12:00

CZY TONIKI POPRAWIAJĄ KONDYCJĘ SKÓRY? MOGĄ TAK SAMO POMAGAĆ, JAK I SZKODZIĆ!


Są rzeczy ważne i mniej ważne. Rola tonizowania w ciągu tych kilku lat eskalowała do poziomu fundamentalności pielęgnacji niemal każdego rodzaju i typu cery, rodząc haniebne spojrzenia w stronę nieszczęsnych pyszałków, pomijających zuchwale tenże krok pielęgnacyjny. Czy zatem zawsze tonik jest usposobieniem rozsądku w pielęgnacji? Czy jest, o zgrozo, zupełnie odwrotnie?

TONIKI. WPROWADZENIE. 

Toniki to kosmetyki oparte głównie na wodzie, różnorakiej jakości, i to już na samym początku budzi pewne wątpliwości. Im dalej w las, tym nurtujących pytań i drażliwych kwestii ciągle przybywa... Zastosowane składniki, formuła, dodatek alkoholi, silne konserwanty... Nie oszukujmy się, nie każdy włada wystarczającym sprytem, wiedzą i czasem, by rozszyfrować ukryte zamysły producenta. 

To jednak nie wszystko. A co z częstotliwością stosowania, współpracą z innymi produktami, tolerancją skóry? Niby to taki niewinny krok, ale ileż szkód można wyrządzić nieroztropnym stosowaniem aktywnego płynu. Niektórych ta ponura sytuacja przytłacza i rezygnują świadomie z płynących korzyści, niektórymi targa złowrogo serce i z labilnością choleryka ulegają namiętnościom, a niektórzy zuchwale wcielają w życie zasłyszane, bałwochwalskie kazania.  

Zmierzając do sedna: toniki to trudne konsystencje, i jeszcze trudniej jest je wprowadzić do pielęgnacji w  taki sposób, by sobie nie zaszkodzić. Formuła toników zawsze będzie wymagać stosowania produktów kompensacyjnych, co w praktyce poszerza pielęgnację i nie służy minimalnym działaniom. Nie oznacza to również nagannego działania, jednak z pewnością osoba stosująca regularnie toniki, nie ograniczy się do tak małej puli produktów jak osoby migające się od codziennego odświeżenia. Dlaczego?

Tonik stosowany równoległe z kosmetykami oczyszczającymi nie jest niczym innym jak kolejnym etapem myjącym, zresztą, o dość wysokim potencjale drażniącym i wysuszającym. Zwodnicze jest dopisywanie tonikom doniosłych właściwości - uniemożliwia to zarówno ich postać, jak i miejsce stosowania. Wodna struktura szybko odparowuje z naskórka. Oczywiście jest tutaj bogactwo zależności, bowiem czasami takie działanie jest wręcz pożądane, na przykład w celu redukcji nadmiernej ciężkości etapu myjącego lub nadania lekkości kolejnym krokom pielęgnacyjnym, ściągające właściwości mogą również przysłużyć się działaniem niektórym typom cery. Nie zmienia to jednak faktu, że stosowanie toników to ślizganie się po bałamutnym lodzie, szczególnie gdy posiadasz skórę odwadniającą się. 

SĄ I PLUSY, I MINUSY 

Toniki, szczególnie gdy są kolejnym etapem nie do końca rozsądnych, rozbudowanych działań, mogą przynosić więcej szkód niźli pożytku. I nie mam tutaj na myśli jedynie toników alkoholowych, choć te, w wielu przypadkach, są szatańskim ucieleśnieniem zła. Największy problem to stosowanie wodnych konsystencji w momencie zwieńczenia etapu - etapu myjącego, złuszczającego, oczyszczającego, który nie powleka skóry ochronną, okluzyjną warstwą lub też ją zapewnia, ale dodatkowa ingerencja jest niemile widziana.


Problem narasta w momencie, w którym ucieczka wody nie zostaje fizycznie częściowo zablokowana (brak osuszenia, nie pozostawienie warstwy emolientów po złuszczaniu, myciu) oraz, co gorsza, jest nasilana przez dodatkowe drażnienie (np. pocieranie, oklepywanie). Na skórze odwodnionej lub szybko odwadniającej się (z różnorakich powodów), sam etap tonizowania może okazać się skrajnie niebezpieczny w skutkach, bowiem już sama postać toniku, niezależnie od stosowanych metod, będzie skórę odwadniać i zabierać to, co udało się dostarczyć lub mądrze pominąć w poprzednich krokach.


Z drugiej strony - lekkie i potencjalnie wysuszające właściwości tonizacji można równie sprytnie wykorzystać i w rozsądnej pielęgnacji, zwłaszcza gdy toniki posiadają aktywne substancje o kierunkowym działaniu, a skóra wymaga zelżenia przeprowadzanych działań. Tak lekka forma może być brakującym elementem zbyt powlekającego etapu myjącego (pozbędzie się nadmiaru okluzyjnych związków, łagodniej niż przy obecności detergentów i akcesoriów), może doskonale równoważyć ciężkość produktów niespłukwianych (kremy, serum, oleje, podkłady kremowe), regulować skórę w bardzo lekkiej formie oraz usuwać nadmiar sebum. Kroki te nie mają najmniejszego sensu przy skłonności do łojotoku - skutki bowiem będą odwrotne.

JAK WYBRAĆ WŁAŚCIWĄ FORMUŁĘ W ZALEŻNOŚCI OD POTRZEB 

Toniki mimo wielu wad - mogą sprzyjać lepszej kondycji skóry. Wyborem najprostszym są czyste wody termalne, wody kwiatowe (hydrolaty) oraz domowe napary ziołowe. Nie będą one zawierać składników dodatkowych, zatem będą działać głównie, mniej lub też bardziej, odtłuszczająco na powierzchnię naskórka i stosowane emolienty.


Tonik tonikowi jest jednak nierówny. Mimo że każdy produkt tego typu będzie potencjalnym zagrożeniem dla skóry tracącej wilgoć, w zależności od przebiegu pielęgnacji i zapotrzebowania na okluzję - może jej wręcz dostarczać (obecność związków powlekających rozpuszczalnych w wodzie). Warto przede wszystkim zwrócić uwagę na odczucia organoleptyczne - czy konsystencja tonera jest wodnista i przelewająca się, czy jednak bardziej żelowa, zwarta, lepka. Niektóre produkty będą całkowicie wysychające, część z nich może powlekać skórę filmem, a niektóre nawet sensownie nawadniać wierzchnie warstwy naskórka. Choć skład odgrywa duże znaczenie, warto zacisnąć, choć na chwilę, powieki i skupić się na innych zmysłach. Oceń obiektywnie co konkretnego dzieje się ze skórą, gdy pielęgnację zakończysz ostatecznie na zastosowaniu toniku, jeśli uznasz, że:

  • Twoja skóra bezpośrednio lub w przeciągu kilku minut jest zdecydowanie bardziej ściągnięta i odczuwasz większy dyskomfort,
  • jeśli dyskomfort i wysuszenie narasta wraz z czasem,
  • Twoja skóra zaczyna stopniowo lub nagle przetłuszczać się bardziej niż zwykle lub nigdy dotąd to nie występowało,
  • lub następnego dnia Twój naskórek wygląda zdecydowanie gorzej, to jest przejawia objawy podrażnienia, dehydratacji lub obecności łojotoku, 

Porzuć złudzenia. Tonik nie jest z pewnością niezbędnym elementem w Twojej pielęgnacji. Nie bacz jedynie na chwilowe działanie produktu, równie kluczowe jest to, co dzieje się z Twoją skórą po kilku, kilkudziesięciu, czy setnych minutach od zastosowania tonera. Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, co zastosujesz po nałożeniu powyższego produktu, Twoja skóra jest potencjalnie wysuszana na tym etapie i bynajmniej nie sprzyja to jej lepszej kondycji - a wręcz pogarsza, bowiem wzmaga, ponad realne wymagania, zapotrzebowanie na emolienty. Możesz oczywiście wspinać się na wyżyny kreatywności i próbować kompensować właściwości tonera, ale odpowiedz sobie na jedno, bardzo ważne pytanie: czy warto?

Z pewnością na ten etap warto zdecydować się w dwóch, konkretnych przypadkach - niewielkiej tendencji do odwodnienia (tonik będzie poprawiał walory użytkowe innych stosowanych produktów) oraz cerze naturalnie łojotokowej (ale nie jednocześnie odwodnionej, może odtłuszczać naskórek i ograniczać wpływ toksycznego w nadmiarze sebum). Niewiele jest jednak takich typów cery, co skłania mnie do wydania smutnej konkluzji - toner w wielu przypadkach jest zbytecznym i szkodliwym elementem w pielęgnacji.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Jest drobna garść przesłanek przemawiających za tym, by wprowadzać wodne konsystencje do pielęgnacji. Nie ulega wątpliwości, czasami jest to najlepsza i jedyna forma regulacji i nawodnienia skóry, czemu zresztą zamierzam poświęcić więcej niż pięć minut, a temat nie cierpi zwłoki.

Świadoma jednak konsekwencji i swej wcześniejszej, odmiennej postawy, muszę wznieść larum i odmówić sensowności obecności tonerów w pielęgnacji każdego, bez wyjątku, rodzaju i typu skóry. To mija się z sensem pielęgnacji świadomej, choć doceniam ich miejsce w pielęgnacji kilku, konkretnych modeli. Mnie również chwyciła za serce piękna historia o bajecznym przywracaniu pH, która, jak to w dobrych baśniach bywa, czaruje jedynie gdy wypływa z ust wprawionych gawędziarzy - pomijam już zupełnie fakt, że większość dostępnych produktów posiada zakres pH bezpieczny dla skóry, ale żaden produkt tonizujący nie przywróci jego właściwego poziomu w takiej formie i postaci, ba! może wręcz nasilać objawy preparatów nadmiernie zasadotwórczych lub kwasotwórczych. Pragnę poznać kosmetyk domowego użytku, który stabilizuje natychmiastowo sprzyjający zakres miernikowy - ale pozostaje on nadal w strefie moich najskrytszych marzeń. A tonik... w mojej pielęgnacji skąpię mu miejsca. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY. 

Pozdrawiam ciepło, 
Ewa

126 komentarzy:

  1. Cześć Ewo :)
    Wpis jest jak zwykle przydatny i dający wiele do myślenia, dziękuję!
    Nawiazując do artykułu, chciałabym się dowiedzieć, czy potencjał odwadniający również jest obecny przy stosowaniu izotonicznej wody termalnej Uriage? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Tak, szczególnie gdy nie zostanie natychmiastowo zablokowana ucieczka wody.

      Usuń
  2. Naszczescie nie używam toników w moim przypadku się nie sprawdzały, Ewo co sądzisz o kosmetykach fflos-lek ? Np
    https://www.floslek.pl/11,pokaz_produkt_lab/733,Krem%20koryguj%C4%85cy%20z%20kwasami%20AHA%20i%20PHA.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam dokładnie tego produktu, więc ciężko mi się wypowiadać o jego działaniu. Przyjrzę się tej serii, ostatnio ktoś pytał mnie o ich nowy peeling gommage, fajnie, że oferta ciągle się poszerza :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. Ja ciągle próbuję wprowadzić toniki do mojej pielęgnacji. Używałam kilku hydrolatów i nigdy nie byłam zadowolona z efektu. Dzięki Twojemu artykułowi już nie mam poczucia winy, że muszę używać toników a nie udaje mi się to xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewo, czy jeśli pod filtr UV nałożymy jakiś nawilżający krem, to ochrona przed słońcem będzie zmniejszona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, jeśli formuła produktu zmienia walory kremu z filtrem to jak najbardziej np. utrudnia jego rozprowadzenie w właściwej ilości lub uniemożliwia równomierne rozprowadzenie. Preparaty ochronne aktualnie są tak dobrze ustabilizowane, że do rzadkości należą jakiekolwiek reakcje z innymi produktami pielęgnacyjnymi, problemów dopatrywałabym się głównie w niewłaściwej aplikacji preparatów promieniochronnych lub ich ścieraniu.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź, pozdrawiam.

      Usuń
  5. witaj Ewo,
    zauważyłam że mojej skórze służą kosmetyki z siarką, przetestowałam ich już kilka i każda próba kończyła się subtelną poprawą stanu skóry. Czy mogłabyś polecić jakieś produkty zawierające ten składnik? Chętnie bym wypróbowała, mam cerę trądzikową i do tego szybko zanieszczającą się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od siebie bardzo polecam błoto termalne z siarką z mazideł :)

      Usuń
  6. Cześć Ewo, artykuł jest jak zawsze dobrze przygotowany i dający do myślenia.
    Chciałabym jednak, żebyś rozwinęła nieco temat pH - skąd zdanie, że tonik go nie przywraca? Tyle się o tym mówi i przyznam, że mam w głowie mętlik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Skóra przywraca pH w naturalny, fizjologiczny sposób, a tonik o takiej specyfice chemicznej nie przyspieszy jego regulacji, natomiast wodna formuła może waloryzować wysuszenie, podrażnienie, zaczerwienienie, jakie pojawia się po środkach o odczynie kwaśnym lub zasadowym, co w istocie wydłuża jedynie czas przywracania poziomu miernikowego.

      Toniki nie wyrównują magicznie pH, szczególnie, że sam czas tonizowania trwa bardzo krótko, zaś nawet tak przejściowy kontakt skóry z tak lekką i często kwaśną formułą, może być przyczyną rozregulowania i niepotrzebnego drażnienia skóry, co wcale nie wyrównuje prawidłowego zakresu pH w dłuższej perspektywie (np. nadmiar łoju będzie skórę patologicznie zakwaszał, wody termalne będą skórę mineralizować, czyli podwyższać jej poziom pH). Duże wahania pH są również negatywne, często bardziej niż samo działanie kwasu/zasady, natomiast by zneutralizować działanie zasadowego środka myjącego, niezbędne byłoby zastosowanie preparatu o podobnej formule, ale o odczynie skrajnie odmiennym, z podobną siłą rażenia, a i tak nie miałabym pewności, czy pH znajduje się na poziomie fizjologicznym, czy jednak jest nadmiernie kwaśne lub zasadowe. Toniki bardziej rozpatruję w innej formie pielęgnacyjnej.

      Usuń
    2. Dodam również, że zakres pH fizjologicznego dla każdej skóry jest odmienny, zatem najlepszym regulatorem pH jest skóra. Żaden produkt tego nie uczyni, dlatego najlepiej jest stosować preparaty, które nie zaburzają jego poziomu lub stosować je, w zależności od problemów skórnych, w ramach regulacji. Np. podwyższanie pH skóry będzie skuteczną metodą regulacji cery klasycznie łojotokowej, zaś kwasy mogą przysłużyć się cerom, które nie mają do niego tendencji, a bardziej kierują się w stronę skóry suchej i odwodnionej.

      Usuń
  7. U Ciebie, droga Ewo, zawsze znajdę konkretne informację i mnóstwo wiedzy na temat pielęgnacji bez zbędnego popychania w stronę kupowania coraz to nowszych kosmetyków.
    Dziękuję za szczerość i dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, Ewo, proszę o rozwinięcie tematu, jaki jest problem z formułą kremu SVR sebiaclear active? własnie się na niego czaiłam a,z tu nagle przeczytałam Twój komentarz na jego temat pod poprzednim postem...
    W temacie dzisiejszego posta faktycznie, czuję się nieco "rozgrzeszona" - toników raczej nie używam, chyba że własnie w taki sposób o którym mówisz - tak by tonik nadawał lekkości nałożonemu następnie produktowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu z formułą... tylko kremowa baza preparatu zawsze będzie potencjalnie obciążać skórę i może generować problemy skórne, zwłaszcza, że produkt wymaga jednak częstego stosowania. Są typy cery, które świetnie zareagują na taki typ konsystencji, o wiele lepiej niż na formuły lejące, wodne, które szybko wysychają i np. bardziej pobudzają skórę, zarówno pod względem odwodnienia i nadreaktywności gruczołów łojowych, jeśli ktoś ma tendencję do łojotoku wywołanego.

      Usuń
  9. Czyli nawet jeśli mam toner z substancjami nawilżający np. Kwasem hialuronowym to on że względu na swoją lekką wodnisya konsystencję i szybkie odparowanie, nawet jeśli założę potem krem na to to prowadzi do wysuszenia skóry? Bo się pogubiłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio czytałam o kwasie hialuronowym tu na blogu i było napisane, że on - podobnie jak np. gliceryna - może powodować szybką utratę wody z naskórka.
      I to jest prawda, że wcale się skóra nie uspokaja po czymś takim, bo jak nałożę serum wodniste z gliceryną, glikolem propylenowym i kwasem hialuronowym, to czasem aż boli i się rumieni. Toniki to stosuję czasem na plecy i dekolt, żeby zużyć.

      Usuń
    2. Czytałem tamten post o nawilżaniu, najważniejsze dla mnie jest czy mimo zastosowania po toniku kremu to wysusza on skórę? Bo w takim razie jaki jest sens koreańskiej pielęgnacji np dla cer suchych? Czy chodzi o to, aby nie kończyć pielęgnacji na toniku w przypadku cer suchych, bo brak warstwy okluzyjnej spowoduje odwodnienie naskórka? POMOCY XD MAM METLIK W GLOWIE

      Usuń
    3. Koreańska pielęgnacja to przede wszystkim napędzanie konsumpcjonizmu - Ewa tak twierdzi i trudno się z Nią nie zgodzić.
      Tonik, po którym nałożysz nawet jakieś mazidło, może podrażniać i wysuszać - spójrz tylko ile w nim chemii i H2O2, która nałożona na skórę powoduje szybką utratę wody z naskórka.
      Czasem lepiej pominąć pewne kroki rozbudowanej pielęgnacji.

      Usuń
    4. Akurat chemii w nim nie ma bo zwykle robię sam :D Ale dziękuję za odpowiedź. Łatwo jak widać wpaść w szpony konsumpcjonizm tym bardziej gdy jest to poparte ładnymi słowami:P

      Usuń
    5. Pani Ewo, czyli nawet ten świetny tonik z glukonolaktonem Pani przepisu tak naprawdę prowadzi do wysuszenia skóry suchej?

      Usuń
    6. UNKNOWN4 stycznia 2019 15:36 Potencjalnie owszem, ale zawiera składniki o działaniu powlekającym, więc nie zrobi samodzielnie dużej krzywdy cerom, które mają bardzo niskie zapotrzebowanie na okluzję i nie wysuszają się aż tak łatwo. Poza tym można nim rozrabiać formuł kremowe, wówczas ten problem nie istnieje, ponieważ skóra styka się z formułą o zupełnie innych właściwościach chemicznych :)

      Usuń
  10. Dziękujemy Ewo za tak innowacyjne podejście. Nie ukrywam, że mam mętlik w głowie, ponieważ niedawno zakupiłam tonik z the ordinary, licząć na to, że pomoże wygładzić moje zrogowaciałe poliki. Może masz jakiś pomysł jak gi zużyć? Jako peeling raz w tygodniu, lub może na inne partie ciała? Dodam, ze mam skórę suchą z rogowaceniem okołomieszkowym na rękach i twarzy

    https://cosibella.pl/product-pol-774-The-Ordinary-Glycolic-Acid-7-Toning-Solution-Peeling-z-7-Kwasem-Glikolowym.html


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od formuły tego produkty, kwasy zdecydowanie lepiej sprawdzają się na skórach, które nie przejawiają tendencji do łojotoku, a raczej odwrotnie - przesuszeń. Kwas glikolowy może uporać się z przesuszeniami i suchymi zrogowaceniami, ale wymaga dobrego przygotowania skóry, czyli nie odwadniania cery na innych etapach. Od siebie mogę polecić tonik Pixi Glow Tonic, który świetnie sprawdza się w roli serum wygładzającego, z tym że samodzielnie to dość problematyczny produkt. Jeszcze w styczniu pojawi się pełna recenzja, którą będziesz mogła odnieść do preparatu The Ordinary, a w lutym mam już zaplanowaną publikację jak bezpiecznie i na jakich typach cery wprowadzić konsystencje wodne :)

      Pamiętaj, że rogowacenie nasila się w reakcji obronnej, np. na uszkodzenie i wysuszenie naskórka. Na takim typie cery łatwo o wywołanie trądziku toksycznego. Musiałabyś stosować preparat bardzo ostrożnie i nie dopuszczać do silnego wysuszenia skóry, a najlepiej produkt stosować w obecności emolientów - wówczas będzie fantastycznie nawilżał i zmiękczał skórę :)

      Usuń
  11. Witaj Ewuniu,
    a co z twardą wodą? Ewidentnie czuję, że wzmaga rumień. Dlaczego? Bardziej zasadowy odczyn ma taka woda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I sama formuła wody i jej podwyższona mineralizacja (pH).

      Usuń
  12. Droga Ewo, stosuję na co dzień krem BB Bourjois, który utrwalam niewielką ilością fixingu z Artdeco. W ciągu dnia zdarza mi się zmatowić twarz pudrem Bell - wiem, nie są to ani produkty z górnej półki, ani tym bardziej godne polecenia cerze problematycznej, ale minerały wyglądały bardzo nieatrakcyjnie na mojej skórze. Z pewnoscią nie dobrałam odpowiedniej formuly, aczkolwiek nie stać mnie teraz na eksperymenty (nawet z próbkami, ponieważ jestem w trakcie kuracji epiduo i atrederm 0,005% 2 dni pod rząd). Krem BB nie dość, że całkiem nieźle wyrównuje koloryt, to ma idealnie trafiony kolor :) Ale chciałabym Cię prosić o poradę odnośnie etapu, który bardzo mocno podkreślasz i który przewija się w chyb akażdym artykule na temat nawilżenia skóry, czyli oczyszczania :) Moj rytuał wygląda tak, że tusz do rzęs zmywam płynem micelarnym, natomiast na pokrytą makijażem twarz nakładam mleczko HandMade Planeta Organica z dodatkiem oleju roślinnego (obecnie awokado kończę, następny w kolejce jest jojoba) - zdarza mi się, że dodaję również krople olejku eterycznego np. z drzewa herbacianego lub lawendowego (jestem po zew. kuracji antybiotykiem i to tak w ramach ochrony przed grzybicą skory). Po masażu, zmywam wszystko ciepłą wodą, a całą resztę domywam gąbką Konjac kilkakrotnie płucząć ją w trakcie. Mam problem z kolejnym krokiem - czy powinnam właczyć 2krok? Czasem zdarza mi się zastosować mydło afrykańskie lub żel HandMade z Planeta Organica,ale przy tak silnej kuracji moją skóra nie przepada za tym - staje się jeszcze bardziej przesuszona. Przeraża mnie wizja niedomytej z resztek makijażu skóry, chociaż bez gąbki Konjac demakijaż dla mnie nie istnieje :) Wiem, że nie jesteś zwolenniczką 2etapowego oczyszczania skory, zwlaszcza przy tendencji do odwadniania sie, ale czy myślisz, że moj schemat i produkty,ktore stosuję nie powinny nadmiernie przesuszac skory podczas kuracji - umowmy sie - silnymi lekami? Jesli odpowiedz na moje pytanie klasyfikuje sie do konsultacji - oczywiscie zrozumiem :)

    serdeczności,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulino, mogłabyś zakończyć ten etap na pierwszym kroku, konjac wchłonie część substancji powlekających, ale obawiam się, że nie sprawdziłoby się to w częstym modelu stosowania. Może spróbuj usuwać wstępnie mieszankę mleczka i oleju ciepłym płątkiem kosmetcyznym, a następnie domywaj gąbką konjac? Jest też druga opcja - spień żel w gąbeczce i nim zmywaj pierwszą warstwę tłuszczową, by ograniczyć kontakt skóry z wodą. Proponowałabym również nieco łągodniejsze formy żeli - galaretkowate, słabo pieniące się.

      Usuń
  13. Dziewczyny, czy mogłybyście podpowiedziec mi jak używać srebro kolidalne? Czy podejśc do tego produktu jak do klasycznego toniku? Na wacik i przecieramy buzię? Czy po użyciu należy odczekac przed aplikacją kolejnych produktów? I jakie srebro wybrać? Pierwszy lepszy apteczny produkt będzie ok? Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zmywam makijaż płynem micelarnym garniera (ogólnie mam problem z dobraniem produktu zmywającego, który nie podrażnia i nie jest jednocześnie żelem), potem jeszcze przemywam tonikiem. Czy sam płyn micelarny wystarczy? Mimo wszystko chyba ma detergent i wydaje mi się, że potem trzeba go jeszcze czymś zmyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakie usuwasz zanieczyszczenia? Nosisz makijaż? Jeśli tak, to jaki?

      Płyny micelarne to kosmetyki myjące, wymagają usunięcia ze skóry. Dodatkowo są dość problematyczne, ponieważ drażnią skórę chemicznie (detergenty), ale i mechanicznie (pocieranie skóry).

      Usuń
    2. Krem z filtrami lub bez, ale rodzima Ziaja, na to tylko puder, raczej lekki (Manhattan), czasem podkład mineralny (EDM lub Neauty). Obecnie w ogóle nie stosuję płynnych podkładów, skóra wygląda lepiej jak poprzestaję na pudrze (czyżby nie była oczyszczona po minerałach? Albo mnie coś tam zapycha mimo wszystko). Nie jestem przekonana do mycia twarzy dwa razy dziennie żelem.

      Usuń
    3. Na pewno nie zmyjesz kremu ochronnego płynem micelarnym, nic dziwnego, że skóra się pogarsza przy stosowaniu płynnych podkładów - raz, że obciążają skórę, to dwa - przy takim oczyszczaniu na pewno Twoja cera jest permanentnie zanieczyszczona. Istnieją również inne środki poza żelami, polecam poczytać o dwuetapowym oczyszczaniu skóry, olejkach myjących itp, wszystko znajdziesz w wyszukiwarce, która jest w górnym, prawym roku bloga :)

      Usuń
    4. Jeśli chodzi o OCM, to po tym miałam jeszcze gorszą cerę. Chodzi o olejek myjący i po tym jeszcze jakiś żel czy inny środek z detergentem? Zależy mi na czymś tanim, żeby nie przekroczyć całkowitego kosztu 20zł miesięcznie :( a olejki do oczyszczania to chyba dość droga sprawa, jeśli chodzi o wydajność?

      Usuń
  15. Witaj Ewo, mam do Ciebie pytanie, otóż zauważyłam dzisiaj na wzgórku łonowym bardzo bolącą krostkę, a raczej gulkę i jak domyślam się jest to czyrak albo po prostu jakiś spory wykwit (przynajmniej tak opisują to ludzie w internecie, boli przy ocierani się bielizny). Nadchodzi weekend, więc nie dostanę się już do lekarza rodzinnego i chciałam zapytać, czy mogę coś nakładać na tę zmianę czy lepiej nie ruszać? Mam w domu jedynie tormentiol i metronidazol i oczywiście octanisept, ale na razie dopiero widać jakieś zaczątki wydzieliny ropnej.
    Będę wdzięczna za poradę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może MediqSkin z klindamycyną?

      Usuń
    2. Zmiana pojawiła się tak po prostu, czy stosowałaś w tym miejscu jakieś inne niż zwykle preparaty? A może to stan po depilacji skóry okolic bikini?

      Usuń
    3. Nie wiem o jakiej gulce piszesz ale jeśli boli poczyatj o Zapaleniu gruczołu Bartholina i jeśli jest taka potrzeba udaj się do lekarza.

      Usuń
    4. No właśnie a ja chciałam podpytać Ewy przy okazji. Co jest przyczyną zapalenia tego gruczołu?
      Osłabienie organizmu? Częste współżycie seksualne; niekoniecznie z przygodnymi partnerami?

      Usuń
    5. To zależy, najczęściej zaburzona flora bakteryjna pochwy, a tutaj wpływ ma wiele czynników, nie tylko aktywność seksualna, ale również niewłaściwa higiena lub jej brak, niewłaściwa bielizna, środki antykoncepcyjne, zaburzenia hormonalne, choroby dróg rodnych. Przy różnicowaniu zapalenia gruczołu bartholina należy również wykonać hispat, może to być rak sromu - bedący śmiertelnym zagrożeniem dla zdrowia. Poza tym jeśli takie zapalenia pojawiają się często, należy pobrać śluz szyjkowy oraz dokładnie zbadać narządy rodne, to może być objaw chorób nowotworowych jajników i szyjki macicy, a napiszę jedynie, że są bardzo ciężkie do wykrycia jeśli podchodzi się olewawczo do takich objawów i nie obserwuje się własnego ciała. A śmierć okropna, okraszona niewyobrażalnym bólem i cierpieniem.

      Usuń
  16. O! Pytałam o to pod ostatnim postem więc czuję się jakbyś napisala ten artykuł specjalnie dla mnie :) herbatka, kocyk i biorę się za czytanie. Dziekuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A co z tonikami opartymi na fermentach? Na przykład Galactomyces Alcohol-Free Toner od Corsx? Myślisz że można ich używać w charakterze lekkich esencji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście, z tym, że zawsze tak lekkie produkty będą wymagały bardziej rozbudowanej pielęgnacji :) Niebawem pojawi się artykuł jak wprowadzić takie konsystencje bezpiecznie do codziennej pielęgnacji cery :)

      Usuń
  18. Czy mycie pedzli żelem do twarzy np. ziaja z lisciami manuka moze miec wplyw na powstawanie na skorze zmian tradzikowych? Np. wiekszej ilosci zaskornikow zamknietych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ta Ziaja może nie domywa wszystkich zarazków bytujących we włosiu. Ewa napisała obszerny post, brzmiący chyba: jak myję swoje pędzle.

      Usuń
    2. Może, jeśli żel nie oczyszcza dokładnie włosia pędzli. Musisz też mieć na uwadze, że pędzle jedynie oczyszczasz fizycznie z brudu, ale ich nie dezynfekujesz. By Twoje akcesoria nie był siedliskiem bakterii, oprócz oczyszczania należy je z równie wysoką częstotliwością odkażać preparatami złożonymi o szerokim spektrum działania, np. Skinsept. Możesz również oczyszczać pędzle w izopropanolu, metoda ta usuwa fizycznie brud oraz jednocześnie jest dezynfekcją włosia.

      Usuń
  19. Wpis świetny jak zwykle, utwierdziłaś mnie w moim przekonaniu co do toników :)
    Mam takie pytanko, używam olejku myjącego z Twojego przepisu (olej + SLP) ale natchnęłaś mnie, żeby dodać kwas LHA (lipohydroksylowy) i teraz lepiej będzie rozpuścić go w olejku wraz z SLP czy łączyć go na świeżo z tą mieszanka kwasu i oleju. Kieruję się twoim przepisem* z posta o olejkach myjących z kwasami tylko tam emuglatorem jest Glyceryl Cocoate i gdyby go zastąpić SLP to myślę, że za bardzo by się wytrącał, ale wole zapytać eksperta :D i jak uległaby zmiana proporcji?

    *Oliwka z kwasem LHA 1.5% : 88.5ml oleju słonecznikowego i 2ml kwasu LHA + emulgator Glyceryl Cocoate (8.6ml ~9:1)

    Twojego bloga czytam systematycznie jako jedynego, jesteś genialna. Pozdrawiam serdecznie ;)
    Angela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprościej przygotować oliwkę z lha bez emulgatora i mieszać ją na bieżąco z emulgatorem na dłoni :) SLP nie będzie stabilnym emulgatorem w takiej ilości fazy tłuszczowej, więc by uchronić się od zbędnych kłopotów, lepiej postąpić w sposób jaki proponuję. Bardzo mi miło, dzięki :)

      Usuń
  20. Ewo a jakie są najlepsze formy peelingowania twarzy mechaniczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze dla jakiej cery?

      Usuń
    2. Nie wrażliwej oraz bez zmian tradzikowych ogólnie odpornej na wiele rzeczy z problemami jak zaskorniki i tyle

      Usuń
    3. Siema,
      podlinkowuję tego posta, może znajdziesz w nim coś interesującego:
      http://www.ewaszalkowska.com/2016/10/cera-wyjatkowo-wrazliwa-i-delikatna.html
      Ja znalazłam w nim sposoby zużycia zapasów moich glinek; pomyślałam, że może i Tobie się przyda, pozdrawiam.

      Usuń
    4. W takim razie polecam peeling ze skały wulkanicznej oraz masaż płątkiem silikonowym, oczywiście w ramach rozsądku i odpowiedniej częstotliwości stosowania :)

      Usuń
  21. Ewo, wszystkiego dobrego w nowym roku! Chciałabym poznać Twoje zdanie na temat szczoteczek sonicznych foreo luna, taktak popularnych ostatnio. W internecie zbierają bardzo entuzjastyczne opinie. Czy faktycznie to dobre narzędzie do oczyszczania twarzy? Mnie głównie interesuje obietnica producenta dotycząca redukcji zaskórników. Ja aktualnie zmywam makijaż (minerały) olejkiem Whamisa. Nie mam większych problemów z cerą, poza zaskórnikami właśnie. Poradź proszę bo cena tego cuda wydoka. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka, Ewcia wypowiadała się na temat szczoteczek Foreo w komentarzach pod tym artykułem:
      http://www.ewaszalkowska.com/2018/10/niszcz-pryszcz-zioowa-seria-przeciw.html

      Usuń
    2. Hej, ze swojej strony zgadzam się z Ewą - jeszcze przed przeczytaniem jej komentarzy i artykułu nt szczoteczek (innej firmy, na tej samej zasadzie) dostałam w prezencie Lunę. Zadowolona myślałam że pomoże na zaslornkki. Niestety po każdym kolejnym użyciu było tylko gorzej, używanie jej podraznilo mieszki prawdopodobnie i systematycznie rosła ilość i zaskórników, i pojawiały się zmiany ropne :(
      /Cera rogowaciejąca bez łojotoku czy wysuszen (tzn opanowany problem), bez rumienia, bardzo szybko zanieczyszczająca się, skóra "gruba", ropne zmiany na skutek podrażnien/

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. To zależy, według mnie szczoteczka po pierwsze nie jest warta swojej ceny i produkt podobnej jakości kupisz za 1/6 ceny. Po drugie, podobny efekt terapeutyczny osiągniesz płatkiem silikonowym, który jest 1/100 ceny szczoteczki Foreo Luna. Po trzecie - dla mnie to urządzenie do pielęgnacji specjalnej, a nie codziennego stosowania. Na niektórych typach cery złuszczanie mechaniczne może przynieść świetne efekty i rzeczywiście redukować powierzchowne zaskórniki. Masaż silikonowymi wypustkami poleciłabym cerze, która pozytywnie reaguje na mechaniczne złuszczanie oraz boryka się głównie z zaskórnikami otwartymi, ale na pewno nie za tak zbójecką cenę jak Foreo Luna. Podrzucam również swój pełny tekst na ten temat: http://www.ewaszalkowska.com/2017/01/tak-czy-nie-dla-technologii-w.html

      Usuń
    4. Unikałabym natomiast tego typu akcesoriów na cerze delikatnej, rogowaciejącej i wysuszającej się, jest duże ryzyko nasilenia hiperkeratynizacji oraz wywołania trądziku toksycznego.

      Usuń
  22. Ewo, ktoś z Czytelników zadał Tobie pytanie o ropną zmianę w okolicach wzgórka łonowego.
    Ja się za to chciałam zapytać, czy ,,te'' okolice warto jakoś peelingować?
    Czy zasadowe czarne mydło rozmydlone i zostawione na minutę lub dwie nie zaszkodzi strefom intymnym kobiety?
    Z góry dziękuję za odzew.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że należy odpowiednio te okolice pielęgnować - usuwać martwy naskórek oraz dbać o nawilżenie naskórka, ta okolica nie bez przyczyna często się odbarwia i reaguje toksycznie - traktujemy ją bardzo często po macoszemu, nierzadko gorzej niż stopy.

      Nie powinno, delikatnie zasadowy odczyn jest momentami nawet korzystny dla okolic intymnych, zwłaszcza gdy dochodzi do patologicznego zakwaszenia dróg rodnych przez stosowanie niewłaściwych preparatów myjących i przerostu flory bakteryjnej.

      Usuń
  23. cześć Ewo
    chciałam zapytać czy masz jakieś informacje na temat częstego stosowania izotretynoiny na nowo powstałe zmiany barwnikowe (niegroźne oczywiście) na skórze twarzy? ja niestety nie znalazłam żadnych źródeł na ten temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, ale teoretycznie żadnych substancji o działaniu mikrozłuszczającym nie powinno nakładać się na zmiany barwnikowe. Z teorii pochodne witaminy A prowadzą do prawidłowej odbudowy wierzchniej warstwy naskórka, ale nie wiadomo czy ta zasada tyczy się zmian o zmiennej zawartości melaniny i pewnym potencjale do nowotworzenia.

      Usuń
  24. Ewo, lekarz proponuje mi Izotek na moje wypryski z tendencją do blizn. Chce zrobić badania hormonalne, wiem że prolaktyne bada się w 21 dc, testosteron bez znaczenia. A kiedy wykonać resztę? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie obserwujesz nasilenia w drugiej fazie cyklu, to należy wykonać wszystkie badania, oprócz estradiolu, między 3 a 5 dc.

      Usuń
  25. Cześć :) Wiem, że nie analizujesz Ewo składów kosmetyków na łamach bloga, ale być może któraś z czytelniczek miała styczność z kremem marki Evree Dragon Blood? Zwłaszcza krem pod oczy wydaje się godny uwagi - chętnie poznam Wasze opinie na temat tej serii, jak i innych kremów, które polecacie na okolice oczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zdanie, zresztą z podobną opinią spotkałam się w książce Barbary Kwiatkowskiej pt. ,,Skóra'', jest takie, że pod oczy warto stosować krem, który sprawdza nam się na reszty twarzy. Jeśli do tego jest nieperfumowany lub delikatnie aromatyzowany to nic tylko go pod oczami stosować.

      Usuń
  26. Ewo, czy glinki kosmetyczne można dodawać do gotowych past do zębów?
    I co one wówczas dają?

    Już od października czekam na obiecanego posta o jamie ustnej. Bardzo prosimy, Ewo.
    W końcu zęby stałe są raz na całe życie (przynajmniej u człowieka) i warto o nie dbać najlepiej jak się da. Raz zepsute trzeba rozborować u stomatologa, założyć plomby, które czasem wypadają lub wypłukują się. Gdy braknie żywej tkanki, trzeba nosić protezy i inne implanty.
    Mocno wierzę, że Twoje wskazówki i triki na utrzymanie właściwej higieny paszczy na pewno okażą się cenne i pomocne.
    Jeszcze raz bardzo proszę.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, tylko to jest dosyć ryzykowne, glinki mają wysoki poziom ścieralności, a nie jest to nic pozytywnego przy dłuższym stosowaniu.

      Mam to na uwadze, ale proszę mnie nie pospieszać, jak zbiorę odpowiednią ilość materiału, to artykuł na pewno się pojawi, tak jak obiecałam ;)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.

      Usuń
  27. Droga Ewo,
    co poleciłabyś osobie po 60-tce z Hashimoto, która ma tak suchą skórę na opuszkach palców, że te pękają?
    Czy warto stosować nań krem na tzw. pękające pięty? Wzdrygam się na myśl, że to co ma być kładzione na pięty, będzie aplikowane na dłonie. Może niesłusznie.

    Może można też stosować jakieś kąpiele lub okłady? Tak tylko myślę, choć żadne substancje, które miałyby być wykorzystywane podczas ww. zabiegów, nie przychodzą mi do głowy.

    Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować, mocznik zmiękczy skórę i usunie zrogowacenia, przez co będzie Ci łatwiej nawodnić dłonie. Spróbuj moczyć dłonie w kąpieli z siemienia lnianego, przy mocno wysychających dłoniach warto rozważyć zabieg parafinowej kąpieli do rąk, który zabezpieczy je przed nadmiernym parowaniem wilgoci. Opuszki możesz zabezpieczać lanoliną, która fantastycznie odżywia i natłuszcza, niwelując silne przesuszenia.

      Usuń
  28. Hej:)Pytanie do Ciebie Ewo, ale jeśli którejś z czytelniczek temat peelingów olejowych jest bliski, bardzo proszę o zabranie głosu :) Zastanawiam się czym domywacie peelingi - np. olej+dodatek ziaren siemienia, czarnuski, skałki wulkanicznej i innych drobinek ścierających. Wszystko fajnie, bo oleje dają poślizg i pozwalają fajnie zniwelować suche skórki, ale czymś domyć je trzeba - i się zastanawiam czym. Gąbka/ściereczka pozostawia zbyt dużą warstwę okluzji, z kolei domywanie śmietanką Bielendy to już włączenie kolejnego kroku no i wody,więc przy skórze skłonnej do odwadniania, niekoniecznie jest dobre. Jak to u Was wygląda? W przypadku dodatku drobinek do maseczek kremowych (gotowców), likwiduje ten problem z domywaniem, ponieważ zawierają jakieś tam emulgatory już w składzie, ale właśnie nie wiem jak to wygląda w przypadku prostych peelingów olejowych DIY. Serdeczne dzięki za pomoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie lepiej wykorzystać olejek myjący? Wtedy nie masz problemu ze zmyciem tłuszczu ze skóry i wystarczy akcesorium. Efekt peelingu olejowego warto wzmocnić właśnie nimi, polecam szczególnie szmatki/ręczniczki z wypustkami, które fantastycznie zbiorą tłuste zabrudzenia oraz nadmiar suchych, zrolowanych skórek.

      Usuń
  29. Cześć Ewo:) Czy siemię lniane złociste bardzo różni się właściwościami od brązowego? Mam na myśli ziarna. Spotkałam się z różnymi opiniami - że złociste jest lepsze, że ma więcej białka, potem gdzieś wyczytałam, że brązowe ma więcej omega-3. Zgłupiałam troche i nie wiem, czy faktycznie różnią się one między sobą jakoś znacząco. Oczywiście znam Twoją opinię na temat tłuszczów roślinnych i choć bazuję głównie na maśle, to dla mnie szybki sposób na śniadanie - mieszam ziarna siemienia z solidną łyżką ostropestu i zalewam letnią wodą. Ta mikstura to też dla mnie sposób na przemycenie ostropestu, którego bardzo nie lubię - 2 szybkie łyki i po kłopocie ;) Pozdrawiam ciepło w ten zimowy wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszam ziarna siemienia z solidną łyżką ostropestu i zalewam letnią wodą. - zapomniałam dodać, że je mielę i dopiero potem zalewam. No właśnie - zmielenie siemienia jest lepszą metodą aniżeli zalanie całych, prawda?

      Usuń
  30. Ewuniu, czy napar z rozdrobnionych ziaren gorczycy czarnej może sprawdzić się jako wcierka na porost włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak, o ile zniesiesz ten zapach - nie chciałabym pachnieć musztardą :)

      Usuń
  31. Hej! Pozwolę sobie zadać pytanie do szerszego grona, ale być może Ty Ewo również będziesz w stanie pomóc. Szukam dobrego ginekologa z Wrocławia. Będę wdzięczna za każde polecenie.Pozdrawiam,Kaśka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, niestety nie, ale mam nadzieję, że ktoś z Czytelników poleci Ci dobrego specjalistę z Twojego rejonu!

      Usuń
  32. Cześć Ewo, mam spory problem ze skórą głowy i chciałam się poradzić co mogłabym stosować aby poczuć ulgę. Dokucza mi mocny świąd skóry głowy, a do tego się łuszczy. Problem ten mam od paru lat i wypróbowałam mnóstwo szamponów przeciwłupieżowych ale nic to nie dało. Wybrałam się więc do trychologa i z badania wyszło, że mam ogromnie przesuszony skalp, a jednocześnie pokryty jest łojem (co któryś włos wypada oblepiony żółtą kulką łoju). Zostały mi zaproponowane zabiegi nawilżania i oczyszczania skóry ale nie ukrywam, że cena jest dość zaporowa jak dla mnie. Ewo, czy mogłabyś mi poradzić co stosować w takim przypadku. Już jestem załamana tym wiecznym świądem jest to nie do zniesienia:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam w takim razie łągodne, ale domywające się preparaty myjące do skóry głowy na bazie glinki, która świetnie usunie nadmiar łoju i nie będzie tak wysuszać skóry głowy (glinka myjąca do włosów Planeta Organica, świetny produkt!) oraz łągodny peeling złuszczający Trycho Bandi, który nawilża skórę głowy oraz redukuje suchą łuskę. Łojotok pojawił się na skutek odwodnienia i podrażnienia skóry. W pierwszej kolejności należy zrezygnować ze stosowania agresywnych środków myjących. Polecam również drożdżową maskę Babuszki Agafii aplikwoaną na skórę głowy, która fenomenalnie koi skórę głowy, a jednocześnie ją nawilża i nie przetłuszcza, wręcz odbija włosy od nasady, zwiększając objętość włosów. Jeśli poniższe rady nie przyniosą skutku, warto jednak skorzystać z pomocy specjalistów, trzymam kciuki!

      Usuń
    2. Ewa ma rację z tą glinką, polecam też białą glinkę myjącą od babuszki agafii (te saszetki), niezwykle przyjemna i tania.
      Uważaj tylko na maseczkę drożdżową, ludzie znajdują od jakiegoś czasu różne wersje, z czego jedna jest bardziej gęsta, z o wiele gorszym składem i już nie robi nic dobrego.
      Prócz delikatnych detergentów zaczęłabym eliminować inne potencjalnie szkodliwe składniki. Ja mam OKROPNE swędzenie skóry głowy (mam ochotę zedrzeć skalp paznokciami), bolą nawet cebulki włosów, gdy nieopatrznie umyję głowę szamponem z konserwantami: Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone. Wiele osób reaguje na nie w ten sposób i są właśnie w wielu szamponach przeciwłupieżowych :( Załatwiłam sobie tragicznie głowę H&S przeciwłupieżowym lata temu, wiele miesięcy dochodziłam do ładu, tej tragedii nie da się nawet opisać, a że to te konserwanty, zauważyłam dopiero niedawno, przypadkiem, gdy znalazłam o tym na internecie i musiałam ratować głowę po szamponie-rypaczu od joanny.
      Jeśli masz czas się babrać, polecam zainteresować się myciem ziołami/orzechami/wywarami/mąkami, są super.

      Usuń
    3. Na pewno wypróbuję mycie glinką ale zaciekawiłaś mnie maseczką drożdżową, że są z różnymi składami. Mam tę maseczkę ale nie wiem czy to jest ta z dobrym składam, nie mam porównania. Wydaje mi się, że nie jest gęsta, raczej dobrze się ją przelewa. Dzięki za podzielenie się informacją o konserwantach. Będę ich unikać może i mi to pomoże.

      Usuń
  33. Dla mnie tonik jest absolutnym zbawieniem, nie mogłabym się z nim rozstać, doskonale nawilża, koi, pacyfikuje rumień, tonuje ewentualne przetłuszczanie. Robi chyba połowę roboty w mojej pielęgnacji. Aplikuję rano i wieczorem, a wieczorem raczej nie zdarza mi się już nic później nakładać, tylko czasami leci ślimak. Mimo tej cudowności i nieodzowności toniku, nie ma co tutaj przepłacać; genialny jest kultowy tonik różany Evree i całkiem nieźle spisuje się dość niepozorny tonik z Ziaji owoce acai:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziaję odradzam, niestety.
      Nie wiem, jak te jagody acai akurat ale inne toniki np. z ogórkiem albo podrażniały albo tak były naperfumowane, że wywoływały atak kaszlu (zielona seria dla trądzikowców). Zresztą kremy też mają tak aromatyzowane w większości, że trudno nawet znaleźć coś dla siebie. Może poza kremem pod oczy i serią Ulga, której emulsje do mycia też jakoś dziwnie się rozwarstwiają.

      Usuń
    2. Każda skóra jest inna i zupełnie to rozumiem i szanuję Twoje odmienne stanowisko - są typy skóry, które będą potrafiły docenić działanie toników, ale nie będę kryć, że na wielu skórach, zwłaszcza po przejściach, krok ten jest bardziej szkodliwy niżeli pożyteczny :) Ja natomiast najbardziej polecam domowe napary - domowe, bezpieczne, bogate, bez substancji dodatkowych i delikatniejsze od klasycznych hydrolatów :)

      Usuń
  34. Hej Ewo :)

    Mam do Ciebie ważne dla mnie 2 pytania. Będę bardzo wdzięczna jeśli mi odpowiesz :)

    Mam 26 lat, skórę z trzymanym w ryzach trądzikiem, trochę przebarwień.
    Nie mam problemów z naczynkami. Jestem blada, od zimna zaróżawiają (?) mi się policzki, ale bardzo lubię ten efekt.


    1. Co myślisz o 1-2 razy w tygodniu przy wieczornym myciu buzi rytuale naprzemiennego plukania buzi ciepla woda i zimna. Ciepła, zimna, ciepła, zimna. I tak przez ok. 3 minuty.
    Lubię koloryt twarzy po takim zabiegu.
    Co uważasz Ewo?
    Czy wplywa to negatywnie czy pozytywnie na stan cery?


    2. Czy polecasz oklepywanie twarzy przy nakładaniu kremu/naparu/esencji ??

    2.1. - czy oklepywanie powinno być wykonane od góry do dołu czy od dołu do góry (zgodnie z zasadą grawitacji) Czy przy oklepywaniu nie ma to znaczenia?


    Z gogó bardzo dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam serdecznie i życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku :)

    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. Ho, ho. Czyżby Anonimek-autor wyjątkowo sarkastycznych wypowiedzi postanowił ''wznowić'' swoją działalność?

      Usuń
    3. Oklepywania do zaróżowienia się Ewa raczej nie poleca. Wzmaga to rumień i powoduje, że cera i naczynka rozwścieczają się, ogólnie mówiąc.
      Natomiast stosowanie naprzemienne zimna i ciepła zawsze mnie nurtowało. Może to taki ,,trening'' dla naczynek...
      Ciekawe, co Ewcia odpowie.

      Usuń
    4. Anonimku BARDZO dziękuję za odpowiedź :*

      A ten"życzliwy" pierwszy Anonim...no coz nawet w tak fajnym miejscu jak blog Ewy znajdzie się ktoś taki :(

      Klaudia

      Usuń
    5. ANONIMOWY9 stycznia 2019 02:01 Nie będę tolerować tego typu wypowiedzi, będą one sukcesywnie usuwane z sekcji komentarzy. Na resztę komentarzy odpowiem jutro.

      Usuń
    6. 1. Jeśli widzisz pozytywne rezultaty i Twoja skóa nie jest "rozruszana" po takim zabiegu, to jak najbardziej możesz go kontynuować. Sugeruj się kondycją Twojej cery.

      2. Zależy co chcesz osiągnąć, oklepywanie to potencjalnie drażniący zabieg, jeśli Ci to służy, to możesz je kontynuować. Kierunek nie ma większego znaczenia, przy oklepywaniu nie naciągasz w żaden sposób mięśni, a je rozprężasz.

      Usuń
  35. Czesc Ewa, czytam twojego bloga od dluzszego czasu i dzieki tobie zaczelam stosowac atre derm, wydaje mi sie, ze bardzo ostroznie bo tylko raz w tyg. Mam 38 lat i tradzik cystowy, ktory pozostawia blizny zdecydowalam sie na atre glownie po to zeby splycic blizny i zeby pozbyc sie okresowo pojawiajacych sie bolesnych pryszczy. Po zastosowaniu atre jest super cera uspokojona nawilzona nic mnie nie piecze ani nie podraznia. Natomiast problem pojawia sie po zluszczeniu naskorka w czwartym dniu zaczynaja sie pojawiac zaskorniki zamkniete i znich bolace pryszcze. Blizny sie sukcesywnie splycaja ale przybywaja tez nowe. Mialam nadzieje ze w piatym miesiacu stosowania atre bedzie coraz lepiej a jest tak sobie. Miedzy atre stosuje zel aloesowy i acne derm po zluszczeniu na zaskorniki przeciwzapalnie. Czasami jak sciaga mi skore to nakladam cicaplast baume b5 z kropelka probiotyku na dlonie i wklepuje tak zeby twarz nie byla tlusta. Nie wiem moze cos robie nie tak bo ciagle wyskakuja te gulki i ropieja choc cera wyglada bardzo dobrze odmlodzila sie, jest naciagnieta blizny splycily sie. Gdyby nie te wysypy zaraz po zluszczeniu byloby idealnie. Prosze czy moglabys cos doradzc i chcialabym czyms zastapic atre na lato myslisz ze acnelec to dobry pomysl?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesteś pewna, że to działanie Atredermu? Jeśli to nie trądzik toksyczny (piszesz, ze Atrederm znosisz świetnie), to albo problem tkwi w tym, że nie usuwasz martwych komórek naskórka i ich nawarstwienie prowadzi do zaostrzenia problemów skórnych (czyli 3-4 dnia, gdy dochodzi do apogeum łuszczenia) albo Twój problem ma wewnętrzną, niezależną przyczynę i kuracja okazuje się nieskuteczna. Nie znam dokładnie Twojej sytuacji, ale poobserwuj siebie i zastanów się, czy trądzik nie ma jednak innej, wewnętrznej przyczyny, jeśli walczysz z nim w wieku dojrzałym.

      Usuń
    2. Złuszczam sie olejkiem nie przyklepuje suchej skóry kremem. Jesli chodzi o przyczyne wewnetrzna to tak jest to powiazane z hormonami bo wysypy wypadaja przed okresem i przed jajeczkowaniem aczkolwiek hormony mam w granicach normy.Raczej mieszki wlosowe sa wrazliwe na zmiany hormonalne. Syntetyczne hormony pomagaja ale ja sie zle po nich czuje. Jajniki wygladaja normalnie nie mam pcos, badania krwi w normie, tarczyca ok. Okres regularny. W atre derm pokladalam ostatnia nadzieje i niesty nieudalo sie chyba musze go odstawic bo nie mialam takiego pobojowiska przed stosowaniem. Izotek raczej sobie daruje bo mam problem ze stawami wiec nie chce sobie pogorszyc sytuacji.

      Usuń
  36. Hej! Jestem w trakcie kuracji Atrederm (0,005%) w schemacie 2-3 dni pod rząd wieczorem. Znoszę ją całkiem nieźle, jeśli chodzi o fizyczne odczucia, ale estetycznie nie wygląda to najlepiej. Skóra się łuszczy, suche skorki są rozległe - gdybym miała je do czegoś porównać, to byłaby to ... mapa ;) kontynenty i oceany - placki są duże, podkład migruje i generalnie nie współpracuje ze skórą. Aby nie odwadniać i niepotrzebnie podrażniać buzi, wczoraj zrobiłam kremowy peeling na bazie mleczka z Bielendy, z dodatkiem maseczki kremowej+odrobina glinki marokańskiej, a jako ździerak posłuzyło mi zmielone siemię lniane - niestety, efekt pozostawia wiele do życzenia - dziisaj jest znów to samo, więc metodę uznałam za mało udaną. Czytałam Twój post nt peelingów i retinoidów i wiem, że w trakcie ich stosowania trzeba efektywnie złuszczać naskórek, aby nie zapychał porów, ale też nie przesadzać z intenstwnością, aby skóra sie nie zbuntowała - wszystko rozumiem i w pelni popieram take podejście, ale ciężko jest mi obrać właściwy kierunek, aby nie przegiąć w żadną stronę. Nie tarłam buzi mocno, lecz masaż wykonałam starannie - nie wiem, czy wina siemienia, które okazało się za lekkie w połączeniu z kremową bazą czy może jeszcze coś innego. Czy jest jakiś sposób na zmodyfikowanie, aby podziałał lepiej? Może więcej glinki, która wesprze siemię w złuszczaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, mam trochę doświadczenia z Atre, więc pozwolę sobie doradzić alternatywę: lekkie złuszczanie przy jednoczesnym nawilżaniu, u mnie najlepiej sprawdzał się ten produkt: https://e-naturalne.pl/pl/p/Maska-algowa-peel-off-nawilzajaca/358.
      Pięknie likwidował skórki i nie podrażniał i tak już uwrażliwionej skóry. Z siemieniem też miałam do czynienia - uważałabym mimo wszystko na jakikolwiek mechaniczny peeeling. A, jeszcze jedno, co przychodzi mi do głowy, choć nie pytałaś - gdyby efekty dawały się bardziej we znaki, polecam mycie twarzy papką ze zmoczonych płatków owsianych (używam błyskawicznych). Nic tak nie koi mojej skóry w kryzysowych sytuacjach.

      Pozdrawiam, Lucy

      Usuń
    2. Suche skórki najbezpieczniej zrolować olejkiem myjącym/masłem/kremem myjącym, który częściowo się spłukuje, zebrane suche skórki warto ściągnąć ciepłym ręcznikiem o nierównomiernej strukturze. Pocieranie cery ścierającymi drobinkami lub enzymami prowadzi jedynie do szybszej ucieckzi wody, co w konsekwencji jedynie utrudnia oderwanie się martwych komórek naskórka oraz nasila ucieczkę wody, przez co przesuszenie narasta i jest bardziej rozległe :)

      Usuń
  37. Ewo, super artykuł, bardzo mi pomógł usystematyzować wiedzę :)
    Czy słyszałaś o deep phyto peelingu? Zaproponowano mi go, mam trądzik, ale tez skore wrażliwa chociaż bardzo lubię kwasy w pielęgnacji i je dobrze toleruję.

    OdpowiedzUsuń
  38. Droga Ewo,
    pisałam do Ciebie kiedyś w sprawie czy to trądzik różowaty, czy nie. Opisywał wtedy, że żadnych grudk, krostek nie ma, ale jednak ten utrwalony rumień występuje w centralnej części twarzy: nos i policzki (tak jak przy trądziku różowatym). Wtedy odpisałaś mi, że to wcale nie musi być trądzik różowaty, a odwodniona skóra. Czy w takim razie jak zacznę prawidłowo dbać o skórę: myć ją delikatnie, nawilżać, to czy utrwalone zaczerwienienie zniknie? I jeszcze jedna sprawa: byłam u dermatologa i została przepisana mi Soolantra, stosuję ją około 10 miesięcy, poprawa jest, skóra jest bledsza, ale nie jest to spektakularny efekt i nie jest cera blada. Dermatolog twierdzi, że skoro mam sere nnaczynkową, skłonną do rumienienia się to i jest to równoznaczne z występowaniem trądzika różowatego. Nie wiem co robić Ewo... Czy dermatolog dobrze mnie leczy, czy po prostu przepisuje Soolantrę każdemu kto ma nawet lekko zaróżowione poliki...
    Proszę Cię Ewo o Twoją opinię i zdanie na ten temat. Byłabym Ci ogromnie wdzięczna co Ty o tym sądzisz.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuje, że jesteś, że poświęcasz swój czas i oferujesz pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam jeszcze, że popękanych naczynek nie mam, jedynie tylko ze 2/3 na płatkach nosa

      Usuń
    2. Jeśli rumień jest stały, nie pogarsza się, ani nie poprawia, nie reaguje na zmiany atmosferyczne i czynniki drażniące, skóra nie przejawia cech tkliwości, wrażliwości i dehydratacji, nie pojawiają się żadne zmiany skórne, to nie jest to trądzik różowaty, a po prostu utrwalony rumień, z którym zbyt wiele nie da się niestety zrobić poza zabiegami medycyny estetycznej.

      Usuń
  39. Kochana,czy słyszałaś o esterosgel? Mam ibs, wcinam sporo kapuchky kiszonej, nie stosuje żadnych probiotyków, nie jem cukru, ale chciałabym wspomóc się jakoś wewnętrznie jeszcze-na mojej wishliscie jest ziemia okrzemkowa. U Ciebie na blogu przeczytałam też o bylicy boże drzewko i jej dobroczynnym wpływie na jelita, żołądek i wątrobę. Od dawna już praktykuje picie ostropestu, ale albo jego działanie jest tak magiczne i nieodczuwalne na co dzien i tylko wątroba czerpie z niego to,co najlepsze albo to jakiś fake-czy są jakieś efekty, które ostropest odczuwalnie wywołuje? Bo chyba poziomu glutationu nie da się zmierzyć ;) jeśli wspiera watrobe, to juz mega dużo, ale przecież wątroba nie żyje swoim zyciem, ma wpływ na inne aspekty-czesto przecież wykonuje się badania przy innych problemach zdrowotnych-rowniez skórnych (przynajmniej mnie tak zasugerowano,ze trądzik=watroba). Trochę się rozpisałam, wybacz literówki, ale pisze z tel. Nam nadzieję,ze mój komentarz nie zginie w gaszczu pozostałych:) buzka,goska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostropest przyjmuje w formie zmielonych ziaren, a nie herbatki-to tak jeszcze w ramach doprecyzowania:) bo widziałam, że herbata też jest :)

      Usuń
  40. Cześć, Ewa,
    bardzo ciekawy artykuł, przydatny i dla mnie. Ja również gustuję w ładnych bajkach, co prawda doświadczenia weryfikują mój poziom sceptycyzmu, ale złapałam się na tym, że do poszukiwania toniku idealnego faktycznie czułam się niejako zobowiązana, bo przecież nie wypada nie używać... Aktualnie czuję się ze swoją cerą jak podczas wielkiej bitwy. Jest nadreaktywna, okropnie się czerwieni, wysusza i w zasadzie obchodzę się z nią jak z jajkiem, a ciągle nie widzę światła w tunelu. W ciągu ostatniego tygodnia kilka razy przewertowałam Twój artykuł na temat ropiejącyh mieszków włosowych i coraz bardziej jestem pewna, że to, co pojawia się na mojej brodzie nie jest zwykłym trądzikiem, a reakcją poirytowanej skóry. Do rzeczy: regularnie pojawiają mi się w tym miejscu białe, małe, ropne krostki. Mam skórę rogowaciejącą i reguluję ją chemicznie, aktualnie za pomocą Acnatacu, ale naczynkowe policzki i brodę konsekwentnie pomijam. Mimo to, co zagoją się jedne, powstają drugie. Od lipca i września brałam Tetralysal, przepisał mi go dermatolog, głównie właśnie na te zmiany. Pani dr twierdziła, że żadnego rogowacenia nie zauważa. Mimo że ten sam problem mam na klatce piersiowej. Acnatac podczas brania antybiotyku rozjaśnił ładnie blizny. Dosłownie z chwilą odłożenia antybiotyki problem powrócił.Stan skóry stopniowo się pogarszał.
    Mam pytanie odnośnie postępowania z tymi zmianami. Aktualnie oczyszczam skórę głównie białą glinką i masuję płatkami owsianymi (odrzuciłam żele, które miały Propylene Glycol i glicerynę w składzie). Pani dr twierdziła, że Acnatac, mimo obecności klindamycyny mogę stosować latami. Jakie jest Twoje podejście? I ostatnia, ważna rzecz: te piekielne blizny! Już nawet nie przebarwienia, ale blizny, które zostają po każdej krostce. Wyleczyłam to moment i zaraz wzięłam się za Skinoren. Dwa dni- obok miejsc smarowanych nowe krostki- nowe blizny. Myślę już nawet o laserze frakcyjnym. Czy jest w ogóle szansa leczyć blizny przy jednoczesnej, dalece posuniętej nadreaktywności mieszków? Kwasy nie wchodzą tu w grę. Ten Acnatac- sama już nie wiem. Co do badań- mam nieznacznie podwyższoną prolaktynę, którą póki co próbuję regulować na własną rękę Castagnusem.
    Ewciu, pomocy!

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak to oczyszczanie jest nadal zbyt lekkie? Zrezygnowałaś z detegenrtów, ale te formy mycia jednak wysuszają skórę i mogą nasilać zapalenie mieszków włosowych przez konsekwentne odwadnianie skóry.

      Nie jest to na pewno najlepsze rozwiązanie na lata. Czasami nie da się całkowicie zrezygnować z regulacji, ale na pewno należałoby ją ograniczyć do takiego stopnia, by skórę normalizować, a nie zginać do pionu.

      Jeśli masz tak wysoką skłonność do blizn, to skóra ma już widoczne osłabione skłonności do regeneracji. Moim zdaniem przeciąganie kuracji to nie jest dobry pomysł, bo zostaniesz z wklęsłościami, z którymi za bardzo walczyć się nie da, a na pewno nie osiągniesz już nigdy idealnej gładkości skóry. Nie wiem również, czy laser frakcyjny to dobry pomysł, jeśli już teraz są reakcje toksyczne, to obawiam się, że po tym zabiegu będzie jeszcze gorzej. Moim zdaniem należy zoptymalizować regulację do takiego poziomu, by skóa odzyskała nawilżenie i nie była tak tkliwa jak teraz, w przeciwnym wypadku żadne agresywniejsze zabiegi nie wchodzą w grę - jest duże ryzyko wywołania tradziku toksycznego większych rozmiarów.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! Ech, nie brzmi to wcale optymistycznie... Kiedyś moim największą zmorą były zaskórniki zamknięte i złuszczałam się chemicznie przez długi czas. Wytrzymywałam początkowe pogorszenie, aż w końcu skóra zaczęła promienieć coraz bardziej i osiągałam taki stopień gładkości, jak nigdy. Ale fakt- czerwieniała coraz bardziej. Chemiczna eksfoliacja jest u mnie obecna w pielęgnacji od dłuższego czasu. O Acnatac pytałam głównie ze względu na obecność klindamycyny. Mam taką bliznę na środku podbródka i zastanawiam się, czy w takie preparaty jak Contractubex czy Cepan warto zainwestować? Można używać ich na blizny/ przebarwienia zamiast Skinorenu?Napisałaś, że oczyszczanie jest u mnie zbyt lekkie, na pewno o to chodziło?:) Zmartwiłaś mnie tą opinią o laserze frakcyjnym...

      PS Właśnie siedzę z palącymi, bordowymi policzkami, bo kilka godzin temu urządziłam sobie przejażdżkę na rowerze... Jaką mam tę skórę złośliwą!

      Lucy

      Usuń
    3. Hej :) pozwolę sobie zabrać głos w kwestii oczyszczania, ponieważ ja oprócz posiadania tendencji do wyprysków, borykałam się także z wrażliwymi, wiecznie rozhisteryzowanymi policzkami, z byle powodu robiły się czerwone. Kupowałam różne kremy, maści itd itd. Poszłam nawet do dermatologa, który stwierdził, że to trądzik różowaty. Dostałam krem na recepte, który stsowałam zgodnie z zaleceniem i sumiennie, jednak efekt był marny. Aż w końcu zaczęłam wczytywać się w bloga Ewy (Ewo, dziękuje, że jesteś) i zorientowałam się, że muszę moją pielęgnację trochę zmodyfikować, a ta moja wiecznie podrażniona skóra wzięła się z tego, że codziennie, przez niewłaściwe mycie naruszałam naruszałam barierę hydrolipidową skóry. Otóż moja rada jest taka: spróbuj odstawić mycie buźki glinką, ponieważ połączenie jej tylko z wodą, sprawia że wysuszasz i tak już prawdopodobnie odwodnioną skórę, lepiej by było gdybyś postawiła na mycie z użyciem preparatu, który zawiera w składzie emolienty, np kremowy żel, albo mleczko :) ja przeżuciłam się na mleczka i od tego czasu zaczęł zzauważać ogromną poprawę. Policzki są już tylko lekko zaróżowione, nie reagują czerwonymi plackami na np zjedzenie czegoś ciepłego, czy wahania temperatur :)
      Pozdrawiam ciepło i życzę wytrwałości (wiem jak problemy skórne potrafią uprzykrzyć życie)

      Usuń
  41. Droga Ewo,
    mam pytanie w zasadzie nie dotyczące skóry ale zaryzykuję i odważę się zapytać.
    Czy wiadomo dlaczego przy przyjmowaniu Luteiny odczuwa się takie zimno na całym ciele? Pytam powaźnie, choć pewnie brzmi to śmiesznie.
    Teraz temperatury są rzeczywiście poniżej zera ale miesiąc wcześniej, jak było jeszcze w miarę ciepło, objawy miałam takie same.
    Tak pytam trochę z ciekawości, może wreszcie ktoś mi odpowie ;-)
    Z góry dziękuję za odzew, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest raczej normalny objaw, ale progesteron zmniejsza przepływ żylny, więc możliwe, że stąd to uczucie zimna.

      Usuń
  42. Ewo, chciałam zapytać czym mogłabym zastąpić Effaclar Duo+? Jako jedyny leczy mój trądzik na policzkach i czole (na brodzie niestety nie)ale mi się skończył i chciałabym wypróbować coś innego, jakiś zamiennik. Jaki może być powód, że ten krem pasuje tylko na czoło i policzki, a na brodzie mam od niego pogorszenie? Moja skóra jest przetłuszczająca się w strefie T. Będę wdzięczna za jakieś sugestie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Np. moją oliwką z kwasem LHA, jeśli Effalcar przynosił dobre efekty, to pewnie przyniesie i klasyczny nadtlenek benzoilu.

      Możliwe, że to bardziej wrażliwy rejon, może broda przesusza się i rogowacieje bardziej, a czoło i policzki przetłuszczają lub chociaż nie odwadniają się tak szybko jak broda?

      Usuń
    2. Spróbuję tę oliwkę z kwasem LHA. Dziwna ta moja skóra, tak jakby na każdą część mieć najlepiej inny preparat. Czoło to nawet lepiej wygląda jak myję go tylko wodą, bo jak stosuje jakiś preparat to od razu gorzej, a broda zaś musi być czymś umyta bo inaczej się zemści. Co za dziwak;)

      Usuń
  43. Ciekawa rzecz, coś jest z tymi podbródkami, że reagują zanadto na kwasy czy tretinoinę - sama jestem tego przykładem (też mam przetłuszczającą się strefę T), czytałam też o takich doświadczeniach u innych. Przez długi, bardzo długi czas sądziłam, że po prostu to miejsce jest za bardzo zanieczyszczone, ale po studiowaniu bloga Ewy jestem skłonniejsza uwierzyć w wersję, że to konkretne miejsce jest już po prostu zbyt uwrażliwione- nadreaktywność mieszków. Bo chyba dobrze myślę, może dotyczyć wybranych partii twarzy czy ciała?

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na brodzie i żuchwie to trądzik hormonalny. Też jestem ciekawa.

      Usuń
    2. Hej dziewczyny! Podlącze się pod ten wątek - fajnie, że poruszyłyście temat, bo ... ja również jestem ciekawa. Przerobilam mnostwo lekow i kosmetykow, zaden nie pozostawil trwalej zmiany na lepsze. I Czasem mam wrazenie, ze im wiecej czytam, zglebiam temat - tym mniej wiem, tym wiecej mam pytan i troche sie gubie.

      Hej dziewczyny! Podlącze się pod ten wątek - fajnie, że poruszyłyście temat, bo ... ja również jestem ciekawa. Przerobilam mnostwo lekow i kosmetykow, ale problem wciaz powraca. Czasem mam wrazenie, ze im wiecej czytam, zglebiam temat - tym mniej wiem, tym wiecej mam pytan i sie gubię.

      U mnie problemy z cera pojawily sie w wakacje, w 3 klasie liceum - pamietam jak sie wstydzilam pojsc na rozpoczecie roku. Najpierw antykoncepcja (klasyk - diana. pomogla, ale po odstawieniu to samo), potem inne smarowidla, az na 3 roku studiow - izotek. problem oczywiscie wrocil.

      Epiduo przynioslo swietne rezultaty+jakis plyn robiony przez farmaceute - na pewno mial w skladzie siarke. Efekt WOW utrzymywal sie calkiem dlugo pomimo, ze nie przywiązywałam specjalnej uwagi do tego, co stosuje. Nie ze aplikowalam byle co, ale dzieki temu,ze skora byla praktycznie bezproblematyczna, fizjoderm z ziaji, jakis zel do mycia twarzy ina tym sie konczylo. Latem oczywiscie filtr.

      Zeby nie bylo tak kolorowo, problem wrocil z potrojna sila. Robilam wymazy, badania hormonalne, testy alergiczne , usunelamzeby madrosci, bo uznalam,ze moze one sieja na organizm - dupa. W odstawke poszedl gluten, potem zboza (wczesniej - w okresie kiedy skora byla gladka, jadlam owsianki, jadlam kasze od czasu do czasu - byl to tez okres kiedy mocno schudlam,ale to wiazalo sie z intensywnym trybem zycia. Pomimo stresu - cere utrzymywalam w ryzach :) Dokladnie rok temu na szyi (zuchwie tez, ale w mniejszym nasileniu) pojawily mi sie podskorne, BOLĄCE, naciekowe zmiany - usiane jedna obok drugiej. Zaczelam stosowac devikap zewnetrznie i pić z wit. K2. Bardzo mi pomógl wtedy. W wakacje bylo spokojniej, w październiku tego roku znow zaczely sie problemy - szyja, okolice gardła bolały mnie przy najdrobniejszym ruchu - zapytalam Ewę o te zmiany, zasugerowała, żeby zbadać przysadkę.
      Nie bylam w stanie funkcjonować z taka skorka, wiec wybralam sie do dermatologa - mialam antybiotyk robiony przez farmaceute, skinoren, potem wlaczylam epiduo i atrederm. Jest o NIEBO lepiej, pomimo ze nie jest idealnie.

      I zastanawiam sie teraz, ze skoro problem POWRACA, to przeciez przyczyna tkwi gdzies w srodku organizmu. Ze toczy sie jakis stan zapalny - badalam CRP - jest w normie . W jaki sposob inaczej to sprawdzić?
      Tak sobie glosno mysle jeszcze, ze SKORO przyczyna trądziku tkwi wewnątrz - to z jakiej paki te leki stosowane zewnętrznie dobrze działają? Wiem, że to po prostu zaleczanie objawow, ale moze te podskorne, naciekowe zmiany to efekt przebytych kuracji, wyjalowienia - w koncu przerobilam chyba wiekszosc lekow przeciwtradzikowych.

      Są to trudne sprawy, dlatego ja dziewczyny na pewno beda uderzac na prywatne konsultacje do Ewy :)

      Usuń
    3. Hej,
      a hormony badałaś? Zauważyłaś jakieś zmiany w funkcjonowaniu organizmu czy tylko trądzik? Celowałabym w endokrynologa, moja koleżanka ma podobny problem do Twojego: ropne cysty na żuchwie. Okazało się, że ma podwyższony poziom kortylozu. Występują u niej objawy charakterystyczne dla zespołu Cushinga.
      Swoją drogą trafiła na fantastycznego lekarza, do którego też próbuję się dostać, ale kolejki są takie, że póki co graniczy to z cudem.
      Pozdrawiam, Lucy.

      Usuń
  44. Cześć Ewo, bardzo przypadł mi do gustu Whamisa Water Cream, o którym kiedyś pisałaś, niestety ostatnio wszędzie jest niedostępny, czy jest coś zbliżonego co mogłabyś polecić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknij an mój artykuł o polecanych lekkich kremach do pielęgnacji twarzy: http://www.ewaszalkowska.com/2018/09/lekki-krem-ktory-nie-zatyka-porow-la.html

      Usuń
  45. Ewo, już kompletnie się pogubiłam :( Jestem po kuracji izotekiem i wieloma antybiotykami, trądzik wrócił, chociaż nie taki jak wtedy ale nadal duży. Ropne krosty, pełno zaskórników. Do tego cera naczyniowa. Moja pielęgnacja obecnie wyglada tak:
    Rano pianka do mycia twarzy Feel Free, serum the ordinary z niacynamidem - jeśli wychodzę z domu filtr anthelios i podkład mineralny, jeśli nie La roche hydraphase legere.
    Wieczorem:
    Jeśli mam makijaż zmywam go mleczkiem Feel Free, później pianka tej samej marki. Czasem psikam wodą termalną. Później serum z 10% kwasem laktobionowym. Dwa razy w tygodniu robię peeling The ordinary 30% AHA+ 2%BHA, sporadycznie stosuję przed nim peeling enzymatyczny Avy. Nie wiem co dalej, pogubiłam się, czy zły stan mojej skory to kwestia nieprawidłowego oczyszczania, źle dobranej pielęgnacji... Naprawdę nie wiem co robić.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  46. Zauważyłam że po wieloletnich kuracjach przeciwtrądzikowych i maltretowanieu cery pojawił mi się rumień na twarzy. Rumień ma chyba kształt motyla, tzn. obejmuje nos i miejsca w kształcie skrzydeł motyla po bokach nosa, charakterystycznie odcina się od normalnego koloru skóry pod oczami. Co mogę zrobić aby go złagodzić? Staram się wprowadzać dietę paleo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadaj to pytanie pod najnowszym wpisem. Te objawy nie brzmią dobrze.

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, pragniesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - pozostaw za sobą komentarz, z ogromną chęcią wysłucham Twoich przemyśleń, starając się udzielić pomocy.

Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wymagające dużej ilości czasu, wyczerpujące, dłużące się, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl!

Proszę nie umieszczać analiz składu - w sieci istnieją specjalne narzędzia, które wykonają to zarówno za Ciebie, jak i za mnie.

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy jej nieopłacony i dyskretny przejaw będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęły jedynie moje własne zasoby finansowe i czas.

Stanowcze NIE dla nienawiści, agresji i przemocy słownej - każdy jej przejaw będzie natychmiastowo moderowany. Jeśli brakuje Ci kultury osobistej i towarzyskiej ogłady - WYJDŹ. Twój komentarz spotka się z błyskawiczną dezaprobatą!

Dziękuję za uwagę i cieszę się, że jesteś!