20:27

#5 Podstawy pielęgnacji | Algi morskie i słodkowodne (Spirulina, chlorella, brunatnice, krasnorosty i zielenice)


Algi morskie i słodkowodne mają szerokie zastosowanie nie tylko kosmetyczne, ale również i lecznicze. Ich niezwykle bogate i odżywcze właściwości są wykorzystywane w leczeniu wielu chorób, w tym także cywilizacyjnych o charakterze przewlekłym. 

Jakiś czas temu, wraz z polską marką kosmetyków Nacomi, opracowałam obszerny i rozbudowany artykuł na temat alg w formie alginatu >. Wspomniałam, jak maski algowe typu peel off różnią się znacząco od tradycyjnych alg - mimo że pewne etapy produkcji pozostają niezmienne. Algi morskie sproszkowane są najsłabiej przetworzonym surowcem, biorąc pod uwagę algi (czasami dodatkowo są mikronizowane). Działanie glonów jest specyficzne - dość agresywne, mocno oczyszczające i detoksykujące, pobudzające krążenie i poprawiające metabolizm komórkowy. W kosmetyce najczęściej stosuje się cztery rodzaje rodzin alg - zielenice, brunatnice, cyjanofity oraz rzadziej krasnorosty. Różnią się one przede wszystkim zawartością składników aktywnych, w tym barwników, co wpływa znacząco na ich końcowe działanie.

ALGI - WPROWADZENIE

Inaczej glony, proste, jednokomórkowe (choć zdarzają się okazy wielokomórkowe), zarodnikowe, w przeważającej ilości, organizmy autotroficzne (samożywne) oraz żyjące i rozwijające się w środowisku wodnym. Mimo że czystość wody pozostawia sporo do życzenia, jest ona nadal bezpieczniejszym, pod względem skażenia, środowiskiem, niż gleba, czy powietrze, co przemawia na korzyść alg wodnych. Ciekawe jest to, że algi występują w każdej szerokości geograficznej, a każdy organizm posiada wyjątkowe, unikatowe właściwości odżywcze.

Algi nie są tak popularne w Europie, jak na przykład w Azji, gdzie nie tylko są chętnie stosowane w pielęgnacji, ale pozostają stałym, niezbędnym, wartościowym składnikiem diety. Ich właściwości, przede wszystkim spożywcze (duża zawartość pełnowartościowego białka), znane są od tysięcy lat, natomiast w naszej sferze klimatycznej, algi nadal pozostają produktami egzotycznymi i kojarzącymi się raczej z pielęgnacją gabinetową, zewnętrzną, niż pełnowartościowym i odżywczym posiłkiem, czy codzienną porcją zdrowia dla skóry.

Niemałe znaczenie w przypadku alg, ma szczególnie środowisko w jakim są hodowane oraz sposób ich przetworzenia. Glony posiadają ogromne właściwości absorbujące, chłoną wszystko dosłownie jak gąbka - jest to z jednej strony plus, ponieważ są niezwykle bogate w minerały i związki aktywne, które pobierają z naturalnej wody morskiej lub słodkich zbiorników wodnych, ale mimo naturalnych filtrów i mechanizmów obronnych, wraz z substancjami prozdrowotnymi i pożądanymi, chłoną również zanieczyszczenia i metale ciężkie. Pewnym rozwiązaniem jest stosowanie alg szczególnie bogatych w kwas alginowy (np. Chlorella), które wiążą metale ciężkie i są najbezpieczniejsze w wewnętrznym i zewnętrznym stosowaniu. Mimo że algi nie są wyjątkowo wrażliwe i wymagające w środowisku wodnym, stosowane w pielęgnacji (a szczególnie w suplementacji), powinny być sprowadzane z pewnego, zaufanego źródła. Trudności zaczynają się jednak po ich wydobyciu i narażeniu na czynniki lądowe, ponieważ na tym etapie produkcji tracą potencjalnie najwięcej swoich właściwości. 

Z tego powodu największe znaczenie ma sposób przetwórstwa glonów. Są to organizmy wyjątkowo czułe na światło, bardzo szybko tracą swoje prozdrowotne właściwości (chodzi w szczególności o barwniki, które identyfikują działanie alg) - aby zachować wszystkie właściwości glonów, należy ograniczyć znacząco ich kontakt ze światłem słonecznym oraz nie przeciągać procesu wydobycia oraz suszenia, dlatego już samo to, skłania do szerszych poszukiwań surowców naprawdę dobrej jakości (których cena notabene nie różni się znacząco od produktów wątpliwego pochodzenia i nic nie przemawia za faktem zakupu glonów z podejrzanych źródeł). Algi niepewnego pochodzenia, mogą silnie drażnić i pobudzać skórę, a także wywoływać silne reakcje alergiczne. 

Algi wysokiej jakości posiadają przede wszystkim intensywną, bardzo głęboką barwę.  Są bardzo dobrze rozdrobnione, miałkie i gładkie w dotyku, a po dodaniu wody - mocno pęcznieją. Nawet podczas rozcieńczania z wodą lub jogurtem, nie tracą na swojej intensywności, ale jednocześnie nie farbują intensywnie skóry. Charakterystyczny dla glonów jest morski, głęboki, świeży zapach. Niektóre algi, szczególnie cyjanofity, mogą dawać charakterystyczną woń planktonu, który kojarzy się z pokarmem dla rybek, ale ulatniający się zapach nie powinien być ostry i duszący. W przypadku dobrych jakościowo alg, zapach można zakamuflować przy zastosowaniu małej ilości naturalnych olejków eterycznych.

Algi, oprócz pełnowartościowego białka, są szczególnie bogate w naturalne minerały oraz witaminy, które są doskonale przyswajalne, dzięki łatwo przyswajalnej strukturze (bardzo specyficzne otoczki) oraz zawartości kwasów tłuszczowych, jednak za właściwości prozdrowotne i lecznicze alg odpowiadają głównie ich barwniki, które w większości są światłoczułe.

BARWNIKI

To one głównie identyfikują działanie alg. Wszystkie glony są bogate w chlorofil, potocznie nazywany zieloną krwią, ma on bowiem bardzo duże powinowactwo do tlenu i hemoglobiny. Dzięki swojej budowie chemicznej, chlorofil doskonale dotlenia, odżywia, detoksykuje oraz oczyszcza skórę, a specyficzna struktura cząsteczki chlorofilu czyni go niezwykle łatwo przyswajalną substancją dla ludzkich komórek, dlatego też kosmetyki i suplementy zawierające algi są wyjątkowo aktywne biologicznie. Zielona energia ma wysoki potencjał przeciwzapalny oraz antyoksydacyjny, aktywnie redukuje ilość wolnych rodników i opóźnia tym samym starzenie i ogranicza stany zapalne. Doskonale wpływa na każdy rodzaj skóry, a w szczególności na cerę dojrzałą, wiotczejącą, starzejącą się oraz trądzikową i łojotokową. Drugą, podstawową składową alg jest beta-karoten, prowitamina A. Beta-karoten z kolei wykazuje bardzo silne działanie antyoksydacyjne, jak i odżywcze i normalizujące pracę gruczołów łojowych. Zmniejsza światłoczułość oraz prawdopodobieństwo wystąpienia przebarwień i poparzeń słonecznych. W chlorofil szczególnie bogata jest alga Chlorella, która posiada najwyższy potencjał oczyszczający. 

Kolejne barwniki utożsamiają końcową barwę alg. Fikocyjaniny nadają algom już bardziej turkusową barwę - mają one ogromny potencjał antyoksydacyjny oraz immunomodelujący - zwiększają odporność, odbudowują naturalną florę bakteryjną i grzybiczą. Charakteryzują się również wyjątkowym potencjałem naprawczym, detoksykującym i przeciwzapalnym. W fikocyjaniny najbardziej bogata jest Spirulina, która słynie z najwyższych wartości odżywczych. Fikoerytryna to czerwony barwnik. Charakterystyczna dla brunatnic oraz krasnorostów. Czerwona barwa ma silne działanie przeciwrodnikowe i przeciwbakteryjne. Fukoksantyna z kolei nadaje brązowo -bordowe zabarwienie, działa przeciwzapalnie oraz silnie pobudza krążenie - jest powszechnie stosowana w preparatach na odchudzanie (w celu redukcji otyłości brzusznej) oraz w zabiegach redukujących cellulit. Świetnie rozgrzewa i przyspiesza spalanie tłuszczu, znacząco przyspiesza procesy detoksykacyjne przez wytwarzanie ciepła.

Algi typowo zielone (zielenice i cyjanofity) będą najlepszym rozwiązaniem dla skóry zmęczonej, szarej, przebarwionej, trądzikowej z licznymi zmianami zapalnymi oraz skóry z tendencją do rumienia. Brunatnice doskonale sprawdzą się w pielęgnacji skóry zanieczyszczonej, wiotczejącej, tracącej elastyczność, zaś krasnorosty w pielęgnacji cery typowo dojrzałej. Ze względu na spore cząsteczki alg oraz mnogość substancji aktywnych, na skórze bardzo delikatnej i wrażliwej, lepiej sprawdzą się maseczki algowe typu peel, o których pisałam szerzej tutaj >


SKŁADNIKI ODŻYWCZE ALG

Najcenniejszymi składnikami alg są zdecydowanie zawarte w nich barwniki, aczkolwiek glony zawierają cały gąszcz innych, mniej, ale jednak nadal wartościowych elementów, które razem tworzą unikatową w swym działaniu algę.

Glony zawierają głównie białka, które są pełnowartościowe. Zawarte w nich aminokwasy mają charakter egzogenny, których ludzki organizm nie jest w stanie sam wytworzyć, a ma na nie spore, codzienne zapotrzebowanie. Aminokwasy regulują głównie pracę układu pokarmowego oraz wpływają bezpośrednio na impulsację nerwową, ale również doskonale oddziałują na plastyczność, giętkość i jakość skóry - są swoistymi regulatorami ciśnienia osmotycznego, pobudzają pracę kolagenu oraz podnoszą naturalną odporność skóry na uszkodzenia (i tym samym doskonale regulują gospodarkę wodną). Zawarte w algach cukry oraz alkohole cukrowe wpływają doskonale na nawilżenie naskórka oraz ograniczają nadmierną ucieczkę wody. Polisacharydami które zasługują na więcej uwagi, z pewnością są: kwas alginowy (doskonale wiąże wodę oraz jest znamiennym dla alg chelatorem - zespala oraz usuwa metale ciężkie) oraz  fukoidyna i limaryna, które mają silne działanie pobudzające mikrokrążenie, posiadają również właściwości antykoagulujące. Poprawiają przemianę materii oraz wzmagają procesy detoksykacyjne. Glony to cenne źródło naturalnych kwasów tłuszczowych omega-3 oraz kwasu gamma-linolenowego (z grupy omega-6), który ma bardzo silne właściwości przeciwzapalne i jest z powodzeniem stosowany w leczeniu wielu chorób o podłożu zapalnym. Algi to także wartościowe minerał oraz witaminy, zawierają one sporo magnezu, cynku, manganu, miedzi oraz witamin z grupy B, które doskonale uelastyczniają i wygładzają naskórek. 

Należy mieć jednak na uwadze, pomimo niezwykle bogatych i cennych właściwości alg, iż sporo glonów (szczególnie sinic), wytwarza trujące (w tym dla człowieka) toksyny i nie nadają się one do użytku zewnętrznego, ani tym bardziej wewnętrznego. 

WŁAŚCIWOŚCI ALG MORSKICH I SŁODKOWODNYCH

Ze względu na zawartość składników aktywnych, glony przede wszystkim głęboko oczyszczają i detoksykują skórę, najefektywniejsze w działaniu są algi, które dodatkowo pobudzają krążenie oraz zwiększają metabolizm komórkowy (na przykład algi Laminaria, morszczyn pęcherzykowaty).

Dzięki zawartości chlorofilu, glony doskonale dotleniają naskórek oraz wprowadzają w głębsze warstwy naskórkowe składniki odżywcze, które są łatwo przyswajalne dzięki powinowactwu do ludzkiej komórki oraz zawartości penetrujących nośników takich jak aminokwasy i tłuszcze nienasycone. Ponadto, świetnie oczyszczają i pochłaniają tłuszcz, wykazując jednocześnie działanie antyseptyczne.  Redukują trądzik, oczyszczają pory, hamują nadmierny łojotok, algi mogą z powodzeniem pełnić rolę regulatora w słano nasilonym trądziku. 

Algi morskie i słodkowodne w formie nieprzetworzonej nie nawilżają powierzchownych warstw skóry, ale regulują gospodarkę wodną, dlatego można nimi uzyskać stopniową poprawę nawilżenia w głębszych warstwach skóry, zmniejszenia wrażliwości oraz uspokojenia trądziku toksycznego, wynikającego z podrażnienia.

Zawarte w glonach antyoksydanty doskonale rozjaśniają, uelastyczniają i wygładzają naskórek. Skóra po zastosowaniu właściwie dobranych alg, powinna być bardzo miękka i gładka w dotyku oraz widocznie rozjaśniona. Zmiany w kolorycie widoczne są już po pierwszym zabiegu. Algi zielone doskonale sprawdzają się w leczeniu przebarwień pozapalnych, świeżych. 

Substancje pobudzające krążenie, dokładnie oczyszczają skórę, potęgują procesy detoksykacyjne, ujędrniają oraz zmniejszają wiotkość starzejącej się skóry. Dbają także o gospodarkę lipidową - a jest to bardzo ważne w procesie starzenia, bowiem najwięcej lat nie dodają nam znienawidzone zmarszczki, a postępująca utrata tkanki tłuszczowej, która zapewnia jędrność i chroni przed efektami grawitacji.

Algi działają silnie przeciwzapalnie, łagodzą stany zapalne oraz leczą ich przyczynę. Regulują rogowacenie oraz nadmierny łojotok, czyli podstawowe, zewnętrzne przyczyny trądziku. Modyfikują skład sebum na bardziej płynny, dlatego zmniejszają tendencję do powstawania zaskórników oraz tym samym stanów zapalnych.

Sprawdzają się bardzo dobrze w pielęgnacji skóry dojrzałej oraz trądzikowej, które generalnie, pod względem praktycznym, są bardzo podobne do siebie. Ze względu na spore cząsteczki alg oraz ich budowę, mogą okazać się za bardzo drażniące dla delikatnej skóry.

MIEJSCE ALG W PIELĘGNACJI SKÓRY 

Tradycyjne algi świetnie regulują skórę i mogą okazać się wystarczające w normalizacji w jej normalizacji, jeżeli skóra nie jest mocno problematyczna lub problem tkwi w jej zbyt szybkim zanieczyszczaniu się. Mogą również świetnie komponować się z leczeniem dermatologicznym oraz bardzo pozytywnie wpływać na skórę dojrzałą, która wymaga bardziej aktywnego działania.

Algi najczęściej są stosowane w formie masek oczyszczających. Kilkuminutowy (lub kilkudziesięciu) okład, świetnie oczyszcza pory, pobudza krążenie, działa silnie przeciwzapalnie, pochłania nadmiar tłuszczu i reguluje rogowacenie. Dodatkowo posiada duży potencjał antyoksydacyjny i odżywczy, więc świetnie rozjaśnia przebarwienia, ujędrnia skórę oraz nawilża skórę od środka, co jest potrzebne skórze zmienionej zapalnie i wyjątkowo narażanej na odwodnienie podczas konwencjonalnego leczenia. Jeżeli sprawdzają się u Ciebie standardowe maseczki na bazie suchych substratów, moim zdaniem nic nie zastąpi samodzielnie wykonanej maseczki oczyszczającej. Mimo mnogości przetestowanych formuł, zadowalający i w pełni satysfakcjonujący efekt, osiągam tylko przy własnoręcznie stworzonej konsystencji. Maski bogate w algi w hydrożelu (na przykład Whamisa Organic Sea Kelp) to ciekawa i jednocześnie kosztowna alternatywa dla osób, które nie otrzymują satysfakcjonującego oczyszczenia po maseczkach algowych typu peel off, a tradycyjnie rozcieńczone maski w postaci kremowej pasty, okazują się za agresywne.

Peelingi i pasty myjące. Algi świetnie wzmacniają efekt oczyszczający, jedynym minusem jest ich bardzo intensywny kolor. Do swojej pasty myjącej, pudru lub peelingu, możesz dodawać wybranej algi (lub też mieszanki). Mimo że kontakt alg ze skórą będzie stosunkowo krótki, w zupełności to wystarczy, aby odświeżyć, dobrze oczyścić i stopniowo normalizować skórę. W podobny sposób możesz działać z produktami myjącymi. Cleansery o formule kremowej, dzięki algom będą znacznie lepiej się domywać oraz ich konsystencja będzie odczuwalnie mniej tłusta (kosmetyki bardziej tłuste, olejowe mogą być cięższe w usunięciu i będą wymagać zastosowania szmatki, która zdejmie zielony osad), przy produktach pieniących się, algi będą świetnie odblokowywać pory i dawać efekt rozjaśnienia.

Bardzo lubię łączyć algi z pastą do zębów - odświeżają oddech, zapobiegają krwawieniu z dziąseł (chociaż moim numerem jeden w tej kwestii jest ssanie oleju kokosowego), świetnie wybielają naturalnie szkliwo.

Algi można dodawać do każdych produktów, które się spłukują - peelingi do twarzy, ciała, produktów myjących, masek. Oczywiście glony są powszechnie stosowane w pielęgnacji pozostającej dłużej na skórze, ale ze względu na swój intensywny kolor, bardziej polecam gotowe biofermenty lub wyciągi dodawane w małej ilości, a zapewniające efektywne działanie.

Z CZYM MIESZAĆ?

Algi możesz stosować w 100% stężeniu, uważam jednak, ze rzadko komu służą stosowane w ten sposób, zwłaszcza, gdy bazujesz tylko na ich jednym rodzaju ;)

Bez obaw algi można łączyć nie tylko z innymi rodzajami glonów (najbardziej popularne: spirulina, chlorella, laminaria, fucus, aosa), tworząc swoją własną, niepowtarzalną mieszankę, ale również glinkami i błotami. Incydentalnie (i zazwyczaj gdy kończą mi się zapasy) bazuję na jednym, sypkim proszku, wiem jednak z doświadczenia, że zdecydowanie lepsze efekty można osiągnąć przy mieszankach, zwłaszcza, gdy znasz swoje potrzeby i umiejętnie łączysz właściwości poszczególnych alg. Algi, dzięki dodatkowi glinek, jeszcze lepiej oczyszczają skórę oraz łatwiej spłukują się ze skóry.

Przy wrażliwej cerze, algi można rozcieńczać z glinką białą lub różową, dobrym posunięciem jest również rozrabianie glonów z delikatną mąką owsianą, ryżową lub pudrem myjącym (przepis znajdziesz tutaj>) z mojego przepisu. Jeszcze delikatniejszym rozwiązaniem jest wymieszanie niewielkiej ilości alg z matchą lub maca

Aby wzmocnić działanie oczyszczające, do masek możesz dodać kapsułkę węgla aktywnego (więcej o właściwościach węgla aktywnego>), glukonolaktonu (spośród wszystkich kwasów, najlepiej sprawdza się w maskach oczyszczających - nie wysusza i nie podrażnia, a świetnie odblokowuje pory i wygładza naskórek), peelingu enzymatycznego lub naturalnych, pojedynczych enzymów roślinnych (bromelaina, papaina, enzym z dyni, polecam również peelingi enzymatyczne z e-naturalne łączyć w proporcji 1:1 z bazą suchą maski) lub naturalnych olejków eterycznych. Z kolei by złagodzić działanie maski, przede wszystkim nie oczyszczaj skóry za agresywnie (zrezygnuj z peelingu, nie doczyszczaj całkowicie skóry), zadbaj o delikatniejszą bazę, na przykład zamiast tradycyjnej wody, pomyśl o jogurcie naturalnym oraz właściwie zabezpiecz skórę tłuszczami przed wysuszającymi działaniem okładu. Rozwiązaniem jest również dodatek beta-glukanu, czy kwasu glicyryzynowego do mieszanki. Działanie kojące wykazuje również olejek z rumianku rzymskiego, bonusowo odznaczający się przepięknym zapachem :)

GRUPA DOCELOWA

Z działania alg morskich i słodkowodnych będą zadowolone osoby z cerą tłustą, trądzikową, zmienioną zapalnie, tylko powierzchownie odwodnioną, dojrzałą. Przy bardziej skomplikowanych typach skóry, lepiej sprawdzą się algi w formie alginatu. 

U KOGO SIĘ NIE SPRAWDZĄ

U osób z bardzo wrażliwą, delikatną skórą. Nie polecam alg w tej formie osobom z dużą tendencją do zaczerwienień. Noie sprawdzą się na skórze typowo suchej oraz głęboko odwodnionej. 

SPOSOBY PRZYGOTOWANIA ORAZ STOSOWANIA OKŁADÓW Z ALG MORSKICH I SŁODKOWODNYCH

W tworzeniu własnych okładów, podobnie jak przy maskach algowych typu peel-off, należy unikać stosowania materiałów niepewnego pochodzenia (szczególnie taniego, wątpliwej jakości plastiku) oraz metali, wynika to z właściwości absorbujących (wchłanianie szkodliwych związków) oraz składu glonów, bowiem metale mogą dezaktywować ich skład. Maseczki algowe najkorzystniej jest mieszać w pojemnikach z materiałów chemicznie obojętnych: szklanych lub ceramicznych. Dotyczy to nie tylko opakowania, ale i akcesoriów, których używasz do odmierzania i mieszania alg.

Algi najlepiej mieszać z wodą o temperaturze pokojowej - może być to czysta, przegotowana woda, samodzielnie stworzone napary ziołowe, hydrolaty, ewentualnie toniki o prostym, nieskomplikowanym składzie (najlepiej pozbawione kwasów, glikoli i alkoholu). Najlepiej, szczególnie dla początkujących, jako baza sprawdza się jogurt naturalny (lub grecki, przy dużej tendencji do przesuszenia przy stosowaniu maseczek oczyszczających) - maska ma świetną, delikatną, przyjemną konsystencję, wolniej zasycha i bardzo łatwo się rozprowadza oraz spłukuje. To przydatna wskazówka, szczególnie przy algach, które mają charakterystyczny, ciężko spłukujący się osad - na przykład okłady z morszczynu pęcherzykowatego.

Ze względu na strukturę alg - nie są one łatwe do spłukania, w tym celu, polecam je usuwać (dosłownie - ściągać) jednorazowymi chustami kosmetycznymi lub ręczniczkami z mikrofibry przy użyciu ciepłej wody, aby rozluźnić strukturę maski. Niestety, algi barwią trwale i nieodwracalnie włókna (również ubrania, dotyczy to głównie naturalnych tkanin!). Pomijając ten niezachęcający aspekt, muszę przyznać, że włókna doskonale chwytają pyłek i usuwają go ze skóry bez niepotrzebnego tarcia, jednocześnie ograniczając niepotrzebną i brudną zabawę. Przy tradycyjnym spłukiwaniu maseczki wodą i rękoma, trzeba poświęcić dłuższą chwilę, aby pozbyć się wszystkiego ze skóry, a wszystko niekontrolowanie chlapie na podłogę, ściany, zlew. Co to za przyjemność ze stosowania maski, jak zaraz po tym, muszę poświęcić pół godziny na sprzątanie toalety? Stosowanie ręczniczków lub gąbek o dużej powierzchni rozwiązuje ten problem.

Ogromne znaczenie ma konsystencja maski. Powinna być ona zbita, kremowa, ale raczej unikałabym konsystencji ciężko rozprowadzającej się, mocno przylegającej, topornej pasty, maska musi trzymać się skóry, ale za gęsty okład z alg wchodzi w pory i jest trudniejszy do usunięcia, a całość zastyga znacznie szybciej i niepotrzebnie drażni cerę, zbijając się w grudki. Podobnie dzieje się, gdy algi są zbyt wodniste i przelewają się między palcami. Uzyskanie pożądanej konsystencji nie jest to trudne, więcej wprawy potrzeba przy tradycyjnych glinkach (oprócz glinki białej), które nie absorbują aż tak dobrze wody jak glony. Uzyskanie prawidłowej, zwartej, ale odczuwalnie kremowej konsystencji jest stosunkowo łatwe do osiągnięcia. Należy jedynie uważać przy ilości dodawanej wody, a dla początkujących polecam zastosować jogurt lub mieszać algi z dodatkiem glinki białej, która świetnie zagęszcza konsystencję, gdy całość okaże się za wodnista. 

Przy czystych glonach nie musisz mieć aż takiego wyczucia, konsystencję można w łatwy sposób modyfikować, przygotowane okłady nie zastygają nawet do 2-3 dni, jeżeli otrzymana konsystencja jest prawidłowa i była przechowywana w chłodniczych warunkach. Czasami zdarza mi się przesadzić z ilością okładu, wtedy taką maskę okrywam szklanym spodkiem, skrywam w lodówce na najniższej półce i stosuję podczas następnej sesji (po około 3 dniach) - bez obaw - algi doskonale konserwują całość, a olejki eteryczne tylko przedłużają trwałość takiej maski.

Czas trzymania alg jest uzależniony od indywidualnej reakcji cery. Ze względu na aktywność alg, pierwsze sesje nie powinny być dłuższe niż 7-10 minut. Sama trzymam okłady z glonów średnio 30 minut, ale jest to moja główna, dobrze tolerowana metoda regulacji, dlatego celowo przedłużam ich czas trzymania. Standardowo jest to 15-20 minut. Czas skracam przy stosowaniu alg Laminaria oraz morszczynu pęcherzykowatego, ponieważ silniej pobudzają skórę i zbyt długie trzymanie okładu powoduje zbyt mocne podrażnienia i rumień. Intensywne pieczenie, strzelanie, silne ściągnięcie, mocne zaczerwienienie może świadczyć o zbyt intensywnym działaniu alg lub reakcji uczuleniowej. Bardzo często zdarza się to przy stosowaniu Spiruliny, ale wbrew pozorom nie o samą roślinę chodzi, ale o jej jakość - ze względu an popularność, często jest podrabiana i rozcieńczana ze składnikami niewiadomego pochodzenia przez nieuczciwych sprzedawców, co może wywoływać nieprzewidziane reakcje toksyczne.

Dbam o ciągłą wilgotność sporządzonej maseczki, ponieważ całkowite zastygnięcie alg, będzie powodowało podrażnienia, rumień, silne odwodnienie i nieprzyjemne ściągnięcie skóry.  Wilgotny okład działa znacznie lepiej, a dodatkowo luźniejsza struktura łatwiej usuwa się z powierzchni skóry. Najlepiej wykonać sobie taki zabieg, biorąc gorącą kąpiel lub prysznic, spryskiwanie okładów z atomizera też jest jakimś rozwiązaniem, ale nie przynosi tak dobrych efektów. Wilgoć poszerza pory i zwiększa aktywność alg (wilgotne środowisko), stają się mniej drażniące oraz bardziej odżywcze. Dzięki parze, można skrócić czas trzymania alg.

Maskę nakładam palcami. Przy obcowaniu z taką konsystencją, zabawa pędzlami to jakieś nieproozumienie. Nie cierpię jak coś się marnuje, i nie dodaję sobie dodatkowej roboty - aż nie chcę myśleć ile potrzebowałabym czasu, aby doprać akcesoria, które miały kontakt z glonami.

Zabieg sam w sobie powinien zastąpić wszystkie, pozostałe kroki pielęgnacyjne, choć nie zawsze można aż tak ukrócić sobie pielęgnację wieczorną. Nie jestem zwolennikiem niepotrzebnego i nierzadko niekontrolowanego rozrostu stosowanych kroków pielęgnacyjnych. Na wielu typach skóry lepiej rozbudować pielęgnację w okluzję przed aplikacją maski oczyszczającej niż po niej, aby załatać jakoś utratę nawilżenia, które bardzo ma przyczynę w nieodpowiedniej (zbyt suchej) bazie maski oraz niewłaściwym przygotowaniu skóry do zabiegu. Przy tendencji do szybkiego odwodnienia, znacznie lepiej sprawdzą się alginaty (na przykład z dodatkiem czystych alg) lub zabezpieczanie skóry przed zabiegiem.

Na czym polega to zabezpieczanie skóry przed wysuszeniem podczas stosowania alg? Bardzo często sami nieświadomie nakręcamy własną skórę i narażamy ją na podrażnienia. Algi same w sobie są substancjami o wysokich właściwościach oczyszczających i odżywczych, ale ze względu na aktywne działanie i sypką, miałką postać, potencjalnie odwadniają i drażnią skórę. Dużo osób oczyszcza skórę za agresywnie i w zbyt wielu krokach, co ma znaczenie szczególnie przed stosowaniem glonów. Kolejnym błędem jest stosowanie złuszczającego peelingu tuż przed samą aplikacją maski. Przy tendencji do odwodnienia znacznie lepiej sprawdza się delikatniejszy demakijaż, pozostawienie łagodnej, okluzyjnej warstewki po oczyszczaniu (bez obaw, algi wchłoną nadmiar tłuszczu, a jego obecność dobrze zabezpieczy skórę przed wysuszeniem) oraz zredukowanie kroków do niezbędnego minimum. Za mocne traktowanie skóry powoduje tylko ściągnięcie i nakręca łojotok, po co stosować w takim razie maskę oczyszczającą, jeżeli po przebudzeniu nie zauważysz już żadnych pozytywnych efektów?

Mycie, peelingowanie, a następnie aplikacja maseczki to średnio 5-7 kroków potencjalnie wysuszających, nie zawsze wina tkwi w algach, ale w za agresywnym traktowaniu własnej skóry. Dużo osób chce dużo i na raz, a znacznie lepiej sprawdza się umiejętne i rozsądne rozłożenie zabiegów złuszczających w czasie, aby kontrolować zanieczyszczanie się naskórka, niż intensywne działanie, które tylko ściąga, wysusza i nasila finalnie łojotok. To także podstawowa przyczyna zapalenia mieszków po maskach oczyszczających. Nie zawsze problem tkwi w samej masce, ale to, w jaki sposób postępowałeś ze skórą przed jej aplikacją.

Należy mieć również na uwadze, że każda skóra jest inna i algi na pewnych typach skóry nie będą się zwyczajnie sprawdzać. 

Polecane algi: Rainforest Foods (Spirulina i Chlorella), Fucus i laminaria (Ecospa) oraz fucus w Młyn Oliwski. 

Zdjęcia zostały wykonane w Dworku nad Wkrą w Brudnicach > 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa