12:32

Idealna skóra od zaraz? | Błota termalne z Mazideł

Nie pamiętam kiedy ostatnio nałożyłam na moją twarz drogeryjną maskę - odkąd prowadzę bloga  zawsze w szklanym naczyniu rozrabiam glinki, błota i algi. Efekty jakie widzę po domowych maskach przerastają moje najśmielsze oczekiwania - skóra jest gładka  i delikatna w dotyku i doskonale oczyszczona i najważniejsze - nigdy żadna drogeryjna maska nie zadowoliła mnie nawet w połowie tak, jak te, które robię sama podczas wieczornego rytuału :) Do pewnego czasu moim ulubionym duetem było połączenie glinki multani mitti ze spiruliną, czy coś się zmieniło?

Moim odkryciem od kilku miesięcy są błota termalne z mazideł - a dokładnie wersja z siarką i z oligomentami, nie wiem czemu, ale jakoś wcześniej nie zwracałam na nie uwagi. To był mój ogromny błąd, gdyż sprawdzają się na mojej skórze fenomenalnie.

Ciężko jest mi powiedzieć czy swoim działaniem przebijają spirulinę, glinkę multani mitti, czy błoto z morza martwego, bo działają jednak trochę inaczej, ale jest to efekt, w którym można się realnie zakochać;)  Jest inny niż w przypadku typowych glinek - są jedwabiste w dotyku, nakłada się je cienkimi warstwami, a skóra nie jest ściągnięta, a wygląda jak po ingerencji dobrego grafika :)

Błota termalne z mazideł pochodzą z Doliny Ebro, jest to niezwykle malownicza kraina, korytarz krystalicznie czystej rzeki przepływa pośród zielonych, zapierających dech w piersiach wzgórz. Samo wydobywanie błota i proces jego przetworzenia jest niezwykle ciekawy. Lecznicze błoto termalne gromadzi się w osadach termicznych lub dnie morza, te, które oferują Mazidła są wydobywane z około 3 metrowych przybrzeżnych gorących źródeł, zanim jednak będą gotowe do wydobycia - przez długi okres formują się na skutek erozji skał i mik, a proszek jest przenoszony przez prądy wodne - prawda, że ich proces powstawania jest intrygujący? Następnie są oczyszczane, suszone na słońcu, rozdrabniane i poddawane sterylizacji za pomocą promieniowania gamma. Stosowanie błot i glinek jest więc całkowicie bezpieczne, ostatnio pokochałam ziemisty, charakterystyczny zapach takich masek, dlatego zrezygnowałam z ich aromatyzowania - nigdy dotąd moja skóra nie była aż tak zrelaksowana, a zapach ziemi niezwykle odpręża i jest namiastką namacalnego kontaktu z naturą. Jakkolwiek to brzmi, ale musicie spróbować. ;)


Forma błot termalnych jest też inna niż typowych glinek, czy nawet błota z morza martwego. Błota wydobywane z doliny Ebro są doskonale rozdrobione, są tak gładkie, wręcz kremowe i jedwabiste, że ich samo rozrabianie jest czymś niezwykle przyjemnym. Nie ma w nich absolutnie żadnych wyczuwalnych drobinek, zmywanie błota termalnego z mazideł sprawia mi niezwykłą przyjemność i jakoś wcale mnie nie martwi to, że ich zmywanie zajmuje trochę czasu - chętnie sama przedłużam tę czynność :)

Błota nie posiadają aż takich właściwości higroskopijnych jak algi, dlatego nie należy przesadzać z dodawaniem wody. Nigdy nie wyjdzie Wam też gęsta pasta, sama początkowo popełniałam ten błąd i za pierwszym razem wysypałam połowę opakowania ;) Wodę należy stopniowo dodawać, najlepiej strzykawką, zawsze dążę do uzyskania w miarę dobrze zwartej masy.  Do nakładania okładów z błota przyda Wam się także pędzel (w każdym sklepie malarskim taki dostaniecie) , ponieważ nakładanie palcami może okazać się zbyt żmudne (często przecieka między palcami) - błoto nakładam cienkimi warstwami, dokładając warstwę po warstwie. Należy pamiętać o ciągłym utrzymaniu wilgotności, w tym celu polecam wodę termalną Uriage - duet doskonały.

Wysycha ono dość szybko, dlatego zawsze dodaję kilka kropelek ulubionego oleju. Nic więcej - samo w sobie działa fenomenalnie, ale dodatek oleju znacznie przedłuża jego wilgotność (choć schnie najszybciej pośród wszystkich masek jakie posiadam), a wszystko, co nałożycie pod okład - idealnie wchłonie się w  naskórek, dlatego przed nałożeniem maski aplikuję serum z  witaminą C.

Jest specyficzne w użyciu - nakłada się je długo i tak samo długo zmywa, ale należy to do rzeczy przyjemnych. Podczas zmywania są bardzo jedwabiste w dotyku, nie są tak tępe jak spirulina, nie brudzą też wszystkiego jak algi. Nad dokładnym spłukaniem trzeba poświęcić trochę czasu, ale nie tracę tutaj cierpliwości. Spłukuje je pod bieżącą wodą, można wówczas zauważyć jak są dokładnie przemielone, barwią wodę i spływają zabarwionym strumieniem, spłukujemy warstwa po warstwie - podczas spłukiwania innych masek często odpadają grudki, zmywają się nierównomiernie.

Błota termalne( zwłaszcza z siarką) są moim odkryciem roku i polecam je każdej osobie, która ma jakiekolwiek problemy z  trądzikiem - od przetłuszczającej się skóry i zaskórniki, aż po trądzik zapalny. Mimo że proces powstawania błota termalnego działa na tej samej zasadzie, jednak każde z nich jest na swój sposób wyjątkowe i posiada inny skład chemiczny (pierwiastkowy).


Chociaż skład i morfologia błot jest zróżnicowana, to mają one następujące wspólne charakterystyczne cechy:
- zawierają głownie hydratyzowane krzemiany glinu, magnezu i żelaza, krystaliczne i amorficzne formacje termiczne zawierające nakryt, aż do montmorylonitu, jak również stabilny kaolinit;
- mogą zawierać hydratyzowane tlenki glinu i żelaza;
- cząsteczki błota tworzą roztwory koloidalne o charakterystycznej smarowności;
- zawierają bardzo drobny piasek kwarcowy, skalenie, mikę, sproszkowany opal, fragmenty skamielin, minerały o dużej gęstości takiej jak siarczany i węglany nadające błotom pewien stopień ścieralności;
- mają wysoką zdolność adsorpcyjną i absorpcyjną - pochłaniają nadmiar płynów, tłuszczu, zanieczyszczeń, kurzu, toksyn;
- dzięki wysokiej zawartości siarczanu glinu, działają zabliźniająco na rany, egzemę i inne dolegliwości skórne;
- błota absorbują wiele promieni (słoneczne, magnetyczne, radioaktywne itd.). Uwalniają je ponownie lecz w mniejszej częstotliwości, dzięki czemu działają stymulująco na naturalny system regeneracji
- wykazują działanie antybakteryjne – wysoka moc absorpcyjna błot unieczynnia działanie mikroorganizmów. źródło


Działanie lecznicze błot jest znane od wieków i było wykorzystywane już od czasów starożytności, okłady z błota były stosowane między innymi Egipcie, Mezopotamii i Krymie.

Dzisiaj skupię się na błocie termalnym z siarką i błocie z oligomentami, wersji z  jodem nie poznałam na tyle dobrze, by o niej napisać, ale myślę, że za kilka tygodni podzielę się z moją opinią na jego temat ;) Błota są dostępne na Mazidłach w różnych pojemnościach, zakupicie je w tym miejscu.

Błoto z siarką jest moim bezsprzecznym ulubieńcem, efekt, jaki pozostawia zachwyca mnie za każdym razem. Skóra jest niesamowicie gładka, miękka i wygładzona. Mogłabym jej dotykać przez cały czas, efekt nie znika też zaledwie po kilku godzinach, ale utrzymuje się przez kilka dni. Dzięki dużej zawartości siarki, błoto pzybiera barwę żółtą, delikatnie czuć zapach siarki, ale nie jest na tyle wyczuwalny, by z tego powodu rozpaczać. Błota termalne mają specyficzny ziemisty zapach, początkowo aromatyzowałam je olejkami eterycznymi, ale od pewnego czasu zapach ten niesamowicie mnie odpręża i ..oczyszcza umysł ;)

Jak już jesteśmy przy oczyszczaniu, to robi to bardzo porządnie. Skóra jest mocno oczyszczona, pory są doskonale domknięte i czyste, ale nie zaobserwowałam efektu ściągnięcia i wysuszenia, nawet jeśli niezbyt dobrze spłukałam okład z błota ;) Nie jest też mocno nawilżona, ale efekt jak po photoshopie jest gwarantowany ;) Co najważniejsze - efekt nie znika od razu, np. po glinkach domknięcie porów znika zaledwie po kilku godzinach, a w przypadku błota widocznie reguluje skórę i wygląda przy regularnym stosowaniu zdecydowanie lepiej. Moja skóra nadmiernie się nie przetłuszcza, ale myślę, że osoby z  cerą tłustą powinny być zachwycone działaniem. Nie jest to też efekt, który widzę sama, od kilku tygodni dostaję komplementy i pytania, co robię, że moja skóra jest tak jedwabiście gładka bez nierówności (no wykluczając ostatnie 2 tygodnie, gdy płyn Garniera załatwił mnie jak żaden inny kosmetyk) . Jestem właśnie po wczorajszym rytuale i skóra znowu nabiera miękkości, a wypryski magicznie znikają. Właśnie dlatego polecam wersję z siarką osobom z cerą problematyczną - wypryski bardzo szybko się goją, przysuszają, giną nawet tego samego dnia. Kiedy moja skóra przeżywa gorszy okres, zawsze na mojej twarzy ląduje błotko :) Naprawdę warto! Nie pamiętam, kiedy byłam ostatnio zadowolona ze swojej skóry, puszczając w niepamięć incydent z Garnierem - jest naprawdę dobrze.

Skóra jest widocznie odprężona i zrelaksowana, wygląda młodziej, także dzięki rozjaśnieniu kolorytu. Błoto działa jak delikatny peeling, a efekt przyrównałabym do efektu, który osiągniecie primerem Prelude Satin z kolorówka.com - skóra nabiera takiego zdrowego blasku, rysy ulegają zmiękczeniu, skóra jest jaśniejsza, sprawia wrażenie zdrowszej, porów można ze świecą szukać :) Z tym że wersja z siarką doskonale likwiduje wypryski, usuwa wszelkie nierówności na skórze - jest niewiarygodnie gładka i zdrowa. Jest to efekt, nad którym będę zachwycała się przez jeszcze długi czas.

Błoto termalne z oligomentami jest także świetne i również bardzo je polubiłam, nie działa jednak tak magicznie jak błoto z siarką. Jest doskonałe dla skóry tłustej, trądzikowej jako kompleks remineralizujący. Dostarcza skórze potrzebnych składników mineralnych i jest bardzo dobrze odżywiona po użyciu.

To, co rzuca się w oczy to ukojenie. Niesamowite ukojenie. Doskonale odpręża i relaksuje, giną zaczerwienienia i również ma bardzo korzystny wpływ na skórę z problemami skórnymi. Pachnie iście ziemiście, przyjemniej niż wersja z siarką, gdyby nie potrzeba ciągłego utrzymywania wilgotności, mogłabym z nim zasnąć. A jak już jesteśmy przy spaniu, to mam ogromny problem z wysypianiem się, zauważyłam, że po błotach termalnych moja skóra i umysł są tak odprężone i zrelaksowane, że śpię po nich jak małe dziecko :) Również świetnie oczyszcza, domyka pory, niespodzianki goją się szybciej, ale nie tak dobrze jak po wersji z siarką.

Ale za to tak odżywia i regeneruje skórę, że zawsze po zmyciu nie mogę napatrzeć się jak piękną mam cerę. Jest tak jaśniutka i miękka, efekt zdecydowanie zachwyca. Wszelkie grudki, kaszki, podskórne niespodzianki - błota radzą sobie fenomenalnie i jak żadne inne doskonale wyrównują fakturę skóry z podskórnych zgrubień i nierówności. Skóra regeneruje się bajecznie szybko i... nigdy nie mam po nich wysypu ;) Zwłaszcza po spirulinie lubi coś mi wyskoczyć, ale błota nigdy nie przysporzyły mi większej ilości niespodzianek. Nie spowodowały podrażnienia, wysuszenia, uczucia ściągnięcia (efekt ściągnięcia może towarzyszyć tylko przy nieutrzymywaniu wilgotności okładu) , a efekt jaki pozostawiają jest wart wydania każdej złotówki.

Za około 50g opakowanie zapłaciłam około 12-14 złotych, taka ilość starcza na około 5 użyć, przy zakupie większej pojemności (co robię regularnie) wychodzi jeszcze taniej. Nie są więc tak wydajne jak glinki, czy algi, ale podzielcie to na pięć, doskonałych zabiegów, czy 3 złote to dużo ? No właśnie ;)


Zobaczcie jak są doskonale rozdrobnione, nawet mój puder bambusowy nie jest tak jedwabisty w dotyku, przypominają mi jedwab superfine z kolorówka.com. Ekskluzywnie ;)

Opakowania bardzo mi się podobają - są szczelne , wykonane z dobrego plastiku. Jedynie otwarcie może nie przypaść do gustu osobom z dłuższymi paznokciami, można je sobie połamać, czego byłam naocznym świadkiem ;)
 

No co mogę więcej napisać - błota termalne z mazideł są FENOMENALNE. Efekt jaki pozostawiają na mojej skórze jest wart każdej kwoty, a że mam to za tak niską cenę, to czego chcieć więcej ?:)



Pozdrawiam,
Ewa