20:17

Whamisa Water Cream

W zasadzie wciąż brakuje mi czasu i nie ma u mnie czegoś takiego jak organizacja czasu, coś nagle wyskoczy, pojawi się nagłe zlecenie, zaczną się praktyki, studia, aż niepostrzeżenie, wyjątkowo często użytkowany Water Cream prawie całkowicie zużyłam, zapominając o recenzji, którą przydałoby się umieścić i o którą często pojawiały się pytania, tutaj, na blogu. Producent zdążył już nawet zmienić opakowanie (mam nadzieję, że zmianie uległo jedynie opakowanie i szata graficzna, a nie doskonała treść), więc moja dzisiejsza recenzja będzie dotyczyć wersji w szklanym pojemniczku, a jeżeli uda mi się zdobyć wersję w tubie, zrobię na końcu małe porównanie, aktualizując artykuł po jakimś czasie. Dam Wam znać.  

Whamisa to koreańska, ekologiczna, naturalna marka kosmetyków, bazująca głównie na biofermentach. Kosmetyki mimo bardzo bogatego składu, świetnie sprawdzają się na skórze podrażnionej, odwodnionej, nadwrażliwej, trądzikowej, ogólnie - problematycznej. Biofermentowane związki odznaczają się znacznie wyższą aktywnością biologiczną - rozjaśniają, nawilżają, lepiej penetrują naskórek, a przy tym są lepiej tolerowane. Bardzo polecam je w pielęgnacji skóry wyjątkowo wrażliwej, z trądzikiem różowatym, łojotokowym zapaleniem skóry, atopiami, słowem - sprawiającej spore problemy.

KONSYSTENCJA I STRUKTURA

Ciężko jest mi przyrównać konsystencję kremu Water Cream do czegokolwiek. Nie jest ona typowo kremowa (taka jest po nałożeniu na skórę i daje również takie wrażenie), struktura jest jakby lekko zażelowana, choć nie jest sucha i zbyt wodnista, dobrym określeniem jest: budyniowa. Jest niesamowicie, ale w inny sposób, kremowa, nie wysycha zbyt szybko i cudownie otula potrzebującą nawilżenia skórę. Dzięki obecności naturalnego i dobroczynnego natto, udało się ograniczyć emulgatory i inne związki powlekające, których moja skóra nie lubi, a krem zyskał bardzo lekką konsystencję. 

Zdecydowanie można wyczuć w tym wszystkim zwartą strukturę, choć mogą zaskakiwać walory użytkowe tytułowego Water Cream. Staje się przyjemnie kremowy, jedwabisty, niesamowicie delikatny, mięciutki, konsystencja staje się odczuwalnie bogatsza i bardziej otulająca podczas rozprowadzania kremu w dłoniach, ale nadal zachowuje swoją lekkość, a resztki kremowości zatraca podczas wklepywania. W kremie nie wyczuwam żadnego oleju, niczego nieprzyjemnego, ale w żaden sposób nie przypomina mi lekkich, zastygających konkurentów lub bardzo wodnistych serum, to już typowo nawadniający kosmetyk o formule kremowej. 

Łagodnie zabezpiecza skórę, dzięki czemu woda nie paruje tak jak po azjatyckich tonerach, esencjach, serum, bazujących również głównie na wodzie. Mocno maże się, tworząc białe smugi, choć doskonale się rozprowadza, dając przyjemny, doskonały poślizg bez jednoczesnego uczucia toporności (z Whamisą bez problemu można wykonać masaż twarzy), dzięki temu aplikacja kremu nie naciąga delikatnej skóry. Krem nie przybiera po pewnym czasie konsystencji wody, staje się wręcz bardziej kremowy i łagodny, wtapia się w skórę najszybciej, gdy jest wklepywany, a oklepywany, nie pozostawia żadnego uczucia lepkości, kleistości. Za to tuż po aplikacji odczuwalny jest efekt nawodnienia, tej sprężystości, charakterystycznej dla nawilżonej cery, więc nazwa produktu została trafiona w samo sedno.
Lekka, budyniowa, lejąca konsystencja. Produkt wchłania się całkowicie, pozostawiając miłe uczucie ukojenia. Pozbawiony jest uczucia tłustości (chociaż tutaj ogromne znaczenie ma sposób jego aplikacji, rozsmarowywany, może obciążać skórę, chociaż nie jest tak tłusty jak inne lekkie kremy!). Świetnie współpracuje ze skórą, nie powoduje jej wzmożonego pocenia lub przetłuszczania w ciągu dnia. Jedwabista struktura doskonale rozprowadza się na skórze. Daje delikatny poślizg, podczas wklepywania, kosmetyk wchłania się zupełnie. Nie wysycha za szybko, od razu po aplikacji, można nim wykonać delikatny, nietłusty, przyjemny masaż, który nie naciąga skóry.

Water Cream jest zupełnie pozbawiony jakiegokolwiek uczucia ciężkości, chociaż nałożony tradycyjnie, będzie już odczuwalnie natłuszczał i tym samym może, ale nie musi, zatykać pory. Zdecydowanie lepiej sprawuje się wklepywany, bo wtedy nie można go nałożyć za dużo, a konsystencja błyskawicznie się wtapia, dając natychmiastowe uczucie nawilżenia i ukojenia. Wymaga ciepła. Wystarczy niewielka ilość, aby pokryć całkowicie twarz, szyję i dekolt łagodną konsystencją. 

Podczas aplikacji, mam wrażenie otulania się delikatną pierzynką, skóra momentalnie się uspokaja, ale krem nadal pozostaje lekki, w pewnych, trudnych momentach i dla mojej skóry był aż za subtelny, więc mieszałam go z In the Air Lush Botanicals, otrzymując idealną porcję natłuszczenia i nawodnienia. Nie oznacza to, że Water Cream jest całkowicie wysychający. Zostawia delikatną, choć praktycznie niewyczuwalną warstewkę (to na pewno nie natłuszczenie, którego szczerze nie znoszę, a po prosu dobrze zmiękczony  i komfortowo zabezpieczony naskórek), idealną w porze letniej oraz idealnie wyważoną dla skóry typowo tłustej, trądzikowej, problematycznej, która ma problem z odwodnieniem, choć nie cierpi stosować kremów właśnie ze względu na ich toporną i przytłaczającą tłustość. Z tego powodu, na cerach wymagających mocniejszej okluzji, dojrzałej, wysuszonej, krem może okazać się zwyczajnie za lekki - uwidoczni suche skórki, po kilku minutach spotęguje uczucie ściągnięcia, cera będzie nieprzyjemna w dotyku i finalnie mocniej wysuszona. Duże znaczenie ma tu oczywiście aplikacja produktu, gdy potrzebujesz więcej natłuszczenia, krem nakładaj tradycyjnie.

Produkt nie wchodzi w pory, nie powoduje błyszczenia się cery - co więcej, znacznie je ogranicza. Zazwyczaj po większości kremów moja skóra zaczyna się rozpulchniać i świeci się bardziej niż zwykle - tutaj, Water Cream znacząco ograniczył nieposkromiony łojotok i ładnie zwęził pory, znacząco uspokajając skórę. 

Nie koliduje z makijażem mineralnym i typowym kremowym - świetnie sprawdzi się stosowany samodzielnie, jak i jako baza pod makijaż.
Nie rozpulchnia porów, konsystencja mimo przyjemnej kremowości, jest niewyobrażalnie lekka. Water Cream świetnie sprawdza się stosowany pod makijaż oraz w codziennej, porannej pielęgnacji. Lepiej sprawdza się stosowany o poranku, aplikowany wieczorem, może wzmagać łojotok i nie współpracować tak dobrze z cerą.
Water Cream na mojej trądzikowej skórze znacznie lepiej sprawdzał się stosowany rano, a muszę przyznać, że przez pewien czas byłam przekonana, że brak pielęgnacji po przebudzeniu jest lepszy, niż niepotrzebne, rozbudowane kroki, które można jakoś zgrabnie ominąć. Zimą świetnie chronił przed niższymi temperaturami, chociaż nie jest to typowy krem okluzyjny i na niektórych typach cery stosowany przy tak niskich temperaturach zupełnie się nie sprawdzi. Aplikowany wieczorem, czasami powodował niekontrolowane, lekkie błyszczenie, trochę się na mnie tłuścił i jakoś znacznie gorzej zachowywał się na skórze, choć na przykład podczas stosowania retinoidu sięgam po niego już chętniej wieczorem i obserwuję wręcz normalizację cery.


