Walentynki to perfekcyjny czas na pozbawioną jakichkolwiek wyrzutów sumienia porcję łakoci. Cukierkowy, dziewczęcy i uroczy design marki Amilie Mineral Cosmetics znakomicie oddaje klimat Święta Zakochanych, choć w urzekający sposób dostarcza wyważonej i niskokalorycznej słodyczy nawet w codziennym, nieodświętnym makijażu.
Mitologiczna strzała Amora ugodziła również i moje, pełne czystych emocji i niezaspokojonych wrażeń, kosmetyczne serce. Formuła Coverage Amilie Mineral Cosmetics, ku mojemu niezmiernemu zaskoczeniu, w błyskawicznym tempie wywindowała i niezachwianie ugruntowała swoją pozycję, zajmując czołowe i w pełni zasłużone miejsce w moim osobistym rankingu: to zdecydowanie najlepszy kryjący podkład mineralny, jaki kiedykolwiek stosowałam, mimo że zazwyczaj celuję w zupełnie odmienne formuły. Nabrałam ogromnego apetytu na kolejne produkty marki Amilie.
W dzisiejszym artykule pojawiają się linki afiliacyjne, będzie mi bardzo miło, jeśli zdecydujesz się na zakup kosmetyków mineralnych Amilie i dokonasz zakupów z moim patronatem > Otrzymasz 10% zniżkę na zakupy, korzystając z opcji zestawu dostępnej na stronie producenta!
FORMUŁA KRYJĄCA IDEALNA DLA WYMAGAJĄCEJ CERY?
Proszek jest precyzyjnie rozdrobniony, zdecydowanie mniej suchy od innych formuł marki, ale nadal jego struktura ma w sobie szczyptę pożądanej, swoistej dla produktów mineralnych, suchości. Konsystencja nie jest zbyt zbita, aż nadto kremowa, mimo że bazuje głównie na dwutlenku tytanu. Na intensywnie przesuszonych i suchych typach skóry oraz podczas prób zbyt mokrego aplikowania podkładu, może on nie trzymać się zbyt dobrze skóry, podkreślać nadmiernie, w sposób niekorzystny załamania, wklęsłości, pory i suche niedoskonałości (rogowacenie, suche skórki), nie zauważam powyższego problemu przy prawidłowo nawodnionej (ale nie nadmiernie natłuszczonej) skórze. Podkład nie daje pylistego, nienaturalnego, brzydkiego wykończenia. To jedna z najładniejszych satyn, bez połyskujących drobinek.
Formuła Coverage Amilie Mineral Cometics posiada niezwykle przyjemną jedwabistą, wysoce przyczepną, aczkolwiek delikatną strukturę, która równomiernie i gładko okala skórę kryjącą woalką. Daje efekt optycznego, miękkiego wygładzenia. Bardzo podoba mi się ta zdrowa, fantastyczna gładkość podkładu, która jednocześnie nie utrudnia życia poprzez warzenie się, podkreślanie porów i niebezpieczną migrację w te rejony.
Czytałam dość rozbieżne, często mało obiektywne opinie, na temat właściwości kryjących formuły Coverage, podkład zapewnia bardzo dobre wyrównanie kolorytu (co zresztą można ocenić samodzielnie na załączonych zdjęciach) - średnie już przy pierwszej warstwie, podatne na intensyfikację podczas dokładania kolejnych. Znacznie gorzej będzie trzymał się skóry suchej, więc i krycie będzie tutaj odczuwalnie słabsze. Nie jest ono pełne i tak mocne jak w przypadku innych formuł typowo kryjących dostępnych na polskim rynku mineralnym, ale posiada jednocześnie dobrą trwałość, która jest kluczowa w przypadku posiadania niedoskonałości, które pragnie się ukryć.
Pyłek świetnie chwyta się skóry, a element delikatnej suchości sprawia, iż podkład nie przyczepia się nadmiernie do naskórka, co niesamowicie przedłuża trwałość podkładu, ułatwia, uprzyjemnia i tym samym znacznie przyspiesza wykonanie makijażu oraz jest pomocne dla osób nie do końca zaznajomionych z kosmetykami mineralnymi: można z nim dojść do ładu, nawet gdy jest zaaplikowany jednorazowo w za dużej ilości, nie tworzy wówczas plam, zacieków.
Podkład jednak staje się problematyczny podczas prób aplikacji technikami mokrymi, przy zastosowaniu wilgoci, na co również wraca uwagę producent kosmetyków Amilie (aplikacja zwilżonym pędzlem, wykańczanie makijażu na mokro lub nakładanie podkładu na mokre produkty) i moim zdaniem dużo na tym traci - ma sporą tendencję do tworzenia efektu maski i oksydacji, mazania się, warzenia, niekorzystnego, nadmiernego wysychania na skorupę, wchodzenia w bruzdy, załamania i pory, a wykończenie Amilie nie jest już tak ładną satyną. Jest to normalne przy tak wysokiej koncentracji dwutlenku tytanu i zdaję sobie sprawę, że przy kryjących formulach bardzo łatwo można przesadzić i znacząco odbiegać od naturalności, chociaż tak jak inne, kryjące formuły mineralne zyskiwały znacznie więcej przy aplikacji na mokro, tak formuła Coverage w moim odczuciu prezentuje się najlepiej aplikowana właśnie na sucho.
Formuła nie nadaje się do matowienia mokrych produktów i nie spełnia dobrej funkcji pudru matującego. W połączeniu z kremami barwiącymi i kremami z filtrami ochronnymi, zawsze intensywnie i nieestetycznie warzyła się, przylepiała, ścierała. Nie jest to dla mnie zaskoczenie, bowiem podkład nie zawiera tlenku cynku i jest zupełnym przeciwieństwem chociażby mojego ulubionego podkładu amerykańskiej marki Meow.
Podkład trzyma się blisko skóry, dlatego na niektórych typach cery będzie prezentował się nieskazitelnie przez cały dzień, a na innych da skrajnie odmienny efekt. Z takimi właściwościami ciężko będzie mu się u lokować gdzieś pomiędzy, więc będzie wywoływał raczej mieszane uczucia. Pod tym względem przypomina mi podkłady konkurencji: Annabelle Minerals, z tym, że nie prowokuje on nadmiernego łojotoku, nawet przy codziennym użytkowaniu.
Muszę zwrócić uwagę na dość istotną kwestię, która wpływa bezpośrednio na moje dość duże zadowolenie z formuły Coverage: produkt odznacza się najlepszą trwałością oraz prezencją, gdy jest umiejętnie i dokładnie roztarty, najlepiej cienkimi, okrężnie aplikowanymi, delikatnymi warstwami. Czynność znacząco ułatwia niezwykle przyjemna, podatna na ruchy rozcierające gładka struktura podkładu. Z kryjącym pyłkiem od Amilie, najlepiej współpracują pędzle o dużej ilości, dość zbitego i sztywnego włosia, co pozwala intensyfikować oraz kontrolować wykonywane ruchy i zapobiega nałożeniu za dużej ilości podkładu na raz, co odgrywa priorytetową rolę w obsługiwaniu podkładu w formule Coverage.
SPROSTAM WSZYSTKIM TWOIM WYMAGANIOM
Podkład Coverage to zupełnie inna historia i odbiega on znacząco od moich dotychczasowych upodobań. Dzięki unikalnej strukturze normalizuje on moją tłustą, kapryśną skórę i bardzo dobrze dogaduje się z nią nawet po kilku, długich, intensywnych godzinach noszenia, a był to niemały problem, niepozwalający na osiągnięcie konsensusu z wieloma dotąd przetestowanymi przeze mnie formułami mineralnymi. Nadmienię, iż wszystkie te trudności wynikały z właściwości odwadniających i umyślnie generowanego łojotoku: ciężko jest tego uniknąć przy produktach mineralnych, chociażby z tak prozaicznego powodu jakim jest ich sypka forma. Pewnym, cząstkowym rozwiązaniem było celowe unikanie dwutlenku tytanu i ograniczanie się do sypkich, pylistych formuł opartych na tlenku cynku, które zapewniały mi bardzo dobre, suche wykończenie przez cały dzień, jednakże ich krycie pozostawiało wiele do życzenia i nie mogłyby być przeze mnie regularnie stosowane, gdyż za bardzo odwadniały mi moją delikatną skórę.
Cieszę się, że producent połączył bardzo dobre właściwości kryjące z łagodnie, aczkolwiek przyjemnie suchą, tak delikatną formułą - finalnie zmniejszył nieco krycie produktu, ale poprawił jego walory aplikacyjne oraz znacząco przedłużył trwałość podkładu na typach cery delikatnie przesuwających się w stronę tłustą. Takim też typom cery go polecam, nie typowo tłustym i łojotokowym, ale intensywnie przetłuszczającym się i drażniącym po większości podkładów mineralnych.
Amilie Coverage to jeden z niewielu podkładów mineralnych, który nie przesusza i nie odwadnia znacząco skóry, nawet mającej do tego tendencję, a tym samym nie rozregulowuje naskórka, niepotrzebnie nie komplikuje pielęgnacji oraz sprawdza się w codziennym makijażu. Noszenie podkładu jest niezwykle komfortowe: nie wiąże się z uczuciem ściągnięcia, swędzenia, pojawieniem się podrażnień, nawet, gdy naskórek jest pobudzony przez pielęgnację lub stosowane regularnie leki dermatologiczne.
![]() |
| Amilie Mineral Cosmetics Coverage Foundation, druga warstwa. Światło dzienne, miękkie, ciepłe. |
Przyjemna formuła podkładu marki Amilie na zadbanych i znormalizowanych typach skóry nie wymaga specjalnego uprzedniego przygotowania skóry przed makijażem, a jeśli już: kroki te mogą zostać maksymalnie uproszczone. Z pewnością problemy z formułą Coverage napotkają osoby, które ze względu na ich sypką formułę, nie są w stanie ich aplikować na sucho oraz nie mogą pozwolić sobie na tak minimalistyczną pielęgnację - stosują kremy, oleje, próbują intensywnie zmiękczyć i natłuszczać naskórek przed aplikacją podkładów, sięgają po zaawansowane techniki utrwalające bez większego skutku. Podkład jest stworzony dla osób, nierobiących ze swoją skórą nic konkretnego, a próby rozbudowywania porannej pielęgnacji generują nadmierny łojotok albo przesuszają i ureaktywniają naskórek.
Podobnie jak z większością podkładów mineralnych, które lubię, i podkład Coverage Amilie zachowuje się u mnie najlepiej bez żadnych dodatkowych kroków utrwalających. Stosowane pudry w moim przypadku tylko niepotrzebnie wysuszają skórę i napędzają łojotok.
Kosmetyk wytrzymuje do 12-14 godzin bez poprawek, z tym że najlepiej prezentuje się do 10, co i tak jest doskonałym wynikiem. Podoba mi się szczególnie sposób schodzenia podkładu - jego krycie jest nadal bardzo dobre, pomimo tego że stopniowo łagodnieje wraz z czasem: bez warzenia, spływania (zwłaszcza z niedoskonałości), tworzenia plam, rozwarstwiania się produktu i podkreślania porów oraz zmarszczek.
KWESTIE TECHNICZNE
Zaskakujące, iż podkład w wersji Coverage nie zawiera tlenku cynku. To dla mnie nowość, gdyż jak dotąd, unikałam raczej dużej ilości, drugiej, podstawowej składowej: dwutlenku tytanu, odpowiadającego głównie za krycie i nieposiadającego tak dobrych właściwości absorbujących jak cynk. Dzięki pominięciu tak kluczowego składnika, formuła jest bardzo delikatna, ale przy tym nie wysusza i nie drażni skóry.
INCI: Mica, Titanium Dioxide, Iron Dioxides.
Ceny produktów Amilie są przystępne i dopasowane do realiów rynkowych - opakowanie 7.5g mineralnego pyłku, wiąże się z wydatkiem niecałych 45 złotych. Produkt jest umieszczony w klasycznym, sprawnie działającym opakowaniu z przesuwką.
Gama kolorystyczna podkładów marki jest dość szeroka, ale przyznam, że pomimo doświadczenia i pracy ściśle powiązanej z kosmetykami mineralnymi, miałam dość duże trudności z doborem kolorystycznym i nie uważam, by Golden Fair był tym słusznym i idealnym wyborem. Kilka dni temu, bezpośrednio od producenta kosmetyków Amilie, otrzymałam informację o zmianach w tej materii - gdy tylko otrzymam aktualny wzornik, umieszczę go zarówno pod dzisiejszą recenzją, jak i na moim facebookowym profilu, który warto śledzić, by być cały czas na bieżąco - zwłaszcza, że moja obecność social mediach jest ograniczona.
NIE JESTEM IDEAŁEM
Podkład może nie przypaść do gustu osobom z klasyczną suchą skórą (dlatego też producent zaleca stosowanie podkładu na dopasowane, mocniej natłuszczające kremy, które zapewnią niezbędne zapotrzebowanie na okluzję) oraz zdecydowanie tłustą i łojotokową, gdyż zostają wyeksponowane jego wszystkie, najgorsze strony, wynikające z nietypowej, kremowej konsystencji.
Rekomendacje producenta są zatem trafne, gdy formuła Coverage zostaje zastosowana na niewłaściwym typie cery, mogą pojawić się problemy z trwałością, równomiernym rozprowadzeniem proszku oraz podkreśleniem obecnych na twarzy niedoskonałości.
Podkład nie współpracuje dobrze z kosmetykami pielęgnacyjnymi, które nadmiernie natłuszczają naskórek i zostawiają wyczuwalną woalkę, co sprawdza się przy podkładach bardziej suchych, o mocniejszym działaniu matującym. Przy znormalizowanych typach cery sprawdzi się jak najmniejsza ilość kroków w pielęgnacji, zaś przesuszone i suche typy skóry, będą wymagać dobrego, takiego jak zwykle, zmiękczenia i dopasowanej, codziennej pielęgnacji, bez większej ilości emolientów specjalnie "pod podkład". Krem może wymagać delikatnego odtłuszczenia przed jego aplikacją, co ułatwi jego równomierne rozprowadzenie (na przykład przyłożenia chusteczki higienicznej, podkład pozytywnie reaguje na primery na bazie glinek).
Wyjątkowo niekorzystnie reaguje na dodatek wilgoci: pojawiają się problemy z jego równomierną aplikacją, oksydacją, za suchym i nietrwałym wykończeniem, wspomina o tym również zespół Amilie, dlatego też nie zaleca takiego sposobu aplikacji podkładu. Pyłek wymaga dokładnego rozprowadzenia, podobnie jak inne kryjące formuły: przepada za długimi, dokładnymi rozcierającymi i wprasowującymi ruchami, mimo że daje efekt wygładzenia i idealnej skóry nawet przy niedbałych posunięciach.
To zdecydowanie najlepszy podkład mineralny dla skóry reagującej łojotokiem na większość wysuszających podkładów mineralnych oraz pudrów matujących. Jeśli masz podobny problem - prawdopodobnie Amilie również spełni i Twoje wysokie oczekiwania.
ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ KOSMETYKÓW MINERALNYCH AMILIE MINERAL COSMETICS.
Pozdrawiam ciepło,
Ewa




