19:02

Klasyczny peeling salicylowy na spirytusie. Instrukcja krok po kroku

Klasyczny peeling salicylowy na spirytusie. Instrukcja krok po kroku
Póki co nic nie przebiło peelingu salicylowego. A co najważniejsze.. jest on tak prosty do przygotowania, że spokojnie zrobi go każdy w domowych warunkach. Inaczej sprawa ma się z tonikiem z BHA, otrzymanie klarownego, mlecznego i bezalkoholowego płynu jest dla mnie niemożliwe. Zawsze powstają igiełki, kwas się wytrąca, albo zostawia dziwny mętny osad na dnie, wrr.. Jeśli macie sprawdzony przepis na tonik bez alkoholu z kwasem salicylowym to koniecznie się nim podzielcie, niestety patent z sodą, glikolem i polysorbate został już przeze mnie przetestowany na milion sposobów. Może nie mam do tego ręki...

15:59

Peeling kawitacyjny w domu | Urządzenie do zabiegu kawitacji i sonoforezy

Peeling kawitacyjny w domu | Urządzenie do zabiegu kawitacji i sonoforezy


Do kupna takiego urządzenia zachęciły mnie opinie w internecie, a zwłaszcza te, które porównywały efekty domowej kawitacji do tej przeprowadzonej profesjonalnie w gabinecie kosmetycznym. Byłam na takim zabiegu, efekt był zadowalający, ale czego można chcieć po jednej takiej wizycie? Nie oszukujmy się, 70 złotych za jedną rundkę to stanowczo zbyt dużo, a przynajmniej dla mnie, kiedy potrzebna jest seria 10-12 zabiegów. Samo urządzenie zwraca się po zaledwie dwóch zabiegach, a samo wykonanie peelingu jest banalnie proste, stąd mój entuzjazm z posiadania takiego sprzętu.

06:00

Bioderma, Photoderm MAX Crème SPF 50+/UVA 42

Bioderma, Photoderm MAX Crème SPF 50+/UVA 42
Krem Biodermy otrzymałam w ramach współpracy, nie wpłynęło to w żaden sposób na moją opinię. Miałam ogromne nadzieje co do tego kremu - skusiła mnie przede wszystkim bardzo, bardzo wysoka ochrona UVA (42) i lekki fluid, który sprawdził się na mojej skórze. Niestety, wyszło jak zawsze. Chciałabym, by krem był równie dobry co jego poprzednik (RECENZJA!), a przez jego używanie bardzo zniechęciłam się do kremów przeciwsłonecznych.

23:41

Azeloglicyna | Efekty po ponad 3 miesiącach stosowania

Azeloglicyna | Efekty po ponad 3 miesiącach stosowania
Jakiś czas temu pisałam Wam o azeloglicynie. Dzisiaj minęły ponad 3 miesiące regularnego stosowania toniku według mojej receptury - oczywiście załączam Wam zdjęcia, wszystkie są w filtrze Ziai, zawsze zapominam (a raczej nie mam czasu) o pozowaniu o poranku , ale uwierzcie mi - filtr jakoś znacząco nie kamufluje moich przebarwień, jedynie zażółca i nabłyszcza mi skórę.

Dla przypomnienia. Od połowy czerwca stosowałam azeloglicynę w postaci toniku (informacje o azeloglicynie i przepis na tonik znajdziecie TUTAJ!) , gdzieś w połowie lipca zaopatrzyłam się serum z  witaminą C BiochemiiUrody (recenzja TUTAJ!).

Azeloglicyna okazała się bardzo fajną, skuteczną substancją czynną, ale z moich obserwacji ma słabsze i lepsze punkty, pozwolę sobie porównać ją do kwasu azelainowego. Może zacznę od tego, że genialnie rozjaśnia wszelkie przebarwienia pozapalne i tutaj kwas azelainowy wychodzi bardzo słabo, ponieważ w tej kwestii potrzebował dopalacza - glukonolaktonu. Azeloglicyna działa błyskawicznie, różowe plamki po wypryskach giną bardzo szybko i zasadniczo jest to największa zaleta tej substancji czynnej.  Nie zauważyłam także żadnych przebarwień po upalnym lecie, moja cera wygląda tak samo jak wcześniej (nie licząc zmian okresowych na policzkach). Skutecznie ograniczyła powstawanie stanów ropnych, dusiła je w zarodku i skutecznie przyspieszała gojenie. Wygładziła moją cerę, ale nie zwęża tak spektakularnie porów jak kwas azelainowy - tym samym nie podziałała tak dobrze na moje zaskórniki.. nie zauważyłam żadnego oczyszczania cery, zaskórniki zamknięte są nadal. Na szczęście są to małe, prawie niewidoczne zmiany, ale jednak są. Azeloglicyna nie przesuszyła mojej skóry, o ile maść z kwasem azelainowym robiła mi 'Saharę' i pozostawiała suche, matowe wykończenie, o tyle azeloglicyna.. nawilżyła moją cerę i nie odczuwałam potrzeby nałożenia nawilżacza. Bardzo fajnie współgra z serum z  witaminą C, ale trochę żałuję, że nie połączyłam jej z glukonolaktonem.

Największą zaletą azeloglicyny jest to, że jest to surowiec, który możemy kupić drogą internetową i w domowym zaciszu stworzyć kosmetyk z jej udziałem o takim składzie, jaki nam się podoba. Jest bardzo łatwa w obróbce, natomiast stworzenie maści z kwasem azelainowym w domu graniczy z cudem. Mimo że zawiodła mnie w kwestii redukcji zaskórników, to jestem bardziej skłonna do zakupu azeloglicyny niż kwasu azelainowego - być może powinnam postawić na kwasy.

Zdjęcia to kolejno : lipiec, sierpień i wrzesień.


Czy polecam azeloglicynę?
Jasne, że tak. Zwłaszcza tym, u których kwas azelainowy sprawdził się bardzo przeciętnie. Kwas azelainowy moim zdaniem (pomimo tych samych właściwości co azeloglicyna) działa lepiej przeciwtrądzikowo i  przeciwzaskórnikowo, natomiast azeloglicyna znacznie lepiej redukuje przebarwienia pozapalne i wykazuje lepsze działanie przeciwzapalne. Azeloglicyna jest także lepszym wyborem dla osób, które narzekają na zbyt szybkie wysuszanie skóry i nadmierne rogowacenie. Lepiej sprawdzi się zimą i jesienią, chociaż ja stawiam teraz na kwas mlekowy. Szalenie podoba mi się, że jest to surowiec łatwy w obróbce i jeszcze rozpuszczalny w wodzie!Stosowanie takich substancji w formie toników jest najlepszym wyborem dla cer trądzikowych, w dodatku możemy dodawać takie składniki, jakie sprawdziły się na naszej cerze. Polecam spróbować na własnej skórze, myślę, że efekty mówią same za siebie :) Podejrzewam, że fajnie komponowałaby się z glukonolaktonem, ale byłam ciekawa jej samodzielnego działania.


Stosowaliście azeloglicynę? 

22:09

BiochemiaUrody | Serum antyoksydacyjne Flavo+C15EF wersja lekka. Recenzja i wykonanie serum krok po kroku

BiochemiaUrody | Serum antyoksydacyjne Flavo+C15EF wersja lekka. Recenzja i wykonanie serum krok po kroku

Kto nie słyszał o Flavo C z BiochemiiUrody ? To chyba produkt legenda, który choć raz zagościł u ceromaniaczki. A jeśli nie, to pewnie słyszałyście o kultowym SkinCeuticals, Ce Ferulic, jednym z najskuteczniejszych gotowców z witaminą C. Serum z BiochemiiUrody jest namiastką tego lukusowego produktu, zawartość substancji aktywnych jest identyczna jak w przypadku Ce Ferulic, różni się tylko nieznacznie składem. Efekty po zastosowaniu będą bardzo podobne.

22:46

Pervoe Reshenie, Zioła i Plony Agafii, Naturalne syberyjskie mydło ziołowe do kąpieli białe i czarne - które bardziej polecam ?

Pervoe Reshenie, Zioła i Plony Agafii, Naturalne syberyjskie mydło ziołowe do kąpieli białe i czarne - które bardziej polecam ?

 Cześć :)

Nie wiem jakim cudem nie napisałam Wam jeszcze o chyba najlepszych rosyjskich kosmetykach jakie miałam. Ja, zagorzała przeciwniczka mydeł, powoli się do nich przekonuję. I choć mydła babuszki Agafii z prawdziwym mydłem mają niewiele wspólnego, to owe słowo w nazwie produktu znajdziemy.

Mydła Agafii to sztandarowe, najbardziej charakterystyczne produkty spośród wszystkich rosyjskich kosmetyków. I choć cena narzucona przez dystrybutorów jest kosmiczna, to podczas zamówienia, czy wyprawy do sklepu z naturalnymi kosmetykami zdecydowanie warto zakupić takie mydełko, to dobra inwestycja. Jestem szalenie ciekawa wersji kwiatowej, jest w nim mój ukochany podbiał pospolity , natomiast dzisiaj zrecenzuję dwie wersje jakie posiadam - białą i czarną. Bardzo się od siebie różnią, ale i uzupełniają. Gdybym miała wybrać, miałabym spory dylemat :) Największą sławą cieszy się czarne mydło, podejrzewam, że za sprawą niezastąpionej Anwen :)

Mydła Agafii nie są prawdziwymi mydłami, oprócz morza ekstraktów, olei, znajdziemy w  nich aż dwie substancje myjące, swoją drogą bardzo tanie i mocne detergenty , które zyskały złą sławę w blogsferze:  SLES i Cocamide DEA (dzięki za uwagę, pisanie późną porą źle mi wychodzi). Nie należą one do delikatnych oczyszczaczy, rosyjskie pieśni o naturalnych składnikach, saponinach myjących i skaczącym zajączku można włożyć między bajki :) Na stronach internetowych ciężko jest wychwycić te detergenty, często znajdziemy jedynie informację o SLES, dlatego patrzę jedynie na oryginalne, rosyjskie składy. Nie trzęsę się jednak na wieść o zawartości tych składników, moja skóra lepiej je toleruje niż naturalne mydła, których po prostu nie toleruję ze względu na zasadowe pH.Mydła konserowane są Kathon CG (methylisothiazolinone and methychloroisothiazolinone)

Mydła okazały się wielofunkcyjnymi kosmetykami, takimi, którymi mogłabym umyć się od stóp do głów :) Może nie codziennie, ale z pewnością zabrałabym je na  kilkudniowy urlop i nie martwiłabym się gdzie zapakuję resztę kosmetyków :)


Zacznę od legendarnego czarnego mydła, które zna chyba każda włosomaniaczka. Jako posiadaczka włosów przetłuszczających się, problematycznej skóry głowy z nawracającym łupieżem, musiałam ten produkt mieć. Mam i mieć będę, bo choć pieśni Horacego na moim blogu nie będzie, bo i ten produkt ma pewne wady, to jest to kosmetyk stworzony do skóry łojotokowej z tendencją do trądziku. Szkoda, że każdy pisze w większości o tych mydłach jako 'szampon' do włosów, bo sprawdzają się na każdej części ciała w zależności od potrzeb, Czarne mydło jest moim must have jeśli mam łupież, jeśli wysypie mnie na plecach, albo kiedy cera zaczyna wariować.

