20:33

Whamisa Organic Flowers Natural Fermented Creamy Foam Cleanser

Jakiś czas temu podzieliłam się swoją opinią na temat musu myjącego (a raczej pianki) Yum Yum Skin79 (pełna recenzja tutaj>), przyrównując ją do Creamy Foam Whamisa. Produkty faktycznie są do siebie bardzo podobne, z tym, że koreańska, organiczna marka, ma fantastyczną wydajność oraz znacznie lepsze działanie - mniej drażni skórę, lepiej ją oczyszcza, a także bardzo dobrze peelinguje, jeżeli używam jej jak peelingu enzymatycznego. Sprawdza się zdecydowanie lepiej, chociaż jest to dość agresywny produkt, będący substytutem mydeł -  jego moc oczyszczającą można spokojnie przyrównać tylko do zasadowych środków myjących, choć ogólnie rzecz biorąc, działanie myjące i wysuszające, jest nieco łagodniejsze i lepiej tolerowane przez skórę. Na pewno nie jest to kosmetyk do codziennego użytkowania. 

KONSYSTENCJA

Piankowa. Bardzo zbita, gęsta, błyszcząca, przypomina pastę. Taka konsystencja wymaga rozcieńczenia, ponieważ jest to forma skoncentrowana produktu. 200 ml tuba zawiera 200 ml czystego, nierozcieńczonego kosmetyku, trzeba zatem jego ilość pomnożyć co najmniej razy dziesięć-dwadzieścia. Pianki należy używać po rozcieńczeniu z wodą. Rozsmarowywana na sucho, jest tępa, ale ma w sobie nadal jakąś przyjemną kremowość, bardzo skoncentrowana. Nie klei się i nie lepi. Jeżeli tylko dostanie wody, bardzo pęcznieje. Standardowa ilość kremowej pianki, to około 0.2-0.3 ml pasek, taka ilość wytwarza bardzo obfitą pianę, która w zupełności wystarcza do bardzo dokładnego umycia twarzy, szyi i dekoltu.Pianka Whamisa, dzięki swoim właściwościom, może trafić szczególnie do męskiej rzeszy czytelniczej - oczyszcza szybko, skutecznie, łatwo się spłukuje, męskiej skóry aż tak nie ściąga i daje uczucie natychmiastowego odświeżenia. 

Gdy gęsta pasta otrzyma niewielką ilość wody, bardzo szybko się rozpulchnia, zachowuje się podobnie do sody oczyszczonej, ale tak nie syczy i nie strzela, co zdarzało się recenzowanemu wcześniej produktowi Skin79. Produktu jest co najmniej dziesięć razy więcej niż w formie nierozcieńczonej. Podczas rozprowadzania, pianka staje się bardzo aksamitna i przyjemna w dotyku. Rozpręża i koi skórę. Jak na tak mocne detergenty, muszę przyznać, że używa się jej z przyjemnością. Nie podszczypuje i nie podrażnia skóry tak jak cleanser Yum Yum Skin79. Produkt doskonale rozprowadza się po skórze, sunie po niej bardzo gładko. Bardzo komfortowo zachowuje się na skórze, mimo dość mocnych właściwości odtłuszczających. 

Niezwykle skoncentrowany, gęsty. Przy dodatku wody, kremowy, aksamitny i mięciutki w dotyku. Spłukuje się całkowicie, ściąga cały tłuszcz ze skóry. Regularne stosowanie Creamy Foam na pewno będzie wysuszać stopniowo skórę, mimo że nie jest to żadna pochodna mydeł, czy drogeryjnych żeli.

Po spłukaniu pianki, pory są obkurczone. Skóra jest tępa w dotyku, już podczas końcowego spłukiwania Creamy Foam można wyczuć nieprzyjemne uczucie całkowitego doczyszczenia. Nie przepadam za takimi produktami w pielęgnacji, ponieważ zwiększają one sztucznie zapotrzebowanie na okluzję i po takim oczyszczaniu zawsze trzeba robić coś dalej z cerą, inaczej gruczoły łojowe eksplodują nadmierną ilością wytwarzanego łoju.

Bądź co bądź, pianka ma świetną, wyczuwalnie kremową konsystencję. Pieni się obficie (ale w przyjemny, kremowy, jedwabisty sposób, to nie jest żadna wściekła piana), spłukuje się bez pozostawiania jakiegokolwiek filmu. Jest komfortowa w stosowaniu i nie podrażnia tak skóry jak mydła, czy agresywniejsze żele, a czasami bywa tak, że skóra wymaga mocniejszego działania. Konsystencja bardzo przyjemna, mleczna, kremowa. Pod względem użytkowania przypomina czarne mydło afrykańskie, łączy je podobna kremowość, podobny sposób zmywania i efekt po spłukaniu ze skóry. 


DZIAŁANIE

Niestety, po spłukaniu, skóra jest łagodnie ściągnięta (efekt narasta po pewnym czasie) i wręcz piszcząca z czystości, ale nie jest jednocześnie bardzo dokładnie oczyszczona. W końcowej fazie spłukiwania, już wcale tak łatwo jest ją usunąć ze skóry - cera zatraca swój naturalny poślizg. Creamy Foam nie zapewnia żadnej okluzji podczas spłukiwania ani tuż po oczyszczeniu. Skóra jest sucha i mocno odtłuszczona. Jest to przydatne, przy sporadycznym stosowaniu, ponieważ takie produkty bardzo dobrze usuwają martwe komórki naskórka, nadmiar sebum oraz regulują nadmierną pracę gruczołów łojowych, ale stosowane zbyt często, będą wykazywać zupełnie odwrotne działanie. W poprzedniej recenzji wskazywałam na dobroczynne działanie pianek myjących - zbyt delikatna pielęgnacja sprzyja rozpulchnianiu i zanieczyszczaniu się cery, a produkty tego typu mogą widocznie ograniczać nieprzyjemne i niekorzystne skutki zbyt delikatnej pielęgnacji. Pianka pozostawiona na dłużej (3-4 minuty), bardzo dobrze rozpuszcza martwe komórki naskórka i może być stosowana jak peeling enzymatyczny. 

Czy pielęgnuje skórę? To przede wszystkim kosmetyk myjący, który ma mocno odtłuszczające działanie. Nie wiem jak ma nawilżać - spłukuje się całkowicie, ma krótki kontakt z cerą, w ogóle jej nie powleka, przy regularnym stosowaniu będzie wręcz wysuszać. Nie nadaje się do dwuetapowego, solidnego i mocnego oczyszczania, no chyba, że zostanie zastosowany po łagodniejszej, pierwszej fazie, która całkowicie się nie domywa. Na pewno nie polecam go do stosowania w konfiguracji z olejkiem tej samej marki, który jest bardzo łagodny i sam w sobie świetnie się domywa (pełna recenzja tutaj>). Creamy Foam może się sprawdzić do stosowania po gęstych kremach oczyszczających albo olejach ze słabymi emulgatorami, (lub bez środków emulgujących) które pozostawiają dość wyczuwalną warstewkę po umyciu i zemulgowały  (lub nie) tłuszczowe zabrudzenia, pianka Whamisa ułatwi ich spłukanie ze skóry. Może też zdawać egzamin stosowana samodzielnie, gdy nie masz na skórze żadnego makijażu, mocniejszych zabrudzeń, a chcesz usunąć zrogowacenia i przywrócić świeżość. Lubię wmasowywać rozcieńczoną piankę w czystą skórę, przynosi świetne uczucie czystości i natychmiast odblokowuje pory, o wiele lepiej niż drażniące kwasy hydroksylowe. 

Mocno odtłuszcza skórę, dobrze usuwa pozostałości po pierwszym, tłuszczowym kroku oczyszczania. Daje odczuwalne uczucie świeżości, chłodu, a przy tym nie powoduje mocnego pieczenia i swędzenia skóry. 

Generalnie kosmetyk nie radzi sobie zbyt dobrze z zanieczyszczeniami, dobrze domywa szczególnie tłuste pozostałości po pierwszej fazie, ale z makijażem kremowym sam sobie nie da rady, u mnie nawet nie zmywał dobrze podkładów mineralnych, zawsze jakieś tam suche proszki pozostawały w porach, ale takie są uroki stosowania pianek, które są stworzone do warstwowej, rozbudowanej pielęgnacji (będą równoważyć nadmiar tłuszczów w pielęgnacji - jak ktoś obciąża skórę kremowymi podkładami, olejami naturalnymi, to na pewno zredukują ich tłustość i poduszą naskórek, przy lekkiej pielęgnacji, sprawdzą się tylko stosowane okazjonalnie, aby usunąć porządnie nadmiar sebum) - dają super uczucie odświeżenia, ale jak już mówimy o oczyszczeniu, to lepiej i dokładniej, tradycyjne, codzienne zabrudzenia usuną produkty z większą zawartością tłuszczów i przy okazji bardziej komfortowo zachowają się na skórze, nie spinając jej tak jak agresywniejsze, zmydlone detergenty, a wiadomo, że takie działania prowadzą tylko do rozregulowania naskórka.

Zaskakujące jest to, iż po zastosowaniu pianki, skóra tak szybko nie wysycha i nie ściąga się. Owszem, odtłuszcza skórę, ale łagodniej niż mydła i pieniące się żele. To uczucie spięcia wyczuwam dopiero po jakimś czasie, od razu czuję suchą, tępą strukturę, ale nic więcej.

Radzę unikać okolic oczu, szczypie jak cholera.


SKŁAD, CENA, WYDAJNOŚĆ, DOSTĘPNOŚĆ

Wydajność - wręcz męcząca. Mordujemy piankę w naszym mieszkaniu w trójkę (i każdy ma jej już dosyć :D) i chyba podrzucę ją do rodzinnego domu, zostawiając sobie tylko niewielką odlewkę. 200 ml tuba to koszt 150 złotych bez promocji, ale halo, przy takiej wydajności, to jest prawie jak za darmo, zwłaszcza, że to baza myjąca, wydajność trzeba pomnożyć razy ilość wody. Wątpię, żeby ktoś to zużył nawet w kuchni, w domu studenckim, chyba, że komuś zachciałoby się Creamy Foam zmywać naczynia. Całkiem ok sprawdza się też do depilacji, więc to też jakieś rozwiązanie, jak targniesz się na taki zakup tylko dla siebie. 

Poręczne opakowanie. Niesamowita wydajność. Bardzo ekonomiczny - kupujesz kosmetyk skoncentrowany. 

Opakowanie jest o wiele bardziej przemyślane niż w Yum Yum. Ta forma słoiczka jest tragiczna, raz, że produktu nie można nabrać w odpowiedniej ilości, to pod wpływem ciepła, robi się z niego pulpa i wszystko się ześlizguje. Tutaj jest poręczna tubka, dobrze dozujący otwór wydobywający produkt przy delikatnym nacisku, porządny plastik, który się nie rozwala. 

Skład.. jest bogaty :) Jak to Whamisa :) Ale tak naprawdę nie ma to aż takiego znaczenia, liczą się głównie walory myjące i to, jak reaguje naskórek po zastosowaniu cleansera, ponieważ czas działania Creamy Foam jest zbyt krótki, aby dostrzec cokolwiek innego niż odświeżenie, gdyż nie powleka skóry i spłukuje się całkowicie. Jestem w szoku, że kosmetyk o takiej ilości związków aktywnych ani razu mnie nie uczulił i nie wywołał żadnego podrażnienia, chociaż radzę omijać okolice oczu, piecze jak po jakimś środku owadobójczym

Creamy Foam zawiera dość łagodny detergent oraz dwa emulgatory, nie wiem czy wodorotlenek potasu jedynie reguluje pH, ale pianka ma je już lekko zasadowe i skóra po jej zastosowaniu zachowuje się podobnie jak po agresywniejszych środkach myjących. Jest sporo ekstraktów roślinnych oraz olejów eterycznych, dzięki temu produkt pozostawiony na dłużej, wykazuje właściwości enzymatyczne. Bazuje na ekstrakcie z aloesu oraz ryżu. 

INCI: *Aloe Maculata Leaf Extract, *Oryza Sativa (Rice) Extract, **Cetearyl Alcohol, **Stearyl Alcohol, **Cetyl Alcohol, **Decyl Glucoside, *Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, *Citrus Junos Fruit Extract, *Lactobacillus/Maculata Aloe Leaf / Molasses Ferment Filtrate, *Camellia Sinensis Leaf Extract, *Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, *Beeswax, *Lactobacillus/Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Nelumbium Speciosum Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Dandelion Leaf/Root Extract Ferment Filtrate, ***Scutellaria Baicalensis Root Extract, ***Paeonia Suffruticosa Root Extract, ***Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Potassium Hydroxide, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil (*Certified Organically Grown ** Natural Origin **Natural Preservative ***Natural Fragrance)

Creamy Foam możecie dostać o u polskiego dystrybutora Skin79. 

DLA KOGO I KIEDY?

Szczególnie polecam go mężczyznom. Może sprawdzić się u osób z tłustą, trądzikową cerą, która nie ma problemów z nawodnieniem naskórka. Polecam też osobom z rogowaceniami i problemem szybko zanieczyszczającej się cery, stosowana okazjonalnie, może dobrze zrównoważyć pielęgnację.

ODRADZAM...

Wszystkim z cerą szczególnie wrażliwą, suchą, odwodnioną i delikatną. Pianka w ogóle nie powleka skóry, a nie jest to pożądane przy takim typie skóry. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.

Pozdrawiam,
Ewa