Nie należę do grona zwolenników glinek - nie odczuwam ich magicznego działania i zazwyczaj używam ich inaczej niż większość. Wyjątkiem jest glinka czerwona.. i błoto z morza martwego, które poniekąd także można nazwać glinką (glinka czarna). Błoto z morza martwego jest moim stałym punktem pielęgnacji i jest jedną z niewielu maseczek, do których zawsze powracam. Swego czasu miałam wiele podejść do błot z morza martwego, jak się okazuje.. działają one zupełnie inaczej.
W dzisiejszym poście wezmę pod lupę błoto, które możecie dostać w każdym Rossmannie w zawrotnej cenie 20 złotych (na promocji 15 złotych). Dostajemy aż 500g sypkiego błota (to bardzo ważne, ponieważ często dostajemy już rozcieńczone z wodą i waga w przeliczeniu na kilogramy bardzo się zawyża), taka ilość starczy na wieki. Błota używa cała moja rodzina, jest bardzo ekonomiczne, końca nie widać, a każdy jest zadowolony z efektów. Koszt takiej maseczki to zaledwie kilka groszy ;)
Powracając jednak do samego błota i jego działania, muszę podkreślić, że wersja dostępna w Rossmannie jest wybitnie oczyszczająca. Pod tym względem przebija wszystkie glinki jakich dotąd używałam z algami włącznie. Działanie możemy odczuć dość mocno na naszej skórze - ostatnio brat obłaził jak jaszczurka ;) Producent obiecuje nam, że skóra będzie dogłębnie oczyszczona, matowa, wygładzona, odżywiona, nawilżona. błoto dodatkowo pobudza krążenie krwi (uwaga naczynkowcy) , wiec może być stosowane przy cellulicie, rozstępach, uspokaja i jest świetnym uzupełnieniem terapii trądziku, łuszczycy, atopowego zapalenia skóry, egzem i łojotoku. Muszę powiedzieć, że choć obietnice producenta są dość szerokie, to prawie wszystkie z nich mają realny wpływ na spełnienie. Nie zgodzę się jedynie z tym, że błoto nawilża i sprawdzi się przy atopowym zapaleniu skóry. Do większości obietnic nie mogę się przyczepić, ponieważ produkt rzeczywiście działa.
Produkt głęboko oczyszcza - zawsze szukam swoich porów po maseczce ;) Ilośc zaskórników i stanów zapalnych została zredukowana, poza tym błoto wpływa świetnie na gojenie i przygasza zaostrzone zmiany. Skóra jest jędrna, niesamowicie gładka i mięciutka. Po zmyciu maseczki, cera wygląda jak po obróbce graficznej, poza tym działa długofalowo. Widzę, że moja skóra (widać to zwłaszcza na skórze mamy) jest wyraźnie odżywiona, ujędrniona i bardziej promienna. Produkt rzeczywiście ogranicza przetłuszczanie skóry i skutecznie odblokowuje pory. Ma realny wpływ na skórę trądzikową - zmiany goją się błyskawicznie, wyskakują o wiele rzadziej.
Nie mam żadnych wątpliwości, że jest skutecznym środkiem antycellulitowym, ponieważ świetnie rozgrzewa skórę i stymuluje krążenie. Mam cerę naczyniową, ale akurat ten produkt może nie zrobić nam krzywdy, jeśli znajdziecie na niego sposób (mimo wszystko podchodźcie do niego ostrożnie). Zauważyłam, że najmocniejsze działanie oczyszczające wykazuje w połączeniu z samą wodą mineralną - skóra czasami jest aż ściągnięta, skrzypi, a nałożone błoto szczypie i piecze (wytrzymuję z nim maksymalnie 10minut). Takie działanie błota neutralizuje jogurt naturalny, dodatek pantenolu i alantoiny i wytrzymuję z nim aż do zaschnięcia, czyli około 30 minut. Wtedy cera nie jest aż tak ściągnięta, podrażniona i nie widzę nasilonych zmian naczyniowych.
Błoto naprawdę solidnie oczyszcza, dlatego podchodźmy do niego ostrożnie. Nie powinniśmy używać go zbyt często, sama stosuję je zamiennie z algami.
A teraz aplikacja ;) Jestem bardzo zadowolona, ze dostajemy błoto w formie sypkiej. Nie posiada ono żadnych barwników, konserwantów, dodatków chemicznych. Sami regulujemy gęstość maseczki i o tym, z czym ją łączymy. Dobrze rozdrobnione nie pozostawia żadnych grudek, zmywa się błyskawicznie, nie osiada na skórze. Do pokrycia twarzy i szyi potrzebuję jednej kopiastej łyżeczki i wedle uznania dodaję wody. I najważniejsze - błota nie pozostawiamy od razu do zaschnięcia. Pierwsze próby powinny trwać od 5 do 10minut, następnie z czasem możemy zostawiać je do zaschnięcia. Jeśli odczuwamy dyskomfort, pieczenie, powinniśmy zmyć błoto (odczekajmy 5 minut, może być to przejściowe). Jeśli błoto nadal nas podrażnia - zmieszajmy je z jogurtem naturalnym. Taka opcja nie podrażniła nikomu skóry, a stosuję ją ja, siostra, brat, mama.
Błoto kosztuje tylko 20 złotych, nawet cena bez promocji jest bardzo atrakcyjna. Dostajemy aż 500g naturalnego kosmetyku! Błoto jest bardzo wydajne, regularnie używają go 4 osoby, a zużyliśmy z 1/4 przez prawie dwa miesiące ;) Dostajemy je w odkręcanym, plastikowym słoiczku. Spadło mi z kilka razy, ale nie widzę, żeby miało jakiś uszczerbek :D
Nie sądziłam, że w drogerii, do której mam dostęp dostanę coś takiego. To miła odmiana, i chociażby ze względu na dostępność na pewno będę kupować ten produkt regularnie. Znajdziecie go przy solach i produktach do kąpieli ;)