WŁAŚCIWOŚCI PIELĘGNUJĄCE

Krem naprawdę świetnie zgrywa się z cerą. Jego struktura jest bardzo lekka, ale jest w niej pewna przyjemna kremowość, dlatego produkt nie jest aż tak lekki jak esencje, serum, żele, ale nie ma nic wspólnego z kremami, które powodują tylko obrzydzenie wśród posiadaczek typowej, tłustej cery.

Water Cream stosowałam niemalże codziennie w okresie zimowym i moja cera nigdy nie dawała sygnałów, że coś jest nie tak. Co więcej, był to jeden z najlepszych okresów dla mojej skóry - większość przebarwień znacznie się rozjaśniła, rzadko wyskakiwało jakieś ropne ustrojstwo, z zaskórnikami nie miałam żadnych problemów. Nie uważam, by Water Cream odpowiadał za to wszystko, ale nie znam innego kosmetyku o takiej strukturze, który tak świetnie wpływa na skórę nadmiernie rogowaciejącą, gwarantując skomplikowaną, właściwą porcję nawodnienia i natłuszczenia. Zwłaszcza, że zima była dla mnie dość trudna i cera piszczała za każdym razem, gdy miałam wyjść na zewnątrz, a wiadomo czym to się kończy. 

To dotąd jedyny, kremowy preparat, który tak doskonale zmiękczył i stopniowo nawilżał moją cerę.  I nie tylko podczas stosowania, dając krótkotrwałe efekty, sukcesywnie stosowałam go coraz rzadziej, dostrzegając namacalne efekty. Nie jest to tak odżywcza bomba jak Lush Botanicals, Water Cream znacznie lepiej wpisuje się w schemat skóry bardziej problematycznej, z mniejszym zapotrzebowaniem na okluzję, ale nadal potrzebującym nawilżenia. Nie sprawdzi się u osób, które potrzebują porządnego odżywienia raz na jakiś czas, wtedy bardziej polecam mój olejowy eliksir z witaminami, którym ratowałam się podczas mocniejszych przesuszeń >

Z perspektywy kilku, długich miesięcy stosowania Water Cream, mogę potwierdzić jego fenomenalny wpływ na cerę wrażliwą i nadreaktywną. Koi widocznie podrażnienia, niweluje uczucie ściągnięcia i łagodzi rumień. Nawet na skórze uwrażliwonej przez retinoidy,  nie spowodował ani razu pieczenia, nawet podczas aplikacji, a odczuwalnie je łagodził. Odkąd stosuję pielęgnację opartą na biofermentach, moja cera, nareszcie, ma jednolity, ładny koloryt, nie jest tak rozhisteryzowana. Nie mam kraterów zamiast porów, ale nie muszę obawiać się nawilżenia, jakie zapewniają mi stosowane kosmetyki. Widzę również, że przebarwienia pozapalne, które nadal są cholernie uporczywe, lepiej poddają się leczeniu i moja cera jest zwyczajnie ładniejsza. Struktura skóry jest gładka, bardzo miła w dotyku. Czuć ten efekt nawodnienia, wzrost elastyczności i sprężystości, uczucie plumping. 
Doskonale nawadnia i zmiękcza skórę z lekkim zapotrzebowaniem na okluzję i dużym na nawilżenie. Koi, łagodzi, chłodzi. Znacząco uspokaja skórę. Jest doskonale tolerowany, jak na produkt naturalny, o tak bogatym składzie, fenomenalnie sprawuje się na skórze problematycznej i alergicznej. 
Po tak wielu kuracjach, zauważam u siebie niestety większą tendencję do powstawania blizn, nie zauważyłam, aby Whamisa miała na te procesy jakiś pozytywny wpływ, ale na pewno wszystko goi się szybciej. Widoczna poprawa przez inne osoby (bo osobista znacznie szybciej) nastąpiła po około 10 tygodniach regularnego stosowania, choć już przy pierwszej aplikacji kremu, czułam niesamowitą ulgę, delikatne, chłodne mrowienie, orzeźwienie. Poczułam, że coś naprawdę działa i nie jest to kolejne, wstrętne, drogie mazidło.

Bardzo podoba mi się to, że krem nie rozpulchnia porów, podczas nawet regularnego stosowania Water Cream są dosłownie mikroskopijne. Nigdy nie miałam wielkich kraterów, ale wiem jaką można mieć masakrę przy stosowaniu kosmetyków zbyt bogatych w tłuszcze. Dostarczenie emolientów jest u mnie nadal niezbędne i muszę przyznać, że na ten moment Water Cream Whamisa spełnia większość moich bieżących oczekiwań, bowiem wymagam produktu lekkiego, dobrze współpracującego z cerą, ale jednak łagodnie powlekającego, bo zbyt lekka pielęgnacja napędza mi rogowacenie i błędne koło znowu zaczyna się zataczać. 

Krem stosowany rozsądnie, nie powinien nasilić problemu trądziku, w tym również zaskórników - a wręcz go ograniczyć, jeżeli problem dodatkowo nasila zbyt lekka, wysuszająca pielęgnacja i związany z tym nadmierny łojotok lub wzmożone rogowacenie. 

Produkt się nie roluje, nie ślimaczy. Tutaj współpraca z cerą jest wzorowa. To nie są żadne wstrętne, ohydne mazidła, jakie można dostać w większości polskich sklepów.

Jest bardzo lekki, dlatego u osób wymagających odżywienia, może powodować dyskomfort i potęgować uczucie ściągnięcia i wysuszenia. 

Krem nie drażni okolic oczu, nawet jak przypadkiem się do nich dostanie, to bardzo ważne, bo niestety większość naturalnych produktów nie nadaje się do stosowania w tym rejonie...


JAK STOSUJĘ WATER CREAM?

Zawsze mieszam uprzednio w dłoniach, rozsmarowuję, wklepuję delikatnie w cerę. Używam bardzo małych ilości. Stosowany w ten sposób, nigdy nie tłuścił mi cery i wchłaniał się błyskawicznie. Nawet dokładany w następnych porcjach, nie robił mi większej krzywdy.

Gdy okazuje się za lekki, bardzo polecam łączyć go z produktami o wyższej zawartości substancji tłuszczowych, na mojej skórze świetnie sprawdzało się połączenie z Lush Botanicals, In the Air. Możesz również wykorzystać czyste kapsułki z witaminą E, czystą witamina E,D, naturalne tłuszcze, skwalan lub koncentrat z witaminą E LIQ Pharm (a  nawet moje serum olejowe). Krem ma konsystencję podatną na modyfikacje, a mnogość składników wiążących wodę, ułatwia wchłanianie się tłuszczów, dzięki temu dodane tłuszcze nie obklejają tak skóry, jak słabe formuły kremowe, które nie robią ze skórą nic prócz obciążenia. Do Water Cream szczególnie lubię dodawać olejowej witaminy C - pięknie rozjaśnia skórę i to bardzo dobry pomysł na włączenie do pielęgnacji najbardziej stabilnej formy witaminy C, która wymaga tłuszczowej bazy, a to rodzi problemy w pielęgnacji cery, która tych emolientów dużo nie potrzebuje. 

Coraz częściej rozrzedzam Water Cream z esencją, zazwyczaj wtedy, gdy produkt bazujący na samej wodzie jest za lekki, a krem ciut za ciężki. Bardzo lubię takie połączenie z fermentowaną esencją marki Benton, z której działania jestem ostatnio bardzo zadowolona.

SKŁAD

Jest imponujący, a działanie produktu tylko potwierdza mnogość związków aktywnych zawartych w produkcie. Water Cream bazuje na naturalnym ekstrakcie z ryżu i aloesu. Zawiera pewną ilość naturalnych olejów: oliwy z oliwek, oleju z nasion marchwi, pestek moreli, winogron, nasion herbaty białej, oleju avocado, zabezpieczającym przed utratą wilgoci masło shea. Krem ukręcono na wyjątkowo sprzyjających cerze tłustej Olivem-ach, które mocno się mażą, ale chociaż nie zatykają tak porów jak kokosowe odpowiedniki. Ilość związków emulgujących pozwoliła zmniejszyć zastosowana guma natto, która bardzo fajnie zagęściła produkt i nadała mu wyjątkowej konsystencji. Oprócz emolientów, kosmetyk jest szczególnie bogaty w naturalne biofermenty, zawiera najwięcej drogocennego biofermentu z ryżu, który fanatycznie nawadnia i rozjaśnia naskórek. Kosmetyk jest aromatyzowany naturalnymi olejkami eterycznymi - można w nim wyczuć kwiaty, cytrusy i ziołową, odświeżającą lawendę. Zapach uspokaja i koi zmysły, nawet pomimo dużej intensywności podczas aplikacji.

INCI: *Oryza Sativa (Rice) Extract, *Aloe Maculata Leaf Extract, *Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil, *Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, **Cetearyl Olivate, **Sorbitan Olivate Natto Gum, *Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, *Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, *Camellia Japonica Seed Oil, *Persea Gratissima (Avocado) Oil, *Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, *Lactobacillus/Rice Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Maculata Aloe Leaf/Molasses Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Nelumbo Nucifera Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Taraxacum Officinale (Dandelion) Rhizome/Root Ferment Filtrate, ***Scutellaria Baicalensis Root Extract, ***Paeonia Suffruticosa Root Extract, ***Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Cyamopsis Tetragonoloba (Guar) Gum, *Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Alkanna Tinctoria Root Extract, *Ethanol, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Citrus Aurantifolia (Lime) Leaf Oil, Citrus Medica Limoum (Lemon) Oil, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Silica, Geranium Maculatum Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil*Certified Organically Grown (**Natural Origin ***Natural Preservative Ecocert)

OPAKOWANIE, WYDAJNOŚĆ, DOSTĘPNOŚĆ

To już nieaktualne, ale mój krem trafił do mnie jeszcze w porządnym, szklanym, odkręcanym słoiczku z plastikową szpatułką do nabierania produktu. Szkło jest masywne, ciężkie, porządne. Myślę, że tubka jest bardziej poręcznym rozwiązaniem, ale produkt stracił swój urok i jednak należę do tradycjonalistów, kosmetyki naturalne, a zwłaszcza tak aktywne biologicznie, chętniej przechowywałabym w szkle. 

Wydajność jest oszałamiająca, zalecana data przez producenta (6 miesięcy) może być spokojnie przekroczona, ponieważ zawarte biofermenty i olejki eteryczne w kremie, to naturalne, bardzo silne konserwanty. Produkt, jak na naturalny produkt, trzyma się u mnie w stanie niezmiennym już przez kilka, długich miesięcy i nie widzę żadnej różnicy w konsystencji, zapachu, działaniu. Relacja cena - wydajność- działanie, w moim odczuciu jest rewelacyjna. 

Piękna, prosta, naturalna, niepstrokata (i nieinfantylna, co często w koreańskich kosmetykach bywa) szata graficzna, porządne opakowania wykonane z wysokiej jakości tektury. Wszystko jest tak, jak być powinno. 

Zapach bardzo naturalny - lekko kwiatowy, wodny, przyjemny, szybko się ulatnia. Czuć w nim przyjemną kremowość, mleczność. 

Dostępność - muszę podziękować Madzi (której bloga serdecznie polecam, koniecznie wpadajcie, jeżeli interesujecie się azjatycką pielęgnacją!>) za sprowadzenie tych kosmetyków prosto z Korei i dostarczenie mi ich w bardzo korzystnej cenie. W Polsce oficjalnym dystrybutorem kosmetyków Whamisa jest Skin79, warto polować na promocje. 

Cena kremu waha się od 100 do 149 złotych. Myślę, że jest to cena jak najbardziej do przełknięcia, zwłaszcza, gdy są spore problemy z nawilżeniem problematycznej skóry. 

KOMU POLECAM

Osobom z cerą bardzo wrażliwą, reaktywną i nadwrażliwą cerą, których podrażnia większość produktów do pielęgnacji. Konsystencja kremu sprawdzi się również wspaniale na cerach trądzikowych, problematycznych, odwodnionych, silnie reaktywnych. Polecam szczególnie osobom z zapaleniem mieszków włosowych (krem znacząco łagodził nieprzyjemne objawy oraz swędzenie), trądzikiem różowatym, łojotokowym zapaleniem skóry oraz zadbanym cerom tłustym, które potrzebują nawodnienia i zmiękczenia, a kręcą nosem na zbyteczną okluzję :)

U KOGO SIĘ NIE SPRAWDZI

U osób z większych zapotrzebowaniem na okluzję. Krem będzie nieprzyjemnie ściągał skórę i za szybko wysychał. Może być za lekki dla cery dojrzałej w kierunku suchej, chociaż może sprawdzić się jako codzienny, poranny krem. 

ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.


Pozdrawiam,
Ewa

113 komentarzy:

  1. U mnie ten krem pozostawia uczucie ściągnięcia i chyba jest za mało treściwy. Czy zmieszanie go z Avene Cicalfate moze pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Avene cicalfate też bardzo kiepsko nawilża, więc to raczej kiepski pomysł

      Usuń
    2. Tego kremu nie miałam, ale jeśli lubisz Whamisę, koniecznie spróbuj dodać dwie krople Whamisa Flowers Facial Oil. Jest cudowny!

      Usuń
    3. Jak jest za mało treściwy, sprawdzi się dodatek bogatszego kremu lub czystego oleju/mojego eliksiru witaminowego z wit.C i E ;)

      Usuń
  2. Właśnie w końcu się na niego skusilam że względu na promocję w sklepie skin :) I żeby było śmiesznie, używam go tak jak napisałaś, tzn mieszam z esencja benton :D póki co jest ok, ale może być lepiej, stosuje ten duet stosunkowo krótko więc jeszcze poczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak się sprawuje u Ciebie esencja benton solo? :)

      Usuń
  3. Ewo używałaś może olejku z czarnuszki lub jojoba do twarzy??? Lub konopnego?
    Co o nich myślisz?
    Mam tłustą, trądzikowa buzię ale chyba ostatnio powinnam dać jej odpocząć od kwasów.
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, oleje to czyste emolienty, zachęcam do przeczytania artykułów poświęconych olejom - skóra ich potrzebuje, ale w określonych ilościach, mogą tak samo pomagać, jak szkodzić :)

      Usuń
  4. Cieszę się, że jesteś zadowolona z kremu, bardzo byłam ciekawa Twojej recenzji i tego, jak krem się spisze! Taki lekki nawilżacz o świetnym składzie, to coś idealnego dla mnie. Dopisuję go do swojej (za długiej) listy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisuje się bardzo dobrze, to poprawny, dobry produkt, a najważniejsze - jest podatny na wszelkie modyfikacje :)

      Usuń
  5. Witam, codziennie używam kremu z filtrem z Pharmaceris. Chciałabym jednak zacząć używać kremu bb. W jaki sposób nakładać krem bb by nie zetrzeć kremu z filtrem? Bardzo proszę o radę. Jeszcze mam drugie pytanie, bo myslałam jeszcze by zacząć uzywać bazę pod makijaż zwężającą pory (polecasz którąś konkretnie?). Czy nie byłoby tego za dużo tj. filtr, baza i krem bb? W jakiej kolejności je stosować? Z filtra nie chciałabym rezygnować… Proszę o radę ;) Ps. Twoje zdjęcia to istna bajka, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie trudno, bo kremy z filtrem nałożone w takiej ilości zawsze będą kolidować z makijażem. Możesz spróbować wklepywać ten BB, ale nie wiem co z tego wyjdzie. Na Pharmacerisie można wykonać całkiem porządny makijaż mineralny ;)

      Wydaje mi się tego za dużo i bez sensu w takiej korelacji. Co z tego, że baza zwęzi pory, jak filtr je poszerzy,a to niepotrzebna warstwa kolejnego produktu. Spróbuj dodać o kremu z filtrem szczyptę krzemionki, powinien lepiej zastygać i dawać efekt matujący :)

      Dziękuję :)

      Usuń
  6. Witaj Ewo, chciałam zapytać czy taka kombinacja jest Ok? Na dzien podkład Annabelle minerals matujacy, co druga noc Isotrexin żel naprzemiennie z kremem Avene Cleanance hydra. Czy krem ten może szkodzić cerze trądzikowej czy może zastąpić go czymś innym? Do mycia rano i wieczorem używam żelu micelarnego ogórek i pha. Z góry dziękuje za odpowiedz.
    Wklejam jeszcze sklad kremu do analizy:
    Avene Thermal Spring Water, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Sucrose Stearate, Caprylic/Capric Tri-glyceride, Myreth-3-Myristate, peg- 12, Butylene Glycol, Pentaerythrityl Tetracaprylate / Tetracaprate, Glycerin, Dimethicone, Cetylalcohol, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, BHT, Bisabolol, Caprylyl Glycol, Disodium EDTA, Parfum .., Phenoxyethanol, Sodium Acetate, Sucrose Distearate, Triethanolamine, Aqua, Xanthan Gum, Zinc Gluconate (3.05.2015.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie są Twoje odczucia ze stosowania kremu? NAJWAŻNIEJSZA jets Twoja reakcja skóry :) Nawet krem o kiepskim składzie może służyć skórze, obserwuj kondycję cery, czy krem nie wzmaga łojotoku/potliwości/przesuszenia, czy za mocno nie natłuszcza. Krem ma dosyć emolientowy skład, ALE:
      -wysuszasz skórę podkładem mineralnym
      -wysuszasz skórę lekiem bazującym na izotretinoinie,

      Jeżeli skóra nie protestuje, krem może zapewniać Tobie zapotrzebowanie na emolienty i składniki zmiękczające naskórek :)

      Usuń
    2. Hej ;) mogę wiedzieć gdzie dorwałaś żel Isotrexin? Ja od dłuższego czasu słyszę w aptekach, że jest już niedostępny.

      Usuń
  7. Witaj Ewo. Chciałabym zasięgnąć Twojej opinii. Oczyszczam skórę twarzy (nie stosuje makijażu) emulsja vianek i reakcja skóry jet dla nie dziwna. Z jednej strony mojej cerze brakuje nawilżenia a z drugiej jakby ja wszystko obciąża. Po umyciu jest jakby otluszczona troszkę. Ale mimo to Po tej emulsji skóra wymaga nałożenia jeszcze czegoś nawilżającego i lekko powlekajacego.i po nałożeniu lekkiego kremu czy emulsji skóra dalej jest nie dość że jakby obciążona i bardziej widoczne są pory to i tak odczuwam brak nawilżenia. Nie wiem już co robić... Pewnie błędu są już w samym oczyszczaniu .
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ta emulsja zostawia tłusty film, dodaj do niej trochę mąki owsianej lub szczyptę glinki białej, będziesz mieć i nawilżenie i brak natłuszczenia :) Możliwe, że coś nie gra w dalszych krokach pielęgnacji, tutaj trzeba by było przyjrzeć się całej pielęgnacji i wysunąć pewne wnioski :)

      Usuń
  8. Chciałam zapytać czy ten krem sprawdzi się jako całonocny nawilżacz przy stosowaniu retinoidów ale na skórze szybko odwadniającej się, ale też zanieczyszczającej w zawrotnym tempie, która nie za bardzo lubi się z emolientami? Czy lepiej w tę esencję benton zainwestować czy w ogole coś innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy stosowaniu retinoidów będzie w sam raz :) Jak bardzo obawiasz się emolientów, polecam zacząć od Bentona i dokraplać sobie witaminę C w oleju (tetraizopaltyminian askorbylu) :) Whamisa nie tłuści skóry, jak tylko masz tendencję do przesuszeń, to ten krem może super się sprawdzić w pielęgnacji, można mocniej oczyszczać skórę, bo świetnie nawadnia :)

      Usuń
  9. Witaj Ewo, chciałabym poznać twoje zdanie na temat środków myjących o niższym pH typu sylveco do higieny intymnej, czy mogę go używać do porannego oczyszczania bez obaw? Jaki wpływ ma niższe pH na cerę z nadmiernym rogowaceniem? Pytam się o opinie bo w internecie krążą bardzo sprzeczne informacje niektórzy mówią o szkodliwości zbyt niskiego pH.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ze możesz, skórze trądzikowej służy lekkie zakwaszanie i nie zaburza ono pH, jeżeli odchył nie jest duży i produkt jest szybko spłukiwany ze skóry. Skóra rogowaciejąca może się regulować i rozregulowywać pod wpływem niskiego pH, ale środki myjące nie są mocno kwaśne (formuły detergentowe wymagają wyższego pH) i są szybko usuwane z powierzchni skóry, taki środek da po prostu lepsze uczucie oczyszczenia. Odrębną kwestią jest działanie produktu, jeżeli będzie wysuszał, automatycznie będzie nasilał rogowacenie.

      Usuń
  10. Hej :)
    Używałaś może jelly mask booster z bielendy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, już na fb widziałam, że polecasz :) trochę się obkupiłam w rossmannie, fajne są też te w płachcie, również z bielendy :)

      Usuń
    2. Jelly Mask mogę polecić, bardzo dobry produkt w niskiej cenie. Nie jest tak lepki jak płachty i kosmetyki tego typu, a swietnie nawilża i robi ze skórą coś konkretnego ;)

      Usuń
  11. Ewuniu, co myślisz o kremie BB z La Roche Posay UNIFIANT ??
    Zastanawiam się nad kupnem :)
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwio, niestety nie znam tego produktu, ale jeżeli uda mi się dostać próbki, to dam znać czy jest wart wycieczki do apteki :)

      Usuń
    2. Ooh Ewo byłoby super jestem bardzo ciekawa tego produktu :*

      Usuń
  12. Hej Ewo, trafiłam na Twój post o oleju lnianym i jestem ciekawa czy dalej go spożywasz/używasz i wciąż uważasz za godny polecenia produkt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej lniany polecam przy konkretnych typach hormonalnych (zwłaszcza nadmiarze estrogenów, niewielkich wahaniach hormonalnych). Do stosowania zewnętrznego podtrzymuję zdanie, że oleje mogą tak samo pomagać, jak szkodzić, wazny jest umiar i sposób stosowania olejów naturalnych w pielęgnacji :)

      Usuń
    2. EWO MYŚLAŁAM, ŻE OLEJ LNIANY JAK I SIEMIĘ LNIANE JEST DOBRE PRZY TRĄDZIKU ANDROGENNYM ? :(

      Usuń
    3. To zależy od typu zaburzeń, trądzik androgenny może wynikać z wielu powodów, lignany zawarte w oleju lnianym, mogą łagodzić, ale i nasilać problem.

      Usuń
  13. Ewo, mam pytanie. Kupiłam wiesiolka Gal w kapsułkach i jest napisane na.opakowaniu,żeby lykac 3 razy dziennie po 2 kapsułki. Czy to nie jest dla mnie za duza dawka? Mam bardzo tłustą, trądzikowa i wrażliwą skórę, a do tego nieregularne cykle miesiaczkowe i podwyższony androstendion. Pytam Cię, bo boję się,że zbyt duża dawka zamiast mi pomóc, przetlusci za mocno skórę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ja kiedyś tak zazywalam właśnie wiesiolka firmy gal przez około 3 miesiące i nie zauważyłam zeby zwiekszal przetluszczanie skory ale wiadomo kazdy jest inny. Kasia

      Usuń
    3. To optymalna dawka, odpowiadająca mniej więcej łyżeczce oleju z wiesiołka, możesz ją zmniejszyć lub zwiększyć.

      Olej z wiesiołka w Twojej sytuacji nie powinien nasilać przetłuszczania skóry, łojotok wzmagają nie tłuszcze, a cukry i nadmiar białka w diecie :)

      Usuń
  14. Ewo, mam głupi problem od jakiegoś czasu, mianowicie ciągle pojawiają mi się krostki na jednym policzku/linii żuchwy po jednej stronie. Z jednej strony wydaje mi się, że nasila się przed miesiączką, a z drugiej jest to policzek po tej stronie na której śpię, więc może to jest przyczyna? To nie są raczej typowe ropne zmiany (jak już to pojedyczna taka się trafi) tylko takie czerwone krostki, które znikają i znowu się pojawiają. Masz pomysł co może być przyczyną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może od telefonu? :/

      Usuń
    2. Możliwe, spróbuj wymieniać poszwy od poduszki co trzy dni, dezynfekuj telefon oraz staraj się nie dotykać twarzy. Jeżeli to nie to, polecam udać się do ginekologa i sprawdzić, po której stronie jajnika zachodzi u ciebie owulacja, może w tym tkwi przyczyna :)

      Usuń
  15. Ewo, czy olej z pietruszki z Ecospa będzie ok? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ewo, czy płynny podkład może posłużyć mi jako okluzja? Przed jego nałożeniem używam żelu aloesowego i hydrolatu z kocanki. Może lepiej dodać np. jedwab hydrolizowany albo pozostać przy samej kocance? Chciałabym jeszcze zapytać o zaskórniki zamknięte, mianowicie mam je tylko po bokach brody i zastanawiam się co może przyczyniać się do powstawania ich właśnie w takim miejscu, nadmierne rogowacenie? Aktualnie walczę z ciągłym przykładaniem rąk do twarzy... Dodam, że po peelingu mechanicznym często powstają z nich małe czerwone krostki, które szybko znikają.
    Serdecznie dziękuję Ci za to, że poświęciłaś mi chwilę i za motywację, bo dopiero zaczynam swoją przygodę w walce o zdrową cerę, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak, podobnie jak kremy z filtrem ;)

      Spróbuj nie wysuszać skóry hydrolatami i żelem, tylko ogranicz się do podkładu, jeżeli masz problem z odwadniającą się cerą. Ewentualnie spróbuj stosować esencje, od siebie polecam czarną fermentowaną z Bentona - lekka jak żele, ale nie wysycha i faktycznie nawadnia skórę. Super dla cery, która kręci nosem na emolienty, a wymaga nawilżenia.

      To może być rogowacenie, wbrew pozorom broda bardzo często uznawana jest za najdelikatniejszy obszar na twarzy, a dodatkowo często jest poddawana wysuszeniu - peelingom, drażniącym kwasom, niesprzyjającym warunkom atmosferycznym, więc nadmiernie rogowacieje. Możliwe też, że to od tego przykładania rąk, ciągłe pocieranie skóry też nasila problem i zanieczyszcza pory.

      A może za mocno trzesz skórę? Widocznie masz tam wrażliwą, delikatną skórę, efekt oczyszczenia jest, ale na krótko, bo taki zabieg na pewno nasila rogowacenie i jeszcze powoduje stan zapalny :(

      Usuń
    2. Masz rację co do wysuszenia brody. Często poddaje ją złuszczaniu, ale z kolei przy nawilżaniu boję się, że coś znów mnie zapcha i podchodzę do tego ostrożnie. To chyba taki uraz po kremie z ziaji - masło kakaowe, stosowałam go jeszcze wtedy, kiedy o pielęgnacji nie wiedziałam prawie nic. Na początku działał super, ale potem pojawiały się wysypy zaskórników i drobna kaszka. Mam cerę naczynkową, która staje się czerwona przy każdej możliwej okazji i jednocześnie szybko się odwadnia, w związku z tym dermatolog do którego chodziłam polecał mi tłuste kremy, które miały zapewniać ochronę przed czynnikami tj. przykładowo mróz, ale teraz już widzę, że to po prostu było błędne koło. Dziękuję, że poleciłaś mi tą esencje, na pewno ją zamówię i będę używać być może bez obaw o zapchanie, w końcu czas zmienić nastawienie.

      Usuń
    3. Dodam jeszcze, że zamówiłam peeling enzymatyczny z e-naturalne. Odstawię mechaniczny i może taka opcja bardziej spodoba się mojej skórze oraz postaram się o przywrócenie i utrzymanie jej nawilżenia przed tym jak zacznę używać acnedermu na moje zaskórniki. Dziękuję Ci jeszcze raz :)

      Usuń
  17. Bardzo dogłębna recenzja, dobry pomysł z tymi skrótami(dla malkontentów ;)), ja jednak wolę czytać dłuższe teksty, mało tego w dzisiejszej blogosferze, gdzie recenzje zajmują dwa - trzy zdania oklepanych frazesów.

    Przechodząc do samego produktu, wydaje mi się być ciekawy ze względu na fakt, że nie zasycha zupełnie na skórze. I tu pytanie do Ciebie, Ewo: czy często spotykasz się z takimi kremami/serum (serami?) ? Mam wrażenie, że tego właśnie potrzeba mojej cerze, niezasychający krem /serum nałożone na obficie zroszoną wodą termalną Uriage (bo nie wymaga osuszania) skórę twarzy. Czy przychodzi Ci może na myśl inny produkt tego typu w bardziej przystępnej cenie? Przy mojej suchej cerze wolę na razie nie eksperymentować z tak drogim produktem jak Whamisa, gdyż są duże szanse, że jednak będzie za lekki.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie często - bo albo kremy tłuszczą i robią smalec na skórze, albo za szybko wysychają i robią suchą skorupę :) Całkiem ok jest emulsja szałwiowa Martina Gebhart, ale trzeba ją aplikować na zroszoną skórę, bo ma trochę więcej emolientów niż Whamisa :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, szkoda, że tak mało produktów o takim wykończeniu, nie rozumiem dlaczego producenci nie są zainteresowani taką formułą, szczególnie, że obecnie wiele kobiet narzeka na suchą cerę. Cóż, pozostają poszukiwania. Z mojej strony mogę powiedzieć, że takie nie szybko wysychajace wykończenie (bo po kilku godzinach jednak wszystko się wchłania) daje połączenie Avene Cold Cream (wielkość malutkiego groszku) oraz serum Dermedic Hydrain (jedna pipeta) nałożone na cerę zwilżoną wodą termalną (taką, której nie trzeba osuszac, u mnie, jak pisałam, Uriage) albo tonikiem. Nakładanie na suchą cerę zupełnie się o dziwo nie sprawdza.

      Usuń
    3. Bardzo w porządku są też lotiony marki Benton, ale to podobna półka cenowa. Nie są tak tłuste jak inne azjatyckie odpowiedniki, a fajnie nawilżają i całkowicie nie zastygają, szczególnie ten lotion ze śluzem ślimaka :)

      Usuń
  18. Ewo, dziękuję, trafiłaś w dziesiątkę, bo od dłuższego czasu zastanawiam się nad zakupem tego kremu! Jak dobrze, że Ciebie mamy! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrzegam jedynie, że krem ma nowe opakowanie i być może zmieniali coś w składzie, mam nadzieję, że niedługo zapoznam się z odświeżoną wersją i dam znać, czy nadal wszystko jest ok :)

      Usuń
  19. Ewo, przemywałaś kiedyś twarz zmielonymi płatkami owsianymi? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem od siebie, że ja czasem robię sobie maseczkę z namoczonych płatków owsianych, na koniec przemywam buzię tym płynem co zostaje z płatków, nie spłukuję już wodą, tylko osuszam i na drugi dzień buzia jak niemowlak :)
      Sandra

      Usuń
    2. W swoich artykułach Ewa wiele razy pisała o możliwości mycia twarzy zalanymi ciepłą wodą płatkami owsianymi, tak by powstała gęsta papka - one delikatnie nawilżą i złuszczą martwy naskórek, ale nie powinny podrażniać :)

      Usuń
    3. Dziękuję Wam za pomoc! :)

      Usuń
  20. Ewo, olej lniany należy przechowywać w lodówce? Bo na jego opakowaniu jest napisane żeby trzymać go w temp. pokojowej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po otwarciu należy trzymać go w lodówce :)

      Usuń
  21. Ewo, czy mogłabyś mi pomóc? Potrzebuję Twojej rady. Mam bardzo tłustą,trądzikowa skórę z rumieniem i dotychczas używałam podkładu Earthnicity porcelain lub moonlight. Zastanawiam się, czy nie lepszy byłby podkład matujacy Neauty? Mam dość jasną skórę.i dużo zaczerwienien, nie chcę jednak wyglądać bardzo blado. Który odcień mogłabyś mi polecić? Lepszy jest Earthnicity czy Neauty? Który jest lepsze w aplikacji, bo nie mam wprawy w nakladaniu minerałów? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno łatwiejsze w aplikacji są Neauty, jeżeli szukasz czegoś podobnego, myślę, że będziesz zadowolona z ich wersji kryjącej. Jeżeli szukasz czegoś lżejszego o słabszym kryciu - bardzo w porządku jest wersja matująca. Ewentualnie możesz zerknąć na Annabelle Minerals wersję rozświetlającą, która świetnie się sprawdza na tłustej skórze. Prawdopodobnie będziesz na poziomie Fair/light w Neauty, i Fair w Annabelle Minerals, ale polecam skonsultować tę informację z producentami, na pewno pomogą Ci w doborze koloru. W Neauty uderzałabym w Goldeny/lub bardziej neutralne, ale nadal żółtawe Neutrale, w Annabelle Minerals podobnie.

      Usuń
  22. Hej Ewo, chciłabym Cię prosić o rade :) Otóż kończe kuracje Epiduo (stosowalam od stycznia, skóra dobrze reagowałą na niego, wypryski pojawiały sie o wiele rzadziej niz zwykle i ogólny stan uległ poprawie )teraz dermatolog przepisała mi NOWY lek - mediqskin plus żel- co sądzisz o tym leku ? moja cera jest skłonna do rumienia, wrażliwa, przetłuszczająca sie (po paru godzinach juz sie swieci ) dodam ze na codzien nie nosze makijażu, stosuje wieczorami maski algowe, z białej glinki, węgiel aktywny i peeling enzymatyczn, do tego co pare dni używam serum z wit c z Biochemi Urody :). Skóre myje albo olejkiem myjącym albo EM Cetaphil. Czy stosując tą codzienna pielegnacje mediqskin pluz zel ma szansę sie sprawdzic, czy nie brakuje mi więcej nawilżenia albo okluzji ?
    Pozdrawiam i z góry dziękuje :D
    Uwielbiam czytać Twojego bloga, dzieki niemu naprawde zmieniłam podejście do mojej pielęgnacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, niestety nie znam dokładnie Twojej skóry, więc ciężko powiedzieć. Lek zawiera tretinoinę i antybiotyk, skóra może się delikatnie łuszczyć, więc możliwe, że będziesz musiała (ale nie musi być takiej konieczności), aby zwiększyć ilość okluzji w pielęgnacji, np. w postaci witamin tłuszczowych, masek kremowych. Możliwe jednak, że przy stosowaniu leku w sposób rozsądny, w optymalny do tolerancji, unikniesz jakichkolwiek sutków ubocznych. Więcej porad mogę polecić tylko an drodze porady, bo muszę mieć wgląd w obecny stan skóry.

      Usuń
  23. Ewo, na wypryski polecasz olejek cedrowy i lawendowy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą się sprawdzić, ale bardziej polecam olejek manuka, można go stosować w wyższym stężeniu i nie popali tak skóry jak wyżej wymienione, które należy stosować w o wiele niższych stężeniach.

      Usuń
  24. Ewo, jeżeli można zapytać, masz jakieś ulubione kosmetyki do twarzy i ciała z drogerii np. z rossmanna? Chodzi mi o takie łatwo dostępne��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odnajduję się zbytnio w tych produktach, większość dobrych produktów została wycofana. Na pewno w Hebe dostaniesz Bentona, polecam ich esencję fermentowaną oraz przy potrzebie nawilżenia - lotion Snail Bee, który nie jest mocno tłusty, a fajnie łagodzi i nawadnia skórę - nie sprawdzi się u osób, które nie potrzebują żadnego zabezpieczenia. Bardzo dobry jest również krem pod oczy z tej serii fermentowanej. Ogólnie w drogerii prym wiedzie Bielenda, bardzo polecam emulsje myjące z serii emolienty oraz maseczkę hydra jelly mask. Bardzo ok jest też błoto z morza martwego white flowers, ale jak znalazłam w nim szkło, nigdy więcej nie kupię drugiego opakowania. Do włosów bardzo polecam szampon nabłyszczający z Petal Fresh :) No i oczywiście mydełko isana 5.5 pH, które świetnie myje pędzle i oczyszcza łagodnie, ale dokładnie skórę.

      Usuń
  25. Ewo i Czytelnicy! Polecicie mi coś na ranki na twarzy? (te ranki są dlatego, że przekłułam niedoskonałości igłą :/ ) Chodzi mi żeby przyspieszyć proces gojenia. Do dyspozycji mam olejek herbaciany, cedrowy, lawendowy, jojoba, lniany, z malin, tamanu i dodatkowo białą glinke, glinke multani mitti, marokańską i błoto termalne z siarką.
    Bardzo proszę o pomoc :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ostatnio podobny problem, mi bardzo pomógł olejek z czarnuszki (ja kupuję z Nacomi).
      Ale oczywiście na zwilżoną skórę, koniecznie. Ja akurat robiłam sobię wodę pietruszkową i na to olejek z czarnuszki.
      Po kilku dniach MEGA ULGA, polecam z czystym sercem :)
      Ale myślę, że lniany, jojoba i z malin też mógłby pomóc, myślę że z tamanu chwilowo mógłby zaostrzać sprawę.
      Klaudia

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za pomoc :)
      A ten olej z czarnuszki nie zapycha? Bo moja cera jest strasznie skłonna do zapychania :(

      Usuń
    3. Moja tak samo! Dlatego na początku bałam się co zastanę na drugi dzień na twarzy...
      A na drugi dzień skóra bardzo gładka, ranki i krostki uspokojone robię tak przez ok. 5-6 dni, bardzo pomaga a potem już wracam do normalnej pielęgnacji żeby też nie przesadzić z olejem, ale polecam z czystym sercem bo sama niedawno odkryłam ten olej i uspokaja cerę niesamowicie :*
      Tylko koniecznie na zwilżoną skórę :)
      Klaudia

      Usuń
    4. Jeju, dziękuję Klaudio za wszystkie rady!❤ Przy kolejnym zamówieniu na pewno ten olej trafi do mojego koszyka :)

      Usuń
    5. Spróbuj nałożyć na skórę jogurt grecki, w aptece kupisz żel aloesowy(polecam Equlibra), możesz wykonać okłady z żywokostu i zaaplikować witaminę E, którą dostaniesz w kapsułkach. z olejami byłabym ostrożna, zazwyczaj dają super efekty, jak są stosowane rozsądnie i na samym początku, przy tendencji do trądziku, mogą zrobić ze skóry jesień średniowiecza, gdy są stosowane zbyt często i w niewłaściwy sposób.

      Usuń
  26. Ewuniu, myślę, że Ty mi pomożesz.
    Nabiał w moim przypadku bardzo zaostrza trądzik, bardzo...
    Od 2 miesięcy nie tykam nabiału, od miesiąca biorę wierzbownicę ze względu na antyandrogeniczne działanie.
    I tak, estrogeny podnosi też siemię lniane i pestki dyni tak? Chciałam zacząć pić olej z pestek dyni.
    SOJA - podobno też dostarcza bardzo dużo estrogenów, więc jak to jest, że pogarsza trądzik? :(
    Marcysia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej z pestek dyni hamuje konwersję w DHT, nie polecam aż tak bardzo zaniżać androgenów, bo może dojść niebezpiecznego podwyższania ilości estrogenu, co również jest bardzo szkodliwe - zwiększa m.in prawdopodobieństwo wystąpienia zmian nowotoworowych na piersiach i narządach rodnych.

      Soja jest rośliną mocno zmodyfikowaną, dostarczane fitoestrogeny mogą nie być akceptowane przez Twój organizm i będą uruchamiać reakcję zapalną poprzez niezgodność genetyczną. Śledziłabym na bieżąco wyniki badań. warto dorzucić wyższe dawki cynku (których notabene dostarczy trochę olej z pestek dyni i poprawi wchłanialność preparatów), który również normuje poziom androgenów.

      Usuń
  27. Droga Ewo. Pozwoliłam sobie skopiować moje pytanie napisane pod innym postem i wkleić tu. Mam nadzieję że się nie pogniewasz.
    ANONIMOWY27 sierpnia 2017 18:05
    Witaj Ewo. Za Twója porada zamówilam dziś olejek do mycia twarzy zWhamisa i emulsje kremowa dr Medica z serii emolienty Bielendy. Wszystko po to by nie odwadnianiac naskórka podczas oczyszczania. Polecilas mi zrobić z tego jednoetapowke i połączyć oba produkty że sobą.
    Piszę,by zapytać w jakiej proporcji powinnam je polaczyc? Więcej olejku?
    Ostatnia moja myśl odnosi się do tego co napisałeś pod jednym postem tzn że dodając o ile dobrze pamiętam emulsji do tego olejku to zmniejszamy jego moc oczyszczania? Czy dobrze rozumiem? Jeśli tak, to czy ja łącząc te dwa produkty i doczyszczajac twarz konjackiem z nadmiaru tlustosci będę w stanie dobrze usunąć trwały makijaż ?
    Pozdrawiam serdecznie Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej więcej 1:1 - gdy masz łagodniejszy makijaż, więcej emulsji, gdy masz więcej zabrudzeń - więcej olejku ;)

      Tak - konjac pochłonie nadmiar sebum, wiec zwiększy możliwości myjące :)

      Usuń
  28. Hej Ewo, muszę przyznać ze nie napotkałem nigdy bloga o tak rzetelnych trescuach. Nic tylko pogratulować . Ale oprócz wyrazu uznania chciałabym zadać pytania.. jesli pozwolisz.
    Czy słyszałam o tym podkładzie ? http://www.sephora.pl/Makijaz/Cera/Podklady/Podklad-Serum-Pur-Eclat-bareSkin/P1894023;jsessionid=F7EF28E3B2834A5B76A4761A20CB3FC9.wfr2e?bl=BAREMINERALS%3ABARE_BrandActuality%3A1
    Zastanawiam się też czy jeśli moja skóra skłonna jest do przesuszen ale jest mieszana i czasem w zależności jak hormony szaleją szybko sie zapycha głównie zaskórniki i guzki podskórne to czy podkład mineralny sypki będzie odpowiedni na jesień zimę? Pomyslalam o polecanym przez ciebie połączeniu in the air i esensji benton pod sypki puder. Pytanie tylko jeśli uważasz że ma to sens jaki wybrać. Nie lubię uczucia suchosci. Mialam kiedys annabel minerals ale dla mnie za suchy. Co Ewo wybrać i co o tym wszystkim sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, ja na Twoim miejscu bardziej celowałabym w lekkie, płynne podkłady - będą i nawilżać skórę, nie będą zbyt suche i zapewnią ochronę przez cały dzień. Poszukaj w drogeriach kremów typu BB i CC, moim zdaniem sprawdzą się na Twojej cerze o wiele lepiej niż sypkie podkłady, które będą drażnić i wysuszać skórę.Trzeba tylko przykładać się do demakijażu :) Ewentualnie podkłady mineralne możesz wzbogacać kropelką -ami olejku wodnego, stworzysz w ten sposób swój własny podkład i pod makijaż mogłabyś się ograniczyć tylko do czegoś lekkiego :)

      Usuń
    2. Ewo, a moglabys polecić jakis krem bb?

      Usuń
    3. Na ten moment nie, ale można mnie wesprzeć, dotykając reklam - zrobiłam już pierwsze zakupy z dochodów. Dzięki wsparciu, będę mieć dalsze fundusze i na blogu sukcesywnie będą pojawiać się recenzje kolorówki - głównie naturalne kremy BB, CC oraz podkłady typu Cushion.

      Usuń
    4. Dziękuję za odpowiedź. Bede klikać:-)

      Usuń
  29. Dziękuję za tę recenzję.
    Szukam kremu dla siebie, odkąd moja cera zmieniła się z normalnej w przetłuszczającą się po tym, jak urodziłam córkę. Hormony szaleją i mam powrót do stanu skóry sprzed paru lat. Z jednej strony to utrapienie, ale z drugiej zmarszczki są mniej widoczne. Używam obecnie serum i kremu dla cery tłustej Phenome, ale nie jestem do końca zadowolona z tych produktów, ponieważ krem zostawia na skórze powłokę, mimo lekkiej emulsji. Czy używałaś produktów tej marki? Jeżeli tak, co sądzisz o nich?
    Zwróciłam uwagę na to, że są różne składy kremu Whamisa Water Cream w słoiczku i tubce. Zastanawiam się nad tym, czy mogą inaczej zachowywać się na skórze. Dlaczego zmienili skład?
    Pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, niestety z Phenome stosowałam tylko maski, ale nie byłam z nich zadowolona - mocno natłuszczały, a nie nawilżały. Nie wiem jak z kremami, ale naturalne produkty mają to do siebie, że ten bilans nawilżenia a natłuszczenia, przechodzi na stronę natłuszczenia, przez co lepiej sprawdzają się w pielęgnacji cery suchej.

      Iwono, nie mam pojęcia. Od producenta Skin79 otrzymałam informację, że krem jest gęstszy, ale ma podobne walory. W najbliższym czasie mam otrzymać pełnowymiarowy produkt, więc zrobię porównanie, czy różnice są tylkow opakowaniu, czy też dokonano sporej reformulacji w formule.

      Usuń
  30. Przepraszam, że akurat pytam pod tym postem a nie poprzednim, ale czy to złoto w podkładzie Pixie może nas jakoś uczulić albo podrażnić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złoto koloidalne nie podrażnia, ale faktycznie, osoby uczulone na złoto nie powinny stosować jakichkolwiek jego pochodnych, chociaż złotem koloidalnym w praktyce można leczyć uczulenia :)

      Usuń
  31. Witaj Ewo, chciałabym Ciebie poprosić o drobne wskazowki. Mam zaburzenia hormonalne i w związku z tym moja cera się zmienia. Czasem jest cała Sucha i wtedy nie mam problemu z kosmetykami, ponieważ praktycznie żadne mnie nie zapychania. Mogę pozwolić sobie na bardziej odżywcze kremy,sera itd., ale przychodza miesiace kiedy z dnia na dzień mimo że cera w dalszym ciągu pozostaje sucha i wymaga głębokiego nawilżenia i odżywienia to przez hormony zaczyna się przetłuszczanie i wtedy już nakładanie jakiegokolwiek kosmetyku jest problemem bo nie dość że sama z siebie się zanieczyszcza to jeszcze nasilają to kosmetyki. Czy w momencie kryzysowym mojej cery powinnam stosować jakiś tonik regulujący to przetłuszczanie czy tylko usuwac chusteczka nadmiar sebum by nie wysuszac skóry? Czym wtedy najlepiej nawilżyć skórę jeśli potrzebuje głębokiego nawilzenia, ale przeszkadza to okropne hormonalne sebum. Będę ogromnie wdzięczna za wskazowki pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, w tej sytuacji najlepiej efektywnie złuścić naskórek - usuniesz martwe komórki oraz nadmiar sebum, w ten sposób zapobiegniesz rozwojowi trądziku. Musisz sprawdzić, czy wystarczy peeling kawitacyjny/oksydermabrazja. Jeżeli nie, polecam stosować retinoidy w formie peelingu raz na miesiąc, aby zniwelować ryzyko wystąpienia trądziku. Mogą sprawdzić się kwasy, ale one są już mniej bezpieczne od pochodnych witaminy A.

      Nawilżanie to już trudniejsza lekcja, w pierwszej chwili trzeba zredukować wysuszanie w innych etapach. Jeżeli natomiast masz to uporządkowane, bardzo polecam połączenie maseczek hydrożelowych z maskami kremowymi. Bardzo dobrze zmiękczają skórę również witaminy tłuszczowe, np. witamina E w wyższych stężeniach ;)

      Usuń
  32. Droga Ewo, jeżeli mam problem z nadmiernym rogowaceniem, a przez to z zanieczyszczaniem, to jak mam złuszczać naskórek żeby nie nasilać problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od nasilenia problemu i aktualnej pielęgnacji, zachęcam do prywatnej konsultacji :)

      Usuń
  33. Ewo, mam problem z okresowo pojawiającymi się krostkami na dekolcie, ramionach i szyi. Są to drobne, czerwone krostki, które znikają samoistnie i odnawiają się mniej więcej co 4 dni. Czy spotkałaś się może z takim problemem i możesz podpowiedzieć w czym tkwi problem? Czy to rogowacenie? Dodam, że ta wysypka pojawiła się około 20 roku życia i wyglądem przypomina potówki. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taki sam problem w dodatku zauważyłam, że te krostki nasilają się np. po noszeniu ciężkiej torby, obtarciach (tzn kiedy szoruję rączką torebki po ramieniu, mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi ;) )

      Usuń
    2. Może to być rogowacenie, ale taki trądzik może wskazywać na podwyższoną prolaktynę, należy wykonać dwa pomiary: na czczo oraz po obciążeniu metaclopramidem. Jeżeli problemy pojawiły się około 20 r.ż, możliwe, że wskazują na zaburzenia uwalniania prolaktyny lub progesteronu. Jeżeli to nie to, możliwe, że to jakaś wysypka alergiczna albo masz po prostu bardzo wrażliwą skórę i uczulają Cię zewnętrznie jakieś materiały/kosmetyki.

      ANONIMOWY4 września 2017 15:49 Masz wrażliwą skórę, stan zapalny pojawia się u ciebie w odpowiedzi na podrażnienie. Zabezpieczaj skórę czymś tłustym - najlepiej sprawdzą się parafiny i lanoliny.

      Usuń
  34. Droga Ewo, chciałam Cię o oczyszczanie. Rano twarz myję mydłem afrykańskim, później jestem w szkole i wracam do domu koło 14, około godziny 15 zmywam makijaż olejkiem myjącym a następnie mydłem afrykańskim, następnie tonizuję i smaruje twarz żelem. I teraz moje pytanie- co zrobić przed snem? Jak oczyścić i czym cerę, aby później nałożyć na nią krem i iść spać? W czasie tych kilku godzin (popołudnie) na twarzy zbiera się sebum i inne zanieczyszczenia :(
    Bardzo proszę Cię o pomoc i z góry dziękuję❤
    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julio, bardzo agresywnie oczyszczasz skórę, przez co nasilasz łojotok. Rano spróbuj ograniczyć się do delikatniejszych metod, aby nie wysuszać skóry mydłem, np. umycia łagodną, delikatną emulsją lub przetarcia naparem. Przed snem wystarczy zastosować napar, nie musisz myć ponownie skóry i znowu jej ściągać, polecam zastosować napary o działaniu ściągającym, które dobrze chwytają brud i sebum, szczególnie odwar z korzeni mydlnicy lekarskiej, który działa jak płyn micelarny.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź!❤❤ Trochę boję się, że jak rano nie umyje twarzy mydłem to brud zostanie i później na to jeszcze makijaż :( Polecisz mi proszę jakieś łagodne emulsje? (mam cerę mieszaną/ czasami w stronę suchą, skłonną do zapychania) Ostatnio właśnie przed snem przecieram twarz naparem ze skrzypu albo z babki lancetowatej- mam nadzieję, że te napary też ściągają ten brud :(
      +stosowałam też niedawno wodę pietruszkową z Twojego przepisu ;)
      A ten korzeń mydlnicy można dostać w aptece?
      Pozdrawiam
      Julia :)

      Usuń
  35. chciałam Cię zapytać*

    OdpowiedzUsuń
  36. Ewo Kochana proszę Cię o radę. Juz nie nadążam za swoją skórą, a mianowicie z przebarwieniami tradzikowymi. Pryszcze pojawiają się przeważnie przed okresem, czasem jest ich dużo czasem kilka. Lecz nie mam pojęcia co jeszcze mogę zrobić z przebarwieniami. Wiem, że nie powinno się zaburzać procesu samoistnego znikania i gojenia przebarwień. Z drugiej strony powinno się działać jak najwcześniej żeby przebarwienia się nie utrwalily. Po przeczytaniu od deski do deski Twoich wspaniałych postów mam delikatny mętlik w głowie. Bardzo liczę na Twoja pomoc. Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem :( Prosimy Cię o pomoc Ewo!

      Usuń
    2. Przebarwienia pozapalne znikną same w 100%, a niedopasowane metody leczenia mogą sprzyjać ich utrwaleniu. Najważniejsza jest ochrona przed słońcem. Przebarwienia są odporne na agresywne metody, mogą wręcz się zaostrzać, dlatego bardzo polecam włączyć naturalne biofermenty - z ryżu, śluzu ślimaka, witaminę C. Z ogólnodostępnych produktów bardzo polecam esencję fermentowaną w czarnej butelce, genialnie również działa witamina B3, np. w serum z the Ordinary Niacin + Zinc.

      Usuń
    3. Esencja firmy Benton, jeżeli masz dostęp do kosmetyków z ameryki, bardzo polecam ejszcze lepszą esencję Galactomyceces z Manyo Factory. Super sprawdza się również maseczka hydrożelowa z marki Whamisa.

      Usuń
    4. Ewo przeogromnie dziękuję za odpowiedź. Już mi ręce opadały. Zatem uzbroje się w cierpliwość i będę dalej delikatnie obchodzić się ze skórą twarzy. Chciałam włączyć znowu kwasy do pielęgnacji ale teraz mam głównie przebarwienia oraz rogowacenie bez trądziku wiec boje się wysypu i kolejnych przebarwień.

      Usuń
    5. Jeszcze tylko chciałam zapytać Ewo gdzie zamawiałaś bądź najlepiej zamówić serum The ordinary? Z góry dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
    6. Cosibella :) Jak potrzebujesz odtłsuzczenia i normalizacji - polecam Ordinary. Jak nawilżenia i zmiękczenia - koniecznie Benton ;)

      Usuń
    7. Baardzo dziękuje za odpowiedź ! :) Jesteś wielka!

      Usuń
  37. Widzę, że mam podobny problem. Z tym, że mam cerę pełna przebarwień po trądziku a do tego tłustą i odwodnioną ( z rogowaceniem na czole). Teraz waham się któremu produktowi z Ordinary się przyjrzeć. Albo czy zainwestować w Benton. Ciężkie życie problemowej skóry... Ewcia jeśli mogła bym liczyć na Twoja radę była bym ogromnie wdzięczna :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz skórę odwodnioną, polecam Bentona, serum z the ordinary będzie wysuszać, znormalizuje skórę z łojotokiem, ale przy tendencji do wysuszania skóry w ogóle się nie nadaje, bo efekt będzie odwrotny.

      Usuń
  38. Czy Ewo i Wam Czytelniczki, po uzyciu esencji benton, swieci sie mocno skora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lekko nabłyszczona, bo esencja całkowicie się nie wchłania, ale nie jest tłusta ani lepka.

      Usuń
  39. Ewo, czy smarując wyciśnięty wyprysk/ rankę po tym olejkiem herbacianym to on pomaga w gojeniu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest dobry pomysł, olejek będzie mocno drażnił skórę i intensywnie ścinał białko, więc jest większa szansa na powstanie blizny.

      Usuń
    2. A jakim je smarować? Mam do dyspozycji olej lniany, jojoba, z nasion malin, lawendowy, cedrowy i tamanu
      Z góry dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
    3. +jeśli znasz takie oleje, które jeszcze lepiej goją od tych co posiadam to koniecznie mi poleć ;)

      Usuń
    4. Najlepiej nic nie robić i dać skórze się wygoić. A jeżeli już, to polecam naturalne związki przyśpieszające gojenie - ceramidy, liposomy, biofermenty - np. tytułowy krem, esencja benton, galactomyceces od manyo factory ;)

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - podziel się tym w komentarzach. Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl

Pamiętaj, że nie jesteś sam - trądzik, to choroba, która dotyka nie tylko osoby w wieku dorastania, ale także dojrzałym, a jednocześnie łączy wszystkich w tym miejscu. Dołącz do społeczności i zacznij cieszyć się piękną cerą !

Proszę o nie reklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna, a każdy przejaw autoreklamy będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, jego opracowanie odbyło się bez nakładów pieniężnych.

PROSZĘ JEDNOCZEŚNIE O UMIESZCZANIE KOMENTARZY POD NAJNOWSZYMI ARTYKUŁAMI. Dziennie otrzymuję dziesiątki, jeśli nie setki komentarzy, nie jestem w stanie na nie wszystkie odpowiedzieć, jeżeli są rozbite na wiele postów - zawsze coś umknie mojej uwadze, nawet pomimo dokładności i skrupulatności w działaniu.

UWAGA! Jeżeli masz pewne wątpliwości, pytania, mój blog jest najlepszym miejscem, aby pozostawić swój komentarz. E-MAILE ORAZ PRYWATNY KONTAKT NA SOCIAL MEDIACH JEST ZAREZERWOWANY WYŁĄCZNIE DLA OSÓB ZAINTERESOWANYCH PŁATNĄ PORADĄ!

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger