10:45

Magia natury | Pixie Cosmetics Minerals Love Botanicals


Pixie Cosmetics odbiega znacząco od innych, polskich, mineralnych marek. Nie stawia sobie za cel formułowania jak najbardziej prostych oczywistych i naturalnych kosmetyków,  które powiedzmy sobie szczerze - nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem. Minimalizm w kosmetykach mineralnych nie sprawdza się u każdego, a aby makijaż był trwały, dobrze przyczepny i zgrywał się z kosmetykami innymi niż mineralne, czasami wymaga zastosowania składników dodatkowych. Nie mówmy, że tak nie jest, minerały często podkreślają suche skórki, są słabo przyczepne, wysuszają, kiepsko się rozprowadzają i robią plamy albo nie potrafią dojść do porozumienia z kosmetykami o strukturze kremowej, i nierzadko jest to wina bardzo zwyczajnego, mało plastycznego składu.

MINERALS LOVE BOTANICALS

To roślinna, botaniczna odsłona Pixie Cosmetics. Formuła Minerals Love Botanicals, łączy w sobie unikalną, lekką, mineralną formułę i roślinną moc składników. Zapewnia lepsze krycie, niewyczuwalną na skórze lekkość i puszystość oraz zdrową, gładką skórę bez niedoskonałości. Gwarantuje lepsze i mocniejsze utrzymywanie matowej skóry, reguluje pracę gruczołów łojowych oraz zapewnia trwały, nieskazitelny efekt przez kilka długich godzin.

Doskonały, niewymagający podkład dla wymagającej cery.



KONSYSTENCJA

Jest dość nietypowa. Sprawia wrażenie kremowej, ale przy dłuższym kontakcie, wyczuwalna jest w niej dość mocna suchość. Proszek gładko przylega do skóry, jest bardzo dobrze przyczepny i jedwabisty w dotyku, dzięki temu formuła Minerals Love Botanicals, odznacza się lepszym kryciem niż wersja Amazon Gold, ale jest lżejsza i bardziej sucha, delikatna. Subtelniej przylega do cery, a podkład jest niewyczuwalny na skórze.  

Konsystencja sucha, dobrze przyczepna, pozbawiona nadmiernej pylistości. Krycie średnie, naturalne do średnio-mocnego. Struktura jedwabista, delikatna, łatwa w rozprowadzeniu. Osiada w suchych skórkach. Nie podkreśla porów i załamań

Formuła jest dosyć sypka, sucha, miałka, umożliwia to równomierne rozprowadzenie podkładu. Ma znikomą tendencję do osiadania w zmarszczkach. Nie podkreśla porów. Świetnie trzyma mat na skórze i jak na podkład mineralny - ma świetną trwałość.

Pozbawiona nadmiernej pylistości formuła (proszek doskonale przylega do pędzla i do skóry, nie pyli na wszystkie stony świata podczas aplikacji), spełnia funkcję primera, podkładu i pudru. Każda dokładana warstwa, działa na siebie utrwalająco i wyjaśnia to bardzo dobrą trwałość kosmetyku. Bez większych problemów, Minerals Love Botanicals można budować nawet średnio-mocne krycie, unikając efektu pudrowej maski, choć wykończenie podkładu tuż po aplikacji nie jest ani rozświetlające, ani mocno matowe. To raczej zdrowa satyna, choć podkład daje bardziej suche wykończenie i potrzebuje chwili, aby zapewniać jeszcze bardziej naturalny efekt. Pyłek aplikowany na sucho, bez problemu może być nakładany nawet kilkoma, cienkimi warstwami.

Minerals Love Botanicals z tłustymi filtrami współpracuje poniżej średniej. Mimo że minerały są wyczuwalnie suche, formuła mocno przylega do skóry, a pędzel chwyta bardzo dużo mineralnego pyłku, przez co kosmetyk kawali się na skórze, tworząc nieestetyczne plamy. Formuła lepiej radzi sobie z naturalną absorpcją tłuszczu w ciągu dnia, aniżeli matowieniem za tłustych konsystencji. W tej roli świetnie sprawdzi się puder kapokowy Pixie lub naturalna krzemionka, a niekoniecznie podkład Pixie Cosmetics. Kosmetyk świetnie współpracuje z podkładami kremowymi o formule zastygającej i zawiesistej (na przykład popularne podkłady w kropelkach), ale nie do końca odnajduje się w połączeniu z produktami rozświetlającymi, mokrymi lub wodoodpornymi, bazującymi głównie na tłuszczach.

Ze względu na wspomnianą sypkość, formuła bardzo źle reaguje na dodatek wilgoci. Ma tendencję do zbijania się w grudki, ma znacznie słabszą przyczepność, generalnie pozostawia sporo do życzenia. Nie jest to polecany przeze mnie sposób aplikacji tego podkładu. Bardzo polubiłam formułę Minerals Love Botanicals, ale podkład zaaplikowany metodą na mokro, to jakiś koszmar.

Struktura podkładu jest jedwabista w dotyku. Bardzo przyjemnie zmielona, nie zbija się w grudki, łatwo rozprowadza się cienkimi warstwami. 



JAK PRZYGOTOWAĆ SKÓRĘ?

Nie spotkałam jeszcze na swojej drodze podkładu mineralnego o tak zdecydowanych właściwościach jak Minerals Love Botanicals. Zawsze prezentował się najlepiej na mojej skórze, jeżeli został zaaplikowany na sucho. Nie wymaga również dodatkowego utrwalenia, a stosowane pudry tylko skracają jego optymalną trwałość, która na moje oko - sama w sobie jest zachwycająca. 

Minerals Love Botanicals testowałam na swojej dość kapryśnej skórze przez kilka tygodni, zabrałam go również ze sobą w niemalże 7-godzinną podróż do Krakowa, aby sprawdzić jego rzeczywistą trwałość oraz jeszcze lepiej ocenić posiadane właściwości - określić jak reaguje na skrajne zmiany pogody, niesprzyjające warunki jakie panują w komunikacji, klimatyzację, pot, sebum. Nie wymagam od podkładu mineralnego nienagannego wyglądu po ponad 14 godzinach aktywnego spędzania czasu, ale po tym czasie nadal powinien prezentować się atrakcyjniej niż moja naga, niedoskonała skóra. 

W moim przypadku formuła Minerals Love Botanicals, prezentowała się najładniej, gdy ograniczyłam się do samego umycia twarzy lub ewentualnie wklepałam fermentowaną esencję marki Benton, czyli postępowałam najprościej, jak tylko się da. Zaznaczę jedynie, że moja skóra jest nawilżona sama w sobie, więc osoby z przesuszającą się cerą, będą wymagać lekkiego przygotowania skóry. Podkład z jednej strony jest wymagający, ponieważ prezentuje się dobrze, jeśli zostaje aplikowany określoną metodą na prawidłowo przygotowaną skórę, ale z drugiej strony nie lubi zbyt wielu kroków pielęgnacyjnych i zdecydowanie lepiej sprawuje się, jeśli nie jest niczym utrwalany i ma ścisły kontakt z cerą, bez niepotrzebnych warstw kosmetyków pielęgnacyjnych. Moja skóra aktualnie, jest zadbana, tłusta, a jednocześnie ma sporą tendencję do odwodnień i rogowaceń, dlatego podkłady mineralne mojej skórze służą średnio - znacznie lepiej toleruję mineralne pyłki od tradycyjnej kolorówki, ale trwałość podkładów mineralnych i stan mojej skóry po demakijażu zazwyczaj ulega zauważalnemu pogorszeniu. Ku mojemu zaskoczeniu, przy regularnym stosowaniu Minerals Love Botanicals, jest zupełnie odwrotnie, choć miałam początkowo mieszane odczucia co do podkładu marki Pixie Cosmetics. 

Konsystencja podkładu nie współpracuje w żaden sposób z tłuszczami (podkład się przylepia, ślimaczy), ale z kolei bardzo dobrze sobie z nimi radzi w ciągu dnia. Większość podkładów mineralnych aplikowana na sucho, bez warstwy okluzyjnej, wysusza moją skórę i ich krótsza trwałość wynika właśnie z absorbujących nadmierną ilość wody właściwości, co wzmaga pracę gruczołów łojowych, w przypadku Pixie, jak się okazało, jest zupełnie inaczej  - podkład sam w sobie świetnie reguluje pracę gruczołów łojowych, radzi sobie bez problemu ze stopniowym (ale nie napadowym) przetłuszczaniem się cery, nie wysusza tak mocno jak inne podkłady mineralne i z powodzeniem może być stosowany samodzielnie na skórze rogowaciejącej, bez zbędnego kombinowania. Jest to najbardziej trwały podkład mineralny, który zdetronizował mojego letniego ulubieńca od Lily Lolo oraz śliczne, rozświetlające Ecolore


Brak oksydacji w ciągu dnia. Najlepiej sprawdza się zrównoważona, minimalistyczna pielęgnacja. Podkład ma krótszą trwałość, jeżeli jest utrwalany pudrami, źle reaguje również na kosmetyki z dużą ilością fazy tłuszczowej. Lepiej sprawdzają się posuwiste, krótkie, pociągające ruchy. Podkład nie lubi zbytniego rozcierania kolistymi ruchami, jak podkłady mineralne z dużą ilości dwutlenku tytanu (na przykład Annabelle Minerals)

Minerals Love Botanicals nie lubi za to żadnych wspomagaczy - pudrów utrwalających, baz nawilżających, aplikacji na mokro, nadmiaru aplikowanych tłuszczów, podobnie jak moja skóra, natychmiast przestaje współpracować, odznaczając się od razu gorszą aplikacją, naganną trwałością, nieestetycznym wyglądem, wzmożonym przetłuszczaniem. Formuła sama w sobie pełni funkcję podkładu i pudru, co jest kluczowe w odbiorze tej konsystencji. Każda warstwa działa na siebie utrwalająco, ale musi ona zostać zaaplikowana cienką warstwą oraz zawsze metodą na sucho. 

Jeżeli aplikuję podkład na sucho, na oczyszczoną cerę, która jest w zasadzie dobrze nawilżona sama w sobie, nie muszę obawiać się kiepskiej trwałości podkładu - Minerals Love Botanicals, świetnie reguluje moją skórę, nie powoduje zapalnych, drobnych krostek (wynikających z podrażnienia i odwodnienia), nie jest to najlepiej rozprowadzający się podkład mineralny na świecie, ale jego trwałość jest iście powalająca. Wracając z Krakowa, zaaplikowałam go metodą tradycyjną, średnio zbitym pędzlem, rano, dokładnie o godzinie 7:30 i zmyłam po godzinie 22:30 - mimo delikatnego błyszczenia, skóra wyglądała bardzo dobrze, podkład gładko przylegał do skóry, nie podkreślał porów, był bardzo komfortowy w noszeniu (zupełnie niewyczuwalny), nie powodując swędzenia i pieczenia (a niestety mam taką reakcję po niemalże każdym podkładzie mineralnym), zapewniał dobre krycie, które nie słabło w ciągu dnia i nie miał żadnej tendencji do warzenia się - mimo że pogoda była bardzo chwiejna - duszny Kraków, klimatyzowany pociąg, deszczowa Mława. Podkładu w żadnej sytuacji nie pudrowałam i jak na podkład mineralny, formuła MLB moim zdaniem spisała się na dobrą 5. 

Za każdym razem, gdy próbowałam bardziej kombinować z aplikacją podkładu, nie mogłam się nadziwić, jak formuła Pixie Cosmetics może źle wyglądać. Większość podkładów mineralnych reaguje pozytywnie, co więcej, zyskuje przy aplikacji na mokro, dobrym nawilżeniu, czy też utrwaleniu sprawdzoną mgiełką nawilżającą, aby scalić makijaż. Tutaj jest zupełnie odwrotnie - im mniej, tym lepiej, podkład odznacza się niebywałą (wręcz znakomitą!) trwałością na typowej tłustej, unormowanej skórze i przebił, mój dotąd ulubiony, letni podkład mineralny Lily Lolo. 

To zdecydowanie produkt ściśle współpracujący z cerą. Dla niektórych będzie to wadą, dla niektórych zaletą. Zazwyczaj stosując minerały, mogę pozwolić sobie na stosowanie cięższych konsystencji, ponieważ w ten sposób rekompensuję utratę nawilżenia przez suche minerały, które notabene bardzo dobrze absorbują tłuszcz. Formuła Minerals Love Botanicals, ku mojemu zaskoczeniu, reagowała dokładnie tak, jak moja skóra - aplikacja nawet niewielkiej ilości kremu rozleniwiała i rozpulchniała naskórek, wzmagając przetłuszczanie, zaś wykończenie mgiełką nawilżającą dawało zbyt mocny glow, a podkład miał tendencję do niekorzystnego podkreślania porów. Ze wszystkich metod najlepiej sprawdzało się primerowanie skóry pudrem matującym Pixie Cosmetics, który bazuje na roślinnej celulozie (pozyskiwanej z drzewa kapokowego), podkład rozprowadzał się równomierniej, ale nie zauważyłam znaczącego przedłużenia trwałości podkładu mineralnego - i bez tego, podkład na mojej skórze, bez zmian, tkwił przez około 6-7 godzin, po 8 godzinach nieznacznie zaczyna się błyszczeć. Wytrzymuje w stanie akceptowalnym nawet 14 godzin, co zostało już przeze mnie wielokrotnie sprawdzone. Nie ma żadnej, niepokojącej tendencji do rozwarstwiania się, chociaż jego konsystencja jest bardzo specyficzna i nie wygląda zachwycająco tuż po aplikacji.

Podkład nie oksyduje w ciągu dnia. 

APLIKACJA NA SUCHO

Mogę tylko zachwycać się nad trwałością, strukturą, pracą podkładu z cerą, krótko: jest fenomenalna.

Minerals Love Botanicals, nie jest typem podkładu, który wygląda oszałamiająco tuż po aplikacji. Ok, ma zwiększone krycie (poziom średni, ale w pełni satysfakcjonujący osoby z przebarwieniami pozapalnymi), ale znowu trzeba bardzo przyłożyć się do jego aplikacji. Nie lubi zbytnio kolistych ruchów, tutaj świetnie sprawdzały się delikatne, posuwiste, dociskające, harmonijne pociągnięcia oraz stosowanie pędzli o lekko zaokrąglonym kształcie.

Podkład bardzo lubi podkreślać suchą strukturę skóry, osiadać w suchych skórkach, akcentować niekorzystnie suchość twarzy. Czasami nie rozprowadza się równomiernie, skóra musi być odtłuszczona (ale jednocześnie nawilżona sama w sobie), a że nie lubię ostatnio na sobie primerowania, dociskam na sobie chusteczkę higieniczną i zdejmuję nadmiar sebum oraz substancji natłuszczających tuż przed aplikacją podkładu. Dzięki tej szybkiej i sprytnej metodzie, podkład rozprowadza się znacznie lepiej, równomierniej, gładko.

Aplikowany na sucho jest bardzo trwały. Nie podkreśla porów, świetnie trzyma mat, nie warzy się. Odporny na różne warunki pogodowe. Świetnie ogranicza stopniowe przetłuszczanie się cery. Nie wysusza tak skóry jak inne podkłady mineralne. 

Nigdy nie zdarzyło mi się, aby podkład zwarzył się na skórze. Co by się nie działo, każda zastosowana metoda nie podkreślała porów, nie powodowała niekontrolowanego rozchodzenia się podkładu, jego spływania. Dzięki formule Minerals Love Botanicals, moje pory zawsze wyglądają nienagannie, wręcz idealnie. Podczas zmywania podkładu, skóra czuje się komfortowo, nie jest oblana nadmiarem sebum, ani wysuszona, po podkładzie nie mam żadnych rewelacji typu zapalenie mieszków włosowych, nasilenie problemu zaskórników. Świetnie zgrywa się z moją aktualną pielęgnacją.

Podkład aplikowany na sucho, daje średnio-mocne, ale nadal naturalne krycie, bez problemu można go zaaplikować nawet 3-4 razy. Już pierwsza warstwa kryje większość moich niedoskonałości. Trzeba uważać, aby nie nałożyć go aż za dużo, chociaż formuła jest przyjemnie sypka i ciężko jest przesadzić :)

Podkład nie podkreśla moich załamań, nie wchodzi w zmarszczki (no, chyba, że nałożę go za dużo). Mimo że konsystencja jest dosyć sucha, wykończenie początkowo jest dosyć matowe, ale ze zdrowym, satynowym połyskiem. Cera wygląda na zdrową, zadbaną, ale jest zdecydowanie pozbawiona zbyt mocnego rozświetlenia (czego nie lubię, zwłaszcza latem, więc to kolejny plus dla Pixie Cosmetics). Na szczęście podkład nie daje efektu suchego pudru na twarzy. Stopniowo, w ciągu dnia, prezentuje się coraz bardziej lekko, ładnie scala się z cerą. To zdecydowanie typ produktu, który aktywnie pracuje ze skórą - pochłania nadmiar sebum, dostosowuje się do różnych warunków. Bardzo ładnie wygląda w świetle dziennym, chociaż już nie do końca podoba mi się to, jak wychodzi na zdjęciach. Potrzebuje trochę czasu. Mogę mu to jednak wybaczyć, bowiem wraz z czasem, prezentuje się coraz korzystniej.

Trwałość podkładu jest godna podziwu. W przypadku podkładów mineralnych, jest ona zależna przede wszystkim od kondycji cery i dopasowania właściwej formuły, dlatego jest to kwestia dość indywidualna, ale jak na tak sypką postać - jestem pod wrażeniem. Kosmetyk na mojej skórze, w stanie niezmiennym trzyma się około 7-8 godzin, później nadal wygląda atrakcyjnie, ale moja cera stopniowo już zaczyna się błyszczeć, co jest zupełnie normalne. Nie jest to jednak produkt, który daje mocny glow pod koniec dnia, nawet jeśli na skórze jest już naprawdę długo. Zaaplikowany na sucho, nie jest podatny na ścieranie, zaskakująco dzielnie trzyma się skóry. Wcale tak łatwo nie jest go zmyć, jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ jest to tylko suchy pyłek, a jest o wiele bardziej trwały od wielu produktów tradycyjnych, kremowych. 

Bardzo podoba mi się lekkość Minerals Love Botanicals. Kosmetyk jest bardzo delikatny i praktycznie niewyczuwalny. Nie drażni skóry, nie powoduje swędzenia i innych, różnych, niekoniecznie pożądanych reakcji. Bardzo dobrze się go nosi. To jeden z niewielu produktów, który przy dłuższym stosowaniu nie wysusza mojej cery oraz nie wymaga zwiększenia ilości substancji natłuszczających w pielęgnacji. 

Poza tym, nie tłuści się po kilku godzinach, a nie mam ostatnio łatwych relacji z minerałami. Przez większość czasu, jego wykończenie jest zdrowo matowe, pory wyglądają w nim nieskazitelnie, a dodatkowo, świetnie uspokaja wzmożony łojotok na mojej skórze. Cera jest świeża, prezentuje się niezwykle naturalnie. To zdecydowanie mój ulubiony podkład na letnie upały, stosując Minerals Love Botanicals, mam pewność, że nic mi się nie zwarzy, ani nie spłynie. 



APLIKACJA NA MOKRO

Byłam w szoku, jak tak dobry podkład może aż tak źle się rozprowadzać, a jeszcze gorzej wyglądać, jeżeli dostanie choć odrobinę wilgoci. Coś mi w nim od początku nie pasowało. Wilgotny proszek jest bardzo kryjący, ale ciężko się rozprowadza, robi się z niego toporna klucha. Podkład zawiera sporo słabo zmielonego pudru bambusowego i suchej mączki owsianej, a jego formuła mimo że jest dobrze napigmentowana, w strukturze przypomina mi puder. Jest wyczuwalnie sypki, miałki, delikatnie jedwabisty, ale zdecydowanie suchy i zbity przy dłuższym rozprowadzaniu, czuć to zwłaszcza podczas aplikacji podkładu, która lubi czasami nie współpracuje z cerą - mimo osobistego uwielbienia do formuły MLB, zdarzało mi się zrobić mało eleganckie placki sucho-przylegającą formułą, która ma sporą tendencję do podkreślania w wyjątkowo niekorzystny sposób suchych skórek. Generalnie jak moja cera ma zły dzień, z Pixie Cosmetics nie mogę dojść do porozumienia i sięgam po bardziej kompromisową formułę Amazon Gold

To, co się działo przy aplikacji Minerals Love Botanicals na mokro, to delikatnie pisząc, tragedia. Żaden podkład mineralny nie odpadał mi z twarzy dosłownie jak tynk, który mogłam sobie zdrapywać ze skóry. Przy nawet minimalnym ograniczeniu mimiki twarzy, podkład zaczął się sypać jak żwir, a z okolic nosa i brody, mogłam odrywać go płatami. Podkład ma również bardzo dużą tendencję do tworzenia plam, nie rozprowadza się równomiernie i nie jest podatny na kolejne, manualne ruchy, jedna warstwa ściera drugą. Aplikując Minerals Love Botanicals, czuję się niczym Michał Anioł malujący freski, z tym, że mi jakoś nieszczególnie to wychodzi z formułą Pixie Cosmetics. Niewyobrażalna dla mnie suchość, była wręcz niekomfortowa i niezwykle drażniąca nawet dla mojej cery. Przyczepność produktu aplikowanego na mokro jest bardzo słaba, bowiem metodę sprawdziłam na kilku innych typach skóry i na każdym z nich, formuła Minerals Love Botanicals sprawiała mi dużo problemów, nie prezentując się tak, jakbym chciała.


Naganna współpraca podkładu przy użyciu wilgoci. Podkład roluje się, ściera, odpada, nie trzyma się skóry. Wysusza, podrażnia skórę i wzmaga nadmierny łojotok.

Podkład błyszczał się niemiłosiernie już po kilku minutach od aplikacji, podkreślając przy tym wszystkie niedoskonałości wypukłe, cera bardzo swędziała, a przy zmywaniu podkładu zauważyłam miejscowe podrażnienia. No nie powiem, że jestem zachwycona, ale nie zmieniam zdania, że to bardzo dobry podkład. Każda struktura ma inne właściwości, to ona dyktuje sposób aplikacji i utrwalenia, widocznie z Minerals Love Botanicals tak już jest - podkład jest sypki, pudrowy, świetnie matujący, bardzo trwały, ale jest wprost przeciwnie, gdy zostaje aplikowany przy użyciu wody, co było w zasadzie do przewidzenia. Czy to minus? Na pewno dla osób, które aplikują podkład gąbeczką lub bardzo cenią sobie stosowaną metodę na mokro. 

Podkład wymaga suchej bazy i genialnie absorbuje tłuszcz. Wilgotny, ma bardzo słabą przyczepność, natychmiast zasycha i tworzy skorupę na twarzy, powodując natychmiastowy i długotrwały dyskomfort. Nie osiada jednak w porach i zmarszczkach, nie ma również tendencji do warzenia się i niekontrolowanego rozwarstwiania się. Mimo słabej przyczepności, wzmożonego łojotoku, pory nadal wyglądają naprawdę dobrze.

Sytuacji ani trochę nie ratuje aplikacja gąbeczką. Podkład w ogóle nie trzyma się skóry, jest niemiłosiernie pudrowy, suchy, mało trwały. Bardzo wysusza skórę, wzmaga łojotok i prezentuje się mało estetycznie. Nie, nie polecam tego sposobu, podkład bardzo dużo traci i można niesłusznie się do niego zrazić.

Z drugiej strony, jeżeli podkład jest zaaplikowany na sucho i jest już jakiś czas na skórze, bardzo dobrze znosi wilgotne warunki. Lato, w tym roku, jest dosyć niestabilne, kilkukrotnie złapał mnie już deszcz i podkład, ku mojemu zaskoczeniu, nie miał tendencji do tworzenia nacieków, osiadania w porach, spływania. Dzielnie trzyma się skóry i wygląda nadal przyzwoicie.


ZASTOSOWANE SKŁADNIKI

Dzięki unikalnej, lekkiej jak piórko kompozycji, Minerals Love Botanicals doskonale sprawdza się u osób z cerą mieszaną, tłustą, przetłuszczającą się. Świetnie zgrywa się z takim typem skóry, ponieważ proszek znakomicie absorbuje sebum, a przy tym jak bardzo delikatny i łagodny, jak mięciutka poduszeczka. Nie obciąża i nie wysusza cery.

Kosmetyk zawiera niewielką ilość dwutlenku tytanu, to dobra nowina dla cery tłustej i przetłuszczającej się, nie lubiącej cięższych, kremowych formuł mineralnych oraz osób nadwrażliwych na ten składnik (czasami dwutlenek tytanu powoduje reakcje toksyczne, podobne do alergicznych). Podkłady pozbawione dwutlenku tytanu lub zawierające jego niewielką ilość, słabiej i mniej bliskoskórnie zachowują się na skórze, ale za to są mniej podatne na rozwarstwianie się i obciążanie naskórka za ciężką konsystencją.

Wzmocnione krycie podkładu wynika ze zwiększonej ilości tlenku cynku oraz substancji waloryzujących przyczepność minerałów - lauryno-lizyna, stearynian cynku oraz azotek boru. Produkt zachowuje swoją lekkość, ale bardzo dobrze przylega do włosia i do skóry. Z jednej strony to minus, ponieważ najlepiej sprawdza się aplikowany na sucho i za każdym razem dokładnie rozcierany, aby uniknąć nierównomiernego rozprowadzenia koloru, ale również i plus, ponieważ świetnie trzyma się skóry i jego trwałość zasługuje na wyróżnienie.

Mineralny, wysokiej jakości skład, wzbogacono naturalną krzemionką, pudrem bambusowym oraz łagodzącą mączką owsianą. Produkt ma niewyobrażalną lekkość, puszystość, gładkość. 

Sypkość produktu wzmaga mączka owsiana, krzemionka oraz puder bambusowy. Pochłaniają one nadmiar sebum oraz nadają produktowi niebywałej lekkości. Wygładzają także optycznie skórę, wypełniają optycznie pory i zapobiegają rozwarstwianiu się mineralnego pyłku. Podkład w swej strukturze przypomina puder, ale o bardzo dobrym stopniu krycia, za które odpowiadają głównie składniki konsystencjotwórcze. Pyłek jest bardzo gładki, dobrze rozdrobniony, przyjemny w użyciu.

Złoto koloidalne i połyskująca mika, nadaje zdrowej, pięknej, gładkiej poświaty. Zapobiega zbyt suchemu wykończeniu. Mimo dość mocnego efektu matującego, podkład daje zdrowe, świetliste, naturalne wykończenie. Cera nie wygląda tępo, ale świeżo i dziewczęco.

INCI: Mica, Zinc Oxide, Lauroyl Lysine, Zinc Stearate, Boron Nitride, Bambusa Arundinacea Stem Powder, Silica, Gold, Avena Sativa Meal Extract, (+/-) CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 77007, CI 77288

WYDAJNOŚĆ, CENA, OPAKOWANIE, DOSTĘPNOŚĆ

Nie ma problemu z ogólną dostępnością produktów Pixie Cosmetics, kosmetyki możesz kupić bezpośrednio u producenta, tutaj> lub na większości stron oferujących kosmetyki mineralne oraz ogólnie - przeznaczone do makijażu (na przykład Mintishop).

Jak na kosmetyki mineralne przystało, formuła Minerals Love Botanicals jest bardzo wydajna, podkreśleniu należy słowo bardzo, ponieważ tak leciutka struktura pyłku, znacząco przedłuża jego czas użytkowania, a sam podkład nie jest mocno pylący, co bardzo mi się podoba. Nie używam podkładu wystarczająco długo, aby oszacować jego całkowity czas użytkowania, ale myślę, że stosowany codziennie, na mojej skórze, będzie mi towarzyszył przez co najmniej  8-10 miesięcy.

Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 6.5 g produktu, za które należy zapłacić 89.00 zł. Producent pozwala na zakup próbek (w cenie 3.90 zł) oraz refilli 3g (które aktualnie możesz zakupić 10 zł taniej, za 28.00 zł), dzięki którym możesz lepiej zapoznać się z kolorem, uzupełnić podkład lub użyć do modyfikacji - gdy odcień jest za jasny lub za ciemny lub też nie trafiłeś z właściwą gamą kolorystyczną. Bardzo podoba mi się rozwiązanie Pixie Cosmetics z refillami, to świetne podejście do klienta, a niebawem pokażę na łamach bloga, co można zrobić z zakupionymi u producenta próbnikami o większych gabarytach.

Podkłady Pixie Cosmetics umieszczone są w stabilnym, porządnym opakowaniu. Delikatnie gumowe wieczko prezentuje się pięknie, ale wspominam po raz kolejny - jest bardzo podatne na zabrudzenia. Opakowanie jest ciężkie, porządne, to nie jest jakiś tani plastik, który pokruszy się w mak lub znacząco ucierpi przy kontakcie z podłogą. To zdecydowanie jedno z najlepiej wykonanych opakowań, jakie spotkałam w kosmetykach mineralnych i które najchętniej zabieram w podróż, bez obaw o rozsypanie się całości, pęknięcie jakiegoś znaczącego elementu lub zmazanie się liter, co zdarza się u innych marek kosmetycznych. Produkt zawiera sprawnie działającą zasuwkę, która zapobiega przed nadmiernym wydobywaniem się produktu. 

KOMU POLECAM FORMUŁĘ MINERALS LOVE BOTANICALS?

Minerals Love Botanicals, to wspaniała formuła dla skóry typowo tłustej, mieszanej, przetłuszczającej się, normalnej, mającej problem z rozwarstwiającymi się i za ciężkimi podkładami mineralnymi lub uczuciem obciążenia po ich zastosowaniu. Sprawdzi się u osób, które mają typowe problemy z minerałami, wymagającymi większej uwagi - lepszego przygotowania skóry, utrwalenia, są wymagające same w sobie, a nie sprawdza się stosowanie niczego pod, ani na nie. To także podkład zapewniający bardzo dobre krycie, moim zdaniem jeden z najlepszych wyborów dla cery trądzikowej. Pixie Cosmetics to niebywała lekkość, doskonałe krycie jak na tak lekką formułę oraz bardzo dobry efekt matujący. Podkład na pewno sprawdzi się u osób, które polubiły się z minerałami o sypkiej, leciutkiej formule oraz narzekają na trwałość podkładów bardziej zbitych, kremowych - użytkownicy Ecolore i Lily Lolo - Minerals Love Botanicals, czekają na Was w kolejce do wypróbowania :)

KIEDY LEPIEJ UNIKAĆ?

Odradzam osobom z typową cerą suchą, głęboko odwodnioną, silnie rogowaciejącą oraz mocno łojotokową. Produkt wymaga uprzedniego, dobrego zmiękczenia skóry, na przykład nałożenia kosmetyku pielęgnacyjnego, dlatego przy typach cery, które się wysuszają, może być zbyt pylisty i wysuszać naskórek. Nie sprawdzi się również na skórze mieszanej, w kierunku suchej. Minerals Love Botanicals, lepiej trafi w potrzeby osób, które mają spory problem z zanieczyszczaniem się cery, stopniowym przetłuszczaniem się, nadmiernym błyszczeniem po minerałach. Pixie Cosmetics może być w strzałem w dziesiątkę.

Koniecznie zajrzyj!


ARTYKUŁ JEST SPONSOROWANY PRZEZ PRODUCENTA KOSMETYKÓW MINERALNYCH PIXIE COSMETICS. 

W artykule znajdują się linki afiliacyjne. Jeżeli tylko jesteś zdecydowany na zakupy, będzie mi bardzo miło, jeżeli dokonasz zakupu z mojego polecenia! Nic Cię to nie kosztuje :)

Pozdrawiam,
Ewa

117 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia :) Mają niepowtarzalny urok :) Miałam kiedyś podkład z pixie i miło sobie go wspominam, niestety ostatnio się skończył.Ale chyba miałam inną formułę bo stosowałam go też na mokro i było ok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!

      Amazon Gold całkiem fajnie sprawdza się na mokro, ale u mnie Pixie Cosmetics, każda formuła, lepiej sprawuje się nakładana na sucho, i każdy podkład tej marki nie lubi zbyt rozbudowanej pielęgnacji.

      Usuń
  2. Dzięki za recenzję i cudne zdjęcia :) Mam teraz zagwozdkę - stosuję od dawna minerały, tego lata mam wyjątkowy problem z pielęgnacją i wyglądem skóry. Moja cera szybko się odwadnia, bardzo szybko zanieczyszcza, rogowacieje i czasem podrażnia. Uwielbiam Ecolore za naturalny efekt, jaki dają, mam tylko problem z tym, co pod nie stosować ;) Myślisz, że to Pixie by się sprawdziło? Bo jestem gdzieś na pograniczu Twojej listy osób, którym polecasz, i tych, którym odradzasz ;)
    Być może spróbuję tego refilla, tylko jak zawsze będzie problem z odcieniem. Z Ecolore używam Neutral 2 (ze starej gamy, z nowej nie wiem, bo jeszcze nie zamawiałam). Myślisz, że który z odcieni Pixie byłby odpowiedni? :)

    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj z formułą amazon Gold, wydaje mi się, że lepiej się u ciebie sprawdzi :) Ewentualnie warto zakupić sobie refille każdego odcienia i próbować - każda skóra jest inna i inaczej przyjmuje minerały ;)

      Możliwe, że będzie Ci pasował Vanilla Delight/bardziej beżowo-chłodny Antique beige :)

      Usuń
  3. Witam, mam 26 lat i problemy z cerą. Jakieś 2 lata temu bralam Izotel jednak po odstawieniu wróciło przetłuszczanie a wraz z tym niedoskonałości. Do mycia twarzy używam żelu Loreal Ideal soft, na noc około raz w tygodniu Acnelec w żelu. W ciągu dnia zazwyczaj podkład płynny np 123 perfect bourjois lub Pharmaceris matujący. Po umyciu żelem widoczne są suche skórki, natomiast po około godzinie na skórze widoczna jest gróba warstwa łoju. Mam ogromny problem z przetłuszczaniem a jednocześnie po nałożeniu podkładu podkreślone są suche skórki widoczne na całej twarzy. Co może być tego przyczyna? Co robie zle? Dodam że moja skóra zle reaguje na jakiekolwiek kremy nawilżające, pryszcze pojawiają się nawet po emulsji Avene post acte. Proszę o rady. Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, Twój łojotok ma prawdopodobnie podłoże wywołane (zbyt sucha, lekka pielęgnacja) i hormonalne. Na Twoim miejscu, oczyszczałabym skórę łagodniej i wprowadziłabym to pielęgnacji produkty bazujące na nawilżających biofermentach/żelach powlekających oraz koniecznie, wykonałabym badania hormonalne. Jeżeli trądzik nawrócił po Izoteku, a wraz z nim łojotok, prawdopodobnie przyczyna tkwi wewnątrz.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Czy żelem powlekającym może być np. zel equalibra aloesowy?

      Możesz napisać jakie badania hormonalne powinnam wykonać i ewentualnie w którym dniu cyklu?

      Jaki produkt do oczyszczania może się sprawdzić w moim przypadku?

      Usuń
    3. Tak, ale najlepiej, aby był to żel bazujący na soku z aloesu, wtedy bedzie faktycznie powlekał i nie wysychał za szybko. Może to być również własnoręcznie wykonany żel lniany.

      Z żeli aloesowych, polecam szczególnie te, które zawierają dodatkowo wyciągi ziołowe, które działają antyseptycznie i regulują pracę gruczołów łojowych - np. żel z drzewa herbacianego Manyo Factory, czy aloesowy ze Skin79 ;)

      1-3 dc. prolaktyna, lh, fsh, w 20-22dc najlepiej ponownie prolaktyna, estradiol, androstendion, dhea-s, testosteron wolny i całkowity oraz shbg. Warto również wykonać poziom glukozy oraz krzywą cukrową i insulinową. Z prostych badań warto wykonać sobie morfologię oraz profil lipidowy, na te badania da skierowanie każdy lekarz - hormony jedynie specjalista, np. ginekolog, endokrynolog, ale niestety, realia są takie, ze większość badań trzeba wykonać niestety odpłatnie.

      Do zmywania podkładu polecam kremowy cleanser Bielenda (dla cery dojrzałej/ lub suchej i wrażliwej) z serii emolienty, samodzielnie może nie zmyć podkładu, ale wystarczy dodać do niego trochę oleju myjącego (lub czystego spożywczego) i zmywać ciepłą wodą, ewentualne pozostałości możesz zdjąć szmatką z mikrofibry lub włączyć drugi krok oczyszczania - np. mycie glinką zmieszaną z mąką owsianą spożywczą ;)

      Usuń
    4. Napiszesz coś więcej o tym żelu z siemienia lnianego? :) ja póki co stosuje je wewnętrznie i chyba rzeczywiście zauważyłam złagodzenie zmian tradzikowych, nie są tak bardzo zaognione ale ogólnie ostatnio bardzo zwracam uwagę na dietę więc może jeszcze inne czynniki mają na to wpływ ;)

      Usuń
    5. Dziękuje bardzo Ewo za odpowiedzi i za rady :) dzięki tobie zrobiłam dzisiaj badania hormonalne, dużo kosztowały dlatego tak długo z tym zwlekałam ale chyba czas się dowiedzieć czy to jest przyczyna moich problemów. Na początek zrobiłam prolaktyne, testosteron wolny i całkowity, androstendion i DHAS, z niecierpliwością czekam na wyniki :D mają być w sobotę. Mam dzisiaj 25 dzien cyklu, pisałaś ze powinno się zrobić te badania w 20-22. Mam nadzieje ze to nie będzie w niczym przeszkadzać?

      Jeśli chodzi o żele aloesowe to niestety mam dostęp tylko do equalibry lub holiki. Któryś jest lepszy według Ciebie?

      Pozdrawiam Ola

      Usuń
    6. Olu, najlepiej robić je w 20-22 dc, ale jeżeli masz dłuższy cykl, to nic się nie dzieje, nawet lepiej, że zrobiłaś je w 25 dc. Czy dużo zmieniają? Na pewno nie w przypadku testosteronu, dhea-s, zachęcam do notowania pogorszeń skóry, wtedy można wyłapać kiedy jest najgorzej - i o wiele łatwiej wykonać badania hormonalne w konkretnych dniach :) Najczęściej do pogorszeń dochodzi przy zmianach faz miesiączkowych, obserwuj skórę ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam piegi! I ogólnie uważam,że dodają uroku. Ach,gdyby nie ta cera naczynkowa to moje pewnie też by się tak rzucały w oczy,ale przez wieczny rumień mało co widać :(.
    Zdjęcia śliczne-taka elfka w zaczarowanym lesie :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od dłuższego czasu ostrzę sobie zęby na ten podkład, dzięki za recenzję :) Do tego mam jeszcze ochotę na puder rozświetlający i bronzer z Twojej poprzedniej recenzji, oj Ty to potrafisz kusić kobieto ;) Mnogość odcieni Pixie może przyprawić o zawrót głowy, czy poleciłabyś mi odcień odpowiadający AM Golden Cream/Fairest lub Ecolore Warm1/2? Zależy mi na tym by trafić na odcień ciepły, jasny, ale zgaszony - gama Sunny z AM u mnie wychodzi wściekle odblaskowo :P

    Mam jeszcze jedno pytanko - mam cerę tłustą ale skłonną do odwdnień i o ile na wiosnę i w lecie minerały sprawdzają się u mnie wzorowo, to w zimie powodują ściągnięcie i dyskomfort. Chciałabym dobrać do siebie jakiś podkład tradycyjny, kremowy. Mogę podpytać czego używasz, co polecasz?

    Pozdrawiam ciepło, uwielbiam Twój blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam odcień Butter Cream ;) Bardziej złocisty będzie Dune, to ten sam stopień jasności, ale podkład możesz zażółcić w razie czego żółcią zelazową albo kurkumą spożywczą ;)

      Zimą bardzo polecam podkłady Cushion - w poduszeczce ;) Nie wysychają zbyt szybko, zapewniają niezbędną ochronę i bazują głównie na minerałach. Można znaleźć podkłady tego typu z naprawdę dobrym składem - zapewniają i efekt pielęgnujący i ochronę przeciwsłoneczną. Niedługo będą pojawiać recenzje produktów tego typu, ale mam na oku jeszcze kilka produktów i stopniowo testuję je na sobie :)

      Usuń
    2. Jeżeli to Warmy nowe: to Dune, jeżeli mówisz o starej gamie: to Butter Cream ;)

      Usuń
    3. Dzięki :) Niestety z tego co zdążyłam zauważyć to podkłady Cushion mają bardzo ubogą gamę kolorystyczną, większość najjaśniejszych odcieni jest zbyt ciemna/zbyt różowa/zbyt szara (niepotrzebne skreślić...) i moim zdaniem niebyt przystosowana do jasnych, ciepłych cer słowianek. Fajny jasny kolor znalazłam w Bobbi Brown, ale ze względu na talk w składzie odpada. Z Bobbi zainteresował mnie też podkład Intensive Skin Serum Foundation, ciekawe czy by się sprawdził w zimie, tzn. czy nie byłby na tyle lekki by odwadniać. Cóż, pozostaje mi czekać na Twoje recenzje, może coś podpatrzę :)

      Usuń
    4. Te podkłady mają taką zaletę, że ładnie dopasowują się do skóry, dużo tutaj pomaga aplikacja gąbeczką, która lepiej scala makijaż. Dużo zależy od formuły takiego podkładu, ale większość z nich daje dosyć mokre wykończenie i słabe krycie, więc jak kupisz nawet trochę za ciemny podkład, to nie ma aż takiej tragedii.

      Usuń
    5. Cześć, ANONIMOWY z 3 sierpnia 2017 15:48. Też używam Golden Cream z AM, ale jestem typowym bladziochem i zamówiłam sobie z Pixie próbki dwóch najjaśniejszych odcieni z gamy ciepłej (Morning Gold i Butter Cream) oraz oliwkowej (Almond Milk i Dune) i mnie bliżej akurat do tych oliwkowych tonów, Almond Milk wydaje się być najbardziej zbliżony do mojej cery, chociaż AM Golden Cream jest od niego odrobinę ciemniejszy. Natomiast Morning Gold i Butter Cream wydają mi się być zbyt żółte, szczególnie ten pierwszy. Jutro zrobię próbę na całej twarzy i będę testować ;)
      Jeśli jesteś z Warszawy, mogę podzielić się próbkami ;) Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Muszę to w końcu napisać chociaż nie chciałabym sprawić przykrości bo kawał dobrej roboty wykonujesz, ale może moja uwaga sprawi, że bedzie jeszcze lepiej i zyskasz nowych czytelników (czego życze): Twoje teksty są bardzo chaotyczne, kilkukrotnie sie powtarzasz (piszesz innymi słowami to samo), przez co niepotrzebnie są bardzo długie. Zniechęca to do przeczytania całego tekstu. Nie dotyczy to tylko tego tekstu ale większości nowych na blogu. Kiedyś jakoś łatwiej się Ciebie czytało...Szkoda, bo jest potencjał i widać że wiesz o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwiej? Kiedy ?

      Może ja już po prostu taka jestem.. chaotyczna, roztargniona, inna. Są różne blogi, różni autorzy, różny styl wypowiedzi ;) Ja za to chciałabym znaleźć drugiego, tak samo wyczerpującego bloga, a mam z tym duży problem.. więc nie widzę żadnych powodów ku temu, by się zmieniać :)

      Usuń
    2. Ok, Twój wybór. Nosiło mnie od dawna żeby napisać bo widzę że marnujesz potencjał. Nie chcesz nic zmieniać, Twoja decyzja. (Nie wiem kiedy łatwiej, znam i regularnie odwiedzam od co najmniej roku, od kilku miesiecy nie jestem w stanie przeczytać całej notki- mniej więcej cierpliwość kończy mi się na trzecim powtórzeniu tej samej treści innymi słowami). Wiem z doświadczenia ze jak się wkłada w coś serce to "dobra rada" że coś warto by poprawić boli i się ją odrzuca. Wierzę jednak (bo taki był mój cel) że przy kolejnej notce ta uwaga gdzieś z tyłu głowy będzie i tekst wyjdzie po prostu lepszy. Powodzenia

      Usuń
    3. O. A ja wlasnie lubię te powtórzenia. Bardziej mi "wchodzą" do głowy, lepiej rozumiem co autorka ma na myśli. Ale, wiadomo, każdy ma swój sposób uczenia, czytania, pisania, zmywania i lubi co innego. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Kiedy ludzie wreszcie zrozumieją, że blogów czy kanałów na youtube jest miliony i to oglądający czy czytający mają sobie wybrać taki blog czy kanał, który im odpowiada, a nie wypisywać do autora, żeby zmienił to i tamto tak, żeby im pasowało to będą go łaskawie czytać. Nie podoba się, to poszukaj innego bloga. Ja czytam bloga Ewy właśnie DLATEGO, że wpisy są długie i wyczerpujące. Logiczne, że jakby mi to przeszkadzało to przestałabym go czytać i zaczęłabym czytać inne blogi.

      Usuń
    5. Zgadzam się z Doris Megan. W końcu człowiek zakłada bloga też dla siebie, a nie jak jakaś typowa dziundzia, żeby trafić do jak największej grupy odbiorców, zdobyć jak najwięcej bezmózgich obserwatorów, budować yyy... prestiż? Co kolwiek miałoby to znaczyć. Ewa i tak moim zdaniem ma sporą oglądalność, poszukajcie mi blogerki, która się tak stara nad wpisami tak samo jak Ewa. Ktoś na yt powiedział, mój kanał, mój dom, moje zasady, nie podoba się - to wypier. :)

      Usuń
    6. Skąd w Was tyle agresji? Chyba każdy pisząc publicznie zdaje sobie sprawę że nie wszyscy będą mu "ciumciać" jaki to jest och i ach. Konstruktywna krytyka nie jest niczym złym bo pozwala nam wzrastać. Przykre, że ludzie uważają w ten sposób co Wy. Powinniśmy się nawzajem wspierać: przyklasnąć gdy nam się podoba, ale także grzecznie zwrócić uwagę na mankamenty bo to pomaga autorowi być lepszym. Ja tam lubie być co raz lepszą wersją siebie i nie obrażam jak ktoś grzecznie zwróci mi uwagę. Poza tym nigdzie nie napisałam jak ma być, tylko co moim zdaniem można poprawić, a co zrobi z tym Autorka to już jej sprawa.

      Usuń
    7. Jakiś czas temu pojawił się podobny komentarz. Ktoś zarzucił Ewie, że jej teksty ciężko się czyta. I czy to wówczas Ewa zaczęła podsumowywać rozbudowane fragmenty artykułu? Ze swojej strony dodam, że nauczyłam się czytać rozbudowane zdania na blogu.
      Cytuję tekst powyżej: "Ktoś na yt powiedział, mój kanał, mój dom, moje zasady, nie podoba się - to wypier. :) " . Oby Ewa nie stosowała się do tej zasady, nawet buźka nie ratuje chamskiego wydźwięku tego zdania. Poczułam się, jakbym dostała kopniaka na do widzenia.

      Usuń
    8. Dziewczyny, ja to wszystko biorę do siebie. Bardzo szanuję Wasze zdanie i ze wszystkim się liczę. Ale nie chcę w tym wszystkim zatracać siebie. Zamierzam pójść na kompromis i w formie cytatów będą szybkie podsumowania każdego akapitu :)

      Usuń
  7. Dzięki bardzo, Ewo za kolejną wyczerpującą notkę. Właśnie zużyłam swoje pierwsze opakowanie podkładu z Anabelle Minerals i jestem częściowo zadowolona - właśnie trwałość mogłaby być lepsza, bo z mojej tłustej cery niestety wszystko szybko spływa, dlatego też chętnie wypróbuję teraz Pixie - zamówiłam sobie właśnie próbki :)
    Dzięki radom z Twojego bloga moja cera stopniowo się poprawia. Dzięki, że jesteś i że Ci się chce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, bardzo się cieszę :) Formuła Minerals Love Botanicals to cudeńko, ale polecam ją aplikować na suchą, oczyszczoną skórę - trwałość, jak na minerały - powala. Świetny jest też puder matujący kapokowy, a dla cery typowo tłustej rewelacyjny jest puder matujący na kaolinie z Ecolore :)

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że próbowałam już kilka dni i dużej różnicy z AM nie widzę. Zaznaczę, że z AM mam podkład kryjący, nie matujący.
      Wszystko robię tak samo - rano myję twarz emulsją nawilżającą Vianek, potem spryskuję tonikiem z tej samej serii i nakładam cieniutko żel aloesowy z Gorvity. Na tak przygotowaną skórę po jakichś 10-15 minutach nakładam minerały.
      Pixie nakładam trochę więcej, bo ma trochę mniejsze krycie niż kryjący AM i może rzeczywiście po 6-8 godzinach na policzkach aż tak się nie tłuszczę, ale nos i tak jest strasznie tłusty :/
      Może to kwestia pogody - ostatnio mega upały... Ale dam Pixie jeszcze szansę, zobaczymy.
      Próbowałam też nakładać bez żelu aloesowego, ale robiły mi się plamy - takie placki podkładu w jednym miejscu... Jakieś rady?

      Usuń
    3. Dodam, że na Pixie pudrowałam lekko jeszcze tym pudrem kapokowym i efekt słaby...

      Usuń
  8. co sadzisz o serum z witamina C z Bielendy? zastanawiam sie nad zakupem ale rozważam jeszcze serum korygujące Mezo również z Bielendy. Póki co czekam na wizytę u dermatologa (jeszcze 2 tyg). Muszę w końcu zacząć prawdziwą walkę z moim trądzikiem, bo dotychczasowe metody nie przyniosły rezultaów :(
    Chociaż moja skóra jest nawilżona, bo po myciu zelem używam olejku tamanu, albo czasem stosuje metode OMC - bardzo uproszczoną bo tylko zwilżenie twarzy, krótki masaż mieszanką oleju, spułkanie wodą i tyle :) czasem twarz psikne hydrolatem z oczaru. Teraz chcę się przerzucić na podkład mineralny Anabelle Minerals, na początku pewnie zamówię próbki bo obawiam się że nie trafię z odcieniem. Zastanawiam się tylko nad kryciem tego podkładu. Mam trądzik grudkowy i mam mnóstwo intensywnie czerwonych krostek... Tradycyjny podkład średnio radzi sobie z kryciem ale muszę przyznać że nakładam raczej niewiele żeby nie męczyć skóry grubą warstwą.
    Rozpisałam się... chyba przez to, że w najbliższym otoczeniu nie mam wsparcia jeśli chodzi o trądzik, nikt nie ma takiej wiedzy żeby doradzić mi coś dobrego, co mogłoby pomóc. Twój blog jest skarbmnicą wiedzy, chociaż bardzo dużo tu treści i na początku można się trochę pogubić :)
    Mimo wszystkko dziękuję Ci za to co robisz dla czytelników! :* Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o jaką wersję chodzi? Tą starszą, czy z kwasem glikolowym?
      Chętnie pomogę, tylko sprecyzuj proszę swoje pytania :) Dziękuję za miły komentarz i dużo dobrego! ;)

      Usuń
    2. Skład tego serum Mezo: Aqua (Water), Mandelic Acid, Lactobionic Acid, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Hydroxyethylocellulose, Polysorbate 20, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool
      oraz tego z glikolem i wit C: Aqua (Water), Ethylhexyl Methoxycinnamate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Octocrylene, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ceteareth-18, Glycolic Acid, Acetyl Hexapeptide-8, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Tocopherol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Cyclopentasiloxane, Polysilicone-11, Ethylhexyl Hydroxystearate, Beta-Sitosterol, Dimethicone, Lecithin, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Polycrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Propylene Glycol, Caprylyl Glycol, Potassium Hydroxide, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Parfum(Fragrance), Buthylphenyl Methylpropinoal, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool. Zastanawiam się czy można stosowac je jako bazę pod minerały? Czy do tego lepiej nada się jakiś lekki krem z sylveco a sera stosować na noc?

      Usuń
    3. Serum korygujące jest dobre dla osób z typową zadbaną, tłustą cerą, przy skłonności do rogowacenia, odwodnień, podrażnień, będzie nasilało objawy i może powodować nacieki.

      Za to serum z witaminą C ma trochę tłuszczu. będzie fajnie zabezpieczać skórę i może sprawdzić się stosowane pod minerały, ale obserwuj skórę, możliwe, że będzie działać komedogennie - jest tu sporo ciężkiej okluzji - emulgatory kokosowe, filtry przenikające, oleje z dużą ilością omega-9.

      Usuń
  9. Witam Ewo, zastanawiam się nad kupnem kompleksu ceramidowego lub na naczynka, zmagam się trochę z tymi zmianami naciekowymi oraz z naczynkami właśnie i próbuję ustalić jakąś sensowną pielęgnację. Myślisz, że któryś z nich pomoże pozbyć się rozszerzonych naczynek i wzmocni trochę moją skórę? Jeśli tak to któy i jak i ile ich używać? Można je połączyć np. z serum z wit. C i stosować co wieczór? Moja skóra nie przepada za kremami więc gdybym niczym ich " nie przykrała" to nic by się nie stało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam kompleksy z kwasem alfa-liponowym (jak dobrze pamiętam, też tam były ceramidy i inne składniki cementu międzykomórkowego) albo inne z naturalissa, jeżeli nie sprawdzają się u Ciebie kremy, to te kompleksy świetnie nawilżają i zmiękczają skórę. Jasne, do tych kompleksów możesz dodać witaminę C w oleju, ale bardzo polecam te z naturalissa, bo mają bardzo przyjemną, emulsyjną formułę, a nie są tak rzadkie jak innych firm z półproduktami :)

      Możesz jedynie nieznacznie obkurczyć naczynia, jeżeli chodzi o wzmocnienie skóry - to tutaj trzeba już działać na wielu etapach w pielęgnacji - przede wszystkim należy opracować najlepszy sposób oczyszczania i złuszczania skóry, ponieważ te czynności najbardziej uwrażliwiają i wysuszają naskórek :)

      Usuń
  10. Ewo, a mogłabyś polecić jakiś podkład typu Cushion? :) minerałki niespecjalnie się u mnie sprawdzają, bo moja cera jest lekko odwodniona i mam odwieczny problem z suchymi skórkami :) może Wy dziewczyny stosujecie jakieś podkłady godne polecenia? Będę wdzięczna za pomoc :)

    pozdrawiam :)

    PS. piękne zdjęcia :) zawsze jak pojawia się nowy artykuł, roluję cały post w dół i oglądam zdjęcia, a później wracam do góry i zaczynam czytać :D fantastyczne są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię tak samo. Najpierw ogladam zdjecia, pozniej czytam artykuł :D

      Usuń
    2. Julia Caban kiedyś wspominała o nim jako "podklad idealny" - https://m.douglas.pl/Piel%25C4%2599gnacja-Kosmetyki-naturalne-Twarz-Physicians-Formula-Twarz-100%25-Natural-Origin-Beauty-Balm-BB-Cream_productbrand_3000077874.html ja go nie testowałam, teraz zdobywam wiedzę o mineralach żeby w końcu zamówić! Mam nadzieję, że u mnie się sprawdzi :)

      Usuń
    3. Kupiłam go również za poleceniem Julii i rozczarowałam się. Jest bardzo tłusty w dotyku. Czuję jakbym smarowała się olejem (olej kokosowy na początku składu) i znika mi z twarzy po kilku godzinach, nie ma po nim śladu.

      Usuń
    4. Aktualnie nie chcę nic polecać, bo chcę się zaznajomić z jak największą ilością produktów i mieć dobre porównanie, ale naprawdę ok jest cushion a-true i jest dostępny w atrakcyjnej cenie na berdever ;)

      Co do Physicans Formula, mają strasznie tłuste te kosmetyki. U mnie sprawdza się tylko ich Butter Bronzer, ale i tak świecę się jak latarnia po kilku godzinach. Naturalne kremy CC i BB bazują na ciężkawych olejach, nierzadko oleje naturalne są znacznie gorszymi emoleintami od znienawidzonych silikonów i emolientów tzw. suchych, które wysychają, ładnie zastygają na skórze, większość z nich odparowuje z naskórka (tzw. silikony lotne). Nie jestem przekonana do naturalnej kolorówki, bardziej już przemawiają do mnie podkłady Cushion, bo zawierają mineralne pigmenty, ale nikt tam na siłę nie upycha tylko naturalnych składników, ale są i inne substancje, które sprawiają, że podkład trzyma się skóry i nie robi się z niego ohydny olej po jakimś czasie.

      Na pewno będzie więcej o kremowych, podkładowych formułach, ale teraz robię rozeznanie, bo sama zimą zamierzam zrezygnować z minerałów :)

      Usuń
  11. Droga Ewo, mam pytanie na temat Twojego pudru mającego ż tego posta mademoiselleevebloguje.blogspot.com/2017/05/niebianski-rozkoszny-enzymatyczny. Bardzo proszę o informację czy zamiast mąki owsiane, mogę dodać mąkę różową? Jeśli tak, to jak bardzo zmienią się właściwości takiego cleansera? Dziękuję ps: dołączam do zachwytów nad zdjęciami. Piękne, nietuzinkowe:)
    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, bardzo dziękuję, miło mi ;)

      Tak, mąka ryżowa jest bardziej sucha, cleanser będzie lepiej odtłuszczał skórę i ściągał tłuszcz :)

      Usuń
  12. Przepraszam bardzo za literówkę. Chodzi mi o mąkę ryżową:) uroki słownika w telefonie. On zawsze wie lepiej ;) jeszcze raz pozdrawiam serdecznie, Magda

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewo, czy może być tak, że podkład mimo złego składu dobrze wpływa na cerę? Męczyłam się długo z minerałami AM, które wyglądały na mnie tragicznie, po drodze próbowałam inne minerały i nie było lepiej, aż w końcu w desperacji kupiłam podkład Catrice HD Liquid i przepadłam. Nie wyobrażam sobie lepszego podkładu, jest idealny, krycie, matuje na długo, wygląda u mnie dosłownie jak druga skóra, a w dodatku moja cera od kiedy go używam ma się lepiej. I to cudowne uczucie kiedy w pracy idę do łazienki spoglądam w lustro i nie muszę się bać co zobaczę, bo przy minerałach się bałam, serio. Tylko ciągle się zastanawiam czy ta poprawa cery nie jest pozorna i czy tak naprawdę po jakimś czasie nie wpłynie to negatywnie na cerę, a nie chce jej szkodzić. Jest oparty na silikonach, więc stosuję co wieczór oczyszczanie dwuetapowe olejem i żelem. Czy myślisz, że biorać to wszystko pod uwagę warto go nadal używać?
    Wklejam skład tego podkładu:

    Aqua (Water),Dimethicone,Talc,PEG-10 Dimethicone,Trimethylsiloxysilicate,Polypropylene,Isododecane,Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone,Nylon-12,HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer,Sodium Chloride,
    Hydrogen Dimethicone, Glycerin, Magnesium Sulfate,Disteardimonium Hectorite,
    Methicone,Ethylhexylglycerin,Silica,Aluminum Hydroxide,Propylene Carbonate,Dehydroacetic Acid,Sodium Dehydroacetate,Phenoxyethanol,Benzoic Acid,
    Parfum (Fragrance),CI 77491 (Iron Oxides),CI 77492 (Iron Oxides),CI 77499 (Iron Oxides),CI 77891 (Titanium Dioxide)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez szukam jakiegos dobrego podkladu i zaciekawilas mnie tym Catrice. Jezeli można zapytac, jaki masz radzaj cery i czy jest trądzikowa? Bo ja mam tłustą, tradzikowa i nie wiem czy do takiej się nada.
      Kasia

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Moja cera jest tłusta i trądzikowa, myślałam, że to oczywiste skoro czytam bloga Ewy :) Do tego typu skóry podkład nadaje się idealnie, więc możesz śmiało spróbować, jeśli nie boisz się składu.

      Usuń
    4. A ja właśnie się zastanawiam nad AM, pokladam w nim ogromne nadzieje ale czytam też opinie i nie jestem teraz do końca przekonana. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził ;(. Mogę wiedzieć z której wersji korzystalaś i jaki był sposób aplikacji?
      Moja cera nie przetluszcza się mocno, raczej muszę dbać o nawilżenie niż matowienie ale od podkładu potrzebuje też krycia bo mam sporo czerwonych krostek i pozostałości po nich.

      Usuń
    5. Do Anonimowy 5 sierpnia 2017 17:32:
      Pozwolisz że się wypowiem jako wieloletnia użytkowniczka AM. Podkład ten mam wrażenie że albo się kocha albo nienawidzi, stąd różne opinie. Ja należę do tej pierwszej grupy, od jakichś 4 lat używam tylko ich - wersji matującej (już nie pamiętam ile opakowań zużyłam ale będzie grubo ponad 10, przerzuciłam się z Lily Lolo, które mają uboższą gamę kolorystyczną, mniejsze krycie, są dla mnie zbyt suche i powodują ściągnięcie), przetestowałam także wiele innych firm ale zawsze wracam do nich. Mam cerę przetłuszczającą się, ale jednocześnie skłonną do odwodnienia. W AM lubię to, że nie są zbyt suche, dają fajne krycie które można stopniować ale ostrzegam - przy nieostrożnej aplikacji można sobie zrobić niezłe ciacho które wygląda tragicznie. Polecam nakładać na nawilżoną skórę, ale nie przesadzać z kremami bo wtedy plamy gwarantowane. Ja nakładam pędzlem kabuki, natomiast nie próbowałam nakładania na mokro ale z tego co słyszałam fajnie współpracują z gąbeczkami. Jeśli masz krostki i przebarwienia to polecam skupić się na wyrównaniu koloru dwoma cienkimi warstwami podkładu a na problematyczne miejsca dołożyć punktowo korektora też z AM - uważam że nie znajdziesz lepszego, tylko polecam korektor zakupić o ton jaśniejszy niż podkład. Myślę że warto spróbować choćby poprzez zakup próbek, ja szczerze polecam.

      Usuń
    6. Doris, to nie są "złe" składniki, to zwykłe emolienty, które chronią skórę przed utratą nadmiernej wilgoci. Oleje i naturalne masła mimo że są naturalnego pochodzenia, nierzadko powlekają skórę mniej przepuszczanym filmem i mają dużą tendencję do wchodzenia w pory, nie posiadają również właściwości zastygających. Jak najbardziej drogeryjny podkład może pełnić i rolę pielęgnacji, wielokrotnie, podczas konsultacji, zaznaczam, że podkłady kremowe to też pielęgnacja - nawilżenie, zabezpieczenie skóry przed wysuszeniem, zmiękczenie. Jeżeli tylko Twoja cera ma się lepiej, to nie ma sensu usilnie stosować "zdrowszych" minerałów, które nie każdemu służą - ok, są lekkie, ale czasami ta lekkość nasila rogowacenie, wzmaga łojotok i cera zamiast się uspokajać - rozregulowuje się. Pamiętaj tylko o dokładnym oczyszczaniu, dzięki stosowaniu kremowego podkładu, możesz zmniejszyć dawkę okluzji w codziennej, pozostałej pielęgnacji i w ten sposób normalizować skórę :)

      Usuń
    7. Dla cery tłustej z Annabelle Minerals polecam wersję delikatniejszą - rozświetlającą (jedne z moich ulubionych minerałów) oraz mocniej kryjącą - matującą. AM wymagają bardzo dokładnego, równomiernego rozprowadzenia, lubią długie wmasowywanie i koliste ruchy, trzeba je nakładać cienką warstwą, dlatego polecam primerowanie skóry przed aplikacją podkładu (primer glinkowy, puder matujący Ecolore lub fenomenalny Kapok z Pixie) lub nakładać je gąbeczką - mają wtedy świetną trwałość, nie kawalą się na skórze i świetnie trzymają się skóry. Nałożone tradycyjnie na sucho, błyszczą się znacznie szybciej niż zaaplikowane gąbką, wtedy wykończenie jest trochę bardziej suche, ale zdecydowanie bardziej trwałe :)

      Zachęcam do śledzenia regularnego mojego bloga, mam w planach zrecenzować jeszcze formułę rozświetlającą i ponownie - matującą. Będzie też o neauty, clare Blanc i Amilie. Nie mogę zdradzać jeszcze szczegółów, ale przed końcem roku, pojawi się mineralna niespodzianka :)

      Usuń
  14. Co skóra to opinia - Pixie były ładne przez pierwsze półtorej godziny i zaczynała się tragedia. Może zaliczam się po prostu do cer łojotokowych i dlatego nie mogliśmy się polubić. Jeszcze zostało mi trochę próbek, spróbuję ostatni raz z twoimi radami go nałożyć. W każdym razie od podkładu mineralnego oczekuję, że do czasu, aż odcisnę w chusteczkę nadmiar sebum, podkład będzie tam, gdzie go nałożyłam + utrzyma się na filtrach. Udało się to Ecolore i przy nich zostaje. Bardzo mi się podoba możliwość mieszania kolorów w Pixie, świetna sprawa, sama bym się na to zdecydowała, gdyby formuła mi podeszła. Jeszcze mogłabym potestować Amazon Gold, ale w pewnym sensie "boję się", że mi się spodobają. Cena mimo wszystko jest wyższa (choć z tego co widać adekwatna do jakości) i dodatkowe dwadzieścia złotych wolę włożyć w inne potrzebne mi kosmetyki. Na razie pokochałam jeden ich produkt, który o ile dobrze rozumiem, powróci (korektor w słoiczku). Przynajmniej mam taką nadzieję, bo od jesieni do wiosny go kochałam i był cudowny w aplikacji wilgotną gąbeczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, masz rację! Dlatego zwracam tak duża uwagę na opis konsystencji, bo tylko po tym można dobierać sobie minerały, a czasami i to okazuje się niewystarczające. Minerały, to produkty, które muszą po prostu zgrywać się z cerą, coś, co dla mnie jest super, może okazać się totalnym niewypałem na innych typach cery. Prościej jest z kremową kolorówką, minerały zawierają głównie podstawowe, sypkie składniki, więc ich trwałość jest tak odmienna i odczucia nawet na temat tego samego produktu mogą być skrajnie różne.

      Jeżeli Ecolore tak dobrze się u Ciebie sprawdzają, możliwe, że późniejszą jesienią i wczesną wiosną, świetnie będzie sprawdzać się właśnie formuła Amazon Gold. A próbowałaś może matujących Neauty?

      Usuń
    2. Wczesną wiosną i jesienią też świetnie dogaduję się z Ecolore, bardziej szukałabym czegoś na zimę :) W płynną kolorówkę już nie patrzę, mam dosyć beznadziejnej kolorystyki. Mniej więcej wiem, w jakie kolory celować w Pixie, ale czy w Neauty Olive mają w sobie pomarańczę? Jeśli tak, to odpuszczam. Zdjęcia na monitorze wyglądają dobrze, ale jako że widziałaś je na żywo, chciałabym poznać twoją opinię. Używam teraz Ecolore Olive 2 i kupiłabym próbki tych, co polecasz, choćby z czystej ciekawości (a co, jeśli są lepsze?). Nigdy nie zdecydowałam się na próbki AM, bo nie było sensu pieniędzy wydawać - pomarańczka, zbyt żółte i co gorsze róż.

      Usuń
    3. Oliwki z Neauty nie mają pomarańczowych tonów, są podobne do tych z Ecolore z nowej gamy :)

      Usuń
  15. Ewo,do czego/jak mogę zużyć normalizujący tonik matujący Tołpy? Do skóry twarzy nie sprawdza się-za bardzo podrażnia. Podaję skład:aqua,propylene glycol,alcohol denat.,polysorbate 20,salicylic acid,commiphora myrrha resin extract,cinnamomum zeylanicum bark extract,zinc pca,peat extract,lactic acid,glycerin,parfum,capryloyl glycine,sarcosine,caprylyl glycol,capryldroxamic acid,sodium citrate,tetrasodium edta.
    P.S.Ewo dziękuję za przekazywanie swojej wiedzy,za poświęcanie swojego czasu i ogółem-za to,że JESTEŚ.DZIĘKUJĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem podrażnia przez alkohol denat na trzecim miejscu + glikol propylenowy + ten ekstrakt z żywicy mirry (jeżeli dobrze tłumaczę), mirra jest bardzo uczulająca dla niektórych, poza tym zaraz po masz już ekstrakt z cynamonu, i tutaj są dwie szkoły inni uważają, że nie uczula tylko rozgrzewa ale ja wiem, że na skórze u mnie robi tragedię, czerwone piekące placki, + perfumy... to taka mieszanka wybuchowa i nie wiem co myśleli tworząc ten tonik. Według mnie tragiczny. Ja bym wypierdzieliła do kosza.

      *nie chcę byś mnie zrozumiała źle, alkohol w pielęgnacji nie jest taki zły jak mówią, ale uważam, że jest zbędny w tonikach + wysoko w składzie. Dlatego może tak piec i podkręcać podrażnianie innych (tragicznych) składników w tym toniku.

      Usuń
    2. Niestety, tonik zawiera masę substancji drażniących, a zawarty alkohol w takim stężeniu i w połączeniu z glikolem, będzie silnie drażnił skórę. Zawarte kwasy, cynk i ekstrakty z kory cynamonu zaogniają skórę. Produktem mogłabyś tylko w niewielkiej ilości (kilka kropli) rozcieńczać nierozpuszczone w serum/emulsji/kremach składniki, ale moim zdaniem lepiej użyć do tego czystego alkoholu. Nie chcę niczego sugerować, ale jeśli produkt Cię podrażnia, to zupełnie bym sobie go odpuściła.

      Niedługo pojawi się wpis o naturalnych tonikach odtłuszczających o działaniu normalizującym - warto poczekać, ekonomicznie można wykonać świetny toner, idealny na aktualne upały i problemy z nadmiernie przetłuszczającą się cerą ;)

      Usuń
    3. O, to ja czekam na ten wpis :)
      Tak poza tym - świetne zdjęcia!
      K.

      Usuń
  16. Ewo, ja uzywam Annabelle Minerals od dłuższego czasu, wersja kryjąca. Przyznam, że przez ostatnie miesiące strasznie wyglądał na twarzy (zawsze kładłam na mokro, ale od jakiegoś czasu znowu świetnie współgrają z moją przetłuszczającą się cerą, wystarczyło nakładać na sucho, tylko szybciej się po nim święcę niż dotychczas i krócej się utrzymuje przez to. Twój opis nowych Pixie jest jak dla mnie, bo pod żadne minerały nic nie nakładam (wszystkie kremy, sera, czy inne cuda nakładane rano powodują zapychanie), rano przemywam twarz micelem i na to podkład.
    Mogłabyś mi doradzić w jaki kolor powinnam celować z tych Pixie? z AM używam golden fair i light zmieszane razem (na lato dodaję troszkę więcej light, a na zimę mniej - proporcje na oko)

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, prawdopodobnie Sugar Cookie, ale możliwe, że Twój kolor to Spring Dust. Warto też dorzucić Deep Olive, zalecam zacząć od próbek ;)

      Usuń
    2. Ewuś bardzo dziękuję Ci za pomoc :), oczywiście zamierzam zacząć od próbek.

      Ania

      Usuń
  17. Ewa,
    Czy locacid jest wycofany? Nie ma w aptekach ani hurtowniach. Wiesz coś o tym?
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma takiej informacji na GIF-ie, może mają opóźnienia w produkcji, albo produkują określoną ilość tego leku.

      Usuń
  18. Obdzwoniłam wszystkie apteki, nie ma locacidu nigdzie, nie wiadomo czy będzie. Bardzo mi pomagał.
    Muszę zdecydować się na inny lek, o podobnych właściwościach. Zastanawiam się nad Zoraciem, czy on działa podobnie do tretynoiny? (grudki, zaskórniki, rogowacenie). Adapalen mi się nie sprawdzał. Ewentualnie zostaje mi atrederm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w mieście znowu Zoracu nie ma i w aptekach nie maja informacji dlaczego. Przynajmniej tam gdzie pytalam

      Usuń
    2. Tezaroten w Zorac to bardzo dobry, ale delikatniejszy odpowiednik tretinoiny ;) Locacid ma formułę kremową, Zorac - żelową, może dobrze się sprawdzić :)

      Gdyby wycofali, to byłoby to GIF-ie, widocznie mają duże opóźnienia. Ja mam taką historię z witaminą PP Omega Pharma, co najmniej 2-3 razy w roku mają opóźnienia w produkcji i muszę kupować leki hurtowo, po 10-15 sztuk, żeby mieć potem czym się suplementować :)

      Usuń
  19. Przychodzę w awaryjnej sytuacji z pytaniem, co zrobić w przypadku poparzenia twarzy produktem Afronis? Chciałam zahamować powstanie ogromnej, podskórnej guli, a w konsekwencji wypaliłam sobie dość spory kawałek skóry na policzku. Na noc nałożyłam Dermosan, bo był to jedyny tłusty krem, którym dysponowałam i rano tak rozmiękczył tę brązową powłoczkę, że ona całkowicie zeszła i teraz zostało... cóż tak naprawdę samo mięso, krwistoczerwone i sączące się. Nakładam cieniutką warstwę Alantanu, bo jestem w pracy, ale czy to wystarczy? Powinnam kupić ewentualnie Cepan czy Contratubex, czy to jeszcze za wcześnie? Oczywiście wiem, że jestem skończoną idiotką nie musicie tego pisać i będę cieszyła się blizną do końca życia, ale chwilowo chodzi mi tylko o złagodzenie tego zaczerwienienia.
    Będę wdzięczna za sugestie.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia,kup colostrum i alantoinę,dodaj do kremu czy serum lub zrób własny produkt(tylko colostrum nie lubi kwaśnego ani mocno zasadowego środowiska) i smaruj. Nie będziesz mieć blizny,bardzo dobrze regeneruje skórę,a rany się goją błyskawicznie! Tylko działaj jak najszybciej. U mnie colostrum jest dostępne w sklepach z odżywkami itp.

      Usuń
    2. Nie jestem autorka wczesniejszego komentarza ale zaciekawilas mnie tym colostrum. Moglabys dac przykład do jakiego kremu mozna go dodac i w jakiej ilości? Emulsja avene cicalfate post acte moze sie nadac? Bede wdzieczna za odpowiedz. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Bardzo polecam Colostrum, ale to ciężka sprawa, wymagająca szybkiej akcji, więc kup sobie w aptece Solcoseryl i Cicaplast z LRP. Dopóki skóra się nie pogoi, używaj tylko Solcoseryl. Kup też sobie Calcium Panthothenicum i spożywaj po 6 tabletek po 2 tabletki w trzech porcjach, po dwie tabletki do każdego posiłku :)

      Usuń
    4. Niestety mam tylko dostępny jakiś produkt z colostrum i kolagenem, więc kupię dzisiaj ten Solcoseryl i nałożę na noc. Jak na złość w piatek wyjeżdżam nad morze i będę straszyć, ale cóż, za głupotę trzeba odpokutować.
      Dziękuję za wszystkie rady:)

      Usuń
  20. Ewuniu, mogę łączyć kwas glikolowy z kwasem migdałowym???
    Rano migdał (10%), wieczorem glikol (14%) od przyszłego tygodnia.
    Dziękuję z góry :)))
    Martyna z Poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ale zwróć uwagę na aktualną pogodę - ochrona przeciwsłoneczna przy takim schemacie to absolutny mus :)

      Usuń
  21. Cześć Ewo, zastanawiałam się czy napisać do Ciebie z tym pytaniem, jest ono trochę nie typowe, ale pomyślałam, że a nóż ;) może coś podpowiesz, w internecie ciężko jest znaleźć informacje na ten temat. Przez trzy lata w czasie, których miałam dwie ok. 5-o miesięczne przerwy brałam Flutamid. Kojarzysz pewnie Ewo ten lek? Jeśli chodzi o działanie antytrądzikowe, to podczas brania było bardzo na plus. Natomiast to co mnie martwi i wydaje mi się skutkiem tego leku to to, że skóra zrobiła mi się jakby to powiedzieć wiotka, widać to też po paznokciach, które zrobiły się matowe, suche z podłużnymi prążkami - nigdy wcześniej nie miałam z tym problemu. Lek przestałam brać w lutym 2016r., liczyłam, że organizm dojdzie to siebie, ale stan skóry i paznokci się nie zmienia. Myślisz, że to może być wina tych tabletek? Zastanawiam się jak sobie pomóc. Teraz zaczęłam brać wit. B7 w proszku.

    Pozdrawiam się serdecznie,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to możliwe, ponieważ ten lek mógł u Ciebie spowodować mniejszy poziom estrogenów, objawy o jakich piszesz właśnie świadczą o za niskim poziomie żeńskich hormonów. Pomóc mogą kobiece stymulanty, fitoestrogeny - olej z wiesiołka, olej lniany, czerwona koniczyna w postaci herbatki ziołowej oraz dieta bogata w omega-3 :)

      Usuń
  22. Ma ktoś może porównanie warm peach Lily Lolo? Zastanawiam się jakie kolory wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka marka Cię konkretnie interesuje? Postaram się pomóc :)

      Usuń
    2. Myślałam właśnie o pixie. Ale zastanawiam sie w jakie próbki w ogóle celować. Mam problem z tym, że niestety inne podkłady mineralne nie chcą się "trzymać" mojej cery, Lily lolo jest najtrwalsze ale niestety ma też swoje minusy :)

      Usuń
    3. Celowałabym w Vanilla Delight - Victorian Lace :)
      Pixie akurat ma świetnie przyczepne minerały, nie są pyliste :)

      Usuń
  23. Ewo, mogłabyś polecić jakieś lekkie serum z retinolem?
    Skóra tłusta i trądzik ale już coraz mniejszy, mam 24 lata.
    Jestem po kuracji kwasem glikolowym, bardzo wygładził mi skórę, coraz mniej pojawia się niedoskonałości (a w zasadzie to tylko przy okresie i przy zjedzeniu nabiału to wtedy porażka od razu).
    Od września chciałam stosować jakieś serum z retinolem... Może któreś z BIELENDY? Który byś wybrała?
    I co wtedy używać na dzień?
    Ewo z góry bardzo Ci dziękuję.
    Żaklina.

    OdpowiedzUsuń
  24. Chciałabym wrócić do minerałów, bo pod względem nawilżenia udało mi się doprowadzić skórę do dobrego stanu, ale nie wiem, co wybrać, jeśli chodzi o krycie... Mam sporo przebarwień na policzkach, które na tle jasnej skóry mocno się wybijają. Ostatnio polecałaś mi ten podkład, nawet kolor mam podany na tacy i nie wiem. Kusi mnie jeszcze kryjący z Annabelle, ale czuję, e stanę się wtedy chodzącym ciachem :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam mniej kryjące podkłady, ale o możliwości budowania krycia. Dużo tutaj daje również odpowiedni kolor, jeżeli masz sporo przebarwień pozapalnych, to zamiast Morning Gold, polecam Almond Milk, ma w sobie trochę oliwki, która świetnie neutralizuje przebarwienia o czerwonym, świezym zabarwieniu, ale boję się polecać ten kolor, bo w moim przypadku (2 letnia wersja) Almond Milk w formule Amazon Gold to jakieś nieporozumienie- strasznie się kawali, warzy, pigment nie jest równomierni rozprowadzony, gdyby nie Morning gold, spisałabym formułę Pixie na straty, a to świetny podkład. Nie wiem, czy ten odcień uległ reformulacji, może trafiłam na jakąś felerną partię.

      Sama borykam się przebarwieniami pozapalnymi, u mnie nawet Ecolore świetnie je zakrywa. A mam ich sporo :)

      Usuń
    2. Ja próbowałam z LL, które ma raczej średnie krycie, ale lepsze niż Ecolore i nie byłam do końca przekonana. Teraz kiedy czytam o tym odcieniu Almond Milk zastanawiam się, czy nadal będzie odbiegał tak od normy, czy jednak nie. Nie raz widziałam Twoje makijaże od zera, podkładami mineralnymi i zawsze byłam pod wrażeniem krycia, jakie uzyskujesz. Może muszę poćwiczyć ich aplikację, bo prawdopodobne jest, że robię coś nie tak.

      Usuń
  25. Ostatnio zaczęłam stosować minerały z Pixie z serii Love Botanicals. Muszę przyznać, że mają szansę zostać moim ulubieńcem. Na początku było kiepsko, cały się zważył, ale to chyba wina kremu. Później zaczęłam przypudrowywać solidnie twarz przed nałożeniem podkładu. I to było to! Świetnie kryje, wygląda dobrze przez długi czas. Tylko z brodą mam problemy - wciąż się waży. Jedynym rozwiązaniem dla brody jakie znalazłam, to po prostu muszę nakładać minimalną ilość, wtedy jest ok. Będę testować i kombinować dalej, ale jak na razie jestem całkiem zadowolona. No i trafiłam świetnie z kolorem.

    Wcześniej używałam AM, zużyłam chyba z 3 opakowania z formuły matującej. Do tej pory był ok. Miałam problemy z tym, że się ważył, ale przy pomocy primera + pudru matującego opanowałam sprawę (wprawdzie musiałam mocno pilnować nakładanej ilości). Tyle, że nie do końca byłam zadowolona z krycia. Ładnie ujednolicał koloryt, z większymi przebarwieniami nie dawał rady, do tego używałam korektora, który prawdę mówiąc średnio umiem nakładać.

    Z kolei ecolore to był u mnie niewypał. Bardziej puder niż podkład - krycie niewielkie.

    W każdym razie minerały wgrywają u mnie ze standardowymi podkładami. Od czasu do czasu kusi mnie, żeby coś płynnego wypróbować, ale nawet nie wiem w co celować i boję się wydawania pieniędzy w błoto.

    Dzięki Ewo, że tworzysz te treści. Zawsze znajdę w nich coś dla siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przekonałaś się do MLB :)

      Polecam klikać w reklamy, wszystkie dochody z reklam przeznaczam w tym roku na kolorówkę - dobrej jakości podkłady Cushion oraz naturalne kremy BB i CC ;) Im większe dochody, tym będę mieć większe możliwości finansowe i przetestuję na sobie więcej produktów :)

      Usuń
  26. Hej Ewo, znasz jakiś dobry puder transparentny, który nie wysusza skóry na wiór? Miałam już kilka pudrów, ale każdy to niewypał. Poszukuję pudru, który zabiera okropny "lateksowy" blask po niektórych serach/kremach, ale nie wysusza na trupi mat, podkreślając mimikę twarzy, najlepiej z satynowym wykończeniem. Mam ochotę wypróbować pudry profesjonalne jak np. Kryolan ale nie wiem, czy jest sens ryzykować. Póki co mam pełne opakowanie pudru bambusowego z biochemii urody i jakoś nie mogę się przekonać, a może masz jakiś pomysł czego dodać do pudru, żeby zmniejszyć jego właściwości "ściągająco-wysuszające". Ale wolałabym gotowca... kurcze. Ja muszę pudrować twarz dość często i dlatego jak nie perfidny błysk to potem trupi mat i suche skórki, jak za bardzo przepudruję to wtedy psikam wodą termalną i przykładam chusteczkę ale to jeszcze bardziej odwadnia (Uriage niby taka izotoniczna oh ah). No nie wiem co myśleć, może inni mają jakieś dobre pudry do polecenia? Cena nie gra roli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam od roku velvet spheres. Na mojej cerze nie jest ani matowy ani zbyt blyszczacy, powiedzialabym, ze taka satyna. Od kiedy go uzywam to juz na inne pudry nie zwracam uwagi. Wiadomo, ze kazdy jest inny ale mysle, ze warto spróbować. Kasia

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! Spróbuję :)

      Usuń
    3. Polecam albo krzemionkę powlekaną miką, czyli wymienione velvet spheres, primer glinkowe: puder matujący Ecolore/ primer ginkowy annabelle Minerals lub celulozę: puder kapokowy z Pixie. Wymienione pudry dobrze, ale stopniowo absorbują tłuszcz, dlatego nie ściągają skóry i jej mocno nie wysuszają. Każdy puder daje inne wykończenie, najbardziej świetliste z delikatnym efektem soft-focus będzie velvet spheres, delikatnie zmiękczające światło i dobrze matujące: celuloza, a dobrze absorbujące wilgoć z suchym wykończeniem: pudry na kaolinie (glinkach)

      Usuń
  27. Ewo, czy szczotka Khaja do twarzy jest tak samo twarda, szorstka jak ta do masażu ciała na sucho? Czy delikatniejsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do szczotkowania twarzy jest trochę delikatniejsza :)

      Usuń
    2. Planujesz może wpis na temat szczotkowania twarzy?Zastanawiam się jak często można stosować takie szczotkowanie, 1-2 razy w tygodniu czy codziennie..ciekawa jestem Twojej opinii:).

      Usuń
  28. Cześć Ewa,
    czy polecasz tę fermentowaną esencję Benton? Stosujesz ją solo czy nakładasz coś pod/na? Moja skóra nie ma dużego zapotrzebowania na kremy itp. Rano stosuję żel-krem Dermedic (jest ok) ale szukam też czegoś co mogłabym stosować na zmianę.

    Pozdrawiam,
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weroniko, tak polecam. Esencja jest bardzo lekka, ale dobrze zmiękcza skórę. Jeżeli sprawdza się u Ciebie krem-żel Dermedic, to ta esencja prawdopodobnie bardzo dobrze wpisze się w Twoją pielęgnację. Mimo że jest wodnista, delikatnie zabezpiecza skórę.

      Ja ją stosuję samodzielnie. Moja cera jest całkiem dobrze nawilżona, ale ma tendencję do wysuszania. O dziwo, ten produkt nie ściąga mojej cery, nie czuję dyskomfortu, a bardzo dobrze i odczuwalnie nawilża. Bardzo dobry produkt dla typowej cery tłustej i przetłuszczającej się :)

      Usuń
  29. Dla wszystkich zainteresowanych w Ziko jest teraz -40% m.in. na filtry z LPR. I wczoraj byłam tak zachwycona tym faktem, że szybko podbiegłam i wzięłam z półki Anthelios... jak się okazało zły. Miał być ten ultra lekki a skończyłam z wersją Confort...Miałyście z nią do czynienia? Planuję ją zabrać na urlop, a już rozpieczętowałam opakowanie i obawiam się, że wymiana nie wchodzi w grę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.laroche-posay.pl/produkty-do-zabieg%C3%B3w-piel%C4%99gnacyjnych/Anthelios/ANTHELIOS-XL-SPF-50-AKSAMITNY-KREM-DO-TWARZY-Z-BAJKALIN%C4%84-p14651.aspx Mówisz o tym? Mi poszło jedno opakowanie filtra z bajkaliną (fajny składnik btw) ale był tragiczny. Tworzył takie żółte wiórki od gumki nie ważne jak bardzo się starało się go rozprowadzić by nie zasechł. Mi tworzył taki podobny efekt ściągnięcia jak się nakłada kwas azelainowy albo benzacne na całą twarz. Wiesz jakby się nie dało go zwrócić to zużyj go chociaż na dłonie, tam też spf jest potrzebny :)

      Usuń
  30. Ewo, czy myślisz, że przy temperaturze 20-25 stopni można zrobić zabieg Dermapen? Czy nie zaszkodzi on cienkiej i wrażliwej cerze z przebarwieniami pozapalnymi i delikatnymi bliznami? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstrzymałabym się jeszcze kilka tygodni, jak będzie mniej sucho, skóra lepiej zareaguje na zabieg - będzie lepiej się nawadniać i regenerować. Teraz jest za upalnie na takie zabiegi - nie chodzi tylko o słońce, ale przy tak niskiej wilgotności, skóra słabo się regeneruje i bardzo szybko odwadnia :)

      Usuń
  31. mam pytanie z jakiego sklepu jest sukienka??

    OdpowiedzUsuń
  32. Akurat mi się kończy podkład i się zastanawiałam czy znowu ecolore czy coś innego sprawdzić. Jeżeli są trochę podobne to powinnam być chyba zadowolona, jak na razie tylko AM jakoś mi nie podpasował... Tylko najgorsze teraz to znaleźć odpowiedni odcień... W ecolore to już chociaż wiem że nude 3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam w takim razie celować w podkład regulujący Clare Blanc, jest podobny do Ecolore, ma podobną lekkość, ale jest bardziej matujący :)

      Usuń
  33. Właśnie coś bardziej kryjącego i matującego by mi się jeszcze przydało bo ostatnio mi się niestety cera pogorszyła... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie MLB od Pixie może się bardzo dobrze sprawdzić, to bardzo dobry podkład dla bardziej wymagającej cery :)

      Usuń
    2. Dziękuję pięknie za rady! Zastanawiam się teraz nad odcieniem, myślę o barely beige, antique beige, raffia cream na wypróbowanie. Jakieś rady? :) Byłabym wdzięczna!

      Usuń
    3. A wcześniej w jakie odcienie celowałaś w innych markach, jeżeli padła ta wiadomość już wyżej przepraszam, ale mam sporo komentarzy codziennie i nie ogarniam wszystkiego :)

      Usuń
    4. Z ecolore mam nude 3, zamówiłam sobie już kilka próbek z pixie i najbardziej odpowiadał mi antique beige w końcu, ale podobne były też barely beige i rafia beige za to lunar falls zdecydowanie zbyt żółte. Może komuś pomoże ;) i nie pamiętam wydaje mi się że kiedyś już pisałam ale dzięki za blog jest przefantastycznym źródłem wiedzy! I przepiękne zdjęcia! Od razu się wtedy lepiej czyta :)

      Usuń
  34. Ewo,
    super recenzja, jak zwykle z resztą :) wygląda na to, że ten podkład może zostać moim kolejnym hitem - Ecolore sprawują się na mojej mieszanej i naczynkowej cerze zazwyczaj super (wiadomo, cera czasami kaprysi), choć mógłby delikatnie bardziej matowić. Zastanawiam się też nad Clare Blanc, które czytelniczce wyżej polecałaś.

    Chciałabym zamówić sobie podkład z Pixie bądź Clare Blanc - z Ecolore mój idealny kolor to Golden 2 (z nowej gamy) - jaki kolor z Pixie i Clare Blanc byłby odpowiednikiem?

    Pozdrawiam ciepło,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Pixie prawdopodobnie to będzie albo Dune, albo Light sunset, polecam skonfrontować te informacje z producentem ;)

      Z Clare Blanc Golden 620 ;)

      Usuń
  35. Witaj Ewo czy możesz mi pomóc wybrac odpowiedni odcień podkładu? Mój ulubiony podkład to Ecolore.Zdecydowałam się na niego dzięki twoim opiniom i jest cudowny.ale teraz potrzebuję czegoś bardziej kryjącego i omyslalam o Pixie, ale kompletnie nie wiem na jaki odcień się zdecydować.... W starej formule Ecolore idealne były odcienie Warm 0 do Warm 2 w zależności od pory roku. Na jaki odcień powinnam się zdecydować przy zakupie Pixie? Dodam ze w nowej formule podkładu Ecolore chyba też zdecyduję się na gamę Warm, gdyż Goldeny sa zbyt cyrynowe, jakby ciut za chłodne. A jakie sa twoje spostrzeżenia? ( Z Anabelle Minerals z kolei pasuje mi gama Sunny i Golden, natomiast z Clare Blanc nie pasuje mi nic- odcienie sa albo za brzoskwiniowe ( Warm) albo za chlodne (Golden)). Sama juz nie wiem na co się zdecydować i proszę Cię o pomoc ...❤ Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To za duża rozbieżność kolorystyczna, na poziomie jakiego Warm-u jesteś teraz?

      Usuń
  36. Warm 1 mieszam z odrobiną Warm 2

    OdpowiedzUsuń
  37. Używam sunny fairest z AM w jakie odcienie powinnam celować z Pixie?

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym, a jednocześnie łączy wszystkich w tym miejscu. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą !

Proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna, a każdy przejaw autoreklamy będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, jego opracowanie odbyło się bez nakładów pieniężnych.

Cenię wolność słowa, aczkolwiek komentarze są przeze mnie moderowane. W tym miejscu obowiązują pewne zasady, to JA jestem Administratorem tej strony, to JA codziennie wkładam w nią mnóstwo serca, trudu i potu, a także to JA w nią inwestuję ogromne podkłady pieniężne, jeśli zatem coś mi nie odpowiada, to tylko i wyłącznie JA decyduję o tym, czy coś powinno, czy też nie powinno zostać zmodyfikowane/usunięte/przetworzone.

Proszę o kulturalne wyrażanie się - nie tylko z poszanowaniem Administratora, ale również i pozostałych czytelników. Rodzenie sensacji, która ma na celu agresywne pobudzenie działalności czytelników, niekonstruktywna krytyka oraz nic nie wnoszące komentarze o znamionach negatywnych są również przeze mnie moderowane.

PROSZĘ JEDNOCZEŚNIE O UMIESZCZANIE KOMENTARZY POD NAJNOWSZYMI ARTYKUŁAMI. Dziennie otrzymuję dziesiątki, jeśli nie setki komentarzy, nie jestem w stanie na nie wszystkie odpowiedzieć, jeżeli są rozbite na wiele postów - zawsze coś umknie mojej uwadze, nawet pomimo dokładności i skrupulatności w działaniu.

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger