Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejowanie twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejowanie twarzy. Pokaż wszystkie posty

15:00

ZASKÓRNIKI, WYPRYSKI I WYSUSZENIE SKÓRY PO OLEJACH | JAK UŻYWAĆ OLEJKÓW PIELĘGNACYJNYCH, BY SOBIE NIE ZASZKODZIĆ

ZASKÓRNIKI, WYPRYSKI I WYSUSZENIE SKÓRY PO OLEJACH | JAK UŻYWAĆ OLEJKÓW PIELĘGNACYJNYCH, BY SOBIE NIE ZASZKODZIĆ

Oleje w bardzo szybkim tempie zaczęły stanowić filar udanej, prostej i naturalnej pielęgnacji. Obłąkańczo zaczęto polecać płynne esencje niemal każdemu przechodniowi napotkanemu na ulicy - jawiły się one bowiem jako eliksir na całe zło dzisiejszego, okrutnego świata, a któż o zdrowych zmysłach pragnąłby zyskać łatkę samolubnego antyspołecznika? 

Pierwszą rysę wszechwspaniałemu obliczu olejów w pielęgnacji zadałam ponad 3 lata temu [tutaj] w czasie szaleńczego absolutu naturalnych działań skórnych. Cieszy mnie ogromnie, że coraz większa liczba osób niszczy idylliczny, nierozsądny obraz olejowej przygody, dostrzegając coraz jaśniej pewne, nieuniknione uchybienia wynikające ewidentnie z tłustej kuracji. Nie oznacza to wcale, że oleje zawsze i wszędzie będą złe, lecz warto wiedzieć, że tak jak mogą niwelować problemy skórne, równie skutecznie mogą je indukować. 

JAK DZIAŁAJĄ OLEJE

Oleje, bez względu na podział kwasów tłuszczowych, są substancjami oleistymi i silnie powlekającymi. Rozkład tłuszczowy nie zabezpiecza i nie niweluje potencjału komedogennego olejów - owszem, jest pomocy w wyborze płynności konsystencji tłuszczowej i może nakreślić czego mniej więcej można się spodziewać, bowiem stosunek długości i wiązań poszczególnych łańcuchów węglowych bezpośrednio wpływa na aplikowaną ilość tłuszczu (oleje z lepszym i gorszym poślizgiem, bardziej stałą i płynną konsystencją) , lecz niekoniecznie wykazuje inny mechanizm działania na etapie skóry i przesądza o ponadprzeciętnej skuteczności preparatu, zatem analiza tłuszczu jest narzędziem pomocnym, lecz także niezwykle nieczułym i nierzadko wprowadzającym w błąd. Nieco inaczej przedstawia się sytuacja w tłuszczach zmodyfikowanych, ale dzisiaj skupimy się na czystych i najprostszych olejach pozyskiwanych z roślin olejodajnych. 

Oleje stanowią okluzję, to jest pokrywają skórę bardziej lub mniej obciążającą, nieschnącą warstwą ochronną. Mimo tego że stanowią rodzaj substancji lipidowych, wbrew tyradom głoszonym przez producentów, nie posiadają zdolności głębokiej penetracji naskórkowej. Jest to niemożliwe, o ile ich cząsteczki nie zostały umieszczone w odpowiednich nośnikach, by przynosiły efekty możliwe do osiągnięcia na etapie skóry właściwej, zatem klasyczne oleje działają tylko i wyłącznie powierzchownie. To wiele zmienia i może zburzyć już teraz Twój pozytywny, olejowy światopogląd. W pielęgnacji zatem, oleje powinno się rozpatrywać jedynie jako zabezpieczenie i substancje buforujące nadmierny nacisk, tarcie lub niekorzystnie parującą formułę, czyli obecność tłuszczów będzie doskonale oddziaływać na skórę w działaniach sprzyjających niepohamowanemu odwodnianiu się skóry, ale nie nawadniają oraz nie będą nawadniać naskórka bezpośrednio same w sobie. 

POZYTYWNE ASPEKTY KURACJI OLEJOWYCH 

Nie jestem pejoratywnie nastawiona do tłuszczów roślinnych w pielęgnacji - nawet mimo tego, że wyodrębnianie olejów roślinnych w celach konsumpcyjnych nie jest ukłonem w stronę natury, oleje roślinne okazują się niezwykle pomocne w zbalansowaniu podstaw pielęgnacyjnych, lecz podobnie jak struktury wodne i nadmiernie schnące, wymagają dużego umiaru i wyczucia w stosowaniu.

Jeśli oleje stają się równoważnią dla działań zdecydowanie za agresywnych, lekkich, schnących lub pokrywają deprywację lipidową mogą poprawiać kondycję skóry. Klinicznie tego typu rozsądne działania mogą doprowadzić finalnie do normalizacji skóry, jednak nie samodzielnie - a jako dopełnienie w postaci deficytowej gospodarki tłuszczowej. I tutaj jest podstawowy błąd, będący źródłem absolutnie wszystkich problemów skórnych wywołanych przez oleje roślinne - nie każdy posiada deficyty tłuszczowe lub nie są one wprost proporcjonalne do warstwy nierozcieńczonego, skondensowanego tłuszczu. Deficyty te mogą jak najbardziej powodować trądzik, atopie, słowem - problemy skórne, dlatego wierzę zarówno tym, którzy ozdrowieli dzięki stosowaniu olejów roślinnych, ale również wiem, że tego typu substancje mogą zrujnować stan cery i wprowadzić ją w potwornie zapętlający się, chroniczny stan zapalny.

Teraz rozwińmy to, o czym już napisałam powyżej. Deficyt lipidowy, jak go rozpoznać? Jest kilka nieklarownych symptomów, mętnie zauważalnych szczególnie wtedy, jeśli nie obserwujesz skóry lub ograniczasz się do krótkotrwałej, szybkiej i często bardzo powierzchownej oceny. Deficyt lipidowy najczęściej manifestuje się nadmierną utratą wody i trudnościach w utrzymaniu powyższego nawilżenia - może mieć charakter nagły i progresywny. Można rozpoznać go deprywacją labilności skórnej (nagła chwiejność w wyglądzie naskórka) na przykład w postaci narastających podrażnień i uczucia suchości, czy też obecnością patologicznego, wywołanego łojotoku ze skutkami dehydratacji skóry. Najczęściej ta przypadłość dotyka osoby z typową, klasyczną cerą suchą, atopiami, dermatozami oraz przewlekłymi pacjentami dermatologicznymi z uszkodzoną barierą lipidową i zachwianym mikrobiomem skórnym. 

Oleje w takim układzie, o ile są stosowane z umiarem i w właściwy sposób, mogą jak najbardziej ograniczać reakcje zapalne, stając się brakującym elementem w pielęgnacji - rozsądnie dawkowana okluzja w postaci czystego tłuszczu zmniejsza ryzyko podrażnień oraz pełni swoistą rolę ochronną, imitując naturalny tłuszcz i tym samym zmniejszając jego produkcję. Działanie to może działać kojąco, stabilizująco i normalizująco na naskórek i tworzące go struktury.

JAK STOSOWAĆ OLEJE?

Nie należy rozpatrywać olejów jedynie w formie pielęgnacji niespłukiwanej - tak potężna dawka okluzji rzadko komu sprzyja i przy dłuższym stosowaniu staje się zazwyczaj generatorem problemów skórnych. Dlaczego? Przypomnijmy to, o czym napisałam już wcześniej - olej pełni rolę powlekającej, nieschnącej, ochronnej powłoki. Nie myśl o cudownych zapewnieniach producenta i nęcącej ilości składników odżywczych podczas wprowadzania olejku pielęgnacyjnego - to tłuszcz i rozpatruj go zabiegowo jedynie w tej kategorii.

Bezpośrednia aplikacja oleju jest pozytywna w zetknięciu z konsystencjami, które wysychają nadmiernie - jako etap oddzielny lub jako składnik danej konsystencji. Oznacza to, że olejami można inteligentnie modulować ciężkość danego produktu pielęgnacyjnego - dociążać go. Jeśli dana konsystencja jest za lekka i zostawia zbyt tępe, suche wykończenie lub skóra nadmiernie pod jej wpływem wraz z czasem wysycha - pomyśl o zwiększeniu fazy tłuszczowej stosowanego kosmetyku pielęgnacyjnego.

Tłuszcz posiada właściwości ochronne, zatem będzie bardzo przydatny w etapach, które skórę potencjalnie wysuszają i drażnią naskórek. Olej buforuje działania składników drażniących o nierównomiernej strukturze oraz zmniejsza potencjał odwadniający poprzez słabsze usuwanie się produktu z powierzchni skóry, w ten sposób możesz zmodyfikować i złagodzić działanie zdecydowanie za mocnego żelu myjącego do twarzy, czy zmniejszyć siłę tarcia ostrych drobinek ścierających w peelingu mechanicznym.

Nie sposób wspomnieć o znakomitych właściwościach tłuszczów w etapie myjącym - baza tłuszczowa doskonale rozpuszcza bazę o podobnej strukturze - łój ludzki, obciążające tłuszcze w kosmetykach w postaci makijażu kremowego, czy filtrów ochronnych. Kwestią odrębną jest sposób spłukiwania się danego kosmetyku, bowiem to ono odgrywa kluczowe znaczenie pielęgnacyjne. Tak czy inaczej, oleje roślinne niezwykle skutecznie i efektywnie pozwalają dokonać wstępnego i pierwszego etapu mycia w przypadku formuł szczególnie obciążających i stanowiących duży problem w etapie oczyszczającym.




Olej stosowany jako olej to nieziemsko obciążający kosmetyk, ale również może mieć rację bytu, zwłaszcza gdy cera wysusza się zdecydowanie za szybko lub jej poziom nawilżenia został tak poważnie zachwiany, że zdążyły już pojawić się niepożądane skutki dehydratacji naskórka, wówczas mimo minusów roślinnych tłuszczów, w ogólnym bilansie, przedstawiają się one w bardziej pozytywnym świetle. Warto jednak, by olej stanowił zawsze element bardziej złożonej pielęgnacji, bowiem pewna jednostajność i monotonność pielęgnacyjna doprowadza do nieuchronnego, bolesnego upadku - za tłusta pielęgnacja jest równie szkodliwa jak za agresywne, lekkie działania.

KIEDY MOGĄ ZASZKODZIĆ I DLATEGO TŁUSZCZE W PIELĘGNACJI SĄ ZAWSZE RYZYKOWNE

To czysta okluzja. Coś, co się nie spłukuje i powleka skórę nieprzepuszczalnym filmem, czopuje ujścia gruczołów łojowych, zaburza prawidłową wędrówkę wody (TEWL) oraz deorganizuje działanie innych, stosowanych produktów pielęgnacyjnych, bowiem emolienty tłuste nadbudowują się w warstwę rogową naskórka i w efekcie sprzyjają jej patologicznemu nawarstwianiu (drażnienie mieszków włosowych, patologiczna hiperkeratynizacja, błyskawicznie zanieczyszczanie się skóry, trudności ze zmiękczeniem naskórka). Nie sposób wspomnieć również o niezwykle wysokim potencjale alergennym naturalnych olejów - są to substancje posiadające składniki mogące doprowadzić do zapaści immunologicznej. Niezwykle często na skutek nierozsądnego stosowania olejów, poszkodowani zmagają się z jednoczesnym, głębokim odwodnieniem skóry, ale i objawami przeciążenia naskórka, to jest rozpulchnioną strukturą cery, kandydozą, wzmożonym zanieczyszczaniem się naskórka oraz klasycznym, głębiej ropiejącym trądzikiem.

Struktury tego typu są zawsze ryzykowne w stosowaniu - jest niewiele osób, które będą rzeczywiście potrzebować tak solidnego i wyczuwalnego zabezpieczenia na powierzchni naskórka. Większość z nas przejawia zapotrzebowanie na formuły zrównoważone i lepiej zbilansowane, to jest z określonym stosunkiem fazy wodnej do fazy tłuszczowej.Olej to tłuszcz, który samodzielnie nie przynosi i nie przyniesie spektakularnych efektów.

Oleje mogą być zatem niezwykle pomocne, lecz mogą stanowić również destrukcyjną moc sprawczą w pielęgnacji - to tłuszcz, zatem należy liczyć się z jego silnymi i wyczuwalnymi właściwościami powlekająco-ochronnymi, niezależnie czy olej zawiera nienasycone oleje omega-3 i omega-6, czy jest typowym tłuszczem stałym o zbitej strukturze.

Przy wprowadzaniu olejków pielęgnacyjnych do działań skórnych warto zwrócić uwagę na jakość wykorzystywanych tłuszczów, ich stabilność, połączenia z innymi składnikami, bądź też obecność olejków eterycznych, które posiadają doskonałe właściwości lecznicze [tutaj]. W ofercie marki Annabelle Minerals znajdziecie aż trzy produkty mieszane, olejowe i celowane w konkretne grupy kliniczne: olejek Pure, Essential oraz Calm. Jeśli potrzebujecie gotowego, tłuszczowego modyfikatora do pielęgnacyjnych celów albo skóra doskonale toleruje obecność olejów samodzielnie, jakość oraz stosunek ceny do pojemności w tym konkretnym przypadku jest niezwykle dobrze wyważony. 

ARTYKUŁ POWSTAŁ W WSPÓŁPRACY Z MARKĄ ANNABELLE MINERALS. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

06:00

CLOCHEE SOOTHING CLEANSING OIL | WYGŁADZAJĄCY OLEJEK DO MYCIA TWARZY I DEMAKIJAŻU

CLOCHEE SOOTHING CLEANSING OIL | WYGŁADZAJĄCY OLEJEK DO MYCIA TWARZY I DEMAKIJAŻU

Zdradzę Ci pewien sekret - w etapie oczyszczania zdarza i mnie samej się pogubić - to jeden z najtrudniejszych do wyważenia i jednocześnie najważniejszych kroków w pielęgnacji. Wymaga ogromnego wyczucia, pewnej finezji i zawsze szeroko otwartych oczu.

Właśnie tutaj, łatwo nie wywęszyć skrytych wnyków i wpaść w sidła błędnego koła, popełniając zatrważającą ilość błędów, które rzutują projekcje na dalsze, przeprowadzane naiwnie działania. Nęcą nas z pozoru atrakcyjne opakowania, piękne zapachy i idee, którym nie potrafimy się oprzeć... To nie jest również etap, w którym warto poszukiwać oszczędności - nawet jeśli wydaje Ci się, że produkty mają zbyt krótki kontakt ze skórą, by czynić z nią cokolwiek niesprzyjającego.

Jak mówi stare porzekadło, nie ma reguły, która nie dopuszczałaby wyjątków. Olejek wygładzający marki Clochee odbiega niemal całkowicie od przyćmiewających mi celów i wyznaczonych jasno standardów, a jednak wkradł się na stałe w moje codzienne, wieczorne rytuały przed masywnym lustrem. To kolejny dowód na to, że rozbijanie składów na czynniki pierwsze często jest pozbawione głębszego sensu, i zamiast otwierać oczy - może zaślepiać na naprawdę udane formulacje.

WŁAŚCIWOŚCI I KOMFORT STOSOWANIA

Olejek Clochee jest niestandardowym olejkiem myjącym o nieagresywnych, wręcz nikłych, właściwościach myjących. Nie sądziłam, że w tej kategorii można posilić się na jakąkolwiek innowację i przekonać mnie do użytkowania produktu, którego to działanie jest zbliżone do klasycznego, olejowego oczyszczania skóry. Do momentu. Odblokowanie systemu dozującego, jeden, dwa, trzy uciski. I jest.

Elegancka w dotyku konsystencja, aksamitnie sunąca po skórze z rozkosznym, wytrawnym i stopniowo ulatniającym się na skórze akordem muszkatałowca i radośnie wybrzmiewającym słodkim miąższem pomarańczy ustępuje miejsca powściągliwemu bukietowi świeżo rozgniecionych goździków. Olejek o korzennej woni posiada niesamowicie przyjemną, nieschnącą strukturę - doskonały poślizg produktu umożliwia dokładne rozpuszczenie zabrudzeń za jego pomocą oraz wykonanie dłuższego masażu. Ogromnym plusem jest duży komfort stosowania, nie daje on bowiem uczucia obciążenia, pokrycia naskórka strukturą obcą, dziwaczną i nadmiernie lepką, a rzeczywiście pozwala czerpać przyjemność nawet podczas wykonywania głębokiego demakijażu - jest delikatny i wykwintny w obyciu.

Soothing Cleaning Oil posiada w sobie pewną esencjonalność i równoważącą, nieprzytłaczającą kompozycję, świetnie zbierającą zanieczyszczenia, przez co doskonale sprawdza się w wykonywaniu pełnego demakijażu skóry, spełniając swoją podstawową rolę. Już teraz muszę przyznać, że olejki myjące nie były elementem stałym w mojej pielęgnacji, miały raczej charakter okazjonalny, a nawet posiadały znamiona nomady kosmetycznej - sięgałam po nie, gdy nosiłam adekwatnie ciężkie i sprawiające najwięcej trudów w wieczornej toalecie, produkty. Nierzadko zdarzało się, że skuteczność i efektywność olejków, przekładałam ponad komfort ich stosowania, co sprzyjało odwadnianiu się naskórka i sprawiało, że oczyszczanie pełne nie miało najmniejszego sensu w powszednich działaniach. Cieszę się, że Clochee udało się połączyć te dwa, niegdyś sporne elementy.

Olejek doskonale rozpuszcza nawet wodoodporne produkty, ale skutecznie nie usuwa ich ze skóry - wymaga on jednak zastosowania ciepła i rozbudowania demakijażu, szczególnie jeśli stosujesz kosmetyki, których należy efektywnie pozbyć się z powierzchni naskórka. Będą to na pewno o wiele mniej zintensyfikowane i wymagające działania niż w klasycznej metodzie OCM (metoda mechaniczna - ściereczka, gąbka konjac lub chemiczna - delikatne detergenty) lub zupełnie zbędne w przypadku skóry mającej spore zapotrzebowanie na substancje okluzyjne.

Zważywszy na mój pejoratywny stosunek do olejów naturalnych, można wywnioskować, że niedomywająca się konsystencja olejku Clochee jest sporą wadą, choć finalnie właśnie ta delikatność formuły jest kluczem Rosetty do mojego końcowego zadowolenia z działania produktu polskiej marki Clochee. Dzięki właściwościom Soothing Cleansing Oil jestem w stanie korzystać w pełni z właściwości mycia dwuetapowego nawet na co dzień, co przy kiepskich formułach innych produktów było, jak już wcześniej napisałam, awykonalne - powodowały albo zbyt duże odwodnienie i ściągnięcie naskórka, albo okazywały się za tłuste i zupełnie nie współgrały z kolejnymi etapami myjącymi. Tutaj tę ciężkość produktu doskonale wyważono.

Clochee w bezpośrednim kontakcie z wodą nie tworzy klasycznych emulsji, spłukuje się w specyficzny, praktycznie niezauważalny sposób. Pewna, znamienna, nieprzytłaczająca lekkość produktu sprawia, że chwyta się on, z niewyjaśnioną dla mnie łatwością, włókien oraz gąbczastych struktur, bez pozostawiania nieprzyjemnego, tłustego nalotu, ale i dokuczliwego ściągnięcia, co przy wielu podobnych produktach niemal graniczyło z cudem.

Dużym plusem jest również jego współpraca z innymi kosmetykami myjącymi, a szczególnie mleczkami, które dzięki Clochee jeszcze lepiej radzą sobie z usuwaniem tłustych zanieczyszczeń i w korzystny sposób spłukują się z powierzchni naskórka. Produkt bez zastosowania dodatkowych środków, zostawia pewną, wyczuwalną warstwę na skórze, która w moim przypadku jest nie do zaakceptowania. Stosowany we właściwy dla typu i rodzaju cery sposób, zdecydowanie sprzyja jej lepszej kondycji oraz upraszcza dalszą pielęgnację: zapewnia efekt wypielęgnowanej, miękkiej i gładkiej skóry, bez sztucznie rozbudowanych kroków pielęgnacyjnych.


SKŁAD, JAKOŚĆ, CENA I DOSTĘPNOŚĆ

Olejek wygładzający spełnia szereg restrykcyjnych wymogów - jest pozbawiony cierpienia zwierząt, zawiera certyfikowane, naturalne składniki, jest zgodny z filozofią roślinnego stylu życia. Cieszę się, że obok niezwykle udanej formuły, za produktem stoi czysta polityka i prokonsumenckie działania.

Olejek wygładzający Clochee to mieszanka oleju sezamowego i migdałowego z niezwykle delikatnymi, niepieniącymi się mieszankami emulgującymi. Aromatyzowany jest w stopniu umiarkowanym naturalnymi olejkami eterycznymi - goździkami, gałką muszkatałową, pomarańczą chińską. Nie sprzyja podrażnieniom skóry, mimo że naturalne składniki mają najwyższy potencjał alergenny.

Cena produktu może wydawać się zaporowa (92,00 zł), biorąc jednak pod uwagę specyficzną wydajność olejków myjących, zastosowane, wysokiej jakości, naturalne składniki, udaną formułę oraz dużą pojemność (250 ml) jest ona finalnie adekwatna do oferowanej jakości i nie zaciera o mitomanię. Dużym plusem jest porządne, ciężkie opakowanie, odporne na uszkodzenia oraz sprawny system dozujący.

Kosmetyk dostępny w wielu miejscach on-line oraz stacjonarnie.

INCI: Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Decyl Oleate, Sorbitan Laurate, Polyglyceryl-4 Laurate, Dilauryl Citrate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Citrus Sinensis Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove Bud) Oil, Myristica Fragnans Oil, D-Limonene**, Eugenol

GRUPA DOCELOWA 

Nie jest to z pewnością kosmetyk dla osób, które wymagają mocnego efektu oczyszczającego, natomiast z pewnością docenią go osoby, które mają już powoli dosyć nowych wrażeń i rozczarowań kosmetycznych oraz poszukują produktu, który stanie się niejako pielęgnacją skóry. To jedna z niewielu olejowych formuł, która sprawdza się do stosowania na cerze odwodnionej lub też z dużą skłonnością do nadmiernego odwadniania się (duża nadreaktywność, wrażliwość, suchość) oraz daje szerokie pole do wszelkich modyfikacji. Olejek wygładzający marki może być również świetnym elementem pielęgnacji skóry suchej oraz dojrzałej, moim zdaniem kluczowe znaczenie ma tutaj sposób domywania lub nie-domywania produktu.

Kosmetyk jest w stanie wykorzystać każdy rodzaj i typ cery, jest to kwestia włączenia go w pielęgnację i połączenia z innymi działaniami. Jego największą zaletą jest niespotykanie delikatna formuła, która mimo właściwości oczyszczających, potencjalnie nie odwadnia cery. Właściwości komedogenne (powlekające) można bezproblematycznie modulować za pomocą kolejnych kroków - olejek jest neutralny dla skóry, jeśli jest właściwie usuwany z powierzchni skóry.

Przed publikacją recenzji, postanowiłam skorelować swoje wrażenia z częścią innych osób, i nie do końca się z nimi zgadzam, a na pewno nie z doniesieniami o podrażnianiu okolic oczu - mimo że większość olejków myjących zaburza chwilowo obraz widzenia (objaw mgły) oraz prowokuje świąd, tak w przypadku Clochee nie zauważyłam tego typu skutków ubocznych.

Patrząc szerokospektralnie, olejek z pewnością poprawił kondycję mojej trądzikowej skóry i uprościł znacznie pielęgnację - szczególnie, gdy decydowałam się na zastosowanie cięższych konsystencji i nie do końca radziłam sobie z pełnym etapem myjącym, który zawsze był mniejszą lub też większą traumą dla mojej cery.

Soothing Cleaning Oil marki Clochee nie doprowadza mnie do nadmiernej egzaltacji. Nie jest produktem, bez którego nie byłabym w stanie utkać ponownie swojej pielęgnacji, ale nie mogę odmówić mu przyjemności stosowania oraz korzystnego działania na moją skórę. Jeden z najlepszych olejków myjących o tak dobrej dostępności na polskim rynku.

Ogólna ocena ****/*****
Właściwości myjące /spłukujące **/*****
Właściwości pielęgnujące ***/*****
Komfort stosowania *****/*****
Właściwości potencjalnie wysuszające */*****

ARTYKUŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z PRODUCENTEM KOSMETYKÓW NATUALNYCH CLOCHEE. 

Pozdrawiam ciepło,
Ewa

14:28

OCZYSZCZANIE TWARZY OLEJAMI | TRADYCYJNE OCM Z WYKORZYSTANIEM OLEJKÓW ANNABELLE MINERALS

OCZYSZCZANIE TWARZY OLEJAMI | TRADYCYJNE OCM Z WYKORZYSTANIEM OLEJKÓW ANNABELLE MINERALS
Tradycyjna metoda OCM budzi wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Są osoby, które uwielbiają olejowy, niespłukiwany sposób oczyszczania skóry, są i stanowczy przeciwnicy, szczerze nienawidzący popularnej metody przez pogrom, jaki spowodowała na ich biednych cerach.

Ze względu na wciąż rosnące zainteresowanie wśród czytelników i wewnętrzną potrzebę podzielenia się zdobytą wiedzą, postanowiłam opracować kompendium, jakiego do tej pory brakowało w sieci na temat tytułowej metody OCM - w czym tkwi istota zabiegu, jak powinien on przebiegać, czego należy używać oraz oczywiście dla kogo ta metoda jest odpowiednia, a kto powinien sobie odpuścić jej stosowanie. 

METODA OCM  - W CZYM TKWI JEJ FENOMEN ORAZ DLACZEGO NIE SPRAWDZIŁA SIĘ U TAK DUŻEJ GRUPY OSÓB?

Podkład kremowy, kremy z filtrami przeciwsłonecznymi, nadmiar sebum, kremy nawilżające, korektor pod oczy, czy tusz do rzęs - wszystko to jest mieszaniną ciężko zmywalnych tłuszczów, gdy dla większości osób, są to codzienne, typowe i normalne zanieczyszczenia, które ze względu na swoją specyfikę wymagają, niestety, bardzo dokładnie przeprowadzonego demakijażu. Tak dużą ilość tłuszczów, są w stanie usunąć preparaty bogate w emulgatory oraz mocne detergenty, co skutkuje, nawet po jednorazowym zastosowaniu, silnym ściągnięciem, narastającym odwodnieniem oraz w dłuższej perspektywie rozregulowaniem naskórka, zaś za delikatne środki, które skóry nie domywają, mają równie negatywny wpływ na kondycję naskórka. Naskórek również się odwadnia w głębszych warstwach oraz jednocześnie silnie zanieczyszcza.

Są jednak środki, które w łagodniejszy sposób łączą się z zabrudzeniami i pozwalają je "rozpuścić". Logiczne jest, że nic lepiej nie rozpuści tłuszczu, jak on sam, dlatego też olejowe oczyszczanie skóry o wiele lepiej, skuteczniej i łagodniej od produktów bazujących na wodzie i silnych substancjach pieniących się, usuwa zabrudzenia z reguły ciężkie, wodoodporne zabrudzenia. Tłuszcz ze względu na swoją budowę chemiczną, nie podrażnia i nie narusza bariery hydrolipidowej, a także zapobiega odwodnieniu poprzez intensywne powlekanie naskórka podczas czynności demakijażu, która sama w sobie zawsze naraża skórę na odwodnienie.

Co jednak sprawia, że mimo wielu zalet OCM, tak wiele osób narzeka na pogorszenie stanu skóry lub nie jest zadowolonych z wybranej metody i obserwuje wręcz ściągnięcie i postępujące wysuszenie skóry? Szkopuł tkwi w tym, czy wybrany produkt olejowy się spłukuje, jak się spłukuje oraz jakie uczucie pozostawia tuż po demakijażu. Oleje przeznaczone do tradycyjnej metody OCM nie zawierają żadnych detergentów i związków emulgujących, dlatego też wymagają innego, specyficznego schematu działania. Powlekają skórę odczuwalnie, nie spłukują się, dlatego mogą obciążać skórę i nadmiernie ją powlekać, co nie jest korzystne dla typów skóry, które nie wymagają takiej ilości natłuszczenia.

Bardzo często początkowy zachwyt olejami przeinacza się w toczący się dramat. Zapewne wiele osób zastanawia się dlaczego tak się dzieje. Otóż każdy typ cery wymaga nawilżenia i natłuszczenia (co fizjologicznie zapewnia sebum), możliwe, że przed włączeniem metody OCM, pewne osoby stosowały niezwykle agresywne, za lekkie, wysuszające metody myjące lub mają sporą tendencję do wysuszania się naskórka pod wpływem wody, a zastosowanie mycia olejem w pewnym stopniu zrównoważyło wywołane przez użytkownika zapotrzebowanie na substancje natłuszczające. Gdy zostało ono wyrównane, a pomimo tego nadal konsekwentnie stosowałeś metodę niedomywającą się, doszło do przeciążenia naskórka - co skutkowało jego pogorszeniem, które zazwyczaj nie pojawia się od razu, ale tydzień-dwa tygodnie po, chyba, że skóra jest sama w sobie dobrze natłuszczona, wówczas wysypy pojawiają się od razu i już po pierwszym zastosowaniu takiej ilości tłuszczów, można obserwować coraz to gorszą kondycję skóry.

NA CZYM POLEGA TRADYCYJNA METODA OCM 

Oczyszczanie czystym olejem polega na łączeniu się tłuszczu wraz z zabrudzeniami typu tłuszczowego (substancje wodoodporne i wodooporne), ale nie na ich usuwaniu z powierzchni naskórka. To jedna z głównych przyczyn niezadowolenia z tradycyjnej metody olejowej. Sam tłuszcz doskonale łączy się z zabrudzeniami tego samego typu, ale nie zawiera niczego dodatkowego, co umożliwiłoby jego spłukanie się. Należy zatem oprócz samego kosmetyku olejowego, rozważyć dodatkowo kolejne metody mycia, które usuną tłuszcz z powierzchni skóry - mechanicznie (na przykład w postaci szmatki, gąbki) lub chemicznie, za pomocą detergentów. Tradycyjne OCM nie uwzględnia zatem tylko stosowanego oleju, ale również i kolejne zabiegi, które dadzą efekt oczyszczający.

JAK NALEŻY PRZEPROWADZIĆ TRADYCYJNE OCM

Należy zdać sobie sprawę, że sam preparat olejowy nie jest jedynym produktem, którego wymagasz do pełnego przeprowadzania zabiegu. Tak naprawdę jest on niezbędny do połączenia się z zabrudzeniami wodoodpornymi oraz wykonania łagodnego masażu. Sam olej nie zapewnia zatem działania oczyszczającego, gdyż bez dodatkowych działań, powleka on jedynie intensywnie skórę wraz z zanieczyszczeniami.

Zabieg OCM składa się:
  • z czystego tłuszczu bez dodatków pieniących się i emulgujących,
  • dodatkowej metody oczyszczającej, która usunie tłuszcz mechanicznie lub chemicznie,
  • jest to zatem metoda dwuetapowa lub jednoetapowa, jeżeli nie stosujesz detergentów,

Masaż skóry i dokładne rozpuszczenie zabrudzeń jest pierwszym etapem olejowego oczyszczania cery. Wylej odpowiednią ilość oleju, aby pokrywał on dokładnie Twoją skórę i umożliwił Ci wykonanie masażu. Zamiast mazania wszystkiego na skórze (a jest to ważne przy niespłukiwanej metodzie olejowej), co ograniczy możliwość zanieczyszczenia skóry produktami wyjątkowo wodoodpornymi, polecam zawsze na samym początku usunąć makijażu oczu i ust (nałożyć na powieki/usta czysty olej, pomasować, przyłożyć płatek kosmetyczny nasączony bardzo ciepłą wodą, przyłożyć na chwilę i zdjąć zanieczyszczenia, ewentualnie czynność należy powtórzyć), a dopiero później przejść do oczyszczania reszty twarzy. Gdy wszystkie zabrudzenia połączą się z olejem, możesz przejść do kolejnego, niezbędnego etapu. 

Zanim przejdę do drugiej fazy OCM, chcę zwrócić uwagę na jedną, bardzo ważną rzecz - temperaturę. Aby usunąć efektywnie tłuszcz ze skóry, zwłaszcza, gdy nie zawiera on substancji dodatkowych, wymagane jest ciepło. Ciepło rozbija tłuszcz, sprawia, że łatwiej usuwa się ze skóry oraz oczywiście lepiej się wchłania. Metoda tradycyjnego oczyszczania olejem, wymaga zatem zastosowania wyższych temperatur, inaczej tłuszcz zostawi tłusty film na skórze oraz nie zapewni efektu oczyszczającego, będzie również wymagał zastosowania mocniejszych technik myjących.

Metoda mechaniczna, jak sama nazwa wskazuje, polega na mechanicznym ściąganiu zabrudzeń. Dzięki zastosowaniu akcesoriów, które posiadają mikrowłókna (ściereczki) lub pory (gąbki), tłuszcz chwyta się wgłębień i powierzchni pochłaniających, a następnie jest usuwany ze skóry. Mechaniczne oczyszczanie nigdy nie zapewni maksymalnego oczyszczenia i 100% usunięcia tłuszczu, ale dzięki odejściu od standardowych środków pieniących się, jest najdelikatniejszą metodą oczyszczania skóry z głębokich zabrudzeń bez dużego ryzyka podrażnień (o ile zastosowane akcesoria nie są ostre i moc nacisku nie jest zbyt duża). Nie każdemu służy całkowite domywanie środków myjących, dlatego też tradycyjne OCM w połączeniu z metodami mechanicznymi, może oczyszczać skórę z wodoodpornych zabrudzeń, ale jednocześnie nie powodować mocnego wysuszenia. Zapewni również niezbędne natłuszczenie, dlatego po takiej metodzie oczyszczania bez problemu można stosować lekkie konsystencje typu serum, esencje. Dzięki metodzie mechanicznej, można bardzo łatwo schwytać pigmenty mineralne - sam tłuszcz ich nie usunie, ponieważ mają inną strukturę, ale już forma akcesoriów - jak najbardziej.

Aby wykonać prawidłowo drugi, mechaniczny etap, nasącz w bardzo ciepłej wodzie swoje akcesorium i zdejmuj nim tłuszczowe zabrudzenia z powierzchni skóry. Możesz jednocześnie również wykonać relaksujący i oczyszczający masaż. 

Metoda chemiczna wymaga już zastosowania chemicznych metod myjących. Ze względu na specyfikę tłuszczów, środki muszą mocno odtłuszczać naskórek, więc są typowo agresywnymi, wysuszającymi środkami. Co więcej, zastosowanie metod chemicznych, nawet o mocnej sile myjącej, nie zawsze zapewnia efekt oczyszczenia, jeżeli pierwsza faza nie ulega samoistnemu spłukiwaniu. 

Można tutaj osiągnąć dwa, zupełnie różne efekty. Jeżeli po tradycyjnym OCM użyjesz kosmetyków, które zawierają niewielką ilość detergentów, ale sporą ilość emulgatorów, jest szansa, że będziesz w stanie uniknąć stosowania mocno pieniących się czyścików. Emulgatory zemulgują tłuszcz i usuną go łagodniej niż mocne detergenty. Jeżeli jednak zastosowane mieszanki emulgatorowe są zbyt silne lub jest ich za dużo w proporcji do tłuszczu, również będą powodować silne ściągniecie i wysuszenie. Za mała ilość tychże substancji nie będzie po prostu domywać skóry. 

Jeżeli jednak zdecydujesz się na środki mocno pieniące się lub zasadowe środki myjące (mydła) w dość mocny, ale mało efektywny sposób odtłuścisz skórę. Z jednej strony warstwa tłuszczu ochroni skórę przed mocnym wysuszeniem, ale większość detergentów przechodzi przez barierę hydrolipidową i tym samym tłuszcze, powodując jej uszkodzenia.

Należy pamiętać, że metoda OCM sprawdza się wówczas, gdy jest adekwatna do bieżących potrzeb skóry oraz znajdującej się na jej powierzchni ilości tłuszczu. Należy zdać sobie sprawę, że znajdujące się zabrudzenia działają amortyzująco, a OCM usuwa głównie zabrudzenia tego samego lub częściowo podobnego typu. Duże znaczenie ma szczególnie drugi etap, którym modyfikujemy to, ile tego tłuszczu ma na skórze pozostać. I najważniejsze - OCM to nie tylko sposób oczyszczania cery z ciężkich, wodoodpornych zabrudzeń, to również doskonale rozwiązanie dla typów skóry, które wymagają bardzo łagodnego traktowania i nie tolerują mocnych detergentów, a jest to problem, który dotyczy coraz szerszej grupy osób. 

OLEJKI WIELOFUNKCYJNE ANNABELLE MINERALS

Nowością na rynku są olejki wielofunkcyjne Annabelle Minerals, które doskonale sprawdzają się właśnie w tytułowej metodzie olejowej. Nie zawierają one bowiem żadnych, dodatkowych substancji, a są jedynie mieszanką naturalnych olejów, olejków eterycznych i witamin. Świetnie sprawdzą się nie tylko w tradycyjnym OCM, ale będą równie doskonałym dodatkiem do:

  • za mocno domywających się środków myjących, począwszy od olejków myjących, skończywszy na żelach, piankach, kremach, które powodują ściągnięcie i dyskomfort,
  • za słabo powlekających kosmetyków pielęgnacyjnych - serum, esencji, kremów, 
  • masek oczyszczających, które powodują ściągnięcie skóry,
  • masek nawilżających, które na szybko wysychają i ściągają skórę
  • makijażu kremowego i mineralnego, który za szybko wysycha, powodując niekomfortowe uczucie ściągnięcia, wysuszenia,
  • serum olejowych, gdy kosmetyki pielęgnacyjne okazują się za delikatne i skóra wymaga okluzji,

W ofercie Annabelle Minerals znajdują się trzy rodzaje olejków: wersja PURE, ESSENTIAL oraz CALM. Wspólnym mianownikiem jest ich olejowa baza pozbawiona jakichkolwiek substancji spłukujących się i emulgujących, mimo zaleceń producenta, polecam kierować się przede wszystkim indywidualnymi potrzebami i preferencjami zapachowymi, bowiem olejki Annabelle zawierają sporą ilość olejków eterycznych, kompozycja zapachowa jest bardzo dobrze wyczuwalna oraz posiada tendencję do pozostawania na skórze przez jakiś czas, dlatego radzę zapoznać się z nutami zapachowymi oferowanych olejków tuż przed zakupem.

Olejki mają bardzo przyjemną konsystencję. Nie jest ona za rzadka, dlatego bardzo łatwo rozprowadza się w dłoniach i sunie po twarzy, nie wchłania się całkowicie, a pozwala na wykonanie masażu. Olejek świetnie łapie zabrudzenia i jest wyjątkowo podatny na dotyk. Nie jest lepki. Podoba mi się to, że nie przelewa się między palcami i nie jest za gęsty, dzięki temu jest wyjątkowo wydajny i wystarczy już niewielka ilość, aby wykonać pełny, olejowy demakijaż. Ogólnie walory użytkowe bardzo na plus.

Cena 49.90 zł/50 ml. Oleje nie są tanie, zwłaszcza, gdy są dobrej jakości, dlatego też cena wielofunkcyjnych olejków jest adekwatna do oferowanej pojemności, nie są to proste kompozycje, w których zastosowano maksymalnie trzy, różne składniki - producent zastosował mieszanki olejowe i naturalne, bogate olejki eteryczne.

Opakowanie jest poręczne, minimalistyczne, bardzo proste, zgrabne i estetyczne, nic się nie zacina, działa sprawnie. Obawiam się nieco szkła w łazience, ale jest to najlepszy i najbardziej ekonomiczny sposób przechowywania olejów (oleje mogą pochłaniać zanieczyszczenia znajdują się między innymi w plastiku). Do działania również nie mogę się przyczepić - oleje jak oleje, u jednych się sprawdzają, u drugich nie, albo wymagają innego sposobu użytkowania. Bez najmniejszych wątpliwości, Annabelle Minerals stworzyło bardzo dobre i przyjazne cenowo mieszanki olejowe, które można wykorzystać w formie niezmienionej lub zmodyfikowanej, jeżeli nie sprawdza się tradycyjne OCM.

PURE. Przeznaczony jest do pielęgnacji cery tłustej, zanieczyszczonej, mieszanej, trądzikowej. Posiada mocny, tymolowy, ziołowy zapach, który może kojarzyć się większości z syropami na kaszel. Radzę uważać na okolice oczu, ponieważ może je podrażniać. Olejek ma genialną konsystencję - świetnie się rozprowadza w dłoniach oraz chwyta wszystkie zabrudzenia. Muszę przyznać, że to moja ulubiona wersja olejku wielofunkcyjnego - zastosowane w nim tłuszcze, w tym głównie olej kokosowy, doskonale sprawdza się w olejowym oczyszczaniu, ponieważ doskonale łączy się z zabrudzeniami i pod wpływem ciepła - bardzo łatwo usuwa się ze skóry. Olejek łagodzi zmiany zapalne, bardzo dobrze sprawdza się stosowany punktowo na zmiany zapalne.

INCI: Argania spinosa kernel Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Ricinus communis (Castor) Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Ribes Nigrum Seed Oil, Thymus Vulgaris Oil, Gaulteria Gaultheria procumbens,Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil

Lista składników: Olej arganowy, olej kokosowy, olej rycynowy, olej abisyński, olej z nasion czarnej porzeczki, olejek tymiankowy, olejek golteriowy, witamina E, olej z nasion słonecznika

ESSENTIAL. Pachnie świeżo rozkrojoną pomarańczą, ze względu na obecność olejków cytrusowych, raczej unikałabym jego stosowania w porannej pielęgnacji. Nieco gorzej łączy się z zabrudzeniami, ale za to świetnie koi i uspokaja skórę, a także łagodnie ją powleka. Bardzo dobry produkt do stosowania jako oddzielne serum olejowe, ładnie zmiękcza i odżywia skórę. Konsystencja niezwykle miła i przyjemna w dotyku, polecam ją aplikować na zwilżoną, ciepłą skórę. Olejek Essential sprawdzi się szczególnie w pielęgnacji cery dojrzałej, suchej, wrażliwej. To również doskonały dodatek do podkładu kremowego lub kremu pielęgnacyjnego, który dostatecznie nie natłuszcza skóry.

INCI: Argania Spinosa Kernel Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil Jojoba, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Rubus Idaeus Seed Oil, Citrus Sinensis Peel Oil, Expressed, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil

Lista składników: Olej arganowy, olej z pestek winogron, olej jojoba, olej makadamia, olej abisyński, olej z pestek malin, olejek ze skórki cytryny, witamina E, olej z nasion słonecznika.

CALM. Wersja skierowana do pielęgnacji cery wrażliwej, mieszanej, suchej. Zapach olejku jest również cytrusowy, ale nieco stłumiony przez łagodną nutę kwiatową. Bardzo łagodny, odprężający i przyjemny, przypadnie do gustu osobom, które obawiają się mocnych zapachów w kosmetykach pielęgnacyjnych. Wersja Calm świetnie sprawdza się w tradycyjnej metodzie OCM, ale przyznam, że chętniej sięgam po wersję Pure, która bardziej trafia w aktualne potrzeby mojej skóry.

INCI: Vitis Vinifera Seed Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil Ricinus communis (Castor) Oil, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Citrus medica limonum (Lemon) Peel Oil

Lista składników: Olej z pestek winogron, olej kokosowy, olej rycynowy, olej z nasion konopi siewnych, olej z awokado, witamina E, olejek geraniowy, olejek ze skórki cytryny.

JAKICH EFEKTÓW MOŻESZ SIĘ SPODZIEWAĆ?

Nierozcieńczone tłuszcze doskonale łączą się z zabrudzeniami. Mogą zapewnić doskonałe i niezwykle skuteczne scalenie konsystencji wodoodpornych. Choć tak naprawdę efekty końcowe są uzależnione od drugiej fazy myjącej, która odpowiada za usunięcie oleju z powierzchni skóry, a więc wpływa bezpośrednio za stopień oczyszczenia oraz nawilżenia, to jednak tradycyjne OCM nie tylko doskonale zbiera tłuszcz, ale i zabezpiecza skórę przed działaniem mocniejszych metod myjących.

Jeżeli dopasujesz drugi, niezbędny etap, dzięki OCM, Twoja skóra może stać się doskonale oczyszczona, dotleniona, odżywiona i zmiękczona, będziesz w stanie również stosować łagodniejsze metody myjące. OCM to metoda, która nie narusza naturalnej bariery hydrolipidowej i pod pewnymi względami, jest fizjologicznie zgodna z ludzką skórą. Jest w niej bardzo dużo logiki, dzięki temu w wyjątkowo łagodny i bardzo szybki sposób, możesz pozbyć się nawet trudno usuwalnych zanieczyszczeń, które nie są rozpuszczalne w wodzie. 

KTO BĘDZIE ZADOWOLONY Z NIESPŁUKIWANYCH OLEJKÓW W OCZYSZCZANIU?

Tradycyjne OCM przede wszystkim doskonale sprawdzi się u osób, które wymagają codziennego natłuszczania i nie przepadają za środkami, które całkowicie się spłukują, bowiem powodują ściągnięcie, dyskomfort lub wzmożony łojotok. Do kogo skierowane są olejki wielofunkcyjne Annabelle Minerals?

  • osoby z cerą odwodnioną, wysuszoną, ze sporym zapotrzebowaniem na okluzję (+ łagodny, najlepiej mechaniczny, bezdetergentowy sposób oczyszczania skóry),
  • posiadacze cery nadwrażliwej, 
  • posiadacze skóry typowo suchej, 
  • wymagający usunięcia wodoodpornego makijażu (w zależności od stopnia nawilżenia skóry metoda mechaniczna lub chemiczna lub też mieszana)
  • osoby z uszkodzoną barierą hydrolipidową,
  • nietolerujący detergentów i środków pieniących się w pielęgnacji,
  • stosujący ciężki makijaż wodoodporny lub kremy ochronne, 
  • stosujący kosmetyki wodoodporne i trudno zmywalne do makijażu oczu i ust, 
  • okazjonalnie skóra trądzikowa, mieszana i tłusta, gdy wymaga okluzji, zwłaszcza podczas terapii złuszczających i zimową, suchą porą, 

OSOBY, KTÓRYM NIE POLECAM TEJ METODY OCZYSZCZANIA

Przede wszystkim wszyscy Ci, którzy nie tolerują żadnej lub wyczuwalnej warstwy na skórze, źle tolerują oleje i kremy oraz unikają przeładowanej, bogatej pielęgnacji. Za OCM nie będą przepadać osoby, które wymagają bardzo dokładnego demakijażu, a jednocześnie mają problem z zanieczyszczaniem się naskórka, chociaż możliwe, że ta metoda sprawdzi się stosowana okazjonalnie, co do trybu ciągłego nie mam wątpliwości, że przysporzy więcej szkód niż pożytku. Niewłaściwie stosowane oleje, mogą rozszerzać pory, dawać szarawy, brzydki kolor skóry, powodować nacieki oraz wywoływać typowy trądzik zaskórnikowo-grudkowy i ropowiczy. Co zatem zrobić, aby również cieszyć się działaniem olejków Annabelle?

  • dobrze je domywać w dwuetapowym oczyszczaniu skóry,
  • do olejku dodać emulgatora, aby stworzyć olejek myjący,
  • łączyć z innymi środkami myjącymi, które się spłukują,
  • stosować metody mieszane - ściągać olej mechanicznie, a następnie doczyszczać skórę detergentami, 

ARTYKUŁ JEST SPONSOROWANY PRZEZ PRODUCENTA KOSMETYKÓW ANNABELLE MINERALS. 

Pozdrawiam,
Ewa

12:51

Kremy ochronne na parafinie lub olejach i masłach nieschnących | Kiedy są niezbędne w pielęgnacji i nie pogarszają kondycji skóry?

Kremy ochronne na parafinie lub olejach i masłach nieschnących | Kiedy są niezbędne w pielęgnacji i nie pogarszają kondycji skóry?
Temat jest bardzo na czasie, zwłaszcza, że aktualnie prym wiedzie super lekka pielęgnacja warstwowa, która bardzo często stopniowo wysusza skórę, zwiększając wrażliwość, tendencję do rumienia, pieczenia, swędzenia i nieco komplikuje dalsze kroki pielęgnacyjne, wzmagając potrzebę zakupu kolejnych kosmetyków. Spora liczba osób histerycznie boi się wprowadzenia cięższych konsystencji, powodując przez to spore problemy ze skórą. 

14:38

OLEJEK MYJĄCY, KTÓRY NIE ZOSTAWIA TŁUSTEGO FILMU ZA MNIEJ NIŻ 5 ZŁOTYCH!

OLEJEK MYJĄCY, KTÓRY NIE ZOSTAWIA TŁUSTEGO FILMU ZA MNIEJ NIŻ 5 ZŁOTYCH!

Wiele z Was (i także ja sama, dlatego wciąż poszukuję idealnych rozwiązań dla siebie) ma problem z oczyszczaniem - tradycyjne olejki myjące same w sobie pozostawiają na skórze nieprzyjemny film, którego nie potrafię zaakceptować, brak detergentów w większości produktów nie domywa dobrze takiej ilości fazy tłuszczowej, a zbyt mocne substancje myjące sprzyjają wysuszeniu naskórka (choć czasami ta okluzja jest wręcz pożądana, więc odsyłam do zapoznania się z wpisem o oczyszczaniu olejkami myjącymi), a ich domywanie powoduje ściągniecie. Z kolei oczyszczanie jednoetapowe za pomocą żeli, gęstych clanserów, mleczek nie zawsze stoi na wysokości zadania i nie radzi sobie do końca z usuwaniem zabrudzeń, sprzyja zanieczyszczaniu się cery i stopniowo pogarsza kondycję naskórka, dlatego mimo zadowolenia z żelu Lipikar Surgras, wciąż poszukiwałam najlepszego rozwiązania dla siebie i mogę powiedzieć, że jestem aktualnie bardzo blisko ideału.

07:00

CZY OLEJE NATURALNE MOGĄ POGARSZAĆ KONDYCJĘ SKÓRY?

CZY OLEJE NATURALNE MOGĄ POGARSZAĆ KONDYCJĘ SKÓRY?

Naturalne oleje, gotowe olejki do pielęgnacji, odżywcze eliksiry z kwasami omega 3-6-9, robią prawdziwą furorę, kto z nas nie słyszał o drogocennych, odżywczych olejach do twarzy, mających zakończyć problemy z cerą? Producenci zapewniają o naturalnym pochodzeniu surowców, wspaniałych właściwościach pielęgnacyjnych: przywróceniu gładkości, nawilżenia, a nawet! redukowaniu trądziku i dermatoz skórnych. Naturalne surowce i powrót do natury jest na czasie, ale czy tak bliski kontakt z naturą, według wielu, lekiem na całe zło, nie okaże się toksyczny i szkodliwy dla skóry?

20:39

Olej z nasion herbaty | Super lekki olej dla problematycznej skóry

Olej z nasion herbaty | Super lekki olej dla problematycznej skóry
Wciąż jestem na etapie poszukiwań lekkich olejów odpowiednich dla cery trądzikowej, podatnej na powstawanie zaskórników. Można powiedzieć, że przez jakiś czas nie pozwalałam sobie na eksperymenty, ale odkąd stosuję retinoidy nie stronię od większej ilości tłuszczów w mojej pielęgnacji.

O oleju z nasion herbaty nie mogłam znaleźć żadnych opinii, które zachęciłyby mnie do zakupu - były zbyt zdawkowe i nie wnosiły zbyt dużo, by dowiedzieć się czegokolwiek więcej niż z opisu producenta. Zaufałam jednak swojej intuicji i sugerując się proporcjonalnością kwasów tłuszczowych, przeszłam do szybkich testów oleju na własnej skórze - samodzielnie, jak i jako główna składowa serum, które stosowałam codziennie przez około 12 tygodni. Myślę, że najwyższa pora, bym podzieliła się z Wami moimi wrażeniami.

22:53

Piękna, promienna cera | Olej z nasion pomidora

Piękna, promienna cera | Olej z nasion pomidora
Soczyste, słodkie, rozpływające się w ustach - takie właśnie są pomidory skąpane w słońcu. Okres pomidorowy w moim ogródku był wyjątkowo urodzajny, pachnący i smakowity. Bogactwo witamin, mikroelementów i niezwykle cennego likopenu - to właśnie to, co skrywa się w mięsistym miąższu pomidora.

Dzisiejszą chwilę skradnie produkt niezwykle ciekawy,  olej z pestek tytułowego pomidora - niezwykle lekki, odżywczy, o świeżym zapachu kończącego się lata. To kolejny produkt,w  który warto zainwestować.

21:16

Idealny, lekki olej na letnie wojaże | Olej z nasion truskawki

Idealny, lekki olej na letnie wojaże | Olej z nasion truskawki


Poszukiwanie oleju spełniającego nasze wymogi i odpowiednio dobranego do potrzeb naszej skóry wcale nie jest takie proste. Zadanie ułatwić może bardzo pomocna tabelka rozkładu kwasów tłuszczowych, która nakreśli i ukierunkuje nas, znacznie ułatwiając odnalezienie tego odpowiedniego. Nie mniej jednak ślepe kierowanie się ogólnymi wytycznymi może okazać się zgubne, bowiem każdy ma inną skórę i indywidualną gospodarkę lipidową. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zawsze testowanie olejów na własnej skórze, choć niestety może to przynieść różne skutki.

20:23

OLEJ Z ORZECHÓW WŁOSKICH

OLEJ Z ORZECHÓW WŁOSKICH
Ostatnio pisząc Wam o olejach w pielęgnacji cery szczególnie podatnej na powstawanie zmian trądzikowych, wspomniałam Wam o olejach dość specyficznych, które nie każdemu będą służyć - ba, w połowie przypadków będą poważnie szkodzić. W tej grupie znajdzie się olej z  orzecha włoskiego.Są oleje, które się kocha, albo nienawidzi. Olej z orzecha włoskiego jest tak specyficzny, że znajdziecie o nim tylko skrajne opinie. A jak jest ze mną? Kocham, czy nie kocham ?

Olej z orzecha włoskiego w testach komedogennośći ma wartość 0, czyli jest takim olejem, który teoretycznie zmian trądzikowych nie powinien powodować ani ich nasilać. Teoretycznie. Potencjał komedogenny czasem ma się nijak do reakcji naszej skóry, ponieważ każdy ma inny skład sebum.

Trochę teorii - olej z orzecha włoskiego zawiera mnóstwo omega-6, stosunek omega-6 do omega-3 można określić w stosunku 7:1. Nie jest to do końca dobry stosunek kwasów tłuszczowych, nadmiar omega-6 może przyczyniać się do powstawania zaskórników i powodować stany zapalne. I u większości tak się dzieje - orzech włoski powoduje rosnące gule stulecia ;) Ponadto olej zawiera aż 10% kwasu palmitynowego, moja cera nie lubi się z nim wyjątkowo i podejrzewam, że to właśnie on jest winowajcą podskórnych, bolących niespodzianek. Nie mniej jednak warto się temu olejowi przyjrzeć, głównie przez aż 85% zawartość NNKT!

Kwasy omega-6 i omega-3 równoważą gospodarkę lipidową skóry, jest to bardzo ważne dla osób, które mają problem z zaskórnikami i  nadmiernym rogowaceniem. To także świetny opatrunek po intensywnych kąpielach słonecznych, kiedy skóra szaleje.


Zawiera ok. 85% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a szczególnie należące do esencjonalnych kwasów tłuszczowych (EFA) kwas linolowy (74%) i alfa-linolenowy (10%), oraz frakcję niezmydlalną w postaci tokoferoli, fitosteroli i fosfolipidów.
EFA (Essential Fatty Acid) są prekursorami hormonów miejscowych, min. prostoglandyn, które utrzymują skórę w dobrej formie oraz zapobiegają jej przedwczesnemu starzeniu.
Niedobór EFA powoduje, że zanika naturalna odporność skóry na działanie czynników zewnętrznych, częściej pojawiają się podrażnienia, zaczerwienienia, przebarwienia, stany zapalne, łojotok, trądzik, wyprysk atopowy i łuszczyca. Skóra staje się sucha (wzrost TEWL) i mało elastyczna, co przyspiesza tworzenie się zmarszczek.
Aktywność dermatologiczna i kosmetyczna EFA jest związana z możliwością wbudowywania ich w struktury cementu międzykomórkowego, co skutkuje tym, że skóra staje się bardziej elastyczna, poprawiają się jej funkcje barierowe przed szkodliwymi czynnikami środowiska zewnętrznego (zanieczyszczenia, UV), zmniejsza się TEWL i w efekcie poprawia nawilżenie naskórka oraz wzrasta produkcja czynników przeciwzapalnych.
Kwas linolowy, obecny w oleju w bardzo dużej ilości, jest jednym ze składników naturalnego tłuszczu ochronnego wydzielanego przez ludzką skórę i warunkuje prawidłowy rozwój i przyleganie korneocytów w przewodach gruczołów łojowych. Jego niedobór (znamienny u osób z trądzikiem) prowadzi do nieprawidłowej keratynizacji przewodów wyprowadzających gruczołów łojowych oraz nadmiernego rogowacenia ujść mieszków. W efekcie ewakuacja łoju z gruczołów staje się coraz bardziej utrudniona, a ich przewody poszerzone.
Powyższe procesy prowadzą do powstania mikrozaskórników i w dalszym etapie do zmian Olej z orzecha włoskiego zastosowany w preparatach kosmetycznych dla skóry łojotokowej i trądzikowej, poprawia gospodarkę lipidami- łój staje się rzadszy i nie czopuje ujść gruczołów łojowych, co min. zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych.
Olej ten jest łatwo absorbowany przez skórę, charakteryzuje się dobrą rozsmarowywalnością i brakiem nadmiernej tłustości po aplikacji.
Dzięki wysokiej zawartości kwasu linolowego wpływa ponadto na zwiększoną przepuszczalność naskórka oraz wykazuje zdolność głębokiej penetracji tkanek, co czyni go doskonałym nośnikiem substancji naprawczych i odmładzających, takich jak ekstrakty roślinne czy olejki eteryczne.
Obecne w oleju fitosterole oraz fosfolipidy zmniejszają TEWL, co objawia się poprawą nawilżenia i ogólnej kondycji skóry, a tokoferole decydują o jego działaniu przeciwrodnikowym, przeciwzapalnym, normalizującym i kojącym.

Substancje aktywne: nienasycone i nasycone kwasy tłuszczowe: linolowy, alfa-linolenowy, palmitynowy, stearynowy, fitosterole (?-sitosterol - ponad 90% tej frakcji, kampesterol) ; fosfolipidy (fosfotydyloetanoloamina - ok. 48% tej frakcji)'' Źródło

Dlaczego taki tytuł posta? A no dlatego, że połowa z nas olej z orzecha włoskiego kocha i nigdy nie odda, a druga połowa znienawidzi zaledwie po tygodniu regularnego stosowania. Niestety, jestem w  tej drugiej grupie - choć nie wywołał u  mnie zaskórników, to zdecydowanie nie zasłużył sobie na to, bym stosowała go na twarz samodzielnie. Musiałam go mieszać z innymi olejami, by zużyć go do końca.


Zacznę od tego, że kupiłam dwie wersje oleju - na zdjęciach rafinowany ZSK, w domu mam jeszcze z 3 ml mazidłowego orzecha :) Jeśli zastanawiacie się który kupić, polecam Wam bardziej ten z Mazideł. Jest lepszej jakości.


Olej jest jakby suchy w dotyku, bardzo specyficzny. Przy nakładaniu czuję suchość, nie daje takiego olejowego poślizgu jak np. oleje pestkowe owoców jagodowych, ale nie mogę ująć mu całkiem przyjemnej aplikacji (dobrze się rozsmarowuje).  Wiele osób chwali go na bardzo szybką wchłanialność, wręcz do matu - stosując ten olej miałam ciągłe wrażenie czegoś na twarzy, Wiecie o co chodzi ? Niby się wchłania, ale czuję coś ciężkiego na twarzy, niezbyt przyjemne uczucie. Nie wchłania się tak dobrze jak inne oleje, wolę jednak zrównoważony stosunek omega-3 i omega-6. Nie jest gęsty,ale też nie przelewa się między palcami. Pięknie pachnie orzechami włoskimi, oczywiście wersja nierafinowana. 

Olej jest bardzo bogaty w witaminę E, A, K, z grupy B, biotynę, dzięki temu sprawdzi się doskonale na skórze zniszczonej słońcem - suchej i dojrzałej. Bardzo dobrze penetruje skórę, ponieważ zwiększa przepuszczalność naskórka (przez zwartość 74% omega-6). Zdaje się być świetnym olejem do domowych mazideł - lekkie sera, emulsje. Dodatkowo olej wykazuje działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze: zwalcza m.in. paciorkowce, gronkowce, bakterie duru brzusznego i czerwonki.Jest stworzony dla cery typowo trądzikowej, ale muszę zaznaczyc - jeśli nie lubicie się z kwasami tłuszczowymi nasyconymi, uważajcie.

Więc dlaczego jestem na nie?
Dlatego, że olej mi nie służy. Tak po prostu. Od kiedy pracuję przy klimatyzacji i mam bardziej suchą skórę, dopuszczałam scenariusz, że oleje z tłuszczami nasyconymi i omega-9 w końcu zaczną mi służyć. Fakt, omega-9 nie szkodzi mi jakość szczególnie, ale nadal podchodzę jak pies do jeża do kwasów nasyconych. Nie lubię ich i już.

Olej z orzecha włoskiego sprawia, że moja cera staje się poszarzała, nie oddycha i generalnie wygląda gorzej. Nie powoduje co prawda zaskórników, ale za to stosując go regularnie doczekałam się podskórnych gul, które pamiętam z czasów gimnazjum. Z drugiej strony nie radzi sobie ze suchą skórą rąk, mogłabym go kłaść i kłaść,a  i tak mam wrażenie suchych dłoni. Nie potrafię go określić - na twarz jest za ciężki, na suche partie stanowczo zbyt lekki. U kogo się sprawdzi? Ciężko powiedzieć, próbowałabym na skórze typowo trądzikowej/tłustej, z zaskórnikami. Jestem zaskoczona, że na mojej skórze nie wchłaniał się tak pięknie jak na skórze mojej koleżanki. Po wspólnych testach doszłyśmy do wniosku, że z tym olejem albo się polubimy, albo nie.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :) Olej cudownie zmiękcza skórę, o ile w czasie odwyku kwasowego i retinoidowego bardzo mi szkodził, o tyle złuszczając się intensywnie, wspominam go całkiem miło. Doskonale likwiduje suche skórki i poprawia elastyczność skóry. Wiem, to tylko olej, ale naprawdę łagodzi podrażnienia. Jest świetny w  połączeniu z 'cięższymi olejami' , np. makadamią, czy avocado. Same w sobie są dla mnie stanowczo zbyt ciężkie, ale w połączeniu z orzechem włoskim sprawują się bardzo dobrze. Ale uwaga - taki miks tylko na zimę.

Orzech włoski świetnie sprawdza się na moich włosach. W zasadzie to jeden z moich ulubionych olei - włosy są bardzo, bardzo sprężyste, nawilżone, gładkie i mięciutkie. No i oczywiście to must have w kuchni,. jeśli nie polubicie się z tym olejem, to wykorzystajcie go do domowego pesto, świetnie komponuje się też z surówkami.


Znacie olej z  orzecha włoskiego ?


Pozdrawiam :)

23:04

CZY OLEJE SĄ ODPOWIEDNIE DO PIELĘGNACJI TŁUSTEJ SKÓRY?

CZY OLEJE SĄ ODPOWIEDNIE DO PIELĘGNACJI TŁUSTEJ SKÓRY?
Wpisów na temat olei naturalnych na moim blogu jest co nie miara, nie będę ukrywać, że bardzo lubię o tym pisać i dzielić się z  Wami moją wiedzą i doświadczeniami. Mimo problematycznej skóry, uwielbiam oleje. Kluczem do sukcesu jest obserwowanie swojej skóry i najlepiej odnotowywanie każdej reakcji skóry, po to, by w bardzo szybki sposób znaleźć taką grupę olei, które będą nam służyć. Najtrudniejszy wybór mają oczywiście posiadaczki cery trądzikowej, czy tłustej/mieszanej predestynującej do trądziku. Jak zatem wybierać oleje, by nam nie zaszkodziły?

Stosunek kwasów tłuszczowych powinien być zrównoważony
O ile na mojej skórze sprawdzają się oleje z wysoką zawartością kwasów omega-3 i omega-6, nie bez znaczenia jest to, w jakim są stosunku.U osób, które mają bardzo tłustą skórę, owy stosunek może mieć decydujący wpływ na stan cery.  Równowaga tłuszczy nie jest często poruszanym tematem, często mówimy o tym, jak ważne jest spożywanie zdrowych tłuszczy, ale nikt nie wspomina o tym, że równie ważne jest zachowanie równowagi. Przez to często dochodzi do zaburzeń,a  w konsekwencji do trądziku. Każda osoba ma inny skład sebum i nie jest to tajemnicą - dlatego nie każdemu pasuje taki sam olej. Osoby z  tłustą cerą nie bez znaczenia lubią się z takimi olejami jak olej lniany, z orzechów włoskich (uwaga, inni wolą omega-3, inni omega-6, dlatego orzech włoski w połowie przypadków powoduje bolesne gule), czy z olejami pestkowymi takimi jak: jeżyny, truskawki, czy maliny. Kwasy wielonienasycone odpowiadają za upłynnienie łoju, a w konsekwencji zapobiegają one zlepianiu konceocytów przy ujściach mieszków włosowych. Niestety, cery tłuste z zasady  mają niedobór tych kwasów na rzecz kwasu jednonienasyconego i kwasów nasyconych, co jest jedną z przyczyn powstawania między innymi zaskórników. Ponadto zbyt duża ilość kwasów nasyconych stwarza warunki do nadmiernego rozwoju drobnoustrojów saprofitycznych: bakterii będących jedną z przyczyn trądziku pospolitego oraz grzybów wywołujących łupież skóry owłosionej głowy. Osoby z  cerą trądzikową najlepiej polubią się z olejami z wysoka zwartością omega-6 i kwasem GLA, ponieważ zapobiegają one przewlekłym stanom zapalnym skóry. Nadmiar kwasów omega-3 może prowokować trądzik i wiele osób przysłowiowo 'wypryszcza' po zażywaniu np. tranu, choć same w sobie kwasy omega-3 ograniczają reakcję zapalną. Kwasy omega-3 wpływają na nasz układ hormonalny.
...NNKT normalizując syntezę eikozanoidów wpływają na regulację podziałów komórkowych i przebieg procesów zapalnych


Nadmiar omega 6
Oczyszczone oleje roślinne zawierają nadmiar Omega-6, czyli kwasów tłuszczowych, które podnoszą stan zapalny organizmu,jeśli zostaje zaburzona równowaga tłuszczowa . Stan zapalny wywołany przez Omega-6 istnieje głównie dzięki hormonowi IL-1 alpha, który powoduje że komórki skóry zaczynają się zlepiać  i blokują pory. Nadmiar omega-6 może prowokować trądzik, nadmierne rogowacenie i powstawanie zaskórników. Dlatego innym służą oleje z omega-6, a innym omega-3, zależy to od składu naszego sebum. 



Wilgotność powietrza

Oleje, tak jak kosmetyki do pielęgnacji i makijażu, należy zmieniać w zależności od pory roku. Im bardziej suche powietrze, tym nasza skóra bardziej będzie się prosić o omega-9 i tłuszcze nasycone. Im wilgotność wyższa - tym olej powinien być lżejszy, czyli bogatszy w omega-3 i omega-6. Są oleje, które sprawdzą się zimą, ale i są oleje wiosenno-jesienne. Oczywiście to kwestia indywidualna, ale przy suchym powietrzu, woda z naskórka błyskawicznie paruje i naszym głównym zadaniem jest ograniczenie tej ucieczki wody oraz zregenerowanie bariery lipidowej naskórka.  


Trzeba wiedzieć jak ich używać 
Oleje to tłuszcze. Na czym zależy nam najbardziej? Na tym, by nasza skóra zaczerpnęła jak najwięcej dobroci płynących ze stosowania naturalnych olei,a  przy okazji, by olej chociaż minimalnie się wchłonął. Wina leży po części z naszej strony, ponieważ przez nieumiejętne stosowanie oleju bardziej sobie szkodzimy niż pomagamy.
  • Zbyt częsta aplikacja oleju, która bardziej szkodzi niż pomaga. Dlaczego? Nadmiar tłuszczów (tyczy się to NNKT), zwiększa przepuszczalność naskórka, a w konsekwencji skóra staje się mniej odporna na wszelkiej maści czynniki zewnętrzne, kosmetyki itp. Ponadto paradoksalnie staje się bardziej sucha, i nie, nie jest to ograniczenie pracy gruczołów łojowych ;)
  • Zbyt duża ilość oleju, która wynika przede wszystkim ze złej aplikacji oleju. Aby olej dobrze się rozprowadził na naszej skórze, powinna być ona wilgotna. Skóra jest obciążona i na własne życzenie blokujemy sobie ujścia gruczołów łojowych. 
  • Nieodpowiednia aplikacja oleju, czyli większość osób, zwłaszcza tych początkujących (wstydliwie muszę wskazać palcem i na siebie, ale na szczęście wyciągnęłam z  tego wnioski ;) ), używa olei na czystą skórę i zaczyna je rozsmarowywać. Olej stosowany w ten sposób nigdy się nie wchłonie, będzie działał on jedynie okluzyjnie,a  przypadku cery tłustej będzie zapewniał dogodne warunki beztlenowcom ;) Oleje nakładamy zawsze na zwilżoną skórę twarzy, możemy ją wcześniej spryskać tonikiem, czy wymieszać go z z kosmetykiem, którego bazą jest woda (może do tego posłużyć nam tonik, woda termalna, serum wodne, krem nawilżający, co chcecie), chodzi o to, by stworzyć coś na podobieństwo lekkiej emulsji. I naszą mieszankę wklepujemy, bardzo dokładnie, taki olej na pewno nie będzie tłuścił, a na pewno nie tak jak rozsmarowany bez dodatku wody.
Tłuszcz roślinny może oszukać tłuszcz ludzki 
Ponoć nałożenie oleju na skórę sprawia, że nasza skóra traktuje go jak swój wytworzony. Nie chcę snuć teorii spiskowych, ale odkąd stosuję oleje na noc, nie mam problemów z nadmiernym przetłuszczaniem skóry twarzy. Ostatnio stosuję tę metodę na skórze głowy (nie doprowadzam do tego, by skóra się przetłuściła), pozostawiając olej na noc - i uwaga, nie mam makabrycznego wypadania włosów.. a przetłuszczanie zostało w pewien sposób ograniczony. Sprawa ma się inaczej, jeśli na mojej skórze jest już nadmiar sebum - wtedy łysieję. 

Jeśli chcecie poczytać o tym, jak zminimalizować ryzyko stanów zapalnych i zaskórników, stosując oleje naturalne, zapraszam do przeczytania  TEGO wpisu :) 




Stosujecie oleje ?

12:55

Olej z pestek malin

Olej z pestek malin
Oleje naturalne w mojej pielęgnacji goszczą niezmiennie od pory roku - mam swoich faworytów, ale próbuję i nowości. Przed zakupem, po wnikliwej analizie składu kwasów tłuszczowych wybieram takie pozycje, które są wystarczająco lekkie i szybko wchłaniające się, by nie zaszkodzić mojej skórze. Z zasady oleje pestkowe owoców leśnych, letnich mają największą ilość korzystnych kwasów omega-6 i omega-3, które nie pozostawiają tłustej warstwy na skórze i nie powodują zaskórników, ba - nawet zapobiegają ich powstawaniu, ponieważ upłynniają łój i przywracają równowagę wodno-tłuszczową (o ile przestrzegamy zasad stosowania olei i nie przesadzamy z  aplikacją oczywiście) .

Nie jest to jednak regułą, że każdy olej pestkowy będzie lekki - wiem na pewno, że i w mojej diecie i w pielęgnacji twarzy najlepiej sprawdzają się warzywa i owoce, które pojawiają się sezonowo, stąd olej z pestek malin, jeżyn, czarnej porzeczki, bzu czarnego, czy truskawki są moimi letnimi ulubieńcami. Dzisiaj wpis poświęcę olejowi z pestek malin - pozycja obowiązkowa nie tylko dla cer trądzikowych i tłustych, ale także suchych czy bezproblematycznych.

Olej z pestek malin jest bardzo drogim olejem, nie bez znaczenia.. jego produkcja jest bardzo kosztowna, ponieważ z jednej ciężarówki malin uzyskuje się około 18 litrów oleju, bardzo mało prawda? Olej malinowy, pośród wszystkich olei pozyskiwanych z owoców jagodowych został najlepiej przebadany od strony składu i efektywnego działania na skórę. Ma on niezwykłe właściwości - o ile jego faktor ochrony przed promieniowaniem UV zbytnio mnie nie interesuje (o filtrach pochodzenia naturalnego możecie poczytać TUTAJ!), to jego przeciwnowotworowe działanie (ochrona DNA) i wysokie stężenie przeciwutleniaczy sprawia, że jest obowiązkową pozycją w pielęgnacji skóry latem.


Olej z pestek malin zaliczany do tzw. bio-olejów, informacje pochodzą ze strony BiochemiaUrody:
  • Zawiera wysoką ilość (ponad 80%) - Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych (NNKT). NNKT, zwłaszcza kwas linolowy (Omega-6) i alfa-linolenowy (Omega-3), stanowią główny składnik płaszcza lipidowego skóry. Kwasy NNKT nie są produkowane przez nasz organizm, dlatego muszą być stale dostarczane z zewnątrz w pożywieniu lub na skórę w postaci odpowiednich preparatów kosmetycznych. Zastosowanie produktów bogatych w kwasy tłuszczowe jest niezbędne do utrzymania zdrowej i odpowiednio nawilżonej skóry. NNKT - kwas linolowy i alfa-linolowy odgrywają istotną rolę w odpowiednim funkcjonowaniu cery suchej, jak i tłustej. Dodatkowo oba kwasy linolowy i alfa-linolenowy zastosowane na skórę, wykazują działanie rozjaśniające i hamujące produkcję melaniny - brązowego barwnika skóry, który produkowany w nadmiarze pod wpływem słońca powoduje tworzenie nieregularnych przebarwień. Kwasy te zaliczane są również składników zwiększających penetrację substancji aktywnych w głąb skóry
  • To bogate źródło witaminy E w postaci alfa-tokoferolu i bardziej unikalnego gamma-tokoferolu. Witamina E to naturalny i najskuteczniejszy antyoksydant i wymiatacz wolnych rodników rozpuszczalny w tłuszczach.
  • Oprócz witaminy E, olej malinowy zawiera także inne silne przeciwutleniacze, jak karotenoidy oraz flawonoidy, w tym elagotaniny, będące prekursorem kwasu elagowego, składnika o intensywnym działaniu przeciwrodnikowym oraz chroniącym DNA (materiał genetyczny) komórek, a także posiadającym własności antybakteryjne i antyseptyczne oraz antypigmentacyjne, chroniące przed przebarwieniami.Źródło
Od siebie dodam, że olej z pestek malin ma podobny faktor ochrony jak tlenek cynku, waha się on pomiędzy SPF 28-50, nie jest to jednak wiarygodna ochrona UV. Faktor ten może się zasadniczo różnić (jest uzależniony od miejsca wydobycia, okresów zbioru i odmiany owoców) i nie mamy pojęcia jak ma się do tej ochrony ilość - kto wie ile musimy nałożyć oleju z  pestek malin, by zapewnić sobie taką ochronę? Niestety, używanie oleju z  pestek malin nie jest żadnym zamiennikiem filtrów przeciwsłonecznych.


Olej pokochałam, ponieważ wykazuje on genialne właściwości przeciwzapalne, łagodzące i regenerujące. Ma on bardzo korzystny rozkład kwasów tłuszczowych - aż 80% jego składu to kwasy omega-6 i omega-3, które regulują ilość sebum, upłynniają łój i tym samym zapobiegają powstawaniu zaskórników. Nawet zbilansowana dieta nie rozwiąże naszych problemów skórnych, jeśli mamy problem z nadmiernym rogowaceniem - oleje pestkowe jagodowe, zwłaszcza olej z  pestek malin silnie hamuje zmiany zwyrodnieniowe i rogowacenie gruczołów łojowych oraz zapobiega zaczopowaniu ujść gruczołów łojowych. To bardzo ważne, ponieważ wiele osób z tłustą cerą unika olei - to jest błąd. Oleje, owszem - mogą powodować zaskórniki, stany zapalne, ale są niezbędne w pielęgnacji w celu utrzymania równowagi emolientowo-humektantowej. Oleje zwalczają zaburzenia w metabolizmie tłuszczów spowodowane brakiem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych! Nawet jeśli nie znacie się na olejach (koniecznie przeczytajcie ten wpis, analiza składu olei nie jest trudna ), to w bardzo łatwy sposób możecie sprawdzić, czy olej jest wystarczająco lekki. Oleje z wysoką zawartością omega-3 i omega-6 bardzo szybko się wchłaniają, schną i dają jakby silikonowy poślizg. Ale nie o tym mowa :) Olej zawiera małą ilość kwasów omega-9 i tłuszczów nasyconych, dzięki temu nie rozpulchnia nam porów i nie przyczynia się do powstawania stanów zapalnych i zaskórników.

Olej z pestek malin wykazuje silne działanie antyoksydacyjne i antymutagenne. Jest bogactwem karotenoidów, witaminy E, które wymiatają wolne rodniki i mają niebagatelny wpływ na naszą skórę - odmładzają ją, uelastyczniają, wygładzają, mogą nawet redukować powierzchowne zmarszczki. Ważny składnik - kwas elagowy, związek ten należący do grupy polifenoli posiada właściwości przeciwrakowe, zabezpiecza przed mutacją genów, a także jest środkiem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym. Dzięki wysokiej zawartości tych substancji czynnych, olej ten jest bardzo stabilny, może nawet stabilizować inne oleje. Sprawdza się doskonale jako baza serum z olejową witaminą C.

Olej sam w sobie nie nawilża, ale chroni skórę przed nadmierną utratą wody i wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, w połączeniu z  humektantami (aloes, kwas hialuronowy, pantenol, gliceryna) jest doskonałym kosmetykiem nawilżająco-natłuszczającym. 

Olej gości w mojej pielęgnacji wiosenną i letnią porą - uwielbiam jego działanie na moją cerę, ale dla mojej skóry jest zbyt lekki na okres jesienno-zimowy. Wchłania się błyskawicznie, pozostawia skórę jędrną, miękką, niesamowicie wygładzoną. Po prostu promienieje następnego dnia, daje taki świeży wygląd. Poza tym doskonale łagodzi podrażnienia wszelkiej maści - czy to stany zapalne, czy podrażnienia po goleniu, czy skóra poparzona słońcem (pamiętajcie o filtrowaniu okolic uszu, to strasznie boli) . Nigdy nie spowodował u mnie  takich nieprzyjemności jak stany zapalne, czy zaskórniki. Jest wybitnie lekki. Natychmiast mam wrażenie nawilżonej skóry, odczuwam na sobie cenne właściwości tego oleju.

Kolor złoty, o lekko zielonkawym odcieniu. Pachnie delikatnie orzechowo, zapach jest neutralny jak dla mnie. Na pewno nie męczy tak jak olej z  nasion pietruszki, który jest bardzo aromatyczny. Swój olej kupiłam na stronie ZróbSobieKrem, za 15ml zapłaciłam 12 złotych, ale taka pojemność wystarczy mi na 4-6 miesięcy, także jest to bardzo dobra inwestycja :) Olej z  pestek malin oferują także inne firmy, zwróćcie uwagę na to, by olej nie był rafinowany i tłoczony na zimno.


Znacie olej z pestek malin? :) Stosujecie oleje w swojej pielęgnacji?

06:30

OCM DLA PROBLEMATYCZNEJ SKÓRY

OCM DLA PROBLEMATYCZNEJ SKÓRY


Na początku miesiąca pojawił się ogólny wpis o OCM (przeczytacie go TUTAJ! ), dlatego też zdecydowałam się, że tym razem poświęcę wpis cerom problematycznym. Pielęgnacja cery problematycznej jest o wiele bardziej skomplikowana i tradycyjna metoda OCM może się nie sprawdzić.

Co rozumiem jako cera problematyczna?
Jest to cera, która jest dość kapryśna. Pojawiają się na niej często niedoskonałości, jest wrażliwa i każda zmiana pielęgnacji (a nawet jednego produktu) niesie ryzyko podrażnienia. Cerą problematyczną jest : cera naczyniowa, trądzikowa, wrażliwa i odwodniona.

OCM, a niedoskonałości
Niestety tradycyjna metoda OCM może okazać się zbyt inwazyjna, dlatego też musimy ją zmodyfikować na swój sposób. Przykładowo cery naczyniowe nie zniosą użycia ciepła i wahań temperatury, wrażliwcy - tarcia ściereczką, trądzikowcy - tarcia, ciepła  i masażu skóry (stany zapalne będą nabrzmiałe i treść ropna może ulec uwolnieniu).

Zasady dla cer problematycznych
Cera trądzikowa

Osoby z aktywnym trądzikiem (bądź tendencją do zaskórników i stanów zapalnych), powinny szczególnie wystrzegać się tradycyjnej metody OCM. Tarcie, ciepło, wahania temperatury, a nawet długi czas wykonywania OCM nie służy takiej skórze. Cera jest rozpulchniona, stany zapalne stają się nabrzmiałe, (możliwe jest nawet uwolnienie treści ropnej), a wszystko to przyczynia się do pogorszenia stanu cery. Co robić?
Po pierwsze rezygnujemy ze ściereczek, gąbeczek i innych akcesoriów, mechaniczne tarcie służy roznoszeniu bakterii. Mycie powinno być bardzo delikatnie, nieinwazyjne, bez żadnego tarcia.
Po drugie ciepło - tutaj nie jest do końca jasne, czy rezygnować , czy nie. Mojej skórze użycie ciepła bardzo szkodziło - stany zapalne były nabrzmiałe, bywało, że wypryski pod wpływem ciepła uwalniały treść ropną. Myjemy twarz w wodzie letniej, jest to opcja najbezpieczniejsza :)
Po trzecie - czas wykonywania OCM. Cera trądzikowa nie lubi 'macania', dotykania, głaskania. Skracamy optymalnie czas OCM, by nie drażnić skóry.
I po czwarte - odpowiedni olej. O ile cery suche mają tutaj pełną dowolność, to my, trądzikowcy, musimy mieć na uwadze to, że nie każdy olej będzie nam służył. Dobór odpowiedniego może zacznie poprawić stan naszej skóry ,o tym jak dobrać olej do cery pisałam TUTAJ!

Reasumując - na cerach trądzikowych (szczególnie z aktywnym trądzikiem) najlepiej sprawdzą się albo oleje myjące, albo króciutkie OCM bez tarcia i użycia ciepła. Ze swojego doświadczenia mogę polecić Wam trzy kombinacje:
-zamiast ściereczki, używamy środka myjącego. Może być to mydło, może być to żel, chodzi o to, by olej nie zostawił specyficznego filmu na naszej skórze. Taka metoda daje efekt 'doczyszczenia' i zapobiega powstawaniu zaskórników. Na swoim przykładzie zaobserwowałam, że nie służy mi codzienne stosowanie olei, skóra się buntuje, a film, który postawia olej, zmniejsza działanie środków przeciwtrądzikowych.
-zamiast zwykłego oleju, warto użyć maceratu ziołowego, lub wzbogacamy naszą mieszankę olejkami eterycznymi o działaniu antybakteryjnym. Mimo krótkiego kontaktu ze skórą wyciągi ziołowe/olejki eteryczne mają szansę zadziałać (szanse są większe, jeśli nie używamy detergentów do OCM ).Odpowiedni dobór może znacznie przyspieszyć regenerację skóry, wpłynąć pozytywnie na gojenie i przygasić stany zapalne
-wzbogacamy naszą mieszankę kwasem salicylowym. Jest to moje odkrycie i gorąco Wam ten sposób polecam! Kwasu salicylowego dodaję do oleju myjącego (możecie także do mieszanki olejowej) w stężeniu około 1, max 2%. Kwas świetnie wpływa na gojenie skóry i zapobiega zapchaniu porów. Skóra jest świetnie oczyszczona i wygląda znacznie lepiej. 

Cera naczyniowa

Znam Wasz ból - pielęgnacja cery naczyniowej jest piekielnie trudna. Z wielu środków musiałam zrezygnować, ponieważ tylko pogarszały stan mojej cery. Do pewnego momentu wydawało mi się, że OCM nie jest dla takiej cery, ale myliłam się. Należy zapamiętać, że cera ta (podobnie jak trądzikowa) nie lubi tarcia i ciepła. Jak z czasem wykonywania OCM? Trudno powiedzieć - innym długi masaż olejem będzie służył, innym nie. Generalnie długi masaż rozgrzewa skórę i cery naczyniowe powinny się tego wystrzegać.

Najważniejszą kwestią jest wykluczenie ciepła i mechanicznego tarcia. Cera naczyniowa jest bardzo kapryśna, trzeba być bardzo delikatnym. Mi najlepiej służyły oleje myjące, ponieważ to chyba najdelikatniejsza forma OCM jaką znam.

-zamiast wody warto używać naparu z ziół o działaniu łagodzącym, mających pozytywny wpływ na naczynka.
-mieszankę olejową warto wzbogacić 1-3% olejową formą witaminy C. Ostatnio pisałam o cudownych właściwościach witaminy C, ma ona bardzo pozytywny wpływ na naczynka (choć należy podejść do niej z rezerwą) i może znacznie poprawić stan naszej skóry, zwłaszcza jeśli wykonujemy długi masaż skóry (ułatwiamy penetrację witaminy w głąb skóry)
-dodatek glinki czerwonej do mieszanki olejowej. Glinka czerwona bardzo pozytywnie wpływa na stan naczyń krwionośnych, jeśli dodamy jej do oleju nie musimy obawiać się przesuszenia.
! Należy zwrócić uwagę na oleje. Niektóre z nich (np. sezamowy) mają właściwości rozgrzewające, takim olejom mówimy nie, ponieważ mogą przyczynić się do nadmiernego rozszerzania naczyń krwionośnych.

Cera wrażliwa i odwodniona

Osoby z  cerą wrażliwą, odwodnioną, alergiczną powinny postawić przede wszystkim na prostotę. Nie warto kombinować i postawić na proste rozwiązania. Również rezygnujemy z  tarcia i użycia ciepła.

- zamiast oleju rycynowego, warto użyć oleju jojoba. Olej jojoba wykazuje identyczne właściwości jak rycyna, z tym, że nie wysusza i nie zrobi krzywdy cerze nawet najbardziej wrażliwej. 
- zamiast środka myjącego/ściereczki, warto przemywać twarz pianką z pantenolem. Pantenol łagodzi podrażnienia i delikatnie nawilża cerę
-do mieszanki olejowej możemy dodać 5-10% oleju przeznaczonego do cery suchej (np. avocado, makadamia, z kiełków pszenicy), pozwoli to odbudować naturalną barierę ochronną i zminimalizuje ryzyko powstania zaskórników i stanów zapalnych 


Stosujecie OCM? Macie swoją sprawdzoną metodę ?:)

Pozdrawiam Was cieplutko ;)