkach, bowiem już sama postać toniku, niezależnie od stosowanych metod, będzie skórę odwadniać i zabierać to, co udało się dostarczyć lub mądrze pominąć w poprzednich krokach.


Z drugiej strony - lekkie i potencjalnie wysuszające właściwości tonizacji można równie sprytnie wykorzystać i w rozsądnej pielęgnacji, zwłaszcza gdy toniki posiadają aktywne substancje o kierunkowym działaniu, a skóra wymaga zelżenia przeprowadzanych działań. Tak lekka forma może być brakującym elementem zbyt powlekającego etapu myjącego (pozbędzie się nadmiaru okluzyjnych związków, łagodniej niż przy obecności detergentów i akcesoriów), może doskonale równoważyć ciężkość produktów niespłukwianych (kremy, serum, oleje, podkłady kremowe), regulować skórę w bardzo lekkiej formie oraz usuwać nadmiar sebum. Kroki te nie mają najmniejszego sensu przy skłonności do łojotoku - skutki bowiem będą odwrotne.

JAK WYBRAĆ WŁAŚCIWĄ FORMUŁĘ W ZALEŻNOŚCI OD POTRZEB 

Toniki mimo wielu wad - mogą sprzyjać lepszej kondycji skóry. Wyborem najprostszym są czyste wody termalne, wody kwiatowe (hydrolaty) oraz domowe napary ziołowe. Nie będą one zawierać składników dodatkowych, zatem będą działać głównie, mniej lub też bardziej, odtłuszczająco na powierzchnię naskórka i stosowane emolienty.


Tonik tonikowi jest jednak nierówny. Mimo że każdy produkt tego typu będzie potencjalnym zagrożeniem dla skóry tracącej wilgoć, w zależności od przebiegu pielęgnacji i zapotrzebowania na okluzję - może jej wręcz dostarczać (obecność związków powlekających rozpuszczalnych w wodzie). Warto przede wszystkim zwrócić uwagę na odczucia organoleptyczne - czy konsystencja tonera jest wodnista i przelewająca się, czy jednak bardziej żelowa, zwarta, lepka. Niektóre produkty będą całkowicie wysychające, część z nich może powlekać skórę filmem, a niektóre nawet sensownie nawadniać wierzchnie warstwy naskórka. Choć skład odgrywa duże znaczenie, warto zacisnąć, choć na chwilę, powieki i skupić się na innych zmysłach. Oceń obiektywnie co konkretnego dzieje się ze skórą, gdy pielęgnację zakończysz ostatecznie na zastosowaniu toniku, jeśli uznasz, że:

  • Twoja skóra bezpośrednio lub w przeciągu kilku minut jest zdecydowanie bardziej ściągnięta i odczuwasz większy dyskomfort,
  • jeśli dyskomfort i wysuszenie narasta wraz z czasem,
  • Twoja skóra zaczyna stopniowo lub nagle przetłuszczać się bardziej niż zwykle lub nigdy dotąd to nie występowało,
  • lub następnego dnia Twój naskórek wygląda zdecydowanie gorzej, to jest przejawia objawy podrażnienia, dehydratacji lub obecności łojotoku, 

Porzuć złudzenia. Tonik nie jest z pewnością niezbędnym elementem w Twojej pielęgnacji. Nie bacz jedynie na chwilowe działanie produktu, równie kluczowe jest to, co dzieje się z Twoją skórą po kilku, kilkudziesięciu, czy setnych minutach od zastosowania tonera. Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, co zastosujesz po nałożeniu powyższego produktu, Twoja skóra jest potencjalnie wysuszana na tym etapie i bynajmniej nie sprzyja to jej lepszej kondycji - a wręcz pogarsza, bowiem wzmaga, ponad realne wymagania, zapotrzebowanie na emolienty. Możesz oczywiście wspinać się na wyżyny kreatywności i próbować kompensować właściwości tonera, ale odpowiedz sobie na jedno, bardzo ważne pytanie: czy warto?

Z pewnością na ten etap warto zdecydować się w dwóch, konkretnych przypadkach - niewielkiej tendencji do odwodnienia (tonik będzie poprawiał walory użytkowe innych stosowanych produktów) oraz cerze naturalnie łojotokowej (ale nie jednocześnie odwodnionej, może odtłuszczać naskórek i ograniczać wpływ toksycznego w nadmiarze sebum). Niewiele jest jednak takich typów cery, co skłania mnie do wydania smutnej konkluzji - toner w wielu przypadkach jest zbytecznym i szkodliwym elementem w pielęgnacji.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Jest drobna garść przesłanek przemawiających za tym, by wprowadzać wodne konsystencje do pielęgnacji. Nie ulega wątpliwości, czasami jest to najlepsza i jedyna forma regulacji i nawodnienia skóry, czemu zresztą zamierzam poświęcić więcej niż pięć minut, a temat nie cierpi zwłoki.

Świadoma jednak konsekwencji i swej wcześniejszej, odmiennej postawy, muszę wznieść larum i odmówić sensowności obecności tonerów w pielęgnacji każdego, bez wyjątku, rodzaju i typu skóry. To mija się z sensem pielęgnacji świadomej, choć doceniam ich miejsce w pielęgnacji kilku, konkretnych modeli. Mnie również chwyciła za serce piękna historia o bajecznym przywracaniu pH, która, jak to w dobrych baśniach bywa, czaruje jedynie gdy wypływa z ust wprawionych gawędziarzy - pomijam już zupełnie fakt, że większość dostępnych produktów posiada zakres pH bezpieczny dla skóry, ale żaden produkt tonizujący nie przywróci jego właściwego poziomu w takiej formie i postaci, ba! może wręcz nasilać objawy preparatów nadmiernie zasadotwórczych lub kwasotwórczych. Pragnę poznać kosmetyk domowego użytku, który stabilizuje natychmiastowo sprzyjający zakres miernikowy - ale pozostaje on nadal w strefie moich najskrytszych marzeń. A tonik... w mojej pielęgnacji skąpię mu miejsca. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło, 
Ewa

15:00

JAK SKUTECZNIE POZBYĆ SIĘ WĄGRÓW (ZASKÓRNIKÓW OTWARTYCH)? | CZĘŚĆ TEORETYCZNA

JAK SKUTECZNIE POZBYĆ SIĘ WĄGRÓW (ZASKÓRNIKÓW OTWARTYCH)? | CZĘŚĆ TEORETYCZNA

Wędrujące w ekstatycznym tańcu palce, żrący klej tapicerski, zabarwione soczystą purpurą mięsiste, bawełniane ręczniki. To nie jest kolejny odcinek CSI, a na miejsce zbrodni nie wkroczy rudowłosy Horatio Caine ze swoją niezawodną ekipą. Nie mnie pierwszej i ostatniej puszczają nerwy i towarzyszą ociężałe wyrzuty sumienia, gdy podczas dobrze zapowiadającego się wieczornego seansu z kubkiem pełnym popcornu, ujrzę czarne, gnieżdżące się zuchwale pod skórą istoty.

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie dopuścił się tych nikczemnych i brutalnych tortur, nie wytaczając najcięższych dział przeciwko zaskórnikom. To jedna z najczęściej wyszukiwanych fraz w internecie - wągry, jak się ich pozbyć? No właśnie, jak? 

CZYM SĄ ZASKÓRNIKI OTWARTE

By zrozumieć sens wdrażanych działań terapeutycznych mających na celu skuteczną likwidację zmian zaskórnikowych, należy przede wszystkim znać mechanizm ich powstawania - nawet krótka, oględna i dość powierzchowna lekcja powinna dać do zrozumienia, że z zaskórnikami należy walczyć całościowo, przewartościowując całą pielęgnację, bez wzniosłych oczekiwań uzależnionych od jednego elementu, który może jak najbardziej bilansować, ale także i rozregulowywać zupełnie pielęgnację, co spowoduje w istocie jedynie narastanie problemu. To wyjaśnia niską skuteczność i krótkotrwałość jakichkolwiek terapii wymierzonych w te małe, czarne, aroganckie poczwary - trzeba włożyć mnóstwo wysiłku, by cieszyć się gładką cerą, choć nie zawsze zorientowane działania przynoszą oczekiwane rezultaty - czasami zaskórniki towarzyszą i będą nam towarzyszyć przez całe życie.

O ile trądzik zapalny, ropny, naciekowy może mieć swoje wewnętrzne przyczyny, tak powstawanie zaskórników jest najczęściej wynikiem powierzchownych, nieodpowiednich działań lub pośrednim skutkiem nadmiernego łojotoku i nadpotliwości - zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku, prócz szeroko pojętych zanieczyszczeń i złogów martwego naskórka, kluczową rolę odgrywa nadmiar lipidów, które pod wpływem wielu czynników - peroksydują.

Problem trądziku zaskórnikowego może być niezauważalny aż do momentu wdrożenia czegokolwiek, co istotnie nasila procesy oksydacyjne i uwidacznia treści zaskórnicze poprzez ich stwardnienie i zmianę zabarwienia. To także ten typ trądziku, który może rozwinąć się na skórze, która nie przejawia i nie przejawiała nigdy wcześniej tendencji do rozwoju jakichkolwiek dermatoz, w tym trądziku pospolitego. Przebieg choroby charakteryzuje się zarówno stopniową, jak i napadową ekspansją, co jest podstawową różnicą między klasycznym trądzikiem zaskórnikowym zamkniętym, wymagającym postępowego, dłuższego czasu rozwojowego. Oznacza to tyle, że z zaskórnikami otwartymi może zmagać się absolutnie każdy z nas, ale w zależności od wiodącej przyczyny problemu, droga może być mniej lub też bardziej wyboista i wymagać zupełnie innych metod leczniczych, stąd tak zróżnicowane opinie na temat środków, które mają ten problem skutecznie niwelować.

Treści zalegające w kanalikach mieszków włosowych na skutek peroksydazy, zmieniają swoje właściwości fizykalne - tworzą treści twarde, mniej plastyczne oraz zmieniają swój kolor na ciemniejszy. Do nadmiernego utleniania się, czyli uwalniania wolnych rodników, dochodzi na skutek wielu czynników, choć najważniejszymi z nich są: nadmiar tłuszczów na powierzchni skóry oraz wzmożone procesy oksydacyjne, na przykład na skutek naturalnego starzenia się skóry, ekspozycji słonecznej, dymu papierosowego, zanieczyszczeń w powietrzu, chorób przewlekłych oraz stosowania kosmetyków powodujących wzmożoną oksydację.

JAK Z NIMI WALCZYĆ?

Problem zaskórników może dotyczyć w zasadzie każdego - może on pojawić się na niemalże każdym typie i rodzaju cery oraz w każdym możliwym czasie, a jego przyczyny bywają oczywiście odmienne. Z pewnością z zaskórnikami będą zmagać się posiadacze skóry tłustej, łojotokowej, porowatej (łatwość zagnieżdżania się treści zaskórniczych) z tendencją do nadmiernego przetłuszczania się, u tych osób też walka z zaskórnikami będzie znacznie bardziej przeciągać się w czasie: jest o wiele dłuższa, wymagająca i prawdopodobnie, jeśli łojotok nie ma przyczyny zewnętrznej (ulegającej łatwej i sprawnej modyfikacji) - będzie on obecny przez cały czas, z mniejszym lub też większym nasileniem.

W nieco lepszej sytuacji odnajdują się skrzywdzeni przez niewłaściwe, zbyt rozbudowane i nieprzystosowane działania pielęgnacyjne - za ciężkie formuły, zbyt agresywne środki oczyszczające lub też za lekkie i warstwowe aplikacje zbędnych produktów, które doprowadzają do rozregulowania skóry. Można łatwo wywnioskować, że u każdej tej osoby walka z zaskórnikami będzie przebiegać zupełnie inaczej, zadowalające efekty przyniosą również rozbieżne produkty, dlatego też nie sugerowałabym się opiniami w internecie, a własnymi obserwacjami i dążeniem do optymalnej normalizacji - na kogoś zbawienny wpływ będzie mieć seria zabiegów u kosmetyczki z silnymi kwasami, a innej osobie spektakularne efekty przyniesie zwykła zamiana środka myjącego. I jedna, i druga osoba może mówić prawdę.

KROK PIERWSZY: Zrównoważona pielęgnacja i przystosowane działania, mające na celu redukcję łojotoku wywołanego i napędzaną hiperkeratynizację.


Zaskórniki to zmiany skórne niezwykle zależne od przeprowadzanych działań, w tym stosowanych produktów i ich sposobu użytkowania. Zmiany tego konkretnego typu nie występują bowiem na skórze znormalizowanej - jeśli problem łojotoku (zarówno endogennego, jak i egzogennego) nie istnieje, a Twoja skóra nie jest powlekana nadmiarem tłuszczów, problem zaskórników otwartych nie powinien Ci doskwierać na co dzień. Uświadomienie sobie własnych błędów bywa trudne, jednak pozwala na rezygnację z utartych i bezmyślnych kroków pielęgnacyjnych na rzecz działań zrównoważonych, sensowych i efektywnych.

Pielęgnacja zrównoważona to optymalne działania pielęgnacyjne, gdzie każdy krok wypełnia po brzegi model pielęgnacyjny i prócz wiodącego działania, zapewnia coś znacznie więcej - przygotowuje skórę najlepiej jak to tylko możliwe na kolejne kroki, ograniczając ich przeprowadzaną ilość. Za pojęciem nie kryje się ani skrajny minimalizm, ani też przesadny warstwowy schemat postępowania - to rozsądna ilość produktów, która pozwala zachować jak najlepszy stan skóry. Zawsze to powtarzam: mnogość produktów na półce to w zdecydowanej większości jedynie potwierdzenie problemów skórnych.

Wszystkie przeprowadzane działania rzutują bezpośrednio na każdy aspekt naszej działalności - bez zrównoważonych działań każda próba regulacji jest obarczona bardzo wysokim ryzykiem pogorszenia stanu skóry. Kreśli to schemat błędnego koła. Niewłaściwe oczyszczanie, nadmiar okluzji, permanentne odwodnienie - to wszystko napędza problemy skórne i wymaga pierwszorzędnej reakcji.

To co martwi mnie najbardziej, to fakt, że schematy postępowania jednak w znacznej mierze są nieadekwatne do zastanej sytuacji - zamiast większej uważności podczas wprowadzania kolejnych produktów i budowania mocnych podstaw, są ślepe i często nietrafione poszukiwania błyskawicznego rozwiązania na zastane problemy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak ogromną siłę sprawczą może posiadać zwykły, niepozorny żel myjący, wodniste serum (bo przecież jest lekkie), podkład, tonik kwasowy - tak! Nieprawdopodobne jak jeden środek może narobić tyle szkód lub też całkowicie zoptymalizować kondycję cery! Prawie nikt nie analizuje swojego postępowania, nie doszukuje się w nim błędów, nie szuka mocnych stron. To takie ludzkie - własne niechlujstwo lub niewiedzę, bronić zaciekle beznadziejną podwójną helisą lub miejskim smogiem. Nie na tym polegają mądre działania - jak mają nie pojawiać się zaskórniki, jeśli preparat, który ma za zadanie je usunąć generuje tak duże podrażnienia, że albo pojawia się wzmożony łojotok i rogowacenie, albo rodzi się potrzeba stosowania preparatów silnie natłuszczających? Skóra efekcie zanieczyszcza się jeszcze bardziej, a oprócz zaskórników, mogą pojawić się toksyczne zmiany zapalne, czy naprawdę to ma sens?

KROK DRUGI: Dokładne i komfortowe oczyszczanie skóry.

Oczyszczanie skóry to jeden z najważniejszych etapów, głównie dlatego, że rzutuje projekcje na dalsze kroki pielęgnacyjne. Wielokrotnie to powtarzam - to nie jest etap, na którym warto oszczędzać. Równie często ronię krokodyle łzy, gdy wśród bezmiaru produktów pielęgnacyjnych, brakuje dobrych i jednocześnie tak kluczowych elementów, stanowiących podstawę do jakiegokolwiek działania.

Oczyszczanie skóry ma na celu nie tylko usunięcie powierzchownych zabrudzeń, ale również pozostawienie szeroko pojętego komfortowego wykończenia. I z tym jest już problem. Otóż zarówno zbyt agresywne kosmetyki, jak i za delikatne oraz nieefektywne, będą generować problemy skórne. Etap myjący złudnie przypomina ślizganie się po przyprószonym warstwą śniegu, lodowatym, zdradzieckim gruncie - potrzeba lat praktyki, by nie wywinąć ostentacyjnego orła, choć nabyta wiedza i zmysły nigdy nie zapobiegają gromkim upadkom.

Podstawowym błędem wielu osób jest próba rozwiązania jednego, nieudolnego kroku pielęgnacyjnego (najczęściej mycia) innym, a nie likwidacją generatora nieszczęśliwych reakcji. Niestety, ale tak to nie działa. Jeśli Twoje mycie nie jest współmierne do ilości zabrudzeń organicznych, kosmetycznych, stopnia zanieczyszczania się i jednoczesnego odwadniania się skóry, zawsze będą problemy, niezależnie od nawet mistrzowsko dopracowanych kroków późniejszych. To będzie zawsze wymuszone działanie. Działanie ponad Twoje potrzeby. Inteligentne oczyszczanie może w większości przypadków zastąpić pielęgnację dystalną, natomiast produkty niespłukiwane, pielęgnacyjne, nigdy nie zastąpią tak ważnego etapu jakim jest prawidłowe i adekwatne oczyszczanie cery!

Oczyszczanie skóry odznacza się dużą ruchomością - otóż nie istnieje w tym konkretnym zagadnieniu coś takiego jak rutyna. Etap myjący niemal zawsze będzie ulegał modyfikacjom - inaczej będzie przebiegał w przypadku braku makijażu, a konkretnej sztaludze produktów kolorowych na skórze. Nie każdego dnia Twoja skóra również będzie przejawiać taki sam, identyczny model potrzeb - to najczęściej utarte działania usypiają czujność i bardzo często powodują narastanie problemów skórnych!

KROK TRZECI: Ograniczenie peroksydazy tłuszczowej.

By zniwelować do optymalnego minimum ryzyko utleniania się treści zaskórniczych zalegających w porach, należy przede wszystkim zminimalizować ilość tłuszczów obecnych na skórze - to jest ograniczyć nadmierny łojotok i/lub zmniejszyć ilość tłuszczów oraz związków powlekających dodatnich o charakterze zewnętrznym (kosmetyki z fazą tłuszczową oraz substancje silnie powlekające, filmotwórcze).

Na tym etapie bardzo korzystne i miarodajne są wszelkie testy obserwacyjne - szczególnie pod kątem wzmożonego przetłuszczania się skóry. Odpowiedz sobie na następujące pytania: o której porze dnia, Twoja skóra prezentuje się najlepiej? W jakim tempie pojawia się nadmierny film na skórze? Jaki kosmetyk ogranicza znacznie przetłuszczanie się skóry w skali powyżej 4 godzin, a który znacząco je przyspiesza? Czy nadmierne przetłuszczanie skóry nie jest równoznaczne z jej odwodnieniem i wzmożoną reaktywnością? Wykonuj wszelkiego rodzaju próby, wyłączając jeden element z pielęgnacji, zapisuj swoje wnioski. Mając przed sobą proste, wykalkulowane zapiski, łatwiej o refleksję, nowe pomysły, dostrzeżenie własnych błędów i przede wszystkim - realnych potrzeb skóry.

Czynnikami znacznie wyzwalającymi peroksydazę są wszelkie związki o potencjale oksydacyjnym - może być to zjełczały tłuszcz, tłuszcz roślinny o słabych wiązaniach (omega-3, omega-6), niestabilny kwas askorbinowy, domowe, nieustabilizowane formuły, skończywszy na użytkowaniu produktów po upływie terminu ważności (szczególnie kremów ochronnych, podkładów, kosmetyków, które mają długi i codzienny kontakt z cerą). Potencjał oksydacyjny będzie również posiadał łój ludzki (sebum), zatem wszelkie produkty, które nasilają jego ilość lub ściśle przylegają do skóry, będą jednocześnie sprzyjać nie tylko powstawaniu zaskórników, ale również przyspieszać procesy starzenia się skóry. Jest to kolejny element popierający tezę, że udana pielęgnacja przeciwtrądzikowa jest również udaną terapią przeciwstarzeniową.

W tym miejscu warto włączyć do pielęgnacji środki o działaniu detoksykacyjnym i silnie wiążącym (węgiel aktywny, olejki eteryczne, dziegieć brzozowy, zioła bogate w alkaloidy, na przykład glistnik jaskółcze ziele), które usuną pożywkę wolnorodnikową oraz stabilne antyoksydanty, najlepiej w formie o zwiększonej wchłanialności. Tematem trudnym są natomiast kremy przeciwsłoneczne - bowiem z jednej strony skuteczne i stabilne preparaty zmniejszają całą kaskadę procesów zapalnych oraz hamują nadmierną hiperkeratynizację, z drugiej zaś, formuła preparatów sama w sobie może sprzyjać ich powstawaniu. Kluczowe znaczenie odgrywa w tym miejscu zdecydowanie konsystencja i współpraca preparatu ze skórą, jednak oczywiste jest to, że niezależnie od osobniczych reakcji, skórę przed nadmiernym promieniowaniem należy chronić na wszelkie możliwe sposoby - począwszy od celowej, długotrwałej ekspozycji, a skończywszy na rozsądnej ochronie fizycznej.

KROK CZWARTY: Systematyczna, dopracowana regulacja chemiczna i/lub mechaniczna.

Nie popadaj w panikę, otóż nie zawsze wystarczające okazuje się dopięcie codziennych działań, będących trzonem dla pozostałych, dokonywanych kroków, szczególnie, gdy symultanicznie na skórze aktywne jest rogowacenie naskórka. Nic nie jest czarno-białe, a na pewno nie w rozsądnym postrzeganiu tego świata i zjawisk mu towarzyszących.

Rogowacenie jest naturalnym procesem fizjologicznym, jednak bardzo często, pod wpływem wielu, niekorzystnych warunków, narasta. Relatywnie częstą przyczyną takiego stanu rzeczy jest celowe odwadnianie skóry, uszkodzenie naskórka oraz stosowanie okluzyjnych, niedostosowanych preparatów, co jest sporym utrudnieniem szczególnie w etapach, które narażają skórę na wysuszenie. Czasami system obronny skóry jest tak głęboko zacietrzewiony, że niestety, nawet dopracowane podstawy pielęgnacyjne samodzielnie nie przyniosą spektakularnych, normalizujących efektów. W takiej sytuacji niezbędna może okazać się już konkretna regulacja skóry.

W zależności od stopnia odwodnienia naskórka, jego tolerancji oraz zaawansowania rogowacenia, należy dobrać właściwy sposób regulacji. Kluczowe znaczenie odgrywa nie tylko wybór metody normalizacyjnej i substancji aktywnej, ale przede wszystkim baza i siła preparatu oraz częstotliwość stosowania.

Przewodnią zasadą regulacji jest postępowanie zgodnie z zasadą primum non nocere - jest to element dodatni, który wyrównuje obecne patologie, nie będących wynikiem niewłaściwych kroków pielęgnacyjnych, przy generowanych stosunkowo niskich stratach. Znaczy to tyle, że regulacja nie uzależnia skóry oraz nie wywołuje nagłych, nieprzewidywalnych reakcji - musi być to etap przemyślany oraz przede wszystkim współgrający z rzeczywistymi potrzebami naskórka oraz bieżącą pielęgnacją (dobra, przystosowana regulacja nie dyktuje apodyktycznie kroków pielęgnacyjnych, ona je upraszcza). Z pewnością na cerach z dużą tendencją do odwodnienia i łojotoku wywołanego, lepiej sprawdzają się działania efektywne, ale na tyle rzadkie, by nie wymuszać na skórze żadnych, dodatkowych działań. Na cerach mniej problematycznych, z mniejszą tendencją do łojotoku, warto przedłożyć właściwe działanie mechaniczne nad chemicznymi - mechaniczne złuszczanie naskórka w wielu przypadkach okazuje się mniej drażniące, z mniejszym potencjałem wysuszającym, a przez efektywne obkurczenie porów, ogranicza znacznie zagnieżdżanie się treści w strukturach skóry. Na cerach zaś z tendencją do organicznego łojotoku, korzystne może okazać się mądre wdrożenie regulacji zasadowej.

Najważniejsza i jednocześnie najtrudniejsza w całym tym zawiłym etapie jest systematyczna obserwacja własnej skóry. Intuicyjne wyczucie, na ile i jak często można sobie pozwolić. Złapanie tego bilansu to często łapanie wiatru w dłonie, ale nabycie tej unikalnej umiejętności pozwala na osiągniecie maksymalnych i przede wszystkim trwałych efektów.

KROK PIĄTY: Przystosowany makijaż.

Wbrew pozorom, makijaż może naprawdę wiele komplikować, nawet jeśli jest on stosunkowo lekki i mało inwazyjny, to zawsze wymaga chociaż najmniejszych, dodatkowych zmian w pielęgnacji - rozbudowania kroków pielęgnacyjnych oraz wzmocnienia siły mycia.

Nie zawsze najlepszym rozwiązaniem jest również brak makijażu, otóż istnieją pewne przypadki, gdy przystosowane kosmetyki kremowe koloryzujące wspaniale zapełniają istniejące zapotrzebowanie na emolienty i tym samym równoważą pielęgnację oraz sypkie, czyste mineralne pyły dzięki swym właściwościom pochłaniającym, normalizują cerę z tendencją do przetłuszczania. Problemy są wówczas, gdy niezależnie od stosowanego produktu, po zmyciu makijażu zawsze pojawiają się problemy, których na co dzień zwyczajnie nie ma - ściągnięcie, łojotok, nieświeży wygląd skóry, podrażnienia, rumień.

Warto mieć również na uwadze fakt, że mineralne, pozbawione substancji dodatkowych, nie zawsze są jednoznaczne z lepszym wyborem dla Twojej skóry. Mimo że należę do grona fanów naturalnego makijażu i prowadzę w tym zakresie zdecydowanie największego bloga tematycznego, wiem, że kosmetyki mineralne mają również i swoje ciemne strony, których nie zakrywam nikczemną kurtyną milczenia. Kosmetyki mineralne mogą być równie toksyczne i niebezpieczne dla skóry co standardowe produkty z drogerii, jeśli generują silny, napadowy łojotok, podrażnienia, czy wzmagają tak często tolerowane odwodnienie. Podobnie jest z kremowymi kosmetykami - ich kiepski skład nie jest zawsze równoznaczny z jednoczesnym pogorszeniem stanu cery, ale jak najbardziej może również generować ropną drogę mleczną w miejscu zastosowania. Warto ocenić, skupiając się wyłącznie na faktach i własnych obserwacjach, co jest najlepsze dla Twojej cery.

KROK OSTATECZNY: Leczenie ogólnoustrojowe.

Gdy wszelkie metody zawiodą, jedynym, rozsądnym wyborem jest leczenie ogólnoustrojowe. Dotyczy ono zarówno leczenia napadowego, endogennego łojotoku, jak i histerycznie narastającego rogowacenia. Dopuść do swojej głowy myśli, że czasami problemy skórne to subtelny sygnał nieprawidłowości, do jakich dochodzi w tak skomplikowanej maszynie, jakim jest organizm ludzki, a wszelkie działania terapeutyczne o charakterze zewnętrznym bezpowrotnie uszkadzają i niszczą Twoją delikatną skórę, nie przynosząc pożądanych rezultatów. W tym miejscu warto obserwować własnego siebie - diagnostyka to jedynie wypadowa mediana liczb, Twoje objawy somatyczne często są w stanie powiedzieć znacznie więcej o Twojej chorobie niż pobranie krwi!


ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam ciepło,
Ewa