06:00

SOFT COCTAIL | GLINKOWE CIENIE MINERALNE ANNABELLE MINERALS


Zachowawcza, klasyczna i elegancka - właśnie taka jest nowa seria cieni do oczu Annabelle Minerals w nowatorskiej, kaolinowej formule. Bezpieczny strzał w dziesiątkę, czy oklepany, koktajlowy niewypał? Jak sprawują się nowości marki w codziennym makijażu? 

KONSYSTENCJA 

Już na samym początku muszę uczciwie napisać, że nie są to cienie dla każdego, a z pewnością nie dla osób, które oczekują czegoś więcej. Nie jest to moja ulubiona formuła cieni, choć byłoby mi smutno, gdybym miała tę część swego materialnego dorobku stracić.

Bazą cieni jest już kaolin, nadaje cieniom już innej struktury, przez co są one już bardziej specyficzne (choć nietrudne) w użytkowaniu: bardziej suche, o lepszych właściwościach absorbujących, przez co mogą sprawdzić się doskonale u osób z tłustymi powiekami, gdy standardowe cienie nie grzeszą swoją trwałością. 

Podobnie jak w przypadku wcześniej recenzowanych cieni marki Amilie, jakość wszystkich kolorów  Soft Coctail nie jest równa - są kolory, których używam z przyjemnością, by sięgnąć opatrznie na mleczną biel, która nie wywołuje już zachwytu. Najwięcej rozczarowania budzą kolory jasne, zaś do znacznego obniżenia buzującego kortyzolu w surowicy krwi przyczyniają się odcienie ciemniejsze.

Konsystencja cieni jest aksamitna, doskonale zmielona, bezdrobinkowa, niezwykle delikatna i cudownie miękka w dotyku, mimo że są to cienie raczej z kategorii suchych. Nie do końca wiem jakie założenia towarzyszyły tworzeniu linii koktajlowej, gdyż cienie rozcierają się bardzo szybko i naprawdę wspaniale bez większego osypywania się... ale nie dają możliwości intensyfikacji krycia. Kolor na powiece jest raczej delikatny i subtelny, jest to szczególnie uciążliwe przy bardzo jasnych kolorach, choć rozumiem łagodny zamysł przy kolorach bardziej nasyconych.

Cienie kaolinowe wyśmienicie chwytają się włosia syntetycznego, co przyspiesza finalnie wykonanie makijażu. Nie oznacza to, że cienie wymagają wyjątkowego modelu traktowania, aplikowane niedbale, w niewielkiej ilości, nawet opuszkami, bez żadnej, konkretnej bazy, nie tworzą plam, zacieków, dają ładne, zwiewne przejścia i miękkie, satynowe wykończenie bez drobin i pylistego woalu. Tworzą zgrany duet z pozostałymi formułami marki, jak i produktami dalekimi od mineralnych. Zaaplikowane w nieprzesadnej ilości odwdzięczają się bardzo dobrą trwałością, zwłaszcza na tłustych powiekach, w przeciwnym razie mogą zbierać się w załamaniach powieki i utrzymywać nieco gorzej. Kiepsko współpracują z bazami mokrymi (tworzą plamy), należy również unikać utrwalania cieni technikami mokrymi.

Moje niezadowolenie dotyczy głównie kolorów bardzo jasnych (Almond Milk) oraz nasyconych (Lemonade, Ice Tea), sprawiają one bowiem najwięcej problemów w formule opartej na kaolinie. Cienie nie lubią kombinowania, są oporne na kreatywne sposoby walki z nadmierną pylistością i słabą pigmentacją, a nałożone w za dużej ilości prezentują się tragicznie na powiekach. Im mniej się przy nich robi, tym lepiej. Po pozostałe kolory sięgam chętnie, chociaż nie wywołują zachwytu - ale czy muszą? Wystarczy, że są przyjemne w użyciu oraz trwałe.

Soft Coctail będą dominować u entuzjastów prostego makijażu w dobrym guście. Są banalnie proste w obsłudze, i poza niektórymi kolorami, mało problematyczne. Ze względu na sporą gramaturę (3g), jak i korzystną cenę (39.90 zł), warto właśnie w Annabelle Minerals wyposażyć się w klasyczne i zawsze modne kolory bazowe.

GAMA KOLORYSTYCZNA 

Soft Coctail można zasłużenie okrzyknąć pierwszą, mineralną kolekcją biznesową: dziesięć zrównoważonych, stonowanych, klasycznych kolorów odpowiednich dla każdego typu urody i nadających się na każdą, nawet uroczystą okazję.

annabelle minerals cienie glinkowe soft coctail almond milk white coffee milkshake frappe americano swatche jak wyglądają mineralne cienie

Almond Milk. Mleczna biel, niestety, trudna w użytkowaniu: kredowa i słabo przyczepna. Trudno cieniem zbudować jakiekolwiek krycie, pyli najmocniej spośród całej kolekcji. Mimo że nie oddaję hołdów jego właściwościom, jest to jeden z najczęściej użytkowanych przeze mnie kolorów, rozjaśniam nim bowiem cienie mineralne oraz... podkłady. Fantastycznie rozbiela kosmetyki mineralne bez utraty ich właściwości użytkowych. Moja ocena: 2.5 / 5.

White Coffee. Stłumiony szarością jasny beż. Satynowy, przylegający, wyczuwalnie kremowy. Niewielka trudność w budowaniu krycia. Moja ocena: 4 / 5.

Milkshake. Liliowy, chłodny, bardzo jasny róż. Przyjemny w użytkowaniu, choć podobnie do poprzedników, nieco trudniejszy w obsłudze. Nie świdruje do nozdrzy. Moja ocena: 4 / 5. 


Od lewej: Almond Milk White Coffee, Milkshake, Frappe, Americano. 

Frappe. Neutralny,  biszkoptowy, klasyczny beż. Bardzo dobra pigmentacja, przyczepność oraz walory użytkowe. Idealny do nadawania kształtu powiece oraz twarzy. Moja ocena: 5 / 5. 

Americano. Chłodny, kawowy brąz. Idealny dla przepadających za chłodniejszą, oliwkową tonacją w makijażu. Praca z Americano to czysta przyjemność. Moja ocena: 5 /5. 

annabelle minerals cienie glinkowe sof coctail swatche lemonade smoothie icea tea margerita cocoa cup

Lemonade. Delikatnie stłumiona cytryna. Sucha i kredowa, sprawia sporo problemów podczas wykonywania makijażu. Moja ocena: 2.5 / 5. 

Smoothie. Koktajlowa, delikatnie przygaszona brzoskwinia. Tonacja neutralna. Bardzo dobra przyczepność, brak trudności w budowaniu koloru, gładkie, delikatne wykończenie. Świetny kolor przejściowy oraz subtelny róż dla bladej karnacji. Moja ocena: 4.5 / 5. 

Ice Tea. Nieco bardziej suchy od poprzednika z gorszymi właściwościami przylegającymi. Jeden z najintensywniejszych kolorów w kolekcji. Mimo że wymaga porannej gimnastyki, często sięgam po niego właśnie teraz, latem. Sprawdza się w roli cienia mineralnego, jak i wakacyjnego różu. Moja ocena: 3.5 / 5. 


Od lewej: Lemonade, Smoothie, Ice Tea, Margarita, Cocoa Cup. 

Margarita. Zmrożony, średni róż. Dobrze przyczepny, satynowy, rozkoszny w użytkowaniu. Cudowny w roli eleganckiego różu i pocałunku na ustach. Moja ocena: 4.5 / 5. 

Cocoa Cup. Mleczna czekolada. Doskonale zmielony, fenomenalnie kryjący i niezwykle łatwy w obsłudze. Zwycięzca kolekcji Soft Coctail! Moja ocena: 5+ / 5. 

INCI: Mica, Illite, Kaolin, CI77491, CI77492, CI77499, CI77891

Cienie umieszczone są w standardowych dla Annabelle Minerals szczelnych opakowaniach z emblematem marki i wewnętrzną, stabilną zasuwką. Cena: 39.90 zł / sztuka. Dostępne w sklepach on-line.

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ KOSMETYKÓW MINERALNYCH ANNABELLE MINERALS. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

56 komentarzy:

  1. Część :) oj chyba nie dla mnie tego typu cienie - miałam kiedyś próbki AM i zupełnie nie umiałam się nimi posługiwać. :D ale naprawde szacunek za rzetelność wpisu (jak zawsze).

    Chciałam też zapytać, czy jest możliwość zrobienia jakiegoś prostego toniku do cery trądzikowej mając do dyspozycji tylko wodę/hydrolat, niacynamid, alantoinę i mocznik... Czy raczej zrezygnować z kombinowania i używać tylko hydrolatu solo (lub koloidalnego srebra)?
    Moja pielęgnacja obecnie to mycie pianka Ecolab różowa, czasem makijaż mineralny (Pixie MLB), i Hascoderm wieczorem. W zależności od potrzeb skóry używam Avene Cicaplast, a raz na tydzień robię peeling enzymatyczny z biochemii urody.

    Powiedz, czy dalej jesteś zadowolona z terapii Atredermem? Bo chciałabym ją rozpocząć na jesieni, żeby choć raz na lato mieć ladna cerę ;)

    Już nie przedluzam.
    Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję jednych z najbardziej rzetelnych wpisów w sieci.
    K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Jasne, dodałabym wszystko tylko bez mocznika, który przy dłuższym stosowaniu może rozpulchniać skórę i nasilać TEWL. Witamina B3 w takiej formule max 3-4 %, alantoina max 0.5-1%, zamiast samego srebra (które mocno wysusza), warto dodać go jakieś 20-30% do hydrolatu.

      Usuń
    2. Oczywiście, że jestem, oczywiście lek ma swoje minusy, ale tylko tretinoina na alkoholu normalizuje moje rogowacenie i mogę jej używać na tyle rzadko, że codzienne działania pielęgnacyjne są niezwykle proste i mało wymagające.

      Usuń
  2. Ewo, czy jeśli po zmyciu maseczki z glinką na jogurcie w porach zostają jakieś resztki (gołym okiem widać że w niektórych porach coś jest), to zły znak? Co robić wówczas? Zostawić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo :( jestem ciekawa!!!
      Tylko że ja gdy mieszam węgiel z dużą porcją jogurtu - nigdy nie zostają mi w porach czarne zabrudzenia.
      Ale gdy dam sam węgiel + woda ... to masakra po zmyciu wyglądam jak cała w czarnych punktach ...

      Usuń
    2. No właśnie. A powiadają, że zwłaszcza węgiel oczyszcza pory itd.
      Tak więc Ewo: co robić? Usuwać te resztki jakoś? Mikrofibrą?

      Bardzo prosimy o jakieś wskazówki.

      Usuń
    3. Mam zresztą podejrzenia, że maseczki na jogurcie pogarszają moją cerę tak naprawdę.
      Czy to możliwe?
      Nie dodaję do jogurtu nic poza sproszkowanymi ziołami i glinkami.
      ~ANONIMOWY 11 sierpnia 2018 15:27

      Usuń
    4. Niestety możliwe, sama dawno zrezygnowałam z takich maseczek, po prostu moja cera nie lubi jogurtu i już, nic na to nie poradzę, choć nie mam najmniejszego pojęcia, co dokładnie w tym jogurcie jest takiego, żeby mnie zapychało/podrażniało. Dodajesz jogurt, żeby cię nie wysuszało?

      Usuń
    5. Żeby nie zasychała tak szybko na twarzy i nie podrażniała przy okazji.
      Może spróbuję też żelu aloesowego zamiast jogurtu.

      Usuń
    6. Oczyściłabym ponownie skórę w takiej sytuacji. Jeśli jogurt nie daje komfortu, tylko intensywnie natłuszcza skórę, to spróbuj złagodzić działanie glinek np. matchą lub naturalną mączką bezglutenową np. migdałową, ryżową i mieszac klasycznie z wodą.

      Usuń
    7. Dziękuję bardzo.

      Usuń
  3. Dostałam kiedyś do zamówienia próbkę cienia ice tea - niestety dla mnie jest za ciepły i kiepsko się w nim czuje, ale bardzo się cieszę, ze mogłam go przetestować - w ogóle gdyby te ciebie były dostępne w wersji probkowej, kupiłabym prawie wszystkie! pisałam już nawet do AM w tej sprawie, ale na razie brak zainteresowania. Dla mnie te pojemności są po prostu za duze - mam 3 próbki klasycznych cieni AM, używam ich regularnie od 1,5 roku, i w ogóle nie widać ubytku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, a jak Ty używasz ice tea w makijażu? Może mnie zainspirujesz :) u mnie sprawdził się na razie jedynie jako subtelny akcent w załamaniu powieki, ale może to dlatego, ze nie umiem łączyć go z innymi cieniami...

      Usuń
    2. Używam jako różu, lubię nim również rozcierać chłodniejsze kolory - wtedy nie prezentuję się jak nocna mara, a mam więcej koloru. Lubię też go na całe powieki, ale mi akurat jest dobrze w takich kolorach :)

      Usuń
  4. Ewo, mam pytanie, czy mogłabyś mi pomócm który odcień podkładu matującego Amilie odpowiadałby mojemu w Ecolore - jest to Golden 2 lub Nude 2 ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) po jednym ze straych postow o witaminie B3 zakupilam spory sloiczek z niacynamidem w proszku i... nic z nim nie zrobilam bo nie wiem czy moge go polaczyc z czymkolwiek co mam :o bardzo prosze o pomoc :) czy moge szczypte B3 dodawac do np maseczki z blota termalnego, albo do emulsji/toniku z whamisy. albo do zelu hialuronowego albo nie wiem juz sama czego?:) mam straszny lojotok od zawsze + podskorne grudki i yslalam,ze mzoe b3 by troche pomoglo?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydadzą Ci się też paski do mierzenia pH.
      Ja też kupiłam tę witaminę i...czeka. ;-)

      Usuń
    2. to witamina rozpuszczalna w proszku, możesz dodawać jej do wszystkiego, ważne jedynie, by nie były to preparaty o zbyt bogatym składzie i o kwasowym odczynie. W poniższym artykule napisałam dokładnie gdzie i jak można jej używać w pielęgnacji, zachęcam do lektury :) Najmniej problematycznym sposobem wykorzystania witaminy są maski oczyszczające i peelingi.

      http://www.ewaszalkowska.com/2018/03/witamina-b3-w-leczeniu-zewnetrznym.html

      Usuń
  6. Przyznam szczerze, że rzadko sięgam po cienie mineralne, ale za to uwielbiam podkłady od Annabelle Minerals :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również bardzo je lubię, choć w konkretnych porach roku ;)

      Usuń
  7. Ewo, masz może jakąś opinię na temat podkładów Fenty Beauty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrobioną nie, ale według mnie podkłady niewarte zachodu - dziwaczna formuła, słaba trwałość, brzydkie wykończenie.

      Usuń
  8. Ewo,
    chciałabym zapytać, czy na twarz (najprawdopodobniej w postaci maseczek) można zastosować Boswellię (sproszkowaną)?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ewo, chciałabym zastosować wodę utlenioną do wybielania brwi.
    Czy ta w żelu będzie mocniej i dłużej działała od tej w postaci ciekłej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup sobie zwykły rozjaśniacz do włosów oszczędź sobie kłopotu. Po co tak.

      Usuń
    2. Będzie na pewno dłużej bytować na włoskach, ale nie podpisuję się pod tego typu sposobami - nie mam w nich większego doświadczenia i moim skromnym zdaniem są lepsze sposoby aby zrobić to szybciej i efektywniej, bez zbędnej papraniny ;)

      Usuń
  10. Ewo mam dwa pytania jakie polecasz peelingi do skóry głowy pomijając tretinoinę
    Jakie suplementy są twoim zdaniem obowiązkowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam o to samo zapytać Ewcię.
      W ogóle szkoda, że Ewcia zrezygnowała z działu o włosach.
      Jestem tu od niedawna ale gdzieś w komentarzach przewinęło mi się, że Autorka jest ceromaniaczką a nie włosomaniaczką, więc wpisów o pielęgnacji włosów będzie po prostu mniej. Co nie zmienia faktu, że jak już te o włosach pojawiają się, są genialne. :-)
      Tak więc podłączam się pod pytanie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. wgl te nazwy "włosomaniaczka" czy "ceromaniaczka" są takie tandetne czy pretensjonalne..nie wiem... tragedia. Nie wiem po co Anwen stworzyła ten durny termin.

      Usuń
    3. Peelingi chemiczne, czy mechaniczne? W zastępstwie tretinoiny na skórę głowy może posłużyć kwas salicylowy, zaś z mechanicznych sposobów doskonale sprawdzają się glinki o ziarnistej strukturze np. multani mitti.

      Nie zalecam żadnych konkretnych suplementów "na włosy" - ich słaba kondycja jest zazwyczaj wynikiem słabej kondycji zdrowia ;)

      Usuń
    4. Nie nie chodzi na włosy ogólnie na organizm

      Usuń
  11. Ewo,
    mam pytanie odnośnie sensu stosowania (i ewentualnie częstotliwości) mydła siarkowego marki Barwa Siarkowa.
    Poniżej wklejam ingrediencje kostki; martwi mnie, że siarka jest dopiero na piątym miejscu w składzie ale może niesłusznie:

    Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Petrolatum, Sulfur, Glycerin, Palm Acid, Palm Kernel Acid, Propylene Glycol, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Etidronic Acid, CI 11680.

    Czy może pomóc cerze trądzikowej (grudki i zaskórniki oraz pojedyncze pryszcze) stosowane np. jako peeling zasadowy trzy razy w tygodniu lub ostatnia składowa dwuetapówki?

    Z góry dziękuję za odzew.
    Pozdrawiam,
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale siarka nie może występować w zbyt wysokim stężeniu, mydło stosowane rozsądnie, o ile służą Ci zasadowe środki myjące, może przysłużyć się cerze trądzikowej.

      Usuń
    2. Dziękuję serdecznie,
      pozdrawiam.

      Usuń
  12. Ewuniu,
    jakie miejsce w diecie lchf zajmują majonezy?
    Chodzi mi o takie domowej roboty, bo wówczas mamy kontrolę nad doborem składników.
    - Gdzie warto zaopatrywać się w dobrej jakości oleje roślinne ciekłe? Czy w ogóle takie oleje istnieją?
    - Czy oleje rafinowane jak Kujawski też są źródłem wolnych rodników?

    Dziękuję, jeśli zechcesz odpowiedzieć, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dozwolone.

      To jest baaardzo obszerny temat, najlepiej olejów roślinnych nie spożywać w ogóle, a jeśli już, to tylko z rodzimych dostawców, którzy dbają o jakość swoich surowców, nie tylko podczas ich tłoczenia, ale również dostawy. Warto wybierać najbardziej stabilne termicznie oleje, np. oliwę z oliwek, ale mogą być spore trudności z otrzymaniem tego typu tłuszczu na terenie polski.

      Oczywiście że tak, oleje roślinne typu Kujawski wraz z margarynami i zjełczałymi pestkami i orzechami to najgorsze paskudztwo na sklepowych półkach.

      Usuń
    2. Ewo dlaczego tłuszczów roślinnych nie spożywać? Powiedziałabym, że lepiej je jak zwierzęce... ?

      Usuń
    3. Dlatego, że są niestabilne, zupełnie nie nadają się do obróbki termicznej, a często nawet spożywane na zimno są ogromną dawką oksydantów, i to tych szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia. Lepiej nie zażywać ich w ogóle, albo bardzo mało, dla własnego zdrowia :)

      Usuń
  13. Ewo, proszę Cię o pomoc.
    Czy możesz polecić mi jakiś lekki krem do codziennej pielęgnacji?
    Mam skórę mieszaną, skłonną do zapychania. Obecnie używam tylko i wyłącznie żelu
    aloesowego z Gorvity mieszając go z dwoma kroplami olejku z nasion malin.
    Będę ogromnie wdzięczna za odpowiedź :)
    Pozdrawiam,
    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, a sprawdza Ci się taka mieszanka?
      Mnie strasznie takie połączenie wysuszało skórę. Pryszcze jednak i tak się pojawiały.
      Sama jestem ciekawa, co Ewcia odpowie.

      Usuń
    2. Właśnie mam takie uczucie, że ten żel z olejkiem nie jest wystarczający do
      nawilżania mojej cery, a boję się sięgnąć po pierwszy lepszy krem, ponieważ moja cera strasznie szybko się zapycha, dlatego proszę Ewę o pomoc :(

      Usuń
    3. Po pierwsze należy ograniczyć wysuszenie skóry w innych krokach pielęgnacyjnych, jeśli to nie jest wystarczające, polecam z bardzo lekkich formuł emulsję Post Acte od Avene.

      Usuń
  14. Cześć Ewo, natknęłam się po raz pierwszy u Ciebie na blogu na lekki krem wodny Whamisa, kupiłam i jestem z niego super zadowolona :) Czy znasz (bądź czytelniczki Ewy) inne kremy o podobnie lekkiej formule, nieobciążające, z delikatną okluzją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi Ewa kiedyś poleciła emulsję z Martina Gebhart tymiankowa albo szałwiowa czy jakoś tak, nie pamiętam nazwy. W bialej szklanej butelce z pompką. Była naprawdę fajna

      Usuń
  15. Mam pytanie trochę innej natury, czy mogłabyś polecić jakieś książki poruszające temat tego jak dbać o skórę? Skąd czerpiesz wiedzę?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ewa,
    Moja 15 latka zawsze gdy wyjeżdża na wieś ( czy na weekend czy na miesiąc wakacji) wraca z ładną czystą skórą, nie musi używać żadnych maści ani nic. Nie ma żadnych problemów. Po powrocie do domu (miasto) od razu zaczynają się problemy z cerą. Momentalnie.
    Czy może być winna woda? Jak to wytłumaczyć i co ewentualnie zrobić?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tam ,,zaniedbuje'' niektóre kroki, np. filtry i Jej się polepsza cera.
      Przemywać zagotowaną lub zainstalować filtry do wody.

      Usuń
    2. Nie używa filtrów w ogóle, kosmetyki ma te same i tam i w domu. I za każdym razem po powrocie takie momentalne pogorszenie. Tam jest woda źródlana (tak mówi babcia), sami ją grzeją (piec).
      Czy zagotowania woda jest inna? Albo mineralna może? Bo wszystko wskazuje na wodę właśnie.

      Usuń
    3. Zagotowana woda traci po prostu twardość. Wszystko jedno, czy to kranowa, czy źródlana.
      Zatem warto najpierw spróbować ze zwykłym zagotowaniem kranówki. I tylko nią przemywać twarz.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Witaj Ewo, witajcie Czytelniczki
    Czy ktoś z Was mógłby polecić krem/balsam lipidowy do ciała/twarzy o w miarę dobrym składzie? Szukałam wśród marek aptecznych, ale wszędzie same parafiny, glikole, a lipidy gdzieś na szarym końcu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się właśnie zastanawiam przy tej okazji, czy te lipidy to nie jest jakiś chwyt reklamowy.
      Ewciu, czy lipidy to nie po prostu oleje? Jak to jest? Przecież lipidy to tłuszcze.

      Anonimku, niestety nic nie mogę polecić. Skąd zresztą wiesz, że potrzeba Tobie lipidów? Dobrze nawilża krem pilarix z mocznikiem (dłonie, stopy, łokcie, eksfoliująco na twarz). No ale nie ma tam raczej lipidów; przynajmniej nie kojarzę.

      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Ewo co myslisz o zakupie szczotki do mycia twarzy philips visapure przy skórze , ktora bardzo szybko sie zapycha? Miliony zaskornikow otwartych i zamknietych. Moze sie przydac, czy zbedny gadzet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, moim zdaniem lepiej użyć zwykłej szczotki, mikrofibry lub urządzenia do kawitacji. O kawitacji Ewcia chyba napisała nawet oddzielny artykuł.

      Usuń
  19. Ewuniu,
    w związku z Twoim pomysłem, by w alkoholu rozpuszczać maści rozgrzewające, chciałam zapytać o szczegóły.
    Czy maść ma się rozpuścić w spirytusie? Czy chodzi o przejście niektórych tylko składników do alkoholu?
    Jakie są najlepsze proporcje maści do rozpuszczalnika alkoholowego?

    Z góry dziękuję za odzew.

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - możesz udzielać się w komentarzach, z chęcią wysłucham Twoich przemyśleń, postaram się pomóc na miarę moich doświadczeń i zasobów wiedzy.

Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl!

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy przejaw pseudo autoreklamy będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęło jedynie moje własne środki finansowe.

Proszę o jednocześnie zachowanie kultury osobistej, wszelkie przejawy agresji, braku ogłady i szacunku będą beznamiętnie przeze mnie usuwane.

Dziękuję za uwagę :)

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger