06:00

CLOCHEE SOOTHING CLEANSING OIL | WYGŁADZAJĄCY OLEJEK DO MYCIA TWARZY I DEMAKIJAŻU


Zdradzę Ci pewien sekret - w etapie oczyszczania zdarza i mnie samej się pogubić - to jeden z najtrudniejszych do wyważenia i jednocześnie najważniejszych kroków w pielęgnacji. Wymaga ogromnego wyczucia, pewnej finezji i zawsze szeroko otwartych oczu.

Właśnie tutaj, łatwo nie wywęszyć skrytych wnyków i wpaść w sidła błędnego koła, popełniając zatrważającą ilość błędów, które rzutują projekcje na dalsze, przeprowadzane naiwnie działania. Nęcą nas z pozoru atrakcyjne opakowania, piękne zapachy i idee, którym nie potrafimy się oprzeć... To nie jest również etap, w którym warto poszukiwać oszczędności - nawet jeśli wydaje Ci się, że produkty mają zbyt krótki kontakt ze skórą, by czynić z nią cokolwiek niesprzyjającego.

Jak mówi stare porzekadło, nie ma reguły, która nie dopuszczałaby wyjątków. Olejek wygładzający marki Clochee odbiega niemal całkowicie od przyćmiewających mi celów i wyznaczonych jasno standardów, a jednak wkradł się na stałe w moje codzienne, wieczorne rytuały przed masywnym lustrem. To kolejny dowód na to, że rozbijanie składów na czynniki pierwsze często jest pozbawione głębszego sensu, i zamiast otwierać oczy - może zaślepiać na naprawdę udane formulacje.

WŁAŚCIWOŚCI I KOMFORT STOSOWANIA

Olejek Clochee jest niestandardowym olejkiem myjącym o nieagresywnych, wręcz nikłych, właściwościach myjących. Nie sądziłam, że w tej kategorii można posilić się na jakąkolwiek innowację i przekonać mnie do użytkowania produktu, którego to działanie jest zbliżone do klasycznego, olejowego oczyszczania skóry. Do momentu. Odblokowanie systemu dozującego, jeden, dwa, trzy uciski. I jest.

Elegancka w dotyku konsystencja, aksamitnie sunąca po skórze z rozkosznym, wytrawnym i stopniowo ulatniającym się na skórze akordem muszkatałowca i radośnie wybrzmiewającym słodkim miąższem pomarańczy ustępuje miejsca powściągliwemu bukietowi świeżo rozgniecionych goździków. Olejek o korzennej woni posiada niesamowicie przyjemną, nieschnącą strukturę - doskonały poślizg produktu umożliwia dokładne rozpuszczenie zabrudzeń za jego pomocą oraz wykonanie dłuższego masażu. Ogromnym plusem jest duży komfort stosowania, nie daje on bowiem uczucia obciążenia, pokrycia naskórka strukturą obcą, dziwaczną i nadmiernie lepką, a rzeczywiście pozwala czerpać przyjemność nawet podczas wykonywania głębokiego demakijażu - jest delikatny i wykwintny w obyciu.

Soothing Cleaning Oil posiada w sobie pewną esencjonalność i równoważącą, nieprzytłaczającą kompozycję, świetnie zbierającą zanieczyszczenia, przez co doskonale sprawdza się w wykonywaniu pełnego demakijażu skóry, spełniając swoją podstawową rolę. Już teraz muszę przyznać, że olejki myjące nie były elementem stałym w mojej pielęgnacji, miały raczej charakter okazjonalny, a nawet posiadały znamiona nomady kosmetycznej - sięgałam po nie, gdy nosiłam adekwatnie ciężkie i sprawiające najwięcej trudów w wieczornej toalecie, produkty. Nierzadko zdarzało się, że skuteczność i efektywność olejków, przekładałam ponad komfort ich stosowania, co sprzyjało odwadnianiu się naskórka i sprawiało, że oczyszczanie pełne nie miało najmniejszego sensu w powszednich działaniach. Cieszę się, że Clochee udało się połączyć te dwa, niegdyś sporne elementy.

Olejek doskonale rozpuszcza nawet wodoodporne produkty, ale skutecznie nie usuwa ich ze skóry - wymaga on jednak zastosowania ciepła i rozbudowania demakijażu, szczególnie jeśli stosujesz kosmetyki, których należy efektywnie pozbyć się z powierzchni naskórka. Będą to na pewno o wiele mniej zintensyfikowane i wymagające działania niż w klasycznej metodzie OCM (metoda mechaniczna - ściereczka, gąbka konjac lub chemiczna - delikatne detergenty) lub zupełnie zbędne w przypadku skóry mającej spore zapotrzebowanie na substancje okluzyjne.

Zważywszy na mój pejoratywny stosunek do olejów naturalnych, można wywnioskować, że niedomywająca się konsystencja olejku Clochee jest sporą wadą, choć finalnie właśnie ta delikatność formuły jest kluczem Rosetty do mojego końcowego zadowolenia z działania produktu polskiej marki Clochee. Dzięki właściwościom Soothing Cleansing Oil jestem w stanie korzystać w pełni z właściwości mycia dwuetapowego nawet na co dzień, co przy kiepskich formułach innych produktów było, jak już wcześniej napisałam, awykonalne - powodowały albo zbyt duże odwodnienie i ściągnięcie naskórka, albo okazywały się za tłuste i zupełnie nie współgrały z kolejnymi etapami myjącymi. Tutaj tę ciężkość produktu doskonale wyważono.

Clochee w bezpośrednim kontakcie z wodą nie tworzy klasycznych emulsji, spłukuje się w specyficzny, praktycznie niezauważalny sposób. Pewna, znamienna, nieprzytłaczająca lekkość produktu sprawia, że chwyta się on, z niewyjaśnioną dla mnie łatwością, włókien oraz gąbczastych struktur, bez pozostawiania nieprzyjemnego, tłustego nalotu, ale i dokuczliwego ściągnięcia, co przy wielu podobnych produktach niemal graniczyło z cudem.

Dużym plusem jest również jego współpraca z innymi kosmetykami myjącymi, a szczególnie mleczkami, które dzięki Clochee jeszcze lepiej radzą sobie z usuwaniem tłustych zanieczyszczeń i w korzystny sposób spłukują się z powierzchni naskórka. Produkt bez zastosowania dodatkowych środków, zostawia pewną, wyczuwalną warstwę na skórze, która w moim przypadku jest nie do zaakceptowania. Stosowany we właściwy dla typu i rodzaju cery sposób, zdecydowanie sprzyja jej lepszej kondycji oraz upraszcza dalszą pielęgnację: zapewnia efekt wypielęgnowanej, miękkiej i gładkiej skóry, bez sztucznie rozbudowanych kroków pielęgnacyjnych.


SKŁAD, JAKOŚĆ, CENA I DOSTĘPNOŚĆ

Olejek wygładzający spełnia szereg restrykcyjnych wymogów - jest pozbawiony cierpienia zwierząt, zawiera certyfikowane, naturalne składniki, jest zgodny z filozofią roślinnego stylu życia. Cieszę się, że obok niezwykle udanej formuły, za produktem stoi czysta polityka i prokonsumenckie działania.

Olejek wygładzający Clochee to mieszanka oleju sezamowego i migdałowego z niezwykle delikatnymi, niepieniącymi się mieszankami emulgującymi. Aromatyzowany jest w stopniu umiarkowanym naturalnymi olejkami eterycznymi - goździkami, gałką muszkatałową, pomarańczą chińską. Nie sprzyja podrażnieniom skóry, mimo że naturalne składniki mają najwyższy potencjał alergenny.

Cena produktu może wydawać się zaporowa (92,00 zł), biorąc jednak pod uwagę specyficzną wydajność olejków myjących, zastosowane, wysokiej jakości, naturalne składniki, udaną formułę oraz dużą pojemność (250 ml) jest ona finalnie adekwatna do oferowanej jakości i nie zaciera o mitomanię. Dużym plusem jest porządne, ciężkie opakowanie, odporne na uszkodzenia oraz sprawny system dozujący.

Kosmetyk dostępny w wielu miejscach on-line oraz stacjonarnie.

INCI: Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Decyl Oleate, Sorbitan Laurate, Polyglyceryl-4 Laurate, Dilauryl Citrate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Citrus Sinensis Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove Bud) Oil, Myristica Fragnans Oil, D-Limonene**, Eugenol

GRUPA DOCELOWA 

Nie jest to z pewnością kosmetyk dla osób, które wymagają mocnego efektu oczyszczającego, natomiast z pewnością docenią go osoby, które mają już powoli dosyć nowych wrażeń i rozczarowań kosmetycznych oraz poszukują produktu, który stanie się niejako pielęgnacją skóry. To jedna z niewielu olejowych formuł, która sprawdza się do stosowania na cerze odwodnionej lub też z dużą skłonnością do nadmiernego odwadniania się (duża nadreaktywność, wrażliwość, suchość) oraz daje szerokie pole do wszelkich modyfikacji. Olejek wygładzający marki może być również świetnym elementem pielęgnacji skóry suchej oraz dojrzałej, moim zdaniem kluczowe znaczenie ma tutaj sposób domywania lub nie-domywania produktu.

Kosmetyk jest w stanie wykorzystać każdy rodzaj i typ cery, jest to kwestia włączenia go w pielęgnację i połączenia z innymi działaniami. Jego największą zaletą jest niespotykanie delikatna formuła, która mimo właściwości oczyszczających, potencjalnie nie odwadnia cery. Właściwości komedogenne (powlekające) można bezproblematycznie modulować za pomocą kolejnych kroków - olejek jest neutralny dla skóry, jeśli jest właściwie usuwany z powierzchni skóry.

Przed publikacją recenzji, postanowiłam skorelować swoje wrażenia z częścią innych osób, i nie do końca się z nimi zgadzam, a na pewno nie z doniesieniami o podrażnianiu okolic oczu - mimo że większość olejków myjących zaburza chwilowo obraz widzenia (objaw mgły) oraz prowokuje świąd, tak w przypadku Clochee nie zauważyłam tego typu skutków ubocznych.

Patrząc szerokospektralnie, olejek z pewnością poprawił kondycję mojej trądzikowej skóry i uprościł znacznie pielęgnację - szczególnie, gdy decydowałam się na zastosowanie cięższych konsystencji i nie do końca radziłam sobie z pełnym etapem myjącym, który zawsze był mniejszą lub też większą traumą dla mojej cery.

Soothing Cleaning Oil marki Clochee nie doprowadza mnie do nadmiernej egzaltacji. Nie jest produktem, bez którego nie byłabym w stanie utkać ponownie swojej pielęgnacji, ale nie mogę odmówić mu przyjemności stosowania oraz korzystnego działania na moją skórę. Jeden z najlepszych olejków myjących o tak dobrej dostępności na polskim rynku.

Ogólna ocena ****/*****
Właściwości myjące /spłukujące **/*****
Właściwości pielęgnujące ***/*****
Komfort stosowania *****/*****
Właściwości potencjalnie wysuszające */*****

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z PRODUCENTEM KOSMETYKÓW NATUALNYCH CLOCHEE. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

96 komentarzy:

  1. Czyli już wiem, co mogłabym spróbować po wykończeniu mojego obecnego olejku do demakijażu ;) podejrzewam, że zimą może być strzałem w dziesiątkę.
    Uważasz, że poradzi sobie z filtrem LRP Baume B5 +50SPF? (Bo planuje go zakupić na zimę właśnie przy terapii Acnataciem) i czy uważasz ten filtr za wart zakupu czy niezbyt?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sobie poradzi, tylko musiałabyś ten olejek w jakichś sposób domywać, np. delikatnym żelem albo zastosować akcesoria :)

      Ten krem ma dosyć otulającą, gęstą formułę, więc jeśli masz duże zapotrzebowanie na emolienty, to będzie w sam raz :)

      Usuń
  2. Ewo, czy napar z lukrecji stosowany do przemywania cery rano i wieczorem może dać widoczny efekt rozjaśnienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku, ale chodzi Ci o rozjaśnienie hiperpigmentacji,cery śniadej, czy jak?
      Kiedyś sama pytałam Ewcię o to, to okazuje się, że przebarwienia można usuwać głównie kwasami i retinoidami a wówczas trzeba chronić się przed słońcem.

      Usuń
    2. Chciałabym zredukować lekkie ściemnienie skóry od słońca i kilka plamek. Może lepsza byłaby lukrecja płynna, np. taka jak tu? https://www.iherb.com/pr/Nature-s-Answer-Licorice-Alcohol-Free-2-000-mg-1-fl-oz-30-ml/5253 Mogłabym używać jak serum?

      Usuń
    3. W takim razie polecam hydrochinion oraz kwas kojowy i fitowy, przynoszą najlepsze rezultaty pod tym względem, bardzo delikatnie, aczkolwiek skutecznie działa enzym z dyni :)

      Usuń
  3. Hej Ewo, dzięki za kolejny, tak wyczerpujący, artykuł na temat produktu do demakijażu! :) Ja wciąż poszukuję swojego ideału i muszę przyznać, że mleczko handmade póki co spisuje się świetnie. Pod wpływem pozytywnych opinii kupiłam teraz mleczko nawilżające z wit. C Avalon - mam nadzieję, że stworzy duet idealny z gąbką konjac :) A obietnica rozjaśnienia skóry i dodania jej wigoru, to już w ogóle bomba w produkcie spłukiwanym. Ciekawe czy faktycznie efekty będą zauważalne :)

    Mam również pytanie. Przestawiłam się z minerałów na drogeryjny krem BB, ponieważ uznałam, że mojej przetłuszczającej się, łojotokowej skórze bardziej podpasuje produkt w formie fluidu, który nie będzie nakręcał aż tak bardzo łojotoku. Nie stosuję filtrów, a krem BB aplikuję na niepokrytą niczym skórę. Czy takie aplikowanie pudru może ją odwadniać pomimo że w kremie sporo jest silikonów? Nie wyobrażam sobie za bardzo nakładać kremu pod puder, bo robi się zdecydowanie za ciężko. Stawiam na maski algowe, witaminę D3, maski nawilżające. Swego czasu na problematyczne obszary aplikowałam żel sulphur, do którego dodawałam wit. tłuszczowych lub odrobinę olejku.

    Wciąż mam jednak wrażenie, że tego nawilżenia brakuje. Że gdzieś mi ucieka, pomimo, że nie odwadniam skóry przy demakijażu. Nie widzę też jakiejś specjalnej poprawy po masce algowej z mocznikiem z Bielendy - chciałam w bezpieczny sposób, bez rozpulchniania skóry, zmiękczyć naskórek, ale to wciąż nie to. Brakuje kropki nad i, której nie wiem, gdzie szukać. Czy jest jakiś składnik, któremu warto się przyjrzeć? :)

    Buźka!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, zależy od formuły tego kremu. Formuła kremowa również może skórę odwadniać. Najlepiej wybierać te gęste, o mokrym wykończeniu, jak nałoży się je w małej ilości, bardzo ładnie utrzymują się na odwadniającej się skórze oraz dają bardzo naturalne wykończenie :)

      Może jest za mało emolientów w pielęgnacji? Może maska kremowa byłaby lepszym rozwiązaniem?

      Usuń
    2. Dzięki Ewo za odpowiedź :*

      Jest to krem BB z Bourjois. Wiem, że skład nie jest dobry, ale bardzo odpowiada mi odcień i poziom krycia. Z minerałami sobie nie radziłam - myślę, że powodem jest moja odwodniona i jednocześnie przetłuszczająca się skóra. Ten blask jaki robi sebum jest taki hmmm...suchy? w sensie - świecę się, ale widać, że skóra jest przesuszona. Nie mogę nad tym zapanować i nie do końca wiem jak odczytywać jej sygnały, o co mnie prosi - nawodnienie, zmiękczenie, złuszczenie? Czy wszystko naraz - o własnie! ze złuszczaniem też srednio sobie radzę - maski enzymatyczne z owocow tropikalnych odwadniały mi skorę, dlatego kupiłam skałkę wulkaniczną i mam zamiar dodawac ja do kremowego mleczka (avalon) lub mieszać z żelem hialurownoym, olejkiem z pestek malin i masować buzię.

      Boję się emolientów, ale w formie spłukiwanej zastosuję ochoczo :) Mogę Cię prosić o rekomendację jakiegos konkretnego produktu? Wiem,że bardzo sobie chwalisz maskę Aura Manuka, jednak obawiam, że miód mnie uczula - kiedyś zrobiłam sobie maskę z dodatkiem miodu, która wywołała silny rumień :(

      Nie chcę spamować tutaj składem produktów ani linkami do sklepów, ale bę∂ę bardzo wdzięczna jeśli podpowiesz jakich składników szukać w maskach? Olejów? żelu hialuronowego? aloesu? protein, ktore też zapewniają okluzję? Dodatek mocznika?

      Pozdraiwam ciepło,
      ewa



      Usuń
  4. Pytanie do Ciebie Ewo i do Czytelniczek - jakie kremy pod oczy stosujecie? Zależy mi na solidnym nawilżeniu, odżywieniu tej delikatnej skóry. Mam 30 lat, więc zmarszczek jakichś większych nie mam (jeszcze :P), ale teraz zwłaszcza odczuwam silną potrzebę zatroszczenia się o te obszary :) Może być jakiś cięższy kaliber, jakiś tłuścioch - akurat pod oczy nie boję się nakładać mocno okluzyjncyh produktów. Ktoś coś? :) Dzięki z góry za rekomendacje<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, spróboj może nakładać pod oczy swój obecnie stosowany krem do twarzy.
      Już w wielu źródłach czytałam, że o ile nie jest perfumowany, praktycznie każdy krem nawilżający/natłuszczający się pod oczy nadaje.

      Usuń
    2. A nie będzie dobrym pomysłem połączenie zwykłego kremu nawilżającego np. z witaminą D? Żeby było ,,tłuściej''?

      Usuń
    3. Ja używam kremu ze śluzem ślimaka marki Mizon i jestem bardzo zadowolona; natychmiastowo nawilża, rozświetla, zwalcza podrażnienia. Świetne jest także serum Este Lauder Advanced Night Repair - skóra jest dogłębnie odżywiona i "ożywiona":) Generalnie nie uznaję kremów stricte pod oczy, bo to taka sama kwestia jak z kremem do rąk zamiast balsamu, niepotrzebne rozwarstwianie. Natomiast bardzo mnie ciekawi jak to jest możliwe, żeby w wieku 30 lat nie mieć zmarszczek? Kiedy czytam i słyszę, że zmarszczki zaczynają się po 30 to krew mnie zalewa od takich dyrdymałów i zawsze zastanawiam się, na ile twierdzący tak ludzie mają boskie geny, a na ile są rozkosznymi optymistami, nie widzącymi tego czego widzieć nie chcą? Ja mam 18 lat i MAM zmarszczki, tak samo jak wszyscy moi równoletni znajomi. Z tym, że u mnie są dość delikatne, bo dbałam o nawilżenie odkąd skończyłam 13 lat, prowadzę zdrowy tryb życia, unikam słońca, ale u tych co palą i o pielęgnacji im się nie śni to są BRUZDY, do 30 będą mieć siatkę zmarch. Chyba, że za zmarszczki nie uznaje się zagięć mimicznych...

      Usuń
    4. Dzięki za propozycje:) szczerze? Nie mam fioła na punkcie zmarszczek,może się źle wyraziłam pisząc, że ich jeszcze nie mam-mimiczne owszem są i totalnie się nimi nie przejmuje-duzo się śmieje oczami i pewnie za parę lat będę miała zmarchy wielkości promieni słońca z rysunków przedszkolaków ;) myślę że inavzen zmarszczki się zachowują i prezentują na nawilżonej skórze a inaczej na przesuszonej-xzasu nie zatrzymam , nie mam się co oszukiwac-starzeje się, ale myślę że kluczem jest porządne odżywienie zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne ;)

      Usuń
    5. I jeszcze jedna kwestia mocno indywidualna- mam więcej rozstępów na pośladkach niż moja mama, która ma za sobą 4 porody, wahania wagi w ich trakcie i po i ponad 60lat :) tak więc myślę,że to nie magia ani iluzja. skóra 30letniej dziewczyny może prezenrowac sie rak samo swiezo i promiennie, jak buzia 10lat mlodszej osoby,;)

      Usuń
    6. Dla mnie najlepszymi dotychczas poznanymi produktami pod oczy są Hylamide SubQ Eyes oraz krem Stardust od Lush Botanicals :)

      Usuń
    7. A ja polecam krem pod oczy Martiny Gebhardt. Jest cięższy i długo się wchłania (więc głównie do stosowania na noc),ale bardzo dobrze odżywia skórę pod oczami. I nie podrażnia wrażliwych oczu.

      Usuń
  5. Ewo, zaskoczona pozytywnym skutkiem kuracji Epiduo Forte zaczęłam się zastanawiać, czy możliwe, że kiedyś ten specyfik przestanie działać.
    Chodzi mi o to, czy może być tak, że skóra przyzwyczaja się po prostu do zawartego w nim retinoidu a i bakterie, na które ma działać drugi ze składników również uodpornią się. I tyle będzie z efektu.

    Jak już się tak rozpisałam, to mam jeszcze drugie pytanie. Dość ważne.
    W oczekiwaniu na posta o pielęgnacji jamy ustnej, zaczęły mi się w głowie pojawiać rozmaite wątpliwości. A mianowicie o szczoteczkę do zębów.
    Właściwie to jaka będzie lepsza? Automatyczna, z rotacyjną główką (dostępne w pierwszej lepszej drogerii; marki nie podaję ale raczej wiemy o co chodzi); czy klasyczna, gdzie stosujemy ruchy wymiatające?
    Zapytuję Cię, Ewo, bo może doczytałaś gdzieś w publikacjach naukowych i zechciałabyś się podzielić.
    Zbieram po prostu informacje. Lekarze dentyści odradzają mi te rotacyjne. Jednak nie wiem, czemu. Ja i tak używam, bo to dla mnie szybkie i wygodne, choć zęby nie zawsze są domyte, jak należy.

    Z góry dziękuję Ci za odzew.
    Szczerze podziwiam, że przy pracy, studiowaniu i praktykowaniu tak pożytecznego dla społeczeństwa kierunku, znajdujesz jeszcze dla nas czas.
    Pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Anonimku, mi kiedyś epiduo bardzo pomógł - dzięki niemu pozbyłam się naprawdę uporczywego trądziku, ale po pewnym czasie problem wrócił, a ponowna kuracja nie przyniosła efektów. Zastanawiam się czy skóra może aż tak udpornić się na działanie jakichś substancji albo czy trądzik może na przestrzeni lat zmieniać podłoże. Na przykład kiedyś działał na mnie normaclin, potem przestał. Działało epiduo po czym nie robiło totalnie nic. smarowanie buzi i suplementacja d3(z k2) pomogła rok temu, teraz straciły jakby na swojej sile rażenia. Jestem również bardzo ciekawa odpowiedzi Ewy.
      Pozdrawiam Was dziewczyny!

      Usuń
    2. Moim zdaniem to nie jest kwestia udopornienia, tylko agresywnego działania leku. Wysusza on potencjalnie dość mocno skórę, gdybyś chciała powtórzyć kurację na podniszczonej, wysuszonej cerze, to z pewnością nie przyniosłaby ona pożądanego skutku. Moim zdaniem to bardzo dobry preparat, ale to niezaognionej cery oraz prawidłowo nawodnionej, a na pewno bez dużej tendencji do wysuszenia się. Myślę, że przy zbilansowanej pielęgnacji ten preparat mógłby sprawdzać się stosowany cyklicznie.

      Najlepsze oceny w niezależnych badaniach otrzymują szczoteczki rotacyjne, ale wszystko zależy od rozstawu zębów oraz współtowarzyszących chorób przyzębia, ja np. ze względu na wrażliwe dziąsła i ciasne ułożenie, z najlepszym skutkiem stosuję miękkie szczoteczki klasyczne z dobrym nitkowaniem i pielęgnacją przed - płukanie ust olejem, opłukiwanie płynami ziołowymi. Myślę, że nie ma najlepszego i jedynego sposobu na oczyszczanie jamy ustnej.

      Usuń
    3. Anonimku, ja mogę ze swojej strony polecić szczoteczkę soniczną. Jest to spory wydatek, ale szczerze polecam, odkąd używam (+cała moja rodzina :) widzę dużą poprawę jeśli chodzi o higienę jamy ustnej. Dentysta to potwierdza.

      Usuń
  6. Ten olejek kusi, zwłaszcza jeśli chodzi o zapach wydaje się być idealny na jesień :) Z drugiej strony z obawy na to czy mi przypasuje chyba lepiej byłoby kupić z kimś na pół.

    Ewo, dziewczyny, ja dziś z innym pytaniem. Macie do polecenia jakieś nowe odkrycia do codziennego nawilżania cery? Chodzi mi o lekkie produkty, sera, esencję. Mam minimalne zapotrzebowanie na okluzje, aktualnie używam : esencji snail bee benton, galactomyces manyo factory (na noc) i mgiełki własnej roboty na podstawie przepisu Ewy. Dotychczas używałam na dzień głównie esencji benton jednakże zrobiła się trochę za lekka, tzn widzę że niektóre obszary, np przy nosie są dosyć suche.
    Idealny by był jakiś produkt z kilku procentową zawartością fazy olejowej. Możesz coś polecić Ewo, dziewczyny?? <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie doskonale sprawdzają się serum marki Eminence - mają doskonałą formułę - bez oleistości, a jednak zapewniają zapotrzebowanie na okluzję. Ubolewam, że nie są dostępne w Polsce :( Nic lepszego póki co nie odnalazłam, chociaż wciąż testuję nowe produkty.

      Usuń
    2. Ewo, które serum polecasz w szczególności? To nawilżające?

      Usuń
  7. Hejka! mam pytanie odnośnie alantoiny - nie robiłam nigdy samodzielnie żadnego serum, mgiełki, kremu, ale kupiłam ją, aby wykonać tonik z azeloglicyna wedlug receptury Ewy. Naczytałam się o niej sporo dobrego, jak to pięknie koi i wycisza. Chciałabym ją przemycić ją do pielęgnacji. I tutaj rodzi się pytanie: jak ją stosować? Dosypywać szczyptę do glinek? rozpuszczać w hydrolacie i dodawać do ciężkich kremów, które nie sprawdzają się solo? rozpuścić w serum (ava z opuncją) z dodatkiem oleju i nakładać pod maskę peel-off? Kupiłam ją głownie z myslą o toniku, ale opakowanie jest spore, więc zastanawiam się z czym będzie współgrać i czy będzie zmiękczać skoro to pochodna mocznika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alantoina jest rozpuszczalna w wodzie, więc możesz ją dodawać w zasadzie do większości formuł, ale nie należy przekraczać jej stężenia stosowania, ponieważ może silnie uwrażliwiać skórę. Najlepiej rozpuścić ją w d-panthenolu, jeśli chciałabyś ją dodawać do serum, kremów, samodzielnie dość ciężko się rozpuszcza.

      Usuń
  8. witaj Ewo^^mam pytanie o podroby, zwłaszcza wątróbkę drobiową.spotykam się ze stwierdzeniem, że z racji tego, ze pełni role filtra, to gromadzi tez najwieksza ilosc toksyn. z drugiej strony czytam, ze to nie w watrobce sie kumuluja, ale w tkance tluszczowej zwierzat. Powiem wprost-staram sie jesc zdrowo, ale nie stac mnie na kupowanie eko produktow. Nie popadam też w druga skrajność i nie wybieram najtanszego miesa. StARAM sie to jakos wyposrodkowac, zeby nie zwariować :) o ile w gotowcach typu wedliny czy kielbasy mozna sprawdzic sklad, o tyle kupujac surowe mieso w osiedlowym spozywczaku nie mamy informacji czym karmione byly zwierzeta. Wiem, ze podroby dostarczaja solidnej porcji witam i mineralow. Jestem ciekawa, co Ty o tym sadzisz. Jdyna rzecza, za ktora jestem w stanie zaplacic relatywnie wiecej są jajka i tutaj faktcznie czuje roznice i w smaku i dostrzegam ja w kolorze zoltka :) Jak to sie ma do miesa? czy faktycznie jest to produkt, ktory wymaga wydania wiekszych pieniedzy czy nie ma to az takiego znaczenia? Oczywiscie zakladajac, ze nie je sie go codziennie. Pozdrawiam Cie cieplo i z niecierpliwoscia czekam na odpowiedź:) Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, tu nie Ewa.
      Ale tak czytam i z kolei ja mam wątpliwości o te jaja.
      Bo jaja od kur, które biegały wolno i skubały, co im się żywnie podoba (w tym elementy smogu, którego na wsiach nie brakuje), to chyba nie najlepszy pomysł, prawda? Cały ten chemiczny syf trafia pod skorupkę a potem na naszych talerzach.

      Usuń
    2. Aloha! Fajnie że ktoś się podpiął pod temat. Dobrze jest sobie podyskutować :) jeśli chodzi o jajca to również spotkałam się z taką opinią i podzielam obawy, ponoć chów klatkowy jest najlepszym wyjściem. Ja jajka zabieram od ciotki, a kurki hasaja sobie po ogródku. Nie ma tam żadnych odpadow, miejsce jest dzikie tzn.nikt nie ingeruje, nikt nie włazi z buciorami, a pole znajduje się za domem w spokojnej okolicy. Wiadomo że smogu się nie uniknie, ale też nie jest tak że auta pierdzą spalinami na kurnik i okolice. Ja naprawdę czuję różnicę w smaku i wyglądzie jajek ze sklepu a tych "swojskich". I też nie jestem fanatyczka , która nie tyka się tych se sllepu bo np. w cieście nie robi mi to aż takiej różnicy ale jajecznice,sadzone lub gotowane tylko na tych domowych ;) btw, pochodzę ze wsi i pamiętam że jako mała dziewczynka chodziłam po jeszcze ciepłe jajka do kurnika, pamiętam kiełbasę która robił dziadek po świniobiciu. Moja mama uważa że schabowy nie smakuje już tak samo jak kiedyś i cieszy się, jak znajdzie smak zbliżony do tego, który pamięta z dawnych czasów ;) wiem że te smaki są okraszone ciepłymi wspomnieniami i często nieobiektywne, ale patrząc co się dzieje, myślę że ma to całkiem solidne podstawy ;)

      Usuń
    3. Wątroba z racji właściwości detoksykacyjnych jest najmniej zanieczyszczonym organem, najbardziej obawiałabym się mięśni, które posiadają silne struktury białkowe, są najmniej odżywcze i to właśnie w tej części ciała zwierząt kumulują się związki toksyczne. Nadmierne otłuszczenie ciała zwierzęcia to również dawka wolnych rodników oraz cytokin zapalnych.

      Ciężko mi tutaj cokolwiek napisać, ponieważ zarówno zwierzyna hodowana masowo, jak i w większym gospodarstwie rolnym może być źródłem związków antyodżywczych. Środowisko jest tak zanieczyszczone, że obraz zdrowej i szczęśliwej kury na wsi jest niesamowicie przekłamany. Na pewno najzdrowiej byłoby spożywać żywność wyprodukowaną i wyhodowaną przez siebie, ale nie jest to mozliwe, więc moim zdaniem najrozsądniejszym wyborem jest po prostu spożywanie żywności jak najmniej przetworzonej, a niekoniecznie certyfikacja każdego surowca spożywczego jaki zjadasz, bo to nie jest wcale ani gwarancją jakości, ani świeżości.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. O to super, to naprawdę świetny produkt ;)

      Usuń
  10. Ewuniu ZNIKŁA MOŻLIWOŚĆ CZYTANIA BLOGA W TRYBIE TELEFONU? Lepiej się czytało w tamtej formie :( przepraszam za uwagę, mam nadzieję że Cię nie urażę :*
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam w telefonie. Widok jest jak w laptopie. Teraz jest czytelniej, moim zdaniem.
      A i w reklamy można wreszcie kliknąć z komórki, bo poprzednio nie było jak. ☺

      Usuń
    2. Tak, znikła, wcześniejszy widok był dysfunkcyjny, teraz jest odpowiednio przystosowany do czytelników posiadających telefony dotykowe :)

      Usuń
  11. Ewuniu mam pytanie z kategorii żywienia tak jak koleżanka wyżej :)

    Robisz zupy Ewo? Jeśli tak to na jakim wywarze? Ostatnio zainteresowałam się rosołem na kościach (sławny bone broth), bo taki robi moja mama.

    Jaki kości najbardziej do takiego wywaru polecasz? Zważywszy w jakim czasach żyjemy :/

    Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam :)

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale teraz rzadko, bo nie mam na to czasu. To zależy, zazwyczaj drobiowo-wołowy. Niestety, mam podobny problem odnośnie jakości, zwłaszcza, gdy przebywam teraz poza moim stałym miejscem zamieszkania - staram się kupować mięso u lokalnych przedsiębiorców, są takie mapy w większych miastach ;)

      Usuń
  12. Ewo, jestem pełna podziwu dla Twojej wiedzy i bardzo ufam Twojej opinii, dlatego chcę Cię zapytać, co sądzisz o spożywaniu amorficznej ziemi okrzemkowej? Pomyślałam, że mogłaby się sprawdzić również w formie maseczki do twarzy ;), ale najbardziej interesują mnie jej prozdrowotne właściwości dla organizmu.

    Serdeczności:)
    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mnie to spożywanie 2 łyżeczek ziemi okrzemkowej + siemię lniane (CODZIENNIE) bardzo zahamowało mi wypadanie włosów. Samo siemię nigdy nie dało mi takich efektów.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. wow! dzieki za podzielenie się swoimi efektami:) Bardzo sie ciesze i czuje sie jeszcze bardziej zachęcona:D mojemu facetowi wypadaja wlosy, wiec mozliwe, ze u niego spisaloby sie rownie dobrze :)

      Usuń
    3. To głównie bogate źródło krzemu, może korzystnie wpływać szczególnie na stan włosów oraz paznokci, akurat diatomit to jeden z najbezpieczniejszych suplementów jaki istnieje :)

      Usuń
  13. Ten olejek to dla mnie totalna nowość - brzmi obiecująco:) ŚlędzęTwojego bloga już długo i czytam wszystkie komentarze, bo tematy podejmowane przez czytelniczki sa mi rownie bliskie. zawsze moge wyluskac cos dla siebie. Tak oto trafilam na mleczko z witamina C firmy Avalon. dlugo sie zastanawialam, ale w koncu odzalowalam i kupilam, choc to dla mnie spory wydatek. Nigdy wczesniej nie wydalam na produkt do demakijazu takiej kwoty. Pokladam w nim duze nadzieje. licze, ze sie spisze wzorowo na mojej 30letniej i problematycnznej skorze :) Ewo, nie wiem czy to mozliwe, ale czy mogłabyś ten produkt porównać do mleczka fitomed Planeta Organica? Który produkt Twoim zdaniem wypada lepiej (cenowo wiem,ze planeta organica:))? Które mleczko lepiej się domywa?które bardziej powleka skórę? które bardziej pielęgnuje? No właśnie - czy możliwe jest, aby podukt do demakijażu robił coś więcej ze skórą niż porządnie rozpuszczał makijaż i zanieczyszczenia, jednoczesnie jej nie odwadniająć (wiem, ze to już duzo, ale sadze, ze mozna ten sam efekt uzyskac z uzyciem inych produktow)? Producent podkreśla obecność wit.c i jej pozytywne działanie na skórę, dziewczyny na stronie sklepu również wyrażają się pozytywnie, ale zastanawiam się czy tak krótki kontakt produktu z buzią może przełożyć się na rozjaśnienie i poprawę kondycji skóry czy wymaga dodatkowych zabiegów ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczko PO jest mniej kremowe, ale bardziej tłuste i gorzej się spłukuje, za to Avalon ma bardziej przyjemną konsystencje, ale spłukuje się mocniej, jeśli Twoja cera bardzo szybko się odwadnia, to bardziej polecałabym PO, ale do Avalon zawsze można dodać odrobiny oleju i zmodyfikować tym samym jego działanie.

      Są to produkty mające ograniczony kontakt ze skórą, zatem nie wymagałabym od tego typu produktów zbyt wiele. To prawda, że niewłaściwe mycie jest w stanie całkowicie burzyć pielęgnację, ale od kosmetyków myjących wymagałabym głównie komfortowego stosowania, niezapętlania problemów oraz dobrej, odpowiednio przystosowanej mocy oczyszczającej.

      Usuń
  14. Ewo, mam problem z zaskórnikami, podejrzewam że przyczyną są hormony, czy mogłabyś mi polecić od wykonania jakich badań zacząć, dodam że mieszkam za granicą, ale za kilka dni wybieram się do Polski i wtedy chciałabym je wykonać. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakimi zaskórnikami? Otwartymi, czy zamkniętymi? Z jaką treścią? Jak problem długo się utrzymuje oraz jak jest nasilony?

      Usuń
  15. Walczę z (Staphylococcus aureus)... czy istnieją jakieś specjalistyczne środki do prania, pomagające wybić to zło? Czytam jeszcze, że ta bakteria jest wyjątkowo odporna na wysoką temperaturę... po prostu super. Staram się bardzo dbać o higienę (jednorazowe myjki), do osuszania twarzy tylko ręcznik papierowy, ręcznik piorę od razu po użyciu... planuję jeszcze zakup oczyszczacza powietrza, wariuję już. Tylko właśnie nie mogę się dowiedzieć czy są jakieś konkretne środki do walki z takimi bakteriami, a w szpitalach na pewno sobie jakoś z tym radzą. Może zmienić ręczniki na białe i wszystko katować wybielaczem? Nie wiem już...

    Mam AZS, na twarz stosuję tretynoinę, częste golenie - czyli idealne środowisko dla gronkowca do zainfekowania, bo bariera skórna non stop jest jakby z dziurami. + mój totalny brak odporności... żenua. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, jak udało Ci się potwierdzić zakażenie gronkowcem? Podejrzewam u siebie ten problem (głównie ze względu na problemy skórne), wiem że można robić jakies wymazy, ale właśnie - z czego? Tylko z ropnych zmian? Z gardła? Trochę się w tym gubię, a lekarz rodzinny trochę mnie zlewa.

      Usuń
    2. Można zrobić wymaz z nosa, oraz właśnie tak jak powiedziałaś z ropy. U mnie przy nacinaniu takiej głębokiej kulki pobrano materiał do badania. Jest kilka typów gronkowca itd. czekają mnie antybiotyki doustne, a jak to nie pomoże to autoszczepionka. Na razie się głowię i troję jak tutaj nie dopuścić do kolejnego zakażenia. Od już 2 dni szukam tego proszku, i widzę, że jest tylko "Clovin II Septon" może to komuś to pomoże. Ale jakby ktoś miał jakieś dodatkowe porady to się nie obrażę. :)

      Usuń
    3. Powinna wystarczyć dezynfekcja termiczno-chemiczna w przypadku gronkowców. Nie popadałabym również w skrajności, ponieważ nadmierna dezynfekcja doprowadza do patogenezy drobnoustrojów i dopiero wówczas stwarzają one realne zagrożenie zdrowotne.

      Usuń
  16. Jeśli chodzi o olejki myjące to ostatnio kupiłam Dermedic Oilage i muszę przyznać, że świetnie zmywa makijaż, nawet tusz do rzęs bez wcześniejszego rozmiękczania. O coś takiego mi właśnie chodziło. Producent pisze, że nie wysusza skóry i zostawia ochronną powłokę, ale po zmyciu nie odczułam specjalnie, żeby cokolwiek zostało na skórze (chociaż trochę na to liczyłam). Użyłam dopiero raz, więc za jakiś czas zdam szerszą relację. Na pewno duży plus za domycie makijażu.

    Mam pytanko z innej beczki. Moja skóra w drugiej połowie cyklu bardzo się pogarsza. Jest szara, raz tłusta, raz ściągnięta, żadne kosmetyki nie poprawiają jej kondycji. W pierwszej połowie cyklu mam wrażenie, że każdy kosmetyk jest super, że świetnie się sprawdza, że skóra wreszcie się poprawia, a potem przychodzi ten czas, że mogłabym posmarować się najdroższymi kremami i maseczkami, a twarz wygląda źle i nieświeżo. I właśnie wtedy dokonuję nieprzemyślanych zakupów kosmetycznych, bo na siłę chcę coś naprawić :P Cierpię też na dość dokuczliwy PMS. Tydzień przed miesiączką jest trudny. Robiłam badania hormonalne- generalnie wszystko mieści się w granicach normy, androgeny blisko górnej granicy, ale nie przekraczają jej. Miałam też wysoką prolaktynę i obniżałam ją takim lekiem, nie pamiętam nazwy- 1/4 tabletki raz na tydzień. Prolaktyna spadła i utrzymuje się już bez leków, ale na stan cery w żaden sposób to nie wpłynęło. Lekarz powiedział, że nie są to wyniki, które mogłyby mieć decydujący wplyw na skórę (w sensie, że nie będzie obniżał czegoś co jest w normie). Mam inne zdanie, ale ok. Miesiączki mam bardzo regularne (co 28-29 dni). Czy możesz Ewo polecić coś, może jakieś zioła, które w delikatny sposób pozwoliłyby mi lepiej czuć się i wyglądać w drugiej fazie?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ewo,
    na kanale Betty Blue YT znalazłam poradę dotyczącą stosowania d-panthenolu (w piance) na skórę głowy w celu odżywienia jej i przyspieszenia porostu włosów.
    Myślisz, że to dobry pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowitamina B5 rzeczywiście ma pozytywny wpływ na cebulki mieszków włosowych, choć jeśli miałaby ona przyspieszyć porost włosów, bardziej zalecałabym jej wewnętrzną, aniżeli zewnętrzną suplementację. Panthenol stosowany zewnętrznie będzie łagodził podrażnienia, moze ograniczyć również wypadanie włosów, jeśli ich nadmierne wypadanie wynika ze stanu zapalnego mieszków włosowych.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
  18. Ewo moze pomozesz? Bliska mi osoba płci męskiej ma problem z tradzikiem na skorze głowy. Od lat ma pojedyncze zmiany na twarzy, ale od pewnego czasu nasilone zmiany na głowie, ktore ciagle rozdrapuje. Myje glowe szamponem dla mezczyzn lavera, wczesniej bialy jelen, teraz insight do codziennego uzytku. Nie nosi czapki. Jakie produkty polecilabys wdrozyc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze w tym nie gmerać łapkami.
      Bo nie wiadomo, czy to nie jest po części trądzik neuropatyczny.

      Usuń
    2. Zależy co to za zmiany, w pierwszej kolejności należy wykonać posiew oraz udać się na badanie trychologiczne - możliwe, ze skóra głowy jest wysuszona i delikatna, wówczas postępowanie lecznicze będzie przebiegało zupełnie inaczej niż w klasycznym trądziku mieszków włosowych.

      Usuń
  19. Ewuniu,
    już kiedyś pisałam do Ciebie w sprawie - jak ja to określiłam - naturalnych metod optycznego powiększania objętości czupryny.
    Z poleconych przez Ciebie próbowałam wierzbownicy i siemienia. Na krzemionkę zbieram pieniążki ale jako że może ona trochę włosy przesuszyć, i tak mnie nie przekonuje. Tania też nie jest.
    Siemię w ogóle się nie sprawdza na niskoporowatych - skleja je jak drogeryjny żel (BTW kiedyś chciałam tego efektu ale nie teraz, inna fryzura niż kiedyś).
    A wierzbownica (napar) u mnie nie działa. Chyba że nie umiem dobrać proporcji.
    Wobec tego niezastąpiona pozostaje u mnie kozieradka zwana kostką rosołową. Czy znasz może sposób jak zneutralizować jej woń?

    Chciałam też zapytać, czy gdybym taką klasyczną piankę drogeryjną, która ma nieco włoski pogrubiać, najpierw wycisnęła (na dłoń, na talerzyk, cokolwiek) i poczekała trochę, to cały alkohol z niej wyparowałby? Chodzi mi o pozbycie się substancji, jakie włosom szkodzą.

    Z góry Ci dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do zapachu kozieradki to raczej nie ma możliwości by go nieco zneutralizować. Używałam mocnych olejków eterycznych-melisa,rozmaryn,szałwia,geranium,mięta czy lawenda,a i tak jej woń przebijała przez zapach. Poza tym sama kozieradka wpływa na zmniejszenie wypadania i przyrost baby hairs. Jeśli chodzi Ci tylko o taki efekt to polecam serum ecolab do włosów suchych i zniszczonych. Dodatkowo lekko unosi włosy u nasady. Jeżeli zaś chodzi Ci o pogrubienie samego włosa to jedynym skutecznym produktem będzie henna,która łączy się z keratyną we włosie. Stąd po regularnym hennowaniu włosy są wyraźnie grubsze. Również cassia czy senes nieco pogrubiają włos. Z kolei by tylko optycznie powiększyć objętość włosów warto stosować maski z przewagą emolientów. Otulają one włos i ma się wrażenie,że włosów jest znacznie więcej(także w dotyku są wyraźnie grubsze).
      Co do samej krzemionki to możesz pić skrzyp czy ziemię okrzemkową,które wpłyną na włosy od wewnątrz i widać efekty ich działania już po 3-4tygodniach.

      Usuń
    2. Dziękuję Anonimku za wszelkie podpowiedzi.
      Ciekawa jestem jednak co z odpędzaniem alkoholu z jednorazowej porcji środka stylizującego jak pianka lub lakier do włosów.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Nie no, krzemionka z kolorówki to są groszowe sprawy - 10 g krzemionki starczy Ci na ponad pół roku codziennego użytkowania, a koszt to góra 20 zł :)

      Spróbowałabym dodać do niej olejków eterycznych, np. z rozmarynu, który również przedłuża świeżość włosów i pobudza je do wzrostu, wzmacniając przy tym cebulki włosowe. Ze względu na intensywny zapach kozieradki, mimo wszystko, wątpię, by cokolwiek całkowicie zneutralizowało jej nieprzyjemny zapach.

      Nie jestem w stanie polecić nic konkretnego, ze względu na formułę pianek i środków stylizacyjnych (obklejają włos), zawsze będą go potencjalnie wysuszać, między innymi z tego powodu przerzuciłam się na stylizację krzemionką, która kilku wad, jednak dla delikatnej skóry głowy i cienkich włosów jest najbardziej łaskawa.

      Usuń
    4. Bardzo Wam dziękuję za podpowiedzi.
      Zajrzę zatem na kolorówkę.com.pl, pewnie kupię coś jeszcze.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Hwj Ewo i Dziewczyny :)

    Wiem, że pytanie może zbyt ogólne i zostanę strofowana, ale chciałabym zapytać o najlepszą substancję jako prewencja przeciwstarzeniowa.

    Kwasy? RETINOL?

    Mam 26 lat, mam jeszcze trochę pozostałości po trądziku a przede wszystkim lekkie blizny, które zwalczam kwasami.

    Ostatnio zaczęłam myśleć właśnie o prewencji przeciw zmarszczkom, i dlatego myślę o retinolu.

    Zaczęłam myśleć o tym, gdy kilka dni tenu zobaczyłam w telewizji pewną aktorkę o prze pięknej cerze w WIEKU 40 LAT... - Maria Menounos.

    Z GÓRY DZIĘKUJĘ BARDZO I POZDRAWIAM :)

    ELIZA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? ja żałuję, że wcześniej nie stosowałam kremów z retinolem. Teraz świadomość wszystkich jest większa (m.in. dzięki internetowi) i w miarę zasobności portfela warto czerpać garściami z tego, co jest w ofercie. Nie chcę namawiać do konsumpcjonizmu, choć faktycznie trochę to nim zalatuje.
      Na początek poczytaj sobie wszystkie artykuły Ewci: o retinoidach, ich działaniach ubocznych; o filtrach też, bo trzeba wiedzieć, że retinoidy i kwasy pociągają za sobą konieczność wprzęgnięcia i kremów z filtrami (akurat teraz ich stacjonarnie nie uwidzisz, właśnie wyjechały na magazyny, by wrócić na półki sklepowe dopiero na wiosnę). A filtry to bardzo specyficzny kosmetyk. Oj, tak. Mnie po niecałym roku ich stosowania też już zbrzydły, tak jak naszej Ewuni. Ale to osobny rodział i dobrze, byś o tym wszystkim poczytała sobie.
      Tyle ode mnie. Powodzenia.

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź Anonimku :)

      Przepraszam za jeszcze jedno pytania jakby od laika (choć czytam bloga Ewy), ale od jakiego preparatu z retinolem warto by zacząć?

      Chciałabym ujędrnić skórę i zacząć zapobiegać zmarszczkom, kwasy działają na mnie świetnie ale teraz właśnie chciałabym zacząć prewencję przeciw zmarszczkom.

      Jeszcze raz dziękuję i POZDRAWIAM :)

      Eliza

      Usuń
    3. Ja zaczęłam od Triacnealu (ten zawiera też papainę i kwas glikolowy) z Avene i Ystheal. Relatywnie małe stężenia ale i kremowa formuła. Zacząć stosowanie od raz, dwa razy w tygodniu. W kilkudniowych odstępach.
      Tak piszę i piszę ale wiem, że naszej Ewuni nie spodobałoby się to namawianie do retinoidów. Kobieta tak się już opatrzyła wywołanej rosacea (trądzik różowaty) właśnie kwasami i retinoidami, że nie pochwala ich stosowania w celach przeciwzmarszczkowych.
      Powodzenia i pamiętaj o umiarze.

      Usuń
    4. Jeszcze raz Ci dziękuję Anonimku i wiem - umiar przede wszystkim, w kwasach też opieram się na umiarze dlatego z tym akurat nie nam problemu :) więc myślę, że zacznę od Triacnealu, dawnooo temu w czasach nastoletnich go używałam i dobrze wspominam.

      Dziękuję, pozdrawiam Cię serdecznie Anonimku i Tobie również życzę powodzenia :*

      Eliza

      Usuń
    5. Elizo, bardzo chciałabym udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ale nie mogę. Każda skóra jest inna... na pewnych typach cery pochodne witaminy A mogą przynieść doskonałe efekty, na innych z kolei wpędzą ją w stan chwiejności i nadmiernej reaktywności. Na innych zadziała lepiej działanie powierzchownie złuszczające, na innych unikanie uszkodzenia wierzchniej warstwy naskórka i działanie poprzez iniekcję... Temat jest bardzo szeroki i zależny ściśle od kondycji cery oraz oczywiście jej stopnia tolerancji.

      Usuń
  21. Hej dziewczyny!
    Jest coraz zimniej, skóra się przesusza i mam problem. Czy znacie i możecie polecić dobre balsamy do ciała? Nawilżające, natłuszczające i najlepiej kojące, ale bez substancji zapachowych - tu jest problem, bo ciężko takie znaleźć. Najlepiej z dużą ilością maseł jak shea, ale takie potrafią mieć masę olejków eterycznych, dlatego proszę o pomoc. Mogłabym sobie kupić samo masło nierafinowane, ale męczenie się z twardym produktem mnie wykończyło wcześniejszej zimy, szukam czegoś prostszego w obsłudze.
    Z góry dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto spróbować kupić masło shea i w kąpieli wodnej połączyć je - celem rozluźnienia konsystencji - z jakimś olejem lub nawet parafiną z apteki. Poza tym samo masło shea nie ma takiej zbitej konsystencji, jak np. kakaowe. Sprawdziłoby się nawet solo.

      Usuń
    2. Uwielbiam masła z serii Linum od Dermedic - fantastyczne w obsłudze o świetnych walorach pielęgnacyjnych :) Odradzam jednak wersję Baby - śmierdzi pieluchą, i pół biedy gdyby była niezapełniona...

      Usuń
  22. Ewo, mam do Ciebie pytanie, co sądzisz u usuwaniu rumienia z twarzy światłem IPL? Czy jest to bezpieczna metoda, czy mogą powstać blizny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zabieg wykonuje idiota, czy nieprzeszkolona "wszystkowiedząca" kosmetyczka, to można skórę poparzyć. I to już zależy od indywidualnej reakcji twojej skóry na strup, i czy cokolwiek zostanie po tym. To nie jest takie światełko do poświecenia na skórę jak niektórzy myślą.

      Usuń
    2. A ja z kolei czytałam, że na naczynka to pewnie laser sprawdziłby się.
      Jednak, czy traktowanie skóry wysokoenergetycznymi dawkami światła lub lasera nie zaognia skóry jeszcze bardziej - trudno ocenić.

      Usuń
    3. Z pewnością metoda ta nie przynosi trwałych efektów, a naświetlanie skóry możesz przynieść różne efekty, w zależności od reakcji skóry. Moim zdaniem to nie jest najlepsza metoda walki z reaktywnym rumieniem.

      Usuń
  23. Dziewczyny, podzielcie się proszę swoimi ukochanymi maseczkami kremowymi. Mam skórę problematyczną, więc bardziej odpowiada mi nawilżanie, nawadnianie w formie masek. Oprócz masek algowych peel-off - co polecacie? Stosujecie maski agafii lub fitocosmetic? Jestem otwarta na wszystkie propozycje, mysle, ze moglyby skorzystac rowniez inne czytelniczki. Moga byc to zarowno produkty do kupienia wylacznie przez internet, jak i dostepne w drogeriach;)

    Jakie są wasze hity?:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Jestem otwarta na wszystkie propozycje'' - jakoś wyuzdanie zabrzmiało; ale wiadomo, że to zależy od kontekstu.
      Ale do rzeczy: z braku laku nie warto czasem zwykły krem nałożyć w większej ilości, po czym spłukać letnią wodą? Zwłaszcza, jak nie posiada się skóry łatwo zapychającej się, u której przysłowiowe powietrze wywołuje trądzik.
      Moim zdaniem większość kremowych maseczek jest mocno naperfumowana i niekoniecznie zawiera jakieś super składy (korzystałam głównie z drogeryjnych).
      Wydaje mi się, że gruba warstwa nawilżającego kremu z dodatkiem np. jakiegokolwiek olejku lub nawet kropelek probiotycznych (wpis na blogu u Ewy), bądź witaminy E/D3 też znalazłaby zastosowanie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. BARDZO mnie zdziwiła odpowiedź Anonima - WYUZDANIE?? o czym myślisz czytając tego bloga? Dziwna odpowiedź serio...

      Do rzeczy - pierwszy Anonimku :) - ja Ci bardzo polecam maseczkę ISANA HYDRO BOOSTER - kosztuje grosze (a na promocji to już w ogóle jak gratis także poczekaj sobie na promocję w Rossmannie - na tą maseczkę bardzo często jest promocja). Gruba warstwa, czyli cała połówka maseczki na około 1 godziny, a później zmywam ciepłą a później zimną wodą. Można też TYLKO zetrzeć wacikiem lub chusteczką higieniczną ale ja Ci polecam (żeby nie było zbyt komedogennie) zmyć ją właśnie po godzinie, poza tym przy zmywaniu zobaczysz jak mięciutka jest Twoja skóra :)

      Plus tak jak powiedział pierwszy Anonim - Twój sprawdzony nawilżający krem pozostawiony na dłuższą chwilę grubą warstwą a później zmycie.

      Mam nadzieję, że coś pomogłam. Pozdrawiam :)
      Marta

      Usuń
    3. Dzięki:* Na pewno sięgnę po maseczkę z Isany:)

      Usuń
    4. Proszę o zachowanie kultury osobistej, Anonimie. Twój komentarz jest nie na miejscu i swoje zdrożne myśli pozostawiłabym nakreślone wyłącznie w swojej własnej głowie.

      Usuń
    5. Ojej. Przepraszam.

      Usuń
  24. Ewo, jak stosować tonik z kwasem glikolowym o stężeniu 7%? Kiedy nakładać i czy można stosować na niego krem i inne substancje aktywne? Pozdrawiam,jak zawsze świetny wpis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy jaka jest Twoja cera, problem i reakcja na preparat. Preparat tego typu najlepiej nakładać wieczorem, mieszanie z innymi produktami będzie zależne od tego, jakie finalne pH i formułę posiada przez Ciebie stosowany kosmetyk :)

      Usuń
  25. Hej Ewo :)
    Od niedawna czytam Twojego bloga i jestem pod wrażeniem Twojego ogromu wiedzy. Staram się ułożyć pielęgnację na nowo, mniej więcej już wiem co służy mojej skórze a co nie. Jestem Ci bardzo wdzięczna za prace jaką wykonujesz! �� Niedawno kupiłam Primer glinkowy z Annabelle i jestem w nim zakochana! Chciałabym zapytać jakie podkłady polecasz do nakładania na lub pod ten primer. Obecnie uzywam Bourjois Healthy Mix, ale jak dla mnie jest tragiczny, miałam także Amilie Matt i tu niestety nie trafiłam z kolorem, a i w obsłudze był jak dla mnie toporny. Mam cerę trądzikową, tłustą, łatwo zapychającą się z poszerzonymi porami i niestety większość podkładów podkreśla niedoskonałości �� Szukam czegoś lekkiego z naturalnym wykończeniem. Czy mozesz mi coś polecić? ��
    Ściskam!
    Oktawia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oktawio, możesz rozwinąć co konkretnie nie odpowiadało Ci w podkładzie Amilie? Co chciałabyś w nim zmienić? Jaką ma trwałość na Twojej cerze? Jaki podkład wspominasz najmilej?

      Usuń
    2. Podkład Amilie podkreślał mocno suche skórki i powodował uczucie ściągnięcia. Miałam wrażenie, że trochę mnie przesusza. Zależy mi bardziej na naturalnym wykończeniu, a przy Amilie było ono mocno matowe, czasem wręcz pudrowe mimo cienkiej warstwy. Nakładałam go na różne sposoby i w różnych ilościach, ale nie wyglądał dobrze. Obecnie Bourjois samodzielnie spływał mi z twarzy po 2h, nałożony na Primer z AM trzyma się lepiej, ale mocno się wyświeca i wzmaga przetłuszczanie. Chyba nie miałam nigdy dobrego podkładu, długo w ogóle nie używałam podkładów z obawy przed zapchaniem. W ciąży miałam cerę niemalże idealną, po urodzeniu dziecka (rok temu) zaczęła się mocniej przetłuszczać, zapychać i wygląda gorzej niż kiedy byłam nastolatką. Hormony wróciły już do normy, zmieniłam dietę, od nowa układam moją pielęgnację, jest lepiej, ale nie potrafię dobrać podkładu, który byłby lekki, nie osadzał się w porach i dobrze współpracował z Primerem (jestem nim zachwycona, bo szybciej schodzą mi drobne krostki i ogranicza przetłuszczanie). Wiem, że ciężko jest polecić coś konkretnego, ale liczyłam, że może mogłabyś mi podpowiedzieć gdzie szukać i czy do tego Primera lepszy będzie podkład mineralny, płynny czy krem BB/CC? :)

      Usuń
    3. Wiesz co, ja bym przede wszystkim uregulowała pielęgnację, z Twojego opisu wynika, że walczysz z odwodnieniem skóry oraz masz samoistną tendencję do łojotoku (a wysuszenie go dodatkowo nasila). Na ten moment ciężko powiedzieć, jaki podkład okazałby się u Ciebie najbardziej trwały, ponieważ pielęgnacja z podkładem mineralnym, a kosmetykiem kremowym, przedstawia się zupełnie inaczej i każdy makijaż komplikuje pielęgnację. Jeśli tylko masz takie możliwości, na razie najrozsądniej jest ograniczyć jakikolwiek makijaż do minimum i spróbować podziałać pielęgnacją, w im lepszej i stabilnej kondycji będzie znajdować się twoja cera, tym łatwiej bedzie Ci dobrać kosmetyk kolorowy :) Wiem, że to brzmi, jakbym głosiła truizmy, ale nie chcę polecać sterty kosmetyków, które mogą okazać się beznadziejnym zakupem.

      Usuń
  26. Ewo, proszę doradź mi w sprawie hydrochinonu; przymierzam się do kuracji, ale jestem tu totalnym laikiem. Czy zgadzasz się ze wszystkimi informacjami z tej strony https://www.beautyever.pl/pl/p/HYDROCHINON-najlepszy-na-przebarwienia/321 ? Mnie trochę zbiła z tropu fraza, że chydrochinon może być nakładany tylko na przebarwienia; zależy mi na całościowym wybieleniu skóry. Ile tonów maksymalnie może mnie rozjaśnić przy średniej karnacji? I jak przełożyć procentowo podane proprcje na łyżeczki? Rozumiem, że należy używać plastikowych, lub szklanych narzędzi do robienia mikstury? Kwas glikolowy może zaszkodzić wrażliwej, naczynkowej cerze? Ile się może utrzymać jasna skóra po zakończeniu kuracji? Mam nadzieję, że nie za dużo tych pytań, ale kto mi odpowie jak nie Ty?:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam hydrochinionu przez jakiś czas i super się sprawdzał na świeże przebarwienia pozapalne,z utrwalonymi już gorzej sobie radził. Natomiast w żaden sposób nie zadziałał już na piegi. Dawka jaką stosowałam to 2%, wspomagany glukonolaktonem 10%(ph toniku 4-4.5). Może przy niższym ph byłyby lepsze efekty,ale mam dosyć wrażliwą cerę.
      Co do narzędzi to zdecydowanie lepiej używać szklanych,zwłaszcza,jeśli użyjesz kwasu.
      Odnośnie cery naczynkowej to sama jestem jej posiadaczką i kwasy jakie możesz stosować to te z grupy PHA(askorbinowego nie polecam,zbyt niskie ph trzeba zachować by były widoczne jakiekolwiek efekty) oraz BHA. Co do kwasów z grupy AHA to ogólnie nie są polecane cerom naczynkowym,ale przy zachowaniu odpowiedniego stężenia(do 10%) i ph można i je wprowadzić do pielęgnacji.
      A z własnego doświadczenia dodam,że kwasy mogą być bardzo fajne,ale nalezy zachować z nimi i umiar, i rozsądek.

      Usuń
    2. Hydrochinion należy stosować na całą twarz, efekt wybielający jest zależny od skóry - może równie dobrze nie przynieść żadnego efektu terapeutycznego. Z mojego doświadczenia wynika, ze hydrochinion najlepiej łączyć z kwasami, wówczas działa efektywniej, tworzy szczególnie udane duety z kwasem glikolowym.

      Jeśli masz problem z odmierzaniem składników, warto korzystać z wirtualnych kalkulatorów stężeń :)

      Usuń
  27. Cześć Kochana. Jako, ze do tej pory tylko czytałam to pragnę podziękować za tę kopalnię wiedzy! Chciałam też zapytać o regulację skóry. Mam keratosis pilaris i rozwazam użycie atredermu (mam najsłabszy). Czy uważasz to za dobry pomysl- beda to plecy, ramiona i twarz. Czy kwas LHA w żelu pod prysznic to szalony pomysł? Jakie zabiegi byś polecila na cialo? Dermatolodzy zamiast konkretów mowia Pilarix i peeling. To jednak nie wystarcza bo zmiany są poważne. Dzieki z góry za uwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od nasilenia problemu i całościowej pielęgnacji oraz oczywiście czynnika ludzkiego - nie mogę doradzić z tak zdawkowych informacji, najlepszej terapii dla Ciebie. Wiem jednak, z własnego doświadczenia, że przy rogowaceniu najważniejszy jest rozsądek, zatem opierałabym swoje działania raczej na jednej, przewodniej substancji aktywnej i odpowiednio manipulowania jej działaniem :) LHA w żelu pod prysznic nie będzie przynosił praktycznie żadnego efektu leczniczego, a będzie wzmagał hiperkeratynizację przez wysuszanie i niepotrzebne, codzienne drażnienie naskórka.

      Usuń
    2. Dzieki za info. Jeśli atrederm nie da rady będę pisać mejla. Miłego weekendu!

      Usuń
  28. Ewo,
    Siedzę teraz z rtęciowym termometrem pod pachą (moim zdaniem one najlepiej mierzą temperaturę a na taki na podczerwień mnie nie stać) i zastanawiam się, do ilu stopni trzeba strząsać płynny metal w nim zawarty. Do samego końca? Czy do 35,5 C?
    Bardzo Ci dziękuję, jeśli odpowiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, termometr powinien być schłodzony do granicznej temperatury.

      Usuń
  29. Hej! A ja właśnie leze sobie z okładem z sody oczyszczonej z nadzieją,że przyspieszy zniknięcie podskórnych bulw:) I tak sobie pomyślałam o wzmocnieniu organizmu w tym szczególnym sezonie jesienno-zimowym. Wcinam kapustę kiszoną, siplenentuje Wit c i niebawem wracam do D3. Ale pomyślałam,żeby włączyć do diety kurkumę i zrobić pastę na jej bazie z dodatkiem świeżo mielonego pieprzu(ponoć trzeba dodawać). Ewo, co sądzisz o kurkumie i jej przeciwzapalnych właściwościach?złotym mleku? Przyprawach cenionych w ajurwedzie np.cynamonie cejlońskim? :) Pozdrawiam cię mocno i dziękuję za poświęcony na odpowiedź czas :)buziole! Paula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno te składniki diety posiadają silne właściwości antyseptyczne oraz wysoki potencjał antyoksydacyjny - jeśli są wysokiej i sprawdzonej jakości, mogą pozytywnie przyczynić się do lepszego stanu zdrowia, dotyczy to szczególnie tak silnej substancji aktywnej jak kurkumina,

      Usuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - możesz udzielać się w komentarzach, z chęcią wysłucham Twoich przemyśleń, postaram się pomóc na miarę moich doświadczeń i zasobów wiedzy.

Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl!

Proszę nie umieszczać analiz składu - w sieci istnieją specjalne narzędzia, które wykonają to za Ciebie, i za mnie.

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy jej nieopłacony przejaw będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęły jedynie moje własne środki finansowe i niezbędny czas.

Proszę o jednocześnie zachowanie kultury osobistej, wszelkie przejawy agresji, braku ogłady i szacunku będą beznamiętnie przeze mnie usuwane.

Dziękuję za uwagę :)

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger