14:30

NEAUTY MINERALS | KRYJĄCY PODKŁAD MINERALNY


ARTYKUŁ ZAWIERA PONAD 200 KOMENTARZY, JEŻELI CHCESZ SPRAWDZIĆ, CZY UDZIELIŁAM ODPOWIEDZI LUB PRZEŚLEDZIĆ POJAWIAJĄCE SIĘ KOMENTARZE, KLIKNIJ NA SAMYM KOŃCU STRONY "WCZYTAJ WIĘCEJ". ZAPRASZAM DO DYSKUSJI POD NAJNOWSZYM ARTYKUŁEM.

Stworzenie podkładu kryjącego, łączącego cechy lekkiego, naturalnego i trwałego nie należy do rzeczy prostych, łatwych i przyjemnych. Są to bowiem jedne z najtrudniejszych formulacji do wytworzenia, zwłaszcza mineralnych, gdy ilość składników jest mocno ograniczona, a użytkowniczki nierzadko są wyjątkowo wrażliwe na wykończenie oraz naturalność, jaką ma zapewniać dany produkt.

Już wcześniej zwracałam uwagę na trudności, jakie napotykają producentów kosmetyków mineralnych. Formulacje kryjące, nawet te, które nie są w pełni mineralne i zawierają szereg związków poprawiających ich konsystencję, trwałość i użytkowość, rzadko kiedy zapewniają idealnie gładkie, zdrowe wykończenie, tuszując przy tym większość mankamentów skórnych. Super mocne krycie nie jest równe super naturalnemu wykończeniu. Duża ilość pigmentu oraz związków zwiększających krycie zawsze będzie mniej lub bardziej widoczna na skórze, zwłaszcza z bliska, nigdy również nie prezentuje się dobrze na typach skóry, które tego krycia najbardziej wymagają. Jeżeli pojawiają się niedoskonałości, każdy podkład kryjący będzie podkreślał je bardziej niż kosmetyk o lżejszym kryciu, a w szczególności zawierający minimalną ilość składników, dlatego paradoksalnie osobom, które do ukrycia mają sporo, polecam lżejsze formuły, których satysfakcjonujące krycie można budować, a nie osiągać już przy pierwszej warstwie. 

Formuły kryjące zawierają sporo dwutlenku tytanu oraz barwiących tlenków, z tego powodu zawsze będą trudniejsze i mniej lubiane w obsłudze. Wymagają lepszego i dokładniejszego rozprowadzenia, utrwalenia i przede wszystkim doskonale przygotowanej skóry. Zawsze będą mieć szybszą tendencję do warzenia się, ścierania, rozchodzenia, spływania - w końcu nakładasz więcej produktu na skórę i nie wiesz jak suchy, miałki proszek zachowa się w zderzeniu z Twoją cerą, sebum jakie wytwarza, potem, czy napotkanymi warunkami atmosferycznymi.

MOCNE KRYCIE, LEKKOŚĆ I NATURALNOŚĆ! 

Muszę przyznać, że jak na formułę kryjącą, podkład Neauty Minerals jest wyjątkowo łatwy i przyjemny w użytkowaniu. Już jedno zamoczenie pędzla w produkcie, zapewnia całkiem niezłe krycie, i to już przy pierwszej warstwie, bez ponownego dokładania produktu. Podoba mi się, jak ładnie trzyma się skóry i równomiernie na niej osiada. Konsystencja pyłku jest bardzo delikatna, subtelna i przede wszystkim pozbawiona nadmiernej suchości (choć podkład ma pewną suchość, która pozwala mu zachować idealną miałkość i ułatwia jego rozprowadzanie) i pylistości. Podczas rozprowadzania proszku, można wyczuć jego kremowość i niespotykaną wręcz subtelność. Proszek absolutnie nie rysuje skóry podczas wtłaczania go pędzlem, nic nie świerszczy, nie ciągnie i nie drażni naskórka, nie robi suchej skorupy na twarzy i bardzo ładnie rozprowadza się nawet przy niedbałych posunięciach pędzlem, chociaż uważam, że wymaga jednak większej uwagi, zwłaszcza gdy pojawiają się nierówności lub gdy jest aplikowany na mokro.

Dzięki przylegającej konsystencji, proszek łatwo przyczepia się do skóry oraz jeszcze łatwiej się rozciera, nie ma tendencji do brzydkiego osiadania w nierównościach wypukłych (ładnie kamufluje kaszkę, nadmierne rogowacenie, prosaki, optycznie wygładza skórę), suchych skórkach i wyboistościach, dlatego mimo kryjącej formuły, daje dość ładne, gładkie wykończenie. Oczywiście każdy sypki minerał będzie podkreślał suche skórki, ale akurat formuła Neauty Minerals nie podkreśla ich aż tak wybitnie, w bezpiecznej, najczęściej zachowywanej odległości jakiej potrzebujemy do kontaktu, leży na skórze atrakcyjnie. Dobrze chwyta się nawet przesuszonej skóry,  dzięki temu nie tworzy suchych, przebarwionych plam. Jedyną, dość uporczywą wadą jest niemiłosierne wchodzenie w pory, co daje efekt zwarzonego podkładu, mimo że na pozostałych, mniej porowatych częściach twarzy pyłek wygląda nieskazitelnie i bezbłędnie.  

Podkład równie wzorcowo łapie się włosia pędzla, nawet syntetycznego, które jest dość śliskie i z reguły nie zbiera zbyt dobrze pudrowych produktów, ale dzięki zwartej i jednocześnie jedwabistej i bardzo miałkiej strukturze podkładu, kosmetyk nadmiernie nie pyli i można budować nim bez problemu mocniejsze, obiecujące krycie.

Doskonale przylega do skóry, łatwo i równomiernie się rozprowadza. Podobnie znika ze skóry - bez pozostawiania smug i plam. 

Podkład jest bardzo dokładnie zmielony, aksamitny, gładki, nie tworzy izolacji na skórze, choć daje uczucie otulenia, dzięki temu równo osiada na naskórku, nie smuży, nie tworzy plam oraz tak samo równo z niego znika. Są i minusy takiej konsystencji, ponieważ przy dziurkach, bliznach, rozszerzonych porach, podkład trzeba dość mocno wtłaczać i najlepiej wprasowywać stemplującymi ruchami, inaczej podkreśla drobne, ale głębokie wklęsłe niedoskonałości, nie zaobserwowałam tego efektu przy lekkich, spłaszczonych bliznach, powiedziałabym wręcz, że skóra jest o wiele gładsza po aplikacji proszku. Kosmetyk zapewnia lekki efekt wyblurowanej cery, mimo że nie zawiera substancji dodatkowych innych niż ekstrakt z owsa o działaniu łagodzącym.

Lekkość pyłku sprawia, że jest praktycznie niewyczuwalny i muszę przyznać, że bardzo dobrze się go nosi - nie swędzi mnie po nim skóra oraz nie zauważyłam nasilonego rogowacenia pod wpływem wysuszenia, a mam spory problem z utrzymaniem prawidłowej wilgoci przy stosowaniu pochodnych witaminy A. pod względem komfortu jaki zapewnia, bardzo przypomina mi formułę Velvet Soft Touch Ecolore, zdaję sobie sprawę, że są to zupełnie różne produkty jeżeli wezmę pod uwagę ich stopień krycia i sposób wykończenia, ale zarówno Neauty, jak i Ecolore, świetnie sprawdzają się do noszenia na dłużej (w moim przypadku co najmniej 12 godzin aktywnego spędzania czasu), cera się po nich nie drażni, nadmiernie nie poci i nie przetłuszcza.

Poziom krycia - średni do mocnego. Już przy pierwszej warstwie podkład zapewnia wyrównanie kolorytu, przy kolejnych poprawkach bez problemu można zakryć większość niedoskonałości, których obecność wiąże się z występowaniem trądziku. Podoba mi się to, że konsystencja produktu umożliwia budowanie krycia - kolejne warstwy nie tworzą maski, a ładnie i równomiernie łączą się ze sobą. Neauty z pewnością nie zapewnia tak mocnego kamuflażu jak podkład Annabelle Minerals w formule kryjącej (pełna recenzja tutaj>), ale dzięki możliwości jego swobodnego budowania, jest ono mocniejsze od najpopularniejszej formuły matującej marki Annabelle Minerals (pełna recenzja tutaj>) oraz w moim odczuciu zdecydowanie trwalsze.

Krycie średnie, do mocnego, jak na taki poziom, podkład daje bardzo ładne, naturalne wykończenie z lekkim efektem wygładzenia. Krycie bez problemu można budować. 

Mimo że na skórze tłustej nie ma wybitnej trwałości, jak na podkład o takim kryciu, całkiem przyzwoicie z niej schodzi. Nie daje efektu plasteliny i nie ściera się przy każdym, najmniejszym dotyku, ale niestety widocznie się rozchodzi, zostawiając wybroczyny gołej skóry. Z daleka nie wygląda to źle, ale jednak przybliżając się do lusterka, widać, że podkład nie radzi sobie do końca z absorpcją sebum i nie prezentuje się atrakcyjnie w strefach najbardziej aktywnych pod tym względem.

Kosmetyk ma typowo zdrowo matowe wykończenie. Nie jest to mocna satyna, nie zawiera również żadnych drobinek, dlatego skóra po kilku godzinach noszenia nie jest mokra i wygląda nadal  akceptowalnie.

Wykończenie matowe - bez drobinek, bez zbytniej satyny. Skóra po kilku godzinach noszenia podkładu, nadal wygląda na zdrową i wypoczęta, na pewno naskórek nie jest umęczony i nadmiernie mokry od zawartej w nim miki. 


SUKCESY I PORAŻKI KRYJĄCEJ FORMUŁY NEAUTY MINERALS

Na pewno podkład daje bardzo ładne, zdrowe, wygładzające wykończenie. Cera wygląda w nim naprawdę ładnie i świeżo. Nie ma dużej tendencji do podkreślania niedoskonałości - dobrze je kryje i wcale z nich nie spływa po jakimś czasie. Krycie jakie zapewnia, na pewno zadowoli większość użytkowników - jest naprawdę mocne. Podoba mi się również konsystencja produktu - jest bardzo miła i przyjemna w użyciu. Na plus również zaliczam doskonałą miałkość - kosmetyk bardzo dobrze przylega do skóry, dlatego pomimo dobrego krycia, ma przyzwoitą trwałość. Sprawdzi się jako puder wykańczający dający pewien stopień krycia, stosowany na tradycyjną kolorówkę.

Minusem jest jego słaba współpraca z cerą przetłuszczającą się. Na pewno nie ma tragedii i osoby mniej wymagające nie będą dostrzegać jego wad, ale nie podoba mi się jak osiada w drobnych dziurkach oraz jak mocno je podkreśla jeśli nie zastosuje się żadnej bazy ściągającej pod podkład. Specyficznie też schodzi ze skóry - na pewno nie spływa, łagodnie się świeci, nie lepi się, ale tworzy efekt spękanej od słońca ziemi, co bardzo mi przeszkadza.  

NAJLEPSZE SPOSOBY APLIKACJI ORAZ TRWAŁOŚĆ PODKŁADU KRYJĄCEGO NEAUTY MINERALS

Podobnie jak w przypadku większości kryjących, mineralnych formuł, bardziej przemawia za mną aplikacja na sucho. Daje najbardziej naturalne, gładkie wykończenie. Każdy dodatek wilgoci do produktu zwiększa dodatkowo jego krycie oraz mocniej wysusza cerę, co trzeba mieć na uwadze, gdy masz tendencję do odwadniania się naskórka.

Podkład aplikowany na sucho słabiej podkreśla suche niedoskonałości. Bardzo łatwo i szybko się rozprowadza, a budowanie krycia jest bajecznie proste. Preferuję stosowanie bardzo lekkich, zastygających baz, pod wpływem tłuszczu, podkład za bardzo się klei, przez co tworzy smugi i utlenia się do ciemniejszego o ton koloru, oksydacja dotyczy szczególnie użytkowanych goldenów oraz ciemniejszych kolorów neutrali, przy oliwkach Neauty ten problem nie istnieje. Nie ma mowy o smugach, nawet wtedy, gdy dokładasz pyłek w pewnych miejscach więcej niż trzeci raz. Efekt jest również bardziej satynowy, lżejszy, choć krycie jest nadal na bardzo dobrym poziomie. Zapewnia zdrowe, matowe wykończenie, a pod koniec dnia tylko delikatnie się błyszczy. Podkład aplikowany tradycyjną metodą na sucho bardzo brzydko prezentuje się na skórze z większymi, rozszerzonymi porami, przylega do wierzchniej warstwy skóry, a dziurki żyją dalej swoim życiem. Trzeba się trochę namachać, aby podkład ładnie je wypełnił. Ma też tendencję do rozchodzenia się, mimo że jest bardzo dobrze przyczepny, jakoś nie do końca radzi sobie z pochłanianiem sebum i daje efekt rozmiękczenia i pęcznienia pigmentów.

Z podkładem najlepiej współpracuje gęsty pędzel typu flat top, o lekko poluzowanym włosiu u samej góry. Bardzo zbite pędzle kabuki wtłaczały podkład znacznie gorzej niż te o nieco dłuższym i mniej skondensowanej ilości włosków. Polecam zakup Sigmy F80 / flat top Pixie Cosmetics, pracują bajecznie z podkładem marki Neauty Minerals. Nie są ani za gęste, ani zbyt rzadkie. Jak tylko uda mi się dojść do porozumienia z moim PP od Adrobe, wrzucę Wam jeszcze filmik, jak cudownie kremowo rozprowadza się tytułowy podkład Neauty właśnie za pomocą tego typu pędzla.

Podkład Neauty Minerals aplikowany na sucho za pomocą pędzla flat top

Nie każdy polubi efekt, jaki można osiągnąć aplikacją podkładu na mokro. Wyjątkowo nie polubiłam metody ze zwilżonym pędzlem, bo podkład za bardzo się maże, szybko zastyga, podkreśla włoski na twarzy, zdrapuje się ze skóry. Nie ma mowy o dołożeniu kolejnej powłoki, ani nawet poprawieniu tej pierwszej, bo wszystko się ściera. Jest też mało komfortowy w noszeniu, powoduje mocne uczucie ściągnięcia. Nie lada wyczynem jest również jego równomierne rozprowadzenie. Poza tym dość mocno oksyduje gdy dostanie wilgoci. Zanika również efekt wygładzenia cery, mam wrażenie, że większość niedoskonałości jest jakby bardziej widoczna.

Aplikowany gąbeczką nieznacznie ciemnieje, ale bardzo dobrze wypełnia pory. Daje zdecydowane, matowe i dość suchawe wykończenie. Na tłustej skórze aplikowany w ten sposób na pewno będzie bardziej trwały. Mimo że aplikowany na mokro zapewnia mocniejsze krycie (bo nakłada się go więcej), finalnie jego poprawki i brak możliwości ciągłego dokładania kolejnych warstw, sprawiają, że poziom krycia niestety maleje. Przy szybkich i sprawnych ruchach gąbeczką, można jednak uzyskać całkiem fajny efekt. Podkład ściśle trzyma się skóry i nie ma tendencji do rozchodzenia się pod wpływem sebum, ale trzeba uważać, aby nie przesadzić i nie nałożyć go za dużo - zacznie się utleniać i dawać mało estetyczne, popękane wykończenie. Aplikacja na mokro mocniej podkreśla suche skórki oraz odczuwalnie wysusza skórę.

Podkład aplikowany na sucho jest zdecydowanie łagodniejszy i przyjemniejszy w użyciu, chociaż i metoda na mokro znajdzie swoich amatorów. 

Podkład Neauty Minerals formuła kryjąca nakładany na mokro za pomocą gąbeczki

CERA TRĄDZIKOWA, TŁUSTA I MIESZANA W KIERUNKU TŁUSTEJ

Podkład zapewniał mi wyjątkowy komfort (i psychiczny, i fizyczny) podczas użytkowania. Zakrywał większość pojawiających się na mojej skórze niedoskonałości (stany zapalne, świeże przebarwienia potrądzikowe). Zdaję sobie sprawę, że tak kryjące formuły nie są odpowiednie dla tłustej skóry, choć miewam dni, gdy zastosowanie kryjącego podkładu jest po prostu konieczne. Osoby, które poszukują czegoś bardzo lekkiego, niemalże pudrowego, powinny swój wzrok skierować w kierunku formuły matującej marki Neauty, która mimo że ma mniejsze krycie, jest wyjątkowo leciutka i łagodnie wyrównuje koloryt, zapewniając zadowalająco trwały, choć lżejszy i komfortowy efekt.

Podczas regularnego stosowania podkładu Neauty, mimo jego kryjącej konsystencji, moje rogowacenie nie uległo nasileniu, a po demakijażu nie pojawiały się dodatkowe niedoskonałości. Nie wysusza aż tak skóry, jak czynią to inne podkłady mineralne. Nie jest to jednak moja ulubiona formuła mineralna do stosowania w dni, gdy moja cera nie jest regulowana. Nie podoba mi się to, jak brzydko rozchodzi się na skórze oraz jak nieestetycznie osiada w porach. Mimo że podkład nie staje się mocno mokry po jakimś czasie, nie jestem zadowolona z efektu, jaki widzę po niecałych 4 godzinach noszenia go na twarzy. Mam wrażenie, że skóra wygląda w nim gorzej niż bez makijażu, mimo że nie jest jakoś szczególnie umęczona. 



Trwałość podkładu jest bardzo dobra, w zasadzie zapewnia on bardzo dobre krycie aż do momentu wykonania demakijażu, ale jak wyżej - nie zadowala mnie sposób, w jaki prezentuje się po kilku godzinach, zwłaszcza, że nie aplikuję makijażu codziennie, a jeśli już to robię, wymagam przede wszystkim wysokiej trwałości i nienagannego wyglądu po kilku godzinach. Podkład znika miejscami, najpierw rozchodzi się, a potem łączy z sebum i tworzy pulpę na skórze, zwłaszcza w sferach, które dosyć mocno się przetłuszczają i jest tam sporo gruczołów łojowych :( Nie ściera się znacznie, ale w niektórych miejscach można dostrzec o wiele słabsze krycie produktu, mimo że owe miejsca na twarzy nie były podatne na ścieranie, dotyk, ocieranie, itp. 

Zdecydowanie lepiej przylega do skóry niż konkurent w ofercie Annabelle Minerals, ale mimo swojej przewagi, nadal przegrywa w starciu z bardziej problematyczną cerą. Muszę jednak przyznać, że na tłustej skórze fenomenalnie sprawdza się aplikowany na mokro, gąbeczką. W zasadzie nic go nie ruszało w ciągu dnia, ale trzeba mieć sporo wprawy, aby go w ten sposób równo rozprowadzić. Podoba mi się również efekt wygładzenia jaki zapewnia, skóra mimo matowego wykończenia, nie wygląda płasko, jest jakaś taka ładniejsza, gładsza, zdrowsza, ale niestety ten cudny efekt znika, gdy aplikuję go na mokro. 

Bez względu na to, czy primerowałam skórę, czy ją jeszcze dodatkowo utrwalałam pudrem sypkim za pomocą zbitego pędzla lub metodą baking'u, podkład zachowywał się cały czas tak samo. Nie mogłam go w żaden sposób okiełznać, dlatego nie lubię go stosować, gdy moja cera jest już typowo tłusta, mimo ładnego efektu po nałożeniu, po jakimś czasie coś zaczyna wymykać się spod kontroli. Jedyne co zauważyłam, że mocniej wysusza skórę, ale to normalne jak naładowałam dużą ilość produktów sypkich, aby jakoś go utrwalić.

Podkład po 13 godzinach noszenia na uregulowanej, skórze tłustej, bez poprawek.

Podkład trzeba porządnie wprasowywać w najbardziej problematyczne, nierówne miejsca, aby pyłek równo je pokrył i wyrównał koloryt cery. Czasami dawał u mnie efekt wyrównania kolorytu z jeszcze mocniejszym podkreśleniem blizn potrądzikowych, których całkowicie nie wypełnił, tylko osiadał na ich brzegach. 

CERA SUCHA, ODWODNIONA, MIESZANA W KIERUNKU SUCHEJ

Tak kryjące formuły najładniej osiadają i trzymają się na skórze, która nie ma większego problemu z łojotokiem. Podkład pięknie, optycznie wygładza skórę, doskonale kryje, pięknie się trzyma i doskonale scala się z cerą. To doskonały wybór dla większości mieszanych typów cery, zarówno w kierunku skóry tłustej, jak i suchej! Na mojej rogowaciejącej, unormowanej skórze prezentuje się bez zarzutu - pięknie łączy się z cerą i wygląda tak samo dobrze, a nawet lepiej, po jakimś czasie od nałożenia. Co ważne, to nie jest podkład, który tylko kryje - skóra wygląda w nim naprawdę ładnie, jest lekko wygładzona, łagodna.

Myślę, że bardzo dobrze sprawdzi się podczas kuracji przeciwtrądzikowych, jeżeli nawadniasz regularnie swój naskórek. Jak na podkład mineralny, jest dość neutralny dla skóry, podoba mi się w nim ta subtelność i to, jak ładnie otula niedoskonałości, bez ich jedncozesnego podkreślania.

Wątpię, aby tak pięknie prezentował się na skórze porządnie wysuszonej, ale jeżeli Twoja cera nie ma problemu z przetłuszczaniem, albo ten problem nie jest mocno nasilony, myślę, że może być to Twój ulubiony, kryjący podkład mineralny. Łatwo się rozprowadza, trzyma się niemalże cały dzień, nie daje mocnego, mokrego wykończenia.

WYDAJNOŚĆ, CENA, OPAKOWANIE

Podkład jest bardzo wydajny. Obawiałam się, że przy tak kryjącym wykończeniu, będzie kończył się dosyć szybko, a okazało się, że zużywam go mniej niż się spodziewałam - wystarczy malutka ilość wysypana na wieczko, aby osiągnąć pożądany efekt.

Pełnowymiarowe, 8-gramowe opakowanie to koszt rzędu niecałych 45 złotych, cena jest zatem wyjątkowo przystępna i osiągalna dla większości społeczności. Mimo niskiej ceny, podkłady Neauty Minerals cechuje naprawdę wysoka jakość, którą czuć już przy pierwszym spotkaniu z produktem. Podkład daje tak ładne wykończenie oraz jednocześnie jest tak przyjemny w użyciu, że zdecydowanie warto chociaż dać mu szansę w postaci zakupionej próbki. Moja skóra uwielbia formułę matującą, ale może i nastaną czasy, gdy formuła kryjąca będzie moim kosmetycznym ideałem.

Od góry: Neutral, Golden, Olive

Opakowanie standardowe - nie podoba mi się jedynie wieczko, które bardzo szybko się rysuje i wygląda mało estetycznie. Poza tym zasuwka sprawnie chroni produkt przed wysypaniem, nic się nie zacina i nie psuje. Na czas użytkowania podkładu nic się z nim nie działo, chociaż te wieczka jakoś ciężko się zakręcają i muszę poświęcić im chwilę, aby wszystko było szczelnie zamknięte.

Jeżeli chodzi o skład - jest bardzo prosty - oprócz standardowych składników, podkład wzbogacono o łagodzący ekstrakt z owsa, który nadaje konsystencji delikatności.

INCI: Mica, CI 77891, Zinc Oxide, Zinc Stearate, Avena Sativa Meal Extract, CI 77491, CI 77492, CI 77499

ARTYKUŁ JEST SPONSOROWANY PRZEZ PRODUCENTA KOSMETYKÓW MINERALNYCH NEAUTY MINERALS. 

Kosmetyki Neauty Minerals możesz zakupić między innymi na oficjalnej stronie producenta, dokładnie tutaj>

Pozdrawiam, 
Ewa