Czarne mydło jest intensywniejsze i mocniejsze w działaniu niż mydło białe. Bardzo, bardzo dobrze oczyszcza. Doskonale wpływa na moją cerę, kiedy ma kryzys, na włosy, którym braknie objętości i zbyt szybko się przetłuszczają, czy na okresowe wysypy na plecach i dekolcie. Konsystencję przyrównałabym to gęstej, ciągnącej się gumy. Jest czarno-bordowe, a w środku znajdziemy przeuroczy listek brzozy :) Nakłada się je bezproblemowo, delikatnie się pieni, ale wystarczy niewielka ilość, by dokładnie umyć nim całe ciało, włosy. Zapach jest bardzo ziołowy, ale świeży, wyczuwam brzozę i olejek pichtowy. Bardzo podoba mi się jego działanie, ale niestety nie sprawdza się u mnie stosowany zbyt długo i zbyt często. Zaczyna podrażniać, powoduje zaczerwienienia, podskórne krostki, wtedy sprawdza się mydło białe. Samo w sobie wręcz leczy moją skórę, ale stosowane zbyt często - szkodzi.

Mydło dostajemy w porządnym, plastikowym 500ml odkręcanym słoiczku. Jest ono zabezpieczone dodatkowo wieczkiem, a w środku znajdziemy rozkładającą się etykietkę z rozpiską składników, jakie znajdziemy w mydle. Szata graficzna jest bardzo ładna, prosta, ale ujmująca :)

Twarz
Nie używam go zbyt często do mycia twarzy, ponieważ jest ono dla mnie zbyt mocne i powoduje kaszkę na twarzy.  Stosowane 2 razy w  tygodniu bardzo głęboko oczyszcza, wiem, że na mojej skórze nie ma nieczystości. Cera aż skrzypi, a pory są prawie niewidoczne. Stosowane z przerwami nie podrażniło mnie, ani nie uczuliło. Nie wypowiem się o jego działaniu ograniczającym przetłuszczanie, ponieważ mam pod tym względem cerę normalną. Na pewno przyspiesza gojenie i działa przeciwzapalnie. Ma genialny wpływ na moją trądzikową cerę, ale jest stanowczo zbyt mocne i traktuję je jako głęboko oczyszczającą pastę do twarzy, stosowaną raz na jakiś czas. Zapach jest dla mnie zbyt mocny, pozostaje na skórze przez jakiś czas.

Ciało
Podoba mi się to, że nie pieni się wściekle, a bardzo delikatnie ;) Nie wysusza mojej skóry, delikatnie ją nawilża. O ile żele do ciała powodują u mnie krostki, to czarne mydło wręcz leczy moją skórę :) Jest aksamitne, delikatne, a skóra po jego użyciu jest miękka i pachnąca. Nie stosuję go jednak codziennie, ponieważ mi go szkoda :) Sprawdza się także jako myjadło do higieny intymnej, zwłaszcza kiedy złapiemy infekcję.

Włosy
Właśnie dlatego kupiłam to mydełko, pamiętam w jakim stanie była wówczas moja skóra głowy. O ile teraz nie mam z nią żadnych problemów (szampony Natura Siberica i mydła Agafii wyjątkowo sprawdzają się na mojej wrażliwej skórze), to wcześniej ciągle nękał mnie łupież (przeprowadziłam nawet kurację Daktarinem), notorycznie pojawiały się ropne, swędzące krostki i żółte, nieestetyczne łuski. Generalnie skalp w tamtym czasie był tak kapryśny, że podrażniało mnie dosłownie wszystko. Czarne mydło było pierwszym oczyszczaczem do włosów, które nie nasiliło ani nie spowodowało swędzenia i podrażnienia. Czułam niesamowitą ulgę podczas jego stosowania, tworzy delikatną, wręcz aksamitną pianę, która skutecznie oczyszczała włosy i skórę głowy, ale przy tym nie potęgowała ani nie powodowała podrażnień. Mycie tym mydłem jest prawdziwą przyjemnością, tak naprawdę nie muszę po nim używać żadnych odżywek i masek, bo włosy są tak gładkie, tak błyszczące jak pod dobrym zabiegu nawilżającym. Poza tym nie plącze jakoś szczególnie włosów, nie mam problemów z ich rozczesaniem. Najbardziej jednak podoba mi się to, że włosy nabierają niesamowitej lekkości, stają się bardzo puszyste i odbite od nasady. Wizualnie jest ich więcej, i przetłuszczają się wolniej :) Niestety, kiedy stosowałam je zbyt często delikatnie wysuszało mi skórę głowy, ale wystarczy wtedy tonik z glukonolaktonem ;) Choć to tylko mydło, dla mnie jest czymś więcej. Skutecznie wyleczyło moją nadwrażliwą skórę głowy.

 
Skład jest przepiękny, kompozycja składników bardzo mi się podoba...jest w niej uczep trójlistny (genialny, tego lata zdobyłam surowiec zielarski i wykonałam na nim macerat), krwawnik, pokrzywa, rumianek, szałwia, melisa, glistnik jaskółcze ziele, miodunka plamista, mącznica lekarska, olsza czarna, lukrecja gładka, prawoślaz, dziegieć i wiele innych, czy olejek pichtowy. Są to substancje, które wykazują działanie przeciwłojotokowe, przeciwzapalne, antybakteryjne. Mimo że zawsze mam jakieś uszczypliwości co do składów rosyjskich kosmetyków, to tutaj nie mogę powiedzieć złego słowa - odczuwam działanie tych wszystkich składników aktywnych, moje włosy, ciało i twarz po niczym innym nie skrzypią z takiej czystości.

•Uczep trójlistny(Bidens Tripartita)- wspomaga walkę z łuszczycą oraz z trądzikiem,likwiduje stany zapalne oraz podrażnienia, łagodzi świąd i nieprzyjemne pieczenie. Reguluje aktywność gruczołów łojowych. Działa korzystnie na skórę alergiczną, zapobiega podrażnieniom.
• Krwawnik pospolity(Achillea Millefolium)- działa dezynfekująco I wybielająco, pomaga w pielęgnacji cery tłustej oraz mieszanej  z rozszerzonymi porami, hamuje wypadanie włosów
• Pokrzywa zwyczajna(Urtica Dioica)- obfituje w mikroelementy, witaminy, kwasy organiczne i związki aminowe, poprawia stan cery, paznokci i włosów nadając im piękny połysk, zmniejsza wypadanie ,włosy stają się wzmocnione, zregenerowane, jest pomocna w walce z łupieżem i łojotokiem, zmniejsza przetłuszczanie
• Rumianek pospolity(Chamomilla Recutita)- ma działanie przede wszystkim łagodzące podrażnioną skórę głowy, jest przeciwzapalny, przeciwbakteryjny i antyseptyczny, może lekko rozjaśniać włosy. Stosowany na na suche, matowe i zniszczone włosy w postaci maseczki, pozwala na ich regenerację. Dzięki niemu włosy wzmacniają się i uelastyczniają.
• Szałwia(Salvia Officinalis)- działa na włosy stymulująco, odżywia oraz wzmacnia je, działa odświeżająco na skórę głowy, zapobiega podrażnieniom. Dzięki niej włosy stają się zdrowsze i piękniejsze. Ponadto szałwia ma właściwości odkażające skórę głowy. Dodatkowo przeciwdziała nadmiernemu przetłuszczaniu i rozszerzaniu się porów. Hamuje proces wypadania włosów oraz ma właściwości lecznicze, przeciwłupieżowe, szałwia może również lekko przyciemnić oraz pogłębić ciemny kolor włosów
• Glistnik jaskółcze ziele(Chelidonium Majus)- posiada wybitne właściwości bakteriobójcze i regenerujące
• Melisa(Melissa Officinalis)- ma działanie odświeżające, oczyszczające, wykazuje działanie tonizujące i łagodzące podrażnienia skóry, a ponadto reguluje wydzielanie łoju
• Miodunka plamista(Pulmonaria Officinalis)- zawiera sapoiny, alantonine,  flawonoidy, kwasy organiczne, śluzy, garbniki i sole mineralne, reguluje metabolizm skóry, ma działanie przeciwzapalne, antyseptyczne i zmiękczające, wzbogaca skórę witaminą C, wzmacnia cebulki włosowe.
• Żywica sosnowa(Pinus Silvestris)- ma działanie antyseptyczne, łagodzące, witaminizujące i wzmacniające skórę głowy i włosy.
• Mącznica lekarska(Arctostaphylos Uva-Ursi)- mącznicy znajdują się również garbniki, o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym i ściągającym, pomaga w redukcji sebum
• Krzyżownica syberyjska(Polygala Sibirica)- sprawia że struktura włosa staje się jednorodna, nadaje im zdrowego blasku
• Oman wielki(Inula Helenium)- działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie
• Olsza czarna - pączki(Alnus Glutinosa Cone)- powstrzymuje wypadanie włosów, pomocna w walce z łupieżem,trądzikiem zwiększa napięcie skóry, poprawia krążenie krwi, usuwa stany zapalne skóry twarzy, normalizuje pracę gruczołów łojowych
• Różeniec górski(Rhodiola Rosea)- słynie ze swoich właściwości kojących,  działa podobnie jak żeń-szeń. To bardzo silny antyoksydant, który chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych i starzeniem się oraz przywraca jej witalność.
• Mech dębowy(Evernia Prunastri)- ma   działanie    antybakteryjne, przeciwzapalne,nadaj mydłu przyjemny zapach
• Brodaczka(Usnea Barbata)- pomocna w nadmiernym rogowaceniu skóry,normalizuje pracę gruczołów łojowych,niweluje nieprzyjemny zapach skóry, wspomaga leczenie łuszczycy,trądziku, łupieżu oraz ropnych zmian skórnych. Jest naturalnym antybiotykiem
• Świerk syberyjski(Picea Siberica)- nadaje włosom zdrowy blask, wzmacnia je
• Szczodrak krokoszowaty(Rhaponticum Carthamoides)- zatrzymuje procesy starzenia się, przywraca włosom życiową siłę
• Prawoślaz lekarski(Altaea Officinalis)- ma właściwości odświeżające, działa przeciwzapalnie i antyseptycznie, nawilżają skórę , zmiękcza naskórek, zmniejsza wydzielanie łoju (skóra która jest dobrze nawilżona i odżywiona w sposób naturalny przestaje wydzielać nadmierne ilości łoju).Włosy stają się odporne na nadmierne wysychanie
• Mydlnic (Saponaria officinalis)- delikatnie myje włosy , zawiera naturalne saponiny, związki te charakteryzują się działaniem oczyszczającym, zmiękczającym, ponadto działają przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo i przeciwzapalnie, pomocna przy łojotokowym zapaleniu skóry głowy, łupieżu i wypadaniu włosów.
• Lukrecja gładka (Glycyrrhiza glabra)- delikatny środek pieniący, oczyszczający skórę.
• Olej cedrowy(Cedrus Deodara)- stosowany jest w leczeniu trądziku, oparzeń, owrzodzeń, egzemy, ran. Zmniejsza łupież i wydzielanie łoju oraz hamuje wypadanie włosów,wzmacnia je. Dzięki wysokiej zawartości witaminy E działa odmładzająco na skórę, opóźnia pojawianie się zmarszczek, mocno regeneruje.
• Olej sojowy (Davurica Soybean)- obecność witaminy E decyduje o jego znakomitych właściwościach antyoksydacyjnych. Pomaga skutecznie zwalczać wolne rodniki, zachowując skórę od efektów ich szkodliwego działania, i utrzymując ją w dobrej kondycji, wolną od oznak przyspieszonego starzenia. Kwas linolowy wybitnie nawilża skórę oraz hamuje nadmierny odpływ wody z jej komórek. Zapewnia przy tym skórze gładkość, sprężystość i połysk.
• Olej lniany (Linum Usitassimum)- zawiera kwas alfa linolenowy, kwas olejowy oraz witaminy E i F. Witamina E to inaczej witamina młodości, dzięki niej skóra na długo pozostanie gładka i napięta. Olej lniany regeneruje skórę i ma działanie przeciwzapalne. Jego działanie jest najbardziej widoczne w przypadku skóry tłustej i zanieczyszczonej. Praca gruczołów łojowych zostaje znormalizowana a zmiany trądzikowe szybciej znikają.
• Olej z rokitnika ałtajskiego(Hippophae Rhamnoides Altaica)- rosnący w surowym klimacie Syberii rokitnik jest prawdziwą bombą witamin naturalnych. Posiada działanie regenerujące,przyspiesza porost włosów, zapobiega wypadaniu, wzmacnia i opóźnia procesy starzenia łagodzi skutki nadmiernego opalania, a także łagodzi poparzenia skóry
• Olej pichtowy(Abies Siberica)- skutecznie radzi sobie z trądzikiem,łuszczycą i stanami zapalnymi,pomocny w walce z łojotokowym zapaleniem skóry
• Olej z szarłatu zwisłego(Amaranthus Caudatus)- nadaje włosom połysku,ma działąnie odmładzające,wygładza skórę
• Olej z łopianu(Arcticum Lappa)- Reguluje zaburzenia czynności skóry oraz odżywia ją. Bez problemu regeneruje włosy po trwałych ondulacjach chemicznych i farbowaniu, odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, hamuje wypadanie i przyspiesza wzrost włosów odnawia ich słabą i uszkodzoną strukturę. Działa korzystnie przy łupieżu, suchości, podrażnieniach, swędzeniu skóry głowy, zawiera naturalną inulinę, proteiny, oleje eteryczne i tłuste, substancje garbnikowe, sole mineralne, witaminy.
• Olej z dzikiej róży(Rosa Canina)- jest olejem schnącym, mimo to jest polecany dla skóry wrażliwej, suchej, dojrzałej oraz ze skłonnością do pękających naczynek, pomaga przy leczeniu trądziku, łuszczyc. Wygładza zmarszczki oraz małe blizny, łagodzi podrażnienia, ma działanie przeciwzapalne, ochronne i regenerujące dzięki wysokiej zawartości kwasu linolowego i kwasu alfa-linolenowego, witaminy A. Dzika róża jest bogata w witaminę C, karotenoidy, flawonoidy, garbniki i witaminy z grypu B.
• Olej z jałowca pospolitego(Juniperus Communis)- przyspiesza gojenie ran,działa antyseptycznie,odżywia i nawilża skórę. Nadaje mydłu delikatny aromat
• Dziegieć (Tar)- jest stosowany przy leczeniu łuszczycy, zapalenia mieszków włosowych, wyprysków, łojotokowego zapalenia skóry, bielactwa i wielu innych chorób. Ponadto z powodzeniem stosuje się w kosmetologii przy suchości skóry, łupieżu oraz trądziku.
• Ałtajski wosk mineralny(Ozocerite)- chroni skórę i włosy przed wysuszeniem i wpływem zanieczyszczeń zewnętrznych.
• Pyłek kwiatowy(Propylene Glycol Chenopodium Ambrosioides)- bogate źródło aminokwasów, mikroelementów i witamin, odżywia i wygładza skórę, przywraca jej elastyczność,nadaje zdrowy,młody wygląd, opóźnia procesy starzenia, działa biostymulująco. Zwalcza łupież,zapobiega wypadaniu włosów, regeneruje,odżywia włosy i skórę głowy
• Włóknouszek ukośny (Czaga brzozowa) (Inonotus Obliquus)- działa przeciwzapalnie,przeciwbakteryjnie
• Modrzew syberyjski(Larix Sibirica)- posiada właściwości lekko wybielające
• Olej kamienny(Petrolium Distillates)- wygładza skórę, posiada działanie antyseptyczne.

Gdybym miała polecić komuś to mydełko, to zdecydowanie byłyby to osoby ze skórą tłustą, skłonną do przetłuszczania i posiadaczkom włosów cienkich i delikatnych, które walczą o większą objętość włosów.  Nie jest to tylko dobre mydło oczyszczające, wykazuje one doskonałe właściwości przeciwłojotokwe, przeciwłupieżowe, antybakteryjnie, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne. Dzięki skoncentrowanej ilości składników odżywczych działa leczniczo i może być świetnym wspomagaczem w kuracji.


Mydło białe różni się znacząco od mydła czarnego, nie tylko w działaniu..Jest masełkowate, bardziej zbite, kremowe, delikatne. Bardzo dobrze rozprowadza się po skórze, tworząc delikatną, otulającą emulsję. Jest bardziej wydajne niż mydło czarne. Pachnie bardzo, bardzo dziewczęco, zwiewnie, delikatnie (wyczuwam lody śmietankowe), coś leśnego i zapach kwiatów polnych.

Mydło białe nie jest tak popularne jak czarne, a szkoda, bo jest naprawdę świetne! O ile mydło czarne jest bardzo specyficzne, mocne, odkażające, to mydło białe jest zdecydowanie bardziej łagodne i nie potrzebuję przerw, bo nigdy (naprawdę) mnie nie podrażniło, ani nie wysuszyło. Jego stosowanie jest niesamowitą przyjemnością i nie wyobrażam sobie domowego SPA bez tego kosmetyku. Mogłabym dosłownie umyć nim wszystko i żyć błogo :)

Jest delikatne, kremowe i w zasadzie nie mam mu nic do zarzucenia. Jedynie średnio sprawdza się jako szampon do włosów (raz na jakiś czas daje świetne efekty, ale niestety nie takie jak mydło czarne), natomiast nadrabia w pielęgnacji twarzy i ciała. Gdyby było tańsze, to z pewnością zastąpiłoby mi tradycyjne mydła.:(

Jest taką małą namiastką luksusu.. nie dość, że  zostawia skórę i włosy jedwabiście miękkie, gładkie, delikatne, to jeszcze pięknie pachnie. Może nie jest to jadalny zapach (za którymi wprost przepadam), ale jest niezwykle przyjemny i lekki, nie drażni mojego nosa, a stałam się bardzo czuła na zapachy. Jest idealne do wrażliwej, ulegającej przesuszeniom skóry.

Nie żałuję, że zakupiłam ten produkt, ponieważ świetnie uzupełnia się z mydłem czarnym. Zauważyłam ciekawą zależność między tymi produktami, ponieważ kiedy zawodzi mydło czarne, sprawdza się wersja biała.


Twarz
Mydło białe zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu i bez obaw mogę oczyszczać nim twarz nawet codziennie. Mimo delikatnego ściągnięcia skóry (co zdarza mi się po każdym żelu do twarzy), nie podrażniło mnie ani nie uczuliło. Doskonale oczyszcza skórę, ale nie zostawia jej tak skrzypiącej jak mydło czarne. Zdecydowanie lepiej się rozprowadza, jest bardziej kremowe i przypomina delikatny, treściwszy żel. Nie spowodowało u mnie zaskórników, ani stanów zapalnych, nie miało negatywnego wpływu na moją cerę. Bardzo fajnie łagodzi podrażnienia, nic mnie po nim nie swędzi i nie piecze. Nie wysusza skóry na wiór, nie wzmaga też przetłuszczania. W składzie znajdziemy m.in ekstrakt z wierzby białej, lukrecji gładkiej, mydlnicę lekarską, arnikę górską, czy tarczycę bajkalską. Są to ekstrakty, z którymi bardzo się lubię i często szukam ich w kosmetykach. I oczywiście ukochany olej lniany - zdecydowany faworyt wśród olei, stosowany zewnętrznie, czy wewnętrznie zawsze działa cuda. Polecam każdemu!

Ciało
Mogłabym pluskać się nawet co godzinę, jeśli byłoby mi dane używać tego kosmetyku :) Oprócz takich walorów jak miła, delikatna, wręcz kremowa konsystencja, nie mogę mu ująć właściwości zmiękczających i nawilżających. Nie odczuwam potrzeby używania balsamu/masła po kąpieli, ponieważ czuję, że mydło białe już doskonale zatroszczyło się o moją skórę :) Łagodzi wszelkie zmiany zapalne, sprawdza się przy ogólnym podrażnieniu . Łagodzi swędzenie. Sprawdza się jako myjadło do stref intymnych.

Włosy 
I tutaj spisało się średnio, na pewno będą z niego bardziej zadowolone osoby o włosach suchych i ciężkich. Moje delikatne, cienkie włosy, w dość dobrej kondycji średnio polubiły się z tym produktem, choć bywały dni, że sprawdzało się genialnie. Na plus oczywiście to, że włosy po jego użyciu były zawsze doskonale zmiękczone i nawilżone, ale niestety lubi przyspieszać przetłuszczanie włosów. Stosowane z umiarem raz na jakiś czas sprawdza się naprawdę świetnie, zwłaszcza wtedy kiedy moja skóra głowy jest przesuszona, a ja nie mam czasu na kręcenie serum z  mocznikiem i glukonolaktonem. Domywa oleje przy pierwszym myciu. Bardzo dobrze pielęgnuje włosy i działa jak odżywka, nie plącze włosów. Lubię używać go naprzemiennie z mydłem czarnym.


Skład różni się zdecydowanie od mydła czarnego, które ma wyśmienity skład dla skóry typowo tłustej. Mydło białe ma idealną kompozycję składników dla skóry suchej, wrażliwej, ulegającej podrażnieniom i przesuszeniom.Osoby, które próbowały mydła czarnego,a  okazało się zbyt mocne, koniecznie spróbujcie tej wersji ;) Jest delikatniejsze, ale jego działanie jest odczuwalne.

• Krwawnik pospolity (Achillea millefolium)- działa dezynfekująco I wybielająco, pomaga w pielęgnacji cery tłustej oraz mieszanej  z rozszerzonymi porami, hamuje wypadanie włosów
• Arnika górska (Arnica montana)- pozyskiwane z niej ekstrakty bardzo dobrze przenikają przez naskórek i bez problemów docierają do głębokich warstw skórnych. Wykazuje działanie przeciwzapalne, nadaje się do pielęgnacji tłustych włosów oraz cer trudnych, ze skłonnościami do łojotoku, zmniejszające obrzęki, opuchlizny i bolesność skóry, poprawiające wytrzymałość ścian włosowatych naczyń krwionośnych, obkurczające naczynia, zmniejszające zaczerwieniania na skórze
• Szałwia lekarska (Salvia officinalis)- działa na włosy stymulująco, odżywia oraz wzmacnia je, działa odświeżająco na skórę głowy, zapobiega podrażnieniom. Dzięki niej włosy stają się zdrowsze i piękniejsze. Ponadto szałwia ma właściwości odkażające skórę głowy. Dodatkowo przeciwdziała nadmiernemu przetłuszczaniu i rozszerzaniu się porów. Hamuje proces wypadania włosów oraz ma właściwości lecznicze, przeciwłupieżowe, szałwia może również lekko przyciemnić oraz pogłębić ciemny kolor włosów
• Rumianek pospolity (Chamomilla recutita)- ma działanie przede wszystkim łagodzące podrażnioną skórę głowy, jest przeciwzapalny, przeciwbakteryjny i antyseptyczny, może lekko rozjaśniać włosy. Stosowany na na suche, matowe i zniszczone włosy w postaci maseczki, pozwala na ich regenerację. Dzięki niemu włosy wzmacniają się i uelastyczniają.
• Koniczyna łąkowa (Trifolium pratense)- działa korzystnie na skórę,podnosi jej nawilżenie i elastyczność, ujędrnia skórę i rozjaśnia optycznie cerę . Hamuje nadmierny łojotok i nadmierne rogowacenie skóry
• Głóg japoński (Crataegus Cuneata)- zawiera składniki odżywcze, działa regenerująco na skórę; włosy stają się miękkie i błyszczące.
• Jaśmin lekarski (Jasminum officinale)- przeznaczony do skóry suchej, dojrzałej, podrażnionej i wrażliwej, regeneruje, tonizuje, wygładza drobne zmarszczki.
• Kwiat czeremchy (Padus Racemosa)- nawilża, odżywia i wybiela skórę, usuwa stany zapalne i zmniejsza łojotok, posiada lekki, świeży aromat.
• Wierzba biała (Salix alba)- wyciągi z kory stosuje się do pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej i mieszanej, reguluje wydzielanie sebum, oczyszcza, działa antybakteryjnie
• Nostrzyk biały (Melilotus albus)- ma działanie przeciwzapalne i rozmiękczające, zawiera witaminy korzystne dla skóry, oczyszcza, rozjaśnia drobne przebarwienia skórne
• Mierznica czarna (Ballota nigra)- działa antyseptycznie, zawiera witaminy C, B, B6, B12, odżywia i wzmacnia
• Śnieżyca letnia (Leucojum aestivum)- poprawia i normalizuje naturalne właściwości skóry.
• Miłek wiosenny (Adonis vernalis)- głęboko oczyszcza pory, posiada działanie złuszczające.
• Tarczyca bajkalska (Scutellaria baicalensis)- zawiera ponad 20 % związków flawonoidowych, z czego główne to bajkalina, bajkaleina i wagonina, łagodzi podrażnienia, stany zapalne i alergiczne; jest silnym antyoksydantem
• Oman wielki (Inula helenium)- działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie
• Prawoślaz lekarski (Althaea officinalis)- posiada właściwości przeciwzapalne,łagodzi podrażnienia, odświeża skórę
• Sosna długoigielna (Pinus Palustris)- silny antyoksydant, działa przeciwzapalnie, odżywczo i antyoksydacyjnie
• Mniszek lekarski (Taraxucum officinale)- posiada fenomenalną ilość wartości odżywczych dla skóry i włosów, wspomaga leczenie trądziku, likwiduje zaczerwienienia, redukuje stany zapalne. Mniszek zawiera w swoim składzie sporo magnezu, a więc przyczynia się do poprawienia kondycji skóry. Do tego ma działanie antyoksydacyjne, dlatego skutecznie walczy z wolnymi rodnikami odpowiedzialnymi ze postępowanie procesów starzenia. Ponadto poprawia cyrkulację w tkankach oraz działa oczyszczająco, więc cera staje się gładka i zyskuje zdrowy koloryt. Sok z mniszka posiada w swoim składzie substancję zmiękczającą, dzięki czemu czyni skórę jedwabiście gładką, solidnie nawilżoną, a także perfekcyjnie zabezpieczoną przed działaniem czynników przyspieszających jej starzenie się.
• Jasnota biała (Lamium album)- posiada właściwości oczyszczające, ściągające i regenerujące
• Mydlnica lekarska (biała i czerwona) (Saponaria officinalis)- delikatnie myje włosy , zawiera naturalne saponiny, związki te charakteryzują się działaniem oczyszczającym, zmiękczającym, ponadto działają przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo i przeciwzapalnie, pomocna przy łojotokowym zapaleniu skóry głowy, łupieżu i wypadaniu włosów.
• Lukrecja gładka (Glycyrrhiza glabra)- delikatny środek pieniący, oczyszczający skórę.
• Cedr himalajski (Cedrus deodara)- wzmacnia włosy,zapobiega ich wypadaniu, likwiduje łupież,zmniejsza przetłuszczanie włosów, usuwa podrażnienia skóry
Oleje:
• Pszenica zwyczajna (Triticum Vulgare )- jest naturalnym zestawieniem niezwykle korzystnych w pielęgnacji skóry i włosów mikroelementów – witamin A, C, B oraz składników mineralnych. Odnajduje swoje znakomite zastosowanie przy neutralizowaniu podrażnień i stanów zapalnych skóry. Wykazuje przy tym właściwości regeneracyjne pomagając odbudować ubytki w tkance, działając nie tylko powierzchownie, ale i na głębsze warstwy skóry. Pozytywnie oddziaływuje na skórę łuszczącą się lub narażoną na przesuszenia, nadając jej jednocześnie gładkość i elastyczność. Stosowanie oleju zapewnia wytworzenie na powierzchni skóry filmu ochronnego, który hamuje dopływ promieni UV, jednocześnie utrudniając nadmierny odpływ wody, i tym samym powstrzymuje intensywne przesuszanie i wiotczenie skóry.
• Len zwyczajny (Linum usitatissum)- bogaty jest w witaminę E, oraz cynk , zawiera białko(czyli uwielbianych przez włosy aminokwasów) , olej , śluz , lecytynę , sole mineralne i nienasycone kwasy tłuszczowe, działa regenerująco, zmiękczająco, nawilżająco na włosy ,pozostawia je błyszczące, gładkie, mniej puszące
• Kalina śliwolistna (Viburnum prunifolium) - stymuluje regenerację skóry, ściąga pory, włosom dodaje blasku.
• Szarłat zwisły (Amaranthus caudatus) - ma działanie odmładzające, wygładza skórę.
• Róża dzika (Rosa canina)- ma  działanie nawilżające, zmiękczające i wygładzające skórę, rozjaśniają skórę i zapobiegają powstawaniu plam pigmentacyjnych. Natomiast zawarty w dzikiej róży kompleks witamin z grupy B jest skuteczny w leczeniu łojotoku skóry i zapobiega szorstkości cery. Złuszczające działanie kwasów owocowych wykorzystane zostało w leczeniu zmian trądzikowych
• Łopian większy (Arctium lappa)- Reguluje zaburzenia czynności skóry oraz odżywia ją. Bez problemu regeneruje włosy po trwałych ondulacjach chemicznych i farbowaniu, odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, hamuje wypadanie i przyspiesza wzrost włosów odnawia ich słabą i uszkodzoną strukturę. Działa korzystnie przy łupieżu, suchości, podrażnieniach, swędzeniu skóry głowy, zawiera naturalną inulinę, proteiny, oleje eteryczne i tłuste, substancje garbnikowe, sole mineralne, witaminy.
• Dynia zwyczajna (Cucurbita pepo)- działa kojąco oraz wspomaga procesy odnowy skóry. Poprawia stopień nawilżenia oraz elastyczność skóry. Zmniejsza szorstkość skóry,wygładza drobne zmarszczki. Działa przeciwzapalnie,przeciwalergicznie , a dodatkowo stymuluje działanie układu immunologicznego skóry. Witamina A wspomaga procesy regeneracyjne skóry, witamina C skutecznie wymiata wolne rodniki, a witamina E działa odmładzająco
AKTYWNE SKŁADNIKI NATURALNE:
• Kozie mleko (Goat milk)- obfituje w witaminy A, B, E, PP i D, a ponadto posiada w swoim składzie również takie składniki mineralne jak: wapń, potas czy fosfor. Zawartość kazeiny, o wiele wyższa niż w przypadku zwykłego mleka, zapewnia nawilżenie skóry, a mleczne proteiny pobudzają ja dodatkowo do produkcji kolagenu, związku odpowiedzialnego za jej jędrność. Jedwabista gładkość to efekt aktywności peptydów, które tworzą na powierzchni skóry naturalny film ochronny, a witalność, młody wygląd i zdrowy kolor – rezultat aktywności laktoferyny, neutralizującej szkodliwy wpływ wolnych rodników.
• Wosk pszczeli (Beeswax)- uelastycznia oraz zmiękcza skórę , zawiera w sobie wiele cennych kwasów takich jak: palmitynowy, melisowy, octowy, masłowy, walerianowy i wiele innych.Zapobiega wysuszaniu skóry. Uelastycznia i zmiękcza ją oraz nie pozwala na utratę wody przez naskórek.
• Mleczko pszczele (Royal jelly)- należy do najcenniejszych surowców naturalnych – w jego składzie znajdziemy wiele różnorodnych składników odżywczych, a należą do nich między innymi: magnez, potas, żelazo, miedź, mangan, kobalt, krzem, siarka, nikiel, cynk, witaminy A, C, D, E, PP i z grupy B (w tym kwas foliowy). przyspieszającym regenerację tkanek (w tym skóry – mleczko pszczele pobudza produkcję kolagenu), przeciwdziała wypadaniu włosów
• Skrobia ryżowa (Oryza sativa strach)- usuwa zaczerwienienia, podrażnienia skóry, zapobiega nadmiernemu złuszczaniu skóry, zapewnia ochronę skórze i włosom w niekorzystnych pogodowo okresach roku.
• Olej z nasion owsa (Water avena sativa kernel)- ma działanie odżywcze i nawilżające na skórę, ściąga, podkreśla jej delikatność i aksamitność.


Mydła zabezpieczone są dodatkowym wieczkiem, a w środku znajdziemy rozkładane etykiety o składnikach użytych w mydłach. Skromne,a  takie ładne, tak jak opakowania. :) Choć są to produkty z  lekką ściemą (mydlić to może nam producent, a nie mydlnica) , choć w gąszczu tych cudownych składników perfidnie czają się AŻ dwa detergenty (dość mocne) i średniej mocy konserwanty, to jestem skłonna ponownie wydać dość sporą sumę (kupuję je po około 35 złotych) , ponieważ są niezwykle wydajne, wszechstronne w użyciu i robią dobrze każdej części mojego ciała ;)

Pojemność takiego słoiczka to aż 500ml, przy takiej wydajności starczy na bardzo długo :) 

Choć rosyjskie kosmetyki nie są już tak rozchwytywane w blogsferze i sama bardziej skłaniam się ku polskim produktom, to są to kosmetyki warte swojej horrendalnej, narzuconej przez dystrybutorów ceny (kto bez namysłu wyda 50złotych na mydło?). Zasługują na określenie 'lecznicze' , gdyż ich działanie jest odczuwalne i widoczne gołym okiem. Mam także pewność, że nie są to jedynie śladowe ilości tych składników, ponieważ skład przedstawiony po rosyjsku dowodzi tego, że rolę zagęszczaczy stanowią oleje naturalnego pochodzenia. Muszę wspomnieć, że mamy tutaj wyciągi i oleje z 37 syberyjskich ziół, które skutecznie pielęgnują naszą skórę i włosy. Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, chemicznych substancji zapachowych . Mydło nie wysusza skóry.


Znacie mydła Agafii ?:)

PS. Na część e-maili odpowiedziałam dzisiaj, natomiast pozostałe wiadomości, na które nie znalazłam już czasu (bardzo Was przepraszam) odpowiem jutro :) Serdecznie Was pozdrawiam!


15:41

BiochemiaUrody, Peeling enzymatyczny EKO

BiochemiaUrody, Peeling enzymatyczny EKO

Na wstępie chciałabym Was bardzo, bardzo przeprosić za moją tygodniową przerwę - starałam się napisać coś nowego, odpowiedzieć  na Wasze komentarze i e-maile, ale miałam dość ciężki, stresujący tydzień, który zdemotywował mnie kompletnie i postanowiłam zrobić sobie małą przerwę. Mam mnóstwo planów na jesień, pomysłów, nowych formulacji, mam nadzieję, że nadal ze mną będziecie! Ba, ciągle jest Was więcej za co bardzo Wam dziękuję. Nie spodziewałam się, że tak miło mnie przyjmiecie i znajdziecie tutaj swoje miejsce :)

Moim dotychczasowym ulubieńcem w kwestii peelingów enzymatycznych był zdecydowanie peeling z owoców tropikalnych e-naturalne. Peeling BU kupiłam dla odmiany i miałam cichą nadzieję, że zdetronizuje mojego ulubieńca ;) Już na wstępie napiszę, że niestety mu się to nie udało, choć nie mogę mu  ująć skuteczności.Prosiliście mnie o recenzję tego produktu jakiś czas temu, dlatego kupiłam go ponownie, by moja recenzja była bardziej rzetelna.

23:40

Negatywny wpływ promieniowania UV na ludzką skórę

Negatywny wpływ promieniowania UV na ludzką skórę
Może zacznę od tego, że nie unikam panicznie słońca, ale korzystam z  niego racjonalnie i mając do wyboru stanie w żywym słońcu,a  w cieniu - wybieram cień. Wiele osób mylnie ogranicza się jedynie do ochrony, jaką zapewniają nam filtry. Owszem, chronią naszą skórę, ale nie na tyle skutecznie, by przedłużać ekspozycję słoneczną i korzystać ze słońca do woli. Mam nadzieję, że ten wpis będzie małą przestrogą dla tych, którzy bagatelizują stosowanie ochrony przeciwsłonecznej.

Mam także nadzieję, że nasze środowisko w końcu przestanie traktować osoby, które stosują ochronę przeciwsłoneczną jako osoby nietowarzyskie, zadufane w sobie, żyjące w innym świecie i mające bzika na punkcie swojej cery. Jesteśmy tak samo normalni i tak samo towarzyscy jak Ci, którzy lubią mieć opaleniznę. Opalenizna nie jest dla mnie wyznacznikiem udanych wakacji. Ochrona przeciwsłoneczna nie ogranicza nas życiowo, dla mnie krem z  filtrem jest podstawą, dla Ciebie - podkład. Poruszam ten temat, ponieważ wiem (nawet i w swoim środowisku) jak reagują osoby, kiedy odpowiadam im, że stosuję ochronę przeciwsłoneczną. Nie robię tego wyłącznie dla skóry, ale przede wszystkim dla własnego zdrowia i samopoczucia. Lubię czuć się bezpiecznie, wtedy jestem spokojniejsza i nie stresuję się na zapas.

O tym, że słońce jest szkodliwe wie chyba każdy. O tym, że wywołuje nieodwracalne szkody nie tylko w  naszej skórze - chyba też. To dlaczego tak wiele z nas nfiltrów przeciwsłonecznych nie stosuje w ogóle i uważa to za coś paranormalnego ? Nie namawiam nikogo do stosowania filtrów o bardzo wysokiej ochronie, bo nie oszukujmy się - nie są zbyt komfortowe w użytku i rzadko kiedy dają nam efekt zadbanej skóry. W naszym klimacie wystarczającą ochroną jest SPF 30+, oczywiście dla osób o 'normalnej skórze', niezbyt wrażliwej i niealergicznej. I nie potrzeba wielu wyrzeczeń, by skutecznie chronić naszą skórę. Dla mnie najważniejsza jest ochrona przed promieniowaniem UVA.

Opalenizna jest u nas traktowana jak okaz zdrowia, szczęścia i urody. Może i dodaje uroku, ale zastanówmy się czym jest opalenizna... Reakcją obronną naszego organizmu, a dokładnie skóry. Nie jest ona żadnym pewnym 'zabezpieczeniem', nie uchroni nas przed negatywnymi skutkami oddziaływania promieniowania UV. I  nie jest żadnym okazem zdrowia, opalenizna blokuje syntezę witaminy D i znacznie wydłuża czas ekspozycji, by do owej syntezy doszło. Paradoksalnie osoby stosujące ochronę przeciwsłoneczną rzadziej miewają niedobory witaminy D, niż osoby, które nie grzeszą przebywaniem na słońcu. Jedynie kontrolowana i ograniczona ekspozycja słoneczna gwarantuje nam pełną syntezę witaminy D. Dlatego nie bez przyczyny Polacy mają taki odcień skóry, nasza skóra zawiera tyle melaniny, by do syntezy doszło szybko i sprawnie. Opalając się zaburzamy tę równowagę i niestety skazujemy siebie na niedobory witaminy D, chyba że przyjmujemy suplementy z tą witaminą pod okiem lekarza. To, ze opalenizna jest wyznacznikiem zdrowia można włożyć między bajki.

Nie ma przemyślanej i starannie dobranej pielęgnacji bez ochrony przeciwsłonecznej. Istnieje szereg potwierdzonych naukowo badań, które udowadniają, że słońce ma szkodliwy wpływ na naszą skórę w wielu aspektach. Nie tylko powoduje fotostarzenie, ale zmiany nowotworowe, czy nasila a nawet przyczynia się do powstawania schorzeń skórnych. Miejmy na uwadze fakt, że na stan naszej skóry pracujemy latami - jak to mówią 'grosz do grosza a będzie kokosza' :). Niestety skutki nadmiernej ekspozycji słonecznej, ba, nawet niewielkie dawki promieniowania UVA kumulują się w naszej skórze i dają o sobie znać po latach. Nie jestem wyłącznie negatywnie nastawiona, wiem, że fototerapia ma dobroczynne działanie w leczeniu wielu dermatoz ( o czym na pewno napiszę) ale w granicach rozsądku. Smażenie się godzinami w godzinach największego nasłonecznienia jest kompletnie nieuzasadnione i pociąga za sobą wiele skutków ubocznych...Mam ogromną nadzieję, że ten wpis trafi do osób, które nie stosują ochrony anty UV i następnym razem wybierając kosmetyk pielęgnacyjny zwrócą uwagę na to, czy nie zawiera on czasem filtra ochronnego.


A więc.. nie jest prawdą, że na stan naszej skóry mają wpływ przede wszystkim geny. Na stan naszej skóry pracujemy latami - dobrymi nawykami, bezstresowym trybem życia (czy to możliwe w tych czasach?), dietą, ogólnie zdrowym trybem życia i czynnikami zewnętrznymi - czyli ekspozycją na promieniowanie UV, mróz, wiatr.. Geny maja zaledwie 20% wpływ na nasze starzenie, 80% zależy wyłącznie od nas. To motywujące, ponieważ wdrażając zdrowe nawyki, nie wpadając w paranoję możemy zachować młodość na dłużej. Świetnym przykładem są.. Azjatki, które co prawda moim zdaniem podchodzą zbyt poważnie do pielęgnacji twarzy (co powoduje stres związany ze zbyt szybkim zestarzeniem się), to podoba mi się ich holistyczne podejście. Każdy powinien być takim zdrowym egoistą i poświęcać samemu sobie wystarczająco dużo czasu.


Jakie skutki uboczne pociąga za sobą promieniowanie UV?

  • Rumień i oparzenia słoneczne
  • Nowotwory skóry. Promieniowanie UV działa na podobnej zasadzie jak wolne rodniki. Przyczynia się do uszkodzeń materiału genetycznego - DNA. Jeśli uszkodzenia DNA są bardzo poważne to następuje samoistna śmierć komórki. Natomiast drobne uszkodzenia kumulują się w miarę upływu lat i z czasem może to doprowadzić do przekształcenia się owej komórki w komórkę nowotworową, która następnie dzieli się wielokrotnie i daje początek rakowi skóry.
  • Degradują włókna kolagenu ( niszczy wewnątrzcząsteczkowe wiązania wodorowe i osłabia system wiązań wodorowych ,osłabia strukturę potrojnej heliksy kolagenu I ,zwieksza intensywność zaburzeń konformacji (ksztaltu i stuktury) białek, wpływa na hydroksylacje (reakcja prowadzaca do utlenienia) proliny , zmniejsza zawartość hydroksyproliny) i elastyny, co skutkuje utratą elastyczności skóry, zmarszczki,skóra jest widocznie mniej sprężysta i napięta.
  • Promieniowanie UVB powoduje ubytki kwasu hialuronowego 
  • Zaburzenia w warstwie ochronnej skóry
  • Zwiększony poziom TEWL (przeznaskórkowa utrata wody)
  • Pojawiają się nieregularne przebarwienia skórne powstające na skutek nierównomiernego gromadzenia się melaniny w komórkach
  • Namnażanie wolnych rodników. Wolne rodniki to cząsteczki lub atomy posiadające jeden lub więcej niesparowanych elektronów, które dążą do tego aby to zmienić- przez to są bardzo reaktywne, atakują nasz organizm i uszkadzają jego struktury, np. elastynę (co skutkuje utratą elastyczności skóry).Wolne rodniki powstają (oczywiście w niewielkich ilościach) w naszym organizmie, ale są to takie ilości, które bez problemu zostają zneutralizowane i nie szkodzą naszemu zdrowiu - mechanizm ten kryje się pod nazwą apoptozy, czyli inaczej kontrolowanej śmierci komórki. Sprawa ma się inaczej kiedy jest ich tak dużo, że nasz organizm zaczyna sobie z nimi nie radzić. Wolne rodniki nie tylko przyspieszają procesy starzenia, ale przede wszystkim szkodzą naszemu zdrowiu - prowadzą do chorób nowotworowych, chorób oczu, serca i innych narządów, osłabienia odporności i wiele innych.
  • Reakcje fototoksyczne i fotoalergiczne
  • Pojawiają się teleangiektazje, czyli pękające naczynka krwionośne. UV powoduje rozszerzenie i pękanie drobnych naczynek włosowatych. Przy ostrym kontakcie UV wpływa stymulująco na angiogenezę
  • Ostre, jak i przewlekle promieniowanie powoduje rozszerzenie naczynek limfatycznych, co zwiększa ich przepuszczalność. Można więc domniemać, że promieniowanie UV powoduje limfatyczne obrzęki na twarzy
  • UV ma wpływ na proces lipogenezy - obniża poziom wolnych kwasów tłuszczowych i trójglicerydów w tłuszczowej tkance podskórnej, a także znacznie hamuje działanie enzymów, które biorą udział w procesie lipogenezy
  • Pod wpływem promieniowania UV dochodzi do peroksydacji skwalenu (składnik sebum) co skutkuje wzrostem aktywności lipoksygenazy, co ma wpływ na wzmożone wydzielanie sebum, tworzenie zaskórników i stwarza dogodne warunki dla rozwoju beztlenowców. W tym procesie biorą udział nie tyle wolne rodniki, co tlen singletowy. 
  • Rogowacenie słoneczne.  W warstwie podstawnej naskórka dochodzi do  licznych, nieprawidłowych mitoz, a w konsekwencji do jego pogrubienia i zaburzeń procesu rogowacenia. Rogowacenie słoneczne jest efektem przewlekłej ekspozycji głównie na rumieniotwórcze UVB, klinicznie objawia się żółtobrunatnymi nawarstwieniami rogowymi o suchej, nierównej powierzchni, leżącymi w poziomie skóry lub nieznacznie wyniosłymi. Zdarza się, że zmiany te ulegają transformacji nowotworowej do raków podstawno- i kolczysto komórkowych. Objawem rogowacenia starczego jest także odwodnienie komórek, ujawniające się szorstkością naskórka i jego złuszczaniem.Odmianą rogowacenia słonecznego jest róg skórny. Podstawową różnicą jest jednak to, że może występować u dzieci, u których nie jest stanem przednowotworowym.
  • Immunosupresja. Jest to zjawisko polegające na osłabieniu naszego układu odpornościowego (immunologicznego) pod wpływem promieniowania UVB. Wystarczą do tego już niewielkie dawki promieni UVB, które nawet jeszcze nie są w stanie wywołać rumienia i poparzenia skóry. Efektem immunosupresji jest osłabienie odporności organizmu na niektóre infekcje wirusowe czy bakteryjne, dotyczy to nie tylko skóry, ale i całego organizmu.Może mieć dużo poważniejsze skutki w postaci zwiększonego ryzyka rozwoju nowotworów.
  • Obszary skóry narażone na działanie promieniowania UV są bardziej podatne na glikację
  • Fotodermatozy są schorzeniami skóry, które mogą powstawać pod wpływem promieniowania UV, niezależnie od substancji zewnętrznych tak jak w przypadku reakcji fotouczulających. Zwykle są one wynikiem wadliwego metabolizmu, co sprawia, iż pod wpływem promieni UV wytwarzane są w organizmie szkodliwie działające związki, wywołujące choroby skóry. Do takich schorzeń zalicza się: toczeń rumieniowaty, dermatozy pokrzywkowe, dermatozy wypryskowe, chłoniak skóry z limfocytów T.

Zatem, czy warto ? Myślę, że nie. Czytając niektóre wypowiedzi, czy słuchając niektórych wywodów,  mam często wrażenie, że jesteśmy strasznie niedoinformowani i panoszą się między nami wierutne kłamstwa na temat ochrony przeciwsłonecznej. To powinna być podstawa każdej pielęgnacji, ale po co o tym mówić? Koncerny i osoby prywatne zarabiają krocie na naszych pielęgnacyjnych błędach. ;)

Co dała mi sumienna ochrona przeciwsłoneczna?
Przede wszystkim odmieniła diametralnie stan mojej cery i spotęgowała efekty każdej przeprowadzonej kuracji. Nie mam żadnych problemów z przebarwieniami posłonecznymi, pojawiają się one naprawdę sporadycznie (jedynym problematycznym obszarem jest broda i nos, które pocą się najbardziej) i są powierzchowne. Mam swoje środki i pozbywam się ich w  przeciągu 6-8 tygodni. Przebarwienia pozapalne nie utrwalają się, przez cały czas mają zabarwienie bladoróżowe i giną samoistnie.

Zmniejszyła się wrażliwość skóry - lepiej toleruję kwasy i retinoidy. I tyczy się to wszystkich substancji aktywnych, rzadko kiedy coś mnie  podrażnia. Poprawiło się nawilżenie mojej cery. Jest ona w lepszym stanie niż 2-3 lata temu. Wygląda młodziej, lepiej, ma równomierny koloryt. Zmiany naczyniowe są przygaszone i czerwienię się bardzo sporadycznie. Choć nagrzewam się jak piekarnik w filtrach Ziai, to nie doczekałam się żadnych pękniętych i trwale rozszerzonych naczynek.


Stosujecie ochronę UV?

14:39

Bioderma, Photoderm MAX Ultra-fluide SPF 50+ / UVA 40 (wersja bezbarwna), czyli jak lekkie emulsje wyparły filtry typu dry-touch

Bioderma, Photoderm MAX Ultra-fluide SPF 50+ / UVA 40 (wersja bezbarwna), czyli jak lekkie emulsje wyparły filtry typu dry-touch

Cześć kochani :) 

Nie ukrywam, że nowe filtry Biodermy wzbudziły we mnie ogromną ciekawość. W poprzednim roku mieliśmy dry-touch'e (suche w dotyku), w tym mamy ultra lekkie fluidy. Cóż mogę powiedzieć, koncerny farmaceutyczne w końcu idą w dobrą stronę.

Kosmetyk udostępniła mi firma Bioderma, niedługo po tym otrzymałam od nich kolejny produkt, który ciekawił mnie od samego początku (mianowicie krem z  filtrem UVA 42),a  do tego skromna karteczka z pozdrowieniami - to bardzo miły gest. Dziękuję :)


Firmę cenię za jakość produktów. Mimo że poprzednie Photodermy wywoływały u mnie spustoszenie, to nie mogłam odmówić im naprawdę wysokiej ochrony. Wskaźniki ochrony przed UVA nie są sobie równe, ale Bioderma jest zdecydowanie w czołówce jeśli chodzi o bardzo wysoką ochronę anty UV. No i przebija LRP, lekki fluid jest tak przepakowany alkoholem, że już po samym otwarciu powiedziałam mu NIE. Jeśli szukacie czegoś podobnego, ale o mniej drażniącym składzie - spróbujcie koniecznie Biodermy.

Może zacznę od tego, że filtr ma swoje zalety, ale i wady. Nie jest to nic dziwnego, filtry zawsze będą trudne w obsłudze, jeśli mamy zamiar skutecznie chronić skórę. No bo który kosmetyk nałożony w takiej ilości będzie wyglądał przyzwoicie? Żaden. Oczywiście możemy kombinować z frakcjami, pudrami naturalnymi, minerałami, diabeł wie z czym jeszcze, ale filtry są kosmetykami ochronnymi. Szkoda, że większość osób tego nie rozumie i ocenia je w kategoriach kosmetyków typowo pielęgnacyjnych.

Koncerny w końcu robią nam dobrze,w  końcu lekkie fluidy są lekkimi fluidami. I jakież było moje zdziwienie,  gdy przy pierwszej aplikacji byłam oszołomiona lekkością tego kosmetyku. Uwaga - osoby, które używają namiętnie Ziai, muszą zmienić sposób aplikacji. Bioderma wymaga innych, bardziej delikatnych ruchów, trzeba się nim trochę pobawić, by wyglądać przyzwoicie, ale zdecydowanie warto. Bo to naprawdę świetny produkt.


Ultra lekki fluid odznacza się naprawdę ultra lekkością. Ma konsystencję lejącego mleczka, które przelewa się między palcami. Produkt najlepiej jest wklepać, delikatnie wmasować. Nie jest lepki, ani tłusty, ale oleisty w dotyku.  Może kusić, by nałożyć go mniej (wtedy wygląda idealnie), ale niestety - nałożony w odpowiedniej ilości nie wygląda tak pięknie jak mogłoby się wydawać...


 Filtr pozostawia błyszczącą powłokę (nie tak nachalną jak inne Photodermy, ale jednak) , wersja bezbarwna delikatnie bieli. Bielenie niknie wraz z czasem. Jestem ciekawa wersji barwionych (tracą nieco na ochronie UVA), ale podejrzewam, że byłyby stanowczo zbyt ciemne dla mojej karnacji. Nie wchodzi w  pory, ale zostawia 'białe kropeczki' (jeśli zwarzył Wam się kiedyś podkład wiecie o co chodzi) , które nie wyglądają ani estetycznie, ani neutralnie. Trzeba się z nim pobawić, by odpowiednio to zakamuflować. I wyglądać przyzwoicie. Nie wchłania się i ciągle się rozsmarowuje. I niestety nie przebija pod tym względem Ziai, na skórze prezentuje się zdecydowanie gorzej, choć ma szereg innych zalet, o których zaraz napiszę. Na zdjęciu widzicie dokładnie efekt 'zwarzonego podkładu', nakładając go umiejętnymi ruchami można ten efekt zminimalizować. Nie roluje się, ale trzeba się przy nim namęczyć.

Kosmetyk przede wszystkim chroni - i jest to ochrona bardzo wysoka, którą cenię. W lipcu panowały wręcz tropikalne temperatury, takie, że po wyjściu na zewnątrz miałam od razu zawroty głowy ;) Był to chyba najlepszy czas, by skutecznie przetestować ten filtr. No i tutaj muszę pochwalić Biodermę za to, że mimo lekkości tego kosmetyku ani pot, ani łzy nie są mu straszne. Moja skóra twarzy poci się nadzwyczaj mocno w okolicach nosa, brody i w okolicach ust. Nie wiem czy ktoś cierpi jeszcze na taką przypadłość, ale po nałożeniu x filtru po 5 minutach w tych okolicach twarzy już go nie było. Poskutkowało to piegami na nosie (które już wybieliłam) i przebarwieniami w centralnej części brody. O ile Bioderma daje wrażenie zwarzonego podkładu, to chroni tak dobrze, że mogę wybaczyć mu nawet niezbyt komfortową aplikację.


Taaak, nie spływa. Wreszcie. To chyba jedyny filtr, który nałożony raz, pozostaje na twarzy tak długo, aż w końcu go zmyję. Moja skóra nie pociła się pod nim tak jak po Ziai, mając go na twarzy często o tym zapominam, to coś innego niż dotychczas.Można to w końcu nazwać pewną rewolucją w filtrach przeciwsłonecznych, to dobra droga.

Ale największym plusem jest jego piekielnie wysoka ochrona, nie doigrałam się żadnych poparzeń (o które jest łatwo ruszając do pracy o godzinie 12) i mam nadzieję, że żadnych przebarwień :) I nie nagrzewam się w nim jak w innych filtrach, mimo że zawiera jedynie filtry chemiczne, to nie pozostawia powłoki, która dodatkowo piętnuje ten efekt. Czuję, że moja skóra oddycha. Jest fotostabilny. Ochrona przed promieniowaniem UVA sięga 40.

Przy pierwszej aplikacji filtru odczuwałam delikatnie pieczenie, po zmyciu moja skóra była zaczerwieniona. Skóra nie paliła mnie żywym ogniem, ale w początkowym okresie stosowania niestety mnie podrażnił. Po 3 dniach moja skóra przestała tak na niego reagować i przyzwyczaiła się. Aktualnie nie podrażnia, nie wysusza, jest neutralny dla mojej skóry. Nie powoduje żadnych niespodzianek - ani zaskórników, ani stanów zapalnych. Nie pielęgnuje cery, ale też jej nie szkodzi. Jest to produkt odpowiedni dla wrażliwej cery - jest hypoalergiczny, nie zawiera parabenów oraz odznacza się naprawdę wysoką ochroną. Jest odporny na pot i muszę to potwierdzić :) Jestem z  niego tak zadowolona, że kupiłam go tym razem za własne pieniądze,a  nie oszukujmy się, do tanich nie należy :) Za tubę 40ml zapłacicie około 60 złotych. Oprócz wersji bezbarwnej dostępna jest także wersja barwiona: jasna i ciemna.

Nie udało mi się zrobić na nim makijażu, miałam wrażenie, że pędzel zbiera filtr. 


Nie mogę jednak zapomnieć o tym, że filtr mimo, że nie powodował u mnie pieczenia oczu, to po dostaniu się do oka skutecznie powodował ich łzawienie. Jest bezzapachowy. Przypomina mi bardzo filtr Uriage Hyseac SPF 50+, z tym, że jest łagodniejszy dla mojej skóry.

Produkt dostajemy w poręcznej tubeczce, z przyjemnym, zwężanym aplikatorem.  Produkt zużyłam w prawie 3 tygodnie (ograniczałam się do 2-3 reaplikacji w  ciągu dnia), dlatego dokupiłam drugie opakowanie, by mieć pewność, czy rzeczywiście nie ma wpływu na stan mojej cery.

Ultra lekki fluid z filtrem ochronnym producent zaleca osobom o bardzo jasnej karnacji, nadwrażliwym na słońce.Aplikację należy powtarzać co 2 godziny (jeśli cały czas przebywamy na słońcu), kiedy spędzamy czas w pomieszczeniach zamkniętych, czas reaplikacji nieco się wydłuża.

Kosmetyk zawiera octocrylen, bardzo wysoko w składzie. Przypisuje mu się właściwości alergizujące, ale jest to zależne od stężenia. W składzie znajdziemy stabilne i chroniące filtry zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB Tinosorby (S i M). Dość wysoko jest także filtr przenikający - BMDM. Oprócz tego w składzie znajdziemy składniki kondycjonujące - filtr chroni DNA komórek naskórka, bowiem zawiera opatentowany kompleks CELLULAR BIOPROTECTION®. Kompleks ten aktywuje naturalne mechanizmy obronne, chroni komórkowe DNA i zapobiega fotostarzeniu. Filtr Biodermy to filtr chemiczny, nie ma w nim ani grama filtrów mineralnych.

 INCI: AQUA/WATER/EAU, DICAPRYLYL CARBONATE, CYCLOPENTASILOXANE, OCTOCRYLENE, METHYLENE BIS-BENZOTRIAZOLYL TETRAMETHYLBUTYLPHENOL, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, GLYCERIN, ISONONYL ISONONANOATE, PROPYLENE GLYCOL, PEG-30 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, BIS- ETHYLHEXYLOXYPHENOL METHOXYPHENYL TRIAZINE, LAURYL PEG/PPG-18/18 METHICONE, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, ECTOIN, MANNITOL, XYLITOL, RHAMNOSE, FRUCTOOLIGOSACCHARIDES, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT, DECYL GLUCOSIDE, SODIUM CITRATE, STEARALKONIUM HECTORITE, XANTHAN GUM, LACTIC ACID, PROPYLENE CARBONATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, CHLORPHENESIN. [BI 642]



Skusicie się ?

15:18

Reakcje skóry objawiające się trądzikiem/wypryskiem,a niemające z nim nic wspólnego

Reakcje skóry objawiające się trądzikiem/wypryskiem,a niemające z nim nic wspólnego
Pewnie wiele z Was po użyciu kosmetyku, nowego gadżetu do pielęgnacji twarzy, czy nadmiernej ekspozycji słonecznej zastanawia się nad nagłym pogorszeniem stanu cery.. Jest wiele reakcji skórnych, które skutkują wypryskiem, a mają niewiele wspólnego z trądzikiem pospolitym. Wpis dotyczy jedynie reakcji skóry na pewne bodźce, które mogą objawiać się trądzikiem, dlatego nie wspominam tu o innych schorzeniach skóry, ani o trądziku kosmetycznym.

  • Zapalenie okołoustne
Dermatitis perioralis objawia się powstawaniem często licznych grudek na rumieniowym podłożu. Niekiedy zmiany mają charakter wykwitów krostkowych o niewielkich rozmiarach. Zlokalizowane są najczęściej poniżej wargi dolnej, na brodzie, nad wargą górną oraz w fałdach nosowo-wargowych. Zdarza się, że pojawiają się także na szyi. Jest to schorzenie bardzo powszechne, ale niestety zbyt wiele o nim nie wiemy. Domniema się, iż czynnikami nasilającymi zapalenie okołoustne jest zbyt częste stosowanie kosmetyków silnie nawilżających (powodują one rozpulchnienie cery), nieprzestrzeganie zasad higieny (czyli używanie brudnych pędzli, czy ręczników) oraz zaburzenia hormonalne.
  • Alergia kontaktowa (wyprysk kontaktowy)
Wyprysk kontaktowy wywołany przez kosmetyki jest problemem bardzo powszechnym i dotyka trzykrotnie częściej kobiet niż mężczyzn. Wystąpienie takiej reakcji nie zależy tylko od predyspozycji genetycznych, ale głównie od właściwości alergizujących i stężenia alergenu w  kosmetyku oraz od obszaru jego użycia. Pod uwagę należy także wziąć czas trzymania kosmetyku - częściej uczuli nas balsam do ciała niż żel pod prysznic.Najbardziej alergizują substancje zapachowe (w tym naturalne olejki eteryczne), ekstrakty roślinne, konserwanty, zaróbki i barwniki. Uwaga na kosmetyki naturalne!
  • Zespół nietolerancji kosmetyków 
Który objawia się reakcjami zapalnymi skóry (przypominają one reakcje alergiczne, ale nimi nie są) podczas używania kosmetyków. Osoby, które cierpią na CIS, często otrzymują diagnozę iż cierpią na Łojotokowe Zapalenie Skóry, Atopowe Zapalenie Skóry, łuszczycę, trądzik różowaty, czy trądzik pospolity. W większości przypadków poprawa stanu skóry następuje przy zminimalizowaniu do minimum ilości kosmetyków i przerzucenie się na hypoalergiczne, apteczne formuły.
  • Nadwrażliwość na pojedyncze składniki kosmetyków
Głównie na tak zwane zaróbki (podłoża i rozpuszczalniki), mydła i detergenty oraz kwasy hydroksylowe. Najbardziej powszechnym jest oczywiście glikol propylenowy, który powoduje u wielu osób miejscowe podrażnienie. Uwaga, podrażnienie nie musi objawiać się jedynie swędzeniem i pieczeniem, ale także stanami zapalnymi skóry.
  • Nadwrażliwość mieszków włosowych i trądzik pokwasowy/poretinoidowy
Może okazać się, że nasze mieszki włosowe są tak podrażnione, iż każde intensywne wmasowywanie produktu, peeling mechaniczny, czy nawet kosmetyki z potencjalnie drażniącymi substancjami (np. kwasy AHA nawet w niewielkich stężeniach) mogą objawiać się stanami zapalnymi. Jeśli po intensywnym peelingu mechanicznym, czy tarciu szczoteczką z mechaniczną nakładką obserwujecie stany zapalne, to nie są one jedynie efektem pobudzenia metabolizmu komórkowego, ale w zasadzie efektem drażnienia ujść mieszków włosowych. Nie jest to dobry sygnał, tyczy się to głównie osób, które mają za sobą (że tak to ujmę:) ) wiele przeżyć kosmetycznych - kwasy, retinoidy, czy po prostu macie problemy z rogowaceniem (hyperkeratoza)jak ja. I dlatego w tym samym podpunkcie wspominam o trądziku pokwasowym, który objawia się zazwyczaj 'kaszką' i jest następstwem drażnienia ujść mieszków włosowych zbyt agresywnymi środkami. Nie są to zaskórniki (zamiast łoju w treści 'zaskórników' będzie cieknący płyn), ale jest to przejściowa reakcja skóry. Znika samoistnie :) Nadwrażliwość mieszków włosowych może być sygnałem raczkującego zapalenia mieszków włosowych. 
  • Infekcyjne zapalenie mieszków włosowych ( w tym demodektoza)
Bakteryjne zapalenie mieszków włosowych zazwyczaj występuje u dzieci lub dorosłych z czynnikami predysponującymi, które pomagają zwiększyć liczbę bakterii na powierzchni skóry. Bardzo często jest to gronkowiec złocisty, inne gatunki to: paciorkowce, bakterie z rodziny Pseudomonadacea, Proteus i podobne bakterie do pałeczki okrężnicy.  Jak go rozpoznać? Zazwyczaj po bliznowaceniu (zostawia złotą łuskę) i bolesnych zmianach skórnych (zwłaszcza tych podskórnych), niestety jest on bardzo trudny do wykrycia, dlatego wymazy z treści ropnej trzeba wykonać 2-3 krotnie. Innym nadkażeniem jest drożdżowe zapalenie mieszka włosowego, spowodowane drożdżakami z rodziny pityrosporum. Zazwyczaj dotyka nastolatków i mężczyzn, prawdopodobnie jako efekt produkcji kwasów tłuszczowych przez drożdże i blokadzie otworu mieszka. Nie sposób wspomnieć także o nadkażeniach pasożytniczych, głównie nużeńcu, który jest odpowiedzialny za wiele chorób skóry, m.in zapalenie okołoustne, łupież, czy trądzik różowaty. Nużeńce powodują zaczopowanie gruczołu łojowego lub mieszka włosowego z postępującą hiperkeratynizacją. Często dochodzi do powstania stanu zapalnego i zmiany ropnej, której często towarzyszy ból. Objawami zakażenia nużeńcem mogą być także powstawanie licznych zaskórników, świąd skóry, a także rozszerzanie się naczyń włosowatych i zaczerwienienie skóry. Niektórzy chorzy obserwują zaczerwienienie skóry po nocy, w czasie której pasożyty wykazują największą aktywność. Odchody roztoczy mogą być także przyczyną zmian alergicznych. Nużeńce obecne w obrębie gruczołów tarczkowych wywołują przewlekłe zapalenie brzegów powiek, a czasem także spojówek, którym towarzyszą uporczywy świąd i pieczenie oraz łzawienie oczu. W wyniku zakażenia nużeńcem może dojść do zmiany kierunku wzrostu rzęs oraz ich wypadania.Demodekoza sprzyja ponadto zakażeniom bakteryjnym skóry.Jedyną skuteczna metodą diagnostyki nużycy jest badanie mikroskopowe zaskórników lub całych mieszków włosowych. W przypadku infekcji ocznych do badania pobierane są rzęsy. Leczenie nużycy z reguły trwa kilka miesięcy, a jednym z najskuteczniejszych leków jest metronidazol.
  • Popromienne zapalenie mieszków włosowych
Które nazwę trądzikiem posłonecznym :) To, że słońce leczy trądzik jest mitem. Promieniowanie UV nasila trądzik i widać to boleśnie na skórze jesienią i zimą.pod wpływem promieniowania UV dochodzi do peroksydacji skwalenu (skladnik sebum) , co skutkuje wzrostem aktywności lipoksygenazy, co z kolei ma wpływ na wzmożone wydzielanie sebum, tworzenie zaskórników i stwarza dogodne warunki dla rozwoju P.acnes. W tym procesie biorą udział nie tyle wolne rodniki, co tlen singletowy.
  • Nadmierne drażnienie ujść mieszka włosowego 
Tyczy się to głównie mechanicznego tarcia skóry, dlatego mówię zdecydowane nie peelingom mechanicznym. Podobne rewelacje skórne obserwowałam po peelingu ze szczoteczką masującą. 
  • Komedogenność i aknegenność kosmetyku
Te dwa terminy niestety są bardzo często ze sobą mylone, bądź drugi z nich jest w ogóle nieznany. Komedogenność jest to reakcja skóry, którą możemy zaobserwować dopiero po 8-10 tygodniach regularnego stosowania kosmetyku. Objawia się ona zaskórnikami. Polega to na tym, że pewne składniki kosmetyku mogą sprzyjać zaczopowaniu ujść mieszków włosowych i prowadzić do nadmiernego gromadzenia łoju. Komedogennośc jest jednak pojęciem nieco przewrotnym, ponieważ kosmetyk potencjalnie niekomedogenny może spowodować zmiany trądzikowe. Dlatego wybierając kosmetyk niekomedogenny, najlepiej by nie zawierał on potencjalnych alergenów ani substancji drażniących. Osoby, które borykają się z trądzikiem często posiadają skórę nadwrażliwą. Bardzo ciekawym produktem jest Sensibio Tolerance + Biodermy, musicie jeszcze trochę poczekać aż zrecenzuję ten produkt, ale jestem pod wrażeniem!
Aknegenność to taka reakcja skóry, którą możemy zaobserwować zaledwie po kilku dniach. Objawia się ona stanami zapalnymi skóry oraz 'zapchanymi porami', które nie są zaskórnikami. Skóra staje się szara, wygląda starzej, nie ma młodzieńczego blasku - takie efekty najczęściej obserwuję po źle dobranym oleju.


Pozdrawiam :)

20:23

OLEJ Z ORZECHÓW WŁOSKICH

OLEJ Z ORZECHÓW WŁOSKICH
Ostatnio pisząc Wam o olejach w pielęgnacji cery szczególnie podatnej na powstawanie zmian trądzikowych, wspomniałam Wam o olejach dość specyficznych, które nie każdemu będą służyć - ba, w połowie przypadków będą poważnie szkodzić. W tej grupie znajdzie się olej z  orzecha włoskiego.Są oleje, które się kocha, albo nienawidzi. Olej z orzecha włoskiego jest tak specyficzny, że znajdziecie o nim tylko skrajne opinie. A jak jest ze mną? Kocham, czy nie kocham ?

Olej z orzecha włoskiego w testach komedogennośći ma wartość 0, czyli jest takim olejem, który teoretycznie zmian trądzikowych nie powinien powodować ani ich nasilać. Teoretycznie. Potencjał komedogenny czasem ma się nijak do reakcji naszej skóry, ponieważ każdy ma inny skład sebum.

Trochę teorii - olej z orzecha włoskiego zawiera mnóstwo omega-6, stosunek omega-6 do omega-3 można określić w stosunku 7:1. Nie jest to do końca dobry stosunek kwasów tłuszczowych, nadmiar omega-6 może przyczyniać się do powstawania zaskórników i powodować stany zapalne. I u większości tak się dzieje - orzech włoski powoduje rosnące gule stulecia ;) Ponadto olej zawiera aż 10% kwasu palmitynowego, moja cera nie lubi się z nim wyjątkowo i podejrzewam, że to właśnie on jest winowajcą podskórnych, bolących niespodzianek. Nie mniej jednak warto się temu olejowi przyjrzeć, głównie przez aż 85% zawartość NNKT!

Kwasy omega-6 i omega-3 równoważą gospodarkę lipidową skóry, jest to bardzo ważne dla osób, które mają problem z zaskórnikami i  nadmiernym rogowaceniem. To także świetny opatrunek po intensywnych kąpielach słonecznych, kiedy skóra szaleje.


Zawiera ok. 85% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a szczególnie należące do esencjonalnych kwasów tłuszczowych (EFA) kwas linolowy (74%) i alfa-linolenowy (10%), oraz frakcję niezmydlalną w postaci tokoferoli, fitosteroli i fosfolipidów.
EFA (Essential Fatty Acid) są prekursorami hormonów miejscowych, min. prostoglandyn, które utrzymują skórę w dobrej formie oraz zapobiegają jej przedwczesnemu starzeniu.
Niedobór EFA powoduje, że zanika naturalna odporność skóry na działanie czynników zewnętrznych, częściej pojawiają się podrażnienia, zaczerwienienia, przebarwienia, stany zapalne, łojotok, trądzik, wyprysk atopowy i łuszczyca. Skóra staje się sucha (wzrost TEWL) i mało elastyczna, co przyspiesza tworzenie się zmarszczek.
Aktywność dermatologiczna i kosmetyczna EFA jest związana z możliwością wbudowywania ich w struktury cementu międzykomórkowego, co skutkuje tym, że skóra staje się bardziej elastyczna, poprawiają się jej funkcje barierowe przed szkodliwymi czynnikami środowiska zewnętrznego (zanieczyszczenia, UV), zmniejsza się TEWL i w efekcie poprawia nawilżenie naskórka oraz wzrasta produkcja czynników przeciwzapalnych.
Kwas linolowy, obecny w oleju w bardzo dużej ilości, jest jednym ze składników naturalnego tłuszczu ochronnego wydzielanego przez ludzką skórę i warunkuje prawidłowy rozwój i przyleganie korneocytów w przewodach gruczołów łojowych. Jego niedobór (znamienny u osób z trądzikiem) prowadzi do nieprawidłowej keratynizacji przewodów wyprowadzających gruczołów łojowych oraz nadmiernego rogowacenia ujść mieszków. W efekcie ewakuacja łoju z gruczołów staje się coraz bardziej utrudniona, a ich przewody poszerzone.
Powyższe procesy prowadzą do powstania mikrozaskórników i w dalszym etapie do zmian Olej z orzecha włoskiego zastosowany w preparatach kosmetycznych dla skóry łojotokowej i trądzikowej, poprawia gospodarkę lipidami- łój staje się rzadszy i nie czopuje ujść gruczołów łojowych, co min. zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych.
Olej ten jest łatwo absorbowany przez skórę, charakteryzuje się dobrą rozsmarowywalnością i brakiem nadmiernej tłustości po aplikacji.
Dzięki wysokiej zawartości kwasu linolowego wpływa ponadto na zwiększoną przepuszczalność naskórka oraz wykazuje zdolność głębokiej penetracji tkanek, co czyni go doskonałym nośnikiem substancji naprawczych i odmładzających, takich jak ekstrakty roślinne czy olejki eteryczne.
Obecne w oleju fitosterole oraz fosfolipidy zmniejszają TEWL, co objawia się poprawą nawilżenia i ogólnej kondycji skóry, a tokoferole decydują o jego działaniu przeciwrodnikowym, przeciwzapalnym, normalizującym i kojącym.

Substancje aktywne: nienasycone i nasycone kwasy tłuszczowe: linolowy, alfa-linolenowy, palmitynowy, stearynowy, fitosterole (?-sitosterol - ponad 90% tej frakcji, kampesterol) ; fosfolipidy (fosfotydyloetanoloamina - ok. 48% tej frakcji)'' Źródło

Dlaczego taki tytuł posta? A no dlatego, że połowa z nas olej z orzecha włoskiego kocha i nigdy nie odda, a druga połowa znienawidzi zaledwie po tygodniu regularnego stosowania. Niestety, jestem w  tej drugiej grupie - choć nie wywołał u  mnie zaskórników, to zdecydowanie nie zasłużył sobie na to, bym stosowała go na twarz samodzielnie. Musiałam go mieszać z innymi olejami, by zużyć go do końca.


Zacznę od tego, że kupiłam dwie wersje oleju - na zdjęciach rafinowany ZSK, w domu mam jeszcze z 3 ml mazidłowego orzecha :) Jeśli zastanawiacie się który kupić, polecam Wam bardziej ten z Mazideł. Jest lepszej jakości.


Olej jest jakby suchy w dotyku, bardzo specyficzny. Przy nakładaniu czuję suchość, nie daje takiego olejowego poślizgu jak np. oleje pestkowe owoców jagodowych, ale nie mogę ująć mu całkiem przyjemnej aplikacji (dobrze się rozsmarowuje).  Wiele osób chwali go na bardzo szybką wchłanialność, wręcz do matu - stosując ten olej miałam ciągłe wrażenie czegoś na twarzy, Wiecie o co chodzi ? Niby się wchłania, ale czuję coś ciężkiego na twarzy, niezbyt przyjemne uczucie. Nie wchłania się tak dobrze jak inne oleje, wolę jednak zrównoważony stosunek omega-3 i omega-6. Nie jest gęsty,ale też nie przelewa się między palcami. Pięknie pachnie orzechami włoskimi, oczywiście wersja nierafinowana. 

Olej jest bardzo bogaty w witaminę E, A, K, z grupy B, biotynę, dzięki temu sprawdzi się doskonale na skórze zniszczonej słońcem - suchej i dojrzałej. Bardzo dobrze penetruje skórę, ponieważ zwiększa przepuszczalność naskórka (przez zwartość 74% omega-6). Zdaje się być świetnym olejem do domowych mazideł - lekkie sera, emulsje. Dodatkowo olej wykazuje działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze: zwalcza m.in. paciorkowce, gronkowce, bakterie duru brzusznego i czerwonki.Jest stworzony dla cery typowo trądzikowej, ale muszę zaznaczyc - jeśli nie lubicie się z kwasami tłuszczowymi nasyconymi, uważajcie.

Więc dlaczego jestem na nie?
Dlatego, że olej mi nie służy. Tak po prostu. Od kiedy pracuję przy klimatyzacji i mam bardziej suchą skórę, dopuszczałam scenariusz, że oleje z tłuszczami nasyconymi i omega-9 w końcu zaczną mi służyć. Fakt, omega-9 nie szkodzi mi jakość szczególnie, ale nadal podchodzę jak pies do jeża do kwasów nasyconych. Nie lubię ich i już.

Olej z orzecha włoskiego sprawia, że moja cera staje się poszarzała, nie oddycha i generalnie wygląda gorzej. Nie powoduje co prawda zaskórników, ale za to stosując go regularnie doczekałam się podskórnych gul, które pamiętam z czasów gimnazjum. Z drugiej strony nie radzi sobie ze suchą skórą rąk, mogłabym go kłaść i kłaść,a  i tak mam wrażenie suchych dłoni. Nie potrafię go określić - na twarz jest za ciężki, na suche partie stanowczo zbyt lekki. U kogo się sprawdzi? Ciężko powiedzieć, próbowałabym na skórze typowo trądzikowej/tłustej, z zaskórnikami. Jestem zaskoczona, że na mojej skórze nie wchłaniał się tak pięknie jak na skórze mojej koleżanki. Po wspólnych testach doszłyśmy do wniosku, że z tym olejem albo się polubimy, albo nie.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :) Olej cudownie zmiękcza skórę, o ile w czasie odwyku kwasowego i retinoidowego bardzo mi szkodził, o tyle złuszczając się intensywnie, wspominam go całkiem miło. Doskonale likwiduje suche skórki i poprawia elastyczność skóry. Wiem, to tylko olej, ale naprawdę łagodzi podrażnienia. Jest świetny w  połączeniu z 'cięższymi olejami' , np. makadamią, czy avocado. Same w sobie są dla mnie stanowczo zbyt ciężkie, ale w połączeniu z orzechem włoskim sprawują się bardzo dobrze. Ale uwaga - taki miks tylko na zimę.

Orzech włoski świetnie sprawdza się na moich włosach. W zasadzie to jeden z moich ulubionych olei - włosy są bardzo, bardzo sprężyste, nawilżone, gładkie i mięciutkie. No i oczywiście to must have w kuchni,. jeśli nie polubicie się z tym olejem, to wykorzystajcie go do domowego pesto, świetnie komponuje się też z surówkami.


Znacie olej z  orzecha włoskiego ?


Pozdrawiam :)
Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger