Często prosicie o polecenie dobrego produktu. Zwłaszcza środka myjącego, który dobrze oczyszcza, nie pozostawia tłustego filmu, ale też nie wysusza i w złym znaczeniu nie napina skóry. Kosmetyku, od którego warto zacząć swoją przygodę i dbać świadomie o skórę. Otóż zgrabnie unikam odpowiedzi na takie pytania, nie ze złośliwości, ale względu na inność, zupełnie różne potrzeby i preferencje, choć w moich komentarzach bardzo często przewija się wyjątkowo dobry kremowy żel Lipikar Surgras. Postanowiłam przybliżyć Wam jego działanie i grupę docelową, u której może się sprawdzić. Z całą pewnością nie jest to kosmetyk idealny, ale ma mocne strony, dla których warto oszczędzać i sprawdzić jego działanie na własnej skórze. Warto też przeczytać moją opinię do końca i w ogólnym rozrachunku przemyśleć lub też odłożyć zakup na później, ewentualnie 'wcale'.
Lipikar Surgras to skoncentrowany żel myjący o formule kremowej, nie jest to kosmetyk dedykowany skórze trądzikowej, ale to wspaniały przykład, jak etykiety mogą być mylące i wzrok osób z trądzikiem nie zawsze powinien być kierowany na półkę z napisem 'Acne'. Zaręczam, że może być z powodzeniem stosowany nie tylko na suchej skórze (chociaż nie brakuje moich inwektyw w kierunku skóry przesuszonej z równoległym stosowaniem produktu Surgras), ale też tłustej, mieszanej, ogółem - problematycznej, zwłaszcza gdy masz spory problem z wyborem właściwych kosmetyków myjących. Nie wiedzieć czemu, wiele z Was nie jest przekonanych do takiej formuły kosmetyków, daję słowo, że Lipikar Surgras to jedna z najlepszych form oczyszczania skóry zanieczyszczonej i codziennie obciążanej nadmiarem kosmetyków, źle znoszącej zarówno oczyszczanie olejami, jak i wysuszającymi detergentami, zataczającymi pielęgnacyjną pętlę na kondycji Twojej skóry.
Na uznanie zasługuje głównie świetna baza emulgująca, bowiem najwyżej w składzie znajdziesz emulgatory tłuszczowe, które wspaniale łączą się z zabrudzeniami, nawet tymi tłustymi, ciężkimi do usunięcia. Dodatek mocniejszych detergentów przy tak treściwej formule likwiduje ryzyko pozostawienia tłustej, wyczuwalnej warstwy, która mogłaby zatykać pory. Kosmetyk bez problemu usuwa więc nawet najbardziej trwałe kosmetyki, w tym także tłuste filtry i kryjące podkłady płynne, ale przy tym nie jest tłusty, lepki, obciążający. Ciężko wskazać mi na inny kosmetyk, który w tak szybkim tempie poradziłby sobie bez najmniejszych problemów ze zmyciem mozolnych w usuwaniu konsystencji, a w dodatku czynność nie trwa dłużej niż góra dwie minuty. Na swój sposób Surgras jest wyjątkowym kosmetykiem, szczególnie do oczyszczania jednoetapowego, które łączy skuteczność, łagodność i przy okazji zaoszczędza czas.
Konsystencja żelu Lipikar jest trudna do opisania. Nie jest ona kremowa, kosmetyki o otulającej formule są zupełnie inne w użytkowaniu - mają w sobie więcej emolientów tłustych, są bardziej bogate i przyjemne w użytkowaniu, pozostawiają delikatny, nawilżający woal na skórze, zazwyczaj słabo się pienią i spłukują z powierzchni naskórka. Podczas stosowania formuł bardziej kremowych, skóra pod wpływem treściwej konsystencji rozluźnia się, staje się odprężona, to zasługuje na szczególną uwagę posiadaczy skóry odwodnionej i typowo suchej, bowiem naskórek wyjątkowo szybko odwadnia się podczas rytuału oczyszczania, należy więc zadbać o to, by receptura produktu skutecznie chroniła przed ulatnianiem się wilgoci pod wpływem negatywnego działania detergentów i wody. I tutaj dostrzegam pierwszą wadę Surgrasu, a w zasadzie dla niektórych zaletę, bowiem jego konsystencja nie jest typowo kremowa, a bardziej przypomina emulgujący, zagęszczony, aczkolwiek treściwy żel. Surgras przyrównałabym do ostatnio coraz częściej pojawiających się żel-kremów, czyli zgodnie z tytułową nazwą, choć nie wszystkie zapewnienia producenta mają pokrycie w rzeczywistości. Konsystencja jest biała, błyszcząca, po rozprowadzeniu pół transparentna.
Żelowa, ale nie zupełnie wodna formuła doskonale radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń, producent nie zrezygnował z użycia detergentów, dosyć mocnych, aby końcowy produkt zapewniał przede wszystkim bardzo dobre oczyszczenie. Nie jest to absolutnie żel nawilżający, otulający, kremowy, bo pewnie większość osób sięgnie po niego podczas przesuszenia, głębokiego odwodnienia lub też na czas atopii - to kosmetyk o bardzo dobrych walorach oczyszczających, ale mimo wszystko mogącym nasilić odwodnienie, ponieważ w żaden sposób nie zabezpiecza skóry. Moja cera porą letnią jest szczególnie narażona na utratę wilgoci i Surgras, niestety, nie zapewnia mi nawilżenia i wygładzenia o którym wspomina producent (chociaż nie czuję rozgoryczenia i spodziewałam się tego po obeznaniu się z konsystencją i listą składników) - nie wysusza, ale też odczuwalnie nie nawilża, w tym przypadku jest zupełnie neutralny, dlatego nie mogę obejść się bez substancji nawilżających przy jednoczesnym stosowaniu żelu kremowego La Roche-Posay.
Nie jest to też ogromna wada, ale nie jest to produkt typowo nawilżający do pielęgnacji suchej i odwodnionej skóry, zachwyt nad Lipikarem wynika głównie z powodu braku odwodnienia, wysuszania i uczucia ściągnięcia, jakie funduje większość środków myjących, dlatego wiele osób odnajduje w Surgrasie swój myjący ideał - to połowa sukcesu gdy kosmetyk nie wysusza dodatkowo skóry, ale nie będę mu mylnie przypisywać nawilżenia jakiego nie zapewnia, dlatego posiadacze przesuszającej się i wrażliwej skóry mogą nie być do końca zadowoleni z jego działania i lekko zaskoczeni walorami użytkowymi.
Niezaprzeczalną zaletą produktu jest także wspomniana bardzo dobrze emulgująca baza, która z jednej strony nie odwadnia tak mocno naskórka i łagodzi działanie detergentów, ale i wspaniale łączy się z zanieczyszczeniami, nawet tłustymi (podobnie jak w olejkach myjących, ale bazą jest woda, dzięki temu kosmetyk nie pozostawia wyczuwalnego filmu, ale jest też mniej otulający i rozluźniający) i zastosowanie detergentów pieniących, dzięki temu Lipikar ogranicza ilość cleanserów w codziennej pielęgnacji i pozwala ograniczyć się do jednego. Do siebie. To wspaniałe rozwiązanie dla osób, które stosują dwuetapowe oczyszczanie, lub też w pielęgnacji nie braknie kosmetyków bardzo bogatych w fazę tłuszczową, wymagających bardzo dokładnego oczyszczenia. Już samo ograniczenie kontaktu z wodą i surfaktantami sprzyja lepszemu nawodnieniu, więc jest duża szansa, że po nieudanych próbach z oczyszczaniem olejami, tłustymi mleczkami i balsamami, przerzucisz się właśnie na Surgras. Bezproblemowo usuwa ciężkie konsystencje, potrzebuje kilku chwil i zastępuje dwa produkty, znacznie skracając czas głębokiego demakijażu. W efekcie skóra jest czysta i gładka, to w zupełności wystarczy, aby zlikwidować problemy z łojotokiem wywołanym, niechcianymi niedoskonałościami, niedokładnym zmywaniem makijażu lub olejów, które miały zapewnić dokładne oczyszczenie, a doprowadziły skórę do opłakanego stanu.
No właśnie. Z pewnością Surgrasem będą zachwyceni Ci, którzy przez długi czas poszukiwali czegoś bardziej delikatnego, przerzucający się z wysuszających mydeł, agresywnych żeli lub też tłustych olejów, które okazały się za bardzo obciążające - pierwsze wrażenie: WOW! JAK ON TO WSZYSTKO DOMYWA? To z pewnością miłe zaskoczenie i jestem niemal pewna, że sprawdzi się u każdego, kto nie ma tak naprawdę odwodnionej skóry i problemów z przesuszeniem, zwłaszcza, gdy uporczywe suche skórki były spowodowane niewłaściwymi środkami myjącymi (niewłaściwa pielęgnacja powodowała uczucie suchości), wówczas Lipikar ma dużą szansę wpłynąć na skórę regulująco - właśnie przez neutralność, ale wiążącą się z formułą niebywałą skutecznością (czysta skóra, to zdrowa skóra). Lipikar La Roche-Posay to jeden z najbardziej neutralnych preparatów - ciężko mi wskazać drugi, apteczny produkt, który posiada tak dobre właściwości myjące, a przy tym nie wysusza i nienaturalnie nie ściąga skóry. W tym jest świetny i zgadzam się z peanami na jego temat. Gdybym sądziła inaczej, nie polecałabym go tak często moim czytelnikom. ALE...
Kiedy dojdziesz do takiego momentu pielęgnacyjnego i stwierdzisz, że od elementu oczyszczenia potrzebujesz znacznie więcej niż tej statecznej neutralności i dobrego oczyszczenia, możesz bardzo rozczarować się działaniem kosmetyku z linii Lipikar. Nie zapewnia on takiego komfortu jak bardziej nawilżające, odżywcze formuły, nie zauważyłam, by powodował on u mnie odwodnienie, ale tak dobrze myjąca formuła mimo wszystko jemu sprzyja - brak zabezpieczającej warstwy sprawia, że tuż po osuszeniu naskórek staje się bardziej przesuszony i wraz z czasem owo uczucie suchości narasta. Każdy, kto ma problem z nawodnieniem naskórka z innych przyczyn niż błędów pielęgnacyjnych odczuje to samo.
Lipikar może więc nie łagodzić podrażnień, sprzyjać przesuszeniu i nie uchronić przed podrażnieniami. Moim zdaniem bardziej wpisuje się w schemat pielęgnacyjny osób z typową, trądzikową, mieszaną, problematyczną skórą. Nie neguję jego pozytywnego wpływu na skórę suchą i przesuszoną, bo jeśli uporczywe ściągniecie naskórka wynika z niedopasowanych do potrzeb skóry kosmetyków, to La Roche - Posay zda egzamin na piątkę, ale w żaden sposób nie uchroni takiej typowej, suchej skóry przed dalszym odwodnieniem, wymaga dalszych kroków pielęgnacyjnych i zabezpieczenia skóry warstwą okluzyjną. Osobiście nie wyobrażam sobie pozostawić skóry samej sobie po użyciu Lipikar Surgras na czas odwodnienia, ale z pewnością może wymieść większość cleanserów w pielęgnacji skóry skomplikowanej, która stawia przede wszystkim na dobre właściwości oczyszczające z ograniczeniem wysuszającego działania detergentów, zaś naskórek sam w sobie jest dobrze nawodniony, lub też wysuszony pod wpływem za mocnych detergentów.
Lipikar pieni się delikatnie - nie jest to wściekła piana, jak przy użyciu mydeł, nie drażni w żaden sposób skóry, dzięki temu doskonale usuwa się z powierzchni skóry i nie pozostawia żadnej wyczuwalnej, niekomfortowej, tłustej warstwy. Z wyżej wymienionego powodu nie jest kosmetykiem do nawilżania przez inne kroki pielęgnacji, ale jego niebywała skuteczność w usuwaniu zanieczyszczeń i do tego błyskawiczne działanie, nie odwadnia dodatkowo naskórka podczas etapu oczyszczania, do którego trzeba się przyłożyć, zwłaszcza, gdy nie szczędzisz filtrów ochronnych i kryjących, ciężkich podkładów. Wiele problemów ze skórą zaczyna się właśnie w tym etapie - z jednej strony środki myjące wysuszają naskórek i go odwadniają (często powodując nadmierny łojotok lub też suche atopie), z drugiej nie usuwają dobrze emolientów tłustych, które mocno przylegają do naskórka i mogą zatykać pory. Surgras staje się niemal idealnym środkiem do oczyszczania jednoetapowego - nie wymaga długich seansów myjących i kosmetyczki powiększonej do nie bagatela ogromnych rozmiarów. Może świetnie sprawdzić się zwłaszcza podczas wyjazdów, gdy ilość miejsca w bagażu jest znacznie ograniczona.
Ze względu na konsystencję, polecam stosować Surgras na dwa, różne sposoby. Żel nierozcieńczony ma dosyć nietypową konsystencję. Jest on zwarty, ale nie tępy, nie tworzący grudek podczas jego rozprowadzania. Zdecydowanie jest kosmetykiem skoncentrowanym, co można odczuć już przy pierwszej pompce produktu - podczas aplikowania żelu kremowego, nagle robi się go dwa razy więcej i daje taki nietypowy poślizg, nie jest on tłusty, ale mocno zagęszczony, nie przynosi takiego komfortu jak środki myjące, które zawierają sporo fazy tłuszczowej, ale podczas masażu błyskawicznie łączy się z zabrudzeniami, tworząc emulsję. W kontakcie z wodą, delikatnie się pieni i w okamgnieniu spłukuje nawet najcięższe zabrudzenia, z którymi w tak błyskawiczny i satysfakcjonujący sposób dotychczas radziły sobie jedynie olejki myjące i masła do demakijażu. W rezultacie skóra jest czysta i przyjemna w dotyku, ale nie jest nawilżona i pokryta lekką warstwą nawilżaczy. Jest zupełnie normalna, co jest plusem, gdy posiadasz skórę typowo tłustą, mieszaną, nawodnioną. Przy suchym i szybko odwadniającym się naskórku jednak ta lekka warstewka jest niezbędna. Ten sposób aplikacji w moim odczuciu jest bardziej delikatny, zwłaszcza, gdy na skórze masz pełny makijaż lub kremy ochronne (cokolwiek co pozostawia wyczuwalną warstwę na skórze), Lipikar pieni się nieznacznie, subtelnie, a rozprowadzanie kosmetyku mimo że jest dziwne i nietypowe, nie napina skóry i staje się w pewnym momencie nawet przyjemne.
Sposobem drugim, odczuwalnie bardziej wysuszającym, jest spienianie produktu w dłoniach. Przyznaję, jestem zdumiona, zazwyczaj jest zupełnie odwrotnie - rozcieńczenie produktu z wodą, zapewnia łagodniejsze działanie (wszak detergenty są mniej skoncentrowane). Wydaje mi się, że taki efekt Surgras zawdzięcza bazie emulgujacej, która musi mieć kontakt ze skórą, spienienie produktu w dłoniach generuje większą, bardziej ostrą pianę i mocniej wysusza naskórek, daje też lepszy efekt odświeżenia, ale emulgatory nie mogą delikatnie otulić skóry, gdyż z wodą stworzyły już bardziej pieniącą się emulsję, z tego powodu nie łączą się tak dobrze z zanieczyszczeniami. Aplikacja skoncentrowanego Surgrasa, ku mojemu zaskoczeniu, jest mniej inwazyjna, wysuszająca i zdecydowanie lepiej radzi sobie z zanieczyszczeniami, zwłaszcza tłustymi. Spieniony kosmetyk znacznie traci na walorach myjących i usuwa głównie delikatniejsze zabrudzenia.
Delikatność i łagodność Lipikar Surgras stawiam także pod znakiem zapytania, bowiem formuła może sprzyjać ich występowaniu. Na mojej skórze środek nie spowodował ani rumienia, ani podrażnień, nie był przyczyną szczypania i łzawienia powiek, ale nie mam tak bardzo wrażliwej skóry i zawsze zabezpieczam ją lekkim serum po zastosowaniu żelu kremowego. Okolice oczu też nie są zbyt wrażliwe, chociaż wiele kosmetyków lubi je podrażnić, więc w moim odczuciu Surgras wcale nie jest taki drażniący, zwłaszcza, gdy jest aplikowany w formie skoncentrowanej. Gdybym postępowała inaczej i ograniczała się wyłącznie do tonizacji tuż po użyciu żelu kremowego, zapewne odczułabym na sobie skutki negatywne, które raczej by się pojawiły na skórze mającej problem z nawodnieniem. Z perspektywy skóry dobrze nawilżonej - nie dostrzegałam żadnych komplikacji z Surgrasem i mogłam go postawić na piedestał mojej pielęgnacyjnej rutyny, moje zdanie uległo jednak zmianie, gdy moja skóra stopniowo zaczęła się odwadniać i mimowolnie zmieniła swoje potrzeby.
Nie jest to też kosmetyk dla wielbicieli naturalnych kosmetyków, ale tak długi skład nie powinien też go od razu go przekreślać z listy 'do spełnienia'. To dobry środek myjący, który powinien wypróbować każdy mający problem z oczyszczaniem skóry, szczególnie, gdy dostrzegasz własne błędy pielęgnacyjne i znajdujesz sporo błędów w rytuale usuwania zabrudzeń. To bardzo dobry wybór, gdy źle znosisz działanie wody, Twoja cera nie znosi naciągania, a oczyszczanie dwuetapowe i większość środków myjących nasilało łojotok. Surgras oczyszcza szybko, skutecznie i nie jest tak wysuszający i drażniący jak bracia z aptecznej półki.
INCI: AQUA / WATER, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, DISODIUM COCOAMPHODIACETATE, COCO-BETAINE ,SODIUM LAURETH SULFATE, PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL, SODIUM CHLORIDE, PEG-200 HYDROGENATED GLYCERYL PALMATE,GLYCOL DISTEARATE, SODIUM GLYCOLATE,CETEARETH-60 MYRISTYL GLYCOL,CITRIC ACID, GLYCERIN,NIACINAMIDE,PARFUM / FRAGRANCE,PEG-55 PROPYLENE GLYCOL OLEATE,PEG-75 SHEA BUTTER GLYCERIDES, POLYQUATERNIUM-7, PPG-5-CETETH-20, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE,S ODIUM HYDROXIDE
Z pewnością interesuje Was także zapach, który może w pewnych przypadkach szczególnie zrazić do częstego użytkowania. Otóż mój zmysł powonienia nie oszalał, ani pozytywnie, ani negatywnie. Surgras roztacza apteczną, kremową, ale łagodną woń. Jest sztucznie perfumowany. Tak jak pachnie schludna, czyściutka i zadbana apteka. Z pewnością nie śmierdzi mydłem, nie ma też drażniących nut. Jak to kosmetyki apteczne, specjalistyczne, nuta zapachowa jest delikatna, w jakiś sposób nawet przyjemna, nie męczy też nosa i sięgam po Surgras bez głębszego zastanowienia, a migreny miewam dosyć często.
Zbliżając się już do końca, wspomnę jeszcze o wspaniałej wydajności Lipikar Surgras. Kupiłam ponownie 400 ml opakowanie z praktyczną, sprawnie działającą pompką, która na moje zastosowanie wystarcza w zupełności na rok. Do oczyszczenia twarzy używam pół pompki i zawsze nie wiem już w trakcie mycia, po co nakładam go aż tyle - nagle robi się go dwa razy więcej, w rezultacie oczyszczam nim nie tylko skórę twarzy, ale szyję, dekolt, a nawet zahaczam o plecy. Lipikar znajduje też szczególne miejsce podczas wyjazdów, myję nim okazjonalnie ciało. Ciężko aż uwierzyć w tak wyjątkową wydajność, no cóż, nie ma lipy, żel kremowy faktycznie jest skoncentrowany i producent akurat w tym przypadku umieszcza na etykiecie informacje mające potwierdzenie w rzeczywistości. W parze z jakością, wydajnością i ogromną pojemnością idzie atrakcyjna cena, w mojej ulubionej aptece internetowej gemini za olbrzymią butlę zapłacisz niecałe 49 złotych. To świetna okazja.
Często pytacie także o mniejsze pojemności i zamienniki. Surgras nie jest już dostępny w mniejszych pojemnościach, aktualnie dostępna jest wersja SYNDET, która jest bardziej rozrzedzona i odrobinę gorzej radzi sobie z usuwaniem ciężkich zabrudzeń, jednak w podobny, niemal identyczny sposób zachowuje się na skórze. Tańszym odpowiednikiem wersji w mniejszej tubie jest żel kremowy Ideal Soft L'oreal - sprawdzałam skład kilkakrotnie, podobnie jak konsystencje i nie zauważam między nimi żadnych, widocznych różnic, no może poza ceną. To ten sam koncern, więc jeśli nie wiesz na co się zdecydować, albo nie masz dostępu do aptecznych produktów marki La Roche-Posay, polecam spróbować z żelem, który znajdziesz w każdej drogerii.
Lipikar Surgras łączy bardzo dobre właściwości oczyszczające z neutralnością - nie szkodzi, nie wysusza, nie ściąga skóry. Może więc jak najbardziej ograniczyć trądzik, sprzyjać oczyszczeniu skóry i poprawić jej kondycję. Mam pewne obawy co do zachowania się żelu na skórze atopowej, suchej i odwodnionej, gdyż ma zbyt lekką i dobrze domywającą się bazę. Mimo zaleceń producenta, Surgrasem może zainteresować się każda osoba, która nie ma suchej skóry, ale poszukuje skutecznego i niewysuszającego środka myjącego.
Artykuł nie jest sponsorowany.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa
Konsystencja żelu Lipikar jest trudna do opisania. Nie jest ona kremowa, kosmetyki o otulającej formule są zupełnie inne w użytkowaniu - mają w sobie więcej emolientów tłustych, są bardziej bogate i przyjemne w użytkowaniu, pozostawiają delikatny, nawilżający woal na skórze, zazwyczaj słabo się pienią i spłukują z powierzchni naskórka. Podczas stosowania formuł bardziej kremowych, skóra pod wpływem treściwej konsystencji rozluźnia się, staje się odprężona, to zasługuje na szczególną uwagę posiadaczy skóry odwodnionej i typowo suchej, bowiem naskórek wyjątkowo szybko odwadnia się podczas rytuału oczyszczania, należy więc zadbać o to, by receptura produktu skutecznie chroniła przed ulatnianiem się wilgoci pod wpływem negatywnego działania detergentów i wody. I tutaj dostrzegam pierwszą wadę Surgrasu, a w zasadzie dla niektórych zaletę, bowiem jego konsystencja nie jest typowo kremowa, a bardziej przypomina emulgujący, zagęszczony, aczkolwiek treściwy żel. Surgras przyrównałabym do ostatnio coraz częściej pojawiających się żel-kremów, czyli zgodnie z tytułową nazwą, choć nie wszystkie zapewnienia producenta mają pokrycie w rzeczywistości. Konsystencja jest biała, błyszcząca, po rozprowadzeniu pół transparentna.
Żelowa, ale nie zupełnie wodna formuła doskonale radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń, producent nie zrezygnował z użycia detergentów, dosyć mocnych, aby końcowy produkt zapewniał przede wszystkim bardzo dobre oczyszczenie. Nie jest to absolutnie żel nawilżający, otulający, kremowy, bo pewnie większość osób sięgnie po niego podczas przesuszenia, głębokiego odwodnienia lub też na czas atopii - to kosmetyk o bardzo dobrych walorach oczyszczających, ale mimo wszystko mogącym nasilić odwodnienie, ponieważ w żaden sposób nie zabezpiecza skóry. Moja cera porą letnią jest szczególnie narażona na utratę wilgoci i Surgras, niestety, nie zapewnia mi nawilżenia i wygładzenia o którym wspomina producent (chociaż nie czuję rozgoryczenia i spodziewałam się tego po obeznaniu się z konsystencją i listą składników) - nie wysusza, ale też odczuwalnie nie nawilża, w tym przypadku jest zupełnie neutralny, dlatego nie mogę obejść się bez substancji nawilżających przy jednoczesnym stosowaniu żelu kremowego La Roche-Posay.
Nie jest to też ogromna wada, ale nie jest to produkt typowo nawilżający do pielęgnacji suchej i odwodnionej skóry, zachwyt nad Lipikarem wynika głównie z powodu braku odwodnienia, wysuszania i uczucia ściągnięcia, jakie funduje większość środków myjących, dlatego wiele osób odnajduje w Surgrasie swój myjący ideał - to połowa sukcesu gdy kosmetyk nie wysusza dodatkowo skóry, ale nie będę mu mylnie przypisywać nawilżenia jakiego nie zapewnia, dlatego posiadacze przesuszającej się i wrażliwej skóry mogą nie być do końca zadowoleni z jego działania i lekko zaskoczeni walorami użytkowymi.
Niezaprzeczalną zaletą produktu jest także wspomniana bardzo dobrze emulgująca baza, która z jednej strony nie odwadnia tak mocno naskórka i łagodzi działanie detergentów, ale i wspaniale łączy się z zanieczyszczeniami, nawet tłustymi (podobnie jak w olejkach myjących, ale bazą jest woda, dzięki temu kosmetyk nie pozostawia wyczuwalnego filmu, ale jest też mniej otulający i rozluźniający) i zastosowanie detergentów pieniących, dzięki temu Lipikar ogranicza ilość cleanserów w codziennej pielęgnacji i pozwala ograniczyć się do jednego. Do siebie. To wspaniałe rozwiązanie dla osób, które stosują dwuetapowe oczyszczanie, lub też w pielęgnacji nie braknie kosmetyków bardzo bogatych w fazę tłuszczową, wymagających bardzo dokładnego oczyszczenia. Już samo ograniczenie kontaktu z wodą i surfaktantami sprzyja lepszemu nawodnieniu, więc jest duża szansa, że po nieudanych próbach z oczyszczaniem olejami, tłustymi mleczkami i balsamami, przerzucisz się właśnie na Surgras. Bezproblemowo usuwa ciężkie konsystencje, potrzebuje kilku chwil i zastępuje dwa produkty, znacznie skracając czas głębokiego demakijażu. W efekcie skóra jest czysta i gładka, to w zupełności wystarczy, aby zlikwidować problemy z łojotokiem wywołanym, niechcianymi niedoskonałościami, niedokładnym zmywaniem makijażu lub olejów, które miały zapewnić dokładne oczyszczenie, a doprowadziły skórę do opłakanego stanu.
No właśnie. Z pewnością Surgrasem będą zachwyceni Ci, którzy przez długi czas poszukiwali czegoś bardziej delikatnego, przerzucający się z wysuszających mydeł, agresywnych żeli lub też tłustych olejów, które okazały się za bardzo obciążające - pierwsze wrażenie: WOW! JAK ON TO WSZYSTKO DOMYWA? To z pewnością miłe zaskoczenie i jestem niemal pewna, że sprawdzi się u każdego, kto nie ma tak naprawdę odwodnionej skóry i problemów z przesuszeniem, zwłaszcza, gdy uporczywe suche skórki były spowodowane niewłaściwymi środkami myjącymi (niewłaściwa pielęgnacja powodowała uczucie suchości), wówczas Lipikar ma dużą szansę wpłynąć na skórę regulująco - właśnie przez neutralność, ale wiążącą się z formułą niebywałą skutecznością (czysta skóra, to zdrowa skóra). Lipikar La Roche-Posay to jeden z najbardziej neutralnych preparatów - ciężko mi wskazać drugi, apteczny produkt, który posiada tak dobre właściwości myjące, a przy tym nie wysusza i nienaturalnie nie ściąga skóry. W tym jest świetny i zgadzam się z peanami na jego temat. Gdybym sądziła inaczej, nie polecałabym go tak często moim czytelnikom. ALE...
Kiedy dojdziesz do takiego momentu pielęgnacyjnego i stwierdzisz, że od elementu oczyszczenia potrzebujesz znacznie więcej niż tej statecznej neutralności i dobrego oczyszczenia, możesz bardzo rozczarować się działaniem kosmetyku z linii Lipikar. Nie zapewnia on takiego komfortu jak bardziej nawilżające, odżywcze formuły, nie zauważyłam, by powodował on u mnie odwodnienie, ale tak dobrze myjąca formuła mimo wszystko jemu sprzyja - brak zabezpieczającej warstwy sprawia, że tuż po osuszeniu naskórek staje się bardziej przesuszony i wraz z czasem owo uczucie suchości narasta. Każdy, kto ma problem z nawodnieniem naskórka z innych przyczyn niż błędów pielęgnacyjnych odczuje to samo.
Lipikar pieni się delikatnie - nie jest to wściekła piana, jak przy użyciu mydeł, nie drażni w żaden sposób skóry, dzięki temu doskonale usuwa się z powierzchni skóry i nie pozostawia żadnej wyczuwalnej, niekomfortowej, tłustej warstwy. Z wyżej wymienionego powodu nie jest kosmetykiem do nawilżania przez inne kroki pielęgnacji, ale jego niebywała skuteczność w usuwaniu zanieczyszczeń i do tego błyskawiczne działanie, nie odwadnia dodatkowo naskórka podczas etapu oczyszczania, do którego trzeba się przyłożyć, zwłaszcza, gdy nie szczędzisz filtrów ochronnych i kryjących, ciężkich podkładów. Wiele problemów ze skórą zaczyna się właśnie w tym etapie - z jednej strony środki myjące wysuszają naskórek i go odwadniają (często powodując nadmierny łojotok lub też suche atopie), z drugiej nie usuwają dobrze emolientów tłustych, które mocno przylegają do naskórka i mogą zatykać pory. Surgras staje się niemal idealnym środkiem do oczyszczania jednoetapowego - nie wymaga długich seansów myjących i kosmetyczki powiększonej do nie bagatela ogromnych rozmiarów. Może świetnie sprawdzić się zwłaszcza podczas wyjazdów, gdy ilość miejsca w bagażu jest znacznie ograniczona.
Ze względu na konsystencję, polecam stosować Surgras na dwa, różne sposoby. Żel nierozcieńczony ma dosyć nietypową konsystencję. Jest on zwarty, ale nie tępy, nie tworzący grudek podczas jego rozprowadzania. Zdecydowanie jest kosmetykiem skoncentrowanym, co można odczuć już przy pierwszej pompce produktu - podczas aplikowania żelu kremowego, nagle robi się go dwa razy więcej i daje taki nietypowy poślizg, nie jest on tłusty, ale mocno zagęszczony, nie przynosi takiego komfortu jak środki myjące, które zawierają sporo fazy tłuszczowej, ale podczas masażu błyskawicznie łączy się z zabrudzeniami, tworząc emulsję. W kontakcie z wodą, delikatnie się pieni i w okamgnieniu spłukuje nawet najcięższe zabrudzenia, z którymi w tak błyskawiczny i satysfakcjonujący sposób dotychczas radziły sobie jedynie olejki myjące i masła do demakijażu. W rezultacie skóra jest czysta i przyjemna w dotyku, ale nie jest nawilżona i pokryta lekką warstwą nawilżaczy. Jest zupełnie normalna, co jest plusem, gdy posiadasz skórę typowo tłustą, mieszaną, nawodnioną. Przy suchym i szybko odwadniającym się naskórku jednak ta lekka warstewka jest niezbędna. Ten sposób aplikacji w moim odczuciu jest bardziej delikatny, zwłaszcza, gdy na skórze masz pełny makijaż lub kremy ochronne (cokolwiek co pozostawia wyczuwalną warstwę na skórze), Lipikar pieni się nieznacznie, subtelnie, a rozprowadzanie kosmetyku mimo że jest dziwne i nietypowe, nie napina skóry i staje się w pewnym momencie nawet przyjemne.
Sposobem drugim, odczuwalnie bardziej wysuszającym, jest spienianie produktu w dłoniach. Przyznaję, jestem zdumiona, zazwyczaj jest zupełnie odwrotnie - rozcieńczenie produktu z wodą, zapewnia łagodniejsze działanie (wszak detergenty są mniej skoncentrowane). Wydaje mi się, że taki efekt Surgras zawdzięcza bazie emulgujacej, która musi mieć kontakt ze skórą, spienienie produktu w dłoniach generuje większą, bardziej ostrą pianę i mocniej wysusza naskórek, daje też lepszy efekt odświeżenia, ale emulgatory nie mogą delikatnie otulić skóry, gdyż z wodą stworzyły już bardziej pieniącą się emulsję, z tego powodu nie łączą się tak dobrze z zanieczyszczeniami. Aplikacja skoncentrowanego Surgrasa, ku mojemu zaskoczeniu, jest mniej inwazyjna, wysuszająca i zdecydowanie lepiej radzi sobie z zanieczyszczeniami, zwłaszcza tłustymi. Spieniony kosmetyk znacznie traci na walorach myjących i usuwa głównie delikatniejsze zabrudzenia.
Nie jest to też kosmetyk dla wielbicieli naturalnych kosmetyków, ale tak długi skład nie powinien też go od razu go przekreślać z listy 'do spełnienia'. To dobry środek myjący, który powinien wypróbować każdy mający problem z oczyszczaniem skóry, szczególnie, gdy dostrzegasz własne błędy pielęgnacyjne i znajdujesz sporo błędów w rytuale usuwania zabrudzeń. To bardzo dobry wybór, gdy źle znosisz działanie wody, Twoja cera nie znosi naciągania, a oczyszczanie dwuetapowe i większość środków myjących nasilało łojotok. Surgras oczyszcza szybko, skutecznie i nie jest tak wysuszający i drażniący jak bracia z aptecznej półki.
INCI: AQUA / WATER, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, DISODIUM COCOAMPHODIACETATE, COCO-BETAINE ,SODIUM LAURETH SULFATE, PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL, SODIUM CHLORIDE, PEG-200 HYDROGENATED GLYCERYL PALMATE,GLYCOL DISTEARATE, SODIUM GLYCOLATE,CETEARETH-60 MYRISTYL GLYCOL,CITRIC ACID, GLYCERIN,NIACINAMIDE,PARFUM / FRAGRANCE,PEG-55 PROPYLENE GLYCOL OLEATE,PEG-75 SHEA BUTTER GLYCERIDES, POLYQUATERNIUM-7, PPG-5-CETETH-20, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE,S ODIUM HYDROXIDE
Z pewnością interesuje Was także zapach, który może w pewnych przypadkach szczególnie zrazić do częstego użytkowania. Otóż mój zmysł powonienia nie oszalał, ani pozytywnie, ani negatywnie. Surgras roztacza apteczną, kremową, ale łagodną woń. Jest sztucznie perfumowany. Tak jak pachnie schludna, czyściutka i zadbana apteka. Z pewnością nie śmierdzi mydłem, nie ma też drażniących nut. Jak to kosmetyki apteczne, specjalistyczne, nuta zapachowa jest delikatna, w jakiś sposób nawet przyjemna, nie męczy też nosa i sięgam po Surgras bez głębszego zastanowienia, a migreny miewam dosyć często.
Zbliżając się już do końca, wspomnę jeszcze o wspaniałej wydajności Lipikar Surgras. Kupiłam ponownie 400 ml opakowanie z praktyczną, sprawnie działającą pompką, która na moje zastosowanie wystarcza w zupełności na rok. Do oczyszczenia twarzy używam pół pompki i zawsze nie wiem już w trakcie mycia, po co nakładam go aż tyle - nagle robi się go dwa razy więcej, w rezultacie oczyszczam nim nie tylko skórę twarzy, ale szyję, dekolt, a nawet zahaczam o plecy. Lipikar znajduje też szczególne miejsce podczas wyjazdów, myję nim okazjonalnie ciało. Ciężko aż uwierzyć w tak wyjątkową wydajność, no cóż, nie ma lipy, żel kremowy faktycznie jest skoncentrowany i producent akurat w tym przypadku umieszcza na etykiecie informacje mające potwierdzenie w rzeczywistości. W parze z jakością, wydajnością i ogromną pojemnością idzie atrakcyjna cena, w mojej ulubionej aptece internetowej gemini za olbrzymią butlę zapłacisz niecałe 49 złotych. To świetna okazja.
Często pytacie także o mniejsze pojemności i zamienniki. Surgras nie jest już dostępny w mniejszych pojemnościach, aktualnie dostępna jest wersja SYNDET, która jest bardziej rozrzedzona i odrobinę gorzej radzi sobie z usuwaniem ciężkich zabrudzeń, jednak w podobny, niemal identyczny sposób zachowuje się na skórze. Tańszym odpowiednikiem wersji w mniejszej tubie jest żel kremowy Ideal Soft L'oreal - sprawdzałam skład kilkakrotnie, podobnie jak konsystencje i nie zauważam między nimi żadnych, widocznych różnic, no może poza ceną. To ten sam koncern, więc jeśli nie wiesz na co się zdecydować, albo nie masz dostępu do aptecznych produktów marki La Roche-Posay, polecam spróbować z żelem, który znajdziesz w każdej drogerii.
Lipikar Surgras łączy bardzo dobre właściwości oczyszczające z neutralnością - nie szkodzi, nie wysusza, nie ściąga skóry. Może więc jak najbardziej ograniczyć trądzik, sprzyjać oczyszczeniu skóry i poprawić jej kondycję. Mam pewne obawy co do zachowania się żelu na skórze atopowej, suchej i odwodnionej, gdyż ma zbyt lekką i dobrze domywającą się bazę. Mimo zaleceń producenta, Surgrasem może zainteresować się każda osoba, która nie ma suchej skóry, ale poszukuje skutecznego i niewysuszającego środka myjącego.
Artykuł nie jest sponsorowany.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa