Nie jestem żywieniowym freakiem, ale przyznaję, że zdarza mi się inwestować w wysokiej jakości składniki odżywcze, które mogą być zdrowym i nie sprawiającym problemów w obsłudze dodatkiem do żywności. Na dodatki, patrzę także pod względem wykorzystania kosmetycznego - algi i sproszkowane trawy są stałym dodatkiem moich kosmetycznych receptur.
Trawa jęczmienna jest szczególnie bogatym w składniki odżywcze suplementem, nie będę rozwodzić się na temat jej leczniczego działania, natomiast korzyści płynące ze stosowania trawy jęczmiennej, wynikają z mnogości składników odżywczych oraz unikalnych enzymów trawiennych. Dla mnie, z perspektywy osoby posiadającej skórę uszkodzoną i wydelikaconą przez czynniki drażniące, kwestią nadrzędną, okazała się bardzo wysoka zawartość białek (18 z 22 aminokwasów) ogrom witamin i minerałów (głównie witamina A, kwas foliowy), wysoka zawartość roślinnego chlorofilu i przede wszystkim enzymy antyutleniające - działanie antyoksydacyjne i odżywcze jest niezwykle ważne w przypadku pielęgnacji skóry nadreaktywnej i nadwrażliwej. W skrócie : trawa jęczmienna działa silnie antyoksydacyjnie, odżywczo, witalizująco, wzmacniająco i przeciwzapalnie. To doskonały dodatek nie tylko do diety, ale także do pielęgnacji skóry zmęczonej, delikatnej, wrażliwej, zapalnej.
Niezwykle ważny jest wybór odpowiedniego suplementu - aby surowiec nie stracił właściwości, a także, by posiadał ich wysokie stężenie, producent musi dołożyć wszelkich starań nie tylko w strefie zbioru , suszu i transportu, ale także wysokich standardów uprawy. Trawa Jęczmienna firmy Rainforest Foods pochodzi z gospodarstwa ekologicznego w Canterbury w Nowej Zelandii. Cały proces produkcji przebiega według standardów ekologicznych w sposób gwarantujący zachowanie jak najwyższej jakości. Trawa jest zbierana, przewożona i przetwarzana w taki sposób, by zapewnić jak najwyższą aktywność biologiczną składników. Produkt jest odpowiedni dla wegan,co ważne, Raiforest Foods posiada certyfikat ekologiczny Soil Association. Mój wybór od kilku lat pada na RF, kupuję tam również algi, które są bezpieczne pod kątem użytku nie tylko zewnętrznego, ale i wewnętrznego (chińska spirulina jest bardzo niebezpieczna dla skóry i może być przyczyną alergii, podrażnień, pogorszenia stanu skóry). Uważam, że stosunek ceny, do jakości jest jak najbardziej w porządku i często w przeliczeniu na gramy, pewny produkt Rainforest Foods wychodzi taniej, niż zakup u niepewnych sprzedawców (200g /69 zł). Wpis nie jest sponsorowany.
Trawę jęczmienną spożywam także wewnętrznie, nie zamierzam jednak pisać o tym zbyt obszernie, ponieważ ciężko jest zauważyć widoczne efekty. Trawa jęczmienna to jedynie składowa mojej diety i nie chcę przypisać jej tego, czego nie jestem do końca pewna. Nie jestem też bardzo rygorystyczna odnośnie zjadanej żywności, staram się ograniczać ilość przetworzonej żywności do minimum. Jest to jednak składnik mniej problematyczny niż np. algi, których mój układ pokarmowy nie toleruje i nie jestem przełknąć nawet kropli specyfiku z wyciągiem ze spiruliny. Jest mniej specyficzna w smaku (pachnie zbożem, lekko wyrobem paszarnianym, na szczęście, w kompozycjach warzywnych jest niemal niewyczuwalna), dodaję jej z powodzeniem do warzywnej zupy, koktajlu warzywnego, ma neutralny smak i trzymam się określonej, małej ilości. Nie spożywam jej także bardzo regularnie, więc nie mogę oceniać jej faktycznego działania, natomiast przez tak długi czas, wyrobiłam sobie opinię na jej temat w pielęgnacji skóry i włosów.
Pielęgnacja skóry
Trawa jęczmienna na moją skórę ma widoczny, dobry wpływ. Jej działanie jest jednak inne niż w przypadku glinek, błot i alg, nie jest to także główny składnik moich okładów,a jedynie dodatek do masek opartych najczęściej na glince białej lub błocie termalnym, które są delikatniejsze niż spirulina i błoto z morza martwego. Nie posiada ona żadnych ostrych drobinek, jest doskonale rozdrobniona i w kontakcie z wodą tworzy klarowną, jasnozieloną ciecz.
Trawa jęczmienna przede wszystkim ma wspaniały wpływ na koloryt mojej cery - po zmyciu okładu, moje zaczerwienienia nie są tak widoczne, a przeważa naturalny, żółto-oliwkowy, ciepły odcień mojej skóry. Widzę, jak dobrze i odżywiony jest naskórek i w zasadzie to największy atut trawy jęczmiennej. Wydawać by się mogło, że to bardzo mało, natomiast dla mnie - bardzo dużo. Naskórek jest delikatnie zmiękczony, delikatniejszy i dobrze odżywiony. Oczywiście, stosuję maski mocniej oczyszczające, ale coraz częściej decyduję się na delikatniejsze, bardziej odżywcze okłady - trawa jęczmienna sprostała moim wysokim wymaganiom, zapewnia mi świeży, zdrowy wygląd. Nie ma dużego wpływu na oczyszczanie skóry, domknięcie porów (to rola bazy maseczki, a nie trawy), ale działa widocznie odżywczo na skórę, cera wygląda bardzo dobrze po takim zabiegu i nie jest podrażniona. Ponadto, działa przeciwzapalnie i przyspiesza gojenie drobnych wyprysków. Sprawdzi się szczególnie w pielęgnacji skóry pozbawionej blasku, zmęczonej, z przebarwieniami, delikatnej, podczas kuracji kwasami i retinoidami, gdy utrzymanie dobrej wilgotności naskórka jest na miarę złota.W dużym stężeniu trawa jęczmienna może delikatnie barwić skórę, ale wszystko można spłukać pod bieżącą wodą. Z tego powodu, znajduje ona zastosowanie głównie w maskach, których nie pozostawiam zbyt długo na skórze.Tworzę czasami mgiełki nawilżające na bazie trawy, ale zawsze przecieram skórę, ze względu na specyficzny, zielony kolor. Bardzo polubiłam także łagodną pastę oczyszczającą na bazie zmielonych płatków owsianych, dodaję do niej trawy jęczmiennej, otręby gryczane, składniki, które zawsze posiadam w swojej kuchni. Bardzo ważne jest, aby do dawkowania trawy używać tylko szklanych i ceramicznych akcesoriów.
Trawa, nie jest składnikiem niezbędnym, ale moim zdaniem - bardzo pomocnym w pielęgnacji. Jest w stanie zastąpić szereg półproduktów i dać lepsze rezultaty. Jestem z niej bardziej zadowolona niż z liposomów nawilżających, które nie nawilżają tak dobrze mojej cery jak dodatek trawy jęczmiennej. Łagodzi także lepiej podrażnienia niż panthenol i witamina B3 zastosowana w formie półproduktów, składniki zawarte w trawie jęczmiennej są znacznie lepiej przyswajalne przez skórę niż te wyodrębnione, które wymagają odpowiedniego pH, są bardziej drażniące dla skóry i gorzej przenikają przez barierę naskórkową. Najważniejsze są jednak efekty. Po zmyciu okładów moja cera zawsze wygląda lepiej, naskórek nie jest podrażniony i wysuszony.
Pielęgnacja skóry głowy i włosów
Nie oczekiwałam świetnych efektów, natomiast szczerze stwierdzam, trawa sprawdziła się znacznie lepiej niż spirulina, która także jest składnikiem odżywczym, ale moim zdaniem - ma lepsze właściwości oczyszczające. Trawa jęczmienna przede wszystkim nie robiła suchego siana na moich włosach, nie mam problemu z rozczesaniem pasm, świetnie się wypłukuje. Już podczas zmywania mikstury, czuję jak moje włosy są delikatne, miękkie i wygładzone.
Trawa ma bardzo pozytywny wpływ na moją skórę głowy, ale także delikatne i cienkie pasma (często zioła i algi tworzyły splątane kołtuny, których nie mogłam rozczesać żadną, dotąd poznaną mi metodą) . Nie odbija włosów od nasady, ani nie ogranicza tak dobrze przetłuszczania jak błoto termalne z siarką, ale z pewnością nie przyspiesza tego procesu i nie cierpią na tym włosy na długości. Nie są też niezdrowo przyklepane, fryzura zyskuje na delikatnej objętości. Skóra głowy jest bardzo dobrze odżywiona, pasma błyszczą konkretnie i są bardzo miłe w dotyku. Po każdym zabiegu jestem równie mocno zadowolona, nie zauważyłam większego wpływu na kolor włosów, natomiast ich kondycja uległa poprawie, zwłaszcza w blasku i odczuwalnej miękkości.
Bardzo dużo zależy od bazy, maski tworzę zazwyczaj na rosyjskich balsamach, które nie wysuszają mojej skóry głowy i nie nasilają ŁZS, ostatnio, bardzo dobrze w tej kwestii sprawdza się lniana maska Sylveco, dla której nie mogłam znaleźć zastosowania, gdyż nie służyła mi stosowana po umyciu włosów. Okłady z trawą jęczmienną stosuję zawsze przed myciem włosów, nawet mimo zastosowania mocnych detergentów, efekty są widoczne gołym okiem.
Bardzo trudno jest stwierdzić, czy produkt ogranicza wypadanie włosów, czy też nie - trawa jęczmienna z pewnością ma korzystny wpływ na moją skórę głowy, nadmierny łojotok i ŁZS - nie podrażnia, nie wysusza włosów na długości, delikatnie odbija włosy od nasady, nie odczuwam swędzenia i podrażnienia przy zastosowaniu maski z trawą jęczmienną bezpośrednio na skórę. Polubiłam ją znacznie bardziej niż spirulinę w tej roli, nie zdetronizowała jednak błota termalnego z siarką i błota z morza martwego, uderzają one lepiej w mój problem, mimo że wypłukują się znacznie trudniej, wymagają więcej uwagi i czasu, a także czasami pozostawiają splątane kosmyki.
Trawa jęczmienna jest bardzo zdrowym dodatkiem żywieniowym, wysokiej jakości suplementy proszkowane, mogą być wykorzystywane zewnętrznie, w postaci okładów. Stosowana jako dodatek, widocznie odżywia i rozpromienia skórę, moim zdaniem ma lepsze właściwości odżywcze niż spirulina, a także, mniejszy potencjał drażniący. Trawa jęczmienna, to bogactwo białek, witamin, enzymów antyutleniajacych, może przynieść świetne efekty lecznicze na zniszczoną, delikatną, nieodżywioną skórę bez blasku. Sprawdza się także jako dodatek do pielęgnacji włosów - nie plącze delikatnych, cienkich pasm, nadaje im blasku, delikatnie odbija włosy od nasady i sprawia, że są znacznie przyjemniejsze w dotyku. Myślę, że to bardzo ciekawe wykorzystanie suplementu, zwłaszcza, że są sprzedawane w dużej ilości. Jeśli wzmacnianie swój organizm takimi suplementami, warto pomyśleć o użytku zewnętrznym :)
Pozdrawiam,
Ewa
